Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krzysztof Jasiewicz - zapamiętać to nazwisko czy zignorować?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-04-2013 14:59kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Krzysztof Jasiewicz - zapamiętać to nazwisko czy zignorować?
Ocena 12 na 12
Cytat:
"Na Holocaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów, a nie Kościół katolicki. I Żydzi z tego - jak się wydaje - nie wyciągnęli wniosków" (źródło)

Jeśli dobrze rozumiem powyższe słowa, to Żydzi sami są sobie winni i w pełni zasłużyli na Holocaust, który, niestety, nie zakończył się "ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej", do czego w końcu należy doprowadzić.

Profesor Jan Hartman wyraził kiedyś pogląd, że antysemitów, nacjonalistów, katotalibów itp. itd. należy dopuszczać do głosu i z nimi dyskutować. Aczkolwiek podzielam wiele poglądów prof. Hartmana, to tego akurat nie podzielam. Moim zdaniem z fanatykami żadnej dyskusji być nie może z definicji, zaś dopuszczanie ich do głosu ma jedynie negatywne skutki społeczne, o czym świadczy historia i teraźniejszość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-04-2013 15:29
 Ocena 13 na 13
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Żydzi wyciągnęli wnioski z Holokaustu i to w imponujący sposób: założyli swoje państwo, trzymają sojusze militarne pozwalające przeżyć będąc otoczonym przez wrogów, mają zakładników w postaci Palestyńczyków, świetne służby specjalne i wysoko rozwinięte technologie.

Gdybyśmy my, Polacy wyciągali wnioski z zaborów i naszej historii chociaż w połowie tak jak Żydzi, to byśmy byli potęgą gospodarczą, a nie zadupiem.
Brzostowski (7067 punktów)
>Żydzi wyciągnęli wnioski z Holokaustu i to w imponujący sposób: założyli swoje państwo, trzymają sojusze militarne pozwalające przeżyć będąc otoczonym przez wrogów, mają zakładników w postaci Palestyńczyków, świetne służby specjalne i wysoko rozwinięte technologie.

No właśnie nie wiem, czy do końca wyciągnęli wnioski. Niemcy zrobili II wojnę i największe chyba popełnili w historii świata zbrodnie, w tym Holocaust. Dzisiaj są szanowanym narodem i państwem, silnym, otoczonym przez partnerów - dawnych wrogów.

A Żydzi? Mają co prawda swój kraj, ale dookoła samych wrogów. Prowadzą cały czas wojny (oficjalne lub nie), uczestniczą w konfliktach, głównie z sąsiadami, itd... Oczywiście mają bardzo trudnych sąsiadów i zapewne gdyby ich kraj leżał w Europie problemów takich by nie mieli. Ale Izrael leży tam gdzie leży. Na świecie też nie są jakoś szczególnie lubiani, a nowa fala antysemityzmu na świecie umacnia się.

Sytuacja w Palestynie jest taka zagmatwana, że nie sądzę, aby w przypadku wojny Arabów z Izraelem, ktoś Żydom pomógł, zwłaszcza iż istnieje duża szansa iż to oni wywołają wojnę.

Oczywiście można zadawać sobie pytanie skąd ten antysemityzm się bierze? Ale czy na to pytanie odpowiedzieli sobie Żydzi? (Ci co mieli te wnioski wyciągać?) i coś z tym robią/zrobili?
08-04-2013 16:11 
 Ocena 7 na 7
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
No faktycznie. Tyle tysięcy lat, a Żydzi nie wyciągnęli wniosków. Kiedy są nędzarzami, są oskarżani o szerzenie chorób i bycie ciężarem dla innych; kiedy są zamożni, są oskarżani o wyzyskiwanie innych i chęć przejęcia władzy nad światem. Kiedy trzymają się na uboczu, są oskarżani o wywyższanie się i izolacjonizm; kiedy asymilują się, są oskarżani o podstępne podszywanie się pod nie swoją tożsamość. Kiedy są konserwatywni, są oskarżani o chęć zachowania swoich przywilejów; kiedy są rewolucjonistami, są oskarżani o próby tworzenia chaosu na świecie. Kiedy byli w Polsce, na murach pisano "Żydzi precz do Palestyny"; kiedy są w Palestynie na murach pisze się "Żydzi precz z Palestyny". Kraje arabskie, wśród których żyją, mają takie same powody, żeby ich nienawidzić, jakie miały Niemcy hitlerowskie. A jeszcze na domiar złego spisali wieki temu książkę, którą sobie ukradły dwie wielkie światowe religie i to pochodzenie bardzo jest tym religiom nie na rękę. Oczywiście, jedynym poprawnym wnioskiem byłoby zbiorowe samobójstwo, ale ponieważ jakoś dziwnie nie mają na to ochoty, mają silne państwo, które tak denerwuje wszystkich.
A co do pomocy Żydom w wojnie z Arabami: w dotychczasowych wojnach nikt im nie pomagał, więc i teraz na to nie mogą liczyć (kiedy ich mordowano tysiącami, świat odwracał głowę, więc tego się dobrze nauczyli). Jak dotąd również Żydzi nie wywołali żadnej wojny na Bliskim Wschodzie, za każdym razem agresja państw arabskich kierowała się na to jedyne państwo żydowskie. Nie grożą również, że zetrą Iran z powierzchni ziemi, ani nie mówią, że jest to rak, który należy wypalić. Więc Pana obawa, że wywołają wojnę trochę jest chyba niesłuszna.
Brzostowski (7067 punktów)
>No faktycznie. Tyle tysięcy lat...
Właśnie tak, tyle tysięcy lat, a antysemityzm wciąż istnieje. Dlaczego? Czy Żydzi znają odpowiedź na to pytanie? Czy znamy odpowiedź?

