Racjonalista - Strona głównaDo treści
polityka historyczna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-08-2010 11:37kognitywista (3391 punktów)polityka historyczna
Ocena 1 na 1
Ciekawy jestem, jakie zdanie mają szanowni uczestnicy forum na temat polityki historycznej. Nie tyle konkretnej, ile w ogóle - jako zjawiska ? Pojęcie to rozumiem jako lansowanie przez organy państwowe, dyplomację czy też znamienite postacie ze świata kultury - historii państwa zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu. Motywacją jest oczywiście pragnienie ukazania historii własnego kraju w pozytywnym wyłącznie świetle. Chodzi tu zarówno o politykę historyczną w wersji "hard" (fałszowanie historii lub manipulacja dokumentami w przypadku ubogich danych stwarzających kontrowersje przy interpretacji) jak i w wersji "soft" (uwypuklanie pewnych faktów historycznych a przemilczanie innych).

Nie ukrywam swojego negatywnego stosunku do jakichkolwiek tego typu praktyk i spodziewałbym się jednoznacznego ich potępienia ze strony opiniotwórczych środowisk intelektualnych, bez względu na to, kto takie praktyki stosuje. Tymczasem zauważam dziwne zjawisko zróżnicowania reakcji na politykę historyczną poszczególnych państw. Z powodów emocjonalnych dotyczy to głównie krajów, których historia w jakiś sposób splata się z naszą.
I tak: pompatyczna polityka historyczna USA spotyka sie najczęściej u nas z pobłażliwym uśmieszkiem, polityka Niemiec czy Rosji - z tłumioną wściekłością, nie okazywaną na zewnątrz. Polityka Izraela - z pełnym powagi zrozumieniem i brakiem jakiejkolwiek śmiałości w krytycznej ocenie. Z kolei reakcją na wyjątkowo obrzydliwą politykę historyczną Ukrainy jest milczenie i udawanie, że się jej nie zauważa. Natomiast ciekawym wyjątkiem jest u nas ocena polskiej polityki historycznej (równie szkodliwej przecież jak i inne). Tutaj spotykamy się z jednoznacznym frontalnym potępieniem i jawną awersją. Dlaczego tylko tu ? Czy za to właśnie klepią po plecach na światowych salonach ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

11-08-2010 12:35Nie na temat
 Ocena-1 na 3
-OzA- (289 punktów)
>... jak i w wersji "soft" (uwypuklanie pewnych
>faktów historycznych a przemilczanie innych).
Tego nie da się uniknąć. Np. wojujący ateiści zawsze będą podkreślać błędy swoich przeciwników zupełnie tak, jak nauczycielka podkreśla błędy w zeszycie czerwonym długopisem i stawia pałę. Będą także podkreślać swoje zasługi bagatelizując zasługi innych. To oczywiście dotyczy nie tylko wojujących ateistów ale każdego przepełnionego pychą człeka.
12-08-2010 09:49 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>To oczywiście dotyczy nie tylko wojujących ateistów ale każdego przepełnionego pychą człeka.
No to pisz, że dotyczy każdego przepełnionego pychą człeka (także katolików i innych różnej maści religiantów) i zejdź z ateistów, uprzejmie proszę, dziękuję.
-OzA- (289 punktów)
>>To oczywiście dotyczy nie tylko wojujących ateistów ale każdego przepełnionego pychą człeka.
>No to pisz, że dotyczy każdego przepełnionego pychą człeka (także katolików i innych różnej maści religiantów) i zejdź z ateistów, uprzejmie proszę, dziękuję.
O katolikach i innych różnej maści religiantach pisze się tu już dość dużo pomijając własne błędy dlatego uważam, że należy sączyć z tą "poprawnością".
Warto się zastanowić np. nad tym, dlaczego wiele spośród artykułów zamieszczonych w serwisie racjonalista.pl zamiast do zrozumienia religii, katolików, wiary itp. prowadzi do rozbudzania wstrętu do tychże.
12-08-2010 10:42 
 Ocena 9 na 9
Alicja Duda (25557 punktów)
>Warto się zastanowić np. nad tym, dlaczego wiele spośród artykułów zamieszczonych w serwisie racjonalista.pl zamiast do zrozumienia religii, katolików, wiary itp. prowadzi do rozbudzania wstrętu do tychże.

Możesz podać jakiś link dotyczący rozbudzania tego wstrętu?
Wydaje mi się, że staramy się z szacunkiem traktować ludzi wierzących.
Natomiast nie mamy , żadnego szacunku dla tych co używają kłamstwa i fałszerstw dla swoich korzyści. Jednakowo traktujemy czarowników, szamanów,księży i biskupów.
Jak kłamią to im to wykazujemy. Mamy milczeć?
12-08-2010 11:01 
 Ocena 1 na 1
-OzA- (289 punktów)
>>Warto się zastanowić np. nad tym, dlaczego wiele spośród artykułów zamieszczonych w serwisie racjonalista.pl zamiast do zrozumienia religii, katolików, wiary itp. prowadzi do rozbudzania wstrętu do tychże.
>Możesz podać jakiś link dotyczący rozbudzania tego wstrętu?
Nawet kilka. Jak tylko znajdę chwile czasu odszukam artykuły na które kiedyś trafiłem i założę stosowny wątek.
>Natomiast nie mamy , żadnego szacunku dla tych co używają kłamstwa i fałszerstw dla swoich korzyści. Jednakowo traktujemy czarowników, szamanów,księży i biskupów.
>Jak kłamią to im to wykazujemy. Mamy milczeć?
Od tego są przecież Fakty i Mity oraz Gazeta Wyborcza dla których obiektywizm nie jest najwyższą wartością. Portal Wiedzy i Myśli powinien zajmować się wiedzą i myślą nie zaś rozbudzaniem w ludziach negatywnych uczuć w stosunku do czarowników, szamanów, księży i biskupów.
Chyba że wiedzę o szamanizmie sprowadza się do stwierdzenia, że szaman to tańcujący w kółeczku palant, a wiedzę o świecie Islamskim sprowadza się do stwierdzenia, że Allah jest bogiem terrorystów.
12-08-2010 15:02 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>Od tego są przecież Fakty i Mity oraz Gazeta Wyborcza dla których obiektywizm nie jest najwyższą wartością.
Czy mógłbyś jakoś krótko, na przykładach, uzasadnić? Dziękuję z góry.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
12-08-2010 16:48 
 Ocena-1 na 1
-OzA- (289 punktów)
>>Od tego są przecież Fakty i Mity oraz Gazeta Wyborcza dla których obiektywizm nie jest najwyższą wartością.
>Czy mógłbyś jakoś krótko, na przykładach, uzasadnić? Dziękuję z góry.
Co takiego uzasadnić?
12-08-2010 19:33 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>>>Od tego są przecież Fakty i Mity oraz Gazeta Wyborcza dla których obiektywizm nie jest najwyższą wartością.
>>Czy mógłbyś jakoś krótko, na przykładach, uzasadnić? Dziękuję z góry.
>Co takiego uzasadnić?
Jak w wypracowaniu: "Wskaż na przykładach, że powołane przez Ciebie czasopisma są bardziej nieobiektywne od innych, nie wymienionych przez Ciebie czasopism". W przeciwnym razie jest to dość zwyczajne pomawianie.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
13-08-2010 09:24 
 Ocena 3 na 3
-OzA- (289 punktów)
>>>>Od tego są przecież Fakty i Mity oraz Gazeta Wyborcza dla których obiektywizm nie jest najwyższą wartością.
>>>Czy mógłbyś jakoś krótko, na przykładach, uzasadnić? Dziękuję z góry.
>>Co takiego uzasadnić?
>Jak w wypracowaniu: "Wskaż na przykładach, że powołane przez Ciebie czasopisma są bardziej nieobiektywne od innych, nie wymienionych przez Ciebie czasopism". W przeciwnym razie jest to dość zwyczajne pomawianie.
Nie napisałem, że są bardziej nieobiektywne od innych czasopism. Napisałem, że nie dążą do obiektywizmu za wszelką cenę (zwłaszcza Fakty i Mity) i nie jest to ich głównym celem. Obie te gazety jak i inne media starają się raczej przekazywać to, co z ich punktu widzenia jest warte przekazania. I tak np. mnie punkt widzenia GW bardzo odpowiada (mimo iż nieco różni się od mojego) a FiM nudzą mnie niemiłosiernie. Toż to czysty masochizm jest (albo inne zboczenie) tydzień w tydzień czytać o molestowaniu, zakonnicach, papieżu, wojnach krzyżowych, stosach itp.
12-08-2010 10:07 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>... jak i w wersji "soft" (uwypuklanie pewnych
>>faktów historycznych a przemilczanie innych).
>Tego nie da się uniknąć. Np. wojujący ateiści zawsze będą podkreślać błędy swoich przeciwników zupełnie tak, jak nauczycielka podkreśla błędy w zeszycie czerwonym długopisem i stawia pałę.

Podkreślanie błędów przeciwników jest w pełni uprawnionym i jak najnormalniejszym w świecie chwytem polemicznym, nie pożałuję sobie zatem wskazania, że do tematu wątku Twa uwaga ma się jak pięść do wiatraka.
-OzA- (289 punktów)
>>>... jak i w wersji "soft" (uwypuklanie pewnych
>>>faktów historycznych a przemilczanie innych).
>>Tego nie da się uniknąć. Np. wojujący ateiści zawsze będą podkreślać błędy swoich przeciwników zupełnie tak, jak nauczycielka podkreśla błędy w zeszycie czerwonym długopisem i stawia pałę.
>Podkreślanie błędów przeciwników jest w pełni uprawnionym i jak najnormalniejszym w świecie chwytem polemicznym,
Wskazywanie tak, ale przesadne podkreślanie ich (rozumiane jako wyolbrzymianie) jest już pewnym nadużyciem.
> nie pożałuję sobie zatem wskazania, że do tematu wątku Twa uwaga ma się jak pięść do wiatraka.
Czyż nie ma w moim poście nic o historii państwa zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu?
12-08-2010 11:18 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czyż nie ma w moim poście nic o historii państwa zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu?

A jest???
12-08-2010 11:22 
 Ocena-1 na 1
-OzA- (289 punktów)
>>Czyż nie ma w moim poście nic o historii państwa zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu?
>A jest???
Jest.
12-08-2010 12:28 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Czyż nie ma w moim poście nic o historii państwa zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu?
>>A jest???
>Jest.

