 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-02-2013 09:01 | romaro (25211 punktów) | DWA PLUS TRZY
4 na 4 | Ostatnio dużo się mówi o niżu demograficznym. Narodowe zmartwienie - kto będzie pracował na przyszłych emerytów? Najbardziej zmartwieni są osobnicy z kruchty i politycy w niej przesiadujący. A przecież, by poprawić choć trochę ten stan, wystarczyłoby zamiast finansować kościoły i kościelnych nierobów, przeznaczyć te pieniądze dla rodzin wielodzietnych. Dać matce, czy ojcu, wychowującym troje i więcej dzieci WYNAGRODZENIE wychowawcze. W końcu rodzin takich nie ma aż tak dużo. Przy okazji zmniejszyłaby się (w jakimś stopniu) liczba osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. Rozwiązań jest dużo, wystarczy zwrócić oczy na Europę. A w Polsce tak walczy się z niżem demograficznym: Program: DWA PLUS TRZY I JESZCZE WIĘCEJ Program Pomocy dla Rodzin Wielodzietnych przyjęty uchwałą nr XXXV/2333/05 Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 17 marca 2005 roku (Biuletyn Urzędowy Rady Miejskiej Wrocławia Nr 4 poz. 41) (jeden z punktów ) - bezpłatnego wstępu do Centrum Poznawczego przysługującego MAX. 4 OSOBOM Z DANEJ RODZINY PLUS. Za każdą kolejną osobę będzie pobierana opłata w cenie biletu ulgowego. Aktualny cennik oraz godziny otwarcia: www.centrumpoznawcze.pl NOWOŚĆ Jeszcze jedna sprawa - Wawel. Wejdźcie na stronę i sprawdźcie ceny. Policzcie ile za wstęp musi zapłacić rodzina 5, 6 osobowa. Przypomnę tylko, że gospodarzem tego obiektu jest Dziwisz. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Przypomnę tylko, że gospodarzem tego obiektu jest Dziwisz. Katedry. Nie Zamku.
|
|
 | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >>Przypomnę tylko, że gospodarzem tego obiektu jest Dziwisz. >Katedry. Nie Zamku. Zgadza się. Sam nawet gdzieś pisałem, że właścicielem obiektu jest Skarb Państwa. Popełniłem błąd. Wynika on stąd, że Dziwisz zachowuje się jak PAN NA WAWELU. Niemniej jednak, niezależnie kto jest właścicielem, ceny biletów dla rodzin wielodzietnych powinny być tam niższe.
|
|
 | 1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | >>Przypomnę tylko, że gospodarzem tego obiektu jest Dziwisz. >Katedry. Nie Zamku. Też chciałem poprawić. Ale doprecyzuję: także części budynków archidiecezji, w tym Muzeum Archidiecezjalnego.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Też chciałem poprawić. Ale doprecyzuję: także części budynków archidiecezji, w tym Muzeum Archidiecezjalnego.W Muzeum Archidiecezjalnym byłam kilka lat temu (chyba w 2006). Nie wiem, jak jest teraz, ale wówczas było to ostatnie muzeum w Polsce, w którym obowiązywało wkładanie filcowych kapci
|
|
| |  | | Kowalski4 (762 punktów) | > W Muzeum Archidiecezjalnym byłam kilka lat temu (chyba w 2006). Nie wiem, jak jest teraz, ale wówczas było to ostatnie muzeum w Polsce, w którym obowiązywało wkładanie filcowych kapci  Już chyba nie obowiązuje. Ale ostatnie w Polsce? Nie zwizytował Szanowny Interlokutor Pszczyny
|
|
1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jeszcze jedna sprawa - Wawel. Wejdźcie na stronę i sprawdźcie ceny. Policzcie ile za wstęp musi> zapłacić rodzina 5, 6 osobowa. Przypomnę tylko, że gospodarzem tego obiektu jest Dziwisz.A od kiedy wiara i religia jest pro bono publico??? Bog kosztuje i to od zawsze  A poza tym polscy katolicy placa dodatkowe % bo katolikami sa z tradycji a nie przekonania. Chce sie pielegnowac ludowa poboznosc to trzeba $$$
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | > A od kiedy wiara i religia jest pro bono publico??? Bog kosztuje i to od zawsze  O grobie pańskim w Jerozolimie mówisz?
