Racjonalista - Strona głównaDo treści
Frustracja amatora-artysty.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
04-11-2010 11:38devares (605 punktów)Frustracja amatora-artysty.
Ocena 4 na 4
Jako osoba, która uważa sztukę za swą najbardziej namiętną pasję, postaram się wyrazić swój trudny do zdefiniowania żal oraz rozczarowanie w związku z tym, co widzę - a właściwie czego nie dostrzegam - w naszym kraju.

Zacznę jednak od początku - jestem zapalonym amatorem, który potrafi bitymi godzinami przesiadywać nad kartkami papieru, mordując je ołówkami a węglami, tworząc to, co sprawia mi ogromną radość i satysfakcję; czytając i analizując albumy, książki poświęcone malarstwu, rysunkowi oraz pięknu; dniami kontemplując ogrom przeróżnych dzieł wielkich artystów, które znajdują się w wielkiej ilości w internecie (np. tu); oddychając tym, co uważam za absolutnie przepiękne i 'podnoszące na duchu' - mimo, że w ducha nie wierzę.

W minione wakacje byłem w Paryżu, zobaczyłem wiele, ale za mało, w tym spędziłem parę dni w takich miejscach jak Muzeum Rodina (np. a, b i c), Muzeum Orsay (a, b i c) oraz Luwrze, chłonąc nieustannie urzekający klimat tego miasta, w którym - co tu dużo gadać - zabujałem się bez reszty.
A później powróciłem tu, do Polski, przez Warszawę i Dworzec Zachodni, będąc oniemiałym z powodu kontrastu, który boleśnie wyrzynał mi ślepia. Poczułem się rozgoryczony brakiem tego, co uważam za piękno (co uwidocznił poprzedni wątek w tym dziale, piękno jest cholera wie czym w ogóle, ale każdy zna swe 'piękno' w szczególe).

Dziś obejrzałem ten oto filmik (polecam!), który traktuje o sztuce współczesnej i tej, którą wielbię, czyli 'dawniejszej'.
I załapałem się na tym, że tamci ludzi mają możliwość zajmowania się rzeczami, które tutaj, w tym kraju, wydają się niemożliwe, a czego im diabelnie zazdroszczę - choć jednocześnie jestem uradowany faktem internetu i mojego w to wglądu, co jest pocieszające. Niemniej, to jest jedynie muśnięcie powierzchni. Szaleję więc z wkurwienia patrząc przez okno na nijakie, umazane mającymi być niby radosnymi kolorami bloki, pragnę zamordować mamroczące nieskładnie staruszki, które żywiołowo komentują choroby swoje i swoich bliskich, a w końcu klnę absurdalność tego, że będąc artystą, nie ma w mojej okoooliiiicyy Akademii Sztuk Pięknych, do której chciałbym uczęszczać.
Dlaczego nie ma tutaj ośrodków kultury z prawdziwego zdarzenia? Dlaczego ludzie nie dostrzegają faktu, iż szare, ponure i brzydkie środowisko wyrządza nam doniosłą szkodę? Czy parę hałaśliwych galerii handlowych wystarczyło by społeczeństwo poczuło się usatysfakcjonowane? Gdzie podziała się estetyka, chwile zachwytu, jakie czasem zdarzają się choćby przy banalnym zachodzie słońca?
Przecież każdy posiada potrzebę widzenia piękna, jakiekolwiek by ono nie było - nawet lepiej na sercu się robi kiedy obiad jest ładnie przyrządzony, meble przyjemnie dla oka rozstawione, ściany pomalowane 'bliskimi' kolorami, drzewa szumiące zielenią czy choćby ponuro, ale dostojnie, świszczące z powodu wiatru między obdartymi jesienią gałęziami; a co mówić o budowlach zapierających dech w piersiach, obrazach poruszających najdelikatniejsze struny w poetycznym sercu? - dlaczego więc ludzie tworzący piękno nie są wywyższani, finansowani, otaczani swoistego rodzaju ochroną? W to, że osób takich w Polsce nie ma, nie uwierzę - czemuż jednak nikt o nich nie słyszał? Czy być artystą to tworzyć w samotności, a tryumfy święcić setki lat później, gdy któryś cwany kolekcjoner zechce zarobić?

