 |
m. Gowin: prawo to przywilej i 'nie' prewencyjne Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-02-2013 17:12 | mayolina (2278 punktów) | m. Gowin: prawo to przywilej i 'nie' prewencyjne
7 na 7 | Minister Gowin nie będzie głosował na ustawę o związkach partnerskich, gdyż nie zgadza się na dawanie nieuzasadnionych przywilejów. Najwyraźniej nikt z doradców (może tych samych, którzy poinformowali go, że ustawa jest niekonstytucyjna?) nie wytłumaczył ministrowi różnicy między prawem do czegoś, a przywilejem. Oczywiście minister przeciw nowej wersji ustawy nic tak na prawdę nie ma, ale głosować na nią nie będzie, gdyż wie, że na tej akurat ustawie się nie skończy. I tak oto zrozumiałam język Gowina: istnieje 'nie' prewencyjne, a prawo to przywilej, jedni na niego zasługują, a drudzy nie. Fragment wywiadu z Gazety Wyborczej: Cytat:A. Nowakowska, D. Wielowieyska: Dlaczego związek partnerski ma być atakiem na małżeństwo i rodzinę?
J. Gowin: Nie uważam, że związki nieformalne ujmują coś małżeństwom. Jestem jednak przeciwny przyznawaniu nieuzasadnionych przywilejów tym, którzy nie chcą wchodzić w więzi małżeńskie.
Z punktu widzenia państwa małżeństwo jako trwały związek nastawiony na posiadanie dzieci jest bardzo dużą wartością. I dlatego właśnie małżeństwa cieszą się różnymi przywilejami. Skoro część osób nie chce brać na siebie obowiązków trwałego związku, to nie widzę powodu, dla którego miałyby się cieszyć tymi przywilejami.
A. Nowakowska, D. Wielowieyska: Pary homoseksualne też tworzą trwałe związki. Poza tym nie wszystkie małżeństwa mają dzieci. A małżeństwa nadal pozostawałyby uprzywilejowane np. możliwością wspólnego opodatkowania.
J. Gowin: Nie mam żadnych złudzeń, że te projekty to tylko pierwszy etap. Następny ma doprowadzić do tego, co dzieje się w Wielkiej Brytanii czy Francji, czyli do pełnego zrównania związków homoseksualnych z małżeństwami, z prawem do adopcji włącznie.
Szanuję Roberta Biedronia (Ruch Palikota) za to, że wprost przyznaje, że taki jest jego cel. A panie udają ciągle, że tu chodzi tylko o związki partnerskie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-2 na 4 | worek kości (2937 punktów) | Rozliczając podatki w związku małżeńskim można liczyć na spore ulgi. Najwyraźniej państwo zachęca do pobierania się, ponieważ wychodzi z założenia, że takie sformalizowane związki, a więc niejako obok relacji uczuciowych, "wzmocnione przepisami", zagwarantują stabilne środowisko do wychowania dzieci. Związki partnerskie, szczególnie homoseksualne, będą beneficjentami ulg podatkowych, nie dając niczego w zamian - wydaje się to niesprawiedliwe względem reszty społeczeństwa, które rozliczać się musi po staremu (single, współlokatorzy, rodzeństwo mieszkające razem itd.).
Można się jednak zastanowić, co właściwie dzisiaj przeszkadza gejom. Przeszkadza im np. niemożliwość odwiedzin w szpitalu, bo przecież w świetle prawa para gejów jest dla siebie parą ludzi całkowicie sobie obcych. No to zamiast zmieniać konstytucję, nie lepiej zmienić przepisy związane z odwiedzinami w szpitalach? Przecież wypadkom ulegają nie tylko geje, ale też czyiś przyjaciele, znajomi, których los w równym stopniu może leżeć nam na sercu. Czy powinienem z moim kumplem na wszelki wypadek wstąpić w związek partnerski, żeby móc go później w szpitalu odwiedzać bez żadnych utrudnień, jeśli coś by mu się stało? No i w związek partnerski można wejść na raz tylko w jeden, a przyjaciół można mieć przecież kliku - i co wtedy?
