 |
O katastrofach komunikacyjnych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-09-2010 23:23 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | O katastrofach komunikacyjnych
3 na 3 | Oglądałem dziś w TV program o wypadkach samolotów komunikacyjnych. Po prezentacji każdego z wypadków i jego przyczyn podawano, że zmiany konstrukcyjne i techniki diagnostyczne zapobiegające powtórzeniu się podobnych wypadków zostawały wprowadzane we wszystkich latających i nowo produkowanych samolotach i w procedurach ich serwisowania.
Przyszło mi do głowy, że taka idea upowszechniająca dbałość o bezpieczeństwo pasażerów pojazdu nie została przyjęta przez producentów samochodów, choć wypadki samochodów zdarzają się wielokrotnie częściej niż wypadki samolotów i pochłaniają wielokrotnie większą ilość ofiar.
Dlaczego prawie 100% samolotów jest wyposażona w opony zmodyfikowane po wypadku "Concorde'a" ponad 10 lat temu, a większość samochodów nie jest standardowo wyposażona np. w boczne poduszki bezpieczeństwa czy w system doświetlania zakrętów?
Dlaczego w coraz większej ilości modeli aut wymiana żarówki reflektora jest coraz bardziej utrudniona i wymaga np. demontażu zderzaka czy koła?
Wygląda na to, że producenci samolotów i producenci samochodów różnią się zasadniczo w podejściu do bezpieczeństwa użytkowników swoich produktów.
Dlaczego? Skąd to wynika? Czy z tego, że jedna katastrofa lotnicza jest bardziej medialna niż sto katastrof samochodowych, bo idzie o liczbę trupów?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Praprababka (403 punktów) (zablokowany) | > Wygląda na to, że producenci samolotów i producenci samochodów różnią się zasadniczo w podejściu do bezpieczeństwa użytkowników swoich produktów. Dlaczego? Skąd to wynika?Z rynku. www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >> Wygląda na to, że producenci samolotów i producenci samochodów różnią się zasadniczo w podejściu do bezpieczeństwa użytkowników swoich produktów. Dlaczego? Skąd to wynika? >Z rynku. Dokładnie.
Rozwinę, pewnie niepotrzebnie: Samoloty kupują duże firmy, gdzie cena nie zawsze czyni cuda. A samochody... Poza tymi kupującymi, którzy chętnie dopłacą za bezpieczeństwo, istnieją kupujący, którzy wolą oszczędzać. I można im sprzedać auto tańsze, lub żadnego.
Dodatkowo wydaje mi się, że podświadoma obawa latania sprzyja wprowadzaniu nowych przepisów, zwiększających bezpieczeństwo. To samo dzieje się w rynku samochodowym, ale wolniej. Wprowadzono obowiązkowe sygnalizacje świetlne, ABS, katalizator (no - tu nie o wypadki chodziło). Tyle, że ludzie nie boją się jechać autem i na każdym etapie panuje tutaj większa samowolka. Bo w końcu to moje prywatne auto. A samolot - to już zupełnie inna bajka. Przepisy ustalają ludzie, którzy raczej samolotów nie kupują, a tylko korzystają z nich. Bądźmy szczerzy - na cenie biletu nie odczują znaczącej różnicy, szczególnie że przepisy ustalają osoby nie najbiedniejsze...
Tak to widzę, może się mylę.
|
|
|  | Praprababka (403 punktów) (zablokowany) | > podświadoma obawa lataniaI całkiem świadoma też. Wynika ta obawa z niegłupiego spostrzeżenia, że w przestworzu nie ma pobocza do awaryjnego zjechania. Nawet trójkąta nie ma, chyba że bermudzki. www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
|
|
1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Temat ciekawy, ale uważam, że ważniejsze od rozbudowywania systemów bezpieczeństwa jest zaniedbywanie tego co jest. Mówiąc inaczej: problemem jest nie tyle brak dodatkowych poduszek czy świateł, co leciwość polskich aut połączona z niską świadomością eksploatacji samochodu przez jego użytkowników. Co z tego, że doda się Kowalskiemu drugą poduszkę, skoro on nie wie, że np. należy regularnie zmieniać płyn hamulcowy. Jeśli u nas jest tyle starych aut to edukacja eksploatacyjna powinna wyglądać zupełnie inaczej niż np. w Niemczech. Ciekawa była swego czasu inicjatywa ABS: www.abs.org.pl/ - ale to kropla w morzu i na dodatek już chyba nie kapie.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ale ja w ogóle nie odnoszę się do zachowania użytkowników samochodów, a tym bardziej do tego polskich użytkowników samochodów.
Mój post dotyczy różnic w postępowaniu producentów samolotów i samochodów - dlaczego udajesz, że tego nie rozumiesz?
