Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zakaz korridy w Katalonii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
31-07-2010 00:07Roxanne (894 punktów)Zakaz korridy w Katalonii
Ocena 7 na 9
Doznałam pozytywnego zaskoczenia dowiedziawszy się o zaaprobowaniu przez parlament Katalonii zakazu korridy. Uważam, że to przełomowa decyzja, która przyczyni się do poszerzenia tej inicjatywy i zmiany w postrzeganiu praw zwierząt przez niektórych ludzi. Większość z przedstawicieli Homo (podobno) sapiens, cierpi bowiem na swego rodzaju szowinizm gatunkowy, objawiający się atrofią uczuć wyższych wobec przedstawicieli innych gatunków, które traktuje ex definitione jako gorsze. Okrucieństwa jakich dopuszczano się wobec zwierząt kultywując, tę wyjątkowo krwawą "tradycję" są niewyobrażalne. Radość z decyzji podjętej przez katalonski parlament, przesłaniają mi tylko komentarze zapalonych amatorów tego "obyczaju", protestujący przed odbieraniem im elementu ich kultury. Cóż, elementem kultury niektórych cywilizacji prekolumbijskich bylo składanie ofiar z ludzi, czy powrót do tego obyczaju uznano by za racjonalny i moralny ??? Zapewne nie, bo potencjalną ofiarą mógły być człowiek............. Mam jednak nadzieję, że coś się zmieni.....................
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sakura (114 punktów)
Witam.
Fakt zrobienia przez parlament Katalonii ogromnego kroku do przodu trzeba chwalić i uwielbiać. Oby tak dalej.

Cytat:
Cóż, elementem kultury niektórych cywilizacji prekolumbijskich bylo składanie ofiar z ludzi, czy powrót do tego obyczaju uznano by za racjonalny i moralny ??? Zapewne nie, bo potencjalną ofiarą mógły być człowiek.


To tyczy się pewnej grupie ludzkości której motto życiowe brzmi " Byle mi było dobrze a reszta się nie liczy". Ale cieszmy się że parlament Katalonii pomyślał o ratowaniu zwierząt przed okrucieństwem wprawdzie to początek góry lodowej ale zawsze to jakiś początek.
31-07-2010 06:03 
 Ocena 1 na 3
coreless (16088 punktów)

Wolałbym, żeby rząd Katalonii zajął się realnymi problemami, takimi jak kryzys gospodarczy i zwalczanie bezrobocia, za czym idą następne poważne problemy społeczne - bieda i przestępczość.
Niestety, jak to zwykle bywa, rozwiązywanie problemów pozornych to ulubione zajęcie nieudolnych rządów.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 12:03 
 Ocena 1 na 1
Sakura (114 punktów)

Cytat:
Wolałbym, żeby rząd Katalonii zajął się realnymi problemami, takimi jak kryzys gospodarczy i zwalczanie bezrobocia, za czym idą następne poważne problemy społeczne - bieda i przestępczość.


Problem kryzysu, bezrobocia i przestępczości ciąży nie tylko na sumieniu rządu Katalonii. Ten problem można stwierdzić właściwie w każdym państwie. I oczywiście jest to fakt który smuci a nie cieszy i każdy zdrowo myślący obywatel takiego państwa raczej chce aby było lepiej ale fakt że korrida to interes oparty na cierpieniu i brutalności jest także ważny może nie dosięga rangą problemu kryzysu ale jest w rankingu tylko trochę z tyłu.

Cytat:
Niestety, jak to zwykle bywa, rozwiązywanie problemów pozornych to ulubione zajęcie nieudolnych rządów.


Właściwie to się z tobą w jakimś stopniu zgadzam ale kwestia rozwiązywania spraw mniejszej wagi jest fundamentem do rozwiązania problemów takich jak bezrobocie (co jest raczej w 100% niemożliwe).
coreless (16088 punktów)

>Mam jednak nadzieję, że coś się zmieni.....................

Oczywiście, że się zmieni. 40 tysięcy osób pracujących w sektorze gospodarki związanym z organizacją korridy straci pracę, a pełną kontrolę nad nielegalnym już teraz biznesem przejmie mafia.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 07:30 
 Ocena 10 na 10
Piękny Lolo (2082 punktów)
>40 tysięcy osób pracujących w sektorze gospodarki związanym z organizacją korridy straci pracę

Łzy wzruszenia kapią mi na dres, 40 tysięcy ludzi straci pracę w biznesie organizującym rozrywkę opartą na cierpieniu zwierząt.

Oto jak wygląda przygotowanie byka do korridy: www.nation(*)ucieszna-kazn-byczka-fernando/

Wychodzę z założenia, że miarą kultury człowieka jest jego stosunek do zwierząt i w mojej ocenie Hiszpanie sami stawiają się w rzędzie dzikusów. Osobiście nie usiądę do stołu z Hiszpanem, który znajduje zadowolenie w oglądaniu publicznego zabijania zwierzęcia dla rozrywki tłumów, dodam, że dla mnie zdziczałych.
   
31-07-2010 07:34 
 Ocena-2 na 2
coreless (16088 punktów)

Korrida ma wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzegać. Zdziczała to była średniowieczna Polska, gdy w Aragonii i Katalonii kwitła kultura na ówczesnym najwyższym światowym poziomie.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 07:55 
 Ocena 10 na 10
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Korrida ma wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzegać.

Corrida to tylko i wyłącznie dochodowy interes oparty na barbarzyństwie. Nie widzę nic wychowawczego w tym krwawym spektaklu, tym bardziej, że walka jest nierówna: byk jest do niej "przygotowywany" tak, aby nie miał szans. Nie cierpią w tym widowisku tylko byki, ale również konie, które są ranione rogami byka, podcina im się też struny głosowe, by nie było słychać ich rżenia i które się narkotyzuje i wpycha im się mokre gazety do uszu, by nie uciekały przed krzykiem widowni.

Przedstaw te elementy wychowawcze korridy, zapoznam się z nimi chętnie.

>Zdziczała to była średniowieczna Polska

Polska nadal jest zdziczała, wystarczy obejrzeć filmy z targów zwierząt, a następnie z ich transportu na rzeź, głównie koni, wystarczy popatrzeć na ilość bezdomnych psów na ulicach, na polskie schroniska dla zwierząt.
   
coreless (16088 punktów)

>Corrida to tylko i wyłącznie dochodowy interes oparty na barbarzyństwie.

