 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-11-2025 09:46 | scriba144 (277 punktów) | Brak obiektywizmu | Dlaczego nie jesteście obiektywni, bo skoro pamiętacie o zmarłych, których fizyczne ciało jest w grobie? Natomiast dusze ich są w tunelu ich negatywnych myśli, słów, uczynków etc...Dlaczego nie pamiętacie, aby troszczyć się o ekosystem? Stworzony przez Boga Wszechmogącego etc..., z zamysłem dobrostanu dla wszelkiego stworzenia. Abyśmy troszczyli się i udzielali im pomocy, przy czym zwierzęta i rośliny żyją w symbiozie, czyli we wzajemnych zależnościach życiowych, w ekosystemie nie czynią destrukcji. Natomiast ludzie są konsumentami, i w ekosystemie czynią destrukcje - źródło wszelkich dramatów, cierpień i śmierci całokształtu ekosystemu, za którą na pewno poniesie się konsekwencje. Dlatego aby uniknąć pewnych konsekwencji, to w ekosystemie zaprzestańcie czynić destrukcje, negatywnymi myślami, słowami, uczynkami etc..., oraz brakiem troski o ekosystem - źródło wszelkiego życia, we wzajemnych życiowych zależnościach. Natomiast ze szczególną gorliwością troszczmy się o zwierzęta, gdy brakuje im pożywienia i potrzebują naszej pomocy. Dokarmiajmy ptaki i zwierzęta, które są w naszych miejscowościach. Świadomi że 70% populacji wyginęło bezpowrotnie (dane z 1970 roku opublikowane w 2022 roku) Dlatego dokarmiajmy te, które jeszcze nie wyginęły. Aby nie dołączyły do tych, które bezpowrotnie wyginęły, i nigdy ich nie zobaczymy ani ich nie usłyszymy, które również są terapią dla tych, którzy troszczą się o zwierzęta i rośliny. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Dlaczego nie jesteście obiektywni, bo skoro pamiętacie o zmarłych, których fizyczne ciało jest w grobie? Bo pamięć o zmarłych buduje tożsamość zbiorową? Bo dla wielu ludzi pamięć o bliskich to sposób na utrzymanie więzi, nawet po śmierci? Bo w wielu tradycjach wierzy się, że dusza istnieje poza ciałem, więc pamięć nie kończy się w grobie?
>Natomiast dusze ich są w tunelu ich negatywnych myśli Może niektórzy będą podziwiać twoją zdolność widzenia rzeczy niedostępnych zwykłym zjadaczom chleba, ja jednak twierdzę, że większość z tego co napisałeś, to jest jakiś fikołek intelektualny (żeby nie powiedzieć - bełkot).
Dajesz do zrozumienia, że po śmierci "duszyczki" nie uwalniają się od swoich ziemskich trosk i lęków. A jednak krytykujesz te same żyjące jeszcze "duszyczki" za to, ze nie są obiektywne bo pamiętają o zmarłych, nie pamiętając o zwierzętach.
Zamiast tego kaznodziejskiego bełkotu wystarczyłoby to:
>[...]troszczmy się o zwierzęta, gdy brakuje im pożywienia i potrzebują naszej pomocy. Dokarmiajmy ptaki i zwierzęta, które są w naszych miejscowościach. Świadomi że 70% populacji wyginęło bezpowrotnie Dlatego dokarmiajmy te, które jeszcze nie wyginęły. Aby nie >dołączyły do tych, które bezpowrotnie wyginęły, i nigdy ich nie zobaczymy ani ich nie usłyszymy,które również są terapią dla tych, którzy troszczą się o zwierzęta i rośliny.