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Mój post dotyczy różnic w postępowaniu producentów samolotów i samochodów - dlaczego udajesz, że tego nie rozumiesz?[/color]
Ale wyjaśnienie "różnic" jest banalne, wskazane nader wyczerpująco przez Praprababkę. O czym tu debatować?
Natomiast jeśli w związku z tymi "różnicami" ktoś miałby chęć załamywać ręce nad bezpieczeństwem kierowców, to chciałbym wskazać, że może jednak są w tym zakresie kwestie dla nas znacznie bardziej podstawowe i ważniejsze aniżeli dodatkowe światła czy poduszki... Kwestie, które nie tyle powinny być domeną producentów, co użytkowników.
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Mój post dotyczy różnic w postępowaniu producentów samolotów i samochodów - dlaczego udajesz, że tego nie rozumiesz?[/color] >Ale wyjaśnienie "różnic" jest banalne, wskazane nader wyczerpująco przez Praprababkę. O czym tu debatować? Napisanie "z rynku" uważasz za "nader wyczerpujące"? W takim razie rozwiń dla mnie, mniej bystrego od ciebie, co to znaczy "z rynku".
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
| | |  | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >co to znaczy "z rynku".
Oczekiwania konsumentów determinują główne kierunki modyfikacji techniki motoryzacyjnej. Kwestie bezpieczeństwa są jednym z elementów decydujących o wyborze tego a nie innego auta. Uważam zresztą, że wcale nie pierwszorzędnym. Mówiąc inaczej konsument znacznie częściej ocenia design, koszty eksploatacji, osiągi - aniżeli systemy stricte "bezpiecznościowe".
Ale przecież rozwój techniki motoryzacyjnej idzie w wielu kierunkach i poziom bezpieczeństwa też niewątpliwie się rozwija, często zresztą kosztem "wrażeń" z jazdy. Ty wskazujesz dość arbitralny przykład kumulowania trudności z dostępem do żarówek. Może faktycznie często jest to przekombinowane, jeśli chce się połączyć nietypowy design z dużą liczbą bajerów w silniku, a może po prostu nie ma żadnej "rynkowej presji" na to, aby klient miał dobry dostęp do żarówek, bo teraz ludzie z każdą pierdołą walą do warsztatu, a dla mechaniora to nawet lepiej, bo może więcej skasować, jeśli więcej śrubek będzie musiał odkręcić. Ale ten twój przykład nie jest miarodajny, bo jednak jak się porówna wiele kolejnych wydań danego modelu to często parametry bezpieczeństwa są w kolejnych wydaniach poprawiane (np. w zakresie modyfikacji mechanizmu różnicowego).
Moim zdaniem producenci robią więcej dla bezpieczeństwa samochodów aniżeli ich użytkownicy powinni robić. Producenci może mogliby się bardziej starać, ale to przede wszystkim użytkownicy powinni się bardziej postarać. Takie jest moje zdanie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Albo wskazywane przez ciebie opony do samolotów. Na rynku motoryzacyjnym jest całe mnóstwo opon i np. przy letnich można sobie wybrać, czy woli się takie, które będą bezpieczniejsze na mokrej nawierzchni czy takie, które będą dawały więcej satysfakcji z jazdy po nawierzchni suchej. I co z tego, skoro wielu i tak uważa za celowe zaoszczędzenie paru złotych na oponach i założenie byle jakich starych u pana Zenka.
Jeśli natomiast gdzieś poza użytkownikami doszukiwałbym się "winnych" tego co jest na naszych drogach to u mechaników. Zalew masy starych samochodów spowodował, że to się zrobiło często straszne jaśniepaństwo, które ma tyle zleceń, że nie musi dbać o jakość usługi. Do tego dochodzi coraz częstsza ignorancja mechaników oraz zwykłe kantowanie na fikcyjnych naprawach, przez co klienci na naprawy wydają zdecydowanie za dużo pieniędzy, które mogłyby i powinny były zostać wydane na utrzymanie podzespołów w dobrym stanie eksploatacyjnym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Mówiąc inaczej konsument znacznie częściej ocenia design, koszty eksploatacji, osiągi - aniżeli systemy stricte "bezpiecznościowe". Ale ja nie poruszam tematu podejmowania decyzji zakupowych nabywców samochodów. Coś się tak do tego przyczepił? Jeśli nie rozumiesz co mam na myśli zwracając uwagę na różnicę w postępowaniu producentów samolotów i producentów samochodów, to zadam ci łatwiejszą zagadkę, choć teoretyczną. Wyobraź sobie, że wszyscy producenci widelców wprowadzają w swoich produktach rozwiązania, które zabezpieczają użytkowników widelców przed jakimkolwiek wypadkiem, jaki dotychczas miał miejsce przy użyciu dowolnego widelca gdziekolwiek.
A teraz wyobraź sobie, że producenci noży oferują podobne zabezpieczenia, ale za dodatkową opłatą.
Nic tu nie ma do rzeczy czy użytkownik noża przy jego zakupie kieruje się przede wszystkim czymś innym niż własnym bezpieczeństwem.