Tak jak większość dochodowych interesów. Jesteś świadom, że przy wydobywaniu węgla giną ludzie? Dlaczego więc korzystasz z energii elektrycznej?

>Nie widzę nic wychowawczego w tym krwawym spektaklu, tym bardziej, że walka jest nierówna: byk jest do niej "przygotowywany" tak, aby nie miał szans. Nie cierpią w tym widowisku tylko byki, ale również konie, które są ranione rogami byka, podcina im się też struny głosowe, by nie było słychać ich rżenia i które się narkotyzuje i wpycha im się mokre gazety do uszu, by nie uciekały przed krzykiem widowni.

Wolałbym, aby o wartości tego rodzaju rytuałów wypowiadali się antropologowie. Istnieje wówczas szansa, że nie pominie się również ich głębszej warstwy.

>Polska nadal jest zdziczała, wystarczy obejrzeć filmy z targów zwierząt, a następnie z ich transportu na rzeź, głównie koni, wystarczy popatrzeć na ilość bezdomnych psów na ulicach, na polskie schroniska dla zwierząt.

Tak, zwłaszcza cierpienie tych ślicznych koników jest bardzo nośne medialnie. Ludzkie problemy wydają się przy tym zaledwie drobnostką.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 11:31 
 Ocena 3 na 3
Piękny Lolo (2082 punktów)
   
Nie odniosłeś się ani słowem do mojej prośby o podanie elementów wychowawczych corridy, a o których sam wspomniałeś.
Ponawiam swoją prośbę: podaj elementy wychowawcze corridy. Mam nadzieję, że nie zamierzasz zasłonić się argumentem, że nie jesteś pedagogiem (o wartościach kulturalnych wynikających z corridy też nie wspomniałeś, pozostawiłeś to antropologowi).

>Jesteś świadom, że przy wydobywaniu węgla giną ludzie? Dlaczego więc korzystasz z energii elektrycznej?
>Tak, zwłaszcza cierpienie tych ślicznych koników jest bardzo nośne medialnie. Ludzkie problemy wydają się przy tym zaledwie drobnostką.

Korzystam, bo jest mi ona do życia potrzebna, a gdybym znalazł się w szpitalu i lekarze ratowaliby mi życie, byłaby mi niezbędna do przeżycia. Maltretowanie zwierząt nie jest mi do życia czy przeżycia potrzebne.

Ten wątek nie traktuje ani o krzywdzie koni, ani o problemach ludzi, ani o ofiarach ludzkich przy wydobyciu węgla. Traktuje o barbarzyńskiej rozrywce, która radować może jedynie ludzi prymitywnych.
   
01-08-2010 10:40 
 Ocena 1 na 1
Marcinlet (1935 punktów)
>>Corrida to tylko i wyłącznie dochodowy interes oparty na barbarzyństwie.
>Tak jak większość dochodowych interesów. Jesteś świadom, że przy wydobywaniu węgla giną ludzie?

A węgle też giną?
31-07-2010 10:16 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Zdziczała to była średniowieczna Polska, gdy w Aragonii i Katalonii kwitła kultura na ówczesnym najwyższym światowym poziomie.

A dlaczego uważasz, że średniowieczna Polska była zdziczała jakoś istotnie bardziej niż reszta średniowiecznej Europy? I dlaczego właściwie zdziczała?
31-07-2010 10:25 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Korrida ma wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzegać.

Kulturotwórcze rozumiem, ale gdzie jest to działanie wychowawcze? Jeśli miałaby mieć jakiekolwiek (teoretycznie), należałoby chyba przywrócić pierwotne założenia "zabawy"- czyli człowiek versus w żaden sposób uprzednio nieprzygotowywany byk, prawda? Czy uważasz, że link Pięknego Lola nie mówi prawdy?

PS
Zresztą nawet przy takich założeniach nie do końca pojmuję korzyści wychowawcze wynikające z corridy- czy możesz mi je przybliżyć?
31-07-2010 10:44 
 Ocena 4 na 4
Roksana Małek (894 punktów)
>Zresztą nawet przy takich założeniach nie do końca pojmuję korzyści wychowawcze wynikające z corridy- czy możesz mi je przybliżyć?
Myślę, że dostrzeżenie korzyści wychowawczych w obserwowaniu kaźni zwierzęcia wymaga nie lada talentu... i przyłączam się do pytania, czy możesz je przybliżyć ??
31-07-2010 12:12 
 Ocena-2 na 2
coreless (16088 punktów)

>Myślę, że dostrzeżenie korzyści wychowawczych w obserwowaniu kaźni zwierzęcia wymaga nie lada talentu... i przyłączam się do pytania, czy możesz je przybliżyć ??

Widzisz tylko końcowy efekt, a trzeba widzieć cały proces. Nie wszystko co w kulturze brutalne jest niekorzystne dla społeczności postrzeganej jako całość. Poza tym cały spór ma przede wszystkim wymiar polityczny i ma na celu podgrzanie konfliktu między katalońskimi separatystami i hiszpańskimi nacjonalistami. Tu wcale nie chodzi o litość dla byka, jak się wydaje niektórym niepoprawnym idealistom. Tu chodzi o jedność Hiszpanii. Jak sądzisz, w Madrycie walk byków zakazano?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 22:16 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Widzisz tylko końcowy efekt, a trzeba widzieć cały proces. Nie wszystko co w kulturze brutalne jest niekorzystne dla społeczności postrzeganej jako całość. Poza tym cały spór ma przede wszystkim wymiar polityczny i ma na celu podgrzanie konfliktu między katalońskimi separatystami i hiszpańskimi nacjonalistami. Tu wcale nie chodzi o litość dla byka, jak się wydaje niektórym niepoprawnym idealistom.

