Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Kiedy bogaci okradają biednych nazywamy to biznesem....."

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-04-2013 01:40Marek Olejniczak (19 punktów)"Kiedy bogaci okradają biednych nazywamy to biznesem....."
Ocena 2 na 4
"Kiedy bogaci okradają biednych nazywamy to biznesem - kiedy biedni walczą o swoje prawa nazywamy to przemocą" http://demotywatory[kropka]pl/3871614

Nasi dziadowie i ojcowie przelewali krew w imię wolności i sprawiedliwości wywalczyli dla nas ustrój zwany demokracja (władza ludu) - miał on być w założeniu ustrojem w którym społeczeństwo wybiera swoich przedstawicieli którzy będą mądrze i rozsądnie rządzić i tworzyć sprawiedliwe dla wszystkich prawo wobec którego wszyscy będą równi. niestety te chwalebne idee bardzo szybko zaczęły być wypaczane. ci którzy dochodzą do władzy myślą tylko o własnych korzyściach a nie o społeczeństwie które ich wybrało. Tworzą zagmatwane prawo i absurdalne przepisy dla własnych korzyści afera goni aferę ludzie są coraz bardziej uciskani i wyzyskiwani.
Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: "Kiedy bogaci okradają biednych nazywamy to biznesem.....&qu
>"Kiedy bogaci okradają biednych nazywamy to biznesem - kiedy biedni walczą o swoje prawa nazywamy
>to przemocą" http://demotywatory[kropka]pl/3871614
>Nasi dziadowie i ojcowie przelewali krew w imię wolności i sprawiedliwości wywalczyli dla nas ustrój
>zwany demokracja (władza ludu) - miał on być w założeniu ustrojem w którym społeczeństwo wybiera
>swoich przedstawicieli którzy będą mądrze i rozsądnie rządzić i tworzyć sprawiedliwe dla wszystkich
>prawo wobec którego wszyscy będą równi. niestety te chwalebne idee bardzo szybko zaczęły być
>wypaczane. ci którzy dochodzą do władzy myślą tylko o własnych korzyściach a nie o społeczeństwie
>które ich wybrało. Tworzą zagmatwane prawo i absurdalne przepisy dla własnych korzyści afera goni
>aferę ludzie są coraz bardziej uciskani i wyzyskiwani.
>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z
>tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.

Ach, te mądrości z demotywatorów.
Demokracja nie gwarantuje, że ci którzy zostaną wybrani będą rządzili mądrze czy sprawiedliwie. Pozwala ona jedynie na wybór władzy, a to jaka jest władza w dużej części zależy od społeczeństwa.
Co do tych biednych uciskanych ludzi, to kto im każe pracować za marne grosze, a nie szukać lepszej pracy, względnie zdobywać wykształcenie? Państwo nie jest od tego aby każdemu zapewniać pracę, choć jak się zdaje zrzucanie na nie winy za własne porażki życiowe jest w Polsce dość popularne.
15-04-2013 20:50 
 Ocena-2 na 4
Marek Olejniczak (19 punktów)

>Demokracja nie gwarantuje, że ci którzy zostaną wybrani będą rządzili mądrze czy sprawiedliwie. Pozwala ona jedynie na wybór władzy, a to jaka jest władza w dużej części zależy od społeczeństwa.

Przemyśl kolego absurd i sprzeczność tego co napisałeś........

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
15-04-2013 21:05 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>>Demokracja nie gwarantuje, że ci którzy zostaną wybrani będą rządzili mądrze czy sprawiedliwie. Pozwala ona jedynie na wybór władzy, a to jaka jest władza w dużej części zależy od społeczeństwa.
>Przemyśl kolego absurd i sprzeczność tego co napisałeś........
Nie jestem Twoim kolegą, absurd zaś widzę jedynie w Twojej wypowiedzi. Podejrzewam raczej u Ciebie problem ze zrozumieniem. W demokracji ludzie głosują i kogoś wybierają. Nie ma gwarancji, że będzie on rządził dobrze czy sprawiedliwie. Od społeczeństwa zaś zależy - po części - jaka będzie władza bo to ono wybiera polityków. To ludzie dają kredyt zaufania pewnym posłom/radnym, itp. i w ten sposób wpływają na politykę państwa. Innymi słowy wybierani będą próbowali dopasować się do oczekiwań wyborców.
16-04-2013 01:34 
 Ocena-3 na 3
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>>Demokracja nie gwarantuje, że ci którzy zostaną wybrani będą rządzili mądrze czy sprawiedliwie. Pozwala ona jedynie na wybór władzy, a to jaka jest władza w dużej części zależy od społeczeństwa.
>>Przemyśl kolego absurd i sprzeczność tego co napisałeś........
>Nie jestem Twoim kolegą, absurd zaś widzę jedynie w Twojej wypowiedzi. Podejrzewam raczej u Ciebie problem ze zrozumieniem. W demokracji ludzie głosują i kogoś wybierają. Nie ma gwarancji, że będzie on rządził dobrze czy sprawiedliwie. Od społeczeństwa zaś zależy - po części - jaka będzie władza bo to ono wybiera polityków. To ludzie dają kredyt zaufania pewnym posłom/radnym, itp. i w ten sposób wpływają na politykę państwa. Innymi słowy wybierani będą próbowali dopasować się do oczekiwań wyborców.
>

Więc obcy nieempatyczny zwierzaku uznający jedynie argument siły jako jedynie słuszny - wróć do czasów średniowiecza i radź sobie ze zwierzętami silniejszymi od Ciebie
Ludzie głosują po to by wybrać uczciwie ich reprezentujących przedstawicieli - po to twoi ojcowie i dziadowie wywalczyli ustrój zwany demokracją

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
16-04-2013 08:50 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Więc obcy nieempatyczny zwierzaku uznający jedynie argument siły jako jedynie słuszny - wróć do czasów średniowiecza i radź sobie ze zwierzętami silniejszymi od Ciebie
Nie bądź śmieszny. Niby czemu miałbym chcieć powrotu tamtych czasów? Czyżby krytyka demokracji równała się chęci powrotu feudalizmu?
> Ludzie głosują po to by wybrać uczciwie ich reprezentujących przedstawicieli - po to twoi ojcowie i dziadowie wywalczyli ustrój zwany demokracją
Ludzie w swojej masie sami nie wiedzą po co głosują. Starczy spojrzeć na sukcesy wyborcze PiS czy PO aby się o tym przekonać. W Polsce w cenie jest demagogia i populizm, o program mało kto się pyta. Poza tym jak już pisałem demokracja nie gwarantuje wyboru uczciwych polityków, już prędzej owego wyboru mogą spodziewać się ci, którzy złożą najatrakcyjniejsze obietnice.
16-04-2013 13:26 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>W demokracji ludzie głosują i kogoś wybierają. Nie ma gwarancji, że będzie on rządził dobrze czy sprawiedliwie. Od społeczeństwa zaś zależy - po części - jaka będzie władza bo to ono wybiera polityków. To ludzie dają kredyt zaufania pewnym posłom/radnym, itp. i w ten sposób wpływają na politykę państwa. Innymi słowy wybierani będą próbowali dopasować się do oczekiwań wyborców.

Zgadzam się, też jestem obcym nieempatycznym zwierzakiem uznającym jedynie argument siły jako jedynie słuszny , ale może lepiej w dobrym towarzystwie być w średniowieczu i radzić sobie ze zwierzętami silniejszymi ode mnie, niż czytywać egzatlowane wpisy kogoś, kto nie rozumie prostych tekstów

Duży uśmiech dla Iwana Denisowicza
16-04-2013 14:27 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zgadzam się, też jestem obcym nieempatycznym zwierzakiem uznającym jedynie argument siły jako jedynie słuszny , ale może lepiej w dobrym towarzystwie być w średniowieczu i radzić sobie ze zwierzętami silniejszymi ode mnie, niż czytywać egzatlowane wpisy kogoś, kto nie rozumie prostych tekstów
>Duży uśmiech dla Iwana Denisowicza

Jeśli bycie obcym i nieempatycznym zwierzakiem uznającym tylko argument siły polega jedynie na nieprowadzeniu działalności charytatywnej, albo na braku ślepej wiary w demokrację to zdaje się takich zwierzaków nawet na tym forum by nie zabrakło . Nierozumienie zaś tekstu pisanego jest częstą przypadłością w Polsce, jeśli wierzyć rozmaitym internetowym źródłom.
Uśmiech odwzajemniam
18-04-2013 23:55 
 Ocena 1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>>Demokracja nie gwarantuje, że ci którzy zostaną wybrani będą rządzili mądrze czy sprawiedliwie. Pozwala ona jedynie na wybór władzy, a to jaka jest władza w dużej części zależy od społeczeństwa.
>>Przemyśl kolego absurd i sprzeczność tego co napisałeś........
>Nie jestem Twoim kolegą, absurd zaś widzę jedynie w Twojej wypowiedzi. Podejrzewam raczej u Ciebie problem ze zrozumieniem. W demokracji ludzie głosują i kogoś wybierają. Nie ma gwarancji, że będzie on rządził dobrze czy sprawiedliwie. Od społeczeństwa zaś zależy - po części - jaka będzie władza bo to ono wybiera polityków. To ludzie dają kredyt zaufania pewnym posłom/radnym, itp. i w ten sposób wpływają na politykę państwa. Innymi słowy wybierani będą próbowali dopasować się do oczekiwań wyborców.
>

Sęk w tym, że się nie dopasowują.
Składają obietnice bez pokrycia i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za niewywiązywanie się z nich. Tak - wiem - zaraz ktoś napisze, że można ich nie wybrać na następną kadencję. Ale ci następni, a po nich następni również się nie wywiązują. Dla nich jedyne co się liczy to dojść do władzy dla własnych korzyści.
Tak piszę tu o tym, że demokracja to fikcja i że w dalszym ciągu mamy do czynienia z systemem feudalnej zwierzchności - takiego współczesnego niewolnictwa, tylko trochę bardziej zawoalowanego......