|
|
 | | Tschosncovaty (211 punktów) | >>Dlaczego nie jesteście obiektywni, bo skoro pamiętacie o zmarłych, których fizyczne ciało jest w grobie? >Bo pamięć o zmarłych buduje tożsamość zbiorową? >Bo dla wielu ludzi pamięć o bliskich to sposób na utrzymanie więzi, nawet po śmierci? >Bo w wielu tradycjach wierzy się, że dusza istnieje poza ciałem, więc pamięć nie kończy się w grobie? >>Natomiast dusze ich są w tunelu ich negatywnych myśli >Może niektórzy będą podziwiać twoją zdolność widzenia rzeczy niedostępnych zwykłym zjadaczom chleba, ja jednak twierdzę, że większość z tego co napisałeś, to jest jakiś fikołek intelektualny (żeby nie powiedzieć - bełkot). >Dajesz do zrozumienia, że po śmierci "duszyczki" nie uwalniają się od swoich ziemskich trosk i lęków. A jednak krytykujesz te same żyjące jeszcze "duszyczki" za to, ze nie są obiektywne bo pamiętają o zmarłych, nie pamiętając o zwierzętach. >Zamiast tego kaznodziejskiego bełkotu wystarczyłoby to: >>[...]troszczmy się o zwierzęta, gdy brakuje im pożywienia i potrzebują naszej pomocy. Dokarmiajmy ptaki i zwierzęta, które są w naszych miejscowościach. Świadomi że 70% populacji wyginęło bezpowrotnie Dlatego dokarmiajmy te, które jeszcze nie wyginęły. Aby nie >>dołączyły do tych, które bezpowrotnie wyginęły, i nigdy ich nie zobaczymy ani ich nie usłyszymy,które również są terapią dla tych, którzy troszczą się o zwierzęta i rośliny. Znam takich katolików, którzy nie potrafią sobie poradzić z dorastającym synem, więc wysyłają go do psychiatry, a po 20 latach brania przez niego psychotropów, mają pretensje, że synuś nie jest profesorem, lekarzem, lub chociażby "zwykłym" milionerem. W ch#j wykurwista ta religia.
|
|
|  | | scriba144 (277 punktów) | @romaro Należy być świadomym, że tunel naszych uczynków. Naukowo i empirycznie udowodniony jest alternatywą dla miłości, empatii i troski o całokształt ekosystemu.
|
|
| |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >@romaro >Należy być świadomym, że tunel naszych uczynków. Naukowo i empirycznie > udowodniony jest alternatywą dla miłości, empatii i troski o całokształt ekosystemu.
Naukowo udowodniony? Tego typu pojęcia są popularne w filozofii czy religii ale nie mają potwierdzenia w naukach empirycznych takich jak psychologia, neurologia (nie mówiąc o fizyce) Równie dobrze możesz forsować tezę, że teologia to nauka ścisła. A żeby lepiej zobrazować co mam na myśli: równie dobrze mógłbyś próbować wcisnąć poezję do podręcznika fizyki.
Nie na każde pytanie potrafię odpowiedzieć, ale nie dlatego, że jestem nieświadomy, ale dlatego, że nie mam wiedzy. Dlatego sprawdziłem na czym opierasz swoje wywody
A więc "Tunel Ego" Thomasa Metzingera porusza temat świadomości i tożsamości, ale w kontekście filozofii umysłu i neuronauki, nie duchowej metafory. Neuronauka to dziedzina nauki badająca funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego - ale nie potwierdza istnienia żadnego "tunelu uczynków" jako zjawiska naukowego.
A wracając jeszcze do mojej świadomości - To jest ta część mojej, twojej, naszej psychiki, do której nie mamy bezpośredniego dostępu. W dobie Internetu nieświadomość ulega przekształceniu, i o ile kiedyś byliśmy nieświadomi z powodu braku dostępu informacji, dziś jesteśmy nieświadomi z powodu nadmiaru. Neuroinformatyka to fascynująca dziedzina. Sądzę, że gdyby była bardziej spopularyzowana mogłaby odegrać ogromną rolę w demistyfikowaniu pseudonauki i wzmacnianiu krytycznego myślenia.
|
|
| | |  | | scriba144 (277 punktów) | >@romaro >Należy być świadomym, że tunel naszych uczynków. Naukowo i empirycznie > udowodniony jest alternatywą dla miłości, empatii i troski o całokształt ekosystemu.
Naukowo udowodniony? Tego typu pojęcia są popularne w filozofii czy religii ale nie mają potwierdzenia w naukach empirycznych takich jak psychologia, neurologia (nie mówiąc o fizyce)<<
Zamiast teorii, więcej praktyki w trosce o ekosystem, czyli o zwierzęta i rośliny, które żyją w symbiozie. W ekosystemie nie czynią destrukcji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Zamiast teorii, więcej praktyki w trosce o ekosystem, czyli o zwierzęta i rośliny, które żyją w symbiozie. W ekosystemie nie czynią destrukcji.
