 |
Definicje science-fiction Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-11-2010 19:55 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Definicje science-fiction
1 na 1 | Czasami ludzie toczą spory mijając się w rozumieniu terminów. Mam nadzieję, że w tym wątku uda mi się wprowadzić, gdzie indziej mało pożądaną, dyskusję o samej definicji. Science-fiction to dla mnie wspaniały gatunek literacki/filmowy, ale tak jak wielu ludzi mam pewnie problem z określeniem czym dokładnie jest. Spróbuję: "Sci- fi to gatunek, w którym bada się konsekwencje hipotetycznych odkryć naukowych lub wynalazków dla jednostki bądź społeczeństwa"Odkryciem naukowym może być np. kontakt z cywilizacją pozaziemską, natomiast często przytaczanymi wynalazkami są teleportery, maszyny do podróży w czasie czy z prędkością nadświetlną. Moja robocza definicja obejmuje spora klasę dzieł typowo klasyfikowanych do sci-fi, ale dostrzegam przynajmniej jedną słabość: nie zawiera w sobie warunku, że badanie konsekwencji powinno być możliwie realistyczne, sprawiać intelektualną przyjemność czytelnikowi (a może to niekonieczny warunek? Tylko jak w takim razie odróżnić sci-fi od fantasy?) Zajrzałem do polskiej wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Fantastyka_naukowa Cytat:fantastyka naukowa jest tym, co nie może się wydarzyć - na szczęście; fantasy jest tym, co nie może się realnie wydarzyć - niestety - Arthur C. Clark To zabawna definicja, ale merytorycznie dosyć słaba. Skąd wiemy co nie może się wydarzyć? Na podstawie obecnego stanu wiedzy? A dzieła dotyczące rozwiniętej sztucznej inteligencji (np. A.I. Spielberga) to gdzie klasyfikować, skoro jest prawdopodobne, że komputery osiągną za kilka(-naście, -dziesiąt) lat inteligencję wysoko rozwiniętych zwierząt a być może przerosną człowieka? Jeszcze gorsza jest przytoczona definicja Andrzeja Zgorzelskiego Cytat:fantastyka naukowa to zbiór utworów, w których opisane są zdarzenia, postaci, sytuacje lub przedmioty niemożliwe, niespotykane Smoki, jednorożce i wróżki są niespotykane, więc pewnie zdaniem p. Zgorzelskiego należą do obszaru zainteresowania fantastyki NAUKOWEJ... Sądzę, że powyższe definicje są po prostu wyrazem słabości polskiej wikipedii: ot, cytaty wyrwane z kontekstu czy aforyzmy. Pomocne okazuje się wydanie angielskie wikipedii: en.wikipedia.org/wiki/Science_fiction Cytat:"realistic speculation about possible future events, based solidly on adequate knowledge of the real world, past and present, and on a thorough understanding of the nature and significance of the scientific method." - Robert A. Heinlein,  To mi się bardzo podoba! (oczywiście pod topór idą Gwiezdne Wojny, bo dzieją się "Dawno temu w galaktyce", ale ja ich od dawna nie uważam za sci-fi, z innych jeszcze powodów) A co wy uznajecie za science- fiction? Uważacie powyższą definicję za wyczerpującą? Zachęcam do wypowiedzi, bo zawsze "lepsze jest wrogiem dobrego"! