 |
Idea nie warta szerzenia (na TED) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-05-2012 22:19 | Sylwek (15472 punktów) | Idea nie warta szerzenia (na TED)
3 na 5 | Niejaki Nick Hanauer planował dać wykład w ramach TED zaczynający się następująco: > To niesamowite jak istotnie jedna idea może kształtować społeczeństwo i jego politykę. Rozważcie taką:> Jeśli podatki bogatych pójdą w górę, spadnie ilość nowo powstających miejsc pracy.> Ta idea jest artykułem wiary Republikanów, rzadko podważanym przez Demokratów, oraz nadała ona kształt większości współczesnego krajobrazu ekonomicznego.> Ale czasami idee, o których wiemy, że są prawdziwe, są w istocie całkiem fałszywe. Przez tysiące lat ludzie byli pewni centralnego miejsca Ziemi we Wszechświecie. Ale to nie prawda, zaś każdy astronom, który uważa inaczej, uprawia marną astronomię....i przechodzący w krytykę dominującego, neoliberalnego paradygmatu ekonomicznego. Jego wystąpienie, jak to jest opisane w The Atlantic ( gdzie załączono tekst całego wystąpienia wraz ze slajdami prezentacji), zostało uznane za "zbyt polityczne". Oto stan współczesnego świata: dyktatura bogatych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jeden z komentarzy mi się spodobał: "actually, considering how expensive tickets to TED talks are, it's probably an appropriate forum to discuss this topic."
Pozdrawiam
Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
|
|
 | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Tak. Ale jest też pełno korwinizmu w czystej postaci. To przeraża mnie najbardziej: korwinizm jest mejnstrimem, który niszczy współczesną ekonomię, a jednak wciąż korwiniści jazgoczą o "socjalu" jako przyczynie zła. Dla tej formy gospodarczego liberalizmu powinno być przeznaczone to samo miejsce co dla zbrodniczego komunizmu.
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Tak. Ale jest też pełno korwinizmu w czystej postaci. To przeraża mnie najbardziej: korwinizm jest mejnstrimem, który niszczy współczesną ekonomię, a jednak wciąż korwiniści jazgoczą o "socjalu" jako przyczynie zła. Dla tej formy gospodarczego liberalizmu powinno być przeznaczone to samo miejsce co dla zbrodniczego komunizmu.
To socjal jest dobry? Dlaczego? Gdzie, w którym kraju panuje korwinizm niszczący ekonomię? Jak się on objawia?
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | tl;dr: tak socjal jest dobry, co do reszty, to srsly, odsyłam do początku wątku.
|
|
| |  | 1 na 1 | deili (1140 punktów) | >To socjal jest dobry? Dlaczego?
Wszytko co jest stosowane z umiarem jest dobre, jeśli stracimy umiar zawsze będziemy szkodzić, tak przypadku socjalu jak i liberalizacji.
>Gdzie, w którym kraju panuje korwinizm niszczący ekonomię? Jak się on objawia? Nigdzie nie doszło do realizacji tych chorych ideologi, choćby dlatego że gdyby ktokolwiek je chciał wprowadzić, zanim by do tego doszło, kraj taki stał by się reżimem.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nigdzie nie doszło do realizacji tych chorych ideologi, choćby dlatego że gdyby ktokolwiek je chciał wprowadzić, zanim by do tego doszło, kraj taki stał by się reżimem.
No ale gdy czytam bełkot szefa balcerowiczowskiej fundacji o konieczności wprowadzenia konkurencji między uczelniami prywatnymi i państwowymi "by wygrały najlepsze", to jednak widzę, że korwinizm zakrada się w nader szacowne grona.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >No ale gdy czytam bełkot szefa balcerowiczowskiej fundacji o konieczności wprowadzenia konkurencji między uczelniami prywatnymi i państwowymi "by wygrały najlepsze", to jednak widzę, że korwinizm zakrada się w nader szacowne grona.
Ciężko mi się odnieść bo nie znam tych założeń, na czym ta konkurencja miała by polegać, jak miałaby być wprowadzana. Wydaje mi się że takowa już jest, są uczelnie prywatne które są cenione bardziej niż te państwowe, a chyba jedynym "miernikiem" jest sukces absolwentów.
|
|
| | | | |  | |
| | | | | |  | | deili (1140 punktów) | > Przepraszam za brak linku: natemat.pl(*)lwark-profesorowie-to-chamstwoTo jest doskonały przykład pewnego rozumowania, jeśli coś nie działa tak jak należy, nie jest idealne to należy to rozpie... Jak człowiek chory to trzeba go usunąć zamiast leczyć, zresztą to towarzystwo się z tym nie kryje  Natomiast co do opisanej sytuacji, jak zwykle prawda leży po środku, nie mniej nie czuje się na siłach by zabierać głos. Być może dobrym pomysłem było by aby uczelnie prywatne miały szanse na jakieś fundusze, myślę tu o stypendialnych, ale na pewno nie wszystkie, a te najlepsze. Oczywiście nie za darmo, coś za coś. Za szkołę odpowiada właściciel, w końcu tego chcą, więc państwo niech odpowiada za swoje, a prywatni za swoje. Niech udowodnią tą wyższość prywatnej edukacji
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Wydaje mi się że takowa już jest, są uczelnie prywatne które są cenione bardziej niż te państwowe, a chyba jedynym "miernikiem" jest sukces absolwentów.
Idealnego nie będzie, ale całkiem dobrym wyznacznikiem będzie suma wynagrodzeń, jakie otrzymują w danym okresie czasu po skończeniu uczelni. Jeszcze lepszym będzie np ilość istotnych odkryć naukowych, ale to ciężko policzyć.
|
|
| | | | | |  | | deili (1140 punktów) | >>Wydaje mi się że takowa już jest, są uczelnie prywatne które są cenione bardziej niż te państwowe, a chyba jedynym "miernikiem" jest sukces absolwentów. >Idealnego nie będzie, ale całkiem dobrym wyznacznikiem będzie suma wynagrodzeń, jakie otrzymują w danym okresie czasu po skończeniu uczelni.
Jeśli sukces liczysz na zasadzie dochodów, to oznacza to że jesteś wyjątkowo płytkim człowiekiem. Gdyby tak było to politycy musieli by być by całkiem mądrymi osobami.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>Wydaje mi się że takowa już jest, są uczelnie prywatne które są cenione bardziej niż te państwowe, a chyba jedynym "miernikiem" jest sukces absolwentów. >>Idealnego nie będzie, ale całkiem dobrym wyznacznikiem będzie suma wynagrodzeń, jakie otrzymują w danym okresie czasu po skończeniu uczelni. >Jeśli sukces liczysz na zasadzie dochodów, to oznacza to że jesteś wyjątkowo płytkim człowiekiem. >Gdyby tak było to politycy musieli by być by całkiem mądrymi osobami.
Jestem płytki i chciwy. Jestem też egoistą i nie myję uszu.
Skoro to ustaliliśmy, to wytłumacz mi dlaczego sukcesu uczelni nie można liczyć także przez potencjalne zarobki absolwentów?
Wydaje mi się (wyprowadź mnie z błędu), że duża część studentów robiących drogie płatne studia, robi je z powodu oczekiwanych po nich większych zarobków. Nie mam na myśli patologii kształcenia wyższego w Polsce, ale na Zachodzie. Drogie studia to inwestycja. Drogie studia nie dające dobrze płatnej pracy lub poszukiwanych umiejętności to zła inwestycja.
Rozumiem że wiele osób studiuje humanistyczne kierunki dla przyjemności, a żyje ze spadku. Pomińmy ich jednak. To hobby jest popularne chyba tylko w Polsce.
|
|
| | | | | | | |  | | eloim123 (49 punktów) | >Skoro to ustaliliśmy, to wytłumacz mi dlaczego sukcesu uczelni nie można liczyć także przez potencjalne zarobki absolwentów? Najlepzy wydział chemii specjalizuje się w przemysłowym procesie syntezy amfetaminy.
>Wydaje mi się (wyprowadź mnie z błędu), że duża część studentów robiących drogie płatne studia, robi je z powodu oczekiwanych po nich większych zarobków. Nie mam na myśli patologii kształcenia wyższego w Polsce, ale na Zachodzie. Drogie studia to inwestycja. Drogie studia nie dające dobrze płatnej pracy lub poszukiwanych umiejętności to zła inwestycja. Na szczęście politechniki nie potrzebują tak drogich laboratoriów jak prawnicy bo mogłaby nam grozić zapaść cywilizacyjna.
>Rozumiem że wiele osób studiuje humanistyczne kierunki dla przyjemności, a żyje ze spadku. Pomińmy ich jednak. To hobby jest popularne chyba tylko w Polsce. Raczej w krajach anglosaskich. Przynajmnej na Ziemi.
|
|
| | | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Skoro to ustaliliśmy, to wytłumacz mi dlaczego sukcesu uczelni nie można liczyć także przez potencjalne zarobki absolwentów? >Najlepzy wydział chemii specjalizuje się w przemysłowym procesie syntezy amfetaminy.
Opisujesz fakt, hipotezę? Nie rozumiem. Który wydział chemii, w jakim uniwersytecie? Ile zarabili absolwenci przez 10 kolejnych lat? Podaj dane. Najlepiej oficjalne roczne wyniki.
>>Wydaje mi się (wyprowadź mnie z błędu), że duża część studentów robiących drogie płatne studia, robi je z powodu oczekiwanych po nich większych zarobków. Nie mam na myśli patologii kształcenia wyższego w Polsce, ale na Zachodzie. Drogie studia to inwestycja. Drogie studia nie dające dobrze płatnej pracy lub poszukiwanych umiejętności to zła inwestycja. >Na szczęście politechniki nie potrzebują tak drogich laboratoriów jak prawnicy bo mogłaby nam grozić zapaść cywilizacyjna.
To jest taki sarkazm? Aaa...
>>Rozumiem że wiele osób studiuje humanistyczne kierunki dla przyjemności, a żyje ze spadku. Pomińmy ich jednak. To hobby jest popularne chyba tylko w Polsce. >Raczej w krajach anglosaskich. Przynajmnej na Ziemi.
Jest pewna różnica. W krajach anglosaskich poziom życia jest znacznie wyższy niż u nas. Ich stać na fanaberie.
|
|
| | | | | | | |  | | deili (1140 punktów) | >Skoro to ustaliliśmy, to wytłumacz mi dlaczego sukcesu uczelni nie można liczyć także przez potencjalne zarobki absolwentów?
Gdyż często ci którzy odnoszą największe sukcesy zarabiają w okolicach średniej krajowej. Natomiast półinteligenci którzy muszą skończyć studia po to by tatuś mógł ich wziąć do rady nadzorczej kończą prywatne uczelnie na których by dostać dyplom wystarczy płacić czesne i zlecić komuś napisanie pracy magisterskiej. Jak myślisz dlaczego nie tak dawno był płacz że zawieszenie obowiązkowej służby wojskowej zredukowało liczbę studentów na prywatnych uczelniach ?
