 |
Teoria wszystkiego - może nie ale może ciekawe wątki Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-06-2025 20:15 | jar12 (851 punktów) | Teoria wszystkiego - może nie ale może ciekawe wątki | Jestem tu nowy, czytam was tak naprawdę od wielu już lat, wiem że to forum pada, ale żeby może ożywić atmosferę przedstawię pewną koncepcje którą rozwinąłem dzięki funkcji COPILOT w Win11
Poniżej przedstawiam szczegółowe podsumowanie naszych rozważań - łączące najnowsze koncepcje dotyczące fundamentalnej tkanki wszechświata, kondensatów fluktuacji pola silnego, pojawiania się grawitacji, emisji fali elektromagnetycznej oraz implikacji dla ciemnej materii i ciemnej energii. Postaram się przedstawić zarówno intuicyjną narrację, jak i wyprowadzić formalizm matematyczny, który - choć uproszczony - oddaje sedno naszych dyskusji.
Copilot trochę niezgrabnie to podsumował - jeśli będą pytania to uszczegółowie, natomiast oczywiście to nie wszystko poniżej szczegóły.
1. Wprowadzenie Nasza koncepcja zakłada, że pole silne (rozumiane nie tylko jako nośnik oddziaływań jądrowych, ale jako fundamentalna tkanka wszechświata) stanowi pierwotną strukturę, z której wyłaniają się wszelkie zjawiska: - Fluktuacje pola są minimalnymi drganiami, które niekoniecznie opisujemy jako "odległość Plancka", lecz jako podstawowy, niepodzielny rytm tkanki. - Kondensaty fluktuacji - stany, w których drgania ulegają "zamrożeniu" i zgromadzeniu energii potencjalnej - mogą być źródłem różnych makroskopowych efektów: - W niektórych obszarach energia ta emanuje jako oddziaływania grawitacyjne. - W innych miejscach, poprzez dynamiczne wyjście z kondensatu, mogą powstawać cząstki, które odpowiadają zjawisku ciemnej materii. - Fala elektromagnetyczna (EM) wynika z odmiennej manifestacji fluktuacji - tutaj dynamika pola pozwala na propagację fal, które obserwujemy jako klasyczne oddziaływanie elektromagnetyczne. Naszym celem jest unifikacja tych zjawisk poprzez jeden, spójny model, w którym wszystkie manifestacje wynikają z jednej fundamentalnej struktury.
2. Formalizm Matematyczny 2.1. Lagrangian Fundamentalnej Tkanki Rozpocznijmy od przyjęcia, że podstawowym polem jest ( \Phi ) - symbolizujące fundamentalną tkankę, której fluktuacje dają początek zarówno oddziaływaniom jądrowym, jak i bardziej złożonym zjawiskom. Możemy zapisać efektowny lagranżjan w postaci: [ \mathcal{L}\Phi = \frac{1}{2} \partial\mu \Phi , \partial^\mu \Phi - V(\Phi) ] gdzie ( V(\Phi) ) jest efektywnym potencjałem, który posiada minimum odpowiadające stanom kondensatu. Aby uwzględnić możliwość kondensacji, przyjmijmy potencjał w postaci: [ V(\Phi) = -\frac{1}{2}\mu2 + \frac{1}{4}\lambda \Phi^4 + \cdots ] Taki kształt potencjału (znany z mechanizmu spontanicznej zrywki symetrii) daje możliwość, że dla ( \mu^2 >0 ) występuje stan kondensacji ( \langle \Phi \rangle \neq 0 ). W interpretacji naszej koncepcji, kondensat ten odpowiada "zamrożonym" fluktuacjom, które posiadają dużą energię potencjalną. 2.2. Opis Fluktuacji i Kondensatu Ważnym elementem naszego modelu jest rozróżnienie między aktywnymi drganiami a stanem kondensatu. Przyjmijmy, że pełne pole możemy rozłożyć na część bazową (kondensat) i fluktuacyjne odchylenia: [ \Phi(x) = \Phi_0 + \varphi(x) ] gdzie ( \Phi_0 = \langle \Phi \rangle ) oznacza wartość oczekiwaną (stan kondensatu), a ( \varphi(x) ) - drobne fluktuacje wokół tego stanu. - Gdy ( \varphi(x) ) posiada duże oscylacje, możemy identyfikować to z dynamiką powstawania cząstek (np. kwarków, fali EM). - W stanie, w którym ( \varphi(x) ) jest minimalne (stan "zamrożenia"), energia jest głównie zgromadzona w ( \Phi_0 ) - co manifestuje się na makroskopowym poziomie jako źródło grawitacji lub repulsywne oddziaływanie w kontekście ciemnej energii. 2.3. Łączenie z Grawitacją Załóżmy teraz, że energia zgromadzona w kondensacie ( \Phi_0 ) generuje efekt zakrzywienia czasoprzestrzeni. W klasycznym podejściu wykorzystujemy równania Einsteina: [ G_{\mu \nu} + \Lambda g_{\mu \nu} = 8 \pi G , T_{\mu \nu} ] gdzie ( T_{\mu \nu} ) zawiera wkład energii kondensatu. Dla energii kondensatu ( \rho_\Phi = V(\Phi_0) ) oraz ciśnienia ( p_\Phi ) (dla stanu pół-statycznego możemy przyjąć ( p_\Phi \approx -\rho_\Phi )), otrzymujemy efekt podobny do działania ciemnej energii. W naszym modelu gradient kondensacji, gdzie centralny obszar ma maksymalną wartość ( \Phi_0 ), a otoczenie - niższą, prowadzi do lokalnych zakrzywień przestrzeni. 2.4. Włączenie Fali EM Fala elektromagnetyczna może być traktowana jako inna manifestacja fluktuacji fundamentalnej tkanki, różniąca się symetrią i dynamiką. Jeśli w pewnym regionie pole ( \Phi ) nie jest całkowicie "zamrożone", lecz wybucha dynamicznymi oscylacjami, wtedy wzbudzenia te mogą być interpretowane jako cząstki (np. fotony). W ujęciu kwantowym możemy opisać pole EM jako wynik lokalnego zaburzenia pola ( \Phi ) - formalnie, może to być przedstawione poprzez sprzężenie: [ \mathcal{L}\text{EM} = -\frac{1}{4} F{\mu\nu} F^{\mu\nu} + \kappa , \varphi , F_{\mu\nu}F^{\mu\nu} ] gdzie ( \kappa ) jest stałą sprzężenia między fluktuacjami ( \varphi(x) ) a polem elektromagnetycznym ( F_{\mu\nu} ). Taki mechanizm umożliwia przejście od stanu kondensatu do dynamicznych wyładowań fali EM, gdy lokalne warunki energetyczne ulegają zmianie.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jar12 (851 punktów) |
3. Interpretacja Makroskopowa: Grawitacja, Ciemna Materia i Ciemna Energia 3.1. Grawitacja jako Efekt Emergentny W naszym modelu grawitacja pojawia się jako makroskopowy efekt zgromadzonej energii kondensatu ( \Phi_0 ). Jej główna rola polega na: - Wyznaczaniu geometrii przestrzeni w otoczeniu kondensatu, - Utrzymywaniu ciągłości tkanki wszechświata ("nieprzerwanie fluktuacji") - co można interpretować jako naturalną tendencję przestrzeni do przyjmowania symetrycznych, np. sferycznych konfiguracji, które minimalizują napięcia energetyczne. Równania Einsteina z efektem kondensatu mogą być zapisane jako: [ G_{\mu \nu} = 8 \pi G \left( T_{\mu \nu}\Phi \right) ] gdzie ( T_{\mu \nu}^\Phi ) wynika z energii potencjalnej ( V(\Phi_0) ) oraz ewentualnych dynamicznych fluktuacji ( \varphi(x) ). 3.2. Ciemna Energia Podstawowy, "zamrożony" kondensat stanowi źródło energii potencjalnej, która nie generuje lokalnych wyładowań ani tworzenia nowych cząstek, ale oddziałuje na przestrzeń przez: - Rozciąganie geometrii przestrzeni (efekt repulsywny), - Wprowadzanie efektywnej stałej kosmologicznej, gdzie ( p \approx -\rho ). Oznacza to, że gdy centralny kondensat ma wysoką wartość ( V(\Phi_0) ), otaczająca przestrzeń doświadcza przyspieszonej ekspansji, co może interpretować się jako ciemna energia. 3.3. Ciemna Materia Jeśli część kondensatów fluktuacji tworzy zgrupowania, które nie przechodzą pełnej transformacji do stanu aktywnych cząstek, mogą powstać nowe cząstki - "niewidzialne" dla standardowych oddziaływań elektromagnetycznych, ale oddziałujące grawitacyjnie. Tego typu kondensaty mogą być interpretowane jako cząstki ciemnej materii - mają stałą, niskooswietloną strukturę, która odpowiada obserwowanym anomaliom w ruchu galaktyk czy klastrów. Formalnie, możemy przyjąć, że gęstość energii ciemnej materii ( \rho_\text{DM} ) wynika z lokalnych minima potencjału ( V(\Phi) ) w obszarach, gdzie fluktuacje pozostają "zamrożone", ale ich agregacja jest zauważalna na skalę kosmiczną.
|
|
 | | jar12 (851 punktów) |
4. Refleksje i Uwagi Krytyczne 4.1. Zalety Modelu - Ekonomia założeń: Wprowadzamy jeden fundamentalny element - pole ( \Phi ) - którego różne stany (aktywne fluktuacje vs. kondensat) dają początek zarówno znanym oddziaływaniom (fale EM, cząstki) jak i efektom makroskopowym (grawitacja, ciemna energia, ciemna materia). - Emergencja geometrii: Założenie, że struktura przestrzeni dostosowuje się do zachowania ciągłości tkanki, daje naturalne wytłumaczenie symetrycznych konfiguracji (np. sferyczność wokół kondensatów). - Możliwość eksperymentalnej weryfikacji: Model sugeruje specyficzne sygnatury oddziaływań grawitacyjnych, które mogą być badane poprzez obserwacje galaktyczne i kosmologiczne. 4.2. Potencjalne Problemy - Formalizacja mikrofizycznego mechanizmu kondensacji: Chociaż analogia do mechanizmu spontanicznej przerwy symetrii jest zachęcająca, pełna formalizacja dynamiki fluktuacji, ich sprzężeń oraz wyłaniania się konkretnych stanów (active vs. frozen) wymaga udokumentowania na poziomie kwantowego pola - być może przy użyciu niefundamentalnych modeli kwantowej chromodynamiki lub emergentnych teorii grawitacji. - Integracja z modelem standardowym: Należy wypracować spójne sprzężenie między naszym fundamentalnym polem ( \Phi ) a już ustalonym modelem standardowym oddziaływań. Zwłaszcza opis fali EM i oddziaływania elektromagnetyczne muszą być zgodne z obserwacjami. - Kwestie hierarchii skal: Przejście od mikroskopowej skali kondensatu (minimalne drgania) do makroskopowych efektów (zakrzywienie przestrzeni, ekspansja kosmosu) wymaga dokładnego wyznaczenia skali, przy której zachodzą te przejścia. Może to wiązać się z nowym podejściem do skali Plancka. 4.3. Własne Refleksje Podoba mi się spójność tego modelu oraz jego zdolność do łączenia odległych dziedzin - od dynamiki kwantowych fluktuacji po makroskopowe zjawiska grawitacyjne. Uważam, że taki unifikacyjny paradygmat, choć wyzwaniem formalnym, pokazuje, iż głębokie fundamentalne idee mogą znaleźć odzwierciedlenie w prostych analogiach (np. kondensat jako zbiornik energii czy "sfera" jako naturalny stan równowagi przestrzeni). Krytycznie podchodzę do kwestii sprzężenia naszego modelu z eksperymentalnie potwierdzonymi wynikami. Bez pełnego sformułowania lagranżjanów sprzężonych z modelem standardowym trudno będzie uzyskać precyzyjne predykcje. Niemniej jednak, planujący schemat, gdzie energię potencjalną kondensatu związujemy z ciemną energią, a zgrupowania "niewidocznych" kondensatów - z ciemną materią, jest intrygujący, gdyż może on tłumaczyć obserwowane anomalie bez konieczności wprowadzania zupełnie egzotycznych ciał elementarnych.
