 |
Uprawnienie Kościoła do głoszenia nauki społecznej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-05-2006 12:20 | Głąbiński (3538 punktów) | Uprawnienie Kościoła do głoszenia nauki społecznej | Temat nin. jest kontynuacją wątku zatytułowanego "nauka społeczna Kościoła" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,45603#w46657), gdzie na wstępie postawiłem tezę, iż tzw. "nauka społeczna Kościoła" jest zbiorem frazesów oderwanych od rzeczywistości. Niezależnie od tego przekonania sądzę, że sensem Kościoła nadanym przez jego Założyciela jest Chrystus i Jego nauka. Jezus dał swoim uczniom polecenie głoszenia Jego nauki. O żadnym mandacie do uprawiania polityki, czy tworzenia teorii społecznych nie było mowy. W dodatku, jak wiadomo, Kościół to nie jest papież, czy jakieś zgromadzenie biskupów, lecz ogół wiernych zjednoczonych w Chrystusie, a warunki po spełnieniu których można przypuszczać, że wygłoszona opinia jest opinią Kościoła (= jest zgodna z wolą Boga) są określone (nieprecyzyjnie, ale to inna sprawa). Również upada nawet tak słaby argument, że nsk jest dziełem nie jednego papieża, lecz że głosili ją zgodnie wszyscy (raczej ostatnich kilku) papieże, gdyż bez trudu można wykazać sprzeczności między nimi. Ciekawe jest przy tym, że - jak dowodzi historia - gdy papieże czy ogólniej biskupi, wykorzystują swój urząd (przeznaczony do głoszenia nauk Chrystusa) w sposób wychodzący poza wspomniany zakres, z reguły zaczynają pleść bez sensu. Rzekłbym, że następuje interwencja boska, która sprawia, że mądry człowiek (np. Jan Paweł II) traci rozsądek. Przypuszczam, że gdyby Karol Wojtyła swoją ogromną wiedzę i inteligencję zaangażował w rozwijanie wiedzy o społeczeństwie firmując tę działalność własnym nazwiskiem, nie usiłując wmówić ludziom, że przemawia przez niego mądrość i wiedza nadprzyrodzona, gdyby nie twierdził, że jego poglądy jest to nauka Kościoła, może nie natworzyłby nonsensów, lecz rzeczywiście powstałoby coś wartościowego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| aries | Masz racje. Zwroc uwage, ze chocby nie wiem ile publikacji katolickich sie pojawilo, ile rozglosni i kanalow tv tej natury oraz producentow medalikow - to niestety jest tylko biznes oparty na ludzkiej nieracjonalnosci.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Każdy Kościół jest jak najbardziej uprawniony do głoszenia dowolnej nauki, więc i do nauki społecznej również! Z jednym małym zastrzeżeniem: NIECH TO BĘDZIE NAUKA, a nie IDEOLOGIA, oparta zresztą na niesprawdzalnych dogmatach. Amen.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Każdy Kościół jest jak najbardziej uprawniony do głoszenia dowolnej nauki Masz na myśli uprawnienia prawno-cywilne. Ja mówię o uprawnieniu wynikającym z woli Boga, a więc istniejącym w zupełnie innym wymiarze. W sensie niematerialnym Kościół jest uprawniony do wypełniania tych zadań, które mu zlecił Jezus. W ewangelii nie zapisano słów, którymi by Chrystus zakazywał Kościołowi prowadzenia działalności wykraczającej poza zakres zadań zleconych ("idźcie i nauczajcie", którym odpuścicie ... itd.). Może powstać wątpliwość, że może jednak słowa "paś owce moje ..." zawierają nakaz pełnienia władzy nie tylko w duchowej, lecz również cywilnej (nie spotkałem się z taką interpretacją, lecz pod względem formalnym jest ona dopuszczalna). Biorąc pod uwagę przykład życia Jezusa, który wyraźnie odżegnywał się od ustanawiania prawodawstwa czy od innej dziełalności o charakterze społecznym i politycznym, oraz uwzględniając wymowę innych niemożliwych do krótkiego omówienia wątków ewangelii, jestem przekonany, że wiązanie Kościoła z jakąkolwiek doktryną (nauką) poza ścisłym przekazem ewangelicznym, jest sprzeczne z wolą Boga. Nie ma żadnych argumentów za tym, by wynikające z tego ograniczenie miało obowiązywać w sensie cywilnym.
