 |
Widzimy wszystko, tak jak chcemy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-07-2010 15:05 | orchidea78 (385 punktów) | Widzimy wszystko, tak jak chcemy | Większość ludzi nie lubi się przyznawać (nawet przed samym sobą), że z czymś sobie nie radzi ,że ma kłopot.Zaprzecza wówczas obiektywnym faktom,wskazującym na pewną niemoc w poradzeniu sobie z czymś, na przykład z alkoholizmem. Nie identyfikuje się z osobami, które mają ten sam problem, bo uważa, że ona problemu nie ma.Oszukuje się, nie dopuszczając do świadomości faktu swego uzależnienia, czyli dążenie do utrzymania pozytywnego obrazu samej siebie, zostaje podtrzymane. Wykazuje też skłonność do minimalizowania wagi sytuacji, gdy jej problem z "napojami wyskokowymi" zaczyna być powszechnie znanym . Jako, że człowiek jest istotą racjonalną gdy myśli w odpowiedni sposób , dlatego nie można nie wspomnieć o ciągłym dążeniu mózgu do tłumaczenia wszystkiego tak, aby świadomość mogła to zaakceptować. Czyli sami siebie oszukujemy (często nieświadomie)-jak tu,zatem, mówić o "umiłowaniu prawdy"? Jako, że prawda należy do pojęć względnych, nie można dowodzić dowodzić swojej racji, bez "niezbitych dowodów".
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| coreless (16088 punktów) |
Nie wiem, czy chcesz, ale z pewnością możesz tak na to patrzeć. 
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| Scorp (5381 punktów) | > Czyli sami siebie oszukujemy (często nieświadomie)-jak tu,zatem, mówić o "umiłowaniu prawdy"?
Nie wszyscy są alkoholikami, nie zawsze nadużywamy racjonalizacji i nie we wszystkim, więc nie przesadzaj. -
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | to był tylko przykład | Może trochę nie fortunnie dobrany,... Z tym samooszukiwaniem się,to jednak działalność naszego mózgu. Nic dodać, nic ująć
|
|
|  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | Odp: to był tylko przykład | > Z tym samooszukiwaniem się,to jednak działalność naszego mózgu.Wszystko jest działalnością naszego mózgu  Skoro dyskutujemy na poziomie psychologii to nie przeskakujmy na poziom neuronalny, bo to gmatwanie problemu. Fajnie brzmi ale niczego nie tłumaczy. Jeśli jestem dziś smutny, bo wczoraj straciłem ukochanego psa, to jestem smutny z powodu utraty a nie z powodu spadku stężenia serotoniny w układzie limbicznym (choć jest to faktem). Gdy pytam Cię, dlaczego program multimedialny spowolnił swoje działanie, to wskaż mi program działający w tle, który niepotrzebnie jest uruchomiony, zamiast tłumaczyć mi, że przyczyną jest ograniczony przepływ elektronów w obwodach komputera.
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Odp: Widzimy wszystko, tak jak chcemy | > Jako, że prawda należy do pojęć względnych, nie można dowodzić dowodzić swojej racji, bez "niezbitych dowodów". Nie wszyscy są postmodernistami. Prawda nie należy do pojęć względnych, przy czym gdy ja używam tego pojęcia, zawsze chodzi o prawdę w sensie Tarskiego, tj. korespondencję z rzeczywistością. Rzeczywistość jest obiektywna z definicji, zatem i prawda.
Przepraszam, MSPANC. Pozdrawiam.
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | Każdy ma swoją prawdę-jeżeli zgodną z oceną większości, to jest to PRAWDA. A jeżeli ktoś obierze inny punkt widzenia, zmieni swoje zapatrywania i prawda głoszona przez niego będzie odmienna od zdania większości? Nie mówię ,oczywiście, o sprawach, np, że Ziemia jest okrągła, tylko o kwestii różnych punktów widzenia . Przedstawiam,tylko, swój punkt widzenia.
|
|
|  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | >Każdy ma swoją prawdę [...] Każdy ma swoją opinię, ale czy jest to „prawda”, to zależy od tego, czy koresponduje z rzeczywistością.
>[...] jeżeli zgodną z oceną większości, to jest to PRAWDA. Nie ma to nic wspólnego z opinią większości. Prawda nie jest kwestią głosowania. Nie odróżniam też prawdy pisanej małymi i dużymi literami.