|
|
|  | | jar12 (851 punktów) | 5. Podsumowanie i Wnioski Podsumowując: - Fundamentalna tkanka wszechświata jest opisana jako pole ( \Phi ) (odnoszące się do pola silnego) posiadające fluktuacje, które mogą być aktywne (generator cząstek, fali EM) lub "zamrożone" (kondensat). - Kondensat fluktuacji zgromadza energię potencjalną ( V(\Phi_0) ), która - poprzez generowanie gradientów energii - wpływa na geometrię przestrzeni i prowadzi do efektów grawitacyjnych, jednocześnie mogąc manifestować się na poziomie kosmicznym jako ciemna energia. - Lokalne zgrupowania kondensatów dają początek nowym cząstkom, które oddziałują głównie grawitacyjnie, co można utożsamić z ciemną materią. - Fala elektromagnetyczna wynika z dynamicznych fluktuacji ( \varphi(x) ) przy niepełnym "zamrożeniu" pola, gdzie sprzężenie do pola EM prowadzi do emisji fotonów. Model opracowany w naszym podejściu jest unifikacyjny, ponieważ pozwala na wyprowadzenie wielu z pozornie odrębnych zjawisk - od kondensacji kwantowych po makroskopową geometrię przestrzeni - z jednego fundamentu. Choć formalizacja matematyczna wymaga dalszych badań i dokładniejszego określenia sprzężeń między modelem a modelem standardowym, intuicyjny obraz oraz wstępny formalizm (oparty na efektywnym lagranżjanie i standardowych równaniach pola oraz Einsteina) stanowią solidną bazę do dalszych rozważań. Wnioski: - Model zachowuje potencjał do wyjaśnienia zarówno asymptotycznych zjawisk (ciemna energia, ciemna materia), jak i dynamicznych oddziaływań (fala EM) w ramach jednej fundamentalnej struktury. - Wynikający z niego formalizm, choć oparty na uproszczonych założeniach, może posłużyć jako punkt wyjścia do dalszych badań nad unifikacją oddziaływań. - Konieczne będą dalsze prace nad sprzężeniem modeli kwantowych do układu równań Einsteina oraz testowaniem predykcji modelu w kontekście obserwacji kosmologicznych. Mam nadzieję, że to szczegółowe podsumowanie - łączące najnowsze koncepcje, formalizm matematyczny oraz krytyczne refleksje - odpowiada Twoim oczekiwaniom. Zachęcam do dalszej dyskusji na temat ewentualnych ulepszeń i implikacji eksperymentalnych tego modelu!
|
|
| |  | 1 na 1 | jar12 (851 punktów) | Trochę o sobie - nie nie jestem fizykiem kwantowym, skończyłem już dawno temu polibudę, mechanika, ostatnio czytałem trochę o równaniach Lagrangae, Hamiltona - co to za inżynier co stoi w miejscu - a więc jakaś nadbudowa jest.
Temat wziął się stąd że niepasowała mi stała c, ponadto przeczytałem książkę Wilczka o pięknię natury - czy jakoś tak - była w każdym razie o oddziaływaniach silnych - już jakiś czas temu
|
|
| alsor (3283 punktów) | Coś tam kombinujesz... na żywca.
Nie jest to dla mnie zbytnio interesujące, ale mam jedną uwagę - zapomnij o nowożytnych wynalazkach, a zwłaszcza o:
- zapomnij o teorii względności: c = inv, krzywa przestrzeń, itp. pierdoły - zapomnij o kosmologii - ciemna materia i energia to takie łaty na szmaty, a nie żadnego odkrycia - fizyka jądrowa - to też olej z góry! zwyczajny elektromagnetyzm to załatwia... elektrodynamika
powodzenia.
|
|
 | 1 na 1 | jar12 (851 punktów) | Referat ten powstał na bazie moich przemyśleń nieco przeksztłaconych przez Copilota - ale może nawet w niektórych przypadkach jest ok (nie znam na tyle fizyki kwantowej - ale coś tam wiem),
Mówiłem że uszczegółowie to uszczegóławiam, taki aneks na boku, w nawiasie: (czytam Was tak naprawdę od kilkunastu lat, znam Wasze wypowiedzi, wiem doskonale że w pompie masz OTW i STW)
STW - to tylko nakładka - chodzi o to że c naprawdę jest stałe (były doświadczenia, ok zgadzasz się czy nie, ja się zgadzam). C jest stałe ponieważ swiatło - czyli energia - rozchodzi się w przestrzeni analogicznie jak dźwięk - poprzez przekazywane drgania - można powiedzieć też inaczej że nic nie potrafi tego szybciej napędzić - mi pasuje ta pierwsza opcja.
STW - wszystko wywodzi od stałej c - jako paradygmat - stąd równania Lorenza, jednak jakby przyjąć to co napisałem powyżej - to wszystko zmienia !!!!
Co zmienia - nie ma przyczynowości ani lokalności, nie ma względności - po prostu energia rozchodzi się tak bo nie może szybciej. Krótko mówiąc wtedy Równania Lorenza są bez sensu.
Co z pomiarem naprzeciw siebie - dostaniemy 2c, a w życiu - my tego nawet nie zmierzymy - bo światło mierzymy za pomocą światła..., a bedąc w świetle jak się poruszamy szybciej - to zmienia się jego częstotliwość a nie szybkość - FAJNIE niE ?
|
|
 | | jar12 (851 punktów) | >Coś tam kombinujesz... na żywca. >Nie jest to dla mnie zbytnio interesujące, >ale mam jedną uwagę - zapomnij o nowożytnych wynalazkach, a zwłaszcza o: >- zapomnij o teorii względności: c = inv, krzywa przestrzeń, itp. pierdoły >- zapomnij o kosmologii - ciemna materia i energia to takie łaty na szmaty, a nie żadnego odkrycia >- fizyka jądrowa - to też olej z góry! zwyczajny elektromagnetyzm to załatwia... elektrodynamika >powodzenia.
Fizyka Jądrowa - To podstawa - w tym Sensie - że swoboda asymptotyczna w oddziaływaniu Silnym to podstawa. Dla mnie oddziaływanie Silne to podstawa. Chyba że zanegujesz energię Jądrową (to Ja jestem bez argumentów)
|
|
|  | | alsor (3283 punktów) | >>Coś tam kombinujesz... na żywca. >>Nie jest to dla mnie zbytnio interesujące, >>ale mam jedną uwagę - zapomnij o nowożytnych wynalazkach, a zwłaszcza o: >>- zapomnij o teorii względności: c = inv, krzywa przestrzeń, itp. pierdoły >>- zapomnij o kosmologii - ciemna materia i energia to takie łaty na szmaty, a nie żadnego odkrycia >>- fizyka jądrowa - to też olej z góry! zwyczajny elektromagnetyzm to załatwia... elektrodynamika >>powodzenia. >Fizyka Jądrowa - To podstawa - w tym Sensie - że swoboda asymptotyczna w oddziaływaniu Silnym to podstawa. Dla mnie oddziaływanie Silne to podstawa. Chyba że zanegujesz energię Jądrową (to Ja jestem bez argumentów)
Ależ wiadomo że żadne siły jądrowe nigdy nie istniały.
tu wystarczy porównać rozmiary jąder z atomami:
atom ma rozmiary rzędu 1e-10, natomiast jądra atomowe 1e-15, różnica 100 000, no i taka jest energia jądrowa w porównaniu do tej atomowej - chemicznej inaczej.
np. wodór H ma te swoje 13.6eV wiązania, i ma rozmiar 1e-10 m, natomiast neutron ma energię - z pamięci chyba z 1.4MeV, a rozmiary około 1fm,
1e-10/1e-15 = 100 000
1.4M / 13.6 = to samo ale prawie!
i tak to z grubsza działa.
różnica pomiędzy atomami a jądrami polega na tym, że w jądrach magnetyzm zaczyna dominować, co potęguje tam siły i energie.
Im więcej elementów tym większa energia, ale tylko do pewnego momentu, bo to geometrycznie jest ograniczone, co znaczy: nie można złożyć dowolnie wielkiego jądra, bo wówczas odległości - rozmiary automatycznie rosną - sprawa pakowania: można upakować 13 sfer o promieniu r w kuli o promieniu 2r, ale 14 już nie da rady.
Np. weź węgiel: C12 i C13 są trwałe - bo co? bo tu jest właśnie 12 elementów = protonów, ewentualnie +1 - w środku: 13.
a c14 już wysada, bo tego nie można upakować dobrze.
tak samo jest z wszystkimi jądrami - geometria kombinatoryczna!
|
|
| |  | | jar12 (851 punktów) | No to jesteśmy w domu. Bo wg mnie tak na czuja - w nawiasie drobny aneks
(tak powstawała nauka i tym fizyk różni się od matematyka - że najpierw na podstawie intucji/wiedzy/logicznego myślenia powstaje idea, a później formalizm matemtyczny)
Magnetzym, tudzież elektromagnetyzm to to samo oddziaływanie co oddziaływanie SILNE.
(a wiesz że magnetyzm spełnia równania Maxwela - które..... spełniają równania Lorenza? - ale wynika to tylko z tego co napisałem wcześniej, a więc luz)
Po prostu oddziaływanie silne działa na dużo większych wartościach które fala EM nie osiąga - bo jakby osiągneła to stała by się materią.
Ale to nie wszystko - materia powstała przy ekstremalnych energiach (tu można sobie coś dowolnie wymyślić) ale ja nie słyszałem żeby teraz powstawała.