Atramentem sympatycznym, czy co?
setarkos (10757 punktów)
Na taką lub inną interpretację historii jesteśmy skazani - nie ma bowiem historii całkowitej lecz tylko jej 'skróty'. Nawet zawodowi historycy o ogromnej wiedzy nie są często zgodni co do 'streszczeń', które prezentują (co samo w sobie nie jest złe, bo umożliwia obejrzenie tego samego z różnych stron). Jeszcze skromniejszym obrazem przeszłości dysponuje przeciętny człowiek - zwykle dla każdego inne fakty historyczne są istotne czy zauważane.
Dodatkowe, mniej lub bardziej celowe wykrzywienia obrazu przeszłości ze względów politycznych, tym bardziej wydają się niegodne rzetelności poznawczej. Moim zdaniem historia powszechna powinna się opierać na wiedzy o rozwoju nauki i techniki. Taki faktograficzny (w odróżnieniu od wolicjonalnego) szkic naszych dziejów może stanowić podstawową o nich wiedzę.
-OzA- (289 punktów)
> Moim zdaniem historia powszechna powinna się opierać na wiedzy o rozwoju nauki i techniki. Taki faktograficzny (w odróżnieniu od wolicjonalnego) szkic naszych dziejów może stanowić podstawową o nich wiedzę.
To jest spojrzenie niezwykle jednostronne gdyż pomija wiedzę o rozwoju religii, filozofii, polityki i sztuki co niesamowicie zubaża obraz dziejów ludzkości.
setarkos (10757 punktów)
>>> Moim zdaniem historia powszechna powinna się opierać na wiedzy o rozwoju nauki i techniki.
>To jest spojrzenie niezwykle jednostronne, gdyż pomija ..
Tak. To i owo pomija, bo ma być realnym i 'twardym' skrótem historii.
> .. wiedzę o rozwoju religii,
Rozwój religii?? Czy to nie znaczy tyle, co recesja cywilizacji?
> .. filozofii,
To też dyskusyjne - trudno wymienić kamienie milowe współczesnej filozofii (chyba, że tyczą osiągnięć krytycyzmu w filozofii wiedzy).
> .. polityki i sztuki,
Polityka nie wydaje się dziś mniej dzika niż kiedyś - stosuje tylko inne techniki.
O sztukę należałoby spytać profesjonalnych krytyków - mnie się zdaje, że im starsza tym cenniejsza, przez co nie widzę w niej postępu.

> .. co niesamowicie zubaża obraz dziejów ludzkości.
Tak. Zubaża. Nie 'wzbogaca'.
-OzA- (289 punktów)
>>>> Moim zdaniem historia powszechna powinna się opierać na wiedzy o rozwoju nauki i techniki.
>>To jest spojrzenie niezwykle jednostronne, gdyż pomija ..
>Tak. To i owo pomija, bo ma być realnym i 'twardym' skrótem historii.
Już wielu próbowało z pewnych względów (głównie ideologicznych) wprowadzać pewne skróty do historii świata. Ja jestem przeciwny i żadnych, nawet tych 'realnych' i 'twardych' skrótów historii sobie (i nikomu innemu) nie życzę.
>> .. wiedzę o rozwoju religii,
>Rozwój religii?? Czy to nie znaczy tyle, co recesja cywilizacji?
Nie. Jeśli przyjrzysz się starożytnym cywilizacjom okaże się, że religia rozwijała się wraz z nimi. Najwiekszym ogniskom starożytnych cywilizacji zawsze towarzyszyły zorganizowane religie. Obok ogromnych pałaców i gmachów publicznych stały równie okazałe świątynie.
>> .. filozofii,
>To też dyskusyjne - trudno wymienić kamienie milowe współczesnej filozofii (chyba, że tyczą osiągnięć krytycyzmu w filozofii wiedzy).
A gdzie, jeśli można wiedzieć, według ciebie przebiega granica pomiędzy współczesnością a przeszłością?
>> ... i sztuki,
>O sztukę należałoby spytać profesjonalnych krytyków - mnie się zdaje, że im starsza tym cenniejsza, przez co nie widzę w niej postępu.
A więc zdaje ci się, że najcenniejsze są malowidła jaskiniowców?
KarolG (2892 punktów)
Z tego co ja zauważyłem, to nasza polityka historyczne przynosi odwrotne skutki do zamierzonych.
Kiedyś prawie pod ziemię się zapadłem, gdy Norweg podczas rozmowy o II Wojnie Światowej wyjechał z opowiastką o szarży ułańskiej na czołgi niemieckie. Jedyne, co mu mogłem powiedzieć to, że to tylko legenda. Bo, co innego. Że goebbelsowska propaganda. Byłoby to prawdą, gdyby Polacy sami nie zabiegali o podtrzymanie tego mitu, który w formie obiegowej po prostu robi z nas idiotów.
Dowiedziałem się zaraz potem, że Norwegia to broniła się całą wojnę, a Polska padła po 4 tygodniach. Jakoś nie pamiętał o Quislingu.
Tak wygląda polityka historyczna, każdy ciągnie w swoją stronę, a przede wszystkim stara się unikać śmieszności. Nam za to świetnie wychodzi bycie śmiesznymi i niezrozumiałymi.


Thank God, I'm an atheist
12-08-2010 10:09 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Dowiedziałem się zaraz potem, że Norwegia to broniła się całą wojnę, a Polska padła po 4 tygodniach. Jakoś nie pamiętał o Quislingu.

Podobnie Francuzi nie pamiętają, że to Francja poszła na ugodę z Hitlerem, a nie jakieś tajemnicze Vichy. To Francuzi wysyłali transporty z Żydami do obozów koncentracyjnych a regularne francuskie wojska odpierały na algierskim wybrzeżu ataki aliantów. Francja pamięta tylko de Gaulle'a i swój (marginalny zresztą) udział w koalicji antyhitlerowskiej pod koniec wojny.
PKowalski (1042 punktów)
Nie lubię 'polityki historycznej', może dlatego, że traktuję historię jako przyjemne hobby. Jeśli kształcące, to dobrze, ale lepiej chyba do tego kształcenia mieć pewien dystans.

Warto jednak pamiętać, że historia jest jednym z czynników budujących poczucie wspólnoty, choćby narodowej, czy regionalnej. Wiele stronniczych zafałszowań jest zresztą zupełnie 'szczerych' i oddolnych, wynika z emocjonalnego zaangażowania. (Warto sobie pośledzić popularność 'patriotycznych' filmików o polskiej przeszłości na YouTubie -- tam nie lansuje ich państwo, czy jakakolwiek partia.) Od stronniczego jej ukazywania, z mniej lub bardziej wyraźnym przesłaniem politycznym, nie uciekniemy.

To, co mnie szczerze irytuje to, po pierwsze, mieszanie w to organów państwa, po drugie, koncentrowanie polityki (państwowej, partyjnej...) na przeszłości. Jeśli chodzi o państwo -- uważam, że państwo może (i w pewnym zakresie powinno) być sponsorem badań historycznych, ale jak w każdej dziedzinie wiedzy i nauki, powinno zostawić badaczom swobodę i nie narzucać swej interpretacji. Jeśli chodzi o drugie, uważam 'politykę historyczną' za pewien fałsz -- polityka bowiem zawsze służy przyszłości. Zwracanie się ku przeszłości odwraca uwagę od rzeczywistych problemów i wyjątkowo wyraźnie buduje walkę polityczną w oparciu o kłamstwa (choćby tylko przenosząc dawne podziały i subiektywne interpretacje w zupełnie inne warunki polityczne).

Jeśli chodzi o ocenę polityki historycznej innych państw -- nakładają się tu chyba dwa czynniki -- powiązanie tej polityki z polską wizją przeszłości, oraz powiązanie wizji historii z działaniami państwa. Pobłażliwi jesteśmy dla Amerykanów? Prawda, nawet mało kto zauważa, jak USA fałszują swoją historię. Ale tam jest to ruch oddolny, rodzimych, amerykańskich 'patriotów'. Gdy krytykuje się Rosję, to zwraca się uwagę, na powiązania oficjalnych podręczników z polityką państwa i wytycznymi przywódców.

Nie sądzę, by 'polska polityka historyczna' była u nas wyjątkowo krytykowana, w takiej formie jak ją na początku definiujesz. Krytyki są dwie. Pierwsza, dotyczy sporów wewnętrznych nad interpretacją historii -- tak jest wszędzie. Druga -- politycznego zaangażowania. Przypominam, że u nas byli politycy, którzy głośno mówili o 'polityce historycznej', jako o jednym z priorytetów swoich urzędów. To nas bardziej zbliża do Rosji, niż do USA, i to budzi sprzeciw -- także mój.
kognitywista (3391 punktów)
>To, co mnie szczerze irytuje to, po pierwsze, mieszanie w to organów państwa, po drugie, koncentrowanie polityki (państwowej, partyjnej...) na przeszłości. Jeśli chodzi o państwo -- uważam, że państwo może (i w pewnym zakresie powinno) być sponsorem badań historycznych, ale jak w każdej dziedzinie wiedzy i nauki, powinno zostawić badaczom swobodę i nie narzucać swej interpretacji. Jeśli chodzi o drugie, uważam 'politykę historyczną' za pewien fałsz -- polityka bowiem zawsze służy przyszłości. Zwracanie się ku przeszłości odwraca uwagę od rzeczywistych problemów i wyjątkowo wyraźnie buduje walkę polityczną w oparciu o kłamstwa (choćby tylko przenosząc dawne podziały i subiektywne interpretacje w zupełnie inne warunki polityczne).

No tak ... Ale nie zapominajmy, że przeszłość w dużym stopniu determinuje jednak teraźniejszość i przyszłość, czy tego chcemy, czy nie. Np. dla oceny wiarygodności kandydata na prezydenta, jego niezłomności, siły woli, szczerości itd. istotne są informacje o jego przeszłości.

>Przypominam, że u nas byli politycy, którzy głośno mówili o 'polityce historycznej', jako o jednym z priorytetów swoich urzędów. To nas bardziej zbliża do Rosji, niż do USA, i to budzi sprzeciw -- także mój.

Wydaje mi się, że był to odruch obronny i reakcja na politykę historyczną Rosji (przedstawianie tego imperialnego kraju jako ofiarę zbrojnej napaści Polski, odpartej przez bohaterskich Rosjan - w oparciu o incydent z XVII wieku) i Niemiec (ukazywanie narodu niemieckiego jako jednej z głównych ofiar II Wojny Światowej).
PKowalski (1042 punktów)
>No tak ... Ale nie zapominajmy, że przeszłość w dużym stopniu determinuje jednak teraźniejszość i przyszłość, czy tego chcemy, czy nie. Np. dla oceny wiarygodności kandydata na prezydenta, jego niezłomności, siły woli, szczerości itd. istotne są informacje o jego przeszłości.
W jakiejś mierze tak... Widzisz, akurat czytam sobie "Niewczesne rozważania" Nietzschego, a tam jest bardzo ciekawe rozważanie o historii, i o tym, że można się nią zajmować przesadnie
Tak -- oceniając kandydata na prezydenta, na przykład, oceniam spójność osobowości, spójność drogi życiowej. Myślę, że pewna historia w polityce jest naturalna (Henry Kissinger pisząc o dyplomacji, pisze de facto jej historię), ale problemem może być -- jak zwykle -- granica tej naturalności.

