Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateizm - argumenty za i przeciw.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
18-03-2026 17:34Lolek_Salambek (2665 punktów)Ateizm - argumenty za i przeciw.
Ocena 2 na 2
Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:
• brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie istnieją (tak zwany ateizm silny)
• przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.

Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów (nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").

Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:
• czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?
• czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?
Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.
Ale może nie musi być twierdząca?

Może są to pytania, z serii takich, co do których odpowiedzi człowiek nie jest w stanie zrozumieć?

Per analogia; mam tu w szczególności na myśli cztery poniższe pytania:
1. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest NIEskończony?
2. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest skończony?
3. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest NIEskończony?
4. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest skończony?

Ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić/zrozumieć, żadnej z tych czterech koncepcji.

Może jest to "logika siły wyższej" niezrozumiała dla ludzi?


Z drugiej strony najczęściej przytaczane przez ateistów argumenty (czy raczej "przejawy" lub przesłanki), które mają wskazywać, że Bóg nie istnieje - albo że nie ma wystarczających podstaw, by w Niego wierzyć są następujące.

1. Argument ukrycia Boga
Jeśli Bóg chce, by ludzie w Niego wierzyli, dlaczego nie objawia się im w sposób jasny i niepodważalny dla wszystkich?
Ale (znów)...... może jest to "logika siły wyższej" niezrozumiała dla ludzi?

2. Psychologiczne pochodzenie religii teistycznych
Wiara w Boga może wynikać z potrzeb psychicznych: strachu przed śmiercią, potrzeby sensu czy kontroli otaczającego świata.

3. Brak empirycznych dowodów
Nie ma jednoznacznych, powtarzalnych dowodów naukowych na istnienie Boga.
Ateiści często podkreślają, że w innych dziedzinach wymagamy dowodów - dlaczego nie tutaj?

4. Problem zła (cierpienia)
Jeśli Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący i dobry, to dlaczego istnieje ogrom cierpienia (wojny, choroby, katastrofy)?
Ale (znów)...... może jest to "logika siły wyższej" niezrozumiała dla ludzi?

5. Większość przekazów stanowiących podstawy poszczególnych religii tworzona była w czasach, gdy poziom świadomości ludzi na temat otaczającej ich rzeczywistości był bardzo skromny i odznaczał się w szczególności takimi cechami jak:
* wiara w to że ziemia jest płaska
* wiara w to, że pioruny, nawałnice czy choroby to dzieło szatana / kara za grzechy
* przekonanie, że kobietom należą się mniejsze prawa niż mężczyznom i tak dalej i tak dalej

6. Sprzeczności w religiach
Na świecie istnieje wiele religii z różnymi wizjami Boga czy też Bogów. Nie mogą wszystkie być jednocześnie prawdziwe, co sugeruje, że mogą być one jedynie wytworem kultury.

7. Nauka wyjaśnia świat bez Boga
Zjawiska kiedyś przypisywane Bogu (na przykład pioruny, nawałnice, choroby) dziś mają wyjaśnienia naukowe.
To prowadzi do wniosku, że Bóg był "luką w wiedzy", która się stopniowo zamyka.

8. Ewolucja i naturalne pochodzenie życia
Niektórzy uważają, ze teoria ewolucji wyjaśnia różnorodność życia bez potrzeby ingerencji istoty nadprzyrodzonej.
Ale kto stworzył ewolucje?

9. Brak jednoznacznych cudów
Religie mówią o cudach, ale nie ma dobrze udokumentowanych, współczesnych przypadków, które wytrzymałyby rygor naukowy (na przykład brak jednoznacznych wiarygodnych dowodów na to, że w sposób nadprzyrodzony odrosła komuś wcześniej amputowana noga czy ręka).


Zapraszam do wyrażania refleksji oraz opinii w tym obszarze.




-----------------
S pozdravem


Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Zanim zacznie się pisać warto trochę poczytać:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Co to znaczy?

>Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:
>• brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie
>istnieją (tak zwany ateizm silny)
>• przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.
>Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów
>(nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").

Po pierwsze ateizmów jest tyle samo co ateistów, a po drugie to dosyć powszechnie stosowany epitet teistów wobec tych, którzy z nimi wiary, w konkretnego Boga nie podzielają.

===
Ateizm więc jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można i przez wiarę) uargumentować.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,621993#w622069
www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w694209

.


Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:

>• czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?

>• czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?

>Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.

>Ale może nie musi być twierdząca?

.
Aby można było udzielić merytorycznej odpowiedzi trzeba znać znaczenie słowa Bóg. Proszę o naukową (weryfikowalną) definicję tego wydumanego przez ludzi stwora.

===================
>Może są to pytania, z serii takich, co do których odpowiedzi człowiek nie jest w stanie zrozumieć?

Nie wiem jak rozumieć bezsensowne z punktu widzenia nauki pytania?

==================
>Per analogia; mam tu w szczególności na myśli cztery poniższe pytania:

>1. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest NIEskończony?

>2. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest skończony?

>3. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest NIEskończony?

>4. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest skończony?

>Ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić/zrozumieć, żadnej z tych czterech koncepcji.

-
Współczuję!
Z dorosłymi to już trudno, ale mogę podać wstępną bibliografię, która choć trochę przybliży Pana do zrozumienia. Według mnie jest to o niebo łatwiejsze od zrozumienia koncepcji Boga i to nawet ograniczając się tylko do jednego z wielu tysięcy - Boga katolickiego.

.
18-03-2026 21:27 
 Ocena 5 na 5
Elasp (6859 punktów)

>Aby można było udzielić merytorycznej odpowiedzi trzeba znać znaczenie słowa Bóg. Proszę o naukową (weryfikowalną) definicję tego wydumanego przez ludzi stwora.

"Bóg - w religiach monoteistycznych istota nadprzyrodzona, najwyższa, stworzyciel i pan wszechświata".

Jest to definicja podana przez prof. Witolda Doroszewskiego w jego "Słowniku języka polskiego", podająca znaczenie słowa "Bóg" w języku polskim. Filologia polska jest nauką, prof. Doroszewski był wybitnym znawcą w tej dziedzinie, "Słownik języka polskiego" jest pracą naukową, więc w ten oto sposób ta nauka o języku, jaką jest filologia polska, określa znaczenie słowa "Bóg" w języku polskim. Jest więc sprzeczne z nauką (z filologią polską) twierdzić, że słowo to nie ma znaczenia (w języku polskim), albo że nie istnieje (w tymże języku) naukowa definicja Boga.

Tę definicję można zweryfikować np. zadając pytanie Radzie Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, czy powyższe określenie jest poprawne.


19-03-2026 10:06 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> "Bóg - w religiach monoteistycznych istota nadprzyrodzona, najwyższa, stworzyciel i pan wszechświata".

> Jest to definicja podana przez prof. Witolda Doroszewskiego w jego "Słowniku języka polskiego"

Na szczęście mamy teraz także sztuczną inteligencję, a ta udzieliła takiej wypowiedzi.

Panie Elaspie,

ma Pan całkowitą rację w jednym, ale tylko w jednym punkcie: przytoczona przez Pana definicja ze Słownika języka polskiego pod redakcją Witold Doroszewski jest poprawną definicją językową funkcjonującą w polszczyźnie. Filologia rzeczywiście jest nauką i opisuje znaczenia słów tak, jak są one używane.

Natomiast zasadnicze nieporozumienie polega na utożsamieniu dwóch zupełnie różnych rzeczy:

definicji językowej (semantycznej)

z definicją naukową w sensie empirycznym (operacyjnym i weryfikowalnym).

To nie są synonimy.

1. Co faktycznie zrobił Doroszewski?

Słownik:

nie stwierdza istnienia Boga,

nie testuje tej tezy,

nie formułuje hipotezy empirycznej.

On jedynie mówi:

"tak ludzie używają słowa 'Bóg'".

To jest opis języka, a nie opis rzeczywistości.


2. Dlaczego to nie jest definicja naukowa (w sensie metodologii nauk przyrodniczych)?

Bo definicja naukowa musi:

odnosić się do obiektu możliwego do badania, umożliwiać formułowanie testów, podlegać weryfikacji lub falsyfikacji (w sensie Karl Popper).

Definicja słownikowa nie spełnia żadnego z tych warunków.

Nie można na jej podstawie:

zaprojektować eksperymentu, przewidzieć wyników obserwacji, obalić ani potwierdzić istnienia takiego bytu.

3. Kluczowy błąd w Pana rozumowaniu

Pisze Pan:

"jest sprzeczne z nauką twierdzić, że nie istnieje naukowa definicja Boga"

To jest po prostu błąd kategorii.

Z faktu, że:

istnieje definicja słowa w języku,

nie wynika, że:

istnieje naukowa (empiryczna) definicja desygnatu tego słowa.

Analogicznie:

słowniki definiują "smoka" czy "jednorożca"
→ ale nie czyni to z nich bytów naukowych.

4. Co można zweryfikować - a czego nie

Ma Pan rację, że można zapytać np. Radę Języka Polskiego, czy definicja jest poprawna.

Ale wtedy weryfikujemy tylko:

czy dane słowo jest poprawnie opisane w języku

a nie:

czy opisywany byt istnieje lub jest obiektem nauki

To są dwa różne poziomy.

5. Konkluzja

Definicja słownikowa Boga istnieje i jest naukowa w sensie filologicznym.
Natomiast nie istnieje naukowa (empiryczna, weryfikowalna) definicja Boga jako bytu.


I to właśnie miałem na myśli.

Krótko mówiąc:
filologia opisuje słowa - nauki empiryczne badają rzeczywistość.
Mieszanie tych porządków prowadzi do pozornego, ale jednak błędu.


.
19-03-2026 15:19 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>.
>To jest opis języka, a nie opis rzeczywistości.2. Dlaczego to nie jest definicja naukowa (w sensie metodologii nauk przyrodniczych)?
>Bo definicja naukowa musi:
>odnosić się do obiektu możliwego do badania, umożliwiać formułowanie testów, podlegać weryfikacji lub falsyfikacji (w sensie Karl Popper).
>Definicja słownikowa nie spełnia żadnego z tych warunków.Nie można na jej podstawie:
>zaprojektować eksperymentu, przewidzieć wyników obserwacji, obalić ani potwierdzić istnienia takiego bytu.
>3. Kluczowy błąd w Pana rozumowaniuPisze Pan:
>"jest sprzeczne z nauką twierdzić, że nie istnieje naukowa definicja Boga"
>To jest po prostu błąd kategorii.

Bardzo chętnie przyznam Panu rację; jest całkiem możliwe, że popełniłem błąd, który mi Pan zarzuca. Proszę więc tylko o naukową (weryfikowaną) definicję definicji naukowej, gdyż bez takiej definicji chyba nie wiadomo do końca, o czym się mówi mówiąc o definicji naukowej.
19-03-2026 15:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bardzo chętnie przyznam Panu rację; jest całkiem możliwe, że popełniłem błąd, który mi Pan zarzuca. Proszę więc tylko o naukową (weryfikowaną) definicję definicji naukowej, gdyż bez takiej definicji chyba nie wiadomo do końca, o czym się mówi mówiąc o definicji naukowej.
-
Panie Elaspie,

ma Pan rację, że definicja słownikowa podana przez Witold Doroszewski jest poprawna - ale wyłącznie jako opis znaczenia słowa w języku. Nie jest to definicja naukowa w sensie empirycznym i niczego nie mówi o istnieniu opisywanego bytu.

Kluczowe nieporozumienie dotyczy poziomu, na którym się poruszamy.

"Definicja naukowa" nie jest pojęciem z nauk empirycznych, lecz z metodologii nauki, więc nie podlega "weryfikacji" w sensie eksperymentalnym. Nie bada się empirycznie zasad badania, tylko stosuje je w praktyce.

W tym sensie wystarcza prosta, operacyjna charakterystyka:

definicja naukowa to taka, która pozwala powiązać pojęcie z obserwacją i umożliwia formułowanie twierdzeń poddających się sprawdzeniu empirycznemu (weryfikacji lub falsyfikacji).

I teraz rzecz zasadnicza:

"Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym,
ponieważ żadna jego definicja nie spełnia tego warunku - nie wskazuje procedury obserwacji ani testu, który pozwalałby rozstrzygnąć, czy taki byt istnieje.

Co nie oznacza, że jest to pojęcie bez znaczenia w ogóle. Przeciwnie:

językowo - ma ustalone znaczenie (co pokazuje słownik),

kulturowo - ma znaczenie ogromne,

społecznie - bywało i bywa tragicznie skuteczne, skoro w imię różnych "bogów" mordowano i nadal morduje się ludzi.

Podsumowując:

słownik mówi nam, jak używa się słowa "Bóg";
nauka empiryczna - że nie jest to pojęcie operacyjne.


I to rozróżnienie w pełni rozwiązuje spór, bez potrzeby wprowadzania "empirycznej definicji definicji", która z natury rzeczy nie może istnieć.
.
19-03-2026 15:54 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>"Definicja naukowa" nie jest pojęciem z nauk empirycznych, lecz z metodologii nauki, więc nie podlega "weryfikacji" w sensie eksperymentalnym. Nie bada się empirycznie zasad badania, tylko stosuje je w praktyce.

>W tym sensie wystarcza prosta, operacyjna charakterystyka:
> definicja naukowa to taka, która pozwala powiązać pojęcie z obserwacją i umożliwia formułowanie twierdzeń poddających się sprawdzeniu empirycznemu (weryfikacji lub falsyfikacji).

Dobrze, ale proszę o uzasadnienie, że właśnie takie jest rozumienie definicji naukowej w metodologii nauki.
19-03-2026 19:08 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dobrze, ale proszę o uzasadnienie, że właśnie takie jest rozumienie definicji naukowej w metodologii nauki.

-

Panie Elaspie,

uzasadnienie jest prostsze, niż się Panu wydaje - i nie wymaga żadnych dodatkowych "definicji definicji".

1. To nie jest arbitralna definicja, tylko opis praktyki nauki

To, co zostało nazwane "definicją naukową", nie jest wymysłem ani opinią, tylko:

uogólnieniem tego, jak faktycznie działa nauka.

W każdej dziedzinie - fizyce, chemii, biologii - pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy:

wiadomo, jak je rozpoznać w obserwacji,

można na ich podstawie formułować przewidywania,

da się te przewidywania sprawdzić lub obalić.

To nie jest teoria - to codzienna praktyka badań.

2. Potwierdza to cała metodologia nauki

Ten sposób rozumienia nie jest prywatny. Jest standardowy i obecny u klasyków metodologii, np.:

Karl Popper - nacisk na falsyfikowalność,

Rudolf Carnap - definicje operacyjne i sens empiryczny pojęć.

Różnią się szczegółami, ale zgadzają w jednym:

pojęcie naukowe musi mieć odniesienie do doświadczenia.

3. Najprostszy test (bez filozofii)

Zostawmy nazwiska. Wystarczy jedno pytanie:

Co trzeba zrobić w świecie rzeczywistym, żeby sprawdzić, czy dane pojęcie ma zastosowanie?

Jeśli:

da się wskazać obserwację lub eksperyment → pojęcie jest naukowe,

nie da się → pojęcie nie funkcjonuje w nauce empirycznej.

To jest kryterium używane faktycznie, nie deklaratywnie.

4. I teraz wracamy do "Boga"

Definicja słownikowa mówi, jak używa się słowa - zgoda.

Ale proszę odpowiedzieć konkretnie:

jaką obserwację lub eksperyment należałoby przeprowadzić, aby stwierdzić, że taki byt istnieje albo nie istnieje?

Jeśli nie ma odpowiedzi, to:

pojęcie "Bóg" nie spełnia kryterium używalności naukowej.

5. Podsumowanie bez ozdobników

metodologia nauki nie jest zbiorem dowolnych definicji - to opis realnej praktyki,

w tej praktyce sens mają tylko pojęcia powiązane z obserwacją,

"Bóg" takiego powiązania nie ma.

Dlatego nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe - niezależnie od tego, że funkcjonuje w języku i kulturze.

I to jest całe uzasadnienie.

.
Przejdźmy na pozycję wiary. Wierzę, iż nauka się nie zawali z tego powodu, iż nie może Pan tego pojąć. Takie jest życie, iż gdy ktoś nie chce to nijak nie zrozumie.

.
19-03-2026 20:24 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>.
>>Dobrze, ale proszę o uzasadnienie, że właśnie takie jest rozumienie definicji naukowej w metodologii nauki.
>-
>Panie Elaspie,
>uzasadnienie jest prostsze, niż się Panu wydaje - i nie wymaga żadnych dodatkowych "definicji definicji".
>1. To nie jest arbitralna definicja, tylko opis praktyki naukiTo, co zostało nazwane "definicją naukową", nie jest wymysłem ani opinią, tylko:
>uogólnieniem tego, jak faktycznie działa nauka.
>W każdej dziedzinie - fizyce, chemii, biologii - pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy:
>wiadomo, jak je rozpoznać w obserwacji,
>można na ich podstawie formułować przewidywania,
>da się te przewidywania sprawdzić lub obalić.

Czy dotyczy to też tej dziedziny, jaką jest matematyka? W matematyce też są definicje, ale przedmioty tych definicji nie są dane w obserwacji. Poza tym i w naukach empirycznych istnieją pojęcia, dla których nie ma odpowiednika w doświadczeniu, np. ciało doskonale sztywne (bryła sztywna). Warunek, iż pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy m.in. wiadomo, jak rozpoznać je w obserwacji, jest chyba zbyt rygorystyczny.

Jak wyjaśni Pan prawdziwość i sensowność tych twierdzeń matematycznych, które dotyczą wielkości przekraczających wszystko to, co istnieje we Wszechświecie (bardzo wielkich liczb)? Czy takie twierdzenia są pozbawione sensu, a jeżeli nie, na czym ich sensowność polega? Czy są fałszywe, skoro nie mówią o tym, co istnieje we Wszechświecie?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Czy dotyczy to też tej dziedziny, jaką jest matematyka? W matematyce też są definicje, ale przedmioty tych definicji nie są dane w obserwacji. Poza tym i w naukach empirycznych istnieją pojęcia, dla których nie ma odpowiednika w doświadczeniu, np. ciało doskonale sztywne (bryła sztywna). Warunek, iż pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy m.in. wiadomo, jak rozpoznać je w obserwacji, jest chyba zbyt rygorystyczny.

>Jak wyjaśni Pan prawdziwość i sensowność tych twierdzeń matematycznych, które dotyczą wielkości przekraczających wszystko to, co istnieje we Wszechświecie (bardzo wielkich liczb)? Czy takie twierdzenia są pozbawione sensu, a jeżeli nie, na czym ich sensowność polega? Czy są fałszywe, skoro nie mówią o tym, co istnieje we Wszechświecie?
-

Panie Elaspie,

znów miesza Pan różne porządki. Matematyka nie jest nauką empiryczną, więc jej twierdzenia nie wymagają odniesienia do obserwacji - ich prawdziwość wynika z przyjętych definicji i reguł wnioskowania. Dlatego bardzo duże liczby czy inne obiekty matematyczne mają sens, mimo że nie muszą mieć żadnego odpowiednika w świecie fizycznym.

Natomiast w naukach empirycznych obowiązuje inne kryterium: pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy można je powiązać z możliwą obserwacją lub pomiarem. Podany przez Pana przykład bryły sztywnej tego nie obala - to idealizacja, ale taka, która ma wyraźne odniesienie do rzeczywistości i pozwala na sprawdzalne przewidywania.

Krótko mówiąc: matematyka bada struktury formalne, a nauki empiryczne badają rzeczywistość, więc operują różnymi kryteriami sensowności. I dlatego fakt, że matematyka używa bytów nieobserwowalnych, nie ma żadnego wpływu na to, że w naukach empirycznych pojęcia muszą mieć odniesienie do doświadczenia.

Zapraszam do przeczytania książki:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625

Może Pan coś zrozumie, choć bardzo w to wątpię.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,697400#w702301

.
20-03-2026 10:44 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Panie Elaspie,
>znów miesza Pan różne porządki. Matematyka nie jest nauką empiryczną, więc jej twierdzenia nie wymagają odniesienia do obserwacji - ich prawdziwość wynika z przyjętych definicji i reguł wnioskowania. Dlatego bardzo duże liczby czy inne obiekty matematyczne mają sens, mimo że nie muszą mieć żadnego odpowiednika w świecie fizycznym.

Tak, ale napisał Pan wcześniej:

"1. To nie jest arbitralna definicja, tylko opis praktyki nauki

To, co zostało nazwane "definicją naukową", nie jest wymysłem ani opinią, tylko:

uogólnieniem tego, jak faktycznie działa nauka.

W każdej dziedzinie - fizyce, chemii, biologii - pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy:

wiadomo, jak je rozpoznać w obserwacji,

można na ich podstawie formułować przewidywania,

da się te przewidywania sprawdzić lub obalić.

To nie jest teoria - to codzienna praktyka badań."

"Opis praktyki nauki", "W każdej dziedzinie...". Rozumiem więc, że podane przez Pana określenie definicji naukowej dotyczy definicji takich, jakie są w każdej z nauk empirycznych, niekoniecznie zaś w matematyce.

Proszę więc o podanie warunków, jakie spełnić ma definicja w nauce (jakiejkolwiek), nie tylko w nauce empirycznej, gdyż dyskusja dotyczyła pojęcia definicji naukowej, a nie definicji naukowej w naukach empirycznych (tylko).

>Natomiast w naukach empirycznych obowiązuje inne kryterium: pojęcia mają sens tylko wtedy, gdy można je powiązać z możliwą obserwacją lub pomiarem. Podany przez Pana przykład bryły sztywnej tego nie obala - to idealizacja, ale taka, która ma wyraźne odniesienie do rzeczywistości i pozwala na sprawdzalne przewidywania.

Wspominał Pan powyżej, że pojęcie musi być takie taki, iż "wiadomo, jak je rozpoznać w obserwacji". To jest (wydaje mi się) coś więcej niż mieć "wyraźne odniesienie do rzeczywistości i pozwalać na sprawdzalne przewidywania" lub "powiązanie z możliwą obserwacją lub pomiarem".

Czy bryłę sztywną rozpoznaje się w obserwacji (w podanym przez Pana rozumieniu rozpoznawania w obserwacji)?

>Krótko mówiąc: matematyka bada struktury formalne, a nauki empiryczne badają rzeczywistość, więc operują różnymi kryteriami sensowności. I dlatego fakt, że matematyka używa bytów nieobserwowalnych, nie ma żadnego wpływu na to, że w naukach empirycznych pojęcia muszą mieć odniesienie do doświadczenia.

Jeżeli badanie struktur formalnych nie jest badaniem rzeczywistości, czym właściwe zajmuje się matematyka? Jak można badać strukturę formalną, jeżeli ta (literalnie) nie istnieje?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Panie Elaspie,

próbuje Pan ujednolicić coś, co z natury jest różne. "Definicja naukowa" nie ma jednego, wspólnego wzorca dla wszystkich dziedzin, tylko oznacza definicję zgodną z metodą danej dyscypliny. W matematyce chodzi o ścisłość formalną i niesprzeczność, w naukach empirycznych - o powiązanie z obserwacją i możliwość testowania. To nie są konkurencyjne ujęcia, tylko różne kryteria sensowności.

Bryła sztywna nie jest obserwowalna dosłownie, ale ma sens naukowy, bo jest idealizacją powiązaną z rzeczywistymi układami i daje sprawdzalne przewidywania. Matematyka zaś bada struktury formalne, czyli to, co wynika logicznie z przyjętych założeń - jej "istnienie" nie jest fizyczne, tylko formalne.

I teraz sedno: "Bóg" nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Nie ma ścisłej definicji formalnej, więc nie jest obiektem matematycznym, i nie ma powiązania z obserwacją ani testem, więc nie jest pojęciem naukowym w sensie empirycznym. Pozostaje pojęciem językowym i kulturowym - i na tym sprawa się kończy, bez potrzeby dalszego mnożenia "definicji definicji".

Dla nauki Bóg nie istnieje, choć przedmiotem naukowych badań jest odziaływanie tego mitu na kulturę i zachowania społeczne. W imię przeróżnych bogów dręczono i wymordowano miliony ludzi.
.
20-03-2026 13:30 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>.
>Panie Elaspie,
>próbuje Pan ujednolicić coś, co z natury jest różne. "Definicja naukowa" nie ma jednego, wspólnego wzorca dla wszystkich dziedzin, tylko oznacza definicję zgodną z metodą danej dyscypliny. W matematyce chodzi o ścisłość formalną i niesprzeczność, w naukach empirycznych - o powiązanie z obserwacją i możliwość testowania. To nie są konkurencyjne ujęcia, tylko różne kryteria sensowności.

Proszę o link do współczesnej pracy z zakresu metodologii nauk, w której uznaje się takie rozróżnienie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

> Proszę o link do współczesnej pracy z zakresu metodologii nauk, w której uznaje się takie rozróżnienie.
-
Panie Elaspie,

to nie jest kwestia "linku", tylko elementarnej wiedzy z metodologii nauki. To rozróżnienie jest standardowe i obecne w każdym poważnym opracowaniu, które odróżnia typy nauk i ich metody - od klasycznych ujęć po współczesne podręczniki.