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | A po co na siłę szukać definicji i starać się wpasowywać w jej sztywne ramy? Ludzie uwielbiają naklejać etykietki na wszystko, a już zwłaszcza na siebie. Zreszta, i tak, jaką definicje by nie wymyślić, zawsze znajdzie sie przypadek szczególny, który jej akurat nie spełnia, więc trzeba wymyślić bardziej ogólną definicję, która jednak zwykle obejmuje rzeczy, które nie do końca są tym co mamy na myśli, więc robimy bardziej szczegółową... I na koniec nasza naklejka jest większa od książki na którą ją chcieliśmy nakleić  Wszystkie definicje sci-fi, które zawierają w sobie słowo "niemożliwy" są bez sensu. Przykład: powieści Verne - w XIX w. wiele z opisanych tam rzeczy były niemożliwe do wykonania, teraz mamy jeszcze lepsze  Postęp nauki zwykle odbywa się w ten sposób, że albo sie okazuje, że niemożliwe rzeczy wcale nie są takie niemożliwe, albo znajduje sie sposób na obejście tej niemożliwości. Moim ulubionym przykładem na to są samoloty. Naukowcy w XIX/XVIII w. udowadniali, że nie jest możliwe, żeby obiekt cięższy od powietrza mógł latać. Najpierw problem został ominięty przez dodanie czegoś lekkiego do pojazdu, co w efekcie czyniło go lżejszym od powietrza (balony, sterowce), a potem przez wykorzystanie siły nośnej w samolotach. > "Sci- fi to gatunek, w którym bada się konsekwencje hipotetycznych odkryć naukowych lub wynalazków dla jednostki bądź społeczeństwa"Bada się? Nie po to czytam książkę, żeby się dokształcać z hipotetycznego rozwoju ludzkości, tylko po to, żeby się dobrze bawić  A fantasy od s-f odróżniamy nastepująco: a) Zawiera magię? b) Dzieje się w "przeszłości"? c) Zawiera nieistniejące obecnie wynalazki? ab - Fantasy c - s-f bc - steam punk a - Harry Potter.
|
|
 | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >A po co na siłę szukać definicji i starać się wpasowywać w jej sztywne ramy? Ludzie uwielbiają naklejać etykietki na wszystko, a już zwłaszcza na siebie. Uważam, że same poszukiwania definicji pozwalają na wnikliwie przyjrzenie się zagadnieniu. Po drugie: celne uchwycenie zagadnienia w definicję powinno wyodrębniać cechy szczególne i jest wyrażeniem pewnego rodzaju prawdy, rozumienia istoty tematu. Po co biolodzy klasyfikują gatunki? Przecież pies, żaba i karaluch są zwierzętami i tyle... Jednak dobra klasyfikacja pozwala zauważyć, co jest dla nich charakterystyczne i istotnie odróżniające - stałociepłość/zmiennociepłość itp.
>A fantasy od s-f odróżniamy nastepująco: >a) Zawiera magię? tak, na pewno bardzo często >b) Dzieje się w "przeszłości"? Nie koniecznie, "Nigdziebądź" Neila Gaimana dzieje się na krawędzi współczesnego i magicznego Londynu, bardzo dobra książka >c) Zawiera nieistniejące obecnie wynalazki? - historie o kosmitach nie muszą opowiadać o wynalazkach (może coś przylecieć w meteorycie), a moim zdaniem należą do sci-fi, bo konfrontują nas z odkryciem innej cywilizacji, mogą opowiadać np. o kosmicznym czy zmutowanym wirusie >ab - Fantasy
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | > Uważam, że same poszukiwania definicji pozwalają na wnikliwie przyjrzenie się zagadnieniu.Ja rozumiem, przyglądać się konkretnym książkom i o nich rozmawiać. Ale przyglądać się zagadnieniu? Po drugie: celne uchwycenie zagadnienia w definicję powinno wyodrębniać cechy szczególne i jest wyrażeniem pewnego rodzaju prawdy, rozumienia istoty tematu.Ale to jest takie wpychanie na siłę. Tak samo jest w przypadku muzyki czy malarstwa. Owszem, możesz znaleźć cechy łączące różne