Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak to jest z seksualnością osób, ktore obowiązuje celibat?.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
03-03-2006 18:22PatriciaJak to jest z seksualnością osób, ktore obowiązuje celibat?.
Nie, nie szukam sensacji, zadałam to pytanie gdyż jeśli:
ludzka seksualnośc ma się realizowac w miłości małżeńskiej. (wg wiary)
jak z ta seksualnością radza sobie księża czy zakonnice?
i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?

Krzysiu
>Nie, nie szukam sensacji, zadałam to pytanie gdyż jeśli:
>ludzka seksualnośc ma się realizowac w miłości małżeńskiej.
>(wg wiary)
>jak z ta seksualnością radza sobie księża czy zakonnice?
>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?

Oj! z samego źródła wiem jak sobie radzą. Po prostu tak jak wszyscy inni świeccy ludzie.
I bynajmniej tym nie grzeszą, gdyż celibat jest wbrew Bożemu prawu.

Tylko to ukrywanie i udawanie jest takie nieco dziwne i nienaturalne.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>Nie, nie szukam sensacji, zadałam to pytanie gdyż jeśli:
>ludzka seksualnośc ma się realizowac w miłości małżeńskiej.
>(wg wiary)
>jak z ta seksualnością radza sobie księża czy zakonnice?
>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
Kapłaństwo, czy życie zakonne w celibacie jest, powinno być wyborem Boga na wyłączność. Droga takiego powołania musi być świadomym i radykalnym wyborem. Nie może być przymusem i jeśli ktoś nie potrafi, to niech wybiera małżeństwo (por. 1Kor 7, 9).
Celibat jest wyborem wolności i pełnej dyspozycyjności dla Pana (zob. 1Kor 7, 32-35).
Kto wybrał celibat nie szuka doznań seksualnych, które przynależne są wyłącznie małżeństwu i w małżeństwie są zgodne z wolą Bożą. Dlatego, aby chronić czystość stosowane są wypróbowane sposoby ascezy (unikanie wszelkich poruszeń sfery seksualnej), chroniącej ciało (zdrowe odżywianie, wstrzemięźliwość od środków pobudzających, higiena, odpowiednia ilość snu itp.), umysł (kontrola wyobraźni, unikanie fantazji itd.), wzrok (odrzucenie, pobudzających erotycznie obrazów, kontrola wzroku itd.). Kto stosuje te techniki ascetyczne, w każdym stanie (nie tylko stałego celibatu) może kontrolować pobudzenia seksualności i nie jest to problem.
Są osoby, wybierające dziewictwo i celibat nie tylko dla życia konsekrowanego, ale również po to, aby dać świadectwo.

Jak ktoś daje antyświadectwo i jeszcze chwali się tym przed niewierzącymi, to jest gorszycielem i odpowie na Sądzie za każdego, kto zgorszył się jego postawą.

Więcej na ten temat znajdziesz w serwisach katolickich.

Pozdrawiam!


Deus caritas est
Augustus
>Witam!
>>Nie, nie szukam sensacji, zadałam to pytanie gdyż jeśli:
>>ludzka seksualnośc ma się realizowac w miłości małżeńskiej.
>>(wg wiary)
>>jak z ta seksualnością radza sobie księża czy zakonnice?
>>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
>Kapłaństwo, czy życie zakonne w celibacie jest, powinno być wyborem Boga na wyłączność. Droga takiego powołania musi być świadomym i radykalnym wyborem. Nie może być przymusem i jeśli ktoś nie potrafi, to niech wybiera małżeństwo (por. 1Kor 7, 9).
>Celibat jest wyborem wolności i pełnej dyspozycyjności dla Pana (zob. 1Kor 7, 32-35).
>Kto wybrał celibat nie szuka doznań seksualnych, które przynależne są wyłącznie małżeństwu i w małżeństwie są zgodne z wolą Bożą. Dlatego, aby chronić czystość stosowane są wypróbowane sposoby ascezy (unikanie wszelkich poruszeń sfery seksualnej), chroniącej ciało (zdrowe odżywianie, wstrzemięźliwość od środków pobudzających, higiena, odpowiednia ilość snu itp.), umysł (kontrola wyobraźni, unikanie fantazji itd.), wzrok (odrzucenie, pobudzających erotycznie obrazów, kontrola wzroku itd.). Kto stosuje te techniki ascetyczne, w każdym stanie (nie tylko stałego celibatu) może kontrolować pobudzenia seksualności i nie jest to problem.
>Są osoby, wybierające dziewictwo i celibat nie tylko dla życia konsekrowanego, ale również po to, aby dać świadectwo.
>Jak ktoś daje antyświadectwo i jeszcze chwali się tym przed niewierzącymi, to jest gorszycielem i odpowie na Sądzie za każdego, kto zgorszył się jego postawą.
>Więcej na ten temat znajdziesz w serwisach katolickich.
>Pozdrawiam!
>
Deus caritas est


No, tak, ale to Kościół rzymsko-katolicki wymyślił sobie celibat. Przed legalizacją chrześcijaństwa takie coś nie istniało, bo po prostu Biblia nie mówiła niczego na ten temat. Bóg, jeśli istnieje, nie ma nic przeciwko duchownym mężom (przynajmniej pedofilia by się nie szerzyła na taką skalę).
Kontrast (1042 punktów)
Witam!

>No, tak, ale to Kościół rzymsko-katolicki wymyślił sobie celibat.
Poczytaj te fragmenty Biblii co podałem. Chrystus też mówił o bezżennych dla Królestwa Bożego. Celibat funkcjonował, ale nie tak radykalnie. Z wielu powodów wprowadzono taki obowiązek dla kapłanów, zakonników i innych osób konsekrowanych. Każdy chrześcijanin, poza sakramentalnym małżeństwem jest zobowiązany moralnie do życia w czystości (nie cudzołóż i nie pożądaj) i łamanie tego jest ciężkim wykroczeniem moralnym. Kapłan przekraczając ślub celibatu grzeszy bardziej niż zwykły chrześcijanin, bo dodatkowo łamie ślub czystości, ślub posłuszeństwa i popełnia świętokradztwo.

>Przed legalizacją chrześcijaństwa takie coś nie istniało, bo po prostu Biblia nie mówiła niczego na ten temat.
Cały rozdział 1 Kor 7 jest poświęcony temu zagadnieniu.
>Bóg, jeśli istnieje, nie ma nic przeciwko duchownym mężom
Nie ma, ale celibat jest nakazem kościelnym, który obowiązuje każdego kapłana zwiazanego ślubem czystości. W stanie bezżennym nawet, gdyby takiego ślubu nie składał jako zwykły chrześcijanin jest do celibatu zobowiązany.
W Kościele katolickim nie łączy się sakramentu kapłaństwa z małżeństwem.

>(przynajmniej pedofilia by się nie szerzyła na taką skalę).
Tu już jesteś ofiarą propagandy. Pedofilia jest dalece zaawansowanym zboczeniem i jeżeli ktoś się jej dopuszcza, to musi być osobą dalece zdeprawowaną i nieuporządkowaną (niewstrzemięźliwą seksualnie). Czy osoby, które świadomie wybrały celibat, choć nikt ich nie zmuszał mogą być masowo zboczeńcami? Jakieś jednostki mogą się zdarzyć, tacy którzy oszukując siebie, przełożonych z niewyjaśnionych powodów zakpili sobie z zaufania jakim ich obdarzono. Celibat odstrasza większość nieuczciwych, lecz to sito nie zawsze wystarczy. Nawet testy nie potrafią wyłapać wszystkich pedofili, którzy sami nawet często nie wiedzą, że nimi są.
Kościół potępia nieczystość w sferze seksualnej, więc jeżeli w szeregach kapłanów zobowiązanych do dawania świadectwa zdarzają się takie przypadki jest to wielka rana zadana całej wspólnocie wiernych.
Niestety przypadki zboczeń są i żadne środowisko nie jest od nich wolne (psychologowie, nauczyciele, wychowawcy, rodzice).

Pozdrawiam!


Deus caritas est
placownik (17853 punktów)

>>Przed legalizacją chrześcijaństwa takie coś nie istniało, bo po prostu Biblia nie mówiła niczego na ten temat.
>Cały rozdział 1 Kor 7 jest poświęcony temu zagadnieniu.

   W całym rozdziale 1 Kor 7 nie znajdziemy nawet cienia sugestii, że w kwestii małżeństwa czy wyższości dziewictwa sytuacja kapłana różni się czymkolwiek od sytuacji innych wiernych.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>   W całym rozdziale 1 Kor 7 nie znajdziemy nawet cienia sugestii, że w kwestii małżeństwa czy wyższości dziewictwa sytuacja kapłana różni się czymkolwiek od sytuacji innych wiernych.
Nie wspomniano o kapłanach, bo celibat był wtedy sprawą dobrowolną, ale właśnie pawłowa argumentacja i wspomniana przez Jezusa grupa bezżennych dla Królestwa Bożego zainspirowała najpierw różne wspólnoty monastyczne, a następnie przyjęło się jako niepisany, a potem już oficjalny nakaz Kościoła. Na ten temat, o wiele dogłębniej można poczytać w bogatej literaturze na ten temat. Nie widzę sensu, aby ciągnąć ten temat. Mam tu zdanie Kościoła. Prywatnie chciałbym, aby można być kapłanem i mieć żonę, ale celibat ma tu swoją wartość i nie zamierzam go kontestować. Jeśli już dopuścić kapłaństwo żonatych, to tylko jako pomocnicze.

Pozdrawiam


Deus caritas est
placownik (17853 punktów)

>Mam tu zdanie Kościoła

   Zdanie Kościoła jest powszechnie znane. Ten wątek dyskusji dotyczy nie zdania Kościoła, lecz tego w jakiej mierze opiera się ono na przekazie biblijnym. Rekomendowany przez Ciebie fragment Listu do Koryntian niewiele wnosi do sprawy.