>A co do pomocy Żydom w wojnie z Arabami: w dotychczasowych wojnach nikt im nie pomagał, więc i teraz na to nie mogą liczyć (kiedy ich mordowano tysiącami, świat odwracał głowę, więc tego się dobrze nauczyli).
Zależy jak na to patrzeć. Ingerencja dyplomatyczna USA, Francji, GB, ONZ wielokrotnie doprowadzała do zawarcia pokoju. Bez tych ingerencji Izraela już by nie było.
>Jak dotąd również Żydzi nie wywołali żadnej wojny na Bliskim Wschodzie, za każdym razem agresja państw arabskich kierowała się na to jedyne państwo żydowskie. Nie grożą również, że zetrą Iran z powierzchni ziemi, ani nie mówią, że jest to rak, który należy wypalić. Więc Pana obawa, że wywołają wojnę trochę jest chyba niesłuszna.
To nie jest kwestia słuszności, tylko prawdopodobieństwa. A prawdopodobieństwo uderzenia na Iran istnieje.
08-04-2013 18:06 
 Ocena 7 na 7
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
Na temat przyczyn antysemityzmu napisano już tyle, że dałoby się zapełnić bibliotekę. Moje wyjaśnienie jest dość krótkie (i z pewnością niepełne): chrześcijaństwo, i islam za podstawę wzięły sobie Boga Żydów i ich pismo święte. Żydzi, twórcy i "właściciele" tegoż Boga nie uznali ich mesjaszy i proroków, podając tym w wątpliwość ich prawomocność. Jedyną radą było oczernianie i zwalczanie Żydów. Zarówno Koran, jak Nowy Testament są bardzo antyżydowskie. Proszę zauważyć, że tam na świecie, gdzie religie nie są zapożyczone od Żydów, antysemityzm jako zjawisko masowe nie istnieje (np. Chiny, Indie). Nienawiść zaś jest bardzo łatwo szerzyć, znacznie łatwiej niż tolerancję. Posiadanie kogoś, kto zawsze jest winny za moje wszystkie niepowodzenia, niezmiernie ułatwia życie.
Kwestia wojen: wszystkie wymuszone przez ONZ i mocarstwa zawieszenia broni były z punktu widzenia Izraela przedwczesne. Ratowały nie Izrael, a ostateczne upokorzenie państw arabskich. Żydzi dochodzili i do Kairu, i do Damaszku, i dopiero zawieszenie broni ich powstrzymywało.
Prawdopodobieństwo uderzenia na Iran istotnie istnieje. Czy jednak gdyby Izrael wykonał to uderzenie, to byłby tym, który wywołał wojnę? Czy ma czekać na spełnienie gróźb Najwyższego Przywódcy, prezydenta, dowódcy naczelnego sił zbrojnych Iranu i całego szeregu pomniejszych osobistości irańskich, że wypalą tego raka ogniem? Izrael nie zapowiada wojny z Iranem, mówi, że kiedy Iran będzie o krok od bomby jądrowej, spróbuje tę bombę zniszczyć. Nie zapowiada unicestwienia Teheranu, tak jak niedawno jeden z wysokich oficjeli irańskich obiecał unicestwienie Tel Awiwu i Hajfy. Jak pisałam w poprzednim komentarzu - Izraelczycy nie są zachwyceni propozycją zbiorowego samobójstwa.Żydzi wierzą tym, którzy mówią, że chcą ich zabić. I mają powód.
Brzostowski (7067 punktów)
>Na temat przyczyn antysemityzmu napisano już tyle, że dałoby się zapełnić bibliotekę...
Twoje niepełne wyjaśnienie zgadza się w dużej mierze z moim oglądem przyczyn antysemityzmu. Pytanie jednak ciągle pozostaje: czy Żydzi wyciągnęli z tego wnioski? Jakie wnioski?
>Kwestia wojen: wszystkie wymuszone przez ONZ i mocarstwa zawieszenia broni były z punktu widzenia Izraela przedwczesne. Ratowały nie Izrael, a ostateczne upokorzenie państw arabskich. Żydzi dochodzili i do Kairu, i do Damaszku, i dopiero zawieszenie broni ich powstrzymywało.
Oczywiście, że masz dużo racji. Jaki byłby jednak los Izraela po tym gdyby zdobył Kair lub Damaszek? Ja myślę, że koalicja arabska by się wkurzyła na dobre, tak że nikt by już tego szaleństwa nie powstrzymał.
>Prawdopodobieństwo uderzenia na Iran istotnie istnieje. Czy jednak gdyby Izrael wykonał to uderzenie, to byłby tym, który wywołał wojnę?
Nie ma tutaj prostej odpowiedzi. Z jednej strony jest różnica pomiędzy gadaniem a interwencją militarną, z drugiej uwzględniając historię Żydów i Izraela trudno się im dziwić, że mogą taką interwencję przeprowadzić.
08-04-2013 19:16 
 Ocena 3 na 3
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
>czy Żydzi wyciągnęli z tego wnioski? Jakie wnioski?

Ewidentnie wnioskiem jest państwo Izrael. Od 65 lat istnieje i broni mieszkających w nim Żydów, jak również daje schronienie Żydom zagrożonym antysemityzmem w ich krajach zamieszkania. Zarówno odbicie żydowskich więźniów w Entebbe, jak obecnie przyjmowanie Żydów z Francji, Jemenu lub Malmoe jest tym właśnie wnioskiem.

>Jaki byłby jednak los Izraela po tym gdyby zdobył Kair lub Damaszek?

Zupełnie nie wykluczam, że podobny do losu Aliantów po ostatecznym rozbiciu i upokorzeniu Niemiec hitlerowskich i Japonii - zawarcie pokoju w zrozumieniu, że się przegrało. Arabowie już rzucali całą swoją siłę na Izrael trzy razy i nic im z tego nie wyszło, a byli b. solidnie wkurzeni, tylko mieli nadzieję na zwycięstwo. Dobitne pokazanie, że takiej nadziei brak, całkiem nieźle różnym bandziorom robi. Mieszkający w tych bandyckich krajach normalni ludzie też tracą strach przed bandziorami i widzą nadzieję na normalne życie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>czy Żydzi wyciągnęli z tego wnioski? Jakie wnioski?
>Ewidentnie wnioskiem jest państwo Izrael. Od 65 lat istnieje i broni mieszkających w nim Żydów, jak również daje schronienie Żydom zagrożonym antysemityzmem w ich krajach zamieszkania. Zarówno odbicie żydowskich więźniów w Entebbe, jak obecnie przyjmowanie Żydów z Francji, Jemenu lub Malmoe jest tym właśnie wnioskiem.
W mojej ocenie to wniosek niewystarczający, skoro i tak cały czas istnieje antysemityzm i ostatnio narasta.
>>Jaki byłby jednak los Izraela po tym gdyby zdobył Kair lub Damaszek?
>Zupełnie nie wykluczam, że podobny do losu Aliantów po ostatecznym rozbiciu i upokorzeniu Niemiec hitlerowskich i Japonii - zawarcie pokoju w zrozumieniu, że się przegrało. Arabowie już rzucali całą swoją siłę na Izrael trzy razy i nic im z tego nie wyszło, a byli b. solidnie wkurzeni, tylko mieli nadzieję na zwycięstwo. Dobitne pokazanie, że takiej nadziei brak, całkiem nieźle różnym bandziorom robi. Mieszkający w tych bandyckich krajach normalni ludzie też tracą strach przed bandziorami i widzą nadzieję na normalne życie.
Mam w tym względzie inny pogląd. Wojna Izraela z krajami arabskimi na większą skalę to koniec Izraela.
09-04-2013 21:12 
 Ocena 3 na 3
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
A może wnioski w sprawie antysemityzmu powinni wyciągnąć ludzie go wyznający i propagujący? Jak dotąd, przez dwa tysiące lat, nic, co robili Żydzi, nie pomagało. Ani uległość, ani bunt, ani asymilacja, ani przyjęcie innej religii (tu dość przekonujący jest przykład zarówno "marranos", jak np. Edith Stein, katolickiej zakonnicy pochodzenia żydowskiego zabitej za to, że była pochodzenia żydowskiego). Antysemityzm jest trucizną, która istotnie zabijała Żydów (ale teraz broni ich Izrael), ale zatruwa także antysemitów. Problem antysemityzmu jest raczej problemem krajów i ludzi, w których istnieje.
Proszę przenieść to na płaszczyznę indywidualną. Ma Pan sąsiada, który Pana nienawidzi i uważa, że wszelkie zło i niepowodzenia, jakie go spotykają, to Pana wina. Stara się go Pan udobruchać: nie podoba mu się Pana fryzura? Zmienia Pan fryzurę. Nie podoba mu się Pana wymowa? Uczy się Pan innego akcentu. Nie podobają mu się Pana niskie ukłony na dzień dobry? Przestaje Pan mu się kłaniać, co także doprowadza go do wściekłości. Pan wie, że niczego Pan sąsiadowi nie zrobił i nie rozumie Pan, skąd ta nienawiść i zwalanie winy. Po tym, jak Pana pobił, ćwiczy pan sztukę walki wręcz i jest już bezpieczny. Przestaje Pan myśleć, dlaczego sąsiad tak Pana nienawidzi i żyje Pan swoim życiem. A sąsiad zamiast zabrać się do roboty, zżera się z nienawiści.

