 |
Małżeństwa jednopłciowe i adopcja. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-04-2013 18:27 | 655321 (50 punktów) | Małżeństwa jednopłciowe i adopcja.
3 na 3 | Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. Nie wiem, mylę się?
Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 10 | Damian Orzeszek (281 punktów) | Czy samotny rodzic może wychowywać dziecko? Jeśli tak, to małżeństwo jednopłciowe też by mogło. Ale znów jak wpływa na dziecko wychowanie przez osobę jednej płci?
|
|
17 na 17 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. >Nie wiem, mylę się? >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?
Jak widzę? Na pewno nie z perspektywy penisa i pochwy (bo niechęć czy strach ludzi przed jednopłciowymi związkami ma tło tylko i wyłącznie i w 100% seksualne - rzucasz im hasło "pedał" a oni od razu wyobrażają sobie penisa w męskim odbycie).
Co jest lepsze dla dziecka? "Naturalny"dom dziecka czy dwóch "nienaturalnych" ojców lub matek? Dla mnie odpowiedź jest jasna.
Dopóki dla prostych ludzi (a wiec 90% społeczeństwa) ważniejsze będą obce narządy płciowe niż wszystko inne dopóty tematy takie jak ten będą budziły więcej emocji niż przemoc domowa czy inflacja pieniądza.
|
|
7 na 7 | Borgïr (736 punktów) | Ja bym się adopcji raczej nie sprzeciwiał. Nie mam, póki co, wyrobionej mocnej opinii opartej na faktach i setce badań... (bo kto ma?  ) Aktualnie widzę to mniej więcej w ten sposób: Jak może być wychowywane dziecko? (kolejność od najlepszego) 1. Rodzice 2. Samotny rodzic 3. Rodzina zastępcza 4. Dom dziecka 5. Ulica Do tej listy należy dołożyć "małżeństwo jednopłciowe". Nie wiem jak wysoko, każdy umieści tam gdzie uważa. Jeśli uważasz, że nie na końcu, to raczej warto taką możliwość wprowadzić. Ja osobiście dałbym co najmniej powyżej domu dziecka.
|
|
2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?
Osobiście nie mam nic przeciwko. Przeglądając jednak zawartość internetu można zobaczyć, że sporo osób ma coś przeciwko, a skoro tak to rząd nie będzie się nad taką opcją zastanawiał. Nie mówiąc już o oporze samych sfer rządowych. Chwilowo przynajmniej jest to więc zagadnienie czysto teoretyczne.
|
|
 | 4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Chwilowo przynajmniej jest to więc zagadnienie czysto teoretyczne.
Nie jest czysto teoretyczne, bo istnieją liczne pary lesbijskie wychowujące wspólnie dziecko którejś z kobiet z któregoś z poprzednich związków.
|
|
|  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie jest czysto teoretyczne, bo istnieją liczne pary lesbijskie wychowujące wspólnie dziecko którejś z kobiet z któregoś z poprzednich związków. Nie o to mi chodziło. Stosunek mój czy innych ludzi to adopcji dzieci przez pary tej samej płci jest czysto teoretyczny, bo rząd nie planuje wprowadzenia takiej możliwości. W Twoim przykładzie zresztą do adopcji nie dochodzi, sama przyznajesz, że to dzieci z poprzednich związków.
|
|
1 na 1 | Grancy (169 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych.
Być może tak, ale jeśli jakiś racjonalista jest przeciwko, to nie należy uważać tego za skutek wychowania w "homofobicznej" kulturze judeo-chrześcijańskiej, czy chrześcijańskiej mentalności, jak niektórzy sądzą. No bo przecież w takich krajach jak Chiny, Japonia czy Indie, nigdy nie było chrześcijaństwa czy innej religii abrahamowej, a mimo to takich rozwiązań prawnych tam nie ma.
Takie rozwiązania prawne istnieją wyłącznie w krajach (post)chrześcijańskich. Kwestia warta zastanowienia.
|
|
 | 5 na 5 | warchołł (718 punktów) | >jeśli jakiś racjonalista jest przeciwko, to nie należy uważać tego za skutek wychowania w "homofobicznej" kulturze judeo-chrześcijańskiej, czy chrześcijańskiej mentalności, jak niektórzy sądzą. No bo przecież w takich krajach jak Chiny, Japonia czy Indie, nigdy nie było chrześcijaństwa czy innej religii abrahamowej, a mimo to takich rozwiązań prawnych tam nie ma.
Bo religie tam występujące uznawały podobny do judeo-chrześcijańskiego patriarchalny model rodziny.
>Takie rozwiązania prawne istnieją wyłącznie w krajach (post)chrześcijańskich. Kwestia warta zastanowienia.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale istnieją wbrew histerycznemu sprzeciwowi chrześcijaństwa.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
10 na 10 | Ratatoskr (4439 punktów) | >jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te [jednopłciowe] małżeństwa?
Z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że para taka potrafi wychować dziecko nie gorzej niż para heteroseksualna.
Jednocześnie jednak, para taka funkcjonuje w pewnym kontekście społecznym i o ile w niektórych zachodnich krajach podobny model rodziny nie byłby problemem, a wychowywane w nim dzieci nie byłyby narażone na szykany ze strony środowiska. O tyle w Polsce, zwłaszcza w niektórych rejonach kraju mogą być narażone.
O ile całym sercem popieram walkę o prawa LGBT (w sytuacji, gdy prowadzą ją dobrowolnie, dorośli, świadomi ludzie), o tyle nie wiem, jak oceniać sytuację, gdy jakieś dziecko zostaje (siłą rzeczy) w taką walkę wciągnięte.
Z kolejnej strony, zdaję sobie sprawę, że nastawienie społeczne się nie zmieni, jeśli nad tym nastawieniem społecznym się nie będzie pracować. I, że gdyby wszyscy tak właśnie myśleli, to do tej pory sekowalibyśmy np. samotne, niezamężne matki.
Dobra - przedstawiłam różne "za a nawet przeciw" przejdźmy do jakiejś konkluzji. Myślę, że jestem jednak za, ale z ogromnym akcentem na wszelkie możliwe działania osłonowe wobec takiego dziecka.
|
|
 | 18 na 18 | Jan Res (4015 punktów) |
>Z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że para taka potrafi wychować dziecko nie gorzej niż para heteroseksualna. Zgadza się. 1. Moja belgijska przyjaciółka-lesbijka (była Minister od Spraw Rodziny) wychowała: -syna i córkę, -czworo dzieci sąsiadów, którzy zginęli w wypadku samochodowym, -i jeszcze jednego syna, chore niemowlę porzucone przez matkę-narkomankę. Razem z nimi wychowywali się dwaj synowie jej "żony", Francuzki. Wszystkie te dzieci są juz dorosłe, dobrze wykształcone (oprócz najmłodszego, który zmarł), heteroseksualne i są już rodzicami. Obie matki-babki są bardzo kochane i szanowane przez dzieci i wnuki. Społeczeństwo belgijskie nigdy nie widziało problemu i ani dzieci, ani wnuki nigdy nie cierpiały z powodu wyjątkowości rodziny.