Gejom przeszkadza problem dziedziczenia. No ale można to przecież załatwić u notariusza. Skoro związki partnerskie miałyby być i tak zawierane w obecności notariusza, to po co mnożyć byty związkowe ponad potrzebę, skoro umowę zawierającą identyczne z postulowanymi w ustawie ustalenia, można spisać już teraz?
bembergiem w berg
|
|
 | 10 na 10 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > Rozliczając podatki w związku małżeńskim można liczyć na spore ulgi. Najwyraźniej państwo zachęca do pobierania się, ponieważ wychodzi z założenia, że takie sformalizowane związki, a więc niejako obok relacji uczuciowych, "wzmocnione przepisami", zagwarantują stabilne środowisko do wychowania dzieci. Związki partnerskie, szczególnie homoseksualne, będą beneficjentami ulg podatkowych, nie dając niczego w zamian....Wiec sprawiedliwie bedzie jesli ulgi podatkowe beda mialy tylko malzenstwa, ktore beda posiadaly dzieci. Malzenstwo mezczyzny i kobiety, ktore nie posiada dzieci rowniez nie daje panstwu niczego w zamian  Ze co? Ze teoretycznie moga miec? Geje i lesbijki tez moga teoretycznie splodzic dzieci - gej ma funkcjonujace nasienie a lesbijka jajeczka i macice  Gdyby katolicy mniej czasu poswiecali by obcym ludziom i ich narzadom plciowym i gdyby ich obce zycie seksualne mniej obchodzilo to swiat bylby bardziej mily i spokojny
|
|
 | 10 na 10 | mayolina (2278 punktów) | wiesz, że jesteś przeciwko ustawie o związkach partnerskich, choć nie wiesz o co w tej ustawie chodzi (czy w ogóle orientujesz się, że propozycji było więcej niż jedna  ? Ponieważ nam ci zamiar dać minusa za nieodrobioną pracę domową i wyrywanie się do odpowiedzi, więc podlinkowywuję trochę materiału do poczytania. Anna Dąbrowska dla Polityka.pl Joanna Cieśla omawia różnice między propozycjami ustawy Krytyka Politycznai wypowiedź Jana Hartmana, jakby pisana specjalnie dla ciebie Na ewentualny problem o dowiadywaniu się o zdrowiu kumpla zalegalizowanie związku partnerskiego jest doskonałym rozwiązaniem. Kochacie się, chcecie być razem, a ty zobowiązujesz się do zapewnienia mu opieki. Czy można mieć zastrzeżenia do takich sentymentów?
|
|
|  | -3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | To bardzo fajnie, że zadałaś sobie trud podlinkowania mi różnych tekstów, mam nadzieję jednak, że pójdziesz o krok dalej i wyłuskasz z nich w zwięzłej formie argumenty za wprowadzeniem związków partnerskich. Po prostu wśród tych wszystkich zawieszonych na Gowinie psów, nie znalazłem nic konkretnego. No i skoro lubisz Hartmana i nie odrzuca Cię ten histeryczny styl, będzie Ci na pewno łatwiej syntetyzować jego myśl na potrzeby tego forum (i na moje potrzeby też).
bembergiem w berg
|
|
 | 4 na 4 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Rozliczając podatki w związku małżeńskim można liczyć na spore ulgi. Podaj konkretne wyliczenia tych sporych ulg, bo nie chodzi Ci chyba o oszczędność 560zł?
>Najwyraźniej państwo zachęca do pobierania się, ponieważ wychodzi z założenia, że takie sformalizowane związki, a więc niejako obok relacji uczuciowych, "wzmocnione przepisami", zagwarantują stabilne środowisko do wychowania dzieci.
Mylisz się, w ulgach nie chodzi o dzieci, tylko o wzięcie odpowiedzialności finansowej za partnera. Gdy jeden z partnerów nie uzyskuje dochodu drugi go utrzymuje. Ulga w tym wypadku jest korzystnym rozwiązaniem dla państwa. Państwo dokłada jakieś 560zł rocznie. Ta sama osoba samotna bez dochodu, wymagałaby pomocy socjalnej.