Ale czekaj- do tego mnie nie przekonuj, nie sądzę, by miłosierdzie i empatia były głównymi czynnikami motywującymi autorów zakazu, o niepoprawny idealizm również mnie nie posądzaj. Mnie nawet kwestia corridy jako takiej nie bardzo zajmuje, jestem natomiast autentycznie zainteresowana tymi wartościami wychowawczymi, które w niej dostrzegasz- dlatego ponowię pytanie o nie. Czy tym razem odpowiesz?
01-08-2010 08:19 
 Ocena-5 na 5
coreless (16088 punktów)

Lepiej przyznaj od razu, że jesteś uprzedzona do korridy. Wówczas też automatycznie stanie się jasne, że jesteś odporna na wszelkie argumenty a twoje "uprzejme" pytania to tylko gra pozorów.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 11:27 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Lepiej przyznaj od razu, że jesteś uprzedzona do korridy. Wówczas też automatycznie stanie się jasne, że jesteś odporna na wszelkie argumenty a twoje "uprzejme" pytania to tylko gra pozorów.

Brzmisz w tej chwili, jakbyś nie miał po prostu żadnych argumentów i próbował się wykręcić z konieczności odpowiadania na niewygodne pytanie Przyznaj się lepiej, żeś palnął bez zastanowienia ten fragment o wartościach wychowawczych i teraz nie potrafisz go wyjaśnić.

PS
Twoja odpowiedź nie jest ani uprzejma, ani nawet "uprzejma".
01-08-2010 13:27 
 Ocena-5 na 5
coreless (16088 punktów)

>Brzmisz w tej chwili, jakbyś nie miał po prostu żadnych argumentów ...

Nie sądź, że dam się sprowadzić za pomocą pustych erystycznych chwytów do takiego poziomu, w którym musiałbym tłumaczyć oczywistości, na które po chwili namysłu jest w stanie wpaść każdy przeciętnie inteligentny człowiek.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 16:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Brzmisz w tej chwili, jakbyś nie miał po prostu żadnych argumentów ...
>Nie sądź, że dam się sprowadzić za pomocą pustych erystycznych chwytów do takiego poziomu, w którym musiałbym tłumaczyć oczywistości, na które po chwili namysłu jest w stanie wpaść każdy przeciętnie inteligentny człowiek.
>

Minus za niegrzeczność i lekceważenie rozmówców.
I ewidentną w omawianym zakresie tematycznym ignorancję- argumentów, póki co, nie masz nijakich.

Powiem tylko, że zawiodłam się na dyskutancie, po którym oczekiwałam nieco więcej.
01-08-2010 19:15 
 Ocena-3 na 3
coreless (16088 punktów)

>Powiem tylko, że zawiodłam się na dyskutancie, po którym oczekiwałam nieco więcej.

Ludzie nie żyją po to, by spełniać czyjeś oczekiwania.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
02-08-2010 06:42 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Powiem tylko, że zawiodłam się na dyskutancie, po którym oczekiwałam nieco więcej.
>Ludzie nie żyją po to, by spełniać czyjeś oczekiwania.
>

Na tym forum ludzie są ponoć m.in. po to, by dyskutować, wymieniać się argumentami, etc. Ale, jak widać, niektórzy wolą hołubić swoje gołosłowne deklaracje. Nieładne, niesmaczne, głupie zjawisko.
31-07-2010 21:08 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Czy palenie żywcem kota na miejskim placu - urocza tradycja niemalże całej cywilizowanej Europy także powinna być przywrócona do łask - jako przykład szacownej tradycji, wokół której dałoby się rozkręcić niezły biznes i jeszcze dodatkowo integrować społeczeństwo w ramach miłych dla oka i ucha (ach te wrzaski nadpalanego zwierzątka...) uciech?
01-08-2010 08:26 
 Ocena-2 na 2
coreless (16088 punktów)

To nie jest dyskusja ani o paleniu kota, ani o pompowaniu żab, tylko o korridzie. Korrida to wyjątkowe widowisko, dostarczające wielu wrażeń estetycznych i prawdziwie duchowych przeżyć. Dziwię się Katalończykom, że pozwalają tak jawnie kastrować swoją wyjątkową kulturę. Aż przykro na to patrzeć.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 11:19 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>To nie jest dyskusja ani o paleniu kota, ani o pompowaniu żab, tylko o korridzie. Korrida to wyjątkowe widowisko

Uhm, nie bardziej "wyjątkowe" od palenia kota.

A z duchowymi przeżyciami to chyba żart. Takie to duchowe przeżycia jak przy przy oglądaniu walk kogutów, wrestlingu, czy zamęczaniu lisa przez pogoń z użyciem sfory psów i zdziczałych i żałośnie groteskowych ludzików.
01-08-2010 10:59 
 Ocena 6 na 6
Marcinlet (1935 punktów)
>Korrida ma wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze.

Wiesz, walki gladiatorów czy pogoń za Żydem w Boratowskim Kazachstanie też miały wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze.
Matix (5786 punktów)
>Większość z przedstawicieli Homo
>(podobno) sapiens, cierpi bowiem na swego rodzaju szowinizm gatunkowy, objawiający się atrofią uczuć
>wyższych wobec przedstawicieli innych gatunków, które traktuje ex definitione jako gorsze.
>Okrucieństwa jakich dopuszczano się wobec zwierząt kultywując, tę wyjątkowo krwawą "tradycję" są
>niewyobrażalne.


Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.
31-07-2010 13:45 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.