"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."
19-04-2013 00:04 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Sęk w tym, że się nie dopasowują.
Dopasowują lecz na czas wyborów.
>Składają obietnice bez pokrycia i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za niewywiązywanie się z nich. Tak - wiem - zaraz ktoś napisze, że można ich nie wybrać na następną kadencję. Ale ci następni, a po nich następni również się nie wywiązują. Dla nich jedyne co się liczy to dojść do władzy dla własnych korzyści.
Owszem w praktyce odpowiedzialności nie ponoszą, nie spełniają też obietnic bo są pewni wyboru. Dopóki ludzie nie zaczną głosować świadomie dopóty politycy nie będą się z nimi nadmiernie liczyli.
>Tak piszę tu o tym, że demokracja to fikcja i że w dalszym ciągu mamy do czynienia z systemem feudalnej zwierzchności - takiego współczesnego niewolnictwa, tylko trochę bardziej zawoalowanego......
O ile o polskiej demokracji nie mam zbyt dobrego mniemania to z resztą wypowiedzi się nie zgadzam. Przymusu pracy nie ma, swoją firmę też można założyć. Nie ma feudalnej zwierzchności, są ludzie zawierający umowy.
Marek Olejniczak (19 punktów)

>Dopóki ludzie nie zaczną głosować świadomie dopóty politycy nie będą się z nimi nadmiernie liczyli.

Rozszerz trochę.....

jak już napisałem:

>Ale ci następni, a po nich następni również się nie wywiązują. Dla nich jedyne co się liczy to dojść do władzy dla własnych korzyści.


"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Rozszerz trochę.....
Zgodnie z życzeniem rozszerzam. Jeśli społeczeństwo zacznie zwracać uwagę na wywiązywanie się polityków z obietnic i wystawi im odpowiedni rachunek sytuacja pójdzie ku dobremu. Teraz posłowie nie muszą się starać, bo wystarczy przed wyborami sypnąć populistycznymi hasłami, względnie postraszyć inną partią. Jeśli jednak ludzie uczciwie oceniali by ich parlamentarny dorobek to żadne obiecanki cacanki by nie pomogły. W rezultacie wybierani byliby ci, którzy swoje słowa traktowali poważnie.
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>Rozszerz trochę.....
>Zgodnie z życzeniem rozszerzam. Jeśli społeczeństwo zacznie zwracać uwagę na wywiązywanie się polityków z obietnic i wystawi im odpowiedni rachunek sytuacja pójdzie ku dobremu. Teraz posłowie nie muszą się starać, bo wystarczy przed wyborami sypnąć populistycznymi hasłami, względnie postraszyć inną partią. Jeśli jednak ludzie uczciwie oceniali by ich parlamentarny dorobek to żadne obiecanki cacanki by nie pomogły. W rezultacie wybierani byliby ci, którzy swoje słowa traktowali poważnie.
>

Chodziło mi o wyjaśnienie w jaki niby sposób społeczeństwo może wpływać badź kontrolować wywiązywanie się polityków z obietnic. Praktyka pokazuje że takiej kontroli nie ma.....
W zasadzie jedynym sposobem jest ten najgorszy:

demotywatory.pl/3871614

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Chodziło mi o wyjaśnienie w jaki niby sposób społeczeństwo może wpływać badź kontrolować wywiązywanie się polityków z obietnic. Praktyka pokazuje że takiej kontroli nie ma.....
Może ich nie wybierać. Po tym jak nie wywiążą się z obietnic można na nich nie zagłosować. Różnorodne petycje też mogą być formą nacisku. Jednakże żeby kontrola przez niewybieranie była skuteczna, głosowanie musi być świadome, nie na podstawie sympatii czy antypatii, tylko przez pryzmat rezultatów. Załóżmy, że polityk x obiecał obniżenie podatków - abstrahując od możliwości pojedynczego posła, - udało mu się, czyli nie ma przeszkód do ponownego wybrania go. Nie udało to nie ma co dawać wiary jego kolejnym obietnicą tylko zagłosować na kogoś innego.
Ponadto media również mogą być używane jako sposób nacisku, podobnie jak rozmaite stowarzyszenia. Podobnie protesty mogą być skuteczną formą wyrażenia niezadowolenia z danej decyzji władzy. Starczy przypomnieć sobie ACTA. Może nie było to coś nadmiernie ważnego, lecz rząd nader szybko - po początkowym ściemianiu - wycofał się ze swoich wcześniejszych deklaracji.
17-04-2013 19:04 
 Ocena 1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)
Demokracja to tylko jedna z metod rozstrzygania sporów, gdzie spór wygrywa większość.
Nie oznacza to oczywiście, że ta większość ma rację. Nie ma żadnego logicznego dowodu na to, że większa liczba oznacza większą rację. Np. kiedyś większość myślała, że ziemia jest płaska. Większość też wolała ukrzyżować Chrystusa niż Barabasza.
Dzisiaj większość myśli tak, jak jej wmawia telewizja.

Demokracja to również system sprawowania władzy nad państwem. Istotne jest tutaj to, jakie to państwo ma kompetencje w stosunku do obywatela, w szczególności do jego wolności i np. wolności gospodarczej. Jeżeli te kompetencje są duże, to gdy wprowadzimy tu demokrację, wtedy o moim życiu decyduje jakaś większość. I to jest przykład złego wpływu demokracji na wolność.

Co do tematu tego wątku, biznes jest w sumie po to, żeby tworzyć jakieś dobra, gdy mamy gospodarkę wymienną. Każdy ma prawo coś wytworzyć na wymianę własną pracą, ale nie każdy potrafi organizować pracę innym, inwestować, ryzykować i znaleźć zbyt na wytworzone poprzez pracę dobra.
Staje się to tym bardziej trudne, gdy państwo zbyt mocno ingeruje w gospodarkę, narzuca zbyt dużo przepisów i zbyt dużo podatków. Nie chodzi tu nawet o podatki dla przedsiębiorców, ale generalnie na całą gospodarkę, przede wszystkim dla konsumentów, którzy tworzą popyt.
Nie sztuka jest dzisiaj coś wyprodukować. Trzeba to jeszcze sprzedać. A im trudniej sprzedać, tym mniej przedsiębiorców, a im mniej przedsiębiorców, tym większe bezrobocie.

Gdy wszyscy przedsiębiorcy wyjadą z Polski, to bezrobocie wyniesie 100%.
Selanos (12869 punktów)
I co że umowy śmieciowe? Możemy podwyższyć płacę minimalną ale efekt będzie taki, że pracodawcy zaczną wtedy ciąć koszty, od pracowników zaczynając. Jak pracownik w Polsce dostaje 1800 na rękę, to znaczy że pracodawca płaci pi razy drzwi 3000 zł. Bo podatki, zus i inne ciekawe udziwnienia. Gdybym miał gdzieś doszukiwać się problemu, do skupiłbym się na kosztach pracy.
Satyr (4285 punktów)

>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.

Gdzie tu jest łamanie praw? Przecież pracują dobrowolnie, nikt im nie zabrania szukać innej pracy, a rynek jest duży, obejmuje całą Unię Europejską.
15-04-2013 11:32 
 Ocena 3 na 3
2ndhandbrain (152 punktów)
>>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.

Ja tam wolę umowę zlecenia niż fundować pałace ZUS'u czy karnety na siłownie jego pracowników . Fajerwerków nie ma, ale po latach rozbiorów, wojen i komuny nie jest aż tak źle.
15-04-2013 17:07 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.
>Gdzie tu jest łamanie praw? Przecież pracują dobrowolnie, nikt im nie zabrania szukać innej pracy, a rynek jest duży, obejmuje całą Unię Europejską.