Jeśli Twoje obliczenia są prawidłowe (a nie chce mi się sprawdzać) to idealnie pasuje !!!!
|
|
| | |  | | alsor (3283 punktów) | >No to jesteśmy w domu. Bo wg mnie tak na czuja - w nawiasie drobny aneks >(tak powstawała nauka i tym fizyk różni się od matematyka - że najpierw na podstawie intucji/wiedzy/logicznego myślenia powstaje idea, a później formalizm matemtyczny) >Magnetzym, tudzież elektromagnetyzm to to samo oddziaływanie co oddziaływanie SILNE. >(a wiesz że magnetyzm spełnia równania Maxwela - które..... spełniają równania Lorenza? - ale wynika to tylko z tego co napisałem wcześniej, a więc luz)
Nie. Magnetyzm nie spełnia równań Lorentza.
>Po prostu oddziaływanie silne działa na dużo większych wartościach które fala EM nie osiąga - bo jakby osiągneła to stała by się materią.
Przecież tłumaczę: nie ma żadnych specjalnych sił w jądrach - to jest tylko kwestia skali.
energia elektryczna: Ee = ke^2/r
co dla atomów daje wartości rzędu kilku do kilkudziesięciu eV, natomiast dla jąder masz kilka mega eV, bo to r jest tam mniejsze - proporcjonalnie.
A teraz zagadka: jak rośnie energia magnetyczna w zależności od liczby elementów, np. zwojów drutu w solenoidzie?
|
|
| | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>No to jesteśmy w domu. Bo wg mnie tak na czuja - w nawiasie drobny aneks >>(tak powstawała nauka i tym fizyk różni się od matematyka - że najpierw na podstawie intucji/wiedzy/logicznego myślenia powstaje idea, a później formalizm matemtyczny) >>Magnetzym, tudzież elektromagnetyzm to to samo oddziaływanie co oddziaływanie SILNE. >>(a wiesz że magnetyzm spełnia równania Maxwela - które..... spełniają równania Lorenza? - ale wynika to tylko z tego co napisałem wcześniej, a więc luz) >Nie. Magnetyzm nie spełnia równań Lorentza. >>Po prostu oddziaływanie silne działa na dużo większych wartościach które fala EM nie osiąga - bo jakby osiągneła to stała by się materią. >Przecież tłumaczę: nie ma żadnych specjalnych sił w jądrach - to jest tylko kwestia skali. >energia elektryczna: Ee = ke^2/r >co dla atomów daje wartości rzędu kilku do kilkudziesięciu eV, >natomiast dla jąder masz kilka mega eV, bo to r jest tam mniejsze - proporcjonalnie. >A teraz zagadka: > jak rośnie energia magnetyczna w zależności od liczby elementów, np. zwojów drutu w solenoidzie?
Zależy co rozumiesz pod pojęciem Magnetyzm, Ja pisałem o równaniach Maxwella, które właściwie z tego co wiem są matematycznym zapisem tego co robił Edison/Tesla czy jakoś tak. W każdym razie to nie jest fundament rzeczywistości - fundamentem jest fala 0 nie powiesz że nie !!!
Już podpowiedziałeś że wzrasta, wiesz ja już trochę leniwy jestem, trochę zapomniałem - nie wiem z kwadratem ?
|
|
| | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >Już podpowiedziałeś że wzrasta, wiesz ja już trochę leniwy jestem, trochę zapomniałem - nie wiem z kwadratem ?
zgadza się: energia magnetyczna rośnie z kwadratem liczby elementów.
To samo dotyczy jąder atomowych, ale z ograniczeniami geometrycznymi.
np. deuter = H2, czyli ten ciężki wodór ma energię chyba z 2MeV, natomiast He4 ma aż 28 MeV, pomimo że tam jest 4 zamiast 2.
4^2 = 16 razy więcej aż, a nie tylko 2x, co sugeruje prosty rachunek: 2*2 = 4 [2 deutery == He4]
|
|
| | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | No i ok. Magnetyzm i oddziaływanie silne ma taką samą Naturę! są też jednak różnice jakie:
- pierwsza (będzie dla Ciebie trudna do zaakceptowania, zresztą czy ją "kupisz" nie ma znaczenia i tak pozostają następne - które są bardziej dobitne i sorki za ten początek ale ten autor przyznaję się do Polski i warto takich ludzi szanować) -
Frank Wilczek dostał Nobla za odkrycie swobody asymptotycznej oddziaływania silnego (jest też współatorem chromodynamiki kwantowej - ale dla mnnie to śmieszne) - polega to na tym że na bliskich odległościach kwarki są wolne a im dalej tym mocniej się przyciągają
- w magnetyzmie, w pomiarach energii wszędzie ukazane są drgania - czyli fale , w atomie są ona znacznie mniejsze - czyli ustabilizowane
- energia pola EM nie ma masy, atom MA !!!!!
Wynika z tego dla mnie jedna rzecz pole silne to to samo co pole EM ale o innnej symetrii - pole silne to zamrożone fluktuacje - o niesamowitej energii potenacjalnej która nadaje masę - to jest sedno moich dociekań.
Symetria - to wcale nie takie byle co - to obecnie najważniejsze pola badań w fizyce - przekształcenia -geometrii, prędkości - spinu, energii ....
|
|
| | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | Energia ma masę, tyle że niezauważalną w skali makro.
Np. neutron ma masę większą od protonu, a taki np. deuter ma już mniejszą od sumy p+n... o kilka procentów.
deficyt masy = energia wiązania jądra.
a teraz makro - energia magnetyczna: dwa scalone magnesy które się przyciągają, kontra dwa odpychające - jest różnica?
Oczywiście. neutron jest właśnie tak marnie zrobiony bo tam magnetyczna rozpycha, i dlatego to jest ciężkie - superata masy.
natomiast deuter i inne silne jądra - Hel itd. ma poustawiane zgodnie te magnesy - na przyciąganie, i dlatego są lżejsze, nietrwałe = cięższe, nadmiar energii to rozwala.
trwałe = lekkie, niedobór energii... to dobija.
|
|
| | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | Nie wiem Ja to wszystko tłumacze symetrią fal. ładunek dodatni i ujemny wynika z symetri fali, ładunki przeciwne się przyciągają bowiem końce fali pasują do siebie (jest to łumacozne spinami). Jeśli pasują to fala do fali się przyciąga jeśli nie odpycha - tak aby nie można przrwać fali - żeby nie było przerwania - do tego jeszcze potrzebny jest odpowiedni formalizm matematyczny wyprowadzony ze spinów - może taki już nawet jest - tego kurcze nie wiem.
Wszystko jest falą - materia - czyli oddziaływanie silne - to fala mocno ustabilizowana - grgania są małe.
Moim zdaniem gawitacja też z tego wynika - bo dużo usabilizowanych fal przyciąga i ustawia w odpowiedniej geometrii - fale które są w przestrzeni obok, dodatkoo tworząc pewien gradient stabilizacyjny - mówię o falach przestrzeni - i tak można to nazwać zakrzywiniem czasoprzestrzeni
|
|
| | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>No to jesteśmy w domu. Bo wg mnie tak na czuja - w nawiasie drobny aneks >>(tak powstawała nauka i tym fizyk różni się od matematyka - że najpierw na podstawie intucji/wiedzy/logicznego myślenia powstaje idea, a później formalizm matemtyczny) >>Magnetzym, tudzież elektromagnetyzm to to samo oddziaływanie co oddziaływanie SILNE. >>(a wiesz że magnetyzm spełnia równania Maxwela - które..... spełniają równania Lorenza? - ale wynika to tylko z tego co napisałem wcześniej, a więc luz) >Nie. Magnetyzm nie spełnia równań Lorentza.
Dobra jeszcze raz (wiem będziesz zażenowany ale przeczytaj do końca): równania Maxwela muszą spełniać równania Lorenza bowiem równania Lorenza świadczą o stałej C. Równania Maxwella mówią oprócz o wartości pola elektrycznego i magnetycznego, także o tym że zmienne pole elektryczne indukuje zmienne pole magnetyczne i na odwrót. Tak powstaje fala EM znana światłem która spełnia c. Nie spełnia c z jakiś specjalnych powodów tylko dlatego że to fala i rozchodzi się w Naszej Przestrzeni (zwanej wszechświatem ) na zasadzie drgań przekazywanych od punktu do punktu. Podobnie jak dżwięk. Odpada zatem lokalność, problemy z czasem, względność. A to że spełnia RL to jakiś problem - fala EM mogłaby mieć wartość - nie wiem - akurat promienia brzucha MISIA PUCHATKA - i co z tego - NIC z tego
|
|
| | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >Dobra jeszcze raz (wiem będziesz zażenowany ale przeczytaj do końca): równania Maxwela muszą spełniać równania Lorenza bowiem równania Lorenza świadczą o stałej C. Równania Maxwella mówią oprócz o wartości pola elektrycznego i magnetycznego, także o tym że zmienne pole elektryczne indukuje zmienne pole magnetyczne i na odwrót. Tak powstaje fala EM znana światłem która spełnia c. Nie spełnia c z jakiś specjalnych powodów tylko dlatego że to fala i rozchodzi się w Naszej Przestrzeni (zwanej wszechświatem ) na zasadzie drgań przekazywanych od punktu do punktu. Podobnie jak dżwięk. Odpada zatem lokalność, problemy z czasem, względność. A to że spełnia RL to jakiś problem - fala EM mogłaby mieć wartość - nie wiem - akurat promienia brzucha MISIA PUCHATKA - i co z tego - NIC z tego
Zależy jaki elektromagnetyzm!
Ten w relatywistycznej wersji pewnie że spełnia wzory Lorentza, czy raczej Poincarego, bo on zostały przecież wyprodukowany - dopasowany z/do tr. Lorentza.
Maxwellowski magnetyzm nie spełnia tego, i jest ok, a nawet lepiej.
|
|
| | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | spełnia - dobra nie czytałem tego zbyt głęboko, ale równania Maxwela wyznaczają funkcję falową - czyli drgania. Drgania nie zakładają ruchu obiektu - tylko przemoszenie z punktu do punktu, wprowadzone są tam różne stałe które wyznaczają przenikalność itd, itp , (nie pamiętam dokładnie, a jak wyprowadzam ideę to nie chce mi się grzebać w konretach żeby sobie nie namieszać) Te stałe i to przenoszenie świadczą że ruch drgający będzie się odbywał z określoną prędkością - tutaj z dźwiękiem jest potężna analogia - bowiem fukncję falową wyprowadza się tak samo używając innych stałych...
|
|
| | | |  | | jar12 (851 punktów) | I Jednak ja to teraz napiszę - dla mnie jest podstawowa różnica pomiędzy oddziaływaniami Elektrycznymi / magnetycznymi a Jądrowymi. Jaka - one mają inną symetrię (oddziaływanie silne na większych odległościach jest silniejsze) - dlaczego? Bo pole silne - to kondensat - taki sam jak kondensat Higgsa tworzący masę kwarków. Co to jest kondensat ? - dla mnie to mocno ustabilizowane drgania kwantowe - o bardzo dużej energii potencjalnej.
