Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy warto inwestować lub grać na giełdach? (i o Facebooku)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
23-05-2012 14:35ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Czy warto inwestować lub grać na giełdach? (i o Facebooku)
Jestem smutny, bo stałem się bogaty, grając biednych.(C.Chaplin)

Facebook inwestycją długoterminową. Zysk najwcześniej za sto lat (money.pl)

Historia jest najlepszą nauczycielką życia. I uczy nas ona,
że nieczego nie uczy (komentarz ekonomisty w TV o nabywcach akcji Facebooka)


Gdyż to kolejna taka sama bańka giełdowa (na IT/Web) po kilku zaledwie latach!

W USA o głupku mówi się "głupi jak polak" albo po prostu "polak",
a to są głupki do kwadratu

Mój znajomy (po kulturoznawstwie) - od lat żyje z gry na giełdzie i pokrewnych operacjach - powiedział:

"Ludzie nie wiedzą w co pieniędze wkładać więc zawsze znajdą się tacy co coś kupią na giełdzie"

Pewien znajomy elekronik jak miał nadmiar kasy, to tak go to gryzło, że wymyślił inwestowanie w ...
pallad

Facebooka na pewno by nie kupił

Przypominam, że raz na wiele lat zdarza się prawdziwy krach na giełdach i wtedy prawie wszystkie akcje
spadają kilkadziesiąt razy (prawie do zera - wycofać się nie można bo działają blokady i/lub brak chętnych)
i część ludzi popełnia samobójstwa, a reszta ma "doła" na lata!

Sam to poznałem (jako kumpel graczy) na własne oczy, w Polsce, razu pewnego w latach dziewięćdziesiątych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

23-05-2012 14:45Nie na temat
 Ocena 1 na 1
Harslock (8 punktów)

>Historia jest najlepszą nauczycielką życia. I uczy nas ona,
>że niczego nie uczy (komentarz ekonomisty w TV o nabywcach akcji Facebooka)
>Gdyż to kolejna taka sama bańka giełdowa (na IT/Web) po kilku zaledwie latach!
>W USA o głupku mówi się "głupi jak polak" albo po prostu "polak",
>a to są głupki do kwadratu

Cóż rząd amerykański założył, że wychowa sobie głupie pokolenie, które nie będzie miało innego wyboru jak głosować na dwie te same partie, które są takie same. System wydawał się być doskonały dla nich. Jak widać nie przewidzieli pewnych utrudnień.

Selanos (12869 punktów)
Ciekawą sytuację obserwuję w mojej okolicy. Otóż górnicy dostawali niedawno akcję JSW. Niektórzy nabrali kredytów i dokupili więcej. A akcje nie dość że nie zwiększyły swojej wartości, to śmiały wartość zmniejszyć. Ludzie zostali z kredytami, odsetkami od kredytów i coraz tańszymi akcjami. Jednocześnie "punktów skupu" które chcą odkupić prawa do akcji (górnicy nie mogą sprzedać przez kilka lat otrzymanych akcji), jest coraz więcej.

Chyba czas się dowiedzieć czegoś o giełdzie, bo nic z tego nie rozumiem.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>bo nic z tego nie rozumiem.

To ja dodam coś jeszcze co się dowiedziałem od tego autentycznego speca od życia z giełdy (i to jak).

1. Kiedyś miał pełno książek, analiz - teraz uważa to za zbędne
- potrzebne materiały tego typu (kartki itp) mieszczą mu się w jednej prawie pustej szufladzie

2. Liczy się (dla niego prawie oczywista) znajomść trendów i psychiki mas ludzkich (ludzi z giełdy)
[np jak Bill Clinton miał składać zeznania o tym co robił z Moniką Lewińsky to było jasne
że ludzie boją się że prokurator go dopadnie i będzie zawirowanie w USA więc
"jak krew się NIBY leje" to kupować (bo ludzie panikują) a Bill Clinton oferma nie jest ]

3. Non stop ma przy sobie komórkę bo ważane info (co trzeba szybko reagować) ma powiadomienia sms

4. Ma dwa kompy podpięte do internetu i trzy ekrany (dwa tworza jeden - żeby był szerszy)
{Czyli chyba nie tylko transakcje razo-dniowe robi ?}

5. Obraca wyłącznie dużymi kwotami - bo inaczej traci się za dużo na obsłudze operacji (opłaty maklera itp)
[nie tylko akcje, też instrumenty pochodne i pewnie coś jeszcze w tej sferze]

6. Wartość realna/księgowa/dywidendy firmy (konkretnej) ...
to temat owszem ciut ważny, też ale ... dopiero n-ty w kolejce
24-05-2012 01:51 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Chyba czas się dowiedzieć czegoś o giełdzie, bo nic z tego nie rozumiem.
A co tu jest do rozumienia?
Jedyny ruch konkretny, który ma jeszcze jakieś ręce i nogi to ten kiedy ktoś własnością firmy dzieli się z innymi za stosowną opłatą. Tu jeszcze można mówić o inwestorach.
Dalej to już hazard, spekulacja, fikcja; dalej to tylko pompowanie pieniędzy z realnej gospodarki, bo dla niej nie ma znaczenia czy ktoś te udziały we własności potem sprzeda czy kupi, straci czy zarobi. Ma za to znaczenie dla sektora finansowego sam obrót, żeby masy matołków przynosiły jak najwięcej kasy do przepompowania.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
> pompowanie z realnej gospodarki
to zapewne wypłata akcjonariuszom
dywident (z zysku, jeśli jest i tak postanowią najwięksi posiadacze).
Zazwyczaj niewielkie są te wypłaty więc POMPOWANIEM trudno to nazwać!

