Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Kultura" chopinowska

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
24-02-2011 08:21Meretseger (61860 punktów)"Kultura" chopinowska
Ocena 4 na 4
Z kilkudniowym opóźnieniem przeczytałam w Internecie wiadomość o wydaniu niebagatelnym kosztem ok. 30 tysięcy euro komiksu, który miał promować muzykę Chopina wśród niemieckiej młodzieży. Niedawno na forum wałkowaliśmy kwestię wulgaryzmów przy okazji bluzgu Durczoka i osobiście byłam zdania, że dalece nie w każdej sytuacji użycie wulgaryzmu jest wskazane. Nadal jestem tego samego zdania, przy czym o ile na Durczoka ostatecznie można machnąć ręką, sam sobie i nikomu innemu świadectwo wystawił, to w przypadku inkryminowanego komiksu ktoś powinien za to odpowiedzieć. Nie mam powodu nie wierzyć Sikorskiemu, że nie miał o treści komiksu pojęcia, trudno, żeby minister sam zajmował się takimi rzeczami, skoro ma od tego ludzi, ale teraz, gdy już mleko się wylało, powinien się domagać od personelu wylania osoby odpowiedzialnej za zmarnowanie pieniędzy na coś, co mogło się stać polską kompromitacją.
Czy musimy się promować w TAKI sposób?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Meretseger (61860 punktów)
Na inny temat, ale w tym samym klimacie: billboard - poniekąd "dzieło" Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Rzeczywiście - haft

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
24-02-2011 17:35 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
Podobno im lepsze techniki informacyjne,
tym czystsze ściany publicznych toalet...
24-02-2011 22:09 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Na inny temat, ale w tym samym klimacie: billboard

Gdyby mogło pomóc, to by mi się podobało


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Komiksu nie widziałem - ale jeśli wierzyć temu, to znowu z igły widły zrobiono.

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
24-02-2011 09:59 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Widać jestem kołtunem, bo słowo "ch...j" w dymku w komiksie przeznaczonym na eksport dla młodzieży cokolwiek mnie razi. Może dla pana Wielińskiego to słownictwo codzienne, dla mnie nie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
24-02-2011 10:23 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Widać jestem kołtunem, bo słowo "ch...j" w dymku w komiksie przeznaczonym na eksport dla młodzieży cokolwiek mnie razi. Może dla pana Wielińskiego to słownictwo codzienne, dla mnie nie.

Jasno wyłuszczył, że zamieszczone wulgaryzmy miały jedynie przydać realizmu scenom więziennym - nie sugerował wcale, że taki język to normalka.

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
24-02-2011 10:41 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. zamieszczone wulgaryzmy miały jedynie przydać realizmu scenom więziennym
Ale co to ma wspólnego z propagowaniem muzyki Szopena? Przecie wśród jego nut nie ma tak prostackich .. dysonansów.
27-02-2011 00:48 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Ale co to ma wspólnego z propagowaniem muzyki Szopena? Przecie wśród jego nut nie ma tak prostackich .. dysonansów.

No tak, w końcu to taka odczłowieczona i wzniosła muzyka.

Właściwie jak się nad tym zastanowić, to lepiej sobie darować promowanie takich abstrakcji.
24-02-2011 10:43 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Aczkolwiek moim skromnym zdaniem sceny więzienne wraz z przynależnym im językiem to niekoniecznie najlepszy sposób promocji Chopina. Już bardziej Pasikowskiego czy Masłowskiej.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
24-02-2011 10:52 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Eee, no przecie Naród słusznie się chlubi, że ony Szopen garściami z ludowej kultury czerpał .


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Eee, no przecie Naród słusznie się chlubi, że ony Szopen garściami z ludowej kultury czerpał .
Czerpał to co najlepsze, czy to co najgorsze?

@@@
.
25-02-2011 22:27 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Czerpał to co najlepsze, czy to co najgorsze?

I jedno, i drugie, jak na geniusza przystało.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
24-02-2011 11:17 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Komiksu nie widziałem - ale jeśli wierzyć temu, to znowu z igły widły zrobiono.
Myślę, że link to trochę mało. Warto tu przytoczyć myśl Pana redaktora Bartosza Wielińskiego:
Zupełnie nie rozumiem tego oburzenia. Być może w Polsce nadal tak jest , że nasi rodzimi kołtuni nie rozumieją sztuki, nie rozumieją komiksu, nie rozumieją tego co się wokół nich dzieje
Jest to czysty przejaw nowego wolnego dziennikarstwa. To, że nie akceptuję, gdy za państwowe pieniądze ch.je mi się wciska jest przejawem mojego kołtuństwa, a nie dobrego smaku. Cholera, taki kołtun ze mnie, że nawet parę erotycznych komiksów z adekwatnym słownictwem trzymam w domu jako dzieła sztuki edytorskiej.
Tylko, że u mnie nikt głów nie pozamieniał.

