 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-02-2011 12:51 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Biblioteka
1 na 1 | Witam! Jednym z ważniejszych wynalazków ludzkości, uważam, są biblioteki. Dzisiejszy świat wymiany informacji jest jednak "rządzony" działaniem praw autorskich i praw patentowych. Czy to znaczy, że państwo płaci ogromne pieniądze z powodu istnienia bibliotek, czy też rozwiązanie jest inne? By na to odpowiedzieć sięgnąłem do aktu prawnego: isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970850539Jednak nie potrafiłem się tam doczytać odpowiedzi. Może ktoś z Czytelników wie, jak to działa? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Marian (5438 punktów) | O ile wiem, prawo autorskie służy wyłącznie regulacji tworzenia kopii (ang. copyright) i dlatego, jako takie, nie ma zastosowania w przypadku klasycznych bibliotek. Kiedy wypożyczamy papierową książkę, nie dochodzi do stworzenia jej kopii. Prawo patentowe również nie ma nic do rzeczy, bo reguluje ono zastosowanie technik i pomysłów, które zostały objęte patentami. Procesu wypożyczania książek nie można opatentować (na szczęście!) ze względu na tzw. wcześniejsze użycie (ang. prior use); patentem można objąć tylko pomysł nowatorski, który nie był nigdy wcześniej zastosowany, a biblioteki istniały zanim wynaleziono prawo patentowe. Fakt, że w dzisiejszym świecie prawo autorskie ma tak wielkie znacznie, związany jest z tym, że wymiana informacji zdominowana jest przez medium elektroniczne. W tym wypadku wymiana informacji zazwyczaj powoduje stworzenie kopii. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > O ile wiem, prawo autorskie służy wyłącznie regulacji tworzenia kopii (ang. copyright) i dlatego, jako takie, nie ma zastosowania w przypadku klasycznych bibliotek. Kiedy wypożyczamy papierową książkę, nie dochodzi do stworzenia jej kopii. To nawet ciekawe zagadnienie. Czyli nie mogę sobie kserować książki, jeśli ją kupiłem?
> Fakt, że w dzisiejszym świecie prawo autorskie ma tak wielkie znacznie, związany jest z tym, że wymiana informacji zdominowana jest przez medium elektroniczne. W tym wypadku wymiana informacji zazwyczaj powoduje stworzenie kopii. Ale sprzedaje się też tzw. eBooki. Czyli kwestia jest taka, czy klient stanie się posiadaczem na stałe, czy tylko na chwilę.
Ale ogólnie rozumiem, że biblioteka nic nie płaci. Czyli chodząc do niej nie nabijam kiesy autorom choćby i najdurniejszych książek, które w niej widzę?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>To nawet ciekawe zagadnienie. Czyli nie mogę sobie kserować książki, jeśli ją kupiłem? Możesz, na własny użytek, nie do rozpowszechniania. To też się mieści w ramach dozwolonego użytku.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>To nawet ciekawe zagadnienie. Czyli nie mogę sobie kserować książki, jeśli ją kupiłem? >Możesz, na własny użytek, nie do rozpowszechniania. To też się mieści w ramach dozwolonego użytku. A to jeszcze jedno pytanie. Mam płytę z muzyką, ale format plików nie pozwala mi jej odtwarzać w samochodzie. Kopiuję ją na odpowiedni dla odtwarzacza samochodowego format. Tracę oryginał - czy mam prawo do kopii sporządzonej w ramach dozwolonego użytku?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Masz, tylko nie możesz jej rozpowszechniać. Oczywiście pasażerowie Twojego samochodu są twoim najbliższym kręgiem znajomych, więc możesz ją odtwarzać w ich obecności, ale już publicznie, na parkingu, żeby wszyscy słyszeli, to nie. Pozdrawiam
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Pytanie jest takie - czy ona zastępuje mi oryginał, czy mam mniejsze prawa przez to że straciłem oryginał, a została mi kopia (mogę mieć fakturę, więc wiadomo, że oryginał miałem).
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Ja jestem zdania, że także w przypadku praw autorskich powinna obowiązywać zasada domniemania niewinności. Czyli to nie Ty powinieneś dowodzić, że nie dopuściłeś się naruszenia praw autorskich, np. okazując się oryginałem czy paragonem ze sklepu. To oskarżyciel powinien dowieść, że przykładowo, zdobyłeś daną kopię nielegalnie, a to może być trochę trudne... Na tym ja być opierał linię obrony  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zasadniczo nie potrzebuję linii obrony. Ciekawi mnie tylko, na ile mogę "zmieniać" oryginał na "inną wersję", z tą samą zawartością. Na przykład drukuję książkę, którą kupiłem, drukuję na wodoodpornym papierze, bo lubię czytać w wannie (nie lubię, ale to przykład; znam osoby, które lubią). Niszczę wersję oryginalną. Czy moja nowa wersja ma te same prawa co oryginał - czy moge ją odsprzedać legalnie, czy będzie to nielegalne rozpowszechnianie?
