Racjonalista - Strona głównaDo treści
Upływ czasu z inercjalnych układach odniesienia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-05-2025 17:02Romek Nowicki (181 punktów)Upływ czasu z inercjalnych układach odniesienia
Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np. zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.

Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z perspektywy układu A biegnie wolniej.

Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

alsor (3283 punktów)
>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.
>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>perspektywy układu A biegnie wolniej.
>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".

Nie ma wyjaśnienia tego typu 'paradoksów',
bo takie rzeczy po prostu nie istnieją, a rzeczy nierealnych nie potrzeba wyjaśniać.

Big-Bang i ekspansja kosmosu, EPR - splątania kwantowe,
teoria względności - relatywizm czasu... i zapewne wiele innych.

To są zawsze błędy w rozumowaniu z powodu uproszczonych,
doraźnych prób interpretacji rozpatrywanych zjawisk;

a do tego, co powszechnie wiadomo:
poszukiwacze sensacji - media, biznes,
jak i zwyczajni oszuści, robią tu swoje, potęgując wrażenie.
Romek Nowicki (181 punktów)
>>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.
>>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>>perspektywy układu A biegnie wolniej.
>>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".
>Nie ma wyjaśnienia tego typu 'paradoksów',
>bo takie rzeczy po prostu nie istnieją, a rzeczy nierealnych nie potrzeba wyjaśniać.

Nie no, ta zasada względności jakoś istnieje - prawa fizyki nie zmieniają się w zależności pory roku jaką mamy. Tylko jak to jest z tym czasem, bo mi tu śmierdzi jakimś totalnym niezrozumieniem tematu.

>Big-Bang i ekspansja kosmosu, EPR - splątania kwantowe,
>teoria względności - relatywizm czasu... i zapewne wiele innych.
>To są zawsze błędy w rozumowaniu z powodu uproszczonych,
>doraźnych prób interpretacji rozpatrywanych zjawisk;
>a do tego, co powszechnie wiadomo:
> poszukiwacze sensacji - media, biznes,
> jak i zwyczajni oszuści, robią tu swoje, potęgując wrażenie.

No właśnie, wytłumacz mi mój guru, o co tu chodzi. Widzę, że jesteś tu najbardziej ogarnięty.
W epicykle też wierzyli przez kilkaset lat i nie było nikogo kto to ogarnął właściwie albo nie dawali mu dojść do głosu, bo od razu stosik czekał...
alsor (3283 punktów)
>>bo takie rzeczy po prostu nie istnieją, a rzeczy nierealnych nie potrzeba wyjaśniać.
>Nie no, ta zasada względności jakoś istnieje - prawa fizyki nie zmieniają się w zależności pory roku jaką mamy. Tylko jak to jest z tym czasem, bo mi tu śmierdzi jakimś totalnym niezrozumieniem tematu.

jaka zasada względności?

Galileusz to prozaiczna geometria - dlatego to jest ok:
c - v itd.

oczywiście że możesz sobie założyć c = const (w ramach zasady względności, ale już innej - szerszej) a wtedy otrzymasz STW, czyli względność czasu i całą resztę.

Kwestia konwencji (pomiaru), znaczy w praktyce można stosować c=const,
zamiast Galileusza: c' = c-v,
i będzie ok - tak działa współczesny system GPS.

w warunkach lokalnych, ale generalnie to nie utrzyma się.

Reasumując: TW to tylko taki prowizoryczny modelik, a nie żadna teoria naukowa.

>>Big-Bang i ekspansja kosmosu, EPR - splątania kwantowe,
>>teoria względności - relatywizm czasu... i zapewne wiele innych.
>>To są zawsze błędy w rozumowaniu z powodu uproszczonych,
>>doraźnych prób interpretacji rozpatrywanych zjawisk;
>>a do tego, co powszechnie wiadomo:
>> poszukiwacze sensacji - media, biznes,
>> jak i zwyczajni oszuści, robią tu swoje, potęgując wrażenie.
>No właśnie, wytłumacz mi mój guru, o co tu chodzi. Widzę, że jesteś tu najbardziej ogarnięty.
>W epicykle też wierzyli przez kilkaset lat i nie było nikogo kto to ogarnął właściwie albo nie dawali mu dojść do głosu, bo od razu stosik czekał...

pseudonauka zawsze istniała, i do tego typu wiedzy zaliczamy właśnie:
STW+OTW, BB, QM, a w tym i fiz. jądrową.
Zwłaszcza w kosmologii zawsze dominowały bzdury, co od wieków widzimy...
w zasadzie dominuje tu religia, zamiast logiki:
płaskoziemia, potem geocentryzm, a teraz jakaś ekspansja, i inne bajki.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.

?

>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>perspektywy układu A biegnie wolniej.

To są tylko założenia. Mylony jest rzeczywisty upływ czasu z opóźnieniem informacji o aktualnej chwili czasowej dt.

>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".

hehe a czemu whisky, a nie na przykład mijiu 米酒 ?
Pawel077 (1855 punktów)
To nie są założenia, tylko wnioski wynikające z założeń. W STW założenia są dwa: zasada względności i stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. Wszystkie konsekwencje STW wynikają z tych dwóch założeń.
alsor (3283 punktów)
>To nie są założenia, tylko wnioski wynikające z założeń. W STW założenia są dwa: zasada względności i stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. Wszystkie konsekwencje STW wynikają z tych dwóch założeń.

Ze sprzecznych założeń można wiele fantastycznych rzeczy wyprowadzić.

a tu masz jak byk: zasada względności jest sprzeczna z c'= c = const,
ponieważ c' = c-v, jest perfekt, bo to narzuca geometria - symetria,
a zasady symetrii są silniejsze od wszelkich innych.

Mamy prozaiczne zwalnianie procesów - zegarów i kontrakcję ciał;
nie ma tu żadnych transformacji czasu i przestrzeni, niestety.
Pawel077 (1855 punktów)
Na takie sofizmaty to możesz dzieci nabierać.
alsor (3283 punktów)
>Na takie sofizmaty to możesz dzieci nabierać.

klasyczne sofizmaty też są poprawne,
dopiero potem to zostało zdegradowane... do poziomu relatywizmu - dokładnie!

i na tym polega relatywizm: na pomieszaniu pojęć.

t' = t - xv,

no i co to jest?
ależ oczywiście że pomieszanie pojęć!

generalnie to może być ok, ale trzeba to dookreślić - co sofiści czynili!
konradsadlik (308 punktów)
>To nie są założenia, tylko wnioski wynikające z założeń. W STW założenia są dwa: zasada względności i stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. Wszystkie konsekwencje STW wynikają z tych dwóch założeń.

I to drugie założenie jest zupełnie nadmiarowe i niepotrzebne.

W LET nie robi się takiego założenia, a dochodzi do transformacji Lorentza i takich samych przewidywań obserwowanych zjawisk.

Natomiast fundamentalnie zakładając jedynie falową naturę materii, nie trzeba robić nawet pierwszego założenia, bo zasada względności będzie jej konsekwencją.

Chociażby eksperyment M-M. Światło w ramieniu tworzy falę stojącą, która wraz z ruchem w eterze będzie podlegać skróceniu.

Jeżeli materia z której skonstruowany jest interferometr jest również falą stojącą będzie podlegać identycznemu skróceniu.

Okazuje się, że drugie ramię interferometru jest zupełnie zbędne, ale Kennedy i Thorndike zupełnie tego nie rozumieli.

Zresztą do dzisiaj większość fizyków tego nie rozumie.
Pawel077 (1855 punktów)
>I to drugie założenie jest zupełnie nadmiarowe i niepotrzebne.

Zgadza się. Dlatego drugiego założenia już się nie stosuje, bo można je wyprowadzić z pierwszego. Stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych jest konsekwencją zasady względności.

>W LET nie robi się takiego założenia, a dochodzi do transformacji Lorentza i takich samych przewidywań obserwowanych zjawisk.

W LET robi się inne założenie. Tym założeniem jest wyróżniony układ odniesienia (eter), względem którego prędkość światła wynosi c.
konradsadlik (308 punktów)
>>I to drugie założenie jest zupełnie nadmiarowe i niepotrzebne.
>Zgadza się. Dlatego drugiego założenia już się nie stosuje, bo można je wyprowadzić z pierwszego. Stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych jest konsekwencją zasady względności.
>>W LET nie robi się takiego założenia, a dochodzi do transformacji Lorentza i takich samych przewidywań obserwowanych zjawisk.
>W LET robi się inne założenie. Tym założeniem jest wyróżniony układ odniesienia (eter), względem którego prędkość światła wynosi c.

Właściwie to nawet nie jest założenie.
Widziałeś kiedyś falę, która porusza się bez ośrodka?
Ruch falowy polega na tym, że energia i informacja przenosi się bez fizycznego przenoszenia ośrodka, jednak musi on wykonywać okresowe oscylacje.
To fala bez ośrodka (a takie założenie mamy w STW i OTW- chociaż tu zdania są podzielone) stanowi zaprzeczenie wszelkim obserwacjom.
Pawel077 (1855 punktów)
>Właściwie to nawet nie jest założenie.

To jest założenie.

>Widziałeś kiedyś falę, która porusza się bez ośrodka?

A to jest argument z ekstrapolacji.

>Ruch falowy polega na tym, że energia i informacja przenosi się bez fizycznego przenoszenia ośrodka,

Tak działają fale mechaniczne. Światło nie jest falą mechaniczną - foton w próżni nie traci energii (pomijając utratę energii w wyniku rozszerzania się Wszechświata). Jeśli eter istnieje (czego nie można wykluczyć), to jest to bardzo specyficzne medium, więc byłbym ostrożny z takimi porównaniami.

>To fala bez ośrodka (a takie założenie mamy w STW i OTW- chociaż tu zdania są podzielone) stanowi zaprzeczenie wszelkim obserwacjom.

Obserwacje nie wypowiadają się na temat ewentualnego ośrodka, w którym rozchodzi się światło.
qwery (2864 punktów)
,
>Tak działają fale mechaniczne. Światło nie jest falą mechaniczną - foton w próżni nie traci energii (pomijając utratę energii w wyniku rozszerzania się Wszechświata). Jeśli eter istnieje (czego nie można wykluczyć), to jest to bardzo specyficzne medium, więc byłbym ostrożny z takimi porównaniami.

Przecież są jasne analogię do solitonow itd, Jarek Duda tu rzeczowo o tym pisał. Medium dla światła jest właśnie eter dziś zwany polem próżni.
Na końcu rozważań i tek dojdziemy do abstrakcji w postaci nieskończoności ale sprawy o których mówimy możemy wytłumaczyć bez bezpośredniego odwoływania się do niej, w postaci pojęć takich jak ten wspomniany hiperboliczny obrót płaszczyzn, czy jakoś tak.
Fala w swej definicji to ruch elementów ośrodka, nie ma możliwości by istniała bez niego.
Pawel077 (1855 punktów)
>Fala w swej definicji to ruch elementów ośrodka, nie ma możliwości by istniała bez niego.

Ale w odniesieniu do światła takie podejście jest problematyczne, bo sugeruje, że eter składa się z jakichś elementów, które oddziałują ze sobą. W jaki sposób oddziałują? Jak przekazywana jest energia między elementami eteru? Dlaczego taka fala nie traci energii? Ja nie jestem przeciwnikiem koncepcji eteru, ale nie przekonują mnie takie naiwne ekstrapolacje odwołujące się do fal akustycznych.
qwery (2864 punktów)
>>Fala w swej definicji to ruch elementów ośrodka, nie ma możliwości by istniała bez niego.
>Ale w odniesieniu do światła takie podejście jest problematyczne, bo sugeruje, że eter składa się z jakichś elementów,

Tak to właśnie sobie wyobrażam, jaby dalszą część tej układanki, elektron jest jakas forma solitonu z naszego świata w świecie mniejszych elementów które składają się na naszą próżnię, oczywiście te elementy też się będę z czegoś pewnie skladać, itd. tu jest właśnie problem ze i tak w końcu dojdziemy do abstrakcji nieskonczonosci. To jednocześnie daje nam pomysł na to czym są kolejne wymiary przestrzenne w różnych teoriach. Przestrzeń ma przecież tylko 3 wymiary.


> które oddziałują ze sobą. W jaki sposób oddziałują? Jak przekazywana jest energia między elementami eteru? Dlaczego taka fala nie traci energii?

Przecież mamy analogię z nadplynnoscia. Ja wiem że pytań jest wiele, ale to jest jakaś kaszka z mleczkiem przy tych wspomnianych obrotach w hiperprzestrzeni.

>Ja nie jestem przeciwnikiem koncepcji eteru, ale nie przekonują mnie takie naiwne ekstrapolacje odwołujące się do fal akustycznych.

Nie są naiwne, to wszystko działa, Jarek Duda tu pokazywał z czego się bierze skrócenie Lorentza na przykładzie solitonow właśnie. Skoro wszystko dzieje się tak samo to już możemy odłożyć udawanie że abstrakcja i niepojęte czai się tuż za rogiem
Pawel077 (1855 punktów)
>Tak to właśnie sobie wyobrażam, jaby dalszą część tej układanki, elektron jest jakas forma solitonu z naszego świata w świecie mniejszych elementów które składają się na naszą próżnię, oczywiście te elementy też się będę z czegoś pewnie skladać, itd. tu jest właśnie problem

No właśnie. Czyli wychodzi na to, że fala, rozumiana jako zaburzenie ośrodka materialnego, nie może być czymś fundamentalnym.

>Przecież mamy analogię z nadplynnoscia.

Ja mam właśnie problem z takimi analogiami. Przypomina mi to takie znane powiedzenie, że "kiedy trzymasz w ręku młotek, to każdy problem wygląda jak gwóźdź". Wszechświat to raczej nie jest matrioszka i nie wygląda tak samo we wszystkich skalach. Mówienie, że skoro fala mechaniczna jest wynikiem oddziaływania ze sobą cząsteczek jakiegoś ośrodka materialnego, to fala rozprzestrzeniająca się w eterze jest czymś analogicznym, wydaje mi się bardzo naiwne.

>Ja wiem że pytań jest wiele, ale to jest jakaś kaszka z mleczkiem przy tych wspomnianych obrotach w hiperprzestrzeni.

To nie jest kaszka z mleczkiem. Falową budową materii zajmowało się (i zajmuje) wielu wybitnych fizyków.
qwery (2864 punktów)
>>Tak to właśnie sobie wyobrażam, jaby dalszą część tej układanki, elektron jest jakas forma solitonu z naszego świata w świecie mniejszych elementów które składają się na naszą próżnię, oczywiście te elementy też się będę z czegoś pewnie skladać, itd. tu jest właśnie problem
>No właśnie. Czyli wychodzi na to, że fala, rozumiana jako zaburzenie ośrodka materialnego, nie może być czymś fundamentalnym.

tak, bo materia to tylko fala zbudowana z fal, zbudowanych z fal itd, substancji.I tu w końcu dojdzie się do abstrakcji nieskonczonosci. Nie ma jak tego ominąć.

>>Przecież mamy analogię z nadplynnoscia.
>Ja mam właśnie problem z takimi analogiami. Przypomina mi to takie znane powiedzenie, że "kiedy trzymasz w ręku młotek, to każdy problem wygląda jak gwóźdź". Wszechświat to raczej nie jest matrioszka i nie wygląda tak samo we wszystkich skalach. Mówienie, że skoro fala mechaniczna jest wynikiem oddziaływania ze sobą cząsteczek jakiegoś ośrodka materialnego, to fala rozprzestrzeniająca się w eterze jest czymś analogicznym, wydaje mi się bardzo naiwne.

Nie ma innej drogi, tak myślimy, na tej zasadzie, to się sprawdza, nie ma pewności ale skoro ten system myślenia działa to ...

>>Ja wiem że pytań jest wiele, ale to jest jakaś kaszka z mleczkiem przy tych wspomnianych obrotach w hiperprzestrzeni.
>To nie jest kaszka z mleczkiem. Falową budową materii zajmowało się (i zajmuje) wielu wybitnych fizyków.

ale są teorie które nie tylko są formalizmem ale które dają te same przewidywania ale i jednocześnie odpowiadają na pytanie jak jest, przynajmniej częściowo, np ta teoria fali pilotującej czy Lorentza.
Pawel077 (1855 punktów)
>tak, bo materia to tylko fala zbudowana z fal, zbudowanych z fal itd

Czyli taka falowa matrioszka. To może i nasz wszechświat nie jest ostatnim ogniwem tego falowego łańcucha pokarmowego i też jesteśmy elementami jakiejś większej fali, która jest elementem jeszcze większej fali, itd. Może faktycznie żyjemy w takim "falowym fraktalu".

>Nie ma innej drogi, tak myślimy, na tej zasadzie, to się sprawdza, nie ma pewności ale skoro ten system myślenia działa to ...

A działa? Koncepcja falowej budowy materii jest z nami już od jakichś stu lat i wciąż się rozwija, ale nic nie wskazuje na to, by fale tworzące materię były analogiem fal mechanicznych.

>ale są teorie które nie tylko są formalizmem ale które dają te same przewidywania ale i jednocześnie odpowiadają na pytanie jak jest,

Ja tam nie wiem jak jest, ale ludzie dłubią przy tych falach materii od stu lat i jak dotąd żadna samodzielna teoria z tego nie powstała. Wygląda na to, że nie jest to takie proste.
konradsadlik (308 punktów)
>>tak, bo materia to tylko fala zbudowana z fal, zbudowanych z fal itd
>Czyli taka falowa matrioszka. To może i nasz wszechświat nie jest ostatnim ogniwem tego falowego łańcucha pokarmowego i też jesteśmy elementami jakiejś większej fali, która jest elementem jeszcze większej fali, itd. Może faktycznie żyjemy w takim "falowym fraktalu".
>>Nie ma innej drogi, tak myślimy, na tej zasadzie, to się sprawdza, nie ma pewności ale skoro ten system myślenia działa to ...
>A działa? Koncepcja falowej budowy materii jest z nami już od jakichś stu lat i wciąż się rozwija, ale nic nie wskazuje na to, by fale tworzące materię były analogiem fal mechanicznych.

Bo to nie jest w 100% analogia.

Przede wszystkim w falach mechanicznych drgają cząsteczki posiadające masę. Energia zależy od amplitudy fali.

Natomiast drgania fal materii dopiero wytworzą masę i energię cząstek, gdzie ta zależy od ich częstotliwości fal, a nie amplitudy. Natomiast długość fali fazy skojarzona jest z pędem cząstki.
Pawel077 (1855 punktów)
>Natomiast drgania fal materii dopiero wytworzą masę i energię cząstek, gdzie ta zależy od ich częstotliwości fal, a nie amplitudy. Natomiast długość fali fazy skojarzona jest z pędem cząstki.

Mógłbyś w jakiś prosty sposób przedstawić proces powstawania materii z fal eteru. Czy chodzi o to, że podczas zderzenia fotonów o dużych energiach powstaje materia?
konradsadlik (308 punktów)
>>Natomiast drgania fal materii dopiero wytworzą masę i energię cząstek, gdzie ta zależy od ich częstotliwości fal, a nie amplitudy. Natomiast długość fali fazy skojarzona jest z pędem cząstki.
>Mógłbyś w jakiś prosty sposób przedstawić proces powstawania materii z fal eteru. Czy chodzi o to, że podczas zderzenia fotonów o dużych energiach powstaje materia?

Podczas zderzeń samych fotonów raczej to niemożliwe, albo skrajnie mało prawdopodobne, bo fotony to tylko dodatkowa modulacja fal materii.

Natomiast w przypadku fal materii mechanizm jest taki jak w przypadku powstawania fal stojących.
Możesz je wytworzyć tak jak fale stojące przy pomocy obręczy na wodzie. Fale będą biec do środka aż w centralnym punkcie zaczną się odbijać wytwarzając falę stojącą.
W przypadku materii tą obręczą jest cała materia obserwowalnego wszechświata.
Jednak takie przypadki powstania trwałej materii też są bardzo mało prawdopodobne, bo fazy wszystkich fal muszą się idealnie zsynchronizować, a potem musi zostać dostarczona dodatkowo energia do podtrzymania takiej fali. Jednak taka spontaniczna kreacja występuje i to jest fakt.

Natomiast łatwiej wytworzyć obwodowe fale stojące. I to już jest możliwe bez problemów nawet w laboratoriach, ale musisz to zrobić w pobliżu innej cząstki.

Np. kreacja par elektron pozyton w pobliżu jądra atomowego przy pomocy promieniowania gamma. Im większa liczba atomowa tym przekrój czynny większy i prawdopodobieństwo takiej kreacji większe. Musisz tylko dostarczyć kwant gamma o energii co najmniej 1,022 MeV (suma energii pozytonu i elektronu).

Zresztą taka kreacja jest możliwa nawet w obecności samego elektronu, prawdopodobieństwo jest co prawda mniejsze i musisz dostarczyć co najmniej dwa razy więcej energii, bo połowę energii przyjmie sam elektron w postaci kinetycznej, a druga połowa pójdzie na kreację pary.

Generalnie mechanizm jest taki jak w przypadku fal stojących, tyle, że w medium przestrzennym - ale to akurat jest dodsyć dobrze opisane przez rozwiązania równaniu Schroedingera w postaci harmonik sferycznych.
jar12 (851 punktów)
Nie czytałem wszystkiego co piszecie,
ale wydaje mi się że materia nie drga - to zamrożony kondensat - pełen energii potencjalnej - tak to pole - pole Silne, fale energii drgają, drga też tkanka wszechświata - czyli 3 wymiary
materia nie powstaje - materia powstała w extremalnych warunkach - kiedy zamroziło fluktuacje
jar12 (851 punktów)
>>Natomiast drgania fal materii dopiero wytworzą masę i energię cząstek, gdzie ta zależy od ich częstotliwości fal, a nie amplitudy. Natomiast długość fali fazy skojarzona jest z pędem cząstki.
>Mógłbyś w jakiś prosty sposób przedstawić proces powstawania materii z fal eteru. Czy chodzi o to, że podczas zderzenia fotonów o dużych energiach powstaje materia?
I Drobna modyfikacja - drga ale na ustalonym średnim poziomie, w dołku potencjału, zamiast energii kinetycznej ma potencjalną, taka fala jest trudna do zerwania - to pole silne
>
qwery (2864 punktów)
>>tak, bo materia to tylko fala zbudowana z fal, zbudowanych z fal itd
>Czyli taka falowa matrioszka. To może i nasz wszechświat nie jest ostatnim ogniwem tego falowego łańcucha pokarmowego i też jesteśmy elementami jakiejś większej fali, która jest elementem jeszcze większej fali, itd. Może faktycznie żyjemy w takim "falowym fraktalu".

Takie było moje pierwsze skojarzenie jak to zamarzyłem. Jak najbardziej mogą istnieć fale większe od tych które budują nasza materię, dla nich ona jest nieistotnym szumem, mogą one budować inne kolejne fale w tym naszym nieskończonym wszechświecie.