Jak sądzę, każdy ma w tym trochę winy - kiedy doczesne problemy całkowicie absorbują umysły przeciętnych ludzi, nie ma czasu na wyższe potrzeby - kultury, muzyki, sztuki, liczy się dotrwanie do końca miesiąca, zapewnienie dobrobytu rodzinie, utrzymanie pracy, niedawanie się depresjom, które są tak częste w obecnym świecie przepełnionym brakiem piękna na co dzień.
Ostatnio wynalazłem film 'Siódma pieczęć' Bergmana - zachwycił mnie i urzekł; chciałem pokazać rodzicielce, ale cóż, dupa - nie ma czasu, zwłaszcza, że po angielsku.
Dobra, dość pitolenia, wracam do rysowania - skoro mam pracować, chcę robić to, co lubię.

Prócz tego, czyż nie przyjemnie nawet popatrzeć? Ech...



I muzyka! Zachwycająca, dla mnie. www.youtube.com/watch?v=LRLdhFVzqt4
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)

>Szaleję więc z wkurwienia patrząc przez okno na nijakie, umazane mającymi być niby
>radosnymi kolorami bloki, pragnę zamordować mamroczące nieskładnie staruszki, które żywiołowo
>komentują choroby swoje i swoich bliskich, a w końcu klnę absurdalność tego, że będąc artystą, nie
>ma w mojej okoooliiiicyy Akademii Sztuk Pięknych, do której chciałbym uczęszczać.

No widzisz, a ja mam zupełnie inaczej - mnie właśnie kręci plugawość tego otoczenia, uwydatnianie tej brzydoty, absurdów życia społecznego i rozstroju umysłowego. Sztuka nie musi oscylować wokół "piękna", a do tej koncentrującej się na ohydzie akurat mamy doskonałe warunki

A że nie ma Akademii? No nie ma, co z tego? Siebie nie nauczysz się w szkole. Problem w tym, że jak ma się talent jest się za niego odpowiedzialnym, tylko od Ciebie zależy co z nim zrobisz.

>Czy parę hałaśliwych
>galerii handlowych wystarczyło by społeczeństwo poczuło się usatysfakcjonowane? Gdzie podziała się
>estetyka, chwile zachwytu, jakie czasem zdarzają się choćby przy banalnym zachodzie słońca?

Ludzie przenoszą swoje zainteresowanie sztuką w inne obszary - choćby komiksy, niektóre noszą znamiona prawdziwej sztuki. Podobnie gry komputerowe - niektóre dają się wyżyć artystom. Nie wszystkie oczywiście

>więc ludzie tworzący piękno nie są wywyższani, finansowani, otaczani swoistego rodzaju ochroną?

Bo jak coś się nie sprzedaje, to nie ma racji bytu.

>to, że osób takich w Polsce nie ma, nie uwierzę - czemuż jednak nikt o nich nie słyszał? Czy być
>artystą to tworzyć w samotności, a tryumfy święcić setki lat później, gdy któryś cwany kolekcjoner
>zechce zarobić?

No więc właśnie - czy motywacją artysty winny być pieniądze?
devares (605 punktów)
No widzisz, mi z kolei zbrzydła plugawość tego otoczenia, a po ostatnich wydarzeniach w swoim życiu doprawdy mam dość zarówno absurdów życia społecznego jak i rozstroju umysłowego - co za dużo, to nie zdrowo, jeno rzygać się chce. Sławetny 'złoty środek'!

Dlatego chciałbym by w równości istniał dostęp zarówno do groteski i sztuki, powiedzmy, że - podniosłej estetycznie.

Fakt, że siebie nie nauczę się w szkole, ale wolałbym mieć ułatwiony dostęp do technik mistrzów, miast samemu przechodzić tę samą drogę, a nie odnajdując w rezultacie własnej - szkoda życia.