Ale oczywiście tego Korwin ci nie wyjaśnił. A tak serio, ile osób jeszcze zamierza tutaj wysłać do tworzenia propagandy ? Bo jak na razie wasza aktywność na tym forum daje mu negatywne efekty, i fatalną reklamę, posiadania zwolenników logicznego, oraz przyczynowo skutkowego myślenia.
EOT.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Skoro to ustaliliśmy, to wytłumacz mi dlaczego sukcesu uczelni nie można liczyć także przez potencjalne zarobki absolwentów? >Gdyż często ci którzy odnoszą największe sukcesy zarabiają w okolicach średniej krajowej.
To na czym polega ich sukces? Jeżeli ktoś sie zajmuje pracą badawczą, na którą nie ma popytu i nie może być wykorzystana w gospodarce, to dlaczego miałby zarabiać więcej? Ja się dziwię i gratuluję mu, że wogóle coś zarabia za coś czego jeszcze nie można wykorzystać. Oczywiście cenię to i cieszę się że tacy ludzie są. Myślę że Ty i inni powinni ich docenić przez dobrowolne stypendium. Ufundujcie takim ludziom dobrowolne stypendia i niech zarabiają więcej. Też się dorzucę.
>Natomiast półinteligenci którzy muszą skończyć studia po to by tatuś mógł ich wziąć do rady nadzorczej kończą prywatne uczelnie na których by dostać dyplom wystarczy płacić czesne i zlecić komuś napisanie pracy magisterskiej.
To ich sprawa. Mają swoje firmy, to niech sobie zatrudniają półgłówków. Wolność korzystania z kapitału. Jak bym się dowiedział, że firma której mam akcje tak robi, to bym je sprzedał.
>Jak myślisz dlaczego nie tak dawno był płacz że zawieszenie obowiązkowej służby wojskowej zredukowało liczbę studentów na prywatnych uczelniach ?
Dźwięk płaczu nie dotarł do mnie. Przyznaję, że nie słuchałem zbyt uważnie.
>Ale oczywiście tego Korwin ci nie wyjaśnił. >A tak serio, ile osób jeszcze zamierza tutaj wysłać do tworzenia propagandy ? >Bo jak na razie wasza aktywność na tym forum daje mu negatywne efekty, i fatalną reklamę, posiadania zwolenników logicznego, oraz przyczynowo skutkowego myślenia.
Ciągle czekam na argumenty za socjalem i przeciw liberalizmowi. Najlepiej racjonalne, ale przyjmę też wyzwiska.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Jeszcze lepszym będzie np ilość istotnych odkryć naukowych, ale to ciężko policzyć.
To chyba powinien być jedyny wyznacznik jakości uczelni?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Jeszcze lepszym będzie np ilość istotnych odkryć naukowych, ale to ciężko policzyć. >To chyba powinien być jedyny wyznacznik jakości uczelni?
Nie, dlaczego? Są ludzie idący na uczelnię żeby być naukowcami i godząc się na dobrą płacę robić to co lubią. Np fizycy kwantowi czy ichtiologowie badający nowe gatunki dla przyjemności. Są tacy, co idą dla kasy. Oczekują zdobycia wiedzy, którą wykorzystają w celu zarabiania dużych pieniędzy. Zarządzanie, finanse, stomatologia, medycyna. Te same kierunki jak wyżej, ale na zamówienie koncernów.
Uczelnia może kształcić świetnych stomatologów, którzy nie zrobią żadnego odkrycia naukowego. To będzie dobra uczelnia, bo dostarcza oczekiwaną usługę.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie, dlaczego?
Dlatego, że od takich usług (kształcenia zawodowego) powinny być, nie wiem, wyższe szkoły zawodowe? Jak ktoś chce zarabiać i potrzebuje hintów jak to robić, niech idzie na praktyki albo zawodówki, a nie pcha się do Akademii.
Studia mogą oczywiście przydawać się w znalezieniu pracy, ale z punktu widzenia funkcjonowania uniwersytetów powinna ta przydatność być co najwyżej skutkiem ubocznym.
Większość apokaliptycznych wizji obecnych we współczesnej (pop)kulturze to brednie, ale akurat erozja tego co można by nazwać "naukowym" fundamentem rozwiniętych społeczeństw, będąca dość bezpośrednią konsekwencją komercjalizacji Akademii jest realnym zagrożeniem, między innymi przez to, że zamiast wymagać od uniwersytetów rozwoju wiedzy i badań podstawowych, niektórym roi się mierzyć ich sukces liczbą magistrów zarabiających potem gdzieś powyżej średniej krajowej.
>Uczelnia może kształcić świetnych stomatologów, którzy nie zrobią żadnego odkrycia naukowego. To będzie dobra uczelnia, bo dostarcza oczekiwaną usługę.
To będzie szkoła zawodowa. Nie nazywajmy tego uczelnią. Uczelnie skupiające się na takim kształceniu mogą tylko reprodukować rzemieślników w danym zawodzie, reprodukujących aktualny stan wiedzy i umiejętności.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie, dlaczego? >Dlatego, że od takich usług (kształcenia zawodowego) powinny być, nie wiem, wyższe szkoły zawodowe? Jak ktoś chce zarabiać i potrzebuje hintów jak to robić, niech idzie na praktyki albo zawodówki, a nie pcha się do Akademii. >Studia mogą oczywiście przydawać się w znalezieniu pracy, ale z punktu widzenia funkcjonowania uniwersytetów powinna ta przydatność być co najwyżej skutkiem ubocznym.
Chirurdzy do zawodówek? Konstruktorzy okrętów do OHP?
>Większość apokaliptycznych wizji obecnych we współczesnej (pop)kulturze to brednie, ale akurat erozja tego co można by nazwać "naukowym" fundamentem rozwiniętych społeczeństw, będąca dość bezpośrednią konsekwencją komercjalizacji Akademii jest realnym zagrożeniem, między innymi przez to, że zamiast wymagać od uniwersytetów rozwoju wiedzy i badań podstawowych, niektórym roi się mierzyć ich sukces liczbą magistrów zarabiających potem gdzieś powyżej średniej krajowej.
Może lepiej mierzyć sukces ilością publikacji drukowanych do szafy? Tak się składa, że polscy naukowcy są w tym dobrzy. Dzięki temu mamy doktorów i wogóle.
>>Uczelnia może kształcić świetnych stomatologów, którzy nie zrobią żadnego odkrycia naukowego. To będzie dobra uczelnia, bo dostarcza oczekiwaną usługę. >To będzie szkoła zawodowa. Nie nazywajmy tego uczelnią. Uczelnie skupiające się na takim kształceniu mogą tylko reprodukować rzemieślników w danym zawodzie, reprodukujących aktualny stan wiedzy i umiejętności.
Tobie się wydaje, że wyższe wykształcenie jest zarezerwowane tylko dla tych, co będą odkrywać nowe horyzonty. Dlaczego nie dostrzegasz, że neurochirurg nawet jako zwykły wyrobnik też potrzebuje czegoś więcej niż zawodówki?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Chirurdzy do zawodówek?
Najlepsi chirurdzy to nie ci co najwięcej zarabiają. I nie zajmują się tylko szyciem ludzi wedle tego co ich nauczono.
>Konstruktorzy okrętów do OHP?
Akurat nie przypadkiem profil politechnik jest istotnie różny od uniwersytetów.
>Może lepiej mierzyć sukces ilością publikacji drukowanych do szafy? A co to za durna brednia?
>Tak się składa, że polscy naukowcy są w tym dobrzy. Dzięki temu mamy doktorów i w ogóle.
Bardzo słaby pseudoargument. Czy ja gdzieś napisałem, że PL_nauka jest szczególnie chwalebnym przykładem?
>Tobie się wydaje, że wyższe wykształcenie jest zarezerwowane tylko dla tych, co będą odkrywać nowe horyzonty. Dlaczego nie dostrzegasz, że neurochirurg nawet jako zwykły wyrobnik też potrzebuje czegoś więcej niż zawodówki?
Jak mówiłem, "wyższa szkoła zawodowa". Nie twierdzę, że nie powinno takowych być. Ważne, by były też prawdziwe uniwersytety, z których państwo zdejmuje obowiązek konkurencji z takimi komercyjnymi przybytkami i pozwala się skupiać na badaniach.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Chirurdzy do zawodówek? >Najlepsi chirurdzy to nie ci co najwięcej zarabiają. I nie zajmują się tylko szyciem ludzi wedle tego co ich nauczono. >>Konstruktorzy okrętów do OHP? >Akurat nie przypadkiem profil politechnik jest istotnie różny od uniwersytetów. >>Może lepiej mierzyć sukces ilością publikacji drukowanych do szafy? >A co to za durna brednia? >>Tak się składa, że polscy naukowcy są w tym dobrzy. Dzięki temu mamy doktorów i w ogóle. >Bardzo słaby pseudoargument. Czy ja gdzieś napisałem, że PL_nauka jest szczególnie chwalebnym przykładem?
Ten argument użyłem przeciw tezie o mierzeniu sukcesu pracami naukowymi.
>>Tobie się wydaje, że wyższe wykształcenie jest zarezerwowane tylko dla tych, co będą odkrywać nowe horyzonty. Dlaczego nie dostrzegasz, że neurochirurg nawet jako zwykły wyrobnik też potrzebuje czegoś więcej niż zawodówki? >Jak mówiłem, "wyższa szkoła zawodowa". Nie twierdzę, że nie powinno takowych być. Ważne, by były też prawdziwe uniwersytety, z których państwo zdejmuje obowiązek konkurencji z takimi komercyjnymi przybytkami i pozwala się skupiać na badaniach.
Dlaczego państwo? Dlaczego nasze państwowe uniwersytety są dopiero na 300 miejscu najlepszych uniwersytetów świata za prywatnymi z USA? Nie wiesz, że u nas urzędnicy zabiorą co się da dla siebie? Resztę wydadzą byle jak. Dlatego stadion w Warszawie tyle kosztował i już się sypie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Dlaczego państwo?
Bo tylko państwo może stawiać badania podstawowe, nie dające żadnych z góry przewidywalnych efektów o zastosowaniach komercyjnych, na pierwszym miejscu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Dlaczego państwo? >Bo tylko państwo może stawiać badania podstawowe, nie dające żadnych z góry przewidywalnych efektów o zastosowaniach komercyjnych, na pierwszym miejscu.
Nieprawda. Mogą to także robić fundacje i organizacje niepaństwowe, które nie mają za cel zysku finansowego.
Dlaczego twierdzisz, że tylko państwo może to robić?
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nigdzie nie doszło do realizacji tych chorych ideologi, choćby dlatego że gdyby ktokolwiek je chciał wprowadzić, zanim by do tego doszło, kraj taki stał by się reżimem. >No ale gdy czytam bełkot szefa balcerowiczowskiej fundacji o konieczności wprowadzenia konkurencji między uczelniami prywatnymi i państwowymi "by wygrały najlepsze", to jednak widzę, że korwinizm zakrada się w nader szacowne grona.
Przecież konkurencja jest od czasu powstania uczelni prywatnych. Z tym że niestety na nierównych warunkach.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>To socjal jest dobry? Dlaczego? >Wszytko co jest stosowane z umiarem jest dobre, jeśli stracimy umiar zawsze będziemy szkodzić, tak przypadku socjalu jak i liberalizacji.