    ... jeżeli przyjąć, że jednym z dopuszczalnych wyjść jest samobójstwo lub zgoda na bezdomność i nędzę - to rzeczywiście "pracują dobrowolnie"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
15-04-2013 17:35 
 Ocena 7 na 7
Borys Swoboda (1408 punktów)
>    ... jeżeli przyjąć, że jednym z dopuszczalnych wyjść jest samobójstwo lub zgoda na bezdomność i nędzę - to rzeczywiście "pracują dobrowolnie"...

Praca dobrowolna oznacza, że nikt (żaden człowiek) do pracy nie zmusza- nie używa przemocy bądź groźby użycia przemocy, by skłonić osobę do pracy. Pracodawcy nie musi obchodzić, jakie pracownik ma alternatywy wobec oferowanej przez niego dobrowolnej umowy- jest jest indywidualnością i ma pełne prawo troszczyć się wyłącznie o siebie.

Osoby nie odróżniające przymusu od konieczności- tą ostatnią często nazywając "przymusem ekonomicznym"- prezentują religijny sposób myślenia. Otóż zdają się negować, że niezbędne dla przeżycia i poprawy dobrobytu jest działanie, używanie mięśni i mózgu, i że skuteczność tego działania weryfikuje nie ustawa, a rzeczywistość. Gdyby znalazły się na bezludnej wyspie bez możliwości powrotu do społeczeństwa, pewnie krzyczałyby w niebo, że mają prawo do płatnego urlopu, internetu i trzech posiłków dziennie, póki entropia nie zrobiłaby swojego.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
15-04-2013 17:55 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>Praca dobrowolna oznacza, że nikt (żaden człowiek) do pracy nie zmusza- nie używa przemocy bądź groźby użycia przemocy, by skłonić osobę do pracy...

    ... opuścił pan jeszcze jeden czynnik, uwzględniany w prawie. Wymuszeniem (zmuszeniem do czynności niechcianych) jest również wykorzystywanie sytuacji niezależnych od osoby podlegającej wymuszeniu. Taka sytuacja zachodzi np. gdy osoba długotrwale bezrobotna jest na skraju nędzy i dostaje skierowanie do konkretnej pracy z urzędu pracy pod groźbą konkretnych sankcji. Nie jest ważne czy pracodawca jest winny bezpośredniego wymuszenia, czy też nie. Dla pracownika jest to umowa wymuszona, którą może odrzucić tylko decydując się na samobójstwo, lub bezdomność i nędzę. Pracodawca, w takiej sytuacji jest winny wymuszenia pośredniego, gdyż jest częścią systemu i zyskuje wymierne korzyści...

    ... gdyby pana rozumowanie dopuścić w prawie karnym, to nie można by karać za paserstwo, o podżeganiu do czynu karalnego nie wspominając...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
15-04-2013 20:36 
 Ocena 1 na 5
Borys Swoboda (1408 punktów)
>... opuścił pan jeszcze jeden czynnik, uwzględniany w prawie. Wymuszeniem (zmuszeniem do czynności niechcianych) jest również wykorzystywanie sytuacji niezależnych od osoby podlegającej wymuszeniu.

To że tzw. "prawo" tak mówi, dla mnie żadnego znaczenia nie ma. Mam własny rozum, nie przyjmuję państwowych kodeksów za prawdy objawione.

Co do pozostałych kwestii, wychodzą poza ramy tematu.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
15-04-2013 21:14 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>To że tzw. "prawo" tak mówi, dla mnie żadnego znaczenia nie ma. Mam własny rozum, nie przyjmuję państwowych kodeksów za prawdy objawione.
    ... mam nadzieję, że nie postąpi pan jak nuworysz, gdy los postawi po drugiej stronie barykady...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
16-04-2013 20:53 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>To że tzw. "prawo" tak mówi, dla mnie żadnego znaczenia nie ma. Mam własny rozum, nie przyjmuję państwowych kodeksów za prawdy objawione.

Prawdą objawioną kodeksy nie są, ale prawem obowiązującym jak najbardziej
17-04-2013 08:22 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>To że tzw. "prawo" tak mówi, dla mnie żadnego znaczenia nie ma.
Nie "tzw. prawo", tylko po prostu prawo. Może nie jest absolutnie doskonałe, ale szczerze radzę go przestrzegać, choćby w ogólnych zarysach. Łamanie prawa jest w Polsce karalne (gdzie indziej też).
>Mam własny rozum
No tak. Ale żaden rozum (zwłaszcza własny) nie uchroni przed karą za złamanie obowiązujących przepisów prawa.
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Nie "tzw. prawo", tylko po prostu prawo. Może nie jest absolutnie doskonałe, ale szczerze radzę go przestrzegać, choćby w ogólnych zarysach. Łamanie prawa jest w Polsce karalne (gdzie indziej też).

A, w ten sposób oczywiście mnie obchodzi. Tak, jak obchodziło by mnie to, czego żąda ode mnie człowiek grożący mi nożem. Tylko nie nazywałbym tego prawem.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
17-04-2013 14:01 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie "tzw. prawo", tylko po prostu prawo. Może nie jest absolutnie doskonałe, ale szczerze radzę go przestrzegać, choćby w ogólnych zarysach. Łamanie prawa jest w Polsce karalne (gdzie indziej też).
>A, w ten sposób oczywiście mnie obchodzi. Tak, jak obchodziło by mnie to, czego żąda ode mnie człowiek grożący mi nożem. Tylko nie nazywałbym tego prawem.

Interesujące. Co w takim razie prawem byś nazwał?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
17-04-2013 15:11 
 Ocena-1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Prawo subiektywne i indywidualne, które oczywiście w danej formie może być wyznawane przez wielu. Z prawem jest jak z moralnością- każdy może mieć swoją, i normy moralne innych może uważać za niemoralne. Podobnie dany czyn może być przez jednych uznawany za uprawniony, przez innych za bezprawny.

pl.wikipedia.org/wiki/Policentryczny_system_prawa

Każdy człowiek prawodawcą, sędzią, prawnikiem i policjantem. Niektórzy mogą się w tych funkcjach specjalizować.

Bez względu na to, jaki stopień absurdalności przypisujesz tej koncepcji, nie mam ochoty rozwijać tematu.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
17-04-2013 15:24 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Każdy człowiek prawodawcą, sędzią, prawnikiem i policjantem.

O kacie było wspomnieć...

>Niektórzy mogą się w tych funkcjach specjalizować.

Bez wątpienia .

>Bez względu na to, jaki stopień absurdalności przypisujesz tej koncepcji,



>nie mam ochoty rozwijać tematu.

Na Twoim miejscu też bym nie miał .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Borys Swoboda (1408 punktów)
Gratuluję pewności siebie.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
17-04-2013 15:36 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Gratuluję pewności siebie.

Nie siebie jestem w tym miejscu pewien, a elementarnej logiki życia społecznego.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Borys Swoboda (1408 punktów)
W takim razie gratuluję tej pewności. Przyjemnie jest być pewnym.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
17-04-2013 15:53 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>W takim razie gratuluję tej pewności. Przyjemnie jest być pewnym.

Nie zazdrość - i Tobie wszak pewna doza pewności nie będzie niedostępna...

>Libertarianizm to nie rurki z kremem.

...jeśli tabliczki mnożenia skosztujesz na przykład .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
15-04-2013 19:12 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

Jak wyżej zauważono, nie należy mylić konieczności życiowej z przymusem. Przymusu tu oczywiście nie ma, a za konieczność życiową nie da się nikogo obciążyć moralną odpowiedzialnością.

Inna sprawa - również i konieczności życiowej często tu nie ma albo jest efektem zaniedbań samego poszkodowanego. Żeby to sobie uzmysłowić wystarczy zerknąć na statystyki dotyczące poczynań edukacyjnych młodzieży: gigantyczna ilość osób upiera się, że będzie studiowała kierunki kompletnie nieodpowiadające potrzebom rynku; jeśli chodzi o resztę: np. w województwie małopolskim egzamin zawodowy zdało zaledwie 69,5% przystępujących: zob. na str. 15 www.oke.kr(*)ki_ogolne_tsp_12_lato_2012.pdf

Oznacza to, że ponad 30% osób nie było w stanie zdobyć podstawowych kwalifikacji zawodowych. A ilu w ogóle nie przystąpiło do egzaminu? Mam informacje o jednym technikum, gdzie do egzaminu przystąpiła niecała połowa uczniów. Zdała go połowa, co oznacza, że przeważająca większość kończy szkołę nie mając o niczym pojęcia.

Wszyscy ci ludzie, o których piszę wyżej (studenci i inni) będą kiedyś (już niebawem) jęczeć, że nikt ich nie chce zatrudnić na etat za 3000 zł na rękę. Zapytam więc: kto do tego doprowadził? Czy to pracodawcy stali z karabinami przez bramami szkół i odganiali uczniów, czy też sami uczniowie i ich rodzice mają coś na sumieniu?
Jakim prawem pracodawca ma być pociągany do odpowiedzialności za to, że komuś kiedyś nie chciało się uczyć, wolał dyskotekę i marihuanę?