Proszę się zastanowić, dla jakiego odbiorcy i w jakim celu został ten komiks przygotowany. Gdyby był w normalnej sprzedaży, wydany za prywatne (inwestorów) pieniądze, nie miałbym nic przeciwko niemu, choć raczej bym nie kupił, znam lepszych rysowników i teksty celniejsze.

Pozdrawiam.

@@@
24-02-2011 11:57 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że link to trochę mało. Warto tu przytoczyć myśl Pana redaktora Bartosza Wielińskiego:
>Zupełnie nie rozumiem tego oburzenia. Być może w Polsce nadal tak jest , że nasi rodzimi kołtuni nie rozumieją sztuki, nie rozumieją komiksu, nie rozumieją tego co się wokół nich dzieje

Nie upieram się przy obronie przedmiotowego wydawnictwa. Trudno jednak przeczyć, że komiks to w końcu nie filharmonia. Do jego gatunkowej specyfiki należy m. in. duża tolerancja dla treści uznawanych gdzie indziej za wulgarne.

>Proszę się zastanowić, dla jakiego odbiorcy i w jakim celu został ten komiks przygotowany.

Jako człowiek - chcąc nie chcąc - zakażony jakoś paranoicznym klimatem polskiej sceny polityczno-medialnej raczej jestem skłonny się zastanawiać w jakim celu z byle czego aferę narodową zrobiono. Nie zdziwiłyby mnie jakieś ruchy personalne w MSZ na przykład.

> znam lepszych rysowników i teksty celniejsze.

Jak pisałem - nie znam dzieła, nie mogę go ocenić.

Wątek "lepszych" i "gorszych" treści kultury ludowej w czasach Szopenowych wolałbym na bok odłożyć.

EDIT: Tutaj i tutaj więcej o przedmiotowym komiksie - zwłaszcza z perspektywy jego wydawcy. A przede wszystkim warto posłuchać rozmów Cezarego Łasiczki w TOK FM.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
24-02-2011 14:00 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Nie upieram się przy obronie przedmiotowego wydawnictwa. Trudno jednak przeczyć, że komiks to w końcu nie filharmonia. Do jego gatunkowej specyfiki należy m. in. duża tolerancja dla treści uznawanych gdzie indziej za wulgarne.
>Jako człowiek - chcąc nie chcąc - zakażony jakoś paranoicznym klimatem polskiej sceny polityczno-medialnej raczej jestem skłonny się zastanawiać w jakim celu z byle czego aferę narodową zrobiono. Nie zdziwiłyby mnie jakieś ruchy personalne w MSZ na przykład.

Zgoda!

Pozdrawiam.

@@@
.
24-02-2011 16:47 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Komiksu nie widziałem - ale jeśli wierzyć temu, to znowu z igły widły zrobiono.

Widziałem "soczyste" fragmenty. Po prostu ktoś się w MSZ-cie nagle wystraszył, bo zobaczył słowo "cweloholocaust" i zadziałała poprawność polityczna. No bo jak to? "Cwele" i "holocaust"? Zawsze się ktoś może obrazić, jak nie homoseksualiści to Żydzi. A później oczywiście doszło do tego oburzenie z powodu użytych słów uważanych powszechnie za obraźliwe, hipokryzja mediów (no bo oczywiście dziennikarze nie przeklinają) i kołtuństwo różnych pięknoduchów (no bo jak to, pokazują, że Chopin mówi ch..j? Niemożliwe, taki uduchowiony człowiek? Świętokradztwo!).
Tak jak zabrania się wieszania przez kibiców Cracovii banerów "Jude Gangu", z powodu walki z rzekomym antysemityzmem. Nikt się nie zastanawia, że nie ma tu żadnego antysemityzmu, bo ludzie którzy wieszają te banery, uważają się za "Jude".
24-02-2011 19:01 
 0 na 2
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)
>Komiksu nie widziałem - ale jeśli wierzyć temu, to znowu z igły widły zrobiono.

Jako typowy polski kołtun mam w głębokim niedomówieniu, opinię kolejnego światłego łeeksperta Gazety Wybiórczej.
Bynajmniej nie z powodów, które wyrocznia gazeciska przedstawiła.
BTW: kto to w ogóle jest? Czymże ten światły ekspert zasłynął? Drugi M. Treliński czy jak?
Rozumiem, że skoro pierwsze słowa jakich zazwyczaj uczy się obcokrajowiec przybywający w kraju nad Wisła zaczynają się na ''k'' i ''ch''itd, to warto tę tradycję kontynuować w pracach, które podobno ''kulturę'' tego kraju mają promować. No można i tak.
Tylko mnie osobiście już się niedobrze robi od takiej kultury.
Przekleństwo ma czemuś służyć, ma nadawać wypowiedzi kolorytu, wtedy kiedy to konieczne i wskazane, a nie być słownym zamiennikiem dla znaku interpunkcyjnego.
Nie mówiąc już o tym, że Chopin żył trochę więcej niż 100 lat temu, i zdaje się, że ''top'' wulgaryzmów był trochę inny.
I nie bądźmy zdziwieni, kiedy za jakiś czas, inny ekspert tej światłej gazety, będzie grzmiał i załamywał ręce nad dwunastolatkami, którzy częściej ''okraszają'' k-słowami niż niejeden grypsujący.

Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
24-02-2011 20:09 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Komiksu nie widziałem - ale jeśli wierzyć temu, to znowu z igły widły zrobiono.
>Jako typowy polski kołtun mam w głębokim niedomówieniu, opinię kolejnego światłego łeeksperta Gazety Wybiórczej.

Najwyraźniej w ogóle nie pofatygowałeś się zajrzeć pod przedłożony link...

>Przekleństwo ma czemuś służyć, ma nadawać wypowiedzi kolorytu, wtedy kiedy to konieczne i wskazane, a nie być słownym zamiennikiem dla znaku interpunkcyjnego.

...dziennikarz "Wyborczej" bowiem wyraźnie pisze i mówi, że zamieszczone przekleństwa:
1. służą właśnie nadaniu wypowiedziom określonego środowiskowego (więziennego) kolorytu
2. pojawiają się w ilości zaledwie czterech-pięciu, na pewno nie są więc zamiennikami znaków interpunkcyjnych...

>Nie mówiąc już o tym, że Chopin żył trochę więcej niż 100 lat temu, i zdaje się, że ''top'' wulgaryzmów był trochę inny.

...3. akcja opowieści toczy się w czasach nam współczesnych do postaci Chopina ogólnie tylko i nieco surrealistycznie nawiązując.

>I nie bądźmy zdziwieni, kiedy za jakiś czas, inny ekspert tej światłej gazety, będzie grzmiał i załamywał ręce nad dwunastolatkami, którzy częściej ''okraszają'' k-słowami niż niejeden grypsujący.

Nieco wyżej podaję linki, pod którymi znajdziesz odpowiedzi na swe obiekcje.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Hodża (11172 punktów)
>Czy musimy się promować w TAKI sposób?
Poruszasz tu szerszy temat wulgarności w przestrzeni publicznej, natomiast to konkretne zdarzenie z tym komiksem jest dla mnie o tyle przykre, że w dzieciństwie byłem wielkim fanem komiksów, no ale wtedy były to głównie produkty typu "Tytus..." tudzież inne, z założenia promujące praworządność i takie tam "właściwe postawy społeczne". Może warto byłoby założyć w odpowiednim dziale wątek na temat sztuki komiksu, bo pomimo tego, co widzę w internecie, nadal uważam, że to może być sztuka (a nie głupawa bazgranina dla bezmózgich przeżuwaczy papki obrazkowej). Ale też nie każdy rodzaj sztuki nadaje się do przedstawiania określonych tematów. Kilka lat temu w mediach pojawiła się wzmianka o tym, że ktoś ponoć zrobił komiks na temat obozu w Stuthofie. No właśnie. A czy gdyby ktoś zrobił operetkę o Auschwitz, to co by o tym można pomyśleć? Że nieodpowiednia forma dla wyrażenia poważnych treści? A gdyby to była opera, albo oratorium? Chociaż sądzę, że o Chopinie można by zrobić dobry komiks, tylko że brakuje po prostu utalentowanych twórców i tyle.
A cała sprawa z finansowaniem tego rodzaju wypocin kompromituje ministerstwo, pokazuje, że pracują tam ludzie, którzy nie potrafią opanować delikatnej materii promowania Polski za granicą. Może ten mały wstrząs jest dobrą stroną całej tej "afery". Dodam jeszcze, że z pewnością te egzemplarze komiksu, które przetrwają przemiał, będą miały dobre ceny na aukcjach internetowych
25-02-2011 22:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Poruszasz tu szerszy temat wulgarności w przestrzeni publicznej, ...

Nie, chodzi o wszelkie tabu. Czym jest np. wulgarność? Kogo drażni? Czy słusznie? Itp.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
spellbinder (8577 punktów)
Sam fakt tego, że coś jest wulgarne wcale nie musi świadczyć o tym, że jest beznadziejne. Dlatego też póki nie zobaczę o co tam poszło, nie będę oceniał. Pewnie o jakieś gówno, za przeproszeniem, jakiś skończony dziennikarski luj dorwał "sensacyjnego" niusa, że w komiksie jakiś przestępca powiedział... brzydkie słowo. Pytanie tylko skąd ten dziennikarz znał to brzydkie słowo! Przecież to nie wypada znać!

