Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pogrzebani żywcem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-08-2010 10:17Medieval (3004 punktów)Pogrzebani żywcem
Ocena 8 na 8
Chodzi o dwóch rosyjskich oficerów (jeńców), którzy wskutek wysadzenia Twierdzy Przemyśl w roku 1915, zostali uwiezieni w podziemnym magazynie żywności, mundurów i wszelkich materiałów. Po tygodniach bezskutecznych prób wydostania się dali za wygraną, a ich życie stopniowo stawało się piekłem.

Oto relacja jednego z nich, ze znalezionego w podziemiach zeszytu - pamiętnika:

Cytat:
Nie wiem już, ile dni upłynęło od tego nieszczęśliwego ranka, kiedy najniespodziewaniej dostaliśmy się do austriackiej niewoli - ja i sztabskapitan Nowikow. Te dziwne warunki, w których obecnie żyjemy, uniemożliwiają mi wszelką rachubę czasu. Zanotuję więc bieg wypadków w ich kolejności. Po tradycyjnym zbadaniu i obrabowaniu nas zostaliśmy umieszczeni w małej celce podziemnych katakumb fortu. Nie upłynęła doba prawdopodobnie, bo dostaliśmy tylko dwa razy jeść, gdy stało się coś, czego dotychczas nie rozumiem. Oto w pewnej chwili rozległy się straszliwe pioruny, zatrzęsło się i zatrzeszczało całe nasze podziemie... Fort widocznie rozpadał się. Rzucony na chłodny beton i pewny już śmierci, nie żałowałem życia i ludzi, tylko... ...ziemia jęknęła jak wielkie zwierzę i później przeciągle huczała. Cierpi ból - a ludzie nie wiedzą - przemknęła mi myśl, szybka, ostra i jasna jak błyskawica. Czułem, że to ostrze potrafi wszystko przeniknąć i dlatego myśl jest prawdziwa. Długo jeszcze rozlegały się grzmoty i drżenie ziemi, ale już dalekie i obce. Wsłuchując się w te niesamowite dźwięki, snuliśmy najrozmaitsze domysły, zaczynając od ewentualności wulkanicznych wybuchów i trzęsienia ziemi, a kończąc na bombardowaniu fortecy przez lotników Ententy. Byliśmy zgodni co do tego, że musiało zajść coś poważnego, tym bardziej że nikt do nas nie zaglądał przez tyle czasu i nie dochodziły nas żadne odgłosy. Znękani głodem i pragnieniem, wyłamaliśmy drzwi w naszej celi, usiłując wydostać się na wolność lub przynajmniej przypomnieć o swoim istnieniu, ale na próżno.. Żelazne drzwi nie ustępowały, a wołanie było bezskuteczne. Błądząc po omacku w poszukiwaniu innego wyjścia, natrafiliśmy w podziemiu na studnię i dość bogate magazyny: prowianty i mundury, widocznie dla załogi fortu. Oprócz rozmaitych wiktuałów w konserwach znaleźliśmy rum, tytoń, świece i zapałki. Używamy tego po trochu, obawiając się austriackich władz, ale trudno, same winne, pozostawiwszy nas tu bez żadnej opieki. Sądząc z zarostu twarzy, musiało upłynąć jeszcze ze dwa tygodnie. Cały ten czas spędziliśmy na najrozmaitszych próbach wydostania się z więzienia. Niestety, ani żelazne drzwi, ani betonowe ściany nie uległy naszym dziecinnym narzędziom, zrobionym z blachy i mosiężnych łusek. Kaleczyliśmy tylko ręce, padaliśmy ze zmęczenia, przeklinaliśmy w najstraszliwszy sposób, płakaliśmy jak dzieci. Wreszcie doszliśmy do wniosku, że nie wydostaniemy się sami, lecz musimy spokojnie czekać, przecież przypomną sobie o nas... Żyjemy tylko nadzieją... Opowiedzieliśmy sobie wszystkie tajemnice swego życia, rzeczywiste i urojone, skrytykowaliśmy wszystkie czytane