   I tyle.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>>Mam tu zdanie Kościoła
>   Zdanie Kościoła jest powszechnie znane. Ten wątek dyskusji dotyczy nie zdania Kościoła, lecz tego w jakiej mierze opiera się ono na przekazie biblijnym. Rekomendowany przez Ciebie fragment Listu do Koryntian niewiele wnosi do sprawy.
>   I tyle.
Zabawne ateiści pouczają teologa
Te fragmenty nie są bez znaczenia. Jezus wskazał na takie osoby, zestawiając różne typy niezdatności do małżeństwa. Św. Paweł mówił o wartości celibatu, że daje on wolność do zajęcia się sprawami Pana. Teksty nie potępiają małżeństwa, ale wskazują jedynie, że dla tych, którzy chcą służyć Panu w pełnej wolności lepiej, aby byli bezżenni. Tak też od samego początku były rozumiane te nakazy. Jednak rady ewangeliczne (czystość, ubóstwo, posłuszeństwo), jako przeciwstawienie się zepsuciu świata, stały się atrakcyjne za sprawą ruchu monastycznego. Dziesiąty wiek był okresem przełomowym i znakiem czasu dla Kościoła. Uwydatniła się ogromna różnica pomiędzy wspólnotami zakonnymi, a zwykłymi kapłanami (żonatymi). Model zakonny był niezwykle atrakcyjny i ostatecznie opcja ta przeważyła. Kościół jako całość odkrył, że celibat jest po prostu lepszy i rada pawłowa sprawdza się. Wymogi celibatu dodatkowo eliminują ludzi, którzy mogliby szukać w kapłaństwie dodatkowych korzyści.

Pozdrawiam!


Deus caritas est
Cieślański (994 punktów)

Znów towarzyszu Kontraście fantazjujecie.

Jezus niczego takiego nie wskazywał i nie mówił.
Tym bardziej nie odnosił się do celibatu.
Najlepszy dowód, że nie zachowały się żadne pisma sporządzone świętą ręką Jezusa.
A przecież to był jakoby cudotwórca.

Co prawda w pierwszych stuleciach po jego domniemanym acz niezbyt wiarygodnym zgonie, (prawdopodobnie nawiał z cudzołożnicą Marią Magdaleną, a może nawet z nimi obiema, do Kaszmiru gdzie współżyli długo i szczęśliwie) nikt nie pisał o żadnych jezusowych cudach.

Ale pięćset lat po jego domniemanym zejściu, namnożyło się o nim kupę cudacznych historii, które kościelni socjotechnicy zpreparowali na propagandowe zapotrzebowanie rzymskiej stolicy.

Niektóre za prawdę były dziwne, bo świadczyły o niepoczytalności Jezusa, który w okresie, kiedy te drzewa nie owocują, ukatrupił ze złości nieposłuszne jego idiotycznym żądaniom, niewinne drzewko oliwne.

I tak po prawdzie bożej, to jest zdrowiu psychicznemu i poczytalności wbrem, żeby będąc wszechwiedzącym bożym benK.artem, gadać do niewyposażonych w aparat mowy drzew.

Mogłoby tu być wiarygodnym wytłumaczeniem, podejrzenie o Jerzuwsiowe nadmierne wina chlanie, ale przecież jego wandalistyczne zniczenie drzewka, wydarzyło się jeszcze przed cudowną przemianą winą w Kanie.

Innymi słowy, wszystkich dotychczasowych badaczy Jeżuwsiowej wściekłości na drzewko wali zdziwko, być moze jakimś wytłumaczeniem możę być związek jego z dwunastoma uczniami i lubrykacyjnie działajacą z oliwek oliwką.

Jednym słowem, nawet jeśli był niepiśmiennym synem prostego cieśli, to jakby co mądrego w tym temanie wypyszczył, to skruptualni kronikarze rzymscy pewnie by coś na ten temat "donieśli".

bóg jest oszustwem
placownik (17853 punktów)

>Zabawne ateiści pouczają teologa

   A czy wiesz, gdzie tkwi tego źródło? Nie posłuchano świętych mężów, którzy mówili że święte księgi nie powinny być czytane przez pospólstwo. A tak... Pospólstwo bierze i czyta:

Nie wezmą [kapłani] za żonę nierządnicy lub kobiety pohańbionej. Nie wezmą kobiety wypędzonej przez męża, bo [kapłan] jest poświęcony Bogu (Kpł 21, 7)

   Czyta Ewangelię i dowiaduje się kim był ojciec Jana Chrzciciela (Łk 1, 5-25)

   Potem dowiaduje się, że po trwającej ponad 1000 lat analizie świętych tekstów prowadzonej przez liczne pokolenia świętych mężów Kościół dochodzi do wniosku (na II Soborze Laterańskim 1139 r), że z tekstów tych wynika prosty wniosek. Kapłan nie powinien się żenić!

   Cóż. Pozostaje jedynie i w to uwierzyć.

   A miało być : Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie (Mt 5,37)

   Zabawne

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>Nie wezmą [kapłani] za żonę nierządnicy lub kobiety pohańbionej. Nie wezmą kobiety wypędzonej przez męża, bo [kapłan] jest poświęcony Bogu (Kpł 21, 7)
>   Czyta Ewangelię i dowiaduje się kim był ojciec Jana Chrzciciela (Łk 1, 5-25)
>   Potem dowiaduje się, że po trwającej ponad 1000 lat analizie świętych tekstów prowadzonej przez liczne pokolenia świętych mężów Kościół dochodzi do wniosku (na II Soborze Laterańskim 1139 r), że z tekstów tych wynika prosty wniosek. Kapłan nie powinien się żenić!
Czyli chcesz powiedzieć, że oto odkryłeś wielki spisek Kościoła? Gratuluję konkluzji Nie widzisz tego, że takie wypowiedzi w stylu Deschnera są na poziomie jakichś babek stojących na rynku z warzywami?
Taki ton przypomina mi trochę program "Nie do wiary" w Niedzielny wieczór na TVNie. Czasami to oglądam, żeby się pośmiać, ale jak podobny ton widzę u racjonalistów, to już nie wiem co myśleć

>   Cóż. Pozostaje jedynie i w to uwierzyć.
>   A miało być : Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie (Mt 5,37)
Chyba mieli jednak rację, z tym limitowaniem dostępu do Pisma św., może uchronili ludzkość przed zalewem głupoty domorosłych interpretatorów Biblii.
Ciekawe jak interpretujesz ten fragment, który podałeś, to może być ciekawe

>   Zabawne
Czy ja wiem?

Zastanawia mnie tylko dlaczego niewierzącym tak bardzo zależy, na zniesieniu celibatu? Ciekawa sprawa

Pozdrawiam

Doskonała miłość usuwa lęk
Cieślański (994 punktów)

>wypowiedzi w stylu Deschnera są na poziomie jakichś babek stojących na rynku z warzywami?

Szanowny Kontraście, tak mówiąc szczerze (zęby), między nami, zdroworozsądkowymi katolikami, szczypiąca w oczy i powodująca bolesne przekrwienie podbrzuszy i kroczy, nieznośna trauma celibatu, skutkuje właśnie zwracaniem myśli,
u takich jak my pobożnych mężów, ku poziomemu obcowaniu z urynkowionymi niewiastami.

Większość ateistów to teologowie, którzy wystarczająco dogłębnie zbadali religijne pisma, aby mogli poznać się na religijno-irracjonalnej i pokrętnej pseudologice piętnującej stworzone przez boga zachowania seksualne a wynoszące pod niebiosa (nie używane a więc marnotrawione pro-poczęciowo) pancerno-hymenalne, wieczne dziewice.

Deschner, Uta Ranke-Heinemann i inni, po prostu opisują jawne sprzeczności, przekłamania, i manipulacyjne przeinaczenia znaczeń oraz załamania chronologii tekstów biblebliblijnych, dokonywane pod zamówienie i konkretne potrzeby historycznych macherów religijnego totalitaryzmu.

Przykładowy numer katolickich manipulatorów biblelbliblijnych to ten stosowany, kiedy jakiś tekst w piśmie uważanym za święte, był nie wygodny, to go przesuwano w inne miejsce przepisywanej księgi, bo jego świętość nie pozwalała na całkowite unicestwienie.
I to była właśnie, ta cudowna właściwość nieśmiertelności słowa bożego, o której rozpisywali się prorocy.

Wracając do teologów trzeźwiejących w miarę dogłębnego poznawania zapisanych w biblebliblijnych tekstach, domniemanych myśli urojonych bogów.
Oni po prostu poznali się na socjotechnicznych chwytach stosowanych w tych pismach, celem podtrzymywania religijnego systemu wyzysku i ucisku mas ludzi biednych i nie wykształconych przez elitę religijnych dostojników.

>Chyba mieli jednak rację, z tym limitowaniem dostępu do Pisma

Nic dziwnego, że totalitarna hierarchia kościelna i beneficjenci wyzysku religijnego, zabraniali wyzyskiwanym poddanym i łatwowiernym wiernym, wglądu do demaskującego manipulacyjną naturę religii fabularnego tekstu bibleblebliblijnego.

Kontrast, jeśli nie kłamiesz i naprawdę jesteś teologiem, ciebie też za jakieś siedem lat, czeka rozczarowujące poznanie prawdy o religijnych kłamstwach i naukowo umotywowane rozstanie z zaindoktrynowanym ci w dzieciństwie urojonym bogiem.