Kupujący widelec ma zagwarantowane przez producenta, że ów widelec zabezpiecza go przed jakimkolwiek wypadkiem, jaki do tej pory spotkał jakiegokolwiek innego użytkownika jakiegokolwiek innego widelca.
Kupujący nóż takiej gwarancji nie ma, a jeśli chce mieć, to musi dodatkowo za to zapłacić.
Czy ten "sztućcowy" przykład rozjaśnił ci wreszcie w głowie?
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
| | | | |  | | apud (4399 punktów) |
> Jeśli nie rozumiesz co mam na myśli zwracając uwagę na różnicę w postępowaniu producentów samolotów i producentów samochodów, to zadam ci łatwiejszą zagadkę,"zaprawde powiadam wam, ze mężczyzna który ceni tylko ciało kobiety jest jak kobieta, która ceni karoserie samochodu". taka prawda jak wszystkie inne objawione! Ale... obecnie nie ma "zlych" samochodów na rynku i tak naprawdę różnią sie cena i "ozdupkami", tylko naiwni wierzą w nalepki. Kiedys to było inaczej, moja 30 letnia Toyota Lexus jest wygodniejsza od najnowszych cudeniek, zawsze startuje, nie przecieka i jest w niej bardzo cicho. I nie trzeba za obowiązkowe "przeglady" gwarancyjne i serwisowe bulić!!! Można delektować sie i requiem Mozarta i życiem na różowo, a gówniarzy w podrasowanych bemvicach zostawia na światłach, jak mnie zdenerwuje. Łomot 500 watowych wzmacniaczy I sie nie psuje. Za cenę dwóch baniek oleju i filtr oleju rocznie i opon, raz na cztery lata. PS Kiedys jeden z nadskakujących mnie samców, chciał zaimponować mnie przejażdżka w swoim Ferrari Dino z jakimś numerem. Luuuudzie, trzesie to to, warczy ze ogluchnac mozna, miejsca w nim na zadne bara bara nie ma  nawet na szeroki usnmiech tez, radia sluchac nie mozna, ale za to podobno przyjechalismy na miejsce 30 sekund wczesniej, chociaz policjant skasowal od niego 300 stowy za przekroczenie. Prostak, dasal sie caly wieczor hehehe.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) |
>Kupujący widelec ma zagwarantowane przez producenta, że ów widelec zabezpiecza go przed jakimkolwiek wypadkiem, jaki do tej pory spotkał jakiegokolwiek innego użytkownika jakiegokolwiek innego widelca. >Kupujący nóż takiej gwarancji nie ma, a jeśli chce mieć, to musi dodatkowo za to zapłacić.
Wydaje mi się, że producenci widelców muszą wręcz prosić użytkowników o skorzystanie z oferty, a głównym jej wyznacznikiem jest czy widelca nie da się w oko wrazić.
Producenci noży oczywiście również muszą się o użytkowników starać ale jakby mniej, gdyż posiadanie noża znacznie bardziej świadczy o statusie niż skorzystanie z widelca. Dodatkowo "nożownicy" chętnie akceptują możliwość nawet groźnych skaleczeń, a bywają i tacy, którym do masochizmu blisko. Większość ponadto uważa, że tak świetnie z noża korzysta, że takie bzdety nie są im najbardziej potrzebne. W końcu najważniejsze jak nóż się świeci, a nie czy po zderzeniu wypłynie z dna rzeki.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | > Ciekawa była swego czasu inicjatywa ABS: www.abs.org.pl/ - ale to kropla w morzu i na dodatek już chyba nie kapie.Z ABS'em bywa różnie, w zimie jest ok, ale na suchej nawierzchni jak piąte koło u wozu. Najlepiej jak jest opcja: włącz/wyłącz.
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Z ABS'em bywa różnie, w zimie jest ok, ale na suchej nawierzchni jak piąte koło u wozu. Najlepiej jak jest opcja: włącz/wyłącz.W tym akurat przypadku ABS to skrót od kampanii Akademia Bezpiecznego Samochodu, czyli swego rodzaju edukacji bezpiecznej eksploatacji samochodu
|
|
| |  | | Matix (5786 punktów) | Racja  nie zajrzałem do odnośnika.
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) | > >Z ABS'em bywa różnie, w zimie jest ok, ale na suchej nawierzchni jak piąte koło u wozu. Najlepiej jak jest opcja: włącz/wyłącz.> W tym akurat przypadku ABS to skrót od kampanii Akademia Bezpiecznego Samochodu, czyli swego rodzaju edukacji bezpiecznej eksploatacji samochodu  Anti-lock Braking System a nie jakaś akademia.... Macie pierwsze zmotoryzowane pokolenie. Ewolucja sie zaczyna i eliminuje jednostki do środowiska nie przystosowane... To tak jak z tym promem kosmicznym, kiedy kosmonautka spytała "What is this red button for?" (do czego jest ten czerwony przycisk?) zanim sie prom rozleciał...