>Wydaje mi się, że był to odruch obronny i reakcja na politykę historyczną Rosji (przedstawianie tego imperialnego kraju jako ofiarę zbrojnej napaści Polski, odpartej przez bohaterskich Rosjan - w oparciu o incydent z XVII wieku) i Niemiec (ukazywanie narodu niemieckiego jako jednej z głównych ofiar II Wojny Światowej).
Hm... bliższa jest mi inna ocena, bardzo krytyczna wobec Nas, Polaków. Że gdybyśmy byli pewni siebie, posiadali poczucie narodowego sukcesu, to to, co piszą w podręcznikach rosyjskich, czy niemieckich, by nas mało obchodziło. (Oczywiście, i wtedy działałyby jakieś komisje podręcznikowe, ale nie byłby to główny nurt rozmów o historii, a tym bardziej polityki.) Że to raczej jakieś kompleksy z nas wychodzą...
13-08-2010 14:29 
 Ocena 1 na 1
-OzA- (289 punktów)
> Że to raczej jakieś kompleksy z nas wychodzą...
Z tymi kompleksami pięknie się Gombrowicz rozprawiał. Warto zajrzeć do jego dziennika.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawy jestem, jakie zdanie mają szanowni uczestnicy forum na temat polityki historycznej.

Już sam oksymoron polityka historyczna jest wykwitem semantycznym dosyć osobliwym, dającym wstępne wyobrażenie o dyletanctwie i myślowym niechlujstwie "polityków historycznych". Polityka bowiem to, najkrócej mówiąc, "walka o władzę"; władza zaś to możność zmieniania społecznego świata zgodnie ze swym życzeniem. Jako taka stosuje się wyłącznie do teraźniejszości i przyszłości, historia bowiem (czyli "to, co się wydarzyło") jest już niezmienna i żadnej władzy nie podlega. Władza może oczywiście próbować manipulować obrazem przeszłości w ludzkich umysłach, ten bowiem do teraźniejszości ew. przyszłości przynależy. Tym samym jednak władza przyznaje, że jej działania "polityczno-historyczne" są niczym innym, jak właśnie manipulacją namolną, takie przyznanie z punktu zaś czyni działania "polityczno-historyczne" przeciwskutecznymi.

>Nie tyle konkretnej, ile w ogóle - jako zjawiska ? Pojęcie to rozumiem jako lansowanie przez organy
>państwowe, dyplomację czy też znamienite postacie ze świata kultury - historii państwa
>zniekształconej poprzez brak obiektywizmu w jej przedstawianiu.

Obraz przeszłości, jaki się posiada, jest, tak czy owak, zniekształcony zawsze, niezależnie od intencji - za co odpowiada już przyrodzona nam wątłość naszych władz poznawczych.

>Motywacją jest oczywiście pragnienie
>ukazania historii własnego kraju w pozytywnym wyłącznie świetle.

Motywacją jest zawsze pragnienie władzy, ukazywanie historii własnego kraju (czy też np. własnej formacji ideowej) w pozytywnym wyłącznie świetle jest środkiem jedynie. Dodam, że ta "pozytywność" często może być dość osobliwie rozumiana - Mędrcowie Kaczy od historii uparli się na przykład, że Powstanie Warszawskie fajowskie takie było i tę wersję zdumionej publiczności krajowej i zagranicznej uparcie wrzepić próbują.

>zauważam dziwne zjawisko zróżnicowania reakcji na politykę
>historyczną poszczególnych państw. Z powodów emocjonalnych dotyczy to głównie krajów, których
>historia w jakiś sposób splata się z naszą.
>I tak: pompatyczna polityka historyczna USA spotyka sie najczęściej u nas z pobłażliwym
>uśmieszkiem,

Mam wrażenie, że amerykańska "polityka historyczna" jest w Polsce raczej przyswajana bezrefleksyjnie, i z całym dobrodziejstwem inwentarza jako "prawdziwa opowieść o historii" przyjmowana.

>polityka Niemiec czy Rosji - z tłumioną wściekłością, nie okazywaną na zewnątrz.

Eee, no - "tłumioną"??? "Nie okazywaną na zewnątrz"??? W sytuacji gdy z publicznych (i nie tylko) przekaziorów bez chwili wytchnienia leje się Niagara antyrosyjskiego szczucia, a Steinbachy i Pruskie Powiernictwa straszą za kominem???

>Polityka Izraela - z pełnym powagi zrozumieniem i brakiem jakiejkolwiek śmiałości w krytycznej
>ocenie. Z kolei reakcją na wyjątkowo obrzydliwą politykę historyczną Ukrainy jest milczenie i
>udawanie, że się jej nie zauważa. Natomiast ciekawym wyjątkiem jest u nas ocena polskiejpolityki historycznej (równie szkodliwej przecież jak i inne). Tutaj spotykamy się z jednoznacznym
>frontalnym potępieniem i jawną awersją. Dlaczego tylko tu ? Czy za to właśnie klepią po plecach na
>światowych salonach ?

Przyznam, że nie bardzo rozumiem. Zwłaszcza z ostatniego zdania jakaś dziwna mentalność insynuacyjna wyłazi.
Co do Izraela, Ukrainy i w ogóle całej reszty tematu - niech mądrzejszy ode mnie przemówi. Pod tym oto felietonem prof. Bronisława Łagowskiego z całym przekonaniem oburącz się podpisuję.
12-08-2010 13:08 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Już sam oksymoron polityka historyczna jest wykwitem semantycznym dosyć osobliwym, dającym wstępne wyobrażenie o dyletanctwie i myślowym niechlujstwie "polityków historycznych". Polityka bowiem to, najkrócej mówiąc, "walka o władzę"
To chyba zbyt duży skrót myślowy. "Polityka społeczna" , "polityka zagraniczna" itd. niewiele mają wspólnego z walką o władzę. Są bardzo wygodnymi określeniami dotyczącymi aktywności państwa w danej dziedzinie.

>Władza może oczywiście próbować manipulować obrazem przeszłości w ludzkich umysłach, ten bowiem do teraźniejszości ew. przyszłości przynależy. Tym samym jednak władza przyznaje, że jej działania "polityczno-historyczne" są niczym innym, jak właśnie manipulacją namolną, takie przyznanie z punktu zaś czyni działania "polityczno-historyczne" przeciwskutecznymi.
Niekoniecznie. Jawne nawoływanie pod sztandarem patriotyzmu do popularyzowania wiedzy o wybranych wydarzeniach historycznych ma całkiem spore wzięcie i często zyskuje poklask.

>Motywacją jest zawsze pragnienie władzy, ukazywanie historii własnego kraju (czy też np. własnej formacji ideowej) w pozytywnym wyłącznie świetle jest środkiem jedynie.
Różnie to bywa z tymi związkami przyczynowo-skutkowymi. Niewykluczone, że z powodów ideologicznych np. PiS-iaki prowadziłyby swoją ulubioną politykę nawet wtedy, kiedy prowadzi to do spadku w sondażach i grozi utratą władzy.

>Dodam, że ta "pozytywność" często może być dość osobliwie rozumiana - Mędrcowie Kaczy od historii uparli się na przykład, że Powstanie Warszawskie fajowskie takie było i tę wersję zdumionej publiczności krajowej i zagranicznej uparcie wrzepić próbują.
Ocena Powstania Warszawskiego to chyba bardziej złożony problem. Nie można go skwitować plusikiem czy minusikiem. Na jednej płaszczyźnie można rozpatrywać kuriozalną i zbrodniczą decyzję władz polskiego państwa podziemnego a na innej tragiczne bohaterstwo powstańców.

>>polityka Niemiec czy Rosji - z tłumioną wściekłością, nie okazywaną na zewnątrz.
>Eee, no - "tłumioną"??? "Nie okazywaną na zewnątrz"??? W sytuacji gdy z publicznych (i nie tylko) przekaziorów bez chwili wytchnienia leje się Niagara antyrosyjskiego szczucia
Leje się, leje ... Ja miałem na myśli opinie warszawskiego salonu, spętanego autocenzurą.
12-08-2010 20:07 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To chyba zbyt duży skrót myślowy. "Polityka społeczna" , "polityka zagraniczna" itd. niewiele mają wspólnego z walką o władzę. Są bardzo wygodnymi określeniami dotyczącymi aktywności państwa w danej dziedzinie.

Nie zgodzę się, bowiem żeby jakąkolwiek politykę społeczną czy zagraniczną realizować, władzę należy już uprzednio posiadać, a też i politykę społeczną czy zagraniczną realizując dana ekipa ma przede wszystkim na uwadze własne interesy, z których pierwszym jest władzy utrzymanie.

>Niekoniecznie. Jawne nawoływanie pod sztandarem patriotyzmu do popularyzowania wiedzy o wybranych wydarzeniach historycznych ma całkiem spore wzięcie i często zyskuje poklask.

To prawda, miałem jednak na myśli publikę bardziej refleksyjną, która już w samym zwrocie polityka historyczna dostrzega pocieszną autodemaskację.

>Różnie to bywa z tymi związkami przyczynowo-skutkowymi. Niewykluczone, że z powodów ideologicznych np. PiS-iaki prowadziłyby swoją ulubioną politykę nawet wtedy, kiedy prowadzi to do spadku w sondażach i grozi utratą władzy.

Hmmm... te powody ideologiczne mnie coraz bardziej psychologicznymi (by nie rzec - psychiatrycznymi) trącą... ale nawet i PiS w swoim samorozumieniu (ha, ha) postrzega własne działania jako służące zdobyciu (w jakiejś perspektywie) władzy.

>Ocena Powstania Warszawskiego to chyba bardziej złożony problem. Nie można go skwitować plusikiem czy minusikiem.

Jak sądzę - owszem, można. Powstanie miało swoje cele wojskowe i polityczne - na obu planach zakończyło się druzgocącą klęską. Klęską, która od początku była do przewidzenia z zamkniętymi oczami. Gdzie tu miejsce na dwuznaczności?

>Na jednej płaszczyźnie można rozpatrywać kuriozalną i zbrodniczą decyzję władz polskiego państwa podziemnego a na innej tragiczne bohaterstwo powstańców.

