Fakt funkcjonowania syjonistycznego lobby w USA w zasadzie już nikogo nie dziwi. Staje się on tak notoryjnym i często przyznawanym przez samych Żydów - iż filosyjoniści zazwyczaj już nie negują go, tylko - na przykład - w ramach zmienionej strategii apologetycznej stwierdzają: "i co z tego, ich prawo". To już duży sukces, taka deklaracja, bo skoro tak, to przecież o tym fakcie można pisać - i nie ma w tym nic złego. Bo do niedawna utrzymywanie, iż w USA funkcjonuje takie lobby oznaczało zarzut antysemityzmu. Są jednakże nadal postawy reliktowe, które wyrażają się opiniami jak niżej: "Kulturalna osoba nie znajdzie odpowiedniego słownictwa , aby opisać Twój absurdalny idiotyzm o rzekomym przechwyceniu władzy w USA przez lobby żydowskie. Czy Ty , gdy to napisałeś, byłeś po amfie ?!?! Może jesteś ukrytym naziolo-kibolem ?" Osobom o poglądach jak wyżej lub zbliżonych podlinkowuję dwa teksty. Jeden dotyczy syjonistycznego lobby w USA, jego siły, znaczenia i struktury funkcjonowania. Na mnie największe wrażenie zrobiły dane statystyczne, z których wynika, iż na 14 głównych sponsorów finansowych kampanii prezydenckiej Hilarry Clinton, 13 jest proweniencji żydowskiej. A przecież wszyscy dobrze wiemy, iż nikt za piękne oczy takich pieniędzy nie wykłada, a już szczególnie żydowscy sponsorzy - więc teza o potędze lobby syjonistycznego w USA i przechwytywaniu przez nie władzy w tym kraju staje się oczywista.
Drugi dotyczy byłego burmistrza Londynu z ramienia Partii Pracy, jednego z czołowych polityków tej partii. Został on właśnie zawieszony w swym członkostwie za to, iż stwierdził, iż na początkowym etapie nazizm wspierał syjonizm ("Hitler supported Zionism before he went mad and ended up killing six million Jews) Ken Livingstone potwierdził również funkcjonowanie nad Tamizą silnego lobby syjonistycznego ("there was a "well-orchestrated campaign by the Israel lobby to smear anybody who criticized Israeli policy as anti-Semitic) - ale ta konstatacja nie zrobiła na nikim aż tak wielkiego wrażenia, bo to także przecież jest w zasadzie fakt notoryjny. Kłopotów więc nabawił się brytyjski polityk z powodu swej wypowiedzi o nazistowsko - syjonistycznym mariażu- całkowicie zgodnej z prawdą, co zresztą jest bez znaczenia, bo przecież nie o prawdę tu chodzi tylko propagandowo- agitacyjny syjonistyczny przekaz. Wśród moich wątków zdarzyło mi się dosyć obszernie potraktować kwestię syjonistyczno - nazistowskiej kooperacji ("Awers i rewers".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,682950) . Livingstone precyzyjnie wstrzelił się w problem i w swej lakonicznej wypowiedzi zaprezentował go dokładnie tak, jak ja to zrobiłem w wersji trochę bardziej rozbudowanej i ubogaconej o pikantne szczegóły, tak miłe oku potencjalnych czytelników. Podrzucając link do materiału na temat syjonistyczno - nazistowskiej współpracy, nadmienię, tylko, iż nie sądzę, aby polityk brytyjski był inspirowany materiałami z "Racjonalisty", tym niemniej jednak odczuwam swoistą satysfakcję, iż ktoś taki jak on powiedział to samo co ja. Bo oznacza to - oczywiście - podniesienie stopnia weryfikacji owej tezy, mającej zresztą potwierdzenie w materiale źródłowym. Każdy, kto chciałby sponiewierać brytyjskiego polityka za jego drugi w kolejności cytat - ma do tego oczywiście prawo. Ale z elementarnej logiki wynika, iż powinien wpierw dowieść swojej - większej od jego - wiedzy na temat brytyjskiej sceny politycznej - co rzecz jasna nie będzie proste zważywszy na format Livingstona.
"Then Goldberg said he had just read something "that knocked my socks off." The Center for Responsive Politics issued a list of the top 50 donors to 527's and super-PACs, and eight of the 36 Republican bigs were Jewish, and of the 14 Democrats, only one was not Jewish. There was one non-Jew who was giving big money to the Democrats. That's gigantic in the terms of American politics. If Bernie Sanders sets a new model, then this may change, and the weight of Jews in the political system may go down."
www.haaretz.com/world-news/europe/1.716835mondoweiss(*)e-of-jewish-democratic-donors/