Sprawa w przypadku niemięsożernych konsumentów nie jest wcale taka prosta. W końcu aby coś uprawiać, trzeba było najpierw zdobyć ziemię uprawną. A to z kolei wiązało się z koniecznością zlikwidowania pierwotnej fauny i flory, która zajmowała tę ziemię wcześniej. Jak nie patrzeć, wegetarianie też nie mają do końca czystego sumienia, ale mogą przynajmniej - w swoim własnym mniemaniu - czuć się lepiej.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 17:59 
 Ocena 3 na 3
Roksana Małek (894 punktów)
>>Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.
Tak się akurat składa, że jestem wegetarianką
A co do politycznego aspektu tej sprawy... myślę, że nia ma takiej sytuacji której by nie osadzono w kontekście politycznym, jeżeli jest to decydentom na rękę. Ale uważam, że trzeba też umieć czasem abstrahować od tej perspektywy, żeby dostrzec jakiś konkretny aspekt - w tym wypadku uzwględnienie praw zwierząt w państwowym ustawodawstwie, co jest według mnie pozytywem. Jeśli idzie zaś o "niepoprawny idealizm", to za "niepoprawną" w tym względzie się nie uważam, jednakowoż myślę, że postawa idealistyczna jest przejawem autentycznej szlachetności - nie mówię konkretnie o sobie, tylko ogólnie.
31-07-2010 19:18 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Mi chodzi o to, że mówimy tu o okrucieństwie wobec zwierząt. Sam nie jestem wegetarianinem, ale wiem co się dzieje w hodowli zwierząt na świecie. I pewnie skoro nic sobie z tego nie robię to mam "zimne serce". Chcę tylko zwrócić uwagę, że troszczenie się o byki z corridy, a jednocześnie niewiedza o tym co się wyprawia ze zwierzętami w hodowli (i to z tysiące razy większą ilością niż "pare" byków z Hiszpani), a potem ich jedzenie to totalna hipokryzja, ale skoro autorka tematu jest wegetarianką to zwracam honor. Wiem, że nawet wegetarianie mają krew na rękach bo też "zabrali naturze", ale my tu dyskutujemy o sposobach w jaki to się odbywa, a więc co innego zabić zwierzęta w określonym niezbędnym celu, a co innego znęcać się nad nimi zadając trwające cierpienie.
Roksana Małek (894 punktów)
>Mi chodzi o to, że mówimy tu o okrucieństwie wobec zwierząt. Sam nie jestem wegetarianinem, ale wiem co się dzieje w hodowli zwierząt na świecie. I pewnie skoro nic sobie z tego nie robię to mam "zimne serce". Chcę tylko zwrócić uwagę, że troszczenie się o byki z corridy, a jednocześnie niewiedza o tym co się wyprawia ze zwierzętami w hodowli (i to z tysiące razy większą ilością niż "pare" byków z Hiszpani), a potem ich jedzenie to totalna hipokryzja, ale skoro autorka tematu jest wegetarianką to zwracam honor. Wiem, że nawet wegetarianie mają krew na rękach bo też "zabrali naturze", ale my tu dyskutujemy o sposobach w jaki to się odbywa, a więc co innego zabić zwierzęta w określonym niezbędnym celu, a co innego znęcać się nad nimi zadając trwające cierpienie.
Zdaję sobie sprawę z tego co "wyprawia się ze zwierzetami w hodowli", co napawa mnie głęboką odrazą. Zwróciłam uwagę na sprawę Katalonii, bo uważam to za swego rodzaju przełom. Od dawna zajmuje mnie problematyka praw zwierząt i wiem o wielu okrucieństwach. Generelnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, mam tylko wątpliwośc co do "określonego niezbędnego celu", może trochę to rozwiniesz ??
coreless (16088 punktów)

>Zdaję sobie sprawę z tego co "wyprawia się ze zwierzetami w hodowli", co napawa mnie głęboką odrazą.

Z zdajesz sobie sprawę, jakich okrucieństw trzeba było dokonać w stosunku do dzikiej przyrody, by wydrzeć jaj kawałek gruntu po to, żebyś mogła sobie zjeść miseczkę soi albo soczewicy?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 11:08 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
No zaraz, zaraz.... to żeby zaorać pole trzeba od razu torturować zwierzęta, które wcześniej na tym terenie były? Np. kastrować je bez znieczulenia itp.? Nie. Wystarczy je po prostu wystrzelać lub po prostu przepędzić na inne tereny. Nie uważam tego za okrucieństwo takie jak kastrowanie byków sekatorem bez znieczulenia.
01-08-2010 14:27 
 Ocena 1 na 1
Roksana Małek (894 punktów)
>Z zdajesz sobie sprawę, jakich okrucieństw trzeba było dokonać w stosunku do dzikiej przyrody, by wydrzeć jaj kawałek gruntu po to, żebyś mogła sobie zjeść miseczkę soi albo soczewicy?
Wbrew pozorom, Twoja uwaga wcale nie jest absurdalna. Tylko, że w dzisiejszych czasach, trudno znaleźć jakąkolwiek dziedzinę życia, która pozostawałby bez negatywnej ingerencji w środowisko. Nie bez przyczyny jeden z najwybitniejszych ekologów Nicolas Hulot, zorganizował akcję, której przesłaniem było stwierdzenie: Dla przyrody każdy dzień to 11 września, a my jesteśmy wobec niej terrorystami. Tylko nie widzę sensu podtrzymywania dodatkowego okrucieństwa - nie da się od razu naprawić wszystkiego (i pewnie nigdy do końca się to nie uda) ale na pewno nie pomoże w tym kultywowanie takiej "tradycji"........
02-08-2010 08:44 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Z zdajesz sobie sprawę, jakich okrucieństw trzeba było dokonać w stosunku do dzikiej przyrody, by wydrzeć jaj kawałek gruntu po to, żebyś mogła sobie zjeść miseczkę soi albo soczewicy?
>Wbrew pozorom, Twoja uwaga wcale nie jest absurdalna. Tylko, że w dzisiejszych czasach, trudno znaleźć jakąkolwiek dziedzinę życia, która pozostawałby bez negatywnej ingerencji w środowisko. Nie bez przyczyny jeden z najwybitniejszych ekologów Nicolas Hulot, zorganizował akcję, której przesłaniem było stwierdzenie: Dla przyrody każdy dzień to 11 września, a my jesteśmy wobec niej terrorystami.

Przecież "my" też jesteśmy przyrodą. Człowiek jest ssakiem i niedźwiedź jest ssakiem. Sosna jest rośliną i soczewica też jest rośliną. Działanie człowieka, to tylko kolejny element procesu ewolucji, takie samo jak w przypadku wypierania jednych gatunków przez drugie.
coreless (16088 punktów)

>Mi chodzi o to, że mówimy tu o okrucieństwie wobec zwierząt...

A mi chodzi również o to, byśmy mówili też o wielowiekowej tradycji i związanej z nią kulturowej spuściźnie, która nadaje sens życia i stanowi wielką wartość dla wielu ludzi, którzy byli i nadal są z nią związani. Nie nazywałbym jej "barbarzyńską", ani "zdziczałą", choć może się wydawać okrutna i brutalna.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
31-07-2010 21:10 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>... może się wydawać okrutna i brutalna.