2. Marc (Walon) jest ojcem dwóch chłopców, których matka wyjechała do Stanów w 1969 i słuch o niej zaginął. Wychował ich z Billem (Flamandem). Żadnych problemów. Obaj synowie są już żonaci. Jeden jest ojcem dwojga dzieci.
Z tego, co zaobserwowalem w Polsce, społeczeństwo jest jeszcze zupełnie nieprzygotowane do zaakceptowania podobnych rodzin. Kiedy byłem dzieckiem (a mam niespełna 72 lata) zaszczuwane były dzieci samotnych matek, a nieco później dzieci, których kolor skóry zdradzał, że ich ojciec nie mógł być Europejczykiem. Zmiany mentalności postępują, lecz trzeba jeszcze kilka, a może nawet kilkadziesiat lat, aby Polacy coś z tego zrozumieli.
Religia, to największy wróg postępu. Widać to było nawet kilka dni temu we Francji. A Polacy są bardzo religijni.
|
|
|  | 1 na 3 | szarley (54911 punktów) | >>Z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że para taka potrafi wychować dziecko nie gorzej niż para heteroseksualna. >Zgadza się. >1. Moja belgijska przyjaciółka-lesbijka (była Minister od Spraw Rodziny) wychowała: >-syna i córkę, >-czworo dzieci sąsiadów, którzy zginęli w wypadku samochodowym, >-i jeszcze jednego syna, chore niemowlę porzucone przez matkę-narkomankę.
... ale to jest w Belgii. Chciałbym żeby w Polsce wszyscy byli równi, a prawo do adopcji dziecka miało tylko jeden cel , jakim jest dobro dziecka i właśnie dlatego dzisiaj jestem przeciw prawu par homoseksualnych do adopcji. Powoli, małymi krokami. Najpierw prawa par homoseksualnych do formalizacji związków, potem trzeba trochę odczekać. Nie zapominajmy, że dziecko nie może być narzędziem w żadnej walce !!! Dopiero kiedy społeczeństwo zaakceptuje w pełni istnienie homoseksualistów, będzie można pójść krok dalej. W poprzednich pokoleniach dzieci nieślubne wołano bękartami, ciężarne panny rzucały się z mostów. Skoro kierunek zmian jest konsekwentny, to jednak , dla dobra dziecka , należy wykazać się cierpliwością
|
|
|  | | Sarif (2786 punktów) | No właśnie Janie jak kolega ci również odpisał niestety Polska to nie Belgia. Para homoseksualna potrafi wychować dziecko tak samo jak heteroseksualna, a to czy dobrze czy źle to tak na prawdę zależy od ludzi w tej parze, a nie od ich orientacji. Niestety Polacy w tej całe sprawie (nie tylko oni oczywiście) zarzucają, że homo-seksualność to jakaś ułomność i wpływa na wychowanie dziecka, a jest to przecież wierutna nie prawda. Tak na prawdę to co dwie osoby robią w sypialni to ich sprawa i nijak ma to się do wychowywania dziecka. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę ten czynnik środowiskowy, gdzie wszystkich próbuje się zhomofobizować, że tak się wyrażę. Nawet takie dziecko może być wrogo nastawione do pary, która chce się nim zaopiekować. Ciężko dojść do poziomu mentalności ludzi, który by akceptował takie zjawisko jeżeli jak to dobrze powiedziałeś zaszczuwane są samotne matki jak i matki nie białych-rzeczy (tak jak 72 lata temu tak i dziś tak jest).
I nie zgodzę się, że Polacy są bardzo religijni - bo takim można być tylko wtedy jeżeli zna się swoją religię, a po prostu chamscy i strachliwi świata. Oczywiście również nie wszyscy bo gdyby tak było to nie dyskutowalibyśmy tutaj ;]
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am. /TZM GLOBAL
|
|
2 na 2 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Ja ich popieram. Znam trochę gejów i wkurza mnie, że muszą się ukrywać z tym, kim są, a później po internecie chodzą memy, które sugerują, że wszyscy homoseksualiści wyglądają mniej więcej tak na przykład. Gdyby każdy wiedział, że zna geja, to miałby o nich zupełnie inną opinię. Geje zbierają hejty a tymczasem często zatwardziałe konserwy kręci lesbijskie porno </3
bang bang, shot you dead
|
|
9 na 11 | Kamil Ciura (762 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. >Nie wiem, mylę się? >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?
Miliony ludzi na świecie wychowuje samotnie dzieci. Pary homoseksualne wychowujące dzieci jednego z partnerów to nie jest wcale rzadkość.
Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom. Prosta sprawa - z góry zakładają, że to zwyrodniałe jednostki które będą wpajać do głowy dziecka homoseksualne wzorce.
Nie wiem jak u tych ludzi w domu, ale w moim domu, rodzice nie uprawiali seksu na oczach dzieci. Nie udostępniali ani mi, ani siostrze pornografii, a rozmowy o seksie, gdy przyszedł na nie czas były prowadzone otwarcie, językiem naukowym. Bo moi rodzice to normalni ludzie, a nie para seksoholików. Może w domach ludzi którzy sprzeciwiają się adopcji dzieci przez gejów czy lesbijki, były urządzane regularne (heteroseksualne) orgie a rodzice zapraszali ich do sypialni by sobie popatrzyli?? Może ci ludzie myślą że tak jest w każdym domu?? Ja w życiu nie widziałem jak penis mojego ojca penetruje pochwę mojej matki - nie wiem więc, czemu dziecko adoptowane przez gejów miałoby być narażone na widok penisa penetrującego odbyt.
Przeważająca część heteroseksualistów to normalni ludzie. Przeważająca część homoseksualistów to także normalni ludzie. Nie będą uprawiać seksu przy dzieciach, ani na siłę ich indoktrynować w kwestii orientacji seksualnej, tak jak i nie robią tego normalni heteroseksualni ludzie.
Teraz kolejny aspekt: co lepsze, ulica, bidul, rodzina zastępcza w której dziecko jest na chwilę, czy prawdziwy dom z dwojgiem ludzi którzy kochają, dbają, dają swoje nazwisko i wiele więcej? Czy to ma znaczenie że to nie mama i tata, ale mama i mama, tata i tata, tata i wujek, mama i ciocia, czy inne kombinacje?!
Znam dziewczynę która wychowała się w domu, gdzie przez prawie całe jej dzieciństwo jej rodzicom towarzyszyła jeszcze jedna kobieta. Żyli przez lata w trójkącie, heteroseksualny mężczyzna i dwie biseksualne kobiety. Prowadzili razem gospodarstwo domowe i wszyscy byli szczęśliwi. Związek niemożliwy do zalegalizowania, niestety, a trwał blisko 20 lat. Aż do śmierci matki koleżanki, po której to jej ojciec wziął ślub cywilny z - de facto - drugą żoną, bo jak nazwać inaczej kobietę z którą spędził wraz z pierwszą małżonką, wspólnie, tyle lat życia?