Nie wiem z czego wynika ten problem. Po trochu pewnie z chorego systemu edukacji, po części z lenistwa i nieróbstwa głównych poszkodowanych. Jest jakąś aberracją, że nigdy nie szukamy winy po stronie tych, którzy niewiele pożytecznego potrafią robić, za to na siłę doszukujemy się jej po stronie tych, którzy przecież żadnego wpływu nie mają na to, czy ktoś się uczy i rozwija, czy nie.
16-04-2013 09:30 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Przymusu tu oczywiście nie ma, a za konieczność życiową nie da się nikogo obciążyć moralną odpowiedzialnością.
    ... w sensie jednostkowym, nie da rady. W sensie szerszym, najbliższe otoczenie, rodzice, społeczeństwo, system - już tak...

>>Nie wiem z czego wynika ten problem. Po trochu pewnie z chorego systemu edukacji, po części z lenistwa i nieróbstwa głównych poszkodowanych.
    ... nie szukałbym winy w samym systemie edukacyjnym. Wina leży w systemie wychowawczym (edukacja to tylko część tego systemu)- od pierwszych miesięcy życia. Przekonanie, że rodzice "mają lek na całe zło", że "człowiek dość się narobi gdy dorośnie, teraz jest czas zabawy", trzymanie "pod kloszem" przez rodziców, "owocuje" przez całe życie postawą roszczeniową. Życie to wybory i ponoszenie ich konsekwencji - i nie ma odstępstw od tego schematu. Jedyną różnicą między dzieciństwem i dorosłością to fakt, że w dzieciństwie rodzice stwarzają wybory zaś w życiu dorosłym my sami je stwarzamy. Dorastanie to powolne przechodzenie od jednego stanu do drugiego. Temat ogromny i wielowątkowy...

>>Jest jakąś aberracją, że nigdy nie szukamy winy po stronie tych, którzy niewiele pożytecznego potrafią robić, za to na siłę doszukujemy się jej po stronie tych, którzy przecież żadnego wpływu nie mają na to, czy ktoś się uczy i rozwija, czy nie.
    ... nie szukam winy po jednej stronie. Trudno jednak przerzucać całą winę w drugą stronę, tylko na pracowników. To naczynia połączone, o czym jedna i druga strona najczęściej zapomina. Obie strony przyjmują postawę roszczeniową i chcą się wyzbyć swojej części winy...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.
>Gdzie tu jest łamanie praw? Przecież pracują dobrowolnie, nikt im nie zabrania szukać innej pracy, a rynek jest duży, obejmuje całą Unię Europejską.

Oczywiście mogę zmienić pracę, ale czy mam wybór?
Niestety tylko pozornie. W rzeczywistości mogę co najwyżej spaść z deszczu pod rynnę. Problemem o którym mówię jest właśnie nagminność. W naszych realiach idąc do innego pracodawcy czeka mnie dokładnie to samo albo i gorszy wyzysk. Pracodawcy żeby być konkurencyjnymi i móc przetrwać na rynku muszą ciąć koszty gdzie się da i niestety robią to zazwyczaj kosztem swoich pracowników.
Tak naprawdę jedynym wyjściem jest założenie wlasnej firmy i w konsekwencji wyzyskiwanie własnych pracowników aby udało sie wyjść na swoje - bo przecież konkurencyjne firmy dzięki wyzyskiwaniu pracowników mogą zaoferować atrakcyjniejsze ceny usług.
Wyobraźcie sobie że ja tak nie chcę - nie potrafiłbym spojrzeć w oczy swojemu pracownikowi.

Prawdziwym problemem jest przyzwolenie na ten wyzysk.

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
15-04-2013 19:18 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

>Oczywiście mogę zmienić pracę, ale czy mam wybór?

A czy możesz zdradzić, jaki zawód wykonujesz i czy masz jakieś kwalifikacje?

Bo widzisz, problem z niskimi płacami dotyczy obecnie głównie ludzi, którzy mają gigantyczną konkurencję w postaci innych osób o takich samych kwalifikacjach. Wyjściem jest dokształcenie się w taki sposób, być mógł zaoferować umiejętność poszukiwaną na rynku, za którą ktoś skłonny jest zapłacić.

Niska płaca jest sygnałem od rynku, że nie warto kształcić się w danym kierunku, bo osób o takich kwalifikacjach jest zbyt dużo.
15-04-2013 20:13 
 Ocena 1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>Oczywiście mogę zmienić pracę, ale czy mam wybór?
>A czy możesz zdradzić, jaki zawód wykonujesz i czy masz jakieś kwalifikacje?
>Bo widzisz, problem z niskimi płacami dotyczy obecnie głównie ludzi, którzy mają gigantyczną konkurencję w postaci innych osób o takich samych kwalifikacjach. Wyjściem jest dokształcenie się w taki sposób, być mógł zaoferować umiejętność poszukiwaną na rynku, za którą ktoś skłonny jest zapłacić.
>Niska płaca jest sygnałem od rynku, że nie warto kształcić się w danym kierunku, bo osób o takich kwalifikacjach jest zbyt dużo.
>

Satyrze - widzę że będziesz ciężkim przeciwnikiem w dyskusji. Póki co nie czytałem twoich postów ale na tą chwilę zauważam brak empatii i próby postawienia się w sytuacji zdecydowanej większości ludzi - zwykłych szeregowych pracowników.
Zwykłych szeregowych pracowników dzięki pracy których mamy to wszystko co mamy - domy, telewizory, komputery, każda rzecz wokół Ciebie - to dzięki ciężkiej pracy ich rąk to posiadasz.
Jestem inżynierem. Ukończyłem studia na politechnice szczecińskiej na wydziale mechanicznym. Szukałem pracy w zawodzie przez pół roku po ukończeniu studiów - niestety bezskutecznie. Bo jak to zazwyczaj bywa trzeba mieć znajomości - wszystkie etaty zarezerwowane - dla syna szwagra, koleżanki żony, znajomego znajomego.
Wyobraź sobie że nie miałem majętnych rodziców i już żeby ukończyć studia musiałem korzystać z kredytu studenckiego.
W beznadziejnej sytuacji z nożem na gardle (bo przecież muszę zapłacić za mieszkanie, czynsz, opłaty za media) zacząłem przeglądać oferty pracy w gazetach. Po stawieniu się na rozmowę w 90% okazywało się że chodzi o akwizycję - rzecz która kompletnie mi nie leży i jest wbrew moim zasadom - nienawidzę oszukiwać i wciskać kitu ludziom.
W końcu trafiłem na ogłoszenie "elektronika z doświadczeniem zatrudnię" i tak już pracuję 10 lat w firmie zajmującej się montażem alarmów, kamer i szeroko pojętej infrastruktury teletechnicznej.
W tej chwili mam wysokie kwalifikacje w wykonywanym zawodzie i nawet perspektywy na zatrudnienie w Norwegi za stawkę około 12000 pln, ale moje życie jest tu - rodzina, dziecko, znajomi.
Nie wyobrażam sobie że mógłbym wyjechać i ich zostawić...

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
15-04-2013 20:47 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Satyrze - widzę że będziesz ciężkim przeciwnikiem w dyskusji. Póki co nie czytałem twoich postów ale na tą chwilę zauważam brak empatii i próby postawienia się w sytuacji zdecydowanej większości ludzi - zwykłych szeregowych pracowników.
Ja zaś przeczytałem posty Satyra i nie widzę tam nic z czym mógłbym się nie zgodzić. Pracodawcy nie mają moralnych powinności wobec pracowników. Ich stosunki oparte są na pieniądzach i usługach.
>Zwykłych szeregowych pracowników dzięki pracy których mamy to wszystko co mamy - domy, telewizory, komputery, każda rzecz wokół Ciebie - to dzięki ciężkiej pracy ich rąk to posiadasz.
Za darmo ten szeregowy pracownik tego nie robi. Nikt też go do pracy nie zmusza, jeśli zaś mu się nie podoba to może szukać również poza krajem. Nie sztuka narzekać na to jak się jest wykorzystywanym przez tych wstrętnych kapitalistów, sztuka to wziąć się za siebie.
>Jestem inżynierem. Ukończyłem studia na politechnice szczecińskiej na wydziale mechanicznym. Szukałem pracy w zawodzie przez pół roku po ukończeniu studiów - niestety bezskutecznie. Bo jak to zazwyczaj bywa trzeba mieć znajomości - wszystkie etaty zarezerwowane - dla syna szwagra, koleżanki żony, znajomego znajomego.
I co w tym złego? O ile firma jest prywatna to święte prawo pracodawcy zatrudniać tego kogo mu się podoba. Najwyżej upadnie jeśli ponad kwalifikację będzie przekładał znajomości.
>W końcu trafiłem na ogłoszenie "elektronika z doświadczeniem zatrudnię" i tak już pracuję 10 lat w firmie zajmującej się montażem alarmów, kamer i szeroko pojętej infrastruktury teletechnicznej.
>W tej chwili mam wysokie kwalifikacje w wykonywanym zawodzie i nawet perspektywy na zatrudnienie w Norwegi za stawkę około 12000 pln, ale moje życie jest tu - rodzina, dziecko, znajomi.
>Nie wyobrażam sobie że mógłbym wyjechać i ich zostawić...
Zawsze można wyjechać z rodziną. Ponadto jak mniemam nikt Pana nie zmusza do pracy w Polsce. Jeśli zaś pracuje Pan przez 10 lat w jednej firmie to albo wykorzystywanie Panu nie przeszkadza, albo nie ma miejsca.
16-04-2013 01:07 
 Ocena-1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)
>Zawsze można wyjechać z rodziną. Ponadto jak mniemam nikt Pana nie zmusza do pracy w Polsce. Jeśli zaś pracuje Pan przez 10 lat w jednej firmie to albo wykorzystywanie Panu nie przeszkadza, albo nie ma miejsca.