|
|
|  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> O grobie pańskim w Jerozolimie mówisz?> Nie, o polskim katolicyzmie i polskim bogu (bo chyba nie ulega watlpiwosci, ze katolick bog jest polakiem)
|
|
1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | > ...A przecież, by poprawić choć trochę ten stan, wystarczyłoby zamiast finansować kościoły i kościelnych nierobów, przeznaczyć te pieniądze dla rodzin wielodzietnych.Finansowanie Kościoła, podczas gdy brakuje pieniędzy na wiele ważnych spraw, to patologia. Jakiekolwiek inne wydanie tych pieniędzy będzie lepszym rozwiązaniem. > A w Polsce tak walczy się z niżem demograficznym:> Program: DWA PLUS TRZY I JESZCZE WIĘCEJ...Każdy sposób na wsparcie rodzin wielodzietnych jest dobry, systemy zniżek to zawsze coś, Związek Dużych Rodzin 3+ rozpoczął program "Karta Dużej Rodziny" Cytat:Karty Dużej Rodziny uprawniające do licznych ulg rodziny wychowujące troje, lub więcej dzieci przyjmowane są przez kolejne polskie miasta. Takie Karty, obowiązujące na terenie całego kraju są powszechne w większości państw europejskich. Dopóki nie uda się wprowadzić ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny cenne są inicjatywy lokalne.
Przy polskich dochodach, nawet biorąc pod uwagę przeciętne, większość wielodzietnych rodzin zapewne ma problem z opłaceniem biletów wstępu. A nie świadczy to zbyt dobrze o naszym Państwie jeżeli dziecko jest pozbawione dostępu do np: kultury tylko dlatego, że ma więcej rodzeństwa.
|
|
8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >A >przecież, by poprawić choć trochę ten stan, wystarczyłoby zamiast finansować kościoły i kościelnych >nierobów, przeznaczyć te pieniądze dla rodzin wielodzietnych. Dać matce, czy ojcu, wychowującym >troje i więcej dzieci WYNAGRODZENIE wychowawcze.
Żeby poprawić demografię, trzeba najpierw skłonić ludzi, (nie oszukujmy się, głownie kobiety) żeby po pierwsze wcześniej decydowali się na pierwsze dziecko i po drugie - częściej mieli drugie.
Jeżeli pierwsze dziecko nie spowoduje finansowej zapaści, utraty pracy przez matkę (urlopy ojcowskie z prawdziwego zdarzenia mogą to niebezpieczeństwo częściowo zniwelować) itp itd to ludzie chętniej będą mieli drugie. A jeżeli dodamy do tego dobrą i łatwą dostępną opiekę żłobkową i przedszkolną, to i trzecie dla części nie będzie się wydawało kosmicznym przedsięwzięciem.
Kiedy byłam dzieckiem (przełom lat 70. i 80.) wszyscy dookoła mieli rodzeństwo. Nie było wiele rodzin naprawdę wielodzietnym (powiedzmy powyżej trójki dzieci) ale siostra/brat a czasem dwoje to była norma. Jedynak był dziwolągiem. To wystarczyło, żeby moje pokolenie było wyżem demograficznym. Oczywiście wtedy motywacja do posiadania dzieci była głównie obyczajowa plus kulejąca i trudno dostępna antykoncepcja. Dzieci się miało, to było oczywiste.
Dziś dookoła w większości jedynacy.
> W końcu rodzin takich nie ma aż tak dużo.
Ale chcemy żeby ich było więcej. A kiedy będzie więcej (bo chyba chcemy poprawić dzietność a nie stworzyć nowy zasiłek socjalny) to koszty będą rosnąć. Czyli im lepiej (wyższa dzietność) tym gorzej (potrzeba coraz więcej pieniędzy). A zastrzyk do np. systemu emerytalnego będzie widoczny najprędzej po 30 latach od rozpoczęcia tych działań, i to tylko jeżeli te dopłaty będą naprawdę wysokie i gwarantowane na długie lata a nie do następnych wyborów. O ile w ogóle odniosą pożądany efekt (szczerze wątpię). Jeżeli dopłaty by zadziałały, w pewnym momencie mogą stać się nie do uniesienia przez budżet - możliwe że jeszcze zanim dosięglibyśmy wskaźnik dzietności powyżej 2. Innymi słowy może nas nie być stać, żeby w ten sposób poprawić dzietność, bo jeżeli system zadziała, to ilość beneficjentów może przekroczyć ilość donatorów i zaczniemy sobie nawzajem dopłacać do tych dzieci.