>Związki partnerskie, szczególnie homoseksualne, będą beneficjentami ulg podatkowych, nie dając niczego w zamian
Tak jak pisałem z punktu widzenia państwa/społeczeństwa jest to korzystny interes.
>- wydaje się to niesprawiedliwe względem reszty społeczeństwa, które rozliczać się musi po staremu (single, współlokatorzy, rodzeństwo mieszkające razem itd.). Niesprawiedliwe? takie osoby łatwiej otrzymują pomoc socjalną jeżeli nie mają dochodu a jeżeli zarabiają to łatwiej może być z kredytem gdy dochód oblicza się na członka rodziny.
>Przeszkadza im np. niemożliwość odwiedzin w szpitalu,...
Pierwszy raz słyszę. Chyba coś pomyliłeś.
>nie lepiej zmienić przepisy związane z odwiedzinami w szpitalach?
a co w tych przepisach jest nie tak?
>Czy powinienem z moim kumplem na wszelki wypadek wstąpić w związek partnerski, żeby móc go później w szpitalu odwiedzać bez żadnych utrudnień, jeśli coś by mu się stało?
Chyba chodziło Ci o brak możliwości otrzymania informacji o stanie zdrowia nieprzytomnego partnera i możliwości podjęcia decyzji o sposobie leczenia? Ale czy ty naprawdę chcesz by Twoi kumple mieli dostęp do takich informacji?
>Gejom przeszkadza problem dziedziczenia. No ale można to przecież załatwić u notariusza. Chyba jednak jest to bardziej skomplikowane. W związku małżeńskim połowa majątku jest Twoja a tylko ta druga część podlega prawu spadkowemu i związanym z tym procedurom. Ciężko uzyskać ten sam status jednorazową wizytą u notariusza.
>Skoro związki partnerskie miałyby być i tak zawierane w obecności notariusza, to po co mnożyć byty związkowe ponad potrzebę, skoro umowę zawierającą identyczne z postulowanymi w ustawie ustalenia, można spisać już teraz?
Nie można. Musiałbyś spisać dziesiątki umów.
|
|
|  | | worek kości (2937 punktów) | > >Rozliczając podatki w związku małżeńskim można liczyć na spore ulgi.> Podaj konkretne wyliczenia tych sporych ulg, bo nie chodzi Ci chyba o oszczędność 560zł?Znalazłem w necie taką oto tabelkę: www.pit.pl(*)wa_podatki_w_praktyce_2836.php> Mylisz się, w ulgach nie chodzi o dzieci, tylko o wzięcie odpowiedzialności finansowej za partnera.Najpierw za partnera, a później i za partnera i za dzieci. Czyli wzajemna pomoc, pożycie i troska o rodzinę, czyli podstawową komórkę społeczną. > >- wydaje się to niesprawiedliwe względem reszty społeczeństwa, które rozliczać się musi po staremu (single, współlokatorzy, rodzeństwo mieszkające razem itd.).> Niesprawiedliwe? takie osoby łatwiej otrzymują pomoc socjalną jeżeli nie mają dochodu a jeżeli zarabiają to łatwiej może być z kredytem gdy dochód oblicza się na członka rodziny.> Ta sama osoba samotna bez dochodu, wymagałaby pomocy socjalnej.Pomoc socjalna przyznawana jest zarówno osobom samotnym jak i rodzinom, w których miesięczny dochód na łebka nie przekracza określonej sumy, najczęściej niezbyt wysokiej, gdzieś w okolicach 500 zł. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że forsując ustawę o związkach partnerskich myśli się przede wszystkim o ludziach, którzy wyciągając od państwa zasiłki socjalne, żyją gdzieś w Polsce za te głodowe stawki. Mam przeczucie, że wśród chętnych do zawarcia takich związków przeważają przedstawiciele klasy średniej, dla których korzyści wynikające z ulg podatkowych znacznie przewyższą ewentualne zapomogi. > >Związki partnerskie, szczególnie homoseksualne, będą beneficjentami ulg podatkowych, nie dając niczego w zamian> Tak jak pisałem z punktu widzenia państwa/społeczeństwa jest to korzystny interes.W interesie państwa leży, aby ludzie płacili mniejsze podatki? Wyjaśnij mi to jeszcze raz. > Chyba chodziło Ci o brak możliwości otrzymania informacji o stanie zdrowia nieprzytomnego partnera i możliwości podjęcia decyzji o sposobie leczenia?> Ale czy ty naprawdę chcesz by Twoi kumple mieli dostęp do takich informacji?Do informacji o stanie zdrowia - tak. Do decydowania o sposobie leczenia - nie. Ale czy tej ostatniej sprawy nie da się załatwić nawet przy dzisiejszym systemie prawnym? > >Gejom przeszkadza problem dziedziczenia. No ale można to przecież załatwić u notariusza.> Chyba jednak jest to bardziej skomplikowane.Myślisz, że bardziej skomplikowane niż spisanie testamentu?