Ludność cywilna, gdy już dotarło do niej, w jaki - nomen-omen - kanał powstańcy ją wpuścili, nie była nazbyt skora bohaterów w nich widzieć.
Ale niechby tam - rzecz w tym, że czyjeś bohaterstwo, czy jego brak, jest dla oceny wojskowej, politycznej a także - i to może przede wszystkim - etycznej, najzupełniej obojętne. Ostatecznie nie sposób przecież odwagi i poświęcenia odmówić islamskim zamachowcom-samobójcom ale w żadnej mierze na np. moją ich ocenę fakt ten nie wpływa.

>Leje się, leje ... Ja miałem na myśli opinie warszawskiego salonu, spętanego autocenzurą.

Ech, znowu ten mityczny Salon Warszawski... Nie sądzę, by sprzeciw wobec bezczelnego wciskania ludziom szowinistycznych głupot z autocenzury wynikał.
Ignorancja (4718 punktów)
>>Ocena Powstania Warszawskiego to chyba bardziej złożony problem. Nie można go skwitować plusikiem czy minusikiem. (ktos)
>Jak sądzę - owszem, można. Powstanie miało swoje cele wojskowe i polityczne - na obu planach zakończyło się druzgocącą klęską. Klęską, która od początku była do przewidzenia z zamkniętymi oczami. Gdzie tu miejsce na dwuznaczności? (Ty)

Norman Davies raczej by sie z Toba BIg Zydzie nie zgodzil. Ja tez nie. Zwlaszcza co do przewidywania z zamknietymi oczyma.
Teraz jest latwo prorokowac po fakcie, wtedy tak nieskomplikowanie nie bylo. A raczej decydenci nie posiadali daru prokognicji.

Zapewne przypominasz sobie o takim fakcie jak zachecanie ulotkami ludnosci polskiej do zrywu powstanczego przeciwko nazistowskim najezdzcom. Jezeli nie pomyslodawca to popierajacym pomysl zrzucenia takich ulotek byl nikt inny jak sam Jozef Wissarionowicz Stalin.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-08-2010 21:01 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Norman Davies raczej by sie z Toba BIg Zydzie nie zgodzil.

Wyznam, że niezbyt wysoko cenię Normana Daviesa.

>Ja tez nie. Zwlaszcza co do przewidywania z zamknietymi oczyma.

Powiem tak: powstańcy w godzinie W dysponowali 1 (słownie: jedną) sztuką broni strzeleckiej na (wg różnych źródeł) 7-10 żołnierzy. Kto się spodziewa, że w takich warunkach pokona nieprzyjaciela obficie wyposażonego w artylerię, czołgi i samoloty a w zapleczu mającego połowę okupowanego kontynentu, jest po prostu niepoczytalny. To jedno.
Drugie: gdyby nawet Matka Boska Częstochowska zstąpiła i Mocą Swą powstanie powstańcom wygrała, w niczym nie pomogłoby to zapobiec sowietyzacji Polski (a taki przecież był cel polityczny powstania). Stalin sowietyzacji chciał i mógł ją przeprowadzić, ewentualne istnienie w Warszawie władzy niepodległościowej w niczym by mu nie przeszkodziło, podobnie jak nie przeszkodziło mu istnienie w pierwszych latach po wojnie niekomunistycznych władz w Czechosłowacji czy Rumunii.
Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
pomiędzy ostrza potężnych szermierzy.


>Teraz jest latwo prorokowac po fakcie, wtedy tak nieskomplikowanie nie bylo.

Ależ było - najlepszym dowodem fakt, że wielu ciut trzeźwiej myślących polityków i dowódców decyzji o powstaniu się sprzeciwiało.

>A raczej decydenci nie posiadali daru prokognicji.

Nie posiadali w ogóle żadnego daru, prócz może Daru Wiary Niezachwianej w swe urojenia.

>Zapewne przypominasz sobie o takim fakcie jak zachecanie ulotkami ludnosci polskiej do zrywu powstanczego przeciwko nazistowskim najezdzcom. Jezeli nie pomyslodawca to popierajacym pomysl zrzucenia takich ulotek byl nikt inny jak sam Jozef Wissarionowicz Stalin.

Byli nawet aż tak głupi, by za dobrą monetę brać porady Stalina?
Ignorancja (4718 punktów)

Nie musisz cenic Davisa. Osobiscie uwazam, ze ocenia jako obcokrajowiec w pozbawieniu emocji. Faktem jest ze wyposarzenie powstancow znamienite nie bylo. Ale nie zapomnij, ze powstancy liczyli na pomoc. Ta moze by nadeszla, gdyby Stalin pozwolil na ladowania aliantow. Oczywista, ze nie pozwolil, bo bylo to nie w smak jego zamierzeniom, ale przypominam, ze nie wszystko, co dzisiaj wiemy wiedzieli owczesni dowodzacy. Mowisz ze nawet wygranie powstania nie zapobiegloby sowietyzacji. Zapewne. Ale byc moze niczym w bylej Jugoslawii wywalczonoby jej bardziej ludzka twarz, o ile w ogole o takowej mozna mowic.
Nie uciekaj w wymianie zdan ze mna w ironie. To do Twej ostatniej frazy.
Ze Stalinem przeciwko Hitlerowi trzymali Amerykanie i Anglicy. Dlaczego Polacy mieliby inna przykladac miarke do checi Stalina w zwalczeniu III Rzeszy. Dzis wiemy dlaczego. Wtedy niekoniecznie bylo to oczywiste.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-08-2010 21:38 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>Ale nie zapomnij, ze powstancy liczyli na pomoc. Ta moze by nadeszla, gdyby Stalin pozwolil na ladowania aliantow. Oczywista, ze nie pozwolil, bo bylo to nie w smak jego zamierzeniom, ale przypominam, ze nie wszystko, co dzisiaj wiemy wiedzieli owczesni dowodzacy.

Czego nie wiedzieli? Że nie pomogą im Sowieci? Ci których przegonili nad Wisłą za pomocą cudu?
Ignorancja (4718 punktów)
>>Ale nie zapomnij, ze powstancy liczyli na pomoc. Ta moze by nadeszla, gdyby Stalin pozwolil na ladowania aliantow. Oczywista, ze nie pozwolil, bo bylo to nie w smak jego zamierzeniom, ale przypominam, ze nie wszystko, co dzisiaj wiemy wiedzieli owczesni dowodzacy.
>Czego nie wiedzieli? Że nie pomogą im Sowieci? Ci których przegonili nad Wisłą za pomocą cudu?

Dobrze by bylo gdybys nie mieszala wydarzen. Choc tzw cud nad Wisla mogl wplywac na swiadomosc Sowietow to w przynajmniej rownym stopniu wplywal na nia imperatyw zwalczenia Hitlera.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-08-2010 22:32 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Dobrze by bylo gdybys nie mieszala wydarzen. Choc tzw cud nad Wisla mogl wplywac na swiadomosc Sowietow to w przynajmniej rownym stopniu wplywal na nia imperatyw zwalczenia Hitlera.

Ignorancjo, bardziej może niźli okoliczności cudu wspomnianego przez Autografkę winien był niektórym dać do myślenia fakt, że już czas jakiś PRZED rozpoczęciem powstania Sowieci rozpoczęli np. akcje rozbrajania AK, że 27 lipca ogłosili, że PKWN jest "jedyną legalną tymczasową władzą wykonawczą w Polsce", etc.
12-08-2010 22:42 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)
>Dobrze by bylo gdybys nie mieszala wydarzen. Choc tzw cud nad Wisla mogl wplywac na swiadomosc Sowietow to w przynajmniej rownym stopniu wplywal na nia imperatyw zwalczenia Hitlera.

A co mieszam? Myślisz, że takim zdaniem zdeprecjonujesz mój wpis? Nie potrafisz inaczej dyskutować? Sowieci byli w II RP uznawani za wroga. Od wroga oczekiwali pomocy? Chyba tylko mogli liczyć na cud. Przeliczyli się. I wiesz, myślę, że ówcześni decydenci doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jak desperacki i niepewny jest to krok. Świadczy o tym ta wypowiedź generała Okulickiego:

Cytat:
W Warszawie mury będą się walić i krew poleje sie strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu.
gen. Okulicki


Ale to jeszcze nic. Była wojna, a klęski się zdarzają. Podejmowane też są ryzykowne decyzje. Tak, oczywiście, że w warunkach niepewności. Ta decyzja była błędna i fatalna w skutkach. Obrzydliwe jest coś innego - dzisiejsze chełpienie się tym, że dzieci wysyłaliśmy na śmierć. To jest powód do wstydu, a nie do chwały. Także i to, że powstanie przedstawiane jest jako pozytywna reakcja na zaistniałą sytuację, bez wspominania o strategicznym błędzie, jakim była decyzja o jego rozpoczęciu.
12-08-2010 23:28 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
W Warszawie mury będą się walić i krew poleje sie strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu.
> gen. Okulicki


Pamiętam, Autografko, że już rok temu w dyskusjach o powstaniu ten cytat przywoływałaś. Mnie wydaje się on niebywale istotny, daje bowiem wejrzenie zaiste rentgenowskie w sposób "myślenia" dowództwa AK. Czy mogłabyś, właśnie przez wzgląd na jego istotność, podać źródło, z którego go zaczerpnęłaś?
12-08-2010 23:39 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Pamiętam, Autografko, że już rok temu w dyskusjach o powstaniu ten cytat przywoływałaś. Mnie wydaje się on niebywale istotny, daje bowiem wejrzenie zaiste rentgenowskie w sposób "myślenia" dowództwa AK. Czy mogłabyś, właśnie przez wzgląd na jego istotność, podać źródło, z którego go zaczerpnęłaś?

To źródło podała Alicja i przyznam, że trochę otworzyło mi ono oczy. A im dłużej o tym myślę, tym ostrzej oceniam decyzję o rozpoczęciu powstania. Choć rozumiem ją, to była ona błędem i powinno być to wyraźnie powiedziane.

www.powstanie.pl/
13-08-2010 13:50 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
A propos powstania, chociaż trochę z innej beczki. Powstanie z punktu widzenia strony przeciwnej. Wspomnienia żołnierza Wermahtu "Mój warszawski szał", jeśli ktoś nie czytał to lektura obowiązkowa. Robi wrażenie.

niniwa2.cb(*)awskie_moj_warszawski_szal.htm
13-08-2010 10:27 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

I jeszcze w Koszalinie jakiś czas temu zafundowali nam ulicę Okulickiego , zastępując dawną Wasilewskiej. Sam nie wiem, co lepsze...
Zamiast Buczka mamy Sportową, zamiast Janka Krasickiego Orląt Lwowskich, zamiast A. Lampe(go?) mamy Andersa a Aleję XXX-lecia zastąpiła Armia Krajowa.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
13-08-2010 10:47 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Ja tam wolałbym neutralnego Johna Lennona
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Ja tam wolałbym neutralnego Johna Lennona
Bo ja wiem, czy taki neutralny on był?
Wystarczy posłuchać słów Imagine - istny komunista/mason/ateista.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>>Ja tam wolałbym neutralnego Johna Lennona
>Bo ja wiem, czy taki neutralny on był?
>Wystarczy posłuchać słów Imagine - istny komunista/mason/ateista.


