Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dla polityków język ojczysty i obcy to rzecz trudna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-04-2013 09:49Mortimer (1359 punktów)Dla polityków język ojczysty i obcy to rzecz trudna
Ocena 7 na 7
Obejrzałem ostatnimi czasy film Wojciecha Cejrowskiego

Filmik ten opowiada nam o błędach językowych popełnianych przez Polaków, a co najważniejsze - polityków. Przedstawiam zapis fonetyczny wypowiedzi pewnego pana:

Cytat:
Tom rezygnację w dniu dzisiejszym przyjęłem(...). Oglądu na sferę komendy głównej, na problemów, które som(...). Doświadczonom pracom(...). Z tą rodzinom bycia(...). Prokuraturom amerykańskom a prokuraturom polskom.


Tę wypowiedź możecie usłyszeć na własne uszy (to boli) tu

Ja rozumiem, że Polacy mogą popełniać błędy w piśmie, ale w mowie? To przerażające! Tyczy się to polityków, którzy występują publicznie, przemawiają do narodu, bądź po prostu się wypowiadają. I taka grupa rządzi naszym państwem. Nie uważacie to za rzecz haniebną? Politycy nawet języków obcych nie znają tak jak powinni. Przykład znajdziecie tutaj - Premier po angielsku. Jego angielski nie powinien kuleć, powinien być płynny.

"Cofać w tył". A gdzież można cofać, jak nie w tył? Tak samo klęczeć na kolanach. Czy ludzie, którzy usłyszą: "On klękał", wyobrażają sobie, że klęka na łokciach?! Toż wiadome, że klęczy się na kolanach.
"Wyszłem, włanczać, kupywać, przyjełem, doszłem, poszłem" - to jest tragedia.

Błędów popełnianych przez polityków jest ogrom, a tak nie powinno być. To ludzie, którzy reprezentują nasz kraj, albo są przykładem, jako elity naszego kraju.

Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.

Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.

Jacy wyborcy, tacy politycy. Żeby spełnić Twój postulat należałoby zakazać głosowania znacznej grupie Polaków.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.
>Co o tym sądzicie?
-Ponownie wspomnę o roku dwutysięcznym, który w tej odmianie powinien skończyć się już w roku dwa tysiące pierwszym, ale dla bardzo wielu ludzi polityki i mediów trwa w najlepsze. Ciekaw też jestem jakim sposobem ludzie związani z daną branżą przez całe życie nie potrafią się nauczyć słów, które stanowiły sedno ich pracy. Chodzi mi o Prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i jego "szczały". Czy pisze to w ten sposób, czy tylko tak wymawia słowo strzał? W każdym razie od lat jest konsekwentny. Jerzy Engel z kolei nie potrafił poprawnie wymówić nazwy nieistniejącej już drużyny "Groclinu" (wymawiając "c" po polsku - grotslin) robił to w studiu przy redaktorze, który kilka razy normalnie wymawiał tę nazwę, a w piłce przecież ciągle siedział, drużyna istniała kawał czasu, nazwa firmy "Groclin" też powinna coś mówić...niestety głąb to głąb, nie dociera.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
06-04-2013 11:08 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>Chodzi mi o Prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i jego "szczały".
Pamiętam jak Boniek z pięty szczał na bramkę wykonał. Teraz sobie szcza w piętę. Ciekawe, czy też z przewrotki?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi mi o Prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i jego "szczały".
Na pocieszenie przypomnij sobie wypowiedzi poprzedniego prezesa, Grzegorza Laty.
keram aktsu (1211 punktów)
Usunięte przez moderatora
Mortimer (1359 punktów)
Usunięte przez moderatora
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.
Niektórzy proponują, aby posłem mogła zostać osoba z wykształceniem co najmniej wyższym. Problem w tym, że żaden papierek/tytuł nie gwarantuje, iż jego posiadacz jest osobą rozsądną - vide chociażby posłanka Pawłowicz.

Co do błędów językowych - ich źródłem jest środowisko, w jakim się dorasta, a wiadomo jak wielki wpływ na rozwój człowieka ma środowisko.
Mój ojciec, wychowany na zabitej dechami wsi przy granicy z Białorusią robił mnóstwo błędów w mowie i piśmie. Na szczęście miał jakiś zmysł, dzięki któremu wychwytywał, że otaczający go ludzie mówią inaczej od niego, więc z czasem poprawił swój sposób mówienia. Nie bez zasług była moja mama, która bez litości zwracała tacie uwagę za każdym razem, gdy zrobił błąd.
Widocznie posłom nikt nie zwraca uwagi, więc nie zdają sobie sprawy, że robią błędy.