Komiksy i gry komputerowe? Jedno z mych źródeł inspiracji, ostoja 'normalności'! Niedawno miałem przyjemność czerpać radość z Gears of War 2, radując oko wieloma pięknymi, monumentalnymi miejscówkami czy projektami monstrów - ale ile można siedzieć przy telewizorze/monitorze/biurku...?

Pieniądze są niestety motywacją za wielu osób i rzeczy, głównie dlatego, że bez nich po prostu się zdechnie.

"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/
Meretseger (61860 punktów)

No, a to albo to i jeszcze to
A sztuka dawniejsza? Też jest
Być może zafascynowany pięknem, które zobaczyłeś w Paryżu zapomniałeś, że w Polsce też się piękno trafia. Podobnie jak szpetota - tam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
devares (605 punktów)
Tytułem wstępu, byłem też z ciekawości w paru muzeach sztuki nowoczesnej, miałem więc sporo okazji przyjrzeć się tamtejszej szpetocie, którą uważam za jawny kult prostactwa, z Marcelem Duchampem czy Picassem na czele (ale bez Salvadora Dali) - zresztą, sami oni w swych manifestach twierdzili, że ich obrazy to jedynie tło dla ich 'prawdziwych' znaczeń'.

Dla mnie jednak, jak mówił Scott Burdick w filmie zalinkowanym powyżej, jeżeli obraz sam w sobie (bez godzinnej eksplanacji) nie wzbudza zachwytu, to jest to sromotna porażka.

I o ile dzieło Leonarda da Vinci jest wspaniałe, podobnie jak część innych tam prezentowanych, tak chodzi mi o ogromne dysproporcje między tym co ma do zaoferowania w swych muzeach i wystawach Paryż, a dajmy na to - Warszawa.

To, że w Polsce trafia się Piękno, to wiem - wystarczy przejść się i już jest na czym zawiesić oko.

"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/
Kuba Śruba (3184 punktów)
W ostatnie wakacje czytałem artykuł o angielskich cięciach w budżecie. Jak to często bywa w okresie kryzysu na pierwszy ogień idą koszty związane ze sztuką.
Zostało to głośno oprotestowane przez liczne grono filantropów angielskich. W artykule cytowany jest jakiś... nazwijmy go John Smith, który w ostrych słowach wyraża swoje oburzenie. Przy jego nazwisku widniał odsyłacz do przypisu: "W roku 2009 John Smith przekazał na galerię Tate Modern 5 mln funtów"...
Potraficie sobie wyobrazić, żeby polski biznesmen przekazał bezinteresownie 25 mln złotych na Muzeum Narodowe?

PS W Londynie jest muzeum Wallace Collection ufundowane testamentem sir'a Wallace'a. Jego warunki były takie:
1. Wstęp będzie bezpłatny
2. Kolekcja nie opuści Londynu
Są to duże, przepiękne zbiory głównie malarstwa europejskiego, jest tam cała sala obrazów Wenecji pędzla Canaletta

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
devares (605 punktów)
Potrafię sobie wyobrazić by te 25 mln złotych przekazał, ale w kopercie i wcale nie dla jakiegokolwiek muzeum... Chyba, że muzeum skurwysyństwa - ale to równie dobrze może być stereotyp, biznesmenów posiadających takie fundusze znam niewielu.

Masz na myśli tego Canaletta?
Ech, Londynie, czekaj!

"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/
05-11-2010 07:33 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Przy okazji, jak już tam będziesz, nie zapomnij o tym


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
sztejkat (4743 punktów)
No dobrze, a co byś chciał? Jaka powinna być rzeczywistość? Jaka powinna być Twoja idealna codzienność?

Piękność i brzydota, dobro i zło, ważność i nieważność to rzeczy bardzo względne. Nawet ich względność jest względna. Dla mnie ważniejsze od piękna jest działanie, od blichtru niezawodność, od ekstatycznych zachwytów i ideologicznego pienia staranna rzetelność.

>(...)Dlaczego nie ma tutaj ośrodków kultury z prawdziwego zdarzenia? (...)