Przeszkadza - nawet bardzo
Sęk w tym że nie widzę alternatywy - albo wyjechać i opuścić rodzinę i znajomych - bo pieniądze które tam mi oferują nie sa znowóż aż takie duże bym mógł się pogodzić z życiem na obczyźnie - jeżeli tam chciałbym zamieszkać na stałe z rodziną to niestety nie są to aż takie kokosy - tam jesteśmy właśnie wykorzystywani jako tania siła robocza która godzi się pracować za grosze wedłóg nich
U nas jest to atrakcja bo my traktowani jesteśmy jeszcze gorzej......


"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
szarley (54911 punktów)
>tam jesteśmy właśnie wykorzystywani jako tania siła robocza która godzi się pracować za grosze wedłóg nich

Minus za brak szacunku dla polskiej ortografii
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>tam jesteśmy właśnie wykorzystywani jako tania siła robocza która godzi się pracować za grosze wedłóg nich

>Minus za brak szacunku dla polskiej ortografii
>

Każdemu może się zdarzyć pominięcie przecinka, czy błąd ortograficzny.....
Ponieważ staram się pisać w miarę poprawnie, minus za takie pojedyncze błędy rozsądek nakazuje traktować jako reakcję emocjonalną - może spróbujmy egzaltacji się tu doszukać

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
szarley (54911 punktów)

>Każdemu może się zdarzyć pominięcie przecinka, czy błąd ortograficzny.....
>Ponieważ staram się pisać w miarę poprawnie, minus za takie pojedyncze błędy rozsądek nakazuje traktować jako reakcję emocjonalną - może spróbujmy egzaltacji się tu doszukać
>
"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)

>

Nie egzaltacji, ale złośliwości. Niemniej przyłapany na tejże złośliwości, mam do powiedzenia tylko jedno słowo :
Przepraszam
15-04-2013 21:00 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)
>Satyrze - widzę że będziesz ciężkim przeciwnikiem w dyskusji. Póki co nie czytałem twoich postów ale na tą chwilę zauważam brak empatii i próby postawienia się w sytuacji zdecydowanej większości ludzi
Zbyt wiele się naczytałem o okropieństwach systemów politycznych przemawiających do empatii, by uważać empatię za pożyteczny składnik rozwiązań problemów społecznych.

>W tej chwili mam wysokie kwalifikacje w wykonywanym zawodzie i nawet perspektywy na zatrudnienie w Norwegi za stawkę około 12000 pln, ale moje życie jest tu - rodzina, dziecko, znajomi.
Być może powinieneś wyjechać. Wyjazd to nie wygnanie, nie musisz pozostawać za granicą na zawsze, nie musisz wyjeżdżać sam. Tak się składa, że mam kolegę, który posiada takie same jak Ty kwalifikacje - i on nie żałuje wyjazdu z Polski.

Rozumiem, że jesteś sfrustrowany sytuacją w Polsce ale rozwiązania, które proponujesz w oczywisty sposób są nie do realizacji z powodów ekonomicznych. Wszelka administracyjna presja na podwyżki wynagrodzeń spowoduje tylko i wyłącznie zwolnienia.
Marek Olejniczak (19 punktów)

>Rozumiem, że jesteś sfrustrowany sytuacją w Polsce ale rozwiązania, które proponujesz w oczywisty sposób są nie do realizacji z powodów ekonomicznych. Wszelka administracyjna presja na podwyżki wynagrodzeń spowoduje tylko i wyłącznie zwolnienia.

Bo powody ekonomiczne są jedyną wartością w życiu człowieka - chcesz mi powiedzieć że silniejszy zjada słabszego i takie jest prawo natury.....

w takim razie co nas odróżnia od zwierząt?

to na tym polega twoja egzystencja byś żył kosztem wyzysku drugiego człowieka?

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
16-04-2013 01:31 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Bo powody ekonomiczne są jedyną wartością w życiu człowieka
Nie są jedyną, lecz są podstawową, dlatego nikt nie będzie finansował czyjegoś dobrobytu ze szkodą dla siebie, bo po prostu zginie. Taka jest ludzka natura.

>to na tym polega twoja egzystencja byś żył kosztem wyzysku drugiego człowieka?
Nie muszę żyć z wyzysku kogokolwiek, nikogo nie zatrudniam i nie będę zatrudniał, działam na własny rachunek i tylko przy pomocy własnej głowy.

Nie zdajesz sobie sprawy, że realizacja Twoich postulatów oznacza gigantyczne bezrobocie, bo pracownik musi zarobić na swoją pensję. Nikt nie zapłaci nikomu więcej, niż warta jest jego praca.

W złym miejscu szukasz przyczyn naszej sytuacji gospodarczej. Należy jej szukać raczej po stronie rozdętej biurokracji, chorego systemu edukacji, zupełnie niedopasowanego do potrzeb rynku, patologicznego systemu prawnego itp.

Wiesz co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Otóż to, że po najbliższych wyborach parlamentarnych zobaczę w Sejmie i Senacie te same obrzydłe mordy co zwykle. Czasami mam wrażenie, że zostaliby wybrani nawet jakby obozy koncentracyjne dla emerytów budowali. No cóż, w demokracji lud jest katem i ofiarą
15-04-2013 21:03 
 Ocena 5 na 5
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Póki co nie czytałem twoich postów ale na tą chwilę zauważam brak empatii i próby postawienia się w sytuacji zdecydowanej większości ludzi - zwykłych szeregowych pracowników.

Obawiam się, że prawo powinno opierać się nie na empatii, a na sprawiedliwości.

>Zwykłych szeregowych pracowników dzięki pracy których mamy to wszystko co mamy - domy, telewizory, komputery, każda rzecz wokół Ciebie - to dzięki ciężkiej pracy ich rąk to posiadasz.

Gdyby mieli to tylko dzięki pracy szeregowych pracowników, to pracownicy bez przedsiębiorców świetnie poradziliby sobie sami.

Ale tak nie jest- to przedsiębiorcy dostarczają maszyny, technologię, organizację, odpowiedzialność, marketing, rachunek ekonomiczny, wielokrotnie zwiększając wydajność ich pracy. Bez przedsiębiorców pracownicy mogliby co najwyżej kołki strugać.

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
15-04-2013 21:32 
 0 na 2
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>Póki co nie czytałem twoich postów ale na tą chwilę zauważam brak empatii i próby postawienia się w sytuacji zdecydowanej większości ludzi - zwykłych szeregowych pracowników.
>Obawiam się, że prawo powinno opierać się nie na empatii, a na sprawiedliwości.
>>Zwykłych szeregowych pracowników dzięki pracy których mamy to wszystko co mamy - domy, telewizory, komputery, każda rzecz wokół Ciebie - to dzięki ciężkiej pracy ich rąk to posiadasz.
>Gdyby mieli to tylko dzięki pracy szeregowych pracowników, to pracownicy bez przedsiębiorców świetnie poradziliby sobie sami.
>Ale tak nie jest- to przedsiębiorcy dostarczają maszyny, technologię, organizację, odpowiedzialność, marketing, rachunek ekonomiczny, wielokrotnie zwiększając wydajność ich pracy. Bez przedsiębiorców pracownicy mogliby co najwyżej kołki strugać.
>
Libertarianizm to nie rurki z kremem.


Ok zrozumiałem - jestem głupim sentymentalnym debilem że obchodzi mnie że komuś nie starcza do pierwszego, że ktoś mimo że pracuje w pocie i znoju od rana do nocy musi wybierać czy kupić sobie luksusowy produkt w postaci szynki zamiast najtańszej mortadeli żeby mu starczyło jeszcze na buty dla dziecka.....
Rozumiem że mądrość spryt i zaradność polega na tym żeby być sku....nem, który widzi że ubogi człowiek nie ma na ratowanie zdrowia i życia swojego dziecka a ty uśmiechasz się do niego ze swojego lexusa.......