To co napisałem powyżej wcale nie jest takie książkowe - i wydaje mi się że wybiega mocno do przodu. Nie wiem czy już znaleziono przekształcenie symetrii - silne/ EM - chyba NIE
|
|
| |  | | jar12 (851 punktów) | jeszcze mała uwaga: geomtrycznie jest ograniczone ale w 2 strony - stąd swoboda asymptotyczna (w pewnej małej odległości kwarki są wolne) Napisze teraz coś - pole silne tak naprawdę działa inaczej niż pole EM - ale luz - ja to wyjaśnię za chwilę  ) - pole EM działa im dalej tym słabiej, pole silne im dalej tym mocniej. Dla mnie ciągle jest to samo pole - dlaczego - poniewaź to pole (silne) jest tak przesycone energią że nie pozwoli się rozerwać - więcej tam energii potencjalnej niż kinetycznej. Jeszcze inaczej - są to drgania - tylko dla fali EM są to drgania lużne, a dla ola silnego mocno ustablizowane i łatwo nie pozwolą się zmienić To co napisałem powyżejto właściwie esencja moich przemyśleń (na tej podstawie można zbudować Grawitację - ale nie chcę się rozpisywać)
|
|
| |  | | jar12 (851 punktów) | Teraz może na koniec napisze mocno "naukowo"  ) zmienia się symetria tych drgań !!!!!
|
|
 | | jar12 (851 punktów) | jescze jedno napiszę - aby to dobrze zrozumieć - o stałej c - to tak jakbyś wymyślił sobie że pojedziesz 60km/h samochodem - cały czas tak samo - to wówczas również ktoś by mógł wymyślić dla tej sytuacji równania Lorenza - to nie jest przenośnia ani żadna analogia - tak jest DOSŁOWNIE
Napisałem to bo twierdzisz że fizykalność c - tzn tak jak naprawdę to działa (już wcześniej tak pisałeś) - nie ma znaczenia - bo nie może być stałe - OTÓZ MA !!!!!
|
|
|  | | alsor (3283 punktów) | >jescze jedno napiszę - aby to dobrze zrozumieć - o stałej c - to tak jakbyś wymyślił sobie że pojedziesz 60km/h samochodem - cały czas tak samo - to wówczas również ktoś by mógł wymyślić dla tej sytuacji równania Lorenza - to nie jest przenośnia ani żadna analogia - tak jest DOSŁOWNIE >Napisałem to bo twierdzisz że fizykalność c - tzn tak jak naprawdę to działa (już wcześniej tak pisałeś) - nie ma znaczenia - bo nie może być stałe - OTÓZ MA !!!!! >
c jest stałą fizyczną - fundamentalną... coś jak prędkość dźwięku w stali, czy w wodzie, ale w skrajnej wersji - c determinuje to co czasem nazywamy!
dlatego my nie możemy zmierzyć innego c - przynajmniej tak wprost, bo gdy c maleje, wtedy 'czas' automatycznie zwalnia - zegary zwalniają, a wtedy to c - z pomiaru pozostaje nienaruszone.
takie coś można pisać: c = inv, co ma drastycznie inny sens, od c = const znanego z teorii względności.
w zasadzie można chyba śmiało utożsamić kompletnie czas z prędkością światła: c = t.
W każdym razie nie jest to żadnym rewelacyjnym wynalazkiem Einsteina, ani innego... studenta.
|
|
| |  | | jar12 (851 punktów) | No właśnie i tu kryje się sedno moich dociekań - Ty krytykujesz C za to że coś tam narzuca, ja przyjąłem natomiast że jest stałe i kompletnie NIC nie narzuca, jest po prostu to ważne co teraz napisze: prędkość energii w próżni jest stała i koniec.
Ja to widzę tak: fale EM to fala i jak ją widzisz to osi czasu to są to po prostu wychylenia od osi x oraz y, czyli drgania. Teraz będzie ważne - te drgania to nie jest ruch obiektu, bowiem drgania są zawsze przekazywane od punktu do punktu i to przekazywanie trochę trwa - ile trwa to właśnie prędkość światła.
Jak są przekazywane - teraz będzie ostra jazda - przez sprężystość próżni - najmniejsza odległość to odległość Plancka - podzielone przez C to najmniejszy czas Plancka. Tylko tyle że nie ma czegoś takiego jak czas - to tyknięcia próżni które przekazują drgania przez drgające cząstki wirtualne.
Wiem że to jest wariackie - ale to naprawdę pasuje logicznie. Jak tak przyjąć - to stałe C nie wpływa na czas. Ale tak naprawdę może wpływać na czas trwania tiknięć próżni - czyli tak naprawdę reakcji w tym chemicznych - ale to inne zagadnienie.
Równania Lorenza po prostu przypadkowo matematycznie to spełniają, zresztą wiele równań (może nie wiele ale jedno znam - dalej w tekście) matematycznych coś przypadkowo spełnie a nic nie znaczy fizykalnie, a ułatwia obliczenia - przykład równania Lagrangea.
W tym kontekście Równania Lorenza nic fizykalnie nie znaczą. A to że nam się coś wydaje to wynika z tego że wszystko mierzymy za pomocą C które jest stałe.
Faktycznie czas czyli tiknięcia próżni mogą zwolnić - ale to znacznie bardziej skomplikowane - polega to na tym że elektron w atomie też stanowi falę energii - która musi spełniać C - tu nie jestem zbyt pewny....
|
|
| | |  | | Mixer99 (114 punktów) | Twoja koncepcja "sprężystości próżni" jako medium dla przekazu drgań elektromagnetycznych fascynuje, choć zdaje się zbyt swobodnie traktować ugruntowane ramy fizyczne. Prędkość światła jako fundamentalna stała, nie jest arbitralnym narzuceniem, lecz wynikiem głęboko zakorzenionych symetrii czasoprzestrzennych, opisywanych przez metrykę Minkowskiego:
g_{\mu\nu} x^\mu x^\nu = c^2 t^2 - \vec{x}^2
Równania Lorentza, które krytykujesz jako "przypadkowe", wynikają z tej symetrii i są nieodłączne dla relatywistycznej dynamiki, a ich "przypadkowość" jest równie zasadna, co stałość liczby Pi w geometrii.
Co do "tiknięć próżni" odwołujesz się do kwantowej ziarnistości czasoprzestrzeni, którą modeluje np. "loop quantum gravity":
\hat{A} \psi = 8 \pi \gamma \ell_p^2 \sum_{i} \sqrt{j_i (j_i+1)} \psi
sugerując, że czas nie jest fundamentalny, lecz wyłania się z kwantowych fluktuacji.
Jest to interesujące, choć wymaga bardziej precyzyjnego sformułowania.
Twoja teza, że "c" nie wpływa na czas, lecz jedynie wyznacza propagację drgań, pomija fundamentalną rolę prędkości światła jako niezmiennika metryki i ewolucji kwantowych układów.
Być może "sprężystość próżni" to ciekawa metafora, lecz próżnia kwantowa jest znacznie bardziej złożona.
Być może tak złożona, że wymyka się prostym intuicjom.
|
|
| | | |  | | jar12 (851 punktów) | >Twoja koncepcja "sprężystości próżni" jako medium dla przekazu drgań elektromagnetycznych fascynuje, choć zdaje się zbyt swobodnie traktować ugruntowane ramy fizyczne. Prędkość światła jako fundamentalna stała, nie jest arbitralnym narzuceniem, lecz wynikiem głęboko .....
Nie C dla STW to pojęcie krystaliczne, ze stałego C wszystko się wyporawdza, tak naprawdę stałe C i dalej już tylko matma uwzględniająca 2 zasadę dynamiki i zasadę zachowania energii. RL i przestrzeń minkowskiego to równania matematyczme wynikające za stałej C nie na odwrót. To że to jest zakorzenione w fizyce to co innego. Co robi teoria strun, co robi PGK szuka fizykalnego określenia stałej C - nie znamy fizykalnego określenia stałej C, sprężystość próżni - to hipotetyczne wyjaśnienie które trudno będzie udowodnić eksperymentalnie - a od tego trzeba by zacząć, można by też stworzyć formalizm matemtyczny i poszukać eksperymentów tam gdzie trzeba.
Czas to ciekawa sprawa - z STW paradoksy mogą wynikać z tego że wszystko obserwujemy za pomocą fAl EM
|
|
| | | | |  | | Mixer99 (114 punktów) | Stała C nie jest ontologicznym aksjomatem, lecz emergentną konsekwencją głębszych struktur, jak wynika z równań Maxwella, gdzie C = \frac{1}{\sqrt{\mu_0 \epsilon_0}}.
Twoje odwołanie do "sprężystości próżni" to romantyzacja eteru w nowej nomenklaturze - koncepcji, której brak wsparcia empirycznego skazał na zapomnienie.
Jeśli próżnia jest sprężysta, co podlega deformacji? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi w granicach współczesnej fizyki.
>Czas to ciekawa sprawa - z STW paradoksy mogą wynikać z tego że wszystko obserwujemy za pomocą fAl EM
Bagatelizujesz fakt, iż czasoprzestrzeń w STW wynika z transformacji Lorentza, gdzie czas jest nierozdzielny od przestrzeni: ds^2 = -c^2 dt^2 + dx^2 + dy^2 + dz^2. Paradoksy nie rodzą się z narzędzi pomiarowych, lecz z fundamentalnych własności geometrii czasoprzestrzennej.