Dla mnie socjal jest zły, bo z niego nie korzystam, a muszę płacić na nierobów. Obaliłem Twoją tezę.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | deili (1140 punktów) | >Dla mnie socjal jest zły, bo z niego nie korzystam, a muszę płacić na nierobów. >Obaliłem Twoją tezę.
Skoro nie rozróżniasz przedstawienia własnego zadanie, opinii, od obalenia tezy, pozostawię ten jak i inne twoje tezy bez odpowiedzi.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | eloim123 (49 punktów) | >>>To socjal jest dobry? Dlaczego? >>Wszytko co jest stosowane z umiarem jest dobre, jeśli stracimy umiar zawsze będziemy szkodzić, tak przypadku socjalu jak i liberalizacji. >Dla mnie socjal jest zły, bo z niego nie korzystam, a muszę płacić na nierobów. To znaczy na kogo?
>Obaliłem Twoją tezę. Obaliłbyś, gdyby cię tato zamast do przedszkola wysłał do kopalni.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>>To socjal jest dobry? Dlaczego? >>>Wszytko co jest stosowane z umiarem jest dobre, jeśli stracimy umiar zawsze będziemy szkodzić, tak przypadku socjalu jak i liberalizacji. >>Dla mnie socjal jest zły, bo z niego nie korzystam, a muszę płacić na nierobów. >To znaczy na kogo?
Na emerytów mundurowych w wieku 35 lat. Na emerytów którzy symulowali chorobę w wieku 50 lat. Na tych co udają choroby i biorą zasiłki. Bezrobotnych którzy robią na czarno i biorą zasiłek. Na wszystkich co dostają pieniądze z budżetu za coś, czego ja nie chcę.
>>Obaliłem Twoją tezę. >Obaliłbyś, gdyby cię tato zamast do przedszkola wysłał do kopalni.
...
|
|
|  | | deili (1140 punktów) | >Tak. Ale jest też pełno korwinizmu w czystej postaci. To przeraża mnie najbardziej: korwinizm jest mejnstrimem, który niszczy współczesną ekonomię, a jednak wciąż korwiniści jazgoczą o "socjalu" jako przyczynie zła. Dla tej formy gospodarczego liberalizmu powinno być przeznaczone to samo miejsce co dla zbrodniczego komunizmu.
Korwinizm jest tak bardzo prawicowy, że efektem jego wprowadzenia byłby bardzo lewicowy anarchizm, niestety dla jego zwolenników jest to zbyt trudne do zrozumienia.
|
|
|  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jednak jest różnica między "mówieniem" o pewnej idei, a wprowadzaniem w życie tej idei. Szczęśliwie "korwinizm", jak go nazywasz, jest jednak skrajnością, której chyba nikt (mający możliwości) w żadnym z cywilizowanych krajów wprowadzać w życie nie próbował.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Szczęśliwie "korwinizm", jak go nazywasz, jest jednak skrajnością, której chyba nikt (mający możliwości) w żadnym z cywilizowanych kraju wprowadzać w życie nie próbował.
Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej gospodarcze poglądy prawicy w USA nie odbiegają istotnie (albo zgoła nie odbiegają wcale) od poglądów Korwina - przecież Korwin jest tylko papugą potakującą za ideologami światłej inaczej myśli prawicowego podejścia do gospodarki z zachodu.
USA zaś to wciąż wzór dla wielu, w tym dla takich zapyziałych i zapóźnionych kraików jak nasz.
Przywykliśmy ignorować Korwina jako nieszkodliwe i głupawe dziwadło, ale nawet jeśli jego poglądy nie wejdą do głównego nurtu z jego twarzą, nie znaczy, że nie wejdą z inną.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >ale nawet jeśli jego poglądy nie wejdą do głównego nurtu z jego twarzą, nie znaczy, że nie wejdą z inną. Nie wejdą, w takiej sytuacji jaką dziś mamy w cywilizowanym świecie.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| | | |  | | Jaza (218 punktów) | >>ale nawet jeśli jego poglądy nie wejdą do głównego nurtu z jego twarzą, nie znaczy, że nie wejdą z inną. >Nie wejdą, w takiej sytuacji jaką dziś mamy w cywilizowanym świecie.
Oczywiście. Tyle że właśnie widzimy koniec "takiej sytuacji". Absolutnie nie jest to zaskakujące, od lat wiadome było, że kiedyś tak to się skończy, od paru lat było wiadome, że już wkrótce, a w ostatnim czasie wiadomo, że to już ostatnie chwile. Ja uważam, że to już przyszły rok. Cieszy mnie to. Niedawno zamieniłem pieniądze na Franki i już zyskuję dzięki Grecji, Francji, Moody's...
Szczęśliwie w fatalnej sytuacji jest wiele państw, a jako że będą musiały zmienić zasady, na których działają, to jest szansa, że poza paroma przypadkami mniej lub bardziej dekomkratycznych dyktatur i patologii w którymś kraju zapanuje liberalizm wolny od totalitaryzmu demokracji.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Szczęśliwie w fatalnej sytuacji jest wiele państw, a jako że będą musiały zmienić zasady, na których działają, to jest szansa, że poza paroma przypadkami mniej lub bardziej dekomkratycznych dyktatur i patologii w którymś kraju zapanuje liberalizm wolny od totalitaryzmu demokracji.
Kocham komunistyczną nowomowę. Myślałem, że z końcem PRLu ona umarła, ale nie, uwiła sobie gniazdo w równie treściwych umysłach.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Szczęśliwie "korwinizm", jak go nazywasz, jest jednak skrajnością, której chyba nikt (mający możliwości) w żadnym z cywilizowanych kraju wprowadzać w życie nie próbował. >Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej gospodarcze poglądy prawicy w USA nie odbiegają istotnie (albo zgoła nie odbiegają wcale) od poglądów Korwina - przecież Korwin jest tylko papugą potakującą za ideologami światłej inaczej myśli prawicowego podejścia do gospodarki z zachodu. >USA zaś to wciąż wzór dla wielu, w tym dla takich zapyziałych i zapóźnionych kraików jak nasz. >Przywykliśmy ignorować Korwina jako nieszkodliwe i głupawe dziwadło, ale nawet jeśli jego poglądy nie wejdą do głównego nurtu z jego twarzą, nie znaczy, że nie wejdą z inną.
W USA ostatnio mocno odchodzą od poglądów liberalnych: ubezpieczenie zdrowotne, możliwość aresztowania bez sądu i bezterminowego przetrzymywania kogoś kto jest podobny do terrorysty lub ma duże ilości zapasów w domu. Mikke jest teraz świętszy od papieża.
|
|
| | | |  | | eloim123 (49 punktów) | >W USA ostatnio mocno odchodzą od poglądów liberalnych: ubezpieczenie zdrowotne, Może znudziłą im się praca na trzy etaty bez możliwośi związania końca z końcem?
>możliwość aresztowania bez sądu i bezterminowego przetrzymywania kogoś kto jest podobny do terrorysty lub ma duże ilości zapasów w domu. A to kiedyś się oczywiście nie zdarzało, bo przecież w filmie zawsze jest nakaz...
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>W USA ostatnio mocno odchodzą od poglądów liberalnych: ubezpieczenie zdrowotne, >Może znudziłą im się praca na trzy etaty bez możliwośi związania końca z końcem?
O czym Ty mówisz? Jakieś dane? U nas jest bezrobocie 13%, a tam 8%. U nas do bezrobocia należy doliczyć osoby będące na zasiłkach i przedwczesnych emeryturach.
>>możliwość aresztowania bez sądu i bezterminowego przetrzymywania kogoś kto jest podobny do terrorysty lub ma duże ilości zapasów w domu. >A to kiedyś się oczywiście nie zdarzało, bo przecież w filmie zawsze jest nakaz...
Teraz można już oficjalnie i zgodnie z prawem.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jednak jest różnica między "mówieniem" o pewnej idei, a wprowadzaniem w życie tej idei. >Szczęśliwie "korwinizm", jak go nazywasz, jest jednak skrajnością, której chyba nikt (mający możliwości) w żadnym z cywilizowanych krajów wprowadzać w życie nie próbował.
Co to jest "korwinizm"? Pytam ponownie, bo nie wiem. Znalazłem w sieci parę artykułów, ale nie ma jednej definicji i tym bardziej nie wiem o co Ci chodzi?
Zakładając że chodzi o poglądy Mikke, to wymień kilka gospodarczych, które uważasz za nieracjonalne. Pomiń religijne, bo tu się na pewno zgodzimy.
|
|
| | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Likwidacja państwowej służby zdrowia - od ręki, w pięć minut. Itd dla wszystkiego, co państwowe. Zakładając, że likwidować trzeba (wcale tak nie twierdzę): Toż nawet ignorant wie, że likwidować trzeba z głową - albo stopniowo likwidować państwowe placówki dając czas na szukanie innych, albo czekać aż "lepsza" prywatna służba zdrowia przejmie pacjentów w danym rejonie i wtedy likwidować placówkę w tym rejonie.
Jednak Korwin jest rasowym komunistą - idea przesłania mu człowieka. Prywatne jest z ideologicznej definicji lepsze, więc nie ma na co czekać! Na bruk pacjentów i lekarzy! Najsilniejsi (ekonomicznie) i najmniej chorzy przetrwają! - wszystko w imię zasady "jednostka niczym, jednostka zerem". Doktryna Korwina oficjalnie powiada, że jeśli istnieje "potrzeba społeczna", to spośród milionów ludzi zawsze pojawi się jednostka, która temu zadaniu podoła. A że po drodze inne jednostki ucierpią - komunistów to nic nie obchodzi. Komunistów? Korwinistów! Ta sama swołocz.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Likwidacja państwowej służby zdrowia - od ręki, w pięć minut. Itd dla wszystkiego, co państwowe. >Zakładając, że likwidować trzeba (wcale tak nie twierdzę): >Toż nawet ignorant wie, że likwidować trzeba z głową - albo stopniowo likwidować państwowe placówki dając czas na szukanie innych, albo czekać aż "lepsza" prywatna służba zdrowia przejmie pacjentów w danym rejonie i wtedy likwidować placówkę w tym rejonie.
To oczywiste. Z tym że Mikke o ile go dobrze zrozumiałem tylko tak plecie o likwidacji. Ma się to odbyć stopniowo przez uwolnienie konkurencji. Wchodza prywatne firmy z usługami, a obywatel ma kupon i sobie sam decyduje czy woli państwowe ubezpieczenie lub leczenie czy prywatne. Czy to nie lepiej? Dla mnie lepiej, bo ja wolę żebym ja decydował o sobie, a nie polityk za mnie.