>>Nie ma innej drogi, tak myślimy, na tej zasadzie, to się sprawdza, nie ma pewności ale skoro ten system myślenia działa to ...
>A działa? Koncepcja falowej budowy materii jest z nami już od jakichś stu lat i wciąż się rozwija, ale nic nie wskazuje na to, by fale tworzące materię były analogiem fal mechanicznych.

Ty byś chciał odwzorowanie wprost? Konrad już widzę Ci napisał jak jest. Ja wspomniałem wcześniej o solitonach i nadplynnuch cieczach. To naprawdę jest na dotknięcie ręki, nie trzeba żadnego magicznego łączenia czasu i przestrzeni, magia jest, ale dalej, w nieskonczonosciach.

>>ale są teorie które nie tylko są formalizmem ale które dają te same przewidywania ale i jednocześnie odpowiadają na pytanie jak jest,
>Ja tam nie wiem jak jest, ale ludzie dłubią przy tych falach materii od stu lat i jak dotąd żadna samodzielna teoria z tego nie powstała. Wygląda na to, że nie jest to takie proste.

Jak to nie powstała, a teoria fali pilotującej.
To co się powszechnie nazywa Teoria kwantowa, nie jest nią, jest samym formalizmem, któremu abstrakcyjności nadano cechy rzeczywistości, i uznano za teorie w starym stylu. Nazywa się to czasem, zdaje się, interpretacja kopenhaska, ale na codzien udaje że istnieje tylko ona
Pawel077 (1855 punktów)
>Ty byś chciał odwzorowanie wprost?

Ja bym właśnie nie chciał. Taki wszechświat byłby nudny. Ale może jest nudny - nie wiem.
qwery (2864 punktów)
>To nie są założenia, tylko wnioski wynikające z założeń. W STW założenia są dwa: zasada względności i stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. Wszystkie konsekwencje STW wynikają z tych dwóch założeń.

No i to założenie o stałości c jest uproszczeniem, naprawdę mamy tylko stały pomiar c.
Pawel077 (1855 punktów)
>No i to założenie o stałości c jest uproszczeniem, naprawdę mamy tylko stały pomiar c.

Prędkość światła można zmierzyć tylko dwukierunkowo. Nie da się zmierzyć jednokierunkowej prędkości światła. W STW prędkość jednokierunkowa jest równa dwukierunkowej (względem wszystkich układów inercjalnych), a w LET jest tak tylko względem układów spoczywających względem eteru.
alsor (3283 punktów)
>>No i to założenie o stałości c jest uproszczeniem, naprawdę mamy tylko stały pomiar c.
>Prędkość światła można zmierzyć tylko dwukierunkowo. Nie da się zmierzyć jednokierunkowej prędkości światła. W STW prędkość jednokierunkowa jest równa dwukierunkowej (względem wszystkich układów inercjalnych), a w LET jest tak tylko względem układów spoczywających względem eteru.

Nie można zmierzyć jednokierunkowej?

No ja ci podam prosty sposób, który nawet dziecko może zrealizować:

robimy dwa identyczne sita - takie podziurawione koła,
zaczepiamy oba na jednej osi o długości L,
co potem rozkręcamy.

i teraz zwyczajnie puszczamy światło przez oba te sita:

--> c+v A ----------------B <--c-v

tak to wygląda.

zatem gdy mamy c = const w obu kierunkach, wtedy światło na pewno przejdzie przez oba sita,
niezależnie od kierunku.
ale gdy jest c-v i c+v, wtedy będzie już inaczej - przejdzie tylko w jednym kierunku.

warunek przejścia można sobie wyliczyć, i to zależy od v, więc
można wyznaczyć to v - swoją własną prędkość w tym eterze Lorentza.

Dlaczego tak prostego testu nie robią fizycy?
Bo to jest zakazane w STW - wynik byłby druzgoczący.
17-05-2025 20:28 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>No ja ci podam prosty sposób, który nawet dziecko może zrealizować:
>robimy dwa identyczne sita

Już to kiedyś przerabialiśmy. Jeśli układ (oś + sita) poruszają się względem eteru, to nie rozkręcą się równocześnie (trzeba też oczywiście uwzględnić skrócenie Lorentza).
alsor (3283 punktów)
>Już to kiedyś przerabialiśmy. Jeśli układ (oś + sita) poruszają się względem eteru, to nie rozkręcą się równocześnie (trzeba też oczywiście uwzględnić skrócenie Lorentza).

Wedle STW tu nic się nie porusza, więc transformacje Lorentza nic nie dają:

prędkość względna sit A i B jest zerowa: v = 0,
daje gamma = 1, czyli z tr. Lorentza pozostaje:

x' = x, t' = t, czyli nic.

puszczamy światło - z A do B, i przeciwnie;
i tym prostym sposobem odkryjemy czy jest
c' = c-/+v, czy też c' = c = const.
Pawel077 (1855 punktów)
>Wedle STW tu nic się nie porusza, więc transformacje Lorentza nic nie dają:

Ale ty chcesz wykryć eter, więc zakładamy jego istnienie. Jeśli sita poruszają się w eterze, to nie rozkręcą się równocześnie, a oś na której są zamocowane skróci się.
Zresztą podobnie będzie w STW, tylko że nie bezwzględnie. W swoim układzie sita spoczywają, więc rozkręcą się równocześnie. Ale z perspektywy jakiegoś układu, względem którego sita się poruszają, nie rozkręcą się równocześnie, a oś się skróci.
alsor (3283 punktów)
>>Wedle STW tu nic się nie porusza, więc transformacje Lorentza nic nie dają:
>Ale ty chcesz wykryć eter, więc zakładamy jego istnienie. Jeśli sita poruszają się w eterze, to nie rozkręcą się równocześnie, a oś na której są zamocowane skróci się.
>Zresztą podobnie będzie w STW, tylko że nie bezwzględnie. W swoim układzie sita spoczywają, więc rozkręcą się równocześnie. Ale z perspektywy jakiegoś układu, względem którego sita się poruszają, nie rozkręcą się równocześnie, a oś się skróci.

Nie ma to żadnego znaczenia.

1. stawiamy te dwa sita, i przed rozkręceniem światło przelatuj w obu kierunkach - tak?

2. rozkręcamy oba sita naraz i teraz obraz znika, ale dla pewnej prędkości rotacji pojawi się znowu,
gdy będzie spełniony warunek: sito obraca się o 1 oczko w czasie przelotu światła.

3. okazuje się że w wersji 2 światło przeleci tylko w jednym kierunku,
z uwagi na c-v, i c+v, co robi istotną różnicę dla czasu przelotu.

Scenariusz dla STW jest drastycznie inny: światło zawsze przelatuje przez oba sita,
bo tu masz wszędzie i zawsze c = const, niezależnie od prędkości - proste?
......

i tyle: to jest test - weryfikacja c=const, czyli teorii, czy raczej numerologi pt. TW.
konradsadlik (308 punktów)
>>>Wedle STW tu nic się nie porusza, więc transformacje Lorentza nic nie dają:
>>Ale ty chcesz wykryć eter, więc zakładamy jego istnienie. Jeśli sita poruszają się w eterze, to nie rozkręcą się równocześnie, a oś na której są zamocowane skróci się.
>>Zresztą podobnie będzie w STW, tylko że nie bezwzględnie. W swoim układzie sita spoczywają, więc rozkręcą się równocześnie. Ale z perspektywy jakiegoś układu, względem którego sita się poruszają, nie rozkręcą się równocześnie, a oś się skróci.
>Nie ma to żadnego znaczenia.
>1. stawiamy te dwa sita, i przed rozkręceniem światło przelatuj w obu kierunkach - tak?
>2. rozkręcamy oba sita naraz i teraz obraz znika, ale dla pewnej prędkości rotacji pojawi się znowu,
>gdy będzie spełniony warunek: sito obraca się o 1 oczko w czasie przelotu światła.
>3. okazuje się że w wersji 2 światło przeleci tylko w jednym kierunku,
>z uwagi na c-v, i c+v, co robi istotną różnicę dla czasu przelotu.
>Scenariusz dla STW jest drastycznie inny: światło zawsze przelatuje przez oba sita,
>bo tu masz wszędzie i zawsze c = const, niezależnie od prędkości - proste?
>......
>i tyle: to jest test - weryfikacja c=const, czyli teorii, czy raczej numerologi pt. TW.

LET i STW działają identycznie jeżeli chodzi o przewidywanie wyników eksperymentów.

W układzie odniesienia poruszającym się z prędkością u względem koła, stosunek czasów przelotu światła tam i z powrotem będzie t'1/t'2= c+u/c-u.

Dokładnie taki sam stosunek będzie miał czas obrotu koła z sitami o pół obwodu w jedną stronę w stosunku do czasu obrotu połowy obwodu w drugą stronę.

W jedną stronę będzie pi*r/v*sqrt(c+u/c-u) i w drugą pi*r/v*sqrt(c-u/c+u).

W układzie z sitami będziesz przekonany, że c tam i z powrotem jest równe.
alsor (3283 punktów)
>LET i STW działają identycznie jeżeli chodzi o przewidywanie wyników eksperymentów.
>W układzie odniesienia poruszającym się z prędkością u względem koła, stosunek czasów przelotu światła tam i z powrotem będzie t'1/t'2= c+u/c-u.
>Dokładnie taki sam stosunek będzie miał czas obrotu koła z sitami o pół obwodu w jedną stronę w stosunku do czasu obrotu połowy obwodu w drugą stronę.
>W jedną stronę będzie pi*r/v*sqrt(c+u/c-u) i w drugą pi*r/v*sqrt(c-u/c+u).
>W układzie z sitami będziesz przekonany, że c tam i z powrotem jest równe.

Tak, tak byłoby w STW.

Natomiast w klasycznej LET: c-v nie jest i nie,
nie będzie niczym kompensowane,
bo tam nie ma jednoczesności relatywistycznej,
lecz pozostaje ta klasyczna: teraz znaczy wszędzie jest ten sam moment, w całym kosmosie.

Aha! Akurat widzę że teraz na Andromedzie jest 18:30.
Pawel077 (1855 punktów)
>>>Wedle STW tu nic się nie porusza, więc transformacje Lorentza nic nie dają:
>>Ale ty chcesz wykryć eter, więc zakładamy jego istnienie. Jeśli sita poruszają się w eterze, to nie rozkręcą się równocześnie, a oś na której są zamocowane skróci się.
>>Zresztą podobnie będzie w STW, tylko że nie bezwzględnie. W swoim układzie sita spoczywają, więc rozkręcą się równocześnie. Ale z perspektywy jakiegoś układu, względem którego sita się poruszają, nie rozkręcą się równocześnie, a oś się skróci.
>Nie ma to żadnego znaczenia.
>1. stawiamy te dwa sita, i przed rozkręceniem światło przelatuj w obu kierunkach - tak?
>2. rozkręcamy oba sita naraz i teraz obraz znika, ale dla pewnej prędkości rotacji pojawi się znowu,
>gdy będzie spełniony warunek: sito obraca się o 1 oczko w czasie przelotu światła.
>3. okazuje się że w wersji 2 światło przeleci tylko w jednym kierunku,
>z uwagi na c-v, i c+v, co robi istotną różnicę dla czasu przelotu.
>Scenariusz dla STW jest drastycznie inny: światło zawsze przelatuje przez oba sita,
>bo tu masz wszędzie i zawsze c = const, niezależnie od prędkości - proste?
>......
>i tyle: to jest test - weryfikacja c=const, czyli teorii, czy raczej numerologi pt. TW.

Zdumiewające, że nie potrafisz zrozumieć tak prostej kwestii, jak ta, że prędkość przenoszenia oddziaływań jest ograniczona prędkością światła. Jeśli układ porusza się w eterze, to względem tego układu prędkość światła w obie strony jest różna, a więc różna jest także prędkość przenoszenia oddziaływań.
alsor (3283 punktów)
>Zdumiewające, że nie potrafisz zrozumieć tak prostej kwestii, jak ta, że prędkość przenoszenia oddziaływań jest ograniczona prędkością światła. Jeśli układ porusza się w eterze, to względem tego układu prędkość światła w obie strony jest różna, a więc różna jest także prędkość przenoszenia oddziaływań.

zdumiewające jest tu to, że w TW wszystkie układy są full i perfect równoważne.
co to znaczy?

ano to że w naszej sytuacji implikuje v = 0,
co gwarantuje c=const, zawsze i wszędzie,
zatem światło zawsze przelatuje w obu kierunkach!

AB = BA.
...........

Test ma na celu wykrycie - weryfikację tej fantastycznej izotropii propagacji światła:
c' = c zawsze i w dowolnym kierunku, niezależnie od prędkości -
jak w pociągu, tak na peronie, i jak na ziemi tak i w niebie - w całym kosmosie.

i ponadto: żadne improwizacje z modyfikacją jednoczesności
nie mają tu znaczenia,
ponieważ ta domniemana jednoczesność relatywistyczna,
czy wylosowana, albo też zgadnięta, jest tu... równocześnie testowana!

jednoczesność względna == c = inv <=> TW i nie tylko ta Specjal ale i General;
Teorii grawitacji nie ma, bo głupek zawarował drogę urojeniami - transformacje czasu i przestrzeni jako przyczyny realnych zjawisk fizycznych to absurd... nie tylko w matematyce!

To naprawdę nie moja wina, że Bóg czy inny demon, tak ludzi w ciula zrobił,
że z rozpaczy z pustego = z przestrzeni usiłują czerpać 'wiedzę'
.
Murdoch_13 (1467 punktów)
Dlaczego w tej metodzie zakladasz ze predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia osi w obydwu kierunkach bedzie taka sama?

Zeby uwzglednic predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia musialbys najpierw ja zmierzyc - a tego (tak samo jak przy pomiarze predkosci swiatla) nie mozna zrobic bez przyjecia konwencji rownoczesnosci

Ta metoda jest sprzeczna wewnetrznie - z jednej strony staramy sie wykryc anizotropie predkosci swiatla a z drugiej zakladamy a priori izotropie predkosci rozchodzenia sie odksztalcen

.
alsor (3283 punktów)
>Dlaczego w tej metodzie zakladasz ze predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia osi w obydwu kierunkach bedzie taka sama?
>Zeby uwzglednic predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia musialbys najpierw ja zmierzyc - a tego (tak samo jak przy pomiarze predkosci swiatla) nie mozna zrobic bez przyjecia konwencji rownoczesnosci
>Ta metoda jest sprzeczna wewnetrznie - z jednej strony staramy sie wykryc anizotropie predkosci swiatla a z drugiej zakladamy a priori izotropie predkosci rozchodzenia sie odksztalcen

Ależ sam widzisz że ciała wirują równo.
Gdyby wirowały nierówno wtedy porozrywałby się, co nie ma miejsca...
przynajmniej nie stwierdzono aby Ziemia, Księżyc, czy Jowisz ukręcił się z powodu niesymetrycznych rotacji, co tu zawzięcie i bezmyślnie sugerujesz.

Może wyznajesz inną teorię rotacji... dyferencjalnej? - spirale galaktyk i te sprawy...
no sory, ale to nie ta skala ani czas, hehe!
Murdoch_13 (1467 punktów)
Moga wirowac z taka sama predkoscia

Ale oddzialywanie dojdzie szybciej na jedna strone osi

mimo tej samej predkosci docelowej, jedna wystartuje wczesniej

.
alsor (3283 punktów)
>Moga wirowac z taka sama predkoscia
>Ale oddzialywanie dojdzie szybciej na jedna strone osi
>mimo tej samej predkosci docelowej, jedna wystartuje wczesniej

Nie ma znaczenia:

będzie minimalny skręt,
który spowoduje oscylacje, ale po niedługim czasie - po relaksacji zniknie,
i wtedy będzie już równo.

Przy okazji proste zadanie z algebry:
prędkość propagacji naprężeń w stali wynosi około 5km/s,
a jak będzie podczas jazdy z v = 500 km/s?

wynik jest prozaiczny - co nawet w STW figuruje:

u' = (v+/-u)/(1+uv/c^2)

+ mamy dla biegu tych fal do przodu, a - do tyłu.

podstawiając dane: u = 5km/s, v = 500 km/s, c = 300000 km/s, otrzymamy:

u' = 505/(1+5*500/3e5^2) = 504.99999
a przeciwnie
u' = 495/(1-5*500/3e5^2) = 495.00001

jak widać różnica jest tu praktycznie niewykrywalna i dlatego to nie ma znaczenia w naszych pomiarach!

w zasadzie jest zerowa dla tej precyzji - 5 cyfr, którą akurat zastosowałem.
504.99999 - 500 = 4.99999 =
500 - 495.00001 = 4.99999

zatem aby to sprawdzić trzeba kilka cyferek więcej:
u- = 4.9999862499996180555449459873596
u+ = 4.9999859722226118827052254804104

różnica: 2.7777700617283972050694920743806e-7 km/s = 0.277... mm/s

29-05-2025 16:17 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Mała prędkość, to i mała różnica. Pociągnij te obliczenia dalej. Przyjmij, że długość spoczynkowa osi łączącej sita (zegary) wynosi np. jedna sekundę świetlną (300000 km) i zsynchronizuj tą falą dźwiękową te sita (zegary). Policz o ile sita (zegary) są rozsynchronizowane, a następnie puść światło i policz to samo dla światła.
alsor (3283 punktów)
>Mała prędkość, to i mała różnica. Pociągnij te obliczenia dalej. Przyjmij, że długość spoczynkowa osi łączącej sita (zegary) wynosi np. jedna sekundę świetlną (300000 km) i zsynchronizuj tą falą dźwiękową te sita (zegary). Policz o ile sita (zegary) są rozsynchronizowane, a następnie puść światło i policz to samo dla światła.

Nie istnieją konstrukcje o takich rozmiarach -
mówię o realnych pomiarach a nie o fantazjach relatywistów.

Ale jeśli tak bardzo chcesz, no to jest taka praktyczna metoda pomiaru,
która bazuje na różnicy prędkości w transmisji - tam szybciej, a z powrotem wolniej,
co oczywiście daje te same wyniki: v=500 km/s.

procedura jest tu bardzo prosta:
synchronizujemy dwa odległe zegary za pomocą impulsów elektrycznych albo światłowodów, itp;
należy zauważyć że w tej wersji odległość może być o wiele większa, np. 1000 km nawet.

i co potem z tym robimy?

Proste: po tej synchronizacji robimy weryfikację,
zatem puszczamy sygnały światła w próżni, albo w powietrzu, w drugą stronę i sprawdzamy czy jest ok.

Wyniki pomiarów dają v = 500 km/s, czyli jak zwykle, bo to było już wielokrotnie robione.

..........
Pytania pomocnicze dla amatorów:

1. jaka jest prędkość transmisji sygnałów w drutach - w elektryce = kable koncentryczne, itp.?
2. jak zależy prędkość światła w gazie od gęstości gazu?

i po trzecie:
3. jak głupim trzeba być żeby uwierzyć że 2+1= 2?
30-05-2025 15:53 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie istnieją konstrukcje o takich rozmiarach -
>mówię o realnych pomiarach a nie o fantazjach relatywistów.

Przyjmując duże rozmiary i duże prędkości łatwiej się liczy. Ale jak chcesz, to możesz sobie przyjąć, że długość osi ma 10 metrów - to niczego nie zmienia.

>Ale jeśli tak bardzo chcesz, no to jest taka praktyczna metoda pomiaru,
>która bazuje na różnicy prędkości w transmisji - tam szybciej, a z powotem wolniej,
>co oczywiście daje te same wyniki: v=500 km/s.
>procedura jest tu bardzo prosta:
>synchronizujemy dwa odległe zegary za pomocą impulsów elektrycznych albo światłowodów, itp;

Jeśli układ porusza się w eterze, to żadną metodą nie da się zsynchronizować zegarów. Sam przecież policzyłeś, że się nie da.

>należy zauważyć że w tej wersji odległość może być o wiele większa, np. 1000 km nawet.
>i co potem z tym robimy?
>Proste: po tej synchronizacji robimy weryfikację,
>zatem puszczamy sygnały światła w próżni, albo w powietrzu, w drugą stronę i sprawdzamy czy jest ok.
>Wyniki pomiarów dają v = 500 km/s, czyli jak zwykle, bo to było już wielokrotnie robione.

Podaj źródła tych rewelacji.
alsor (3283 punktów)
>>Nie istnieją konstrukcje o takich rozmiarach -
>>mówię o realnych pomiarach a nie o fantazjach relatywistów.
>Przyjmując duże rozmiary i duże prędkości łatwiej się liczy. Ale jak chcesz, to możesz sobie przyjąć, że długość osi ma 10 metrów - to niczego nie zmienia.

10m dużo zmieni - czas stabilizacji, pełnej relaksacji będzie wtedy praktycznie zerowy,
a dla 1ly = 300000 km, pomijając że takie coś jest zupełnie nierealne do zbudowania,
ten czas relaksacji wynosiłby kilka minut zapewne... i wyniki byłby nadal dobre.

>Jeśli układ porusza się w eterze, to żadną metodą nie da się zsynchronizować zegarów.

Niby z jakiego powodu?

>Sam przecież policzyłeś, że się nie da.

To co ja wyliczam zawsze jest perfekt.
chyba czegoś tu nie rozumiesz.

>>zatem puszczamy sygnały światła w próżni, albo w powietrzu, w drugą stronę i sprawdzamy czy jest ok.
>>Wyniki pomiarów dają v = 500 km/s, czyli jak zwykle, bo to było już wielokrotnie robione.
>Podaj źródła tych rewelacji.

Jest wiele takich źródeł.
31-05-2025 00:00 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>10m dużo zmieni - czas stabilizacji, pełnej relaksacji będzie wtedy praktycznie zerowy,
>a dla 1ly = 300000 km, pomijając że takie coś jest zupełnie nierealne do zbudowania,
>ten czas relaksacji wynosiłby kilka minut zapewne... i wyniki byłby nadal dobre.

Bzdury.

>Jest wiele takich źródeł.

Ale akurat wszystkie wyleciały ci z głowy?
alsor (3283 punktów)
>>Jest wiele takich źródeł.
>Ale akurat wszystkie wyleciały ci z głowy?

Tobie rozum wyleciał, o ile doleciał kiedykolwiek.

31-05-2025 19:40 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Nie rozśmieszaj mnie. Taki obrazek każdy może sobie narysować. Podaj źródło.
alsor (3283 punktów)
>Nie rozśmieszaj mnie. Taki obrazek każdy może sobie narysować. Podaj źródło.

Tu masz jeszcze lepsze wykresy - pomiary z całego roku:

arxiv.org/pdf/1003.2899v2

to są pomiary z ~1970, czyli ponad 50 lat temu!
widzisz jakie to proste?

