Racjonalista - Strona głównaDo treści
Niski kurs złotego korzystny dla eksporterów?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
17-05-2012 19:23Atarax (78 punktów)Niski kurs złotego korzystny dla eksporterów?
Wielu dziennikarzy pisze, że spadek wartości złotego jest korzystny dla eksporterów. Moim zdaniem to nieprawda, błąd w rozumowaniu. No bo cóż z tego, że dany eksporter otrzyma za swój towar więcej pieniędzy (w złotych polskich), skoro będą to pieniądze mniej warte. Przecież nie jest istotna ilość pieniędzy na koncie, w skarpecie lub kieszeni, tylko ich siła nabywcza. Ta zaś, wskutek spadku wartości złotego przecież nie wzrośnie. Ja też (mimo żem nie eksporter a zwykły konsument) mam coraz więcej złotych na koncie. Tylko co mi z tego, skoro kupić za nie mogę coraz mniej. Bardziej odpowiadała mi sytuacja sprzed lat, gdy złotych miałem wprawdzie mniej, ale za to 1 USD był wart 2,07 PLN, 1 EUR - 3,36 PLN a 1 CHF - 2,01 PLN (lipiec 2008 r.).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jest korzystny dla eksporterów, bo (zakłada się) większość dóbr nabywają w kraju.
Co kończy dyskusję.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jest korzystny dla eksporterów, bo (zakłada się) większość dóbr nabywają w kraju.
>Co kończy dyskusję.

Polacy większość dóbr importują zza granicy, bo mamy ujemny bilans handlowy od lat.
Dlatego im wyższy kurs złotego do innych walut, tym lepiej dla statystycznego Polaka.
Dla mnie osobiście euro powinno kosztować 50 groszy, a dolar 40. Tak by było dla mnie korzystnie.

To co się mówi w mediach, to pranie mózgu telewidzom, co nie umieją policzyć procentu składanego i nie przeczytali ani jednej książki w ciągu ostatniego roku.
18-05-2012 07:05 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Przykro mi, ale umknął Panu cały rynek wewnętrzny kraju, gdzie też się produkuje i konsumuje dobra. Tak więc w bilansie firmy eksportera na pewno są ujęte dobra eksportowane, być może korzysta ona w jakiejś części z importu, oraz na 100% są dobra z rynku wewnetrznego kraju (na 100% bo chociażby rachunek za prąd jest w tej grupie, a często i półprodukty czy produkty, itp). Statystycznie eksporterzy opierają się na rynku wewnętrznym kraju. Choć oczywiście możliwe są sytuacje, że eksporter działa na zasadzie: importuje towar - stawia pieczątkę, że towar jest polskim produktem - eksporuje dalej nie zmieniony towar (mieliśmy dokładnie taki zarzut od Rosji w sprawie produktów żywnościowych, gdy były zawirowania z "trującą" żywnością).

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Przykro mi, ale umknął Panu cały rynek wewnętrzny kraju, gdzie też się produkuje i konsumuje dobra. Tak więc w bilansie firmy eksportera na pewno są ujęte dobra eksportowane, być może korzysta ona w jakiejś części z importu, oraz na 100% są dobra z rynku wewnetrznego kraju (na 100% bo chociażby rachunek za prąd jest w tej grupie, a często i półprodukty czy produkty, itp). Statystycznie eksporterzy opierają się na rynku wewnętrznym kraju. Choć oczywiście możliwe są sytuacje, że eksporter działa na zasadzie: importuje towar - stawia pieczątkę, że towar jest

Kurs waluty nie jest przyczyną tylko skutkiem.

Prężna gospodarka, której produkty wszyscy będą kupować będzie miała coraz silniejszą walutę, a słaba słabszą. Dlatego kraje opóźnione w rozwoju mają słabe waluty, a godzina pracy u nich tania.
18-05-2012 10:21 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Gdyby to było takie proste to Europa nie miała by (dziś [w Grecji]) kryzysu odziedziczonego po Usa.