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Anti-lock Braking System a nie jakaś akademia....
Zajrzałeś do podanego odnośnika?
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) | >>Anti-lock Braking System a nie jakaś akademia.... >Zajrzałeś do podanego odnośnika?
Nie, ale teraz sprawdziłam...
Tylko ja jeździłam po Polsce, wynajętym samochodem przez jeden dzień. Potem zrezygnowałam, Zycie jest piękne a polscy kierowcy tacy.... niewyewoluowani.
Zwyczajni bandyci, niestety, a ewolucja spowalniana, bo otoczony poduszkami z czterech stron w wielkim 4 wheel drive pan kierowca niestety przeżyje jak w drzewo przywali albo w inne auto. Bylo to jakie 8 lat temu, ale wątpię aby "ewolucja" w tak krótkim okresie zadziałała. Zabawne, ze w biurze wynajmu aut spotkałam inna, "zagraniczna" osobę robiąca dokładnie to samo.
Mieszkam w kraju, o wiele bogatszym od Polski, gdzie przeciętny wiek samochodu podobno wynosi 20 lat, samochodów jest 16 milionów a Ręcznie ginie na drogach 1000 osób.
Ale tu juz mamy 4 pokolenie zmotoryzowanych a do mechanika z byle duperela sie nie lata. Dra jak cholera. Ale każdy wie ze śmiała, hamulce i wycieraczki musza działać.
A auto idzie na złom jak motor zaczyna dymić, cyli palić olej. Aby młodziaki miały co za grosze kupic, wymienic pierscienie i lozyska i jezdzic dalej.
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > sprawdziłam...Przepraszam za pomyłkę. > Tylko ja jeździłam po Polsce, wynajętym samochodem przez jeden dzień. Potem zrezygnowałam, Zycie jest piękne a polscy kierowcy tacy.... niewyewoluowani.Pamiętam już taki twój wpis na tym forum  A gdzie mieszkasz i jak tam to wygląda? > Polski, gdzie przeciętny wiek samochodu podobno wynosi 20 latNie wiem skąd masz takie informacje, średni wiek nie jest aż tak dramatyczny jak podajesz. Wynosi 14 lat. To oczywiści i tak dużo, ale potencjał ekonomiczny Polaków jeszcze długo nie będzie pozwalał na radykalne odnowienie polskich aut. > samochodów jest 16 milionów15 mln osobowych plus 5 mln innych. > Ale tu juz mamy 4 pokolenie zmotoryzowanych a do mechanika z byle duperela sie nie lata. Dra jak cholera. Ale każdy wie ze śmiała, hamulce i wycieraczki musza działać.Pewnie wiedza eksploatacyjna użytkowników jest nawet niższa niż w Polsce, tylko przez częste zmiany aut ona nie musi być wyższa, a w Polsce jest za niska.
|
|
| | | | | |  | | apud (4399 punktów) |
>A gdzie mieszkasz i jak tam to wygląda?
Alez ja podalam liczmy aut, ich wieku i ilości wypadków tutejsze hehe, a widzę ze wygląda podobnie podobnie jak u was. Tylko u nas nieboszczyków mniej.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Alez ja podalam liczmy aut, ich wieku i ilości wypadków tutejsze hehe, a widzę ze wygląda podobnie podobnie jak u was. Tylko u nas nieboszczyków mniej.To mnie teraz zaskoczyłaś  Czy możesz podać źródło dotyczące twierdzenia, że średni wiek aut w tym bogatym kraju wynosi 20 lat?
|
|
| | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > To mnie teraz zaskoczyłaś Czy możesz podać źródło dotyczące twierdzenia, że średni wiek aut w tym bogatym kraju wynosi 20 lat?Auto się uważa za zabytek po 25 latach, więc wychodzi, że mamy więcej zabytkowych pojazdów niż Kuba, a utrzymanie zabytków kosztuje, nie pomyślałbym, że żyjemy w tak bogatym kraju
|
|
| | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | > >To mnie teraz zaskoczyłaś Czy możesz podać źródło dotyczące twierdzenia, że średni wiek aut w tym bogatym kraju wynosi 20 lat?> Auto się uważa za zabytek po 25 latach, więc wychodzi, że mamy więcej zabytkowych pojazdów niż Kuba, a utrzymanie zabytków kosztuje, nie pomyślałbym, że żyjemy w tak bogatym kraju  > Eeeee, na Kubie po Havanie, kiedy tam byłam kilka lat temu jeździły cudeńka z lat 40n i 50 czyli więcej niz półwieczne. I wszystko utrzymywane w gotowości bojowej bez oryginalnych części zamiennych! Ale juz wtedy, paru cwaniaków zorganizowało przemyt tychże nazad do USowa. Popyt na "klasyki" uczynił interes opłacalnym!!! Odpicowany Cadillac de Ville z dagmare zderzakami z 53 roku kosztuje w Kaliforni do stu tysięcy dolców. A niektóre Cadillaki w Hawanie toczka w toczkę podobne do ruskich Ziłów i Czajek. Kapią od srebrnych ozdóbek, maja "skrzydelka", i rdzy na nich prawie nie widać, choć sprężyny w siedzeniach w wyżej wymienione sie wbijają. Sama wiem, bo przecierpiałam taxowkowa jazdę z Tropikana Bar do Intercontinental hotelu! Sama taka txe wybralam, polecialam na ...nostalgiczna karoserie!