Notabene: to jest potwierdzone przez NASA nawet.
02-06-2025 02:01 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Daj spokój. Na arxiv można opublikować niemal wszystko.

>Notabene: to jest potwierdzone przez NASA nawet.

Co jest potwierdzone przez NASA? Prędkość względem eteru? Podaj link.
alsor (3283 punktów)
>Daj spokój. Na arxiv można opublikować niemal wszystko.

Wszędzie możesz publikować... wystarczy zapłacić.

>>Notabene: to jest potwierdzone przez NASA nawet.
>Co jest potwierdzone przez NASA? Prędkość względem eteru? Podaj link.

Eksperymentalnie to potwierdzili i wielokrotnie w tak zwanej 'flyby anomaly':
en.wikipedia.org/wiki/Flyby_anomaly

dokładnie takie wyniki są zgodne z v = 500 km/s, w kierunku na Magellana...
Po prostu trzeba to wyliczać poprawnie,
zamiast świrować z wiejskim c = const w... otwartym kosmosie;
to tak nie działa, niestety,
i stąd te 'anomalie' - tak się sprawdza STW w praktyce.
03-06-2025 16:32 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Wszędzie możesz publikować... wystarczy zapłacić.

Nie wszędzie. W poważnych, recenzowanych czasopismach, nie wszystko przejdzie. Gdyby to zależało od pieniędzy, to każdy wystarczająco zamożny oszołom mógłby w takich czasopismach publikować dowolne bzdury. Są takie czasopisma, w których za pieniądze opublikują ci niemal wszystko, ale nikt rozsądny nie traktuje ich poważnie.

>Eksperymentalnie to potwierdzili i wielokrotnie w tak zwanej 'flyby anomaly':
>en.wikipedia.org/wiki/Flyby_anomaly

Te anomalia nie są żadnym potwierdzenie. Raz są, a innym razem ich nie ma. Jest parę hipotez próbujących je wyjaśnić, ale tej twojej jakoś nikt nie bierze pod uwagę.

>dokładnie takie wyniki są zgodne z v = 500 km/s, w kierunku na Magellana...
>Po prostu trzeba to wyliczać poprawnie,

To wylicz. Napisz pracę zawierającą te wyliczenia i opublikuj w jakimś recenzowanym czasopiśmie.
alsor (3283 punktów)
>>Wszędzie możesz publikować... wystarczy zapłacić.
>Nie wszędzie. W poważnych, recenzowanych czasopismach, nie wszystko przejdzie. Gdyby to zależało od pieniędzy, to każdy wystarczająco zamożny oszołom mógłby w takich czasopismach publikować dowolne bzdury. Są takie czasopisma, w których za pieniądze opublikują ci niemal wszystko, ale nikt rozsądny nie traktuje ich poważnie.

Demjanow chyba publikował to w Physics Letters...
no więc jaki tam jest ranking - niski, szeroki, drogi, wielki, ubogi?

>>Eksperymentalnie to potwierdzili i wielokrotnie w tak zwanej 'flyby anomaly':
>>en.wikipedia.org/wiki/Flyby_anomaly
>Te anomalia nie są żadnym potwierdzenie. Raz są, a innym razem ich nie ma. Jest parę hipotez próbujących je wyjaśnić, ale tej twojej jakoś nikt nie bierze pod uwagę.

Nie. Takie coś jest perfekt potwierdzeniem - nie ma chyba lepszego testu!

>>dokładnie takie wyniki są zgodne z v = 500 km/s, w kierunku na Magellana...
>>Po prostu trzeba to wyliczać poprawnie,
>To wylicz. Napisz pracę zawierającą te wyliczenia i opublikuj w jakimś recenzowanym czasopiśmie.

Inni byli szybsi, np. Cahill dawno takie wyliczanki publikował:
www.resear(*)easured_Light_Speed_Anisotropy



Ten problem jest wręcz trywialny:
jaki błąd popełnia STW w stosunku do klasycznej - eterowej wersji?

doppler relatywistyczny:
d_stw = sqrt(1-v/1+v)
gdzie v = prędkość relatywistyczna, czyli taka... abstrakcyjna - nierzeczywista.

natomiast klasyka ma tu troszkę inną zależność:
d = (1-o)/(1+s) ale korekta zegarów * gamma(s)/gamma(o);
gdzie o i s - prędkości odbiornika i nadajnika;

co finalnie daje:
d = sqrt[(1-o)^2/(1+s)^2 * (1-s)(1+s)/(1-o)(1+o)] = sqrt[1-o/1+o * 1-s/1+s]

po prostu doppler nie zależy od prędkości względnej, lecz od obu prędkości naraz:
nadajnika i odbiornika;

i stąd anomalie NASA w pomiarach - jasne?
......
anomalie 1cm/s, wydają się niewielkie, ale jednak!
Wyliczają prędkości z równań Newtona z precyzją do 16, czy 30 cyferek,
więc to łatwo widać potem.

... szeroki temat na osobny wątek, albo i całą księgę, pt. Prawda o Relatywizmie,
ewentualnie lepiej brzmi: Destruction of Relativity.
Pawel077 (1855 punktów)
>Demjanow chyba publikował to w Physics Letters...

Tak. A następnie artykuł został wycofany.
"Powód: Zwrócono uwagę redaktorów na kwestie wymagające dalszej analizy tego artykułu. Dalsza analiza wykazała, że ​​teoretyczne i eksperymentalne twierdzenia autora nie mogą być poparte, a artykuł nie powinien zostać opublikowany. Redaktorzy i Wydawca przepraszają czytelników czasopisma, że ​​nie zostało to wykryte podczas procesu przesyłania."
www.scienc(*)/article/pii/S0375960109016375

>Inni byli szybsi, np. Cahill dawno takie wyliczanki publikował:
>www.resear(*)easured_Light_Speed_Anisotropy

To też zostało opublikowane na arxiv, a nie w recenzowanym czasopiśmie.

Ciekawe jednak jest to, że zacząłeś od bardzo prostego eksperymentu z sitami, a kończysz na jakichś anomalnych obserwacjach kosmicznych, które czasem występują, a czasem nie. Dlaczego nie skrzykniesz się z ludźmi podobnie myślącymi jak jak ty i nie przeprowadzicie tego eksperymentu z sitami? Zróbcie zrzutę, wynajmijcie pomieszczenie, zbudujcie urządzenie i zróbcie pomiary. Urządzenie złożone z osi i dwóch sit nie powinno być bardzo kosztowne.

Pisałeś też o synchronizacji za pomocą impulsów elektrycznych albo światłowodów. Przecież takie eksperymenty przeprowadza się w wielu laboratoriach optycznych na całym świecie. I wynik zawsze wychodzi c. Miałem nawet kilka miesięcy temu krótką dyskusję w sieci na ten temat z jednym z fizyków doświadczalników zajmujących się takimi pomiarami, który próbował mnie przekonać, że jednokierunkowa prędkość światła wynosi c, bo on i jego zespół (oraz inne zespoły na całym świcie) od kilkudziesięciu lat przeprowadzają takie eksperymenty i zawsze wychodzi im c. Na moje uwagi, że c wyjdzie niezależnie od tego, czy jednokierunkowo jest c czy nie, bo jest problem synchronizacji, odpowiedział, że ich metody synchronizacji są tak doskonałe, że nie ma mowy o żadnym problemie synchronizacji. Pisał, że synchronizacji dokonują na różne sposoby - przy pomocy obwodów, elektroniki, oscylatorów, drgań atomowych, synchronizacji fazowej itp. I zawsze w wyniku otrzymują c. Próbowałem mu wyjaśnić, że u podstaw każdej metody synchronizacji znajduje się prędkość światła i nie da się od niej uciec nawet najbardziej wyrafinowanymi metodami. Nie przekonałem go. Ale zmierzam do tego, że takie eksperymenty się przeprowadza i wynik zawsze wychodzi c.
Ty natomiast twierdzisz, że:

>jest taka praktyczna metoda pomiaru, która bazuje na różnicy prędkości w transmisji - tam szybciej, a z powrotem wolniej, co oczywiście daje te same wyniki: v=500 km/s.

>procedura jest tu bardzo prosta:
>synchronizujemy dwa odległe zegary za pomocą impulsów elektrycznych albo światłowodów, itp; należy zauważyć że w tej wersji odległość może być o wiele większa, np. 1000 km nawet.

>i co potem z tym robimy?

>Proste: po tej synchronizacji robimy weryfikację, zatem puszczamy sygnały światła w próżni, albo w powietrzu, w drugą stronę i sprawdzamy czy jest ok.

>Wyniki pomiarów dają v = 500 km/s, czyli jak zwykle, bo to było już wielokrotnie robione.

To są wyssane z palca bzdury. Wszystkie eksperymenty przeprowadzane w laboratoriach optycznych na całym świecie przez różne zespoły, zawsze dają c. Jeśli twierdzisz, że istnieją eksperymenty, które dają wynik v=500 km/s, to podaj źródła.
alsor (3283 punktów)
>>Demjanow chyba publikował to w Physics Letters...
>Tak. A następnie artykuł został wycofany.
>"Powód: Zwrócono uwagę redaktorów na kwestie wymagające dalszej analizy tego artykułu. Dalsza analiza wykazała, że ​​teoretyczne i eksperymentalne twierdzenia autora nie mogą być poparte, a artykuł nie powinien zostać opublikowany. Redaktorzy i Wydawca przepraszają czytelników czasopisma, że ​​nie zostało to wykryte podczas procesu przesyłania."
>www.scienc(*)/article/pii/S0375960109016375

To jest akurat dość oczywiste - zawsze siedzi jakiś zasrany prezes,
który musi pilnować aby na bruku nie skończyć.

To jest powszechne w tym tzw. środowisku naukowy:
łamiesz zasady, konsensus -> do widzenia.

Stąd pseudonaukowe pieprzenie półgłówków o ocieplaniu klimatu,
relatywizm, cała kosmologia...
i fizyka jądrowa zwłaszcza, bo to jest kolejny amatorski skecz - kwarki po 2/3, 1/3, itd..
nawet numerologia i astrologia lepiej funkcjonuje.

>>Wyniki pomiarów dają v = 500 km/s, czyli jak zwykle, bo to było już wielokrotnie robione.
>To są wyssane z palca bzdury. Wszystkie eksperymenty przeprowadzane w laboratoriach optycznych na całym świecie przez różne zespoły, zawsze dają c. Jeśli twierdzisz, że istnieją eksperymenty, które dają wynik v=500 km/s, to podaj źródła.

Wyssane z sufitu jest STW.
nawet sam Einstein nigdy tego nie brał na serio - ot, walnął sobie taki skecz paramatematyczny dla zabawy, a potem dzieciaki to rozdmuchały, bo to było takie fajne - fantastyczne, egzotyczne.

Pomiary wykonywane w laboratoriach dają c' = c bo jest zawsze dwukierunkowo mierzone i w próżni,
a tam kontrakcja pięknie to wyrównuje, o czym już Lorentz wiedział.

.........

Sprawa niewykrywalności c+v, jest urojeniem... studentów chyba, bo są za słabi w te klocki.

Testy domowe pozwalają to wykryć.
Jest oczywiście ta bariera - globalny konsensus : musisz udawać i gadać te pierdoły dookoła.
To samo dotyczyło geocentryzmu - tam nawet mordowali za... dowody.

Ze światłowodami pracował DeVitto, który znowu wykrył to samo i całkiem przypadkowo - 500 km/s.
Pawel077 (1855 punktów)
>To jest akurat dość oczywiste - zawsze siedzi jakiś zasrany prezes,
>który musi pilnować aby na bruku nie skończyć.
>To jest powszechne w tym tzw. środowisku naukowy:
>łamiesz zasady, konsensus -> do widzenia.

Jasne. Establishment fizyków ucisza i prześladuje niepokornych. Tak uważa każdy oszołom przekonany o swoim geniuszu.

>Pomiary wykonywane w laboratoriach dają c' = c bo jest zawsze dwukierunkowo mierzone i w próżni,
>a tam kontrakcja pięknie to wyrównuje, o czym już Lorentz wiedział.

Nie. Najpierw synchronizują zegary (najróżniejszymi metodami), a potem puszczają światło w jedną stronę i mierzą czas przelotu. Zawsze wychodzi c. Mnie ten wynik wcale nie dziwi. Dziwi mnie tylko, że niektórzy z tych fizyków uważają, że zmierzyli w ten sposób jednokierunkową prędkość światła. Wynik zawsze da c, bo każda metoda synchronizacji opiera się ostatecznie na prędkości światła. Jestem zdumiony, że niektórzy fizycy tego nie rozumieją.
alsor (3283 punktów)
>>To jest akurat dość oczywiste - zawsze siedzi jakiś zasrany prezes,
>>który musi pilnować aby na bruku nie skończyć.
>>To jest powszechne w tym tzw. środowisku naukowy:
>>łamiesz zasady, konsensus -> do widzenia.
>Jasne. Establishment fizyków ucisza i prześladuje niepokornych. Tak uważa każdy oszołom przekonany o swoim geniuszu.

ja jestem lepszy od geniusza - wyliczam i cześć, tak musi być.

frajerzy mogą sobie mierzyć aż do... osranej śmierci.

>>Pomiary wykonywane w laboratoriach dają c' = c bo jest zawsze dwukierunkowo mierzone i w próżni,
>>a tam kontrakcja pięknie to wyrównuje, o czym już Lorentz wiedział.
>Nie. Najpierw synchronizują zegary (najróżniejszymi metodami), a potem puszczają światło w jedną stronę i mierzą czas przelotu. Zawsze wychodzi c. Mnie ten wynik wcale nie dziwi. Dziwi mnie tylko, że niektórzy z tych fizyków uważają, że zmierzyli w ten sposób jednokierunkową prędkość światła. Wynik zawsze da c, bo każda metoda synchronizacji opiera się ostatecznie na prędkości światła. Jestem zdumiony, że niektórzy fizycy tego nie rozumieją.

No to wyobraź sobie taki scenariusz - z sitami żeby nie odbiegać daleko.

-|-|-|-|-|-> v - to jest to sito - ze szczelinami w
^
| c
|
|
-|-|-|-|-|-> v

^
| c

i v = v na obu sitach - łatwe do ustalenia, bo inaczej będzie migać - nie?

potem patrzysz i sygnał nie przelatuje przez oba sita - ciemno jest,
więc jest niezgodność faz - tak?

Zatem uzgadniamy te fazy, aż będzie przelatywać przez oba.

I w czym problem?
.........

i co to daje?

Potem puszczasz światło w przeciwnym kierunku, i też ma być widać - zgodnie z STW,
no ale nie będzie widać, niestety, bo tu jest c-V i c+V, co robi różnicę 2V.

Ewentualnie nic nie robimy!
Stoimy i patrzymy a Ziemia się obraca... więc obraz znika po kilku godzinach,
bo to V ma swój kierunek, więc będzie to się zmieniać - w cyklu dobowym i doby gwiazdowej, nie słonecznej, czyli o 4 minut szybciej.

Zabawy dla dzieci.

a dla tych co mają problemy z widzeniem polecam ten szybki kurs:
www.youtube.com/watch?v=McRVkIWEymc
Pawel077 (1855 punktów)
>Zatem uzgadniamy te fazy, aż będzie przelatywać przez oba.
>I w czym problem?

W niczym. Gość z którym gadałem, a który zajmuje się tym zawodowo, mówił, że zegary atomowe synchronizuje się fazowo.

>i co to daje?
>Potem puszczasz światło w przeciwnym kierunku, i też ma być widać - zgodnie z STW,
>no ale nie będzie widać

Będzie. Eksperymenty które się przeprowadza z zsynchronizowanymi fazowo zegarami atomowymi dają wynik c w każdym kierunku. Dlatego ten facet próbował mnie przekonać (bezskutecznie), że ten wynik dowodzi, że jednokierunkowa prędkość światła wynosi c. Ale ten gość popełnia ten sam błąd co ty - nie rozumie, że ten wynik jest zgodny zarówno z STW jak i z teorią eteru Lorentza. Przecież jeśli układ pomiarowy porusza się w eterze, to uzgadnianie faz zawiera już w sobie wszystkie konsekwencje ruchu w eterze - skrócenie Lorentza, dylatację czasu i nierównoczesność zdarzeń, które obserwujemy jako równoczesne (bo jesteśmy oszukiwani przez prędkość światła, która nie wynosi c we wszystkie strony).
alsor (3283 punktów)
>>Zatem uzgadniamy te fazy, aż będzie przelatywać przez oba.
>>I w czym problem?
>W niczym. Gość z którym gadałem, a który zajmuje się tym zawodowo, mówił, że zegary atomowe synchronizuje się fazowo.

zgodnie z konwencją sync Einsteina:
wysyłamy sygnał - c tam, potem drugi to łapie i notuje t=0, i odbija,
co finalnie daje ten bias Lorentza: Lv/c^2,
który potem został przeinterpretowany na 'względność jednoczesności',
bo tr. Lorentza przecież to zeruje.

>>i co to daje?
>>Potem puszczasz światło w przeciwnym kierunku, i też ma być widać - zgodnie z STW,
>>no ale nie będzie widać
>Będzie. Eksperymenty które się przeprowadza z zsynchronizowanymi fazowo zegarami atomowymi dają wynik c w każdym kierunku. Dlatego ten facet próbował mnie przekonać (bezskutecznie), że ten wynik dowodzi, że jednokierunkowa prędkość światła wynosi c. Ale ten gość popełnia ten sam błąd co ty - nie rozumie, że ten wynik jest zgodny zarówno z STW jak i z teorią eteru Lorentza. Przecież jeśli układ pomiarowy porusza się w eterze, to uzgadnianie faz zawiera już w sobie wszystkie konsekwencje ruchu w eterze - skrócenie Lorentza, dylatację czasu i nierównoczesność zdarzeń, które obserwujemy jako równoczesne (bo jesteśmy oszukiwani przez prędkość światła, która nie wynosi c we wszystkie strony).

Zgodnie z STW jest V = 0, bo tu masz sytuację full statyczną - nie ma prędkości względnej pomiędzy sitami, więc tu żadne transformacje nic nie zmienią: c tam i w drugą to samo,
c-V = c+V = c, bo tu masz zawsze V = 0.

Policz to dokładnie zamiast opowiadać wciąż te same zaklęcia, a wtedy zobaczymy co i jak.
Pawel077 (1855 punktów)

>zgodnie z konwencją sync Einsteina:
> wysyłamy sygnał - c tam, potem drugi to łapie i notuje t=0, i odbija,
> co finalnie daje ten bias Lorentza: Lv/c^2,
>który potem został przeinterpretowany na 'względność jednoczesności',
>bo tr. Lorentza przecież to zeruje.

Po raz kolejny ci powtarzam, że metoda synchronizacji nie ma znaczenia, bo każda metoda zawiera w sobie prędkość światła. Prędkości światła nie da się oszukać przy pomocy kabli z prądem, światłowodów, czy fal dźwiękowych. Weźmy ten twój przykład z falą dźwiękową. Przyjąłeś, że układ porusza się z prędkością 500km/s względem eteru, a prędkość propagacji naprężeń wynosi 5km/s. Podstawiłeś te wartości do wzoru na relatywistyczne składanie prędkości i wyszło ci, że zegary będą rozsynchronizowane o jakąś wartość. Pociągnij te obliczenia dalej i zamiast fali dźwiękowej wyślij światło. Zobaczysz, że w wyniku dostaniesz tę samą wartość rozsynchronizowania, co w przypadku fali dźwiękowej.

>Zgodnie z STW jest V = 0, bo tu masz sytuację full statyczną - nie ma prędkości względnej pomiędzy sitami, więc tu żadne transformacje nic nie zmienią: c tam i w drugą to samo,
>c-V = c+V = c, bo tu masz zawsze V = 0.

Zapomnij o STW. Twierdzisz, że istnieje eter, to używaj teorii eteru Lorentza. A jak już bardzo chcesz stosować STW, to obliczenia wykonujesz z układu, względem którego układ pomiarowy się porusza.

>Policz to dokładnie zamiast opowiadać wciąż te same zaklęcia, a wtedy zobaczymy co i jak.

Policzyłem i wszystko się zgadza. Zachęcam cię do tego samego. Dokończ swoje obliczenia.
alsor (3283 punktów)
>Po raz kolejny ci powtarzam, że metoda synchronizacji nie ma znaczenia, bo każda metoda zawiera w sobie prędkość światła. Prędkości światła nie da się oszukać przy pomocy kabli z prądem, światłowodów, czy fal dźwiękowych. Weźmy ten twój przykład z falą dźwiękową. Przyjąłeś, że układ porusza się z prędkością 500km/s względem eteru, a prędkość propagacji naprężeń wynosi 5km/s. Podstawiłeś te wartości do wzoru na relatywistyczne składanie prędkości i wyszło ci, że zegary będą rozsynchronizowane o jakąś wartość. Pociągnij te obliczenia dalej i zamiast fali dźwiękowej wyślij światło. Zobaczysz, że w wyniku dostaniesz tę samą wartość rozsynchronizowania, co w przypadku fali dźwiękowej.

Przecież to tak nie działa.

prędkość światła w ruchomym medium podlega wzorowi z STW:
c' = (c/n + v)/(1+ c/n v/c)

a gdy poruszamy się przeciwnie wtedy jest inaczej:
c' = (c/n - v)/(1 - c/n v/c)

i to nie jest już symetryczne jak c-v i c+v, dlatego to można wykryć.

>>Zgodnie z STW jest V = 0, bo tu masz sytuację full statyczną - nie ma prędkości względnej pomiędzy sitami, więc tu żadne transformacje nic nie zmienią: c tam i w drugą to samo,
>>c-V = c+V = c, bo tu masz zawsze V = 0.
>Zapomnij o STW. Twierdzisz, że istnieje eter, to używaj teorii eteru Lorentza. A jak już bardzo chcesz stosować STW, to obliczenia wykonujesz z układu, względem którego układ pomiarowy się porusza.
>>Policz to dokładnie zamiast opowiadać wciąż te same zaklęcia, a wtedy zobaczymy co i jak.
>Policzyłem i wszystko się zgadza. Zachęcam cię do tego samego. Dokończ swoje obliczenia.

A co tu jest do liczenia?

warunek przejścia przez oba sita o dziurach d i w odległości L:
L/c (1+v/c) = d/u

ale masz drugi warunek - przeciwnie ma nie przechodzić nic, czyli tak:

L/c (1-v/c) = d/2u, co znaczy że światło pada pomiędzy dziurami w sicie

co po odjęciu daje:

L/c 2/v/c = d/2u

i z tego wyznaczamy konieczne parametry tego sita.

d = 4 Lv/c^2 u, i widać tu ten bias z STW jak byk: dt = Lv/c^2.

mamy dane v = 500 km/s,
przyjmujemy L = 1000 m, oraz u = 300 m/s - to rotacji sita, a wtedy:

d = 4Lv/c^2 u = 6.666e-6 m =~ 0.007mm,

czyli te szczeliny musiałby być bardzo malutkie dla tych parametrów,
jakiś kryształ chyba, dość trudno do wyprodukowania.

ale zwiększając L do 1000 km, otrzymamy raptem aż 7mm, czyli już bardzo łatwe do realizacji.