Dlatego podsumowałem:
Zamiast tego kaznodziejskiego bełkotu wystarczyłoby to:
>[...]troszczmy się o zwierzęta, gdy brakuje im pożywienia i potrzebują naszej pomocy. Dokarmiajmy ptaki i zwierzęta, które są w naszych miejscowościach. Świadomi że 70% populacji wyginęło bezpowrotnie Dlatego dokarmiajmy te, które jeszcze nie wyginęły. Aby nie >dołączyły do tych, które bezpowrotnie wyginęły, i nigdy ich nie zobaczymy ani ich nie usłyszymy,które również są terapią dla tych, którzy troszczą się o zwierzęta i rośliny.
|
|
| | | | |  | | scriba144 (277 punktów) | >>Zamiast teorii, więcej praktyki w trosce o ekosystem, czyli o zwierzęta i rośliny, które żyją w symbiozie. W ekosystemie nie czynią destrukcji. >Dlatego podsumowałem: >Zamiast tego kaznodziejskiego bełkotu wystarczyłoby to:>>
Jak według ciebie, zaistniał świat materialny, nazwany umownie. Proszę o szczegóły, jak na blogu...
|
|
| | |  | | Murdoch_13 (1467 punktów) | > A żeby lepiej zobrazować co mam na myśli: równie dobrze mógłbyś próbować wcisnąć poezję do podręcznika fizyki.Tymczasem otwierając podręcznik do chemii kwantowej:  "Ideas of quantum chemistry" - L. Piela Szok dla scjentysty, wcisnęli poezje do podręcznika fizyki  Tego typu epigrafy w podręcznikach nauk ścisłych zdarzają się bardzo często - i wie to każdy kto do nich zagląda. To nie jest przypadek. Wielu naukowców doskonale rozumie, że odkrywanie praw natury wymaga nie tylko logiki, ale też wyobraźni, wrażliwości i zdolności zachwytu - a to są właśnie domeny poezji. Paradoks polega na tym, że to nie naukowcy, lecz ideologowie scjentyzmu zazwyczaj próbują przedstawiać naukę jako suchą, pozbawioną emocji machinę. Zazwyczaj sami nie mają z nauką wiele wspólnego, a swoje przekonania opierają na uproszczonych mitach. .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Murdoch_13 (1467 punktów) | > Naukowo udowodniony? Tego typu pojęcia są popularne w filozofii czy religii ale nie mają potwierdzenia w naukach empirycznych takich jak psychologia, neurologia (nie mówiąc o fizyce)> Równie dobrze możesz forsować tezę, że teologia to nauka ścisła. A żeby lepiej zobrazować co mam na myśli: równie dobrze mógłbyś próbować wcisnąć poezję do podręcznika fizyki.Gdy myślę o związku nauki i poezji, to przypomina mi się jeszcze historia Heisenberga i jego odkrycie mechaniki macierzowej. W swojej autobiografii opisuje ten moment jako nagłe, mistyczne olśnienie. Przebywał wtedy samotnie na wyspie Helgoland, a jednocześnie kontemplował Goethego. Nie mam dostępu do tej autobiografii, natomiast jest to podane w wielu wtórnych źródłach na temat historii mechaniki kwantowej. Polska Wikipedia opisuje to tak: pl.wikipedia.org/wiki/Mechanika_macierzowaMożna powiedzieć, że Goethe miał większy wpływ na Heisenberga, niż niejeden profesor fizyki. A trzeba jeszcze pamiętać, że Heisenberg był wielkim patriotą (który pozostał w kraju i do końca pracował u boku Hitlera jako szef niemieckiego programu nuklearnego) i zapewne te rzeczy się ze sobą wiązały. Ale na zdolności tworzenia teorii wpływają nie tylko objawienia, emocje, patriotyzm i poezja, ale też bardziej przyziemne rzeczy jak udane życie seksualne. Na marginesie poważnej książki wspomina o tym tak szacowny fizyk jak Penrose, na przykładzie odkrycia równania Schrodingera: Cytat:"[Przypis nr 6, rozdział 24] Zob. Pais (1986), Miller (2003), Dirac (1983). Jak się wydaje, Schrodingerem kierować mogły motywacje natury zarówno estetycznej, jak i erotycznej!"