dzieła, ale taki podział jest zawsze płynny. Po co biolodzy klasyfikują gatunki? Przecież pies, żaba i karaluch są zwierzętami i tyle... Jednak dobra klasyfikacja pozwala zauważyć, co jest dla nich charakterystyczne i istotnie odróżniające - stałocieplność/zmiennocieplność itp.Dzieła literackie czy muzyczne są trochę bardziej plastyczne od biologii i wymieszanie różnych gatunków nie jest zbyt problematyczne. Nie ma większego problemu ze stworzeniem książki w której będziesz miał, powiedzmy "Alien robot vampire lesbians from the future" - co najwyżej wyjdzie straszny kicz  A skrzyżowanie welonka z akwarium z paprotką z parapetu już takie łatwe nie będzie  Zreszta, i w przypadku dzieł jak i żywych stworzeń ( głupie słowo, tak jakby ktoś te zwierzątka stwarzał...) często można spotkać się z sytuacją, gdy dwa osobniki, niby należące do tego samego gatunku, są tak bardzo od siebie różne, a każdy z nich jest podobny do osobników zupełnie innego gatunku... (a już najlepsze jest wtedy, jak te osobniki moga się krzyżować z tym "podobnym" gatunkiem - wtedy granica między trzema gatunkami jest zupełnie płynna... ) b) Dzieje się w "przeszłości"? [color=black]Nie koniecznie, "Nigdziebądź" Neila Gaimana dzieje się na krawędzi współczesnego i magicznego Londynu, bardzo dobra książka[/color] Takie książki pakuję do kategorii "Harry Potter"  Znam wiele dobrych historii opowiedzianych w takim świecie, chociażby moje ulubione "Witch", gdzie magia jest bardzo zgrabnie wpakowana do świata współczesnego, ale mimo wszystko, "prawdziwe" fantasy dla mnie powinno się dziać w świecie "średniowiecznym" ( jak Meridian  ), inaczej nie ma tego klimatu c) Zawiera nieistniejące obecnie wynalazki? - historie o kosmitach nie muszą opowiadać o wynalazkach (może coś przylecieć w meteorycie), a moim zdaniem należą do sci-fi, bo konfrontują nas z odkryciem innej cywilizacji, mogą opowiadać np. o kosmicznym czy zmutowanym wirusieSkrót myślowy  --- Do moderatorów - co za idiotyczny skrypt dodawania odpowiedzi - strasznie sie musiałem namęczyć, żebym mógł wysłać odpowiedź... Myslalem, ze czepia sie do tego "cytowania poprzednikow", dlatego juz nawet spróbowałem zamienic cytaty na niebieski tekst... w końcu pomogło wysłanie tylko jednej linijki i edycja gotowego posta...
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Uważam, że same poszukiwania definicji pozwalają na wnikliwie przyjrzenie się zagadnieniu. >Po drugie: celne uchwycenie zagadnienia w definicję powinno wyodrębniać cechy szczególne i jest wyrażeniem pewnego rodzaju prawdy, rozumienia istoty tematu. >Po co biolodzy klasyfikują gatunki? Przecież pies, żaba i karaluch są zwierzętami i tyle... Jednak dobra klasyfikacja pozwala zauważyć, co jest dla nich charakterystyczne i istotnie odróżniające - stałociepłość/zmiennociepłość itp.
Dobra klasyfikacja jest produktem dobrego rozumienia cech organizmów, nie na odwrót.
Nie ma też żadnego "chwytania istoty rzeczy".
Wreszcie - z punktu widzenia samej filozofii języka "definiowanie" potraktowane serio prowadzi do niemożliwego łańcucha definiowania w nieskończoność. No bo jak zdefiniować termin? Wprowadzając nowe. A co z nimi - też trza je definiować - za pomocą kolejnych - i tak w nieskończność...
