Racjonalista - Strona głównaDo treści
Akcja protestacyjna inna niż wszystkie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-01-2013 12:34Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Akcja protestacyjna inna niż wszystkie
Ocena 12 na 12
Trafiłam przypadkiem i trochę mnie rozśmieszyło a trochę jednak zmartwiło.

moto.onet.(*)polowaniu,artykul.html?node=13

Akcja protestacyjna przeciw fotoradarom, polegająca na przestrzeganiu ograniczeń prędkości, żeby zrobić na złość Rostowskiemu.

Zapisanie w budżecie na 2013r 1,5 miliarda zł przychodu z mandatów to jeden z bardziej absurdalnych pomysłów. I jawnie sprzeczny z deklaracjami, jakoby radary miał poprawiać bezpieczeństwo.
I gdyby akcja wypaliła, to Rostowski faktycznie będzie się łapał za budżetową kieszeń.
Ale sam fakt, że przestrzeganie prawa przez obywateli może poważnie ograniczyć wpływy budżetowe, fatalnie świadczy o stanie umysłów rządzących.
Niestety także najlepiej o "protestujących". Bo co to za poświęcenie wielkie - przestrzegać przepisów?

Od początku mojej przyjaźni z czterema kółkami, to już ponad 21 lat, zasiliłam budżet państwa kwotą 250zł (50zł za wymuszenie pierwszeństwa, dwa razy po sto za prędkość) wszystko w jednym roku 1998 - dostałam na krótko firmowy samochód "po prezesie" z silnikiem 180KM i mi odbiło.

Czy zatem moja akcja protestacyjna trwa już trzynasty rok? Nie czuję się męczennikiem.

ps. A może akcja protestacyjna w ramach której kierowcy nie będą jeździć po alkoholu? Albo nie będą przejeżdżać na czerwonym ani pieszym po palcach na przejściach?
Jestem za!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szuro (1757 punktów)

>Akcja protestacyjna przeciw fotoradarom, polegająca na przestrzeganiu ograniczeń prędkości, żeby zrobić na złość Rostowskiemu.
>Zapisanie w budżecie na 2013r 1,5 miliarda zł przychodu z mandatów to jeden z bardziej absurdalnych pomysłów.
A u mnie sam fakt przewidywania wpływów w tej kategorii wzbudza raczej zaufanie do profesjonalizmu ministra. Co prawda sposób prognozowania mógłby już mnie tak bardzo nie zachwycić ale sam fakt jest ok. Przecież każdy przychód trzeba prognozować według najlepszej swojej wiedzy.

Choć zgadzam się z autorami akcji że fotoradary nie wiele mają wspólnego z poprawą bezpieczeństwa na drogach.
08-01-2013 13:35 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Akcja protestacyjna przeciw fotoradarom, polegająca na przestrzeganiu ograniczeń prędkości, żeby zrobić na złość Rostowskiemu.
>>Zapisanie w budżecie na 2013r 1,5 miliarda zł przychodu z mandatów to jeden z bardziej absurdalnych pomysłów.
>A u mnie sam fakt przewidywania wpływów w tej kategorii wzbudza raczej zaufanie do profesjonalizmu ministra. Co prawda sposób prognozowania mógłby już mnie tak bardzo nie zachwycić ale sam fakt jest ok. Przecież każdy przychód trzeba prognozować według najlepszej swojej wiedzy.

Owszem, ale jeżeli fotoradary miałyby odnieść skutek dyscyplinujący, to automatycznie wpływy z mandatów powinny spadać - to by znaczyło, że system działa.
Jeżeli w 2012 było zapisane 1,2 mld a zrealizowano zdaje się ok 800mln, to już powinno dać do myślenia.

Ekonomia to także nauka społeczna, poza suchymi liczbami trzeba uwzględniać zmienną, jaką jest społeczeństwo - Rostowski nie mógł nie zauważyć tej histerii: "Polscy kierowcy będą masowo tracić prawa jazdy!" przeczytałam na jakimś Onecie.
We wszystkich mediach temat radarów i mandatów powraca, wszyscy straszą jakie to będzie piekło dla kierowców (osobiście uważam, że odrobina samokontroli załatwi sprawę, ale ja jestem dziwna od dziecka).