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
15-04-2013 21:48 
 Ocena 5 na 5
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Ok zrozumiałem - jestem głupim sentymentalnym debilem

Niczego takiego nie powiedziałem.

>że obchodzi mnie że komuś nie starcza do pierwszego, że ktoś mimo że pracuje w pocie i znoju od rana do nocy musi wybierać czy kupić sobie luksusowy produkt w postaci szynki zamiast najtańszej mortadeli żeby mu starczyło jeszcze na buty dla dziecka.....

Za taki stan rzeczy proszę obwiniać nie przedsiębiorców, a polityków.

>Rozumiem że mądrość spryt i zaradność polega na tym żeby być sku....nem, który widzi że ubogi człowiek nie ma na ratowanie zdrowia i życia swojego dziecka a ty uśmiechasz się do niego ze swojego leksusa.......

Potrzeba nie jest wystarczającym uzasadnieniem dla wynagrodzenia.

Wynagradzanie człowieka sumą większą, niż wynosi rynkowa wartość jego pracy, jest de facto działalnością charytatywną. Jak można kogoś na sku..nem z powodu nie prowadzenia przez niego działalności charytatywnej...?

Libertarianizm to nie rurki z kremem.
Marek Olejniczak (19 punktów)

>Za taki stan rzeczy proszę obwiniać nie przedsiębiorców, a polityków.

A kto powiedział że ja obwiniam przedsiębiorców - proszę uważniej prześledź moje wypowiedzi w temacie

No właśnie polityków- przecież cały czas o tym piszę - to oni mieli nas reprezewntować i dbać o nasze prawa

my ich po to właśnie wybraliśmy w imię demokratycznych idei......


"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
szarley (54911 punktów)
>Ok zrozumiałem - jestem głupim sentymentalnym debilem że obchodzi mnie że komuś nie starcza do pierwszego, że ktoś mimo że pracuje w pocie i znoju od rana do nocy musi wybierać czy kupić sobie luksusowy produkt w postaci szynki zamiast najtańszej mortadeli żeby mu starczyło jeszcze na buty dla dziecka.....
>Rozumiem że mądrość spryt i zaradność polega na tym żeby być sku....nem, który widzi że ubogi człowiek nie ma na ratowanie zdrowia i życia swojego dziecka a ty uśmiechasz się do niego ze swojego lexusa.......
>
"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)


Minus za egzaltację
18-04-2013 22:37 
 Ocena 1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)
>>Ok zrozumiałem - jestem głupim sentymentalnym debilem że obchodzi mnie że komuś nie starcza do pierwszego, że ktoś mimo że pracuje w pocie i znoju od rana do nocy musi wybierać czy kupić sobie luksusowy produkt w postaci szynki zamiast najtańszej mortadeli żeby mu starczyło jeszcze na buty dla dziecka.....
>>Rozumiem że mądrość spryt i zaradność polega na tym żeby być sku....nem, który widzi że ubogi człowiek nie ma na ratowanie zdrowia i życia swojego dziecka a ty uśmiechasz się do niego ze swojego lexusa.......

>Minus za egzaltację

Minus za egzaltację jak najbardziej zasłużony, lecz nie w tej wypowiedzi. Ta jest emocjonalna , ponieważ do uczuć się odwołuje. Na istotę ludzkiej natury, poza rozumem, składają się właśnie uczucia i popędy. nie należy o tym zapominać jeżeli chce się zrozumieć zjawiska społeczne.
Jeszcze raz podkreślam logika to tylko składowa istoty zwanej człowiekiem i nikt nie przekona mnie, że słuszne jest kierowanie się wyłącznie nią, ponieważ wtedy właśnie to człowieczeństwo utracimy, a staniemy się po prostu bezdusznymi maszynami.....

Na minus i to duży zasłużyłem tutaj:

>Więc obcy nieempatyczny zwierzaku uznający jedynie argument siły jako jedynie słuszny - wróć do czasów średniowiecza i radź sobie ze zwierzętami silniejszymi od Ciebie
>Ludzie głosują po to by wybrać uczciwie ich reprezentujących przedstawicieli - po to twoi ojcowie i dziadowie wywalczyli ustrój zwany demokracją

Mam nadzieję, że Iwan Denisowicz nie żywi do mnie zbyt wielkiej urazy za niepotrzebne uniesienie się i ten post, który można by nawet nazwać obraźliwym.
Dlatego minus pokornie przyjmuję a Iwana Denisowicza przepraszam.


"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Minus za egzaltację jak najbardziej zasłużony, lecz nie w tej wypowiedzi. Ta jest emocjonalna , ponieważ do uczuć się odwołuje. Na istotę ludzkiej natury, poza rozumem, składają się właśnie uczucia i popędy. nie należy o tym zapominać jeżeli chce się zrozumieć zjawiska społeczne.
Widać tu emocje, ale moim zdaniem w złą stronę skierowane. Czemu pracodawca miałby odpowiadać za nieporadność życiową pracownika, który mimo, że nie ma ku temu warunków to płodzi dzieci. Któż mu też broni poszukać innej pracy skoro do pierwszego mu nie starcza? Więcej nawet kto mu broni własną firmę założyć? Na przeszkodzie stoją jedynie jego kwalifikacje - czy raczej ich brak - a to niczyja tylko tego pracownika wina.
>Jeszcze raz podkreślam logika to tylko składowa istoty zwanej człowiekiem i nikt nie przekona mnie, że słuszne jest kierowanie się wyłącznie nią, ponieważ wtedy właśnie to człowieczeństwo utracimy, a staniemy się po prostu bezdusznymi maszynami.....
Ciężko jednak zaprzeczyć, że postępowanie pragmatyczne przynosi korzyści. Szczególnie gdy ktoś podejmuje decyzje mające wpływ nie tylko na niego. Emocje nie są dobrym doradcą w pracy, tam liczy się rachunek strat i zysków.
>Mam nadzieję, że Iwan Denisowicz nie żywi do mnie zbyt wielkiej urazy za niepotrzebne uniesienie się i ten post, który można by nawet nazwać obraźliwym.
Nie żywi, życie by mi całkiem obrzydło gdyby miał się przejmować każdą wypowiedzią w internecie do mnie skierowaną.
>Dlatego minus pokornie przyjmuję a Iwana Denisowicza przepraszam.
Minus nie ode mnie, bo takowych nie daję, a przeprosiny przyjęte.
16-04-2013 01:24 
 Ocena 1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)

>Obawiam się, że prawo powinno opierać się nie na empatii, a na sprawiedliwości.

A czyż empatia nie ma dużo więcej wspólnego ze sprawiedliwością niż z obowiązującym prawem współczesnego wyzysku?

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
16-04-2013 02:19 
 Ocena 1 na 1
Marek Olejniczak (19 punktów)

>
"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)

>
A ja kochani chciałbym po prostu żebyście respektowali prawa mojej jednoosobowej mniejszości - ja po prostu chcę żyć - pomagać słabszym i wyrywać ich z waszych nienawistnych szponów silniejszych zwierząt

Jestem człowiekiem - współczuję i pomagam!

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."(George Orwell)
16-04-2013 21:03 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
> A ja kochani chciałbym po prostu żebyście respektowali prawa mojej jednoosobowej mniejszości - ja po prostu chcę żyć - pomagać słabszym i wyrywać ich z waszych nienawistnych szponów silniejszych zwierząt Jestem człowiekiem - współczuję i pomagam!

Jesteś jednoosobową mniejszością, która pomaga? Biedna ludzkość, której pomaga tylko jednoosobowa mniejszość , ale pociesz się, już jest nas dwóch. Oddałem w życiu 8 litrów krwi.
16-04-2013 22:14 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Jesteś jednoosobową mniejszością, która pomaga? Biedna ludzkość, której pomaga tylko jednoosobowa mniejszość , ale pociesz się, już jest nas dwóch. Oddałem w życiu 8 litrów krwi.

Pewnie dlatego że jako "kapitalista" chciałeś jej potem więcej wyssać z ludu pracującego

No ja też byłem kapitalistą i to o zgrozo zatrudniałem ludzi, ale na swoje usprawiedliwienie mam to że było ich niewielu. Choć nie wiem może usprawiedliwieniem byłoby gdybym ludzi ze stoczni przejął tak z 5 tys.?

A skoro już tak pokazujemy "zasługi" to np. zatrudniłem kiedyś faceta głównie po to aby miał ubezpieczenie zdrowotne (niedługo potem trafił do szpitala, całe szczęście już będąc ubezpieczonym) nie przepracował de facto ani jednego pełnego dnia. No trochę taki przekręt , ale składki uczciwie płaciłem, a z ZUSem miałem jazdy niesamowite bo ciągle coś gubili każdy raport wysyłałem, a potem jeszcze donosiłem kopie osobiście na wezwanie.
Z resztą, znam kilka podobnych historii z mojego otoczenia - jak sie rozejrzeć to do owej "pomagającej mniejszości" należy całkiem sporo wyzyskiwaczy. Np. mój znajomy w sezonie zimowym opłacał swoich pracowników częściowo z własnej emerytury i dochodów żony - prowadził firmę remontującą kotły CO, więc w zimie nie miał zleceń ale ludzie jeść muszą.