|
|
| | | | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Odpicowany Cadillac de Ville z dagmare zderzakami z 53 roku kosztuje w Kaliforni do stu tysięcy dolców.W USA jest zapewne znacznie więcej takich wiekowych "klasyków" i one pielęgnowane przez troskliwych właścicieli zapewne zachowują przyzwoity stan techniczny, lepszy niż nasze 14-letnie. Ale przecież nie chodzi o to, czy w danym kraju są takie zabytki, tylko o przeciętny wiek aut w kraju i o związek tego czynnika z liczbą wypadków oraz zagrożeniami na drogach. Nie podałaś mi źródła do swojego stwierdzenia o 20letniach przeciętniakach. Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale dziś opublikowaliśmy nowinkę naukową dotyczącą problemu starych aut w Australii: www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,38988
|
|
| | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) |
> Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale dziś opublikowaliśmy nowinkę naukową dotyczącą problemu starych aut w Australii:> www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,38988>  > Tępe noże tez zapobiegają. Tak jak i parterowe domki. Susza tez i wycinanie drzew. Podziwiam zbieraczy takich wiadomości. Np. w Australii  wedle danych z 2009 roku było niecałe 15 milionow  samochodów a ich przeciętny wiek 13,5 roku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Tępe noże tez zapobiegają. Tak jak i parterowe domki. Susza tez i wycinanie drzew.> Podziwiam zbieraczy takich wiadomości.Samochody z niższą emisją nie są mniej sprawne  Poza tym chodzi też o to, że to miało wpływ na ogólną liczbę samobójstw w Australii.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) |
>Poza tym chodzi też o to, że to miało wpływ na ogólną liczbę samobójstw w Australii.
Na upartego można wszystko ze wszystkim skorelować. Np. grubość pnia brzozy ze współpraca KGB z dziadkiem w Wermachcie.
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >a większość samochodów nie jest standardowo wyposażona np. w boczne poduszki >bezpieczeństwa czy w system doświetlania zakrętów?
Jak już napisał Mariusz wynika to z tego, że popytu nie było i nadal jest mały, jeśli chodzi o doświetlanie zakrętów to w zasadzie przeciętny Polak dowiedział się, że coś takiego istnieje dopiero po ostatnich reklamach nowego Passata w TV. Niedługo identycznie, dokładnie identycznie będzie z licznikami prędkości wyświetlanymi na szybie, tym razem Polacy dowiedzą się o tym w reklamie BMW.
>Dlaczego w coraz większej ilości modeli aut wymiana żarówki reflektora jest coraz bardziej >utrudniona i wymaga np. demontażu zderzaka czy koła?
Przypuszczalnie producent ma gdzieś, czy właściciel będzie mógł sobie sam wymienić żarówkę, ważne żeby auto dobrze wyglądało i się sprzedało, a żeby tak było musi mieć wypasione dolne spojlery przeszkadzające w dojściu do elektryki.
|
|
1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | No właśnie... Dlaczego? Tylko w same wakacje na polskich drogach zginęło ponad siedemset osób. Według mnie, jak nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze!
|
|
 | 2 na 2 | Matix (5786 punktów) | Akurat nie do końca nie wiadomo o co chodzi. Częściej chodzi raczej o głupotę, lub jak kto woli lekkomyślność kierowców.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >Akurat nie do końca nie wiadomo o co chodzi. Częściej chodzi raczej o głupotę, lub jak kto woli lekkomyślność kierowców. Konstruktorzy mogliby co nieco poprawić. Np. prędkościomierz powinien być wyskalowany w jednostkach energii lub długości drogi hamowania. Kierowcy, mającemu inne rzeczy na głowie niż wzór na energię kinetyczną, może się zdawać, że między prędkością 50 a 87 km/h mała różnica (niektórzy potrafią nawet 40-tką po prostu pobiec)... Tymczasem jest to ponad trzykrotny (! ! !) wzrost energii. Podobnego problemu nie mają piloci, bo hamują w miejscach wyznaczonych, a lotniska zapewniają odpowiednio długi pas lądowania. Kierowca bywa zmuszony do szybkiego zatrzymania w przypadkowym miejscu - zwykle tam, gdzie inny użytkownik drogi lub on sam zagapił się. Przy dzisiejszej technice samochodowej, wyskalowanie 'licznika' w metrach przewidywanej drogi hamowania, powinno też uwzględniać bieżącą przyczepność.