06-04-2013 11:46 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.
>Niektórzy proponują, aby posłem mogła zostać osoba z wykształceniem co najmniej wyższym. Problem w tym, że żaden papierek/tytuł nie gwarantuje, iż jego posiadacz jest osobą rozsądną - vide chociażby posłanka

Proponuję demokrację ważoną, gdzie głos osoby bardziej inteligentnej i rozumiejącej zasady rządzące państwem czy gospodarką miałby większą wagę, niż nieuka. Zakładam (i mogę udowodnić), że można w sposób obiektywny odróżnić takie osoby bez względu na ich światopogląd, opinię na temat kobiet, żywności itp.

Przeciwnicy takiego rozwiązania sugerują, że się nie da obiektywnie i bez manipulacji ocenić zdolności intelektualnych oraz że w takiej sytuacji mogą być manipulacje. Pomijają, że teraz też są manipulacje (korelacja wygranych PSL i anomalie procentu nieważnych głosów w niektórych okręgach) i że teraz dureń ma taki sam głos, jak rozsądny.
Mortimer (1359 punktów)
Bardzo dobry pomysł z demokracją ważoną.

Rodzi się pytanie: Czy w naszym kraju dałoby się takową demokrację wprowadzić?


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
06-04-2013 12:31 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo dobry pomysł z demokracją ważoną.
Nie do końca. Wyższe IQ nie oznacza, iż ktoś lepiej rozumie mechanizmy rządzenia państwem, jedynie że może mieć ku temu lepsze predyspozycje. Ponadto inteligenty niekoniecznie oznacza uczciwy, równie dobrze zamiast dla dobra powszechnego, mógłby działać dla swoich własnych, partykularnych interesów.
Spójrzmy też na Tuska, Ziobrę, Gowina czy innych polityków. Głupi zapewne nie są, ale czy ich działalność ma na celu dobro państwa?
>Rodzi się pytanie: Czy w naszym kraju dałoby się takową demokrację wprowadzić?
Wątpię. W Polsce nawet zwykła demokracja szwankuje.
06-04-2013 12:21 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Proponuję demokrację ważoną, gdzie głos osoby bardziej inteligentnej i rozumiejącej zasady rządzące państwem czy gospodarką miałby większą wagę, niż nieuka.

Jaką wagę należałoby przypisać np. Rostowskiemu? Jaką przypisałby mu np. Kaczyński, a jaką Tusk? Kryzysami gospodarczymi trudno obarczyć sprzątaczki.

>...teraz dureń ma taki sam głos, jak rozsądny.

Trudno. Demokracja posługuje się inną logiką niż logika dwuwartościowa. Nie ma ani czystej głupoty, ani czystej (anielskiej) inteligencji. Układ dureń-mędrzec traktowałbym jako pewnego rodzaju daną wyjściową o rozmytej logice. Spece od konstrukcji wiedzą, że jest ona tak mocna, jak najsłabsze ogniwo. To właśnie "durnie" (w tym politycy) wymagają specjalnej troski.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
06-04-2013 13:21 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>>Proponuję demokrację ważoną, gdzie głos osoby bardziej inteligentnej i rozumiejącej zasady rządzące państwem czy gospodarką miałby większą wagę, niż nieuka.
>Jaką wagę należałoby przypisać np. Rostowskiemu? Jaką przypisałby mu np. Kaczyński, a jaką Tusk? Kryzysami gospodarczymi trudno obarczyć sprzątaczki.
>>...teraz dureń ma taki sam głos, jak rozsądny.
>Trudno.

Pomysły "ważenia" głosów, jak słusznie zauważasz, są nie do przedyskutowania (nie mówiąc już o wprowadzeniu w życie) i są najzwyczajniej w świecie próbą odtworzenia arystokracji (obojętne czy urodzenia, pieniądza, wykształcenia).