Zwracam uwagę na logikę trójwartościową tutaj. Dane zdanie (lub opinia) może być prawdziwe, fałszywe, lub też jego wartość logiczna może być nieokreślona, jeśli korespondencji z rzeczywistością nie można ustalić.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Arłukowicz (3162 punktów) |
> Jako, że prawda należy do pojęć względnych, nie można dowodzić dowodzić swojej racji, bez> "niezbitych dowodów".Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jako, iż wszystko jest względne, a punktów odniesienia od ... ( tzn. nieskończenie wiele ),dowodzenie czegokolwiek mija się z celem  Nic tylko trza się napić
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | albo... | Zrozumieć, że każdy wierzy w to, w co chce. I czasem niepotrzebne mu są rozstrzygające fakty ,fakty uznawane przez większość, jako niepodważalne.
|
|
5 na 5 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Widzimy wszystko, tak jak chcemy | Verum est adaequatio intellectus et rei. Prawda zachodzi wówczas kiedy to, co jest w naszym intelekcie jest zgodne z rzeczywistością. Natomiast Freud opisał tak zwane mechanizmy obronne osobowości m.in. racjonalizację. Mamy taką tendencję, aby postępować racjonalnie, ale oczywiście nie zawsze tak postępujemy, bo nasza nowa kora mózgowa (neocortex) jest jeszcze zupełnie świeżej daty. A pod nią kłębią się różne prymitywne struktury, różne mózgi gadzie, które nie rozumem a emocjami i instynktami każą nam się kierować. I dlatego w nauce poszukujemy prawdy, ale w życiu osobistym już niekoniecznie.
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
 | | sisi1913 (201 punktów) | ale w życiu osobistym już niekoniecznie.
A w życiu prywatnym się zakochujemy i cały racjonalizm diabli biorą....
|
|
|  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ale w życiu osobistym już niekoniecznie.> A w życiu prywatnym się zakochujemy i cały racjonalizm diabli biorą.... Bo miłość nie jest ujęta w ICD-10. Też z powodów politpoprawności.
|
|
2 na 2 | lipschitz (1674 punktów) | Z pewnością nie można się wypierać czegoś, co uważa się za dobre. Czyli świadomość zła istnieje i raczej nie jest to bagatelizowanie problemu przez młodzieńca, który wypił za dużo i nie widzi w tym nic złego. Wyparcie jest silną reakcją na problem, który uważa się za poważny a nie za błahy. Jeśli ktoś ma raka może się wypierać, minimalizowanie problemu nie oznacza, że jest on dla niego rzeczywiście mały.
Czy oszukujemy siebie? Powiedziałbym raczej, że przede wszystkim rozwiązujemy problem sposobem jaki mamy pod ręką, gdyż innego nie znamy, a nim jest na przykład zafałszowanie rzeczywistości. Gdybyśmy znali lepszy sposób, na przykład lek na raka lub na alkoholizm, pewnie byśmy po niego sięgnęli w pierwszej kolejności zamiast się wypierać.
To nie tyle kwestia samooszukiwania się co braku rozsądnej alternatywy, oczywiście rozsądnej wedle indywidualnych kryteriów. No i nie wszystko, co publicznie potępione jest rzeczywiście złe, więc czasem bagatelizowanie problemu jest w pełni uzasadnione, może być wynikiem samodzielnego rozumowania.