Wszystkie kraje arabskie napadły na znacznie słabszy Izrael w 1948 r. Powtórzyły to w 1967 i w 1973 r. Za każdym razem świat był przekonany, że ślad po Żydach nie zostanie (nie żeby zaraz ruszyli na pomoc, raczej patrzyli z zaciekawieniem). Izrael dlatego ma tak świetną armię i jest tak dobrze uzbrojony, by Pana obawy nie sprawdziły się.
14-04-2013 15:54 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
To nie ulega wątpliwości. Ja pytam tylko, czy Żydzi też nie powinni wyciągać innych wniosków, poza budowaniem silnej armii. Problem antysemityzmu to przede wszystkim problem Żydów, a nie innych krajów i narodów. Trzeba się zastanawiać dlaczego takie zjawisko występuje i co zrobić, aby było mniej dokuczliwe. Tłumaczy Pani antysemityzm aspektami religijnymi, z czym się w dużej mierze zgadzam, ale w Europie religijność spada, a antysemityzm ma tendencje do odradzania się. Musi zatem działać tutaj inny istotny mechanizm tego zjawiska. I ja pytam jaki on jest i czy Żydzi go znają?

Ja nie podważam zasadności posiadania przez Izrael silnej armii. Na miejscu Żydów też bym do tego dążył, to dość logiczne uwzględniając sąsiadów, ale czy to jest wystarczające działanie? Czy to jedyna recepta na antysemityzm?
14-04-2013 16:21 
 Ocena 2 na 2
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
Obawiam się, że tak, że to jedyna recepta. Czytałam kiedyś o dwóch niedaleko siebie położonych miasteczkach niemieckich. W jednym w XIII wieku były pogromy, wybito właściwie wszystkich mieszkających tam Żydów, w drugim takich pogromów nie było. Nie wiadomo, dlaczego te miasteczka się różniły pod tym względem. Nie różnili się Żydzi i nie różnili się Niemcy. Można spekulować, że w jednym był podżegający nienawiść ksiądz-fanatyk, a w drugim takiego księdza nie było, ale to są spekulacje. Ciekawe jest coś innego. W miasteczku, w którym były pogromy, przynależność do NSDAP była po stuleciach znacznie wyższa niż przeciętna w Niemczech, w drugim znacznie niższa. I na to też nie ma wytłumaczenia. Niechęć i nienawiść idą przez pokolenia. Babcia coś opowie, wnuczka zapamięta i powtórzy swojemu wnukowi. Jak to już pisałam, Żydzi próbowali wszystkiego i nic nie pomagało. Tak jak nie pomaga Romom - zasymilowani Romowie tylko wtedy unikają niechęci, kiedy ukrywają swoje pochodzenie.
14-04-2013 18:07 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Obawiam się, że tak, że to jedyna recepta.
I mnie to właśnie przeraża, bo jeśli tak jest, to prędzej czy później, może dojść ponownie do zbrodni na dużą skalę.

No właśnie ja bym jednak upatrywał szans na zmniejszenie zjawiska antysemityzmu w uświadamianiu społeczeństw i uczciwej dyskusji o historii. Żydzi faktycznie próbowali różnych działań, ale żyjemy przecież w zupełnie nowym świecie.

Pisze Pani o Romach. Tak, są cały czas postrzegani niechętnie. I pytam się dlaczego? A np.tacy Tatarzy już nie! Dlaczego polskich Tatarów, Polacy uważają za Polaków i do dzisiaj żyją sobie na Podlasiu w sympatii z ludźmi narodowości polskiej i białoruskiej.

Dlaczego tak jest, że Romów i Żydów wielu nie lubi, a Tatarów już nie! Z czego to wynika? To nie jest chyba kwestia armii i religii, musi być coś jeszcze. Pytanie co to jest?
14-04-2013 18:26 
 Ocena 3 na 3
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
Świat nie jest taki nowy, jak się Panu wydaje. Czytając stare dokumenty i analizy czasami można zmienić b. niewiele (np. tylko nazwiska) i opublikować jako zupełnie aktualne.
Nie znam odpowiedzi na pytanie, dlaczego świat nie lubi akurat Żydów i Romów, ale przesądy i nienawiść szerzą się niesłychanie łatwo. Kiedy już istnieje żyzna gleba wchłoniętych w dzieciństwie negatywnych stereotypów (choćby z powiedzeń i przysłów ludowych), fanatycy nienawiści mają pole do popisu. Tatarzy mieli szczęście, że nikt przeciwko nim nie wzniecał nienawiści.
Grancy (169 punktów)
Ja bym jeszcze dodał, że oprócz względów religijnych, główną przyczyną historycznego antysemityzmu jest zakaz parania się lichwą, jaki na chrześcijan nakładali średniowieczni papieże. Żydów ten zakaz nie obowiązywał, więc się przez setki lat w tej dziedzinie wyspecjalizowali, ale nienawiść do nich rosła.
Grzegorz (2117 punktów)
>Kraje arabskie, wśród których żyją, mają takie same powody, żeby ich nienawidzić, jakie miały Niemcy hitlerowskie.

Przepraszam że się wtrącę w rozmowę ale do prawdy trudno się z tak postawiona tezą zgodzić.
Państwo niemieckie nie zostało podzielone przez ONZ na część dla Niemców i cześć dla Żydów, po czym w wyniku konfliktu nie okazało się że ta cześć "dla Niemców" ... nie powstanie wcale.
Cokolwiek by nie mówić o arabskiej "niechęci" do Izraela, pomijając wiele innych aspektów, trudno pominąć ten drobny fakt, że państwo to powstało tak jak powstało. Ostatecznie Izrael zajął nawet terytoria wykraczające poza sławetną rezolucję 181 i jakoś do dziś nikt nie ma z tym problemu, poza Palestyńczykami którzy na tym obszarze stanowili wszak większość ludności.