Może się wydawać? To znaczy, tak naprawdę wcale nie jest?
Roksana Małek (894 punktów)
>Może się wydawać? To znaczy, tak naprawdę wcale nie jest?
Dobre pytanie............
wiadomosci(*)dy,wid,12523977,wiadomosc.html
radzę zapoznac się ze szczegółami "procedur" poprzedzających samą "walkę" na arenie................
01-08-2010 13:23 
 Ocena-1 na 1
coreless (16088 punktów)
>Może się wydawać? To znaczy, tak naprawdę wcale nie jest?

Nie dajmy się zmanipulować jakimś sfałszowanym materiałom, przygotowanym z góry założonych pozycji światopoglądowych. Żyjemy w XXI w. Warto już chyba porzucić chrześcijańskie przesądy o miłosierdziu i współczuciu, zwłaszcza wobec zwierząt.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 18:00 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Nie dajmy się zmanipulować jakimś sfałszowanym materiałom, przygotowanym z góry założonych pozycji światopoglądowych. Żyjemy w XXI w. Warto już chyba porzucić chrześcijańskie przesądy o miłosierdziu i współczuciu, zwłaszcza wobec zwierząt.

Akurat dla chrześcijan, podobnie jak dla ciebie, zwierzęta to dosłownie bezduszne, choć ożywione, rzeczy (przynajmniej doktrynalnie).

Jeśli dla ciebie miłosierdzie i współczucie to przesąd, to myślę, że raczej ty powinieneś być ku uciesze, i wychowania tłumu zadźgany na arenie. Na pewno z chęcią byś się poświęcił dla sprawy...
coreless (16088 punktów)

No proszę, proszę, nie poznaję kolegi.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
coreless (16088 punktów)

Warunki w jakich się hoduje bydło przeznaczone na korridę są nieporównywalnie lepsze od warunków chowu przemysłowego. Ale to oczywiście zwolennicy korridy są tymi okrutnymi brutalami.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
02-08-2010 15:55 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Naprawdę sądzisz, że argument rodzaju "A u was biją Murzynów" ma jakąkolwiek wartość?
31-07-2010 22:38 
 Ocena 9 na 9
Gosia (9452 punktów)

>A mi chodzi również o to, byśmy mówili też o wielowiekowej tradycji i związanej z nią kulturowej spuściźnie, która nadaje sens życia i stanowi wielką wartość dla wielu ludzi, którzy byli i nadal są z nią związani. Nie nazywałbym jej "barbarzyńską", ani "zdziczałą", choć może się wydawać okrutna i brutalna.

Reaktywujmy więc wielowiekową (od III wieku p.n.e do VII wieku n.e) tradycję walk gladiatorów, a co se mamy żałować emocji!

- Niektóre tradycje nie mogą trwać, kiedy zmienia się społeczeństwo. Katalonia nie chce zabraniać wszystkiego, ale uważamy, że najbardziej zdegradowane zwyczaje powinny zostać zakazane - powiedział dziennikarzom Jose Rull, jeden z radnych.

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
31-07-2010 22:49 
 Ocena 1 na 1
Roksana Małek (894 punktów)
>Reaktywujmy więc wielowiekową (od III wieku p.n.e do VII wieku n.e) tradycję walk gladiatorów, a co se mamy żałować emocji!
>- Niektóre tradycje nie mogą trwać, kiedy zmienia się społeczeństwo. Katalonia nie chce zabraniać wszystkiego, ale uważamy, że najbardziej zdegradowane zwyczaje powinny zostać zakazane - powiedział dziennikarzom Jose Rull, jeden z radnych
Popieram tę wypowiedź w całej rozciągłości. Zawsze należy pamiętać, że świat ciągle się zmienia i trzeba umieć przeanalizować dany problem w kontekście historycznym. Zmianie ulegają kanony piękna, mody ale i również pojmowanie etyki - a ich zmiana nie musi zawsze oznaczać relatywizm moralny, ale również (jak w omawianym przez nas przypadku) postęp. Obawiam się jednak, że niektórych może nie przekonać argument o walkach gladiatorów, bo ta sytuacja dotyczyła by przecież ludzi.........
01-08-2010 01:09 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
>Obawiam się jednak, że niektórych może nie przekonać argument o walkach gladiatorów, bo ta sytuacja dotyczyła by przecież ludzi.........

coreless w obronie korridy przywołuje TRADYCJĘ. I choć walki byków w znanej nam formie odbywają się gdzieś od XVIII w. to nie da się nie zauważyć podobieństwa tej "rozrywki" do starożytnych igrzysk, gdzie krew się lała obficie, tak ludzka, jak i zwierzęca. Sama arena, na której odbywają się walki, do złudzenia przypomina starożytny cyrk.
Nie żałujmy więc sobie i reaktywujmy TRADYCJĘ w całej rozciągłości - pewnie znalazłaby się całkiem spora grupa osób, które z zadowoleniem oglądałyby skazańców wyrzynających się nawzajem.
A tak na marginesie - coraz mniej Hiszpanów zainteresowanych jest korridą (jakieś 30%) i to głownie osoby w starszym wieku. Areny zapełniają głównie ...turyści.

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
coreless (16088 punktów)

Cieszę się, że ktoś zauważył, że takie widowiska były elementem kultury również wysoko cywilizowanych społeczeństw, a za takie należy z pewnością uznać społeczeństwo starożytnego Rzymu, i nie są jedynie wyrazem "zdziczenia" i "barbarzyństwa".

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 10:57 
 Ocena 2 na 2
Marcinlet (1935 punktów)
>Cieszę się, że ktoś zauważył, że takie widowiska były

Mam nadzieję, że i o corridzie będzie można mówić tylko w czasie przeszłym.
01-08-2010 11:55 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
>Cieszę się, że ktoś zauważył, że takie widowiska były elementem kultury również wysoko cywilizowanych społeczeństw, a za takie należy z pewnością uznać społeczeństwo starożytnego Rzymu, i nie są jedynie wyrazem "zdziczenia" i "barbarzyństwa".