Proste pomysły nie działają, bo ludzie są skomplikowani jak diabli. Świat jest pełen geniuszy którzy potrafią rozwiązać wszystkie problemy świata w pięć minut, tylko ci okropni, przypadkowi ludzie nie chcą się zachowywać tak, jak geniusz zaplanował.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
| Selanos (12869 punktów) | >przecież, by poprawić choć trochę ten stan, wystarczyłoby zamiast finansować kościoły i kościelnych >nierobów, przeznaczyć te pieniądze dla rodzin wielodzietnych.
A nie lepiej zamiast przekładać pieniądze z miejsca na miejsce (co kosztuje), po prostu zmniejszyć wydatki, zmniejszyć podatki czyli innymi słowy zostawić gotówkę w kieszeni obywatela?
|
|
 | 1 na 1 | karaś (76 punktów) | >A nie lepiej zamiast przekładać pieniądze z miejsca na miejsce (co kosztuje), po prostu zmniejszyć wydatki, zmniejszyć podatki czyli innymi słowy zostawić gotówkę w kieszeni obywatela?
Teoretycznie masz rację. Ale w praktyce żeby obywatel miał pieniądze w kieszeni to najpierw musi mieć pracę. A ci obywatele, którzy akurat mają żeńskie gonady, są traktowani przez pracodawców jak pracownicy II kategorii, i ja tak na prawdę nie widzę żadnego prostego sposobu żeby to zmienić. Bo co? Zlikwidujemy urlopy macierzyńskie i wygonimy kobiety w połogu do pracy? To będą częściej chodzić na zwolnienia...
Jedyne co może pomóc to zwiększenie popytu na pracę w ogóle.
|
|
|  | | szarley (54913 punktów) | >Jedyne co może pomóc to zwiększenie popytu na pracę w ogóle.
Zwiększenie popytu na pracę działa o wiele skuteczniej niż wszystkie prawa chroniące pracowników. W krajach w których bezrobocie wynisi poniżej 5 % pracodawcy zapewniają pracownikom lepsze warunki niż wynikające z kodeksu. Przy bezrobociu powyżej 10%, żaden kodeks nie skutkuje.
|
|
 | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>przecież, by poprawić choć trochę ten stan, wystarczyłoby zamiast finansować kościoły i kościelnych >>nierobów, przeznaczyć te pieniądze dla rodzin wielodzietnych. >A nie lepiej zamiast przekładać pieniądze z miejsca na miejsce (co kosztuje), po prostu zmniejszyć wydatki, zmniejszyć podatki czyli innymi słowy zostawić gotówkę w kieszeni obywatela?
Jak myślisz, ile zostałoby dodatkowo w kieszeni rodzinie, w której oboje rodzice pracują za najniższa krajową i mają dwoje dzieci, gdyby stawka podatkowa spadł z 18 do 10%? Zero. W tej chwili ulgę na dzieci wykorzystują w trochę więcej niż połowie, na więcej nie mają podatku. Ich efektywna stawka podatkowa wynosi 9% i jest to wyłącznie składka na ubezpieczenie zdrowotne.
Zarabiając dwa razy więcej, a więc prawie przeciętne wynagrodzenie, płacą po odliczeniu ulgi na dziecko ok. 2880zł podatku rocznie. To daje 240zł miesięcznie. Tyle mogą zyskać maksymalnie na jakiejkolwiek obniżce podatku. Ponieważ system naliczania składek zdrowotnych jest połączony z podatkiem dochodowy, obniżenie stawki poniżej 10% spowodowałoby spadek dochodów NFZ.
Świetna zachęta - róbcie sobie dzieci a my wam damy 240zł miesięcznie na wszystkie. Super sprawa!
Na obniżce podatków niewiele zyskują średniacy, a już w ogóle osoby o niskich dochodach. A takich jest dużo, dzieci w wieku szkolnym to najbardziej zagrożona ubóstwem grupa społeczna w Polsce. I rodziny tych dzieci już dziś praktycznie nie płacą podatku dochodowego.