Te magiczne siedem lat to psychologiczna norma, ale kontakt z racjonalistami,
(mówię ci szczerze, bośmy obaj są niepytanymi o zgodę, przymusowymi katolikami),
nawet kiedy uświadamia kompletnie nie podatną na zmianę światopoglądu religijną krowę, za zawyczaj skraca ten czas zdroworozsądkowej ateizacji co najmniej o połowę.

Początek już uczyniłeś, kierowany ręką twego urojonego boga, uzależniając się od bytnośći na tym uwodzicielsko szczerym forum naukowej racjonalności.

Ten proces naukowego trzeźwienia już się w tobie dzieje, wszak to twoje własne wątpliwości i podejrzenia, co do zaszczepionego ci na lekcjach religii nałogu łatwowiernego wierzenia urojonemu bogu, sprawiły, że tak chetnie odwiedzasz Racjonalistę, rzucając się łapczywie na wszystkie wątki, "zupełnie od NIE chcenia".

>Zastanawia mnie tylko dlaczego niewierzącym tak bardzo zależy, na zniesieniu celibatu?

Dopóki umożliwiający samodzielne myślenie, twój proces laicyzacji mentalnej i wiedzy o świecie, (ma się rozumieć dokonywany z woli urojonego boga) zaprawdę wypełnionym kompletnie się nie stanie, natchniony i powodowany nieograniczoną boską łaskawością, odpowiem ci kochaneńki Kontraście, na jeszcze jedno twoje dziecinne pytanie.

Mnie, jak każdemu zdroworozsądkowemu katolikowi, ochrzczonemu bez własnej zgody, z domniemanej woli bożej zależy na zniesieniu celibatu, aby ogłupieni nie rozładowanym napięciem seksualnym katoliccy księża, nie mogąc spełnić absurdalnych zakazów religijno-seksualnych, nie narzucali własnych seksualnych obsesji oraz wszystkich maniakalnych urojeń i antynaukowych bredni, całemu cywilizowanemu światu, w niedzielę i w dzień powszedni.



bóg jest oszustwem

Doskonale głęboka miłość usuwa ciążę
Balkowski (5685 punktów)
>Poczytaj te fragmenty Biblii co podałem. Chrystus też mówił o bezżennych dla Królestwa Bożego.
A tak się jakoś złożyło że na swojego następce wybrał żonatego Piotra...

>Cały rozdział 1 Kor 7 jest poświęcony temu zagadnieniu.
Tylko że można go cokolwiek różnie interpretować. Co zresztą robiono, np. w pierwszych wiekach przy wybieraniu biskupów zalecano żeby kandydat na to stanowisko "był mężem jednej żony", co do celibatu się w oczywisty sposób nijak się ma.
"Celibat nie jest dogmatem Kościoła, ale (czymś tam - zapomniałem - bodajże częścią tradycji KK) , która może być w każdej chwili zniesiona"- coś w tym stylu powiedział sam Jan Paweł II, jak wiadomo mający licencję na nieomylność w takich sprawach. Co prawda dodał też że nie stanie się to za jego pontyfikatu, ale to już całkiem coś innego.
Kontrast (1042 punktów)
Celibat nie jest dogmatem i nie będzie. Dogmaty dotyczą wiary, a celibat księży i osób konsekrowanych to nakaz kościelny. Jak wspomniałem nie łączy się kapłaństwa z małżeństwem. Jest kilka wyjątków, ale to już inna para kaloszy (np. kilku kapłanów anglikańskich, którzy ożenili się przed konwersją na katolicyzm i nie wiem jak wygląda kwestia grekokatolików). Może w przyszłości, będzie możliwe święcenie żonatych mężczyzn, ale póki co jest jak jest.

Deus caritas est
Balkowski (5685 punktów)
>nie wiem jak wygląda kwestia grekokatolików

Nie ma celibatu (nie ma dla szeregowych księży, dla biskupów jest). Dokładniej - możesz przyjąć święcenia kapłańskie jeśli jesteś żonaty, ale jeśli już je przyjąłeś to nie możesz się ożenić. Zatem powstaje sytuacja logicznie dość dziwna:
1) Papież uważa że celibat ma takie nadzwyczajne zalety że trzeba go utrzymywać mimo kosztów (nie będę tu powtarzał argumentów zwolenników odejścia od celibatu, bo nie o tym mowa - dla dobra dyskusji na chwilę mogę przyjąć że zalety przeważają wady)
2) W tym samym momencie w podległym mu kościele jednak nie ma celibatu od iluśtam set lat i nikt go nawet nie próbuje wprowadzać. A przecież wiadomo że (patrz p-t pierwszy) celibat jest wyraźnie lepszy... Skoro tak, to pojawiają się wątpliwości albo (a) papież nie chcę "ulepszyć" kościoła przez wprowadzenie stuprocentowego celibatu albo też - bardziej realne (b) nie wprowadza go z tego względu że celibat nie niesie ze sobą aż tylu "bonusów" jak niektórzy chcieliby o tym przekonać innych.

Przy okazji można rzucić okiem na grekokatolików, którzy doktrynalnie, itp. nie różnią sie od RK, działają na tym samym terenie, mniej więcej w tych samych warunkach społecznych itd. i stwierdzić że brak celibatu nie powoduje tragicznych zmian na gorsze. Ale to byłoby już niestety eksperymentalne i racjonalne podejście do problemu
Kontrast (1042 punktów)
Pokręciłeś interpretację. Grekokatolicy to tzw. unici. Są to prawosławni, którzy zachowując własną grecką liturgię i zwyczaje przyjęli zwierzchnictwo Rzymu. Od prawosławnych różnią się tylko akceptacją dogmatów i zwierzchnictwa papieża. Kościół uszanował ich odrębność kulturową i liturgiczną, dlatego w sprawie celibatu (nie jestem pewien podanej tu wersji, ale nie chce mi się teraz sprawdzać) mogą mieć własne przepisy. Czy nie mają problemów, to należałoby ich zapytać, ale jakkolwiek byśmy nie patrzyli w Kościele katolickim tradycja celibatu jest silnie utrwalona i nikt nie będzie zmieniał tego, bo ktoś ma inne zdanie. Są głosy o zniesienie celibatu, ale są to głosy mniejszościowe i póki co większość wierzących akceptuje aktualną sytuację.

Deus caritas est
Balkowski (5685 punktów)
>Pokręciłeś interpretację. Grekokatolicy to tzw. unici. Są to prawosławni, którzy zachowując własną grecką liturgię i zwyczaje przyjęli zwierzchnictwo Rzymu.

Nie pokręciłem interpretacji i nazywanie ich tak czy inaczej nieczego nie zmieni. Wiem że mają własną liturgię, itd., wiem że nie są to rzymscy katolicy na co zresztą sama nazwa wskazuje.
Natomiast mają tą samą doktrynę, plus przyjęli zwierzchnictwo papieża, który w tym wypadku nie robi problemów z celibatem. Nie wiem co chcesz osiągnąć nie nazywając rzeczy po imieniu a zamiast tego mówiąc o "poszanowaniu ich zwyczajów". Tak czy siak, sugeruje to że celibat (który owszem jest zwyczajem, ale nie o tym mówimy, w końcu to że jest on zwyczajem od paruset lat to fakt) nie jest ani tak ważny ani nie ma jakichś szczególnych plusów.

Nie mówię tu nawet o tym jak doszedłeś do tego że "większość wierzących akceptuje tą sytuację". Chyba pomyliłeś większość Polaków z większością wierzących.
Kontrast (1042 punktów)
>>Pokręciłeś interpretację. Grekokatolicy to tzw. unici. Są to prawosławni, którzy zachowując własną grecką liturgię i zwyczaje przyjęli zwierzchnictwo Rzymu.
>Nie pokręciłem interpretacji i nazywanie ich tak czy inaczej nieczego nie zmieni. Wiem że mają własną liturgię, itd., wiem że nie są to rzymscy katolicy na co zresztą sama nazwa wskazuje.
>Natomiast mają tą samą doktrynę, plus przyjęli zwierzchnictwo papieża, który w tym wypadku nie robi problemów z celibatem. Nie wiem co chcesz osiągnąć nie nazywając rzeczy po imieniu a zamiast tego mówiąc o "poszanowaniu ich zwyczajów". Tak czy siak, sugeruje to że celibat (który owszem jest zwyczajem, ale nie o tym mówimy, w końcu to że jest on zwyczajem od paruset lat to fakt) nie jest ani tak ważny ani nie ma jakichś szczególnych plusów.
>Nie mówię tu nawet o tym jak doszedłeś do tego że "większość wierzących akceptuje tą sytuację". Chyba pomyliłeś większość Polaków z większością wierzących.

Nie chce mi się ciągnąć tego tematu, bo widzę, że cokolwiek bym nie powiedział to i tak musi być na Twoim. To takie tylko gadanie, a celibat i tak będzie. Może najwyżej dopuszczą żonatych mężczyzn do kapłaństwa pomocniczego. Już częściowo to jest, ale dotyczy tylko diakonatu świeckiego. Może gdyby wprowadzono taką opcję maruderzy nie mieliby już się czego czepiać. Jednak jak znam życie znaleźliby inny temat.


Deus caritas est
Nomejko (4 punktów)

>>Nie chce mi się ciągnąć tego tematu, bo widzę, że cokolwiek bym nie powiedział to i tak musi być na Twoim. To takie tylko gadanie, a celibat i tak będzie. Może najwyżej dopuszczą żonatych mężczyzn do kapłaństwa pomocniczego. Już częściowo to jest, ale dotyczy tylko diakonatu świeckiego. Może gdyby wprowadzono taką opcję maruderzy nie mieliby już się czego czepiać. Jednak jak znam życie znaleźliby inny temat.
>
Deus caritas est


A ja mam pytanie, może by wymyślić wyższą formę służby panu Bogu niż kapłaństwio? i wtedy nikt by nie rozmawiał o celibacie, bo nie byłoby na nie prawa. Problem w tym skąd wiziać kasę na rozwój nagłośnienie medialne, jak czerpać zyski z działalności, po kilkuset latach , historia zaczęłaby sie powtarzać. Ręcze.
Kontrast (1042 punktów)
Takie rzeczy to tylko w niebie Tam już nie będzie księży. Kapłaństwo jest tylko w zastępstwie Chrystusa, a tam już będzie sam Bóg - bezpośrednio.