>Choć zgadzam się z autorami akcji że fotoradary nie wiele mają wspólnego z poprawą bezpieczeństwa na drogach.

Czytałam kiedyś analizę, że mogą działać nawet odwrotnie - kierowcy przed radarem gwałtownie hamują a po minięciu często dociskają gaz, bo "uff, udało się" - dziś każdy GPS ma ostrzeganie przed stałymi radarami.
Chociaż jeżeli będzie ich odpowiednio dużo, to jakiś skutek zobaczymy. Jazda skokami od radaru do radaru jest mecząca i spalanie wzrasta.

Chociaż wolałabym żeby ludzie po prostu jeździli tak, jakby nie byli sami na drodze.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
szuro (1757 punktów)

>Owszem, ale jeżeli fotoradary miałyby odnieść skutek dyscyplinujący, to automatycznie wpływy z mandatów powinny spadać - to by znaczyło, że system działa.
Teoretyczna sprawność systemu a rzeczywiste dane to dwie różne rzeczy. Jeżeli np. system nie działa to zakładanie zwiększonych wpływów może być uprawnione chociaż fragment poniżej wskazuje że w tym przypadku tak nie jest.
>Jeżeli w 2012 było zapisane 1,2 mld a zrealizowano zdaje się ok 800mln, to już powinno dać do myślenia.
Mówimy o 2 różnych rzeczach. Jeżeli te dane są prawdziwe to znaczy że ministerstwo słabo prognozuje. Mimo to nadal jestem zwolennikiem prognozowania tego przychodu w budżecie tylko po prostu z lepszą efektywnością.
>Ekonomia to także nauka społeczna, poza suchymi liczbami trzeba uwzględniać zmienną, jaką jest społeczeństwo - Rostowski nie mógł nie zauważyć tej histerii: "Polscy kierowcy będą masowo tracić prawa jazdy!" przeczytałam na jakimś Onecie.
>We wszystkich mediach temat radarów i mandatów powraca, wszyscy straszą jakie to będzie piekło dla kierowców
Ja np. nie zauważyłem także jeżeli Rostowski jest podobny do mnie to też nie zauważył. Chociaż ktoś kto zawodowo zajmuje się takim prognozowaniem powinien wziąść pod uwagę czynniki społeczne (chociaż są ciężko prognozowalne).
>(osobiście uważam, że odrobina samokontroli załatwi sprawę, ale ja jestem dziwna od dziecka).
Pod tym podpisuje się w 100%
>Czytałam kiedyś analizę, że mogą działać nawet odwrotnie - kierowcy przed radarem gwałtownie hamują a po minięciu często dociskają gaz, bo "uff, udało się" - dziś każdy GPS ma ostrzeganie przed stałymi radarami.Chociaż jeżeli będzie ich odpowiednio dużo, to jakiś skutek zobaczymy. Jazda skokami od radaru do radaru jest mecząca i spalanie wzrasta. Chociaż wolałabym żeby ludzie po prostu jeździli tak, jakby nie byli sami na drodze.
Ja osobiście większość środków skierowałbym na edukację kierowców. Jest sporo ciekawych kampani społecznych które były prowadzone na zachodzie. Nic tylko się uczyć.
08-01-2013 14:55 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ja osobiście większość środków skierowałbym na edukację kierowców. Jest sporo ciekawych kampani społecznych które były prowadzone na zachodzie. Nic tylko się uczyć.
>

Oj, żeby się tylko chcieli uczyć.
Starzy już za starzy na naukę, młodzi maja dość nauki na co dzień a ci pomiędzy nie maja czasu "na głupoty" a poza tym swoje wiedzą. Jak się uczyć to po to, żeby z tego była jakaś wymierna korzyść, a nie "dla dobra ludzkości".

Mam koleżankę która uczy się węgierskiego. Bo tak, spodobał się jej ten język.
Na każdym kroku słyszy "ale co będziesz z tego miała?".

Z takimi postawami spotykam się bardzo często.

A naszym kierowcom potrzeba solidnej nauki, bo sadząc z rozmów ze znajomymi albo tez tego co czasem czytam w komentarzach pod artykułami na temat ruchu drogowego czy ogólnie motoryzacji, spora rzesza po prostu nie zna przepisów.
A jak zna, to nie rozumie, czemu mają służyć.