książki i dzieje świata, graliśmy w najrozmaitsze gry, urządzaliśmy przedstawienia teatralne, polowaliśmy na szczury, walcząc o rekord, wreszcie znienawidziliśmy się... Nie mamy ani dnia, ani nocy... Jednostajność wrażeń... wieczna ciemność i cisza, mdły zapach, wilgotne ściany i konserwy. Przygniatający bezwład czasu... ...chwila i miesiąc niczym się nie różnią, zawierają jednakową treść, pustka, nicość... Znaleźliśmy zajęcie. Nowikow pije na umór, a ja pracuję przy swoim zegarze. Zrobiłem go sam: ustawiłem na beczce kocioł, nalałem doń wody i wydrążyłem w dnie otworek, zacząłem rachować własny puls, przyjmując każde 70 uderzeń za minutę. W miarę tego jak obniżał się poziom wody w kotle zaznaczałem na ścianach kwadranse i godziny. Kiedy wszystka woda wyciekła, obliczyłem kreski i przekonałem się, że cała operacja zajęła mi jedną i pół doby. Odtąd wciąż czuwam nad swoim zegarem, słucham plusku kropelek, śledzę poziom wody i przelewam ją z beczki do kotła: cieszę się myślą, że dokonywam pracy, choć pozornie jednakowej, ale różnej w swojej tajemnej treści. Wylałem 90 beczek wody, a Nowikow wypił wszystek rum. Trzeźwy i ponury chodził po korytarzu. Obliczył rozchód sucharów i bluznął cyniczną prawdę, przed którą broniliśmy się prawie dwa lata: w tym grobie nie ma żadnej nadziei, czeka nas głodowa śmierć, obłęd... Był bez litości dla mnie, bo nie miał jej dla siebie: blachą poderżnął sobie gardło i długo rzęził, miotając się we własnej krwi. Zamknąłem trupa w sali. Pozostałem sam. Słuchałem, jak gra cisza niby organy kościelne... ...latały języki światła, a później... ...blask, dzwony i chór. Nie spałem, cisza dźwięczy, a ciemność świeci... ...405 beczek. Śniło mi się, że byłem w swoich rodzinnych stronach, matka, siostra... ciepły słoneczny dzień, zapach kwiatów... daleko horyzont nieba... tyle cudnych barw i ona mówiła, że nie zapomniała i kocha. 530 beczek. Znowu śniłem piękne obrazy świata, wolności i ludzi. Nie chciałbym budzić się ze snu: wolałbym pozostać zawsze w szczęśliwym świecie złudy, niż zgrzytać zębami na jawie. 702 beczki... Przestawiam porządek świata, w obronie życia: sen jest moją rzeczywistością, a rzeczywistość - ciężkim snem. Nie znoszę go, bo dręczy mnie, ale ciało ma swoje wymagania, zresztą jem i piję bardzo mało... Zasypiam natychmiast, kiedy tylko o tym pomyślę. 1001 beczka ciszy i ciemności dały mi więcej, niż może dać ludziom tyleż arabskich nocy. To, co kiedyś układało się dowolnie w migawkowe obrazy podczas snu i gorączki, widzę teraz plastycznie, na jawie. Moja świadoma wola tworzy nowe kształty, wśród których obcuję. Niczym nie kalałem teraz mojej grobowej ciszy i ciemności, nie przelewam wody w swoim zegarze, nie jem, nie piję i nie odczuwam żadnego pragnienia. Jestem panem przestrzeni i czasu: mknę w przestworzach z gwiazdy na gwiazdę, rozkazuję żywiołom, wchłaniam wszystkie dźwięki, barwy i aromaty świata, zmieniam kształty, ginę i rodzę się. Nie znam żadnych granic i zakazu, bo wszystko ulega mojej woli, której jestem panem. Błogosławię mury mego grobowca, bo w nich zaznaję najwięcej wolności i życia. Radość rozsadza mi piersi, próżno silę się ująć uczucie w słowa, które są dalekim echem. Ale już gaśnie moja ostatnia świeca.