A co Ty się martwisz o prowizje maklerów, bankierów itp - jak ktoś nie umie inaczej lokować nadmiaru pieniędzy
(a jest trochę łakomy - obligacje/srebro lub cukier w domu - mu nie pasują) to niech zapłaci kilka procent za wejście do systemu i ryzyko

Potem ... tych finansistów opłacją - jak tu pisałem (cytując mojego znajomego) NIEUDOLNI GRACZE grający na małe stawki (lub naiwnie).

To, że firma (właściciele) wchodzi na giełdę ma jednak i dobrą stronę (dla społeczeństwa).
Od tego momentu musi ujawniać nieco więcej informacji o sobie przez co trudniej robić w niej jakieś
machinacje (typu sprzedawnie soli przemysłowej jako jadalnej, lub inne).

Pozdrawiam

p.s.
Ja osobiście oceniam posiadanie akcji za niebezpieczne bo w razie światowego kryzysu
typu wojna atomowa Indie-Pakistan lub czegoś takiego (innej paniki) spadają strasznie.
A o ich rzeczywistej wartości trudno wtedy mówić - co jest warte biurko w PKO BP tak naprawdę ?
astrotaurus (12445 punktów)
>> pompowanie z realnej gospodarki
>to zapewne wypłata akcjonariuszom dywident (...) Zazwyczaj niewielkie są te wypłaty więc POMPOWANIEM trudno to nazwać!
Wypłata dywidend to nie jest pompowanie z realnej gospodarki, bo dywidendy mogą być wypłacane w gospodarce realnej i nierealnej. A pompowanie jest pojęciem bardzo adekwatnym, bo operacje każdej akcji - powtarzane przez kolejnych właścicieli kupno i sprzedaż - powodują w swej masie efekt przepływu pieniędzy do sektora finansowego

>A co Ty się martwisz o prowizje maklerów, bankierów itp
:O A gdzieś takie moje zmartwienie wyczytał?

>Potem ... tych finansistów opłacją - jak tu pisałem (cytując mojego znajomego) NIEUDOLNI GRACZE grający na małe stawki (lub naiwnie).
To samo miałem na myśli mówiąc o masie matołków. Żeby pieniędzy przybyło najbogatszym finansistom muszą je przynieść z realnej gospodarki masy matołków gnane nową odmianą snu o pucybucie i milionerze.

>To, że firma (właściciele) wchodzi na giełdę ma jednak i dobrą stronę (dla społeczeństwa).
>Od tego momentu musi ujawniać nieco więcej informacji
Ilość wymaganej informacji można ustalić na drodze prawa i nie w tym rzecz. W pierwotnej wersji normalna firma dobierała sobie wspólników, a kasę z udziałów inwestowała w rozwój i to miało ręce i nogi. W dzisiejszej wersji taka firma jak facebook sprzedaje fikcję (marzenia) na wejściu.

>Ja osobiście oceniam posiadanie akcji za niebezpieczne bo w razie światowego kryzysu
>typu wojna atomowa Indie-Pakistan lub czegoś takiego (innej paniki) spadają strasznie.
>A o ich rzeczywistej wartości trudno wtedy mówić - co jest warte biurko w PKO BP tak naprawdę ?
Dlatego cały czas mówię o gospodarce realnej i nierealnej (finansowej w dzisiejszej wersji, bo kiedyś nawet banki musiały być osadzone w realiach gospodarczych, dzisiaj we wskaźnikach finansowych).
Posiadanie akcji to w wersji pierwotnej posiadanie części firmy - ta firma na wojnie może także zyskać jeśli produkuje coś na wojnie przydatnego, albo i stracić. Choćby owo biurko. Dzisiaj - że przypomnę Twoje słowa:
>6. Wartość realna/księgowa/dywidendy firmy (konkretnej) ...
>to temat owszem ciut ważny, też ale ... dopiero n-ty w kolejce
cały sektor finansowy oderwał się od realnej gospodarki i żongluje "towarami" w postaci walut, akcji, i tworzonych przez siebie masowo wirtualnych produktów tylko po to, żeby wypompować jak najwięcej kasy. Finanse pochłaniają już prawie połowę zysku firm w skali świata, a przecież nie tworzą niczego poza jakże skuteczną pompą.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
deili (1140 punktów)
>Jestem smutny, bo stałem się bogaty, grając biednych.(C.Chaplin)
>Facebook inwestycją długoterminową. Zysk najwcześniej za sto lat (money.pl)
>Historia jest najlepszą nauczycielką życia. I uczy nas ona,
>że nieczego nie uczy (komentarz ekonomisty w TV o nabywcach akcji Facebooka)

>Gdyż to kolejna taka sama bańka giełdowa (na IT/Web) po kilku zaledwie latach!

Facebook osiągnął maksimum swojej popularności, nie ma dalszych perspektyw rozwoju, a autorzy nie mają pomysłu na zmianę i wykorzystanie potencjału.
Więc zdając sobie sprawę ze ze szczytu można tylko schodzić, bo wyżej wyjść się zwyczajnie nie da, to co byś zrobił ?
Trzeba zrealizować zyski, najłatwiej, najprościej poprzez giełdę.