Oo masz oczy i widzisz!, Masz uszy i słyszysz!

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
13-08-2010 14:21 
 Ocena 1 na 1
-OzA- (289 punktów)
>I jeszcze w Koszalinie jakiś czas temu zafundowali nam ulicę Okulickiego ,
W Koszalinie powinni jedna z ulic nazwać imieniem tej dziewczynki z bilbordu.

Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>W Koszalinie powinni jedna z ulic nazwać imieniem tej dziewczynki z bilbordu.
Czy uważasz, że dziecko, które prawdopodobnie nie zostało upilnowane przez rodziców godne jest tego zaszczytu? A może autor fotografii byłby właściwszą osobą?
W Koszalinie istnieje od kilku lat wewnętrzna obwodnica, mająca poprawić płynność ruchu samochodów(oczywiście zawalili sprawę). Ulicę tę nazwano imieniem Janka Stawisińskiego, młodego chłopaka, koszalinianina, który zginął podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Postawiono nawet głaz/obelisk z odpowiednim napisem.
I kolejne pytanie o zasadność wyboru patrona.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk/)

PS: Dzięki za zdjęcie, widzę je po raz pierwszy, dzięki Tobie zapoznałem się z informacją na jego temat w Sieci.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
-OzA- (289 punktów)
>>W Koszalinie powinni jedna z ulic nazwać imieniem tej dziewczynki z bilbordu.
>Czy uważasz, że dziecko, które prawdopodobnie nie zostało upilnowane przez rodziców godne jest tego zaszczytu? A może autor fotografii byłby właściwszą osobą?
Myślę, że dziewczynka działa o wiele mocniej na wyobraźnię.
>W Koszalinie istnieje od kilku lat wewnętrzna obwodnica, mająca poprawić płynność ruchu samochodów(oczywiście zawalili sprawę). Ulicę tę nazwano imieniem Janka Stawisińskiego, młodego chłopaka, koszalinianina, który zginął podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Postawiono nawet głaz/obelisk z odpowiednim napisem.
>I kolejne pytanie o zasadność wyboru patrona.
W moim rodzinnym mieście upamiętniono na publicznym skwerze zamordowanego w Katyniu oficera z tegoż miasta pochodzącego.
16-08-2010 22:59 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>W Koszalinie istnieje od kilku lat wewnętrzna obwodnica, mająca poprawić płynność ruchu samochodów(oczywiście zawalili sprawę). Ulicę tę nazwano imieniem Janka Stawisińskiego, młodego chłopaka, koszalinianina, który zginął podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Postawiono nawet głaz/obelisk z odpowiednim napisem.
>I kolejne pytanie o zasadność wyboru patrona.

Pytam bez złośliwości, czy w ogóle byli jacyś sławni Koszalinianie?
17-08-2010 08:09 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>czy w ogóle byli jacyś sławni Koszalinianie?

Trzeba zapytać znawcę historii Niemiec.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pytam bez złośliwości, czy w ogóle byli jacyś sławni Koszalinianie?

Czego to się zachciewa... Wiesława Stanisława Wójcika Ci mało?
13-08-2010 14:20 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
> Ci których przegonili nad Wisłą za pomocą cudu?
>

Ale cud... Błąd Budionnego...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Autografka (10638 punktów)
>> Ci których przegonili nad Wisłą za pomocą cudu?
>>
>Ale cud... Błąd Budionnego...

Może błąd przydarzył się cudem?
12-08-2010 21:47 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie musisz cenic Davisa.

Chwała Bogu .

>Osobiscie uwazam, ze ocenia jako obcokrajowiec w pozbawieniu emocji.

A gdzie tam. Davies znalazł swoją ekologiczną niszę "naukową" w dosładzaniu Polakom, dzięki czemu prosperuje jak pączek w maśle, winszując sobie dobrego pomysłu, jakim było inwestowanie w polskie kompleksy . Jeśli chcesz poczytać rzeczywiście rzetelnego zagranicznego specjalistę od historii Polski, polecam prace Daniela Beauvois.

>Faktem jest ze wyposarzenie powstancow znamienite nie bylo. Ale nie zapomnij, ze powstancy liczyli na pomoc.

Czyją, na litość???

>Ta moze by nadeszla, gdyby Stalin pozwolil na ladowania aliantow.

Niczego by one, przy opisanym stosunku sił, nie zmieniały.

>Oczywista, ze nie pozwolil, bo bylo to nie w smak jego zamierzeniom, ale przypominam, ze nie wszystko, co dzisiaj wiemy wiedzieli owczesni dowodzacy.

Czego nie wiedzieli? Czego się po Stalinie mają spodziewać? Po 17 września, po Katyniu? Przecież właśnie przeciw Stalinowi powstanie robili.

>Mowisz ze nawet wygranie powstania nie zapobiegloby sowietyzacji. Zapewne. Ale byc moze niczym w bylej Jugoslawii wywalczonoby jej bardziej ludzka twarz, o ile w ogole o takowej mozna mowic.

Jugosławia była w tym szczęśliwym położeniu, że nie miała granicy z Sojuzem, ani jego wojsk na swym terytorium.

>Nie uciekaj w wymianie zdan ze mna w ironie. To do Twej ostatniej frazy.

A to nie była ironia. Niestety.

>Ze Stalinem przeciwko Hitlerowi trzymali Amerykanie i Anglicy. Dlaczego Polacy mieliby inna przykladac miarke do checi Stalina w zwalczeniu III Rzeszy. Dzis wiemy dlaczego. Wtedy niekoniecznie bylo to oczywiste.

Było. Wyżej wspominałem - 17. IX, Katyń, cała historia bolszewizmu, której przecie byli świadomi. Właśnie dlatego powstanie wywołali.
Ignorancja (4718 punktów)
>Czego nie wiedzieli? Czego się po Stalinie mają spodziewać? Po 17 września, po Katyniu? Przecież właśnie przeciw Stalinowi powstanie robili.

Qrwa, Adas.
17 wrzesnia ok. Ale nie Katyn na litosc jakas tam.
Pomysl logicznie. Kiedy Katyn zaczal byc publicznie i szeroko utozsamiany , a w dodatku jako pewnik ze zbrodnia Stalinowska.
Na poczatku jedynie poczta pantoflowa o tym donosila. I nie chodzi zupelnie o pozniejsza powojenna propagande probujaca zwalic na Niemcow.
Powiem Ci kto wiedzial, o ile mozna mowic o wiedzy. Rodziny. W tym moja. Ale nawet wtedy w trakcie dzialan wojennych to byly najpierw podejrzenia.
Temat z mojej strony uwazam za zamkniety. Nigdy nie lubilam dyskutowac ani o powstaniu ani o Katyniu. Niepotrzebnie sie wtracilam.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-08-2010 22:25 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>17 wrzesnia ok. Ale nie Katyn na litosc jakas tam.
>Pomysl logicznie. Kiedy Katyn zaczal byc publicznie i szeroko utozsamiany , a w dodatku jako pewnik ze zbrodnia Stalinowska.
>Na poczatku jedynie poczta pantoflowa o tym donosila. I nie chodzi zupelnie o pozniejsza powojenna propagande probujaca zwalic na Niemcow.
>Powiem Ci kto wiedzial, o ile mozna mowic o wiedzy. Rodziny. W tym moja. Ale nawet wtedy w trakcie dzialan wojennych to byly najpierw podejrzenia.

Wiedziano dokładnie, że za Katyń odpowiadają Sowieci, już od kwietnia 1943 - w końcu dlatego zerwane zostały stosunki między Moskwą a rządem Sikorskiego. Rodziny też mogły wyciągnąć logiczne wnioski z faktu, że od kwietnia 1940 listy przestały przychodzić. Ale też mnie nie dziwi, że zachowywały nadzieję wbrew wszystkiemu. To jednak na ocenę decyzji o powstaniu nie wpływa.

>Temat z mojej strony uwazam za zamkniety. Nigdy nie lubilam dyskutowac ani o powstaniu ani o Katyniu. Niepotrzebnie sie wtracilam.

Też mnie ten temat bynajmniej nie kręci. Wybacz, jeśli w mych wypowiedziach jakieś tony dla Ciebie nieprzyjemne wyczułaś - nie były one złośliwie zamierzone.
Pozdrawiam.
13-08-2010 08:13 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Też mnie ten temat bynajmniej nie kręci.

To może jeszcze jedno tylko, ostatnie już pytanie. Czy w obliczu przedstawionych przez Ciebie i Autografkę argumentów (przyznam, że przekonujących) uważasz powstanie w warszawskim gettcie za podobny idiotyzm ? Czy też może większy ?
I jeszcze jedno. Nawet jeśli decyzja o wznieceniu Powstania Warszawskiego była zbrodniczą pomyłką, nie wolno odmawiać nikomu prawa do pielęgnowania pamięci ofiar ... ofiar tej nieodpowiedzialnej decyzji. Używając Twojej terminologii: holokaust Żydów także nie był "fajny", a chyba słusznie pamiętamy o tej tragedii i nie mamy nic przeciwko budowaniu kolejnych muzeów, które by tę pamięć utrwalały.
13-08-2010 22:17 
 Ocena 2 na 2
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Czy w obliczu przedstawionych przez Ciebie i Autografkę argumentów (przyznam, że przekonujących) uważasz powstanie w warszawskim gettcie za podobny idiotyzm ? Czy też może większy ?
Ciekawe pytanie, ale odpowiedź, przynajmniej dla mnie, jest oczywista.
Zasadnicza różnica między dwoma powstaniami była taka, że Żydzi polscy walczyli o życie, wiedzieli bowiem jaki los ich czeka, nie mieli nic do stracenia.
Polacy mogli spokojnie poczekać do wyzwolenia, czy jak teraz jest trendy mówić "do zajęcia Warszawy przez Armię Czerwoną". Pewnie, że niektóre środowiska mogły spodziewać się późniejszych represji(które nota bene i tak nastąpiły).
Moim zdaniem nie ma żadnego usprawiedliwienia dla decyzji o Powstaniu - szkoda ofiar, jak w katastrofie smoleńskiej(interesująca analogia), szkoda pięknej, zabytkowej Warszawy - a jej autorzy powinni smażyć się w piekle.
Niestety, pogląd taki, choć racjonalny, choć większość ludzi w głębi tzw. duszy bądź prywatnie przyzna Ci rację, kłóci się z panującą poprawnością polityczną, bo nie wypada o tych, którzy oddali życie(choćby najbardziej bezsensownie), wypowiadać się krytycznie.