Niespecjalnie chyba interesujesz się historią, co?
Motłoch rzymski, dla którego organizowano igrzyska, by go kontrolować i wykorzystywać (chleba i igrzysk - to wszystko co go interesowało) niewiele miał wspólnego z wysoko cywilizowanym społeczeństwem. Nie różnił się pod tym względem od innych sobie współczesnych ludów.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Roksana Małek (894 punktów)
>Motłoch rzymski, dla którego organizowano igrzyska, by go kontrolować i wykorzystywać (chleba i igrzysk - to wszystko co go interesowało) niewiele miał wspólnego z wysoko cywilizowanym społeczeństwem. Nie różnił się pod tym względem od innych sobie współczesnych ludów.
Bardzo słuszna uwaga
coreless (16088 punktów)

Ja widzę to trochę inaczej. Tego rodzaju widowiska w gruncie rzeczy sprzyjały porządkowi społecznemu i pacyfikowaniu negatywnych emocji. To był swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa. To, ze wyrugujemy agresywne rytuały i obrzędy z głównego nurtu życia społecznego wcale nie oznacza, że zlikwidujemy pewne zjawiska - bardzie prawdopodobne jest to, że przejdą one do podziemia, gdzie przybierają o wiele bardziej brutalne formy, tak jak w przypadku nielegalnych walk psów i innych zwierząt.
Poza tym uważam, że w swojej ocenie społeczeństwa starożytnego Rzymu jesteś niesprawiedliwa i kierujesz się przede wszystkim przekłamaną wczesnochrześcijańską propagandą.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Roksana Małek (894 punktów)
>Poza tym uważam, że w swojej ocenie społeczeństwa starożytnego Rzymu jesteś niesprawiedliwa i kierujesz się przede wszystkim przekłamaną wczesnochrześcijańską propagandą.
Społeczeństwo starożytnego Rzymu nie było jednorodnym monolitem i nie sposób jednoznacznie go oceniać. Nie neguję jego wielkich osiągnieć cywilizacyjnych, ale nie jestem też bezkrytyczna. Poza tym uważam się za ostatnią osobę, która ulegałaby jakiejkolwiek formie propagandy, zwłaszcza chrześcijanskiej. A co do "wentylu bezpieczeństwa".... sądzę, że tego typu niwelowanie negatywnych emocji wśród nizin społecznych nie byłoby potrzebne, gdyby władza zapewniła godziwe warunki życia plebejuszom, więc żadna to zasługa i wymierna korzyść społeczna.
02-08-2010 11:06 
 Ocena 1 na 1
schlawiner (400 punktów)
>Motłoch rzymski, dla którego organizowano igrzyska, by go kontrolować i wykorzystywać (chleba i igrzysk - to wszystko co go interesowało) niewiele miał wspólnego z wysoko cywilizowanym społeczeństwem. Nie różnił się pod tym względem od innych sobie współczesnych ludów.
Współczesnych? A Kubica?
01-08-2010 11:08 
 Ocena 7 na 7
wojtek. (1061 punktów)
>A mi chodzi również o to, byśmy mówili też o wielowiekowej tradycji i związanej z nią kulturowej spuściźnie, która nadaje sens życia i stanowi wielką wartość dla wielu ludzi, którzy byli i nadal są z nią związani. Nie nazywałbym jej "barbarzyńską", ani "zdziczałą", choć może się wydawać okrutna i brutalna.

   Mam pytanie. Mianowicie, czy zdecydowałbyś się Pan na śmierć w męczarniach, z taką samą ochotą, z jaką szafujesz życiem innych stworzeń, które konają w ten sposób ku uciesze innych, ponieważ miałoby to związek z wielowiekową tradycją która nadaje sens życia i stanowi wielką wartość dla wielu ludzi, którzy lubią sobie pooglądać takie spektakle?
coreless (16088 punktów)

Moim zdaniem to dość niepokojące stać się obiektem czyichś sadystycznych fantazji, choć czasami trzeba zakaceptować to ryzyko, gdy bierze się udział w dyskusji na kontrowersyjne tematy. Dlatego można powiedzieć, że w pewnym sensie Pana rozumiem. Nie od dziś krąży powiedzenie, że osoby miłosierne wobec zwierząt bywają wyjątkowo okrutne dla ludzi... Przykre, ale może taka jest właśnie ludzka natura?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
01-08-2010 17:58 
 Ocena 12 na 12
wojtek. (1061 punktów)
>Moim zdaniem to dość niepokojące stać się obiektem czyichś sadystycznych fantazji

   Ależ gdzie Pan tutaj dostrzega moje sadystyczne fantazje?! Ja wychodzę z prostego założenia, jeśli ktoś uważa, że można czerpać wrażenia estetyczne i prawdziwie duchowe przeżycia, ze spektaklu, w którym główną rolę gra okrutne pozbawianie życia przymuszanego do walki zwierzęcia, to choć odrobina honoru wymaga aby być gotowym i swoje życie postawić na szali w zabawie dostarczającej tylu przeżyć.

   Przecież to Pańskie słowa:
Cytat:
Korrida ma wielkie znaczenie kulturotwórcze i wychowawcze.


Cytat:
Korrida to wyjątkowe widowisko, dostarczające wielu wrażeń estetycznych i prawdziwie duchowych przeżyć. Dziwię się Katalończykom, że pozwalają tak jawnie kastrować swoją wyjątkową kulturę. Aż przykro na to patrzeć.


Cytat:
A mi chodzi również o to, byśmy mówili też o wielowiekowej tradycji i związanej z nią kulturowej spuściźnie, która nadaje sens życia i stanowi wielką wartość dla wielu ludzi, którzy byli i nadal są z nią związani. Nie nazywałbym jej "barbarzyńską", ani "zdziczałą", choć może się wydawać okrutna i brutalna.


   Wyraża się Pan o korridzie w samych superlatywach. Więc cóż widzi Pan nagle złego w wystąpieniu w roli ofiary tegoż fenomenalnego (według Pana) spektaklu? Taki Pan jest odważny, że okrutna śmierć i znęcanie się nad żywą istotą nie robią na Panu żadnego wrażenia, ale wizja tego, że to Pan byłby ofiarą powodują, że zarzuca mi Pan okrucieństwo i sadystyczne fantazje? Fajnie się bawić i czerpać wrażenia estetyczne i duchowe kosztem życia innej istoty, kosztem własnego życia już nieco mniej fajnie, prawda Panie Coreless?