Zresztą dotyczy to nie tylko jazdy samochodem.

Potrafi ktoś jednym zdaniem wytłumaczyć, jaki jest sens nakazu, żeby pieszy poruszający się jezdnią szedł po jej lewej stronie?

Jedna znajoma 8-latka potrafi (mieli lekcję w szkole, z policjantem), ale ze znajomych dorosłych lekko licząc 3/4 nie wie, po co taki nakaz.
Ręce opadają.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
diogenes (42753 punktów)
> Bo co to za poświęcenie wielkie - przestrzegać przepisów?

Gorsze od kaca, gorsze od odwyku.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>> Bo co to za poświęcenie wielkie - przestrzegać przepisów?
>Gorsze od kaca, gorsze od odwyku.

Jak to mawiał mój dziadek "było nie pić".


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Selanos (12869 punktów)
Rostowski to kretyn który łata dziurę budżetową za którą sam jest odpowiedzialny. To nienormalny człowiek do którego nie dociera, że jak wydaje się więcej niż się zarabia, to jest źle. Najwyraźniej Rostowski jest na tak wysokim poziomie intelektualnym, że zwyczajna logika jest poniżej jego godności. Tego, że długi trzeba spłacać, minister też nie wie.

Rząd Tuska znalazł już sposób na to, żeby było bezpieczniej na drogach. Paliwo które kosztuje w ok. 2 zł sprzedają po 5,40. Jeszcze trochę podatków i mało kto będzie używał samochodu. Dzięki temu zmniejszy się ruch, a co za tym idzie będziemy mieć mniej wypadków. Gienialne, gienialne.
Grzegorz (5685 punktów)
>Niestety także najlepiej o "protestujących". Bo co to za poświęcenie wielkie - przestrzegać przepisów?
Zależy gdzie mieszkasz i pracujesz. Mam do pracy kilkanaście km w dużym mieście - gdybym przestrzegał wszystkich "50" i "30" to (biorąc pod uwagę panujące na sporej części trasy korki) musiałbym wstawać sporo wcześniej, a do domu wracałbym sporo później. Dzieci oglądałbym głównie weekendami. Nie wspominając że stanowiłbym dodatkowe zagrożenie na drodze zwłaszcza jakbym wracał wieczorem maksymalnie zmęczony (bo dodatkowe godziny) i w stylu do którego większość innych użytkowników nie jest przyzwyczajona.
08-01-2013 21:29 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Zależy gdzie mieszkasz i pracujesz. Mam do pracy kilkanaście km w dużym mieście - gdybym przestrzegał wszystkich "50" i "30" to (biorąc pod uwagę panujące na sporej części trasy korki) musiałbym wstawać sporo wcześniej, a do domu wracałbym sporo później. Dzieci oglądałbym głównie weekendami. Nie wspominając że stanowiłbym

Podejmując daną pracę bierzesz pod uwagę dojazd i uwzględniasz to.
Też kiedyś dojeżdżałem nawet 90 000 km rocznie do pracy i piratowałem ryzykując życie. Teraz zmieniłem zajęcie na takie, gdzie nie muszę się spieszyć. Jadę 70-90 poza zabudowanym, czyli wolniej od dziadków w kapeluszach.
Jak na razie tylko raz dostałem fotkę z radaru, ale za następne mam nadzieję już nie płacić.
Artur@R (7115 punktów)
>Czy zatem moja akcja protestacyjna trwa już trzynasty rok? Nie czuję się męczennikiem.<
   Jestem mocno przekonany i graniczy to przekonanie wręcz z pewnością, iż w ciągu tych 13 lat przekroczyłaś, złamałaś przepisy ruchu drogowego(w tym przekroczenie dopuszczalnej prędkości) nie jeden raz - po prostu "upiekło Ci się".
   Oczywiście nie udowodnię tego faktami (jeśli już to tylko poszlakami), ale psychologia, socjologia, statystyki, rachunek prawdopodobieństwa i wreszcie wzięte "do kupy", okoliczności czyli problemy ruchu drogowego w Polsce (oznakowanie i stan dróg, działanie Policji, Zarządców Dróg itd.) w sytuacji kraju "na dorobku", goniącego(!) (w przenośni i dosłownie) zamożniejszą część Europy - są raczej "po mojej stronie" .