Dlatego, że:
>(...)Dlaczego ludzie nie dostrzegają faktu, iż szare, ponure i brzydkie środowisko wyrządza nam doniosłą szkodę?(...)

i dlatego, że:
>(...)Przecież każdy posiada potrzebę widzenia piękna, jakiekolwiek by ono nie było (...)

więc dla każdego może ono być inne. Marny los tych, których poczucie piękna mija się z poczuciem piękna ogółu. Jeszcze marniejszy tych, którym także nie przypada do gustu piękno według elity artystycznej.

>(...)dlaczego więc ludzie tworzący piękno nie są wywyższani(...)

Ach, to pragnienie sławy, ta sławetna artystyczna pycha, utęsknienie w marzeniu by pławić się w blasku uwielbienia tłumów. Złośliwym? Oczywiście - każdy pragnie być doceniony a więc i artystom to nie obce, ale nie żądajmy zbyt wiele. Dla własnego dobra - w końcu gonić chcesz za pięknem czy za sławą?

>(...)liczy się dotrwanie do końca miesiąca(...)

Mówi się: chleba i igrzysk. A nie igrzysk i chleba. Nie da się ukryć, że przetrwanie jest najważniejsze. Jednak przetrwanie przetrwaniu nie równe. Moim zdaniem za odejściem od piękna, obojętnie jak by je rozumieć, stoi presja konsumpcji. Nacisk na mieć, modnie i ładnie, nowe, szybkie, lepsze sprawia, że minimum niezbędne do tego, co uznajemy za przetrwanie rośnie. A nie da się ukryć i nie ma co się oszukiwać, że na przyjemności - a obcowanie ze sztuką jest przyjemnością - rozsądny wydaje pieniądze na końcu. Wiedzą też o tym wszelkiej maści marketingowcy, którzy uparcie prą do tego, by zbędne przyjemności zmieniać w niezbędne do życia potrzeby.

Życzę przyjemnego rysowania. Mam nadzieję, że dasz radę w przyszłości z tego wyżyć. Nie ma to jak praca, która jest jednocześnie pasją.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
devares (605 punktów)
O, co bym chciał? Luwr v. 2.0 w promieniu paru kilometrów od domu oraz Musee d'Orsay v. 2.0 nieco bliżej. Do tego ogrom wolnego czasu na wypalenie oczu przy kontemplacji. A rzeczywistość? Sprawiającą, że z wielką przyjemnością każdego dnia mego życia dla niej wstanę. Idealna codzienność? Nie rozumiem pytania!

Ba, względność jest względna, złote słowa - ale łączy się z sobą piękno i działanie; jeżeli starannie i niezawodnie działa się w jakimś kierunku, rezultat zazwyczaj daje powód do ekstatycznych zachwytów, a ideologię się dorabia; tak jest w rysunku - staranność, solidność, wytrwałość, pomyślunek - jak sądzę, daje to dobre rezultaty w bardzo wielu dziedzinach.

O ile dla każdego piękno bywa inne, bywa też takie same - i właśnie o takie miejsca/rzeczy/dzieła/chwile mi chodzi - w życiu codziennym się zdarzają, ale mówiłem o szerszym do nich dostępie - budowli zarówno monumentalnych jak i ekscentrycznych, rzeczy oryginalnych i zwykłych, dzieł wybitnych i zrywających z głównym nurtem, chwil zapadających w pamięć i zlewających się w jedno - ale dostępnych.
Niech ich będzie więcej!

Pycha z powodu bycia artystą? W rzeczy samej, ale w poszukiwaniu piękna - sława pomaga, ale nie sądzę by stanowiła w moim przypadku cel sam w sobie. To, do czego zmierzałem w otwarciu wątku tyczyło się mniejszej ilości wybitnych osobistości w kwestii rysunku czy malarstwa tu, w Polsce. I by jeszcze bardziej skonkretyzować, nie chodzi mi o sztukę nowoczesną, a 'klasyczną' - nawet nasi wschodni sąsiedzi mają czym się pochwalić - www.conceptart.org/forums/showthread.php?p=2141255
Niewiele zaś widziałem podobnych dzieł w naszym kraju. Jeżeli są 'podobne', to gdzie...?