..............

Problem frajerów, znaczy relatywistów ale nie tylko,
zawsze polegał na tym jednym: oni liczyć nie potrafią i dlatego w pomiarach... zawsze wam zero wychodzi, czyli inaczej: gówno.
Pawel077 (1855 punktów)
Policzmy to na konkretnym przykładzie. Dajmy sobie na razie spokój z sitami - użyjmy zegarów.
Mamy pręt o długości spoczynkowej 1 sekundy świetlnej (1sc). Na środku pręta oraz na jego obu końcach znajdują się zegary. Zegary są wyzerowane i na razie nie odmierzają czasu.
Na początek przyjmijmy, że cały ten układ spoczywa w eterze.
Robimy eksperyment.
Ze środka układu (ze środkowego zegara) wysyłamy sygnał (może być to fala dźwiękowa rozchodząca się w pręcie lub cokolwiek innego) do obu końców pręta. Sygnał ma prędkość 0,5c. W momencie wysłania sygnału zegar środkowy się uruchamia i zaczyna odmierzać czas. Sygnał ma do pokonania w każdą stronę 0,5sc (połowa długości pręta). Po dotarciu sygnału do obu zegarów, zegary się uruchamiają i zaczynają odmierzać czas. Sygnał dociera do zegarów po 1 sekundzie od wysłania. W tym samym momencie (czyli po upływie jednej sekundy na zegarze środkowym), wysyłamy ze środka układu światło, które po dotarciu do końców pręta zatrzymuje zegary znajdujące się na obu końcach układu. Światło pokonuje dystans 0,5sc w 0,5s więc zegary na końcach układu zatrzymają się na czasie 0,5s. I to jest wynik eksperymentu w sytuacji gdy układ spoczywa względem eteru.

Zróbmy teraz to samo, przyjmując, że układ porusza się w eterze z prędkością 0,8c.
Czynnik Lorentza przy tej prędkości to 1/0,6.
Układ podlega skróceniu Lorentza, więc wynosi teraz 0,6sc.
Prędkość sygnału (0,5c) musimy podstawić do wzoru na relatywistyczne składanie prędkości.
Mamy więc:
0,8c + 0,5c / 1 + 0,4 = 1,3c / 1,4 = 0,92857142857c (w kierunku ruchu)
0,8c - 0,5c / 1 - 0,4 = 0,3c / 0,6 = 0,5c (w kierunku przeciwnym)

Wysyłamy sygnał ze środka układu.

Najpierw policzmy w kierunku ruchu.
0.92857142857c - 0,8c = 0,12857142857c
0,3sc / 0,12857142857c = 2,33333333333s
2,33333333333s * 0,6 = 1,4s

Teraz wysyłamy światło.
c - 0,8c = 0,2c
0,3sc / 0,2c = 1,5s
1,5s * 0,6 = 0,9s

I w wyniku otrzymujemy:
1,4s - 0,9s = 0,5s

Teraz policzmy w kierunku przeciwnym.
0,8c - 0,5c = 0,3c
0,3sc / 0,3c = 1s
1s * 0,6 = 0,6s

Wysyłamy światło.
c + 0,8c = 1,8c
0,3sc / 1,8c = 0,16666666666s
0,16666666666s * 0,6 = 0,1s

I w wyniku otrzymujemy:
0,6s - 0,1s = 0,5s

Wszystko się zgadza. A przecież zegarów nie synchronizowaliśmy światłem tylko impulsem rozchodzącym się z v=0,5c. Użyłem większych wartości niż ty, bo tak się wygodniej liczy. Ale jak wstawisz swoje wartości - 500 km/s (prędkość układu względem eteru) i 5 km/s (prędkość sygnału synchronizującego) - to też wszystko się będzie zgadzało (wynik spoczynkowy będzie taki sam jak wynik w ruchu).
alsor (3283 punktów)
>Wszystko się zgadza. A przecież zegarów nie synchronizowaliśmy światłem tylko impulsem rozchodzącym się z v=0,5c. Użyłem większych wartości niż ty, bo tak się wygodniej liczy. Ale jak wstawisz swoje wartości - 500 km/s (prędkość układu względem eteru) i 5 km/s (prędkość sygnału synchronizującego) - to też wszystko się będzie zgadzało (wynik spoczynkowy będzie taki sam jak wynik w ruchu).

Bardzo dobrze.
Tak to wychodzi w wersji liniowej tylko.

Pomiar v otrzymamy w wersji 2D, czyli wystarczy obrócić cały ten układ,
i najlepiej o 90 stopni po synchronizacji, a wtedy otrzymasz niezerowe wyniki, co jest sprzeczne z STW, no i z twoimi hipotezami o niewykrywalności.

I właśnie dlatego ten dwu-medialny wariant MM Demjanowa
produkuje poprawne wyniki: 500 km/s, zamiast 0.

To samo dotyczy pomiarów w kablach - DeVitto, no i generalnie, Doppler i co tam chcesz, w tym te sita.
Pawel077 (1855 punktów)
>Tak to wychodzi w wersji liniowej tylko.
>Pomiar v otrzymamy w wersji 2D, czyli wystarczy obrócić cały ten układ,
>i najlepiej o 90 stopni po synchronizacji, a wtedy otrzymasz niezerowe wyniki,

Oczywiście, że wtedy otrzymasz niezerowe wyniki, bo obracany układ nie jest układem inercjalnym, więc podczas obracania, zegary się rozsynchronizują. Żeby otrzymać poprawny wynik, to po wykonaniu obrotu, trzeba ponownie zsynchronizować zegary, albo obliczyć ich rozsynchronizowanie i wziąć na to poprawkę.

>co jest sprzeczne z STW, no i z twoimi hipotezami o niewykrywalności.

Nie jest sprzeczne. Nie można stosować klasycznych transformacji Lorentza do układów nieinercjalnych.

>I właśnie dlatego ten dwu-medialny wariant MM Demjanowa
> produkuje poprawne wyniki: 500 km/s, zamiast 0.
>To samo dotyczy pomiarów w kablach - DeVitto, no i generalnie, Doppler i co tam chcesz, w tym te sita.

Wrzuć jakieś linki do pomiarów tego DeVitto.
alsor (3283 punktów)
>Oczywiście, że wtedy otrzymasz niezerowe wyniki, bo obracany układ nie jest układem inercjalnym, więc podczas obracania, zegary się rozsynchronizują. Żeby otrzymać poprawny wynik, to po wykonaniu obrotu, trzeba ponownie zsynchronizować zegary, albo obliczyć ich rozsynchronizowanie i wziąć na to poprawkę.

To nic nie zmienia, np. GPS tak działa, bo te satelity przecież krążą stale i jest ok.
Zegary zwalniają, symetrycznie z c-vcosf, co się wzajemnie kompensuje.

>>I właśnie dlatego ten dwu-medialny wariant MM Demjanowa
>> produkuje poprawne wyniki: 500 km/s, zamiast 0.
>>To samo dotyczy pomiarów w kablach - DeVitto, no i generalnie, Doppler i co tam chcesz, w tym te sita.
>Wrzuć jakieś linki do pomiarów tego DeVitto.

DeVitto chyba nic nie publikował.
To był chyba pracownik firmy, który zauważył nietypowe rozjazdy zegarów atomowych...
Było o tym dawno w sieci, chyba w sci.relativity,
no i Cahill coś tam pisał o tym.

Finalizują:
zapewne ten wzorek z STW na składanie prędkości jest niedokładny.

u' = (u+v)/(1+uv); jest przecież 'sztucznie' wyprowadzany - z tr. Lorentza.

i ten mój motyw z badaniem synchronizacji w tej wersji nie działa,
co łatwo sobie wyliczyć:
t = L/u' + L/c'

i teraz po zastosowaniu wzorów otrzymamy tu:

t+ = L [(1+uv)/u + (1-v)]
a w drugą stronę jeynie zmieniamy v na -v:
t- = L [(1-uv)/u + (1+v)]

co nic nie zmienia, znaczy czasy są zawsze równe:

t+ - t- = L[2uv/u - 2v] = 0
.................

No ale niestety - pomiary dają niezerowe wyniki.

Zapewne to składanie ma ograniczone zastosowanie,
co należało dawno zweryfikować, np. za pomocą aparatu Sagnaca jest to bardzo łatwe do sprawdzenia.

Prawdopodobnie wzór z STW dobrze działa dla ciał stałych - szkło itp., być może i wody,
ale wysiada na gazach i w elektryce, tz. kable koncentryczne,
tu najwyraźniej inaczej to działa.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Oczywiście, że wtedy otrzymasz niezerowe wyniki, bo obracany układ nie jest układem inercjalnym, więc podczas obracania, zegary się rozsynchronizują. Żeby otrzymać poprawny wynik, to po wykonaniu obrotu, trzeba ponownie zsynchronizować zegary, albo obliczyć ich rozsynchronizowanie i wziąć na to poprawkę.
>To nic nie zmienia,

To zależy od tego, gdzie znajduje się oś obrotu układu. Jeśli oś obrotu jest na środku układu, to rzeczywiście nic się nie zmieni, bo zegary na obu końcach przyspieszą tak samo, więc czasowo zwolnią względem zegara środkowego o ten sam czynnik. Ale jeśli oś obrotu nie jest na środku układu, to zegary na obu końcach nie przyspieszą tak samo (więc każdy z zegarów zwolni czasowo o inny czynnik) - w takiej sytuacji trzeba dokonać ponownej synchronizacji, albo obliczyć różnicę i wziąć na nią poprawkę.

>np. GPS tak działa, bo te satelity przecież krążą stale i jest ok

W GPS bierze się poprawkę zarówno na dylatację kinetyczną (prędkość satelitów względem Ziemi), jak i na dylatację grawitacyjną (satelity są w słabszym polu grawitacyjnym niż zegary na Ziemi).

>Finalizują:
>zapewne ten wzorek z STW na składanie prędkości jest niedokładny.
>u' = (u+v)/(1+uv); jest przecież 'sztucznie' wyprowadzany - z tr. Lorentza.

Co to znaczy "sztucznie wyprowadzony"? Ten wzór jest wyprowadzony prawidłowo. To jest logiczna konsekwencja zarówno STW, jak i teorii eteru Lorentza. Każda metoda synchronizacji zawiera w sobie prędkość światła - to logicznie wynika z założeń obu tych teorii. Właśnie dlatego wzór na składanie prędkości zawiera prędkość światła.

>No ale niestety - pomiary dają niezerowe wyniki.

Właśnie że nie dają. Takie pomiary się przeprowadza i zawsze wychodzi c. Wyciągasz sobie z czeluści internetu jakieś pojedyncze i bardzo wątpliwe przykłady, które nie znajdują potwierdzenia w pomiarach robionych w specjalistycznych laboratoriach. To, że ktoś zrobił sobie takie pomiary w garażu przy użyciu 20 m światłowodu i miernika kupionego za parę stów na allegro, i wyszła mu różnica, to trochę za mało by sfalsyfikować STW (TEL zresztą również, bo ona też nie przewiduje różnicy). Jeśli jakimś amatorom wychodzi różnica, to najprawdopodobniej jest ona spowodowana błędami w metodzie pomiaru, nieuwzględnieniem czynników zakłócających pomiar, mało dokładnym sprzętem, nieumiejętnością w oszacowaniu błędu pomiaru itp. Metoda naukowa polega na powtarzalności - wszystkie zespoły powinny uzyskiwać takie same wyniki.

>Zapewne to składanie ma ograniczone zastosowanie,
>co należało dawno zweryfikować, np. za pomocą aparatu Sagnaca jest to bardzo łatwe do sprawdzenia.

Przecież wynik eksperymentu Sagnaca jest zgodny z teorią względności. Obracający się interferometr Sagnaca jest układem nieinercjalnym.

>Prawdopodobnie wzór z STW dobrze działa dla ciał stałych - szkło itp., być może i wody,
>ale wysiada na gazach i w elektryce, tz. kable koncentryczne,
> tu najwyraźniej inaczej to działa.

Nie ma żadnych podstaw eksperymentalnych, by tak twierdzić.
alsor (3283 punktów)
>>u' = (u+v)/(1+uv); jest przecież 'sztucznie' wyprowadzany - z tr. Lorentza.
>Co to znaczy "sztucznie wyprowadzony"? Ten wzór jest wyprowadzony prawidłowo. To jest logiczna konsekwencja zarówno STW, jak i teorii eteru Lorentza. Każda metoda synchronizacji zawiera w sobie prędkość światła - to logicznie wynika z założeń obu tych teorii. Właśnie dlatego wzór na składanie prędkości zawiera prędkość światła.

Przecież to było wyprodukowane z TL,
dx'/dt' = ...

no a ten numerek: t' = ... nie jest przecież czasem i nigdy nie był.
W klasyce obowiązuje t' = t, i to dotyczy LET, bo to jest przecież czysta klasyka - nie?

można sobie oczywiście uwzględnić że zegary zwalniają: dt' = dt/gamma,
i kontrakcję jednostki długości...

a wtedy na pewno nie wyjdzie ten składak z STW.

Sam wzorek był wyprowadzany bez STW, no ale jak widać nie jest to wcale takie 'uniwersalne'.

>Nie ma żadnych podstaw eksperymentalnych, by tak twierdzić.

Wątpię aby sprawdzali Sagnaca w różnych mediach:
szkło, woda, plastik, gazy, itd.

po prostu wyliczyli sobie z tego składaka, który faktycznie wynika z mc^2, czyli z dynamiki, a nie z geometrii.

Klasycznie: dt = t- - t+ = L(1+v) - L(1-v) = 2Lv
natomiast w STW: dt = L[(1+uv) - (1+uv)]/u = L 2uv/u = 2Lv
rewelacja!
...........

Pomiary studentów nie mają znaczenia - jak zwykle.

I to samo dotyczy słynnych rewelacji z kwantowej: EPR-Bell testy i wnioski o jakiejś fantastycznej nielokalności - kpiny!

To ich 'super rewelacyjne wyniki' można wyprodukować sobie na... domowym komputerku, co dawno tu pokazywałem.
Pawel077 (1855 punktów)
>Przecież to było wyprodukowane z TL,

Ale transformacje Lorentza można wyprowadzić z zasady względności, czyli z postulatu, na którym opiera się STW.

>dx'/dt' = ...
>no a ten numerek: t' = ... nie jest przecież czasem i nigdy nie był.
>W klasyce obowiązuje t' = t, i to dotyczy LET, bo to jest przecież czysta klasyka - nie?
>można sobie oczywiście uwzględnić że zegary zwalniają: dt' = dt/gamma,
>i kontrakcję jednostki długości...
>a wtedy na pewno nie wyjdzie ten składak z STW.

Przecież LET jest formalnie równoważna STW - te teorie różnią się interpretacją matematyki, która je opisuje. Układ inercjalny poruszający się względem eteru (w LET) jest równoważny układowi inercjalnemu poruszającemu się względem innego układu inercjalnego (w STW). Eter to po prostu układ inercjalny, który w LET ma status układu wyróżnionego.

>Sam wzorek był wyprowadzany bez STW,

Wzór wyprowadza się z STW, tak samo jak transformacje Lorentza.

>no ale jak widać nie jest to wcale takie 'uniwersalne'.

Po czym widać? Jak dotąd nie przedstawiłeś żadnych rzetelnych wyników, z których wynika, że nie jest to uniwersalne.

>Wątpię aby sprawdzali Sagnaca w różnych mediach:
>szkło, woda, plastik, gazy, itd.

Ale na jakiej podstawie sugerujesz, że w tych mediach wynik będzie niezgodny z teorią względności?
alsor (3283 punktów)
>Przecież LET jest formalnie równoważna STW - te teorie różnią się interpretacją matematyki, która je opisuje. Układ inercjalny poruszający się względem eteru (w LET) jest równoważny układowi inercjalnemu poruszającemu się względem innego układu inercjalnego (w STW). Eter to po prostu układ inercjalny, który w LET ma status układu wyróżnionego.

Taka jest obecna wykładnia i głównie wikipedystów chyba.
Teoria Lorentza nigdy nie była identyczna z relatywistycznymi wypocinami Einsteina.
Poincare też uśmiał się nieźle,
zresztą on sam podał wzór na prędkość światła, którego do dziś nie rozumieją amatorzy:

A.
c = sqrt(1-v^2)/(1+vcosf);

tak zwana elipsa Poincarego.

>>Sam wzorek był wyprowadzany bez STW,
>Wzór wyprowadza się z STW, tak samo jak transformacje Lorentza.

Transformacji Lorentza nie ma i nigdy nie było;

znany numer:
B. t' = k(1-vx), to był tylko taki skecz Lorentza,

formalnie to jest zamiennik A, z uwagi na geometrię:
r' = c't = ct', wtedy t' przyjmuje rolę c'.

>>no ale jak widać nie jest to wcale takie 'uniwersalne'.
>Po czym widać? Jak dotąd nie przedstawiłeś żadnych rzetelnych wyników, z których wynika, że nie jest to uniwersalne.
>>Wątpię aby sprawdzali Sagnaca w różnych mediach:
>>szkło, woda, plastik, gazy, itd.
>Ale na jakiej podstawie sugerujesz, że w tych mediach wynik będzie niezgodny z teorią względności?

Ja widzę sporo niezgodności - niedoróbek.
A zaraz porównamy Dopplera, i co wtedy się stanie gdy się okaże że w NASA pracują frajerzy?
Pawel077 (1855 punktów)
>Taka jest obecna wykładnia i głównie wikipedystów chyba.

Tak uważa każdy, kto rozumie podstawy zarówno STW jak i LET.

>Teoria Lorentza nigdy nie była identyczna z relatywistycznymi wypocinami Einsteina.
>Poincare też uśmiał się nieźle,

Poincare doskonale rozumiał, że różnica między STW i LET, to kwestia interpretacji (konwencji). Sam był przywiązany do koncepcji eteru, ale rozumiał, że STW daje identyczne przewidywania. W 1912 pisał tak:

"Obecnie część fizyków chce przyjąć nową konwencję. To nie jest tak, że są do tego zmuszeni. Uznali ją za wygodniejszą, to wszystko. A ci, co nie podzielają tej opinii, mogą bez przeszkód pozostać przy starym, aby nie burzyć starych nawyków."
alsor (3283 punktów)
Ale przecież wykrycie jest tu banalne, np. robimy tak jak NASA z tym flyby:

---------> V -> cała planeta tak leci w tym eterze

i teraz wystrzeliwujemy dwa identyczne obiekty, z pr. u

u <---- Ziemia ----> u

no i cóż z tego wyjdzie?

Wedle STW u = u, bo nie ma wyróżnionego układu - tak?

no ale przecież:
u'+ = (u+V)/(1+uV)-V, a przeciwnie: u'- = V-(u-V)/(1-uV)

i jest ewidentnie: u'+ <> u'-,
zatem pomiary dopplera jak i dystansu to ujawnią - będzie to widać - nie?

zatem mamy ewidentnie V <> 0, co jest sprzeczne z STW.

[V^2/c^2 =~ 1e-6, co daje ten 1cm/s, dla u=~12 km/s: du/u = 1e-6]

Proste?

I to właśnie zaliczają permanentnie w tych anomaliach flyby.
The end.
Pawel077 (1855 punktów)
>---------> V -> cała planeta tak leci w tym eterze
>i teraz wystrzeliwujemy dwa identyczne obiekty, z pr. u
>u <---- Ziemia ----> u
>no i cóż z tego wyjdzie?
>Wedle STW u = u, bo nie ma wyróżnionego układu - tak?

Tak - jeśli pomiary robisz w układzie Ziemi. To samo wyjdzie w LET jeśli Ziemia spoczywa względem eteru.

>no ale przecież:
> u'+ = (u+V)/(1+uV)-V, a przeciwnie: u'- = V-(u-V)/(1-uV)
>i jest ewidentnie: u'+ <> u'-,
>zatem pomiary dopplera jak i dystansu to ujawnią - będzie to widać - nie?

Nie. Przecież policzyłem ci na konkretnym przykładzie, że wyniki pomiarów będą identyczne. Sytuacja w LET, gdy Ziemia porusza się w eterze z prędkością V, jest analogiczna do sytuacji w STW, gdy Ziemia porusza się z prędkością V względem jakiegoś innego układu inercjalnego, z perspektywy którego dokonujemy pomiarów. Jak się uwzględni skrócenie Lorentza i dylatację czasu, to wszystko się zgadza.
alsor (3283 punktów)
Nie ma tu znaczenia co widzisz z innego układu,
a na nawet lepiej: tu nie ma innego układu, bo my wszystko mierzymy u siebie - tu na ziemi.

I w ramach STW zawsze ma być V=0, bo na tym polega ten relatywizm - nie ma V!

Natomiast w wersji z wyróżnionym układem, czyli z tym eterem,
i gdy masz V <> 0, wtedy pomiary prędkości i odległości to wykażą.

Co właśnie pomiary NASA wykazują pięknie i jednoznacznie, więc wniosek jest jeden:
istnieje układ wyróżniony, w którym się poruszamy, co jest sprzeczne z STW.
Pawel077 (1855 punktów)
>Natomiast w wersji z wyróżnionym układem, czyli z tym eterem,
>i gdy masz V <> 0, wtedy pomiary prędkości i odległości to wykażą.

Nie wykażą. Przecież policzyłem, że nie wykażą. Wyniki pomiarów dla układu spoczywającego względem eteru są takie same jak dla układu poruszającego się względem eteru.

>Co właśnie pomiary NASA wykazują pięknie i jednoznacznie,

Pomiary NASA niczego takiego nie wykazują. Opierasz się na jakichś anomaliach, które nie zawsze występują.

>więc wniosek jest jeden:
>istnieje układ wyróżniony, w którym się poruszamy, co jest sprzeczne z STW.