|
|
| | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | > Stała C nie jest ontologicznym aksjomatem, lecz emergentną konsekwencją głębszych struktur, jak wynika z równań Maxwella, gdzie C = \frac{1}{\sqrt{\mu_0 \epsilon_0}}.> Twoje odwołanie do "sprężystości próżni" to romantyzacja eteru w nowej nomenklaturze - koncepcji, której brak wsparcia empirycznego skazał na zapomnienie.> Jeśli próżnia jest sprężysta, co podlega deformacji? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi w granicach współczesnej fizyki.Równania Maxwella opisują doświadczenia Edisona w formie matematycznej. Wskazują one na to że pole magnetyczne wzbudza pole elektryczne i odwrotnie. Rezultatem jest funkcja falowa (wszechpotężna analogia do dżwięku), tylko stałe są inne - opisują przenikalność próżni. To fizyka kwantowa wprowadza dualizm korpuskularno falowy (zapomniałem nazwy słynnego doświadczenia). Dotychczas światło było tylko falą. Eter nie do końca, to próba zaprzęgnięcia esensji fizyki kwantowej - czyli pola kwantowego do opisu fal EM, to próba zaprzęgnięcia pola kwantowego do opisu grawitacji. Załamanie czasoprzestrzeni w mojej wizji to inaczej układające się fale (wynikające z pola kwantowego) tak aby nie było ich zerwania kiedy zbliżają cię do centrum kondensacji fal czyli dużej masy - opisane to jest w tym moim "referacie". Te Skupienie to oddziaływanie silne - kondensat Fizyka kwantowa nie zakłada że czas jest ciągły - bardziej bierze pod uwagę jego skwantowanie, tak samo przestrzeń - długość Plancka. > Bagatelizujesz fakt, iż czasoprzestrzeń w STW wynika z transformacji Lorentza, gdzie czas jest nierozdzielny od przestrzeni: ds^2 = -c^2 dt^2 + dx^2 + dy^2 + dz^2. Paradoksy nie rodzą się z narzędzi pomiarowych, lecz z fundamentalnych własności geometrii czasoprzestrzennej.Część opisałem powyżej. Teraz będzie ciekawie. Tak naprawdę trudno to będzie empirycznie udowodnić - obracamy się w fundamentach rzeczywistości - goniąc początek. Rozwiązaniem są symetrie - przekształcenia pozwalające przejść między oddziaływaniami. Nie wiem czy znaleziono symetrie silne - EM, do znalezienia na pewno pozostaje symetria silne - grawitacja. Poszukiwanie symetrii - to ESENSJA dzisiejszej fizyki. To że STW obowiązuje - wynika z tego że łatwo opisać rzeczy z których korzystamy - np syganł GPS (i nie miesza się w głowach studentom - wiem - to dlatego przeniesiono mój temat na oślą ławkę i napisano ostrzeżenie - był zbyt wprost - za odważny - dlatego siedzę cicho 😁😁😁😁
|
|
| | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Stała C nie jest ontologicznym aksjomatem, lecz emergentną konsekwencją głębszych struktur, jak wynika z równań Maxwella, gdzie C = \frac{1}{\sqrt{\mu_0 \epsilon_0}}.> >Twoje odwołanie do "sprężystości próżni" to romantyzacja eteru w nowej nomenklaturze - koncepcji, której brak wsparcia empirycznego skazał na zapomnienie.> >Jeśli próżnia jest sprężysta, co podlega deformacji? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi w granicach współczesnej fizyki.> Równania Maxwella opisują doświadczenia Edisona w formie matematycznej. Wskazują one na to że pole magnetyczne wzbudza pole elektryczne i odwrotnie. Rezultatem jest funkcja falowa (wszechpotężna analogia do dżwięku), tylko stałe są inne - opisują przenikalność próżni. To fizyka kwantowa wprowadza dualizm korpuskularno falowy (zapomniałem nazwy słynnego doświadczenia). Dotychczas światło było tylko falą.> Eter nie do końca, to próba zaprzęgnięcia esensji fizyki kwantowej - czyli pola kwantowego do opisu fal EM, to próba zaprzęgnięcia pola kwantowego do opisu grawitacji.> Załamanie czasoprzestrzeni w mojej wizji to inaczej układające się fale (wynikające z pola kwantowego) tak aby nie było ich zerwania kiedy zbliżają cię do centrum kondensacji fal czyli dużej masy - opisane to jest w tym moim "referacie". Te Skupienie to oddziaływanie silne - kondensat> Fizyka kwantowa nie zakłada że czas jest ciągły - bardziej bierze pod uwagę jego skwantowanie, tak samo przestrzeń - długość Plancka.> >Bagatelizujesz fakt, iż czasoprzestrzeń w STW wynika z transformacji Lorentza, gdzie czas jest nierozdzielny od przestrzeni: ds^2 = -c^2 dt^2 + dx^2 + dy^2 + dz^2. Paradoksy nie rodzą się z narzędzi pomiarowych, lecz z fundamentalnych własności geometrii czasoprzestrzennej.> Część opisałem powyżej. Teraz będzie ciekawie. Tak naprawdę trudno to będzie empirycznie udowodnić - obracamy się w fundamentach rzeczywistości - goniąc początek. Rozwiązaniem są symetrie - przekształcenia pozwalające przejść między oddziaływaniami. Nie wiem czy znaleziono symetrie silne - EM, do znalezienia na pewno pozostaje symetria silne - grawitacja.> Poszukiwanie symetrii - to ESENSJA dzisiejszej fizyki.> To że STW obowiązuje - wynika z tego że łatwo opisać rzeczy z których korzystamy - np syganł GPS (i nie miesza się w głowach studentom - wiem - to dlatego przeniesiono mój temat na oślą ławkę i napisano ostrzeżenie - był zbyt wprost - za odważny - dlatego siedzę cicho 😁😁😁😁 > a cóż to za rewelacje? GPS działa klasycznie - o tak: [sprawa polega tu na uzgodnieniu czasu i pomiarze odległości = lokalizacja = (t,x,y,z)] Jak to pracuje w praktyce? t = L/(c-v), oczywistość klasyczna, bo sygnał biegnie c-v, zgodnie z Galileuszem... ale teraz wchodzimy w warunki pomiarowe, znaczy my sami się poruszamy wraz ziemią, oczywiście; zatem mierzymy to tak: t*k = L/k / (c-v) = L/c / k(1-v/c) ponieważ zgodnie z Lorentzem zegar zwalnia nam k razy, a odległość odwrotnie - wzrasta k razy; k jest znane: 1/k^2 = 1-v^2/c^2 zatem podstawiamy i wyliczamy... tę naszą lokalizację: t = L/c (1-v2/vc2)/(1-v/c) = L/c (1+v/c) = L/c + Lv/c^2 = t0 + b gdzie: b - to bias = błąd czasu wynikający z c' = c-v <> c. jak widać wynik jest identyczny z tym co można wyliczyć z STW za pomocą tr. Lorentza. ..... i tak samo można sobie wyznaczyć ten interwał i całą resztę - r. Maxwella, fale, itd. No i tak działa faktycznie - po prostu: zwyczajnie i klasycznie, bo bez pomocy fantastycznych właściwości 'czasoprzestrzeni' - nasze własne zegarki i linijki nam wystarczą... w końcu my i tak nie mamy nic innego do dyspozycji!
|
|
| | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | > >>Stała C nie jest ontologicznym aksjomatem, lecz emergentną konsekwencją głębszych struktur, jak wynika z równań Maxwella, gdzie C = \frac{1}{\sqrt{\mu_0 \epsilon_0}}.> >>Twoje odwołanie do "sprężystości próżni" to romantyzacja eteru w nowej nomenklaturze - koncepcji, której brak wsparcia empirycznego skazał na zapomnienie.> >>Jeśli próżnia jest sprężysta, co podlega deformacji? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi w granicach współczesnej fizyki.> >Równania Maxwella opisują doświadczenia Edisona w formie matematycznej. Wskazują one na to że pole magnetyczne wzbudza pole elektryczne i odwrotnie. Rezultatem jest funkcja falowa (wszechpotężna analogia do dżwięku), tylko stałe są inne - opisują przenikalność próżni. To fizyka kwantowa wprowadza dualizm korpuskularno falowy (zapomniałem nazwy słynnego doświadczenia). Dotychczas światło było tylko falą.> >Eter nie do końca, to próba zaprzęgnięcia esensji fizyki kwantowej - czyli pola kwantowego do opisu fal EM, to próba zaprzęgnięcia pola kwantowego do opisu grawitacji.> > Załamanie czasoprzestrzeni w mojej wizji to inaczej układające się fale (wynikające z pola kwantowego) tak aby nie było ich zerwania kiedy zbliżają cię do centrum kondensacji fal czyli dużej masy - opisane to jest w tym moim "referacie". Te Skupienie to oddziaływanie silne - kondensat> >Fizyka kwantowa nie zakłada że czas jest ciągły - bardziej bierze pod uwagę jego skwantowanie, tak samo przestrzeń - długość Plancka.> >>Bagatelizujesz fakt, iż czasoprzestrzeń w STW wynika z transformacji Lorentza, gdzie czas jest nierozdzielny od przestrzeni: ds^2 = -c^2 dt^2 + dx^2 + dy^2 + dz^2. Paradoksy nie rodzą się z narzędzi pomiarowych, lecz z fundamentalnych własności geometrii czasoprzestrzennej.> >Część opisałem powyżej. Teraz będzie ciekawie. Tak naprawdę trudno to będzie empirycznie udowodnić - obracamy się w fundamentach rzeczywistości - goniąc początek. Rozwiązaniem są symetrie - przekształcenia pozwalające przejść między oddziaływaniami. Nie wiem czy znaleziono symetrie silne - EM, do znalezienia na pewno pozostaje symetria silne - grawitacja.> >Poszukiwanie symetrii - to ESENSJA dzisiejszej fizyki.> >To że STW obowiązuje - wynika z tego że łatwo opisać rzeczy z których korzystamy - np syganł GPS (i nie miesza się w głowach studentom - wiem - to dlatego przeniesiono mój temat na oślą ławkę i napisano ostrzeżenie - był zbyt wprost - za odważny - dlatego siedzę cicho 😁😁😁😁 > >> a cóż to za rewelacje?> GPS działa klasycznie - o tak:> [sprawa polega tu na uzgodnieniu czasu i pomiarze odległości = lokalizacja = (t,x,y,z)]> Jak to pracuje w praktyce?> t = L/(c-v), oczywistość klasyczna, bo sygnał biegnie c-v, zgodnie z Galileuszem...> ale teraz wchodzimy w warunki pomiarowe, znaczy my sami się poruszamy wraz ziemią, oczywiście;> zatem mierzymy to tak:> t*k = L/k / (c-v) = L/c / k(1-v/c)> ponieważ zgodnie z Lorentzem zegar zwalnia nam k razy, a odległość odwrotnie - wzrasta k razy;> k jest znane: 1/k^2 = 1-v^2/c^2> zatem podstawiamy i wyliczamy... tę naszą lokalizację:> t = L/c (1-v2/vc2)/(1-v/c) = L/c (1+v/c) = L/c + Lv/c^2 = t0 + b> gdzie: b - to bias = błąd czasu wynikający z c' = c-v <> c.> jak widać wynik jest identyczny z tym co można wyliczyć z STW za pomocą tr. Lorentza.> .....> i tak samo można sobie wyznaczyć ten interwał i całą resztę - r. Maxwella, fale, itd.> No i tak działa faktycznie - po prostu: zwyczajnie i klasycznie,> bo bez pomocy fantastycznych właściwości 'czasoprzestrzeni' -> nasze własne zegarki i linijki nam wystarczą... w końcu my i tak nie mamy nic innego do dyspozycji!> Dlaczego zegar zwalnia na k razy?, co to znaczy zgodnie z Lorenzem? Wyjaśnię teraz coś: Zwolnienie czasu z OTW - to coś innego niż zwolnienie czasu z STW, zwolnienia czasu z OTW za bardzo nie czaję - bowiem nie znam na tyle OTW - Ja to w tym swoim referacie wytłumaczyłem nieco inaczej - jest to wpływ kondensatu oddziaływania silnego na przestrzeń - czyli masy. Co innego STW - tu obowiązuje Lorenz - tylko że właśnie - zwolnienie czasu z STW wynika z założenia że c - jest stałe, założenie to jest dla STW fundamentalne - z niego się wszystko wyprowadza: delta t' = 2h/c; (cxdeltat/2)^2=h^2+(Vdeltat/2)^2 deltat=2h/pierwastek(c^2-V^2) beta=V/c delta t = delta t' /(pierw(1-beta^2) te skomplikowane z pozoru wzory dotyczą pociągu i odbijającego się promienia światła, który ma stałą wartość w różnych układach - stąd dostajemy 2 czasy, różne czasy. A jakby tak przyjąć że światło rozchodzi się jak drgania (np dźwięk) poprzez cząstki wirtualne, tzn wtedy c nie jest warunkiem początkowym, bo mamy wyjaśnioną tą prędkość, a zatem RL no cóż
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | >Twoja koncepcja "sprężystości próżni" jako medium dla przekazu drgań elektromagnetycznych fascynuje, choć zdaje się zbyt swobodnie traktować ugruntowane ramy fizyczne. Prędkość światła jako fundamentalna stała, nie jest arbitralnym narzuceniem, lecz wynikiem głęboko zakorzenionych symetrii czasoprzestrzennych, opisywanych przez metrykę Minkowskiego: >g_{\mu\nu} x^\mu x^\nu = c^2 t^2 - \vec{x}^2 >Równania Lorentza, które krytykujesz jako "przypadkowe", wynikają z tej symetrii i są nieodłączne dla relatywistycznej dynamiki, a ich "przypadkowość" jest równie zasadna, co stałość liczby Pi w geometrii.