Dlaczego murarz powinien mieć taki sam głos jak np. pan profesor nauk wszelakich? Otóż ręce i pięści pana murarza mają większą siłę sprawczą niż ręce i pięści pana profesora. Jakkolwiek na co dzień pan profesor wykorzystuje przewagę w dziedzinie umysłowo-słownej, to zasada demokratyczna ma z założenia ograniczać próby rekompensaty tej asymetrii poprzez przywoływanie przewagi fizycznej. Ja to rozumiem i popieram

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-04-2013 13:36 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Dlaczego murarz powinien mieć taki sam głos jak np. pan profesor nauk wszelakich? Otóż ręce i pięści pana murarza mają większą siłę sprawczą niż ręce i pięści pana profesora.

Ale gardła maja podobne.
Problem ważenia u nas jest problemem narodowym. Gdyby zapytać z czym się kojarzy sto gram, wielu odpowie - z połówką, albo flaszką.
Preferencje wyborcze nijak się mają do wykształcenia.
06-04-2013 14:19 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Proponuję demokrację ważoną, gdzie głos osoby bardziej inteligentnej i rozumiejącej zasady rządzące państwem czy gospodarką miałby większą wagę, niż nieuka.
Ja proponuję zlikwidować demokrację i zastąpić ją systemem kompetencyjnym, gdzie politycy byliby wybierani w konkursie, jak mandaryni w cesarskich Chinach, zamiast klucza partyjnego.
Nie byłoby gadania, że w sejmie siedzą miernoty, a tylu ludzi z potencjałem się marnuje, każdy miałby równe szanse.
06-04-2013 15:20 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Proponuję demokrację ważoną, gdzie głos osoby bardziej inteligentnej i rozumiejącej zasady rządzące państwem czy gospodarką miałby większą wagę, niż nieuka.
>Ja proponuję zlikwidować demokrację i zastąpić ją systemem kompetencyjnym, gdzie politycy byliby wybierani w konkursie, jak mandaryni w cesarskich Chinach, zamiast klucza partyjnego.
>Nie byłoby gadania, że w sejmie siedzą miernoty, a tylu ludzi z potencjałem się marnuje, każdy miałby równe szanse.

Albo jeszcze inaczej. Każdy kto płaci podatek pogłówny (np 200-500 zł miesięcznie zamiast dochodowego) w stałej wysokości może go przeznaczyć do dyspozycji dowolnego polityka z możliwością natychmiastowego odebrania głosu (pieniędzy) przez podatnika. W ten sposób uprawnieni do głosowania są tylko ci, co płacą ten podatek co wyklucza pasożytów i osoby bezproduktywne. Bogaci nie mają tak (jak jest to obecnie) silniejszego głosu. Polityk wybrany np do Sejmu w razie gdyby był niegrzeczny traci finansowanie w ciągu kilku minut jak tylko zejdzie z mównicy i przestaje mieć tytuł do reprezentowania kogokolwiek. Zanim usiądzie dostaje SMS z informacją, że jego konto jest puste i nie może sprawować władzy, która przecież polega w dużej części na wydawaniu publicznych pieniędzy z podatków. Na jego miejsce przejmując pieniądze wchodzi automatycznie następny z największą ilością głosów w okręgu, lub nowe wybory.

Informatycznie taki system jest do zrobienia bez problemu. Technologie już istnieją. Wyobrażacie sobie oglądalność debat w Sejmie?

Chociaż ja się bardziej skłaniam ku demokracji ważonej, bo bardzo podobny system jest w korporacjach. Tam wagą jest ilość kasy co oprócz intelektu może odzwierciedlać mniej szlachetne cechy charakteru, ale ogólnie mechanizm jest ten sam. Największe korporacje w tej chwili są potężniejsze od większości państw.
finerbijk (17282 punktów)
>Albo jeszcze inaczej. Każdy kto płaci podatek pogłówny (np 200-500 zł miesięcznie zamiast dochodowego) w stałej wysokości może go przeznaczyć do dyspozycji dowolnego polityka z możliwością natychmiastowego odebrania głosu (pieniędzy) przez podatnika.
Wtedy nikt by się nie odważył przeprowadzić żadnych niepopularnych, a koniecznych zmian. Populizm by urósł do monstrualnych rozmiarów.
System kompetycyjny ma tę przewagę nad demokracją, czy to ważoną czy nie, że nikt się nie musi podlizywać elektoratowi ani przepychać w swojej partii, aby wejść na stołek. Obecnie politycy większość sił zużywają, aby się utrzymać w układach partyjnych i zdobyć popularność. Wybory to konkurs piękności i haseł, a programy są po to, bo wypada je mieć, ani wyborcy ich nie czytają, ani partie nie realizują.
Ewentualnie, jako przeciwwagę można by wybierać prezydenta w wyborach bezpośrednich.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Albo jeszcze inaczej. Każdy kto płaci podatek pogłówny (np 200-500 zł miesięcznie zamiast dochodowego) w stałej wysokości może go przeznaczyć do dyspozycji dowolnego polityka z możliwością natychmiastowego odebrania głosu (pieniędzy) przez podatnika.
>Wtedy nikt by się nie odważył przeprowadzić żadnych niepopularnych, a koniecznych zmian. Populizm by urósł do monstrualnych rozmiarów.