>Jednak Korwin jest rasowym komunistą - idea przesłania mu człowieka. Prywatne jest z ideologicznej definicji lepsze, więc nie ma na co czekać! Na bruk pacjentów i lekarzy! Najsilniejsi (ekonomicznie) i najmniej chorzy przetrwają! - wszystko w imię zasady "jednostka niczym, jednostka zerem". Doktryna Korwina oficjalnie powiada, że jeśli istnieje "potrzeba społeczna", to spośród milionów ludzi zawsze pojawi się jednostka, która temu zadaniu podoła. A że po drodze inne jednostki ucierpią - komunistów to nic nie obchodzi. Komunistów? Korwinistów! Ta sama swołocz.
Bo jest lepsze. Podaj mi przykłady gdzie prywatne okazało się gorsze od pańswowego. Pomiń policję, sądy i administrację publiczną. Możesz zacząć od edukacji.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Sorry, ale ja mogę podać linka, że chce od razu. Podaj mi linka, że plecie.
O edukacji - przecież widać, że państwowa lepsza. O co Ci chodzi?
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Sorry, ale ja mogę podać linka, że chce od razu. Podaj mi linka, że plecie.
On tak gada dla efektu medialnego. Przeczytaj program jego partii. O ile pamiętam to nie było tam nic o wywlekaniu urzędników na ulicę, tylko wypunktowane reformy. W przemówieniach go ponosi i opowiada o idealnej wizji państwa z minimalną ilością urzędników. Wie, że tak się nie da i trzeba po kroku. To mądry facet, chociaż czasem palnie głupotę.
>O edukacji - przecież widać, że państwowa lepsza. O co Ci chodzi?
Polski rynek edukacji jest wypaczony. Tutaj rzeczywiście tak jest. Porównuję rynek globalny. Tam nasze państwowe uniwerki są w tyle.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Sorry, ale ja mogę podać linka, że chce od razu. Podaj mi linka, że plecie. >On tak gada dla efektu medialnego. Przeczytaj program jego partii. O ile pamiętam to nie było tam nic o wywlekaniu urzędników na ulicę, tylko wypunktowane reformy. Sorki, ale czemu ja mam czytać program, skoro słyszę, co on mówi? Mam wykazywać, że kłamie, czy jak? >W przemówieniach go ponosi i opowiada o idealnej wizji państwa z minimalną ilością urzędników. Wie, że tak się nie da i trzeba po kroku. To mądry facet, chociaż czasem palnie głupotę. Mądry pewnie tak, skoro przez lata z tego żyje. Co innego, czy na premiera się nadaje - moim zdaniem NIE.
>>O edukacji - przecież widać, że państwowa lepsza. O co Ci chodzi? >Polski rynek edukacji jest wypaczony. Tutaj rzeczywiście tak jest. Porównuję rynek globalny. Tam nasze państwowe uniwerki są w tyle. Nicht verstehen. Możesz porównywać "sumiennie" tylko takie państwa, gdzie jest jednocześnie i państwowe i prywatne. Inaczej możesz tylko statystycznie porównywać - a statystycznie na przykład USA jest daleko za Polską (patrząc po całości ich szkół i licząc średnią i odchylenie standardowe).
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) | >Ale jest też pełno korwinizmu w czystej postaci.
Gdzie?
|
|
| |  | | eloim123 (49 punktów) | >>Ale jest też pełno korwinizmu w czystej postaci. >Gdzie? > Dookoła.
|
|
4 na 4 | Satyr (4285 punktów) |
Trudno traktować to wystąpienie inaczej niż inspirację do przemyślenia pewnej tezy. Pogląd, że siła gospodarki opiera się na klasie średniej jest dość trywialnie prawdziwy, ale dlaczego niby ma to prowadzić do wniosku, że opodatkowanie bogatych wzmocni klasę średnią? Fakty wyglądają tak, że opodatkowanie bogatych zmniejsza poziom oszczędności, przez co kredyty są wyżej oprocentowane. Coś za coś. Nie od dziś wiadomo, że od przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej ich ilość się nie zwiększy. Trudno też komentować np. załączony wykres rzekomej korelacji między spadkiem opodatkowania bogatych a wzrostem bezrobocia. Autor ewidentnie sprzedał kit naiwnym, którzy nie pokusili się o sprawdzenie tego. Prawdziwy wykres bezrobocia między 1995 rokiem a 2012 wygląda tak: www.tradin(*)nited-states/unemployment-rateWidać, że stopa bezrobocia waha się od 4 do 6%, a skok do 10% następuje dopiero między 2008 a 2010 rokiem, po czym znów zaczyna spadać. Domniemanej korelacji wcale nie ma, zresztą chyba każdy w miarę rozgarnięty w ostatnich wydarzeniach gospodarczych rozumie, że ostatni wzrost bezrobocia jest związany z krachem na rynku finansowym, a nie z podatkami. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | W istocie, wychodzi, że gościu zmyślił ten wykres.
|
|
 | | deili (1140 punktów) | >Pogląd, że siła gospodarki opiera się na klasie średniej jest dość trywialnie prawdziwy, ale dlaczego niby ma to prowadzić do wniosku, że opodatkowanie bogatych wzmocni klasę średnią? >Fakty wyglądają tak, że opodatkowanie bogatych zmniejsza poziom oszczędności, przez co kredyty są wyżej oprocentowane. Coś za coś. Nie od dziś wiadomo, że od przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej ich ilość się nie zwiększy.
Z oszczędnościami masz rację, ale trzeba pamiętać że wzrost podatków jest impulsem skłaniającym do inwestycji, co przekłada się na tworzenie miejsc pracy. Znacznie bardziej korzystne jest zwiększenie kosztów, poprzez inwestycje niż oddawanie pieniędzy państwu.
|
|
|  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
>Znacznie bardziej korzystne jest zwiększenie kosztów, poprzez inwestycje niż oddawanie pieniędzy państwu.
To prawda.
Istotne jest rozważenie innej jeszcze kwestii. Owi milionerzy niekoniecznie pobierają - rok w rok - wysokie dochody. Często jest tak, że pobierają z dywidendy tyle pieniędzy, ile potrzeba aby zaspokoić swoje konsumpcyjne potrzeby - i nawet jeśli są to dość rozbuchane potrzeby, to raczej nie liczy się tego w milionach dolarów. Czytałem kiedyś wywiad z Solorzem, w którym wspominał, że w ogóle dywidendy nie pobiera. Przypuszczam, że to może być dość częste, bo przecież trudno się spodziewać, że każdy milioner wydaje setki tysięcy dziennie. Zwariowaliby od samego wymyślania nowych wydatków. Mają gigantyczne majątki, ale nierzadko ich bieżące wydatki - choć spore w porównaniu z wydatkami przeciętnego obywatela - nie są oszałamiające. W takim przypadku podniesienie im podatku od dochodów w ogóle nie będzie odczuwalne dla budżetu państwa. Czytałem kiedyś, że politycy Unii Wolności rozważali taki podatek dla "bogaczy" ale zrezygnowano z niego, bo okazało się, że ewentualne wpływy do budżetu byłyby nieznaczne w stosunku do potrzeb.
To jednak tylko moja spekulacja, przypuszczenie, myślę jednak, że nie jest zupełnie bezpodstawne.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | >Istotne jest rozważenie innej jeszcze kwestii. Owi milionerzy niekoniecznie pobierają - rok w rok - wysokie dochody. Często jest tak, że pobierają z dywidendy tyle pieniędzy, ile potrzeba aby zaspokoić swoje konsumpcyjne potrzeby - i nawet jeśli są to dość rozbuchane potrzeby, to raczej nie liczy się tego w milionach dolarów.
Myślę że taką sytuacje również można zaliczyć do inwestycji. Pieniądze w firmach zazwyczaj nie leżą na kontach czy lokatach, zazwyczaj pracują na wzrost wartości firmy. Takie działanie sprzyja powstawaniu nowych miejsc pracy i rozwój technologiczny, ale oczywiście nie jest tego gwarancją. Bo jeśli pieniądze są przeznaczane na przejęcia mniejszych firm to efekt często mamy odwrotny.
|
|
| | |  | | eloim123 (49 punktów) | >>Istotne jest rozważenie innej jeszcze kwestii. Owi milionerzy niekoniecznie pobierają - rok w rok - wysokie dochody. Często jest tak, że pobierają z dywidendy tyle pieniędzy, ile potrzeba aby zaspokoić swoje konsumpcyjne potrzeby - i nawet jeśli są to dość rozbuchane potrzeby, to raczej nie liczy się tego w milionach dolarów. >Myślę że taką sytuacje również można zaliczyć do inwestycji. Pieniądze w firmach zazwyczaj nie leżą na kontach czy lokatach, zazwyczaj pracują na wzrost wartości firmy. >Takie działanie sprzyja powstawaniu nowych miejsc pracy i rozwój technologiczny, ale oczywiście nie jest tego gwarancją. Bo jeśli pieniądze są przeznaczane na przejęcia mniejszych firm to efekt często mamy odwrotny. Dlaczego gdybacie o rzeczach, które można sprawdzić?
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Pogląd, że siła gospodarki opiera się na klasie średniej jest dość trywialnie prawdziwy, ale dlaczego niby ma to prowadzić do wniosku, że opodatkowanie bogatych wzmocni klasę średnią? >>Fakty wyglądają tak, że opodatkowanie bogatych zmniejsza poziom oszczędności, przez co kredyty są wyżej oprocentowane. Coś za coś. Nie od dziś wiadomo, że od przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej ich ilość się nie zwiększy. >Z oszczędnościami masz rację, ale trzeba pamiętać że wzrost podatków jest impulsem skłaniającym do inwestycji, co przekłada się na tworzenie miejsc pracy. >Znacznie bardziej korzystne jest zwiększenie kosztów, poprzez inwestycje niż oddawanie pieniędzy państwu.
Zwiększanie podatków powoduje przeniesienie kapitału do kraju, który ma mniejsze podatki lub przeniesienie zysku firmy do takiego kraju. W ostateczności powoduje zwiększenie kosztów księgowych w kraju o wysokich podatkach. W każdym z tych przypadków kraj z wysokimi podatkami rozwija się wolniej.
Kraje z niskimi podatkami: Singapur, Tajlandia. Niskie podatki dla bogatych (15% realnie płaci np M. Romney) - USA.
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | >Zwiększanie podatków powoduje przeniesienie kapitału do kraju, który ma mniejsze podatki lub przeniesienie zysku firmy do takiego kraju.
To jest druga strona medalu.
>W ostateczności powoduje zwiększenie kosztów księgowych w kraju o wysokich podatkach. W każdym z tych przypadków kraj z wysokimi podatkami rozwija się wolniej.
Dlatego też podejmuje się coraz szersze działania walczące z tym procederem, wojna na jak najniższe podatki to wojna wyniszczająca, tak jak mamy do czynienia z dumpingiem w handlu.
Nie jest tak ze kraje z niskimi podatkami rozwijają się szybciej dzięki temu, one po prostu finansują swoje potrzeby budżetowe kosztem tych bardziej rozwiniętych. Na szybszy rozwój ma wpływ ich zacofanie technologiczne, i naturalne wyrównywanie poziomów. Obecnie najszybciej rozwijające się kraje takie jak Indie czy Brazylia wcale nie mają najniższych podatków, ale przepaść technologiczna i niskie koszty sprawiają że mają doskonałe możliwości, wraz z wyrównywaniem się poziomu życia, a co za tym idzie kosztów pracy, ich rozwój będzie zrównywał się z tym który mamy w innych państwach.