Nie chcę tu wnikać w kwestie słuszności lub nie i tego kto był agresorem lub kto i jak operował terrorem każda strona ma swoja narrację w tym temacie. Czasem tylko nachodzi mnie myśl co by było gdyby potomkowie powiedzmy Prusów (a są tacy) nagle zechcieli odtworzyć swoje państwo w granicach z okresu przed ich "chrystianizacją", a ONZ oddałby im cześć warmińsko -mazurskiego i obwód kaliningradzki. W końcu od czasu jak tam gospodarzyli minęło ledwie ok. 800 lat ba jeszcze w XVI w. wydawano w języku pruskim katechizm.
Tak przy okazji to podany przeze mnie przykład wcale nie jest aż tak absurdalny Związek Prusów w Polsce bowiem zwrócił się całkiem niedawno (koniec marca 2013) do naszych władz z odpowiednimi apelami:
prusowie.pl/zpwp/listy1/listy_do_rp.php
Kto wiem może nam przyjdzie zastanowić się nad "autonomią pruską"

Pozdrawiam
08-04-2013 21:10 
 Ocena 3 na 3
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
No cóż, trzeba jednak wrócić do historii. Po rozpadzie Imperium Osmańskiego (jak również Imperium Niemieckiego i Austrowęgierskiego w Europie) Liga Narodów utworzyła wiele państw, których przedtem nie było. M. in. postanowiono utworzyć państwo dla Żydów i wyznaczono na to tzw. Mandat Palestyński, który powierzono W. Brytanii, by wyprowadziła ten teren z chaosu i umożliwiła powstanie tam państwa. Mandat obejmował ziemie dzisiejszej Jordanii, Izraela, Zachodniego Brzegu i Gazy. B. szybko W. Brytania oddzieliła ok. 80% terytorium i utworzyła Transjordanię, oddając ją swoim klientom, Haszemidom, niewiele mającym wspólnego z tym terytorium. Liga Narodów w San Remo uznała potem, że Transjordania będzie arabska (Żydom nie wolno było się tam osiedlać), a reszta będzie żydowska, z tym że Arabowie mieli pełną swobodę imigracji (w odróżnieniu od Żydów, których imigrację ograniczały kwoty wyznaczone przez W. Brytanię). Początkowo przychylni tej koncepcji przywódcy arabscy (porozumienie Fajsal-Weizmann) zostali wkrótce zastąpieni siłą przez nacjonalistów arabskich pod wodzą późniejszego muftiego Al-Husseiniego. Podburzanie dało efekty, pogromy arabskie z 1929 r. doprowadziły np. do zamordowania wielu Żydów i wygnania pozostałych z Hebronu, gdzie Żydzi żyli niemal nieprzerwanie przez 3 tysiące lat. Walki spowodowały, że postanowiono podzielić także ten teren między Żydów i Arabów. Komisja Peela w 1937 r. zaproponowała taki podział, w którym Żydom dostałby się maleńki ułamek tego terytorium. Ale to Arabowie natychmiast odrzucili tę propozycję. Żydzi powiedzieli, że chcą o niej dyskutować. Następny podział zaproponowała już ONZ po II wojnie światowej. Żydzi zgodzili się natychmiast, Arabowie propozycję odrzucili. Po ogłoszeniu państwa Izrael, następnego dnia napadły nań armie 5 krajów arabskich z oddziałami pomocniczymi jeszcze dwóch. Wbrew oczekiwaniom wszystkich, że armie te dokończą dzieła Hitlera, Żydzi obronili się i zajęli tereny wykraczające poza nieuznaną przez Arabów propozycję ONZ. To samo było w 1967 r. W międzyczasie kraje arabskie wygnały lub spowodowały ucieczkę około 900 tysięcy Żydów mieszkających od tysiącleci na ich terenach. Przeważająca większość z nich znalazła schronienie w Izraelu. Liczba ta przewyższa liczbę uchodźców palestyńskich.
Ktoś, kto napada na sąsiada i zostaje pobity, nie może żądać bezwarunkowej kapitulacji zwycięzcy. Historia tak nie działa. Po każdej wygranej wojnie Izrael proponował negocjacje i za każdym razem otrzymywał w odpowiedzi 3x nie: nie dla uznania, Izraela, nie dla negocjacji, nie dla pokoju.

Sytuacja, w której Prusacy zachowaliby własny język, własną kulturę, własną religię i byli prześladowani wszędzie, gdzie się znajdowali, niewątpliwie skłaniałaby do b. poważnego rozważenia oddania im ziemi ich przodków (gdzie część z nich mieszkała przez cały czas), ze wszystkich możliwych względów humanitarnych.
Grzegorz (2117 punktów)
>No cóż, trzeba jednak wrócić do historii.

Trochę znam historię dlatego miedzy innymi nie chciałem debatować nad słusznością czy niesłusznością całej sytuacji. Odnosiłem się do przyczyn "niechęci" i jej zestawienia z "niechęcią" jaką do Żydów przejawiali Niemcy, którzy do takowej mieli jednak, moim zdaniem, mimo wszystko zdecydowanie mniej realnych powodów (o walkach niemiecko-żydowskich przed nastaniem hitleryzmu nie słyszałem). W tym i tylko w tym kontekście odniosłem się do fragmentu wypowiedzi gdzie te dwie sprawy były zestawione.

>Ktoś, kto napada na sąsiada i zostaje pobity, nie może żądać bezwarunkowej kapitulacji zwycięzcy. Historia tak nie działa. Po każdej wygranej wojnie Izrael proponował negocjacje i za każdym razem otrzymywał w odpowiedzi 3x nie: nie dla uznania, Izraela, nie dla negocjacji, nie dla pokoju.

Cóż jako obywatel kraju który został na ponad sto lat rozebrany przez sąsiadów, a wszystko powiedziałbym lege artis, nie jestem skory do potępiania ludzi, którzy się z wyrokiem historii nie chcą godzić. Przegraliśmy w zasadzie wszystkie powstania, a jednak wróciliśmy na mapę polityczną. Nie my z resztą jedni. Polityka państw arabskich była głupia, głupie było wzywanie Palestyńczyków do opuszczania swoich ziem i źle się stało, że stali się oni uchodźcami, którymi grano jak pionkami w dalszych rozgrywkach. Mamy sytuację jaka mamy, mamy "rachunki krzywd" i stałe niemal ognisko zapalne w tym rejonie świata. Z faktami się nie dyskutuje, a historię piszą zwycięzcy tyle że ta historia trwa, rok 1948-49 to nie prehistoria i kto wie jaki będzie jej koniec.

>Sytuacja, w której Prusacy zachowaliby własny język, własną kulturę, własną religię i byli prześladowani wszędzie, gdzie się znajdowali, niewątpliwie skłaniałaby do b. poważnego rozważenia oddania im ziemi ich przodków (gdzie część z nich mieszkała przez cały czas), ze wszystkich możliwych względów humanitarnych.

Cóż może skala inna i zakres asymilacji większy ale podlinkowana przeze mnie inicjatywa wydaje mi się całkiem ciekawa. Jeśli nie jest to tylko folklor i faktycznie są podstawy do odbudowy tożsamości Prusów to przyznam, że im będę kibicował bo zawsze ich eksterminację uważałem za dość ciemną kartę naszej (i nie tylko naszej) historii. Choć z drugiej strony wolałbym aby obyło się bez separatyzmu terytorialnego (na razie nic na takie dążenia nie wskazuje ale to w końcu tylko kwestia siły przełożenia na czynniki decyzyjne)
Oczywiści możne się też za tym kryć coś kompletnie nonsensownego poczytam więcej to sobie jakiś pogląd wyrobię.