[Może tak duża wypadkowość na drogach jest rodzajem wzmocnienia eliminacji naturalnej, podczas gdy w ruchu powietrznym biorą udział co bardziej wyselekcjonowani..]
|
|
| |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) |
>Przy dzisiejszej technice samochodowej, wyskalowanie 'licznika' w metrach przewidywanej drogi hamowania, powinno też uwzględniać bieżącą przyczepność.
hehehehe, uwielbiam wynalazki! I słowa "powinno sie" Będzie jeden cyferblat więcej do gapienia sie, chociaż konstruktorzy twierdza, ze nawet pojedyncza alternatywa jest o jeden guzik za dużo!!!
"Moj komputer nie dziala" A włączyła pani wtyczkę do sieci?" A gdzie jest siec? Podobno autentyczne.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > hehehehe, uwielbiam wynalazki!> I słowa "powinno się"Też mam dla obu ogromny sentyment.  Dlatego dodam, że mandaty powinny być proporcjonalne do masy pojazdu. > Będzie jeden cyferblat więcej do gapienia się,Powinno się pozostawić tylko ten jeden jedyny przeze mnie wynaleziony! haha
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) |
> >I słowa "powinno się"> Też mam dla obu ogromny sentyment.  > Dlatego dodam, że mandaty powinny być proporcjonalne do masy pojazdu.> >Będzie jeden cyferblat więcej do gapienia się,> Powinno się pozostawić tylko ten jeden jedyny przeze mnie wynaleziony! haha> POWINNO SIE
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Wygląda na to, że producenci samolotów i producenci samochodów różnią się zasadniczo w podejściu do bezpieczeństwa użytkowników swoich produktów. >Dlaczego?
Większość wypadków samochodowych to stłuczki z innymi autami, o co w powietrzu trudniej z racji trójwymiarowości. Dlatego (oraz przez łatwiejsza kontrolę ruchu drogowego) kierowców częściej obarcza się winą niż pilotów. Stąd duża wypadkowość może 'bardziej' psuć markę producentom samolotów, zwłaszcza że jest ich mniej niż wytwórców aut.
[Przypuszczalnie znaczące zwiększenie ilości małych maszyn latających spowodowałoby także pogorszenie ich jakości pod względem bezpieczeństwa. Chyba jednak w niewielkim stopniu, bo po wypadku lotniczym trudniej znaleźć kogoś skłonnego do zapłaty za naprawę.]
|
|
| Celtyk (3337 punktów) | Witam Moim zdaniem problem bardzo często wynika z nieświadomości użytkowników określonego rodzaju sprzętu. Co by nie powiedzieć to piloci, kontrolerzy lotów oraz mechanicy obsługujący samoloty przechodzą specjalistyczne szkolenia przy wejściu na rynek kolejnego modelu samolotu oraz w przypadku modyfikacji w już istniejących modelach. Do tego ilość modeli samolotów na rynku zapewne jest mniejsza niż ilość modeli samochodów co też nie jest bez znaczenia. Przeglądu i naprawy samolotu zawsze dokonują przeszkoleni mechanicy czego nie można powiedzieć o przeglądach samochodach....  > Dlaczego w coraz większej ilości modeli aut wymiana żarówki reflektora jest coraz bardziej utrudniona i wymaga np. demontażu zderzaka czy koła?W dodatku trzeba do tego czasem samochód trzeba podpiąć do PC'a. Część utrudnień może wynikać z przyjętych priorytetów przy projektowaniu nowego modelu a część zapewne jest świadomym działaniem aby w pewnym sensie zmusić kierowcę do korzystania z autoryzowanych serwisów, które płacą za tą autoryzację daninę konkretnemu producentowi. Autoryzowany serwis zamontuje też wyłącznie oryginalne części... > Wygląda na to, że producenci samolotów i producenci samochodów różnią się zasadniczo w podejściu do bezpieczeństwa użytkowników swoich produktów.W sporej części zgadzam się z opinią Mariusza AgnosiewiczaUważam, że istotnymi elementami aktualnego stanu rzeczy są takie elementy jak: - Klient, - Prawo, - Obsługa (serwis). Klient ma istotny wpływ na to jakie parametry będzie miał nowy model samolotu/samochodu. Producent będzie starał się dostosować do oczekiwań klienta aby sprzedać jak najwięcej egzemplarzy nowo wyprodukowanego modelu. Zapisy prawa nakładają kolejne wymogi na nowo produkowane modele pojazdów (tak samolotów jak i samochodów). Od wielu lat opinia publiczna a za nią prawo kładzie silny nacisk na bezpieczeństwo pasażerów tak latających jak i jeżdżących. Jednak to samo prawo nie określa, czy do wymiany żarówki/filtra powietrza mają wystarczyć nasze dłonie czy trzeba skorzystać z wyspecjalizowanej stacji serwisowej... Dobrze wykwalifikowany serwis nie rzadko wymieni szybciej żarówkę gdzie konieczne jest zdemontowanie kilku dodatkowych elementów niż laik (gdzie wystarczy zdjąć tylną osłonę reflektora), który będzie się na początek "biedził" z podniesieniem maski samochodu (byłem świadkiem takich sytuacji) i coś jeszcze przy wymianie żarówki urwie, lub ułamie...