Nikt komiksu nie widział, ale już są słowa krytyki. Sam minister nie miał pięciu minut na kiblu, żeby to przejrzeć nawet.

No i jeszcze jedna myśl mi do głowy przyszła... absurdalna, świętokradcza, powinni mnie za to rozstrzelać... ale co tam...

Słuchajcie Państwo... a co, jeśli Chopin naprawdę kiedyś powiedział brzydkie słowo?!!!

Jeśli już miał bym jakieś zarzuty tutaj produkować, to raczej takie - dlaczego do ciężkiej cholery nie można było zrobić komiksu, który przyniesie ZYSK?! Jaki to był problem?
24-02-2011 10:10 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Sam fakt tego, że coś jest wulgarne wcale nie musi świadczyć o tym, że jest beznadziejne.
Nie mówię, że jest beznadziejne. Artystycznie może być bez zarzutu, nie wiem, nie znam się na komiksach. Za to trochę znam się na kulturze. W tym tomiku jest kilka komiksów. Nikt się reszty nie czepiał, tylko tego jednego, nie z powodu "beznadziejności", tylko wulgaryzmów właśnie.
>Nikt komiksu nie widział, ale już są słowa krytyki.
Widział, widział i dlatego powiadomił dziennikarzy.
>Słuchajcie Państwo... a co, jeśli Chopin naprawdę kiedyś powiedział brzydkie słowo?!!!
Nic. Każdy kiedyś powiedział, nie uwierzę, że nie.
>dlaczego do ciężkiej cholery nie można było zrobić komiksu, który przyniesie ZYSK?!
Można, ale akurat nie ten. To miał być materiał promocyjny, a nie komercyjny.
Na marginesie - w materiale komercyjnym ciężkie słowa by mnie nie raziły.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
24-02-2011 11:14 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Nikt komiksu nie widział, ale już są słowa krytyki.
>Widział, widział i dlatego powiadomił dziennikarzy.

No a dziennikarze rozdmuchali to do poziomu absurdu. To prasa tworzy opinie - no więc stworzyła głupią opinię i zbiera forsę na podsycaniu atmosfery starym sposobem. Więc najpierw piszą o tym, że wulgaryzm był, ale nie wiadomo do końca jaki. Potem piszą o tym, że był taki a taki wulgaryzm. Potem napiszą o tym jakie to niedopuszczalne. Potem o tym co różni ludzie sądzą na ten temat. Potem obowiązkowo postraszą więzieniem. I temat na trzy tygodnie mamy...

>>Słuchajcie Państwo... a co, jeśli Chopin naprawdę kiedyś powiedział brzydkie słowo?!!!
>Nic. Każdy kiedyś powiedział, nie uwierzę, że nie.

Nie, to bluźnierstwo... wybitni ludzie nie mogą znać *brzydkich* słów...

>Można, ale akurat nie ten. To miał być materiał promocyjny, a nie komercyjny.

Materiał promocyjny może jak najbardziej zysk przynosić i tak to się powinno robić. Nie robi się tylko dlatego, że jak nikt nie oczekuje zysku, to można zrobić byle co i być zadowolonym z pensyjki.

>Na marginesie - w materiale komercyjnym ciężkie słowa by mnie nie raziły.

A dlaczego tutaj mają razić? Z jednej strony państwo ma prawo promować pedalskie porno (w Zachęcie było), a z drugiej paru brzydkich słów w komiksie nie można zamieścić? No gdzie tu sens?
24-02-2011 11:34 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Z jednej strony państwo ma prawo promować pedalskie porno (w Zachęcie było)
Nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną. Czyli nie "pedalskie porno", tylko Ars Homo Erotica i nie w Zachęcie, tylko w Muzeum Narodowym.
www.mnw.ar(*)awy_czasowe/wystawy/art84.html
Skoro nie widzisz sensu, to ja już na to nic nie poradzę.
Zaś co do zysku, materiały promocyjne z definicji nie są nastawione na zysk. Akurat tak się składa, że na tym się znam. Wszelkie wydawnictwa, albumy, foldery, znaczki pamiątkowe i inne gadżety służą do rozdawania, nie do sprzedawania z zyskiem. Taka jest rola materiałów promocyjnych.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
spellbinder (8577 punktów)
>Nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną. Czyli nie "pedalskie porno", tylko Ars Homo Erotica i nie w Zachęcie, tylko w Muzeum Narodowym.

To nie było Ars Homo Erotica, tylko "Siusiu w torcik".

www.queerc(*)alczy-z-porno-w-zacha-cie.html
W Zachęcie było...
24-02-2011 11:58 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Ach, to... No fakt, zapomniałam o tym. Widać niespecjalnie ważne było.
Cóż, państwo promuje różne rzeczy. Nie zawsze godne uwagi.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
spellbinder (8577 punktów)
>Ach, to... No fakt, zapomniałam o tym. Widać niespecjalnie ważne było.
>Cóż, państwo promuje różne rzeczy. Nie zawsze godne uwagi.