bembergiem w berg
|
|
| |  | 5 na 5 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Znalazłem w necie taką oto tabelkę:
A ja pytałem o konkretną kwotę. Chcę wiedzieć czy wiesz o czym piszesz czy tylko powtarzasz zasłyszane argumenty.
Wspólne opodatkowanie, jeżeli obie osoby uzyskują dochód poniżej 7000 zł miesięcznie nie daje praktycznie nic. Jeżeli jedna osoba zarabia mniej niż 7000 zł miesięcznie a druga osoba nie zarabia nic to ulga wynosi 556 zł rocznie. Jeżeli jedna osoba zarabia ponad 7000 miesięcznie wtedy ulga jest nieco korzystniejsza. Czyli w całej Twojej niechęci do związków partnerskich chodzi o te 556 zł rocznie ulgi, i to tylko w niektórych przypadkach?
>Najpierw za partnera, a później i za partnera i za dzieci. Czyli wzajemna pomoc, pożycie i troska o rodzinę, czyli podstawową komórkę społeczną.
Nie. Tylko za partnera. Odpowiedzialność finansową za dziecko ponosisz zawsze, także będąc osoba samotnie wychowującą dziecko a nawet wtedy gdy go nie wychowujesz. Małżeństwo nie nakłada tu żadnych dodatkowych obowiązków.
>Pomoc socjalna przyznawana jest zarówno osobom samotnym jak i rodzinom, w których miesięczny dochód na łebka nie przekracza określonej sumy, najczęściej niezbyt wysokiej, gdzieś w okolicach 500 zł.
Czyli osoby w związku z których jedna zarabia 1350 zł miesięcznie a druga nic nie uzyskają pomocy społecznej. te same dwie osoby bez związku małżeńskiego - jedna nie otrzyma pomocy druga otrzyma. Właśnie o tym piszę. Obowiązek utrzymania osoby spada na partnera. Nawet jeżeli Twojej żonie nie chciałoby się pracować to i tak musisz ją utrzymywać inaczej będziesz miał sprawę w sądzie.
>Jakoś ciężko mi uwierzyć, że forsując ustawę o związkach partnerskich myśli się przede wszystkim o ludziach, którzy wyciągając od państwa zasiłki socjalne, żyją gdzieś w Polsce za te głodowe stawki.
Nie. Oczywiści, że nie o to chodzi w ustawie o związkach partnerskich. O to chodzi w prawie podatkowym i ulgach dla małżeństw. Lepiej dać możliwość odliczenia w podatku niż udzielać pomocy socjalnej. Tak, właśnie te ulgi są skierowane dla ludzi żyjących za te głodowe stawki.
>Mam przeczucie, że wśród chętnych do zawarcia takich związków przeważają przedstawiciele klasy średniej, dla których korzyści wynikające z ulg podatkowych znacznie przewyższą ewentualne zapomogi.
Mówisz o osobach zarabiających ponad 7000 zł miesięcznie?
>W interesie państwa leży, aby ludzie płacili mniejsze podatki? Wyjaśnij mi to jeszcze raz.
Tak. Lepiej by zapłacili mniejszy podatek niż by byli zmuszeni do korzystania z pomocy socjalnej. Choćby tylko dlatego, że ta ulga jest niższa. Jesteś pewien, że wiesz o co chodzi z tą możliwością wspólnego rozliczania podatków?