Penrose, "Droga do rzeczywistości" str. 598
W jednym ze wskazywanych przez Penrosea artykułów [A.I. Miller (2003)] nieznana z nazwiska kochanka Schrodingera pod wpływem której odkrył on swoje równanie, porównywana jest do równie tajemniczej kobiety, która inspirowała sonety Szekspira. Często zbywa się takie uwagi wspominając o rzekomym odróżnieniu kontekstu odkrycia od kontekstu uzasadnienia. Jednak to odróżnienie nie ma sensu, bowiem nauka jest procesem bez końca, więc nigdy nie wiadomo gdzie postawić granicę pomiędzy dwoma rzekomymi kontekstami. Ponadto z uwagi na problem indukcji, żadnej teorii nie da się wyróżnić zawężając perspektywę ściśle do kontekstu uzasadnienia (z logicznego punktu widzenia zawsze istnieje nieskończenie wiele teorii pasujących do skończonego zbioru danych empirycznych). To co naprawdę sprawia, że naukowcy wyróżniają pewną teorię i uznają ją za przekonującą wprost wynika z procesu odkrycia. I przeważnie motywacje, które za danym odkryciem stoją mają większą wagę niż ścisła zgodność z doświadczeniem. Na przykład taką motywacją dla Einsteina tworzącego OTW było pójście w stronę zasady Macha (chęć pozbycia się układów inercjalnych). Świadczy o tym jego późniejszy komentarz na temat pomiarów Freundlicha nie w pełni zgodnych z jego teorią. Born wskazuje na ten problem, na co Einstein w liście mu odpowiada: Cytat:"Freundlich nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Nawet gdyby ugięcie światła, ruch peryhelium lub przesunięcie prążków było nieznane, równania grawitacyjne byłyby nadal przekonujące, ponieważ unikają one posługiwania się układem inercjalnym. Jest rzeczywiście dziwne, że ludzie są normalnie głusi na najmocniejsze argumenty, podczas gdy zawsze skłonni są przeceniać dokładność pomiarów."
"Born-Einstein Letters" str. 192
Cytuję za Feyerabendem, "Przeciw Metodzie" str. 59 Widzimy tu, że Einstein jawnie przedkłada motywacje stojące za sformułowaniem teorii (tzw. kontekst odkrycia) nad ścisłą zgodność z danymi (tzw. kontekst uzasadnienia).Stwierdza, że jego teoria pozostawałaby przekonująca (z uwagi na pewne właściwości teoretyczne) nawet gdybyśmy nie mieli wyników doświadczalnych  Idzie nawet dalej, bo (sugerując błędy pomiarowe) stwierdza, że jego teoria pozostaje "przekonująca" nawet gdy okazuje się niespójna z wynikami pomiarów  Szokujące? Nie powinno. Jest to zupełnie zrozumiałe, dla kogoś kto przyjmuje do wiadomości, że zawsze istnieje nieskończenie wiele teorii pasujących (ściśle lub w pewnym przybliżeniu) do danych, więc wybór jednej z nich jako preferowanej musi opierać się na czymś innym niż doświadczenie - są to właśnie nasze uwarunkowania kulturowe, motywacje, emocje, poczucie estetyki, poeci którzy nas poruszają (Heisenberg jak sam twierdził doznał objawienia przy okazji kontemplacji Goethego) - wszystko to o czym naiwnie sądzisz, że jest oddzielone od fizyki. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Murdoch_13 (1467 punktów) | > Widzimy tu, że Einstein jawnie przedkłada motywacje stojące za sformułowaniem teorii (tzw. kontekst odkrycia) nad ścisłą zgodność z danymi (tzw. kontekst uzasadnienia).> Stwierdza, że jego teoria pozostawałaby przekonująca (z uwagi na pewne właściwości teoretyczne) nawet gdybyśmy nie mieli wyników doświadczalnych Idzie nawet dalej, bo (sugerując błędy pomiarowe) stwierdza, że jego teoria pozostaje "przekonująca" nawet gdy okazuje się niespójna z wynikami pomiarów  W tym temacie znalazłem jeszcze taki smakowity szczegół: pl.wikiped(*)lne_ogólnej_teorii_względnościWidzimy, że Einstein podchodził do danych eksperymentalnych z dość zaskakującą frywolnością. A warto do tego zauważyć, że empiryczny triumf OTW opierał się w zasadzie tylko na tym jednym doświadczeniu Eddingtona. Było ono jedyne, które w ogóle mogło sugerować, że Einstein uchwycił jakąś rzeczywistą naturę świata. Bowiem precesja peryhelium była znana wcześniej, więc dostosowanie parametrów równań do znanego wyniku nie jest żadnym wyczynem. Natomiast ostatni z trzech klasycznych testów (grawitacyjne przesunięcie ku czerwieni) został przeprowadzony w sposób niebudzący większych wątpliwości dopiero w połowie lat 50, czyli dekady po zaakceptowaniu teorii. .