Natomiast tak zwane raje podatkowe, wcale nie mają imponującego wzrostu, mało tego, często jest on marginalny, bo ich "zarządcy" znaleźli lepsze źródło dochodów niż własna gospodarka.Dochody państwa rosną, poziom życia obywateli nie koniecznie.
Jak zwykle, kluczem jest utrzymywanie równowagi, nie ma takiego równoważnego punktu który sprawdza się zawsze, dlatego też regulacje podatkowe są, i muszą być dostosowywane do odpowiednich warunków.
|
|
| | |  | -1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>W ostateczności powoduje zwiększenie kosztów księgowych w kraju o wysokich podatkach. W każdym z tych przypadków kraj z wysokimi podatkami rozwija się wolniej. >Dlatego też podejmuje się coraz szersze działania walczące z tym procederem, wojna na jak najniższe podatki to wojna wyniszczająca, tak jak mamy do czynienia z dumpingiem w handlu.
Nie da się z tym walczyć przy otwartych granicach i swobodnym przepływie kapitału. To nie działa.
>Nie jest tak ze kraje z niskimi podatkami rozwijają się szybciej dzięki temu, one po prostu finansują swoje potrzeby budżetowe kosztem tych bardziej rozwiniętych.
Do czasu, aż trzeba wykupić obligacje.
>Na szybszy rozwój ma wpływ ich zacofanie technologiczne, i naturalne wyrównywanie poziomów. >Obecnie najszybciej rozwijające się kraje takie jak Indie czy Brazylia wcale nie mają najniższych podatków, ale przepaść technologiczna i niskie koszty sprawiają że mają doskonałe możliwości, wraz z wyrównywaniem się poziomu życia, a co za tym idzie kosztów pracy, ich rozwój będzie zrównywał się z tym który mamy w innych państwach.
Za to najszybciej rozwijające się kraje z rozwiniętych mają niskie podatki: Singapur, USA.
>Natomiast tak zwane raje podatkowe, wcale nie mają imponującego wzrostu, mało tego, często jest on marginalny, bo ich "zarządcy" znaleźli lepsze źródło dochodów niż własna gospodarka.Dochody państwa rosną, poziom życia obywateli nie koniecznie.
Raj podatkowy to taki twór świadczący usługę pod tytułem "tanie opodatkowanie firmy". Kraje o niskich podatkach, to zupełnie coś innego.
>Jak zwykle, kluczem jest utrzymywanie równowagi, nie ma takiego równoważnego punktu który sprawdza się zawsze, dlatego też regulacje podatkowe są, i muszą być dostosowywane do odpowiednich warunków.
Wg jakiego klucza? Z uwzględnieniem krzywej Lafaera czy ignorując ją jak u nas?
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Za to najszybciej rozwijające się kraje z rozwiniętych mają niskie podatki: Singapur, USA.
Chciałbym wiedzieć, jakie wskaźniki świadczą o szybkim "rozwoju" USA i Singapuru, oraz jak to się ma do standardu życia w tych krajach i jego zmian na przestrzeni lat.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Za to najszybciej rozwijające się kraje z rozwiniętych mają niskie podatki: Singapur, USA. >Chciałbym wiedzieć, jakie wskaźniki świadczą o szybkim "rozwoju" USA i Singapuru, oraz jak to się ma do standardu życia w tych krajach i jego zmian na przestrzeni lat.
Szybki rozwój USA i Singapuru wynika z tego, że są na wyższym poziomie rozwoju niż my. Musieli się więc szybciej rozwijać. Singapur był bardziej zacofany od Polski w okresie powojennym. Na terenie obecnego USA nie znano koła do czasu odkrycia Ameryki, a w Polsce znano.
Wskaźnikiem jest np siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia. Mogą kupić więcej niż my.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Szybki rozwój USA i Singapuru wynika z tego, że są na wyższym poziomie rozwoju niż my.
Ty na poważnie?
No, Norwegia jest na jeszcze wyższym poziomie, mimo, że ma tyle socjalu.
>Musieli się więc szybciej rozwijać.
Ha ha ha. Szczególnie USA, bo przecież, też ich totalnie zresetowano cywilizacyjnie w trakcie drugiej wojny światowej.
>Singapur był bardziej zacofany od Polski w okresie powojennym.
A ja się pytam nie o względne różnice między PL i Singapurem, a konkretne wskaźniki. Nie wiem - długość życia, poziom rozwarstwienia, śmiertelność niemowląt, odsetek ludzi żyjących na granicy ubóstwa, dostęp do opieki medycznej.
>Na terenie obecnego USA nie znano koła do czasu odkrycia Ameryki, a w Polsce znano.
Odkrycia przez kogo?
No trudno, żeby znano, gdy tam nie było ludzi...
Bo chyba nie kompromitujesz się bzdurką o nieznajomości koła do czasu przybycia Europejczyków?
>Wskaźnikiem jest np siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia. Mogą kupić więcej niż my.
Aha. A możesz mi podać wartości tej siły nabywczej przeciętnego wynagrodzenia dla porównywanych przez ciebie krajów? Pytam z ciekawości.
|
|
| | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Szybki rozwój USA i Singapuru wynika z tego, że są na wyższym poziomie rozwoju niż my.> Ty na poważnie?Byłem w obu tych krajach. Stwiedziłem powyższe naocznie. > No, Norwegia jest na jeszcze wyższym poziomie, mimo, że ma tyle socjalu.Korelacja nie oznacza zależności przyczynowo skutkowej. Tutaj przyczyny są inne. > >Musieli się więc szybciej rozwijać.> Ha ha ha. Szczególnie USA, bo przecież, też ich totalnie zresetowano cywilizacyjnie w trakcie drugiej wojny światowej.Pytałeś o to czy są na wyższym stopniu rozwoju. Druga wojna światowa zresetowała ich ekonomię i zadłużyła. Wydali więcej niż my. U nas problemem była komuna i wpływ ZSRR. > >Singapur był bardziej zacofany od Polski w okresie powojennym.> A ja się pytam nie o względne różnice między PL i Singapurem, a konkretne wskaźniki. Nie wiem - długość życia, poziom rozwarstwienia, śmiertelność niemowląt, odsetek ludzi żyjących na granicy ubóstwa, dostęp do opieki medycznej.Tutaj jest link do śmiertelności niemowląt. www.miejsc(*)235/umieralnosc-niemowlat.htmlZ pewnością znajdziesz pozostałe. Przy użyciu Google zajęło mi to minutę. > >Na terenie obecnego USA nie znano koła do czasu odkrycia Ameryki, a w Polsce znano.> Odkrycia przez kogo?Odkrycia Ameryki przez Europejczyków. Potocznie nazywamy to wydarzenie "odkrycie Ameryki". Każdy wie o co chodzi. > No trudno, żeby znano, gdy tam nie było ludzi...> Bo chyba nie kompromitujesz się bzdurką o nieznajomości koła do czasu przybycia Europejczyków?Zapewne zauważyli że Słońce jest okrągłę i przypuszczam że zrobili biżuterię lub ozdoby w tym kształcie. Indianie nie znali koła w transporcie. > >Wskaźnikiem jest np siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia. Mogą kupić więcej niż my.> Aha. A możesz mi podać wartości tej siły nabywczej przeciętnego wynagrodzenia dla porównywanych przez ciebie krajów? Pytam z ciekawości.Paliwo w Polsce 500 litrów za przeciętną wypłatę. W USA 2000 litrów. Duży samochód w Polsce 2-3 razy drożej niż tam. Cena domu w Chicago porównywalna z cenami w Polsce, ale zarobki większe. Ubrania w USA 3-4 razy nominalnie tańsze niż w Polsce. To znaczy, że za wypłatę Polak kupi ich 7-10 razy mniej. Elektronika w obu krajach 1,5-2,5 krotnie tańsza nominalnie. W obu krajach zarabia się więcej.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | eloim123 (49 punktów) |
>Wg jakiego klucza? Z uwzględnieniem krzywej Lafaera czy ignorując ją jak u nas?
A co to jest ta "krzywa Lafaera"? Można gdzieś ją zobaczyć?
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Wg jakiego klucza? Z uwzględnieniem krzywej Lafaera czy ignorując ją jak u nas? >A co to jest ta "krzywa Lafaera"? Można gdzieś ją zobaczyć?
Laffera. Czepiaj się słówek. Zawsze to lepsze od braku argumentów. Mogę Ci podsuwać literówki.
|
|
| |  | | eloim123 (49 punktów) | >>>Pogląd, że siła gospodarki opiera się na klasie średniej jest dość trywialnie prawdziwy, ale dlaczego niby ma to prowadzić do wniosku, że opodatkowanie bogatych wzmocni klasę średnią? >>>Fakty wyglądają tak, że opodatkowanie bogatych zmniejsza poziom oszczędności, przez co kredyty są wyżej oprocentowane. Coś za coś. Nie od dziś wiadomo, że od przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej ich ilość się nie zwiększy. >>Z oszczędnościami masz rację, ale trzeba pamiętać że wzrost podatków jest impulsem skłaniającym do inwestycji, co przekłada się na tworzenie miejsc pracy. >>Znacznie bardziej korzystne jest zwiększenie kosztów, poprzez inwestycje niż oddawanie pieniędzy państwu. >Zwiększanie podatków powoduje przeniesienie kapitału do kraju, który ma mniejsze podatki lub przeniesienie zysku firmy do takiego kraju. W ostateczności powoduje zwiększenie kosztów księgowych w kraju o wysokich podatkach. W każdym z tych przypadków kraj z wysokimi podatkami rozwija się wolniej. >Kraje z niskimi podatkami: Singapur, Tajlandia. >Niskie podatki dla bogatych (15% realnie płaci np M. Romney) - USA. > Niskie podatki dla bogatych - Polska (dochodowy liniowy 19%; ZUS 60% tego co płaci pracownik na etacie ze średnią krajową).
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>>Pogląd, że siła gospodarki opiera się na klasie średniej jest dość trywialnie prawdziwy, ale dlaczego niby ma to prowadzić do wniosku, że opodatkowanie bogatych wzmocni klasę średnią? >>>>Fakty wyglądają tak, że opodatkowanie bogatych zmniejsza poziom oszczędności, przez co kredyty są wyżej oprocentowane. Coś za coś. Nie od dziś wiadomo, że od przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej ich ilość się nie zwiększy. >>>Z oszczędnościami masz rację, ale trzeba pamiętać że wzrost podatków jest impulsem skłaniającym do inwestycji, co przekłada się na tworzenie miejsc pracy. >>>Znacznie bardziej korzystne jest zwiększenie kosztów, poprzez inwestycje niż oddawanie pieniędzy państwu. >>Zwiększanie podatków powoduje przeniesienie kapitału do kraju, który ma mniejsze podatki lub przeniesienie zysku firmy do takiego kraju. W ostateczności powoduje zwiększenie kosztów księgowych w kraju o wysokich podatkach. W każdym z tych przypadków kraj z wysokimi podatkami rozwija się wolniej. >>Kraje z niskimi podatkami: Singapur, Tajlandia. >>Niskie podatki dla bogatych (15% realnie płaci np M. Romney) - USA. >> >Niskie podatki dla bogatych - Polska (dochodowy liniowy 19%; ZUS 60% tego co płaci pracownik na etacie ze średnią krajową).