Możliwość wykrycia takiego wyróżnionego układu sfalsyfikowałoby zarówno STW jak i LET.
alsor (3283 punktów)
Sam sobie zaprzeczasz.

wzór na składanie: w = (u+v)/(1+uv)
pojawia się w STW jako konsekwencja tej geometrii hiperbolicznej.

i to zupełnie inaczej działa w tej wersji!

w szczególności nie ma tam operacji typu:
w' = (u+v)/(1+uv) - v = u(1-v^2)/(1+uv) <> u

i tu jest użyty Galileusz: w' = w-v, a nie tr.Lorentza!

ale w LET tak wolno, bo to jest klasyka.

natomiast w stw tak to się robi:

w' = (w-v)/(1-wv)

czyli w stw zawsze używamy tego składania relatywistycznego pomiędzy układami.

w' = [(u+v)/(1+uv)-v]/[1-(u+v)/(1+uv)v] = u(1-v^2)/(1+uv) /[(1+uv -uv-v^2)/(1+uv)] = u

i to chodzi - w STW prędkości są zawsze symetryczne.
Pawel077 (1855 punktów)
>natomiast w stw tak to się robi:
>w' = (w-v)/(1-wv)

W LET też tak to się robi. Jak by się tak nie robiło, to by się dostawało układy (obiekty) poruszające się względem eteru z prędkościami większymi od prędkości światła.
Przyjmijmy, że poruszasz się względem eteru z prędkością 0,8c i wystrzeliwujesz (w kierunku swojego ruchu w eterze) pocisk z prędkością 0,5c. Według twojego rozumowania, pocisk porusza się względem eteru z prędkością 1,3c. Przecież to nonsens. To, że według twoich pomiarów (zrobionych z układu poruszającego się w eterze z prędkością 0,8c) wyjdzie ci, że pocisk miał prędkość względem ciebie 0,5c, jest spowodowane tym, że zostałeś oszukany. Tym się właśnie charakteryzuje LET - układy poruszające się w eterze są oszukiwane. Jeśli poruszasz się eterze z v=0,8c, to pocisk nie może mieć względem ciebie prędkości 0,5c (chociaż tak będzie ci się wydawało).
alsor (3283 punktów)
źle kombinujesz.
właśnie na tym polega różnica pomiędzy STW i LET,
że faktycznie jest spełniona zależność:
w = (u+v)/(1+uv)

różnica polega na tym, że w STW jest to efekt z geometrii hiperbolicznej,
natomiast w LET wynika to z zasady zachowania energii-pędu,
czyli z przyrostu masy, czy bezwładności ciał, po prostu:
masa rośnie faktycznie, zegary zwalniają faktycznie, i kontrakcja jest prawdziwa - na tym polega różnica z STW.

E = mc^2 gamma, i stąd prędkość wystrzału do przodu nie jest równa:
w = u+v, lecz mniejsza - bo teraz również masa wzrasta i kosztem wzrostu prędkości

a do tyłu jest tu większa prędkość wystrzału, bo wtedy gamma maleje ewidentnie, więc prędkość wzrasta.

Innymi słowy ta prędkość jest faktyczną prędkością - w sensie klasycznym,
a w relatywistycznym jest to tylko taki bajer geometrii hiperbolicznej,
co jest oczywistym nonsensem - nie ma tu żadnej przestrzeni hiperbolicznej.

A weryfikacja jest właśnie taka jak mówiłem:
strzelamy z procy satelitę do tyłu względem V ziemi,
a wtedy otrzymamy większą prędkość od 'newtonowskiej',
i odwrotnie: do przodu mniejszą - co NASA pięknie ujawniają od lat.



Vziemi = 500 km/s, na Magellana - wystarczy strzelić w tym kierunku, a wtedy 'anomalia' będzie maksymalna.
Pawel077 (1855 punktów)
Chcesz powiedzieć, że relatywistyczne składanie prędkości działa tylko w kierunku ruchu? Nie osłabiaj mnie. Przecież to nie miałoby żadnego sensu. Prawa fizyki nie zależą od kierunku ruchu. Przecież ten wzór ma zastosowanie również do światła.

c' = v+c / 1+ vc/c^2 = v+c / 1+ v/c = c(v+c) / (c+v) = c

-c' = v-c / 1- vc/c2 = v-c / 1-v/c = c(v-c) / (c-v) = -c

A według twojej fizyki c'=c, ale -c'=v-c
alsor (3283 punktów)
oczywiście że ten wzór nie działa dla światła.
Poprawny wzór na prędkość światła w układzie ruchomym podałem w innym temacie - za Poincarym, ale to łatwo wyprowadzić.
Pawel077 (1855 punktów)
>oczywiście że ten wzór nie działa dla światła.

Działa. Przecież wykazalem że działa.
alsor (3283 punktów)
c' = c/(1+v/c) =~ c-v tak to działa i niestety.
jar12 (851 punktów)
to jest bardzo proste nie nie ma przyczynowości ani lokalności, po prostu STW tłumaczy głębsze zjawiska które wynikają z tkanki wszechświata. Z Pola sił. Stała c nie jest stała fundmentalną ale obowiązuje !!!!!! - dla energii - bowiem wynika z przenoszenia - podobnie jak dźwięk.
jar12 (851 punktów)
dodam że wg mnie jest jedno pole - POLE SILNE - to tkanka Wszechświata - tak to moja teoria - zresztą bliska teorii strun
Murdoch_13 (1467 punktów)
>robimy dwa identyczne sita - takie podziurawione koła,
>zaczepiamy oba na jednej osi o długości L,
>co potem rozkręcamy.
>i teraz zwyczajnie puszczamy światło przez oba te sita:
>--> c+v A ----------------B <--c-v
>tak to wygląda.
>zatem gdy mamy c = const w obu kierunkach, wtedy światło na pewno przejdzie przez oba sita,
>niezależnie od kierunku.
>ale gdy jest c-v i c+v, wtedy będzie już inaczej - przejdzie tylko w jednym kierunku.
>warunek przejścia można sobie wyliczyć, i to zależy od v, więc
>można wyznaczyć to v - swoją własną prędkość w tym eterze Lorentza.
>Dlaczego tak prostego testu nie robią fizycy?

Każdy tego typu rzekomy pomiar opiera się na ukrytym założeniu, które jest równoważne przyjęciu pewnej konwencji synchronizacji zegarów.

W tym przypadku zakłada się, że ośka jest idealnie sztywna lub przynajmniej symetrycznie sztywna w obu kierunkach.

W rzeczywistości jednak tak nie jest - odkształcenie w jedną stronę przemieszcza się szybciej, natomiast "pod prąd" względem eteru - wolniej.

.
alsor (3283 punktów)
>W tym przypadku zakłada się, że ośka jest idealnie sztywna lub przynajmniej symetrycznie sztywna w obu kierunkach.
>W rzeczywistości jednak tak nie jest - odkształcenie w jedną stronę przemieszcza się szybciej, natomiast "pod prąd" względem eteru - wolniej.

Niestety, ale warunki pełnej symetrii, które tu mamy zapewnione, niwelują wszelkie improwizacje.

AB = BA,
ustabilizowana rotacja jest identyczna na obu sitach:
stalowy wał nie może się kręcić z różnymi obrotami na swoich końcach,
bo by się ukręcił z czasem - co nie ma miejsca w praktyce.

puszczam światło z A do B: c-v, a przeciwnie będzie c+v,
więc to jest jednoznaczne: w prawo widać a w lewo nie widać.
Murdoch_13 (1467 punktów)
>ustabilizowana rotacja jest identyczna na obu sitach:
>stalowy wał nie może się kręcić z różnymi obrotami na swoich końcach,
>bo by się ukręcił z czasem - co nie ma miejsca w praktyce.

Nie twierdzę, że będzie się obracał z różnymi prędkościami na końcach.

Wystarczy jednak, że odkształcenie szybciej dotrze do jednego z końców, co spowoduje minimalne przesunięcie otworu na jednym końcu względem drugiego - nawet stal nie jest idealnie sztywna.

W teorii LET to przesunięcie otworów zapewne pokryje się z różnicą prędkości światła w obu kierunkach.

.
alsor (3283 punktów)
>>ustabilizowana rotacja jest identyczna na obu sitach:
>>stalowy wał nie może się kręcić z różnymi obrotami na swoich końcach,
>>bo by się ukręcił z czasem - co nie ma miejsca w praktyce.
>Nie twierdzę, że będzie się obracał z różnymi prędkościami na końcach.
>Wystarczy jednak, że odkształcenie szybciej dotrze do jednego z końców, co spowoduje minimalne przesunięcie otworu na jednym końcu względem drugiego - nawet stal nie jest idealnie sztywna.

Przecież możesz to rozkręcić raz i to się będzie kręcić na zawsze -
jak np. planety - kręcą się?

>W teorii LET to przesunięcie otworów zapewne pokryje się z różnicą prędkości światła w obu kierunkach.

Nie. STW pada w tym teście bezdyskusyjnie:
tam masz założenie o równorzędności układów,
no a przecież wcale ta nie jest - istnieje układ wyróżniony,
w którym jest to c dla światła, a w innych - ruchomych jest c-v, a nie to samo wszędzie,
co ten test wykazuje beznamiętnie.
Murdoch_13 (1467 punktów)
>>>ustabilizowana rotacja jest identyczna na obu sitach:
>>>stalowy wał nie może się kręcić z różnymi obrotami na swoich końcach,
>>>bo by się ukręcił z czasem - co nie ma miejsca w praktyce.
>>Nie twierdzę, że będzie się obracał z różnymi prędkościami na końcach.
>>Wystarczy jednak, że odkształcenie szybciej dotrze do jednego z końców, co spowoduje minimalne przesunięcie otworu na jednym końcu względem drugiego - nawet stal nie jest idealnie sztywna.
>Przecież możesz to rozkręcić raz i to się będzie kręcić na zawsze -
>jak np. planety - kręcą się?

Tak, ale i tak pojawi sie przesuniecie w ustawieniu otworow

Tam gdzie swiatlo leci pod prad wzgledem eteru, tam tez odksztalcenie oski szlo dluzej, wiec swiatlo ma wiecej czasu na trafienie w otwor!

W efekcie nawet gdyby predkosc swiatla w obydwu kierunkach byla rozna, impulsy swiatla beda jednoczesnie wpadac w obydwa otwory

>tam masz założenie o równorzędności układów,
>no a przecież wcale ta nie jest - istnieje układ wyróżniony

STW mozna przeformulowac do postaci z niewykrywalnym eterem Lorentza i o tym wlasnie pisze wyzej:

en.wikiped(*)uivalent_to_special_relativity

.
alsor (3283 punktów)
>Tak, ale i tak pojawi sie przesuniecie w ustawieniu otworow
>Tam gdzie swiatlo leci pod prad wzgledem eteru, tam tez odksztalcenie oski szlo dluzej, wiec swiatlo ma wiecej czasu na trafienie w otwor!

puszczamy światło po rozkręceniu a nie w czasie rozkręcania,
a wtedy nie ma tu żadnych sił wzdłuż - całość wiruje równo bo swobodnie, jak planeta.

ewentualnie rozkręcamy to bardzo wolno,
a wówczas te naprężenia/oscylacje są praktycznie zerowe -
światło przelatuje niemal momentalnie, a więc praktycznie rotacje są równe cały czas: wA = wB,
czyli nie ma żadnych rozjazdów.

>W efekcie nawet gdyby predkosc swiatla w obydwu kierunkach byla rozna, impulsy swiatla beda jednoczesnie wpadac w obydwa otwory

Jakoś nie było tak:
ja podaję metodę, którą chyba z 50 lat temu zmierzono prędkość...
... Układu Słonecznego, wynik wynosił około 300 km/s,
co jest zgodne z wieloma innymi tego typu pomiarami - w tym i Michelsona.

v = 500 km/s w kierunku na Obłoki Magellana - taka jest ta prędkość.
w praktyce mierzą od 200 do 400 bo to przecież zależy od pory dnia i roku:
aparaura leży poziomo, na Ziemia przecież się obraca stale,
więc mierzymy: v*cos(f), gdzie f - to kąt pomiędzy v i tą linią poziomą,
wzdłuż której biegnie światło.

>>tam masz założenie o równorzędności układów,
>>no a przecież wcale ta nie jest - istnieje układ wyróżniony
>STW mozna przeformulowac do postaci z niewykrywalnym eterem Lorentza i o tym wlasnie pisze wyzej:
>en.wikiped(*)uivalent_to_special_relativity

Wiele rzeczy można zrobić.. ale czy warto?
np. płaskoziemie i geocentryzm raczej nie były 'przeformułowywane'.
Murdoch_13 (1467 punktów)
>ja podaję metodę, którą chyba z 50 lat temu zmierzono prędkość...
>... Układu Słonecznego, wynik wynosił około 300 km/s,
>co jest zgodne z wieloma innymi tego typu pomiarami - w tym i Michelsona.
>v = 500 km/s w kierunku na Obłoki Magellana - taka jest ta prędkość.

No nie sądzę.

Żeby cokolkwiek z tej metody wyliczyc, trzeba najpierw znac predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia osi w obydwu kierunkach.

A to wymagaloby zsynchronizowanych zegarów - czyli wracamy do punktu wyjscia!

Każda próba pomiaru jakichkolwiek jednokierunkowych predkosci (nietylko predkosci swiatla!) wymaga wprowadzenia założenia o konwencji synchronizacji - w Twoim przypadku taką konwencją jest założenie o idealnej sztywności ośki.

To lezy wlasnie u podstaw STW - uswiadomienie sobie, ze nie mamy absolunej definicji rownoczesnosci i bazujemy na konwencji - pisal o tym Poincare.

Stad wlasnie to zalozenie w STW o stalosci predkosci swiatla, ktore jest tak naprawde ustaleniem precyzyjnej definicji rownoczesnosci.

.
alsor (3283 punktów)
>>ja podaję metodę, którą chyba z 50 lat temu zmierzono prędkość...
>>... Układu Słonecznego, wynik wynosił około 300 km/s,
>>co jest zgodne z wieloma innymi tego typu pomiarami - w tym i Michelsona.
>>v = 500 km/s w kierunku na Obłoki Magellana - taka jest ta prędkość.
>No nie sądzę.
>Żeby cokolkwiek z tej metody wyliczyc, trzeba najpierw znac predkosc rozchodzenia sie odksztalcenia osi w obydwu kierunkach.
>A to wymagaloby zsynchronizowanych zegarów - czyli wracamy do punktu wyjscia!
>Każda próba pomiaru jakichkolwiek jednokierunkowych predkosci (nietylko predkosci swiatla!) wymaga wprowadzenia założenia o konwencji synchronizacji - w Twoim przypadku taką konwencją jest założenie o idealnej sztywności ośki.
>To lezy wlasnie u podstaw STW - uswiadomienie sobie, ze nie mamy absolunej definicji rownoczesnosci i bazujemy na konwencji - pisal o tym Poincare.
>Stad wlasnie to zalozenie w STW o stalosci predkosci swiatla, ktore jest tak naprawde ustaleniem precyzyjnej definicji rownoczesnosci.

no to sobie wyliczaj - ja nie muszę zajmować się pierdołami,

stal, czy szkło: c_sonic = 3-5km/s, natomiast: c = 300000 km/s,
więc wynik jest oczywisty.

oscylacje nie mają tu znaczenia - światło bardzo szybkie jest, niewyobrażalnie szybkie!
Murdoch_13 (1467 punktów)
>stal, czy szkło: c_sonic = 3-5km/s, natomiast: c = 300000 km/s,

No to wlasnie zle ze stal przenosi oddzialywanie tak wolno - to kompletnie w takim razie te metode rozwala

.
alsor (3283 punktów)
>>stal, czy szkło: c_sonic = 3-5km/s, natomiast: c = 300000 km/s,
>No to wlasnie zle ze stal przenosi oddzialywanie tak wolno - to kompletnie w takim razie te metode rozwala

ależ wolność jest bardzo użyteczna - nie?

im szybciej gadasz tym głupiej, bo sam za sobą nie nadążasz;
na tym polega problem sekciarzy, reklamiarzy, polityków, papieżów...
tych wszystkich śmiesznych szczurków: spalają się już na przedbiegach.

relatywizm powstał 100 lat temu zaledwie, no i już się skończył...
w zasadzie w ogóle nie zaistniał w historii nauki.
21-05-2025 22:05 
 Ocena 1 na 1
Murdoch_13 (1467 punktów)
Jeśli chcesz wierzyć, że wszystko da się zmierzyć i że konwencje synchronizacji są zbędne, to proszę bardzo - żyj dalej w tej iluzji.

Filozofowie już dawno zrozumieli, że empirycznie doświadczamy jedynie tego, co mieści się w granicach naszej świadomości. To, co nazywasz "rzeczywistością" jest jedynie jej interpretacją - daleką od jakiejkolwiek "nagiej prawdy".

Jeśli zależy ci na wyjściu poza tę świadomość i stworzeniu teorii "obiektywnej", musisz przyjąć do wiadomości, że wymaga to założeń nieempirycznych.

Bez nich - takich jak konwencja synchronizacji - nie zbudujesz nawet podstawowej spójności w swoich modelach.

Możesz próbować to ignorować, ale prędzej czy później uderzysz w ścianę tych ograniczeń.

plato.stanford.edu/entries/spacetime-convensimul/

.
alsor (3283 punktów)
>Jeśli chcesz wierzyć, że wszystko da się zmierzyć i że konwencje synchronizacji są zbędne, to proszę bardzo - żyj dalej w tej iluzji.

konwencje są pospolite bo użyteczne,
np. GPS działa na tej konwencji relatywistycznego czasu - no i co z tego?
działa więc jest ok... znaczy działa niskim kosztem, bezwiednie - empirycznie.

>Filozofowie już dawno zrozumieli, że empirycznie doświadczamy jedynie tego, co mieści się w granicach naszej świadomości. To, co nazywasz "rzeczywistością" jest jedynie jej interpretacją - daleką od jakiejkolwiek "nagiej prawdy".

Nie mam z tym problemu:
ludzie mają różne 'świadomości' - jedni mniejszą inni węższą.

>Jeśli zależy ci na wyjściu poza tę świadomość i stworzeniu teorii "obiektywnej", musisz przyjąć do wiadomości, że wymaga to założeń nieempirycznych.
>Bez nich - takich jak konwencja synchronizacji - nie zbudujesz nawet podstawowej spójności w swoich modelach.
>Możesz próbować to ignorować, ale prędzej czy później uderzysz w ścianę tych ograniczeń.
>plato.stanford.edu/entries/spacetime-convensimul/

Poincare miał pełną rację, i ostrzegał przyd tym frajerów -
żeby nie nadużywali tej 'swobody', bo co?
Bo się pogubią i utoną w tym oceanie swobody, co nastąpiło niebawem i kwitnie do dziś.
konradsadlik (308 punktów)
>>Tak, ale i tak pojawi sie przesuniecie w ustawieniu otworow
>>Tam gdzie swiatlo leci pod prad wzgledem eteru, tam tez odksztalcenie oski szlo dluzej, wiec swiatlo ma wiecej czasu na trafienie w otwor!
>puszczamy światło po rozkręceniu a nie w czasie rozkręcania,
>a wtedy nie ma tu żadnych sił wzdłuż - całość wiruje równo bo swobodnie, jak planeta.
>ewentualnie rozkręcamy to bardzo wolno,
> a wówczas te naprężenia/oscylacje są praktycznie zerowe -
> światło przelatuje niemal momentalnie, a więc praktycznie rotacje są równe cały czas: wA = wB,
>czyli nie ma żadnych rozjazdów.
>>W efekcie nawet gdyby predkosc swiatla w obydwu kierunkach byla rozna, impulsy swiatla beda jednoczesnie wpadac w obydwa otwory
>Jakoś nie było tak:
>ja podaję metodę, którą chyba z 50 lat temu zmierzono prędkość...
>... Układu Słonecznego, wynik wynosił około 300 km/s,
>co jest zgodne z wieloma innymi tego typu pomiarami - w tym i Michelsona.
>v = 500 km/s w kierunku na Obłoki Magellana - taka jest ta prędkość.
>w praktyce mierzą od 200 do 400 bo to przecież zależy od pory dnia i roku:
>aparaura leży poziomo, na Ziemia przecież się obraca stale,
>więc mierzymy: v*cos(f), gdzie f - to kąt pomiędzy v i tą linią poziomą,
> wzdłuż której biegnie światło.
>>>tam masz założenie o równorzędności układów,
>>>no a przecież wcale ta nie jest - istnieje układ wyróżniony
>>STW mozna przeformulowac do postaci z niewykrywalnym eterem Lorentza i o tym wlasnie pisze wyzej:
>>en.wikiped(*)uivalent_to_special_relativity
>Wiele rzeczy można zrobić.. ale czy warto?
>np. płaskoziemie i geocentryzm raczej nie były 'przeformułowywane'.
>

Nic tak nie zmierzysz.
Tutaj masz to swoje koło, jak będziesz je widział w układzie własnym:



A tutaj masz jak będzie wyglądać z układu eteru w którym się porusza (w tym przypadku w prawo z v=0,5c)



Zauważ, że połowę obwodu koło pokonuje szybciej, a drugą połowę wolniej. Idealnie skompensuje to nierównomierną prędkość światła tam i z powrotem.
Nic nie wykryjesz.

W kole nie powstają też żadne dodatkowe naprężenia, deformacje materiałowe, jeżeli założysz, że wszelkie siły, oddziaływania, a także sam kształt materii deformuje się z powodu asymetrycznej prędkości światła, oddziaływań i prędkości rozchodzenia się wszelako rozumianej informacji.
alsor (3283 punktów)
Zasłyszane bzdury powielasz.

Michelson wykrył około v=8km/s, ale było to w kierunku na północ-południe,
wiec zostało to zignorowane, bo oni naiwnie liczyli na te 30 km/s wschód-zachód - z obiegu dookoła Słońca.

niemniej on zmierzył dobrze:
8 x 40 = 320 km/s, i to jest poprawny wynik, biorąc pod uwagę nachylenie osi Ziemi, miejsce pomiaru, itd.:
320 = 500 x cosf, wylicz sobie kąt f.

czynnik 40 wynika z refrakcji powietrza, którego nie uwzględniono:

... sqrt(n^2-1) = 1/41, dla powietrza: n = 1.0003.

Jedynie w doskonałej próżni efekt jest zerowy, no ale niestety:
mamy tu powietrza pod dostatkiem, więc tę anizotropię łatwo zmierzyć.
...

Natomiast te pokrzywione rotacje, które prezentujesz nie mają tu znaczenia:
oba sita są tak samo zdeformowane z uwagi na full symetrię: prawo = lewo.

Miejsce i moment rozkręcania są nieistotne - z uwagi na c >> v >> v_sonic.
.........

W praktyce odległości pomiędzy szczelinami w sicie są rzędu 0.1 mm, albo i 0.001m,
czyli tam masz prawie zerowy kąt, a nie pół okręgu - to jest liniowe po prost,
jakbyś strzelał do przesuwającego się celu, co też łatwo zrealizować - za pomocą prostych taśm zamiast okręgów...
........

Sugerujesz że podczas rotacji dwóch odległych ciał istnieje trwały niesymetryczny skręt, czy jak?
Takie coś nie ma tu znaczenia - wykryjemy przy okazji i ten skręt.
konradsadlik (308 punktów)
>Zasłyszane bzdury powielasz.
>Michelson wykrył około v=8km/s, ale było to w kierunku na północ-południe,
>wiec zostało to zignorowane, bo oni naiwnie liczyli na te 30 km/s wschód-zachód - z obiegu dookoła Słońca.