To zupełnie tak samo jak teraz. Nikt od 23 lat nie tknął zbankrutowanej piramidy finansowej, jaką jest ZUS.

>System kompetycyjny ma tę przewagę nad demokracją, czy to ważoną czy nie, że nikt się nie musi podlizywać elektoratowi ani przepychać w swojej partii, aby wejść na stołek. Obecnie politycy większość sił zużywają, aby się

Ja bym wolał żeby się mi (elektorowi?) politycy podlizywali, zamiast w swojej partii. Przecież to ja ich zatrudniam w wyborach, a nie partia.
06-04-2013 13:34 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.
>[color=#330000]Niektórzy proponują, aby posłem mogła zostać osoba z wykształceniem co najmniej wyższym. Problem w tym, że żaden papierek/tytuł nie gwarantuje, iż jego posiadacz jest osobą rozsądną - vide chociażby posłanka Pawłowicz.
>Co do błędów językowych - ich źródłem jest środowisko, w jakim się dorasta, a wiadomo jak wielki wpływ na rozwój człowieka ma środowisko.

Przy okazji tej interesującej dyskusji dodam kilka swoich uwag na temat polskich "demokratów" (środowiska dawnej UW). Tu nie chodzi o błędy językowe, tylko o fatalną dykcję i/lub sposób mówienia. Przy całym szacunku moim dla Tadeusza Mazowieckiego, słuchanie go podczas wywiadów od zawsze było męczące. Kiedy słucham B. Borusewicza w radiu, natychmiast zmieniam kanał, by uniknąć duszności. Charakterystyczny sposób mówienia Jana Lityńskiego jest również na swój sposób wyjątkowy i słuchanie go jest znakomitym ćwiczeniem refleksu. Mógłbym pewnie jeszcze znaleźć kilka innych przykładów. Aby móc skutecznie skomunikować się z odbiorcą trzeba zadbać o klarowność komunikatu również w zakresie emisji głosu, nie tylko meritum; dlatego to między innymi demokraci przegrali sprawę. Trudno traktować optymistycznie zapowiedzi polityczne wypowiadane tonem mowy pogrzebowej.

Na drugim biegunie dykcyjno - emisyjnym postawiłbym zdecydowanie o. Tadeusza Rydzyka. Pod tym względem, podobnie, jak kilku hierarchów katolickich naszego kraju (z abp J. Michalikiem na czele), stanowić on może wzorzec pięknej, czystej i poprawnej polszczyzny. Czego zresztą są uczeni wszyscy księża.