"Definicyjna obsesja" w rzeczywistości paraliżuje dialog snuciem jakiś widmowych wizji "precyzji" w mówieniu.
|
|
| |  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Wreszcie - z punktu widzenia samej filozofii języka "definiowanie" potraktowane serio prowadzi do niemożliwego łańcucha definiowania w nieskończoność. Mam wrażenie, że się zapędziłeś. Definiując science-fiction użyłem słów powszechnie zrozumiałych jak odkrycie naukowe, społeczeństwo itp
Definiowanie sci-fi uważam za ciekawe, bo jest dosyć trudne - ot, ćwiczenie umysłowe, które wykonuje chętnie, bo gatunek bardzo lubię
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >>Wreszcie - z punktu widzenia samej filozofii języka "definiowanie" potraktowane serio prowadzi do niemożliwego łańcucha definiowania w nieskończoność. >Mam wrażenie, że się zapędziłeś. Definiując science-fiction użyłem słów powszechnie zrozumiałych jak odkrycie naukowe, społeczeństwo itp
Myślisz, że "odkrycie naukowe" jest bardziej zrozumiałe niż SF? Wątpię.
|
|
 | 2 na 2 | Arita (459 punktów) | > A fantasy od s-f odróżniamy nastepująco:> b) Dzieje się w "przeszłości"?A jeśli załoga statku kosmicznego, podczas awarii modułu zeropunktowego, przy wykonywaniu skoku w hiperprzestrzeń, ulegnie efektowi zakrzywienia czasoprzestrzeni wokół dużej masy i przeniesie się w alternatywną przeszłość, to będzie dalej s/f czy już fantasy? 
Polską rządzi stara baba, kołtun i kler /Maciej Maleńczuk
|
|
|  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > A jeśli załoga statku kosmicznego, podczas awarii modułu zeropunktowego, przy wykonywaniu skoku w hiperprzestrzeń, ulegnie efektowi zakrzywienia czasoprzestrzeni wokół dużej masy i przeniesie się w alternatywną przeszłość, to będzie dalej s/f czy już fantasy?  Niektórzy autorzy dodają, że s-f charakteryzuje techniczna nomenklatura - wtedy odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo łatwa 
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
|  | | Meretseger (61860 punktów) | Nie martw się, Rodney wszystko naprawi i dalej będzie s-f 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| AdamGr (3037 punktów) | Twoje działanie nie ma większego sensu. Chcesz precyzji w zakresie.
W fantazy występuje magia. W Sf jak sam nazwa wskazuje nauka, rozwinięcie teorii i literackie (fabularne) spekulacje wokół nich.
|
|
 | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Twoje działanie nie ma większego sensu. Ma sens, bo daje mi intelektualną przyjemność, a poza tym może ułatwić odpowiedź na pytanie: co było pierwszym dziełem Sci-fi
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
|  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >Twoje działanie nie ma większego sensu.> Ma sens, bo daje mi intelektualną przyjemność, a poza tym może ułatwić odpowiedź na pytanie: co było pierwszym dziełem Sci-fiBiblia  Bodajże w księga Ezechiela zaczyna się od opisu lądującego statku kosmicznego, a liczy sobie tysiące lat... www.biblia.pl/rozdzial.php?id=705
|
|
| Ratatoskr (4439 punktów) | Na początek mała prośba w kwestii formalnej: ja bardzo proszę nie używać tego okropnego skrótu: sci-fi. Sceince-fiction od dekad skracano w Polszcze do sf. Ja wiem, że istnieje np. telewizyjny kanał sf o takiej właśnie nazwie, ale też jest on nazywany przez starych fantastycznych wyjadaczy "SyFy czanel". Teraz co do meritum. Podrzucę jeszcze jeden cytat z Clarka: "Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii". Proszę sobie np. porównać magię "Władcy pierścieni" z technologiami używanymi w "Perfekcyjnej niedoskonałości" Dukaja. Tenże Dukaj zabawił się ongi z konwencją w "Extenzie". Rzecz zaczyna się jak XIX wieczny horror, jakaś powieść gotycka z duchami i magią, a ostatecznie okazuje się być hard-hard-corowym postcyberpunkiem. Jeśli chcesz jednak prowadzić rzeczową dyskusję o SF (technologia) vs F (magia), to poproszę najpierw o zdefiniowanie pojęcia magii  seksualnosc-kobiet.pl
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) | > Na początek mała prośba w kwestii formalnej: ja bardzo proszę nie używać tego okropnego skrótu: sci-fi. Sceince-fiction od dekad skracano w Polszcze do sf. Ja wiem, że istnieje np. telewizyjny kanał sf o takiej właśnie nazwie, ale też jest on nazywany przez starych fantastycznych wyjadaczy "SyFy czanel".Od pewnego czasu to jest jego oficjalna nazwa  A czy s-f czy sci-fi, czy to aż taka wielka różnica? > Teraz co do meritum. Podrzucę jeszcze jeden cytat z Clarka:> "Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii".> Proszę sobie np. porównać magię "Władcy pierścieni" z technologiami używanymi w "Perfekcyjnej niedoskonałości" Dukaja.Wystarczy porównać z kuchenką mikrofalową. Już nie mówiąc o magnesach!
