>Powiedzmy, że stosowałem się do uniwersalizowalnej zasady Kanta: >"postępuj tylko według takiej maksymy, co do której możesz jednocześnie chcieć, aby stała się powszechnym prawem bez sprzeczności" >I powiedzmy, że ustaliłem, że jedyną tego rodzaju maksymą jest "maksymalizuj użyteczność dodatnią, minimalizuj użyteczność ujemną". >Czy byłbym zatem kantistą, utylitarystą, obydwoma, czy żadnym? Czy oznaczałoby to, że kantyzm >podporządkowuje utylitaryzm, i odwrotnie, czy też żadne? Przyjąłeś maksymę, to ją do rozwiązania tych problemów zastosuj, zamiast skazywać się na odpowiedzi forumowiczów, które niekoniecznie niosą maksymalnie użyteczne rozstrzygnięcia.
cr
|