Wiele osób posiadająca samochód uważa, że sam fakt posiadania tegoż wehikułu automatycznie czyni z nich wyśmienitych kierowców a zarazem mechaników... Ale zdecydowana większość z nich nie ma pojęcia gdzie sprawdzić stan płynu chłodniczego, hamulcowego oraz poziom oleju. "Rekordziści" nie wiedzą gdzie się uzupełnia płyn do spryskiwaczy....  Jak w takiej sytuacji oczekiwać od właściciela samochodu, żeby wiedział co ile kilometrów/lat wymienia się płyn hamulcowy, olej, filtry, czy płyn chłodniczy (pomijam, że w niektórych samochodach np.: nie wymienia się oleju w skrzyni). Co ciekawsze wszystkie te informacje są w instrukcji obsługi samochodu, ale kto by ją czytał - przecież każdy z nas jest rajdowcem a za zarazem mechanikiem samochodowym z "najwyższej półki" - tylko iść i bolidy F1 naprawiać ...  Niestety niewiedza nie boli, ale w przypadku środków transportu często zabija bądź czyni kaleką nie rzadko osoby postronne.
Nie spodziewam się szybkiej zmiany stanu rzeczy na drogach przy aktualnym systemie edukacji przyszłych kierowców. Uczymy ich wyłącznie kręcić kierownicą, ale za grosz nie uczymy ich MYŚLEĆ!. Konsekwencje widać w statystykach wypadków drogowych. I narzekanie na stan naszych dróg nie jest tu usprawiedliwieniem. Pozdrawiam
Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > W dodatku trzeba do tego czasem samochód trzeba podpiąć do PC'a.w jakich? > Jak w takiej sytuacji oczekiwać od właściciela samochodu, żeby wiedział co ile kilometrów/lat wymienia się płyn hamulcowy, olej, filtry, czy płyn chłodniczyTrudno też specjalnie winić za to zwykłych użytkowników. Po prostu takie rzeczy powinny wchodzić integralnie w skład egzaminu na prawo jazdy i kursu na prawo jazdy. A są informacje całkowicie szczątkowe, typu sprawdzanie poziomu niektórych płynów > (pomijam, że w niektórych samochodach np.: nie wymienia się oleju w skrzyni)W niektórych tak producenci piszą, zwłaszcza jeśli przewidywany czas eksploatacji skrzyni jest zbliżony do przewidywanego czasu eksploatacji samochodu  Ale nawet w takich, co "się nie wymienia" (wg producenta) to wymiana często dużo pomaga, dla żywotności skrzyni czy łatwości manipulacji drążkiem, bo każdy olej pogarsza swoje parametry. > I narzekanie na stan naszych dróg nie jest tu usprawiedliwieniem.Ale chyba jednak w dużej mierze to też jest czynnikiem, a nie tylko kultura jazdy i eksploatacji.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | | Celtyk (3337 punktów) | > >W sporej części zgadzam się z opinią Mariusza Agnosiewicza> To przykre, bo wynika z tego, że obaj kompletnie nie rozumiecie o co mi chodzi.W części nie znaczy w całości  Możliwe, że nie załapałem o co Ci chodziło - albo jestem za mało inteligenty, albo używasz zbyt skomplikowanych skrótów myślowych ... W do linku uważam, że problem leży głównie po stronie prawa. Myślę, że możliwe jest wdrożenie przynajmniej podobnych mechanizmów jak w przypadku lotnictwa, ale tak producenci jak i rządy nie są zainteresowane takim rozwiązaniem... W mojej ocenie powodem takiego stanu rzeczy są pieniądze oraz przyzwolenie (a może bardziej lenistwo) społeczne na taki stan rzeczy.
Jeśli nadal Cię źle rozumiem to przepraszam i już więcej się nie będę robił zamieszania w temacie. Pozdrawiam
Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) | >przykre, bo wynika z tego, że obaj kompletnie nie rozumiecie o co mi chodzi.[/color][/url]
Kochany, mowi sie "daj małpie brzytwę", i zobaczysz co będzie. Na wszelki wypadek, aby mnie zrozumiano dokładnie, daj Macierewiczowi cokolwiek i zobacz co wyjdzie! Np. brzoza, zasadzona przez KGB z dziadkiem Tuska i to z jaka premedytacja!