Niby dlaczego naiwnie?
Nawet zakładając najgorszy scenariusz, że Słońce jest idealnie w spoczynku względem eteru, powinni zmierzyć te 30 km/s różnicy między ramionami (przesunięcie o 0,4 prążka - wyraźnie wykrywalne).

W przypadku ruchu Słońca z prędkością 500 km/s, nawet prostopadle do płaszczyzny ekliptyki - prążki powinny się przesunąć o wiele długości.

Natomiast nie za bardzo rozumiem ten twój argument z refrakcją. Chodzi ci o to, że wleczenie światła przez powietrze zmniejszy efekt ponad 40-krotnie? Przecież to też wykluczono w wielu eksperymentach przeprowadzanych w wysokiej próżni.

Tak czy inaczej nie znalazłem też żadnych źródeł, żeby cokolwiek wykryli. Mowa jest jedynie o zaniedbywalnie małym ruchu prążków - o jakieś 1/100 długości.

(oczywiście pisząc to zakładam ich tok rozumowania, bo biorąc pod uwagę, że materia podlega przekształceniom Lorentza, nie powinniśmy niczego wykryć).

>W praktyce odległości pomiędzy szczelinami w sicie są rzędu 0.1 mm, albo i 0.001m,
>czyli tam masz prawie zerowy kąt, a nie pół okręgu - to jest liniowe po prost,
>jakbyś strzelał do przesuwającego się celu, co też łatwo zrealizować - za pomocą prostych taśm >zamiast okręgów...

>Sugerujesz że podczas rotacji dwóch odległych ciał istnieje trwały niesymetryczny skręt, czy >jak?
>Takie coś nie ma tu znaczenia - wykryjemy przy okazji i ten skręt.

Nie ma znaczenia czy to będzie koło, czy zestaw dwóch równoległych taśm z sitami. Ruch przez eter spowoduje rozsynchronizowanie ich ruchu, którego nie jesteś w stanie w żaden sposób zmierzyć (z powodu asymetrii prędkości światła). W rezultacie zawsze wynik będzie zerowy.
alsor (3283 punktów)
>>Zasłyszane bzdury powielasz.
>>Michelson wykrył około v=8km/s, ale było to w kierunku na północ-południe,
>>wiec zostało to zignorowane, bo oni naiwnie liczyli na te 30 km/s wschód-zachód - z obiegu dookoła Słońca.
>Niby dlaczego naiwnie?
>Nawet zakładając najgorszy scenariusz, że Słońce jest idealnie w spoczynku względem eteru, powinni zmierzyć te 30 km/s różnicy między ramionami (przesunięcie o 0,4 prążka - wyraźnie wykrywalne).
>W przypadku ruchu Słońca z prędkością 500 km/s, nawet prostopadle do płaszczyzny ekliptyki - prążki powinny się przesunąć o wiele długości.

Nie jest tak.

Ta prędkość Układu Słonecznego v=~500 km/s jest faktycznie prawie prostopadła do ekliptyki,
zatem ta składowa z orbity 30km/s praktycznie nic tu nie wnosi, co łatwo sobie sprawdzić:

suma dwóch prostopadłych: 500 i 30 =
sqrt(500^2 + 30^2) = 500.9, czyli nadal mamy to samo ~500;
1/500 = 0.002 jest warte tyle co nic,
przecież tu sam pomiar i tak ma znacznie większe błędy - błąd rzędu 1% byłyby super!

A w czasach Michelsona mierzyli z błędem chyba z 10%, albo i jeszcze gorzej;
8-12 km/s, czyli prawie 50% błędu tu zaliczali... ale i to nam wystarczy -
wynik jest ewidentnie niezerowy, co serwują relatywiści od 100 lat!

en.wikiped(*)lson-Morley_experiment

>Natomiast nie za bardzo rozumiem ten twój argument z refrakcją. Chodzi ci o to, że wleczenie światła przez powietrze zmniejszy efekt ponad 40-krotnie? Przecież to też wykluczono w wielu eksperymentach przeprowadzanych w wysokiej próżni.

przecież to idzie odwrotnie: im rzadsze medium, czyli to n mniejsze, tym mniej widać.
dla n = 1 nic nie widać, czyli to mamy czynnik oo a nie 40.

sqrt(1^2-1) = 0 = 1/oo -> zero różnicy = widoczności.

dla medium np. n=1.1, otrzymamy:
sqrt(1.1^2-1) = 1/2 około, czyli już świetnie widać tę anizotropię!

Należało odwrotnie robić:
zamiast coraz lepszej próżni: n~=1, trzeba bardziej gęste n
>1,
czyli np. gaz sprężony CO2, itp. i w tym puszczać światło.

>Tak czy inaczej nie znalazłem też żadnych źródeł, żeby cokolwiek wykryli. Mowa jest jedynie o zaniedbywalnie małym ruchu prążków - o jakieś 1/100 długości.

Oczywiście, bo to z kwadratem idzie - stąd ten sqrt...
sqrt(1/100) = 1/10, i dlatego Michelson raportował 1/6 do 1/4,
co daje góra 8 km/s (co x 40 = ok, ale on tego nie wiedział).

>>Takie coś nie ma tu znaczenia - wykryjemy przy okazji i ten skręt.
>Nie ma znaczenia czy to będzie koło, czy zestaw dwóch równoległych taśm z sitami. Ruch przez eter spowoduje rozsynchronizowanie ich ruchu, którego nie jesteś w stanie w żaden sposób zmierzyć (z powodu asymetrii prędkości światła). W rezultacie zawsze wynik będzie zerowy.

czyżbyś nie potrafił wyznaczyć prędkości lotu pocisku: c,
na zadanym dystansie L, mając zmierzone przesunięcie?

t = L/c = D/v;
c - światło, D - rozjazd w bok w czasie t, v - prędkość odjazdu w bok (prostopadle do L).

jeśli jest tam c-v, a w drugą stronę c+v, więc... z czym masz problem?
szczeliny, sita itp. rzeczy są tu po to aby uniknąć pomiaru czasu,
czyli synchronizacji zegarów, bo zaraz wskoczy frajer i GPS zastosuje,
a to jest synchronizowane relatywnie, czyli błędnie, bo z biasem xv/c^2.
Pawel077 (1855 punktów)
>szczeliny, sita itp. rzeczy są tu po to aby uniknąć pomiaru czasu,
>czyli synchronizacji zegarów, bo zaraz wskoczy frajer i GPS zastosuje,
>a to jest synchronizowane relatywnie, czyli błędnie, bo z biasem xv/c^2.

Ty naprawdę myślisz, że zastosowanie osi z sitami pozwala ominąć problem synchronizacji zegarów? To po co ci w ogóle te sita? Zamiast sit zainstaluj na obu końcach osi zegary, które wyzerują się w momencie ich rozkręcenia. Będziesz miał wtedy dwa zsynchronizowane zegary, niezależnie od tego, czy prędkość światła w obie strony jest taka sama czy nie.
Serio myślisz, że da się oszukać w ten sposób prędkość światła?
alsor (3283 punktów)
>Ty naprawdę myślisz, że zastosowanie osi z sitami pozwala ominąć problem synchronizacji zegarów? To po co ci w ogóle te sita? Zamiast sit zainstaluj na obu końcach osi zegary, które wyzerują się w momencie ich rozkręcenia. Będziesz miał wtedy dwa zsynchronizowane zegary, niezależnie od tego, czy prędkość światła w obie strony jest taka sama czy nie.

Oczywiście że tu nie potrzeba synchronizacji, bo jest przecież kolejny test typu MM,
a jak wiadomo Michelson nie potrzebował używać zegarów.

Po fakcie - po wykryciu tego v, można sobie synchronizować,
dt = L/k(c-v) i tyle z tym roboty.

>Serio myślisz, że da się oszukać w ten sposób prędkość światła?

światło nikogo tu nie oszukuje.

Skecz z tym 'relatywizmem', czyli kontrakcje, zegary, itp. zabawki,
polega na tym co zawsze sprawiało wielkie problemy ludziom,
np. dopiero Newton odkrył grawitację, bo wcześniej nikt tego nawet nie zauważał:
ot, chodzimy sobie po Ziemi... i cóż w tym nadzwyczajnego? tak jest i już, mówili cieniasy...
no, ale Newtona to zaintrygowało - zauważył że takie chodzenie jest... nienormalne w istocie!
i tak powstało prawo ciążenia: g = GM/r^2, i plus ruch orbitalny, itd.

Kamuflaż światła wynika wprost z tego co frajerzy nazywają zasadą względności:
po prostu materia eliminuje anizotropię 'przestrzeni' w której funkcjonuje,
ponieważ takie coś jest... normalne - wygodne, optymalne.

A metodami, sposobami wykrywania takich rzeczy zajmują się naukowcy -
do których nie zaliczamy relatywistów, bo to są amatorzy - wiejska nauka,
rozumowanie w stylu: śnieg jest biały, i dlatego krowy piją mleko.
Pawel077 (1855 punktów)
>światło nikogo tu nie oszukuje.

Światło nie - to ty próbujesz oszukać światło. Wiesz, że jeśli układ porusza się w eterze, to nie da się zsynchronizować zegarów światłem, więc wpadłeś na genialny pomysł, że zsynchronizujesz je falą mechaniczną rozchodzącą się w ośrodku materialnym. Równie dobrze możesz te zegary synchronizować gołębiami pocztowymi - równocześnie je wyślesz, to równocześnie dolecą.
Przestań się już kompromitować.
alsor (3283 punktów)
>Światło nie - to ty próbujesz oszukać światło. Wiesz, że jeśli układ porusza się w eterze, to nie da się zsynchronizować zegarów światłem, więc wpadłeś na genialny pomysł, że zsynchronizujesz je falą mechaniczną rozchodzącą się w ośrodku materialnym. Równie dobrze możesz te zegary synchronizować gołębiami pocztowymi - równocześnie je wyślesz, to równocześnie dolecą.
>Przestań się już kompromitować.

Ależ nie ma tu żadnych fal pomiędzy.

Sita wirują równo po ustabilizowaniu;
potem możesz je rozłączyć kompletnie - po rozkręceniu - jasne?

full symetria:
A = B, a ty proponujesz to rekompensować za pomocą c-v = c+v?
Pawel077 (1855 punktów)
>Sita wirują równo po ustabilizowaniu;

Sita wirują w równym tempie, ale są przesunięte względem siebie, bo nie wystartowały równocześnie, więc cały układ będzie skręcony. To skręcenie nie powoduje jednak żadnych naprężeń, bo przenoszenie się naprężeń jest ograniczone prędkością światła.
alsor (3283 punktów)
>Sita wirują w równym tempie, ale są przesunięte względem siebie, bo nie wystartowały równocześnie, więc cały układ będzie skręcony. To skręcenie nie powoduje jednak żadnych naprężeń, bo przenoszenie się naprężeń jest ograniczone prędkością światła.

zapomnij: skręt robi moment siły itd. - to jest prosta mechanika z liceum.
konradsadlik (308 punktów)

>zapomnij: skręt robi moment siły itd. - to jest prosta mechanika z liceum.

A skręt promienia światła w atmosferze też robi moment siły?
alsor (3283 punktów)
>>zapomnij: skręt robi moment siły itd. - to jest prosta mechanika z liceum.
>A skręt promienia światła w atmosferze też robi moment siły?

oczywiście.
każda akcja ma reakcję.

dpęd/dt = siła;

dKręt/dt = moment siły.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>To są tylko założenia. Mylony jest rzeczywisty upływ czasu z opóźnieniem informacji o aktualnej chwili czasowej dt.
>>
>To nie są założenia, tylko wnioski wynikające z założeń. W STW założenia są dwa: zasada względności i stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. Wszystkie konsekwencje STW wynikają z tych dwóch założeń.
>
Chodziło mi o to, że jeśli założeniem jest iż teorie (wymysły) są bardziej prawdziwe od faktów i konkretów, to mylne jest/są nie tylko same założenia lecz i tzw. "wnioski" wynikające z fałszywych założeń.
Po co komu te założenia? Czy nie da się budować nauki na empirii??
przykład:
Z ziemi A startują w przeciwnych kierunkach dwie rakiety B i C z prędkością relatywistyczną.
Wszyscy trzej obserwatorzy A, B i C gotują jajka, a film z tego procesu wraz ze wskazaniem własnego zegara rozsyłają dwóm pozostałym. U każdego z nich według wskazań własnego zegara jajko na miękko ugotuje się po upływie takiego samego przedziału czasu, ale informacja o tym będzie opóźniona (rozciągnięta). Dlaczego?
Które założenie jest potrzebne?
Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem /Brzytwa Ockhama/
Pawel077 (1855 punktów)
Dylatacja czasu między układami nie polega na efektach obserwacyjnych (te efekty można wyliczyć i wziąć na nie poprawkę).
Edward Robak* (2152 punktów)
>Dylatacja czasu między układami nie polega na efektach obserwacyjnych (te efekty można wyliczyć i wziąć na nie poprawkę).

(Wszystko można wyliczyć i wcale nie są do tego potrzebne założenia.) Jeśli wynik obliczeń jest paradoksalny, to trzeba zmienić metody obliczeniowe, bo nauka (w odróżnieniu od literatury) nie może być samozaprzeczająca się. To nie nauka.
Pawel077 (1855 punktów)
STW nie daje paradoksalnych wyników. Wszystkie układy zawsze są zgodne co do wyniku.
Romek Nowicki (181 punktów)
>STW nie daje paradoksalnych wyników. Wszystkie układy zawsze są zgodne co do wyniku.

Oprócz tego, że nie są zgodni co do tego w którym czas upływa wolniej 🤣. Taki mały paradoks.
Chyba jednak wolę teorię eteru.
Pawel077 (1855 punktów)
>Oprócz tego, że nie są zgodni co do tego w którym czas upływa wolniej

Ale to nie jest paradoks. Pewne aspekty rzeczywistości są po prostu względne. Do niektórych jesteśmy przyzwyczajeni (np. do względności współrzędnych przestrzennych), a do innych nie (np. do względności współrzędnej czasowej).
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Oprócz tego, że nie są zgodni co do tego w którym czas upływa wolniej
>>
>Ale to nie jest paradoks. Pewne aspekty rzeczywistości są po prostu względne. Do niektórych jesteśmy przyzwyczajeni (np. do względności współrzędnych przestrzennych), a do innych nie (np. do względności współrzędnej czasowej).
>
Proszę mi odpowiedzieć na takie pytanie:
Gdyby światło (lub jakaś inna forma medium przenoszącego informację) przemieszczało się z prędkością nieskończoną, to obserwator posiadający dostęp do takiego medium widziałby wszystkie zegary w tym samym momencie dt0.
Czy wówczas założenie o względności współrzędnej czasowej byłoby do czegokolwiek potrzebne?
- - -
Wrócę do przykładu z dwoma obserwatorami B i C oddalającymi się od obserwatora A.
Czy obserwatorom B i C będzie się wydawało, że ich zegary chodzą inaczej niż te zegary, które widzą?
Pawel077 (1855 punktów)
>Wrócę do przykładu z dwoma obserwatorami B i C oddalającymi się od obserwatora A.
>Czy obserwatorom B i C będzie się wydawało, że ich zegary chodzą inaczej niż te zegary, które widzą?

Niepotrzebnie skupiasz się na tym, co obserwatorzy widzą. Dla każdego z obserwatorów, zegary które się poruszają (względem danego obserwatora), chodzą wolniej (o czynnik Lorentza) niż ich własne zegary (czynnik Lorentza zależy od względnej prędkości układów). Dla obserwatora A, zegary B i C chodzą wolniej o ten sam czynnik (bo B i C mają taką samą prędkość względem A). Dla obserwatora B, zegary A i C chodzą wolniej, ale C chodzi wolniej od A, bo prędkość C względem B jest większa niż prędkość A względem B. Dla obserwatora C, zegary A i B chodzą wolniej, ale B chodzi woniej od A, bo prędkość B względem C jest większa niż prędkość A względem C. Obserwacja tych zegarów nie ma tu nic do rzeczy. Dylatacja czasu nie jest efektem wizualnym.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>Wrócę do przykładu z dwoma obserwatorami B i C oddalającymi się od obserwatora A.
>>Czy obserwatorom B i C będzie się wydawało, że ich zegary chodzą inaczej niż te zegary, które widzą?

>Niepotrzebnie skupiasz się na tym, co obserwatorzy widzą.

To proszę się skupić i odpowiedzieć:
czy patrząc na zegar pokazujący godzinę 12:00 widzi pan godzinę 12:00 czy jakąś inną godzinę spowolnioną teoretycznie (a nie w rzeczywistości) przez teoretyczny "czynnik Lorentza".?
Przecież to co obserwatorzy widzą jest dowodem naukowym. Dlaczego nauka miałaby odrzucać dowody dla ratowania fałszywych pseudonaukowych założeń (postulatów)?
Pawel077 (1855 punktów)
>czy patrząc na zegar pokazujący godzinę 12:00 widzi pan godzinę 12:00 czy jakąś inną godzinę

Jakąś inną. Jeśli np. zegar jest oddalony ode mnie na odległość jeden minuty świetlnej, to kiedy zegar wskazuje 12:00, to ja widzę 11:59. Jeśli zegar porusza się względem mnie, to sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, bo dochodzi jeszcze efekt Dopplera, który wizualnie wpływa na widziane przez mnie tempo tykania zegara. Ale te wizualne efekty, to nie jest dylatacja czasu.
Edward Robak* (2152 punktów)
>>czy patrząc na zegar pokazujący godzinę 12:00 widzi pan godzinę 12:00 czy jakąś inną godzinę

>Jakąś inną. Jeśli np. zegar jest oddalony ode mnie na odległość jeden minuty świetlnej, to kiedy zegar wskazuje 12:00, to ja widzę 11:59. Jeśli zegar porusza się względem mnie, to sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, bo dochodzi jeszcze efekt Dopplera, który wizualnie wpływa na widziane przez mnie tempo tykania zegara. Ale te wizualne efekty, to nie jest dylatacja czasu.

Proszę cofnąć się do mojej wypowiedzi z 18 maja 2025 14:33
www.racjonalista.pl/forum.php/s,941882#w942259
Tam pytam o przekazywanie informacji z prędkością nieskończoną.
Obojętnie w jakiej odległości ode mnie jest zegar "sekunda" czy "miliard lat" i obojętnie czy przemieszcza się względem mnie czy jest w stałej odległości, to ja patrząc na 12:00 widzę 12:00.
NIE MA ŻADNEGO OPÓŹNIENIA BO PRZEKAZANIE OBRAZU JEST NATYCHMIASTOWE!
Czy pan to rozumie?
Pawel077 (1855 punktów)
Gdyby światło poruszało się z nieskończoną prędkością, to fizyka byłaby zupełnie inna - nie byłoby np. dylatacji czasu.
Ale na potrzeby edukacyjne możemy sobie przyjąć, że masz taką czarodziejską lunetę, która pokazuje ci poruszający się względem ciebie zegar bez opóźnienia i efektu Dopplera. Co zobaczysz? Że ten zegar tyka wolniej od twojego zegara (przy prędkości v=0,866c tyka dwa razy wolniej), więc wskazuje wcześniejszą godzinę niż twój zegar. Ale z perspektywy tego poruszającego się zegara (on też ma taką czarodziejską lunetę), to twój zegar tyka wolniej i pokazuje wcześniejszą godzinę.
Edward Robak* (2152 punktów)
>Co zobaczysz? Że ten zegar tyka wolniej od twojego zegara

Od początku:
Z ziemi C startują w przeciwnych kierunkach dwie rakiety A i B z prędkością relatywistyczną.
Wszyscy trzej obserwatorzy A, B i C mają możliwość widzieć wszystkie zegary za pomocą tunelowania w trybie natychmiastowym.
Obserwator A patrzy na swój zegar i widzi 12:00. To samo widzi u obserwatora B.
Obserwator B patrzy na swój zegar i widzi 12:00. To samo widzi u obserwatora A.
Po godzinie obaj obserwatorzy nie rejestrują różnicy we wskazaniach zegarów.
WIDZĄ TO SAMO I TAK SAMO.

>...to fizyka byłaby zupełnie inna - nie byłoby np. dylatacji czasu.

Ależ dylatacja czasu jest bo wskazanie ziemskiego zegara C, które wszyscy widzą jest różne od wskazań A i B.

- - -
Rozmowa dotyczy sugestii autora notki:
Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z perspektywy układu A biegnie wolniej.
Gdyby prawdą było to założenie, to dlaczego obserwatorzy A i B WIDZĄ TO SAMO I TAK SAMO.?
Pawel077 (1855 punktów)
>Po godzinie obaj obserwatorzy nie rejestrują różnicy we wskazaniach zegarów.

Rejestrują. A zobaczy, że zegar B wskazuje wcześniejszą godzinę, a B zobaczy, że A wskazuje wcześniejszą godzinę.

>Ależ dylatacja czasu jest bo wskazanie ziemskiego zegara C, które wszyscy widzą jest różne od wskazań A i B.

Zegar C jest tu na jakichś specjalnych prawach? Ty w ogóle rozumiesz z czego wynika kinetyczna dylatacja czasu?

>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z perspektywy układu A biegnie wolniej.
>Gdyby prawdą było to założenie,

To nie jest założenie - to jest logiczny wniosek wyciągnięty z zasady względności i wynikającej z niej stałości prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych.

>to dlaczego obserwatorzy A i B WIDZĄ TO SAMO I TAK SAMO.?

Nie widzą.
Edward Robak* (2152 punktów)

>>Po godzinie obaj obserwatorzy nie rejestrują różnicy we wskazaniach zegarów.

>Rejestrują. A zobaczy, że zegar B wskazuje wcześniejszą godzinę, a B zobaczy, że A wskazuje wcześniejszą godzinę.

To nie jest możliwe. Zarówno A jak i B nie widzą wcześniejszej godziny, bowiem widzą aktualną.

>Zegar C jest tu na jakichś specjalnych prawach?

Oczywiście. Zegar ziemski C nie ma prędkości relatywistycznej więc tyka inaczej niż zegary bliźniaków A i B.

>To nie jest założenie - to jest logiczny wniosek wyciągnięty z zasady względności i wynikającej z niej stałości prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych.

Jakiego światła? Przy tunelowaniu światło nie ma znaczenia. Znaczenie ma to co określa się słowem: NATYCHMIAST. Twierdzenie, że założenie nie jest założeniem nic nie zmienia. To tylko nowomowa.
Pawel077 (1855 punktów)
>To nie jest możliwe. Zarówno A jak i B nie widzą wcześniejszej godziny, bowiem widzą aktualną.

No tak. Głupek ze mnie.
20-05-2025 16:47 
 Ocena 1 na 1
Edward Robak* (2152 punktów)
>>To nie jest możliwe. Zarówno A jak i B nie widzą wcześniejszej godziny, bowiem widzą aktualną.

>No tak. Głupek ze mnie.