Zawsze mówiła że ma: tatę, mamę i "mamuś" - jakoś nie skrzywiło to jej psychiki, nie wyrosła na lesbijkę, sama nie żyje w trójkącie, a rok temu wyszła za mąż. Wzięła ślub w kościele, mam nawet wrażenie że popadła w cały ten katolicyzm w ramach młodzieńczego buntu przeciw rodzicom i tak już jej z rozpędu zostało.
Na koniec jeszcze: adopcja dzieci to nie powinien być przywilej czy prawo - to powinna być możliwość. Z tym, że zawsze należy brać po uwagę dobro dziecka. Orientacja seksualna kandydatów na rodziców nie powinna odgrywać jakiejkolwiek roli w całym procesie, czy to negatywnej, czy to pozytywnej.
Nie wolno dopuścić by zachodziły sytuacje, kiedy urzędas stwierdzi: "Dziecko będą wychowywać Kowalscy, a nie Nowakowie, bo Nowakowie to para gejów" ale i w drugą stronę "Dziecko będą wychowywać Nowakowie, bo to para gejów i nie mają cienia szansy posiadania własnego potomstwa".
Adoptować powinny móc pary które mogą zapewnić: dom, godziwy byt, rodzinne ciepło, oraz odpowiednie wychowanie. Tylko tyle, ale w praktyce, aż tyle.
Ponadto - 100% homoseksualistów zostało poczętych z heteroseksualnej relacji, a przeważająca ich część wychowała się w domach z heteroseksualnymi rodzicami. Wychodzi na to, że powinno się zakazać adopcji przez pary heteroseksualne, bo jeszcze dzieciaka na szatana z pod sztandaru LGBT wychowają!
|
|
 | | Olek Mularski (3178 punktów) | > Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom. Prosta sprawa - z góry zakładają, że to zwyrodniałe jednostki które będą wpajać do głowy dziecka homoseksualne wzorce.Nie chodzi o żadne siłowe zwyrodniałe wpajanie, tylko o zwykłe uczenie się dziecka przez obserwacje i naśladowanie. Kwestia jest do tej pory nierozstrzygnięta i wciąż trwają spory naukowców na ten temat. > Przeważająca część heteroseksualistów to normalni ludzie. Przeważająca część homoseksualistów to także normalni ludzie. Nie będą uprawiać seksu przy dzieciach, ani na siłę ich indoktrynować w kwestii orientacji seksualnej, tak jak i nie robią tego normalni heteroseksualni ludzie.Trudno się nie zgodzić, jednak patrz akapit pierwszy. > Teraz kolejny aspekt: co lepsze, ulica, bidul, rodzina zastępcza w której dziecko jest na chwilę, czy prawdziwy dom z dwojgiem ludzi którzy kochają, dbają, dają swoje nazwisko i wiele więcej? Czy to ma znaczenie że to nie mama i tata, ale mama i mama, tata i tata, tata i wujek, mama i ciocia, czy inne kombinacje?!Są jeszcze rodziny zastępcze heteroseksualne. Niewielka grupa homoseksualistów nie rozwiąże problemu domów dziecka. Dzieci w domach dziecka jest po prostu za dużo. Konieczna jest raczej skuteczna prewencja patologii rodzinnej oraz zwalczanie jej u podstaw, wtedy, kiedy odebranie dzieci nie jest jeszcze konieczne. > Znam dziewczynę która wychowała się w domu, gdzie przez prawie całe jej dzieciństwo jej rodzicom towarzyszyła jeszcze jedna kobieta. Żyli przez lata w trójkącie, heteroseksualny mężczyzna i dwie biseksualne kobiety. Prowadzili razem gospodarstwo domowe i wszyscy byli szczęśliwi. Związek niemożliwy do zalegalizowania, niestety, a trwał blisko 20 lat. Aż do śmierci matki koleżanki, po której to jej ojciec wziął ślub cywilny z - de facto - drugą żoną, bo jak nazwać inaczej kobietę z którą spędził wraz z pierwszą małżonką, wspólnie, tyle lat życia?> Zawsze mówiła że ma: tatę, mamę i "mamuś" - jakoś nie skrzywiło to jej psychiki, nie wyrosła na lesbijkę, sama nie żyje w trójkącie, a rok temu wyszła za mąż. Wzięła ślub w kościele, mam nawet wrażenie że popadła w cały ten katolicyzm w ramach młodzieńczego buntu przeciw rodzicom i tak już jej z rozpędu zostało.Jeden przykład nie oznacza, że tak jest zawsze. Na koniec jeszcze mały przegląd badań na ten temat: pl.wikipedia.org/wiki/Rodzicielstwo_LGBT
|
|
|  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | >>Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom. Prosta sprawa - z góry zakładają, że to zwyrodniałe jednostki które będą wpajać do głowy dziecka homoseksualne wzorce. >Nie chodzi o żadne siłowe zwyrodniałe wpajanie, tylko o zwykłe uczenie się dziecka przez obserwacje i naśladowanie. Kwestia jest do tej pory nierozstrzygnięta i wciąż trwają spory naukowców na ten temat. Gdyby naśladowanie definiowało orientację, to każde dziecko heteroseksualnej pary byłoby heteroseksualne. A każde dziecko samotnego rodzica, nie utrzymującego relacji seksualnych, byłoby aseksualne?
Naśladujemy wiele rzeczy, ale akurat nie seksualność. Zresztą, były badania dorosłych dzieci rodzin homoseksualnych i nie odbiegały od reszty świata.
|
|
 | -1 na 5 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom. [..] Mylisz się i nadmiernie upraszczasz.
>Przeważająca część heteroseksualistów to normalni ludzie. Przeważająca część homoseksualistów to także normalni ludzie.
Tutaj mówisz prawdę.
>Zawsze mówiła że ma: tatę, mamę i "mamuś" - jakoś nie skrzywiło to jej psychiki, nie wyrosła na lesbijkę, sama nie żyje w trójkącie, a rok temu wyszła za mąż. Wzięła ślub w kościele, mam nawet wrażenie że popadła w cały ten katolicyzm w ramach młodzieńczego buntu przeciw rodzicom i tak już jej z rozpędu zostało.
I na tym przykładzie widać , że nie zawsze "nietypowi" rodzice maja pozytywny wpływ na dziecko
>Orientacja seksualna kandydatów na rodziców nie powinna odgrywać jakiejkolwiek roli >w całym procesie, czy to negatywnej, czy to pozytywnej.
Wręcz przeciwnie - powinna .
>Ponadto - 100% homoseksualistów zostało poczętych z heteroseksualnej relacji,
I tu jest clou problemu - ile dzieci zostało poczętych przez dwóch homoseksualistów ?
|
|
|  | 2 na 2 | kuba1313 (170 punktów) |
>Wręcz przeciwnie - powinna .
Dlaczego?
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
|  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Wręcz przeciwnie - powinna .
To znaczy??? Powinna odgrywac role jesli okaze sie, ze chodzi o penisa w meskim odbycie a nie powinna odgrywac roli jesli sie okaze, ze rodzice sa heteroskeualnymi swingersami lubiacymi gangbangi????