Doskonała miłość usuwa lęk
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Takie rzeczy to tylko w niebie Tam już nie będzie księży. Kapłaństwo jest tylko w zastępstwie Chrystusa, a tam już będzie sam Bóg - bezpośrednio.
>
Doskonała miłość usuwa lęk


Tylko po kiego grzyba nam to kapłaństwo? Jeśli zakładamy (poniekąd słusznie), że każdy z nas potrafi czytać (pisać nie musi) i skończył minimum podstawówkę, to jego intelekt jest na tyle sprawny, aby samemu ocenić sytuację.
Wiem. Odpowiesz zaraz, że kto w takim razie będzie udzielał sakramentów.
Zapytam zatem: a komu z nas są one potrzebne?
Chrzest przyjmujemy (najczęściej) bez udziału własnej świadomości; pierwsza komunia jest również z woli rodziców, nie naszej (chyba, że chodzi wyłącznie o prezenty); bieżmowanie jest konieczne do przyjęcia innych sakramentów ("za moich czasów" tak nie było, ale wszystko się zmienia, w kościele też).
Są to tzw. sakramenty wtajemniczenia. Pytam: kogo i w co się poprzez nie wtajemnicza, jeśli delikwent poddawany tym zabiegom ma ok. 10. lat życia, czyli jego świadomość jest niewielka, a wiedza jeszcze mniejsza?
Następne dwa sakramenty są nazywane "sakramentami uzdraowienia" i są to: pokuta (rozumiem, że chodzi o "uzdrowienie" moralne) i ostatnie namaszczenie - a tego, to za cholerę nie rozumiem. Jeśli "ostatnie", to gdzie to uzdrowienie? a jeśli delikwent - przypadkiem lub na skutek zdobyczy medycyny - wyzdrowieje, to co? Cud? Sakrament pomógł (pytanie raczej retoryczne)? A jeśli nie, to dlaczego mówimy o uzdrowieniu?
I grupa trzecia: "sakramenty społeczne" (tak określa je KRK) czyli kapłaństwo (to pominę, gdyż jest treścią pytania zasadniczego) i małżeństwo.
Te dwa ostatnie sakramenty nie stoją do siebie w opozycji - tak przynajmniej twierdzą teologowie. Ale celibat obowiązuje. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny (o której zresztą sam piszesz): z konieczności pozostawania dyspozycyjnym wobec Boga (to nadbudowa) i wobec Kościoła (czyli organizacji, instytucji i tu jest baza). A ponieważ jest to wyłącznie dyktat Kościoła (celibat), to wnioski nasuwają się same (chodzi wyłącznie o to drugie).

Pytam zatem dalej: dlaczego na dobrodziejstwo życia bez kapłanów, w bezpośrednim kontakcie z Bogiem musimy czekać aż do bytu pośmiertnego? Czy nie jest to przypadkiem efekt traktowania wiernych przez owych kapłanów jako bezmyślnej masy, którą można dowolnie kierować? A może to swoist kompleks wyższości?

fides ex necessitate esse non debet
Nomejko (4 punktów)
>Celibat nie jest dogmatem i nie będzie. Dogmaty dotyczą wiary, a celibat księży i osób konsekrowanych to nakaz kościelny. Jak wspomniałem nie łączy się kapłaństwa z małżeństwem. Jest kilka wyjątków, ale to już inna para kaloszy (np. kilku kapłanów anglikańskich, którzy ożenili się przed konwersją na katolicyzm i nie wiem jak wygląda kwestia grekokatolików). Może w przyszłości, będzie możliwe święcenie żonatych mężczyzn, ale póki co jest jak jest.
>
Deus caritas est


Moim zdaniem, a wychowano mnie również bez mojej specjalnej zgody w środowisku strikte duchownym i uważam zbawienie za jeden z najważniejszych celów w życiu czyli takie jego przeżycie, żęby osiągnąć zbawienie, te w przeciągu 2000 tysięcy lat interpretacje koncepcje wokół małżeństwa (nie mówię tutaj celowo o coelibacie, bo tego się nie porównuje z małżeństwem) i jego relacja do celibatu to jest sprawa której opiekunem jest demon seksu i która nigdy się nie skończy dopuki człowiek nie uśwaidomi sobie, że coelibat to rezygnacja dobrowolna z potomstwa i tyle, koniec. A potomstwo to obowiązki wyrzeczenia, odpowiedzialność, dawanie przykładu dorosłego mężczyzny dającego bezpieczeństwo swojej rodzinie. Różnie się to tym, że w celibacie można o tym tylko mówić, a w małżenstwie normalnym przece wszystkkim nasz czyn będzie rozliczony. Tak to widzę. "Po uczynkach ich poznacie" - tak ktoś kiedyś powiedział. Może księża w końcu zajęliby sie przestawianiem homoseksualistów na heteroseksualistów, przecież to jest choroba i można się z tego wyleczyć, tylko sie zastanawiam, czy gadaniem coś w ogóle można zdziałać w sprawie seksualności. Jeszcze raz podkreślam, że 2000 lat myślicielstwa w obrębie kościoła, w opozycji do tego co się w nim tak na prawdę działo, dało demoniczne przeświadczenie, że kobieta przeszkadza służyć Bogu. Hieronim starał sie myśleć o Bogu, żeby nie myśleć o kobiecie. Cóż, chyba nie dorósł do myśli, że może być OOjcem. Ale nie wiem. Tak w ogóle to wiem, że nic nie wiem, dlatego zadaję pytania i szukam odpowiedzi.

Pozdrawiam zdroworozsądkowych ludzi, którzy tutaj bronią seksuaoności jako czegoś, co po prostu mamy. I mamy wolną wolę.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>>Celibat nie jest dogmatem i nie będzie (...).
>Moim zdaniem, a wychowano mnie również bez mojej specjalnej zgody w środowisku strikte duchownym i uważam zbawienie za jeden z najważniejszych celów w życiu czyli takie jego przeżycie, żeby osiągnąć zbawienie,
Zbawienie bez Chrystusa jest niemożliwe. Samozbawienie jest nieosiągalne. To nie tylko behawioralna naprawa życia, ale rzeczywistość głębsza, sięgająca istoty. Zbawienie jest darem Bożym, a nasze nawrócenie jest procesem. To nie nasza poprawa nas zbawia, ale właśnie przylgnięcie wiarą i zaufanie Bogu. Wiara, zaufanie i miłość dopiero jest motorem wewnętrznej przemiany. To nie przypadłości czynią z nas świętych, ale wewnętrzna przemiana, która promieniuje na zewnątrz.

>te w przeciągu 2000 tysięcy lat interpretacje koncepcje wokół małżeństwa (nie mówię tutaj celowo o celibacie, bo tego się nie porównuje z małżeństwem) i jego relacja do celibatu to jest sprawa której opiekunem jest demon seksu i która nigdy się nie skończy dopóki człowiek nie uśwaidomi sobie, że celibat to rezygnacja dobrowolna z potomstwa i tyle, koniec.
Jest to rezygnacja dla wyższego celu. Bóg staje się jedynym i wyłącznym celem życia dla celibatariusza i taka jest prawidłowa motywacja dla celibatu i w ogóle powołania do życia konsekrowanego. Jeśli ktoś chce służyć Bogu w "zakonie" (porównanie) małżeńskim, to realizuje sie w małżeństwie.

>A potomstwo to obowiązki wyrzeczenia, odpowiedzialność, dawanie przykładu dorosłego mężczyzny dającego bezpieczeństwo swojej rodzinie. Różnie się to tym, że w celibacie można o tym tylko mówić, a w małżenstwie normalnym przece wszystkkim nasz czyn będzie rozliczony. Tak to widzę.

>"Po uczynkach ich poznacie" - tak ktoś kiedyś powiedział.
Dokładnie: "po owocach ich czynów". To maleńka, ale bardzo znacząca różnica. Poznajemy człowieka po skutkach jego świadomych i celowych działań. Niekiedy ludzie dobrzy nieumyślnie lub w ignorancji robią rzeczy głupie i obiektywnie złe, ale nie chcą czynić zła i jeśli odkryją, że czynili coś niegodziwego pokutują i starają się poprawić. Prawdziwie przewrotni, prędzej, czy później obnażą swoje intencje, choćby na początku wydawały się piękne i dobre, ci nie chcą się nawrócić, gdy zostanie im udowodniona wina.
Uczciwy człowiek, który dowiedział, się że dopuszczał się nieuczciwości (np. piractwo komputerowe ) zrezygnuje z tego, a nieuczciwy nie.

>Może księża w końcu zajęliby się przestawianiem homoseksualistów na heteroseksualistów, przecież to jest choroba i można się z tego wyleczyć, tylko się zastanawiam, czy gadaniem coś w ogóle można zdziałać w sprawie seksualności.
Dotknąłeś istoty rzeczy, ale podejrzewam, że zostaniesz zaatakowany przez środowiska homoseksualne, które dbają o to, aby za wszelką cenę udowodnić, że to jest zdrowe i nie muszą się leczyć. Zresztą leczyć trzeba się chcieć, a i wtedy terapia nie zawsze jest skuteczna. Podobnie jest z innymi podobnymi postawami wobec życia.