Metodologia nauki od dawna rozróżnia:

nauki formalne (jak matematyka), oparte na dedukcji i niesprzeczności,

oraz nauki empiryczne, oparte na odniesieniu do doświadczenia i testowaniu.

To nie jest moja teza, tylko opis tego, jak faktycznie klasyfikuje się naukę. Już klasyczne ujęcia metodologiczne podkreślają różne metody i kryteria w zależności od typu nauki, a nie jeden wspólny schemat dla wszystkich dziedzin.

Żądanie "jednej definicji dla wszystkiego" jest więc po prostu błędne - dokładnie dlatego, że:

nauka nie jest jednorodna metodologicznie.

Jeżeli chce Pan źródeł, wystarczy sięgnąć do dowolnego podręcznika metodologii nauk (np. Kamiński, Bocheński, współczesne opracowania naukoznawstwa) - wszystkie one zaczynają właśnie od klasyfikacji nauk i różnic metod.

Krótko mówiąc:

to nie ja mam udowadniać rozróżnienie, które jest standardem w metodologii - to Pan próbuje je zanegować bez podstaw.

I to jest właściwy punkt sporu.


.
20-03-2026 14:55 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>> Proszę o link do współczesnej pracy z zakresu metodologii nauk, w której uznaje się takie rozróżnienie.
>-
>Panie Elaspie,
>to nie jest kwestia "linku", tylko elementarnej wiedzy z metodologii nauki. To rozróżnienie jest standardowe i obecne w każdym poważnym opracowaniu, które odróżnia typy nauk i ich metody - od klasycznych ujęć po współczesne podręczniki.

Proszę jednak o wskazanie takiego podręcznika, który byłby współczesny, a jednocześnie przyjmował to rozróżnienie (bez zastrzeżeń). Jeżeli ma Pan na myśli "Współczesne metody myślenia" Bocheńskiego, to praca ta została wydana 72 lata temu.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Proszę jednak o wskazanie takiego podręcznika, który byłby współczesny, a jednocześnie przyjmował to rozróżnienie (bez zastrzeżeń). Jeżeli ma Pan na myśli "Współczesne metody myślenia" Bocheńskiego, to praca ta została wydana 72 lata temu.

-
Panie Elaspie,

to już nie jest poszukiwanie wiedzy, tylko próba unikania sedna sprawy przez przerzucanie ciężaru na "proszę o jeszcze jeden podręcznik".

Rozróżnienie między naukami formalnymi a empirycznymi jest absolutnym standardem metodologii i znajdzie je Pan w dowolnym współczesnym wprowadzeniu do filozofii nauki. Jeśli naprawdę Pan tego nie zna, to problem nie leży po mojej stronie.

.
Ale co ważniejsze - to w ogóle nie jest punkt sporu.

To ja zapytałem o naukową (weryfikowalną) definicję Boga.

Do tej pory jej Pan nie podał.


.
Zamiast tego:

uciekł Pan w słownik, potem w "definicję definicji", potem w matematykę, a teraz w żądanie konkretnych podręczników.

.
To jest klasyczne omijanie pytania.

.
Wracamy więc do rzeczy:

proszę podać naukową (empirycznie weryfikowalną) definicję Boga.
.

Taką, która:

pozwala wskazać warunki obserwacji, umożliwia test, daje się obalić lub potwierdzić.

.
Jeśli takiej definicji Pan nie potrafi wskazać - a wszystko na to wskazuje - to:

pojęcie "Bóg" nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe.

.
I dokładnie to było tezą od początku.

Dalsze żądania "linków" tego faktu nie zmienią.

.
20-03-2026 16:37 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>.
>>Proszę jednak o wskazanie takiego podręcznika, który byłby współczesny, a jednocześnie przyjmował to rozróżnienie (bez zastrzeżeń). Jeżeli ma Pan na myśli "Współczesne metody myślenia" Bocheńskiego, to praca ta została wydana 72 lata temu.
>-
>Panie Elaspie,
>to już nie jest poszukiwanie wiedzy, tylko próba unikania sedna sprawy przez przerzucanie ciężaru na "proszę o jeszcze jeden podręcznik".
>Rozróżnienie między naukami formalnymi a empirycznymi jest absolutnym standardem metodologii i znajdzie je Pan w dowolnym współczesnym wprowadzeniu do filozofii nauki. Jeśli naprawdę Pan tego nie zna, to problem nie leży po mojej stronie.
>.

Proszę Pana, twierdzi Pan, że to rozróżnienie obowiązuje w metodologii do dziś. Ponieważ Pan tak twierdzi, ciężar dowodu spoczywa na Panu. Koło Wiedeńskie, które to rozróżnienie głosiło, istniało ok. 100 lat temu. W roku 1951 W. V. O. Quine opublikował pracę "Dwa dogmaty empiryzmu", w której założenia, na których to rozróżnienie jest oparte, zostały zakwestionowane. Praca ta wywołała wielką dyskusję - stąd moje wątpliwości.

Nie twierdzę, że Bóg może być zdefiniowany naukowo, natomiast chciałbym wiedzieć (tak czy inaczej), czym jest definicja naukowa. Przyznaję też, że uważam, że to, co Pan napisał, stanowi przynajmniej część odpowiedzi na to pytanie.
20-03-2026 17:54 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>..... Nie twierdzę, że Bóg może być zdefiniowany naukowo, natomiast chciałbym wiedzieć (tak czy inaczej), czym jest definicja naukowa. Przyznaję też, że uważam, że to, co Pan napisał, stanowi przynajmniej część odpowiedzi na to pytanie.

--------------------

Naukowa definicja tkzw. "Boga" zależy od przyjętej definicji słowa "nauka".



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Panie Elaspie,

powoływanie się na Willard Van Orman Quine niczego tu nie zmienia - a już na pewno nie obala rozróżnienia, o którym mówimy.

Quine zakwestionował ostre rozróżnienie analityczne-syntetyczne, ale:

nie zniósł różnicy między matematyką a naukami empirycznymi jako praktykami poznawczymi.

Fizyka nadal opiera się na obserwacji i eksperymencie, a matematyka na dowodzie. To nie jest "dogmat Koła Wiedeńskiego", tylko elementarna struktura współczesnej nauki, obecna niezależnie od sporów filozoficznych.

Próbuje Pan zrobić z realnej praktyki nauki problem filozoficzny, który rzekomo ją podważa.

Tymczasem:

nauka działa dokładnie tak, jak opisałem - i robi to skutecznie, niezależnie od tego, co Quine skrytykował 70 lat temu.

To, że filozofowie dyskutują o fundamentach, nie oznacza, że znikają różnice metod między dyscyplinami. One są faktem.

Co do "ciężaru dowodu" - proszę wybaczyć, ale to odwracanie sytuacji.

To Pan kwestionuje coś, co jest standardowym rozróżnieniem w naukoznawstwie, więc to Pan powinien wykazać, że:

matematyka i fizyka działają według tych samych kryteriów, albo że to rozróżnienie zostało faktycznie porzucone w praktyce nauki.

Nie wystarczy rzucić nazwiska Quine'a.

I wreszcie - co najważniejsze - sam Pan przyznaje:

"Nie twierdzę, że Bóg może być zdefiniowany naukowo."

Czyli dokładnie to, co było tezą od początku.

Cała ta dyskusja o "definicji definicji" i Quine'ie nie zmienia jednego faktu:

nie istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja Boga.

I to zamyka sprawę, niezależnie od tego, jak będziemy komplikować tło metodologiczne. Nie wiem po co przelewać z pustego w próżne. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda i Pan (i nie tylko Pan) to stale potwierdza.

.

===============================
Lolek_Salambek: Zamiast "gimnastykować się" z tymi formalnymi quasi-naukowymi lub nieomal/prawie naukowymi/fasadowymi definicjami może lepiej po prostu "powiedzieć po swojemu" czyli innymi słowy powiedzieć "jak ja to czuję" (tak zwana "czucio-wiedza")

Lolek_Salambek: Naukowa definicja tkzw. "Boga" zależy od przyjętej definicji słowa "nauka".

Lolek_Salambek: Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno grawitacja jak i ewolucja są swoistymi "procesami", stworzonymi "przez Kogoś" (ale kogo?).


I co tu jeszcze dodawać?
.
Elasp (6859 punktów)
>.
>Panie Elaspie,
>powoływanie się na Willard Van Orman Quine niczego tu nie zmienia - a już na pewno nie obala rozróżnienia, o którym mówimy.

To powinno być przedmiotem dowodu. Nie wystarczy powiedzieć, że coś niczego nie zmienia.

>Quine zakwestionował ostre rozróżnienie analityczne-syntetyczne, ale:
>nie zniósł różnicy między matematyką a naukami empirycznymi jako praktykami poznawczymi.Fizyka nadal opiera się na obserwacji i eksperymencie, a matematyka na dowodzie. To nie jest "dogmat Koła Wiedeńskiego", tylko elementarna struktura współczesnej nauki, obecna niezależnie od sporów filozoficznych.

To na pewno jest jakimś argumentem - uznaję ten argument "z praktyki".

>Próbuje Pan zrobić z realnej praktyki nauki problem filozoficzny, który rzekomo ją podważa.
>Tymczasem:
>nauka działa dokładnie tak, jak opisałem - i robi to skutecznie, niezależnie od tego, co Quine skrytykował 70 lat temu. To, że filozofowie dyskutują o fundamentach, nie oznacza, że znikają różnice metod między dyscyplinami. One są faktem.
>Co do "ciężaru dowodu" - proszę wybaczyć, ale to odwracanie sytuacji.
>To Pan kwestionuje coś, co jest standardowym rozróżnieniem w naukoznawstwie...

Ale właśnie trzeba pokazać, że to jest standardowym rozróżnieniem. W znanych mi pracach, ilekroć mowa o filozofii Koła Wiedeńskiego, tylekroć wspomina się o krytyce Quine'a. Uznaję jednak argument powyżej, że filozofia (i Quine) swoje, praktyka nauki swoje.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Panie Elaspie,

dobrze, że przyjmuje Pan w końcu argument z praktyki - bo to jest w tej sprawie kluczowe.

Współczesna nauka faktycznie działa w ramach tego, co nazywa się naturalizmem metodologicznym. To nie jest metafizyczne "wyznanie wiary", tylko zasada pracy:

w wyjaśnianiu zjawisk odwołujemy się wyłącznie do przyczyn naturalnych, bo tylko takie dają się badać i testować.

I to nie jest stanowisko jednej szkoły (np. Koła Wiedeńskiego), tylko efekt rozwoju nauki w XX i XXI wieku - obecny niezależnie od sporów filozoficznych.

Quine, Kuhn, Lakatos i inni komplikowali obraz nauki, pokazując jej historyczność czy zależność od teorii, ale:

żaden z nich nie wprowadził do praktyki naukowej bytów nadprzyrodzonych ani nie zniósł wymogu testowalności.

Fizyka, chemia, biologia nadal działają tak samo:

formułują modele,
wyprowadzają przewidywania,
konfrontują je z doświadczeniem.

I w tym sensie:

nauki przyrodnicze rzeczywiście "opierają się na niewierze" - czyli nie przyjmują niczego na wiarę, tylko wymagają sprawdzalności.

Co do fundamentów filozoficznych:

dzisiejsza filozofia nauki nie daje jednej "ostatecznej teorii nauki", ale panuje w niej szeroka zgoda co do minimum:

wiedza naukowa ma charakter empirycznie kontrolowany,
teorie są tymczasowe i podlegają rewizji,
o ich wartości decyduje skuteczność w wyjaśnianiu i przewidywaniu zjawisk.

To wystarcza - i dokładnie tak nauka funkcjonuje.

Wracając do punktu wyjścia:

w tym modelu nie ma miejsca na pojęcia, które nie dają się powiązać z testem empirycznym.

Dlatego:

"Bóg" nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe - niezależnie od tego, jak będziemy komplikować tło filozoficzne.

I to jest konkluzja zgodna zarówno z praktyką nauki, jak i jej współczesnym rozumieniem.

-
Nie wiem co jeszcze miałbym tu dodawać? Dla inteligentnego samodzielnie myślącego czytelnika wszystko jest już jasnym, a wierzących i tak nie przekonam.
.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
> "Bóg" nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe - niezależnie od tego, jak będziemy komplikować tło filozoficzne.

To błąd bo ewidentnie widać, że ciałom fizycznym towarzyszy osobliwość abstrakcyjna, jak również, że istnieją ciała większe od ludzkiego a także, że ludzkie ciało jest częścią ciał nadrzędnych.

Jest wielką ignorancją i arogancją sądzić, że innym ciałom nie towarzyszy osobliwość abstrakcyjna jak również, że nie istnieje osobliwość złożona na poziomie całego wszechświata.

Uważam, że Bóg istnieje nie dlatego, że taka wizja podnieca innych ludzi, lecz na podstawie obserwacji świata i wychłodzonego wnioskowania.

youtu.be/5VCiU1osa3w
21-03-2026 11:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
"Bóg" nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe - niezależnie od tego, jak będziemy komplikować tło filozoficzne.

.
>Uważam, że Bóg istnieje nie dlatego, że taka wizja podnieca innych ludzi, lecz na podstawie obserwacji świata i wychłodzonego wnioskowania.
-
Ma Pan do tego pełne prawo dopóty dopóki swojej wiary nie narzuca innym.

Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

.
21-03-2026 13:03 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>.
> "Bóg" nie funkcjonuje jako pojęcie naukowe - niezależnie od tego, jak będziemy komplikować tło filozoficzne.
>.
>>Uważam, że Bóg istnieje nie dlatego, że taka wizja podnieca innych ludzi, lecz na podstawie obserwacji świata i wychłodzonego wnioskowania.
>-
>Ma Pan do tego pełne prawo dopóty dopóki swojej wiary nie narzuca innym.
>Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda..

Ale to żadna wiara.

Ludzkiemu ciału towarzyszy świadomość - to nie jest wiara tylko obserwacja.

Odebranie świadomości innym ciałom fizycznym jest ignorowaniem rzeczywiści.
Osąd, iż inne ciała fizyczne podlegają innym regułom niż pańskie ciało jest kwestią wiary a nie obserwacji.
Z wiarą, zwłaszcza błędną, nie da się dyskutować, bo ta zakorzeniona jest w emocjach.

Jak określiłby pan osobę, której ciałem jest cały wszechświat?

Chce mi pan wmówić, że źródłem świadomości jest jakiś układ scalony ale który tego pan dokładnie nie wie?

Bzdura!

Wszyscy można podciągnąć pod układ scalony.
Każdą formę materii.

Tylko jednemu towarzyszy świadomość?

To brzmi jak nawiedzona bzdura!

youtu.be/5VCiU1osa3w
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To brzmi jak nawiedzona bzdura!
-
Dla mnie wszystko co Pan tu wypisuje to irracjonalny bełkot, ale sprzeczać się nie będę, nie jestem tu specjalistą.
www.racjon(*)m.php/s,685264/z,0/d,7#w686341

.
21-03-2026 16:16 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>.
>>To brzmi jak nawiedzona bzdura!
>-
>Dla mnie wszystko co Pan tu wypisuje to irracjonalny bełkot, ale sprzeczać się nie będę, nie jestem tu specjalistą.
>www.racjon(*)m.php/s,685264/z,0/d,7#w686341

Ale domyślanie się układów scalonych generujących świadomość w prawach fizyki jest dla pana racjonalne.

Jak określiłby pan świadomą osobę, której ciałem jest cały wszechświat?

youtu.be/5VCiU1osa3w
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>>Uważam, że Bóg istnieje nie dlatego, że taka wizja podnieca innych ludzi, lecz na podstawie obserwacji świata i wychłodzonego wnioskowania.
>>-
>>Ma Pan do tego pełne prawo dopóty dopóki swojej wiary nie narzuca innym.
>>Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda..
>Ale to żadna wiara.
>Ludzkiemu ciału towarzyszy świadomość - to nie jest wiara tylko obserwacja.
>Odebranie świadomości innym ciałom fizycznym jest ignorowaniem rzeczywiści.
>Osąd, iż inne ciała fizyczne podlegają innym regułom niż pańskie ciało jest kwestią wiary a nie obserwacji.
>Z wiarą, zwłaszcza błędną, nie da się dyskutować, bo ta zakorzeniona jest w emocjach.
>Jak określiłby pan osobę, której ciałem jest cały wszechświat?
>Chce mi pan wmówić, że źródłem świadomości jest jakiś układ scalony ale który tego pan dokładnie nie wie?
>Bzdura!
>Wszyscy można podciągnąć pod układ scalony.
>Każdą formę materii.
>Tylko jednemu towarzyszy świadomość?
>To brzmi jak nawiedzona bzdura!

-----------------

Konopka - w pełni podzielam Twoje spojrzenie.

Bardzo dobrze napisane.
😊


Tak trzymać.


😊


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

19-03-2026 11:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
W codziennym życiu wszyscy przyjmujemy pewne twierdzenia "na wiarę" w znaczeniu potocznym.
Każdy z nas polega na wiedzy, której sam nie może empirycznie sprawdzić - nikt nie ma czasu ani możliwości weryfikować całej nowoczesnej nauki. Gdy więc używam zwrotu "wierzę, że...", jest to skrót językowy. Równie dobrze mógłbym powiedzieć: "na podstawie dostępnych przesłanek jestem przekonany". Różnica nie jest retoryczna, lecz epistemologiczna.

Moje przekonania opierają się na wiedzy naukowej. Uznaję jedynie rzeczywistość materialną, dostępną zmysłom lub ich rozszerzeniom. Argument uznaję za przekonujący tylko wtedy, gdy poddaje się weryfikacji. Jeśli teoria okazuje się błędna - zmieniam zdanie. Nauka nie zna dogmatów: operuje modelami o różnym stopniu trafności, zawsze prowizorycznymi.

W tym sensie pojęcie "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym. Nie pełni żadnej funkcji wyjaśniającej, nie odnosi się do obserwowalnych zjawisk, nie generuje sprawdzalnych hipotez. Jest hipostazą - nazwą, której nie odpowiada żaden element rzeczywistości badanej przez naukę. Wprowadzenie Boga do opisu świata nie poszerza wiedzy, lecz unieważnia samo pytanie o mechanizmy i przyczyny.

Nie znaczy to jednak, że słowo "Bóg" jest pojęciem niewinnym lub marginalnym. Przeciwnie: w porządku kulturowym i społecznym ma ono ogromne znaczenie. Funkcjonuje w religiach, mitologiach, systemach normatywnych i ideologiach. W imię rozmaicie pojmowanych bogów wymordowano miliony ludzi i morduje się nadal. Społecznie termin "bóg" - w liczbie pojedynczej i mnogiej - jest jednym z najbardziej obciążonych znaczeniowo symboli w historii ludzkości, często niosącym skutki realne, brutalne i nieodwracalne.

Świat pozbawiony interwencji istot nadprzyrodzonych jest dla mnie intelektualnie spójny. Świat, w którym Bóg ingeruje w bieg zdarzeń, staje się poznawczo chaotyczny - nie dlatego, że jest bardziej tajemniczy, lecz dlatego, że rezygnuje z kryteriów sensownego wyjaśniania. Obowiązuje tu zasada minimalnej ontologii: nie mnożyć bytów bez potrzeby, zwłaszcza takich, które w jednym porządku są puste, a w innym - historycznie i społecznie brzemienne w skutki.

.
haish (2905 punktów)
>.
> W codziennym życiu wszyscy przyjmujemy pewne twierdzenia "na wiarę" w znaczeniu potocznym.Każdy z nas polega na wiedzy, której sam nie może empirycznie sprawdzić - nikt nie ma czasu ani możliwości weryfikować całej nowoczesnej nauki. Gdy więc używam zwrotu "wierzę, że...", jest to skrót językowy. Równie dobrze mógłbym powiedzieć: "na podstawie dostępnych przesłanek jestem przekonany". Różnica nie jest retoryczna, lecz epistemologiczna.
>Moje przekonania opierają się na wiedzy naukowej. Uznaję jedynie rzeczywistość materialną, dostępną zmysłom lub ich rozszerzeniom. Argument uznaję za przekonujący tylko wtedy, gdy poddaje się weryfikacji. Jeśli teoria okazuje się błędna - zmieniam zdanie. Nauka nie zna dogmatów: operuje modelami o różnym stopniu trafności, zawsze prowizorycznymi.
>W tym sensie pojęcie "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym. Nie pełni żadnej funkcji wyjaśniającej, nie odnosi się do obserwowalnych zjawisk, nie generuje sprawdzalnych hipotez. Jest hipostazą - nazwą, której nie odpowiada żaden element rzeczywistości badanej przez naukę. Wprowadzenie Boga do opisu świata nie poszerza wiedzy, lecz unieważnia samo pytanie o mechanizmy i przyczyny.
>Nie znaczy to jednak, że słowo "Bóg" jest pojęciem niewinnym lub marginalnym. Przeciwnie: w porządku kulturowym i społecznym ma ono ogromne znaczenie. Funkcjonuje w religiach, mitologiach, systemach normatywnych i ideologiach. W imię rozmaicie pojmowanych bogów wymordowano miliony ludzi i morduje się nadal. Społecznie termin "bóg" - w liczbie pojedynczej i mnogiej - jest jednym z najbardziej obciążonych znaczeniowo symboli w historii ludzkości, często niosącym skutki realne, brutalne i nieodwracalne.
>Świat pozbawiony interwencji istot nadprzyrodzonych jest dla mnie intelektualnie spójny. Świat, w którym Bóg ingeruje w bieg zdarzeń, staje się poznawczo chaotyczny - nie dlatego, że jest bardziej tajemniczy, lecz dlatego, że rezygnuje z kryteriów sensownego wyjaśniania. Obowiązuje tu zasada minimalnej ontologii: nie mnożyć bytów bez potrzeby, zwłaszcza takich, które w jednym porządku są puste, a w innym - historycznie i społecznie brzemienne w skutki.

I to wszystko można wymyśleć i napisać tylko dlatego, że człowiek wyedukowany staje się rozumny i zdolny do komunikacji z innymi wyedukowanymi ludźmi. Tak się składa, że jesteśmy jako ludzie jedynym znanym ludzkości gatunkiem rozumnym i nie potrafimy wskazać innej jak BÓG przyczyny naszej rozumności.
(Alkohol - krew Jezuska bardzo szkodzi ludzkiej rozumności.)
Murdoch_13 (1467 punktów)
>W tym sensie pojęcie "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym. Nie pełni żadnej funkcji wyjaśniającej, nie odnosi się do obserwowalnych zjawisk, nie generuje sprawdzalnych hipotez. Jest hipostazą - nazwą, której nie odpowiada żaden element rzeczywistości badanej przez naukę. Wprowadzenie Boga do opisu świata nie poszerza wiedzy, lecz unieważnia samo pytanie o mechanizmy i przyczyny.

Istnienie Boga nie jest hipotezą empiryczną, lecz postulatem metafizycznym pełniącym funkcję fundacyjną.

Analogicznie do: praw logiki, zasady przyczynowości, założeń jednorodności natury, realizmu ontologicznego i wiarygodności poznania, które same nie podlegają weryfikacji empirycznej, a stanowią warunki możliwości nauki.

.
19-03-2026 18:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
W tym sensie pojęcie "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym. Nie pełni żadnej funkcji wyjaśniającej, nie odnosi się do obserwowalnych zjawisk, nie generuje sprawdzalnych hipotez. Jest hipostazą - nazwą, której nie odpowiada żaden element rzeczywistości badanej przez naukę. Wprowadzenie Boga do opisu świata nie poszerza wiedzy, lecz unieważnia samo pytanie o mechanizmy i przyczyny.

-
>Istnienie Boga nie jest hipotezą empiryczną, lecz postulatem metafizycznym pełniącym funkcję fundacyjną.

>Analogicznie do: praw logiki, zasady przyczynowości, założeń jednorodności natury, realizmu ontologicznego i wiarygodności poznania, które same nie podlegają weryfikacji empirycznej, a stanowią warunki możliwości nauki.

-
Czy przeczytał Pan to co wyżej napisałem? Czy zrozumiał Pan co tam jest napisane? Ja nie pojmuję do czego Pan się tu odnosi? jest "postulatem metafizycznym pełniącym funkcję fundacyjną". Tak znam tej teologiczny bełkot przenikający do filozofii chrześcijańskiej, ale dla nauki nic z tego nie wynika.

.
Murdoch_13 (1467 punktów)
Nazywanie metafizyki bełkotem jest o tyle odważne, że obejmuje też logikę i sens samej nauki czyli dokładnie to, na co się powołujesz, żeby ten zarzut sformułować.

.
Murdoch_13 (1467 punktów)
To, że nauka zajmuje się tylko tym co empiryczne nie jest prawdą. Empiria to przecież końcowy efekt oddziaływania rzeczywistości, a nie sama rzeczywistość.

Dostajesz wyniki pomiarów, ale to, co one znaczą, już nie da się wywieść z samego doświadczenia.

Weźmy materię: nikt jej bezpośrednio nie "widzi", są tylko modele, równania i interpretacje danych. Czyli coś, co wykracza poza czyste doświadczenie - innymi słowy, element metafizyczny.