   Co znamienne, Pańskiego oburzenia nie wywołuje korrida, tylko moja sugestia aby ten co czerpie radość z jej oglądania i opowiada o wrażeniach jakie wywołuje ten spektakl, spróbował jak się czuje maltretowane ku uciesze gawiedzi stworzenie.

>Nie od dziś krąży powiedzenie, że osoby miłosierne wobec zwierząt bywają wyjątkowo okrutne dla ludzi...

   Jest też i nieco inne powiedzenie: "Miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt."

   Ja staram się być miłosierny i w stosunku do ludzi i w stosunku do zwierząt, nie wyrządzam krzywdy ani jednym, ani drugim, jednak mam tę ogromną słabość, iż lubię kiedy pewny siebie oprawca, nagle zmienia się w bezradną ofiarę. A oprawcami praktycznie zawsze są ludzie.

   Napisał Pan, iż miłośników korridy nie można nazwać zdziczałymi, to prawda, to coś znacznie gorszego, miłośnicy takich rozrywek (korrida, polowanie na lisa w Wielkiej Brytanii itp.) to zwykłe tchórze bez krzty honoru, czerpiące przyjemność z cierpienia i zabijania słabszej istoty, samemu będąc w stu procentach bezpiecznymi. Dla mnie taka postawa zasługuje jedynie na najgłębszą pogardę.
01-08-2010 18:38 
 Ocena 2 na 2
Roksana Małek (894 punktów)
>Ja wychodzę z prostego założenia, jeśli ktoś uważa, że można czerpać wrażenia estetyczne i prawdziwie duchowe przeżycia, ze spektaklu, w którym główną rolę gra okrutne pozbawianie życia przymuszanego do walki zwierzęcia, to choć odrobina honoru wymaga aby być gotowym i swoje życie postawić na szali w zabawie dostarczającej tylu przeżyć.
>    Co znamienne, Pańskiego oburzenia nie wywołuje korrida, tylko moja sugestia aby ten co czerpie radość z jej oglądania i opowiada o wrażeniach jakie wywołuje ten spektakl, spróbował jak się czuje maltretowane ku uciesze gawiedzi stworzenie.
>    Jest też i nieco inne powiedzenie: "Miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt."
>    Napisał Pan, iż miłośników korridy nie można nazwać zdziczałymi, to prawda, to coś znacznie gorszego, miłośnicy takich rozrywek (korrida, polowanie na lisa w Wielkiej Brytanii itp.) to zwykłe tchórze bez krzty honoru, czerpiące przyjemność z cierpienia i zabijania słabszej istoty, samemu będąc w stu procentach bezpiecznymi. Dla mnie taka postawa zasługuje jedynie na najgłębszą pogardę.
Muszę przyznać, że ta wypowiedź zasługuje na aprobatę oraz szacunek. Z mojej strony mogę tylko poprzeć to stwierdzenia i robię to z przyjemnością . Bardzo mnie cieszy, że ktoś zapatruje się na tę sprawę podobnie jak ja. Gratuluję charakteru i odwagi w wypowiadaniu swoim poglądów, które są wysoce etyczne.
01-08-2010 10:56 
 Ocena 8 na 8
Marcinlet (1935 punktów)
>Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.

Nie ogarniasz tematu. Jest różnica między zabiciem zwierzęcia szybko i konkretnie by go potem zjeść, a długotrwałym męczeniem w idiotycznym widowisku.
02-08-2010 14:56 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.
>Nie ogarniasz tematu. Jest różnica między zabiciem zwierzęcia szybko i konkretnie by go potem zjeść, a długotrwałym męczeniem w idiotycznym widowisku.

To zależy jak na to spojrzeć. Na arenie byk może sprawić swoim adwersarzom wiele przykrych niespodzianek, byk w ubojni nie ma takiej możlowości. Wielu matadorów przypłaciło życiem starcie z bykiem. Bywają też przypadki, że szczególnie "zasłużonym" bykom daruje się życie, jak to było choćby w przypadku sławnego Murcielago.
coreless (16088 punktów)

Taka jest niestety logika "postępowców". Pełne godności i powagi rytuały zamienia się na uprzedmiotawiające sakralną relację człowiek-zwierzę masowe zabijanie w imię niezakłóconego "przykrymi wrażeniami" konsumpcjonizmu.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
02-08-2010 15:41 
 Ocena 4 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>Taka jest niestety logika "postępowców". Pełne godności i powagi rytuały zamienia się na uprzedmiotawiające sakralną relację człowiek-zwierzę masowe zabijanie w imię niezakłóconego "przykrymi wrażeniami" konsumpcjonizmu.

Żeby było jasne, korrida jest dla mnie mocno kontrowersyjna i w zasadzie jedyne co mam na obronę tego zjawiska, to fakt, że ludzie też ryzykują. Ale chyba ludzkość może się z powodzeniem bez tego obejść...

P.S. Być może kiedyś ludzie będą myśleć o nas tak, jak my o ludożercach. I będzie się im robić niedobrze, na myśl, że ich dziadek jadał krowie mięso.
02-08-2010 17:37 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Byk jest tak wymęczony, ze nie stanowi żadnego poważniejszego zagrożenia. Spróbuj do takiego (ale zdrowego) podejść uzbrojony tylko w strzykawkę.
Byki używane w corridzie to cielaki o wadze 200 kg. Chciała bym widzieć kogoś odważnego z takim 1200 kg.
plus przez przypadek-mój laptop kieruje się własnymi zasadami. Nie dam minusa dla wyrownania- nie zgadzam się z Toba, ale dyskutujesz kulturalnie.
Rigoletto (3891 punktów)
>Byk jest tak wymęczony, ze nie stanowi żadnego poważniejszego zagrożenia. Spróbuj do takiego (ale zdrowego) podejść uzbrojony tylko w strzykawkę.

Piszesz, że nie stanowią zagrożenia. W takim razie skąd te ofiary wśród matadorów? Nawet wśród sław?

>Byki używane w corridzie to cielaki o wadze 200 kg. Chciała bym widzieć kogoś odważnego z takim 1200 kg.
>plus przez przypadek-mój laptop kieruje się własnymi zasadami. Nie dam minusa dla wyrownania- nie zgadzam się >z Toba, ale dyskutujesz kulturalnie.