>Jeszcze raz podkreślam, że 2000 lat myślicielstwa w obrębie Kościoła, w opozycji do tego co się w nim tak naprawdę działo, dało demoniczne przeświadczenie, że kobieta przeszkadza służyć Bogu.
Poniekąd mieli rację, ale to dotyczy każdego innego celu życiowego Zakochany do szaleństwa facet, traci głowę dla kobiety i to naprawdę przeszkadza w realizacji celów życiowych. Myślę, że generalnie o to chodziło. Jeśli ktoś już wybrał Boga jako cel życia to musi z czegoś zrezygnować, aby się nie rozpraszać. Opisywane przez zakonników wskazówki to raczej zalecenia metodyczne, które pomagają w skupieniu się na konkrecie. Marzycielstwo, namiętności i inne rozproszenia rozmywają i odsuwają człowieka od realizacji celów życiowych.
Jeśli mówi się o działaniu demonicznym, to raczej w postaci kuszenia i rozpraszania.

>Hieronim starał sie myśleć o Bogu, żeby nie myśleć o kobiecie.
>Cóż, chyba nie dorósł do myśli, że może być ojcem. Ale nie wiem. Tak w ogóle to wiem, że nic nie wiem, dlatego zadaję pytania i szukam odpowiedzi.
Św. Hieronim wybrał Boga na wyłączność i świadomie zrezygnował z ojcostwa, aby służyć mu bez rozproszeń. Trudno realizować taki cel mając żonę i kilkoro dzieci. Trzeba by wtedy zaniedbywać dzieci, albo zaniedbywać głęboką relację z Bogiem.

>Pozdrawiam zdroworozsądkowych ludzi, którzy tutaj bronią seksuaoności jako czegoś, co po prostu mamy. I mamy wolną wolę.
Jeśli to jest zarzut wobec katolików, to bardzo spóźniony.

Pozdrawiam!


Doskonała miłość usuwa lęk
Nomejko
>>Do Kontrasta

Nie no wiesz, Kontrast, chciałbym Cię osobiście poznać, bo przecież o ile z Bogiem rozmawaimy osobiście, o tyle z drugim człowiekiem możemy się spotkać, porozmawiać, przy herbacie np, nie ważne przy czym,... Więc nie próbujmy upodabniać się tutaj do Boga, z którym rozmawiamy na płaszczyźnie myśli bardziej niż wypowiadanych głośno słów. ( Nie mówię o kulcie wspólnotowym) ale jak ty mi piszesz coś w rodzaju ~~albo dzieci i rodzina albo Bóg~~ Powiedz, mi drogo Kontraście, tyś tealogiem od urodzenia? Miałeś kiedyś rodzinę, możesz mi opowiedzieć o tym jako teolog, a jak nie miałeś to rzuć ten temat i powiedz wyraźnie że małżenstwo nie ma nic wspólnego z wiarą... A q.. z czym to się niektórym kojarzy? wiadomo z pożyciem; tylko że pożycie też niby Bóg dał, wiec o co chodzi? a dzieci i relacje codzienne, dbanie o wychowanie dobrych ludzi na dalszy plan.. to ludzie tak popieprzyli sobie w głowach że wszystko poprzestawiali, wiem to przeszkadza w utrzymaniu instytucji i hierarchii, nam na dole ludziom z niższej półki, przynajmniej pod względem instytucji KK inaczej to wszystko sie układa w główkach, ale Urzędnikom inaczej, oni patrzą na wszystko na organizację formalnie, tak więc i celibat jest formalnością!!! (o zgrozo). Zobaczysz, że ta formalność ulegnie zmianie, i znowu się okaże że to manipulacja słowno mentalna i presja, ustawianie myślenia. A jeśli ja teraz twierdzę, że pełnienie obowiązków kapłańskich i małżeńskich, (bez obaw o seks, są też inne ważne cele małżeństwa, o których poczytaj Kontraście na stonach internetowych albo w ksiąźkach, jaki fascynujący i skomplikowany a jednocześnie pełen zaangażowania i odpowiedzialności ze strony rodziców jest wzrost nowego życia...) A Może by tak spróbować stwierdzić: Ile dasz życia, tyle jego dostaniesz w wieczności? ( Hehe, wiem kontraście że od razu przychodzi ci do głowy: acha to trzeba by jak najwięcej dzieci sp\łodzić, NIE KONTRAŚCIE, jeśli tak uważasz to MYLISZ SIĘ!!! Nie o to w tym chodzi.

Dlaczego tylu księży niszczy swój ślub celibatu przez prakrykki homo... i nie każe im się zrzucać sutanny? Dlaczego wielu księży niszczy swój ślub przez kontakt hetero... i natychmiast każe im się zrzucać sutannę, jeśli się nie wypiorą dziecka...?
Bo w tym drugim przypadku jest śwaidek: NOWE ŻYCIE!!! W tym pierwszym zaś nie, tak jak to było w Sodomie i Gomorze.

Tak wpadłem na pomysł, a może by tak zrewolucjonizować trochę KK i wprowadzić okresową posługę w kościele jako kapłan?... Ja to widzę... Ech ale to nie przejdzie, przecież każdy ma inne myślenie... Ale tak to i ja bym spróbował... Naprawdę mogłoby to dać owoce... I wtedy nie byłoby w nauczaniu problemu że seks ( Boże, przecież ja cały czas myślę w tym miejscu o rodzinie ) przeszkadza w mówieniu o Bogu, bo myśleć to nie ma co, z myślenia jeszcze nikt nic nie zrobił trzeba działać!!!

acha, ale to tak na marginesie, Hitler chciał zostać księdzem, malarzem, śpiewał w chórze, dlaczego tak się stało później? "Jeśli człowiek nie może czynić dobra, jego miejsce łatwo może zastąpić zło!!!" Czy żeby dobro istniało, zawsze trzeba tworzyć podwaliny ze zła!!!
Kontrast (1042 punktów)
Witam!

Napisałeś dużo różnych rzeczy, ale zastanawiam się po co? Czy Ty naprawdę masz mnie za kogoś, kto żyje w innym świecie? Pouczasz mnie, teologa o podstawowych rzeczach w kwestii małżeństwa i celibatu? Takie tematy są dosyć dobrze opisane w Katechizmie i polecam tę lekturę (dostępne w internecie), wiele na ten temat można przeczytać na serwisach katolickich. Wydaje mi się, że szkoda powtarzać tu to samo. Małżeństwo i kapłaństwo oraz inne drogi życia konsekrowanego, to powolania. Decydując się na każdą z tych dróg człowiek podejmuje decyzje zwykle na całe życie. Nie można sobie przymierzać. Małżeństwo i życie konsekrowane w naszej tradycji jest oddzielne. Wypracowano taki model i on się przyjął. Nawet jeśli jakieś jednostki go łamią, to nie będziemy rezygnowali z czegoś, dobrego. Małżeństwa również się rozsypują, ale to nie oznacza, że trzeba z tego powodu zrezygnować z tej instytucji.
Gdyby nie było celibatu można by łączyć małżeństwo z kapłaństwem, ale wtedy kapłan nie jest tak dyspozycyjny jak człowiek żyjący w celibacie.
Co do homoseksualizmu, to takie osoby nie nadają się do stanu duchownego. Tego typu sprawy reguluje Prawo Kanoniczne.

>( Nie mówię o kulcie wspólnotowym) ale jak ty mi piszesz coś w rodzaju ~~albo dzieci i rodzina albo Bóg~~
To jest wybór powołania. Zakonnik przechodzi w stan ojcostwa duchowego. Spełnia rolę ojca - mężczyzna, a rolę matki - kobieta, w szerszym zakresie niż zwykły rodzic. Jeśli ktoś chce założyć własną rodzinę, to realizuje się w małżeństwie. Oczywiście również w małżeństwie można służyć Bogu i być z Nim w głębokiej relacji, ale jest ona inna. Małżeństwo nie jest łatwiejsze od kapłaństwa, czy życia w zakonie, trzeba je traktować jako inną formę realizacji powolania.

>"Jeśli człowiek nie może czynić dobra, jego miejsce łatwo może zastąpić zło!!!" Czy żeby dobro istniało, zawsze trzeba tworzyć podwaliny ze zła!!!

Zło przychodzi nieproszone i niszczy co napotka, a dobro buduje się ciężką pracą. Jednak gdyby nie dobro, nic by się nie ostało.

Pozdrawiam!

Doskonała miłość usuwa lęk
Myflowers (2721 punktów)
>Witam!
>>Nie, nie szukam sensacji, zadałam to pytanie gdyż jeśli:
>>ludzka seksualnośc ma się realizowac w miłości małżeńskiej.
>>(wg wiary)
>>jak z ta seksualnością radza sobie księża czy zakonnice?
>>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
>Kapłaństwo, czy życie zakonne w celibacie jest, powinno być wyborem Boga na wyłączność. Droga takiego powołania musi być świadomym i radykalnym wyborem. Nie może być przymusem i jeśli ktoś nie potrafi, to niech wybiera małżeństwo (por. 1Kor 7, 9).
>Celibat jest wyborem wolności i pełnej dyspozycyjności dla Pana (zob. 1Kor 7, 32-35).
>Kto wybrał celibat nie szuka doznań seksualnych, które przynależne są wyłącznie małżeństwu i w małżeństwie są zgodne z wolą Bożą. Dlatego, aby chronić czystość stosowane są wypróbowane sposoby ascezy (unikanie wszelkich poruszeń sfery seksualnej), chroniącej ciało (zdrowe odżywianie, wstrzemięźliwość od środków pobudzających, higiena, odpowiednia ilość snu itp.), umysł (kontrola wyobraźni, unikanie fantazji itd.), wzrok (odrzucenie, pobudzających erotycznie obrazów, kontrola wzroku itd.). Kto stosuje te techniki ascetyczne, w każdym stanie (nie tylko stałego celibatu) może kontrolować pobudzenia seksualności i nie jest to problem.
>Są osoby, wybierające dziewictwo i celibat nie tylko dla życia konsekrowanego, ale również po to, aby dać świadectwo.
>Jak ktoś daje antyświadectwo i jeszcze chwali się tym przed niewierzącymi, to jest gorszycielem i odpowie na Sądzie za każdego, kto zgorszył się jego postawą.
>Więcej na ten temat znajdziesz w serwisach katolickich.