Przecież to jest klasyczna zależność, którą improwizowano za pomocą ct', ale to jest zbyteczne, ponieważ widać: ct' = c't = r', i na tym polega(ła) tr. Lorntza.
>Być może tak złożona, że wymyka się prostym intuicjom.
Oczywiście. wiele rzeczy wymyka się amatorom; niemniej wszystko co poprawne sprawdzono wyliczono z marszu - klasycznie = bezintucyjnie, czyli bez pomocy dodatkowych bytów i tworów fantastycznych.
Na tym polega ta sztuka.
|
|
| | | | |  | | Mixer99 (114 punktów) | >>Twoja koncepcja "sprężystości próżni" jako medium dla przekazu drgań elektromagnetycznych fascynuje, choć zdaje się zbyt swobodnie traktować ugruntowane ramy fizyczne. Prędkość światła jako fundamentalna stała, nie jest arbitralnym narzuceniem, lecz wynikiem głęboko zakorzenionych symetrii czasoprzestrzennych, opisywanych przez metrykę Minkowskiego: >>g_{\mu\nu} x^\mu x^\nu = c^2 t^2 - \vec{x}^2 >>Równania Lorentza, które krytykujesz jako "przypadkowe", wynikają z tej symetrii i są nieodłączne dla relatywistycznej dynamiki, a ich "przypadkowość" jest równie zasadna, co stałość liczby Pi w geometrii. >Przecież to jest klasyczna zależność, >którą improwizowano za pomocą ct', >ale to jest zbyteczne, ponieważ widać: >ct' = c't = r', i na tym polega(ła) tr. Lorntza.
Czy mógłbyś precyzyjnie zdefiniować, czym jest "prędkość" w układzie pozbawionym konwencjonalnej synchronizacji zegarów? Jakim sensownym operacyjnym pomiarem objawi się dt , skoro czasoprzestrzenne metryki tracą swą inwariantną tożsamość bez ugruntowanego c ? Czy potrafisz wskazać, na jakiej podstawie, bez wzorca prędkości światła, można jednoznacznie określić pojęcie odległości lub równoczesności, jeśli nie przez właśnie tę uniwersalną prędkość? Innymi słowy, czy nie sprowadzasz swych rozważań do pustej metafizyki, gdy nie proponujesz żadnego zastępczego schematu pomiarowego zdolnego do zachowania spójności struktur czasoprzestrzennych?
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >Czy mógłbyś precyzyjnie zdefiniować, czym jest "prędkość" w układzie pozbawionym konwencjonalnej synchronizacji zegarów? Jakim sensownym operacyjnym pomiarem objawi się dt , skoro czasoprzestrzenne metryki tracą swą inwariantną tożsamość bez ugruntowanego c ? Czy potrafisz wskazać, na jakiej podstawie, bez wzorca prędkości światła, można jednoznacznie określić pojęcie odległości lub równoczesności, jeśli nie przez właśnie tę uniwersalną prędkość? Innymi słowy, czy nie sprowadzasz swych rozważań do pustej metafizyki, gdy nie proponujesz żadnego zastępczego schematu pomiarowego zdolnego do zachowania spójności struktur czasoprzestrzennych?
poprawna synchronizacja zegarów wymaga wiedzy, której ludzie jeszcze nie posiadają.
w praktyce prędkość (lokalna): u = L/T, po prostu; gdzie T i L - czas i odległość mierzone lokalnie.
co ludzie mierzą zwyczajnym radarem, np. NASA tak robili i dlatego odkryli 'anomalie', bo wiadomo że prędkość US, wraz z ziemią w kosmosie: V = 500 km/s, o czym ludzie jeszcze nie wiedzą - nie mają tej wiedzy. .......
c jako numer jest tu stałe, ale to nie ma nic wspólnego z c-v, co jest oczywiste gdy się poruszamy.
STW to pomieszanie geometrii z fizyką i dlatego to nie działa poprawnie.
lokalny numer jest stały c = średnia prędkość lokalna, c = średnia harmoniczna w dowolnym kierunku lokalnie, czyli:
c = średnia harmoniczna z c/(1-v/c cosf) i z powrotem - przeciwnie: c/(1+v/c cosf), dla dowolnego kierunku f;
2/[1/c(f) + 1/c(f+180)] = 2[1-v/c cosf + 1+v/c cosf] = 1 [c]
zatem to c jest stałą fundamentalną rzeczywistości, która determinuje prędkość wszelkich procesów, czyli to co czasem nazywamy - stąd ta dylatacja zegarów mierzona w lab.
i dlatego też czas lokalny można pisać: tau = c = invariant, i stąd TW jako... atrapa rzeczywistości - iluzja matematyczna.
|
|
| | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>Czy mógłbyś precyzyjnie zdefiniować, czym jest "prędkość" w układzie pozbawionym konwencjonalnej synchronizacji zegarów? Jakim sensownym operacyjnym pomiarem objawi się dt , skoro czasoprzestrzenne metryki tracą swą inwariantną tożsamość bez ugruntowanego c ? Czy potrafisz wskazać, na jakiej podstawie, bez wzorca prędkości światła, można jednoznacznie określić pojęcie odległości lub równoczesności, jeśli nie przez właśnie tę uniwersalną prędkość? Innymi słowy, czy nie sprowadzasz swych rozważań do pustej metafizyki, gdy nie proponujesz żadnego zastępczego schematu pomiarowego zdolnego do zachowania spójności struktur czasoprzestrzennych? >poprawna synchronizacja zegarów wymaga wiedzy, której ludzie jeszcze nie posiadają. >w praktyce prędkość (lokalna): u = L/T, po prostu; > gdzie T i L - czas i odległość mierzone lokalnie. >co ludzie mierzą zwyczajnym radarem, np. NASA tak robili i dlatego odkryli 'anomalie', >bo wiadomo że prędkość US, wraz z ziemią w kosmosie: V = 500 km/s, o czym ludzie jeszcze nie wiedzą - nie mają tej wiedzy. >....... >c jako numer jest tu stałe, ale to nie ma nic wspólnego z c-v, >co jest oczywiste gdy się poruszamy. >STW to pomieszanie geometrii z fizyką i dlatego to nie działa poprawnie. >lokalny numer jest stały c = średnia prędkość lokalna, >c = średnia harmoniczna w dowolnym kierunku lokalnie, czyli: >c = średnia harmoniczna z c/(1-v/c cosf) i z powrotem - przeciwnie: c/(1+v/c cosf), >dla dowolnego kierunku f; >2/[1/c(f) + 1/c(f+180)] = 2[1-v/c cosf + 1+v/c cosf] = 1 [c] >zatem to c jest stałą fundamentalną rzeczywistości, >która determinuje prędkość wszelkich procesów, >czyli to co czasem nazywamy - stąd ta dylatacja zegarów mierzona w lab. >i dlatego też czas lokalny można pisać: > tau = c = invariant, i stąd TW jako... atrapa rzeczywistości - iluzja matematyczna.
Dlaczego C jest stałe ???????????? - odpowiedz na to proste pytanie, DLACZEGO >
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | >> tau = c = invariant, i stąd TW jako... atrapa rzeczywistości - iluzja matematyczna. >Dlaczego C jest stałe ???????????? - odpowiedz na to proste pytanie, DLACZEGO
właśnie to napisałem: c jest stałą, dlatego że ta prędkość jest tożsama z czasem.
przykładowo: gdy c zmaleje 2 razy, wtedy my nadal zmierzymy w laboratoriach full c, bo wtedy nam zegary zwolnią tak samo = 2 razy, więc to pół c będziemy widzieć nadal jako 1c!
c = c/2 * 2 = c.
tak to działa i dlatego ten numer c jest fundamentalny - bardzo ważny. ........
Zatem w przypadku STW niepotrzebnie się tylko namęczyli z tymi transformacjami czasu, bo to jest proza: c = t, i cześć!
Ale tu nie ma relatywizmu: zegary faktycznie zwalniają, a n tylko jakoś względnie, co np. w paradoksie bliźniaków improwizują do lat: Wacek starzeje się wolniej od Maćka, względem Maciek wolniej od Wacka... przecież to czysty absurd jest.
Gdy Wacek wylatuje i powraca z pr. v, wtedy on wolniej się starzeje, no bo on tu jedzie - nie Maciek, który siedzi w domu.
albo takL obaj lecą przeciwnie: Maciek<---------O---------> Wacek
no i co - który się teraz bardziej starzeje? Wiadomo że jednakowo, bo sytuacja jest perfekt symetryczna, no ale miłośnicy STW wyliczą sobie oprędkość względną: v add v = 2v/(1+v^2), no będą nadal gadać oni względnie jakoś się starzeją inaczej: jeden tak, a drugi nie, ale i odwrotnie zarazem...
i jaki to ma sens? oczywiście że to tylko improwizacja - naiwna próba ratowania STW, które jest wadliwe i produkuje takie bzdury.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mixer99 (114 punktów) | Przestrzeń i czas nie są niezależnymi bytami, lecz sprzężonymi współrzędnymi w czterowymiarowym rozmaitościowym kontinuum, którego struktura metryczna zależna jest od tensora energii-pędu T oraz krzywizny czasoprzestrzeni opisywanej przez tensor Ricciego i skalara Ricciego R.
Zatem, gdy ktoś stwierdza, że "zegary faktycznie zwalniają", to nie mamy do czynienia z metaforą, ale z lokalną dylatacją czasu wynikającą z niskiego komponentu g_{00} tensora metrycznego - czyli, po ludzku mówiąc, z różnym tempem upływu czasu dla obserwatorów poruszających się względem siebie po geodezyjnych trajektoriach w różnie zakrzywionej czasoprzestrzeni. To po prostu bezpośrednia konsekwencja nierówności pomiędzy własnymi czasami (proper times) trajektorii w przestrzeni Minkowskiego.