.
Murdoch_13 (1467 punktów)
Jak działa eksperyment?

Dostajesz wyniki pomiarów, ale ich znaczenie nie wynika z samych danych tylko z przyjętej klasy modeli i założeń interpretacyjnych.

W teorii uczenia maszynowego jest nawet twierdzenie "no free lunch" ktore to formalizuje. Uśredniając po wszystkich możliwych funkcjach, każdy algorytm ma taką samą skuteczność.

Innymi słowy, same dane nie uprzywilejowują żadnego modelu - żeby uogólniać, musisz wprowadzić inductive bias (np. gładkość, liniowość, niską złożoność, określoną architekturę).

To jest absolutnie niezbędny warunek możliwości uczenia: bez ograniczenia przestrzeni hipotez (priory, regularizacja, wybór modelu) można idealnie dopasować sprzeczne funkcje do tych samych danych i nie masz żadnego kryterium wyboru.

W nauce jest analogicznie: "empiria" to zbiór punktów danych, ale ich sens zależy od:

- przyjętych pojęć teoretycznych (np. co rozumiemy przez koncepcje typu materia, pole, cząstka i jakie warunki na nie nakładamy)

- zasad łączenia obserwacji (przyczynowość, ciągłość, symetrie)

- kryteriów wyboru teorii (prostota, stabilność, zdolność do uogólniania)

Tych rzeczy nie wyprowadzisz z samych pomiarów, ale one ograniczają przestrzeń możliwych interpretacji danych.

Więc twierdzenie, że nauka zajmuje się wyłącznie tym co empiryczne jest nieprawdziwe.

Empiria daje dane, ale to, co uznajemy za "rzeczywistość", wynika z dodatkowej warstwy założeń - czyli de facto z poziomu metafizycznego.

.
20-03-2026 09:27 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Więc twierdzenie, że nauka zajmuje się wyłącznie tym co empiryczne jest nieprawdziwe.

>Empiria daje dane, ale to, co uznajemy za "rzeczywistość", wynika z dodatkowej warstwy założeń - czyli de facto z poziomu metafizycznego.
-

Panie Murdoch,

mieszasz Pan warunki uprawiania nauki z jej wynikami. To prawda, że dane nie "mówią same za siebie" i że potrzebne są modele oraz założenia - ale z tego nie wynika, że wszystko jest równoważne ani że "rzeczywistość" jest kwestią metafizyki. Te założenia nie działają w próżni: są stale filtrowane przez empirię. Jedne modele pozwalają trafnie przewidywać i działają w praktyce, inne się rozpadają przy konfrontacji z danymi. I to właśnie rozstrzyga nauka.

Twierdzenie "no free lunch" mówi tylko, że bez założeń nie da się uczyć - nie mówi, że wszystkie interpretacje są równie dobre. W rzeczywistej nauce nie są: ich wartość mierzy się skutecznością przewidywań i odpornością na testy. Dlatego fizyka działa, a alternatywne "interpretacje" nie.

To, że nauka korzysta z pewnych ogólnych założeń (ciągłość, przyczynowość itd.), nie oznacza, że operuje dowolną metafizyką, tylko że pracuje w minimalnych ramach, które same są pośrednio weryfikowane przez sukces lub porażkę teorii.

Wniosek jest prosty: nauka nie jest "czystą empirią", ale też nie jest dowolną interpretacją świata. O tym, co uznajemy za opis rzeczywistości, decyduje ostatecznie to, co przechodzi test zderzenia z danymi - a nie sam fakt istnienia założeń.

.
20-03-2026 16:03 
 Ocena 2 na 2
Murdoch_13 (1467 punktów)
>Panie Murdoch,
>mieszasz Pan warunki uprawiania nauki z jej wynikami. To prawda, że dane nie "mówią same za siebie" i że potrzebne są modele oraz założenia - ale z tego nie wynika, że wszystko jest równoważne ani że "rzeczywistość" jest kwestią metafizyki.
>...
>To, że nauka korzysta z pewnych ogólnych założeń (ciągłość, przyczynowość itd.), nie oznacza, że operuje dowolną metafizyką, tylko że pracuje w minimalnych ramach, które same są pośrednio weryfikowane przez sukces lub porażkę teorii.

Nigdzie nie postuluję równoważności wszelkich teorii wyjaśniających.

Zwracam po prostu uwagę na problem braku wystarczających kryteriów wyboru teorii w obrębie czystego naturalizmu i empiryzmu.

Nasze przeświadczenie o trafności teorii najprostszych lub najbardziej spójnych estetycznie wymaga metafizycznego uzasadnienia wykraczającego poza empiryzm.

.
20-03-2026 16:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Panie Murdoch,

problem polega na tym, że przypisujesz Pan nauce brak, którego w praktyce nie ma.

Nie istnieje coś takiego jak "czysty empiryzm bez kryteriów wyboru". Kryteria są - i są całkowicie wewnątrznaukowe: trafność przewidywań, zakres zastosowania, stabilność, odporność na falsyfikację, spójność z innymi dobrze potwierdzonymi teoriami. To nie są "estetyczne preferencje", tylko narzędzia selekcji działające w praktyce badawczej.

"Prostota" nie jest metafizycznym dogmatem, tylko heurystyką, która sprawdza się empirycznie - teorie nadmiernie złożone po prostu gorzej uogólniają i częściej zawodzą. Nie trzeba do tego żadnego "uzasadnienia metafizycznego", wystarczy praktyka nauki.

Pański błąd polega na tym, że:

tam, gdzie nauka stosuje robocze kryteria skuteczności, Pan widzisz "lukę", którą chcesz wypełnić metafizyką.

Ale ta luka nie istnieje - jest tylko różnica między filozoficznym oczekiwaniem absolutnego uzasadnienia a rzeczywistym działaniem nauki.

Krótko:

nauka nie potrzebuje metafizyki, żeby wybierać lepsze teorie - wystarczy jej to, co działa w konfrontacji z rzeczywistością.
.
19-03-2026 20:00 
 Ocena 3 na 3
Kautilja (6853 punktów)
>Nie znaczy to jednak, że słowo "Bóg" jest pojęciem niewinnym lub marginalnym. Przeciwnie: w porządku kulturowym i społecznym ma ono ogromne znaczenie. Funkcjonuje w religiach, mitologiach, systemach normatywnych i ideologiach. W imię rozmaicie pojmowanych bogów wymordowano miliony ludzi i morduje się nadal. Społecznie termin "bóg" - w liczbie pojedynczej i mnogiej - jest jednym z najbardziej obciążonych znaczeniowo symboli w historii ludzkości, często niosącym skutki realne, brutalne i nieodwracalne.

Dobrze, że pan wrócił.
Nie sądzi pan jednak, że na przykład wojny to efekt tylu złożonych czynników, że "rozmaicie pojmowani bogowie" są mniej lub bardziej jedynie uzasadnieniem dla uzyskania korzyści politycznych?
Pete Hegseth ma wytatuowany napis: "Bóg tak chce". Czy mam przez to rozumieć, że on jako sekretarz wojny wierzy, że podejmowane obecnie przez USA działania wynikają z woli Boga?
A może Bogiem wyciera się mordę, by uzasadnić doczesne dążenia wśród których jest między innymi konieczność zapewnienia sobie bezpieczeństwa i pomyślności gospodarczej?
Jeśli o mnie chodzi to uważam, że wiara jest narzędziem w rękach polityki.

Pozdrawiam
Thoter (6650 punktów)

>Jeśli o mnie chodzi to uważam, że wiara jest narzędziem w rękach polityki.
>

Tak samo historia.
W Polsce władze zmieniają bohaterów ale historia ma wciąż te same fundamenty.
Polityka określa jaka ma być historia a my możemy wpływać na politykę, tworząc inną historię, opartą na odkrywanych faktach.
20-03-2026 07:33 
 Ocena 3 na 3
Kautilja (6853 punktów)

>Polityka określa jaka ma być historia a my możemy wpływać na politykę, tworząc inną historię, opartą na odkrywanych faktach.

A czym jest polityczność?

Remigiusz Rosicki poniżej rozjaśnia nieco sprawę:

wnpid.amu.(*)-refleksji-politologicznej.pdf
Warto zauważyć, że kategoria polityczności, mimo zadomowienia się w politologii,
miała swój początek raczej na gruncie rozważań filozofii polityki i prawa, niż na gruncie
politologii empirycznej. Stąd też trudnym jest wskazanie badań, które uwzględniałyby
jednoznacznie cechy i wskaźniki określające samą polityczność, a nawet, gdyby tak było, to
składałby się one na definicje o charakterze operacyjnym. Niemniej nie wpłynęło to na brak
zainteresowania politycznością środowiska politologicznego, prawdopodobnie, na takiej samej
zasadzie, jak socjolodzy interesują się nie tylko czym jest społeczeństwo, ale i tym co decyduje,
że możemy mówić o społecznym charakterze ludzi.

Można uznać zatem, że z punktu widzenia teorii polityki, kategoria polityczności budzi
zainteresowanie z chwilą, gdy istnieje potrzeba ukonstytuowania i wyodrębnienia jej od innych
- w szczególności polityki. Musi więc ona być reprezentowana przez określone własności lub
relacje. To z kolei prowadzić musi do posiadania przez nią egzemplifikacji i wewnętrznej
klasyfikacji własnych elementów. Bez wątpienia konstruowanie kategorii polityczności
sprowadza się do zadania pytań typu: (1) Czym jest polityczność? (2) Co może być
politycznością? (3) Jak jest polityczność w sobie, jak i w stosunku do innych kategorii? (4) Jakie
cechy i relacje stanowią polityczność (jakie atrybuty stanowią polityczność)? (5) Czy kategoria
polityczności ma charakter realny, czy może abstrakcyjny?

W polskiej politologii polityczność, jako kategoria analityczna, utrwaliła się głównie w
związku z recepcją dorobku naukowego C. Schmitta. Niewątpliwie w dużej mierze w okresie
przed 1989 roku, C. Schmitt zadomowił się dzięki pracom prof. F. Ryszki. W dalszej kolejności
C. Schmitt powrócił do dyskursu w związku z recepcją jego założeń w lewicowej myśli
intelektualnej, m.in. dzięki reinterpretacji założeń marksizmu dokonanej przez E. Laclau i Ch.
Mouffe. Niewątpliwie, to co łączyło C. Schmitta z E. Laclau i Ch. Mouffe, to krytyczny
stosunek do demokracji liberalnej oraz złożenie, że u podstaw społecznych leży immanentny
konflikt. Z kolei to co różniło te osoby, to polityka, czyli "program polityczny" mający
rozwiązać konfliktowy charakter stosunków społecznych (w ontologicznym wymiarze -
polityczności)

Nie jest oczywiście tak, że ujęcie konfliktowe polityczności jest jedynym, jednak to
właśnie za sprawą niego w polskiej politologii kategoria polityczności ugruntowała swoją
obecność. Trzeba przecież stwierdzić, że koncepcje konsensualne lub innego typu zaskarbiły
sobie mniej uwagi polskiego środowiska politologicznego. Przykładem ciekawej koncepcji,
jednak z nie tak dużym wpływem, jak przywołane ujęcia konfliktowe, jest polityczność
prezentowana przez J. Rancière'a.

Skutkiem wyodrębnienia kategorii polityczności jest konieczność demarkacji jej od
innej czołowej kategorii politologicznej czyli polityki. Wydaje się, że typy definicji polityki lub
władzy, jakie przywoływane są w literaturze tematu, często odnajdują swoje odzwierciedlenie
w tłumaczeniu tego czym jest polityczność lub tego co ma charakter polityczny albo nie.
Wpływa to znacząco na problem mocy eksplanacyjnej kategorii polityczności. A z punktu
widzenia ontologii społecznej, każe zadać pytanie o jej potrzebę istnienia, bowiem nie tworzy
się bytów bez potrzeby, szczególnie przy już istniejących tożsamych bytach/kategoriach.

Warto też zwrócić uwagę, że częstym zabiegiem służącym odróżnianiu, tego co
polityczne od tego co jest polityką, jest sięganie do potrzeby wskazania tego co jest pierwotne.
W związku z tym zabiegiem polityczność utożsamiana jest ze sferą pierwotną w stosunku do
samej polityki, takie założenie widać między innymi u C. Schmitta, F. Ryszki, H. Arendt. E.
Laclau i Ch. Mouffe. To z kolei każe zadać pytanie, czym, tak rozumiana kategoria
polityczności, różniłaby się, chociażby od kategorii stanu natury w umowach społecznych, i
gdzie lokowałaby się w ramach wcześniejszych rozważań i badań nad istotą natury jednostki i
społeczeństwa.

Pytania problemowe do dyskusji w panelu:
1. Czy i jaką wartość eksplanacyjną posiada kategoria polityczności w badaniach
politologicznych?
2. Jakie są kierunki w adaptacji ujęć konfliktowych kategorii polityczności w polskiej
politologii?
3. Jakie są kierunki w adaptacji ujęć konsensualnych kategorii polityczności w polskiej
politologii?
4. Jakie mogą być kierunki ujęć kategorii polityczności w polskiej politologii, stanowiące
zarazem emancypację od dominującej w literaturze schmittowskiej polityczności?
5. Czy można powiedzieć, że kategoria polityczności stała się nową odmianą znanego
dylematu stanu naturalnego w różnych ujęciach umów społecznych (istoty tego, co jest
naturą człowieka i społeczeństwa)?


Naumiałem się, że wszystko jest polityką. Także historia zawsze ma "czyjeś zabarwienie".
Czy z tego można wyciągać wniosek, że niemożliwe jest bycie w pełni obiektywnym?
Thoter (6650 punktów)
>Naumiałem się, że wszystko jest polityką. Także historia zawsze ma "czyjeś zabarwienie".
>Czy z tego można wyciągać wniosek, że niemożliwe jest bycie w pełni obiektywnym?

en.wikiped(*)h_Joint_Distribution_Committee

American Jewish Joint Distribution Committee , znany również jako Joint lub JDC , jest żydowską organizacją pomocową z siedzibą w Nowym Jorku .

Tworzenie: 1914 ; 112 lat temu
Założyciel: Jakub Schiff

Po co była potrzebna Schiffowi ta organizacja ?
Czy jakiś Żyd przypuszczałby, że ta organizacja była większym powodem ich nieszczęść niż korzyści ?
Organizację tą założono po to, by odbić Żydów od Żydów komunistów a później użyć odbitych Żyd do przejęcia dorobku Żydów komunistów. W transportach "pomocy" dla Ostjuden była przemycana broń i amunicja, której użyto do rozstrzelania 35 tysięcy oficerów Armii Czerwonej.
Równocześnie z powstaniem JDC rozpropagowano wśród wschodnich Żydów pejoratywne określenie Ostjuden. To nie przypadek to polityka. Żydzi niemieccy pokonali cara Romanowa i Białych. Weszli na teren, gdzie mieszkali Żydzi, którym wstawiono nienawiść do nich. W transportach pomocy dla Ostjuden dostarczano broń i amunicję z USA. Była też kiełbasa i czekolada.
W 1937 roku dokonano przejęcia ZSRR stworzonego przez Żydów niemieckich i Niemców.
Dzisiaj należy odszukać miejsca, gdzie zakopano ciała oficerów ACz i sprawdzić, czyjej produkcji pociski trafiały w ich potylice.
To jest ważniejsze, jak inne ekshumacje na terenie ZSRR.
Schiff pomagał Żydom komunistom pokonać cara Romanowa i jednocześnie organizował na nich pułapkę, by przejąć ich dorobek. Dokonano tego w 1937 roku. Schiff już nie żył a kontynuował jego plan Bernard Baruch. Oczywiście obu nie ma w książkach z historii.
Który, ze znawców polityki których czytasz, wpadliby na taką politykę ??
To jest proste i było wielokrotnie używane, z dobrym skutkiem, dla tych co to organizowali.

W 1937 roku Hitler został "sam na placu boju" z przeciwnikiem, którego kadry i logistyka były już w pełni zintegrowane z planem budowy Pax Americana.
To, że w książkach piszą, że Ameryka przybyła na końcu, by ratować Europę, jest największym kłamstwem.
20-03-2026 10:52 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czy jakiś Żyd
>odbić Żydów
>od Żydów komunistów
>odbitych Żyd
>Żydów komunistów.
>dla Ostjuden
>wschodnich Żydów
>Żydzi niemieccy
>gdzie mieszkali Żydzi,
>pomocy dla Ostjuden
>przez Żydów niemieckich
>Żydom komunistom

Nudzisz

>Schiff już nie żył a kontynuował jego plan Bernard Baruch.
Baruch to ten, który według Thorera kazał w 1920 Rosjanom wycofać się spod Radzymina i ci go grzecznie posłuchali?
Ten sam który przemawiając z hotelu Bazar kazał Niemcom opuścić Wielkopolskę i ci odeszli bez jednego wystrzału?
Ten sam, który podyktował coś Wilsonowi i nie trzeba było bronić Lwowa?
Ten sam, który w 1939 w imieniu Polski wypowiedział wojnę Niemcom?

Moje pytanie o to, co powinni byli zrobić Polacy we własnym interesie w 1918 i 1939 nadal czeka na odpowiedź

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
20-03-2026 12:02 
 Ocena 1 na 1
Thoter (6650 punktów)

>Moje pytanie o to, co powinni byli zrobić Polacy we własnym interesie w 1918 i 1939 nadal czeka na odpowiedź
>

Kautilja jakoś pojął to co piszę.
20-03-2026 12:13 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Moje pytanie o to, co powinni byli zrobić Polacy we własnym interesie w 1918 i 1939 nadal czeka na odpowiedź
>>
>Kautilja jakoś pojął to co piszę.

A ja nadal czekam na jasną, precyzyjną odpowiedź.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
20-03-2026 20:44 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6853 punktów)
>Schiff pomagał Żydom komunistom pokonać cara Romanowa i jednocześnie organizował na nich pułapkę, by przejąć ich dorobek. Dokonano tego w 1937 roku. Schiff już nie żył a kontynuował jego plan Bernard Baruch. Oczywiście obu nie ma w książkach z historii.

Myślę, że skala przedsięwzięcia ma taki zasięg, że wykracza poza możliwości pojedynczych osób.

>Który, ze znawców polityki których czytasz, wpadliby na taką politykę ??

Uważam, że szkoła realistyczna dobrze opisuje złożoność różnych procesów i zjawisk jakie tworzy umysł polityczny człowieka.

>To jest proste i było wielokrotnie używane, z dobrym skutkiem, dla tych co to organizowali.
>W 1937 roku Hitler został "sam na placu boju" z przeciwnikiem, którego kadry i logistyka były już w pełni zintegrowane z planem budowy Pax Americana.
>To, że w książkach piszą, że Ameryka przybyła na końcu, by ratować Europę, jest największym kłamstwem.

Pax Americana tak samo jak Pax Britannica to wymiar ekonomiczny, tzw. hegemonia "morza". Poza ekonomią świat kształtowany jest też przez poziom strategiczny i polityczny. "Hitler" z góry był skazany na porażkę. Nie można bowiem jednocześnie walczyć z lewiatanem i behemotem.

Czy Jacob Schiff i Bernard Baruch rozumieli, że "nowoczesne USA" to dziecko myśli ludzi takich jak Alfred Thayer Mahan?

pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Thayer_Mahan
Alfred Thayer Mahan (ur. 27 września 1840 w West Point, zm. 1 grudnia 1914 w Waszyngtonie)[1] - amerykański oficer marynarki wojennej, pedagog oraz geostrateg nazywanym "najważniejszym amerykańskim strategiem XIX wieku"[potrzebny przypis]. Prezentował znaczenie taktyk morskich na całym świecie. Jest nazywany "Clausewitzem wojny morskiej"[potrzebny przypis]. Stworzył fundamenty, na których opierają się założenia strategiczne największych flot światowych od końca XIX wieku.
Thoter (6650 punktów)

>Uważam, że szkoła realistyczna dobrze opisuje złożoność różnych procesów i zjawisk jakie tworzy umysł polityczny człowieka.
>
Umysł to jedno a możliwości to drugie.
Jakob Schiff stworzył American Jewish Joint Distribution Committee , znany również jako Joint lub JDC. Ta organizacja pod płaszczykiem pomocy Żydom dostarczyła do ZSRR broń i amunicję użytą w czasie ludobójstwa w 1937 roku.
Może tak być, że 110 tysięcy Polaków, rozstrzelane w ZSRR w 1937 roku, dostało w potylicę amerykańską kulę.

archives.j(*)r orchestrated by Stalin

1938

JDC wydalony ze Związku Radzieckiego

W 1938 roku rząd radziecki zakończył program Agro-Joint (Amerykańsko-Żydowskiej Wspólnej Korporacji Rolniczej) JDC, utworzony za zgodą rządu radzieckiego w 1924 roku w celu szkolenia i przesiedlania Żydów jako rolników na Ukrainie i Krymie. Kolonie i programy handlowe zostały wchłonięte przez system państwowy. W tym samym czasie wielu przywódców i kolonistów Agro-Joint zostało aresztowanych w ramach Wielkiego Terroru zaaranżowanego przez Stalina.


W 1938 r. wydalono z ZSRR JDC Jacoba Schiffa. Żydzi komuniści rozszyfrowali źródło dostaw uzbrojenia i szkolenia wrogich im Żydów.
JDC pozostało organizacją zakazaną w ZSRR aż do 1989 roku.

ru.wikiped(*)сович

Rosen, Józef Borisowicz

yivo.org/the-great-terror-in-the-ussr

Jedną z mniej znanych grup prześladowanych podczas stalinowskiej Wielkiej Czystki (1937-38) byli pracownicy Agro-Joint, organizacji utworzonej przez Połączony Komitet Dystrybucyjny (JDC) w celu przesiedlenia i agraryzacji radzieckich Żydów. W odpowiedzi na prośbę instytucji z 2005 roku, Misha Mitsel , starszy archiwista JDC, spędził kolejne 8 lat na przeszukiwaniu akt przesłuchań byłych pracowników KGB, archiwów państwowych i ksiąg pamiątkowych, aby odnaleźć nazwiska 200 pracowników Agro-Joint, oskarżonych o "współpracę z kontrrewolucyjną organizacją założoną przez dyrektora Agro-Joint, dr. Rosena".

Żyd Misha Mitsel 8 lat przeszukiwał akta w ZSRR, zamiast szperać w aktach w USA i znaleźć: ile broni i amunicji JDC dostarczyła do ZSRR. Żydzi, Ostjuden, w ZSRR mordowali Żydów u władzy z broni, którą im dostarczyło z USA żydowskie JDC.
Rozumiesz to ???
21-03-2026 01:43 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
Żydzi są nieważni.
Próbujesz z nich zrobić najważniejsze istoty we wszechświecie ale są nieważni.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Thoter (6650 punktów)
>Żydzi są nieważni.
>

Tu nie chodzi o Żydów a o prawdę.
Wszyscy przyjęli bezkrytycznie wersję historii stworzoną przez
Żydów amerykańskich. Kierował tym siostrzeniec Freuda Edward Bernays.
Ta fałszywa wersja wpływała na losy ludzi niewinnych a dzisiaj wpływa
na ich ocenę, czego jesteś przykładem.
Nie masz wiedzy, nie sprawdzasz autentyczności przesłanek, którymi się
kierujesz, gadasz to co wszyscy.
Strona FR służy racjonalnym ludziom do badania sytuacji i wyciagania
niezależnych wniosków. W temacie, który badam nie masz żadnej wiedzy i
nie będziesz miał. To co odkrywam i interpretuję jest logiczniejsze, jak
to co pozwolono w szkołach uczyć. W mojej wersji Hitler i Stalin są pionkami
na szachownicy a nie szaleńcami, którzy gdyby się nie urodzili, to nie byłoby
wojny. Ja ujawniam: kto i jak zrobił interes niszcząc powstającą potężną Europę.
Zostałeś ogłupiony fałszywą historią i jesteś z siebie dumny.
21-03-2026 08:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Nie masz wiedzy,
O jaśnie oświecony Thoterze !
O jaśnie oświecony, jedyny który posiadł wiedzę tajemną!

Tak tajemną, że nie poradzisz odpowiedzieć na proste pytania przez ciebie sprowokowane i setkroć ci zadawane

>Strona FR służy racjonalnym ludziom do badania sytuacji i wyciagania niezależnych wniosków.
Twoje służy do głoszenia kazań i uciekaniu od uzasadnień swoich słów
Wniosek: nie jesteś racjonalnym człowiekiem

>To co odkrywam i interpretuję jest logiczniejsze
Odkryłeś, że jakiś Smaruch czy Jaruch przemówił z Bazaru i Niemcy poszli precz z Wielkopolski co było błędem Polaków bo powinni przyłączyć się do niemeickich Żydów i wspólnie z rosyjskimi Żydami zbudować potężny komunizm, bo komunizm to nie tylko kartki na cukier ale też atomowe bomby

Odkryłeś, że w Norymberdze sądzono uczciwych ludzi

>to co pozwolono w szkołach uczyć. W mojej wersji Hitler i Stalin są pionkami
>na szachownicy a nie szaleńcami, którzy gdyby się nie urodzili, to nie byłoby
>wojny.

