Wyobraźcie sobie czynny atom, którego elementy wykonują powtarzające się czynności.  Dla mnie takie wyobrażenie, jak to określam falocząsteczki ruchomaterii jest wyodrębnionym od reszty światem rządzącym się swoimi prawami, osobliwością czasoprzestrzeni. Wyobrażam sobie, jeżeli znajdę się w tym atomie, w tym odrębnym od reszty świecie to będę podlegał jego prawom, znajdę się w jego czasie i przestrzeni ale gdy wydostanę się z niego, to uwolnię się od jego praw, od jego czasu i przestrzeni. Wyobraźcie sobie strukturalne i systemowe zaburzenie takiego atomu pochodzące od wnikania weń zewnętrznych osobliwości zarówno tych w ruchu jak i w materii, włączania weń zewnętrznych czynności i ciał. Wyobraźcie sobie, że rozciągamy taki atom w jednej linii na 1000 km przy zachowaniu jego strukturalnej i systemowej charakterystyki a następnie zaburzamy go zewnętrznie z jednej strony, żeby w jego strukturze i systemie przenieść zaburzenie na drugą stronę 1000 km. Co powiecie na takie spojrzenie na światłowód jakby ten był odrębnym światem, rozciągniętym na 1000 km, do którego zaglądamy na jego dwóch końcach, żeby dzięki zanurzeniu się w jego czasoprzestrzeni propagować poprzez ten świat zaburzenia falowe w oderwaniu poprzez odrębność świata światłowodu od ich propagacji w reszcie światów występujących w jego otoczeniu? |