Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lot nad orlim gniazdem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-11-2012 22:38kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Lot nad orlim gniazdem
Cytat:
Mała Ola mieszka w szpitalu psychiatrycznym już od dwóch lat, choć zakończyła terapię. [...]
"Tragiczny" los dziecka - jak wyjaśniła Rzeczniczka Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska - wynika ze współpracy, a właściwie jej braku, między sądem opiekuńczym, pomocą społeczną a szpitalem. Z sygnałów, które do niej dotarły, wynika jednak, że problem Oli nie jest odosobniony. [...] Bo w podobnej sytuacji może być ok. 20 nieletnich, którzy pomieszkują na oddziałach psychiatrycznych - nie z powodów medycznych.
Dotyczy to dzieci z domów dziecka i placówek opiekuńczo-wychowawczych. (Źródło)

Wbrew przesłaniom "filmów familijnych" "Made in Hollywood" większość dzieci w świecie rządzonym przez dorosłych jest ubezwłasnowolniona. Tu i ówdzie dzieci mają status niższy od zwierząt gospodarskich, gdzie indziej są po prostu ignorowane albo (w najlepszym przypadku z tych najgorszych) traktowane jako niedorozwinięci dorośli.

Ale ja nie o tym. Przy okazji przypadku w/w dzieci bez potrzeby przetrzymywanych latami w szpitalach psychiatrycznych chciałbym zwrócić uwagę na problem jakby odwrotny.
Chodzi mi mianowicie o problem z uzyskaniem pomocy dla osób dorosłych, które mają problemy natury psychiatrycznej.

Przypadek 1
Pani X (ok. 80 l.) od tygodni deklaruje, że jest śledzona przez "obce istoty z kosmosu", które w jej mieszkaniu zamontowały kamery, mikrofony, a także urządzenia transmitujące wprost do jej mózgu pewne treści. Córka pani X w końcu wzywa Pogotowie Ratunkowe. Lekarz wypisuje dla pani X skierowanie na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Dyżurująca w tymże szpitalu lekarka odmawia przyjęcia pani X na oddział argumentując, że pani X nie cierpi na żadną chorobę psychiczną, po prostu jej zachowanie wynika z postępującej w tym wieku, normalnej, miażdżycy.

Przypadek 2
Pani Y (ok. 30 l.) wyjeżdża ze znajomymi na wakacje do jednego z "ciepłych krajów". Po kilku dniach pani Y zachowuje się dziwnie - demoluje łazienkę, w której (według pani Y) agenci obcych wywiadów zainstalowali urządzenia podsłuchowe. Pani Y nie chce opuścić zdemolowanej przez siebie łazienki, gdyż uważa, że w innych pomieszczeniach hotelowych "agenci" zainstalowali inne urządzenia, których ona nie jest w stanie wykryć. Personel hotelu wzywa karetkę, która odwozi panią Y do szpitala z oddziałem psychiatrycznym. Znajomi pani Y powiadamiają jej rodzinę o całej sprawie. Rodzina pani Y kontaktuje się ze szpitalem, w którym przebywa pani Y. Dowiadują się, że pani Y otrzymała "głupiego Jasia" i jest spokojna, udaje się nawet porozmawiać z panią Y, która nie rozumie zupełnie co robi w tym szpitalu i dlaczego jest przywiązana do łóżka.

Rodzina pani Y telefonuje do polskiego konsulatu w kraju, w którym w szpitalu przebywa pani Y. Telefon odbiera ochroniarz, który obiecuje, że jak tylko skończy się weekend (jest piątek), to poinformuje panią konsul o całej sprawie. Ochroniarz jest na tyle "friendly", że podaje nr telefonu komórkowego pani konsul, który (oczywiście?) w weekend nie odpowiada.

Pani konsul nigdy nie kontaktuje się z rodziną pani Y, nie kontaktuje się również z personelem szpitala, w którym pani Y przebywa.

Rodzina pani Y nawiązuje kontakt z rezydentką firmy turystycznej, w której pani Y kupiła wycieczkę. Na szczęście dla pani Y i jej rodziny rezydentka zna język angielski, więc rodzina pani Y może się z nią dogadać (firma turystyczna w Polsce ubolewa nad faktem, że rezydentka nie zna języka polskiego).

Zagraniczna przygoda pani Y kończy się (dzięki pani rezydentce) szczęśliwie - pani Y zostaje (bez dodatkowych opłat) umieszczona w samolocie do Berlina, gdzie rodzina może odebrać panią Y (ponosząc koszty podróży do Berlina dla jednej osoby, z Berlina dla dwóch osób).

Po powrocie do Polski pani Y nie przestaje "świrować", w związku z czym jej rodzina szuka dla niej pomocy. Niestety, to nie jest proste. Przepisy prawa są takie, że osoby, która nie stanowi zagrożenia ani dla siebie, ani dla innych nie można poddać leczeniu.

Na szczęście dla pani Y (i jej zrozpaczonej) rodziny panią Y udaje się przekonać do podjęcia leczenia, które kończy się sukcesem - zaleczeniem choroby pani Y.
_______________________

W historii pani Y pominąłem wiele wątków, przede wszystkim tych, z którymi zmagała się rodzina tej pani, aby doprowadzić ją do leczenia, a także np. takich, kiedy straż miejska "aresztowała" panią Y za dziwne zachowanie, albo gdy pani Y uciekała tuż sprzed drzwi kliniki psychiatrycznej.
_______________________

Rodzina osób chorych psychicznie jest kompletnie pozbawiona jakiejkolwiek pomocy, chory psychicznie musi wyrazić zgodę z swoje leczenie, o ile "nie stanowi zagrożenia dla siebie lub innych".
To ja się pytam czy osoba demolująca łazienkę w hotelu, stawiająca opór straży miejskiej, plotąca bzdury o "ufoludkach/agentach obcych wywiadów" nie stanowi takiego zagrożenia?!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Legion (587 punktów)
>To ja się pytam czy osoba demolująca łazienkę w hotelu, stawiająca opór straży miejskiej, plotąca
>bzdury o "ufoludkach/agentach obcych wywiadów" nie stanowi takiego zagrożenia?!

Powiedz to znawcom teorii spiskowych, będziesz miał ubaw z ich wyrazów twarzy .
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>większość dzieci w świecie rządzonym przez dorosłych jest ubezwłasnowolniona.
Tak jest, prawnie wszystkie dzieci są ubezwłasnowolnione, ale to osobny temat.

> Przypadek 1
> Przypadek 2
Jak się okazuje tzw. "dom wariatów" jest wszędzie.
Grzegorz (5685 punktów)
>To ja się pytam czy osoba demolująca łazienkę w hotelu, stawiająca opór straży miejskiej, plotąca bzdury o "ufoludkach/agentach obcych wywiadów" nie stanowi takiego zagrożenia?!
Demolowanie łazienki to owszem minus. Natomiast stawianie oporu burakom w mundurach (sorry, jakoś do tej pory nie spotkałem innego przedstawiciela tej formacji, dobrzy są do założenia blokady albo spławienia kogoś kto dzwoni w celu który zmusiłby ich do ruszenia d..y w celu innym niż nałożenie blokady) oceniam na plus, niezależnie od tego co przyświecało danej osobie. Plecenie bzdur... no cóż, to akurat często spotykane w społeczeństwie i samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Ogólnie wychodzi na zero

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365