A gdzie wyczytałeś taką brednię? w podręcznikach thot-chistorii?
Kto twierdzi, że "gdyby się nie urodzili, to nie byłoby wojny" ?

TY twierdzisz, że Polska wypowiedziała wojnę Nie,com w 1939

>Ja ujawniam:
Gówno ujawniasz wicemistrzu ucieczek

>kto i jak zrobił interes niszcząc powstającą potężną Europę.
CO POWINNI BYLI ZROBIĆ POLACY!

Zasługujesz już na opinię wiceciula forum

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Kto twierdzi, że "gdyby się nie urodzili, to nie byłoby wojny" ?

Zgadza się, wojny są ewidentnie w naturze człowieka i są normą w jego egzystencji i nigdy się nie skończą.

Może jednak w trakcie rozwoju zmienią trochę charakter na takie, w których ludzie przestaną sobie rozrywać nawzajem naczynia krwionośne a będą powodować jedynie u siebie zaburzenia psychiczne.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Może jednak w trakcie rozwoju zmienią trochę charakter na takie, w których ludzie przestaną sobie rozrywać nawzajem naczynia krwionośne a będą powodować jedynie u siebie zaburzenia psychiczne.

----------------

Czyzby wojna hybrydowa

?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>>Żydzi są nieważni.
>>
>Tu nie chodzi o Żydów a o prawdę.

Tobie jednak chodzi, bo Żydzi i Niemcy w twoich postach pojawiają praktycznie w każdym wpisie.
Masz bardzo nacjonalistyczne rozumowanie, ja takiego nie mam.

youtu.be/5VCiU1osa3w
21-03-2026 13:54 
 Ocena 1 na 1
Thoter (6650 punktów)

>Masz bardzo nacjonalistyczne rozumowanie, ja takiego nie mam.
>

Zanim zaczynam rozumować zbieram dowody.
Moje wnioski doprowadzają do szału solidarnościowych megalomanów.
Padam ofiarą ataków ze strony megalomanów, którzy zamiast merytorycznych argumentów czy dowodów, posługują się wyłącznie inwektywami i osobistymi wycieczkami.
Nie prowadzę dyskusji z kimś, kto karmi się poczuciem wyższości, a brak dowodów na swoje tezy nadrabia chamstwem.
Kautilja pomału zapoznaje się z faktami, które co róż podaję i zaczął inaczej rozumować.
21-03-2026 14:56 
 Ocena 2 na 2
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>........
>Moje wnioski doprowadzają do szału solidarnościowych megalomanów.
>..........

---------------

Thoter - czy możesz określić co masz na myśli pisząc o "solidarnościowych megalomanach"
?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Żydzi są nieważni.
>Tu nie chodzi o Żydów a o prawdę.

---------------

A czym jest prawda
?

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 17:49 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6853 punktów)
>>Uważam, że szkoła realistyczna dobrze opisuje złożoność różnych procesów i zjawisk jakie tworzy umysł polityczny człowieka.
>>
>Umysł to jedno a możliwości to drugie.
>Jakob Schiff stworzył American Jewish Joint Distribution Committee , znany również jako Joint lub JDC. Ta organizacja pod płaszczykiem pomocy Żydom dostarczyła do ZSRR broń i amunicję użytą w czasie ludobójstwa w 1937 roku.
>Może tak być, że 110 tysięcy Polaków, rozstrzelane w ZSRR w 1937 roku, dostało w potylicę amerykańską kulę.

Czyli Bernard Baruch zepsuł plan Schiffa?
Wydaje mi się, że nie można bazować jedynie na przepływie kapitału, usług, towaru, ludzi i technologii. Koncentrując się jedynie na ekonomii nigdy nie będziemy w pełni wiedzieć jak wygląda faktyczny stan rzeczy.

>Żyd Misha Mitsel 8 lat przeszukiwał akta w ZSRR, zamiast szperać w aktach w USA i znaleźć: ile broni i amunicji JDC dostarczyła do ZSRR. Żydzi, Ostjuden, w ZSRR mordowali Żydów u władzy z broni, którą im dostarczyło z USA żydowskie JDC.
>Rozumiesz to ???

Rozumiem tyle, że chodzi Ci o wykazanie tego, że Żydzi amerykańscy uzyskali hegemonię poprzez doprowadzenie do zderzenia między tymi w Europie, którzy pierwotnie mieli się połączyć by przerwać brytyjską hegemonię. I tak walkę o hegemonię między hegemonem z Londynu a pretendentem z Berlina wygrał Waszyngton. Czyli na zasadzie gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.

Ja myślę, że krew lała się i leje nie tylko z powodu walki o hegemonię. Poza tym są zastrzeżenia do Twojej wersji wydarzeń. Te zastrzeżenia dotyczą tego kto i za co był i jest winny i odpowiedzialny.
Thoter (6650 punktów)

>>Jakob Schiff stworzył American Jewish Joint Distribution Committee , znany również jako Joint >>lub JDC. Ta organizacja pod płaszczykiem pomocy Żydom dostarczyła do ZSRR broń i amunicję >>użytą w czasie ludobójstwa w 1937 roku.
>>Może tak być, że 110 tysięcy Polaków, rozstrzelane w ZSRR w 1937 roku, dostało w potylicę >>amerykańską kulę.

>Czyli Bernard Baruch zepsuł plan Schiffa?

Ktoś z USA zainwestował w III Rzeszę i Wehrmacht. Brytyjczycy wspierali ten projekt.
Celem tego było doprowadzenie do wojny pomiędzy III Rzeszą i ZSRR.
Ci co to planowali nie przypuszczali, że Żydzi amerykańscy w 1937 roku przeprowadzą akcję przejęcia ZSRR, stworzonego przez Żydów niemeickich.
Czy identycznej sytuacji nie mieliśmy w III Rzeszy ??
Czy ci, co sfinansowali powstanie III Rzeszy i Wehrmachtu nie utracili częściowej kontroli
nad swoim planem ???
Plan Schiffa zakładał, żeby użyć Ostjuden do przejęcia władzy nad ZSRR mordując Żydów niemieckich, którzy go stworzyli. W tym celu Żydzi amerykańscy wprowadzili pejoratywne określenie Ostjuden, żeby odbić Żydów rosyjskich od niemieckich i wykorzystać ich.
Plan Schiffa na pewno nie zakładał odwetu na Ostjuden. Ostjuden mieli być karbowymi europejskich Gojów. Europą i Azją mieli zarządzać Żydzi amerykańscy, którym wymordowano karbowych Żydów.
Gdyby nie wymordowano Żydów proamerykańskich, to by się wojny Żydów amerykańskich skończyły.
Miałby kto rządzić w Europie w ich interesie a tak dzisiaj starają się dokończyć, to co się nie udało im za pierwszym razem.


>>Żyd Misha Mitsel 8 lat przeszukiwał akta w ZSRR, zamiast szperać w aktach w USA i znaleźć: ile >>broni i amunicji JDC dostarczyła do ZSRR. Żydzi, Ostjuden, w ZSRR mordowali Żydów u władzy z >>broni, którą im dostarczyło z USA żydowskie JDC.
>>Rozumiesz to ???

>Rozumiem tyle, że chodzi Ci o wykazanie tego, że Żydzi amerykańscy uzyskali hegemonię poprzez >doprowadzenie do zderzenia między tymi w Europie, którzy pierwotnie mieli się połączyć by >przerwać brytyjską hegemonię. I tak walkę o hegemonię między hegemonem z Londynu a pretendentem >z Berlina wygrał Waszyngton. Czyli na zasadzie gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.
>Ja myślę, że krew lała się i leje nie tylko z powodu walki o hegemonię. Poza tym są zastrzeżenia do Twojej wersji wydarzeń. Te zastrzeżenia dotyczą tego kto i za co był i jest >winny i odpowiedzialny.
>

Brytyjczycy i tak utraciliby hegemonię, bez walki, z powodu tego, że nie mieli miejsca gdzie mogliby stworzyć bezpieczny i tajny poligon atomowy. O tym pisałem wcześniej.
Zapominasz o roli jaką odegrała walka o prymat w zbudowaniu bomby atomowej na nasze losy.
Tutaj ci co mieli taką możliwość z kosztami się nie liczyli.
Co Rudolf Hess oferował Brytyjczykom w zamian za przejście na stronę Niemiec ??
Co Żydzi amerykańscy oferowali Żydom pracującym w Niemczech nad bombą atomową, za przejście na ich stronę ??
Tam, gdzie dwóch finansują Amerykanie, na końcu na pewno wygrają amerykańscy banksterzy.
Amerykańscy banksterzy finansowali swoją III Rzeszę do stycznia 1942 roku.
Amerykańscy Żydzi nie po to stworzyli JDC, by dawać za darmo kasę Żydom w Europie, tylko po to, by stworzyć front walki pomiędzy nimi a Żydami komunistami.
Niemieccy Żydzi komuniści oferowali ideologię a Żydzi amerykańscy dali Żydom europejskim kiełbasę, a na końcu broń.
22-03-2026 09:30 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6853 punktów)

>>Czyli Bernard Baruch zepsuł plan Schiffa?
>Ktoś z USA zainwestował w III Rzeszę i Wehrmacht. Brytyjczycy wspierali ten projekt.
>Celem tego było doprowadzenie do wojny pomiędzy III Rzeszą i ZSRR.
>Ci co to planowali nie przypuszczali, że Żydzi amerykańscy w 1937 roku przeprowadzą akcję przejęcia ZSRR, stworzonego przez Żydów niemeickich.
>Czy identycznej sytuacji nie mieliśmy w III Rzeszy ??
>Czy ci, co sfinansowali powstanie III Rzeszy i Wehrmachtu nie utracili częściowej kontroli
>nad swoim planem ???
>Plan Schiffa zakładał, żeby użyć Ostjuden do przejęcia władzy nad ZSRR mordując Żydów niemieckich, którzy go stworzyli. W tym celu Żydzi amerykańscy wprowadzili pejoratywne określenie Ostjuden, żeby odbić Żydów rosyjskich od niemieckich i wykorzystać ich.
>Plan Schiffa na pewno nie zakładał odwetu na Ostjuden. Ostjuden mieli być karbowymi europejskich Gojów. Europą i Azją mieli zarządzać Żydzi amerykańscy, którym wymordowano karbowych Żydów.
>Gdyby nie wymordowano Żydów proamerykańskich, to by się wojny Żydów amerykańskich skończyły.
>Miałby kto rządzić w Europie w ich interesie a tak dzisiaj starają się dokończyć, to co się nie udało im za pierwszym razem.

Ciągle nie rozumiem kto poza Żydami niemieckimi stał naprzeciw Żydom amerykańskim i brytyjskim?
Pytam bo to ma bezpośredni moim zdaniem wpływ na to kto kierował Moskwą jako centrum przeciwważące Waszyngtonowi?

>>Ja myślę, że krew lała się i leje nie tylko z powodu walki o hegemonię. Poza tym są zastrzeżenia do Twojej wersji wydarzeń. Te zastrzeżenia dotyczą tego kto i za co był i jest >winny i odpowiedzialny.
>>
>Brytyjczycy i tak utraciliby hegemonię, bez walki, z powodu tego, że nie mieli miejsca gdzie mogliby stworzyć bezpieczny i tajny poligon atomowy. O tym pisałem wcześniej.
>Zapominasz o roli jaką odegrała walka o prymat w zbudowaniu bomby atomowej na nasze losy.
>Tutaj ci co mieli taką możliwość z kosztami się nie liczyli.
>Co Rudolf Hess oferował Brytyjczykom w zamian za przejście na stronę Niemiec ??
>Co Żydzi amerykańscy oferowali Żydom pracującym w Niemczech nad bombą atomową, za przejście na ich stronę ??
>Tam, gdzie dwóch finansują Amerykanie, na końcu na pewno wygrają amerykańscy banksterzy.
>Amerykańscy banksterzy finansowali swoją III Rzeszę do stycznia 1942 roku.
>Amerykańscy Żydzi nie po to stworzyli JDC, by dawać za darmo kasę Żydom w Europie, tylko po to, by stworzyć front walki pomiędzy nimi a Żydami komunistami.
>Niemieccy Żydzi komuniści oferowali ideologię a Żydzi amerykańscy dali Żydom europejskim kiełbasę, a na końcu broń.
>
Bezsprzecznie rozumiem znaczenie broni jądrowej. Nie sądzisz, że Brytyjczyczy mieli dość miejsca na poligon atomowy choćby w Australii?
O ile mi wiadomo właśnie Australia stała się takim poligonem dla testów brytyjskiej broni jądrowej, z tym, że później.
Z tego co piszesz w mojej percepcji wybrzmiewa jeszcze jedna ważna rzecz, a mianowicie taka, że same pieniądze nie gwarantują powodzenia w realizacji planów. I tu się z Tobą zgadzam, że polityka to nie tylko pieniądze, ale i znajomości, oraz siła przekonywania do swojej racji.
Tyle mówi się o poświęceniu poświęconych, że oni godni są naśladowania, a ile mówi się o tych, którzy przeznaczają owych do poświęcenia, czy takowi nie istnieją?
Moim zdaniem Berlin przegrał starcie z Londynem bo deptał po piętach Francuzom i Rosjanom.
20-03-2026 09:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A czym jest polityczność?

>Remigiusz Rosicki poniżej rozjaśnia nieco sprawę:
-
Zapraszam do przeczytania mojej książki:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625
.
20-03-2026 20:50 
 Ocena 3 na 3
Kautilja (6853 punktów)
>.
>>A czym jest polityczność?
>>Remigiusz Rosicki poniżej rozjaśnia nieco sprawę:
>-
>Zapraszam do przeczytania mojej książki:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625
>.
Przeczytam, i jeśli uznam za konieczne to podzielę się refleksją na ten temat.
20-03-2026 18:20 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
> Naumiałem się, że wszystko jest polityką. Także historia zawsze ma "czyjeś zabarwienie".
--------------
Kautilja - w pełni podzielam taki pogląd; innymi słowy uważam że: historię piszą zwycięzcy oraz "racje tego kto się nie odzywa lub ma słaby przekaz nie istnieją"




>Czy z tego można wyciągać wniosek, że niemożliwe jest bycie w pełni obiektywnym?
------------
Moim zdaniem absolutnie nie ma czegoś takiego jak obiektywność.

Ja bynajmniej nie potrafię znaleźć przykładu obrazującego tę obiektywność





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

20-03-2026 21:05 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6853 punktów)
>Moim zdaniem absolutnie nie ma czegoś takiego jak obiektywność.
>Ja bynajmniej nie potrafię znaleźć przykładu obrazującego tę obiektywność

Miałem na myśli historię. A Ty nie sądzisz chyba, że w ogóle nie ma obiektywności?
21-03-2026 13:55 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Miałem na myśli historię. A Ty nie sądzisz chyba, że w ogóle nie ma obiektywności?

------------------

Kautilja - jak wiesz jestem postmodernista; czyli:

- co do zasady podważam istnienie jednej obiektywnej prawdy, akcentując względność wiedzy, różnorodność perspektyw oraz krytykę wielkich narracji wyjaśniających świat;

- jednocześnie nie neguję "dorobku" w tym zakresie nauk empirycznych - te w mojej percepcji są raczej obiektywne.



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 18:15 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6853 punktów)
>>Miałem na myśli historię. A Ty nie sądzisz chyba, że w ogóle nie ma obiektywności?
>------------------
>Kautilja - jak wiesz jestem postmodernista; czyli:
>- co do zasady podważam istnienie jednej obiektywnej prawdy, akcentując względność wiedzy, różnorodność perspektyw oraz krytykę wielkich narracji wyjaśniających świat;
>- jednocześnie nie neguję "dorobku" w tym zakresie nauk empirycznych - te w mojej percepcji są raczej obiektywne.
>

Czyli rozumiem, że jakąś obiektywność dostrzegasz. Lepsze to niż nic.
Może jesteś "konserwatywnym postmodernistą"?
21-03-2026 21:18 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Czyli rozumiem, że jakąś obiektywność dostrzegasz. Lepsze to niż nic.
>Może jesteś "konserwatywnym postmodernistą"?

_______

Ok - niech tak będzie

😊


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
> Nie sądzi pan jednak, że na przykład wojny to efekt tylu złożonych czynników, że "rozmaicie pojmowani bogowie" są mniej lub bardziej jedynie uzasadnieniem dla uzyskania korzyści politycznych?

------------

Kautilja - czy sugerujesz "nadrzędność" tak zwanej polityki nad tak zwanym Bogiem / Bogami?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

20-03-2026 20:59 
 Ocena 4 na 4
Kautilja (6853 punktów)
>> Nie sądzi pan jednak, że na przykład wojny to efekt tylu złożonych czynników, że "rozmaicie pojmowani bogowie" są mniej lub bardziej jedynie uzasadnieniem dla uzyskania korzyści politycznych?
>------------
>Kautilja - czy sugerujesz "nadrzędność" tak zwanej polityki nad tak zwanym Bogiem / Bogami?

Uważam, że polityka rządzi światem. W ramach celów politycznych używa się wiary. Oczywiście nie oznacza to, że wierzenia powstały z powodów politycznych. Ale odkąd mają one wymiar masowy odtąd są jednym z wielu instrumentów w rękach polityki.
21-03-2026 09:49 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Uważam, że polityka rządzi światem. W ramach celów politycznych używa się wiary. Oczywiście nie oznacza to, że wierzenia powstały z powodów politycznych. Ale odkąd mają one wymiar masowy odtąd są jednym z wielu instrumentów w rękach polityki.

----------------

Kautilja - ok rozumiem, wszystko jasne.
😊

Ja ze swojej strony mogę dodać, że wolę interesować się sprawami "duchowo-egzystencjalnymi" niż polityką, gdyż w mojej percepcji są one znacznie bardziej "czyste moralnie" .

😊


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 18:08 
 Ocena 3 na 3
Kautilja (6853 punktów)
>Ja ze swojej strony mogę dodać, że wolę interesować się sprawami "duchowo-egzystencjalnymi" niż polityką, gdyż w mojej percepcji są one znacznie bardziej "czyste moralnie" .

Rozumiem. Wobec tego czy według Ciebie ja interesując się politologią mam jakieś "deficyty moralne"?
Z biegiem lat pogłębiania wiedzy w tej materii doszedłem między innymi do takiego wniosku, że należy w życiu używać tyle samo rozumu co serca. Brak równowagi prędzej czy później prowadzi do poważnych kłopotów.
21-03-2026 18:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Rozumiem. Wobec tego czy według Ciebie ja interesując się politologią mam jakieś "deficyty moralne"?
>Z biegiem lat pogłębiania wiedzy w tej materii doszedłem między innymi do takiego wniosku, że należy w życiu używać tyle samo rozumu co serca. Brak równowagi prędzej czy później prowadzi do poważnych kłopotów.

Dyskutowaliśmy o ostatnich akcjach Trumpa i podpisaliśmy protokół rozbieżności

(nie posądzam Cię o brak moralnego kompasu!)

Jak powinni się zachować Polacy w sytuacji bombardowań Iranu?
Zgodnie wyłącznie ze swoim interesem trzymania z mocniejszym, czy też powinni brać pod uwagę (o czym już dawno niestety zapomnieli), jak w 1942 roku Irańczycy traktowali polskich uchodźców z ZSRR? Tam było kilkanaście tysięcy polskich dzieci w tym zagłodzone, chore, sieroty... We wspomnieniach tych dzieci czytałem o serdecznej opiece jakiej doświadczyli od Persów

Interes czy moralność?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
22-03-2026 04:57 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6853 punktów)

>Dyskutowaliśmy o ostatnich akcjach Trumpa i podpisaliśmy protokół rozbieżności
>(nie posądzam Cię o brak moralnego kompasu!)
>Jak powinni się zachować Polacy w sytuacji bombardowań Iranu?

Temat rzeka. Najprościej jak umiem to według mnie Polak nie powinien brać udziału w kampanii przeciwko Ajatollahom. Iran to nie Irak czy Afganistan.

>Zgodnie wyłącznie ze swoim interesem trzymania z mocniejszym, czy też powinni brać pod uwagę (o czym już dawno niestety zapomnieli), jak w 1942 roku Irańczycy traktowali polskich uchodźców z ZSRR?

Myślę, że dobrym słowem na określenie pożądanej postawy jaką powinni przyjąć Polacy w tej sprawie jest neutralność.

>Tam było kilkanaście tysięcy polskich dzieci w tym zagłodzone, chore, sieroty... We wspomnieniach tych dzieci czytałem o serdecznej opiece jakiej doświadczyli od Persów

Kluczowe jest tu rozumienie, że Iran to Persowie. Gdyby Persowie chcieli czegoś innego niż islam byłoby to co innego. Żydzi próbują przekonać wszystkich, że jest inaczej. Według mnie inaczej to propaganda.

>Interes czy moralność?

To nie musi być przeciwstawne. Uważam bowiem, że w polskim interesie jest trzymać się moralności, i umieć to wyrażać poprzez otwarte stanowisko głoszące konieczność powstrzymania się od dalszego zabijania.
Wiem jak to brzmi, ale skoro pytasz to ja odpowiadam szczerze według tego co uważam, że powinno być.
21-03-2026 21:27 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Rozumiem. Wobec tego czy według Ciebie ja interesując się politologią mam jakieś "deficyty moralne"?
__________
Oczywiście że nie.
Przez myśl mi nie przeszło by wyrażać "osady moralne" na Twój temat.



>Z biegiem lat pogłębiania wiedzy w tej materii doszedłem między innymi do takiego wniosku, że należy w życiu używać tyle samo rozumu co serca. Brak równowagi prędzej czy później prowadzi do poważnych kłopotów.
___________
W dużej mierze podzielam Twoje spojrzenie.

😊

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

22-03-2026 09:38 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6853 punktów)
>>Rozumiem. Wobec tego czy według Ciebie ja interesując się politologią mam jakieś "deficyty moralne"?
>__________
>Oczywiście że nie.
>Przez myśl mi nie przeszło by wyrażać "osady moralne" na Twój temat.

To mi ulżyło.
Wspomniałeś coś o sprawach "duchowo-egzystencjalnych", co w takim razie rozumiesz przez słowo duchowe?
22-03-2026 12:06 
 Ocena 2 na 2
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>To mi ulżyło.

--------------------

Kautilja - chciałbym dodać jeszcze że:
* podobno najtrudniej ocenić samego siebie ale .....
* swoją osobę percepuję jako osobę daleką od tego, by w sposób lekkomyślny i niejako "na wyrost" wydawać opinie/osądy na temat innych ludzi.
* ale oczywiście ta moja subiektywna percepcja, zatem może być (bardzo) chybiona








>Wspomniałeś coś o sprawach "duchowo-egzystencjalnych", co w takim razie rozumiesz przez słowo duchowe?

--------------------

W moim rozumieniu duchowość to sfera życia człowieka związana z poszukiwaniem sensu, wartości i głębszego znaczenia istnienia; bywa że wykraczająca poza to, co materialne, udowodnione naukowo (przyjęte przez naukę) i/lub wykraczający poza codzienne doświadczenia.




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

22-03-2026 21:35 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6853 punktów)

>>Wspomniałeś coś o sprawach "duchowo-egzystencjalnych", co w takim razie rozumiesz przez słowo duchowe?
>--------------------
>W moim rozumieniu duchowość to sfera życia człowieka związana z poszukiwaniem sensu, wartości i głębszego znaczenia istnienia; bywa że wykraczająca poza to, co materialne, udowodnione naukowo (przyjęte przez naukę) i/lub wykraczający poza codzienne doświadczenia.

Dziękuję za odpowiedź.
21-03-2026 18:13 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Ja ze swojej strony mogę dodać, że wolę interesować się sprawami "duchowo-egzystencjalnymi" niż polityką, gdyż w mojej percepcji są one znacznie bardziej "czyste moralnie" .

Biedni ci sędziowie w kryminalnym sądzie, którzy muszą się zajmować niemal wyłącznie zjawiskami moralnie nieczystymi

To, że ktoś interesuje się moralnym brudem jakim jest polityka nie czyni z niego człowieka niemoralnego

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
21-03-2026 09:30 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>- czy sugerujesz "nadrzędność" tak zwanej polityki nad tak zwanym Bogiem / Bogami?

Podobno Bóg dał ludziom wolną wolę. Gdyby Bóg wtrącał się do polityki ludzie nie mieliby wolnej woli.
.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Podobno Bóg dał ludziom wolną wolę. Gdyby Bóg wtrącał się do polityki ludzie nie mieliby wolnej woli.

-------------------

Panteisto - ok, rozumiem.

Z dużym akcentem na słowo "podobno".


😊

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
> "Bóg - w religiach monoteistycznych istota nadprzyrodzona, najwyższa, stworzyciel i pan wszechświata".
> Jest to definicja podana przez prof. Witolda Doroszewskiego w jego "Słowniku języka polskiego",
>.....

----------------

Co do kwestii podejścia teistycznego oraz ateistycznego chciałem podzielić się jeszcze kilkoma refleksjami.
Wszelkie religie teistyczne wydają się być postawami mającymi silne uzasadnienie psychologiczne - ludziom łatwiej jest żyć i borykać się ze swoimi egzystencjalnymi rozterkami wierząc, że istnieje Bóg oraz życie po życiu.