Wytlumacz nam jak sobie wyobrazasz odgrywanie tej roli? Kiedy preferencje seksualne rodzicow musza byc brane pod uwage a kiedy nie? Co rodzic ma prawo zrobic ze swoim penisem/odbytem/pochwa a co nie?
|
|
|  | | letma (109 punktów) | >>Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom.
Niekoniecznie. Osobiście nie mam nic przeciwko homoseksualistom i nie miałbym nic przeciwko zawieraniu przez nich prawomocnych związków, gdyby nie to, że umożliwiałoby to adopcję dzieci. I nie chodzi mi o jakieś homofobiczne pierdoły, że jakoby dziecko wychowywane w takim związku miałoby gorsze warunki. Z pewnością wielu homoseksualistów potrafi stworzyć udaną rodzinę, jak też często zdarza się, że związek heteroseksualny tego nie zapewnia.
Ale realia są takie, że gdy w szkole rówieśnicy dowiedzą się że dziecko ma dwóch tatusiów, albo dwie mamy, to będzie miało przeje...ne. I narażanie na to w imię politycznej poprawności jest niedopuszczalne.
|
|
| |  | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) |
> I nie chodzi mi o jakieś homofobiczne pierdoły, że jakoby dziecko wychowywane w takim związku miałoby gorsze warunki. Z pewnością wielu homoseksualistów potrafi stworzyć udaną rodzinę, jak też często zdarza się, że związek heteroseksualny tego nie zapewnia.
Zakaz adopcji przez pary homoseksualne jest często krzywdą właśnie dla dzieci. W Polsce mamy niecałe dwa tysiące rodzin jednopłciowych wychowujących dzieci. W tych rodzinach jedno z rodziców jest naturalnym rodzicem dziecka. Co stanie się z dzieckiem w sytuacji gdy naturalny rodzic umiera albo nie może sprawować opieki nad dzieckiem? Zabierane jest do domu dziecka lub do rodziny zastępczej jaka zostaje ustanowiona z przez sąd w postaci babci, kuzynki itd. Dziecko mimo, że uczuciowo związane ( bo wychowywane przez kilka lat) z partnerem naturalnego rodzica jest pozbawione bliskiej mu osoby. traci nie jednego ale dwoje rodziców. Partner naturalnego rodzica nie ma prawa podejmować decyzji nawet w drastycznych sytuacjach takich jak wypadek, choroby, w szpitalu, w szkole... A sytuacje w życiu są różne. Dzieci do adopcji jest dużo mniej niż heteroseksualnych par. A pary chcące adoptować dziecko przechodzą skomplikowane badania w celu wybrania najlepszych rodzin. Czy uważasz, że dziecku, którego nie chce żadna rodzina hetero, będzie lepiej w domu dziecka niż w rodzinie homo? Przepisy w tej materii powinny powstawać nie z powodów ideologicznych obojętnie z której strony ale z uwagi na dobro dziecka i ochrony związków uczuciowych dziecka.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | | szarley (54911 punktów) | >Co stanie się z dzieckiem w sytuacji gdy naturalny rodzic umiera albo nie może sprawować opieki nad dzieckiem? Zabierane jest do domu dziecka lub do rodziny zastępczej jaka zostaje ustanowiona z przez sąd w postaci babci, kuzynki itd. >Dziecko mimo, że uczuciowo związane ( bo wychowywane przez kilka lat) z partnerem naturalnego rodzica jest pozbawione bliskiej mu osoby. traci nie jednego ale dwoje rodziców. >Partner naturalnego rodzica nie ma prawa podejmować decyzji nawet w drastycznych sytuacjach takich jak wypadek, choroby, w szpitalu, w szkole... >A sytuacje w życiu są różne.
Sądzę, że takie sytuacje rozwiązałaby możliwość zawierania małżeństw, bo to o czym piszesz nie dotyczy typowej adopcji
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) | >Czy uważasz, że dziecku, którego nie chce żadna rodzina hetero, będzie lepiej w domu dziecka niż w rodzinie homo? >Przepisy w tej materii powinny powstawać nie z powodów ideologicznych obojętnie z której strony ale z uwagi na dobro dziecka i ochrony związków uczuciowych dziecka. > Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Na pewno nie będzie lepiej, ale wychowywanie przez związek homoseksualny narazi je na szykany ze strony rówieśników, którzy będą mieli gdzieś jego związki uczuciowe z rodzicami. Pozatym wątpię, aby walka środowisk homoseksualnych o legalizację związków i prawo do adopcji wynikała z troski o dobro dzieci.
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>Na pewno nie będzie lepiej, ale wychowywanie przez związek homoseksualny narazi je na szykany ze strony rówieśników, którzy będą mieli gdzieś jego związki uczuciowe z rodzicami. Poza tym wątpię, aby walka środowisk homoseksualnych o legalizację związków i prawo do adopcji wynikała z troski o dobro dzieci.
Większość mężczyzn homoseksualnych wcale nie pali się do posiadania dzieci. Kobiety homoseksualne często załatwiają ten problem przy pomocy medycyny jeżeli nie mogą się przemóc na metodę naturalną. Homoseksualistów jest w populacji tylko 5-7% większą grupę stanowią biseksualiści które jak podają różne badania jest 2-2,5 raza więcej. Tak więc związki czysto homoseksualne są mniejszością w tej grupie większość to jak wynika ze statystyki to homo+bi. Tak więc problem z dziećmi to w większości problem już żyjących dzieci w takich rodzinach. To strach przed odebraniem dzieci właśnie tylko z tego powodu, że rodzice są homo. A homofobia społeczeństwa wynika z braku wiedzy i strachu przed nieznanym. Ileż to razy słyszy się, że ktoś nie lubi homoseksualistów ale jak by dopytać to żadnego nie zna.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | letma (109 punktów) | > A homofobia społeczeństwa wynika z braku wiedzy i strachu przed nieznanym. Ileż to razy słyszy się, że ktoś nie lubi homoseksualistów ale jak by dopytać to żadnego nie zna.> Zmień politykę, głosuj na kobiety.Nie wynika z braku wiedzy, bo jak ktoś chce to wiedzę może szybko zdobyć. Wynika z ludzkiej natury i potrzeby znalezienia wroga, z którym ,,walka'' napędza nas do przodu. Znam kilka osób, które twierdzą że Hitler robił źle, ale szkoda że nie udało mu się Żydów wytępić  . Oczywiście żadna z nich Żyda na oczy nie widziała.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Nie wynika z braku wiedzy, bo jak ktoś chce to wiedzę może szybko zdobyć. Wynika z ludzkiej natury i potrzeby znalezienia wroga, z którym ,,walka'' napędza nas do przodu. Znam kilka osób, które twierdzą że Hitler robił źle, ale szkoda że nie udało mu się Żydów wytępić . Oczywiście żadna z nich Żyda na oczy nie widziała.Och, to Żydom, żydom, ateistom i paru innym powszechnie nielubianym grupom również powinniśmy dostęp do adopcji ograniczyć... W końcu ich dzieci również mogą być piętnowane w szkołach 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > Och, to Żydom, żydom, ateistom i paru innym powszechnie nielubianym grupom również powinniśmy dostęp do adopcji ograniczyć... W końcu ich dzieci również mogą być piętnowane w szkołach  Oczywiście nie. Powinniśmy pracować nad tym aby akceptacja będąca dziś udziałem dzieci dawniej nazywanych "bękartami" stała się też udziałem dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne, ale nie wolno nikimu tracić z oczu rzeczy najważniejszej: dobra dziecka. Uważam że należy jeszcze poczekać (oby jak najkrócej)
|
|
| | | | | | | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | Z pewnością dysponujesz też jednoznacznymi, obiektywnymi kryteriami pozwalającymi ocenić właściwy poziom akceptacji? Zmiana prawa - odnoszę wrażenie - może mieć zbawienny wpływ na poziom akceptacji. Ludzie przyzwyczajają się do zjawisk już "przyklepanych".