No... na przykład francuskich kompozytorów, którzy w dodatku całkiem nieźle są rozpoznawalni.
26-02-2011 18:25 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>a co, jeśli Chopin naprawdę kiedyś powiedział brzydkie słowo?!!!

W muzyce Chopina słychać niejedną k****.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rhotax7 (3947 punktów)
Spójrz na mój nick. Rhotax -pochodzi ze świetnego polskiego komixu Funky Koval, prawa do którego ekranizacji zakupili filmowcy z USA.
Ktoś wie kim był Rhotax?

Pewnie nie wielu a Chopin jest znany i powinien kojarzyć się z kulturą o wysokim poziomie językowym a tego powinni dopilnować sponsorzy z ministerstwa by potem nie mielić. I znowu żal mi drzew.
Popieram komixy jako nośnik informacji dla młodych ale bez wulgaryzmów.

Dawno już nie miałem w ręku komixu, choć z sieci zgarnąłem Wilq-a i padam ze śmiechu z pomysłów i skojarzeń prezentowanych przez autorów. Polecam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pamiętam ten komiks z wczesnej młodości. Nie wiem, jakbym go teraz odebrał, no ale graficznie był oczywiście udany, zaś fabuła, dialogi etc., oddawały całkiem ciekawie nastrój intrygującego zderzenia dwóch kosmicznych cywilizacji - ludzkiej i tej drugiej. Rhotax był chyba kosmitą, kumplem Kowala. Lecz głowy za to nie dam.
26-02-2011 16:11 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Drogi Jacku liczyłem na to że nikt nie pamięta tej postaci by nie wyłapać minusów.
Rhotax to wróg głównego bohatera i uosobienie najemnika zimnego specjalisty od zabijania. W komixie opisany jest jako super morderca. Oczywiście ginie. Ale jego profesjonalizm i zamiłowanie do walki i broni oraz wojny bardzo mi się podobało i choć to jedynie postać fikcyjna i na pewno negatywna to ma pewien urok i prezentuje postawy fachowości w profesji gdzie jeden błąd oznacza śmierć.
26-02-2011 19:19 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Tak mi się właśnie kojarzyło, że to chyba czarny charakter był
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale był kosmitą? Z tego co pamiętam jakby przez mgłę, to w tej opowieści byli tacy niscy kosmici z większą ilością rąk, skrzyżowanie humanoidów z owadami. BYły też gogle, które służyły do widzenia różnych rzeczy związanych z ich technologią etc.
27-02-2011 23:10 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Nie 100% człowiek, poszukiwany w całym wszechświecie.
Najemnik na usługach wielkich korporacji w tym przypadku Stellar Fox.
Komix wciąż jest w sprzedaży i ma 3 części jest kultowy i cały czas aktualny nic a nic się nie zestarzał.
Ma takie smaczki jak napis na komputerze statku kosmicznego Unitra.
Polecam jest wart miana sztuki.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Z kilkudniowym opóźnieniem przeczytałam w Internecie
>wiadomość
>Czy musimy się promować w TAKI sposób?
Odpowiedź jest jedna. MUSIMY!!!
Nie potrafi Pani i ja także, odczytywać "znaków czasu".
Odrzuca mnie chamstwo i brak odpowiedzialności za słowo największych celebrytów dziennikarstwa, ale to się ludziom podoba i oglądalność rośnie.
Odrzucają mnie ubeckie metody pracy IPN, ale to rycerze bez skazy realizują sprawiedliwość dziejową.
(np. ostatnia Polityka recenzja książki Romana Graczyka o Tygodniku Powszechnym) Relatywizm moralny: - Pawka Morozow - diabeł wcielony, Graczyk czy Terlecki autorytety moralne. Telewizyjni eksperci biorący pieniądze od tych na których korzyść wydają ekspertyzy.

Prymitywizm i chamstwo przy aprobacie społecznej narasta od dwudziestu lat. Pokrywane jest misją dziejową i odcinaniem się od PRL-u. Zanikneły aspiracje kulturalne i zastąpiły je aspiracje materialne.

Abym nie wyszedł na przewrażliwionego przytoczę powiedzenie z mojego podwórka
Prostytutka to zawód i należy je szanować, ale Qrwa to charakter i należy ich omijać. (Forma ich użyta świadomie)
Nie tylko dom mnie kształtował, podwórko także i od tamtych czasów Qrestwa nie lubię, a jakoś nie mam problemów z akceptacją trafnie użytych wulgaryzmów.
Natomiast jeżeli ktoś nie czuje, że miast przyzwoitości i kultury wciska mu się gówno, to niewiele można z tym uczynić. Znacznie gorzej, gdy ludzie uważający się za kulturalną inteligencję, tego bronią. No cóż to tylko "kwestia smaku", a tego dorosły się nie nauczy.