Wspomnę tylko o niedawno zmarłym historyku, Pawle Wieczorkiewiczu, który odważył się wyłamać ze zgodnego chóru piewców jedynej prawdy.

>I jeszcze jedno. Nawet jeśli decyzja o wznieceniu Powstania Warszawskiego była zbrodniczą pomyłką, nie wolno odmawiać nikomu prawa do pielęgnowania pamięci ofiar ... ofiar tej nieodpowiedzialnej decyzji.
I znów kłania się katastrofa smoleńska...

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Myflowers (2721 punktów)
Przypomniał mi się wers z wiersza Borowskiego:
(...)pozostanie po nas tylko złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń..."

Wspaniała okazja! Już za 25 zł można kupić okolicznościowy gadżet - "niemiecki" hełm z plastiku. Pięknie ozdobiony biało-czerwoną opaską, polskim orłem i napisem AK. Doskonale pasuje na dziecięcą główkę. "Hełm powstańczy" już w sprzedaży, promuje go plakat reklamowy: wystrojona w hełmy piątka szczęśliwych dzieci, dziewczynka w podkoszulku "I love Warsaw" radośnie obejmuje koleżankę. W tle - jakże by inaczej - pomnik Małego Powstańca.

Sielanka i wesołe strzelanie

63 dni ciężkich walk, 250 tys. poległych, rozstrzelanych, spalonych? A skądże - raczej sielanka i wesołe strzelanie z kapiszonów

Więcej... wyborcza.p(*)ch_pamiatek.html#ixzz0wnjePEuS

A może dobrze byłoby wspomnieć Bratnego i jego 'Kolumbów"?

Nowa władza też go czegoś nie lubi a IPN ma za złe...

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
15-08-2010 21:40 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To może jeszcze jedno tylko, ostatnie już pytanie. Czy w obliczu przedstawionych przez Ciebie i Autografkę argumentów (przyznam, że przekonujących) uważasz powstanie w warszawskim gettcie za podobny idiotyzm ? Czy też może większy ?

Mimo, że efekt był niby taki sam - masakra i ruina - podobieństwo między oboma powstaniami jest jedynie pozorne; o sensowności jakichkolwiek działań czy zaniechań decyduje kontekst w jakim się dokonują. Przechodzenie przez jezdnię zawsze jest "fenomenologicznie" podobne, robi jednak różnicę, czy dokonuje się na zielonym czy czerwonym świetle.
Powstańcy z getta wiedzieli na pewno, że na śmierć skazani są tak czy owak - ich zryw zbrojny miał na celu tylko i wyłącznie obronę godności, zaś jakiekolwiek zwycięstwo wojskowe czy "polityczne" było z założenia poza wszelkim zasięgiem. W tym sensie odnieśli, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, sukces. Konteksty Powstania Warszawskiego były zupełnie inne, co też inaczej każe je oceniać.

>I jeszcze jedno. Nawet jeśli decyzja o wznieceniu Powstania Warszawskiego była zbrodniczą pomyłką, nie wolno odmawiać nikomu prawa do pielęgnowania pamięci ofiar ... ofiar tej nieodpowiedzialnej decyzji.

Jasne.
Wskażę jednak, że pamięć osobista uczestników wydarzeń a "pamięć historyczna" zbiorowości politycznej, to dwie z gruntu odrębne rzeczywistości.
Ta druga jest zawsze w jakiś sposób organizowana przez politycznych macherów mających na uwadze teraźniejsze cele. Na dwie uwagi sobie w tym momencie pozwolę.
1. Odczuwam coś w rodzaju gorzko-upiornej satysfakcji, gdy widzę, jak patriotycznym nekrofilom własny zboczony kult wymyka się spod kontroli: wyborcza.p(*)_Wysyp_szpetnych_pamiatek.html
2. O innym, szerszym, zjawisku warto może sobie parę słów powiedzieć.
Otóż wśród ludzi powszechnie przyjęta jest reguła współżycia mówiąca, że cierpiącym więcej wolno. Regułę tę uważam za jak najsłuszniejszą co do zasady - słusznie bowiem np. nie oczekujemy, że obłożnie chorzy wstawać będą co rano do roboty, zaś ludziom, którym właśnie umarł ktoś bliski, przyznajemy placet na wybuchy emocji.
Patologia polskiego (nie tylko polskiego, ale pozostańmy już na własnych śmieciach) życia społecznego polega m.in. na tym, że dawno już zgoła sportem narodowym stało się tej reguły nadużywanie i sztuczne wzbudzanie w sobie cierpienia, po to tylko, by innych takim szantażem przymusić do akceptacji własnego uprzywilejowanego statusu; bez śladu zażenowania podpina się przy tym pod realne cierpienia cudze (smoleńskie, katyńskie, powstańcze, rozbiorowe, chrystusowe i jakie tylko się jeszcze napatoczą), byle tylko własne uprzywilejowanie (więc i władzę) wymusić. Afera z krzyżem pod pałacem najświeższym przykładem.
Podsumowując: ostrożnie z tym pielęgnowaniem pamięci ofiar .

>Używając Twojej terminologii: holokaust Żydów także nie był "fajny", a chyba słusznie pamiętamy o tej tragedii i nie mamy nic przeciwko budowaniu kolejnych muzeów, które by tę pamięć utrwalały.

Z mojego punktu widzenia: pamięć o holokauście uważam za bardzo istotną, nie tyle dla Żydów (niech go pamiętają na własny sposób), ale dla aryjskiego (czy jakiegokolwiek innego) mainstreamu - jako przestrogę przed wszelkim przyszłym naznaczaniem kozłów ofiarnych spośród jakkolwiek definiowanych mniejszości.
13-08-2010 20:36 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)
Nie, nie dotknales mnie, ale dziekuje za Twoje slowa.

Zastanowilam sie jednak nad Twoimi argumentami, w tym nad Katyniem i 17.wrzesnia. Ich oddzialywanie na mentalnosc moglo byc jednak inne, anizeli przyjete przez Ciebie. Naturalnie, ze po Stalinie mozna bylo spodziewac sie najgorszego. I dlatego strach przed jego terrorem wplynal na decyzje, by biernie nie poddawac sie wypadkom. Autografka jest zdania, ze zaszlosci, a dokladnie wrogosc pomiedzy Polska a ZSRR powinny wyraznie wskazac, ze nie ma na co liczyc. Moim zdaniem ten argument jest chybiony. Od przykladow gdzie dwoch wrogow wchodzi w alians, by zwalczyc innego wroga, w danym momencie nadrzednego, roi sie w historii. I mysle, ze taka okolicznosc bral m.in. Okulicki pod uwage. Stalin byl nieprzewidywalny w swych decyzjach. Przewidywalna natomiast byla jego psychopatia i brutalnosc.

Odnosnie niepewnosci jaka Stalin podejmie decyzje. Lilac wspomniala PKWN. Wypadki towarzyszace jego oglszeniu, a konkretnie zlagodzenie jego uprzedniej opublikowanej w Moskwie wersji moglo rowniez wzbudzic pewne nadzieje. Zwlaszcza, ze wyraznie apelowano o zryw do walki przeciwko nazistom. Tak wiec z jednej strony pewna, moze i naiwna, nadzieja na postawienie przez Stalina, przynajmniej chwilowe, na priorytet pokonania Hitlera, z drugiej pewnosc o terrorze jaki zapanuje na skutek jego wladztwa. Zapowiedzi tego terroru mozna rowniez znalezc w Manifescie PKWN.

Nie twierdze, ze powstanie warszawskie bylo cudownym wydarzeniem. Nie. Bylo tragedia, jakich wiele nasz narod doswiadczyl. Nie podoba mi sie zbijanie przez polskich wspolczesnych panow pretendujacych do rzadow w tym kraju politycznego kapitalu na smutnej przeszlosci, ale rownie jest mi niemilym robienie wzorem Urbanowego Nie z Okulickiego potwora. To akurat nie do Ciebie Big Zydzie, ale mysle, ze w naszych kregach na opinie wielu duzy wplyw wywieraja teksty Urbana. Byc moze odzew jest tym wiekszy, poniewaz nie przepadamy tu w wiekszosci za PiS-em i zachowaniami Kaczynskich, jakie mialy i maja miejsce.

Uczestnictwo dzieci w Powstaniu Warszawskim bylo dramatem. Jednak chcialabym przestrzec przed przykladaniem naszych obecnych standardow do tamtych okolicznosci. Dzis i wtedy to byly dwa rozne swiaty, w ktorych dojrzalosc zostala drastycznie przesunieta do wieku zupelnie podlug nas terazniejszych niewyobrazalnego, jako odpowiedniego dla walki, cierpienia, ponoszenia ran, a wreszcie smierci.

Okulicki nie poslal na smierc dzieci i mlodziez bo byl zwyrodnialcem. On i wielu z dowodzacych w AK wazyli sie na ten krok takze i dlatego, bo wiedzieli, ze obaj wrogowie (bytujacy jeszcze i nadciagajacy) walcza nie tylko z mezczyznami, ale i z kobietami i oseskami. Ile kobiecych i dzieciecych szkieletow pozostalo w dalekiej Syberii nikt juz nie zliczy. Ile z nich zabil glod, choroby, zimno, tylko dlatego ze sk.urwiel widzial w nich wrogow, bo tak mu podpowiadal jego patologiczny umysl. Jaka forme i nasilenie przybiora represje po zawladnieciu Polska bylo kolejna niewiadoma.

Jest taki makabryczny zarcik o Stalinie. Podczas jakiejs okazji w bliskosci Stalina znalazlo sie dziecko. Sloneczko narodu podeszlo i poglaskalo dziecie po glowie. Rozlegly sie pelne podziwu i uwielbienia glosy: Jaki nasz wodz dobry, jaki kochany. Poglaskal dziecine po glowce ... a mogl zabic.
Mogl rownie dobrze przesiedlic Mazowszan na Zakaukazie.

Moim zdaniem to teraz jest dla nas wszystko takie oczywiste, wtedy takim nie bylo.
Pozdrawiam Cie rowniez serdecznie.