W kontekście tematu i przeprowadzanych rozmów skojarzył mi się slogan z baśni Andersena:
król jest nagi

Otóż ludzie hołdujący teoriom patrząc na nagiego króla wyobrażają sobie fikuśne szaty których nie widać, ale jedna z teorii głosi, że są.
Podobnie ludzie hołdujący teoriom patrząc na wskazania teleportowanych obrazów wyobrażają sobie, że widząc dwa jednakowe wskazania (własny zegar i teleportowany) widzą różne wskazania 1=/=1.
- - -
Zadziwiające jest, że choć fizyka zna już pojęcie 'TELEPORTACJA' i pojęcie 'TUNELOWANIE PRZESTRZENNE' to jakoś słabo wychodzi teoretykom zrozumienie co z tego wynika.
konradsadlik (308 punktów)
>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.
>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>perspektywy układu A biegnie wolniej.
>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".

STW Einsteina, żeby rozwiązać ten paradoks komplikuje sprawę i wymaga rozszerzenia naszej euklidesowej rzeczywistości do czterowymiarowej rozmaitości Minkowskiego w której ruch to pseudo obrót hiperboliczny o pewien urojony kąt w płaszczyźnie zawierającej oś czasu (taki matematyczny trik).

Natomiast w Teorii Eteru Lorentza nie ma żadnego paradoksu, czas w jednym układzie płynie wolniej, a w drugim szybciej chociaż nie da się tego określić z punktu widzenia tych układów.
Ze względu na dylatację czasu i efekt Dopplera będą się widzieć całkowicie symetrycznie i zasada względności będzie tu w pełni spełniona.

Dlatego uważam, że ta teoria jest lepsza i lepiej opisuje rzeczywistość, gdyż nie dość, że nie musi pozbywać się ośrodka w którym rozchodzą się fale materii, to dodatkowo jest w stanie wyjaśnić względność jedynie przy pomocy efektów falowych w euklidesowej przestrzeni.

Oczywiście prowadzi do takich samych przewidywań dla obserwowanych zjawisk jak STW.

LET daje też możliwość trywialnego wyjaśnienia grawitacji w sposób czysto mechaniczny, a także solidne podstawy wyjaśnienia zjawisk kwantowych.

Od lat powtarzam, że to jest przyszłość fizyki, jednak nie będzie tak łatwo zawrócić całą fizykę że źle obranej drogi.
Tu jest świetna analogia do epicykli Ptolemeusza.
Planety wydawały się "tańczyć" po niebie więc przyjęto ten ruch jako dogmat na setki lat, dopóki nie spojrzano na to z innej perspektywy.
Tak samo jest z prędkością światła - ponieważ wydaje się być stała we wszystkich kierunkach, we wszystkich układach odniesienia więc przyjęto tę stałość prędkości światła jako dogmat, ze wszystkimi zwariowanymi konsekwencjami...
Jednak inne spojrzenie pozwala wyjaśnić tę iluzję stałości prędkości światła jako zjawisko trywialne - podobnie jak było z dziwnym ruchem planet na niebie.
Pawel077 (1855 punktów)
Teorię eteru Lorentza też można przedstawić przy pomocy diagramów Minkowskiego. I też dostaniemy ruch jako obrót hiperboliczny.
alsor (3283 punktów)
>Teorię eteru Lorentza też można przedstawić przy pomocy diagramów Minkowskiego. I też dostaniemy ruch jako obrót hiperboliczny.

przy okazji otrzymasz: akcja != reakcja, i wiele innych oczywistych bzdur.

Poprawna teoria Lorentza nigdy nie zakładała... jakiejkolwiek względności;
to dopiero potem sobie dorobiono, i wiadomo dlaczego: aby się podeprzeć autorytetem!

Lorentz: t' = t, c' = c-v, itd. to jest czysta klasyka
16-05-2025 17:53 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
>Teorię eteru Lorentza też można przedstawić przy pomocy diagramów Minkowskiego. I też dostaniemy ruch jako obrót hiperboliczny.

A pewnie, że można bo to użyteczne narzędzie matematyczne, tylko tyle.
Podobnie jak epicykle i deferenty też były użytecznym narzędziem matematycznym do obliczania ruchu planet.
Pawel077 (1855 punktów)
>A pewnie, że można bo to użyteczne narzędzie matematyczne, tylko tyle.
>Podobnie jak epicykle i deferenty też były użytecznym narzędziem matematycznym do obliczania ruchu planet.

Nie rozumiem tej analogi. Diagramy Minkowskiego to po prostu graficzne przedstawienie teorii. Można te diagramy zastosować zarówno do przedstawienia STW jak i LET.
konradsadlik (308 punktów)
>>A pewnie, że można bo to użyteczne narzędzie matematyczne, tylko tyle.
>>Podobnie jak epicykle i deferenty też były użytecznym narzędziem matematycznym do obliczania ruchu planet.
>Nie rozumiem tej analogi. Diagramy Minkowskiego to po prostu graficzne przedstawienie teorii. Można te diagramy zastosować zarówno do przedstawienia STW jak i LET.

Oczywiście, że można, bo obydwie teorie operują na tych samych równaniach tranformacji.
Tyle, że interpretacja tych transformacji jest zupełnie inna.
W STW interpretujesz je jako jakieś mistyczne przekształcenia czasu i przestrzeni, a w LET jako zwyczajny efekt jakiemu poddawane są przemieszczające się w eterze fale stojące, tworzące materię.
Pawel077 (1855 punktów)
>Oczywiście, że można, bo obydwie teorie operują na tych samych równaniach tranformacji.
>Tyle, że interpretacja tych transformacji jest zupełnie inna.

To rozumiem.

>W STW interpretujesz je jako jakieś mistyczne przekształcenia czasu i przestrzeni, a w LET jako zwyczajny efekt jakiemu poddawane są przemieszczające się w eterze fale stojące, tworzące materię.

Dlaczego mistyczne? Bo nieintuicyjne? Różnica między LET a STW polega na niezgodzie co do tego, co jest podstawą, a co jest emergentne (czyli wyłaniające się z podstawowych założeń). W LET podstawą jest jakaś kwazimaterialna, bezwzględnie statyczna struktura (eter), z której wyłania się materia, a zasada względności jest tylko obserwacyjnym artefaktem. W STW, podstawą jest zasada względności, a ta kwazimaterialna struktura wyłania się z odziaływań między materią.
konradsadlik (308 punktów)
>Dlaczego mistyczne? Bo nieintuicyjne?

Nie o to chodzi. Wiele zjawisk jest nieintuicyjnych, ale tłumaczonych jest w sposób stricte mechaniczny.
Czy iluzje optyczne tłumaczysz przekształcaniem czasu i przestrzeni? Nie. Chociaż z pewnością mógłbyś.
Jest takie proste doświadczenie ze szklanką z wodą i strzałką znajdującą się za nią, gdzie strzałka zmienia kierunek po napełnieniu szklanki.
Czy tłumaczysz to transformacją i odwróceniem współrzędnych przestrzennych?
Nie to zwykłe zjawiska związane z refrakcją światła.

Podobnie jest z teorią względności. To są zwykłe zjawiska związane z falową naturą materii i efektem Dopplera dla fal stojących, a nie żadne przekształcenia przestrzeni i czasu.

Dobrze, że wcześniej na to nie wpadli, bo zapewne epicykle też dałoby się z łatwością wytłumaczyć odpowiednią transformacją czasoprzestrzeni. To jest pójście na skróty.

>Różnica między LET a STW polega na niezgodzie co do tego, co jest podstawą, a co jest >emergentne (czyli wyłaniające się z podstawowych założeń).

Zgadza się.

>W LET podstawą jest jakaś kwazimaterialna, bezwzględnie statyczna struktura (eter), z której >wyłania się materia, a zasada względności jest tylko obserwacyjnym artefaktem.

Generalnie tak, chociaż nie nazwałbym tego artefaktem tylko naturalną konsekwencją istnienia eteru oraz zjawisk które w nim zachodzą. Jest to też naturalny punkt wyjścia dla całej teorii kwantowej i falowej teorii grawitacji.

>W STW, podstawą jest zasada względności, a ta kwazimaterialna struktura wyłania się z >odziaływań między materią.

Tak. W STW podstawą jest zasada względności i pozbywając się eteru, pozbywa się mechanizmów, które mogłyby fizycznie wytłumaczyć zasadę względności. W związku z tym musi wymyślić jakąś protezę - a są nią właśnie te mistyczne transformacje czasu i przestrzeni prowadzące na manowce OTW, nie do pogodzenia z mechaniką kwantową. Zresztą pozbycie się eteru doprowadziło do wielu dalszych nieporozumień jak choćby niewłaściwa interpretacja równań falowych dla materii, gdzie nie mają one żadnej fizycznej reprezentacji.
Pawel077 (1855 punktów)
>Generalnie tak, chociaż nie nazwałbym tego artefaktem tylko naturalną konsekwencją istnienia eteru oraz zjawisk które w nim zachodzą.

W LET zasada względności jest po prostu iluzją.

>Jest to też naturalny punkt wyjścia dla całej teorii kwantowej i falowej teorii grawitacji.

I jak postępy? Da się to wszystko spiąć matematycznie w jakąś logiczną całość?

>Tak. W STW podstawą jest zasada względności i pozbywając się eteru, pozbywa się mechanizmów, które mogłyby fizycznie wytłumaczyć zasadę względności.

Ściśle mówiąc, LET nie tłumaczy skąd się bierze zasada względności (bo w LET ona nie obowiązuje), tylko tłumaczy skąd się bierze iluzja zasady względności.

>W związku z tym musi wymyślić jakąś protezę - a są nią właśnie te mistyczne transformacje czasu i przestrzeni prowadzące na manowce OTW, nie do pogodzenia z mechaniką kwantową.

Dlaczego wciąż nie mamy falowej teorii, która godzi grawitację z mechaniką kwantową? Skoro to jest takie proste, to dlaczego przez ponad sto lat, żaden z gigantów fizyki zajmujący się tymi zagadnieniami nie posklejał tego w jedną całość? Przecież pomysł jest tak prosty i intuicyjny (nawet dla laika), że nieprawdopodobne jest, by nikt na to nie wpadł (zwłaszcza po odkryciu falowej natury materii). Ty też piszesz o tym od kilku lat i wciąż nie przedstawiłeś spójnej teorii zgodnej z obserwacjami. Publikujesz coś na ten temat? Konsultujesz to z jakimiś fizykami? Widzą w tym jakiś potencjał? Wiesz, pomysł to trochę za mało. Wielu fizyków ma ciekawe pomysły, ale w trakcie ich rozwijania trafiają na problemy, których nie potrafią przeskoczyć. OTW i mechanika kwantowa trzymają się (mimo konfliktu między nimi) nie dlatego, że nikt nie chce tego ruszać. Wręcz przeciwnie - wielu by chciało to ruszyć i zapisać się w historii, ale to jest cholernie trudne. OTW, mimo swoich 110 lat, wciąż jest najlepszą teorią grawitacji jaką dysponujemy (mimo powstania kilkudziesięciu alternatywnych teorii grawitacji).
konradsadlik (308 punktów)
>>Generalnie tak, chociaż nie nazwałbym tego artefaktem tylko naturalną konsekwencją istnienia eteru oraz zjawisk które w nim zachodzą.
>W LET zasada względności jest po prostu iluzją.
Nie. W LET zasada względności to nie iluzja. To twardy fakt wynikający z przekształceń materii poruszającej się w eterze.
Natomiast stała prędkość światła to iluzja, która prowadzi do błędnego wyjaśnienia zasady względności. W tym kierunku poszło STW.

>>Jest to też naturalny punkt wyjścia dla całej teorii kwantowej i falowej teorii grawitacji.
>I jak postępy? Da się to wszystko spiąć matematycznie w jakąś logiczną całość?
No według mnie się da. Problem w tym, że najpierw trzeba przyjąć pewne założenia, na razie nie do przełknięcia dla większości fizyków.
No, ale wszystko wymaga czasu. Jeszcze 10 lat temu jak napisałeś, że LET jest zgodne z zasadą względności i nigdy nie wykluczono istnienia eteru to właściwie wszyscy fizycy pukali się w głowy.

>>Tak. W STW podstawą jest zasada względności i pozbywając się eteru, pozbywa się mechanizmów, które mogłyby fizycznie wytłumaczyć zasadę względności.
>Ściśle mówiąc, LET nie tłumaczy skąd się bierze zasada względności (bo w LET ona nie obowiązuje), tylko tłumaczy skąd się bierze iluzja zasady względności.

Zdecydowanie nie.

>>W związku z tym musi wymyślić jakąś protezę - a są nią właśnie te mistyczne transformacje czasu i przestrzeni prowadzące na manowce OTW, nie do pogodzenia z mechaniką kwantową.
>Dlaczego wciąż nie mamy falowej teorii, która godzi grawitację z mechaniką kwantową? Skoro to jest takie proste, to dlaczego przez ponad sto lat, żaden z gigantów fizyki zajmujący się tymi zagadnieniami nie posklejał tego w jedną całość? Przecież pomysł jest tak prosty i intuicyjny (nawet dla laika), że nieprawdopodobne jest, by nikt na to nie wpadł (zwłaszcza po odkryciu falowej natury materii).

Problem w tym, że wielu fizyków nadal ma problem z poprawnym zrozumiem STW, a jeszcze mniej jest w stanie poprawnie zrozumieć LET, bo ta jest trochę cięższa do ogarnięcia (pewnie dlatego zwyciężyło STW).
Choćby tutaj: youtu.be/PeIprWcETD8?si=6O3KT_AB44IDnx4D&t=1114
Mam książkę tego profesora - Historia fizyki - notabene bardzo fajna, ale tutaj zachowuje się jakby zupełnie nie rozumiał STW. Takich kwiatków wśród fizyków jest masa.

>Ty też piszesz o tym od kilku lat i wciąż nie przedstawiłeś spójnej teorii zgodnej z obserwacjami. Publikujesz coś na ten temat? Konsultujesz to z jakimiś fizykami? Widzą w tym jakiś potencjał? Wiesz, pomysł to trochę za mało. Wielu fizyków ma ciekawe pomysły, ale w trakcie ich rozwijania trafiają na problemy, których nie potrafią przeskoczyć.

Zgadza się, ale zauważ, że falową teorią materii praktycznie nikt się nie zajmuje, bo to wymagałoby zerwania z wieloma paradygmatami, które są obecnie uznawane za filar fizyki - jak choćby brak eteru i stała prędkość c.
Ja nie jestem fizykiem. Zajmuję się tym hobbystycznie w wolnych chwilach. Natomiast wszystko świadczy za falową naturą materii. Mam wiele rzeczy poukładanych, wyprowadzonych i wyjaśnionych. Z pewnością żadne renomowane czasopisma fizyczne tego nie przełkną na chwile obecną.

>OTW i mechanika kwantowa trzymają się (mimo konfliktu między nimi) nie dlatego, że nikt nie chce tego ruszać. Wręcz przeciwnie - wielu by chciało to ruszyć i zapisać się w historii, ale to jest cholernie trudne. OTW, mimo swoich 110 lat, wciąż jest najlepszą teorią grawitacji jaką dysponujemy (mimo powstania kilkudziesięciu alternatywnych teorii grawitacji).

Z OTW jest tak samo, jak z STW i LET. Same równania są poprawne i dają sensowne przewidywania, ale cała interpretacja tego jest do bani.
Przestrzeń się nie zakrzywia, zakrzywia się wyłącznie trajektoria światła i wszelkich oddziaływań z powodu zmiennej prędkości c, która jest związana ze stałą struktury subtelnej - prędkość c zwalnia w pobliżu masy.
Tego zwalniania nie jesteś w stanie wykryć normalnie mierząc prędkość światłą, testem hertza czy inną aparaturą, ale doskonale widać ją w takich efektach jak zakrzywienie trajektorii, grawitacyjne zwalnianie czasu, ruch peryhelium Merkurego czy efekt Shapiro.

Spróbuj jednak zanegować obowiązującą interpretację STW i OTW to potraktują cię jak kogoś kto nie ma pojęcia o fizyce...
qwery (2864 punktów)
.
>Spróbuj jednak zanegować obowiązującą interpretację STW i OTW to potraktują cię jak kogoś kto nie ma pojęcia o fizyce...

Te obowiązujące interpretację to jedynie nadanie ich abstrakcyjnym matematycznym narzedziom realności, przy pominięciu całego ludzkiego doświadczenia. To samo z EPR.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie. W LET zasada względności to nie iluzja. To twardy fakt wynikający z przekształceń materii poruszającej się w eterze.
>Natomiast stała prędkość światła to iluzja, która prowadzi do błędnego wyjaśnienia zasady względności. W tym kierunku poszło STW.

Nie zgadzam się. Czym innym jest obowiązywanie zasada względności, a czym innym jest spełnienie zasady względności. W STW zasada względności jest postulatem, więc ona w tej teorii obowiązuje, a nie tylko jest spełniona. Z tego postulatu wyprowadza się stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. W LET zasada względności nie obowiązuje - prawa fizyki we wszystkich układach inercjalnych nie są takie same. Prędkość światła względem układów poruszających się w eterze jest inna niż względem układów spoczywających w eterze. Układy poruszające się w eterze są bezwzględnie krótsze, a czas w tych układach płynie bezwzględnie wolniej. To jest ewidentne zaprzeczenie zasadzie względności. Ale zasada względności jest spełniona, bo układy poruszające się w eterze są skutecznie oszukiwane.

>No według mnie się da. Problem w tym, że najpierw trzeba przyjąć pewne założenia, na razie nie do przełknięcia dla większości fizyków.
>No, ale wszystko wymaga czasu. Jeszcze 10 lat temu jak napisałeś, że LET jest zgodne z zasadą względności i nigdy nie wykluczono istnienia eteru to właściwie wszyscy fizycy pukali się w głowy.
>Problem w tym, że wielu fizyków nadal ma problem z poprawnym zrozumiem STW, a jeszcze mniej jest w stanie poprawnie zrozumieć LET, bo ta jest trochę cięższa do ogarnięcia (pewnie dlatego zwyciężyło STW).
>Choćby tutaj: youtu.be/PeIprWcETD8?si=6O3KT_AB44IDnx4D&t=1114
>Mam książkę tego profesora - Historia fizyki - notabene bardzo fajna, ale tutaj zachowuje się jakby zupełnie nie rozumiał STW. Takich kwiatków wśród fizyków jest masa.

Większość fizyków nie specjalizuje się w teorii względności i rzeczywiście słabo ją rozumieją. Wróblewski jest takim przykładem - to fizyk doświadczalnik specjalizujący się w fizyce cząstek elementarnych. Nie jest to niestety jedyny taki przypadek, kiedy słuchając wykładu łapałem się za głowę. Ale fizycy, którzy specjalizują się w tej dziedzinie doskonale wiedzą, że LET i STW są formalnie równoważne. John Stewart Bell uważał nawet, że nauczanie STW powinno zaczynać się od LET, bo LET jest prostsza i bardziej intuicyjna. Zgadzam się z nim. Nie zgadzam się z twoją opinią, że LET jest cięższa do ogarnięcia - według mnie jest zdecydowanie prostsza.

>Zgadza się, ale zauważ, że falową teorią materii praktycznie nikt się nie zajmuje,

Nie przesadzaj, że nikt się tym nie zajmuje. Nikt nie kłóci się przecież z tym, że materia ma falową naturę.

>bo to wymagałoby zerwania z wieloma paradygmatami, które są obecnie uznawane za filar fizyki - jak choćby brak eteru i stała prędkość c.

Ale na tych filarach jest zbudowana najlepsza (jak dotąd) teoria grawitacji, jaką mamy (OTW). Problem w tym, że wszystkie próby (których naprawdę nie brakuje) wyjścia poza te paradygmaty nie doprowadziły do powstania lepszej teorii (lub przynajmniej tak samo dobrej).

>Ja nie jestem fizykiem. Zajmuję się tym hobbystycznie w wolnych chwilach. Natomiast wszystko świadczy za falową naturą materii. Mam wiele rzeczy poukładanych, wyprowadzonych i wyjaśnionych. Z pewnością żadne renomowane czasopisma fizyczne tego nie przełkną na chwile obecną.

A próbowałeś przynajmniej zainteresować swoją koncepcją jakichś specjalistów? Wysyłałeś jakieś maile? Wrzucałeś to na jakieś fora, na których udzielają się specjaliści? Był jakiś odzew?

>Z OTW jest tak samo, jak z STW i LET. Same równania są poprawne i dają sensowne przewidywania, ale cała interpretacja tego jest do bani.
>Przestrzeń się nie zakrzywia, zakrzywia się wyłącznie trajektoria światła i wszelkich oddziaływań z powodu zmiennej prędkości c, która jest związana ze stałą struktury subtelnej - prędkość c zwalnia w pobliżu masy.

Mógłbyś to rozwinąć? Dlaczego światło zwalnia w pobliżu masy?

>Spróbuj jednak zanegować obowiązującą interpretację STW i OTW to potraktują cię jak kogoś kto nie ma pojęcia o fizyce...

Znowu przesadzasz. Coraz częściej pojawiają się takie pomysły. Pojawiają się, bo część fizyków zaczyna wątpić w ciemną materię i zamiast jej bezskutecznie (jak dotąd) poszukiwać, próbują zmodyfikować OTW. Niektóre z tych prób są naprawdę ciekawe i przyniosły sławę ich twórcom. Ale te nowatorskie koncepcje też mają swoje wady i też nie spinają się do końca z wszystkimi obserwacjami.
konradsadlik (308 punktów)
>>Nie. W LET zasada względności to nie iluzja. To twardy fakt wynikający z przekształceń materii poruszającej się w eterze.
>>Natomiast stała prędkość światła to iluzja, która prowadzi do błędnego wyjaśnienia zasady względności. W tym kierunku poszło STW.
>Nie zgadzam się. Czym innym jest obowiązywanie zasada względności, a czym innym jest spełnienie zasady względności. W STW zasada względności jest postulatem, więc ona w tej teorii obowiązuje, a nie tylko jest spełniona. Z tego postulatu wyprowadza się stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych. W LET zasada względności nie obowiązuje - prawa fizyki we wszystkich układach inercjalnych nie są takie same. Prędkość światła względem układów poruszających się w eterze jest inna niż względem układów spoczywających w eterze. Układy poruszające się w eterze są bezwzględnie krótsze, a czas w tych układach płynie bezwzględnie wolniej. To jest ewidentne zaprzeczenie zasadzie względności. Ale zasada względności jest spełniona, bo układy poruszające się w eterze są skutecznie oszukiwane.

Generalnie to jest kwestia semantyki. Jeszcze rok temu zgodziłbym się w pełni z Tobą, bo sam pisałem o doskonałej iluzji.
Tylko czy doskonała iluzja ma jakikolwiek sens?
Iluzja to jest pewne złudzenie, które jesteś w stanie wyeliminować będąc bardziej spostrzegawczym, dokładnym czy uważnym.