|
|
 | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Czy oszukujemy siebie? Powiedziałbym raczej, że przede wszystkim rozwiązujemy problem sposobem jaki mamy pod ręką, gdyż innego nie znamy, a nim jest na przykład zafałszowanie rzeczywistości. Trochę inaczej to wygląda według mojej teoryjki zysku, mówiącej, że człek palcem w bucie nie kiwnie bez chęci zysku, lecz tyle jeszcze z małpy w ludziku tkwi, że nader często kieruje się zyskiem doraźnym, a nie perspektywicznym. Tak więc rozwinięta wersja teoryjki powinna brzmieć: zasada szybkiego zysku. > To nie tyle kwestia samooszukiwania się co braku rozsądnej alternatywy, oczywiście rozsądnej wedle indywidualnych kryteriów. U podstaw teoryjki zysku tkwi założenie, iż człek wyjście ma zawsze, więc zawsze robi to co chce, a nie to co musi - w takim świetle człek alternatywę ma, lecz wybiera korzyść relatywnie szybszą. W badaniach na szympansach wyszło, że głodna małpa nie może się nauczyć zasady, iż po każdym bananie odstąpionym drugiej małpie, sama dostaje dwie sztuki - zawsze wybierała korzyść szybszą i bezpośrednią - sama jadła pierwszego. Wynika mi z tego, że człek jest ciągle na głodzie szybkiego bilansu emocjonalnego. > Gdybyśmy znali lepszy sposób, na przykład lek na raka lub na alkoholizm, pewnie byśmy po niego sięgnęli w pierwszej kolejności zamiast się wypierać. Przykład jest o tyle nietrafny, że alkoholizm jest również chorobą śmiertelną, ale z przymrużeniem oka.  Bo ta wiedza jest niby znana większości ludzi, ale znakomita większość ludzi po prostu w nią nie wierzy. Nie wierzy też z dwóch powodów, z których pierwszym jest niewygodna prawda - przecież wszyscy piją. Druga to... kto widział zapitego na śmierć? Żaden lekarz też w akcie zgonu nie napisze "z powodu alkoholizmu", bo też najczęściej bezpośrednią przyczyną jest wylew, padaczka, czy inne, własnoręczne zadzierzgnięcie. Siebie lub klienta. Cóż z tego, że z powodu długotrwałego chlania wódy? Tu znowu kłania się zysk (strata?) perspektywiczna, bo liczba zgonów w wyniku alkoholizmu jest po pierwsze liczbą nieznaną, a po drugie na pewno ca tysiąckrotnie zaniżoną. > No i nie wszystko, co publicznie potępione jest rzeczywiście złe, więc czasem bagatelizowanie problemu jest w pełni uzasadnione, może być wynikiem samodzielnego rozumowania. Z alkoholizmem jest dokładnie odwrotnie - jego przejawy są publicznie akceptowane, co znakomicie utrudnia np. identyfikację przyczyn choroby, uniemożliwiając jej leczenie. Wywiodło mi się przypadkiem, że człowiek ma lepiej od małpy rozwinięty mózg tylko o trzy minuty i dwa banany. O trzy minuty, bo o tyle ma lepszą pamięć zysku i o dwa banany, bo są bardzo kaloryczne, a człek woli dbać o szybki wygląd, niż długie zdrowie.  PS W takim świetle najbliższa prawdy jest Grabowska. Przepraszam za poprzestawianie kolejności cytowanych zdań.
|
|
|  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > W badaniach na szympansach wyszło, że głodna małpa nie może się nauczyć zasady, iż po każdym bananie odstąpionym drugiej małpie, sama dostaje dwie sztuki - zawsze wybierała korzyść szybszą i bezpośrednią - sama jadła pierwszego.W przeciwieństwie do ludzi, którzy dzięki wyższej inteligencji gotowi są latami dzielić się swymi pieniędzmi z ZUS-em, by na starość dostać zasłużone dwa banany.
|
|
| PKowalski (1042 punktów) | Imperatyw Prawdy jest u niego [PKowalski: Ibsena] albo wynikiem wysokiego i z trudem nabytego szlachectwa duchowego (Rebeka West), albo też tępej doktryny (Grzegorz Werle). Rittner chce widzieć w tym przymusie prawdy głos naiwnej i prostej natury, obcej kombinacjom fałszów i interesów społeczeństwa.
Ujęcie to może budzić grube wątpliwości. Można by łatwo bronić tezy, iż kłamstwo jest u człowieka stanem pierwotniejszym, bardziej przyrodzonym niż prawda, że ciągłe zabarwienie pojęć subiektywizmem afektu lub interesu jest integralnym składnikiem instynktu życiowego człowieka. Dziecko mówi prawdę, ale tylko w rzeczach, które mu są obojętne, poza tym trzeba je jej mozolnie uczyć; kłamie kobieta, kłamie dziki, kłamie człowiek prosty. Ba! szczerość i kłamstwo to nie są bynajmniej żadne przeciwieństwa. Znałem z bliska jednego z najszczerszych ludzi, który przez całe życie nie umiał żadnego faktu opowiedzieć tak, jak był w istocie. Brakło mu najzupełniej zmysłu obiektywizmu.