Dzięki .
03-08-2010 05:33 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>Piszesz, że nie stanowią zagrożenia. W takim razie skąd te ofiary wśród matadorów? Nawet wśród sław?
Sa to ofiary własnej głupoty.
03-08-2010 10:20 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
.
>Mam nadzieję, że jesteś wegetarianką, bo inaczej stawiam minusa za hipokryzję.

Nie trzeba być wegetarianinem aby sie nie zgadzać na okrucienstwo wobec zwierząt. Sam nwet jestem myśliwym(wegetarianienm chciałbym być ale to ze względów zdrowotnych), ale nie lubię gdy zwierzęta cierpią i cieszę się z tego zakazu corridy. Zakazane powinny być również polowania w w Anglii typu par force, z racji tego, że sa po prostu niehumanitarne.
oportunista (1711 punktów)
Tak, jesteśmy okrutni to fakt, takimi wykreowała nas natura, to właśnie sprawiło, że stoimy na szczycie drabiny ewolucyjnej. Gdy bierzesz do ręki muchozol, lub wykładasz pułapki na tak zwane szkodniki, też nie jesteś słodki. Wzruszyła Cię bajka o byczku Fernandzie i już wiesz co dobre a co niekoniecznie, zmieni się tylko tyle, że walki zejdą do podziemi i będą jeszcze okrutniejsze.
Uznawanie dorobku i tradycji minionych pokoleń za ciemnogród, nie najlepiej świadczy o nas samych, z choinki się nie urwaliśmy, a punkt widzenia od punktu siedzenia jest mocno uzależniony.
spellbinder (8577 punktów)
>Doznałam pozytywnego zaskoczenia dowiedziawszy się o zaaprobowaniu przez parlament Katalonii zakazu
>korridy. Uważam, że to przełomowa decyzja, która przyczyni się do poszerzenia tej inicjatywy i
>zmiany w postrzeganiu praw zwierząt przez niektórych ludzi.

Ja to widzę tak. Co to jest ból? Informacja, bardzo z resztą potrzebna. Ale ból dla człowieka ma również inny wymiar.

Skręcona ręka boli mniej, niż kanałowe leczenie zęba, ale to tego skręcenia boimy się bardziej. Boimy się nie samego bólu, a ewentualnych zmian wywołanych uszkodzeniami. Zegarmistrz w oczywisty sposób nie martwi się o to, że go troszkę poboli, ale o to, że przez pewien czas nie będzie mógł zarabiać, czy może nawet nigdy nie odzyska pełnej sprawności.

Jak odcinają nogę, to nie boisz się bólu, ale tego, że nie będziesz miał tej cholernej nogi, że ta zmiana wpłynie na całe twoje życie. Rana na twarzy jest straszna nie z powodu tego, że trochę poboli, a dlatego, że oszpeca. Itd.

Ból jest dla człowieka znakiem, że jego życie może się zmienić, zwłaszcza ból, którego źródła do końca nie znamy.

Zwierzę się nad takimi rzeczami nie zastanawia. Po prostu nie ma takiej możliwości. Ból pozostaje więc jedynie kwestią nieprzyjemnej informacji - śmierć... cóż. Czy taki byk zdaje sobie sprawę z tego co to jest śmierć? Czy można ją porównać ze śmiercią człowieka, który ma cały rozbudowany system obaw, pragnień itd.?

Śmierć jest przerażająca dla żywych, nie dla martwych. Śmierć i ból są wydarzeniami "biologicznymi", które w świetle naszych kulturowych przemyśleń przeradzają się w wydarzenie "filozoficzne". Przypisujemy im większe znaczenie, niż faktycznie mają. (Stąd sprzeciwy w sprawie eutanazji - niby nic nas nie obchodzi, ale jednak skłania do myślenia o czymś, o czym myśleć nie chcemy, że możemy się kiedyś znaleźć w sytuacji bez wyjścia; danie komuś możliwości zabicia się jest przyznaniem się do bezsiły).

Byk w oczywisty sposób nie zastanawia się nad śmiercią. Przypomina nam o niej, ale dla niego śmierć nie niesie żadnych obaw, czy przemyśleń. Śmierć dla byka po prostu nie istnieje.

Co więcej - jest kwestią umowy jakie zwierzątka wolno zabijać, a jakich nie. Zamiast żyć w zgodzie z mrówkami w kuchni, wolimy je wytruć jakimś chemicznym świństwem, przez które zwierzątka się zwijają z bólu. Można bez problemu męczyć myszy w jakichś barbarzyńskich pułapkach. Widział ktoś kiedyś taką mysz? Zwija się biedulka i zdycha w cierpieniu. Swoją drogą - od byka to ona raczej jest mądrzejsza.

Problemem nie jest tutaj śmierć zwierzęcia, ale to, że ktoś czerpie z niej radość. Zabija i ogląda zabijanie, bo to jest frajda. A to jest frajda - spytajcie myśliwych. Czerpanie radości ze śmierci nie pasuje niektórym ludziom do wizerunku człowieka.
06-08-2010 20:21 
 Ocena 1 na 1
Roksana Małek (894 punktów)
Faktem jest, że problem stanowi czerpanie przyjemności z takiego widowiska przez człowieka. Ale pozwolę sobie niezgodzić się z Twoim twierdzeniem, że tzw. "uczucia wyższe" są wyłączną domeną naszego gatunku. Są liczne dowody na występowanie ich wśród zwierząt.................
06-08-2010 21:15 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Faktem jest, że problem stanowi czerpanie przyjemności z takiego widowiska przez człowieka. Ale pozwolę sobie niezgodzić się z Twoim twierdzeniem, że tzw. "uczucia wyższe" są wyłączną domeną naszego gatunku. Są liczne dowody na występowanie ich wśród zwierząt.................

Wyższe uczucia bez ubrania ich w słowa i możliwości przewidzenia pewnych zdarzeń są tylko jakimiś tam uczuciami, niczym więcej.
Małpa nie opowie jedna drugiej o tym jakie są problemy niespełnionej miłości, nie dorobi do tego ideologii i nie będzie w stanie przewidzieć tego, jak się można czuć dnia następnego.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365