Obawiam się, że w tej kwestii pozostaniemy przy odmiennych zdaniach.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > Z pewnością dysponujesz też jednoznacznymi, obiektywnymi kryteriami pozwalającymi ocenić właściwy poziom akceptacji?Nie, ale mieszkam wśród prostych ludzi, dla których niekiedy hasło "nie rzucam kamieniami w pedałów" jest szczytem tolerancji. > Zmiana prawa - odnoszę wrażenie - może mieć zbawienny wpływ na poziom akceptacji. Ludzie przyzwyczajają się do zjawisk już "przyklepanych".Tak, ale najpierw pozwólmy homoseksualistom na małżeństwa. Zacznijmy od tej zmiany prawa. > Obawiam się, że w tej kwestii pozostaniemy przy odmiennych zdaniach.Różnice poglądów są nieznaczne , bardzo nieznaczne
|
|
| | | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | >Tak, ale najpierw pozwólmy homoseksualistom na małżeństwa. Zacznijmy od tej zmiany prawa.
I gdy takie małżeństwo wystąpi z wnioskiem o adopcję, to czym wyjaśnisz odmowę? Homoseksualizmem?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > I gdy takie małżeństwo wystąpi z wnioskiem o adopcję, to czym wyjaśnisz odmowę? Homoseksualizmem?Oczywiście, lepiej z powodu homoseksualizmu odmówić im praw podstawowych, nieprawdaż?  Jak już mówiłam, ateistom też powinniśmy - takie dziecko ostentacyjnego ateisty też może przecież kamieniem oberwać...
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>Tak, ale najpierw pozwólmy homoseksualistom na małżeństwa. Zacznijmy od tej zmiany prawa. >I gdy takie małżeństwo wystąpi z wnioskiem o adopcję, to czym wyjaśnisz odmowę? Homoseksualizmem?
Niczym, bo ja bym nie odmówił. Proponuję przemyśleć nie CZY ale KIEDY i JAK wprowadzić prawo par homoseksualnych do adopcji dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | warchołł (718 punktów) | > Proponuję przemyśleć nie CZY ale KIEDY i JAK wprowadzić prawo par homoseksualnych do adopcji dzieci. Wieleż lat czekać trzeba, nim się przedmiot świeży Jak figa ucukruje, jak tytuń uleży?
Nie ma wyraźnych reguł.
Ze sto lat
To mało!
Tysiąc, parę tysięcy -
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >nie wolno nikimu tracić z oczu rzeczy najważniejszej: dobra dziecka.
Oczywiście za wyjątkiem dobra dzieci już wychowywanych przez pary jednopłciowe. Te należy złożyć w ofierze na ołtarzu "ostrożnej troski".
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>nie wolno nikimu tracić z oczu rzeczy najważniejszej: dobra dziecka. >Oczywiście za wyjątkiem dobra dzieci już wychowywanych przez pary jednopłciowe. Te należy złożyć w ofierze na ołtarzu "ostrożnej troski".
Czy coś takiego wyczytałeś w moim wpisie?
>>nie wolno nikimu tracić z oczu rzeczy najważniejszej: dobra dziecka. I tego będę się trzymał.
|
|
| | | |  | 7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Na pewno nie będzie lepiej, ale wychowywanie przez związek homoseksualny narazi je na szykany ze strony rówieśników, którzy będą mieliyty gdzieś jego związki uczuciowe z rodzicami. Pozatym wątpię, aby walka środowisk homoseksualnych o legalizację związków i prawo do adopcji wynikała z troski o dobro dzieci.
Szykany powiadasz? Czyli dla donra dzieci powinno się je zabierać z rodzin, które szykanowane są z powodów innych niż sposób użycia penisa i odbytu. Co powiesz na rodzinę, w której ojciec chleje? Dzieci w szkole potrafią być okrutne i taki ojciec-pijak jest znakomitym powodem do szykan. Co z rodziną, w której rodzice są kalekami? Co z rodziną, w której jeden z rodziców siedzi w pierdlu. Co z rodziną, w ktorej jeden z rodziców ma problem psychiczny? Skoro walczymy o dobro dziecka to chyba logiczne jest, że powinno się je z takich rodzin pozabierać aby rówieśnicy nie mieli powodów do szykanowania.
I żeby zakończyć ulubionym tematem katolików, co z rodzicami, którzy są swingersami i wymieniają się partnerami jak majtkami? Przecież to idealny powód do szykan?
Tak więc powiedz nam: jesteś za dobrem dziecka i co za tym idzie minimalizowaniem KAŻDEJ szykany czy tylko szykany na tle penisowo-odbytowym (względnie pochwowo-pochwowym)?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | letma (109 punktów) | >Szykany powiadasz? Czyli dla donra dzieci powinno się je zabierać z rodzin, które szykanowane są z powodów innych niż sposób użycia penisa i odbytu. Co powiesz na rodzinę, w której ojciec chleje? Dzieci w szkole potrafią być okrutne i taki ojciec-pijak jest znakomitym powodem do szykan. >Co z rodziną, w której rodzice są kalekami? Co z rodziną, w której jeden z rodziców siedzi w pierdlu. Co z rodziną, w ktorej jeden z rodziców ma problem psychiczny? Skoro walczymy o dobro dziecka to chyba logiczne jest, że powinno się je z takich rodzin pozabierać aby rówieśnicy nie mieli powodów do szykanowania.
Tylko że wątek nie dotyczy zabierania praw rodzicielskich, ale adopcji. Ciekawe czy zezwolonoby na nią rodzinie z wyżej wymienionymi problemami?
|
|
| |  | 9 na 9 | 655321 (50 punktów) | > >>Ludzie, którzy mają cokolwiek przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne, po prostu mają coś przeciw homoseksualistom.> Niekoniecznie. Osobiście nie mam nic przeciwko homoseksualistom i nie miałbym nic przeciwko zawieraniu przez nich prawomocnych związków, gdyby nie to, że umożliwiałoby to adopcję dzieci. I nie chodzi mi o jakieś homofobiczne pierdoły, że jakoby dziecko wychowywane w takim związku miałoby gorsze warunki. Z pewnością wielu homoseksualistów potrafi stworzyć udaną rodzinę, jak też często zdarza się, że związek heteroseksualny tego nie zapewnia.> Ale realia są takie, że gdy w szkole rówieśnicy dowiedzą się że dziecko ma dwóch tatusiów, albo dwie mamy, to będzie miało przeje...ne. I narażanie na to w imię politycznej poprawności jest niedopuszczalne.No, faktycznie, łatwiej jest kogoś z czegoś wykluczyć niż nauczyć całej reszty szacunku do drugiego człowieka. 