P.S.
Czy wiesz moze jaki stosunek do powstania maja sami powstancy? Przewazaja wsrod nich glosy o zbrodni popelnionej przez dowodztwo AK na nich i ich towarzyszach? Jak dzis odpowiadaja ci, ktorzy jeszcze zyja na pytanie: czy zrobiliby to jeszcze raz?



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-08-2010 23:11 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zastanowilam sie jednak nad Twoimi argumentami, w tym nad Katyniem i 17.wrzesnia. Ich oddzialywanie na mentalnosc moglo byc jednak inne, anizeli przyjete przez Ciebie. Naturalnie, ze po Stalinie mozna bylo spodziewac sie najgorszego. I dlatego strach przed jego terrorem wplynal na decyzje, by biernie nie poddawac sie wypadkom. Autografka jest zdania, ze zaszlosci, a dokladnie wrogosc pomiedzy Polska a ZSRR powinny wyraznie wskazac, ze nie ma na co liczyc. Moim zdaniem ten argument jest chybiony. Od przykladow gdzie dwoch wrogow wchodzi w alians, by zwalczyc innego wroga, w danym momencie nadrzednego, roi sie w historii.

Stalin (i nie tylko on) wiedział, że wojnę ma wygraną, przynajmniej od czasu bitwy pod Kurskiem (lipiec-sierpień 1943). Jakowaś AK-owska, pożal się Boże, "pomoc", nie była mu już do niczego potrzebna. W 1944 roku grał już w tę grę na całkiem innym poziomie.

>I mysle, ze taka okolicznosc bral m.in. Okulicki pod uwage.

Głupi był, to brał.

>Stalin byl nieprzewidywalny w swych decyzjach. Przewidywalna natomiast byla jego psychopatia i brutalnosc.

Psychopatia i brutalność - i owszem, ale racjonalności (w sensie: doboru właściwych dróg realizacji założonych celów) jego decyzjom odmówić nie sposób.

>Odnosnie niepewnosci jaka Stalin podejmie decyzje. Lilac wspomniala PKWN. Wypadki towarzyszace jego oglszeniu, a konkretnie zlagodzenie jego uprzedniej opublikowanej w Moskwie wersji moglo rowniez wzbudzic pewne nadzieje. Zwlaszcza, ze wyraznie apelowano o zryw do walki przeciwko nazistom. Tak wiec z jednej strony pewna, moze i naiwna, nadzieja na postawienie przez Stalina, przynajmniej chwilowe, na priorytet pokonania Hitlera, z drugiej pewnosc o terrorze jaki zapanuje na skutek jego wladztwa. Zapowiedzi tego terroru mozna rowniez znalezc w Manifescie PKWN.

No i?

>Nie twierdze, ze powstanie warszawskie bylo cudownym wydarzeniem. Nie. Bylo tragedia, jakich wiele nasz narod doswiadczyl.

Co to jest "naród"?

>Uczestnictwo dzieci w Powstaniu Warszawskim bylo dramatem. Jednak chcialabym przestrzec przed przykladaniem naszych obecnych standardow do tamtych okolicznosci. Dzis i wtedy to byly dwa rozne swiaty, w ktorych dojrzalosc zostala drastycznie przesunieta do wieku zupelnie podlug nas terazniejszych niewyobrazalnego, jako odpowiedniego dla walki, cierpienia, ponoszenia ran, a wreszcie smierci.

Jaki, Twym zdaniem, wiek jest zatem najodpowiedniejszy do walki, cierpienia, ponoszenia ran, a wreszcie śmierci?

>Okulicki nie poslal na smierc dzieci i mlodziez bo byl zwyrodnialcem.

Okulicki - w świetle tej wypowiedzi:
Cytat:
W Warszawie mury będą się walić i krew poleje się strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu.

- jawi mi się jako ktoś, na pewien sposób, gorszy od zwyrodnialca.
Obłąkane dziecko potrafi się i pochlastać, byle tylko zwrócić uwagę rodziców. Ale to obłąkane dziecko. I siebie samo - osoby postronne oszczędzając. Okulicki wziął na zakładnika milionowe miasto, które postanowił zapierdolić byle tylko "wzruszyć" mityczną "opinię światową". Nawet gdyby takowa istniała i gdyby się rozbeczała najrzewniej, to jakie miała możliwości oddziałania na kogokolwiek w ówczesnych warunkach?
Takich pytań oczywiście gen. Okulicki zadać sobie nie był uprzejmy, taplając się beztrosko w przekonaniu, że politykę robi się przy pomocy Wzmożeń Moralnych. To se i rozpierdolił miasto. Co mu tam, stać go .

>On i wielu z dowodzacych w AK wazyli sie na ten krok takze i dlatego, bo wiedzieli, ze obaj wrogowie (bytujacy jeszcze i nadciagajacy) walcza nie tylko z mezczyznami, ale i z kobietami i oseskami.

Ależ zdecyduj się na coś. To w końcu zrobili to powstanie, bo wiedzieli, czy bo nie wiedzieli?

>Ile kobiecych i dzieciecych szkieletow pozostalo w dalekiej Syberii nikt juz nie zliczy. Ile z nich zabil glod, choroby, zimno, tylko dlatego ze sk.urwiel widzial w nich wrogow, bo tak mu podpowiadal jego patologiczny umysl. Jaka forme i nasilenie przybiora represje po zawladnieciu Polska bylo kolejna niewiadoma.

To akurat można było z grubsza oszacować. Że stalinizm w Polsce nie przybierze aż takich form, jak np. w bezpośrednio do Sojuza wcielonych krajach bałtyckich, było do przewidzenia - decydował po prostu rozmiar kraju. Nawet i system stalinowski potrzebował czasu, aby tak dużą zdobycz strawić. I ten czynnik czasu dawał szanse.

>Mogl rownie dobrze przesiedlic Mazowszan na Zakaukazie.

Znowu - size matters .

>Czy wiesz moze jaki stosunek do powstania maja sami powstancy? Przewazaja wsrod nich glosy o zbrodni popelnionej przez dowodztwo AK na nich i ich towarzyszach? Jak dzis odpowiadaja ci, ktorzy jeszcze zyja na pytanie: czy zrobiliby to jeszcze raz?

A dajże spokój - zawsze i wszędzie kombatanci z rozkoszą pławią się w gwiazdorstwie swym.
spellbinder (8577 punktów)
Przede wszystkim historia to jest rzecz która na pokolenia obecne zrzuca ciężar pokoleń minionych. Wzajemna niechęć rodząca się z konfliktów, w których walczyli i mordowali dziadkowie jest po prostu bez sensu. Wywołana oczywiście skłonnością do naturalnej generalizacji, ale im więcej się mówi o historii, tym motłoch większą nienawiść przykłada do danych narodów, które w przeszłości coś tam np. Polakom robiły.

Murzyni, którzy nigdy nie byli zniewoleni mają nigdy nie będącym właścicielami niewolników ludziom za złe, że dwieście lat temu ktoś tam sobie brał czarnych niewolników. Widziałem kiedyś taki zabawny przykład, jak mniej więcej 11letni dzieciak na wakacjach spotkał jakiegoś Niemiaszka w podobnym wieku. Wcześniej szydził z całej rodzinki stając na baczność z wyciągniętą ręką i krzycząc "Heil Hitler". Innym razem przyfasolił Niemcowi w czoło kamieniem.

Połączenie małego człowieka jakiejkolwiek narodowości z Adolfem to bzdura, jednak ograniczony umysł dziecka tyle się nasłuchał, pewnie od dziadziusia, że zdołał wyciągnąć wnioski, których nic nie usprawiedliwia.

W tym kontekście pielęgnowanie historii sprzyja rodzeniu się histerii - dla moherów Rosja jest takim samym bytem jak ZSRR i obowiązkowo musiała mieszać się w jakiś bezsensowny zamach, bo przecież "oni tak mają już". Złe stosunki z Rosją mamy właśnie przez spory natury historycznej, przez wmuszanie im swojego punktu widzenia. Trzeba paluchem pogrozić, trzeba wmusić im nasz punkt widzenia i zmusić do przeprosin ludzi, którzy z rzeczą nie mieli nic wspólnego. Sami zobaczyć nie chcemy, że Stalin suk**yn mordował i swoich i im niezłe piekło zgotował. Ile Rosjan NKWD na polu bitwy rozstrzelało. Ilu jeńców wojennych poszło do więzień w Rosji - ilu zostało zmuszonych do walki pod groźbą śmierci? To Polaka nie obchodzi. Bo "Rosjanie" kogoś tam zabili.
13-08-2010 08:20 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Zgadzam się, pod warunkiem, że do tych "moherów" zaliczysz konsekwentnie także Kwaśniewskiego przepraszającego w moim, między innymi, imieniu za Jedwabne.
13-08-2010 08:28 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Zgadzam się, pod warunkiem, że do tych "moherów" zaliczysz konsekwentnie także Kwaśniewskiego przepraszającego w moim, między innymi, imieniu za Jedwabne.
>
"Moher" to jest stan umysłu, system filozoficzny, w którym razem z ideałami religijnymi wpaja się nienawiść do "obcych", aczkolwiek nie wiem jak u Kwaśniewskiego z religijnym fanatyzmem, to jednak kluczowy element moheryzmu
Kwaśniewski to chyba jest inna sprawa, ten skubaniec po prostu był niewolnikiem opinii publicznej i tzw. politycznej poprawności. Jego ideały nie mają takiego znaczenia jak stwarzanie pozorów.
kognitywista (3391 punktów)
>Kwaśniewski to chyba jest inna sprawa, ten skubaniec po prostu był niewolnikiem opinii publicznej i tzw. politycznej poprawności. Jego ideały nie mają takiego znaczenia jak stwarzanie pozorów.

Tu się zgadzam w 100%. Facet sprawiał wrażenie, jakby dla poznania własnych poglądów musiał codziennie rano zrobić pobieżny przegląd badań opinii publicznej.
Co do reszty... Brakuje mi w wypowiedziach ludzi mieniących się racjonalistami pewnego obiektywizmu. Jeśli już piszemy o absurdalnym oskarżaniu współczesnych Rosjan i Niemców za winy ich dziadków, to piszmy odważnie i normalnie także o równie kuriozalnym domaganiu się przez większość środowisk żydowskich tego, by współcześni Polacy czuli na sobie odpowiedzialność (wstyd, zażenowanie) z powodu pogromów żydowskich w Polsce.
13-08-2010 09:18 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
Dokładnie tak, nie wspomniałem kwestii Żydowskiej, bo dla mnie jest po prostu marginalna. O ile rozumiem problem Murzyna, który czuje się Amerykaninem, który urodził się w tym kraju, a jednak jest dyskryminowany ze względu na rzecz której ukryć się nie da, o tyle dyskryminacja Żydów wydaje mi się śmieszna. Ich problemem jest nie to, że oni są inny, ale to że chcą być inni.