>Przypominam, że raz na wiele lat zdarza się prawdziwy krach na giełdach i wtedy prawie wszystkie
>akcje
>spadają kilkadziesiąt razy (prawie do zera - wycofać się nie można bo działają blokady i/lub brak
>chętnych)

Bo wtedy się kupuje, nie sprzedaje
Tylko trzeba mieć gotówkę, bo banki nie pożyczają.
Nawet jak masz pecha i 3 z 10 firm których aukcje kupisz padną, to te 7 po uspokojeniu sytuacji i w drodze na kolejną górkę dadzą ci ładne zyski.
Cena akcji rzadko odzwierciedla wartość firmy, to raczej ranking popularności, sympatii, i lęków "inwestorów".
Chcesz zarabiać na giełdzie ?
Rób dokładnie odwrotność tego co czyni tłum i kup dużo środków uspokajających, a 7 na 10 transakcji da ci ładne zyski.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Rób dokładnie odwrotność tego co czyni tłum i kup dużo środków uspokajających, a 7 na 10 transakcji da ci ładne zyski.

No fakt - nawiązując jeszcze do postu tu wyżej o moim znajomym i Bilu Clintonie

nerwy to są duże

jak raz wysłałem mu sms w sprawie jakiejś drobnej ( około 12-tej)

To mnie ochrzanił, że sms-y to dla niego bardzo ważna sprawa
i każdy może wymagać sporej akcji, więc żebym mu nie sms-ował nic takiego!

Ewidentnie wkurzony. Może zhamaował z piskiem opon na mieście - myśląc że to coś ważnego

A jak jest taki krach jak wtedy, to żadne akcje cię nie uratują - kolego - leci praktycznie wszystko!!!

Lata czekania na "sprawiedliwość"
23-05-2012 21:00 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
>A jak jest taki krach jak wtedy, to żadne akcje cię nie uratują - kolego - leci praktycznie wszystko!!!

Im niżej spadnie tym taniej kupisz

>Lata czekania na "sprawiedliwość"

Jeśli wejdziesz w dobrym momencie to nie więcej jak kilka miesięcy, ale fakt, to nie jest zabawa dająca zyski na drugi dzień.
Żeby z tego wyciągnąć kasę musisz mieć dobre zaplecze finansowania, inne niż tradycyjny kredyt. Jak zaczniesz masz się stresować odsetkami, lub być zmuszony sprzedać bo nie ma co do gara włożyć, to nie wytrzymasz tej zabawy.
Na tym właśnie biją kasę ci co mają jej dużo, a tracą Ci którym się wydaje że mają równe szans.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Facebook osiągnął maksimum swojej popularności, nie ma dalszych perspektyw rozwoju, a autorzy nie mają pomysłu na zmianę i wykorzystanie potencjału.
>Więc zdając sobie sprawę ze ze szczytu można tylko schodzić, bo wyżej wyjść się zwyczajnie nie da, to co byś zrobił ?

Widać tu myślenie o Facebooku jako portalu społecznościowym. Facebook ma zgromadzony potężny kapitał i logiczne jest, że nie będzie się rozwijał tylko jako portal społecznościowy.

Zasadnicza różnica między Facebookiem, a Google jest taka że ten pierwszy późno wchodzi na giełdę i kosztuje niewyobrażalne pieniądze. Nie oznacza to w cale że będzie spadał w dół. Oczywiste jest że podobnie jak Google będzie wykorzystywał markę, którą wyrobił w IT w inny sposób. Google dzisiaj to nie tylko wyszukiwarka, ale cała gama innych usług. Jak będzie wyglądał Facebook za 5 lat? Na pewno nie tak jak dziś i na pewno liczba świadczonych usług się powiększy.

Byłbym naprawdę powściągliwy w pisaniu, że Facebook może teraz tylko spaść. Od początku krytycy Facebooka wspominają na każdym jego etapie, że więcej osiągnąć nie może, a jakoś wciąż się rozwija i zarabia co raz więcej.

W IT co chwila się wydaje, że osiągnięto już wszystko, a rok później się okazuje, że są nowe kierunki rozwoju.

>Chcesz zarabiać na giełdzie ?
>Rób dokładnie odwrotność tego co czyni tłum i kup dużo środków uspokajających, a 7 na 10 transakcji da ci ładne zyski.

Nie mam fakultetu z ekonomii, ale ociupinkę doświadczenia w używaniu takich programów jak SAS i nie wydaje mi się, żeby gra na giełdzie była taka prosta. Znamy historie o wielu farciarzach, którzy np. sprzątali w Google zainwestowali i zarobili tysiąckrotną wartość tego co włożyli, ale nie do wszystkich szczęście się tak uśmiecha. Żeby zarabiać na życie grając na giełdzie trzeba w to niestety wiele pracy włożyć i wiele się nauczyć. Często ważny jest też wrodzony talent i intuicja.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
deili (1140 punktów)
>Widać tu myślenie o Facebooku jako portalu społecznościowym. Facebook ma zgromadzony potężny kapitał i logiczne jest, że nie będzie się rozwijał tylko jako portal społecznościowy.

Niestety nie zgodzę się, Facebook ma teoretyczny potencjał, jednak jak do tej pory miota się od pomysłu do pomysłu nie umiejąc go wykorzystać.
Trochę tak jak było z Youtube, ogromny potencjał, doskonałe medium ale nikt nie miał pomysłu na przełożenie tego na zyski. Gdyby Google nie miało własnej wizji wykorzystania tego serwisu, już pewnie zniknął by z sieci.
Na Facebooku próbują sklepy, próbują firmy wykorzystać ten potencjał, jednak target korzystający z ich usług jest nieefektywny. A reklama w samym serwisie jedną z najdroższych w porównaniu z efektami.

>Zasadnicza różnica między Facebookiem, a Google jest taka że ten pierwszy późno wchodzi na giełdę i kosztuje niewyobrażalne pieniądze.

Nie można tutaj porównywać jednej i drugiej firmy, właśnie ze względów na to co napisałem wcześniej, Google potrafi "sprzedać swój ruch" i przełożyć go na konkretne zyski.