Tak jest łatwiej żyć.

Można zatem rozważać kwestię wartości wiary dla człowieka w kontekście psychologicznym. W szczególności - wiary nie tylko w Boga ale i w to że świat oraz ludzie są dobrzy, uporządkowani etc.
To moim zdaniem temat na oddzielną dywagacje.

Ktoś kiedyś powiedział: "Z wiarą w Boga jest jak ze Świętym Mikołajem - ktoś go kiedyś wymyślił bo to super atrakcja dla małych dzieci". I ludzie przebierają się za Świętego Mikołaja i przynoszą prezenty dzieciakom, a małe dzieciaki wierzą, że Święty Mikołaj naprawdę istnieje i jest fajnie (przynajmniej przez parę chwil)".

Co do dalszych treści - chcę wskazać na dwa uwarunkowania: reinkarnacja oraz "ciągłe czekanie".

Reinkarnacja - tę koncepcje percepuję jako dość racjonalną. Czemu?
Jak wiemy w przyrodzie obowiązuje zasada zachowania energii - to jedno z elementarnych praw fizyki.
Reinkarnacja jest koncepcją, która jakby jest z tym zgodna (z zasadą zachowania energii). Dlaczego?
"Nabroiłeś" w poprzednim życiu - to w obecnym jesteś "śmieciem" - zgodnie z zasadą zachowania energii ("zbrodnia i kara" - bilans "energii zła i dobra" musi się zgadzać).
Takie podejście wydaje się być w miarę racjonalne.

A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie".
Psychika człowieka działa tak, że człowiek non stop na coś czeka. Przykłady.
Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę Teleexpres - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam.
Czyli ciągłe czekanie.

Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?

Czekanie na śmierć?
Czekanie na spotkanie z Bogiem?

W wielu religiach obowiązuje dogmat: "Bóg stworzył człowieka".
Rodzi się pytanie - a kto stworzył Boga? A kto stworzył tego co stworzył Boga....etc...etc....?

Ciąg nieskończonych pytań bez odpowiedzi.

Patrząc na te zjawiska z innej strony chciałbym jeszcze dodać:
• uważam, że wszelkie religie teistyczne opierają się na dogmatach - nigdy dotychczas nikomu nie udało się w sposób przekonywujący udowodnić istnienia Boga/Bogów czy też życia pozagrobowego; w tym kontekście uważam, że wierzenia o charakterze teistycznym są (przynajmniej w pewnym zakresie) nieracjonalne;
• za nieracjonalne uważam również przekonania o nieistnieniu Boga/Bogów oraz o nieistnieniu życia pozagrobowego - w tych obszarach również brak jednoznacznych dowodów.


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

20-03-2026 12:56 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>ludziom łatwiej jest żyć i borykać się ze swoimi egzystencjalnymi rozterkami wierząc, że istnieje Bóg oraz życie po życiu.

Od tej zasady jest wyjątek: pewne dziecko które utraciło rodziców w wypadku samochodowym podjęło próbę samobójczą. Na pytanie dlaczego chciało się zabić odpowiedziało że chce dołączyć do swoich rodziców w Niebie.
.
20-03-2026 18:35 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>ludziom łatwiej jest żyć i borykać się ze swoimi egzystencjalnymi rozterkami wierząc, że istnieje Bóg oraz życie po życiu.
>Od tej zasady jest wyjątek: pewne dziecko które utraciło rodziców w wypadku samochodowym podjęło próbę samobójczą. Na pytanie dlaczego chciało się zabić odpowiedziało że chce dołączyć do swoich rodziców w Niebie.

------------------

Panteisto - przysłowie mówi: "wyjątek potwierdza regułę".



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 11:29 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>- przysłowie mówi: "wyjątek potwierdza regułę".
>


Przysłowie mówi: "co dwie głowy to nie jedna" co by wskazywało, że im więcej działających/myślących tym lepszy rezultat. Inne przysłowie mówi: "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść".

Pozdrawiam
21-03-2026 14:48 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Przysłowie mówi: "co dwie głowy to nie jedna" co by wskazywało, że im więcej działających/myślących tym lepszy rezultat. Inne przysłowie mówi: "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść".

---------------

Panteisto - w sumie poniekąd zgoda.
😊

Ale wszakże jest moim zdaniem zasadnicza różnica między dwoma sytuacjami:

• 6 kucharek stoi przy jednym garnku, z których 3 lub 4 nie mogłam się do niego "dopchnąć" by wykonywać swoje czynności fizyczne (na przykład wrzucać skrojoną pietruszkę)

• 2 osoby siedzą przy jednym stole i prowadzą rozmowę (na przykład w konwencji burzy mózgów)


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

20-03-2026 17:49 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Aby można było udzielić merytorycznej odpowiedzi trzeba znać znaczenie słowa Bóg. Proszę o naukową (weryfikowalną) definicję tego wydumanego przez ludzi stwora.
> "Bóg - w religiach monoteistycznych istota nadprzyrodzona, najwyższa, stworzyciel i pan wszechświata".
> Jest to definicja podana przez prof. Witolda Doroszewskiego w jego "Słowniku języka polskiego",
> ......

---------

Zamiast "gimnastykować się" z tymi formalnymi quasi-naukowymi lub nieomal/prawie naukowymi/fasadowymi definicjami może lepiej po prostu "powiedzieć po swojemu" czyli innymi słowy powiedzieć "jak ja to czuję" (tak zwana "czucio-wiedza")
?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Zapraszam do przeczytania mojej książki:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625

-------------

"Książka którą napisałem jest najlepsza bo to ja ją napisałem"
- parafraza wypowiedzi Oscara Wilde'a, Salvadora Dalí, Gustava Flauberta.

A tu:
A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625/z,101

cytat:
"Zacznę od wyjaśnienia, iż to ja jestem autorem tej książki. Bogusławski to mój pseudonim, którego musiałem używać ze względu na pracę".





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>• czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?
>• czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?
>Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.
>Ale może nie musi być twierdząca?
Nie musi.
>1. Argument ukrycia Boga
>Jeśli Bóg chce, by ludzie w Niego wierzyli, dlaczego nie objawia się im w sposób jasny i niepodważalny dla wszystkich?
Bóg jest Duchem, istotą niematerialną, nie można jej zobaczyć, zważyć, zmierzyć. Człowiek jest istotą materialną i duchową - jesteśmy ciałem Boga i duszą Boga. Duch dał ludziom wolną wolę, wiara to nie przymus, wierzą ci, którzy zrozumieli jego istotę.
>3. Brak empirycznych dowodów
>Nie ma jednoznacznych, powtarzalnych dowodów naukowych na istnienie Boga.
>Ateiści często podkreślają, że w innych dziedzinach wymagamy dowodów - dlaczego nie tutaj?
Materia - nauka, Duch - wiara.
>4. Problem zła (cierpienia)
>Jeśli Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący i dobry, to dlaczego istnieje ogrom cierpienia (wojny, choroby, katastrofy)?
Wojny wywołuje człowiek, który nie zna istoty Boga, wierzy w jakieś fałszywe wyobrażenia Boga, którym pali świeczki itd. Połączenie Ducha z materią oznacza choroby, katastrofy, Duch kształtuje materię, zmaga się z nią, cierpi w każdym stworzeniu. Gdy ty chorujesz i cierpisz, on choruje i cierpi, to niezbędny element rozwoju, ewolucji. Wszechmoc nie polega na stworzeniu sztucznego świata bez zmagania się z oporem materii, wszechmoc to cała moc Ducha stwarzania, ewolucji. Alternatywą byłoby nie stworzenie świata.
>8. Ewolucja i naturalne pochodzenie życia
>Niektórzy uważają, ze teoria ewolucji wyjaśnia różnorodność życia bez potrzeby ingerencji istoty nadprzyrodzonej.
>Ale kto stworzył ewolucje?
Duch.
>9. Brak jednoznacznych cudów
>Religie mówią o cudach, ale nie ma dobrze udokumentowanych, współczesnych przypadków, które wytrzymałyby rygor naukowy (na przykład brak jednoznacznych wiarygodnych dowodów na to, że w sposób nadprzyrodzony odrosła komuś wcześniej amputowana noga czy ręka).
Ślepe religie potrzebują cudów, żeby mamić ludzi.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
haish (2905 punktów)
>Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:
>• brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie
>istnieją (tak zwany ateizm silny)
>• przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.
>Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów
>(nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").

Ateizm dotyczy religii Greków - czyli Chrześcijaństwa - w Islamie i w Judaizmie nie istnieje wiara, lub niewiara w Boga, w tych religiach język księgi jest tożsamy z tożsamością ludzi i ich językiem ojczystym.

>Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:
>• czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?
>• czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?
>Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.
>Ale może nie musi być twierdząca?
>
>Może są to pytania, z serii takich, co do których odpowiedzi człowiek nie jest w stanie zrozumieć?
>


Wiara w życie 'po śmierci' jest absurdem i opiera się na błędach poznawczych autorów takich teorii. Autorami Tory byli Sadyceusze(uczeni w piśmie) którzy nie wierzyli w takowe koncepcje, ich przeciwnikami byli Faryzeusze(nauczani pisma) dla których wiara w życie po śmierci była oczywistością i pochodziła z religii Egiptu. Głównym przekazem Tory i religii mojżeszowej jest 'WYJŚCIE Z EGIPTU'.

>Per analogia; mam tu w szczególności na myśli cztery poniższe pytania:
>1. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest
>NIEskończony?
>2. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest
>skończony?
>3. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest NIEskończony?
>4. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest skończony?

Wszelkie koncepcje są wytworem ludzkiego umysłu, ale nie wszystkie ludzkie umysły są na jednakowym poziomie tak w kwestii wiedzy jak i intelektu.

>Jeśli Bóg chce, by ludzie w Niego wierzyli, dlaczego nie objawia się im w sposób jasny i
>niepodważalny dla wszystkich?

OBRAZEM JEDYNEGO BOGA są znaki każdego pisma, natomiast gatunek ludzki został stworzony na podobieństwo do Jedynego Boga i tym podobieństwem jest rozumność. Każdy człowiek rodzi się tak jak inne gatunki, dopiero proces edukacji(nauka mowy, pisma i ludzkich zachowań) czyni go rozumnym.

>Nie ma jednoznacznych, powtarzalnych dowodów naukowych na istnienie Boga.

Dowodem jest ludzka rozumność i co jest bardzo ważne należy zauważyć, że ludzkość zna i posiada wiedzę tylko o jednym gatunku rozumnych stworzeń - człowieku.
Przy okazji taka uwaga - ILE ROZUMU JEST W ATEIŚCIE ?

>Ateiści często podkreślają, że w innych dziedzinach wymagamy dowodów - dlaczego nie tutaj?
>4. Problem zła (cierpienia)
>Jeśli Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący i dobry, to dlaczego istnieje ogrom cierpienia
>(wojny, choroby, katastrofy)?
>Ale (znów)...... może jest to "logika siły wyższej" niezrozumiała dla ludzi?
>5. Większość przekazów stanowiących podstawy poszczególnych religii tworzona była
>w czasach, gdy poziom świadomości ludzi na temat otaczającej ich rzeczywistości był bardzo skromny

<Wszechmoc Boga jest przereklamowana - jego sprawczość realizuje się w działaniu ludzkości w ramach cywilizacji i jest raczej mało prawdopodobne, że niematerialny Bóg kreuje fizyczną materię bez udziału człowieka.
W swoim wpisie używasz słowa 'świadomość', a lepiej w zdaniu pasowałoby 'poziom wiedzy'.
Oprócz niematerialnego Jedynego Boga 'ojca' istnieje fizyczna 'matka natura'.
Wszechwiedza Boga wynika z założenia, że jest ON 'rozumem doskonałym' - ludzki rozum nigdy nie osiągnie takiej doskonałości, ale i człowiek jest rozumniejszy tym bliżej Boga się znajduje.

>Ale kto stworzył ewolucje?

<Teorię ewolucji opracował Darwin, ale ta teoria nie mówi nic na temat rozumności u jedynego 'wybranego' gatunku. Gdyby rozumność była prawidłowością ewolucyjną - to inne gatunki byłyby na jakimś etapie rozwojowym, analogicznie jak to miało miejsce u gatunku ludzkiego. Tak niestety się nie dzieje i nic takiego nauka nie potwierdziła.

>[color=blue]9. Brak jednoznacznych cudów

>Religie mówią o cudach, ale nie ma dobrze udokumentowanych, współczesnych przypadków, które
>wytrzymałyby rygor naukowy (na przykład brak jednoznacznych wiarygodnych dowodów na to, że w >sposób nadprzyrodzony odrosła komuś wcześniej amputowana noga czy ręka).

<Wiele religijnych przekonań wynika z błędów poznawczych wizjonerów, badaczy i badaczy wymysłów.
Bóg nie sprawia, że ucięta kończyna u człowieka zacznie odrastać jak ogon u jaszczurki, Bóg dał człowiekowi rozum i człowiek rozwinął nauki medyczne oraz technologię, wynikiem czego możliwy jest przeszczep kończyny lub proteza. Żaden inny gatunek nie ma takich zdolności wynikających z niematerialnej symbiozy 'umysł ludzki - Bóg'.
21-03-2026 01:42 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Wiara w życie 'po śmierci' jest absurdem i opiera się na błędach poznawczych autorów takich teorii.

Nie trzeba wierzyć wystarczy rozejrzeć się dookoła, żeby dostrzec życie po śmierci.
Potomni są kontynuacją swoich przodków fizycznie i umysłowo.

Błąd poznawczy wynika z rozdętego ego i z egocentryzmu, postawienia siebie w centrum wszechświata.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Wiara w życie 'po śmierci' jest absurdem i opiera się na błędach poznawczych autorów takich teorii.

----------------------

Haish - bardzo jestem ciekaw czy masz jakiekolwiek dowody na Twoje powyższe stwierdzenie czy to zwykłe pustosłowie?

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Książek na temat ateizmu są tysiące, ale żeby merytorycznie porozmawiać wystarczy przeczytać ze zrozumieniem choćby tylko te dwie:

Georges Minois
Historia ateizmu. Niewierzący w świecie zachodnim od jego początków do naszych czasów
lubimyczyt(*)go-poczatkow-do-naszych-czasow

Udo Schuklenk, Russell Blackford
Dlaczego jesteśmy ateistami
lubimyczyt(*)95/dlaczego-jestesmy-ateistami

A nie bawić się w jakieś tam "ble, ble".

.
haish (2905 punktów)
>.
>Książek na temat ateizmu są tysiące, ale żeby merytorycznie porozmawiać wystarczy przeczytać ze zrozumieniem choćby tylko te dwie:
>Georges Minois
>Historia ateizmu. Niewierzący w świecie zachodnim od jego początków do naszych czasów
>lubimyczyt(*)go-poczatkow-do-naszych-czasow
>Udo Schuklenk, Russell Blackford
>Dlaczego jesteśmy ateistami
>lubimyczyt(*)95/dlaczego-jestesmy-ateistami
>A nie bawić się w jakieś tam "ble, ble".
>.

To co napisałem jest esencjonalne i racjonalne - po co czytać książkę, gdy wystarczy użyć rozumu.
Tak przy okazji a-teiści są produktem chrześcijańskim - w tym tkwi sekret i logika tej sekty.
Idol 'Jezus' to superalkoholik - w jego żyłach płynie wino, a to alkohol w stęzeniu 8-17% czystego spirytusu(ducha). Dawka śmiertelna dla każdego człowieka liczona jest w promilach a nie w procentach.
Alkohol upośledza funkcje mózgu, obniża możliwości poznawcze i możliwości zmysłów, degeneruje umysł, który to jest darem Boga dla ludzkości.
Tak działa szatan (przeciwnik Boga) - stąd logiczny wniosek, że chrześcijaństwo to zakamuflowany satanizm i działanie na szkodę gatunku ludzkiego.
Dla satanistów wytworzenie ponadto chaosu informacyjnego odnośnie Boga Ludzkości(rozumu doskonałego) jest kolejnym celowym działaniem mającym na celu oddalenie człowieka od Boga.
W oddalenie człowieka od BOGA doskonale wpisują się rozmaite dywagacje czy na piśmie czy w mowie pisane i prowadzone tak aby nie dotknąć sedna zagadnienia, - wszak dla szatana i jego interesu ważny jest skutek, zaś w kwestji metod wszystko jest dozwolone. Nie ma róznicy między ateistą, a wiernym i praktykującym Chrześcijaninem - wszyscy oni należą do szatana.
Tego zapewne w żadnych księgach na temat ateizmu nie uświadczysz, więc szkoda czasu na ich lekturę. W tych księgach jest dopiero 'ble, ble'.

19-03-2026 15:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
.
>To co napisałem jest esencjonalne i racjonalne - po co czytać książkę, gdy wystarczy użyć rozumu.

>Nie ma róznicy między ateistą, a wiernym i praktykującym Chrześcijaninem - wszyscy oni należą do szatana.

>Tego zapewne w żadnych księgach na temat ateizmu nie uświadczysz, więc szkoda czasu na ich lekturę. W tych księgach jest dopiero 'ble, ble'.
-
A jak go używamy to każdy sam widzi!

=
Nijak nie czuję się odpowiedzialnym za Pańskie projekcje i nie mogę Panu pomóc, gdyż nie jestem tu specjalistą. Na podstawie przeczytanych książek wiem, iż choroby psychiczne są w jakimś tam zakresie uleczalne, w przeciwieństwie do głupoty, która uleczalną nie jest. www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w686341

-
haish (2905 punktów)
>.
>.
>>To co napisałem jest esencjonalne i racjonalne - po co czytać książkę, gdy wystarczy użyć rozumu.
>>Nie ma róznicy między ateistą, a wiernym i praktykującym Chrześcijaninem - wszyscy oni należą do szatana.
>>Tego zapewne w żadnych księgach na temat ateizmu nie uświadczysz, więc szkoda czasu na ich lekturę. W tych księgach jest dopiero 'ble, ble'.
>-
>A jak go używamy to każdy sam widzi!=
>Nijak nie czuję się odpowiedzialnym za Pańskie projekcje i nie mogę Panu pomóc, gdyż nie jestem tu specjalistą. Na podstawie przeczytanych książek wiem, iż choroby psychiczne są w jakimś tam zakresie uleczalne, w przeciwieństwie do głupoty, która uleczalną nie jest. www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w686341

Projekcje są jakie są, rzecz w tym czy są racjonalne, czy są wyssane z głupawej lektury wątpliwych autorytetów, choroby psychiczne wynikają najczęściej z uzależnień na przykład od alkoholu, katolicy leczą egzorcyzmami, - ostatnio modny jest salceson.
Oczywistości nie da się zaprzeczyć i nie da się zakłamać szatańskimi projekcjami.
Każdy ma wolną wolę i każdy może sam we własnym zakresie doskonalić swój rozum.
Jak widać głupota jest uleczalna, tylko niezbędny jest własny wysiłek - pańskie wypisywanie zaprzecza logice i racjonalizmowi, ale chroni konsensus 'naukowy' łaciniackiego zniewolenia umysłowego.
Swoją drogą ciekawe jaką opinię wydałby psychiatra z dyplomem łaciniackiej uczelni ?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Projekcje są jakie są,

-
Ale są opisane:

pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)

pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

.
haish (2905 punktów)
>.
>>Projekcje są jakie są,
>-
>Ale są opisane:
>pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
>pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

Jest też dysymulacja, - chory udaje zdrowego

pl.wikipedia.org/wiki/Dyssymulacja
panTeista (6808 punktów)
>Ale kto stworzył ewolucje?

Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces.

Ewolucja odnosi się do zmian cech organizmów w czasie, które zachodzą z pokolenia na pokolenie. Proces ten jest wynikiem działania trzech głównych mechanizmów: mutacji, doboru naturalnego oraz adaptacji. Mutacje to losowe zmiany w DNA, które mogą prowadzić do powstawania nowych cech. Dobór naturalny polega na tym, że osobniki lepiej przystosowane do swojego środowiska mają większe szanse na przeżycie i rozmnażanie się, co prowadzi do utrwalania korzystnych cech w populacji.

Dowody na ewolucję
Dowody na ewolucję można znaleźć w różnych dziedzinach nauki, takich jak paleontologia, biogeografia, anatomia porównawcza oraz genetyka. Zapis kopalny dostarcza informacji o przeszłych formach życia i ich ewolucji, a badania genetyczne pokazują pokrewieństwo między różnymi gatunkami.

Ewolucja nie jest procesem celowym, lecz wynika z interakcji organizmów z ich środowiskiem oraz z losowych zmian genetycznych, które mogą prowadzić do powstawania nowych gatunków lub wymierania istniejących.

Religia katolicka twierdzi jakoby Bóg stworzył gatunki zwierząt w tym człowieka przez dwa dni (w jeden dzień człowieka i w jeden dzień pozostałe zwierzęta).
O istnieniu bogów dowiadujemy się z religii. Religie nie uznają ewolucji. Ewolucja to rozwój od organizmów najprostszych do najbardziej złożonych. Tymczasem religia twierdzi że najpierw istniał (i nadal istnieje) organizm najbardziej złożony Bóg i dopiero On stworzył organizmy prostsze, co przeczy ewolucji.

Pozdrawiam
20-03-2026 01:06 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Ale kto stworzył ewolucje?
>Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces.
Który ma swój początek, więc pytanie aktualne.
>Ewolucja nie jest procesem celowym, lecz wynika z interakcji organizmów z ich środowiskiem oraz z losowych zmian genetycznych, które mogą prowadzić do powstawania nowych gatunków lub wymierania istniejących.
Interakcja z środowiskiem może być procesem celowym, tak samo zmiany genetyczne mogą pozornie wyglądać na losowe, a są celowym dostosowywaniem się.
>O istnieniu bogów dowiadujemy się z religii. Religie nie uznają ewolucji.
Nieprawda, Religia Prawdy uznaje ewolucję.
>Ewolucja to rozwój od organizmów najprostszych do najbardziej złożonych. Tymczasem religia twierdzi że najpierw istniał (i nadal istnieje) organizm najbardziej złożony Bóg i dopiero On stworzył organizmy prostsze, co przeczy ewolucji.
Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
20-03-2026 12:38 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.

O ile się orientuję to Religia Prawdy ma niewielu wyznawców.
.
20-03-2026 12:55 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.
>O ile się orientuję to Religia Prawdy ma niewielu wyznawców.
Trudno powiedzieć ilu, nie jest i nigdy nie będzie instytucją kościelną dzielącą ludzi na swoich członków i resztę. Wyznawcami są wszyscy czyniący dobro, bez znaczenia czy słyszeli o Religii Prawdy czy nie, Duch oceni kto był wyznawcą...

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
20-03-2026 18:25 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.
>O ile się orientuję to Religia Prawdy ma niewielu wyznawców.

----------------------

Panteisto - a czy ilość wyznawców przekłada się jak jeden do jednego na słuszność/trafność "diagnozy"/wizji?



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 11:06 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>>>Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.
>>O ile się orientuję to Religia Prawdy ma niewielu wyznawców.
>----------------------
>Panteisto - a czy ilość wyznawców przekłada się jak jeden do jednego na słuszność/trafność "diagnozy"/wizji?

Jeżeli wyznawcy mają odmienne diagnozy/wizje to nie mogą wszystkie te wizje być prawdziwe.

Pozdrawiam
21-03-2026 13:51 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>Nieprawda, Religia Prawdy nie twierdzi, że Bóg to organizm. Bóg to Duch, który stworzył materię i ewolucję.
>>>O ile się orientuję to Religia Prawdy ma niewielu wyznawców.
>>Panteisto - a czy ilość wyznawców przekłada się jak jeden do jednego na słuszność/trafność "diagnozy"/wizji?
>Jeżeli wyznawcy mają odmienne diagnozy/wizje to nie mogą wszystkie te wizje być prawdziwe.
To bez znaczenia, że wizje mają odmienne, kryterium, kto jest wyznawcą jest jedno - czynienie dobra. Ludzie są różni pod względem wykształcenia, poziomu inteligencji, poglądów religijnych, politycznych, zrozumienia duchowości itd., a łączy ich wspólna cecha - czynienie dobra, czyli należą do określonego zbioru, do którego nie należą czyniący zło.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
21-03-2026 14:29 
 Ocena 2 na 2
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>To bez znaczenia, że wizje mają odmienne, kryterium, kto jest wyznawcą jest jedno - czynienie dobra.
>Ludzie są różni pod względem wykształcenia, poziomu inteligencji, poglądów religijnych, politycznych, zrozumienia duchowości itd., a łączy ich wspólna cecha -
> czynienie dobra, czyli należą do określonego zbioru, do którego nie należą czyniący zło.

--------------------

Duchu - "mam przekonanie graniczące z pewnością" ("jeśli nasz rząd obieca gruszki rosnące na wierzbie to one zapewne tam wyrosną"), że się nie mylisz.
😊

"Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna"

😊

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 15:32 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>a łączy ich wspólna cecha - czynienie dobra, czyli należą do określonego zbioru, do którego nie należą czyniący zło.