|
|
| | | | |  | | Murdoch_13 (1467 punktów) | > A warto do tego zauważyć, że empiryczny triumf OTW opierał się w zasadzie tylko na tym jednym doświadczeniu Eddingtona.Nawet sprawa tego eksperymentu nie jest taka prosta. Bowiem w teorii Newtona światło również może się "ugiąć" - wystarczy założyć, że jego cząstki mają masę (Cavendish, Soldner). Możemy założyć, że prawo grawitacji Newtona jest prawdziwe, a pomiar Eddingtona w rzeczywistości falsyfikuje zasadę równoważności i pozwala wyliczyć stosunek masy grawitacyjnej do masy bezwładnościowej dla cząstek światła: GMm_g / r^2 = m_b * a m_g / m_b = a * r^2 / GM(moglibyśmy też utrzymać zasadę równoważności, ale wtedy trzeba byłoby przyjąć masę słońca jako dużo większą niż przyjmuje się na podstawie ruchu planet) Dlaczego w takim razie zasadę równoważności uznaje się za ważniejszą niż prawo grawitacji Newtona? Ponieważ w głowach naukowców pojawiają się inne czynniki natury emocjonalnej niż sama tylko chęć zgodności z doświadczeniem. To jest właśnie przykład mitologizacji zachodniej nauki: youtu.be/BxPs6MaKXRk?si=dKzmCaUnuWDk3JkMW filmach i podręcznikach serwują nam piękną, prostą historię, ale w rzeczywistości wszystko jest dużo bardziej niejednoznaczne. .
|
|
| alsor (3283 punktów) | I cóż za rewelacje opowiadasz?
Przecież to jest normalne, bo ewolucja tak działa - dokładnie!
|
|
 | | scriba144 (277 punktów) | >I cóż za rewelacje opowiadasz? >Przecież to jest normalne, bo ewolucja tak działa - dokładnie! Ewolucja jest niedopracowana, bo brakuje prapoczątku.
|
|
|  | | alsor (3283 punktów) | >>I cóż za rewelacje opowiadasz? >>Przecież to jest normalne, bo ewolucja tak działa - dokładnie! >Ewolucja jest niedopracowana, bo brakuje prapoczątku.
Bo nie było początku i na tym polega ten skecz. formalnie to jest typowa nieoznaczoność.
Przecież cała ta rzeczywistość jest nieoznaczona - nie ma sensu, znaczenia, celu, ani nawet logiki, bo niby jak może powstać wszystko zanim coś było, bo nie było (czy już było?) wcześniej nic - tak/nie?
W każdym razie jakaś tam ewolucja na pewno ma miejsce niezależnie od religijnych dyrdymałów, jak i od pseudonaukowych urojeń typu Big Bang - ekspansja kosmosu, i inne zboczenia akademickie.
|
|
| |  | | scriba144 (277 punktów) | >>>I cóż za rewelacje opowiadasz? >>>Przecież to jest normalne, bo ewolucja tak działa - dokładnie! >>Ewolucja jest niedopracowana, bo brakuje prapoczątku. >Bo nie było początku << Filozofujesz i dywagujesz, w ekosystemie czynisz destrukcje, za którą na pewno poniesie się konsekwencje.
|
|
| | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | >>>>I cóż za rewelacje opowiadasz? >>>>Przecież to jest normalne, bo ewolucja tak działa - dokładnie! >>>Ewolucja jest niedopracowana, bo brakuje prapoczątku. >>Bo nie było początku << >Filozofujesz i dywagujesz, w ekosystemie czynisz destrukcje, za którą na pewno poniesie się konsekwencje.
No i co z tego?
Bez destrukcji nie byłoby mowy o ewolucji: coś tam ginie, musi ginąć, i wtedy coś powstaje w to miejsce- per saldo jest zero, nie?
Chcesz postęp geometryczny w gospodarce?
Proszę bardzo: masz taki od 100 czy 200 lat, no i cóż z tego?
Ponadto:
sam człowiek jest tu częścią, nie żadnym panem - władcą, co się frajerom wydaje.
Inaczej: ekosystem jest pojęciem sztucznym, fikcyjnym - dopasowane warunki życiowe do jakichś tam mrzonek ekologów...
Jeden lubi śnieżystą zimę... a eskimosi wolą lato - no i cóż na to poradzisz?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|