>Jak będzie wyglądał Facebook za 5 lat? Na pewno nie tak jak dziś i na pewno liczba świadczonych usług się powiększy.

Teoretycznie możliwe, praktycznie ma niewielkie pole do manewru.
To musiało by być coś przełomowego, coś innowacyjnego, tymczasem Facebook skutecznie jest blokowany patentami i bez wsparcia MS, G lub innego giganta nie będzie w stanie skutecznie się rozwijać.
Nie ma zaplecza technologicznego i patentów którymi mógł by się targować.
Jeśli tylko zajdzie za skórę jednej z wielkich firm rozpęta się burza, która może bez kłopotu zniszczyć go na rynku USA.

>Byłbym naprawdę powściągliwy w pisaniu, że Facebook może teraz tylko spaść. Od początku krytycy Facebooka wspominają na każdym jego etapie, że więcej osiągnąć nie może, a jakoś wciąż się rozwija i zarabia co raz więcej.

Siłą Facebooka oraz na jego powodzeniem u reklamodawców była jakość użytkowników, jakość targetu.
Dziś ten stosunek jest coraz mniej korzystny, więcej firm zaczyna płacić za "lajki" niż za reklamę w tym serwisie.

>W IT co chwila się wydaje, że osiągnięto już wszystko, a rok później się okazuje, że są nowe kierunki rozwoju.

To prawda, jednak im nie jest to dostateczny argument by przed każdą firmą snuć różową przyszłość.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Niestety nie zgodzę się, Facebook ma teoretyczny potencjał, jednak jak do tej pory miota się od pomysłu do pomysłu nie umiejąc go wykorzystać.

Przykłady? Dochody z roku na rok rosną.

>Trochę tak jak było z Youtube, ogromny potencjał, doskonałe medium ale nikt nie miał pomysłu na przełożenie tego na zyski. Gdyby Google nie miało własnej wizji wykorzystania tego serwisu, już pewnie zniknął by z sieci.

Akurat potwierdzono autentyczność korespondencji, z której jasno wynikało, że twórcy YouTube chcieli go po prostu szybko sprzedać nim zacznie przynosić straty i to był dobry plan zamydlić oczy, sprzedać i zostawić z problemami nowego właściciela czyli w tym przypadku Google

>Na Facebooku próbują sklepy, próbują firmy wykorzystać ten potencjał, jednak target korzystający z ich usług jest nieefektywny. A reklama w samym serwisie jedną z najdroższych w porównaniu z efektami.

Przykłady? Bo rozumiem że chodzi o to, że się nie opłaca.

>Nie można tutaj porównywać jednej i drugiej firmy, właśnie ze względów na to co napisałem wcześniej, Google potrafi "sprzedać swój ruch" i przełożyć go na konkretne zyski.

A skąd Facebook ma pieniądze? Z reklam Obie firmy są bardzo podobne. Google to dzisiaj nie poradziło sobie z postawieniem YouTube na nogi tak żeby nie musiało do niego dokładać. Poza tym okazało się, że Google nie jest w stanie zaoferować lepszych social media niż Facebook, chociaż Google+ miało swój potencjał. Facebook cały czas się sprzedaje i cały czas wychodzi na tym z zyskiem.

>>Jak będzie wyglądał Facebook za 5 lat? Na pewno nie tak jak dziś i na pewno liczba świadczonych usług się powiększy.
>Teoretycznie możliwe, praktycznie ma niewielkie pole do manewru.
>To musiało by być coś przełomowego, coś innowacyjnego, tymczasem Facebook skutecznie jest blokowany patentami i bez wsparcia MS, G lub innego giganta nie będzie w stanie skutecznie się rozwijać.

Nie wiem co rozumiemy przez przełomowe. Facebook sam w sobie nie zaoferował nic przełomowego bo był kolejnym social media generatorem treści, ale się sprzedał. Żeby odnieść sukces w IT nie trzeba robić nic przełomowego tylko umieć sprzedać i przekonać ludzi, że tego chcą, a może to być odgrzewany kotlet.

>Nie ma zaplecza technologicznego i patentów którymi mógł by się targować.
>Jeśli tylko zajdzie za skórę jednej z wielkich firm rozpęta się burza, która może bez kłopotu zniszczyć go na rynku USA.

To nie musi być problem bo ich akurat stać na to, żeby prowadzić wojnę patentową przed sądami. To może zniszczyć małą firmę, ale nie coś z takim kapitałem jak fb.

>Siłą Facebooka oraz na jego powodzeniem u reklamodawców była jakość użytkowników, jakość targetu.
>Dziś ten stosunek jest coraz mniej korzystny, więcej firm zaczyna płacić za "lajki" niż za reklamę w tym serwisie.

O ile dobrze pamiętam to właśnie było jednym z zagrożeń, o którym oficjalnie napisał Facebook przed wejściem na giełdę. Reklama staje się mniej opłacalna na rzecz zwykłych fanpage'ów. Podobnie było wspomniane to, że zarządzanie leży w rękach jednej osoby, a firma ma zamiar dopiero stawiać swoje serwery na świecie i nie wiadomo jak to wyjdzie. Ostatecznie jednak mamy świetne otwarcie. Ludzi to nie odstraszyło.

>>W IT co chwila się wydaje, że osiągnięto już wszystko, a rok później się okazuje, że są nowe kierunki rozwoju.
>To prawda, jednak im nie jest to dostateczny argument by przed każdą firmą snuć różową przyszłość.