Może warto by udać się na rekolekcje do "pasterzy" w tej jednej właśnie dziedzinie - gdyż największa wiedza, mądrość, głębia myśli której towarzyszy językowe niechlujstwo i wady wymowy jest jak elegancki garnitur upaprany błotem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-04-2013 15:42 
 Ocena 2 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Może warto by udać się na rekolekcje do "pasterzy" w tej jednej właśnie dziedzinie - gdyż największa wiedza, mądrość, głębia myśli której towarzyszy językowe niechlujstwo i wady wymowy jest jak elegancki garnitur upaprany błotem.
-Dokładnie. Czasami widzimy jak ktoś jest przygotowywany do wystąpienia publicznego, do jakiegoś programu, ale dotyczy to strony wizualnej, puder na twarz, lakier na włosy itp. zbytki. Szkoda, że nie ma konsultacji z doradcą od poprawnej wymowy, który powie delikwentowi, jakie błędy notorycznie popełnia, żeby sobie poćwiczył, zapamiętał, po kilku razach do każdej głowy powinno coś wejść.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>-Dokładnie.
>Czasami widzimy jak ktoś jest przygotowywany do wystąpienia publicznego, do jakiegoś programu, ale dotyczy to strony wizualnej, puder na twarz, lakier na włosy itp. zbytki. Szkoda, że nie ma konsultacji z doradcą od poprawnej wymowy, który powie delikwentowi, jakie błędy notorycznie popełnia, żeby sobie poćwiczył, zapamiętał, po kilku razach do każdej głowy powinno coś wejść.
Szkoda, że niektórzy nie mają doradcy, który by im wyjaśnił, że nie powinno się używać słowa "dokładnie" bez kontekstu, i że żywcem rżnięte z języka angielskiego "exactly" świadczy, hmmm, nie najlepiej o poziomie osoby używającej słowa "dokładnie" ni wpięć, ni w dziewięć.
06-04-2013 15:56 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
O kuźwa, widzę, że dzień PiSowskiego poczucia humoru nabiera rumieńców także dzięki tobie!
Rydzyk jako "wzorzec pięknej, czystej i poprawnej polszczyzny" - no nie mogie, chyba ze śmichu penkne!
A do tego ta teoryjka, że powszechną wadą demokratów (UW!) w Polsce jest niewyraźna mowa, a za tym przegrywane przez nich wybory - wiesz co? Miałem wieczorkiem obejrzeć jakąś durną komedię, ale po twoim wpisie nie jestem pewien czy pozostały mi jeszcze jakieś siły do śmiania się z idiotyzmów.


06-04-2013 16:43 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>[color=#330000]O kuźwa, widzę, że dzień PiSowskiego poczucia humoru nabiera rumieńców także dzięki tobie!
>Rydzyk jako "wzorzec pięknej, czystej i poprawnej polszczyzny" - no nie mogie, chyba ze śmichu penkne!
>A do tego ta teoryjka, że powszechną wadą demokratów (UW!) w Polsce jest niewyraźna mowa,

Rzeczywiście , to jakiś koszmarny nonsens przypisywać panu Michalikowi albo panu
Rydzykowi miano mistrzów mowy polskiej. Obaj wypowiadają się niechlujnie ,
niestarannie i mają ubogi zasób słów. Akcent zdaniowy i wyrazowy owych
jegomościów pozostawia wiele do życzenia. Nad ich dykcją też należałoby
ostro i intensywnie popracować.

Natomiast doskonałym mówcą wśród hierarchów jest acb Sławoj Leszek Głódź.

Do PiSowskiego poczucia humoru należy też nieuwzględnienie fatalnej ,
"nikczemnej" maniery pana Kalisza namolnego wymawiania końcówek
- ą jako OM ( zrobiOM , patrzOM ) co ogromnie razi u osoby z wyższym
wykształceniem humanistycznym.

Wśród polityków najgorszą polszczyzną posługują się funkcjonariusze PiSu -
( mlaskanie , ćlamkanie ,seplenienie ,
jąkanie , ....yyyy , .....eeee itp.)
06-04-2013 18:02 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>[color=#330000]O kuźwa, widzę, że dzień PiSowskiego poczucia humoru nabiera rumieńców także dzięki tobie!

Dziękuję. Nigdy nie dość uśmiechu na tym padole łez. Co do hierarchów i duchowieństwa - może z ich mistrzostwem to przesada. Jednak prawdą jest, że w zakresie melorecytacji i śpiewności tonu, w cieniowaniu emocjonalnym fraz, w umiejętności głosowych podkreśleń są niekwestionowanymi mistrzami. Ponoć, dawno, dawno temu, byli tacy, co to słowem potrafili powalić interlokutorów na glebę.

Zaiste, ciepły, aksamitny głos wielu księży sprawujących Pamiątkę Wieczerzy Pańskiej działa jak balsam dla skołatanej duszy, jak odprężający masaż umysłu, niezobowiązujący gwałt na intelekcie. Nie jest to pozbawione pewnego perwersyjnego, nieco nawet wyuzdanego, uroku.



Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Zaiste, ciepły, aksamitny głos wielu księży sprawujących Pamiątkę Wieczerzy Pańskiej działa jak balsam dla skołatanej duszy
Nie wiem, do kościoła nie chadzam, duszy nie posiadam.
08-04-2013 07:49 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Pewnie to dlatego, że tego akurat oni są uczeni w seminariach. Przyszły ksiądz się tego uczy dokładnie tak samo, jak przyszły aktor w PWST. Cel jest oczywisty - przyciągnięcie uwagi widza/słuchacza/wiernego, przekonanie go, że uczestniczy w czymś prawdziwym. Sztuczna deklamacja (jak nie przymierzając wierszyka na akademii ku czci) odpycha, umiejętność nadania temu, co się mówi pozorów prawdziwości jest nieodzowna i w teatrze, i w kościele.
Hodża (11172 punktów)
Tak. Długotrwała praktyka doprowadziła z pewnością do pewnej biegłości socjotechnicznej. Ostatnio te "wynalazki" upowszechniły się również w innych (niż Kościół) mediach - i widzimy w praktyce działanie zasady, że ważniejsze od tego, co, jest to kto i jak mówi.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-04-2013 17:40 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Na drugim biegunie dykcyjno - emisyjnym postawiłbym zdecydowanie o. Tadeusza Rydzyka. Pod tym względem, podobnie, jak kilku hierarchów katolickich naszego kraju (z abp J. Michalikiem na czele), stanowić on może wzorzec pięknej, czystej i poprawnej polszczyzny. Czego zresztą są uczeni wszyscy księża.
Na ogół się zgadzam, ale nie z tym - hierarchia krk mówi fatalnie. To taki kościelny żargon, stylizowany na archaiczną polszczyznę, z zastosowaniem składni z PŚ, co ma sugerować wzniosłość wypowiedzi. Do tego niesamowite zadęcie, co w sumie (na mnie) robi wrażenie wymądrzania się (na każdy temat). Fakt, że są przygotowywani do publicznych wystąpień, stąd pewność siebie, ale polszczyzna żałosna.
Ostatnio czytałam komentarz Rydzyka po przegranej sprawie (pewna posłanka za niego płaciła) - bełkot. Zakładam, że w RM brzmiało to dobrze i przez słuchaczy odbierane było z zachwytem, ale on po prostu dukał!
06-04-2013 18:10 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Ostatnio czytałam komentarz Rydzyka po przegranej sprawie (pewna posłanka za niego płaciła) - bełkot. Zakładam, że w RM brzmiało to dobrze i przez słuchaczy odbierane było z zachwytem, ale on po prostu dukał!

Tak, to możliwe. Natomiast zazwyczaj szeregowi księża są dość dobrze zaznajomieni ze sztuką intonacji, z oddechem, panują nad barwą głosu. Nie chcę Cię zachęcać do wizyty w Kościele, jednak przeważnie kapłani mówią (a przynajmniej mówili) dość wyraźnie i powoli, podkreślając wagę wypowiadanych słów, modulując głos w podobny sposób, w jaki rodzice robią to opowiadając dzieciom bajki (to nie żart, tak właśnie jest - posłuchaj mszy w radiu).

No i widzisz, tym sprytnym sposobem zainteresowałem Cię nauczaniem Kościoła.



Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
08-04-2013 10:35 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>No i widzisz, tym sprytnym sposobem zainteresowałem Cię nauczaniem Kościoła.
>
Bynajmniej. W kościołach bywałam wielokrotnie - część mojej rodziny oraz większość znajomych to katolicy. Zaliczałam więc śluby, chrzciny, komunie i pogrzeby. Potem już z czystej ciekawości (i dla porównania) rekolekcje, czy (czasem z musu) msze około-świąteczne.
Język, którym posługuje się kler krk jest sztuczny i do mnie nie trafia. Jeżeli ktoś jest przyzwyczajany od wczesnego dzieciństwa, to mu nie przeszkadza. Dykcja - ok, ale już lepiej iść do teatru - prawdziwego, nawet jeśli amatorskiego.
Mam porównanie z kościołami protestanckimi i prawosławnymi i, uwierz mi - ci z krk to cieniasy.
08-04-2013 10:48 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
Piszę o tych kwestiach, gdyż trochę za mało widzę (a nawet w ogóle nie słyszałem o czymś takim) krytycznego opracowania tematu socjotechniki stosowanej przez Kościół. Myślę, że zamiast traktować Kościół jako podmiot, dając się wciągać w niemożliwą do zakończenia dysputę światopoglądową warto by było, by od czasu do czasu jakiś socjolog czy psycholog podszedł do tematu bardziej przedmiotowo i przyjrzał się z punktu widzenia nauki sposobom, w jakie ci czarni panowie "ryją berety", zwłaszcza "tym najmniejszym pośród was"