"I have found the missing link between the higher ape and civilized man: It is we." K. Lorenz
|
|
1 na 3 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. >Nie wiem, mylę się? >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?
Nie jestem przeciwnikiem zawierania małżeństw jednopłciowych. Nie jest to w żaden sposób szkodliwe, a na pewno rozwiąże problem legalizacji tych związków z punktu widzenia prawnego i znacząco ułatwi życie osób homoseksualnych (ewentualny spadek, rozliczanie podatków, uzyskiwanie informacji o chorym małżonku w szpitalu itp.) Pomysł adopcji dzieci przez pary homoseksualne nie wzbudza jednak mojej sympatii. Przyczyn ku temu jest kilka.
Brak jest jakichkolwiek racjonalnych i wiarygodnych długofalowych badań czy analiz dotyczących wpływu tej sytuacji na dziecko, a strony istniejącego od lat konfliktu wytaczają skrajne argumenty. Lobby LGBT twierdzi, że nie ma żadnej różnicy między rodziną homo- a heteroseksualną, konserwatyści jak wiadomo uważają zgoła odwrotnie, że jest to skrajnie szkodliwe dla dzieci. Prawdy zaś nie mówi pewnie żadna ze stron. Trudno też prowadzić jakiekolwiek obserwacje czy eksperymenty w tym kierunku nie łamiąc praw jednostki i nie narażając dzieci na niewiadome skutki takiego wychowania (żeby zbadać trzeba by najpierw zezwolić).
Geneza samego homoseksualizmu i sposób jego nabycia też z resztą nie są do końca jasne. Wciąż jest bardzo dużo niewiadomych i sprzeczności wynikających z wpływów światopoglądu na obiektywizm badań. Nadal nie jest rozstrzygnięta kwestia czerpania wzorców osobowych i ich wpływu na późniejszą orientację seksualną.
Poważnym problemem jest też brak tolerancji wśród dzieci i młodzieży. Młodociani oprawcy potrafią być równie brutalni i wyrafinowani jak dorośli, potrafią z błahego powodu zadręczyć ofiarę na śmierć (zdarzały się przypadki samobójstw spowodowanych przewlekłym nękaniem przez szkolnych "kolegów"). Syn dwójki gejów, jeśli by się o tym dowiedzieli inni uczniowie nie miałby życia w szkole i pewnie musiałby mieć nauczanie indywidualne.
|
|
 | 16 na 16 | liliac (147340 punktów) | > Prawdy zaś nie mówi pewnie żadna ze stron.Należy się zatem cieszyć, że ty potrafisz jednoznacznie stwierdzić, że żadna ze stron racji nie ma. To stwierdzenie jasno implikuje, że ty znasz prawdę - w końcu inaczej nie byłbyś zdolny ocenić prawdziwości twierdzeń "stron"  > nie narażając dzieci na niewiadome skutki takiego wychowania (żeby zbadać trzeba by najpierw zezwolić).Szczęśliwie mamy już kilka państw, które zezwoliły i obserwacje z ponad 30 lat. Fakty są takie, że żadne poprawne metodologicznie badanie nie wykazało obiektywnej szkodliwości wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Żeby zakazywać czegoś, wypadałoby mieć ku temu przesłanki. Skoro dotąd nie udało się takowych zebrać, nie wolno IMHO zakładać z góry, że takowe istnieją i zabraniać na wszelki wypadek. Cytujesz powyżej polską wikipedię, której konserwatywne ideologiczne skrzywienie jest dość powszechnie znane. Widać to chociażby w rozpływaniu się nad słynnym (chociażby ze względu na powszechną w środowiskach naukowych krytykę) badaniem Renerusa. Tymczasem już nawet na naszym forum wiele błędów temu opracowaniu wytknięto - postępowanie uczelniane przeciw temu panu wszak dotyczyło głównie celowych uchybień proceduralnych. Linkuję przykładowe wypowiedzi z niedawnej dyskusji: www.racjonalista.pl/forum.php/s,526561#w536518www.racjonalista.pl/forum.php/s,526561#w534739Gdzie te pozostałe prace konserwatystów wykazujące cokolwiek? Twoja wypowiedź sugeruje pewną równowagę pomiędzy stronami sporu... > Geneza samego homoseksualizmu i sposób jego nabycia też z resztą nie są do końca jasne. Wciąż jest bardzo dużo niewiadomych i sprzeczności wynikających z wpływów światopoglądu na obiektywizm badań. Nadal nie jest rozstrzygnięta kwestia czerpania wzorców osobowych i ich wpływu na późniejszą orientację seksualną.I znów - nie ma żadnych poważnych badań sugerujących inne niźli wrodzone pochodzenie homoseksualizmu (pomijam fantazje dziadka Freuda), za to mamy rozliczne dane wytykające różne przyczyny wrodzone - ostatnio chociażby zahaczające o epigenetykę. I znów - jeśli są przesłanki za czymś, a nie ma żadnych rzetelnych dla opcji alternatywnej - dywagowanie o alternatywach jako poważnych hipotezach jest cokolwiek nierozsądne. Zresztą nawet gdyby czysto hipotetycznie (podkreślam - fantazjujemy sobie) na wytworzenie się orientacji homoseksualnej miały wpływ wzorce rodzinne, sugerowanie, że w związku z tym należy takich potencjalnie sprzyjających homoseksualizmowi rodzin unikać, wskazywałoby, iż sugerujący uważa homoseksualizm za zjawisko złe i szkodliwe, coś, co należy zwalczać, prawda? > Poważnym problemem jest też brak tolerancji wśród dzieci i młodzieży. Młodociani oprawcy potrafią być równie brutalni i wyrafinowani jak dorośli, potrafią z błahego powodu zadręczyć ofiarę na śmierć (zdarzały się przypadki samobójstw spowodowanych przewlekłym nękaniem przez szkolnych "kolegów"). Syn dwójki gejów, jeśli by się o tym dowiedzieli inni uczniowie nie miałby życia w szkole i pewnie musiałby mieć nauczanie indywidualne.To zupełnie jak jeszcze całkiem niedawno dzieci samotnych matek, dzieci z małżeństw rasowo mieszanych, a nawet dzieci ateistów. Rozumiem, że powyższe przykłady również należałoby uznać za szkodliwe dla dzieci i odpowiednich konfiguracji do adopcji nie dopuszczać?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
-1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych.
Zdecydowanie nie, nie podoba mi się nazwa. Nie lubię zbitki "małżeństwa jednopłciowe", małżeństwo nierozerwalnie kojarzy mi się ze związkiem dwóch osób różnych płci. Nie mam jednak nic przeciwko związkom osób tej samej płci jako takim, byleby pod inną nazwą.
|
|
 | 3 na 3 | Jan Res (4015 punktów) |
>Nie lubię zbitki "małżeństwa jednopłciowe", małżeństwo nierozerwalnie kojarzy mi się ze związkiem dwóch osób różnych płci.