PS. To bardzo kiepski komiks wydany za duże pieniądze i żadna obrona tego nie zmieni. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby zgodnie z nowym trendem został wydany za prywatne środki.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
spellbinder (8577 punktów)
>>Czy musimy się promować w TAKI sposób?
>Odpowiedź jest jedna. MUSIMY!!!Nie potrafi Pani i ja także, odczytywać "znaków czasu".

Ale jakie to "znaki czasu"? Mało to znanych artystów pisarzy używało brzydkich określeń w żartobliwy sposób? To nie było tak, że nagle Polacy odkryli wulgaryzmy. Że nagle naród się zrobił wulgarny - problem polegał na tym, że po wojnie sporo wulgaryzmów przejęliśmy od Ruskich.

>Prymitywizm i chamstwo przy aprobacie społecznej narasta od dwudziestu lat. Pokrywane jest misją dziejową i odcinaniem się od PRL-u. Zanikneły aspiracje kulturalne i zastąpiły je aspiracje materialne.

Tak, bo Reksio i Czterej pancerni to były po prostu ikony dobrego smaku

>Natomiast jeżeli ktoś nie czuje, że miast przyzwoitości i kultury wciska mu się gówno, to niewiele można z tym uczynić. Znacznie gorzej, gdy ludzie uważający się za kulturalną inteligencję, tego bronią. No cóż to tylko "kwestia smaku", a tego dorosły się nie nauczy.

Sami sobie ludzie biorą. I to nie jest tak, że nagle takie rzeczy się stały. Przykład z innego podwórka może - Kiedy w USA E.A. Poe wydawał powieści za darmo, doskonale sprzedawały się fantastyczne bajki o sławnych rewolwerowcach produkowane w ilościach hurtowych. Bo tak to jest, że znaczna część społeczeństwa to po prostu głąby, którzy porządnej, skomplikowanej kultury nie łykną - nie ma szans. I to dla nich jest ta masówka.

>PS. To bardzo kiepski komiks wydany za duże pieniądze i żadna obrona tego nie zmieni.

Kiepski czy nie - pytanie jak promuje. Pewnie słabo, bo też i pomysł głupi. Ale jak wiadomo w Polsce można robić głupie rzeczy i nikt człowieka do odpowiedzialności nie pociągnie - zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś "marne" pieniądze. Tu się grubą forsę marnuje...
24-02-2011 13:53 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Ale jakie to "znaki czasu"? Mało to znanych artystów pisarzy używało brzydkich określeń w żartobliwy sposób? To nie było tak, że nagle Polacy odkryli wulgaryzmy. Że nagle naród się zrobił wulgarny - problem polegał na tym, że po wojnie sporo wulgaryzmów przejęliśmy od Ruskich.
Najpierw nauczyłem się czytać, a dopiero później pisać i tak już mi pozostało. Jakoś nie bardzo jestem przekonanym, że zrozumiał Pan to co napisałem. Nie problem jest w wulgaryzmach, starych jak świat i ich używaniu, ale problem jest w schamieniu opiniotwórczej elity. Najbardziej żenujacym dla mnie jest to, że niektórzy za swoje złe wychowanie obciążają jakiś tam "Ruskich" czy socjalizm, a jednocześnie najbardziej się od nich odcinają i są najbardziej wobec nich krytyczni. Trzeba brać przykłady z dobrych, a nie złych wzorów.
Wychowany zostałem w czasach socjalizmu, ale wychowywali mnie rodzice, rodzina, szkoła, koledzy, a nie socjalizm.
Z kultury rosyjskiej przejąłem sporo dobrego, ale już jako dorosły człowiek.

>Tak, bo Reksio i Czterej pancerni to były po prostu ikony dobrego smaku
Nie potrafię się o nich wypowiedzieć, nie moje pokolenie, ale coś w nich jest skoro i dziś znajdują tak wielu odbiorców.
Kabaretom "Starszych Panów", "Dudka", czy "Tej" - jak na razie - nikt dorównać nie może. Nawet "wczorajszy" Laskowik był o niebo lepszy od dzisiejszego.
Może miałem szczęście, ale w odpowiednich momentach podsuwano mi odpowiednie książki, a ważnym jest aby tych książek było wiele. Gdzieś sobie ten mój smak wyrobiłem. Może też i na podwórku, gdzie jako chłopaki tłukliśmy się zawzięcie, ale tylko na gołe pięści i nie do pojęcia było aby kopnąć leżacego.

>Sami sobie ludzie biorą. I to nie jest tak, że nagle takie rzeczy się stały.
Albo jedno zdanie jest prawdą, albo drugie. Uważam, że to ciężka praca naszych mediów po 1990 roku. Z roku na rok efekty są coraz lepsze.