Co do "paradoksu bliźniąt" - sytuacja Maćka i Wacka - tu dochodzimy do sedna różnicy między relatywizmem inercjalnym a nieliniowością trajektorii w czasoprzestrzeni. Problem polega na tym, że nasza intuicja euklidesowa nie radzi sobie z pseudoriemannowską geometrią, w której krzywe czasopodobne nie sumują się jak zwykłe odcinki na kartce papieru.
Wacek nie starzeje się wolniej dlatego, że "porusza się względem Maćka", ale dlatego, że jego światowa linia (trajektoria w czasoprzestrzeni) jest nieliniowa, co sprawia, że jego czas własny przy powrocie jest mniejszy niż Maćka.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Romek Nowicki (181 punktów) | >Przestrzeń i czas nie są niezależnymi bytami, lecz sprzężonymi współrzędnymi w czterowymiarowym rozmaitościowym kontinuum, którego struktura metryczna zależna jest od tensora energii-pędu T oraz krzywizny czasoprzestrzeni opisywanej przez tensor Ricciego i skalara Ricciego R. >Zatem, gdy ktoś stwierdza, że "zegary faktycznie zwalniają", to nie mamy do czynienia z metaforą, ale z lokalną dylatacją czasu wynikającą z niskiego komponentu g_{00} tensora metrycznego - czyli, po ludzku mówiąc, z różnym tempem upływu czasu dla obserwatorów poruszających się względem siebie po geodezyjnych trajektoriach w różnie zakrzywionej czasoprzestrzeni. To po prostu bezpośrednia konsekwencja nierówności pomiędzy własnymi czasami (proper times) trajektorii w przestrzeni Minkowskiego. >Co do "paradoksu bliźniąt" - sytuacja Maćka i Wacka - tu dochodzimy do sedna różnicy między relatywizmem inercjalnym a nieliniowością trajektorii w czasoprzestrzeni. Problem polega na tym, że nasza intuicja euklidesowa nie radzi sobie z pseudoriemannowską geometrią, w której krzywe czasopodobne nie sumują się jak zwykłe odcinki na kartce papieru. >Wacek nie starzeje się wolniej dlatego, że "porusza się względem Maćka", ale dlatego, że jego światowa linia (trajektoria w czasoprzestrzeni) jest nieliniowa, co sprawia, że jego czas własny przy powrocie jest mniejszy niż Maćka.
Ale bzdury. Która AI takie coś tworzy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mixer99 (114 punktów) | >Ale bzdury. Która AI takie coś tworzy?
Gdzie tu widzisz bzdury?
Paradoks bliźniąt, pozornie zaplątany w szczególnej teorii względności (STW), nie jest paradoksem w sensie logicznej sprzeczności, lecz pozorną kolizją intuicji nieprzystosowanej do pracy w przestrzeni Minkowskiego.
Istota zagadnienia ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy rozpatrujemy je w języku ogólnej teorii względności, czyli tam, gdzie przestrzeń i czas są nie tylko tłem, lecz dynamicznym uczestnikiem opisu fizycznego.
W OTW czas własny mierzony przez każdy zegar (czyli przez każdą cząstkę poruszającą się po swojej trajektorii) jest funkcją długości linii świata w zakrzywionej czasoprzestrzeni. Czas nie jest absolutny - różne trajektorie między dwoma punktami czasoprzestrzennymi mogą generować różne czasy własne, zupełnie jak różne ścieżki w przestrzeni mogą mieć różne długości.
W klasycznym przykładzie bliźniąt - jeden z nich wykonuje trajektorię zawierającą odcinek nieinercjalny (zmiana kierunku lotu, przyspieszenie i spowolnienie), co w OTW przekłada się na fakt, że jego linia świata jest krótsza (w sensie czasu własnego) niż linia świata bliźniaka pozostającego w układzie inercjalnym.
Zatem: to nie jest relatywna iluzja ani arbitralna konwencja transformacyjna. To geometryczny fakt: w strukturze czasoprzestrzeni zakrzywionej lub nawet płaskiej (jak w STW), długość linii świata (czyli wiek fizyczny) zależy od jej kształtu.
I nie jest to "symetryczne", bo inercjalność i akceleracja są rozróżnialne nie tylko przez obserwatora z zewnątrz, lecz fizycznie mierzalne (np. przez inklinometr czy tensometr w statku Wacka).
Czy wciąż coś tu jest nie jasne?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Romek Nowicki (181 punktów) | >>Ale bzdury. Która AI takie coś tworzy? >Gdzie tu widzisz bzdury? >Paradoks bliźniąt, pozornie zaplątany w szczególnej teorii względności (STW), nie jest paradoksem w sensie logicznej sprzeczności, lecz pozorną kolizją intuicji nieprzystosowanej do pracy w przestrzeni Minkowskiego. >Istota zagadnienia ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy rozpatrujemy je w języku ogólnej teorii względności, czyli tam, gdzie przestrzeń i czas są nie tylko tłem, lecz dynamicznym uczestnikiem opisu fizycznego. >W OTW czas własny mierzony przez każdy zegar (czyli przez każdą cząstkę poruszającą się po swojej trajektorii) jest funkcją długości linii świata w zakrzywionej czasoprzestrzeni. Czas nie jest absolutny - różne trajektorie między dwoma punktami czasoprzestrzennymi mogą generować różne czasy własne, zupełnie jak różne ścieżki w przestrzeni mogą mieć różne długości. >W klasycznym przykładzie bliźniąt - jeden z nich wykonuje trajektorię zawierającą odcinek nieinercjalny (zmiana kierunku lotu, przyspieszenie i spowolnienie), co w OTW przekłada się na fakt, że jego linia świata jest krótsza (w sensie czasu własnego) niż linia świata bliźniaka pozostającego w układzie inercjalnym. >Zatem: to nie jest relatywna iluzja ani arbitralna konwencja transformacyjna. To geometryczny fakt: w strukturze czasoprzestrzeni zakrzywionej lub nawet płaskiej (jak w STW), długość linii świata (czyli wiek fizyczny) zależy od jej kształtu. >I nie jest to "symetryczne", bo inercjalność i akceleracja są rozróżnialne nie tylko przez obserwatora z zewnątrz, lecz fizycznie mierzalne (np. przez inklinometr czy tensometr w statku Wacka). >Czy wciąż coś tu jest nie jasne?
Wszędzie. To nawet już nie przypomina nauki tylko religię. Nawymyślali takich głupot, żeby wytłumaczyć tę prostą relatywistykę, że głowa mała. Alsor jako jesyny zachowuje tu trochę zdrowego rozsządku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mixer99 (114 punktów) | Paradoks bliźniąt nie dowodzi, że teoria jest sprzeczna - on tylko dowodzi, że nasze intuicje nie są przystosowane do nieeuklidesowej topologii czasoprzestrzeni i do tego, że czas jest zjawiskiem lokalnym, a nie uniwersalnym tłem.
I proszę zrozumieć: ja się nie upieram, że tak rzeczywiście na 100% jest.
Ja po prostu przedstawiam to, co mówi ta teoria.
|
|
| | | | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >Przestrzeń i czas nie są niezależnymi bytami, lecz sprzężonymi współrzędnymi w czterowymiarowym rozmaitościowym kontinuum, którego struktura metryczna zależna jest od tensora energii-pędu T oraz krzywizny czasoprzestrzeni opisywanej przez tensor Ricciego i skalara Ricciego R. >Zatem, gdy ktoś stwierdza, że "zegary faktycznie zwalniają", to nie mamy do czynienia z metaforą, ale z lokalną dylatacją czasu wynikającą z niskiego komponentu g_{00} tensora metrycznego - czyli, po ludzku mówiąc, z różnym tempem upływu czasu dla obserwatorów poruszających się względem siebie po geodezyjnych trajektoriach w różnie zakrzywionej czasoprzestrzeni. To po prostu bezpośrednia konsekwencja nierówności pomiędzy własnymi czasami (proper times) trajektorii w przestrzeni Minkowskiego. >Co do "paradoksu bliźniąt" - sytuacja Maćka i Wacka - tu dochodzimy do sedna różnicy między relatywizmem inercjalnym a nieliniowością trajektorii w czasoprzestrzeni. Problem polega na tym, że nasza intuicja euklidesowa nie radzi sobie z pseudoriemannowską geometrią, w której krzywe czasopodobne nie sumują się jak zwykłe odcinki na kartce papieru. >Wacek nie starzeje się wolniej dlatego, że "porusza się względem Maćka", ale dlatego, że jego światowa linia (trajektoria w czasoprzestrzeni) jest nieliniowa, co sprawia, że jego czas własny przy powrocie jest mniejszy niż Maćka.
Obracasz się w liniowych gładkich przestrzeniach - a gdzie fizyka kwantowa, moim zdaniem nie tędy droga....
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mixer99 (114 punktów) | >Obracasz się w liniowych gładkich przestrzeniach - a gdzie fizyka kwantowa, moim zdaniem nie tędy droga....
W mechanice kwantowej nie mamy trajektorii - mamy sumy po historiach (Feynman), gdzie każda możliwa droga między punktami początkowymi i końcowymi przyczynia się do amplitudy prawdopodobieństwa. Jeśli więc zastosujemy tę optykę do paradoksu bliźniąt, to podróż bliźniaka kosmicznego nie jest jedną linią geodezyjną, lecz superpozycją nieskończonego wachlarza mikrotrajektorii, z których każda oscyluje fazowo zgodnie z działaniem klasycznym.
Czyli: czas nie jest tylko mierzony, lecz dekoherowany.
Mam dla ciebie w tym temacie zagadkę:
Co by było, gdybyśmy potraktowali bliźniaków jako splątane układy kwantowe, które w chwili rozdzielenia dzielą nie tylko wspólne DNA, ale i informację kwantową?
Czy powrót jednego bliźniaka z podróży mógłby skutkować zaburzeniem lokalnego stanu czasowego drugiego?
Brzmi jak science-fiction, ale formalnie: jeśli czas jest operatorem (a nie parametrem) w pewnych podejściach do kwantowej grawitacji, to różnica czasów własnych mogłaby wpływać na fazę globalnej funkcji falowej systemu makroskopowego. Czyż nie?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>Obracasz się w liniowych gładkich przestrzeniach - a gdzie fizyka kwantowa, moim zdaniem nie tędy droga.... >W mechanice kwantowej nie mamy trajektorii - mamy sumy po historiach (Feynman), gdzie każda możliwa droga między punktami początkowymi i końcowymi przyczynia się do amplitudy prawdopodobieństwa. Jeśli więc zastosujemy tę optykę do paradoksu bliźniąt, to podróż bliźniaka kosmicznego nie jest jedną linią geodezyjną, lecz superpozycją nieskończonego wachlarza mikrotrajektorii, z których każda oscyluje fazowo zgodnie z działaniem klasycznym. >Czyli: czas nie jest tylko mierzony, lecz dekoherowany. >Mam dla ciebie w tym temacie zagadkę: >Co by było, gdybyśmy potraktowali bliźniaków jako splątane układy kwantowe, które w chwili rozdzielenia dzielą nie tylko wspólne DNA, ale i informację kwantową? >Czy powrót jednego bliźniaka z podróży mógłby skutkować zaburzeniem lokalnego stanu czasowego drugiego? >Brzmi jak science-fiction, ale formalnie: jeśli czas jest operatorem (a nie parametrem) w pewnych podejściach do kwantowej grawitacji, to różnica czasów własnych mogłaby wpływać na fazę globalnej funkcji falowej systemu makroskopowego. Czyż nie?