Sam także nie zostałem "omandatowany" już od kilku lat, ale nie powiem (raczej nigdy), że nie przekraczem przepisów.

   Jako ludzie racjonalni i wrażliwi z pewnością pragnęlibyśmy by ludzie nie ginęli na drogach, by "jeżdziło się" bezpiecznie i zgodnie z zasadami - różnić będziemy się (chyba) co do metod i czasu w osiaganiu tego stanu.
Wymaganie od społeczeństwa wysokiej (lepszej niż w zamożnejszej Europie) wydajności, jakości pracy i dużego zaangażowania (tylko tak można ją "dogonić") - jednocześnie wykorzystując nowoczesne technologie (np. wszelkiej maści fotoradary) do "spowalniania"(również dosłownie), wstrzymywania "krwioobiegu" jakim jest ruch drogowy w kraju, a nie wykorzystywanie jej do tego by ten ruch usprawniać (synchronizacja świateł, optymalne oznakowanie, bezpieczniejsze drogi i większa ich "przepustowość,itd.) - wskazuje na niekonsekwencję, a nawet zalatuje hipokryzją.

A w skrócie rzekłbym tak, "psychologiczno-socjologiczno-fiozoficznie" : gdy się już jako społeczeństwo "dorobimy" to w końcu się uspokoimy(dosłownie) w każdym obszarze ludzkiego, społecznego życia - również i na drogach.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Ale sam fakt, że przestrzeganie prawa przez obywateli może poważnie ograniczyć wpływy budżetowe, fatalnie świadczy o stanie umysłów rządzących.

Albo wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę, że taka sytuacja jest niemożliwa, i żadna akcja internetowa nie skłoni kierowców do utrzymywania ścięgien prawej goleni w stanie permanentnego napięcia.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak wiadomo fotoradary dbają o poprawę bezpieczeństwa poprzez nakładanie kar na poruszających się z niedozwoloną prędkością kierowców. Nie chodzi tu o kary finansowe, ale o kary punktowe, które każdego (w miażdżącej większości przypadków) bolą tak samo. Dla niektórych 500 zł to pryszcz, ale punkty tak samo przekładają się na każde prawo jazdy.

Osoby które mają punkty karne w miażdżącej większości przypadków nie chcą stracić prawa jazdy i unikają złapania najczęściej jeżdżąc wolniej, przykładając większą wagę do tego by prawa jazdy nie stracić.

Logicznie rzecz biorąc zwiększenie liczby fotoradarów powinno przynieść poprawę bezpieczeństwa na drogach bo świadomość że można zostać złapanym byłaby większa.

Jednak kiedy rezygnuje się z dochodzenia kto kierował pojazdem w celu jego ukarania i każdy może od tego odejść poprzez płacenie większego mandatu trzeba być skończonym debilem, żeby wierzyć w to, że celem tego jest zwiększenie poprawy bezpieczeństwa.

Ja tam uważam, że wszyscy powinni jeździć z przepisami. Mandatami karałbym osoby, które jeżdżą po mieście z wolnymi miejscami dla pasażerów. Od razu by zmalał ruch w miastach i popyt na benzynę.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
09-01-2013 00:29 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>Ja tam uważam, że wszyscy powinni jeździć z przepisami. Mandatami karałbym osoby, które jeżdżą po mieście z wolnymi miejscami dla pasażerów. Od razu by zmalał ruch w miastach i popyt na benzynę.

A ja karałbym każdego, kto chce decydować o tym co będzie się działo z wolnymi miejscami w moim samochodzie. Proponuję 40 lat ciężkich robót za niebezpieczne, antywolnościowe zapędy.
09-01-2013 01:12 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A ja karałbym każdego, kto chce decydować o tym co będzie się działo z wolnymi miejscami w moim samochodzie. Proponuję 40 lat ciężkich robót za niebezpieczne, antywolnościowe zapędy.