Pozdrawiam
09-04-2013 08:56 
 Ocena 1 na 1
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
Jest zasadnicza różnica między sytuacją Polski w czasie i po rozbiorach, a sytuacją Arabów palestyńskich. Przez wiele lat do rozbiorów istniało niepodległe państwo polskie, na tych terenach zaś jedynym niepodległym państwem, jakie kiedykolwiek istniało, było państwo żydowskie. Kolejne imperia traktowały to jako swoją prowincję, nawet niezbyt wydzieloną (na ogół uważaną za część większej podbitej prowincji - Syrii). Polska miała swoją historię, kulturę, literaturę, swoich bohaterów, sztandary, pieśni, historię i polską tożsamość. Istniejąca obecnie (czego w żaden sposób nie neguję) tożsamość palestyńska powstała dopiero w latach 1960 nie w celu zbudowania własnego, niepodległego państwa, a w celu zniszczenia sąsiedniego niepodległego państwa - Izraela. Proszę znaleźć wypowiedzi ówczesnych notabli arabskich (również z terenów Palestyny), mówiących o tym, że ten teren powinien należeć do Syrii - jest ich dużo. Do powstania Izraela Palestyńczykami nazywano Żydów tam mieszkających, Arabowie mówili o sobie Arabowie. W latach 1948- 1967 tereny, o które teraz toczy się spór, były w rękach arabskich (Jordania, Egipt). Nikt jednak nawet się nie zająknął o stworzeniu państwa palestyńskiego. Niełatwo będzie znaleźć rozwiązanie po tych dziesięcioleciach uczenia nienawiści do Izraela i Żydów w szkołach arabskich i palestyńskich. Niemniej w Izraelu 20% populacji stanowią Arabowie i podczas, gdy niechęć do Żydów i Izraela (wg. badań opinii publicznej) waha się w krajach islamskich i arabskich od 70 do 95%, wśród Arabów izraelskich jest to tylko 35%. Może za 200 do 500 lat będzie istniała Jordania jako państwo palestyńsko-beduińskie (taki tam jest skład ludnościowy) i Izrael jako państwo żydowskie ze znaczną mniejszością arabską.
Grzegorz (2117 punktów)
>Jest zasadnicza różnica między sytuacją Polski w czasie i po rozbiorach, a sytuacją Arabów palestyńskich.

Oczywiście. Nasza historia po prostu pomaga mi zrozumieć postawy ludzi którzy nie chcą się godzić na wyroki historii.

> ... nie w celu zbudowania własnego, niepodległego państwa, a w celu zniszczenia sąsiedniego niepodległego państwa - Izraela.

To już pobrzmiewa przesadą.

>Proszę znaleźć wypowiedzi ówczesnych notabli arabskich (również z terenów Palestyny), mówiących o tym, że ten teren powinien należeć do Syrii - jest ich dużo.

Wystarczy mi że słucham i słuchałem polskich notabli teraz i w przeszłości - zgodność ich opinii z przekonaniami ludzi jest mocno dyskusyjna a była jeszcze bardziej. Znam natomiast i słuchałem historii kilku całkiem zwykłych palestyńskich uciekinierów - cóż widzą sprawy bardzo jednostronnie ale ja też bym je tak pewnie widział na ich miejscu. Łatwo nam sobie to na spokojnie oceniać - tysiące kilometrów dalej i dziesiątki lat później bez osobistych doświadczeń dotyczących bezpośrednio nas czy naszych rodzin (choć tu nie wiem - mogę to napisać o sobie).

>W latach 1948- 1967 tereny, o które teraz toczy się spór, były w rękach arabskich (Jordania, Egipt). Nikt jednak nawet się nie zająknął o stworzeniu państwa palestyńskiego.

I pewnie by się nie zająknął do dziś - Palestynę (jako państwo) powołała de facto rezolucja ONZ tyle że ono nie powstało.

>Niełatwo będzie znaleźć rozwiązanie po tych dziesięcioleciach uczenia nienawiści do Izraela i Żydów w szkołach arabskich i palestyńskich.

Szkoły izraelskie dla odmiany nauczają wyłącznie miłości bliźniego (szczególnie względem Arabów), a armia izraelska to siły obrony pokoju (jak z resztą każda armia na tym świecie) ...

Pozdrawiam
14-04-2013 11:17 
 Ocena 2 na 2
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)

Gdyby zechciał Pan przeczytać kartę Fatahu i Hamasu,jak również posłuchać wypowiedzi reprezentantów tego ludu od 1948 r. do dzisiaj, oraz zobaczyć wyniki badań opinii publicznej, w których większość zgadza się, że "rozwiązanie w postaci dwóch państw" to tylko pierwszy krok, a drugim jest zajęcie całego terytorium, włącznie z terytorium Izraela (czemu służy także przetrzymywanie w obozach potomków uchodźców palestyńskich i żądanie ich "powrotu" na teren Izraela), to może zrozumiałby Pan, że to nie przesada.
Państwo Palestyna nie powstało w 1948 r., bo odrzucili tę propozycję reprezentanci ludności arabskiej z terenu Palestyny (wtedy jeszcze nie nazywali siebie Palestyńczykami i uważali, że cały teren powinien należeć do Syrii), jak również wszystkie państwa arabskie.
Najwyraźniej nie ma Pan pojęcia, czego uczą w szkołach izraelskich i wyciąga wnioski na podstawie indywidualnych przypadków. A to jest zdradliwe, tak samo jak zdradliwe jest wyciąganie wniosków o pokojowym nastawieniu Palestyńczyków na podstawie kilku sympatycznych znajomych. Istnieją wspaniali Palestyńczycy, którzy przeciwstawiają się szerzonej w palestyńskich szkołach i meczetach nienawiści, ale są w mniejszości. Istnieją koszmarni Żydzi, szerzący nienawiść do Palestyńczyków, ale oni tez są w mniejszości. Dobrze byłoby o tym wiedzieć.
Grzegorz (2117 punktów)
Bardzo dziękuję za podzielenie się ze mną opiniami, mam jednak wrażenie, że nie ze mną prowadzi Pani tą rozmowę.
Uznałem, w pierwszej wypowiedzi, że porównując niechęć do Żydów: Arabów i Niemców, ci pierwsi mają, w odróżnieniu od drugich, jakieś powody (konflikt zbrojny nawet jeśli ewidentnie wszczęty przez Arabów to jednak jest to "coś "- zginęło wielu ludzi, trudno z resztą aby po wojnie czuć do siebie sympatię). Dodatkowo jeszcze stwierdziłem, że rozumiem emocje jakie kierują palestyńskimi Arabami bo nasz naród też miał momenty, kiedy wyroki historii nas przygniotły, po tych czasach nadal zostało w nas sporo różnych antypatii, niechęci, możne nawet nienawiści. Nie feruję wyroków, trudno mi też tak jednoznacznie i bez wątpliwości ocenić wszystkie racje stron konfliktu. Brak mi zapewne entuzjastycznego wsparcia dla polityki państwa Izrael, ale dla równowagi nie jestem też bojownikiem o wolną Palestynę. W całym tym sporze biorę stronę ludzi - czyli tych, którzy ponoszą jego realne koszty, bez względu na reprezentowaną stronę.

> ... tak samo jak zdradliwe jest wyciąganie wniosków o pokojowym nastawieniu Palestyńczyków na podstawie kilku sympatycznych znajomych.

Słusznie, ale gdzie ja sugerowałem ich pokojowe nastawienie? Akurat jeden z nich był bardzo "bojowy" co nie znaczy, że nie warto było posłuchać.

>Istnieją wspaniali Palestyńczycy, którzy przeciwstawiają się szerzonej w palestyńskich szkołach i meczetach nienawiści, ale są w mniejszości. Istnieją koszmarni Żydzi, szerzący nienawiść do Palestyńczyków, ale oni tez są w mniejszości. Dobrze byłoby o tym wiedzieć.