Pozdrawiam
szarley (54911 punktów)
>Pewnie dlatego że jako "kapitalista" chciałeś jej potem więcej wyssać z ludu pracującego

Nie zatrudniam pracowników
17-04-2013 10:16 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>W tej chwili mam wysokie kwalifikacje w wykonywanym zawodzie

Czyli masz wysokie kwalifikacje, dobre rozeznanie rynku (10 lat pracy w zawodzie), rzeszę zadowolonych klientów - co stoi na przeszkodzie żebyś założył własną działalność gospodarczą i konkurował z Twoim, już wtedy byłym, pracodawcą? Nawet jeśli nie możesz z nim konkurować to może chociaż jako podwykonawca?

Działalność usługowa nie jest na początku zbyt kapitałochłonna i do tego możesz wnioskować o bezzwrotną kasę z UE oraz posiłkować się kredytami bankowymi dla nowo założonych firm.

Skoro uważasz, że jesteś źle opłacany to czy rozważałeś już te powyższe opcje?

> i nawet perspektywy na zatrudnienie w Norwegi za stawkę około 12000 pln, ale moje życie jest tu - rodzina, dziecko, znajomi.
>Nie wyobrażam sobie że mógłbym wyjechać i ich zostawić...

Te 12000 to całkiem sporo jak na pierwszą pensję, a jak się wykażesz to przecież możesz liczyć na znaczne podwyżki. Znam kilka osób tam pracujących - zaczynali od 8000-9000, a niektórzy, po paru latach, doszli do blisko 30 000 zł. Oczywiście trzeba było się wykazać, pokończyć kilka tamtejszych kursów i awansować.

Reasumując - z jednej strony masz olbrzymi kapitał do założenia własnej działalności gospodarczej, a z drugiej bardzo dobre perspektywy na pracę zagranicą.

Dlaczego narzekasz, a nie weźmiesz życia w swoje ręce?
15-04-2013 19:46 
 Ocena 4 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Niestety tylko pozornie. W rzeczywistości mogę co najwyżej spaść z deszczu pod rynnę. Problemem o którym mówię jest właśnie nagminność. W naszych realiach idąc do innego pracodawcy czeka mnie dokładnie to samo albo i gorszy wyzysk. Pracodawcy żeby być konkurencyjnymi i móc przetrwać na rynku muszą ciąć koszty gdzie się da i niestety robią to zazwyczaj kosztem swoich pracowników.

LITOŚCI! Trochę elementarnej logiki- jeżeli pracodawcy jak jeden mąż muszą obniżać płace pracowników- jak mówisz, by pozostać konkurencyjnymi, a nie by zwiększać marżę- oznacza to, że produkty stają się tańsze. A więc płaci się mniej pracownikom, ale mogą więcej kupić za swoją wypłatę- zmniejsza się płaca nominalna, nie realna.

To zjawisko niczego by nie zmieniało, i w rzeczywistości nie zachodzi.


Libertarianizm to nie rurki z kremem.
15-04-2013 21:42 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (2117 punktów)

>Oczywiście mogę zmienić pracę, ale czy mam wybór?
>Niestety tylko pozornie. W rzeczywistości mogę co najwyżej spaść z deszczu pod rynnę. Problemem o którym mówię jest właśnie nagminność. W naszych realiach idąc do innego pracodawcy czeka mnie dokładnie to samo albo i gorszy wyzysk. Pracodawcy żeby być konkurencyjnymi i móc przetrwać na rynku muszą ciąć koszty gdzie się da i niestety robią to zazwyczaj kosztem swoich pracowników.

Nie napiszę nic nowego czego inni by tak czy inaczej nie napisali ale może ujmę to trochę inaczej. Nie ma w naszym ani innych krajach żadnego obowiązku bycia pracodawcą i zapewniania komukolwiek, czegokolwiek.
Pracodawcą na ogół nie zostaje się dla przyjemności wyzyskiwania i upadlania innych tylko dlatego, że wymyślona przez nas działalność po prostu wymaga zatrudnienia pracowników z różnych powodów (np. mi już zaczyna brakować na wszystko czasu, potrzebuję fachowca w określonej branży itp).
Jeśli już ktoś musi tym pracodawcą zostać, to podobnie jak Ty w sklepie, on również będzie chciał kupić pracę innych na zasadzie korzystnego bilansu ceny i jakości/ilości. Czyli za jak najwięcej/najlepiej zapłacić tak mało jak się da.

Nota bene - jeśli Ty kupując produkt szukasz ofert maksymalnie korzystnych cenowo (sławny współczynik cena/jakość) to jesteś jednym ze sprawców tego, że pracodawcy tną koszty, zwalniają ludzi i ogólnie stosują ów "wyzysk" Jesteś zdecydowanie bardziej sprawcą tego niż ów pracodawca bo na rynku rządzi klient i jego pieniądze a nie widzimisię producenta i wyśnione przez niego ceny.

Oczywiście kiedy już zostanie podpisana umowa jej strony są związane jej ustaleniami oraz tysiącami regulacji wynikających z systemu prawa pracy, systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych itp. ale do tego czasu nie ma żadnych zdroworozsądkowych powodów aby na owych pracodawców utyskiwać czy czegoś od nich wymagać. To, że ktoś nie chce kupić od Ciebie tego co masz na sprzedaż lub nawet chce ale nie po Twojej cenie nie oznacza, że powinna istnieć jakaś prawna reguła zmuszająca kogokolwiek do dokonania takiej transakcji ze względów powiedzmy moralno-etyczno-solidarnościowych. Chyba że chcemy aby wszyscy w kraju byli zatrudniani przez Państwo a praca ma być po prostu pewna formą dystrybuowania świadczeń socjalnych, ale ten model już przerabialiśmy.

Pozdrawiam
Marek Olejniczak (19 punktów)
>Jeśli już ktoś musi tym pracodawcą zostać, to podobnie jak Ty w sklepie, on również będzie chciał kupić pracę innych na zasadzie korzystnego bilansu ceny i jakości/ilości. Czyli za jak najwięcej/najlepiej zapłacić tak mało jak się da.
>Nota bene - jeśli Ty kupując produkt szukasz ofert maksymalnie korzystnych cenowo (sławny współczynik cena/jakość) to jesteś jednym ze sprawców tego, że pracodawcy tną koszty, zwalniają ludzi i ogólnie stosują ów "wyzysk" Jesteś zdecydowanie bardziej sprawcą tego niż ów pracodawca bo na rynku rządzi klient i jego pieniądze a nie widzimisię producenta i wyśnione przez niego ceny.

Widzisz - niekoniecznie
Nigdy nie kieruję się ceną przy wyborze produktu. Ja chcę po prostu kupić produkt dobry , który mi posłuży i będę z niego zadowolony. W zasadzie to temat na osobny wątek, ale dobrze możemy zacząć tutaj, bo jest to w zasadzie temat mocno powiązany.

Bardzo poważnym problemem jest ,że rzeczywiście wielu ludzi, żeby nie powiedzieć że większość kieruje się tylko i wyłącznie ceną przy wyborze produktu. Konsekwencją takiego postępowania jest zalewanie rynku tanią chińską tandetą. Uśmierca to niestety producentów dobrych jakościowo produktów, także naszych rodzimych - przytoczyć tu mogę przykład firmy Mera-Błonie, która niestety padła nie potrafiąc konkurować z dwukrotnie tańszymi produktami chińskiej produkcji, które pomimo że ze słowem "jakość" nie tworzą sensownych związków frazeologicznych to jednak chętniej były wybierane przez klientów. Mówię tu głównie o firmach, które wolą wybrać tańsze gorsze podzespoły ledwo przetrzymujące okres gwarancji, za to na których jest większy zysk. Docelowo tracimy na tym wszyscy - bo idąc do sklepu nie ma już z czego wybierać - jest tylko tandeta.....
.....i wysypiska pękające w szwach od tych produktów wyrzucanych zaraz po zakupie.....

Zapytam się was teraz hołdujący wolnemu rynkowi racjonaliści - czy wasze dzieci i wnuki wam to wybaczą:

youtu.be/HwELajFteTo



ustrój kapitalistyczny i wolny rynek wcale nie są takim idealnym rozwiązaniem jak co niektórzy tutaj twierdzą - owszem tworzy się samoistnie jakaś równowaga między popytem a podażą, ale jak się bliżej przyjrzymy wcale nie jest ona taka dobra, uczciwa i sensowna w perspektywie dłuższego czasu jak co niektórzy tutaj twierdzą.

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."
Grzegorz (2117 punktów)
>Widzisz - niekoniecznie
>Nigdy nie kieruję się ceną przy wyborze produktu. Ja chcę po prostu kupić produkt dobry , który mi posłuży i będę z niego zadowolony.