To jak sie ma do tego biblijna "definicja" kapłana, że jest to mąż jednej zony? nie ma tam nic o celibacie, więc?????
>Pozdrawiam!
>
Deus caritas est

Kontrast (1042 punktów)
Witam!

>To jak sie ma do tego biblijna "definicja" kapłana, że jest to mąż jednej zony? nie ma tam nic o celibacie, więc?????
W Kościele katolickim przyjęła się taka tradycja. Nie chce mi się dublować tych samych wyjaśnień, które bez trudu można znaleźć w Internecie, katechizmie itp.

Pozdrawiam!

Doskonała miłość usuwa lęk
Myflowers (2721 punktów)
>Witam!
>>To jak sie ma do tego biblijna "definicja" kapłana, że jest to mąż jednej zony? nie ma tam nic o celibacie, więc?????
>W Kościele katolickim przyjęła się taka tradycja. Nie chce mi się dublować tych samych wyjaśnień, które bez trudu można znaleźć w internecie, katechizmie itp.
>Pozdrawiam!
>
Doskonała miłość usuwa lęk

A dlaczego nie? Dublujesz je w kółko i na okrągło, w poprzek i na ukos.To nie che ci sie jeszcze raz?
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>>>To jak sie ma do tego biblijna "definicja" kapłana, że jest to mąż jednej zony? nie ma tam nic o celibacie, więc?????
>>W Kościele katolickim przyjęła się taka tradycja. Nie chce mi się dublować tych samych wyjaśnień, które bez trudu można znaleźć w internecie, katechizmie itp.

>A dlaczego nie? Dublujesz je w kółko i na okrągło, w poprzek i na ukos.To nie che ci sie jeszcze raz?
Muszę nad tym pomyśleć. Może rzeczywiście warto wklejać linki
Niestety nie mam zbyt wiele czasu. Muszę robić inne rzeczy niż pisanie na forum.

Pozdrawiam!

Doskonała miłość usuwa lęk
Myflowers (2721 punktów)
>Witam!
>>>>To jak sie ma do tego biblijna "definicja" kapłana, że jest to mąż jednej zony? nie ma tam nic o celibacie, więc?????
>>>W Kościele katolickim przyjęła się taka tradycja. Nie chce mi się dublować tych samych wyjaśnień, które bez trudu można znaleźć w internecie, katechizmie itp.
>>A dlaczego nie? Dublujesz je w kółko i na okrągło, w poprzek i na ukos.To nie che ci sie jeszcze raz?
>Muszę nad tym pomyśleć. Może rzeczywiście warto wklejać linki
>Niestety nie mam zbyt wiele czasu. Muszę robić inne rzeczy niż pisanie na forum.
>Pozdrawiam!
>
Doskonała miłość usuwa lęk

A to rób, Kochany, co masz robić, może z tego coś bardziej pożytecznego wyniknie niż "celebrowanie" kościelnych doktryn na racjonaliście. Chyba, że pracę magisterską piszesz i zbierasz materiały do ankety jakiej na temat poglądów społeczeństwa czy 'cóś"...
Ja też pozdrawiam i Pan z Tobą...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
> A to rób, Kochany, co masz robić, może z tego coś bardziej pożytecznego wyniknie niż "celebrowanie" kościelnych doktryn na racjonaliście. Chyba, że pracę magisterską piszesz i zbierasz materiały do ankety jakiej na temat poglądów społeczeństwa czy 'cóś"...
>Ja też pozdrawiam i Pan z Tobą...

No nie, nie tak radykalnie. A z kim będziemy dyskutować jeśli pozbędziemy się najlepszch oponentów?

fides ex necessitate esse non debet
Cieślański (994 punktów)

Kontrast, "głęboko religijny człowieku", jak możesz dziecku, w dwudziestym pierwszym wieku, tłumaczyć ciemne sprawki seksu pomiędzy katolickimi klechami, zatęchłymi i naukowo-przeterminowanym bibleblebliblijnymi cytatami?

>jak z tą seksualnością radzą sobie księża czy zakonnice?

Patricia, słodki aniele, za prawdę powiem uwierz mi, jedyna w bogu prawdziwa odpowiedź brzmi:
.... jak świadczą o tym liczne skandale seksualne w katolickim kościele, oni sobie z tym nie radzą, rekompensując sobie nie zaspokojone erotyczne żądze, dzieleniem się z nami, czyli bezbożnymi komunistami władzą i zamienianiem Jerzuwsiowych ideałów religijnych na brudne, bo wyrywane łatwowiernym wiernym, ostatnie pieniądze.

- Nadużywają wina mszalnego i popadają w alkoholizm.
- Masturbują się potajemnie, i z braku kobiet przebierają w damskie ciuszki, koronki, perścionki.
- "Odczuwalnie" zaniedbują się we wstydliwej w higienie miejsc intymnych.
- Wykorzystując hierarchiczną podległość służbową molestują kleryków, (biskup "Palec").
- Wykorzystują seksualnie bezbronnych nieletnich, z którymi zawierają znajomości w trakcie obcowania z nimi na lekcjach religii.
- Budują całe piramidy piramidalnych bzdur i katolickich zabobonów seksualnych mających na celu zakamuflowanie własnych problemów z celibatem.

>jakie argumenty przemawiają ZA utrzymaniem celibatu?

Pierwszy argument to zawłaszczenie przez kościół, całego dorobku życiowego, otumanionego religijnymi zabobonami i wyizolowanego od społeczeństwa i rodziny, księdza katolickiego.

Drugi argument o wymowie znanej i niemal banalnej, to wykorzystanie stresu nierozładowanego napięcia seksualnego, w celu założenia buntowniczej młodzieży początkującej w księżym fachu, obroży psychicznego szantażu, opartego na manipulacji emocjonalnej (czyli ideologicznego dyskontowania zaindoktrynowanego wstydu, wmówionego poczucia winy i wszelkiego piekielnego strachu).

Trzeci argument, to fakt, że na skutek celibatowego (od seksu) poszczenia, dochodzi w mózgach kleszych do powodujących religijne skojarzenia, urojonych przywidzeń i schizofrenicznego -głosów- słyszenia, czyli neurotransmitera-dopaminy nadmiernego nagromadzenia.

A jeśli chodzi o zakonnice, hmmm. miłosierny bóg stworzył dla nich poręczne, nawoskowane gromnice.

Kontrast, czy mógłbyś tak , dla całkowitego twoich pobożnych racji "do wiedzenia", przytoczyć jakiś odpowiedni biblebliblijny cytat, wedle religijnego wzorca i vatykańskiej propagandowej kalki, pomagający na grzeszne obrastanie grzałek w kamień, powodujący z czasem przeciekanie każdej automatycznej pralki?

bóg jest oszustwem
Kontrast (1042 punktów)
Miałem nie reagować na takie brednie, ale to po prostu wkurzające... Ty człowieku powinieneś się leczyć u seksuologa, bo napięcie seksualne wylewa się już uszami... i już chyba o niczym innym nie potrafisz myśleć. No i jeszcze o pieniądzach...
Takie zachowanie u ateistów to tylko dowód, że się czegoś boją, tylko czego? A może wody święconej
Eech...


Deus caritas est
Cieślański (994 punktów)

>Takie zachowanie u ateistów to tylko dowód, że się czegoś boją, tylko czego? A może wody święconej

Za prawdę Cipowiem, jak mi urojony bóg miłym na niebie, to ja się Kontraście, którem się nurzasz w forumianych odmentach racjonalizmu, martwię i boję jedynie o zdrowie psychiczne twoje.
Boję się również Kontraście, orzesz ty syzyfie teologii, wyłuszczający w średniowieczny i nieudolny sposób, zakłamane religianckie racje, o twoje zabukowane, (lecz z nałogowo grzeszną bytnością na forum, tracące rezerwację), miejsce w niebie.

Zadziwiająco intrygującym jest, i jako przyczynę, przywodzącym na myśl podejrzenia o powodowane traumą celibatu, twoje urojenia osobiste, że tak bezpodstawnie, łatwowiernie i zupełnie na wiarę, uważasz mnie za ateistę.

Jestem katolikiem, bo jakiś, chciwy opłat (chrztowych, tacowych komunijnych, kolendowych, ślubnych i pogrzebowych) klecha, nie pytając mnie o zgodę, wylał mi na mój niemowlęcy łebek tzw.śnięconą wodę.

Więc niech cię kochaneńki Kontraście o mój ateizm nie boli głowa, bo nikt mi jak dotąd nie przysłał listem poleconym zawiadowienia, jakoby mnie z watykańskiego totalitaryzmu religijnego wymeldował.

Za prawdę boską prawdą jest, że Kontrast widzi religijny totalitaryzm takim jakim go na lekcjach religijnej propagandy księża zaindoktrynowali, z pomocą mszalnego wina i narkotyków z dymu kadzidła,
a ja go widzę na trzeźwo, czyli takim jakim jest, dlatego mnie ta manipulacyjna ideologia religijna zniesmaczyła i cokolwiek zbrzydła.