Jak sobie za swoje postawisz miasto to możesz robić korki zdalnie sterowanymi pustymi autobusami. Drogi publiczne są dobrem wspólnym wszystkich obywateli i dlaczego niby wszyscy mogą po nich jeździć nadmiarowymi samochodami?

Później się wychodzi pod koła samochodu na przejściu dla pieszych, bo ludzie tak w dużych miastach parkują, niezgodnie z przepisami, bo nie mają gdzie zaparkować. I ani kierowca nie widzi pieszego, ani pieszy samochodu, bo gdzieś zaparkować trzeba.

Każdy chce mieć najlepiej jeden samochód na osobę, miejsce parkingowe i żeby nie było korków.

Jakby każdy jeździł w co najmniej dwie osoby to by się problem sam rozwiązał, ale to socjalistyczny zamach na wolność.

Więc tak oto wygląda wolność w motoryzacji: stanie w korku!

Do tego człowiek, który nie ma zamiaru w tym uczestniczyć i woli podróżować komunikacją miejską albo jednośladem to też nie może, bo autobus stoi w korku, który tworzą ludzie, którzy manifestują swoją wolność prowadząc w pojedynkę samochody. W trzech takich samochodach długości autobusy siedzi trzydzieści razy mniej ludzi. To znaczy że jeden autobus mógłby zastąpić z 10 samochodów osobowych.

I osoba, która pół żartem mówi, żeby usprawnić komunikację i zrobić ją tańszą i szybszą robi zamach na wolność.

Ale ta wolność paradoksalna!

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
09-01-2013 18:22 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
Usprawnianie transportu poprzez zmniejszenie liczby środków transportu to zabieranie się za problem od, za przeproszeniem, dupy strony. Jak się nie chce mieć korków, to się zwiększa przepustowość ulic.

Można to zrobić chociażby poprzez likwidacje buspasów. Autobus może zabrać i 40 osób, ale autobusy jeżdżą rzadziej, wolniej i nie wiem dlaczego miałyby być traktowane jak jakieś święte krowy. Jest też druga strona medalu. Autobusy są niewygodne, latem jeżdżą nimi ludzie o których wiem, że się nie myją, da się poznać po zapachu.

Zresztą, sami urzędnicy mają cudowny wpływ na komunikację. W moim mieście jakiś gieniusz wpadł na to, żeby wszędzie nastawiać sygnalizację świetlną. Przez ostatnie cztery lata nastawiali tego całe mnóstwo. Efekt jest taki, że wydali mnóstwo kasy, a w miejscu gdzie dawniej nie było większych problemów z ruchem, teraz tworzą się korki. Jadąc gdziekolwiek czuję się jak na huśtawce. Gaz, hamulec, gaz hamulec, jedynka, dwójka, raz była trójka... Prędkość maksymalna, w porywach do 35 km/h w miejscu w którym kiedyś zgodnie z przepisami bez żadnego problemu można było jechać 50 km/h z reguły bez zatrzymywania się. Co i tak było idiotyzmem, bo można było jechać 90. W okolicach wielu z tych dróg nie ma budynków i nie przecinają ich żadne pasy.

No ale. Są światła, jest nowocześnie! Cieszmy się i radujmy, wszak gdyby się w tej sygnalizacji kolory szybciej zmieniały, to mielibyśmy kolorofon, a to podpada pod dyskotekę! Tak więc rada miasta zapewnia mieszkańcom rozrywkę.
09-01-2013 19:48 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Wszyscy kierowcy wiedzą lepiej jak drogi powinny wyglądać. Wszyscy są ekspertami i rozumieją, że zakorkowane miasta są zakorkowane z powodu nieudolności władzy. Wszyscy kierowcy są w stanie genialnie oszacować, gdzie jaka maksymalna prędkość jest odpowiednia i dlatego wszystkie wypadki powodują tylko pijani i zaćpani kierowcy...

Wszyscy są winni. Przepustowość ulic, autobusy, administracja, piesi, cykliści. Wszyscy chcą ograniczać wolność biednych kierowców. Nikt nie przyjmie do wiadomości, że samochodów jest za dużo, bo to zamach na wolność do stania w korkach.