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
>Proszę sobie np. porównać magię "Władcy pierścieni" z technologiami używanymi w "Perfekcyjnej niedoskonałości" Dukaja.
Po prawdzie "magia" w WP jest tam (przez elfy) jawnie opisywana jako technologia (i sztuka zarazem).
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | No niby można się dopatrywać w tym galimatiasie cech gatunkowych, ale nieco to trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Bo i granice są znacznie bardziej rozmyte. Jak Nora Roberts napisze kolejną powieść o miłości dwóch cyborgów zamiast "normalnych" ludzi, to czy to będzie S-F? Albo czy w przypadku, w którym autor nie oprze się jednak na konkretnych realiach naukowych (jak choćby H. Kuttner), czy to ma znaczenie? Albo Roland Topor - czy opowiadanie "Wybawcy" to już S-F czy jeszcze surrealizm?
To trochę tak jak z muzyką, niby ta sama konwencja, a jedna podchodzi, a druga nie i co więcej - drastycznie się między sobą różnią. Dlatego łatwiej jest posługiwać się zamiast sztywnymi zasadami w stylu "są statki kosmiczne, to znaczy że S-F", tudzież "o! Naćpał się autor wiedzą techniczną, znaczy że to S-F" posługiwać się nazwiskami i wtedy od razu wiadomo o co chodzi.
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | Podział bardziej zależny od estetyki, niż od tego, czy występują smoki, czy też skoki nadprzestrzenne.
Wydaje mi się, że bardziej chodzi o akcentowanie przez autora charakterystyki postaci i treści (rozumowe vs duchowe), sposób reprezentacji świata i wartości, niż rekwizyty związane z czystą magią lub wysoką technologie, które na pewnym poziomie są nie do odróżnienia dla niektórych.
Gwiezne Wojny łączą w sobie obie te cechy, dlatego ani to SF, Fantasy - i pewnie m. in. z tego powodu zdobyły taką popularność. Tak czy owak wszelkie takie podziały są czysto umowne i chyba nie warto sobie nimi zawracać głowy.
|
|
1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >natomiast często przytaczanymi wynalazkami są teleportery, maszyny do podróży w czasie czy z prędkością nadświetlną.
Szczególnie te wynalazki istnieją.
"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
|
|
 | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >>natomiast często przytaczanymi wynalazkami są teleportery, maszyny do podróży w czasie czy z prędkością nadświetlną. > Szczególnie te wynalazki istnieją. Nie istnieją, ale pytanie: niestety czy na szczęście?
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
|  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >>>natomiast często przytaczanymi wynalazkami są teleportery, maszyny do podróży w czasie czy z prędkością nadświetlną.
>> Szczególnie te wynalazki istnieją.
>Nie istnieją, ale pytanie: niestety czy na szczęście?
Na szczęście. Na raka niech coś wynajdą, a potem się teleportacją zajmą.
"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
|
|
| |  | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Na szczęście. Na raka niech coś wynajdą, a potem się teleportacją zajmą. Wiesz, ale gdyby była teleportacja, to przynajmniej nie trzeba by było długo czekać na karetkę!
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >> Na szczęście. Na raka niech coś wynajdą, a potem się teleportacją zajmą.