Dla biedniejszych mamy bardzo wysokie. Dzień wolności podatkowej w czerwcu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | eloim123 (49 punktów) |
>>Niskie podatki dla bogatych - Polska (dochodowy liniowy 19%; ZUS 60% tego co płaci pracownik na etacie ze średnią krajową). >Dla biedniejszych mamy bardzo wysokie. Dzień wolności podatkowej w czerwcu.
Widzisz, właściciel fabryki w której pracuje płaci mniej skłądek na ZUS niż ja i płaci podatki wg niższej stawki. Zarabia ok. 10 razy tyle co ja. Takie są fakty. Poza tym kupując np. paliwo wrzuca je w koszty działalności przedsięborstwa, koszt zakupu samochodu - w koszty, stołując sie na mieście odlicza VAT i w koszta, itp. itd.
Niewiele wiesz o sprawach, o któych się wypowiadasz.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>Niskie podatki dla bogatych - Polska (dochodowy liniowy 19%; ZUS 60% tego co płaci pracownik na etacie ze średnią krajową). >>Dla biedniejszych mamy bardzo wysokie. Dzień wolności podatkowej w czerwcu. >Widzisz, właściciel fabryki w której pracuje płaci mniej skłądek na ZUS niż ja i płaci podatki wg niższej stawki. Zarabia ok. 10 razy tyle co ja. Takie są fakty. >Poza tym kupując np. paliwo wrzuca je w koszty działalności przedsięborstwa, koszt zakupu samochodu - w koszty, stołując sie na mieście odlicza VAT i w koszta, itp. itd. >Niewiele wiesz o sprawach, o któych się wypowiadasz.
Rób tak samo jak on.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Cóż, przychodzi mi zapłacić cenę za brak krytycyzmu, ale na szczęście inni mają go więcej i wychwycili ordynarne przekłamania Hanauera. Ukłony dla Satyra.
|
|
 | 1 na 1 | eloim123 (49 punktów) | > Cóż, przychodzi mi zapłacić cenę za brak krytycyzmu, ale na szczęście inni mają go więcej i wychwycili ordynarne przekłamania Hanauera. Ukłony dla Satyra.Główna teza Hanauera jest taka, że bogaci nie tworzą miejsc pracy i dlatego obniżanie im podatków nie powoduje zmniejszenia bezrobocia. Czy Satyr pokazał, że to nieprawda? Czy obniżenie opodatkowania bogatych i spadek płac realnych zmniejszyło bezrobocie?
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Główna teza Hanauera jest taka, że bogaci nie tworzą miejsc pracy i dlatego obniżanie im podatków nie powoduje zmniejszenia bezrobocia. Czy Satyr pokazał, że to nieprawda?
Nie, ale też nie aspirował do tego. Słusznie zauważył, że rzekoma korelacja miedzy zmianą podatków a wzrostem bezrobocia, która była głównym filarem prezentacji, jest zwyczajnie fałszywa.
Ta prezentacja jest krótka i jej główną siłą miałoby być klarowne przedstawienie pewnych faktów w sposób jasny i nieodparty wspierających pewne tezy. Fakty okazały się zmyślone (częściowo) - ergo, jakkolwiek teza może być prawdziwa (sądzę, że jest), to samo uzasadnienie jest beznadziejne.
|
|
| |  | 1 na 1 | eloim123 (49 punktów) | > >Główna teza Hanauera jest taka, że bogaci nie tworzą miejsc pracy i dlatego obniżanie im podatków nie powoduje zmniejszenia bezrobocia. Czy Satyr pokazał, że to nieprawda?> Nie, ale też nie aspirował do tego. Słusznie zauważył, że rzekoma korelacja miedzy zmianą podatków a wzrostem bezrobocia, która była głównym filarem prezentacji, jest zwyczajnie fałszywa.Przede wszystkim główna teza wystąpienia jest taka, że obniżanie podatków bogatym nie powoduje spadku bezrobocia. (Bogaci nie tworza miejsc pracy tylko dlatego, że państwo zostawi im więcej pieniedzy.) Hanauer pokazuje brak takiej korelacji. O pisze dlaczego taka korelacja nie występuje ( Każdy kto prowadzi jakiś interes wie, że zatrudnienie doatkowych pracowników jest dla kapitalisty ostatecznością, coś co robimy tlko wtedy kiedy wymaga tego rosnący popyt ze strony konsumentów.). Głownymi tezami są kwestei tego, że popyt tworz klasa średnia, któej udział w dochodzie narodowym, dzięki realizacji pomysłów neoliberałów, w tym obniżce podatkó od najbogatszych, spada, oraz to, że zarabijąc 1000 razy wiecej od przecietnego Amerykanina sam Hauaner nie konumej 1000 razy więcej, bo nie ma takiej potrzeby ani możliwości. Filarem wystąpienia są wykresy pokazujące spadek udziału klasy śreniej (i niższych) w dochodzie narodowym. Inkryminowany wykres powinien wyglądać tak:  Co nijak nie pokaże, że oniżenie stawek podatkowcy bogatym był jaimkolwiek remedium na bezrobocie. Proszę też pamietać, że w tym okresie w Ameryce wzrósł odsetek "pracujących ubogich". Cytat:"You work three jobs? Uniquely American, isn't it? I mean, that is fantastic that you're doing that."
To a divorced mother of three, Omaha, Nebraska, Feb. 4, 2005" - George W. Bush
> Ta prezentacja jest krótka i jej główną siłą miałoby być klarowne przedstawienie pewnych faktów w sposób jasny i nieodparty wspierających pewne tezy. Fakty okazały się zmyślone (częściowo) - ergo, jakkolwiek teza może być prawdziwa (sądzę, że jest), to samo uzasadnienie jest beznadziejne.Nie wiem skąd prelegent wziął wykres, któy zamieścił. Ale robienie z tego wykresu filaru wystąpienia, jest zwykłym odwracaniem uwagi od głownego tematu wystąpienia. I do tego aspirował Satyr. Jeżeli chodzi o prawdziwość przedstawianych tez to może najprościej byłoby przeneiść dyskusję na nasze podwórko. U nas przeciez też obniża sie obciążenia podatkowe najbogatszym. Możemy się zastanowić ile miejsc pracy zostało przez to utworzne i jak spadało bezrobocie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | liliac (147341 punktów) | > Głownymi tezami są kwestei tego, że popyt tworz klasa średnia, któej udział w dochodzie narodowym, dzięki realizacji pomysłów neoliberałów, w tym obniżce podatkó od najbogatszych, spada, oraz to, że zarabijąc 1000 razy wiecej od przecietnego Amerykanina sam Hauaner nie konumej 1000 razy więcej
Bądź łaskaw pisać nieco staranniej.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | eloim123 (49 punktów) | Mea culpa.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Przede wszystkim główna teza wystąpienia jest taka, że obniżanie podatków bogatym nie powoduje spadku bezrobocia. (Bogaci nie tworza miejsc pracy tylko dlatego, że państwo zostawi im więcej pieniedzy.) Hanauer pokazuje brak takiej korelacji. O pisze dlaczego taka korelacja nie występuje (Każdy kto prowadzi jakiś interes wie, że zatrudnienie doatkowych pracowników jest dla kapitalisty ostatecznością, coś co robimy tlko wtedy kiedy wymaga tego rosnący popyt ze strony konsumentów.). >Głownymi tezami są kwestei tego, że popyt tworz klasa średnia, któej udział w dochodzie narodowym, dzięki realizacji pomysłów neoliberałów, w tym obniżce podatkó od najbogatszych, spada, oraz to, że zarabijąc 1000 razy wiecej od przecietnego Amerykanina sam Hauaner nie konumej 1000 razy więcej, bo nie ma takiej potrzeby ani możliwości. Filarem wystąpienia są wykresy pokazujące spadek udziału klasy śreniej (i niższych) w dochodzie narodowym.
Bogaci ludzie coś muszą z tymi swoimi pieniędzmi robić.
1. Trzymać w banku. Powoduje to podaż pieniądza i tańszy kredyt, co umożliwia małym, średnim i dużym taniej sfinansować rozwój i utworzyć miejsca pracy.
2. Wydać na konsumpcję. Tworzy to miejsca pracy dzięki popytowi na konsumowane usługi.
3. Gromadzić w akcjach. Emisja akcji to nic innego jak finansowanie tworzenia miejsc pracy. Ktoś kto sprzedaje akcje robi z nimi to samo, co wymieniłem w tych trzech punktach.
Gdzie zatem wg Was bogacze trzymają forsę, że nie tworzy ona miejsc pracy?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | eloim123 (49 punktów) | >1. Trzymać w banku. Powoduje to podaż pieniądza i tańszy kredyt, co umożliwia małym, średnim i dużym taniej sfinansować rozwój i utworzyć miejsca pracy. Dzięki temu bank może pożyczyć pieniądze jego pracwonikom, a on może im jeszcze mniej zapłącić, dzięki czemu więcej pieniędzy może im pżyczyć.
>2. Wydać na konsumpcję. Tworzy to miejsca pracy dzięki popytowi na konsumowane usługi. Przezczytaj prelekcję, o której toczy się dyskusja.
>3. Gromadzić w akcjach. Emisja akcji to nic innego jak finansowanie tworzenia miejsc pracy. Ktoś kto sprzedaje akcje robi z nimi to samo, co wymieniłem w tych trzech punktach. Cha cha cha.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>1. Trzymać w banku. Powoduje to podaż pieniądza i tańszy kredyt, co umożliwia małym, średnim i dużym taniej sfinansować rozwój i utworzyć miejsca pracy. >Dzięki temu bank może pożyczyć pieniądze jego pracwonikom, a on może im jeszcze mniej zapłącić, dzięki czemu więcej pieniędzy może im pżyczyć.
Zmusza do pożyczania? Ktoś komuś każe?
>>2. Wydać na konsumpcję. Tworzy to miejsca pracy dzięki popytowi na konsumowane usługi. >Przezczytaj prelekcję, o której toczy się dyskusja.
I?
>>3. Gromadzić w akcjach. Emisja akcji to nic innego jak finansowanie tworzenia miejsc pracy. Ktoś kto sprzedaje akcje robi z nimi to samo, co wymieniłem w tych trzech punktach. >Cha cha cha.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
>Przede wszystkim główna teza wystąpienia jest taka, że obniżanie podatków bogatym nie powoduje spadku bezrobocia.
Sęk w tym, że i tego Hanauer nie dowiódł. Wynika to z faktu, że w ekonomii brak korelacji wcale nie świadczy o braku związku przyczynowego - między obniżką podatków dla bogatych a spadkiem bezrobocia może być związek przyczynowy (że to drugie jest powodowane przez pierwsze), a mimo to może nie ujawniać się on w żadnych korelacjach.