>Przykład z innego podwórka może - Kiedy w USA E.A. Poe wydawał powieści za darmo, doskonale sprzedawały się fantastyczne bajki o sławnych rewolwerowcach produkowane w ilościach hurtowych. Bo tak to jest, że znaczna część społeczeństwa to po prostu głąby, którzy porządnej, skomplikowanej kultury nie łykną - nie ma szans. I to dla nich jest ta masówka.
Nie pamiętam tych czasów, ale gdy ludzie wydają swoje własne pieniądze aby zaspokoić swoje prymitywne potrzeby to ich sprawa, znacznie gorzej, gdy na ten cel wydaje się bardzo ograniczone pieniądze państwowe.

>Kiepski czy nie - pytanie jak promuje. Pewnie słabo, bo też i pomysł głupi. Ale jak wiadomo w Polsce można robić głupie rzeczy i nikt człowieka do odpowiedzialności nie pociągnie - zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś "marne" pieniądze. Tu się grubą forsę marnuje...
Dla jednych marne, dla innych mniej marne, co do reszty zgoda.

@@@
.
24-02-2011 14:16 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Najpierw nauczyłem się czytać, a dopiero później pisać i tak już mi pozostało. Jakoś nie bardzo jestem przekonanym, że zrozumiał Pan to co napisałem. Nie problem jest w wulgaryzmach, starych jak świat i ich używaniu, ale problem jest w schamieniu opiniotwórczej elity.

Schamianiu? Bo trzynastą księgę to napisał przygłupi licealista Ludzie byli chamscy i będą chamscy. Któż inny jak nie elity potrafił przychamić najbardziej?

Najgorsze są te elity, które nurzają się w hipokryzji. Nasz wieszcz narodowy żulował po bramach, był ćpunem i pijakiem, podobnie jak Beaudelaire czy inni sławni twórcy kultury; Andersen był pierwszej wody chu**m złamanym, a robi się z nich nie wiadomo jakie owieczki święte. To był element z bonusem.

>Najbardziej żenujacym dla mnie jest to, że niektórzy za swoje złe wychowanie obciążają jakiś tam "Ruskich" czy socjalizm, a jednocześnie najbardziej się od nich odcinają i są najbardziej wobec nich krytyczni. Trzeba brać przykłady z dobrych, a nie złych wzorów.

Naśladujmy Mickiewicza! Szczać po bramach marsz, ćpać ile wlezie! Libacje! Libacje!

>Nie potrafię się o nich wypowiedzieć, nie moje pokolenie, ale coś w nich jest skoro i dziś znajdują tak wielu odbiorców.
>Kabaretom "Starszych Panów", "Dudka", czy "Tej" - jak na razie - nikt dorównać nie może. Nawet "wczorajszy" Laskowik był o niebo lepszy od dzisiejszego.

Tu ciężko się nie zgodzić. Dużo lepsze rzeczy wychodziły, kiedy nie wszystko można było powiedzieć wprost i człowiek musiał kombinować.

>Może miałem szczęście, ale w odpowiednich momentach podsuwano mi odpowiednie książki, a ważnym jest aby tych książek było wiele. Gdzieś sobie ten mój smak wyrobiłem. Może też i na podwórku, gdzie jako chłopaki tłukliśmy się zawzięcie, ale tylko na gołe pięści i nie do pojęcia było aby kopnąć leżacego.

Gdzie nie było, tam nie było. Kilka lat wcześniej w dobrym guście było urządzanie pogromów, gdzie nikt nie patrzył na fair play.
A i od ojca wiem, że oberwał kiedyś w mordę kurkiem od gazu w pysk, od dwóch starszych kolesi z podwórka. Teraz też nie każdy dzieciak chodzi z nożem, ale teraz za to takie sytuacje są nagłaśniane. Za komuny też zupa była za słona - ale nie było Internetu, ani tanich dziennikarzy, którzy każdy ochłap tak przemielą, że okrucha prawdy w tym nie zostanie.

>Nie pamiętam tych czasów, ale gdy ludzie wydają swoje własne pieniądze aby zaspokoić swoje prymitywne potrzeby to ich sprawa, znacznie gorzej, gdy na ten cel wydaje się bardzo ograniczone pieniądze państwowe.

Pełna zgoda
24-02-2011 16:06 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Schamianiu? Bo trzynastą księgę to napisał przygłupi licealista
Mamy zupełnie rożna ocenę tego co jest chamstwem.
Dla mnie "XIII księga".
Pan Tadeusz wszedł pierwszy, drżącymi rękami
Drzwi za sobą zatrzasnął. Ach! nareszcie sami.
Ach! Zosiu, ach! Zosieńko jak mi nie wygodnie
Popatrz jak tu odstaje, popatrz na me spodnie.