Kiedyś miałem taką akcję na spacerze z psem. Podchodzi facio ze swoim pupilem, pieski się bawią, zaczynamy rozmawiać i on nagle wypala "wie pan, bo ja jestem Żydem". Spojrzałem na niego jak na idiotę i nic innego mi do głowy nie przyszło jak stwierdzić "to pana problem". Polacy są jakąś dziwną genetyczną mieszanką, a dla tego gościa fakt jego domniemanego Żydostwa jednak jest jakimś ważnym problemem, skoro uznał, że trzeba o tym informować.

Podkreślanie Żydostwa niereligijnego jest po prostu zamierzonym skazywaniem się na represje - podkreślaniem wagi pochodzenia etnicznego.
13-08-2010 23:40 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>Dokładnie tak, nie wspomniałem kwestii Żydowskiej, bo dla mnie jest po prostu marginalna. O ile rozumiem problem Murzyna, który czuje się Amerykaninem, który urodził się w tym kraju, a jednak jest dyskryminowany ze względu na rzecz której ukryć się nie da, o tyle dyskryminacja Żydów wydaje mi się śmieszna. Ich problemem jest nie to, że oni są inny, ale to że chcą być inni.

Dlatego mają problem, bo chcą być inni? A dlaczego mają być dyskryminowani z tego powodu?

>Kiedyś miałem taką akcję na spacerze z psem. Podchodzi facio ze swoim pupilem, pieski się bawią, zaczynamy rozmawiać i on nagle wypala "wie pan, bo ja jestem Żydem". Spojrzałem na niego jak na idiotę i nic innego mi do głowy nie przyszło jak stwierdzić "to pana problem". Polacy są jakąś dziwną genetyczną mieszanką, a dla tego gościa fakt jego domniemanego Żydostwa jednak jest jakimś ważnym problemem, skoro uznał, że trzeba o tym informować.

Może chciał coś więcej powiedzieć, ale skoro tak go potraktowałeś.

>Podkreślanie Żydostwa niereligijnego jest po prostu zamierzonym skazywaniem się na represje - podkreślaniem wagi pochodzenia etnicznego.

A co jak ktoś czuje się Żydem? Dlaczego nia ma tego podkreślać? Polacy czasem też podkreślają swoją narodowość i co z tego wynika?
spellbinder (8577 punktów)
>Dlatego mają problem, bo chcą być inni? A dlaczego mają być dyskryminowani z tego powodu?

Dlatego, że istota ludzka działa w określony sposób. Ma zaprogramowane trzymanie się swojej grupy i wszelkie odstępstwa od normy traktuje z agresją. Nie znaczy to, że część ludzi może stosować szersze kryteria, włączające do ich grupy osoby innych narodowości. Większość jednak preferuje model "patriotyczny". Jeśli ktoś mówi, że jest Żydem a nie Polakiem, to się nie ma co dziwić, że część półgłówków będzie go dyskryminować.

>Może chciał coś więcej powiedzieć, ale skoro tak go potraktowałeś.

To był zdania koniec. Nie ma absolutnie takiej rzeczy, która by sprawiała, że urodzony w Polsce facet miałby przyznawać się do swojej religijności, która niby coś ma różnicować.

>A co jak ktoś czuje się Żydem? Dlaczego nia ma tego podkreślać? Polacy czasem też podkreślają swoją narodowość i co z tego wynika?

Co to znaczy - czuje się Żydem? Dlaczego jeśli człowiek mieszkający w Polsce ma wyraźny rys rasy żółtej nie czuje się w tam 1/5 Mongołem? Dlaczego mówi o sobie "Polak"? Albo ludzie, którzy mają krew Ukraińską? Są Polakami, tak siebie określają.

Polska była przez stulecia gwałcona, przez rozmaitych ludzi, hordy wojsk się u nas przewalały i zostawiały swój materiał genetyczny. Mieszkasz w jakimś kraju, masz jakieś obywatelstwo, mówisz wtedy - jestem z tego kraju. A nie - jestem z Izraela. Bo nie jesteś z Izraela.

"Żyd" jest traktowane jako narodowość. To w prosty sposób pokazuje, że osoba się nie identyfikuje z tym krajem i z tymi ludźmi. Mi to zwisa, ale nie każdy tak sprawę traktuje. Są oszołomy patriotyczne, dla których podział rasowy jest w jakiś sposób ważny i jeśli człowiek chce być koniecznie dyskryminowany, to niech się zachowuje właśnie w taki sposób - niech idzie między wrony i mówi, że jest wróbel.
16-08-2010 10:38 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Dlatego mają problem, bo chcą być inni? A dlaczego mają być dyskryminowani z tego powodu?
>Dlatego, że istota ludzka działa w określony sposób. Ma zaprogramowane trzymanie się swojej grupy i wszelkie odstępstwa od normy traktuje z agresją. Nie znaczy to, że część ludzi może stosować szersze kryteria, włączające do ich grupy osoby innych narodowości. Większość jednak preferuje model "patriotyczny". Jeśli ktoś mówi, że jest Żydem a nie Polakiem, to się nie ma co dziwić, że część półgłówków będzie go dyskryminować.

Np. tak ? - "Spojrzałem na niego jak na idiotę i nic innego mi do głowy nie przyszło jak stwierdzić "to pana problem". "

>>A co jak ktoś czuje się Żydem? Dlaczego nia ma tego podkreślać? Polacy czasem też podkreślają swoją narodowość i co z tego wynika?
>Co to znaczy - czuje się Żydem? Dlaczego jeśli człowiek mieszkający w Polsce ma wyraźny rys rasy żółtej nie czuje się w tam 1/5 Mongołem? Dlaczego mówi o sobie "Polak"? Albo ludzie, którzy mają krew Ukraińską? Są Polakami, tak siebie określają.

Czyli Twoim zdaniem każdy, kto mieszka w Polsce powinien określać siebie jako Polaka? A jak nie to powinien się spodziewać dyskryminacji?

>Polska była przez stulecia gwałcona, przez rozmaitych ludzi, hordy wojsk się u nas przewalały i zostawiały swój materiał genetyczny. Mieszkasz w jakimś kraju, masz jakieś obywatelstwo, mówisz wtedy - jestem z tego kraju. A nie - jestem z Izraela. Bo nie jesteś z Izraela. "Żyd" jest traktowane jako narodowość. To w prosty sposób pokazuje, że osoba się nie identyfikuje z tym krajem i z tymi ludźmi.

Dlaczego? Czy osoba innej narodowości niż polska nie może być dobrym obywatelem RP?

>Mi to zwisa, ale nie każdy tak sprawę traktuje.

To co piszesz wskazuje, że jednak nie.

>Są oszołomy patriotyczne, dla których podział rasowy jest w jakiś sposób ważny i jeśli człowiek chce być koniecznie dyskryminowany, to niech się zachowuje właśnie w taki sposób - niech idzie między wrony i mówi, że jest wróbel.

Tym sposobem ateiści nie powinni się ujawniać bo fanatycy religijni będą ich dyskryminować, geje też nie powinni, bo mogą być dyskryminowani przez heteryków...
spellbinder (8577 punktów)
>>>A co jak ktoś czuje się Żydem? Dlaczego nia ma tego podkreślać? Polacy czasem też podkreślają swoją narodowość i co z tego wynika?

Bo to jest inna nieco kwestia niż w przypadku "zwykłych" narodów. Polak który wyjedzie do Stanów raczej nie powie o sobie "Amerykanin", to by było dość dziwne. Jego dzieci z kolei będą się czuły Amerykanami, urodzonymi w tym kraju. Żyd żyje w Polsce od kilkuset lat, a dalej nie jest Polakiem. I to jest właśnie ta kwestia, która drażni ludzi. Żyje w Polsce, urodził się w Polsce, ale jest Żydem. Czyli, dla przeciętnego człowieka, ciałem obcym.

>Czyli Twoim zdaniem każdy, kto mieszka w Polsce powinien określać siebie jako Polaka? A jak nie to powinien się spodziewać dyskryminacji?

Jeśli wsadzisz rękę do wrzątku to się poparzysz. Jeśli idziesz w towarzystwo ograniczonych umysłowo (czyli przeciętnych) Polaków, a odróżniasz się od nich znacząco, to będziesz dyskryminowany. To jest naturalna kolej rzeczy. Nawet mewy zabijają różniące się od nich osobniki mewy.

>Dlaczego? Czy osoba innej narodowości niż polska nie może być dobrym obywatelem RP?

Może. Przetłumacz to dresiarzom goniącym z pałami małego Murzyna. Bo według nich nie może.

>Tym sposobem ateiści nie powinni się ujawniać bo fanatycy religijni będą ich dyskryminować, geje też nie powinni, bo mogą być dyskryminowani przez heteryków...
>

Kwestia wyboru. Idziesz w towarzystwo fanatyków religijnych, to nie nawijasz w kółko o swoim ateizmie, bo po jaką cholerę? Żeby poinformować o własnych przekonaniach ludzi, których nie powinno to interesować?
16-08-2010 22:56 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>>>A co jak ktoś czuje się Żydem? Dlaczego nia ma tego podkreślać? Polacy czasem też podkreślają swoją narodowość i co z tego wynika?
>Bo to jest inna nieco kwestia niż w przypadku "zwykłych" narodów. Polak który wyjedzie do Stanów raczej nie powie o sobie "Amerykanin", to by było dość dziwne. Jego dzieci z kolei będą się czuły Amerykanami, urodzonymi w tym kraju. Żyd żyje w Polsce od kilkuset lat,

Chyba za dużo się naczytałeś o Matuzalemie, żaden Żyd nie może żyć kilkaset lat .

>a dalej nie jest Polakiem. I to jest właśnie ta kwestia, która drażni ludzi. Żyje w Polsce, urodził się w Polsce, ale jest Żydem. Czyli, dla przeciętnego człowieka, ciałem obcym.

Skoro jest Żydem, to kim ma być? Poza tym jak w takim razie wytłumaczysz to, że jak Żyd uważa się za Polaka, to i tak różne "półgłówki" twierdzą, że nie jest Polakiem tylko Żydem?

>>Czyli Twoim zdaniem każdy, kto mieszka w Polsce powinien określać siebie jako Polaka? A jak nie to powinien się spodziewać dyskryminacji?
>Jeśli wsadzisz rękę do wrzątku to się poparzysz. Jeśli idziesz w towarzystwo ograniczonych umysłowo (czyli przeciętnych) Polaków,

Wypada mi tylko współczuć towarzystwa...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365