>Wiesz, ale gdyby była teleportacja, to przynajmniej nie trzeba by było długo czekać na karetkę!
Na karetkę zawsze trzeba będzie czekać Takie umowy z NFZ. Reanimacja, to jeszcze. Od biedy. Ale teleportacja?
"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Na karetkę zawsze trzeba będzie czekać Takie umowy z NFZ. Wierzę, że gdy będę stary to karetka Luxmedu przybędzie do mnie światłowodem Netii albo UPC
>Reanimacja, to jeszcze. Od biedy. Ale teleportacja? Ech, przyziemna duszo...
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | |  | 3 na 3 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>> Na szczęście. Na raka niech coś wynajdą, a potem się teleportacją zajmą. >>Wiesz, ale gdyby była teleportacja, to przynajmniej nie trzeba by było długo czekać na karetkę! > Na karetkę zawsze trzeba będzie czekać Takie umowy z NFZ. Reanimacja, to jeszcze. Od biedy. Ale teleportacja?
dzwoniłem do NFZetu ale limity na teleportacje do maja są wyczerpane... Jaro bez przerwy się teleportuje do brata po wytyczne... I na dzień wyborów, ale co sobie głosa doda, to Bronek mu podbiera... 40mln teleportacji szlag trafia!
|
|
|  | 3 na 3 | AdamGr (3037 punktów) | Kiedyś grupa naukowców udowadniała artykułem w popularnej gazecie że coś takiego jak latanie czegoś cięższego od powietrza to fantasmagorie. Z tego tez powodu nikt z naukowców nie podejmował tego tematu aby się nie ośmieszać. Do momentu aż dwóch "rowerzystów" tego nie sprawdziło.
Teleportacja jest możliwa, wiadomo jak miałoby to wyglądać, ale nie mamy żadnych możliwości aby to sprawdzić. Co do prędkości światła to da się ją pokonać, ale i tu nie mamy urządzenia aby sprawdzić założenia teoretyczne. I na koniec : taka ciekawostka, wiemy że fale grawitacyjne istnieją, a mimo to nie potrafimy ich zmierzyć ani wytworzyć.
Między papierowymi teoriami Einsteina a dowodem na nie też minęło parę dziesiątków lat. Nie było czym. Sprawdzenie teorii dalszego podziału cząstek na mniejsze od już poznanych również dokonało się po sporym czasie.
Kiedyś komputer ważył kilkadziesiąt ton, teraz jest w zegarku lepszy. Ile raptem upłynęło ?
|
|
| |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Teleportacja jest możliwa, wiadomo jak miałoby to wyglądać, ale nie mamy żadnych możliwości aby to sprawdzić.
Jasne, na razie opanować jezdni nie potrafimy. A jak się cząsteczki np Tuska z Kaczyńskim zmieszają? Bo ktoś wymusi pierwszeństwo, lub nie posprząta teleportera? A w ogóle: jak to się ma do Nauk Kościoła? hm?
Na razie jest kłopot z teleportowaniem plemników i jajeczek... poprzez Sejm i kilka Kurii... A podobno to takie proste?
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Owszem istnieją. Czy znasz jakąś maszynę (typu: auto, samolot), która NIE pozwalałaby Ci podróżować w czasie?
|
|
| |  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Owszem istnieją. Czy znasz jakąś maszynę (typu: auto, samolot), która NIE pozwalałaby Ci podróżować w czasie? W ten sposób to można podróżować w czasie przestawiając zegarek
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >W ten sposób to można podróżować w czasie przestawiając zegarek
A po co?
Przecież tak naprawdę podróżujesz w czasie... cały czas. Do przodu. Na tym żart polegał.
|
|
| |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Owszem istnieją. Czy znasz jakąś maszynę (typu: auto, samolot), która NIE pozwalałaby Ci podróżować w czasie?
Tak, mój dżip w korku. Czas mija a ja stoję. Nawet przestawienie zegarka nic nie daje.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|