Dokładnie. Poczekajmy i zobaczmy co się stanie. Ja jestem przeogromnie ciekawy co się dalej stanie Jeszcze dwa lata temu byłbym gotów się założyć, że Samsung nigdy nie przegoni Nokii. A tu co się dzieje! Z drugiej strony jak pierwszy raz usłyszałem o Facebooku to się zastanawiałem po co jakiś idiota robi kijowy MySpace. Tak więc z doświadczenia wiem, że ciężko długoterminowo coś w IT przewidywać najbliższy rok to maks.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
deili (1140 punktów)
>Przykłady? Dochody z roku na rok rosną.

Pytanie czy obecne dochody są wynikiem skuteczności, czy mody i pewnej utopii której poddali się reklamodawcy.
Ale to będzie można zweryfikować za jakieś 2 lata.

>Akurat potwierdzono autentyczność korespondencji, z której jasno wynikało, że twórcy YouTube chcieli go po prostu szybko sprzedać nim zacznie przynosić straty i to był dobry plan zamydlić oczy, sprzedać i zostawić z problemami nowego właściciela czyli w tym przypadku Google

Google doskonale wiedziało że kupuje serwis przynoszący straty, i o nie ma na celu zarabiać, przynajmniej w tej chwili, jego zadanie jest nieco inne, ma zapewnić dominacje w tej części rynku i oferować większe możliwości użytkownikom korzystającym z innych usług, co pozwala dystansować konkurencję.

>chociaż Google+ miało swój potencjał. Facebook cały czas się sprzedaje i cały czas wychodzi na tym z zyskiem.

Google+ to dopiero początek, zresztą jak na wiek serwisu i zaspokojenie rynku radzi sobie całkiem nieźle.
I coś czuję że to nie jest ostatnie słowo G.
MS też szykuje się do wejścia na ten rynek.
Nie wiem kto go wygra, ale karty są po stronie G, dalsza integracja z pozostałymi usługami jak choćby YT, Maps, Sklepy, Google to ma, FB będzie musiało tworzyć, przejmować mniejsze firmy i je rozwijać, a to cenny czas.

>To nie musi być problem bo ich akurat stać na to, żeby prowadzić wojnę patentową przed sądami. To może zniszczyć małą firmę, ale nie coś z takim kapitałem jak fb.

Żadne pieniądze nie pomogą jeśli patenty są prawidłowe.
Patrz problemy Googla z Androidem.

>O ile dobrze pamiętam to właśnie było jednym z zagrożeń, o którym oficjalnie napisał Facebook przed wejściem na giełdę. Reklama staje się mniej opłacalna na rzecz zwykłych fanpage'ów. Podobnie było wspomniane to, że zarządzanie leży w rękach jednej osoby, a firma ma zamiar dopiero stawiać swoje serwery na świecie i nie wiadomo jak to wyjdzie. Ostatecznie jednak mamy świetne otwarcie. Ludzi to nie odstraszyło.

Akurat tutaj dostrzegam inny problem, reklama na FB daje marne efekty choćby dlatego że ludzie nie poszukują tam ofert sklepów a chcą plotkować, grać i co tam jeszcze.
Co do fanpage, to pewien bum, moda, która nie ma swojego uzasadnienia w przełożeniu się na wyniki. Przynajmniej tak wygląda z moich obserwacji.
Cały szał na tego rodzaju marketing był oparty o to że ludzie korzystać z usług polecanych przez znajomych, z obecnych moich obserwacji wynika że nie ma na to żadnego przełożenia.
Fanpage owszem, zdają egzamin jako reklama wizerunkowa, natomiast nie ma znacznego przełożenia na obroty, zyski, ilość klientów, a zwłaszcza w gorszym okresie dla gospodarki nie jest ona priorytetem.
Cały ten spektakl zweryfikuje rynek w ciągu kilku lat.

>Dokładnie. Poczekajmy i zobaczmy co się stanie. Ja jestem przeogromnie ciekawy co się dalej stanie Jeszcze dwa lata temu byłbym gotów się założyć, że Samsung nigdy nie przegoni Nokii.

Przyznam że też nie uważałem że dokona tego Samsung, stawiałem na SE

>A tu co się dzieje! Z drugiej strony jak pierwszy raz usłyszałem o Facebooku to się zastanawiałem po co jakiś idiota robi kijowy MySpace. Tak więc z doświadczenia wiem, że ciężko długoterminowo coś w IT przewidywać najbliższy rok to maks.

I tu się zgadzamy.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Nie mam w zasadzie dużo do dodania poza tym, że po wielu firmach widać, że "moda" to też jest dobry plan biznesu. Niektóre marki zarabiają głównie dzięki wyrobionej opinii.

W kwestii patentów chodziło mi np. o takie sytuacje jak że troll wykupuje patenty tylko po to żeby Cię pozwać i sprawa pozostaje dyskusyjna. Przykładowo wojna między Google i Oracle. Sun zależało na rozwoju Javy i teraz Oracle pozywa Google bo nowa firma zmieniła politykę na idiotyczną. W takich sytuacjach małe przedsiębiorstwo jest skazane na porażkę, ale Google czy Facebook mogą sobie pozwolić na walkę o swoje prawa.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
25-05-2012 23:07 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Facebook osiągnął maksimum swojej popularności, nie ma dalszych perspektyw rozwoju, a autorzy nie mają pomysłu na zmianę i wykorzystanie potencjału.

Ekhem. A jakieś uzasadnienie tak daleko idących wniosków? Tempo przyrostu liczby userów rzeczywiście spadło, ale nie zmienia to faktu, że sama liczba rośnie.

Dochody Facebooka są dość nikłe (szczególnie w porównaniu do na przykład Google), ale w przeciwieństwie do firm z bańki dotcomów, one w ogóle są.