Jest to efektem tego, że w ekonomii warunek ceteris paribus nie jest spełniany - brak spodziewanej korelacji może wynikać z tego, że jakieś inne czynniki niwelują wpływ obniżki podatków, np. wydatki zbrojeniowe (Afganistan), błędna polityka banku centralnego, powodująca błędy inwestycyjne itp. Stąd w samej ekonomii ogromne znaczenie mają rozważania teoretyczne, bo ciężko jest cokolwiek wysnuć z badań empirycznych. Pojedynczy wykresik z jednego kraju jest czymś śmiesznym, badania w ekonomii przeprowadza się przez dziesiątki lat w dziesiątkach krajów, żeby zniwelować błąd wynikający z niespełniania warunku ceteris paribus.
>zarabijąc 1000 razy wiecej od przecietnego Amerykanina sam Hauaner nie konumej 1000 razy więcej
I dzięki temu, że nie konsumuje, jego pieniądze idą na rachunek bankowy, dzięki czemu przedsiębiorcy z klasy średniej mają dostęp do taniego kredytu. Opodatkowanie tych pieniędzy i przesunięcie ich do kieszeni konsumentów jest równoznaczne po prostu z przesunięciem tych środków z oszczędności na konsumpcję, co jest gospodarczym samobójstwem w przy obecnej stopie oszczędności w USA i Europie.
Pozdrawiam
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Główna teza Hanauera jest taka, że bogaci nie tworzą miejsc pracy i dlatego obniżanie im podatków nie powoduje zmniejszenia bezrobocia. Czy Satyr pokazał, że to nieprawda? >Nie, ale też nie aspirował do tego. Słusznie zauważył, że rzekoma korelacja miedzy zmianą podatków a wzrostem bezrobocia, która była głównym filarem prezentacji, jest zwyczajnie fałszywa.
To dlatego w krajach o niskich podatkach takich jak Singapur bezrobocie jest ok 3%?
|
|
| | |  | 1 na 1 | eloim123 (49 punktów) | > To dlatego w krajach o niskich podatkach takich jak Singapur bezrobocie jest ok 3%?I co z tego, że bezrobocie jest 3%? Jakoś Singapur nie ma problemów z imigracją a pogrążona w kryzysie Europa ma? Ci kretyni zamiast do Singapuru migrują do Europy i Stanów. Ryzykując często życie. A propos Singapur: blogi.ifin(*)---ultraliberalny-raj/
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >To dlatego w krajach o niskich podatkach takich jak Singapur bezrobocie jest ok 3%?> I co z tego, że bezrobocie jest 3%?> Jakoś Singapur nie ma problemów z imigracją a pogrążona w kryzysie Europa ma? Ci kretyni zamiast do Singapuru migrują do Europy i Stanów. Ryzykując często życie.> A propos Singapur: blogi.ifin(*)---ultraliberalny-raj/Singapur ma imigrację, ale pod kontrolą. Dlatego nie ma z nią problemu. Jest liberalny gospodarczo. Jeśli chodzi o wolność zakładania partii itp, to oczywiście takie coś tam nie występuje.  Lista chętnych do pracy w Singapurze jest długa. Jest na niej prawie miliard Hindusów itp. Fizyczną pracę robią tam tylko oni. Wg Trystero Singapur nie jest dobrym przykładem liberalizmu. Ale w pewnych kwestiach jest i to mu daje przewagę. Stałe miejsce w pierwszej trójce krajów z największą wolnością robienia biznesu.
|
|
1 na 1 | hubin (2274 punktów) | Na Ted patrzę jak na dodatkowe źródło inspiracji, zawsze gdy poważny temat staramy się zamienić na publiczne wystąpienie, istnieje ryzyko ordynarnych skrótów myślowych. Zresztą już widziałem kilka nadużyć (w serwisie TED), najczęściej wychwytuję nieścisłości w tematach prezentowanych przez humanistów wszelakiej maści.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| Tichy62 (213 punktów) | Co to ma być? Otwarcie dyskusji o podatkach?, o Liberalizmie?, o roli państwa w gospodarce? Ktoś tam w Stanach coś palnął, potem ktoś na forum zaczyna bredzić o "strasznym korwinie i jeszcze straszniejszych liberałach" Groch z kapustą. W PRL-u dyżurnym chłopcem do bicia byli "rewizjoniści z Bonn" Czasy się zmieniają, ale intelektualna prostota nadal jak widać ma się dobrze.
|
|
 | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Nie przeraża cię Korwin? Podziwiam twą odwagę, ja boję się go nawet bardziej niż klownów.
|
|
|  | 1 na 3 | Tichy62 (213 punktów) | Nie, nie przeraża. Przerażają mnie natomiast ludzie mili, radośnie uśmiechnięci, którzy całą swoją energię poświęcają "aby innym zrobić dobrze" Ludzie którzy "rozwiązują problemy" za pomocą nowych urzędów, ustaw, rozporządzeń i ciągłego podnoszenia podatków. Którzy na każdym kroku wmawiają w nas, że "sobie nie damy rady", że "bez nich zginiemy" i oczywiście powinniśmy im być za "opiekę" dozgonnie wdzięczni. Są "dobrzy" i "wrażliwi społecznie" Oczywiście za cudze pieniądze. Zawdzięczamy im system który po 10 latach "przypomina" sobie o niezapłaconych składkach do ZUS. System który gnoi na każdym kroku ludzką wolność i inicjatywę, zmusza ludzi do emigracji. Dlatego, na takim tle Jan Korwin-Mikke ze swoimi wszystkimi wadami jawi się całkiem sympatycznie. Bo chce być wolny. Tak jak ja.
|
|
| |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Odpisałbym tobie "Acha" ale forum nie pozwala na tak krótkie wypowiedzi.
Zawsze lubię sobie popatrzeć na zgnojenie Norwegów czy Szwedów, niszczonych bezlitosnym butem socjalizmu znacznie bardziej niż Polska. Jak sobie popatrzę, to prawie odkrywam we własnym wnętrzu małego Korwina.
|
|
| | |  | | Tichy62 (213 punktów) | 1. Jak ktoś nie ma argumentów to rzeczywiście pozostaje mu "Acha" lub coś w tym stylu. 2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | eloim123 (49 punktów) | >1. Jak ktoś nie ma argumentów to rzeczywiście pozostaje mu "Acha" lub coś w tym stylu. A to masz jakies argumenty? Odtajnisz je?
>2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie. Na szczęście nasza dzielna Marynarka Wojenna obroniłą nas przed falą imigrantów...
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie.
Ale o czym piszesz?
|
|
| | | | |  | | eloim123 (49 punktów) | >>2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie. >Ale o czym piszesz? >>2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie. >Ale o czym piszesz? Pewnie chodzi mu o to, że tam, żeby kupić pół litra, trzeba się 2 tygodnie wcześniej w sklepie zapisać. I dlatego korwnizm, przepraszam, libertarianizm ma tam małą popularność. (Jeden Breivik korzystał z wolności do posiadania broni palnej i ekspresji swoich poglądów. No i podobno kupował coś w Polsce.)
|
|
| | | | |  | | Tichy62 (213 punktów) | >>2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie. >Ale o czym piszesz?
O rzezi, którą urządził Brevik w tym "socjalnym raju"
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>O rzezi, którą urządził Brevik w tym "socjalnym raju"
I? Jak to się ma do sprawy? Jeden, nawiasem mówiąc mocno korwinoidalny, psychol ma być dowodem na co?
Próbujesz mi po prostu swoimi "argumentami" pokazać nowe formy prawicowych zaburzeń właściwych korwinoidom? Niepotrzebnie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | eloim123 (49 punktów) | >>>2. A co do Skandynawii, to daruj sobie ta kiepską ironię. Obyśmy nie musieli przeżywać tego samego co przeżyli ostatnio Norwegowie. >>Ale o czym piszesz? >O rzezi, którą urządził Brevik w tym "socjalnym raju" > Czyli, jak zbudujemy sobie Norwegię w Polsce, to nas powystrzelasz?
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Odpisałbym tobie "Acha" ale forum nie pozwala na tak krótkie wypowiedzi. >Zawsze lubię sobie popatrzeć na zgnojenie Norwegów czy Szwedów, niszczonych bezlitosnym butem socjalizmu znacznie bardziej niż Polska. Jak sobie popatrzę, to prawie odkrywam we własnym wnętrzu małego Korwina.
Wiesz dlaczego u nich socjal działa? Bo są bardziej wychowani i urzędnicy nie kradną po drodze tyle co u nas. Mamy najdrożej wybudowane stadiony i autostrady. Skandynawowie byli ponoć srogo karani za korupcję i uczciwość została im do dziś. Może w takich warunkach socjalizm ma jakiś sens, ale u nas?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
> Zawsze lubię sobie popatrzeć na zgnojenie Norwegów czy Szwedów, niszczonych bezlitosnym butem socjalizmu znacznie bardziej niż Polska.Gwoli zwalczania mitów: www.heritage.org/index/rankingZerknij gdzie jest Szwecja (a jeszcze lepiej Dania) oraz Norwegia, a gdzie Polska. Nie - nie twierdzę, że Szwecja nie jest krajem o dużym udziale państwa w gospodarce, bo jest, ale w Polsce jest to dużo bardziej posunięte. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Zawsze lubię sobie popatrzeć na zgnojenie Norwegów czy Szwedów, niszczonych bezlitosnym butem socjalizmu znacznie bardziej niż Polska.> Gwoli zwalczania mitów: www.heritage.org/index/ranking> Zerknij gdzie jest Szwecja (a jeszcze lepiej Dania) oraz Norwegia, a gdzie Polska.> Nie - nie twierdzę, że Szwecja nie jest krajem o dużym udziale państwa w gospodarce, bo jest, ale w Polsce jest to dużo bardziej posunięte.> PozdrawiamPewnie nie doczekamy się odpowiedzi. Jest taki dogmat, że Skandynawowie mają większą komunę, jak Polacy. Dogmatu się nie obala, tylko bezkrytycznie w niego wierzy tak jak niektórzy zasłużeni tu na forum pseudoracjonaliści.
|
|
| |  | 2 na 2 | eloim123 (49 punktów) | >Nie, nie przeraża. Przerażają mnie natomiast ludzie mili, radośnie uśmiechnięci, którzy całą swoją energię poświęcają "aby innym zrobić dobrze" A to Korwin nie chce "robić dobrze" Tobie, a nawet Twojej 12-letniej córce? Mnie tylko zastanwia bezmyślność ludzi idących na lep człowieka, który całkiem za darmo naucza was, że nie ma darmowych obiadów.
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie, nie przeraża. Przerażają mnie natomiast ludzie mili, radośnie uśmiechnięci, którzy całą swoją energię poświęcają "aby innym zrobić dobrze" >A to Korwin nie chce "robić dobrze" Tobie, a nawet Twojej 12-letniej córce? >Mnie tylko zastanwia bezmyślność ludzi idących na lep człowieka, który całkiem za darmo naucza was, że nie ma darmowych obiadów.