Na co czekasz? Zaproponuj inną nazwę. Obawiam się, że nie będzie to takie łatwe, bo w innych językach już zaprzestali poszukiwań. Nikt nie znalazł słowa, które zastąpiłoby "weekend", choć wielu próbowało. Mnie też razi wiele form (np. "mi" na początku zdania, "tą" zamiast "tę", "dwoma" zamiast "dwiema kobietami", akcentowanie zawsze przedostatniej sylaby itp.) lecz cóz na to poradzę? Język ewoluuje i trzeba do tych paskudztw przywyknąć.
|
|
|  | 4 na 4 | warchołł (718 punktów) | >>Nie lubię zbitki "małżeństwa jednopłciowe", małżeństwo nierozerwalnie kojarzy mi się ze związkiem dwóch osób różnych płci. >Na co czekasz? Zaproponuj inną nazwę.
Po co. To dobra nazwa.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
|  | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Nikt nie znalazł słowa, które zastąpiłoby "weekend", choć wielu próbowało. Mnie też razi wiele form (np. "mi" na początku zdania, "tą" zamiast "tę", "dwoma" zamiast "dwiema kobietami", akcentowanie zawsze przedostatniej sylaby itp.) lecz cóż na to poradzę?
Również jestem purystą językowym i razi mnie niechlujstwo, a w szczególności anglicyzmy. Nasze polskie tłumaczenie słowa weekend , czyli po prostu "koniec tygodnia" jest niestety zbyt ogólne i równie dobrze można uznać za niego tylko niedzielę, jak i dołączyć piątek, definicja weekendu jest niestety bardziej precyzyjna i oznacza okres od piątkowego popołudnia do niedzieli włącznie, wolny od pracy i nauki; też: wypoczynek poza miejscem zamieszkania, zorganizowany w tym czasie (definicja wzięta o zgrozo ze Słownika Języka Polskiego PWN; tego wyrazu w ogóle tam nie powinno być, bo nie jest nasz)
>Język ewoluuje i trzeba do tych paskudztw przywyknąć.
Ewolucja nie zawsze oznacza destrukcję i entropię. Z anglicyzmami, językowym niechlujstwem i agramatyzmami można i powinno się walczyć. Z tym, że jest to praca bardzo żmudna i trudna, praca u podstaw. Udało się Francuzom, Islandczykom (islandzki to w ogóle ciekawostka przyrodnicza, bo w tym języku nie ma praktycznie żadnych obcych naleciałości; w Islandii istnieje nawet specjalna komisja rządowa odpowiadająca za czystość języka).
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | >>Język ewoluuje i trzeba do tych paskudztw przywyknąć. >Ewolucja nie zawsze oznacza destrukcję i entropię. Z anglicyzmami, językowym niechlujstwem i agramatyzmami można i powinno się walczyć. Z tym, że jest to praca bardzo żmudna i trudna, praca u podstaw. Udało się Francuzom, Islandczykom (islandzki to w ogóle ciekawostka przyrodnicza, bo w tym języku nie ma praktycznie żadnych obcych naleciałości; w Islandii istnieje nawet specjalna komisja rządowa odpowiadająca za czystość języka). Na pocieszenie powiem, że usilne eliminowanie naleciałości obcojęzycznych jest nie tylko skazane na porażkę, co zwyczajnie bezsensowne. W stylu zwisów męskich ozdobnych nieco - jeśli pamiętasz o czym mówię, bo nie o elementach anatomicznych.
Gdyby teraz wyeliminować każde słowo, które przyszło z innego języka do polskiego, obawiam się, że niewiele by zostało - od niedźwiedzia poczynając, przez rynek i ogórek, a na aborcji i geologu skończywszy.
|
|
 | 4 na 4 | warchołł (718 punktów) | >Zdecydowanie nie, nie podoba mi się nazwa. Nie lubię zbitki "małżeństwa jednopłciowe", małżeństwo nierozerwalnie kojarzy mi się ze związkiem dwóch osób różnych płci.
Dlaczego kogokolwiek miałyby interesować twoje osobiste skojarzenia, tym bardziej, że nie są poparte żadnymi argumentami?
Przypominam też, że ustawodawca - gdy zechce - może nazwać małżeństwem związek 2 kobiet, mężczyzny, papugi i kaloryfera.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | >Dlaczego kogokolwiek miałyby interesować twoje osobiste skojarzenia, tym bardziej, że nie są poparte żadnymi argumentami?
Argumentem mogłaby być etymologia słowa "małżeństwo" i fakt, że w cywilizacji zachodniej za małżeństwo uznaje się monogamiczny związek mężczyzny i kobiety mimo tego, że w niektórych krajach wprowadzono coś takiego jak "małżeństwa jednopłciowe". Siła przyzwyczajeń.
|
|
| |  | 2 na 2 | warchołł (718 punktów) | Siła przyzwyczajeń bardzo szybko zmienia się wraz ze zmianą prawa. I pierwsze słyszę, żeby ustawodawca brał pod uwagę etymologię. W Polsce ustawodawca to nawet nie wie co to jest. O etymologiach to możemy sobie tutaj porozmawiać.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
 | 1 na 1 | 655321 (50 punktów) | >>Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. >Zdecydowanie nie, nie podoba mi się nazwa. Nie lubię zbitki "małżeństwa jednopłciowe", małżeństwo nierozerwalnie kojarzy mi się ze związkiem dwóch osób różnych płci. Nie mam jednak nic przeciwko związkom osób tej samej płci jako takim, byleby pod inną nazwą.
Zgadzam się. Nie wydaje mi się, że to dobra nazwa. Moim zdaniem powinno to być po prostu "małżeństwo" jako związek dwójki kochających się ludzi, ale dopóki osoby tej samej płci są wyłączone z tego grona, to trzeba niestety tak to opisywać.
"I have found the missing link between the higher ape and civilized man: It is we." K. Lorenz
|
|
| pawel_wr (4297 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera
Nieprecyzyjne ( a więc nieracjonalne pytanie ). Większość to 51% , jak też 98%.
|
|
 | 2 na 2 | 655321 (50 punktów) | >>Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera >Nieprecyzyjne ( a więc nieracjonalne pytanie ). >Większość to 51% , jak też 98%. >
Wydaje mi się, że pojęcie większości jest jak najbardziej precyzyjne. Wszystko co zawiera się w przedziale (50%, 100%> (lewostronnie otwarty i prawostronnie domknięty), to większość. Zgodzisz się z tym?
"I have found the missing link between the higher ape and civilized man: It is we." K. Lorenz
|
|
9 na 9 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?
Adopcja to nie jest to samo co rodzicielstwo.
Osobiście uważam, że każdy człowiek powinien móc adoptować dziecko, niezależnie od tego czy ma życie seksualne czy nie ma. Istotne tu powinno być tylko czy ta osoba jest w stanie spełnić warunki niezbędne do wychowania dziecka.