Stach M. G.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Ja mówię o uprawnieniu wynikającym z woli Boga,
A co to takiego?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >>Ja mówię o uprawnieniu wynikającym z woli Boga, >A co to takiego?
Zgodnie z założeniami wyznania rzymsko-katolickiego aktem założycielskim Kościoła (od momentu, gdy wypełnienie niżej przytoczonego polecenia w synagodze okazało się niemożliwe do realizacji) są słowa Chrystusa "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. (19) Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. (20) Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem." [Ew.Mateusza 27:18-20]. Dla katolika, który rzeczywiście wierzy w prawdziwość podstaw swojej religii, polecenie to ma znaczenie przewyższające moc wszelkich ustaleń dokonanych przez ludzi - jak wspomniałem wynika ono z "woli Boga". Jeżeli więc jakakolwiek władza kościelna, czy świecka dekretuje coś, co nie mieści się w tym nakazie, nie może to być nazwane "nauczaniem Kościoła". W tym sensie fakt, że głoszenie nsk nie jest zabronione przez prawo cywilne, nie ma znaczenia. Nie jest też istotne, czy naukę tą akceptują autorytety, środowiska itp. Ważne jest, że Chrystus dał wyraźne polecenie apostołom, co mają głosić, a w tym poleceniu o żadnej nauce społecznej mowy nie ma. Brak ugruntowania nsk w ewangelii, a więc w tym, "co wam przykazałem" dowodzi, że jest to nauka papieża, papieży, znacznej części członków Kościoła, ale nie jest nauką Kościoła definiowanego jako mistyczne ciało Jezusa. Co prawda niektórzy dogmat o nieomylności papieża rozumieją jako stwierdzenie, że wszystko co papież wymyśli, jest przekazane mu przez Jezusa, jednak nawet ci "niektórzy" głośno się do tego nonsensownego przekonania nie przyznają
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Im więcej czytam Twoich postów, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dyskusja jest bezprzedmiotowa. Zupełnie inaczej rozumiesz rzeczywistość, a w tym religię. Dla Ciebie jest to Słowo Boże i jakiś zapis tego słowa, który uznajesz za pismo "święte", a wiec nie podlegające krytyce/osądowi. To dogmatyzm. Dla mnie cała Biblia nie ma żadnej wartości poznawczej i jest jedynie dziełem literackim. Jeśli podejmuję dyskusję na jej temat, to tylko po to, aby wykazać, iż dzieło to jest tworem niedoskonałym (zawierającym szereg sprzeczności i niekonsekwencji). >[...] są słowa Chrystusa Otóż, to nie są słowa Chrystusa, tak samo jak cała Biblia nie jest "słowem bożym" - wszak nikt nie jest w stanie udowodnić autentyczności i autorstwa tych słów. To jedynie opisy i interpretacje osób trzecich. A czy były one (te osoby) natchnione, inspirowane czy też były przekaźnikiem samego Boga - tego nie dowiemy się nigdy. Zatem wiara w coś takiego, jak i niewiara są równie uprawnione. Dlatego też nie odpowiedziałem Ci na prośbę o socjologiczną ocenę nauki społecznej Kościoła. Zupełnie inaczej rozumiemy naukę jako taką i socjologię w szczególności. Nie da się dyskutować o czymś czego nie ma. Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Dla Ciebie jest to Słowo Boże i jakiś zapis tego słowa, który uznajesz za pismo "święte" Przy omawianiu uprawnień Koscioła, jeżeli nie mówimy o uprawnieniach w sensie cywilnym, które w tym wypadku są oczywiste (Kościół w prawie wszystkich państwach ma wolność głoszenia nsk i o tym dyskutować nie ma sensu), lecz o uprawnieniach wynikających z doktryny, za podstawę musimy przyjąć punkt widzenia wiernego wyznawcy tej doktryny. Jeśli dla potrzeb tej dyskusji nie przyjmujemy założenia, że odpowiednie twierdzenia doktryny są prawdziwe, całe rozumowanie traci sens. Przekonania dyskutantów są tu bez znaczenia, ważne jest, co np. twórca czy propagator (np. JPII), prawidłowo interpretując prawdy w które wierzy on sam, winien wiedzieć o swoich uprawnieniach do głoszenia jakiegoś poglądu w imieniu nie swoim, lecz Kościoła.