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
08-04-2013 11:30 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Piszę o tych kwestiach, gdyż trochę za mało widzę (a nawet w ogóle nie słyszałem o czymś takim) krytycznego opracowania tematu socjotechniki stosowanej przez Kościół.
Fakt, bo są dwie szkoły (falenicka i otwocka) - albo ci badacze są katolikami i trudno im się zdystansować, albo (mniejszość) są spoza i nie przejawiają zainteresowania, czy może się boją. Oddzielną bajką są protestanci, którymi czasem kierują uprzedzenia.
>...zamiast traktować Kościół jako podmiot, dając się wciągać w niemożliwą do zakończenia dysputę światopoglądową ...
O to, to - mnie te dysputy nie interesują. To jak analiza motywacji wilka z bajki o Kapturku. Wydumane i nieweryfikowalne.
08-04-2013 13:58 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>O to, to - mnie te dysputy nie interesują. To jak analiza motywacji wilka z bajki o Kapturku. Wydumane i nieweryfikowalne.

I to nie w przenośni - kilka dni temu wychwyciłem w radiu w wiadomościach KAI informację o jakichś spotkaniach w kościołach, w których specjaliści będą uświadamiać ludzi, jak bardzo niebezpieczny duchowo jest Harry Potter. Chyba coś jest na rzeczy, gdyż ten okropny Mugol, wuj Harry'ego, Vernon Dursley zmarł akurat w Wielki Piątek. Kościół powinien zorganizować w Anglii wielką różańcową ofensywę przeciwko Harryemu, inaczej skończy jak większość sługusów Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
07-04-2013 17:27 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Niektórzy politycy nie powinni iść na Wiejską, tylko do najbliższej Szkoły Podstawowej.
>>[color=#330000]Niektórzy proponują, aby posłem mogła zostać osoba z wykształceniem co najmniej wyższym.
>Na drugim biegunie dykcyjno - emisyjnym postawiłbym zdecydowanie o. Tadeusza Rydzyka. Pod tym względem, podobnie, jak kilku hierarchów katolickich naszego kraju (z abp J. Michalikiem na czele), stanowić on może wzorzec pięknej, czystej i poprawnej polszczyzny. Czego zresztą są uczeni wszyscy księża.

Z jednym znaczącym wyjątkiem. Najgorzej po polsku mówił zawsze abp Alfons Nossol (ordynariusz opolski) wychowany w śląsko - niemieckiej rodzinie, do dziś mówi... najmądrzej z całego episkopatu

To co postrzega się jako błędy w mowie, bardzo często, choć oczywiście nie zawsze, jest skutkiem regionalnego zróżnicowania języka. Ilu Polaków mówi do dziś z ciekawym zaśpiewem wyniesionym Kresów, ilu mówi tak, że od razu poznać Górala, Ślązaka, Kaszuba... Oczywiście nie usprawiedliwia to niechlujstwa. Słowo "poszłem" w żadnej gwarze nie występuje
Bronię także swojej osoby, kiedy upominam się o prawo mówienia "inaczej"

Jeśli jednak chodzi o słowo pisane, błędy nie powinny znajdować usprawiedliwienia. Dyscośtam, załatwiane uczniom żeby ułatwić ukończenie gimnazjum, leczono kiedyś linijką
07-04-2013 20:13 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>To co postrzega się jako błędy w mowie, bardzo często, choć oczywiście nie zawsze, jest skutkiem regionalnego zróżnicowania języka.

To element bogactwa kulturowego, podejrzewam, że wraz z rozwojem serwisów społecznościowych, zanika. Jeden z kosztów globalizacji.

>Jeśli jednak chodzi o słowo pisane, błędy nie powinny znajdować usprawiedliwienia. Dyscośtam, załatwiane uczniom żeby ułatwić ukończenie gimnazjum, leczono kiedyś linijką

Nie przesadzajmy. Einstein zdaje się też miał jakieś szkolne kłopoty (jakkolwiek chyba nie była to dyskalkulia). Być może pruski model szkolnictwa (w którym nauczyciel miał prawo karać fizycznie uczniów) posiada pewne zalety, jednak chodzi o to, by te plusy nie przesłoniły nam minusów

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
07-04-2013 20:33 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>To co postrzega się jako błędy w mowie, bardzo często, choć oczywiście nie zawsze, jest skutkiem regionalnego zróżnicowania języka.
>To element bogactwa kulturowego, podejrzewam, że wraz z rozwojem serwisów społecznościowych, zanika. Jeden z kosztów globalizacji.