Stąd koncepcja samego bohatera tej sztuki nosi po trosze piętno "literatury". Skąd on się wziął taki, ten chłopak, którzy dochodzi prawdy mającej go pozbawić bogactwa, nazwiska, przyszłości i ukochanej kobiety? Ba! nie tylko to: ale dla wykrzyczenia tej prawdy (której, zauważmy to, nikt nie chce, nie potrzebuje i nie jest ciekawy) zadaje najcięższy cios samej ukochanej kobiecie! I to bez chwili wahania, ez najmniejszej walki! To już graniczy z organicznym kalectwem, i dlatego wpółironicznie autor nazwał go "głupim" Jakubem. Ale że w tym jest jakiś fałsz, dowodzi fakt, że bohaterstwo Jakuba nie budzi w nikim odzewu sympatii ani nawet uznania. Ten Jakub jest w sztuce pozycją dość martwą.
Tadeusz Żeleński (Boy) Flirt z Melpomeną (Głupi Jakub), PIW 1964
--- Nie zgadzam się ze wszystkim, co Boy napisał (zwłaszcza z utożsamieniem prawdy z 'obiektywizmem'), ale czytałem ten fragment z rozkoszą -- prawda nie jest oczywistą i w pełni naturalną wartością w życiu społecznym, czy politycznym. Prawda bywa wartością (choćby w nauce), ale wszędzie gdzie nią jest kosztuje i wszędzie istnieje naturalna skłonność do jej obchodzenia.
|
|
1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | Mnie się przypomina kilka objawów uzależnienia. Jednym z nich jest zaprzeczanie, wypieranie.
Nie ma racji Kowalski pisząc, że mówienie prawdy dowodzi szlachetności umysłu. To i cytaty z Boya dotyczą według mnie innej sprawy. Alkoholik, gdyby był nawet arystokratą, lordem, królem, prezydentem, zawsze będzie zaprzeczał że jest uzależniony. Nie na darmo leczenie takich osób zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestanie zaprzeczać i przyzna, że ma problem. Bo jak leczyć coś czego nie ma?
|
|
| kognitywista (3391 punktów) | > Czyli sami siebie oszukujemy (często nieświadomie) Świetnie pisze o tym Steven Pinker w "Jak działa umysł ?". Gorąco polecam.
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | > Większość ludzi nie lubi się przyznawać (nawet przed samym sobą), że z czymś sobie nie radzi ,że >ma kłopot.Zaprzecza wówczas obiektywnym faktom,wskazującym na pewną niemoc w poradzeniu sobie z >czymś, na przykład z alkoholizmem. > Nie identyfikuje się z osobami, które mają ten sam problem, bo uważa, że ona problemu nie >ma.Oszukuje się, nie dopuszczając do świadomości faktu swego uzależnienia, czyli dążenie do >utrzymania pozytywnego obrazu samej siebie, zostaje podtrzymane. > Wykazuje też skłonność do minimalizowania wagi sytuacji, gdy jej problem z "napojami wyskokowymi" >zaczyna być powszechnie znanym . > Jako, że człowiek jest istotą racjonalną gdy myśli w odpowiedni sposób , dlatego nie można nie >wspomnieć o ciągłym dążeniu mózgu do tłumaczenia wszystkiego tak, aby świadomość mogła to >zaakceptować. > Czyli sami siebie oszukujemy (często nieświadomie)-jak tu,zatem, mówić o "umiłowaniu prawdy"? > Jako, że prawda należy do pojęć względnych, nie można dowodzić dowodzić swojej racji, bez >"niezbitych dowodów". >
No nie wiem, czy to do końca tak, z tym alkoholizmem. Mamy bardzo silny przekaz społeczny, który mówi, że "alkoholizm" jest "zły" w skrócie. Osoba zaprzecza przed innymi, bo nie chce wyjść na ostatniego lumpa. Z drugiej strony mamy przekaz, że alkoholizm to jakaś straszliwa "choroba", coś nie do zwalczenia samodzielnie, coś z czym walczyć się nie da. To powoduje, że osoba sama się w ten "alkoholizm" może wrzucić. Obraz alkoholika jest tak niespójny, że z jednej strony może to być facet, który 3/4 czasu chodzi na bani, który kradnie i sprzedaje sprzęty domowe, żeby kupić sobie wino w kartonie, jak i koleś, który wieczorem lubi sobie wypić kieliszek konkretnej whisky, a jak nie może spełnić rytuału, to się denerwuje.
I właśnie ten społeczny obraz powoduje... czy też raczej popycha ludzi do określonych stereotypami zachowań. Ludzie nie oszukują siebie, tylko innych. Będą tak długo iść w zaparte, że może się wydawać "oni oszukują sami siebie".
|
|
 | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | 25c Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|