Buspasy nie pojawiły się, żeby zwiększyć korki, tylko z powodu korków, żeby ludzie, którzy z tej komunikacji miejskiej korzystają mogli jakoś się przemieścić z miejsca na miejsce, kiedy ci wszyscy wolni ludzie stoją w korkach i rozkoszują się swoją wolnością.

Proponuję sobie pochodzić po Wrocławiu, po niektórych dzielnicach, gdzie tak poszerzyli drogi, że się minąć z drugą osobą na chodniku nie da. Najlepiej zrobić z chodników drogi i odebrać komunikacji miejskiej wszelkie przywileje, a najlepiej na dodatek niech jeszcze autobus ma zawsze obowiązek ustąpić pierwszeństwa czterdziestu samochodom, żeby korzystający z niego przypadkiem nie dotarli na miejsce szybciej, niż podróżując czterdziestoma osobnymi samochodami.

Komfort jazdy własnym samochodem nie pozwala Ci dopuścić do siebie myśli, że jesteś jednostką, która te korki powoduje tak jak wszystkie pozostałe jednostki stojące w korkach. Tak samo ludzie ogólnie jeżdżą w Polsce nieprzepisowo. Drugi taki kraj to chyba tylko Włochy, że wstyd zgodnie z przepisami jeździć.

No, ale nie martw się. Ja tym krajem nie rządzę. Więc nikt Ci nie zabroni stać w korkach i nie właduje pieniędzy w lepszą komunikację miejską. Samochody to świetny biznes nawet jak pożerają mnóstwo czasu właścicielom. Komunikacja miejska by wyszła taniej na jednego człowieka, więc z podatków by się nie nazbierało tyle, co na samochodach.

Więc jeżdżenie z zapoconymi ludźmi niższej kasty Ci nie grozi.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
09-01-2013 21:47 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Wszyscy kierowcy wiedzą lepiej jak drogi powinny wyglądać. Wszyscy są ekspertami

Cóż, skoro codziennie po nich jeżdżą, to na pewno nie ma tak, że nic nie wiedzą. Na pewno widzą mnóstwo problemów które eksperci bez żadnych widocznych sukcesów rozwiązują od lat. A eksperci mówią to, co chcą słyszeć politycy. Politycy nie chcą słyszeć, że drogi są dziurawe, jeździ się po nich wolno, brakuje szybkich rond, to niewygodne bo musieliby coś z tym zrobić. Lepiej winę zwalić na kierowców którzy jak mają 0,2 promila to są "pijani", na zbyt szybką jazdę, nieprzestrzeganie przepisów...

>Wszyscy są winni. Przepustowość ulic, autobusy, administracja, piesi, cykliści. Wszyscy chcą ograniczać wolność biednych kierowców. Nikt nie przyjmie do wiadomości, że samochodów jest za dużo, bo to zamach na wolność do stania w korkach.

Samochodów jest za dużo? Samochodów powinno być więcej. To najlepszy środek transportu, na pewno dużo lepszy od autobusów, metra czy tramwajów. Po pierwsze dlatego, że dociera bezpośrednio do celu. Od parkingu pod sklepem, po garaż w moim domu. Nie muszę się przedzierać przez zaspy zimą, żeby dojść na przystanek. Po drugie, samochód jest wygodniejszy niż autobus. Po trzecie dlatego, że samochód jest mój i jak będę miał na to ochotę, to wsadzę sobie pod tyłek matę do masażu i będę sobie tak jeździł. Albo włączę radio. I będzie mi fajnie, miło, przyjemnie i przede wszystkim, u siebie.

Co to za pomysł "za dużo samochodów"? Może zaraz przejdziemy do "za dużo mieszkań"? Przecież w takim trzypokojowym w bloku z wielkiej płyty bez problemu można zmieścić dziesięć osób. To byłaby oszczędność: na prądzie, na ogrzewaniu. I więzi społeczne by się zacieśniły.

>Buspasy nie pojawiły się, żeby zwiększyć korki, tylko z powodu korków, żeby ludzie, którzy z tej komunikacji miejskiej korzystają mogli jakoś się przemieścić z miejsca na miejsce, kiedy ci wszyscy wolni ludzie stoją w korkach i rozkoszują się swoją wolnością.