Tak więc, choć nie wiadomo, czy na dłuższą metę Facebook da radę, trochę za wcześnie na porównywanie go do firm dawnej bańki internetowej.
deili (1140 punktów)
>>Facebook osiągnął maksimum swojej popularności, nie ma dalszych perspektyw rozwoju, a autorzy nie mają pomysłu na zmianę i wykorzystanie potencjału.
>Ekhem. A jakieś uzasadnienie tak daleko idących wniosków? Tempo przyrostu liczby userów rzeczywiście spadło, ale nie zmienia to faktu, że sama liczba rośnie.

Wzrost użytkowników w Europie jest najprawdopodobniej ujemny, pamiętaj że FB nie usuwa martwych kont.
A wiele z nich (tych nowych) jest zakładana tylko w jednym celu, aby za ich pomocą nabijać "lajki".
Niestety autentycznych danych nie poznamy bo to największa tajemnica zarządców FB.
Swoją wiedzę w tym zakresie opieram na raporcie jednej z firm specjalizujących się w badaniu rynku.
Niestety całość jest zastrzeżona, a dostęp do raportu dość kosztowny, więc źródłem podzielić się nie mogę.

>Dochody Facebooka są dość nikłe (szczególnie w porównaniu do na przykład Google), ale w przeciwieństwie do firm z bańki dotcomów, one w ogóle są.
>Tak więc, choć nie wiadomo, czy na dłuższą metę Facebook da radę,

Jedno jest pewne Facebook całkowicie nie padnie, gdy będzie chylił się ku upadkowi, jego schedą zainteresuje się jeden z dwóch graczy, Google lub MS.

> trochę za wcześnie na porównywanie go do firm dawnej bańki internetowej.

Nie, tego nie powiedziałem, powiedziałem że jest na szczycie, i nie mam wielkich możliwości rozwoju.
A to znaczna różnica.
coreless (16088 punktów)

Niewątpliwie idzie coś duuuużego.
grg74 (190 punktów)
to zależy czy sie gra, czy inwestuje. Jeżeli chodzi o inwestowanie to faktycznie pallad jest dobry srebro zresztą tez ... a gra noooo cóż , co najmniej dwa lata cieżkiej i kosztownej nauki, chyba ze sie ma naturalne predyspozycje , facebook oczywyście jest przeszacowany wiec mozna go sobie darować.
23-05-2012 20:29 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)
>oczywyście jest przeszacowany wiec mozna go sobie darować.

Czyli bezpiecznie można grać na spadek.
23-05-2012 21:05 
 Ocena 1 na 1
grg74 (190 punktów)
nie znam papiera, akurat mania facebookowa nic a nic mnie nie obchodzi,
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Ale nie zaprzeczasz, że istnieje
możliwość grania (celem zarobienia kasy)
na spadek takich akcji czyli taki - nieco dla laika dziwny - instrument pochodny ?

p.s.
z tego co się domyślam/słyszałem tu trzeba mieć większe pieniądze?
deili (1140 punktów)
>Ale nie zaprzeczasz, że istnieje
>możliwość grania (celem zarobienia kasy)
>na spadek takich akcji czyli taki - nieco dla laika dziwny - instrument pochodny ?
>p.s.
>z tego co się domyślam/słyszałem tu trzeba mieć większe pieniądze?

Gra na spadek nie jest taka łatwa.
Polega to na tym że pożyczasz od banku, lub innej instytucji, nie gotówkę a akcje, sprzedajesz je, po czym gdy spadnie ich kurs odkupuje i oddajesz do banku.
Różnica kursu to twój zysk, oczywiście minus odsetki.
Aby taka gra była skuteczna, zmiana kursu musi być w dość krótkim czasie, a w tym przypadku nie mamy pewności czy ten kurs utrzyma się tydzień, dwa, czy rok.
grg74 (190 punktów)
eee tam, z technicznego punktu widzenia , jest dokładnie tak samo jak zajmowanie pozycji długiej. Ciekawe jest natomiast to ze pozycje krotką "na spadek" wymyślili farmerzy amerykanscy jeszcze w XIXw, którzy nie slyneli przeciez z zyłki do spekulanctwa, zabazpieczali sie w ten sposob przed wachaniem cen kukurydzy..... polscy przedsiębiorcy tez sie w ten sposob zabepieczali przed wachaniem cen walut.... ale ci akurat sobie po spekulowali ... osobiscie natomiast dziwie sie ze banki udzielajac kredytu w obcej walucie nie proponują wlaśnie takiej "opcji" ( wciskając za to jakies dziwaczne ubezpieczenia i inne wynalazki),
deili (1140 punktów)
> osobiscie natomiast dziwie sie ze banki udzielajac kredytu w obcej walucie nie proponują wlaśnie takiej "opcji" ( wciskając za to jakies dziwaczne ubezpieczenia i inne wynalazki),

Jak nie wiadomo o co chodzi ....
diogenes (42753 punktów)
>raz na wiele lat zdarza się prawdziwy krach na giełdach...i część ludzi popełnia samobójstwa, a reszta ma "doła" na lata!

Giełda to jeden z mechanizmów ewolucji: eliminuje chciwych durni.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Warto inwestować i powinien to robić każdy, kto chce zaoszczędzić coś na starość.
Nie warto grać, bo na grze zarabiają nieliczni.