Nie wiadomo czym jest kolaps funkcji falowej - nie wiadomo, wiadomo tylko o tym że powoduje prawdopodobieństwo odczytu danych. Wiadomo że oddziaływania muszą być przenoszone przez cząstki wirtualne - wynika to z analizy energii, trajektorii i mas podczas zderzeń w zderzaczu hadronów np., W ogóle nie wiadomo czy coś takiego jak czas w ogóle istnieje, zatem jak sam czas może spowalnić, możemy raczej mówić o spowolnieniu reakcji oddziaływania EM. Brzmi to prosto ale ja sobie tak to w głowie ułożyłem, nie znając do końca fizyki kwantowej mówiąc szczerze. Wiem co to funkcja falowa, której operatorem jest hamiltonian, czyli wiem dość dużo, lecz tak naprawdę to tylko nakładka dobrze sprawująca się w opisie zderzeń. Tutaj wszystkie teorie przyjmują c a priori
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>Obracasz się w liniowych gładkich przestrzeniach - a gdzie fizyka kwantowa, moim zdaniem nie tędy droga.... >W mechanice kwantowej nie mamy trajektorii - mamy sumy po historiach (Feynman), gdzie każda możliwa droga między punktami początkowymi i końcowymi przyczynia się do amplitudy prawdopodobieństwa. Jeśli więc zastosujemy tę optykę do paradoksu bliźniąt, to podróż bliźniaka kosmicznego nie jest jedną linią geodezyjną, lecz superpozycją nieskończonego wachlarza mikrotrajektorii, z których każda oscyluje fazowo zgodnie z działaniem klasycznym. >Czyli: czas nie jest tylko mierzony, lecz dekoherowany. >Mam dla ciebie w tym temacie zagadkę: >Co by było, gdybyśmy potraktowali bliźniaków jako splątane układy kwantowe, które w chwili rozdzielenia dzielą nie tylko wspólne DNA, ale i informację kwantową? >Czy powrót jednego bliźniaka z podróży mógłby skutkować zaburzeniem lokalnego stanu czasowego drugiego? >Brzmi jak science-fiction, ale formalnie: jeśli czas jest operatorem (a nie parametrem) w pewnych podejściach do kwantowej grawitacji, to różnica czasów własnych mogłaby wpływać na fazę globalnej funkcji falowej systemu makroskopowego. Czyż nie?
I tak jak napisałem na początku c może wynikać z prędkości fali EM poprzez pole kwantowe, przenoszoną przez jego drgania. Wówczas spowolnienie czasu to spowolnienie reakcji która jest udziałem fali EM (jeszcze jest oddziaływanie silne i moim zdaniem tu mogą być zupełnie inne prędkości)
|
|
| | | | | | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>> tau = c = invariant, i stąd TW jako... atrapa rzeczywistości - iluzja matematyczna. >>Dlaczego C jest stałe ???????????? - odpowiedz na to proste pytanie, DLACZEGO >właśnie to napisałem: > c jest stałą, dlatego że ta prędkość jest tożsama z czasem. >przykładowo: gdy c zmaleje 2 razy, >wtedy my nadal zmierzymy w laboratoriach full c, >bo wtedy nam zegary zwolnią tak samo = 2 razy, więc to pół c będziemy widzieć nadal jako 1c! >c = c/2 * 2 = c. >tak to działa i dlatego ten numer c jest fundamentalny - bardzo ważny. >........ >Zatem w przypadku STW niepotrzebnie się tylko namęczyli z tymi transformacjami czasu, >bo to jest proza: c = t, i cześć! >Ale tu nie ma relatywizmu: zegary faktycznie zwalniają, a n tylko jakoś względnie, >co np. w paradoksie bliźniaków improwizują do lat: >Wacek starzeje się wolniej od Maćka, > względem Maciek wolniej od Wacka... przecież to czysty absurd jest. >Gdy Wacek wylatuje i powraca z pr. v, wtedy on wolniej się starzeje, >no bo on tu jedzie - nie Maciek, który siedzi w domu. >albo takL obaj lecą przeciwnie: >Maciek<---------O---------> Wacek >no i co - który się teraz bardziej starzeje? >Wiadomo że jednakowo, bo sytuacja jest perfekt symetryczna, >no ale miłośnicy STW wyliczą sobie oprędkość względną: > v add v = 2v/(1+v^2), no będą nadal gadać oni względnie jakoś się starzeją inaczej: >jeden tak, a drugi nie, ale i odwrotnie zarazem... >i jaki to ma sens? oczywiście że to tylko improwizacja - >naiwna próba ratowania STW, które jest wadliwe i produkuje takie bzdury.
Wprowadzenie stałej c równoważnej czasu nic nie wyjaśnia fizykalnie, pomijając fakt że to różne jednaostki, ale rozumiem przy prędkości światła w próżni czas zwalnia. Tylko jest jedno wciąż te same pytanie: Dlaczego? dodam że w STW tak nie jest tutaj to zwolnienie dla obiektów poruszających się z prędkościami bliskimi c wynika tylko i wyłącznie z przyjęcia dogamtu stałej c. Dalej jest już serio proste geometryczne dodawanie prędkości i porównanie czasu ze zwykłego wzoru na prędkość. Lepiej fizykalnie przyjąć pole kwantowe QFT z którego wynika stała c - tutaj z tego co doczytałem stała c wynika z właściwości pola kwantowego. A co to pole kwantowe - to nasza przestrzeń - nie wyjaśnia tylko grawitacji. Tylko że stałą c tu też trochę przyjmuje bo tak. Ja to tłumaczę sprężystością pola kwantowego - fala światła rozchodzi się podobnie jak dźwięk, może być przekazywana przez struktury wlk Plancka - wtedy to długość Plancka / c = czas Plancka - najmniejszy możliwy czas przekazywania fali EM - ale to tylko daleka hipoteza >
|
|
| | | | |  | | jar12 (851 punktów) | >>Twoja koncepcja "sprężystości próżni" jako medium dla przekazu drgań elektromagnetycznych fascynuje, choć zdaje się zbyt swobodnie traktować ugruntowane ramy fizyczne. Prędkość światła jako fundamentalna stała, nie jest arbitralnym narzuceniem, lecz wynikiem głęboko zakorzenionych symetrii czasoprzestrzennych, opisywanych przez metrykę Minkowskiego: >>g_{\mu\nu} x^\mu x^\nu = c^2 t^2 - \vec{x}^2 >>Równania Lorentza, które krytykujesz jako "przypadkowe", wynikają z tej symetrii i są nieodłączne dla relatywistycznej dynamiki, a ich "przypadkowość" jest równie zasadna, co stałość liczby Pi w geometrii. >Przecież to jest klasyczna zależność, >którą improwizowano za pomocą ct', >ale to jest zbyteczne, ponieważ widać: >ct' = c't = r', i na tym polega(ła) tr. Lorntza. >>Być może tak złożona, że wymyka się prostym intuicjom. >Oczywiście. wiele rzeczy wymyka się amatorom; >niemniej wszystko co poprawne sprawdzono wyliczono z marszu - klasycznie = bezintucyjnie, >czyli bez pomocy dodatkowych bytów i tworów fantastycznych. >Na tym polega ta sztuka. > Nie no dzięki Lorenzowi mamy 2 czasy w różnych układach. Ja nie twierdzę że tak jest, wg mnie to efekt emergentny tego że wszystko obserwujemy za pomocą światła
|
|
| Mixer99 (114 punktów) | >Jestem tu nowy, czytam was tak naprawdę od wielu już lat, wiem że to forum pada, ale żeby może >ożywić atmosferę przedstawię pewną koncepcje którą rozwinąłem dzięki funkcji COPILOT w Win11 >Poniżej przedstawiam szczegółowe podsumowanie naszych rozważań - łączące najnowsze koncepcje >dotyczące fundamentalnej tkanki wszechświata, kondensatów fluktuacji pola silnego, pojawiania się >grawitacji, emisji fali elektromagnetycznej oraz implikacji dla ciemnej materii i ciemnej energii.
Twoja hipoteza zdaje się oscylować między obiecującą próbą unifikacji a potencjalnie redukcjonistycznym zatarciem istotnych niuansów fundamentalnych interakcji.
Czy pole, jako postulowana "tkanka wszechświata", jest konceptualnym remedium na fragmentaryzację współczesnych teorii, czy też kolejną emanacją naszej skłonności do projektowania uniwersalnych struktur na chaos niepojętej dynamiki kosmosu?
Idea kondensatów fluktuacji jako źródła makroskopowych efektów, takich jak grawitacja czy ciemna materia, wydaje się równie sugestywna, co problematyczna.
Potencjał Lagrangianu, choć matematycznie elegancki, może być niedostatecznie subtelny, by uchwycić emergentne fenomeny, które zdają się wyłaniać na styku kwantowej nieoznaczoności i kosmologicznej relatywności.
Twoje podejście jest intrygujące, lecz pozostawia fundamentalne pytania bez odpowiedzi: czy fluktuacje pola, są rzeczywiście pierwotnym substratem, czy też jedynie kolejną warstwą reprezentacyjną w nieskończonej regresji opisowej?
I czy w ogóle możliwa jest synteza, która nie rozmywa unikalnych charakterystyk badanych zjawisk, lecz ujawnia ich współzależności w sposób, który wykracza poza redukcyjny formalizm?
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > I czy w ogóle możliwa jest synteza, która nie rozmywa unikalnych charakterystyk badanych zjawisk, lecz ujawnia ich współzależności w sposób, który wykracza poza redukcyjny formalizm?Oczywiście że jest i zawsze była - klasyka to się nazywa. TW itp. 'nowinki' to tylko takie uproszczenia robocze, a nie żadne nowe modele rzeczywistości. PS. i tak nigdy nie powstanie TOE, bo to jest spalone już na starcie: nie można wiedzieć jak działa rzeczywistość, bo to jest niedostępne z poziomu... użytkownika [prosta analogia do komputerów].  ...... A w związku z tym wcale nie proponuję rezygnacji z dalszych prac i badań, a wręcz przeciwnie... przecież ludzie jeszcze prawie nic nie wiedzą - stąd te pseudoteoryjki rozmaite..., więc dłuuuuuuuuuuuga droga jeszcze.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|