Nie ma odrębnych zbiorów: "czyniących dobro" albo "czyniących zło". Ten sam człowiek może raz czynić dobro, drugi raz zło.
Nie wszystko to z czego księża katoliccy nakazują się spowiadać i za co pokutować (jakoby było grzechem) ja uważam za zło (np. nie święcenie dnia świętego, nie chodzenie systematycznie do kościoła).
Czy kradzież żywności przez sierotę, aby nakarmić młodszego braciszka jest czynieniem dobra czy zła. Rozstrzygnięcie czy czyn jest dobry czy zły nie zawsze jest czarno-białe.
.
21-03-2026 15:41 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Nie ma odrębnych zbiorów: "czyniących dobro" albo "czyniących zło". Ten sam człowiek może raz czynić dobro, drugi raz zło.
>Nie wszystko to z czego księża katoliccy nakazują się spowiadać i za co pokutować (jakoby było grzechem) ja uważam za zło (np. nie święcenie dnia świętego, nie chodzenie systematycznie do kościoła).
>Czy kradzież żywności przez sierotę, aby nakarmić młodszego braciszka jest czynieniem dobra czy zła. Rozstrzygnięcie czy czyn jest dobry czy zły nie zawsze jest czarno-białe.

-----------------------

Panteisto - bardzo roztropnie prawisz.

😊

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

22-03-2026 02:21 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>a łączy ich wspólna cecha - czynienie dobra, czyli należą do określonego zbioru, do którego nie należą czyniący zło.
>Nie ma odrębnych zbiorów: "czyniących dobro" albo "czyniących zło". Ten sam człowiek może raz czynić dobro, drugi raz zło.
Są odrębne zbiory, ten sam człowiek może raz należeć do jednego zbioru, innym razem do drugiego, patrz pkt 1.:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262
>Nie wszystko to z czego księża katoliccy nakazują się spowiadać i za co pokutować (jakoby było grzechem) ja uważam za zło (np. nie święcenie dnia świętego, nie chodzenie systematycznie do kościoła).
Księża katoliccy nie są autorytetem, to ślepcy duchowi, funkcjonariusze ślepej religii zniewalający ludzi.
>Czy kradzież żywności przez sierotę, aby nakarmić młodszego braciszka jest czynieniem dobra czy zła. Rozstrzygnięcie czy czyn jest dobry czy zły nie zawsze jest czarno-białe.
Zgadza się, wszystko zależy od okoliczności.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
21-03-2026 14:39 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Panteisto - a czy ilość wyznawców przekłada się jak jeden do jednego na słuszność/trafność "diagnozy"/wizji?
>Jeżeli wyznawcy mają odmienne diagnozy/wizje to nie mogą wszystkie te wizje być prawdziwe.

------------

Panteisto - ale jedna może być jak to się mówi "prawdziwa" ?

A tak przy okazji:
czym jest prawda?



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 16:18 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>>>Panteisto - a czy ilość wyznawców przekłada się jak jeden do jednego na słuszność/trafność "diagnozy"/wizji?
>>Jeżeli wyznawcy mają odmienne diagnozy/wizje to nie mogą wszystkie te wizje być prawdziwe.
>------------
>Panteisto - ale jedna może być jak to się mówi "prawdziwa" ?

Na Ziemi żyje osiem miliardów ludzi, spośród nich jeden lub kilku może przez przypadek trafić na prawdziwą diagnozę/wizję.

>A tak przy okazji:
>czym jest prawda?


Przysłowie mówi że są trzy prawdy: cało prowda, tyż prowda i gówno prowda. Na pewno prawdą nie jest fałsz. Sądy orzekają po czyjej stronie jest prawda i wydają wyrok winny czy nie winny, a czasem umarzają sprawę.

Pozdrawiam
21-03-2026 16:39 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)

>Na Ziemi żyje osiem miliardów ludzi, spośród nich jeden lub kilku może przez przypadek trafić na prawdziwą diagnozę/wizję.
_____________
Myślę że tak może być.



>>A tak przy okazji:
>>czym jest prawda?

>Przysłowie mówi że są trzy prawdy: cało prowda, tyż prowda i gówno prowda. Na pewno prawdą nie jest fałsz. Sądy orzekają po czyjej stronie jest prawda i wydają wyrok winny czy nie winny, a czasem umarzają sprawę.
______________
Będąc wiele razy strona w Sądzie oraz w oparciu o praktykę prawniczą wiem ze dla Sądu:
* ważne są racje tej strony która w odbiorze Sądu jest bardziej wiarygodna
* wygrywa sprawę nie koniecznie ta strona, która broni autentycznej prawdy a ta, która ma lepszych prawników i/lub więcej pieniędzy by płacić za ich pracę.

😢

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

23-03-2026 02:30 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>A tak przy okazji:
>>czym jest prawda?

>Przysłowie mówi że są trzy prawdy: cało prowda, tyż prowda i gówno prowda. Na pewno prawdą nie jest fałsz.
Tu cię zaskoczę, fałsz może być prawdą. Ale zanim to wyjaśnię czekam na twoją odpowiedź na pytanie.
>Sądy orzekają po czyjej stronie jest prawda i wydają wyrok winny czy nie winny, a czasem umarzają sprawę.
Sądy nie orzekają po czyjej stronie jest prawda, lecz ustalają fakty w sprawie i wydają wyrok, lub umarzają. Ludzie potocznie mówią, że sąd orzekł prawdę, a po latach okazuje się, że niewinni odsiadywali wyroki, czyli sąd nie ustalił faktycznego stanu rzeczy. Taka to "prawda".
A na pytanie, czym jest prawda, odpowiesz?

DUCH

www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
23-03-2026 16:56 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>A na pytanie, czym jest prawda, odpowiesz?

Używam słowa prawda zwykle w znaczeniu słownikowym:
«zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawienie czegoś zgodne z realiami»
«to, co rzeczywiście jest, istnieje lub było»
«zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana powszechnie za niepodważalną»
.
24-03-2026 03:33 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>A na pytanie, czym jest prawda, odpowiesz?
>Używam słowa prawda zwykle w znaczeniu słownikowym:
>«zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawienie czegoś zgodne z realiami»
>«to, co rzeczywiście jest, istnieje lub było»
>«zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana powszechnie za niepodważalną»
Czyli słownik nie podaje czym jest prawda.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Używam słowa prawda zwykle w znaczeniu słownikowym:
>«zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawienie czegoś zgodne z realiami»
----------------
Panteisto - napisałeś: "interpretacja faktów" - czy interpretacja może być prawdą?

Mnie osobiście słowo "interpretacja" absolutnie kojarzy się z subiektywnością.



> «to, co rzeczywiście jest, istnieje lub było»
-------------
"lub było" - na spotkaniu klasowym mojej klasy z LO (poznaliśmy się 42 lata temu) każdy w kwestii "tego co było" 42 lata temu pamiętał co innego - wiele tak zwanych "zapamiętanych faktów" było bardzo zróżnicowanymi w zależności od tego kto się wypowiadał





> «zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana powszechnie za niepodważalną»
----------------
Wątpliwe jest tu słowo "powszechnie"

Również sformułowanie "wynikająca z doświadczenia" jest jak dla mnie dalece wątpliwe - każdy człowiek ma zwykle zupełnie inne / inne doświadczenia niż inni ludzie - "nic 2 razy się nie zdarza"





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

26-03-2026 10:57 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Panteisto - napisałeś: "interpretacja faktów" - czy interpretacja może być prawdą?

Może być- jeśli jest zgodna z nagraniem na taśmie filmowej.

>"lub było" - na spotkaniu klasowym mojej klasy z LO (poznaliśmy się 42 lata temu) każdy w kwestii "tego co było" 42 lata temu pamiętał co innego - wiele tak zwanych "zapamiętanych faktów" było bardzo zróżnicowanymi w zależności od tego kto się wypowiadał

Zgadza się. Fakty to to co na taśmie filmowej.

>> «zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana powszechnie za niepodważalną»
>----------------
>Wątpliwe jest tu słowo "powszechnie"
>Również sformułowanie "wynikająca z doświadczenia" jest jak dla mnie dalece wątpliwe - każdy człowiek ma zwykle zupełnie inne / inne doświadczenia niż inni ludzie - "nic 2 razy się nie zdarza"
>


Zgadza się: jeden uważa temperaturę 15 stopni za ciepło, drugi za chłodno. Prawdę pokazuje termometr.

Pozdrawiam
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Panteisto - napisałeś: "interpretacja faktów" - czy interpretacja może być prawdą?
>Może być- jeśli jest zgodna z nagraniem na taśmie filmowej.

>Zgadza się. Fakty to to co na taśmie filmowej.

>Zgadza się: jeden uważa temperaturę 15 stopni za ciepło, drugi za chłodno. Prawdę pokazuje termometr.

-------------------

Panteisto - no to mamy consensus

😊

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)

>A na pytanie, czym jest prawda, odpowiesz?

_________
Dla mnie prawda w dużej mierze jest relatywną.
Im bardziej złożone zagadnienia tym relatywnosc jest większa.


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

haish (2905 punktów)
>>A na pytanie, czym jest prawda, odpowiesz?
>_________
>Dla mnie prawda w dużej mierze jest relatywną.
>Im bardziej złożone zagadnienia tym relatywnosc jest większa.

Prawda wynika z obiektywizmu i racjonalności, jednakże bardzo istotnym elementem poznawania jest wiedza, a konkretnie poziom wiedzy i doświadczenie wynikające z obycia z badanym zjawiskiem, zagadnieniem lub problemem.
Podobnie jest z Ai i z chatem gpt -> 'gówno włożysz(dane) - gówno uzyskasz', 'źle lub niewłaściwie zapytasz(prompty) - otrzymasz złą, błędną odpowiedź'.

Obiektywnie i racjonalnie uwzględniając subiektywizm, zamiast mówić jest zimno, powiesz jest mi zimno - zamiast deklarować ateizm, lepiej poszukać odpowiedzi dlaczego jestem istotą rozumną i zweryfikować swą wiedzę i zdolności poznawcze i.t.d.
20-03-2026 18:04 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Ale kto stworzył ewolucje?
>Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces.

----------------

Panteisto - ażeby odpowiedzieć na Twoje pytanie chciałbym przyjąć jedno założenie, a mianowicie: tak zwany Bóg istnieje i stworzył świat.
Tworząc świat, wydaje się że stworzył również prawo ciążenia (grawitacja).
Co do "oczywistości" oddziaływanie grawitacji bez mała nikt chyba nie ma wątpliwości.

Ale............

tak samo jak grawitacja jest pewnym procesem; tak samo ewolucja jest procesem.
Zapewne my jako ludzie odczuwamy ją nieporównanie słabiej niż na przykład grawitacje, gdyż ewolucja przejawia się w horyzoncie dużo, dużo dłuższym niż życie człowieka.

Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno grawitacja jak i ewolucja są swoistymi "procesami", stworzonymi "przez Kogoś"
(ale kogo?).




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 10:14 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>>>Ale kto stworzył ewolucje?
>>Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces.
>----------------
>Panteisto - ażeby odpowiedzieć na Twoje pytanie

Pytanie "kto stworzył ewolucje?" nie jest moje lecz Twoje, z postu zakładającego wątek.

>chciałbym przyjąć jedno założenie, a mianowicie: tak zwany Bóg istnieje i stworzył świat.
>Tworząc świat, wydaje się że stworzył również prawo ciążenia (grawitacja).
>Co do "oczywistości" oddziaływanie grawitacji bez mała nikt chyba nie ma wątpliwości.

Fakt oddziaływania grawitacji nie stanowi potwierdzenia Twojego założenia.

>Ale............
>tak samo jak grawitacja jest pewnym procesem; tak samo ewolucja jest procesem.
>Zapewne my jako ludzie odczuwamy ją nieporównanie słabiej niż na przykład grawitacje, gdyż ewolucja przejawia się w horyzoncie dużo, dużo dłuższym niż życie człowieka.

Wirusy HIV i COVID-19 wyewoluowały za naszego życia.

>Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno grawitacja jak i ewolucja są swoistymi "procesami", stworzonymi "przez Kogoś"
>(ale kogo?).
>


Nie uważam grawitacji za stworzoną przez Kogoś, grawitacja raczej nie ma początku.
.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>>>Ale kto stworzył ewolucje?
>>>Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces.
>>----------------
>>Panteisto - ażeby odpowiedzieć na Twoje pytanie
>Pytanie "kto stworzył ewolucje?" nie jest moje lecz Twoje, z postu zakładającego wątek.
--------------

Panteisto - to prawda co piszesz (oczywiście relatywna).

Jednak wszakże Twój wpis "Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces" w moim przekonaniu niejako sugerował, że podjąłeś wątek poszukiwania odpowiedzi na pytanie "kto stworzył ewolucje?".


Ale bardzo możliwe że się mylę ("wiem, ze nic nie wiem")







>Fakt oddziaływania grawitacji nie stanowi potwierdzenia Twojego założenia.
---------------
Pełna zgoda.
Ja miałem dokładnie na myśli jedynie występowanie pewnej analogii
Absolutnie - nie chcę "poruszać się" tutaj w kategoriach "dowodów".





> Wirusy HIV i COVID-19 wyewoluowały za naszego życia.
--------------------
Pełna zgoda.
Ale znów wracamy do pytania:
czy ewolucja, która stworzyła te wirusy stworzyła również samą siebie?





> Nie uważam grawitacji za stworzoną przez Kogoś, grawitacja raczej nie ma początku.
-------------
A tak statystycznie - na ile procent jesteś pewien prawdziwości tej tezy, o której piszesz?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 15:57 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Jednak wszakże Twój wpis "Ewolucja to nie rzecz, to zachodzący proces" w moim przekonaniu niejako sugerował, że podjąłeś wątek poszukiwania odpowiedzi na pytanie "kto stworzył ewolucje?".
>czy ewolucja, która stworzyła te wirusy stworzyła również samą siebie?
>


Moim zdaniem ewolucja została zapoczątkowana przez fotosyntezę. Fotosynteza jest źródłem życia.

>> Nie uważam grawitacji za stworzoną przez Kogoś, grawitacja raczej nie ma początku.
>-------------
>A tak statystycznie - na ile procent jesteś pewien prawdziwości tej tezy, o której piszesz?

99%. Pewność tę czerpię z tezy że grawitacja nie będzie miała końca, siły kosmiczne nie przestaną na siebie wpływać.

Pozdrawiam
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>czy ewolucja, która stworzyła te wirusy stworzyła również samą siebie?
>>

>Moim zdaniem ewolucja została zapoczątkowana przez fotosyntezę. Fotosynteza jest źródłem życia.
-----------------
Panteisto - szanuję Twoje zdanie, choć nie przekonałeś mnie.



>>> Nie uważam grawitacji za stworzoną przez Kogoś, grawitacja raczej nie ma początku.
>>-------------
>>A tak statystycznie - na ile procent jesteś pewien prawdziwości tej tezy, o której piszesz?
>99%. Pewność tę czerpię z tezy że grawitacja nie będzie miała końca, siły kosmiczne nie przestaną na siebie wpływać.
---------------
Jak wyżej.

S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

21-03-2026 19:08 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>>>czy ewolucja, która stworzyła te wirusy stworzyła również samą siebie?
>>>

>>Moim zdaniem ewolucja została zapoczątkowana przez fotosyntezę. Fotosynteza jest źródłem życia.
>-----------------
>Panteisto - szanuję Twoje zdanie, choć nie przekonałeś mnie.

A jakie jest Twoje zdanie odnośnie źródła życia na Ziemi?

Zauważyłem że w wielu kwestiach opierasz się na GPT. Na moje pytanie "Czy fotosynteza jest źródłem życia?" Copilot pisze tak:
Tak
Tak, fotosynteza jest źródłem życia. Dzięki niej glony i niektóre bakterie przekształcają energię słoneczną w energię chemiczną, magazynowaną w związkach organicznych, takich jak glukoza. Ta energia jest niezbędna do produkcji biomasy, która zasila łańcuchy pokarmowe, a także do oddychania większości organizmów, w tym ludzi. Fotosynteza jest kluczowym elementem regulującym skład atmosfery i klimat naszej planety, a także jest fundamentem istnienia niemal całego życia na Ziemi.

Pozdrawiam
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>A jakie jest Twoje zdanie odnośnie źródła życia na Ziemi?
_________
Bardzo dobre pytanie.
Jako agnostyk konsekwentnie odpowiadam:
NIE WIEM



>Zauważyłem że w wielu kwestiach opierasz się na GPT........
_________
Owszem, tak jest.

😊



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
>O istnieniu bogów dowiadujemy się z religii. Religie nie uznają ewolucji. Ewolucja to rozwój od organizmów najprostszych do najbardziej złożonych. Tymczasem religia twierdzi że najpierw istniał (i nadal istnieje) organizm najbardziej złożony Bóg i dopiero On stworzył organizmy prostsze, co przeczy ewolucji.

----------------

Panteisto - a może jest w tym wszystkim logika "Siły Wyższej", której my jako ludzie (twory niższe) nie mamy szans pojąć
?

Czy potrafisz sobie na przykład wyobrazić skończoność albo (a jeśli wolisz) nieskończoność wszechświata w rozumieniu stricte fizycznym (albo czasu jako takiego)
?


S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

panTeista (6808 punktów)
>>O istnieniu bogów dowiadujemy się z religii. Religie nie uznają ewolucji. Ewolucja to rozwój od organizmów najprostszych do najbardziej złożonych. Tymczasem religia twierdzi że najpierw istniał (i nadal istnieje) organizm najbardziej złożony Bóg i dopiero On stworzył organizmy prostsze, co przeczy ewolucji.
>----------------
>Panteisto -a może jest w tym wszystkim logika "Siły Wyższej", której my jako ludzie (twory niższe) nie mamy szans pojąć
>?
>Czy potrafisz sobie na przykład wyobrazić skończoność albo (a jeśli wolisz) nieskończoność wszechświata w rozumieniu stricte fizycznym (albo czasu jako takiego)
>?

Skoro nie mamy szans pojąć, wyobrazić sobie, to czy warto zaprzątać sobie głowę? Z Twoich słów wynikałoby że i tak będzie jak chce (rozumna?) Siła Wyższa.

Pozdrawiam
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie wierzę w nic i nikomu, a największym zaufaniem obdarzam naukę, gdyż jej metodologia opiera się na niewierze.

-
Nauka opiera się na niewierze!

Nauka nie przyjęła żadnych metafizycznych założeń. Do fizykalizmu, monizmu, naturalizmu, materializmu i jak jeszcze by tego nie nazywał nauka doszła przez praktykę, stale potwierdzaną w doświadczeniach. W nauce dogmaty są nie możliwe, gdyż niczego nie przyjmuje się "na wiarę" wszystko (już z założenia) poddawane jest krytycznej weryfikacji.

www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,665112#w665848

=
Nauki przyrodnicze (w terminologii angielskiej zwane natural sciences) to mało precyzyjne określenie dziedzin nauki, które zajmują się badaniem różnych aspektów świata materialnego, ożywionego i nieożywionego, zazwyczaj z zastosowaniem aparatu matematycznego, jak również właściwej sobie metodologii.

Metodologia nauk - nauka zajmująca się metodami stosowanymi w naukach przy formułowaniu twierdzeń i teorii naukowych. Metodologia nauk analizuje nie tylko procedury badawcze, lecz także jej wytwory: pojęcia, hipotezy, twierdzenia.

Choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, to są tam nie tylko tezy i twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa. Wyniki badań naukowych bardzo często się zmieniają, są poprawiane w miarę postępu techniki.

Teoria naukowa to całość logicznie spoistych uogólnień, wywnioskowanych na podstawie ustalonych faktów naukowych i powiązanych z dotychczasowym stanem nauki.
W przestrzeni nauki (dobra) teoria "mówi jak jest" w praktyce. Jeśli praktyka dowodzi czegoś innego, wtedy teoria upada albo jej stosowanie zawęża się do określonych warunków. Na przykład teoria Newtona może być stosowana jedynie do opisu ciał poruszających się z prędkością dużo mniejszą od prędkości światła.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,573743#w575884

=
Prywatne wypowiedzi profesorów nie są nauką. Nieważne, czy są wygłaszane w studiu elewizyjnym, na posiedzeniu zespołu parlamentarnego, czy na prywatnym blogu. Żeby z prywatnego poglądu zmieniły się w element naukowego dyskursu, trzeba spełnić ceremoniał, którego większość ludzi nie tylko nie rozumie, ale nawet nie wie o jego istnieniu.
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,18#w571447
.
haish (2905 punktów)
>.
>Nie wierzę w nic i nikomu, a największym zaufaniem obdarzam naukę, gdyż jej metodologia opiera się na niewierze.-

Aby rozpoznać nierozpoznane nauka stosuje dostępne jej metody.
I postawa krytyczna jest jak najbardziej pożądana u badacza.

Jest tylko takie 'coś' co uwadze pracowników naukowych umyka, i nie jest brane pod rozwagę w ich badaniach. Skutek tego jest taki, że tworzą teorie oparte na błędach poznawczych.

Każdy człowiek, a tym bardziej naukowiec powinien uzmysławiać sobie dlaczego w ogóle jest mu dane korzystać z dobrodziejstwa umysłu i korzystania z dobrodziejstwa posługiwania się pismem.
Jak na razie żaden naukowiec nie zaproponował teorii wyjaśniającej przyczynę tego ze tylko gatunek ludzki jest jedynym znanym ludzkości gatunkiem rozumnym, który zbudował cywilizację.
Organizmy z wyższej półki rozwoju, nawet inne naczelne nie uczyniły jak dotąd najmniejszego kroku w kierunku rozumności, o jakiejkolwiek 'kulturze' nie wspomnę, a co dopiero o cywilizacji.
Ponadto taki badacz naukowy często nie uzmysławia sobie, że gdyby nie edukacja( z hebrajskiego eduk = upobożnianie) byłby takim samym zwierzęciem jak inne nierozumne gatunki.
Upobożnianie zaczyna się w okresie prenatalnym - płód słucha mowy i po narodzinach uczy się nie tylko słuchając, ale również obserwując w tym ludzkie zachowanie. Następnie przychodzi kolej na naukę pisma.
Bóg jest wymysłem, ale ten wymysł to jedyne logiczne wyjaśnienie tego co znajduje się poza ludzkimi możliwościami poznawczymi i percepcją.
Ateizm jest ignoranctwem i wynika głównie z niewiedzy jego wyznawców.
21-03-2026 21:56 
 Ocena 1 na 1
haish (2905 punktów)
cd.

Wiele cywilizacji ludzkich wymyślało niezliczoną ilość bogów bóstw i bóstewek. Ale niejaki Avraham rozpieprzył interes swojego ojca(producenta figurek sakralnych) i ogłosił wiarę w JEDYNEGO - nie zachowały się pisma Avrahama, stąd w następnych po nim pokoleniach przyjmujący jego koncepcję uczynili Jedynego sprawcą wszechrzeczy.
Rozumny człowiek dzisiejszych czasów dostrzega bez problemu jednak, rozróżnienie pomiędzy światem materii, i światem niematerialnym.
W historii ludzkości nigdy nie zdarzyło się tak, aby coś, cokolwiek działo się wbrew prawom matki natury(świata fizycznego). Nieuzasadnione 'oczywistości' religii kłócą się z racjonalizmem nauki.
Ale pozostaje obszar ludzkiego umysłu i jego abstrakcja - umysłem człowiek jest w stanie okiełznać wiele zjawisk natury i wykorzystać to do swoich celów.
Ateizm powstał z racjonalizmu, ale dotychczasowe definicje Boga są przestarzałe ale konsensus naukowy i zachowanie narzędzia inżynierii społecznej jakim jest religia są 'celem który uświęca środki'.
Reforma definicji byłaby końcem dla 'autorytetów'.
A PRZECIEŻ CZŁOWIEK ROZUMNY JEST PODOBNY DO JEDYNEGO BOGA ROZUMNOŚCIĄ, A ZNAKI KAŻDEGO PISMA SĄ OBRAZEM ROZUMNOŚCI(=BOGA).
22-03-2026 11:10 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A PRZECIEŻ CZŁOWIEK ROZUMNY JEST PODOBNY DO JEDYNEGO BOGA ROZUMNOŚCIĄ, A ZNAKI KAŻDEGO PISMA SĄ OBRAZEM ROZUMNOŚCI(=BOGA).
-

www.racjon(*)/z,0/d,0/s,955805/i,10#w955873
.
22-03-2026 11:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ateizm jest ignoranctwem i wynika głównie z niewiedzy jego wyznawców.
.
www.racjon(*)/z,0/d,0/s,955805/i,10#w955873
.
jar12 (851 punktów)
>Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:
>• brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie
>istnieją (tak zwany ateizm silny)
>• przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.
>Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów
>(nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").