Niby presja konsumpcji, ale przecież w najbardziej pod tym względem rozwiniętym miejscu - Ameryce Północnej - następuje rozkwit przytoczonej przeze mnie sztuki; i to widowiskowy, vide David Kassan.

Rysowanie a jakże, tryska, że tak powiem, przyjemnością, ale nim z tego wyżyje, wiele minie - wszakże jak mówił Robert Beverly Hale - 'You must realize that there is no royal road to drawing. It is practice, practice all the way.'
Dlatego też studiuję, powiedzmy, że na wszelki wypadek, prawo.


"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/
Łukasz Romanowicz (128 punktów)
Cóż... osobiście uważam, że każdy jest panem własnego losu. Nie podoba Ci się szare, brzydkie otoczenie? Wracaj do Paryża. Artysta... nie każdy w tym kraju jest artystą, tak samo jak nie każdy jest artystą w Paryżu, Londynie, Moskwie czy Łomży. Jeśli o mnie chodzi, to nie obchodzi mnie dobrze przyrządzony obiad - ważne żeby był treściwy i jadalny, co mnie obchodzi przyjemne rozstawienie mebli - ważne żeby były optymalnie zagospodarowane, itd. Nad czym tu skomleć? Mama nie chciała zobaczyć filmu... może była po 12 godzinach pracy i miała jeszcze mnóstwo obowiązków, po angielsku... trudno oglądać, jak nic nie rozumiesz. Kiedyś dziwiłem się, że mój dobry przyjaciel nie cierpi poezji... i co z tego?! jest niezwykle cenionym informatykiem i to jest jego pasja. Jak ktoś ma ochotę na sztukę, to ją odnajdzie. Jak będziesz dobry, to osiągniesz sukces, pracuj więc zamiast "pitolić".
Pozdrawiam.

Subiektywny obraz nieobiektywnej rzeczywistości.
devares (605 punktów)
Ech, człowieku - nie podoba Ci się barwna, brzydka wypowiedź? Wracaj tam, gdzie Ci dobrze - nie każdy w tym kraju ma w głębokim poważaniu chęć obcowania z pięknem, tak samo jak nie każdy jest konkretny i myślący optymalnie o zagospodarowaniu przestrzeni, czy to w Paryżu, Londynie, Moskwie czy Łomży.

A tak w ogóle to właśnie dlatego nie chciała zobaczyć ani zainteresować się filmem, ponieważ była tych parę godzin w pracy i to praca stanowi dla niej wręcz sedno życia - przynajmniej tak chce ona myśleć - i nie ma u niej czasu na (według mnie i pewnej piramidy) wyższe potrzeby, które zaspokaja takim czymś jak 'Mam talent'.
Wierz mi jednak, mimo, że chciałaby więcej, nie może sobie na to pozwolić ze względu właśnie na szare, brzydkie i monotonne otoczenie, do którego przywykła. A jeśli przywyknie się do czegoś, staje się to w pełni normalne. Jak będziesz bił wielokrotnie dziecko przez wczesne lata to dla niego będzie to zupełnie zwyczajne, wręcz nie bicie byłoby czymś szalonym.

Cenię pragmatyzm, ale utylitaryzm już nie bardzo.

Także pozdrawiam.

Ps. A do Paryża? Wrócę, bądź pewien.

"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/
Łukasz Romanowicz (128 punktów)

>"Ps. A do Paryża? Wrócę, bądź pewien."

- no, i to ma sens...


Subiektywny obraz nieobiektywnej rzeczywistości.
Meretseger (61860 punktów)
A co powiesz na przykład na to?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
devares (605 punktów)
Maski z brązu i drewna są interesujące na swój przedziwny sposób - niemniej obrazy, choć w gruncie rzeczy przedstawiają obiekty podobne, nie robią na mnie wrażenia.
Już bardziej 'podobają' mi się 'dzieła' owego Kuszeja z wątku powyżej...

"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
mentalrapist.blogspot.com/

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365