Obniżka to prezent dla ludzi, których i tak stać na kilkoro dzieci i prywatne przedszkola i nianie dla nich, jeżeli tylko zechcą. A jak nie chcą, to żadne ulgi ich do posiadania dzieci nie zachęca.
Za to ci co chcą, potrzebują środków z redystrybucji (tak, zabrać bogatym, dać biednym). To działa w innych krajach. Czy musimy wyważać otwarte drzwi?
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Jak myślisz, ile zostałoby dodatkowo w kieszeni rodzinie, w której oboje rodzice pracują za najniższa krajową i mają dwoje dzieci, gdyby stawka podatkowa spadł z 18 do 10%?
Jest jeszcze VAT, akcyza... W Polsce mamy dużo podatków które można by obniżyć. Gdyby rząd przestał zdzierać pieniądze z obywateli poprzez akcyzę na paliwa to zmniejszyłyby się koszty praktycznie wszystkiego, bo mielibyśmy tańszy transport.
>Świetna zachęta - róbcie sobie dzieci a my wam damy 240zł miesięcznie na wszystkie. Super sprawa!
Zachęta? Ja nie mam zamiaru nikogo zachęcać. To czy ktoś sobie robi dzieci, ile ich sobie robi a już tym bardziej w jaki sposób - to mnie nie obchodzi.
Te wszelkie pomysły na dodatki, becikowe i inne takie uważam za przynajmniej niezdrowe. O co w tym chodzi, o robienie dzieci za pieniądze? No a ja głupi myślałem, że ludzie mają dzieci dlatego że chcą... 0.0
>obniżenie stawki poniżej 10% spowodowałoby spadek dochodów NFZ.
NFZ nie potrafi gospodarować żadnymi pieniędzmi bez względu na ich ilość, więc to nie byłaby zbyt wielka strata.
>Obniżka to prezent dla ludzi, których i tak stać na kilkoro dzieci i prywatne przedszkola i nianie dla nich, jeżeli tylko zechcą. A jak nie chcą, to żadne ulgi ich do posiadania dzieci nie zachęca.
Obniżka jest dla wszystkich, przestańmy na to patrzeć w kategorii prezentu albo przywileju, a zacznijmy na to patrzeć jako na powrót do normalności kiedy to obywatel decyduje o tym, gdzie trafiają jego pieniądze.
Nie wiem dlaczego np. ja miałbym mieć wyższe podatki po to żeby rodziny wielodzietne miały jakieś dodatki. Ich dzieci, ich sprawa. A jak mają ich więcej niż ich na to stać, to też nie czuje się za to odpowiedzialny. Antykoncepcja to bardzo stary wynalazek. Bardzo stary i bardzo dobrze działający.
|
|
3 na 3 | facet (344 punktów) | Ja trochę tego problemu nie rozumiem. Dlaczego tych dzieciaków musi tyle być? Dlatego, że ZUS jest niewydolny musi nas być coraz więcej? Stawiam pytanie, to kiedy to ma się zatrzymać? Jak ilu nas będzie? To jest logika piramidy finansowej. Nie lepiej te finanse, w dużej części przejadane przez przyszłe matki na zwolnieniach ciążowych "od pierwszych dwóch kresek" przeznaczyć na poprawę wskaźnika zatrudnienia i wydajności pracy?
|
|
 | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ja trochę tego problemu nie rozumiem. Dlaczego tych dzieciaków musi tyle być?Bo ktoś wymyślił, że najfajniej będzie, jak za kilka czy kilkanaście pokoleń Polacy znowu staną "ramię w ramię", bo się inaczej nie pomieszczą. > Nie lepiej te finanse, w dużej części przejadane przez przyszłe matki na zwolnieniach ciążowych "od pierwszych dwóch kresek" przeznaczyć na poprawę wskaźnika zatrudnienia i wydajności pracy?Wcale nie lepiej. Przecież przyjęto założenie, że podstawowym atutem naszego kraju będzie dobrze wykształcona i tania siła robocza. Z pierwszym jest coraz gorzej, bo się okazało, że to kosztuje, ale do drugiego można namawiać - nadpodaż znacznie obniża cenę. Zresztą w innowacyjności i tak mamy trzecie miejsce, tylko ...  nie jestem pewna, czy nie od końca przypadkiem.
|
|
|  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Wcale nie lepiej. Przecież przyjęto założenie, że podstawowym atutem naszego kraju będzie dobrze wykształcona i tania siła robocza. Z pierwszym jest coraz gorzej, bo się okazało, że to kosztuje, ale do drugiego można namawiać - nadpodaż znacznie obniża cenę.