>Dlatego też nie odpowiedziałem Ci na prośbę o socjologiczną ocenę nauki społecznej Kościoła. Zupełnie inaczej rozumiemy naukę jako taką i socjologię w szczególności. O socjologicznej ocenie nsk można było mówić w innym wątku, ten zaś dotyczy uprawnień itd. Zdumiewająca jest uwaga o różnym rozumieniu znaczeń słów "nauka" i "socjologia". W każdym bądź razie moje poglądy w tej sprawie dokładnie pokrywają się z tym, jak objaśniane jest w większości encyklopedii. Obawiam się, iż za naukę uważasz jedynie zbiory tych twierdzeń, które uważasz za "prawdziwe". Jeśli tak, to możesz się narazić matematykom (np. w sprawie liczb urojonych), albo etnografom zajmującym się wierzeniami ludów pierwotnych.
>Nie da się dyskutować o czymś czego nie ma. Twierdzennie, że nsk "nie ma" jest absurdalne. Można jedynie dyskutować, czy jest ona - jak ja to twierdzę - bez sensu, czy nie, natomiast jej istnienie jest niewątpliwe. Można to sprawdzić w bibliotece. To tak samo, jakbyś twierdził, że "nie ma" np. kodeksu honorowego Boziewicza. Poza tym, twierdząc, że o nsk "nie da się dyskutować" przeczysz sam sobie: przecież z poprzedzającego zdania wynika, że od socjologicznej oceny (to też jest element dyskusji) tego czego nie ma powstrzymuje Cię jedynie moje domniemane "rozumienie", a więc gdyby nie ten szkopuł dyskusja byłaby możliwa?
Stach M. G.
|
|
| | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >>Nie da się dyskutować o czymś czego nie ma. >Twierdzennie, że nsk "nie ma" jest absurdalne. Można jedynie dyskutować, czy jest ona - jak ja to twierdzę - bez sensu, czy nie, natomiast jej istnienie jest niewątpliwe. Można to sprawdzić w bibliotece. To tak samo, jakbyś twierdził, że "nie ma" np. kodeksu honorowego Boziewicza.
Jeżeli dość przypadkowy zbiór haseł i postulatów, które - jak sam wykazałeś - stoją ze sobą w sprzeczności można nazwać nauką, to faktycznie wygłaszam tezy absurdalne.
>[...] a więc gdyby nie ten szkopuł dyskusja byłaby możliwa?
Tak. Byłaby możliwa. Tobie bowiem chodzi nie o socjologiczną interpretację NSK lecz o jej interpretację teologiczną, a tu pomyliłeś adres. Mnie sofistyka teologiczna nie interesuje.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Ważne jest, że Chrystus dał wyraźne polecenie apostołom, co mają głosić, a w tym poleceniu o żadnej nauce społecznej mowy nie ma. Brak ugruntowania nsk w ewangelii [...]
Nie ma też mowy o parowozach, genetyce, telefonach, radiu, rakietach kosmicznych, matematyce, komputerach... Wyliczać dalej? Czy zatem nieuprawnione jest wszystko to, co nie posiada "ugruntowania" w Ewangelii?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|