Niestety regionalizmy są tepione. Nie tylko na rzecz ogólnonarodowej kultury, a co gorsza na rzecz jakiejs blublekmedżikoksyakszynkinderrzygowiny. Spróbuj zrobić zakupy w drogerii po polsku. Powodzenia!
Mieszkam na stałe w dwóch krajach z czego Polskę postrzegam czasem jak przedmieścia Nowego Jorku (choć tę ameryglobalizację dostrzegam wszędzie). Winę za to ponoszą nie tyle serwisy społecznościowe ale przede wszystkim bezmyślność telewizji.
W TVP pojawiła się kiedyś reklama Pilsner Urquell, którą aktorzy czytali "urkłel" bo do głowy jełopom nie przyszło, że są języki inne niż angielski.
Dotyczy to zresztą nie tylko języka, ale i obyczaju.

>>Jeśli jednak chodzi o słowo pisane, błędy nie powinny znajdować usprawiedliwienia. Dyscośtam, załatwiane uczniom żeby ułatwić ukończenie gimnazjum, leczono kiedyś linijką
>Nie przesadzajmy. Einstein zdaje się też miał jakieś szkolne kłopoty (jakkolwiek chyba nie była to dyskalkulia). Być może pruski model szkolnictwa (w którym nauczyciel miał prawo karać fizycznie uczniów) posiada pewne zalety, jednak chodzi o to, by te plusy nie przesłoniły nam minusów

Stanowczo nie jestem zwolennikiem kar fizycznych. Stwierdzam jedynie, że dysciulie powiny być rzetelnie badane zamiast stanowić pretekst do usprawiedliwiania analfabetyzmu
08-04-2013 00:57 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>> jednak chodzi o słowo pisane, błędy nie powinny znajdować usprawiedliwienia. Dyscośtam, załatwiane uczniom żeby ułatwić ukończenie gimnazjum, leczono kiedyś linijką

    ... o ile pamiętam, to "dysleksja" (i pochodne) to zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania. Jak myślicie, ile młodzieży szybko wyzbyłoby się "dysleksji" gdyby "zafundować" im specjalistyczne zajęcia, lub nawet specjalistyczna szkołę? Sądzę, że dodatkowe zajęcia nie byłyby warte (dla młodzieży) zaświadczeń o "dysleksji". Duża część takich przypadków to "niechlujstwo i manieryzm językowy", połączone z niechęcią do nauki języka rodzinnego, oraz z tolerancją społeczną...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
pogromcasmerfow (60 punktów)
Zgadzam się w wypowiedzią autora w kwestii posługiwania się j. polskim przez naszych rodaków. Bardzo mnie to razi, a jeszcze bardziej razi mnie, kiedy osoby publiczne nie są w stanie poprawnie wypowiedzieć jednego zdania. Mają specjalistów od wszystkiego, powinni załatwić sobie jakieś lekcje retoryki ( swoją drogą, to przydałyby się takie w szkołach).

Co do wypowiedzi Tuska, to o ile dobrze się wsłuchałam, to poza specyficznym akcentem nie popełnił on żadnego błędu. Jeżeli chodzi o sam akcent - to typowo wschodnie naleciałości, których niestety cięzko się pozbyć, kiedy dorosły człowiek zaczyna uczyć się języka obcego. Swoją drogą to też mnie śmieszy, bo ujawnia, jacy z nas "poligloci". Wystarczy, że na perwszy rzut oka ktoś dobrze mówi po angielsku, bo tak obco, zdaje się, brzmi, to znaczy, że zna język. A jak po drodze zrobi mnóstwo innych błędów to już tego nikt nie zauważy, bo większość sama nie rozumie.
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
Temat znam bardzo dobrze, w końcu kilka lat temu na maturę ustną z polskiego przygotowałem temat "błędy językowe w środowisku polityków". Było to za czasów złotoustego Romana G. jako ministra edukacji, więc większość materiałów zdobyłem oglądając na bieżąco telewizję

Na świecie chyba wszystkich przebijał mistrz bełkotu, George W. Bush - jego kwiatki otrzymały nawet swoją nazwę - "buszyzmy".

"The pen is mightier than the sword if the sword is very short, and the pen is very sharp" - Terry Pratchett

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365