>Do informacji o stanie zdrowia - tak. Do decydowania o sposobie leczenia - nie. Ale czy tej ostatniej sprawy nie da się załatwić nawet przy dzisiejszym systemie prawnym?
Jeżeli będziesz wszędzie jeździł z prawnikiem i stertą dokumentów i upoważnień, to oczywiście się da. Można też wyjechać do kraju gdzie takie związki się legalizuje. Tylko dlaczego nie można załatwić tego prościej? Dlatego, że to nie zgadza się z czyimiś poglądami religijnymi?
>Myślisz, że bardziej skomplikowane niż spisanie testamentu?
Tak. Testament można podważyć. Nawet jeżeli sprawę się wygra to do tego czasu korzystanie z tego majątku jest bardzo utrudnione. W małżeństwie połowa majątku jest Twoja. Nawet jeżeli pojawią się nieślubne dzieci to mogą się one spierać tylko o przysługująca im część z tej drugiej połowy. Testamentem trudno jest pozbawić dzieci prawa do spadku. W przypadku gdy nie wiesz, że masz dziecko jest to nie wykonalne. W skrajnym przypadku może być tak, że nie mając udokumentowanych praw własności cały majątek odziedziczy ktoś inny mimo spisanego testamentu.
|
|
| | |  | -3 na 5 | worek kości (2937 punktów) | Ok, jeśli chodzi o zawiłości podatkowe - nie jestem prawnikiem, ba, nie jestem nawet teologiem, a obie te dziedziny mają ze sobą wiele wspólnego (interpretacja spisanego Prawa itd.) - nie będę więc zagłębiał się w szczegóły. Ale sprawa ulg, przywilejów i innych regulacji, to jak się póki co zdaje, problem drugorzędny. Najważniejsza jest kwestia zgodności ustawy o związkach partnerskich z konstytucją. Coraz częściej słyszę, że tej zgodności jednak brak, więc jeśli do przeforsowania pomysłów PO/SLD/RP potrzebna będzie zmiana konstytucji, to wszystko wskazuje na to, że spór o ZP jest, i chociaż nie lubię tego określenia, czysto akademicki.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) | >Najważniejsza jest kwestia zgodności ustawy o związkach partnerskich z konstytucją. Coraz częściej słyszę, że tej zgodności jednak brak, Związki partnerskie nie są niezgodne z konstytucją. Nie są tylko w konstytucji wymienione i uwzględnione. W konstytucji jest tylko zapisane, że "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest pod szczególną ochroną państwa" (co zresztą w rzeczywistości jest g*** prawda, ale teraz nie o tym chciałam). Nie ma nic o tym, że zabronione są bądź nie istnieją inne związki niż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Po prostu konstytucja nic o nich nie mówi. To wcale nie znaczy, że są niekonstytucyjne - ani one, ani projekty ustaw z nimi związanych. W ten sposób można nazwać "niekonstytucyjnymi" miliony rzeczy, nawet mój kubek z kawą - wszak nie ma o nim w konstytucji wzmianki, prawda?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | Po prostu konstytucja nic o nich nie mówi. To wcale nie znaczy, że są niekonstytucyjne No jak nie, jak tak. Dla coponiektórych, jak czegoś nie ma w książce to znaczy, że to coś jest sprzeczne z tym co w niej jest, bo tego tam nie ma. Logiczne ?  A tak w ogóle to i biblii nic na ten temat tyż nie było. Czyli konkludując : związki partnerskie, nie dość, iż są niekonstytucyjne to są bez wątpienia dziełem szatana, tak jak i Twój kubek z kawą.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >To wcale nie znaczy, że są niekonstytucyjne - ani one, ani projekty ustaw z nimi związanych. W ten sposób można nazwać "niekonstytucyjnymi" miliony rzeczy, nawet mój kubek z kawą - wszak nie ma o nim w konstytucji wzmianki, prawda?
Właśnie. Stąd też zasada- co nie jest zabronione, to jest dozwolone.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|