No dobrze, ale w którym miejscu zawarłem przekonanie, które by powyższemu przeczyło?
Nie wierzę po prostu w czarno - białą rzeczywistość za to mam szczerą nadzieję, że ma Pani rację z tymi mniejszościami i większościami bo daje to jakieś szanse na rozwiązanie konfliktu w dającej się przewidzieć przyszłości.

Jak napisałem na wstępie - mam wrażenie, że chce Pani dyskutować nie ze mną i tym co napisałem tylko przypisuje mi Pani opinie, których, mam wrażenie, nie sformułowałem.
Czy próba zrozumienia racji drugiej strony lub uznanie, że jakieś istnieją czyni już ze mnie "antyizraelczyka"?
Oficjalny program mojej szkoły przewidywał bezwarunkowo rozwój przyjaznych uczuć względem bratniego (wówczas) ZSRR, co niektórym nauczycielom nie przeszkadzało od czasu do czasu wypowiedzieć się w duchu "nieco" od oficjalnej doktryny odmiennym. Na prawdę byłbym głęboko zdumiony gdyby Żydzi szczerze pałali jakąś nieodwzajemnioną ale za to bezwarunkową miłością do Arabów, więc moje stwierdzenie o szkołach jest tylko wyrazem mojego w tym przedmiocie sceptycyzmu, a ten jest skutkiem moich doświadczeń życiowych, a nie znajomości programu izraelskiej szkoły. Zakładam po prostu pewne międzyludzkie podobieństwo zachowań w podobnych sytuacjach.

Pozdrawiam
Grancy (169 punktów)
Czytałem ten wywiad, facet wyraźnie olewa polit-porawność i pokojowe współistnienie z "opinią publiczną", ale jest też wyraźnie uprzedzony do swoich starszych braci w wierze. Tak to już jest, że wśród wyznających żydowską mitologię katolików jest więcej antysemitów, niż wśród odrzucających żydowską mitologię ateistów.
06-04-2013 19:43 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
Też przeczytałem ten wywiad ,w moim odczuciu facet sprawia wrażenie tak na spokojnie(profesorsko) w sposób stonowany obłąkanego ...Nie rozumiem tylko jak można było z czasopisma takiego jak "Focus" zrobić mównice dla chorego z powodu dzikich urojeń typka .
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem tylko jak można było z czasopisma takiego jak "Focus" zrobić mównice dla chorego z powodu dzikich urojeń typka .
Naczelny pisma tłumaczy się: www.focus.(*)kacji-w-focus-historia-ekstra/
baszarteg (2319 punktów)

>Naczelny pisma tłumaczy się: www.focus.(*)kacji-w-focus-historia-ekstra/

Moim zdaniem ,tłumaczenie naczelnego jest bezsensowne,cała ta sprawa jest dziwna ,brak reakcji mediów ,oraz poziom głupot ,rojeń i obrzydliwości jakie wygaduje Jasiewicz kojarzy mnie się bardziej z prowokacją niż rzeczywistym wywiadem ,czemu jednak miało by coś takiego służyć ?nie chce mnie się nawet domyślać.

11-04-2013 16:51 
 Ocena 2 na 2
Grancy (169 punktów)
"Focus" to czasopismo od czytania którego zaczął się formować mój racjonalistyczny i naukowy światopogląd, mój ojciec kupował go 10 lat temu, a ja jako nastolatek czytałem tamtejsze teksty m.in. o psychologii ewolucyjnej. Wtedy zacząłem zauważać sprzeczność, pomiędzy tym co tam piszą, a tym co mówi mi ksiądz na lekcji religii...

A Jasiewicz to jak już wspomniałem, człowiek wyraźnie do Żydów uprzedzony i szukający u nich wyłącznie czegoś złego. No i na dodatek cierpi na pro-palestyńską chorobę umysłową, coraz bardziej upodobniającą się do religii. Myślę, że ruchy racjonalistyczne powinny się na poważnie przyjrzeć temu wirusowi umysłowemu, który wyraża się w zawołaniu "free Palestine", zamiast skupiać się głównie na chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo w świecie zachodnim jest już pokonane i ujarzmione, większość Europejczyków nie praktykuje, nie wierzy, lub "wierzy po swojemu", ale to nie znaczy, że wygrał racjonalizm. Pro-palestyńskie memy okazują się bardzo sprytne i atakują wciąż nowe umysły, szczególnie że stanowią usprawiedliwienie dla antysemityzmu. Tak więc racjonalistów czeka kolejne wyzwanie, będące wielkim paradoksem współczesności - bo czym jest "ateista" żądający "wolnej Palestyny", czyli kolejnego państwa szariatu na Bliskim Wschodzie, na miejsce demokratycznego i świeckiego Izraela? Jest to naprawdę wielki paradoks.
worek kości (2937 punktów)
No tak, należy pielęgnować obrazek polskiego antysemity.

Cytat:
Przeciwko wzniesieniu pomnika Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej na terenie dawnego getta w Warszawie protestuje Centrum Badań nad Zagładą Żydów. W liście otwartym naukowcy napisali, że pomnik obok Muzeum Historii Żydów Polskich będzie "tryumfem narodowego samozadowolenia".

wolnemedia(*)acy-ratujacy-zydow-niewygodni/

Albo to - czym się różni śmierć Polaka, od śmierci Żyda:
www.youtub(*)=player_embedded&v=JQELIsgJmOM

Jakieś racjonalne uwagi?


bembergiem w berg
Adrian Trybek (339 punktów)
To jest świetna kwestia:

"Sygnatariusze listu otwartego podkreślają, że ci, którzy chcą przedstawić postawy Sprawiedliwych jako postawy charakterystyczne dla ogółu Polaków podczas wojny, rozmijają się z prawdą historyczną i dokonują nadużycia."

Ale jeśli prezydent RP przeprasza za zbrodnie w imieniu wszystkich Polaków, to już nie jest to nadużycie i nie jest to rozmijanie się z prawdą historyczną?

Ciekawy jest też ten fragment listu: "moment ogłoszenia oraz lokalizacja pomnika są według nas niewłaściwe i mogą być źle zrozumiane zarówno w Polsce, jak i na świecie".

Po fali "katharsis" jaka spadła na Polaków, którzy dowiedzieli się, że ich dziadkowie z AK bardziej od Niemców nienawidzili Żydów, to rzeczywiście powstanie tego pomnika mogłoby być źle zrozumiane na świecie.

Nazistowska, obrzydliwa wręcz wypowiedz Engelking nie warta komentarza, ale szacunek dla tej pani, że odważyła się powiedzieć co myśli.
06-04-2013 00:46 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
Co do samego fragmentu wypowiedzi tej pani ,to początkowo zachodziłem w głowę jak można wygadywać takie obrzydliwości .Zastanawiające jest jednak w podanym fragmencie wywiadu inna rzecz -wypowiedź okrojona jest do minimum i opatrzona "stosownym" tekstem -"Różnica pomiędzy śmiercią Goja i Izraelity wg. najnowszych badań prof. Engelking-Boni"

Podczas gdy cała wypowiedź i jej kontekst przedstawia się wedle Wikipedii tak -

Cytat:
"Myślę, że oni już nie byli ludźmi w oczach tych, którzy ich wydawali, którzy ich łapali, którzy ich więzili, związywali im ręce, zawozili ich na posterunek. Myślę, że to jest jakiś problem, właśnie ten brak szacunku, pogarda, która ich otaczała, osamotnienie, że to było zderzenie się zupełnie różnych płaszczyzn, że ta śmierć żydowska wynikała również z takiej całkowitej niemożności porozumienia, dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna - śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć.