Dziecko wychowują nie tylko osoby, które mają prawa rodzicielskie, ale też otoczenie, bliżsi i dalsi członkowie rodziny itd.
Ja bym wolał mieć dwóch "tatusiów", niż żyć w bidulu, ale to tylko moje zdanie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
4 na 4 | i. o. (1269 punktów) | W dobie zniesienia różnic społecznych pomiędzy płciami dyskusja o tym czy lepiej mieć matkę i ojca, czy dwóch ojców bądź dwie matki jest nieco bezzasadna. Dawniej kiedy role płciowe były zróżnicowane i matka wyraźnie służyła do czego innego niż ojciec, to faktycznie posiadanie dwóch matek albo dwóch ojców mogło być nieco problematyczne. Natomiast w dzisiejszych czasach, kiedy rodzice na dobrą sprawę różnią się jedynie narządami płciowymi, pełnią wobec dziecka dokładnie takie same funkcje i nawet jak postanawiają się podzielić obowiązkami to nie ma większego znaczenia które pójdzie do pracy a które na urlop wychowawczy, to nie widzę żadnych racjonalnych powodów do odmawiania parom jednopłciowym adopcji dziecka.
|
|
 | 2 na 2 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Masz rację, ale dla wielu ludzi, którzy nie chcą nawet dać związków partnerskich to nie jest argument, bo oni dalej uznają te "tradycyjne role społeczne", "tradycyjną matkę", "tradycyjnego ojca"...Ostatnio od jednego znajomego, którego już na tym forum przytaczałam chyba milion razy usłyszałam, że syn powinien kształtować swoje więzi z ojcem przez wspólne POLOWANIE, srsly. Ciekawe ilu mężczyzn tutaj kształtowało swoje więzi z ojcem przez polowanie właśnie.
bang bang, shot you dead
|
|
4 na 4 | Luxuria (526 punktów) | Ja nie mam nic przeciwko, zarówno jeśli chodzi o małżeństwa jak i adopcję. Wydaje mi się to postawą racjonalną. Po prosu po przeanalizowaniu nie widzę dobrego powodu, żeby definiować małżeństwo jako tylko związek kobiety i mężczyzny (lub żeby odmawiać instytucjom o innej nazwie przywilejów związanych z małżeństwem).
Kiedyś jeszcze rozumiałam i właściwie zgadzałam się z argumentem "nie można bo dzieci będą miały przesrane". No tak, przecież trzeba myśleć o dzieciach w pierwszej kolejności, a nie że ktoś chce mieć dziecko.
Ale dzisiaj uważam, że to wymówka. Nikt nie powie osobie np. oszpeconej, lub w inny sposób niepełnosprawnej, ubogiej itp. "nie miej dziecka, bo będą się z niego śmiać w szkole". To absurd. To tak jakby mi ktoś powiedział w podstawówce "wiesz co, nie noś tych okularów, to nie będą z ciebie żartować koledzy". Co tu jest problemem, to, że ja noszę okulary czy szkolni chuligani? W szkole można być zgnojonym za wszystko. Używając takich argumentów de facto pobłażamy nietolerancji. Zabieramy jednym prawa a bezdomnym dzieciom dobry dom po to, żeby zrobić miejsce na czyjeś chamstwo. A ludzie i tak nie przyzwyczają się powoli do czegoś, czego nie widzą na codzień.
|
|
 | 2 na 2 | Fafciu (953 punktów) | >Używając takich argumentów de facto pobłażamy nietolerancji.
Zwłaszcza, że zdarza się takiego argumentu użyć osobom, które same są, no, niezbyt przychylnie nastawione do homoseksualistów. To tak, jakby nazista powiedział, że dzieci adoptowane przez Żydów przeżyłyby tragedię jakby rodziców zabrali do obozu.
|
|
2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) | >Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych. >Nie wiem, mylę się? >Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa? Wychowanie dzieci nie zależy od płci tylko od rozsądku tych rodziców. Dziecko może być wychowane znakomicie przez taką parę homoseksualną i będzie wspaniałą otwartą osobą na świat. Ale jak trafi na beton w stylu a, bo go pedały wychowały to on pewnie też sam jest pedał żyd itd. to może być ciężko.
|
|
-6 na 6 | Purpureus (-5 punktów) | > Wydaję mi się, że większość racjonalistów popiera umożliwienie zawierania małżeństw jednopłciowych.> Nie wiem, mylę się?Tak w szczególności postuluję zawieranie związków partnerskich pomiędzy krewnymi szczególnie dziadkiem - wnukiem, babcią - wnuczką albo ojcem - synem etc konfiguracje i płcie do wyboru to genialny sposób na mijanie prawa podatkowego  > Ale idąc krok dalej, jak widzicie sprawę adopcji dzieci przez te małżeństwa?Póki co to konstytucyjnie małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety owszem można eksperymentować na dzieciach tylko po co?
|
|
-2 na 2 | orchidea78 (385 punktów) | Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, lub dwóch tatusiów. Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone? Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie zacofana .
|
|
 | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | >Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, >lub dwóch tatusiów. > Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone?
A tak konkretnie - potencjalne wpojenie jakich właściwie norm szczególnie cię niepokoi? Bo jakoś tak mało precyzyjnie piszesz...
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
 | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, >lub dwóch tatusiów. Twoja sprawa, ale czemu nie popierasz? Masz na to jakieś argumenty, czy tylko o jakieś niesprecyzowane normy chodzi? A może nie bo nie? > Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone? Normalne? Jakby nie patrzeć większość homoseksualistów została wychowana w heteroseksualnych rodzinach. Jakie normy wpoili im rodzice? > Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie >zacofana . A cóż to takiego strasznego ma obecnie miejsce?
|
|
 | 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | >Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone?
Maluszek dowie się że jest różnorodność i nauczy się tolerancji dla różnorodności. Norma heteroseksualna to stereotyp. Homoseksualna orientacja wynika z odmienności biologicznej. Była ona i w czasach minionych, tyle że osoby o orientacji nietypowej raczej ukrywały ją.
> Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie >zacofana .
Czyżby zawieranie związków jednopłciowych komuś realnie szkodziło? Jest tylko niezgodne ze stereotypowym przekonaniem, że więź partnerska dotyczy tylko i wyłącznie osób odmiennej płci.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
 | 2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | >Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, >lub dwóch tatusiów. > Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone? Takie same, jak przez jedną matkę. A lepsze, niż przez dwoje rodziców płci obojga, ale preferujących np. wódkę.
> Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie >zacofana . Czyli co dokładnie? Albo nie, nie chcę wiedzieć. Obawiam się, że coś innego, niż przeraża mnie.
|
|
 | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, >lub dwóch tatusiów. > Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone? > Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie >zacofana .
Jakoś specjalnie, nie.
|
|
 | 1 na 1 | warchołł (718 punktów) | >Może jestem wyjątkiem,ale ja nie popieram wychowania dziecka przez dwie mamusie, >lub dwóch tatusiów. > Jakie normy zostaną maluszkowi wpojone? > Przerażeniem napawa mnie to, co ma obecnie miejsce,a nie jestem jakoś specjalnie >zacofana .
jakoś specjalnie to nie...
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|