PS Ciekawe, jak gruby pień miała by taka 60 letnia brzoza co?
|
|
1 na 1 | Kowalski (762 punktów) | W USA, na fali wczesnych triumfów programu kosmicznego rząd zasponsorował projekt samochodów, które pozwalają uniknąć ofiar w czasie wypadków. Amerykanie liczyli, że będzie to równie trudne, jak powiedzmy, wyprawa na Księżyc. Okazało się trudniejsze.
Opracowano kilka modeli samochodów, coraz lepszych -- wprowadzono strefy zgniotu, rozbudowano zderzaki, wprowadzono pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, itp. (Zresztą, wiele z tych wynalazków weszło później do normalnego użytku, choć zwykle po wielu modyfikacjach.)
Problemów było wiele. Po pierwsze, samochody zrobiły się droższe, cięższe, więcej paliły i były szkaradne. A zapewniam Cię, że wiele osób wybierze samochód mniej bezpieczny, byle był tańszy, ładniejszy i bardziej dynamiczny. (Ba! Znam ludzi, którzy lekceważą naprawę poduszek bezpieczeństwa z powodów ekonomicznych...)
Oprócz kwestii braku klientów, pojawiła się kwestia dynamiki. Co z tego, że samochód lepiej znosi wypadki, skoro przy większej masie, trudniej nim manewrować i go rozpędzać, a przede wszystkim -- hamować. Samochód więc, lepiej znosząc wypadki, łatwiej im ulegał...
Poza tym -- zabezpieczenia, choć podniosły poziom bezpieczeństwa, nie spełniły wymagań sponsora (rządu USA), czyli nie uczyniły samochodu w pełni bezpiecznym.
Z tej historii płynie jednak i pozytywny wniosek -- jak wspomniałem wyżej, wiele rozwiązań w końcu się przyjęło. Przyjęły się często najpierw jako wyposażenie dodatkowe, w samochodach mniej ekstremalnych, łącząc wyższy poziom bezpieczeństwa z akceptowalną ceną, estetyką, dynamiką. I od tego czasu w gruncie rzeczy mamy ciągły postęp w zakresie bezpieczeństwa konstrukcji samochodów. Można narzekać na jego tempo, ale to głównie kwestia oczekiwań (i portfeli) klientów.
Warto też zwrócić uwagę na to, że działania dotyczące bezpieczeństwa, nie ograniczają się do konstrukcji (btw. samolotów też to dotyczy). Ciekawy jest program szwedzki, który pragnie wyeliminować wypadki śmiertelne. W ramach programu dba się o nawierzchnię dróg, o ich otoczenie (elastyczne rozdzielanie pasów), promocję bezpiecznych zachowań (samochody z automatyczną skrzynią biegów dla osób starszych), itp.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Często się słyszy, że bezpieczny samochód to duży samochód i to jest prawda. Skoro jednak ktoś udowodnił, że czas jest względny to bezpieczeństwo tym bardziej. Bo czym większy samochód tym bardziej niebezpieczny dla pieszego.  a bezpieczny dla osób w pojeździe. Trochę mi się śmiać chce z osób, które uważają rozmiar samochodu za panaceum na niebezpieczeństwo, w takim razie niech sobie kupią od razu busa, albo TIR'a i niech sobie jeżdżą bezpiecznie dla siebie, będąc większym niebezpieczeństwem dla innych. Trzeba zrozumieć, że to dzięki temu, że inne samochody są mniejsze, to nasz większy jest bezpieczny, ale niech wszyscy inni kupią większe i już lipa....
|
|
|  | | Kowalski (762 punktów) | >Często się słyszy, że bezpieczny samochód to duży samochód i to jest prawda. Powiedziałbym, że częściowo. Owszem -- strefy zgniotu, wytrzymałość, itp. -- to wszystko oznacza, że duże samochody są potencjalnie bezpieczniejsze. Liczy się jednak więcej czynników -- choćby droga hamowania, o której wspomniałem, czy położenie środka ciężkości. Praktyka jest więc bardziej złożona.
|
|
| |  | | Matix (5786 punktów) | Zgadza się dokładnie o tym niektórzy zapominają.
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Samochody są coraz bezpieczniejsze. Porównaj syrenkę czy trabanta z jakimkolwiek dzisiejszym samochodem. Poza tym samochód może prowadzić każdy idiota, a pilotem samolotu dureń raczej rzadko zostaje. Samolot "wiezie" różnie, nawet i 500 osób. Jednak twierdzę, że samochody też się bardzo zmieniają. Wyścigi formuły I też na to wpływają. Lecz powtarzam, gdybyś nawet czołgiem jechał jak kretyn to i tak zginiesz. > Dlaczego w coraz większej ilości modeli aut wymiana żarówki reflektora jest coraz bardziej utrudniona i wymaga np. demontażu zderzaka czy koła? Dlatego żeby dać zarobić serwisowi.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|