Opis: odpowiedź na pytanie M. Olejnik "Czym to można tłumaczyć taki brak szacunku dla człowieka? (...) (chodzi o) pogardę dla Żyda, który nie jest taką samą istotą jak ja, że jest innym człowiekiem, że właśnie nie jest człowiekiem?"


Co można rozumieć w ten sposób że dla Polaka śmierć Żyda jest zjawiskiem przyrodniczym, natomiast dla Żyda oznacza spotkanie ze Stwórcą. Jeśli jest to właściwa interpretacja całkowicie zmienia sens słów pani Engelking zaprezentowanych przez pana,panie "worek kości" i co tu dużo mówić nie wystawia to o panu najlepszej opinii...

>No tak, należy pielęgnować obrazek polskiego antysemity.

Jeśli podana przeze mnie interpretacja jest błędna(co wydaje mnie się mało prawdopodobne ) to i tak uważam(nawiązując do tematu głównego) że nie piętnowanie kretynów z racji tego że po obu stronach najróżniejszych światopoglądowych barykad znajdują się inni kontr-kretyni jest po prostu bezsensownym zaciemnianiem sprawy.
A sprawa wygląda tak ,że przynajmniej w przypadku tego pożal się boże profesora ,nikt poza nim samym nie musi nic "pielęgnować" ani mu imputować ,już on sam doskonale się "pielęgnuje".
galvani (1345 punktów)

>Profesor Jan Hartman wyraził kiedyś pogląd, że antysemitów, nacjonalistów, katotalibów itp. itd.
>należy dopuszczać do głosu i z nimi dyskutować. Aczkolwiek podzielam wiele poglądów prof. Hartmana,
>to tego akurat nie podzielam. Moim zdaniem z fanatykami żadnej dyskusji być nie może z definicji,
>zaś dopuszczanie ich do głosu ma jedynie negatywne skutki społeczne, o czym świadczy historia i
>teraźniejszość.[/color]

To chyba nigdy się nie skończy. Filmów w necie do bólu. Każdy wyszuka sobie coś fajnego....

www.youtube.com/watch?v=025Eb11Vpqs
Irracja (4721 punktów)
    ... na Holocaust (i nie tylko) pracowały od wieków wszystkie strony. Nie tylko swoim zachowaniem, lecz również złą interpretacją i nierozumieniem zachowań strony przeciwnej, jak i brakiem prób wyjaśnienia swoich poglądów i zachowań. Kto bardziej winny? Tego bez uwzględnienia reakcji i zachowań obu stron nie wyjaśnimy.

    ... a poprawność polityczna, przynajmniej w tym przypadku, służy tylko podjudzaniu sporu i nienawiści...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
07-04-2013 16:37 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>na Holocaust (i nie tylko) pracowały od wieków wszystkie strony.

To oczywiste , ofiary Andersa Breivika pracowały trochę krócej na możliwość odstrzelenia przez Breivika ...żadne tam wieki ,mała Madzia z Sosnowca uwinęła się jeszcze szybciej ...

Irracja (4721 punktów)
>>na Holocaust (i nie tylko) pracowały od wieków wszystkie strony.
> To oczywiste , ofiary Andersa Breivika pracowały trochę krócej na możliwość odstrzelenia przez Breivika ...żadne tam wieki ,mała Madzia z Sosnowca uwinęła się jeszcze szybciej ...

    ... czy kiedykolwiek zastanowiłeś się co pozwoliło na wyrośnięcie takiego Breivika? A może wiesz dlaczego matka Madzi wolała zamordować córkę zamiast oddać ją do adopcji? Czy pomyślała o tym? Czy sprawdzała możliwość oddania do adopcji?. Nawet w Twojej wypowiedzi widać już gniew...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
07-04-2013 22:32 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>... czy kiedykolwiek zastanowiłeś się co pozwoliło na wyrośnięcie takiego Breivika?

Ależ o czym pan pisze ...? Z pana słów wynika że ofiara i kat partycypują w morderstwie ,tak jakby "zła interpretacja i nierozumienie zachowań strony przeciwnej" usprawiedliwiała np: zagazowanie dziecka w komorze gazowej...?! to jakaś bzdura .
Historycy,psychologowie ,socjologowie a zapewne także psychiatrzy i filozofowie mogą się głowić nad przyczynami zła i dlaczego ludzie posuwają się do skrajnego okrucieństwa w ramach swojego gatunku ,żaden jednak z nich jeśli ma choć trochę przyzwoitości nie będzie twierdził że to ofiara jest winna tego że ją zamordowano.

>Kto bardziej winny?

Zaiste trudne pytanie...Mam tylko nadzieje że gdybym roztrzaskał panu głowę kijem bejsbolowym z uwagi na to iż np: przykry mnie jest kolor pana włosów/pana menu/zwyczaje itp oraz przez niefortunny(dla pana) fakt że pożyczyłem wcześniej od szanownego pieniądze na procent (czym wyzerował bym pana ,wraz z moim długiem sąd który mógłby mnie się po tym zajściu czepiać,uznał by swoją niemożność co do wyrokowania w sprawie winy

ps.przykład z kijem bejsbolowym inspirowany humorem w żadnym razie gniewem
07-04-2013 23:48 
 Ocena-1 na 1
Irracja (4721 punktów)
    ... zadałem te pytania po to, byś się zastanowił jaki wpływ ma wieloletnia postawa całego społeczeństwa na takie pojedyncze, i jednoznaczne według prawa przypadki. Bez tego nie można skutecznie "leczyć świata". W przypadku Breivika i Madzi prawo jest skutecznym "lekiem", jednak w przypadkach takich jak Holocaust to nie wystarczy. To nie "pojedynczy przypadek choroby" lecz cała "pandemia". Trzeba sięgnąć do długotrwałej "profilaktyki". A to możliwe tylko gdy poznamy cały mechanizm, nawet jeśli trzeba by wskazać winę i zaniedbania z obu stron. Nie trzeba się tego bać. Pojedynczych przypadków i tak nie wyplenimy, ale do "ognisk epidemii" dopuszczać nie można...

    ... spokojnej nocy, życzę...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
08-04-2013 12:03 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)
> Bez tego nie można skutecznie "leczyć świata"

Jeśli leży panu na sercu "leczenie świata " to raczej nie powinien zaczynać terapii od twierdzeń że trudno wyrokować kto jest winny, oprawca czy ofiara .Czy gdyby prowadziły pan śledztwo w sprawie gwałtu zaczął by pan od pytań skierowanych do zgwałconej kobiety czy aby nie ubierała się zbyt kuso ,czy przypadkiem nie używała wyzywających kolorów szminki ? A może powinien pan skwitować całe zajście tekstem rodem z wywiadu pana Jasiewicza ? - daj spokój kobieto " zaślepia cię nienawiść i chęć odwetu" ewentualnie wyjaśnić jej że w przypadkach takich jak jej ,prawo nie wystarczy ,tak więc lepiej niech się uspokoi ,skupi i poszuka "winy oraz zaniedbań po swojej stronie " ...Przyznam że zupełnie pana nie rozumiem .
Irracja (4721 punktów)
>> Bez tego nie można skutecznie "leczyć świata"
>Jeśli leży panu na sercu "leczenie świata " to raczej nie powinien zaczynać terapii od twierdzeń że trudno wyrokować kto jest winny, oprawca czy ofiara .Czy gdyby prowadziły pan śledztwo w sprawie gwałtu zaczął by pan od pytań skierowanych do zgwałconej kobiety czy aby nie ubierała się zbyt kuso ,czy przypadkiem nie używała wyzywających kolorów szminki ? A może powinien pan skwitować całe zajście tekstem rodem z wywiadu pana Jasiewicza ? - daj spokój kobieto " zaślepia cię nienawiść i chęć odwetu" ewentualnie wyjaśnić jej że w przypadkach takich jak jej ,prawo nie wystarczy ,tak więc lepiej niech się uspokoi ,skupi i poszuka "winy oraz zaniedbań po swojej stronie " ...Przyznam że zupełnie pana nie rozumiem .