Zamiast bawić się w takie głupoty, lepiej dołożyć jeszcze ze dwa pasy i przepustowość będzie jak się patrzy. No i jeszcze obwodnice wokół największych miast które Tusk obiecał jak jeszcze nie było go u władzy. Fajnymi rozwiązaniami byłyby też przejazdy podziemne, ale w Polsce nie potrafią wybudować nawet linii metra bez problemu, więc z tego ostatniego mogę się wycofać. Czegoś takiego Warszawa mogłaby nie przetrwać.

>Proponuję sobie pochodzić po Wrocławiu, po niektórych dzielnicach, gdzie tak poszerzyli drogi, że się minąć z drugą osobą na chodniku nie da.

Miałem tą nieprzyjemność. I jazdy po Wrocławiu i chodzenia. Nie wiem o co chodzi z tym chodzeniem, bo wcale nie było gorzej niż np. w Katowicach do których jestem bardziej przyzwyczajony. Za to znalezienie tam parkingu graniczy z cudem. Proponuje zainwestować w podziemne.

>Najlepiej zrobić z chodników drogi

W żadnym wypadku. Najlepiej robić i drogi i chodniki. Nie wiem dlaczego jedno z drugim miałoby się wykluczać.

>i odebrać komunikacji miejskiej wszelkie przywileje

Źle mi się słowo "przywileje" kojarzy. Zawsze ktoś na cudzych przywilejach traci.

>a najlepiej na dodatek niech jeszcze autobus ma zawsze obowiązek ustąpić pierwszeństwa czterdziestu samochodom,

To byłyby przywileje, tyle że dla innej grupy.

>Komfort jazdy własnym samochodem nie pozwala Ci dopuścić do siebie myśli, że jesteś jednostką, która te korki powoduje tak jak wszystkie pozostałe jednostki stojące w korkach.

Korki powodują ci, którzy nie potrafią wybudować drogi. W Polsce niestety zajmują się tym rządowi i wychodzi im to fatalnie. Przetargi wygrywają firmy bez płynności finansowej, wszystko robi się na odwal się, jeżeli w ogóle się robi, oczywiście. Z reguły się nie robi, infrastruktura nie nadąża za wzrostem liczby samochodów, których wciąż mamy mniej niż kraje Europy zachodniej.

>Tak samo ludzie ogólnie jeżdżą w Polsce nieprzepisowo. Drugi taki kraj to chyba tylko Włochy, że wstyd zgodnie z przepisami jeździć.

Sorry, jak widzę znak "teren zabudowany" na ładnej szerokiej drodze gdzie z jednej strony jest wielkie pole kartofli a z drugiej wielkie pole kukurydzy, to nie mogę się powstrzymać. A 0,2 promila to też śmieszna sprawa, co trzeba zrobić żeby tyle mieć, wypić piwo dzień wcześniej? Czy może zjeść czekoladkę z alkoholem i wiśnią w środku?

>Komunikacja miejska by wyszła taniej na jednego człowieka

Tak samo jak papier szary jednowarstwowy. Mimo tego, że jest tańszy, nie kupuję.

>więc z podatków by się nie nazbierało tyle, co na samochodach.

To źle, że z podatków by się nazbierało. Zbiera się i tak za dużo.

>Więc jeżdżenie z zapoconymi ludźmi niższej kasty Ci nie grozi.

Ależ grozi, często jeżdżę autobusami. Po prostu nie odpowiada mi, jak ktoś chce ograniczać moje prawa jako kierowcy i właściciela samochodu.
10-01-2013 13:48 
 Ocena 2 na 2
mawki (20 punktów)
(zablokowany)
Buspasy - co Ci po własnym samochodzie kiedy masz np. 20 minut żeby dojechać na lotnistko? Bierzesz taksówkę i buspas daje Ci jakąś tam gwarancję że zdąrzysz na czas, dodatkowo ułatwia to przejazd pojazdom uprzywilejowanym...

Wolność wolnością, pomysły zakazu wjazdu do centrum samochodom z samym kierowcą nie są wymysłem totalitarnych reżimów, tylko smutną koniecznością, podobnie jak płatne parkowanie, nie da się poszerzać arterii w nieskończoność...


Cóż to jest prawda?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365