Jednak rzeczywiście jest dużo prawdy w tym, że silna wewnętrznie gospodarka da radę zewnętrznym zawirowaniom. Natomiast już takie stwierdzenia: "Prężna gospodarka, której produkty wszyscy będą kupować będzie miała coraz silniejszą walutę, a słaba słabszą." nie dają się utrzymać. Gdyby chcieć temu wierzyć, to trzeba by zakładać, że za jednego dolara Rosjanie powinni płacić milion rubli, a chleb w Rosji powinien kosztować jedną milionową chleba w Usa.
Istnieją naturalne mechanizmy stabilizowania się kursów - jest to poniekąd konkurencja o dobra wyprodukowane między rynkiem wewnętrznym kraju, a zewnętrznymi dla kraju rynkami. Chętnie podywaguje dalej, ale chciałbym podkreślić, że sytuacja musi się ustabilizować (albo nadchodzi rewolucja z nowym rozdaniem i anulowaniem [części] długów).

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby to było takie proste to Europa nie miała by (dziś [w Grecji]) kryzysu odziedziczonego po Usa.
>Jednak rzeczywiście jest dużo prawdy w tym, że silna wewnętrznie gospodarka da radę zewnętrznym zawirowaniom. Natomiast już takie stwierdzenia: "Prężna gospodarka, której produkty wszyscy będą kupować będzie miała coraz silniejszą walutę, a słaba słabszą." nie dają się utrzymać. Gdyby chcieć temu wierzyć, to trzeba by zakładać, że za jednego dolara Rosjanie powinni płacić milion rubli, a chleb w Rosji powinien kosztować jedną milionową chleba w Usa.
>Istnieją naturalne mechanizmy stabilizowania się kursów - jest to poniekąd konkurencja o dobra wyprodukowane między rynkiem wewnętrznym kraju, a zewnętrznymi dla kraju rynkami. Chętnie podywaguje dalej, ale chciałbym

Wytłumaczę na modelu.

Mamy wyspiarskie kraje, całkowicie odcięte od reszty i autonomiczne gospodarczo. Nie występuje między nimi wymiana handlowa i nie ma kursów walut. Niektóre z krajów mają wyższą technologię i używają bydła do hodowli, a inne uprawiają rolę ręcznie, a jeszcze inne żyją ze zbieractwa.

Wynalezione zostają łodzie i zaczyna się handel.

Kraje mające wysokie technologie eksportują swoją wiedzę i produkty krajom które chcą to kupić. Za to te drugie płacą im swoją pracą oraz surowcami.
Wartość usług i produktów zawierających surowce, pracę i wiedzę jest (przy samoczynnie ustalonym kursie wymiany barterowej) wyższa niż usług i produktów zawierających tylko surowce, trochę pracy i mało wiedzy. Za te pierwsze towary dostaje się więcej tych drugich.
W takiej sytuacji, kiedy jeszcze nie ma waluty już mamy barterowy kurs wymiany, który pozwala krajowi wyżej rozwiniętemu uzyskać za swoje produkty więcej, niż prymitywnemu.

Wprowadzamy walutę w postaci kruszcu lub fiat w ilości stale proporcjonalnej do PKB. Rynek ustali jej kurs na jakimś poziomie. Dalszy rozwój kraju rozwiniętego będzie zwiększał kurs jego waluty w stosunku do krajów nisko rozwiniętych.

Od powyższych istnieją pewne wyjątki. Np waluty krajów prymitywnych, ale bogatych w surowce, których inne nie mają będą rosły dzięki popytowi na surowce (kraje arabskie, Rosja).
Innym wyjątkiem jest nadmierny druk pieniądza fiat, co prowadzi do inflacji i zakłócenia mechanizmu.

Kurs wymiany, kiedy nie jest zakłócany dodrukiem jest pochodną rozwoju cywilizacyjnego i siły gospodarki.
18-05-2012 11:24 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Model ma defekt:
1. Kraj o niższej technologii nie rozwija się w żaden sposób (goniąc ten o wyższej technologii) - dlaczego?
2. Nie uwzględnia się przeniesienia produkcji do tańszego kraju.
3. Nie uwzględnia się pewnej wspólnej bazy - na przykład produkcji (części) żywności, innych "prostych" podstawowych produktów (np. mebli), które opłaca się robić na eksport w kraju o niższej technologii i niższych kosztach pracy, a które w naturalny sposób prowadzą do równowagi ekonomicznej (a czasami też specjalizacji krajów).