    ... właśnie widzę. Żeby ukarać za gwałt wystarczy wskazać na gwałciciela - "bo przekroczył granicę dopuszczalnej reakcji na widok skąpo ubranej kobiety". Za zwrócenie uwagi na kobietę i próbę poderwania, nikt by go nie sądził. Ale przekroczył tę granicę, nawet jeśliby tylko obraził ją słownie, a co dopiero gdy użył siły...

    ... aby jednak ustrzec się takich sytuacji, trzeba zdać sobie sprawę, że nasze zachowania mogą prowokować. Zawsze można trafić na "debila" który nie potrafi zapanować nad swoimi reakcjami. Chyba, że wcześniej, tak profilaktycznie "postawi się ich pod mur". Tylko kto będzie potrafił takich ocenić, bez krzywdy dla niewinnych?...

    inaczej to wygląda, gdy szuka się tylko winnych do ukarania - inaczej gdy chce się temu przeciwdziałać "w zarodku"...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Konowal (6291 punktów)
Jakie czasopismo taki wywiad - ja radziłbym zignorować oba.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Brzostowski (7067 punktów)
Stwierdzenie Jasiewicza jest oczywiście kłamliwe. Na Holocaust "pracowała" cała Europa, antysemityzm był w Europie od wieków i co ciekawe, najmniejszy w Polsce, dlatego tak wielu Żydów przyjechało na tereny I RP. Cóż jednak Żydzi mieli robić? No gdzieś żyć musieli! Można też doszukiwać się "pracy" samych Żydów, chociaż to mało popularne. Po pierwsze - słabo się integrowali z autochtonami, mimo wielu prób podejmowanych przez różne państwa. Dzisiaj to raczej zaleta - utrzymanie kultury itd..., wtedy to było jednak wadą.

Po drugie zajmowali się głównie handlem i finansami, a to doprowadziło do powstania stereotypu Żyda - cwaniaka, chytrusa, itd ... Z tym że to też nie ich wina, skoro ziemi im nie dawali, to musieli coś robić.

I wreszcie, niestety "praca" KK była solidna, przez wieki i miała duży wpływ na postawy ludzi.

Dlatego też, mimo że profesor to pasuje do niego: Czego się Jaś nie nauczył to i Jasiewicz nie wie. Chociaż tutaj, jak podejrzewam bardziej pasuje: Co Jasiowi wbito do łba za młodu, to i w Jasiewiczu siedzi.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Kiedyś natrafiłam na dokument stworzony z wypowiedzi świadków historii. Nie wiem, co to był za film, bo widziałam właśnie tylko ten fragment. Nie dotyczył Holocaustu, ale antysemityzmu. Otóż, stary chyba Ukrainiec powiedział coś na temat relacji przed wojną (mogę zacytować, bo wryło mi się to zdanie strasznie):
"Żydzi byli bardzo mili, gdy potrzebowałeś pieniędzy. A jak przychodził czas spłaty długu robili się bardzo nieprzyjemni, natrętni a ty, człowieku, nie masz z czego oddać." Od razu mi się przypomniał "Dług". Wiem, co czuje człowiek w takim potrzasku. I może to, co dziś, z dużej odległości historycznej nazywamy antysemityzmem było wyłącznie odrazą do wierzyciela , który przypadkiem był określonej narodowości. Podkreślam z naciskiem taką kolejność.
15-04-2013 07:46 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>I może to, co dziś, z dużej odległości historycznej nazywamy antysemityzmem było wyłącznie odrazą do wierzyciela , który przypadkiem był określonej narodowości.
Może. Ale czym w takim razie wytłumaczyć odrazę do Żydów biednych, którzy niczyimi wierzycielami być nie mogli, bo sami ledwo koniec z końcem wiązali? Ekstrapolacją?


Irracja (4721 punktów)
    ... pewnym "języczkiem u wagi" jest tutaj systemowa nierówność wobec prawa". Człowiek (podświadomie) inaczej traktuje np. złodzieja który unika kary ze względu na nepotyzm i luki prawne. Inaczej traktuje zaś (raczej z większą nienawiścią) złodzieja który uchodzi kary ze względu na lepszą pozycję wynikającą z samego prawa...
    ... np. wielu wiernych dziwi się, że atakom na księży - przecież powinno się ich traktować tak jak innych ludzi. Nie biorą pod uwagę, że księża starają się stawiać ponad prawem, tłumacząc to swoim uprzywilejowaniem. A to właśnie czynnik który decyduje o większej niechęci do ich działań i większym krytycyzmie osądów. Podobnie spostrzega się polityków...
    ... w sprawie Żydów mało kto zwraca uwagę na określenie, że są "narodem wybranym". Ma to swoje odbicie w prawie judaistycznym i mentalności (często nieświadomym, bo podświadomym) Żydów. Z jednej strony trudno zakazać komuś wyznawania wiary przodków - z drugiej w prawie mojżeszowym istnieją zapisy nakazujące różnie traktować Żydów i gojów. Podczas gdy większość wyznań i kultur nowo wstępującym członkom przyznaje wszystkie prawa w chwili przystąpienia do wspólnoty - to w prawie mojżeszowym takie prawa przysługują dopiero dzieciom (w 2-3 pokoleniu) nowych członków wspólnoty. Tak samo z długami - Żyd zadłużony u współwyznawcy ma prawo do anulowania swego długu (lub części) po okresie 7 lat (oryginalny zapis z prawa mojżeszowego), podczas gdy goj takiego prawa nie posiada. Inny bardzo kuriozalny zapis i jego skrajna interpretacja. Żyd któremu współwyznawcy zabrali koc (w ramach długu) miał prawo żądać jego wydania i używania koca na okres nocy. Goje tego prawa nie mieli, nawet jeśliby "zamarzali na śmierć". Takich wątków w prawie mojżeszowym można dostrzec więcej. Powie ktoś, to drobnostki a zwłaszcza głupota. Jednak właśnie te drobnostki powodują poczucie zwiększonego zagrożenia, które z czasem przeradza się w niechęć i nienawiść. I łatwiej będzie Żydowi porzucić wiarę, niż innym ludziom uwierzyć w zmianę jego mentalności. Właśnie taki schemat dotknął hiszpańskich marranów podejrzewanych o pozorną zmianę religii. Jeżeli dorzucić do tego odpowiednie prawa oraz nastawienie/niechęć i manipulacje władz/możnych - to droga do "tragedii prześladowań" jest otwarta...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365