Nie chodzi mi też o jakiś przekręt, ani coś, co jest poniżej, a do czego byłaby mi potrzebna linia obrony. Parę lat temu sklepy ze sprzetem komputerowym skupowały stare obudowy od kompów (razem z przestarzałą zawartością zwykle), o ile miały naklejki oryginalności windowsa xp lub 2000. Kompletowały sobie "środek" (zawartość w obudowie). Wgrywały windowsa, który w czarodziejski sposób dzięki naklejce stawał się oryginalny. Wszystko zgodnie z prawem. Ponieważ nie musiały dzięki takiemu postepowaniu kupować systemu operacyjnego wychodziły na całkiem spory plus (jeśli sprzedały używanego składaka).
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > Zasadniczo nie potrzebuję linii obrony. Ciekawi mnie tylko, na ile mogę "zmieniać" oryginał na "inną wersję", z tą samą zawartością. Ach, teraz rozumiem. > Niszczę wersję oryginalną. Czy moja nowa wersja ma te same prawa co oryginał - czy moge ją odsprzedać legalnie, czy będzie to nielegalne rozpowszechnianie? Sądzę, że kopia to wciąż kopia, więc nawet po stracie oryginału nie można jej rozpowszechniać. Ale jest podobny problem. Załóżmy, że nabywam pewien utwór. Tworzę kopię na własny użytek, po czym oryginał odsprzedaję innej osobie. Ta osoba również tworzy kopię na własny użytek i znów odsprzedaje oryginał. Nie widzę, żeby gdziekolwiek dochodziło do naruszenia praw autorskich, ale proceder jest ewidentnie sprzeczny z ideą ich istnienia, bo de facto dochodzi do rozpowszechnienia utworu, z czego jego właściciel nie zarabia ani złotówki. Kiedy prawo autorskie powstawało, sprawy były prostsze. Żeby powielić utwór, trzeba było posiadać własną prasę drukarską (albo mozolnie przepisywać), co było niepraktyczne. Teraz każdy posiadacz fotokopiarki albo skanera i drukarki jest w stanie to zrobić, nie wspominając już nawet o treściach elektronicznych. Może Meretseger będzie znała rozwiązanie tego problemu. Sprawia wrażenie osoby, która się na tym zna. > Parę lat temu sklepy ze sprzetem komputerowym skupowały stare obudowy od kompów (razem z przestarzałą zawartością zwykle), o ile miały naklejki oryginalności windowsa xp lub 2000. A to taka ciekawa osobliwość, bo owa naklejka stanowiła dowód zakupu. Idea sama w sobie ciekawa, bo taką naklejkę trudniej skopiować, niż oprogramowanie. Teraz chyba od tego już odeszli z uwagi na temu podobne praktyki. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ale ja bym nawet był w stanie udokumentować zniszczenie oryginału. Ciekawi mnie sama możliwość posiadania legalnie w zamian kopii. Może Meretseger wie.  Egipska bogini. Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Sporządzenie i posiadanie kopii na własny użytek jest całkowicie legalne, niezależnie od tego, czy oryginał nadal masz, czy już nie. Możesz sobie legalnie nabytą w księgarni papierową książkę skopiować np. do formatu pdf i używać - to też jest legalne. Nie wolno tylko sprzedawać (a nawet rozdawać) płyt z takim pdf-em. Rzeczywiście, z racji wykonywanej pracy mam sporo do czynienia z prawem autorskim, chociaż absolutnie prawnikiem nie jestem  "Specjalizuję się" w wykonywaniu i rozpowszechnianiu zdjęć obiektów zabytkowych, stanowiących własność muzeów, instytucji badawczych itd.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Czy biblioteka nie może sobie zrobić kopii książki w celach wypożyczania?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Czy biblioteka nie może sobie zrobić kopii książki w celach wypożyczania? Tak, jeśli to będzie zgodne z p. 2 art. 28 - może sporządzać egzemplarze utworów rozpowszechnionych (kopie książek), jeśli ... i tu można się na przykład powołać na konieczność ochrony zbiorów. Każde wypożyczenie w pewnym stopniu niszczy oryginał, więc biblioteka w celu jego ochrony może wypożyczać kopię.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ale to jest zamienne. Czytelnik z tego nie ma zysku, w sensie nie będzie wypożyczenia dwóch egzemplarzy.  Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Na przykład drukuję książkę, którą kupiłem, drukuję na wodoodpornym papierze, bo lubię czytać w wannie (nie lubię, ale to przykład; znam osoby, które lubią). Niszczę wersję oryginalną. Czy moja nowa wersja ma te same prawa co oryginał - czy moge ją odsprzedać legalnie, czy będzie to nielegalne rozpowszechnianie?Prawo autorskie nie mówi nic o źródle, z którego pozyskałeś kopię, mówi tylko, że: ----------------- Art. 23. 1.27) Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. 2.28) Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. ----------------- Zatem kopia kupionej książki/piosenki/filmu jest tak samo legalna, jak kopia uzyskana od przyjaciela, czy pobrana z netu. Na odsprzedawanie kopii (nawet przyjacielowi / rodzinie) przepis ten raczej nie pozwala. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Aha, a masz może jakiś akt prawny na poparcie?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