Na lokatach w dłuższym terminie jest się do tyłu. Np na Zachodzie mają realne oprocentowanie ujemne, a u nas niewiele wyższe od zera.
grg74 (190 punktów)
wychodzi więc na to że premier Pawlak ma racje .... najpewniejsza inwestycja to własne dzieci ;p. Od siebie dodam ze być może i już nie na pewno metale szlachetne-techniczne typu srebro, platyna itp., Obligacje ...lokaty , no cóż ... spytajcie tych co zainwestowali np. w papiery dłużne Grecji. Mówienie o inwestowaniu na gieldach tego świata to już jakieś nieporozumienie zważywszy na fakt że średnia globalna trzymania akcji w portfelu wynosi 15min (sic), trwa wielka dyskusja trzy powinien byc minimalny czas ( na razie go nie ma ), liczony a jakże w nanosekundach, w tym kontekście trudno mówić o inwestycji. Do tego specyficzny problem .... ocenia sie że przynajmniej 30% kapitału przewala sie przez przeróżnej maści algorytmy komputerowe , mówiąc dosadniej kupowanie ... sprzedawanie zostaje powoli opanowane przez roboty , niektórzy w tym widzą juz problem ( no niech sie wszystkie te algorytmy "zmówią" że trzeba sprzedac i krach gotowy ) .... żyjemy w ciekawych czasach
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>wychodzi więc na to że premier Pawlak ma racje .... najpewniejsza inwestycja to własne dzieci ;p. Od siebie dodam ze być może i już nie na pewno metale szlachetne-techniczne typu srebro, platyna itp., Obligacje ...lokaty , no cóż ... spytajcie tych co zainwestowali np. w papiery dłużne Grecji. Mówienie o inwestowaniu na gieldach tego świata to już jakieś nieporozumienie zważywszy na fakt że średnia globalna trzymania akcji w portfelu wynosi 15min (sic), trwa

Roboty go zaniżają robiąc miliony transakcji trwających milisekundy. Neutralne znaczenie dla inwestycji.

> wielka dyskusja trzy powinien byc minimalny czas ( na razie go nie ma ), liczony a jakże w nanosekundach, w tym kontekście trudno mówić o inwestycji.

Kto Ci zabrania trzymać dłużej od nanosekund? Co Ci da że ktoś będzie trzymał dłużej poza zmniejszeniem płynności mogącym być zaletą lub wadą?

> Do tego specyficzny problem .... ocenia sie że przynajmniej 30% kapitału przewala sie przez przeróżnej maści algorytmy komputerowe , mówiąc dosadniej kupowanie ... sprzedawanie zostaje powoli opanowane przez roboty , niektórzy w tym widzą juz problem ( no niech sie wszystkie te algorytmy "zmówią" że trzeba sprzedac i krach gotowy ) .... żyjemy w ciekawych czasach

Krach jest dla mnie dobry, bo pozwala taniej kupić. Dla mnie im akcje są tańsze, tym lepiej. Nie interesuje mnie spekulacja na wzroście ceny.

Moim zdaniem do akcji należy podchodzić jak do zwykłej firmy. Kupiłbyś firmę tylko dlatego, że codziennie ktoś chce za nią wyższą cenę, a ktoś inny kupuje ułamek jej wartości tworząc sztuczny obrót? Ja bym nie kupił, bo takie coś jest zwykłym spekulacyjnym dmuchaniem balonu.
grg74 (190 punktów)
oczywiście ... zgadzam sie z Tobą w 100% , każdy oczywicie ma własną wole i wie co robi , innymi słowy każdy jest dużym chłopcem lub dziewczynką, ale.... np.
1. boom kredytów w obcej walucie w polsce , to jeszcze jak cie panie boże ale np... węgry . Z technicznego punktu widzenia dla pożyczkobiorcy jest to mówiąc brutalnie pozycja krótka na Chf/pln depozytem jest "prawie własna" chałupa, gdy złoty sie umacnia jest si , każdy taki chodzi w glorii "jaki to cwaniak jest" a co sie dzieje gdy zloty leci w dół ??? set tysiecy niedawnych "cwaniaków" wpada w rozpacz , dyżurny obrońca pokrzywdzonych kapitalistów premier Pawlak już kombinuje jak by tu z moich podatkow wyrównać krzywde... na węgrzech ten scenariusz przecież został zrealizowany .. sam jestem graczem i wiem ze na kryzysie idzie tak samo dobrze zarobic jak na bańce , ale prawda jest taka ze w dalszej perspektywie takie bańki uderzają we wszystkich
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> oczywiście ... zgadzam sie z Tobą w 100% , każdy oczywicie ma własną wole i wie co robi , innymi słowy każdy jest dużym chłopcem lub dziewczynką, ale.... np.
> 1. boom kredytów w obcej walucie w polsce , to jeszcze jak cie panie boże ale np... węgry . Z technicznego punktu widzenia dla pożyczkobiorcy jest to mówiąc brutalnie pozycja krótka na Chf/pln depozytem jest "prawie własna" chałupa, gdy złoty sie umacnia jest si , każdy taki chodzi w glorii "jaki to cwaniak jest" a co sie dzieje gdy zloty leci w dół ??? set tysiecy niedawnych "cwaniaków" wpada w rozpacz , dyżurny obrońca pokrzywdzonych kapitalistów premier Pawlak już kombinuje jak by tu z moich podatkow wyrównać krzywde... na węgrzech ten scenariusz przecież

Dopóki politycy nie będą tych cwaniaków ratować w imię "sprawiedliwości społecznej" wyciągając pieniądze z mojej kieszeni, to mi jest wszystko jedno.
W demokracji najlepszym głosowaniem jest głosowanie nogami. Np poprzez opodatkowanie się w obcym kraju i mieszkanie w Polsce, lub całkowitą emigrację. Jeżeli będą ratować cwaniaków, to na pewno nie z moich pieniędzy.
deili (1140 punktów)
>Mówienie o inwestowaniu na gieldach tego świata to już jakieś nieporozumienie zważywszy na fakt że średnia globalna trzymania akcji w portfelu wynosi 15min (sic), trwa wielka dyskusja trzy powinien byc minimalny czas ( na razie go nie ma ), liczony a jakże w nanosekundach, w tym kontekście trudno mówić o inwestycji.