Mój bóg to łobuz-dei-, który najpierw tworzy niedoskonałych ludzi, których swą wszechmocną wolą skłania do grzechu a potem i topi, morduje, wygania z raju i oddaje w ręce księży pedofili oraz chciwych, zakłamanych moralnie klechów, dla własnej zabawy i dla kupy śmiechu.

Mój bóg, zwalający naukowców swą super-inteligencją z nóg, jest schizofrenikiem, produkującym z wody wino alkoholikiem, taką chrzczoną wódkę, dla tego, mojemu bogu katolickiemu się wydaje, że jakoby istniał w trzech osobach, co jest wyżej wymienionych jego chorób psychicznych niepodważalnym skutkiem.

Mój bóg, wykazując na odcinku znajomości ludzkiej seksualności, porażająco ciemną zieleń, sam twierdzi, że jest ben K.artem z cudzołóstwa pedofilnego, nieletniej narzeczonej biednego cieśli żydowskiego, z jednym ze swoich schizo-trójkątnych wcieleń.

Mój bóg to dłogowłosy birbant i biseksualny wesołek, włóczący się z nierządnicą i dwunastoma chłoptasiami od wsi do wsi, naciągając łatwowiernych wiernych na nocleg, jadło i napitki, swymi schizofrenicznymi bosko-królewskimi bajdurzeniami.

Dlatego, czytając wszystkie te kontrastowo zakłamane i nawiedzone religijnie klesze bajdurzenia, niesłychanie się cieszę, że boga nie ma.

No, bo, że umarł papa, który cofnął katolicyzm o trzysta lat w rozwoju, to ja, jako niewypisany katolik, cieszę się już tak mimochodem i zupełnie od niechcenia.

Stąd kochany Kontraście moja troska o twoją zakłamaną i niedorzecznie wyidealizowaną wizję katolickiego totalitaryzmu religijnego, usprawiedliwianego urojonymi plenimpotencjami wyimaginowanego traumą kleszego celibatu, a nieistniejącego w naturze pana boga, na przekór osiągnięciom nauki i cywilizowanemu światu.


bóg jest oszustwem
Kontrast (1042 punktów)
Doprawdy Ps 53, 2 to czysta prawda. Utwierdziłeś mnie tylko w autorytecie tego tego tekstu.
Właściwie to chyba plotąc takie głupoty ośmieszasz ateistów i tych niewierzących, którzy rzeczywiście nie mogą uwierzyć, bo to trudne dla ścisłego umysłu. Ty nie jesteś niewierzący, raczej masz jakiś problem... to widać.
Każdy zdroworozsądkowy katolik, czytający takie teksty na tym serwisie wyciągnie zapewne wnioski...


Deus caritas est
Paul (408 punktów)
>Kontrast, "głęboko religijny człowieku", jak możesz dziecku, w dwudziestym pierwszym wieku, tłumaczyć ciemne sprawki seksu pomiędzy katolickimi klechami, zatęchłymi i naukowo-przeterminowanym bibleblebliblijnymi cytatami?
>>jak z tą seksualnością radzą sobie księża czy zakonnice?
>Patricia, słodki aniele, za prawdę powiem uwierz mi, jedyna w bogu prawdziwa odpowiedź brzmi:
>.... jak świadczą o tym liczne skandale seksualne w katolickim kościele, oni sobie z tym nie radzą, rekompensując sobie nie zaspokojone erotyczne żądze, dzieleniem się z nami, czyli bezbożnymi komunistami władzą i zamienianiem Jerzuwsiowych ideałów religijnych na brudne, bo wyrywane łatwowiernym wiernym, ostatnie pieniądze.
>- Nadużywają wina mszalnego i popadają w alkoholizm.
>- Masturbują się potajemnie, i z braku kobiet przebierają w damskie ciuszki, koronki, perścionki.
>- "Odczuwalnie" zaniedbują się we wstydliwej w higienie miejsc intymnych.
>- Wykorzystując hierarchiczną podległość służbową molestują kleryków, (biskup "Palec").
>- Wykorzystują seksualnie bezbronnych nieletnich, z którymi zawierają znajomości w trakcie obcowania z nimi na lekcjach religii.
>- Budują całe piramidy piramidalnych bzdur i katolickich zabobonów seksualnych mających na celu zakamuflowanie własnych problemów z celibatem.
>>jakie argumenty przemawiają ZA utrzymaniem celibatu?
>Pierwszy argument to zawłaszczenie przez kościół, całego dorobku życiowego, otumanionego religijnymi zabobonami i wyizolowanego od społeczeństwa i rodziny, księdza katolickiego.
>Drugi argument o wymowie znanej i niemal banalnej, to wykorzystanie stresu nierozładowanego napięcia seksualnego, w celu założenia buntowniczej młodzieży początkującej w księżym fachu, obroży psychicznego szantażu, opartego na manipulacji emocjonalnej (czyli ideologicznego dyskontowania zaindoktrynowanego wstydu, wmówionego poczucia winy i wszelkiego piekielnego strachu).
>Trzeci argument, to fakt, że na skutek celibatowego (od seksu) poszczenia, dochodzi w mózgach kleszych do powodujących religijne skojarzenia, urojonych przywidzeń i schizofrenicznego -głosów- słyszenia, czyli neurotransmitera-dopaminy nadmiernego nagromadzenia.
>A jeśli chodzi o zakonnice, hmmm. miłosierny bóg stworzył dla nich poręczne, nawoskowane gromnice.
>Kontrast, czy mógłbyś tak , dla całkowitego twoich pobożnych racji "do wiedzenia", przytoczyć jakiś odpowiedni biblebliblijny cytat, wedle religijnego wzorca i vatykańskiej propagandowej kalki, pomagający na grzeszne obrastanie grzałek w kamień, powodujący z czasem przeciekanie każdej automatycznej pralki?
>
bóg jest oszustwem

Oj usmialem sie jak zadnego roku !!! Kolego Cieslanski gratuluje.Ta forma krytyki bardzo mi odpowiada i tylko problem w tym ze na kamien w pralce i twardoglowych ratunku nie ma. Nawet w Vatykanie.Pozdrawiam.
Kontrast (1042 punktów)
Gdzie ja jestem?


Deus caritas est
Paul (408 punktów)
>Gdzie ja jestem?
>
Deus caritas est

>
Na forum racionalistów.
AstralStorm (558 punktów)
>Gdzie ja jestem?

Hmm. Nie wszystkim odpowiada maniakalny chichot i satyra...
Być może dlatego chcą wprowadzić cenzurę w TV.

Sarkazm, w sumie, powinien być bronią ostateczną.
Nie żebym się nie uśmiał przy powyższym tekście, ale jako argument ma on niedużą wartość. Trochę autor sobie przeholował.

(Inna sprawa, że... część z jego wniosków rzeczywiście wynika z biblii. Bóg topi swoje dzieci "za grzechy" = ojciec morduje swoje dzieci za to, że go nie słuchają. Jakby nie miał lepszych sposobów perswazji, a podobno jest wszechmocny.

Zapewne zaraz zasugerujesz czytanie symboliczne, co też zrobiłem. Wychodzi na to, że Bóg stosuje odpowiedzialność zbiorową, albo autor tekstu, którego natchnął, jest zwolennikiem tejże lub coś sobie źle zinterpretował z przekazu.

Trudno nawet wyobrazić sobie świat zapełniony wyłącznie złymi ludźmi. Apokalipsa jest już tu lepsza, bo daje szansę na jakiś sprawiedliwy osąd.

I mam takiej książce wierzyć?)


Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować.
Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób.
Wtedy będziemy mogli dyskutować.
Kontrast (1042 punktów)
Biblię czyta się od końca, czyli od Ewangelii, wtedy wszystko jest zrozumiałe. Potop jest np. skutkiem grzechem a arka zapowiedzią (figurą) Kościoła, Noe - figurą Chrystusa. Obraz nawiązuje do mitologii babilońskiej i jest utworem literackim z tego gatunku. Trzeba czytać go jak mit. W mitologii pewne osoby są symbolami dla rzeczywistości, które reprezentują. Za późno, abym to tłumaczył. Może kiedyś poszukam, a sądząc po częstotliwości tego problemu w postach, chyba napiszę więcej na swojej stronie, albo odszukam dobry opis i będę wklejał link.
Biblia była pisana przez różnych autorów na przestrzeni dwóch tysiącleci. Trzeba się trochę na tym znać, aby odczytać właściwie. Jak zabierają się zbyt pewni siebie domorośli interpretatorzy to wychodzą potem takie kwiatki. Można by napisać Encyklopedię błedów biblijnych. Zresztą co łatwo zauważyć jest tu specyficzny język (taki dialektyczny), który łatwo zinterpretować odwrotnie do właściwego sensu. Dlaczego tak pisamo? Może po to, aby łapali się w to jak w sieć wszyscy nieuprawnieni interpretatorzy?

Doskonała miłość usuwa lęk
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Wybacz Kontraście, ale akurat po Tobie spodziewałem się bardziej "racjonalnej" argumentacji. To, co napisałeś jest, delikatnie mówiąc, absurdalne. I myślę, iż sam zdajesz sobie z tego sprawę.

fides ex necessitate esse non debet
Kontrast (1042 punktów)
>Wybacz Kontraście, ale akurat po Tobie spodziewałem się bardziej "racjonalnej" argumentacji. To, co napisałeś jest, delikatnie mówiąc, absurdalne. I myślę, iż sam zdajesz sobie z tego sprawę.
Mało konkretna ta krytyka. Użyłem pewnego skrótu myślowego, może rzeczywiście zbytnio skróciłem. Jak się upraszcza to wychodzą niejasności. Niestety mam mało czasu i z tego powodu czasami popełniam podobne błędy. Zakładałem, że zostanie to zrozumiane, ale najwyraźniej trzeba wszystko pisać precyzyjnie jak ustawy prawnicze. Chociaż jakbym napisał tak jak Bill pisze umowę licencyjną, to pewnie też nikt by nie zrozumiał

Pozdrawiam!