Mam na to inne przemyślenia, zresztą sorki nie czytałem do końca wątku, więc mogę coś powtórzyć. (nie odzywałem się znowu trochę - ja tak mam ( )
Czym jest w ogóle życie??? - tak przypadkowo właśnie teraz odbyłem z AI pewną rozmowę...
Życie bierze się z informacji - DNA - ale skąd ta informacja - mógł to być przypadkowy zestaw danych który stał się informacją - jednak prawdopodobieństwo jest niskie - bowiem prawdopodobieństwo stworzenia się samego powielacza (że tak napiszę) informacji, z naprawą błędów (no to mogło rozwinąć się później) jest chyba mało prawdopodobne. Więc albo są warunki gdzie to zaszło - a my ich nie znamy (tak jak nie idzie nam w odtworzeniu ropy naftowej - choć już są bakterie które to ponoć potrafią), albo jest to mało prawdopodobne - i życia we Wszechświecie jest niewiele - lub jesteśmy wręcz sami lub.....no właśnie...
informacja pochodzi ze wszechświata, tak rozbudowana informacja prawie zawsze powinna oznaczać świadomość - chyba nie będę kończył......
Edward Robak* (2152 punktów)

>Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów
>(nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").

Bezbożnik Boga się nie boi.
Życie pozagrobowe to wiara w duchy.

>Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:
>• czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?

Można nie wierzyć w Boga a bać się duchów zmarłych, zjaw które przychodzą we śnie i straszą.

>• czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?

Życie bez oczu, uszu, pamięci, węchu, smaku nie jest prawdziwym życiem. To fikcja.

>Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.
>Ale może nie musi być twierdząca?
>
>Może są to pytania, z serii takich, co do których odpowiedzi człowiek nie jest w stanie zrozumieć?
>

>Per analogia; mam tu w szczególności na myśli cztery poniższe pytania:
>1. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest
>NIEskończony?

Gdy człowiek porówna wszechświat do matematycznej linii prostej to powie: te dwa obiekty są takie same pod względem długości w dowolnym kierunku - oba nie mają początku i nie mają końca.

>2. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że wszechświat jako obiekt fizyczny jest
>skończony?

Gdy człowiek uzna, że Wszechświat kończy się tam gdzie widać najdalsze obiekty, to ten Wszechświat (zapisany z wielkiej litery W) będzie ograniczony jako nieskończenie mały fragment wszechświata.
Jedno drugiego nie wyklucza.

>3. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest NIEskończony?

Chwila poprzedza chwilę i wyprzedza chwilę. Dowolny rzeczywisty przedział czasu składa się z nieskończonej ilości chwil. Nieskończone jest również ilość przedziałów.

>4. Czy człowiek jest w stanie zrozumieć koncepcje, że czas we wszechświecie jest skończony?
>[b]

Przedział czasowy kończy się chwilą ostatnią. Następna chwila otwiera nowy przedział.

>Zjawiska kiedyś przypisywane Bogu (na przykład pioruny, nawałnice, choroby) dziś mają wyjaśnienia
>naukowe.
>To prowadzi do wniosku, że Bóg był "luką w wiedzy", która się stopniowo zamyka.

Bóg jest NADZIEJĄ. Taka koncepcja, że kiedyś ludzkość będzie w stanie wskrzeszać zmarłych nie tylko cieleśnie ale także odtwarzać ich wspomnienia i psychikę - nie jest niemożliwa. Jeśli dokonają tego ludzie wierzący to powiemy, że to 'natchnieni przez Boga'.

>8. Ewolucja i naturalne pochodzenie życia
>Niektórzy uważają, ze teoria ewolucji wyjaśnia różnorodność życia bez potrzeby ingerencji istoty
>nadprzyrodzonej.
>Ale kto stworzył ewolucje?

Ewolucja biologiczna życia na Ziemi jest następstwem praw chemicznych i fizyki atomowej.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
> Bezbożnik Boga się nie boi.
> Życie pozagrobowe to wiara w duchy.

> Można nie wierzyć w Boga a bać się duchów zmarłych, zjaw które przychodzą we śnie i straszą.

-----------------------
Edwardzie - powiem tak:
* nie przekonałeś mnie
* pozostaje przy swoim agnostycyzmie





> Życie bez oczu, uszu, pamięci, węchu, smaku nie jest prawdziwym życiem. To fikcja.
-------------------
Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?





> Gdy człowiek porówna wszechświat do matematycznej linii prostej to powie: te dwa obiekty są takie
>same pod względem długości w dowolnym kierunku - oba nie mają początku i nie mają końca.
----------------
Wszakże prosta w matematyce to pewien twór abstrakcyjny a nie twór który istnieje w rzeczywistości.
A może się mylę?





>Gdy człowiek uzna, że Wszechświat kończy się tam gdzie widać najdalsze obiekty, to ten >Wszechświat (zapisany z wielkiej litery W) będzie ograniczony jako nieskończenie mały fragment wszechświata.
>Jedno drugiego nie wyklucza.

>Chwila poprzedza chwilę i wyprzedza chwilę. Dowolny rzeczywisty przedział czasu składa się z >nieskończonej ilości chwil. Nieskończone jest również ilość przedziałów.

>Przedział czasowy kończy się chwilą ostatnią. Następna chwila otwiera nowy przedział.
----------------
Powtórzę:
* nie przekonałeś mnie
* pozostaje przy swoim agnostycyzmie







>Bóg jest NADZIEJĄ.
--------------------
Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?





> Taka koncepcja, że kiedyś ludzkość będzie w stanie wskrzeszać zmarłych nie tylko cieleśnie ale >także odtwarzać ich wspomnienia i psychikę - nie jest niemożliwa. Jeśli dokonają tego ludzie >wierzący to powiemy, że to 'natchnieni przez Boga'.

>Ewolucja biologiczna życia na Ziemi jest następstwem praw chemicznych i fizyki atomowej.
----------------
Powtórzę:
* nie przekonałeś mnie
* pozostaje przy swoim agnostycyzmie


😊




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

28-03-2026 15:10 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>> Bezbożnik Boga się nie boi.
>> Życie pozagrobowe to wiara w duchy.
>> Można nie wierzyć w Boga a bać się duchów zmarłych, zjaw które przychodzą we śnie i straszą.
>-----------------------
>Edwardzie - powiem tak:
>* nie przekonałeś mnie
>* pozostaje przy swoim agnostycyzmie

"Agnostycyzm to pogląd filozoficzny, według którego istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, niemożliwe do udowodnienia lub w ogóle niepoznawalne." [AI]
A ja sądzę, że człowiek któremu przyśniła się osoba zmarła nie potrafi udowodnić, że przyśniły się koszmary.

>> Życie bez oczu, uszu, pamięci, węchu, smaku nie jest prawdziwym życiem. To fikcja.
>-------------------
>Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?

Potrafię wyobrazić sobie, że moje organy zmysłowe i funkcje psychiczne mózgu przestały działać i żadne bodźce nie docierają do mojej świadomości. Skąd bym wiedział czy żyję, gdybym nie myślał i nie czuł?

>> Gdy człowiek porówna wszechświat do matematycznej linii prostej to powie: te dwa obiekty są takie
>same pod względem długości w dowolnym kierunku - oba nie mają początku i nie mają końca.
>----------------
>Wszakże prosta w matematyce to pewien twór abstrakcyjny a nie twór który istnieje w rzeczywistości.
>A może się mylę?

Gdy człowiek w realnym Świecie idzie prosto przed siebie, to idzie po matematycznej linii prostej, której nie widać ale można się domyślić: idąc po prostej nie idzie wężykiem.

>>Gdy człowiek uzna, że Wszechświat kończy się tam gdzie widać najdalsze obiekty, to ten >>Wszechświat (zapisany z wielkiej litery W) będzie ograniczony jako nieskończenie mały fragment wszechświata.
>>Jedno drugiego nie wyklucza.
>>Chwila poprzedza chwilę i wyprzedza chwilę. Dowolny rzeczywisty przedział czasu składa się z >>nieskończonej ilości chwil. Nieskończone jest również ilość przedziałów.
>>Przedział czasowy kończy się chwilą ostatnią. Następna chwila otwiera nowy przedział.
>----------------
>Powtórzę:
>* nie przekonałeś mnie
>* pozostaje przy swoim agnostycyzmie

No cóż: wystarczy zdefiniować chwilę
🌟 Przegląd od AI
"Nieskończenie krótka chwila" to pojęcie oznaczające moment, który jest teoretycznie tak krótki, że dąży do zera, będąc niemal nieuchwytnym punktem między przeszłością a przyszłością. [AI]
Dobrym przybliżeniem chwili jest fotografia ciała będącego w ruchu. Choć ciało jest w ruchu to na fotografii jest w bezruchu. To chwila zatrzymana w kadrze.

>>Bóg jest NADZIEJĄ.
>--------------------
>Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?

Dowodem jest stwierdzenie: "Jak trwoga to do Boga". W sytuacjach beznadziejnych wiara w Boga "dodaje skrzydeł".

>> Taka koncepcja, że kiedyś ludzkość będzie w stanie wskrzeszać zmarłych nie tylko cieleśnie ale
>>także odtwarzać ich wspomnienia i psychikę - nie jest niemożliwa. Jeśli dokonają tego ludzie >>wierzący to powiemy, że to 'natchnieni przez Boga'.
>>Ewolucja biologiczna życia na Ziemi jest następstwem praw chemicznych i fizyki atomowej.
>----------------
>Powtórzę:
>* nie przekonałeś mnie
>* pozostaje przy swoim agnostycyzmie

Moją intencją nie jest przekonywać rozmówców, lecz prezentować swój własny, niezależny punkt widzenia. To o czym piszę zawsze ma jakieś uzasadnienie.
28-03-2026 15:51 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>A ja sądzę, że człowiek któremu przyśniła się osoba zmarła nie potrafi udowodnić, że przyśniły się >koszmary.
--------------
Edwardzie - są metody naukowe, które można wykorzystywać ramach badań naukowych "w tym kierunku".
Możesz na przykład zadać czatowi GPT następujące pytanie:

"W jaki sposób można metodami naukowymi wykazać że ktoś przeżywa koszmary senne?"

Wówczas uzyskasz odpowiedź w kilku punktach; ażeby nie mnożyć na FR nadmiarowych treści nie będę cytował całej odpowiedzi ze strony GPT a jedynie jej podsumowanie - jak niżej:

"Nie da się "bezpośrednio" zobaczyć czy ktoś śni koszmar, ale można to naukowo wnioskować z połączenia:
1. EEG i polisomnografii (faza REM),
2. reakcji fizjologicznych (tętno, ciśnienie, GSR),
3. zachowań wideo,
4. subiektywnego raportu snu. "







>Potrafię wyobrazić sobie, że moje organy zmysłowe i funkcje psychiczne mózgu przestały działać i >żadne bodźce nie docierają do mojej świadomości. Skąd bym wiedział czy żyję, gdybym nie myślał i >nie czuł?
------------------
Odpowiem na Twoje pytanie w taki sposób.
Badania oraz dowody naukowe mają to do siebie, że mają one charakter "ciągłego wzrostu" (rozwijają się w czasie).
Dalej będą pisał o swoistych "nieoczywistych oczywistościach".
Na przykład 300 lat temu ludzie nie mieli pojęcia o tym, że istnieją i mogą być przez człowieka wykorzystywane fale elektromagnetyczne albo prąd elektryczny.
Obecna wiedza naukowa pozwala zjawiska te w sposób bardzo skuteczny wykorzystywać również w życiu codziennym w bardzo szerokim zakresie.

Tak więc być może kiedyś nauka dowiedzie, tego że występują zjawiska dotycząca wymiaru duchowego człowieka o których obecnie nie mamy pojęcia - np. "samodzielne" funkcjonowanie ducha człowieka mimo jego śmierci fizycznej.

Być może !

Może tak - a może nie?








>Gdy człowiek w realnym Świecie idzie prosto przed siebie, to idzie po matematycznej linii prostej, >której nie widać ale można się domyślić: idąc po prostej nie idzie wężykiem.
--------------
No tak ale tu mówiliśmy o nieskończonej linii prostej - człowiek niewątpliwie nie może iść w nieskończoność, choćby z racji tego, że kiedyś musi umrzeć.







>>>Bóg jest NADZIEJĄ.
>>--------------------
>>Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?
>Dowodem jest stwierdzenie: "Jak trwoga to do Boga". W sytuacjach beznadziejnych wiara w Boga >"dodaje skrzydeł".
------------------------
Niekoniecznie tak musi być.
Przykładowo Chrześcijaństwo mówi o potępieniu oraz piekle - więc niektórzy wierni mogą uważać, że po śmierci czeka ich właśnie piekło - wtedy raczej słabo z nadzieją.






S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

28-03-2026 17:17 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>A ja sądzę, że człowiek któremu przyśniła się osoba zmarła nie potrafi udowodnić, że przyśniły się koszmary.
>--------------
>Edwardzie - są metody naukowe, które można wykorzystywać ramach badań naukowych "w tym kierunku".
>[...]
>4. subiektywnego raportu snu. "

Rozumiem. Człowiekowi śni się 3-głowy smok zionący ogniem (koszmar). Naukowiec pyta: co ci się śniło? Człowiek opowiada utrwalone wspomnienie, ale nie potrafi udowodnić że to co opowiada naprawdę mu się śniło.
Są co prawda sny prorocze o nazwie déjà vu (z fr. "już widziane") i mnie samemu przydarzyły się takie 'widzenia', ale to inny rodzaj snu na inną rozmowę (wspomnienie z przyszłości).

>>Potrafię wyobrazić sobie, że moje organy zmysłowe i funkcje psychiczne mózgu przestały działać i >żadne bodźce nie docierają do mojej świadomości. Skąd bym wiedział czy żyję, gdybym nie myślał i >nie czuł?
>------------------
>Odpowiem na Twoje pytanie w taki sposób.
>Badania oraz dowody naukowe mają to do siebie, że mają one charakter "ciągłego wzrostu" (rozwijają się w czasie).
>Tak więc być może kiedyś nauka dowiedzie, tego że występują zjawiska dotycząca wymiaru duchowego człowieka o których obecnie nie mamy pojęcia - np. "samodzielne" funkcjonowanie ducha człowieka mimo jego śmierci fizycznej.
>Być może !
>Może tak - a może nie?


Logicznie rzecz biorąc gdyby było tak, że po unicestwieniu ciała po śmierci pozostawałaby nieśmiertelna dusza (u ludzi, ale także zwierząt) i dusze mogłyby się ze sobą kontaktować, to za życia ta sama dusza w ciele człowieka powinna mieć kontakt z duszami innych żywych i martwych istot. Można sobie założyć, że co prawda teraz tego nie doświadczam, ale po śmierci będę mógł przebywać z innymi duszami i cieszyć się nieśmiertelnością, bo drugi raz nie można umrzeć...

>>Gdy człowiek w realnym Świecie idzie prosto przed siebie, to idzie po matematycznej linii prostej, >której nie widać ale można się domyślić: idąc po prostej nie idzie wężykiem.
>--------------
>No tak ale tu mówiliśmy o nieskończonej linii prostej - człowiek niewątpliwie nie może iść w nieskończoność, choćby z racji tego, że kiedyś musi umrzeć.

Gdy człowiek dojdzie do horyzontu i będzie myślał, że to koniec linii, to ze zdumieniem zobaczy, że ta linia nie ma końca bo rozciąga się dalej. Widząc Świat może równocześnie zobaczyć to co niewidzialne: GEOMETRIĘ.

>>>>Bóg jest NADZIEJĄ.
>>>--------------------
>>>Potrafisz przytoczyć dowody potwierdzające Twoje stwierdzenie - jakie one są?
>>Dowodem jest stwierdzenie: "Jak trwoga to do Boga". W sytuacjach beznadziejnych wiara w Boga >"dodaje skrzydeł".
>------------------------
>Niekoniecznie tak musi być.
>Przykładowo Chrześcijaństwo mówi o potępieniu oraz piekle - więc niektórzy wierni mogą uważać, że po śmierci czeka ich właśnie piekło - wtedy raczej słabo z nadzieją.

Nadzieja ma pomóc wyjść z sytuacji bez wyjścia.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Rozumiem. Człowiekowi śni się 3-głowy smok zionący ogniem (koszmar). Naukowiec pyta: co ci się >śniło? .....

---------------
Edwardzie - metoda o której pisałem w poprzednim wpisie absolutnie nie opiera się na zadawaniu pytań do osoby badanej oraz analizowaniu odpowiedzi na nie.





>Logicznie rzecz biorąc gdyby było tak, że po unicestwieniu ciała po śmierci pozostawałaby >nieśmiertelna dusza (u ludzi, ale także zwierząt) i dusze mogłyby się ze sobą kontaktować, to za >życia ta sama dusza w ciele człowieka powinna mieć kontakt z duszami innych żywych i martwych >istot.
---------------------
Fakt że coś jest logiczne nie musi świadczyć o tym ze stanowi adekwatny opis rzeczywistości.





>Można sobie założyć, że co prawda teraz tego nie doświadczam, ale po śmierci będę mógł >przebywać z innymi duszami i cieszyć się nieśmiertelnością, bo drugi raz nie można umrzeć...
---------------------------
Założyć można wszystko; no może prawie wszystko; tak więc wnioski mogą być bardzo zróżnicowane wskutek oddziaływania co najmniej dwu czynników:
* przyjęte założenia
* przyjęty sposób wyciągania wniosków





>Gdy człowiek dojdzie do horyzontu i będzie myślał, że to koniec linii, to ze zdumieniem zobaczy, że >ta linia nie ma końca bo rozciąga się dalej. Widząc Świat może równocześnie zobaczyć to co >niewidzialne: GEOMETRIĘ.
------------
Wybacz proszę ale jak dla mnie operujesz w tym momencie bardzo duża abstrakcją.
"nie wchodzę w to"






>Nadzieja ma pomóc wyjść z sytuacji bez wyjścia.
------------
Dobrze by było gdyby faktycznie taka relacja zawsze występowała.
Niemniej jednak powiem że:
• większość ludzi przez całe życie boi się śmierci
• śmierć jest nieunikniona - jest więc sytuacją bez wyjścia i "artyleria" pod tytułem "nadzieja" wydaje się być tu bezsilna





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Edward Robak* (2152 punktów)
>>Rozumiem. Człowiekowi śni się 3-głowy smok zionący ogniem (koszmar). Naukowiec pyta: co ci się >śniło? .....
>---------------
>Edwardzie - metoda o której pisałem w poprzednim wpisie absolutnie nie opiera się na zadawaniu pytań do osoby badanej oraz analizowaniu odpowiedzi na nie.

Odnosiłem się do tego: 4. subiektywnego raportu snu. Śniący opowiada, uczony notuje. Tak powstaje raport. Bez tego uczony nie może wiedzieć o czym śnił badany obiekt dwunożny.

>>Logicznie rzecz biorąc gdyby było tak, że po unicestwieniu ciała po śmierci pozostawałaby >>nieśmiertelna dusza (u ludzi, ale także zwierząt) i dusze mogłyby się ze sobą kontaktować, to za >>życia ta sama dusza w ciele człowieka powinna mieć kontakt z duszami innych żywych i martwych >istot.

>Fakt że coś jest logiczne nie musi świadczyć o tym ze stanowi adekwatny opis rzeczywistości.

Zmieniłbym zdanie gdyby jakiś duch podpowiadał mi gdzie jest zakopane złoto.

>>Można sobie założyć, że co prawda teraz tego nie doświadczam, ale po śmierci będę mógł >przebywać z innymi duszami i cieszyć się nieśmiertelnością, bo drugi raz nie można umrzeć...
>---------------------------
>Założyć można wszystko; no może prawie wszystko; tak więc wnioski mogą być bardzo zróżnicowane wskutek oddziaływania co najmniej dwu czynników:
>* przyjęte założenia
>* przyjęty sposób wyciągania wniosków

Z tego wniosek, że trzeba przyjmować takie założenia, które uwiarygodnią przyjęte twierdzenia.

>>Gdy człowiek dojdzie do horyzontu i będzie myślał, że to koniec linii, to ze zdumieniem zobaczy, że
>>ta linia nie ma końca bo rozciąga się dalej. Widząc Świat może równocześnie zobaczyć to co >>niewidzialne: GEOMETRIĘ.
>------------
>Wybacz proszę ale jak dla mnie operujesz w tym momencie bardzo duża abstrakcją.
>"nie wchodzę w to"

Abstrakcją według powyższej klasyfikacji jest np. trójkąt prostokątny. Człowiek patrzy na trójkątny przedmiot, rysuje na ekranie trójkąt i mówi: oto abstrakcja przeniesiona z rzeczywistości fizycznej do rzeczywistości wirtualnej.
29-03-2026 11:58 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Odnosiłem się do tego: 4. subiektywnego raportu snu. Śniący opowiada, uczony notuje. Tak >powstaje raport. Bez tego uczony nie może wiedzieć o czym śnił badany obiekt dwunożny.
------------------
Ok, rozumiem
Jednak wskutek wykorzystywania "narzędzi badawczych", które wymieniłem w poprzednim wpisie (punkty od jeden do 3) badacz może ocenić, występowanie w mózgu określonych impulsów wskazujących na przeżywanie koszmarów przez badanego.







> Zmieniłbym zdanie gdyby jakiś duch podpowiadał mi gdzie jest zakopane złoto.
--------------
No ja oczywiście też

😊







>Z tego wniosek, że trzeba przyjmować takie założenia, które uwiarygodnią przyjęte twierdzenia.
--------------------
Czyli co ?
Dorabianie ideologii do istniejącej rzeczywistości?




>Abstrakcją według powyższej klasyfikacji jest np. trójkąt prostokątny.......
>.........
-------------
Zapewne tak jest.
Jest w tym swoisty paradoks: matematyka operuje pewnymi / licznymi kategoriami abstrakcyjnymi i dzięki niej (dzięki tejże matematyce) ludzkość bardzo rozbudowała bardzo zróżnicowane rozwiązania techniczne (łącznie z eksploracją kosmosu, telefonami komórkowymi, przekazem głosu i obrazu i tak dalej i tak dalej).

😊





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

29-03-2026 16:08 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>... o czym śnił badany obiekt dwunożny.
>------------------
>Ok, rozumiem
>Jednak wskutek wykorzystywania "narzędzi badawczych", które wymieniłem w poprzednim wpisie (punkty od jeden do 3) badacz może ocenić, występowanie w mózgu określonych impulsów wskazujących na przeżywanie koszmarów przez badanego.

Badacz widzi bioprądy, rytmy i inną elektroaktywność mózgu, ale dalej nie wie o czym śnił badany obiekt dwunożny.

>> Zmieniłbym zdanie gdyby jakiś duch podpowiadał mi gdzie jest zakopane złoto.
>--------------
>No ja oczywiście też
>😊

>>Z tego wniosek, że trzeba przyjmować takie założenia, które uwiarygodnią przyjęte twierdzenia.
>--------------------
>Czyli co ?
>Dorabianie ideologii do istniejącej rzeczywistości?

Przeważnie to jest tak, że ludzie (teoretycy) to co istnieje w ich wyobraźni nazywają rzeczywistością i dorabiają ideologię do wcześniej przyjętych założeń bez uzasadnienia prawdziwości (tzw. aksjomatów).

>>Abstrakcją według powyższej klasyfikacji jest np. trójkąt prostokątny.......
>>.........
>-------------
>Zapewne tak jest.
>Jest w tym swoisty paradoks: matematyka operuje pewnymi / licznymi kategoriami abstrakcyjnymi i dzięki niej (dzięki tejże matematyce) ludzkość bardzo rozbudowała bardzo zróżnicowane rozwiązania techniczne (łącznie z eksploracją kosmosu, telefonami komórkowymi, przekazem głosu i obrazu i tak dalej i tak dalej).
>😊

Tak.
Praktycy wykorzystują matematykę do rozwoju i postępu.
Teoretycy wykorzystują nazwane przez siebie twory nazywane matematyką do koszenia mózgów i hamowania postępu w nauce.
Przykład:
praktyk idzie prosto przed siebie i mówi: idę po linii która jest nieskończona
teoretyk nie dostrzega trzecim okiem linii i mówi: linii nie ma (ale widzi niewidzialne szaty króla)
Ten pierwszy współdziała w eksploracji kosmosu, w konstrukcji telefonów komórkowych.
Ten drugi wyśmiewa się z tego pierwszego. Wie lepiej bo zna instrukcje GTW.
Teoretyk jeszcze nic nigdy nie zrobił pożytecznego...


Teoretyk to osoba zajmująca się badaniem podstawowych zasad, pojęć i teorii w danej dziedzinie, często skupiająca się na wiedzy intelektualnej, a nie praktycznym jej zastosowaniu. Często określenie to sugeruje brak doświadczenia w działaniu w rzeczywistych warunkach. [AI]
29-03-2026 16:55 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Badacz widzi bioprądy, rytmy i inną elektroaktywność mózgu, ale dalej nie wie o czym śnił badany >obiekt dwunożny.
-------------
Oczywiście że tak jest; ale to nie przeczyta mu co ja napisałem czyli: "badacz może ocenić, występowanie w mózgu określonych impulsów wskazujących na przeżywanie koszmarów przez badanego"



>........
>Teoretyk jeszcze nic nigdy nie zrobił pożytecznego...
---------------

Grubo zagrałeś



Uważam, że teoria i praktyka są od siebie zależne - jedna bez drugiej nie istnieje.