Ależ siłę roboczą to my mamy bardzo dobrze wykształconą. Nigdzie nie ma tyle magistrów pracujących na kasie w supermarketach co u nas : >
|
|
| |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ależ siłę roboczą to my mamy bardzo dobrze wykształconą. Nigdzie nie ma tyle magistrów pracujących na kasie w supermarketach co u nas : >Spokojnie, kolejne fale emigracji zarobkowej z Polski wyrównają poziom w całej Europie  Przecież to produkcja na eksport.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Przecież to produkcja na eksport.
Towar dobrej jakości, tylko jakoś zysków z tego eksportu nie widać. : >
|
|
10 na 10 | Anna Salman (16360 punktów) | >Ostatnio dużo się mówi o niżu demograficznym. Bo się skończyły tematy zastępcze - Smoleńsk się przejadł, a Palikot sam wszystkich stacji nie obskoczy. Niż demograficzny jest jednym z nielicznych pozytywnych trendów na naszym rynku, a nie zmartwieniem narodowym. Jeżeli sytuacja na rynku pracy się nie poprawi, to większy przyrost będzie po prostu produkcją przyszłego bezrobocia. Politycy nie potrafiąc zarządzać tym, co jest w ich gestii, znowu się biorą za inżynierię społeczną, czyli zarządzanie prywatnym życiem obywateli, w czym są przeciwskuteczni: 1) utrudnienia w rozwodach - wzrost liczby rozwodów, spadek liczby zawieranych małżeństw, 2) ograniczenia w dostępie do antykoncepcji i restrykcyjna polityka antyaborcyjna - spadek liczby urodzeń.
Politycy zarządzają sferą publiczną i mogliby zająć się wyrównywaniem szans - bezpłatne żłobki, przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja, wszystko z pełnym wyżywieniem. Regulacje, które umożliwiłyby korzystanie z tych samych podręczników przez kilka roczników. Poprawa jakości edukacji - zmniejszenie liczebności klas. Obniżenie podatków itd. itp. Tego się nie robi, czyli nie chodzi o przyszłych emerytów, tylko o nakręcanie bieżącej konsumpcji. Polacy zaczęli oszczędzać, co widać, słychać i czuć, ale oszczędzają na sobie, na dzieciach jest to niemożliwe.
Płacenie za płodzenie i wychowywanie dzieci? To patologia. Jeżeli ktoś ma ośmioro, rozumiem, że go na to stać. Inni decydują się na jedno, dwoje. Ale przekładanie pieniędzy z mojej kieszeni do kieszeni menela skończy się tak, że ani ja nie pójdę do muzeum, ani dzieci menela, a on będzie miał na wódę.
|
|
 | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | W większości zgadzam się z tym co Pani napisała. Tak jak napisałem: >Narodowe zmartwienie - kto będzie pracował na przyszłych emerytów? Ci którzy najwięcej krzyczą w tej sprawie są zwykłymi hipokrytami. Stąd moja sugestia, naiwna zresztą, miała wskazać komu zabrać(!), a komu przekazać, a skierowana była właśnie do ludzi z religijnym zacięciem. Problem u nas jest taki, że nawet jak władza za coś się weźmie, to zwykle, za przeproszeniem..., czego dowodem jest chociażby jeden z punktów programu "Dwa plus Trzy": - "MAX. 4 OSOBOM Z DANEJ RODZINY PLUS. Za każdą kolejną osobę będzie pobierana opłata w cenie biletu ulgowego" Pozdrawiam.
|
|
4 na 4 | Pa1ryk (1539 punktów) | Myślę, że brakuje tutaj odpowiedzi na jedno kluczowe pytanie: Dlaczego młodzi ludzie nie mają dzieci, a jeśli już to zazwyczaj jedno?