Doskonała miłość usuwa lęk
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Mało konkretna ta krytyka.

Służę konkretami:
>Biblię czyta się od końca, czyli od Ewangelii [...]
"Pana Tadeusza" też (od 13-tej Księgi), "W poszukiwaniu straconego czasu" od 4-go tomu, a "Kaczki dziwaczki" lepiej nie czytać w ogóle (zwłaszcza w tych czasach; może kiedyś...?).
>Biblia była pisana przez różnych autorów [...]
Reszta literatury światowej również.
Czy już dostrzegasz moje intencje?

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Nihilia (115 punktów)
>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
Moim zdaniem, nic poza tradycją (zresztą wprowadzoną, by księża zbytnio się nie bogacili).

Do 1Kor: Cóz, Biblia ma to do siebie, że każdy werset można "zinterpretować" na nieskończenie wiele sposobów.
Cieślański (994 punktów)
>>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
>Moim zdaniem, nic poza tradycją (zresztą wprowadzoną, by księża zbytnio się nie bogacili).

Jak ksiądz mając żonę i dzieci, może zbytnio się bogacić?

Czy wszyscy religijni zakładają rodziny i robią sobie dzieci bo z tego jakiś niebywale za**bisty szmal na konto leci?

Myślę, że pomimo nagłośnionego kilka lat temu skandali z nielegalnymi adopcjami za pieniądze, który miał miejsce w katolickim ośrodku wychowawczo-opiekuńczym prowadzonym przez zakonnice, przesadzasz ponad miarę, z tym domniemanym podejrzeniem, że wszyscy księża mają skłonności do handlu żywym towarem.

Moim zdaniem, celibat wprowadzono nie po to aby "księża się zbytnio nie bogacili", ale po to aby chciwy, katolicki kosciół zbytnio nie zbiedniał.



bóg jest oszustwem
Kontrast (1042 punktów)
(...)

Deus caritas est
Kalikles
>>>i jakie argumenty przemawiaja ZA utrzymaniem celibatu?
>>Moim zdaniem, nic poza tradycją (zresztą wprowadzoną, by księża zbytnio się nie bogacili).
>Jak ksiądz mając żonę i dzieci, może zbytnio się bogacić?
>Czy wszyscy religijni zakładają rodziny i robią sobie dzieci bo z tego jakiś niebywale za**bisty szmal na konto leci?
Nie masz pojecia o historii Kościoła, a ....
>
bóg jest oszustwem

..... twój umysł jest oszustem toteż trudno ci zrozumieć twierdzenie, ze celibat wprowadzono aby księża się nie bogacili.
JATO (2644 punktów)
Tak samo jak z celibatem ludzi skazanych na seksualność!
Pozdrawiam


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
damian (127 punktów)
ostatnio rozmawialiśmy o tym z ksiedzem na zajęciach religii.
moiom zdaniem nie jest mozliwe, zeb7y mężczyzna prawie przez całe życie nie uprawiał seksu ani nie masturbował się (czy celibat obejmuje masturbację?). wydaje mi się ze męzczyzna musi od czasu do czasu dac upust plemnikom. słyszałem o przypadku, kiedy to ksiądz naprawde przestrzegał celibatu w tym nie masturbował się o po jakimś czasie zgłosił się do lekarza z niesamowitym bólem i obrżekiem jąder, spowodowanym brakiem upustu, tzn zgromadziło się tyle spermy, ze jądra go bolały, bo plemniki produkowane śa na bieżąco. jedyne co mu lekarz polecił bo seks lub masturbacja.

sam ksiądz na naszych zajęciach przyznał, że celibat nie wynika z praw ustanowionych przez Boga, lecz został ustanowiony na któryms z kolei soborze watykańskim.

zgadzam sie z moimi poprzednikami, że powinno się znieśc celibat w kościele, przynajmniej nie byłoby tyle pedofilii.
Racjonalnie myślący
>moiom zdaniem nie jest mozliwe, zeb7y mężczyzna prawie przez całe życie nie uprawiał seksu ani nie masturbował się (...) słyszałem o przypadku, kiedy to ksiądz naprawde przestrzegał celibatu w tym nie masturbował się o po jakimś czasie zgłosił się do lekarza z niesamowitym bólem i obrżekiem jąder

Historia bardzo mało prawdopodobna, żeby miało to jakiś związek z celibatem. Aby zachować wstrzemięźliwość seksualną, wystarczy modlitwa ("Proście, a będzie wam dane"). U osób niewierzących z pewnością jest to trudniejsze, ale na pewno nie niemożliwe. Trzeba jednak chcieć.

Pozdrawiam!

PS Aha! Żeby nie było niedomówień: nie jestem księdzem.
AstralStorm (558 punktów)
>>moiom zdaniem nie jest mozliwe, zeb7y mężczyzna prawie przez całe życie nie uprawiał seksu ani nie masturbował się (...) słyszałem o przypadku, kiedy to ksiądz naprawde przestrzegał celibatu w tym nie masturbował się o po jakimś czasie zgłosił się do lekarza z niesamowitym bólem i obrżekiem jąder
>Historia bardzo mało prawdopodobna, żeby miało to jakiś związek z celibatem.

Dodajmy, że biologicznie nieuzasadniona. U osób wysoce wstrzemięźliwych prędzej czy później dochodzi do polucji. Tak, tych samych, co u nastolatków.

> Aby zachować wstrzemięźliwość seksualną, wystarczy modlitwa ("Proście, a będzie wam dane").

No niestety nie. Trzeba albo sublimować popęd (czyli robić non-stop coś innego - w czym księża celują), albo jakoś go zaspokoić.

> U osób niewierzących z pewnością jest to trudniejsze, ale na pewno nie niemożliwe. Trzeba jednak chcieć.

Nie jest niemożliwe, lecz jest prawie niemożliwe w obecnej rzeczywistości europejskiej (na każdym rogu reklama z roznegliżowaną panią). No może w zakonie.


Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować.
Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób.
Wtedy będziemy mogli dyskutować.
Cieślański (994 punktów)

Racjonalną wiedzę w temacie celibatu znajdziesz w poniższych artykułach.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2750 -Moralność pod celi-batem
www.racjonalista.pl/kk.php/s,336 -Celibat
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1069 -Apostoł Piotr o celibacie
www.racjonalista.pl/ks.php/k,770 -Historia celibatu

bóg jest oszustwem
Manson (11 punktów)
poza tym, do zachowania celibatu potrzebne byłoby odgrodzenie sie od wszelkich bodźców fizycznych i psychicznych, a księża przeciez tak czesto pracuja z młodzieża... nie wierze zeby młody ksiadz (30lat) wytrzymał, spotykajac pare razy w tygodniu bardzo ładne nastolatki lub studentki i w jaki kolwiek sposób nie zgrzeszył
Nomejko (4 punktów)
Jest kilka wyjątków, ale to już inna para kaloszy

Ja jestem katolikiem bez zgody i chciałbym się zaangażować w głoszenie Dobrej Nowiny przede wszystkiim czynami np na podstawie dekalogu., ale wracając do kaloszy: jak mam być pojedynczym kaloszem nie mogąc być jednym z pary kaloszy, to wolę ne być tym pojedynczym kaloszem tracąc większość czasu na myślenie o innych kaloszach. No i widzisz, Ja tak napisałem ,Ty inaczej napisałeś, On inaczej i każdy inaczej, i co będziemy się kłócić? 2000 lat myślicielstwa w Kośiele Katolickim doszło do wniosku, że największym wrogiem człowieka dążącego do świętości jest jego popęd. Nie mogąc sie pogodzić, z tym że jesteśmy w tym podobni do wszystkich stworzeń, strącone to zostało na stronę grzechu. I tak oto bazując na kontraście popęd/zbawienie, kobieta/Bóg, cała Instytucja idzie na przód popędem myśli alternatywnej. Jeśli znies\iony zostane celibat, to albo zmienimy myślenie i instytucja przetrwa albo nie zmienimy i instytucja upadnie. Problem w tym że Instytucja to prawo, słowo należące do głowy, ta zaś mając na pieczę nad popędem globalnym nie jest w stanie podjąć bez emocji decyzji o uwolnienie popędu spod wiezów prawa. Dopuki z prawem naturalnym będzie wlczyć prawo Instytucji, doputy Instytucja będzie trwać. Jedynym wyjściem jest ogłosić że popęd człowieka też jest święty, więc należy go szanować i wykorzystywać, tak jak ma być wykorzystyuwany. Za przykład niech nam posłużą, zwierzątka, którew pan bóg stworzył, niektóre łączą się w pary na całe zycie. Jeśli takie zwierzątka to potrafia , to co dopiero my, istoty rozumne, ludzie, potrafimy. Cześć, nie chce mi sięjuż pisać, napisałem co myślę. I tak, każdy widzi świat inaczej i nie chcę nikomu odbierać tego. Ciao.
Nomejko (4 punktów)
Mam pytanie do Kontrasta, bo wiem, że on odpowie na to pytanie: CZY SŁOWO CELIBAT OZNACZA BEZŻEŃSTWO? TAK czy NIE? I nie obwijać w bawełnę. Bo słyszałem o celibacie na pustyni. Przecież to absurd, bo na pustuni raczej kobiety nie spotkam. Tak więc czy chodzi o masturbację? ODPOWIEDZ, TAK czy NIE? Czy chodzi tu o coś na pokaz z ładną oprawą sutanny, czy chodzi o całe moje życie nawet wtedy gdy żaden człowiek mnie nie widzi? OPDPOWIEDZ!!!

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365