Natomiast będąc w każdym inercjalnym, poruszającym się w eterze układzie odniesienia (zresztą w tym w spoczynku też) - nie jesteś w stanie w żaden sposób stwierdzić, choćbyś był nieskończenie dokładny, uważny i spostrzegawczy czy jesteś względem eteru w spoczynku czy się poruszasz. Czy twoja długość jest bezwzględnie krótsza czy nie, niż w innych układach i czy czas u Ciebie płynie wolniej czy nie niż w innych układach odniesienia.

Wszystko powyższe sprawia, że w LET zasada względności obowiązuje w każdym inercjalnym układzie odniesienia, co więcej w związku z powyższym i prawa fizyki są identyczne w każdym inercjalnym układzie odniesienia w LET.

Zasadniczą różnicą jest to, że w LET wybierasz tylko jeden układ odniesienia w którym zakładasz, że prędkości światła we wszystkich kierunkach są takie same (np. ten związany z CMB), a w STW takie założenie robisz bezwzględnie w każdym układzie.

Oczywiście założenie STW jest wygodne z punktu widzenia matematyki i obliczeń, ale sprawia, że wypadamy z "rozsądnej" euklidesowej fizyki i już nigdy do niej nie wracamy.
alsor (3283 punktów)
Bełkot.

Jaka zasada względności?

co to w ogóle jest - macie definicję tego czegoś?

ja wam podam jak działa ta wasza wielka zasada względności:

gdy jadę autem, czy idę ulicą... wtedy nie jadę, ani nie idę...
no bo przecież wielka zasada obowiązuje: poruszać się nie wolno!

Co znaczy że prawa są są jednakowe?

samoloty latają jednak,
ale tylko te lecące, bo te na lotnisku stoją sobie - nie unosi ich w górę - tak/nie?

oj, ludzie - totalna degeneracja... kto i co was uczył, jeśli w ogóle?
......

Finalizują tę dziecinadę:

nie ma żadnych problemów z wykryciem prędkości jazdy w tym świecie,
i obowiązuje c-v, itd.

a to że wam głupot naopowiadali w szkółkach rozmaitych... cóż ja na to poradzić mogę -
najlepiej zresetujcie się, zapomnijcie o tym!
konradsadlik (308 punktów)
>Bełkot.
>Jaka zasada względności?
>co to w ogóle jest - macie definicję tego czegoś?

Łap: pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności

>ja wam podam jak działa ta wasza wielka zasada względności:
>gdy jadę autem, czy idę ulicą... wtedy nie jadę, ani nie idę...
>no bo przecież wielka zasada obowiązuje: poruszać się nie wolno!
>Co znaczy że prawa są są jednakowe?
>samoloty latają jednak,
>ale tylko te lecące, bo te na lotnisku stoją sobie - nie unosi ich w górę - tak/nie?
>oj, ludzie - totalna degeneracja... kto i co was uczył, jeśli w ogóle?
>......
>Finalizują tę dziecinadę:
>nie ma żadnych problemów z wykryciem prędkości jazdy w tym świecie,

Jak na razie nikt tego nie zrobił. Żadne współczesne eksperymenty nigdy nie wykazały złamania zasady względności.
I to eksperymenty, które są setki razy dokładniejsze niż te twoje obracające się koła z sitami. Poczytaj o laserach na swobodnych elektronach. To nie miałoby prawda działać bez spełnienia zasady względności.
Zresztą bez zasady względności nawet równania Maxwella nie mogłyby być niezmiennicze.

Już było takich dwóch braci Szostek, którzy próbowali zbudować teorię eteru bez uwzględnienia czasu lokalnego Lorentza. Problem był taki, że te ich transformacje nie spełniały zasady względności. I nie zostawiono na tym suchej nitki. Słusznie zresztą. Nawet proponowali podobne doświadczenie do Twojego. Przypadek?
Daj spokój.
alsor (3283 punktów)
>>co to w ogóle jest - macie definicję tego czegoś?
>Łap: pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności

to też jest bełkot, bo nadal nie widzę tam formalnej definicji zasady względności.

Dlaczego tak jest?
Wiadomo dlaczego - nie istnieje taka zasada, absolutnie i wcale!

I. Galileusz nic nie mówił na temat względności ruchu, a tym bardziej o relatywizacji całej rzeczywistości - fizyki.

On podał tylko prosty fakt geometryczny: x' = x-vt,
co potem skutkuje w postaci c' = c-v, czy generalnie: V' = V-v.

II. dla zachowania równań Maxwella wystarczy ten interwał - zgadza się?

No to on przecież jest zachowany w ramach Galileusza!

x^2 - (ct)^2 = x'^2 - (ct)'^2 = inv, jasne?

po prostu r' = c't, co w STW zastąpiono sobie ct';
r' = c't = ct';

Zamiast transformować prędkość - zgodnie z Galileuszem,
można sobie czas t przetransformować i to samo będzie -

w końcu to jest geometria, zatem odległości są tu istotne - czas nie istnieje w geometrii,
więc można sobie takie numery odwalać dla zabawy...

Poincare:
t' = t => c' = ck(1 - v/c cosf)

A Lorentz próbował sprawdzić co wyjdzie gdyby założyć c' = c,
i tak powstał te czas:
t' = k (t-xv/c^2)

ale wiadomo co tu jest istotne - odległości!,
więc ct' = c't,

to nic nie zmienia w geometrii,
i dlatego r. Maxwella, jak wiele innych w tym i falowe,
pozostają nadal niezmiennicze w ramach LT -

tam nigdy nie występuje samo t ani c, lecz komplet: ct,
zawsze razem to figuruje w równaniach r = ct = odległość,
więc to musi być i jest niezmiennikiem bo my przecież pracujemy tu w ramach geometrii.

============

Są zasady typu: zachowania energii, pędu, krętu...
a wszystko to jest konsekwencją symetrii, czyli to wynika z geometrii po prostu.

i jest też material invariance - spójność rzeczywistości, co wam właśnie się ciągle myli z 'zasadą wzgl.'.

>Jak na razie nikt tego nie zrobił. Żadne współczesne eksperymenty nigdy nie wykazały złamania zasady względności.
>I to eksperymenty, które są setki razy dokładniejsze niż te twoje obracające się koła z sitami. Poczytaj o laserach na swobodnych elektronach. To nie miałoby prawda działać bez spełnienia zasady względności.
>Zresztą bez zasady względności nawet równania Maxwella nie mogłyby być niezmiennicze.
>Już było takich dwóch braci Szostek, którzy próbowali zbudować teorię eteru bez uwzględnienia czasu lokalnego Lorentza. Problem był taki, że te ich transformacje nie spełniały zasady względności. I nie zostawiono na tym suchej nitki. Słusznie zresztą. Nawet proponowali podobne doświadczenie do Twojego. Przypadek?

Ja od ręki podam z 5 skutecznych sposobów pomiaru c - jednokierunkowej, i zawsze wyjdzie to samo: c-v, v = 500 km/s - lecimy na Magellana.

no ale dla zafajdanych inkwizytorów nigdy nie było dowodów przeciw geocentryzmowi -
miliony ludzi zniszczyli i wymordowali, przedłużając epokę ciemnoty - bo co?
bo im tak pasowało!
Pawel077 (1855 punktów)
>Wszystko powyższe sprawia, że w LET zasada względności obowiązuje w każdym inercjalnym układzie odniesienia,

Nie obowiązuje, tylko jest spełniona - to jest fundamentalna różnica.

>co więcej w związku z powyższym i prawa fizyki są identyczne w każdym inercjalnym układzie odniesienia w LET.

Nie są. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Widzę, że cię to uwiera, ale jak chcesz mieć teorię z wyróżnionym układem odniesienia, to musisz się z tym pogodzić. LET jest teorią, w której układy poruszające się w eterze są doskonale oszukiwane.

>Zasadniczą różnicą jest to, że w LET wybierasz tylko jeden układ odniesienia w którym zakładasz, że prędkości światła we wszystkich kierunkach są takie same (np. ten związany z CMB), a w STW takie założenie robisz bezwzględnie w każdym układzie.

I na tym właśnie polega różnica między spełnianiem zasady względności (LET), a obowiązywaniem zasady względności (STW).
alsor (3283 punktów)
Oj, facet, czy babo - jesteś zielony.
Typowy geocentryk... w 21 wieku.
Pawel077 (1855 punktów)
Nie ma w tym żadnego paradoksu. Prosta analogia: przyjmijmy, że obserwatorzy A i B stoją zwróceni do siebie plecami (lub twarzami - to bez znaczenia), a obok nich stoi drzewo. Względem obserwatora A, drzewo znajduje się po lewej stronie, a względem obserwatora B - po prawej stronie. Obserwatorzy nie zgadzają się więc co do tego, po której stronie znajduje się drzewo - ich punkty widzenia są ze sobą sprzeczne. Czy to jest paradoks? Nie, bo jeśli zechcą sprawdzić, który z nich ma rację i obaj obrócą się i ruszą w stronę drzewa (jeden w lewo, a drugi w prawo), to obaj dojdą do drzewa. Okazuje się, że obaj mieli rację, mimo że ich racje były ze sobą sprzeczne. Tak samo będzie w przykładzie, który przedstawiłeś. Z perspektywy A, czas w B płynie wolniej, a z perspektywy B, czas w A płynie wolniej. Obserwatorzy nie zgadzają się co do tego, w którym układzie czas płynie wolniej, ale jeśli zrobią jakikolwiek sprawdzian, to okaże się, że obaj mieli rację.
alsor (3283 punktów)
>Nie ma w tym żadnego paradoksu. Prosta analogia: przyjmijmy, że obserwatorzy A i B stoją zwróceni do siebie plecami (lub twarzami - to bez znaczenia), a obok nich stoi drzewo. Względem obserwatora A, drzewo znajduje się po lewej stronie, a względem obserwatora B - po prawej stronie. Obserwatorzy nie zgadzają się więc co do tego, po której stronie znajduje się drzewo - ich punkty widzenia są ze sobą sprzeczne. Czy to jest paradoks? Nie, bo jeśli zechcą sprawdzić, który z nich ma rację i obaj obrócą się i ruszą w stronę drzewa (jeden w lewo, a drugi w prawo), to obaj dojdą do drzewa. Okazuje się, że obaj mieli rację, mimo że ich racje były ze sobą sprzeczne. Tak samo będzie w przykładzie, który przedstawiłeś. Z perspektywy A, czas w B płynie wolniej, a z perspektywy B, czas w A płynie wolniej. Obserwatorzy nie zgadzają się co do tego, w którym układzie czas płynie wolniej, ale jeśli zrobią jakikolwiek sprawdzian, to okaże się, że obaj mieli rację.

haha!
typowy wywód relatywisty.

Masz tu przykład identycznego 'rozumowania':

- Powiedz mi - zwraca się relatywista do jakiegoś młodego amatora dyskusji - czy jakaś rzecz może jednocześnie posiadać jakąś własność i nie posiadać jej?

- Oczywiście, że nie - odpowiada zagadnięty.

- No to zobaczymy. A miód jest słodki?

- Jest.

- A żółty też jest?

- Tak, miód jest słodki i żółty. Więc cóż z tego?

- Zaraz, zaraz, mój chłopcze, nie niecierpliw się. Powiadasz więc, że miód jest słodki i żółty jednocześnie. A żółty to słodki, czy nie?

- Jak to? Żółty to żółty, a nie słodki!

- Więc żółty, powiadasz, nie słodki?

- Oczywiście!

- Posłuchaj, powiedziałeś o miodzie, że jest słodki i żółty. Ale skoro zgodziłeś się, że żółty znaczy nie słodki, to tak jakbyś powiedział, że miód jest słodki i nie słodki. A przecież z całym przekonaniem twierdziłeś na wstępie naszej rozmowy, że żadna rzecz nie może jednocześnie posiadać i nie posiadać tej samej własności.

pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat

reasumując: czerwony zapach jest słodki.
konradsadlik (308 punktów)
>>Nie ma w tym żadnego paradoksu. Prosta analogia: przyjmijmy, że obserwatorzy A i B stoją zwróceni do siebie plecami (lub twarzami - to bez znaczenia), a obok nich stoi drzewo. Względem obserwatora A, drzewo znajduje się po lewej stronie, a względem obserwatora B - po prawej stronie. Obserwatorzy nie zgadzają się więc co do tego, po której stronie znajduje się drzewo - ich punkty widzenia są ze sobą sprzeczne. Czy to jest paradoks? Nie, bo jeśli zechcą sprawdzić, który z nich ma rację i obaj obrócą się i ruszą w stronę drzewa (jeden w lewo, a drugi w prawo), to obaj dojdą do drzewa. Okazuje się, że obaj mieli rację, mimo że ich racje były ze sobą sprzeczne. Tak samo będzie w przykładzie, który przedstawiłeś. Z perspektywy A, czas w B płynie wolniej, a z perspektywy B, czas w A płynie wolniej. Obserwatorzy nie zgadzają się co do tego, w którym układzie czas płynie wolniej, ale jeśli zrobią jakikolwiek sprawdzian, to okaże się, że obaj mieli rację.
>haha!
>typowy wywód relatywisty.
>Masz tu przykład identycznego 'rozumowania':
>- Powiedz mi - zwraca się relatywista do jakiegoś młodego amatora dyskusji - czy jakaś rzecz może jednocześnie posiadać jakąś własność i nie posiadać jej?
>- Oczywiście, że nie - odpowiada zagadnięty.
>- No to zobaczymy. A miód jest słodki?
>- Jest.
>- A żółty też jest?
>- Tak, miód jest słodki i żółty. Więc cóż z tego?
>- Zaraz, zaraz, mój chłopcze, nie niecierpliw się. Powiadasz więc, że miód jest słodki i żółty jednocześnie. A żółty to słodki, czy nie?
>- Jak to? Żółty to żółty, a nie słodki!
>- Więc żółty, powiadasz, nie słodki?
>- Oczywiście!
>- Posłuchaj, powiedziałeś o miodzie, że jest słodki i żółty. Ale skoro zgodziłeś się, że żółty znaczy nie słodki, to tak jakbyś powiedział, że miód jest słodki i nie słodki. A przecież z całym przekonaniem twierdziłeś na wstępie naszej rozmowy, że żadna rzecz nie może jednocześnie posiadać i nie posiadać tej samej własności.
>pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat
>reasumując: czerwony zapach jest słodki.

Pranie mózgu nie ma żadnych ograniczeń, wszak większość współczesnych studentów fizyki powie Ci ,że kot może być jednocześnie żywy i martwy, Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła, a elektron może być jednocześnie i falą i cząstką.
Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.
alsor (3283 punktów)
>Pranie mózgu nie ma żadnych ograniczeń, wszak większość współczesnych studentów fizyki powie Ci ,że kot może być jednocześnie żywy i martwy, Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła, a elektron może być jednocześnie i falą i cząstką.
>Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.

nie potrzeba z tym aż tak daleko kombinować,
wystarczy sprawdzić co i jak...

znaczy trzeba zmierzyć to c tu na ziemi, i gdy wyjdzie c-v, zamiast c, no i będzie wiadomo.

problem w tym że tego nie robią od 100 lat, bo co?
a bo dawno wiadomo co i jak...

matematyka zbyt trudna być... zwłaszcza dla relatywnych.
qwery (2864 punktów)
>>Pranie mózgu nie ma żadnych ograniczeń, wszak większość współczesnych studentów fizyki powie Ci ,że kot może być jednocześnie żywy i martwy, Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła, a elektron może być jednocześnie i falą i cząstką.
>>Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.
>nie potrzeba z tym aż tak daleko kombinować,
>wystarczy sprawdzić co i jak...
>znaczy trzeba zmierzyć to c tu na ziemi, i gdy wyjdzie c-v, zamiast c, no i będzie wiadomo.
>problem w tym że tego nie robią od 100 lat, bo co?
>a bo dawno wiadomo co i jak...

tak, i to tylko fizyka tak odjechała, rozmawiałem niedawno z chemikiem, nie miał żadnych problemów ze zrozumieniem przestrzeni jako matrycy, było to dla niego dość oczywiste, o czym nie trzeba mówić.
Pawel077 (1855 punktów)
>Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła

W STW jednoczesność jest względna.

>Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.

Co jest absurdalnego w przykładzie, który podałem? Co jest absurdalnego w tym, że dla jednego obserwatora drzewo znajduje się po prawej stronie, a dla drugiego - po lewej?
konradsadlik (308 punktów)
>>Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła
>W STW jednoczesność jest względna.
I dlatego się z nią nie zgadzam.
W LET nie jest, a daje takie same przewidywania dla obserwowanych zjawisk.

>>Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.
>Co jest absurdalnego w przykładzie, który podałem? Co jest absurdalnego w tym, że dla jednego obserwatora drzewo znajduje się po prawej stronie, a dla drugiego - po lewej?
Nic. Obroty w przestrzeni to powszechne zjawisko.
Natomiast pseudo hiperboliczne obroty o urojony kąt w płaszczyźnie zawierającej oś czasu to matematyczna fantazja wynikająca z błędnej interpretacji transformacji Lorentza.
Pawel077 (1855 punktów)
Powszechność zjawiska nie zależy od tego, czy jest ono rejestrowane przez nasze zmysły, a co za tym idzie - jest dla nas intuicyjne. Efekty relatywistyczne są powszechne, mimo, że są nieintuicyjne.
alsor (3283 punktów)
>Powszechność zjawiska nie zależy od tego, czy jest ono rejestrowane przez nasze zmysły, a co za tym idzie - jest dla nas intuicyjne. Efekty relatywistyczne są powszechne, mimo, że są nieintuicyjne.

akurat dla mnie te efekty są całkiem normalne... bo łatwe do wyprowadzenia.

Chyba już mówiłem tu kiedyś o teście krzywego lustra - nie?

na tym to polega, znaczy na tym, że ludzie wciąż nie przechodzą tego testu...
podobnie jak np. żaba, czy kura, nie zaliczy tradycyjnego testu lustra.
alsor (3283 punktów)
>>Paweł może być jednocześnie starszy i młodszy od Gawła
>W STW jednoczesność jest względna.
>>Współczesna fizyka przesunęła granicę absurdu bardzo daleko.
>Co jest absurdalnego w przykładzie, który podałem? Co jest absurdalnego w tym, że dla jednego obserwatora drzewo znajduje się po prawej stronie, a dla drugiego - po lewej?

drzewo jest po tej samej stronie obu układów, bo tu jest tylko translacja,
a ty to niepotrzebnie obracasz o 180, co prowadzi do zmiany stron.

ogóle można sobie stosować dowolne dwa układy,
czyli poobracane dookoła z, y i x, i naraz,
no ale co to da - po co sobie komplikować obliczenia?

a wiadomo że relatywiści nie potrafią się obracać w 3D,
bo to są marni amatorzy - miernoty, dla których geometra bardzo trudna jest.
Pawel077 (1855 punktów)
>drzewo jest po tej samej stronie obu układów

Nie. Jeden obserwator ma je po lewej stronie, a drugi po prawej. Sugerujesz, że istnieje bezwzględne lewo i bezwzględne prawo, i że jeden z obserwatorów jest oszukiwany? Tylko który?
alsor (3283 punktów)
>>drzewo jest po tej samej stronie obu układów
>Nie. Jeden obserwator ma je po lewej stronie, a drugi po prawej. Sugerujesz, że istnieje bezwzględne lewo i bezwzględne prawo, i że jeden z obserwatorów jest oszukiwany? Tylko który?

Podczas jazdy drzewa nie skaczą z prawej na lewą stronę drogi.

A lewo - prawo jest jednoznaczne,
dlatego lekarz nie musi pytać pacjenta z której strony ma serce.
Pawel077 (1855 punktów)
>Podczas jazdy drzewa nie skaczą z prawej na lewą stronę drogi.

Ale te, które dla pojazdu A znajdują się po prawej stronie drogi, dla pojazdu B, jadącego w przeciwnym kierunku, znajdują się po lewej stronie.

>A lewo - prawo jest jednoznaczne,

Ale nie bezwzględne.

> dlatego lekarz nie musi pytać pacjenta z której strony ma serce.

Ale musi dokonać transformacji i jeśli zrobi ją poprawnie (czyli jeśli nie jest idiotą), to u pacjenta (z którym stoi twarzą w twarz) nie będzie szukał serca po swojej lewej stronie, tylko po prawej.
alsor (3283 punktów)
>>Podczas jazdy drzewa nie skaczą z prawej na lewą stronę drogi.
>Ale te, które dla pojazdu A znajdują się po prawej stronie drogi, dla pojazdu B, jadącego w przeciwnym kierunku, znajdują się po lewej stronie.
>>A lewo - prawo jest jednoznaczne,
>Ale nie bezwzględne.
>> dlatego lekarz nie musi pytać pacjenta z której strony ma serce.
>Ale musi dokonać transformacji i jeśli zrobi ją poprawnie (czyli jeśli nie jest idiotą), to u pacjenta (z którym stoi twarzą w twarz) nie będzie szukał serca po swojej lewej stronie, tylko po prawej.

zapewne źle kombinujesz:

są jakieś tam symetryczne sprawy, np. prędkość oddalania się dwóch ciał, czyli:
d|r|/dt = v_r, czyli radialna prędkość jest symetryczna,
z uwagi że |r| to dystans - odległość jest symetryczna: |AB| = |BA|

Ale są sprawy niesymetryczne, w tym zwłaszcza ten motyw c-v <> c+v,
który w STW próbowano wyrugować jakimś pokracznym wymysłem: c' = c,
ale kosztem czasu: t' <> t, i stąd tam ta względność jednoczesności.

t' = k (t - xv/c^2)

i co to jest?

przecież to jest czas przelotu światła właśnie:
a nie żadna nowa transformacja czasu.

co łatwo wykazać:
mnożymy to przez c:
r' = ct' = k(ct - x v/c) = ... itd.

poprawnie to jest: c't a nie ct' - po prostu prędkość transformujemy, a nie czas - ten jest niezmienniczy.
sophiaisabelle (2 punktów)
>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.
>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>perspektywy układu A biegnie wolniej.
>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".
Dziękuję bardzo za informacje, szukałem ich!
jar12 (851 punktów)
>Jak wiadomo, zgodnie ze Szczególną Teorią Względności jeżeli mamy dwa układy odniesienia A i B (np.
>zbliżające się do siebie z prędkością V) to zachodzi tam pewna symetria.
>Czas w układzie A z perspektywy układu B biegnie wolniej, ale jednocześnie czas w układzie B z
>perspektywy układu A biegnie wolniej.
>Stawiam dobre Whisky (wysyłam kurierem) kto poda najlepsze wytłumaczenie tego "paradoksu".

Przeczytaj lepiej mój wpis, Nie ma czegoś takiego jak przyczynowość i lokalność, po prostu STW nie opisuje w pełni przyrody - co do tego to jestem pewny !!!!

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365