Krótkie transakcje to duża ich ilość, każda transakcja to prowizja od przeprowadzonej operacji. "Inwestorzy" zarabiają lub tracą, banki (głównie przez nie przechodzą transakcje) kasują prowizję

>Do tego specyficzny problem .... ocenia sie że przynajmniej 30% kapitału przewala sie przez przeróżnej maści algorytmy komputerowe , mówiąc dosadniej kupowanie ... sprzedawanie zostaje powoli opanowane przez roboty , niektórzy w tym widzą juz problem ( no niech sie wszystkie te algorytmy "zmówią" że trzeba sprzedac i krach gotowy ) .... żyjemy w ciekawych czasach

Szybkość reakcji nie wystarczy, wyobraź sobie, gdybyś miał znajomego w NBP lub innym dużym banku (PKO BP, PeKaO sa.) który ma dostęp do informacji kiedy będzie interwencja, kiedy bank sprzeda lub kupi duże ilości waluty, i zechciał ci co jakiś czas przesłać info na 3 min wcześniej.
Ile wyciągnął byś z Forex?
Jeśli ktoś wierzy że takie mechanizmy nie działają bo są nieuczciwe to jest chyba wyjątkowo naiwny.
grg74 (190 punktów)
>Szybkość reakcji nie wystarczy, wyobraź sobie, gdybyś miał znajomego w NBP lub innym dużym banku (PKO BP, PeKaO sa.) który ma dostęp do informacji kiedy będzie interwencja, kiedy bank sprzeda lub kupi duże ilości waluty, i zechciał ci co jakiś czas przesłać info na 3 min wcześniej.
>Ile wyciągnął byś z Forex?
>Jeśli ktoś wierzy że takie mechanizmy nie działają bo są nieuczciwe to jest chyba wyjątkowo naiwny.
>
wyobrazam sobie, ale jako takie jest to przestępstwo i jest ścigane z mniejszym lub większym skutkiem.
Jest taki rodzaj robotów które de facto "widzą przyszłość" mamy globalny rynek i nigdy nie jest tak że wszystkie kluczowe serwery wiedzą jaka jest bieżąca cena danego papiera w danej chwili.... łatwo mozna sie domyślić jakie to stwarza pole do zupełnie legalnych nadużyć dlatego tez niektórzy domagają sie żeby byl minimalny czas posiadania
deili (1140 punktów)
>wyobrazam sobie, ale jako takie jest to przestępstwo i jest ścigane z mniejszym lub większym skutkiem.

Obawiam się że z mniejszym, dobrze przygotowanie działania właściwie uniemożliwia jego udowodnienie.

> Jest taki rodzaj robotów które de facto "widzą przyszłość" mamy globalny rynek i nigdy nie jest tak że wszystkie kluczowe serwery wiedzą jaka jest bieżąca cena danego papiera w danej chwili.... łatwo mozna sie domyślić jakie to stwarza pole do zupełnie legalnych nadużyć dlatego tez niektórzy domagają sie żeby byl minimalny czas posiadania

Teoretycznie możliwe, ale jeśli mówimy ułamkach sekundy, jako czasie minimalnym, to nie wydaje mi się to problemem.
Taki program musi pobrać dane, przeanalizować i wysłać żądanie zakupu/sprzedaży.
Wszystko zanim serwery ze sobą się zsynchronizują.
Tym bardziej że priorytetem dla serwera nadrzędnego powinno być przesłanie danych do pozostałych swoich "klonów", a dopiero później odpowiedzi na zapytania klientów.
Istnienie takiego mechanizmu, było by dla mnie wskazówką że mamy do czynienia z nadużyciami i nie do końca uczciwym dostępie do danych.
Ale to moje spostrzeżenie z punktu widzenia działania sieci, być może błędne, w poniedziałek chętnie to skonsultuje z naszym specjalistom z tej dziedziny.
grg74 (190 punktów)

>Taki program musi pobrać dane, przeanalizować i wysłć żądanie zakupu/sprzedaży.
>Wszystko zanim serwery ze sobą się zsynchronizują.
>Tym bardziej że priorytetem dla serwera nadrzędnego powinno być przesłanie danych do pozostałych swoich "klonów", a dopiero później odpowiedzi na zapytania klientów.
>Istnienie takiego mechanizmu, było by dla mnie wskazówką że mamy do czynienia z nadużyciami i nie do końca uczciwym dostępie do danych.
>Ale to moje spostrzeżenie z punktu widzenia działania sieci, być może błędne, w poniedziałek chętnie to skonsultuje z naszym specjalistom z tej dziedziny.
>
forex ma strukturę rozproszoną , nie ma centralnego serwera , w sumie to temat rzeka
nadużycia są wszędzie i nic sie na to z "marszu" nie poradzi z drugiej strony warto też zauważyć ze nachalne reklamy brokerów.... także na tym portalu łowią "jeleni"
którzy sobie rekompensując tworzą lub wyolbrzymiają owe nadużycia... prawda pewnie tkwi gdzieś pośrodku. Z mojego doświadczenia: 95% graczy traci na giełdach tego świata głównie z niewłaściwego użycia pewnego wskaźnika ..... nazywa sie: Chciwość/Strach ;p

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365