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Model ma defekt:
>1. Kraj o niższej technologii nie rozwija się w żaden sposób (goniąc ten o wyższej technologii) - dlaczego?

Nieprawda. Kraje o niższej technologii mają wyższy przyrost PKB od wysoko rozwiniętych.

>2. Nie uwzględnia się przeniesienia produkcji do tańszego kraju.

Jak przeniesienie produkcji wpłynie na kurs waluty? Moim zdaniem podniesie kurs waluty tańszego kraju.

>3. Nie uwzględnia się pewnej wspólnej bazy - na przykład produkcji (części) żywności, innych "prostych" podstawowych produktów (np. mebli), które opłaca się robić na eksport w kraju o niższej technologii i niższych kosztach pracy, a które w naturalny sposób prowadzą do równowagi ekonomicznej (a czasami też specjalizacji krajów).

To się przecież dzieje. To dlatego złotówka zyskała do silnych walut.

To że nie zyskała więcej jest wynikiem zadłużania przez rząd.
18-05-2012 18:27 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie rozumiem wypowiedzi.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Ocykan (3528 punktów)
>Jest korzystny dla eksporterów, bo (zakłada się) większość dóbr nabywają w kraju.

Przykro mi, ale umknął Panu fakt, że w przypadku spadku kursu złotego ceny większości dóbr nabywanych w kraju rosną.

>Co kończy dyskusję.

Nie byłbym tak apodyktyczny...
18-05-2012 09:48 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jest korzystny dla eksporterów, bo (zakłada się) większość dóbr nabywają w kraju.
>Przykro mi, ale umknął Panu fakt, że w przypadku spadku kursu złotego ceny większości dóbr nabywanych w kraju rosną.
Szybciej niż zyski z eksportu ???

Ja jednak pozwolę sobie skończyć dyskusję.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Ocykan (3528 punktów)
>Ja jednak pozwolę sobie skończyć dyskusję.

...
Matix (5786 punktów)
Jak w życiu, jeden korzysta więc drugi traci i na odwrót. Niestety akurat teraz chcę zakupić pewien produkt zagraniczny i jego cena jest wysoka (nie jest produkowany w Polsce). Więc tracę.
Grzegorz (5685 punktów)
>Wielu dziennikarzy pisze, że spadek wartości złotego jest korzystny dla eksporterów. Moim zdaniem to nieprawda, błąd w rozumowaniu. No bo cóż z tego, że dany eksporter otrzyma za swój towar więcej pieniędzy (w złotych polskich), skoro będą to pieniądze mniej warte.
A jak będzie mocny złoty to może w ogóle nic za niego nie dostać, bo jego odbiorcom bardziej opłaci się kupić dany towar gdzie indziej.
szuro (1757 punktów)
Wszystko zależy od sytuacji przedsiębiorcy. Jeżeli surowce do produkcji kupuje na rynku krajowym a wyroby gotowe sprzedaje za granicą to jego sytuacja się poprawia.(więcej złotówek które może wydać na lokalnych rynkach)
Jeżeli importuje surowce i eksportuje wyroby gotowe na ten sam rynek to powinien wyjść mniej więcej na zero (w długiej perspektywie). Będzie kupował po wyższym kursie ale i sprzedawał po wyższym kursie.
Najtrudniejszą do przewidzenia sytuację ma taki przedsiębiorca który importuje surowce i eksportuje wyroby gotowe ale rozlicza się w różnych walutach. Wtedy wszystko może się zdarzyć

A jeżeli chodzi o skalę makro to przy takiej zmianie kursu produkcja w Polsce zwyczajnie tanieje (właśnie dlatego że dla inwestora zagranicznego siła nabywcza jego pieniądza rośnie). W związku z tym oprócz tego że aktualni eksporterzy mogą zyskać to taki kurs powinien się przełożyć na wzrost nowego eksportu. Z tym że tutaj sporo zależy nie tylko od realnych kursów ale również oczekiwań graczy. Jeżeli oczekują że w długim okresie waluta będzie się jednak umacniać to nowy eksport może się nie pojawić.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365