Nie za darmo. On żyje z prelekcji i bycia gwiazdorem. Co chwila go zapraszają i płacą mu honorarium za występ. Nie ma nic za darmo.
|
|
| | | |  | | eloim123 (49 punktów) | >Nie za darmo. On żyje z prelekcji i bycia gwiazdorem. Co chwila go zapraszają i płacą mu honorarium za występ. Nie ma nic za darmo. Płaciłeś mu czy miałeś za darmo?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie za darmo. On żyje z prelekcji i bycia gwiazdorem. Co chwila go zapraszają i płacą mu honorarium za występ. Nie ma nic za darmo. >Płaciłeś mu czy miałeś za darmo?
Wszedłem za darmo, ale to nie znaczy że nikt mu nie zapłacił. Myślisz, że z czego on żyje?
|
|
| |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Nie, nie przeraża. Przerażają mnie natomiast ludzie mili, radośnie uśmiechnięci, którzy całą swoją energię poświęcają "aby innym zrobić dobrze" Ludzie którzy "rozwiązują problemy" za pomocą nowych urzędów, ustaw, rozporządzeń i ciągłego podnoszenia podatków. Którzy na każdym kroku wmawiają w nas, że "sobie nie damy rady", że "bez nich zginiemy" i oczywiście powinniśmy im być za "opiekę" dozgonnie wdzięczni. Są "dobrzy" i "wrażliwi społecznie" Oczywiście za cudze pieniądze. Zawdzięczamy im system który po 10 latach "przypomina" sobie o niezapłaconych składkach do ZUS. System który gnoi na każdym kroku ludzką wolność i inicjatywę, zmusza ludzi do emigracji. Dlatego, na takim tle Jan Korwin-Mikke ze swoimi wszystkimi wadami jawi się całkiem sympatycznie. Bo chce być wolny. Tak jak ja.
Podpisuję się pod tą wypowiedzią. To ciekawe, że takie poglądy są w mniejszości na tym forum.
|
|
 | | eloim123 (49 punktów) | >Co to ma być? Otwarcie dyskusji o podatkach?, o Liberalizmie?, o roli państwa w gospodarce? Ktoś tam w Stanach coś palnął, potem ktoś na forum zaczyna bredzić o "strasznym korwinie i jeszcze straszniejszych liberałach" Groch z kapustą. W PRL-u dyżurnym chłopcem do bicia byli "rewizjoniści z Bonn" A teraz są związkowcy i emeryci.
|
|
| Marian (5438 punktów) | Chyba jeszcze nikt nie podał linka do tego wideo. Oto on. Mój komentarz: w końcu ktoś to zauważył! To było dla mnie oczywiste już od dawna. Kiedy klasa średnia biednieje, zmniejsza się popyt na produkty. Producenci-pracodawcy, zmniejszają produkcję i redukują etaty, w wyniku czego klasa średnia biednieje jeszcze bardziej. To efekt nieliniowy, sprzężenie zwrotne, o którym mówił Hanauer. To, co może powstrzymać tę spiralę, to zwiększenie zasobów klasy średniej. Ale kapitaliści sami z siebie nie dadzą podwyżek swoim pracownikom, ani nie zaczną zatrudniać w dobie kryzysu – to byłoby szalone. To na prawdę jedyne rozwiązanie, które przychodzi na myśl: opodatkować bogatych i za uzyskane pieniądze sfinansować publiczne inwestycje dające ludziom pracę. To może odwrócić trend i zmienić znak sprzężenia zwrotnego: wzrost popytu, wzrost produkcji, wzrost zatrudnienia, itd. Nie potrzebuję nawet wykresów, żeby to wiedzieć. To takie oczywiste, że to dziwne, że dopiero teraz ktoś to zauważył. Pozdrawiam. Edit: Drobne sprostowanie > Niejaki Nick Hanauer planował dać wykład w ramach TED [...] W istocie, wygłosił ten wykład (wideo powyżej). Kurator TED, choć początkowo entuzjastyczny, zdecydował się jednak nie umieszczać wideo z wykładu na stronie TED.
|
|
 | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Chyba jeszcze nikt nie podał linka do tego wideo. Oto on.> Mój komentarz: w końcu ktoś to zauważył! To było dla mnie oczywiste już od dawna. Kiedy klasa średnia biednieje, zmniejsza się popyt na produkty. Producenci-pracodawcy, zmniejszają produkcję i redukują etaty, w wyniku czego klasa średnia biednieje jeszcze bardziej. To efekt nieliniowy, sprzężenie zwrotne, o którym mówił Hanauer.> To, co może powstrzymać tę spiralę, to zwiększenie zasobów klasy średniej. Ale kapitaliści sami z siebie nie dadzą podwyżek swoim pracownikom, ani nie zaczną zatrudniać w dobie kryzysu – to byłoby szalone. To na prawdę jedyne rozwiązanie, które przychodzi na myśl: opodatkować bogatych i za uzyskane pieniądze sfinansować publiczne inwestycje dające ludziom pracę. To może odwrócić trend i zmienić znak sprzężenia zwrotnego: wzrost popytu, wzrostTo utopia. Praca jest tam, gdzie jest kapitał. Kapitału nie można zatrzymać w jednym kraju. Zawsze ucieknie tam, gdzie są niższe podatki. Zawsze będą kraje, które to zaoferują.Kiedy ucieka kapitał, to w dłuższym okresie nie są tworzone miejsca pracy. Kto pamięta jak w Polsce w latach '90 był problem z założeniem firmy? Nie było kapitału. Wszyscy byli biedni. Dla biorcy kapitału przez kredyt czy emisję akcji lub obligacji nie ma znaczenia kto jest jego właścicielem. Biorąc kredyt nie wiesz czyje pieniądze dostajesz. Nie ma to znaczenia. Sprzedając akcje też nie wiesz kto je kupuje. Ten film to bzdura. Dziwię się oklaskom. Moją tezę potwierdza 1/4 negatywnych ocen. 1/4 ludzi zrozumiała że autor robi im wodę z mózgu. Autor perfidnie i błędnie porównuje mit stworzenia świata z tworzeniem miejsc pracy przez kapitał. Opodatkowanie bogatych skutkuje ich ucieczką wraz z kapitałem do innego kraju. Polecam sprawdzić kto ostatnio przyjechał do Monaco i dlaczego tam kupują nieruchomości pomimo ich wysokiej ceny.
|
|
|  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Obawiam się, że jesteś niereformowalnym dogmatykiem.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Obawiam się, że jesteś niereformowalnym dogmatykiem.
Nie. Chętnie zmienię zdanie, jeśli poznam racjonalne argumenty.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Obawiam się, że jesteś niereformowalnym dogmatykiem.
Jestem sceptycznie nastawiony do Twojej nieracjonalnej wypowiedzi, bo jej nie uzasadniłeś.
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | >To utopia. Nie widzę w tym nic utopijnego. To względnie proste do wykonania. Teoretycznie. Problem jest jeden: za pieniędzmi idzie władza. Władza nie chce robić sobie wrogów wśród bogatych.
>Praca jest tam, gdzie jest kapitał. Właśnie rzecz w tym, że świat nie jest taki prosty. Świat nie jest liniowy. Nie można tworzyć miejsc pracy po prostu wydając na to pieniądze. Praca jest tam, gdzie jest na nią zapotrzebowanie. Jak jest zapotrzebowanie, to kapitał się zawsze znajdzie. Są kredyty, są venture kapitaliści. Jeśli doprowadzi się do sytuacji, w której baza konsumencka (nazwijmy to tak) tylko wegetuje i kupuje wyłącznie rzeczy konieczne do przetrwania, to zapotrzebowanie na pracę jest bardzo niskie. Nie ma wtedy sensu nic produkować, poza podstawowymi produktami.
>Kapitału nie można zatrzymać w jednym kraju. Zawsze ucieknie tam, gdzie są niższe podatki. Więc trzeba temu zapobiegać. Ale nie przez tworzenie kolejnego raju podatkowego.
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) | >To na prawdę jedyne rozwiązanie, które przychodzi na myśl: opodatkować bogatych i za uzyskane pieniądze sfinansować publiczne inwestycje dające ludziom pracę. To może odwrócić trend i zmienić znak sprzężenia zwrotnego: wzrost popytu, wzrost produkcji, wzrost zatrudnienia, itd.
To jest mechanizm kreowania bańki. Po prostu. Możesz przesunąć pieniądze z oszczędności na konsumpcję, ale spowoduje to podrożenie kredytu, zmniejszenie inwestycji w przyszłości oraz wzrost cen dóbr kapitałowych. Zakończy się to recesją o tyle długotrwałą, że stopa oszczędności będzie nie tylko niska - jak obecnie - ale porażająco niska, bo okaże się, że wszelkie oszczędności skonsumowano.
Nie da się poprawić sytuacji gospodarczej przez przekładanie forsy z kieszeni do kieszeni.
> Nie potrzebuję nawet wykresów, żeby to wiedzieć. To takie oczywiste, że to dziwne, że dopiero teraz ktoś to zauważył. Już dawno niektórzy ludzie wpadli na ten pomysł. Skończyło się to zjawiskiem stagflacji (stagnacja plus inflacja) w latach 70.
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | >To jest mechanizm kreowania bańki. Po prostu. Niekoniecznie. W ten sposób chyba ekonomiści nazywają dodatnie sprzężenie zwrotne. W takiej sytuacji mamy wzrost wykładniczy, który nie może trwać w nieskończoność, więc – wnioskują ekonomiści – musi doprowadzić do zapaści, pęknięcia bańki. Jednakże w świecie ograniczonych zasobów (a takie są zasoby ludzkie, chętnych do pracy) mamy do czynienia z krzywą logistyczną, która nie rośnie w nieskończoność a się nasyca. Nasycenie miałoby miejsce, gdy stworzenie nowego miejsca pracy jest utrudnione niskim bezrobociem. Może to właśnie ekonomiści nazywają stagnacją. I tak lepsze niż to, co mamy teraz.
>Możesz przesunąć pieniądze z oszczędności na konsumpcję, ale spowoduje to podrożenie kredytu [...] No tak, gdyby ludzie nie byli biedni, zapotrzebowanie na kredyty by zmalało, więc by podrożały. Nie ma róży bez kolców.
> [...] zmniejszenie inwestycji w przyszłości [...] Zależy jakie inwestycje masz na myśli.
> [...] oraz wzrost cen dóbr kapitałowych. Pewnie tak. Znów, zmniejszyłoby się zapotrzebowanie.
>Zakończy się to recesją o tyle długotrwałą, że stopa oszczędności będzie nie tylko niska - jak obecnie - ale porażająco niska, bo okaże się, że wszelkie oszczędności skonsumowano. Nah. Oszczędzać będą, tylko mniej. To podatek, nie grabież mienia.
>Nie da się poprawić sytuacji gospodarczej przez przekładanie forsy z kieszeni do kieszeni. Jeśli forsa ma reprezentować jakąkolwiek wartość to można ją tylko przekładać z kieszeni do kieszeni. Tworzenie pieniędzy powoduje inflację i spadek ich wartości.
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|