|  | 3 na 3 | Marian (5438 punktów) | > Czyli nie mogę sobie kserować książki, jeśli ją kupiłem? Zdaje się, że kopiowanie na własny użytek jest dozwolone. Rozpowszechnianie kopii, jeśli właściciel praw autorskich nie wyraził zgody, jest nielegalne (chyba, że osoba której udostępniamy taką kopię pozostaje w związku osobistym – art. 23.2 Ustawy o Prawie Autorskim). > Ale sprzedaje się też tzw. eBooki. Czyli kwestia jest taka, czy klient stanie się posiadaczem na stałe, czy tylko na chwilę. Staje się posiadaczem danej kopii, ale podobnie jak w przypadku powyżej, to go nie uprawnia do rozpowszechnia kopii. > Czyli chodząc do niej nie nabijam kiesy autorom choćby i najdurniejszych książek, które w niej widzę? Zgadza się, aczkolwiek biblioteka musiała wcześniej nabyć daną kopię. > Aha, a masz może jakiś akt prawny na poparcie? Ustawa o Prawie Autorskim. Co do bibliotek, to okazuje się, że są one explicite ujęte w tej ustawie w art. 28: Cytat:Biblioteki, archiwa i szkoły mogą: 1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich działań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych
Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> Ustawa o Prawie Autorskim. Co do bibliotek, to okazuje się, że są one explicite ujęte w tej ustawie w art. 28:> Cytat:Biblioteki, archiwa i szkoły mogą: >1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich działań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych > To mi wyjaśnia wszystko. W zasadzie jeszcze wynikła kwestia poboczna, czyli "dozwolony użytek", bo przy nim jest $23.2: "Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego." Bo nie wiem, co to prawnie znaczy "związek osobisty" - dodanie kogoś do znajomych na facebooku pod to podpada? Oraz, co znaczy prawnie "pozostawanie w stosunku towarzyskim" - jak wyżej? Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Zapewne chodzi o znajomych, przyjaciół, kolegów, itp. Prawo bywa, niestety, nieprecyzyjne. To nie jest dziedzina ścisła. Zatem pozostaje to do interpretacji sądu w razie zarzutu o naruszenie praw autorskich. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Bo nie wiem, co to prawnie znaczy "związek osobisty" - dodanie kogoś do znajomych na facebooku pod to podpada?Powyższe prawo powstało w czasach, gdy nie było facebooka. Ba w czasach, gdy w kraju nad Wisłą nie słyszano jeszcze o necie. Myślę, że związek osobisty oznacza tu relację mającą miejsce w realu. Naturalnie, czy kogoś trzeba raz spotkać, 5 razy, czy 50 to już ci nikt nie odpowie :p seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Powyższe prawo powstało w czasach, gdy nie było facebooka. Ba w czasach, gdy w kraju nad Wisłą nie słyszano jeszcze o necie. Myślę, że związek osobisty oznacza tu relację mającą miejsce w realu. Naturalnie, czy kogoś trzeba raz spotkać, 5 razy, czy 50 to już ci nikt nie odpowie :p Hmm. Ciekawe. Pomyślę, jak sprawdzić, czy to prawda. Może były jakieś sprawy sądowe, w których miało miejsce określenie, czy to się odnosi do mediów elektronicznych.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
1 na 1 |
4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
W grę wchodzi dozwolony użytek. isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19940240083 tekst ujednolicony. Oddział 3, Dozwolony użytek chronionych utworów, art. 28.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Cały wątek powstał z pytania - dlaczego nie ma internetowych bibliotek, skoro są internetowe księgarnie eBooków. Odpowiedź to - niemożność dzielenia się kopią dzieła.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zdaje mi się, że tam są książki, co do których wygasły prawa autorskie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Możliwe, że masz rację. Wklepałam w wyszukiwarkę kilka nazwisk żyjących i niedawno zmarłych pisarzy i nie znalazłam.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >Może ktoś z Czytelników wie, jak to działa? Generalnie i prawa autorskie, i prawa patentowe, są na całym świecie dość jednolite, a w każdym razie podobne. Grupy interesów (firmy farmaceutyczne, organizacje praw autorskich, za poparciem zainteresowanego USA) spowodowały natomiast ujednolicenie tych przepisów na dość horendalnych warunkach. Patent trwa zwykle 20 lat i może być w przypadku leków przedłużany. To gwarantuje duże zyski koncernów farmaceutycznych i dokłada się do wysokich cen leków. Materialne prawa autorskie wygasają aż po 70 latach od śmierci autora, co gwarantuje w licznych przypadkach kompletne zapomnienie autora. Oczywiście, sporo jest argumentów za potrzebą porządnej ochrony patentowej (koszty wynalazku) i autorskiej (dobrobyt żony i dzieci autora), ale to co jest obecnie, jest posunięte bardzo daleko na ciemną stronę Mocy.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|