Ależ oczywiście - dlatego pisałem nie o rzeczach najtańszych tylko o stosunku ceny do jakości. Staramy się o ile nas na taki wybór stać kupić maksymalnie dobrą rzecz za możliwie minimalną kwotę.

>Bardzo poważnym problemem jest ,że rzeczywiście wielu ludzi, żeby nie powiedzieć że większość kieruje się tylko i wyłącznie ceną przy wyborze produktu.

To raczej wynika z zasobności niż z wyboru. Ludzie dokonują wyborów w zakresie całego swojego budżetu muszą zatem iść na kompromis. W przypadku ludzi ubogich wybór jest na prawdę trudny i muszą się kierować w większości wyłącznie ceną.

>Konsekwencją takiego postępowania jest zalewanie rynku tanią chińską tandetą. Uśmierca to niestety producentów dobrych jakościowo produktów, także naszych rodzimych - przytoczyć tu mogę przykład firmy Mera-Błonie, która niestety padła nie potrafiąc konkurować z dwukrotnie tańszymi produktami chińskiej produkcji, które pomimo że ze słowem "jakość" nie tworzą sensownych związków frazeologicznych to jednak chętniej były wybierane przez klientów. Mówię tu głównie o firmach, które wolą wybrać tańsze gorsze podzespoły ledwo przetrzymujące okres gwarancji, za to na których jest większy zysk. Docelowo tracimy na tym wszyscy - bo idąc do sklepu nie ma już z czego wybierać - jest tylko tandeta.....

Cóż rzec na rynku rządzą klienci i ich decyzje zakupowe. Jak już wyżej napisałem - nie wszystkich stać na luksus wyboru miedzy ceną, a jakością. Nie przesadzałbym też z tą chińska tandetą w Chinach produkuje się zarówno ową tandetę jak i najbardziej wyrafinowany sprzęt z górnej półki to klienci decydują poprzez swoje preferencje co "pośrednik" w Chinach zamówi czy wyprodukuje.

>.....i wysypiska pękające w szwach od tych produktów wyrzucanych zaraz po zakupie.....
>Zapytam się was teraz hołdujący wolnemu rynkowi racjonaliści - czy wasze dzieci i wnuki wam to wybaczą:

Wolny rynek nie jest jakimś czującym i myślącym tworem jest abstraktem jest sumą decyzji produkcyjnych/zakupowych podejmowanych przez wszystkich jego uczestników.
Model rynkowy odzwierciedla ludzkie wybory i pokazuje ich skłonności układające się w pewne tendencje. Choć to może dla niektórych brzmi dziwnie ale na owym rynku to nie kapitalista jest panem i władcą. Każdego, nawet najbogatszego biznesmena z dnia na dzień masa jego klientów może strącić z wyżyn bogactwa. Ile firm o niezachwianych zdawało się podstawach upadało bo klienci nie chcieli już kupować ich produktów np. tacy do niedawna giganci jak Nokia czy Sony mają ogromne straty z trudem utrzymując się na zmieniającym się rynku, firmy muszą się zmieniać, są wykupywane giną marki z niezła tradycją, a wszystkiego tego dokonują w zasadzie zwykli ludzie - decydując o swoich zakupach. Na drugim biegunie rosną nowi potentaci jak np. Samsung który przecież jeszcze całkiem niedawno był synonimem raczej mizernej jakości. Ludzka krótkowzroczność czy bezmyślność niestety nie da się wyeliminować poprzez wprowadzenie takiego czy innego modelu ekonomicznego lub politycznego. Moim zdaniem w kwestii ochrony środowiska jedyną skuteczną droga jest budowanie odpowiednich oczekiwań ze strony konsumentów a więc działania edukacyjne i informacyjne. To właśnie stosowanie środków administracyjnych jest moim zdaniem jedną z przyczyn przesuwania się produkcji do krajów gdzie nie ma takich ograniczeń bo ograniczenia oznaczają koszty, te oznaczają droższy produkt, a tego nie chcą klienci - to ich pozycja jest najmocniejsza w tym układzie.

>ustrój kapitalistyczny i wolny rynek wcale nie są takim idealnym rozwiązaniem jak co niektórzy tutaj twierdzą - owszem tworzy się samoistnie jakaś równowaga między popytem a podażą, ale jak się bliżej przyjrzymy wcale nie jest ona taka dobra, uczciwa i sensowna w perspektywie dłuższego czasu jak co niektórzy tutaj twierdzą.

Ustrój "kapitalistyczny" to przynajmniej moim zdaniem po prostu poszanowanie dla prawa własności , wolności gospodarczej i wolnej konkurencji. On nie rozstrzyga o kwestiach sprawiedliwości czy słuszności. Dobra jest wolność w warunkach poszanowania cudzej wolności, dobre jest to że możesz działać ponosząc pozytywne lub negatywne konsekwencje swoich działań - Twoje działanie, Twoje ryzyko i Twoje owoce tego działania. Moim zdaniem jest to system traktujący człowieka poważnie i podmiotowo. Czy jest to rozwiązanie idealne? Pewnie nie ale nie spotkałem się jak dotąd z lepszą w moim przynajmniej odczuciu ideą.

Pozdrawiam
Marek Olejniczak (19 punktów)
>Czy jest to rozwiązanie idealne? Pewnie nie ale nie spotkałem się jak dotąd z lepszą w moim przynajmniej odczuciu ideą.
>Pozdrawiam

Żywię nadzieję, że wszyscy z takową się jeszcze spotkamy i że nie obudzimy się jutro w świecie jak z tego teledysku do którego link podałem wyżej.

Pozdrawiam

"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki."
szarley (54911 punktów)

>Tak naprawdę jedynym wyjściem jest założenie wlasnej firmy i w konsekwencji wyzyskiwanie własnych pracowników aby udało sie wyjść na swoje - bo przecież konkurencyjne firmy dzięki wyzyskiwaniu pracowników mogą zaoferować atrakcyjniejsze ceny usług.
>Wyobraźcie sobie że ja tak nie chcę - nie potrafiłbym spojrzeć w oczy swojemu pracownikowi.

Mam własną firmę, a nie zatrudniam pracowników
konserwatysta2 (954 punktów)
>Tak naprawdę jedynym wyjściem jest założenie wlasnej firmy i w konsekwencji wyzyskiwanie własnych pracowników
Czyli wynika z tego, że jedynym sposobem prowadzenia biznesu w Polsce jest "wyzysk" pracownika albo inaczej - nie da się prowadzić firmy bez wyzyskiwania kogoś. Przez wyzysk rozumiem tu oferowanie niestety bardzo niskiej płacy za w sumie jakąś normalną pracę.
Świadczy to tylko o tym, że wina leży po stronie państwa, a nie po stronie przedsiębiorców.

>Prawdziwym problemem jest przyzwolenie na ten wyzysk.
Jeżeli chciałbyś zabronić tego wyzysku, to musiałbyś zamknąć większość firm. Czy to poprawi sytuację wyzyskiwanych? Raczej pogorszy jeszcze bardziej.
Nie trzeba już nawet tego zabraniać. Przedsiębiorstwa same upadają i zwalniają ludzi.

Jak już pisałem to w innych miejscach, prawdziwym problemem jest zbyt duże opodatkowanie całej gospodarki jako całość (zbyt duża redystrybucja), a najbardziej konsumentów (VAT, akcyzy) i pracowników najemnych (ZUS, PIT), co wynika z pewnych wymagań ustrojowych, które każdy rząd stara się spełnić. Do tego dochodzi istotne przeregulowanie gospodarki zbędnymi regulacjami, co na pewno nie zachęca do zakładania, czy rozwijania biznesu.
Konowal (6291 punktów)
>>Tak naprawdę jedynym wyjściem jest założenie wlasnej firmy i w konsekwencji wyzyskiwanie własnych pracowników
>Czyli wynika z tego, że jedynym sposobem prowadzenia biznesu w Polsce jest "wyzysk" pracownika albo inaczej - nie da się prowadzić firmy bez wyzyskiwania kogoś. Przez wyzysk rozumiem tu oferowanie niestety bardzo niskiej płacy za w sumie jakąś normalną pracę.
Hehe najgorzej jak właściciel firmy jest jej jedynym pracownikiem - siebie samego wyzyskiwać to jest sztuka


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
finerbijk (17282 punktów)
>Nagminne jest łamanie praw zwykłych ludzi - pracują za marne grosze na "śmieciowe" umowy i nikt z tym nic nie robi, nikogo to nie obchodzi.
Może trzeba po prostu uchwalić ustawę, że wszyscy muszą być piękni, mądrzy i bogaci?
Jedyne co państwo może zrobić dla uszczęśliwienia obywateli, to jak najmniej ingerować w rozmaite sfery ich życia. A jeśli ktoś oczekuje od państwa, że zadba o jego dobrobyt, to raczej pomylił planety.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365