Warto zauważyć, że: to właśnie teoretycy tworzą fundamenty, na których później buduje się praktyczne rozwiązania.

W każdej inżynierii - ktoś najpierw musi policzyć, przewidzieć i zaprojektować, zanim ktoś inny zacznie budować

Teoria bez praktyki jest bezsilna, a praktyka bez teorii - ślepa. ☹

Dlatego w rzeczywistości największe osiągnięcia powstają tam, gdzie teoretycy i praktycy współpracują.




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

29-03-2026 17:28 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Badacz widzi bioprądy, rytmy i inną elektroaktywność mózgu, ale dalej nie wie o czym śnił badany >obiekt dwunożny.
>-------------
>Oczywiście że tak jest; ale to nie przeczyta mu co ja napisałem czyli: "badacz może ocenić, występowanie w mózgu określonych impulsów wskazujących na przeżywanie koszmarów przez badanego"
>>........

A było tak:
Cytat:
"Agnostycyzm to pogląd filozoficzny, według którego istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, niemożliwe do udowodnienia lub w ogóle niepoznawalne." [AI]
A ja sądzę, że człowiek któremu przyśniła się osoba zmarła nie potrafi udowodnić, że przyśniły się koszmary.

Jak więc odróżnić na podstawie EEG (elektroencefalografia) czy śniącemu przyśniła się osoba zmarła czy postać Boga mówiącego po polsku?

>>Teoretyk jeszcze nic nigdy nie zrobił pożytecznego...
>---------------
>Grubo zagrałeś
>
>Uważam, że teoria i praktyka są od siebie zależne - jedna bez drugiej nie istnieje.
>Warto zauważyć, że: to właśnie teoretycy tworzą fundamenty, na których później buduje się praktyczne rozwiązania.
>W każdej inżynierii - ktoś najpierw musi policzyć, przewidzieć i zaprojektować, zanim ktoś inny zacznie budować
>
>Teoria bez praktyki jest bezsilna, a praktyka bez teorii - ślepa. ☹
>Dlatego w rzeczywistości największe osiągnięcia powstają tam, gdzie teoretycy i praktycy współpracują.
>


Moim niezwykle skromnym zdaniem podział na teoretyków i praktyków skutkuje wypaczeniami.
Optymalnie doświadczalnik powinien być równocześnie myślicielem z wyobraźnią, po to aby umieć przewidzieć skutki swoich odkryć, umieć je nazwać i opisać zarówno przyczyny jak i skutki.
Powinien znać matematykę użytkową dla ścisłości.
29-03-2026 19:48 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Jak więc odróżnić na podstawie EEG (elektroencefalografia) czy śniącemu przyśniła się osoba zmarła >czy postać Boga mówiącego po polsku?
--------------------
Uważam że na podstawie EEG nie można zidentyfikować tego o czym piszesz i powtarzam po raz trzeci: narzędzia typu EEG dają jedynie możliwość identyfikacji bodźców charakterystycznych dla przeżywania określonego rodzaju stanów czy też emocji a nie ich treści.

A być może to co piszesz zbyt daleko idąca analiza?





>Moim niezwykle skromnym zdaniem podział na teoretyków i praktyków skutkuje wypaczeniami.
--------------

To ja już nie rozumiem prawie nic z Twoich wpisów

Wcześniej napisałeś wszakże:
Cytat:
"Teoretyk jeszcze nic nigdy nie zrobił pożytecznego..."

A teraz piszesz:
Cytat:
"Moim niezwykle skromnym zdaniem podział na teoretyków i praktyków skutkuje wypaczeniami"

Jak dla mnie te 2 cytaty są w sprzeczności; ale może za bardzo się w tym pogubiłem ☹ ?




>Optymalnie doświadczalnik powinien być równocześnie myślicielem z wyobraźnią, po to aby umieć >przewidzieć skutki swoich odkryć, umieć je nazwać i opisać zarówno przyczyny jak i skutki.
>Powinien znać matematykę użytkową dla ścisłości.
-------------------
Czy przykładowo wybitnemu adwokatowi albo wybitnemu aktorowi/reżyserowi potrzebna jest matematyka użytkowa?





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

29-03-2026 20:32 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Jak więc odróżnić na podstawie EEG (elektroencefalografia) czy śniącemu przyśniła się osoba zmarła >czy postać Boga mówiącego po polsku?
>--------------------
>Uważam że na podstawie EEG nie można zidentyfikować tego o czym piszesz i powtarzam po raz trzeci: narzędzia typu EEG dają jedynie możliwość identyfikacji bodźców charakterystycznych dla przeżywania określonego rodzaju stanów czy też emocji a nie ich treści.
>A być może to co piszesz zbyt daleko idąca analiza?
>

Spróbuję bardziej precyzyjnie przedstawić swoje stanowisko.
Cytat który przytoczyłem: ""Agnostycyzm to pogląd filozoficzny, według którego istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, niemożliwe do udowodnienia lub w ogóle niepoznawalne." [AI]" oraz mój przypisek o niemożliwości udowodnienia przez śpiącego treści snu -- są ze sobą ściśle związane. Dlaczego? Bo tak samo poglądy filozoficzne jak i treść snu pojawiają się i znikają w świadomości.

>>Moim niezwykle skromnym zdaniem podział na teoretyków i praktyków skutkuje wypaczeniami.
>--------------
>To ja już nie rozumiem prawie nic z Twoich wpisów
>Wcześniej napisałeś wszakże:
>Cytat:
"Teoretyk jeszcze nic nigdy nie zrobił pożytecznego..."

>A teraz piszesz:
>Cytat:
"Moim niezwykle skromnym zdaniem podział na teoretyków i praktyków skutkuje wypaczeniami"

>Jak dla mnie te 2 cytaty są w sprzeczności; ale może za bardzo się w tym pogubiłem ☹ ?

Tu się kłania brak w polskim języku określenia na człowieka dla którego cała rzeczywistość to ta która występuje w wyobraźni. Tacy ludzie żyją urojeniami. Ja ich nazywam teoretykami w odróżnieniu od praktyków (nauki stosowane). Praktycy tworzą teoretyczne modele i opisy do rozwiązywania konkretnych, praktycznych problemów i tworzenia nowych technologii. Też zajmują się tworzeniem teorii ale na uzasadnionych pewnikach, a nie wymyślanych założeniach (aksjomatach) które zwykle okazują się błędne.

>>Optymalnie doświadczalnik powinien być równocześnie myślicielem z wyobraźnią, po to aby umieć >przewidzieć skutki swoich odkryć, umieć je nazwać i opisać zarówno przyczyny jak i skutki.
>>Powinien znać matematykę użytkową dla ścisłości.
>-------------------
>Czy przykładowo wybitnemu adwokatowi albo wybitnemu aktorowi/reżyserowi potrzebna jest matematyka użytkowa?

Stosownie do dziedziny, którą się zajmuje. Każdy używa arytmetyki. W przemyśle, medycynie czy gospodarce, w fizyce czy chemii zakres matematyki użytecznej jest większy.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Spróbuję bardziej precyzyjnie przedstawić swoje stanowisko.
>Cytat który przytoczyłem: ""Agnostycyzm to pogląd filozoficzny, według którego istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, niemożliwe do udowodnienia lub w ogóle niepoznawalne." [AI]" oraz mój przypisek o niemożliwości udowodnienia przez śpiącego treści snu -- są ze sobą ściśle związane. Dlaczego? Bo tak samo poglądy filozoficzne jak i treść snu pojawiają się i znikają w świadomości.
Cytat:
"Dlaczego? Bo tak samo poglądy filozoficzne jak i treść snu pojawiają się i znikają w świadomości."
-------------------
Może i coś w tym jest?
Muszę to przemyśleć

😊





>Tu się kłania brak w polskim języku określenia na człowieka dla którego cała rzeczywistość to ta >która występuje w wyobraźni. Tacy ludzie żyją urojeniami. Ja ich nazywam teoretykami w odróżnieniu od praktyków ( nauki stosowane). Praktycy tworzą teoretyczne modele i opisy do rozwiązywania konkretnych, praktycznych problemów i tworzenia nowych technologii. Też zajmują się tworzeniem teorii ale na uzasadnionych pewnikach, a nie wymyślanych założeniach (aksjomatach) które zwykle okazują się błędne.
-----------------
Pas ☹
Cytat:
"Trzeba umieć ze sceny zejść niepokonanym"
Nie mam więcej pytań.
Nie mam żadnych uwag.







Cytat:
......Każdy używa arytmetyki......
-------------
W sensie bardzo ogólnym to się zgadzam - choćby dlatego, że każdy człowiek (nawet o bardzo niskim współczynniku inteligencji) wie że ma 2 ręce czyli jedną po lewej stronie a drugą po prawej stronie (1+1=3 to znaczy 2 😊 ) i podobnie 2 nogi (1+1=2).

😊




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.
29-03-2026 22:31 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>Nie mam więcej pytań.
>Nie mam żadnych uwag.
>

🌟 Przegląd od AI
Historia nauki to proces oparty na błędach, pomyłkach i nietrafionych teoriach [AI]

Chodzi oczywiście o nauki teoretyczne. Te oparte na pewnikach są darem z przeszłości.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Przegląd od AI
>Historia nauki to proces oparty na błędach, pomyłkach i nietrafionych teoriach [AI]

----------------

Powiem tak:

• to co napisałeś to cytując klasyka "nieoczywista oczywistość"

napisz proszę coś czego bym nie wiedział






S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

30-03-2026 18:36 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Przegląd od AI
>>Historia nauki to proces oparty na błędach, pomyłkach i nietrafionych teoriach [AI]

>----------------
>Powiem tak:
>• to co napisałeś to cytując klasyka "nieoczywista oczywistość"
>

>napisz proszę coś czego bym nie wiedział
>

>

Dobrze, ale to z innej dziedziny. Matematycy twierdzą, że jeśli usunąć dwa skrajne punkty odcinka (pierwszy i ostatni), to odcinek nie będzie miał punktów skrajnych.
To oczywiście jest FAŁSZYWE ZAŁOŻENIE które w założeniu ma niszczyć mózgi naiwniaków, którzy nie sprawdzą a wierzą szalbierzom.
- - -
🌟 Przegląd od AI
Szalbierz to pejoratywne określenie osoby, która sprytnie oszukuje, kłamie i żeruje na naiwności innych dla własnych korzyści. [/AI]
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>Powiem tak:
>>• to co napisałeś to cytując klasyka "nieoczywista oczywistość"
>>

>>napisz proszę coś czego bym nie wiedział
>>

>>
>Dobrze, ale to z innej dziedziny. Matematycy twierdzą, że jeśli usunąć dwa skrajne punkty odcinka (pierwszy i ostatni), to odcinek nie będzie miał punktów skrajnych.
>To oczywiście jest FAŁSZYWE ZAŁOŻENIE które ........

-------------------

Edwardzie - czy bardzo się pomyle ryzykując "podejrzenie" 😊, że jesteś wykształconym matematykiem, wykonującym ten zawód?



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

30-03-2026 20:44 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>>Powiem tak:
>>>• to co napisałeś to cytując klasyka "nieoczywista oczywistość"
>>>napisz proszę coś czego bym nie wiedział
>>>

>>Dobrze, ale to z innej dziedziny. Matematycy twierdzą, że jeśli usunąć dwa skrajne punkty odcinka (pierwszy i ostatni), to odcinek nie będzie miał punktów skrajnych.
>>To oczywiście jest FAŁSZYWE ZAŁOŻENIE które ........
>-------------------

> Edwardzie - czy bardzo się pomyle ryzykując "podejrzenie" 😊, że jesteś wykształconym matematykiem, wykonującym ten zawód?

To tak jakby ustawić gęsi gęsiego, następnie zjeść pierwszą w szeregu i ostatnią i ogłosić:
po zjedzeniu pierwszej i ostatniej gęsi ta która była druga i przedostatnia nie są skrajnymi, bo skrajnych nie ma. Skrajne zostały zjedzone.
Czego w tym brakuje?
PS.
Tu nie chodzi o czyjeś wykształcenie systemowe/samouctwo ale o logikę rozwiązywania problemów = są gęsi i jest problem. Gęsi są rzeczywiste a założenia oszołamiające. Cytowany poniżej tekst dotyczy fanatyków wierzących, że na fałszywych założeniach można budować naukę.
- - -
🌟 Przegląd od AI
Oszołom to potoczne, pogardliwe określenie osoby zachowującej się nieracjonalnie, fanatyka bezkrytycznie wierzącego w jakąś ideologię lub wariata. To ktoś ogłupiony, działający poza rozsądkiem, często agresywny w głoszeniu swoich radykalnych poglądów, "głuchy" na argumenty przeciwne. [AI]
30-03-2026 21:18 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>.....
>.....Gęsi są rzeczywiste a założenia oszołamiające. Cytowany poniżej tekst dotyczy fanatyków wierzących, że na fałszywych założeniach można budować naukę.
>- - -
>🌟 Przegląd od AI
>Oszołom to potoczne, pogardliwe określenie osoby zachowującej się nieracjonalnie, fanatyka bezkrytycznie wierzącego w jakąś ideologię lub wariata. To ktoś ogłupiony, działający poza rozsądkiem, często agresywny w głoszeniu swoich radykalnych poglądów, "głuchy" na argumenty przeciwne. [AI]

-------------

Edwardzie - powiem tak:

* gęsi to bardzo przyjemne stworzenia - bardzo je lubię; nawet wówczas gdy kąsają

* oszołom - no cóż? "całe życie z wariatami"


😊



S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

30-03-2026 22:26 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)

>* gęsi to bardzo przyjemne stworzenia - bardzo je lubię; nawet wówczas gdy kąsają
>* oszołom - no cóż? "całe życie z wariatami"
>😊

Gęsi chodzą gęsiego: jedna za drugą. Punkty podobnie: punkt za punktem.
... ale to nie jest rozmowa na temat: Ateizm - argumenty za i przeciw.
Mogłem spodziewać się potwierdzenia, że po zjedzeniu pierwszej gęsi następna staje się pierwszą, ale przecież nie na tym polega rozmowa by coś potwierdzać. Prawda?
Z tym ateizmem jest podobnie:
Ateizm to światopogląd charakteryzujący się brakiem wiary w istnienie jakichkolwiek bogów, bóstw czy sił nadprzyrodzonych. [AI]
Uwaga:
światopogląd dotyczący bóstw niczym nie różni się od światopoglądu dotyczącego matematyki teoriomnogościowej. I jedno i drugie przyjmuje się bez dowodu - wystarczy słowne założenie bez uzasadnienia prawdziwości...
I jak tu komu udowodnić co się tam w mózgu kołacze? To inna sfera = psychiczna.

Lolek_Salambek (2665 punktów)
>............
>Uwaga:
>światopogląd dotyczący bóstw niczym nie różni się od światopoglądu dotyczącego matematyki teoriomnogościowej.

------------------

Edwardzie - w poprzednim wcieleniu wszakże byłem matematykiem ale w obecnym wcieleniu pojęcie matematyki teoriomnogościowej to dla mnie jakaś abstrakcja.




Wymiękam





S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

.
Przegląd od AI

Ateizm to światopogląd odrzucający wiarę w istnienie jakiegokolwiek Boga lub bogów, często oparty na racjonalizmie, naukowym wyjaśnianiu świata i krytyce religii. Obejmuje spektrum od sceptycyzmu po dogmatyczne zaprzeczenie bóstwom, a w ujęciu praktycznym (apateizm) oznacza życie bez odwoływania się do koncepcji sacrum.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,955805

.
haish (2905 punktów)
>.
>Przegląd od AI
>Ateizm to światopogląd odrzucający wiarę w istnienie jakiegokolwiek Boga lub bogów, często oparty na racjonalizmie, naukowym wyjaśnianiu świata i krytyce religii. Obejmuje spektrum od sceptycyzmu po dogmatyczne zaprzeczenie bóstwom, a w ujęciu praktycznym (apateizm) oznacza życie bez odwoływania się do koncepcji sacrum.

Rewelacje od AI są niewiele warte, - gówno włożysz - gówno wyjmiesz.
Sacrum nie ma nic wspólnego z rozumem, a AI jest namiastką tego czym może być ludzki rozum. Jest oczywiste, że ludzki rozum podobnie jak AI nie rozpatruje obiektywnie w pełnym spektrum dostępnym dla potencjalnego badacza, lecz skupia się na selektywnie wybranych materiałach.
Taka ocena będzie zadowalać wielu, ale dla dociekliwych będzie niepełna i niewiele warta.
Sacrum to kryterium stworzone przez 'autorytety' religijne. Zaś rozum który czyni człowieka podobnym do Jedynego Boga to oczywistość, której żaden naukowiec nie jest w stanie zaprzeczyć, - a to że ateiści negują ludzkie podobieństwo rozumności, lub zwyczajne z braku wiedzy nie potrafią wyciągnąć właściwych wniosków mało kogo zastanawia.
I właściwie ten 'konsensus świata nauki' ma wpływ na to że AI nie analizuje powyższego z uwagi na brak racjonalnych i obiektywnych materiałów.
Ateiści są niejako takim samym kapitałem dla 'przeciwnika Boga'(szatana), jak wierni którzy spożywają alkohol (krew zbawicielca Jezusa) - alkohol skutecznie otępia umysł i rozum. A szatanowi o to właśnie chodzi - jego celem jest odwrócenie i oddalenie człowieka od Boga (czyli rozumu).
04-04-2026 10:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów)
.

>Rewelacje od AI są niewiele warte, - gówno włożysz - gówno wyjmiesz.
-
To zależy od człowieka. Jedni myślą i oceniają sami, a inni potrzebują autorytetu, który im wskaże co mają myśleć i jak oceniać. Oczywiście, iż w AI jest zasada: - "gówno włożysz - gówno wyjmiesz", ale ja tam gówna nie wkładałem i gówna nie otrzymałem.

-
>Sacrum nie ma nic wspólnego z rozumem, a AI jest namiastką tego czym może być ludzki rozum. Jest oczywiste, że ludzki rozum podobnie jak AI nie rozpatruje obiektywnie w pełnym spektrum dostępnym dla potencjalnego badacza, lecz skupia się na selektywnie wybranych materiałach.
-
Sacrum nie ma, ale AI już ma. Wystarczy zestawić Pańskie wypowiedzi z wypowiedziami AI, oboje skupiacie się na selektywnie wybranych materiałach, choć spektrum wyboru AI jest o wiele, wiele szerszym.

-
>Taka ocena będzie zadowalać wielu, ale dla dociekliwych będzie niepełna i niewiele warta.
-
Żadna ocena i żaden pogląd nie zadowoli wszystkich. Poza tym tu jest encyklopedyczne hasło, a nie monografia na ten temat.

-
>Sacrum to kryterium stworzone przez 'autorytety' religijne. Zaś rozum który czyni człowieka podobnym do Jedynego Boga to oczywistość, której żaden naukowiec nie jest w stanie zaprzeczyć, - a to że ateiści negują ludzkie podobieństwo rozumności, lub zwyczajne z braku wiedzy nie potrafią wyciągnąć właściwych wniosków mało kogo zastanawia.

=
Czemu, Pańskim zdaniem, żaden naukowiec zaprzeczyć nie może? Bzdurom i wprost idiotyzmom, które wypisują rozmaici ludzie. Pytałem o naukową definicję Boga, sacrum, absolutu, a Pan i jego autorytety ani be ani me, ani kukuryku. Naukowców to wiedza opierającą się na wierze, przy uprawianiu nauki, nie interesuje. Jeżeli zaś interesuje to przestają być uczonymi.

-
>I właściwie ten 'konsensus świata nauki' ma wpływ na to że AI nie analizuje powyższego z uwagi na brak racjonalnych i obiektywnych materiałów.
-
Co za gówno Pan tu wciska? Aż takiego szajsu to AI wcisnąć nie próbuje.

-
>Ateiści są niejako takim samym kapitałem dla 'przeciwnika Boga'(szatana), jak wierni którzy spożywają alkohol (krew zbawicielca Jezusa) - alkohol skutecznie otępia umysł i rozum. A szatanowi o to właśnie chodzi - jego celem jest odwrócenie i oddalenie człowieka od Boga (czyli rozumu).

-
W zacietrzewieniu nawet Pan nie zaważył, iż nie stoi Pan na ambonie i wiernym swoich dyrdymałów nie głosi, tylko podjął Pan rozmowę na forum Racjonalisty.pl. To portal skierowany do samodzielnie myślącej inteligencji. Pan swojej grupy intelektualnej powinien poszukać tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429

O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?.
Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje.
.
04-04-2026 11:04 
 Ocena 1 na 1
haish (2905 punktów)
>.
>>Rewelacje od AI są niewiele warte, - gówno włożysz - gówno wyjmiesz.
>-
>To zależy od człowieka. Jedni myślą i oceniają sami, a inni potrzebują autorytetu, który im wskaże co mają myśleć i jak oceniać. Oczywiście, iż w AI jest zasada: - "gówno włożysz - gówno wyjmiesz", ale ja tam gówna nie wkładałem i gówna nie otrzymałem.
>-
>>Sacrum nie ma nic wspólnego z rozumem, a AI jest namiastką tego czym może być ludzki rozum. Jest oczywiste, że ludzki rozum podobnie jak AI nie rozpatruje obiektywnie w pełnym spektrum dostępnym dla potencjalnego badacza, lecz skupia się na selektywnie wybranych materiałach.
>-
>Sacrum nie ma, ale AI już ma. Wystarczy zestawić Pańskie wypowiedzi z wypowiedziami AI, oboje skupiacie się na selektywnie wybranych materiałach, choć spektrum wyboru AI jest o wiele, wiele szerszym.
>-
>>Taka ocena będzie zadowalać wielu, ale dla dociekliwych będzie niepełna i niewiele warta.
>-
>Żadna ocena i żaden pogląd nie zadowoli wszystkich. Poza tym tu jest encyklopedyczne hasło, a nie monografia na ten temat.
>-
>>Sacrum to kryterium stworzone przez 'autorytety' religijne. Zaś rozum który czyni człowieka podobnym do Jedynego Boga to oczywistość, której żaden naukowiec nie jest w stanie zaprzeczyć, - a to że ateiści negują ludzkie podobieństwo rozumności, lub zwyczajne z braku wiedzy nie potrafią wyciągnąć właściwych wniosków mało kogo zastanawia.
>=
>Czemu, Pańskim zdaniem, żaden naukowiec zaprzeczyć nie może? Bzdurom i wprost idiotyzmom, które wypisują rozmaici ludzie. Pytałem o naukową definicję Boga, sacrum, absolutu, a Pan i jego autorytety ani be ani me, ani kukuryku. Naukowców to wiedza opierającą się na wierze, przy uprawianiu nauki, nie interesuje. Jeżeli zaś interesuje to przestają być uczonymi.
>-
>>I właściwie ten 'konsensus świata nauki' ma wpływ na to że AI nie analizuje powyższego z uwagi na brak racjonalnych i obiektywnych materiałów.
>-
>Co za gówno Pan tu wciska? Aż takiego szajsu to AI wcisnąć nie próbuje.
>-
>>Ateiści są niejako takim samym kapitałem dla 'przeciwnika Boga'(szatana), jak wierni którzy spożywają alkohol (krew zbawicielca Jezusa) - alkohol skutecznie otępia umysł i rozum. A szatanowi o to właśnie chodzi - jego celem jest odwrócenie i oddalenie człowieka od Boga (czyli rozumu).
>-
>W zacietrzewieniu nawet Pan nie zaważył, iż nie stoi Pan na ambonie i wiernym swoich dyrdymałów nie głosi, tylko podjął Pan rozmowę na forum Racjonalisty.pl. To portal skierowany do samodzielnie myślącej inteligencji. Pan swojej grupy intelektualnej powinien poszukać tutaj:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429
>O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?.
>Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje.

Jako badacz jest waść nieskuteczny, i to co waść wypisuje jest selektywnie wybiórcze tak aby nie dotknąć istoty zagadnienia - to jest waści KOMPROMITACJA. Możliwe też, że waść ma niewykształcone we właściwym stopniu połączenia neuronalne w swoim mózgu, które wypierają to co oczywiste, aby przeforsować swoje dyrdymay.

Takie są skutki golemizacji na łaciniackich uczelniach, zmiast odnieść się do konkretów próbójesz waść zakładać coraz to nowe wątki - czyli mnożysz idiotyzmy ponad miarę.


W nauce i w badaniach nie ilość jest istotna, ale JAKOŚĆ.
04-04-2026 14:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów)
.
O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?.

Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje.


-
>Jako badacz jest waść nieskuteczny, i to co waść wypisuje jest selektywnie wybiórcze tak aby nie dotknąć istoty zagadnienia - to jest waści KOMPROMITACJA. Możliwe też, że waść ma niewykształcone we właściwym stopniu połączenia neuronalne w swoim mózgu, które wypierają to co oczywiste, aby przeforsować swoje dyrdymay. Takie są skutki golemizacji na łaciniackich uczelniach, zmiast odnieść się do konkretów próbójesz waść zakładać coraz to nowe wątki - czyli mnożysz idiotyzmy ponad miarę. W nauce i w badaniach nie ilość jest istotna, ale JAKOŚĆ.
-
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665147
.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365