Można oczywiście przyjąć, że mieć nie chcą, pewnie w niektórych przypadkach to prawda, ale to raczej zdecydowana mniejszość.
Rozważmy przypadek młodej pary, oboje pracują, zarabiają poniżej średniej krajowej, ale mimo to się usamodzielnili, kupili mieszkanie na kredyt. 40 merów kwadratowych za 150 tyś zł, zobowiązanie na 30 lat. Oboje wychodzą z domu rano, wracają późnym wieczorem, w zasadzie czas na siebie mają tylko w weekendy. Chcą mieć dzieci, tylko ciekawe jak, gdzie i kiedy?
A teraz zastanówmy się jak państwo im pomaga. -40% ich wynagrodzenia to podatki i składki (w zasadzie to, że oboje mają pracę po studiach to już cud) -Program "rodzina na swoim" gdzie państwo dofinansowuje zakup "mieszkanie" do 50 metrów kwadratowych w, którym spokojnie pomieści się rodzina 2+3, pod warunkiem, że rodzice będą spać przed blokiem. Do tego bardzo życiowe limity na cenę za metr kwadratowy.
Za to rodzina meneli z 7 dzieci, gdzie rodzice są pijani 24/7 i nigdy się pracą nie skazili dostanie takie zasiłki żeby i na wódkę i na chleb starczyło, do tego darmowy węgiel na zimę, paczki żywnościowe, prąd za nich zapłacą, podręczniki kupią...
|
|
 | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Myślę, że brakuje tutaj odpowiedzi na jedno kluczowe pytanie: Dlaczego młodzi ludzie nie mają dzieci, a jeśli już to zazwyczaj jedno? >Można oczywiście przyjąć, że mieć nie chcą, pewnie w niektórych przypadkach to prawda, ale to raczej zdecydowana mniejszość. >Rozważmy przypadek młodej pary, oboje pracują, zarabiają poniżej średniej krajowej, ale mimo to się usamodzielnili, kupili mieszkanie na kredyt. 40 merów kwadratowych za 150 tyś zł, zobowiązanie na 30 lat. Oboje wychodzą z domu rano, wracają późnym wieczorem, w zasadzie czas na siebie mają tylko w weekendy. Chcą mieć dzieci, tylko ciekawe jak, gdzie i kiedy? >
Zauważ, że ludzie którym się finansowo powodzi, też nie palą się do rodzicielstwa.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Zauważ, że ludzie którym się finansowo powodzi, też nie palą się do rodzicielstwa.Bo zamiast w dzieci, inwestują w ZUS
|
|
4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | Zniesienie celibatu też by pomogło. A tak to łatwo zwalać robotę na innych
|
|
7 na 9 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | >Ostatnio dużo się mówi o niżu demograficznym. Narodowe zmartwienie - kto będzie pracował na przyszłych emerytów?
Ilekroć pada postulat, "Więcej dzieci, aby miał kto pracowac na przyszłych emerytów" - zadaję pytanie: Gdzie pracować?! Kto zapewni miejsca pracy? Tendecje, zarówno krajowe, europejskie i światowe, są jednoznaczne: liczba miejsc pracy maleje, co nie jest dziwne, mając na uwadze postęp technologiczny. A mniemanie, że rolnicy i robotnicy przekształcą się w inżynierów czy lekarzy, to mrzonka, ponieważ świat nie zatrudni setek milionów inżynierów!
Więc pytam, tych "dzieciorobnych": kto da pracę sześciorgu Kowalskim, gdy póki co, ich jedyny, wykształcony syn, nie może znaleść zatrudnienia?!
|
|
6 na 8 mrct (934 punktów) (zablokowany) |
>Rozwiązań jest dużo, wystarczy zwrócić oczy na Europę.
Odniosę się do mojej wiedzy z zakresu demografii - wielodzietność jest wynikiem następujących czynników: - biedy - głodu - chorób (braku dostępu do pomocy medycznej lub niskiego jej poziomu) - klęsk żywiołowych - niskiego wykształcenia - religijności (może coś pominęłam)
Wielodzietność jest po prostu czynnikiem za pomocą którego ewolucja zapewnia przetrwanie w trudnych warunkach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|