Na tych słowach kończy się pamiętnik...

Autor cytowanych słów przeżył ponad 8 lat w zupełnych ciemnościach i został "odkopany" przez polskich robotników na początku lat 20-tych. Zmarł wkrótce po wystawieniu go na światło słoneczne.

Chciałbym aby Świat zwrócił uwagę na dramat górników w Chile.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Chciałbym aby Świat zwrócił uwagę na dramat górników w Chile.
Cały czas śledzę ich losy, ale oni maja przynajmniej nadzieję na to, że zostaną uwolnieni. Wiadomo, gdzie są, dostają jedzenie, wodę i leki, a nawet szczotki do zębów i pomimo tego, że akcja ich ratowania może potrwać nawet kilka miesięcy (!), to każdy dzień zbliża ich do wolności. Mam nadzieję, że szczęśliwie wrócą do domów.
24-08-2010 11:48 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)
>>i pomimo tego, że akcja ich ratowania może potrwać nawet kilka miesięcy (!), to każdy dzień zbliża ich do wolności.

Wczoraj słyszałem, że 4 miesiące. To bardzo długo. Mam obawy, że taka informacja im psychiczne nie pomaga.

Nie wiem jak duże jest pomieszczenie, w którym siedzą. Mam nadzieję, że będą kopać najlepszym sprzętem 24 h, że znajdzie się jakiś innowacyjny pomysł ale czy tak się stanie...

To jest ciekawe!:
"W porozumieniu z psychologami ratownicy postanowili w najbliższych dniach spuścić tymi miniszybami na dół trochę górniczych narzędzi, by pozostający pod ziemią górnicy nie czekali bezczynnie, lecz też uczestniczyli w pracach zmierzających do ich uwolnienia. Na szczęście górnicy są świadomi tego, co ich czeka. W kolejnych listach wydobytych spod ziemi to oni uspokajają swe rodziny i zapewniają, że są psychicznie gotowi na to, że miną miesiące, zanim uda im się wrócić na powierzchnię."

Z tymi narzędziami to genialny pomysł
Maximus Decimus Meridius (316 punktów)
>Chodzi o dwóch rosyjskich oficerów (jeńców), którzy wskutek wysadzenia Twierdzy Przemyśl w roku
>1915, zostali uwiezieni w podziemnym magazynie żywności, mundurów i wszelkich materiałów.

Interesujące! Nie słyszałem o tym wcześniej!
Gdzie można znaleźć więcej informacji na ten temat? Na pewno są jakieś źródła z tamtych czasów, wspomnienia świadków, lub chociażby grób tego rosyjskiego jeńca...
Medieval (3004 punktów)

>Gdzie można znaleźć więcej informacji na ten temat?

Książka pt. Twierdza Przemyśl Jana Różańskiego.
W internecie także jest sporo informacji na ten temat. Niektórzy twierdzą, że to tylko legenda.
24-08-2010 23:31 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Gdzie można znaleźć więcej informacji na ten temat? Na pewno są jakieś źródła z tamtych czasów, wspomnienia świadków, lub chociażby grób tego rosyjskiego jeńca...
Właśnie brak grobu jest jednym z argumentów na rzecz fikcyjności tej historii.
Poza tym Wikipedia podaje:
Cytat:
W Życiu Przemyskim z 1971 ukazał się artykuł, w którym autor P.A. Kruk rozstrzygał wątpliwości na rzecz fikcyjności legendy. Powoływał się on na list, który miał otrzymać od Władysława Kohutnickiego, byłego dowódcy stacjonującego w Żurawicy drugiego batalionu pancernego. Miał w nim wyjaśnić, że to on był autorem artykułu z miesięcznika "Naokoło świata", a relacja była tak naprawdę fikcyjna.
25-08-2010 22:20 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)

>Właśnie brak grobu jest jednym z argumentów na rzecz fikcyjności tej historii.

To słaby argument, iluż to rosyjskich czy radzieckich żołnierzy nie ma swojego grobu... Jednak nie spierajmy się o to.

Chciałbym coś dodać. Począwszy od słów: "1001 beczka ciszy i ciemności dały mi więcej, niż może dać ludziom tyleż arabskich nocy..." zaczyna się znakomity literacko tekst, czuć dotyk i dreszcz geniuszu. Czy podzielasz moją opinię ?

Pozdrawiam
Madman (7811 punktów)
>Chciałbym coś dodać. Począwszy od słów: "1001 beczka ciszy i ciemności dały mi więcej, niż może dać ludziom tyleż arabskich nocy..." zaczyna się znakomity literacko tekst, czuć dotyk i dreszcz geniuszu. Czy podzielasz moją opinię ?
Oczywiście. Aż nie chce się wierzyć, że tak świetny tekst powstał w takich okolicznościach.
Nowak (136 punktów)
>Oczywiście. Aż nie chce się wierzyć, że tak świetny tekst powstał w takich okolicznościach.
A ja myślę, że właśnie dzięki tej sytuacji ten tekst jest taki dobry, bo zawiera naprawdę osobiste przemyślenia autora. Ten tekst jest aż przesycony emocjami. Często jest tak, że właśnie pewne okoliczności wydobywają literacki talent.
Oczywiście nie twierdzę, że znalezienie się w podobnej sytuacji jest koniecznością do stworzenia dobrego dzieła.
Pozdrawiam.

Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365