Czy:
Baśń o trzech braciach i królewnie
Mrok wieczorny, babcia siwa
Przy kominku głową kiwa.
Nos jak haczyk, okulary,
Coś p*****li babsztyl stary.
Snuje bajdy niestworzone
O królewnie Pizdolonie,
O trzech braciach, jak niewielu,
O matuli ich z burdelu
Opowiada stare dzieje,
A na dworze wicher wieje.
Siądźcie społem panny, smyki,
Młodojebce, stare pryki,
I nastawcie dobrze uszy,
Choć na polu śnieżek prószy.
W domu ciepło i wygodnie,
Zostaw pan w spokoju spodnie,
Bo się wnet zawoła mamy.
Cyt, uwaga, zaczynamy."

To arcydziełka nie mające nic wspólnego z chamstwem, choć jako lektury dla młodzieży bym nie tego polecił. Cenię sobie zaradność i przedsiębiorczość.

>Któż inny jak nie elity potrafił przychamić najbardziej?
No cóż takie to elity, jak sobie przychamić potrafią.

>Naśladujmy Mickiewicza! Szczać po bramach marsz, ćpać ile wlezie! Libacje! Libacje!
Każdy ma swoje wzory i wybiera z nich to co jemu pasuje.

>Tu ciężko się nie zgodzić. Dużo lepsze rzeczy wychodziły, kiedy nie wszystko można było powiedzieć wprost i człowiek musiał kombinować.
Szkoda, że o tym co było i jest wie Pan tylko od innych. Zaangażowanych po właściwej stronie. Kombinować i wtedy i teraz człowiek musi. Tylko wówczas zastanawialiśmy się co robić by się nie sprzedać, a teraz zastanawiają się jak się sprzedać. Myślę że obecna wersja jest mniej dowcipną.

>Kilka lat wcześniej w dobrym guście było urządzanie pogromów, gdzie nikt nie patrzył na fair play.
Jak zawsze - nie wszyscy bili i nie wszyscy byli bici. A jako ciekawostkę powiem, że tych chętnych do bicia było tyle samo. Jak na mój gust o wiele, wiele za dużo.

>A i od ojca wiem, że oberwał kiedyś w mordę kurkiem od gazu w pysk, od dwóch starszych kolesi z podwórka.
Jak nie należał do tych tylko obijanych i potrafił zachować godność i podwórkowy honor, to wyrósł na porządnego człowieka. Gorzej z tymi, którzy tylko brali po pysku, a teraz rządzą. Są tacy.

>Za komuny też zupa była za słona - ale nie było Internetu, ani tanich dziennikarzy, którzy każdy ochłap tak przemielą, że okrucha prawdy w tym nie zostanie.
Różne rzeczy były za komuny, wiele zła i wiele dobra, a na pewno było inaczej i na pewno nie było żadną "czarną dziurą". Szkoda, że teraz tak trudno usłyszeć lub przeczytać prawdę o tamtych czasach.
Jakoś też trudno doszukać mi się samego dobra w czasach nowych, no chyba że tevałen otworzę.

Pozdrawiam.

@@@
.
spellbinder (8577 punktów)
>To arcydziełka nie mające nic wspólnego z chamstwem, choć jako lektury dla młodzieży bym nie tego polecił. Cenię sobie zaradność i przedsiębiorczość.

Może inny kawałek wyżej wspomnianej księgi -

"Chcąc tymczasem pokazać, jak kutas p*****li.
I chcąc naukę poprzeć stosownym przykładem
Zaczął wpychać... daremnie, chociaż ruszał zadem.
Zasapał się, zapocił, chuj się nie zagłębiał,"

Taka to kultura, i tym się kur*w różni,
Od tej prezentowanej przez "ch**ów od próżni"
Jak określam zazwyczaj blokersów je**nych
że wyższa, bo wytarzana w rymach pos**nych.

A że nie mam zacięcia poetyckiego, to i ostatni rym ch***wy.

Taka jest dokładnie różnica. Jak człowiek się szmaci po bramach, ale pomiędzy jednym kacem a drugim spłodzi nie dziecko, a piękny wiersz, to od razu dostaje łatkę z napisem "kultura". A to bzdura jest, nie kultura. W szkołach się tworzy fikcyjny, propagandowy i absolutnie niestrawny obraz twórców wszelakich, a potem zostaje, że "kiedyś to była kultura".

>No cóż takie to elity, jak sobie przychamić potrafią.

No więc właśnie. Połowa znanych pisarzy to nie elity, tylko pijacy i element. Żeby daleko nie szukać - Reymont nie odebrał Nobla, bo mu "zdrowie" nie pozwoliło.

>Szkoda, że o tym co było i jest wie Pan tylko od innych. Zaangażowanych po właściwej stronie. Kombinować i wtedy i teraz człowiek musi. Tylko wówczas zastanawialiśmy się co robić by się nie sprzedać, a teraz zastanawiają się jak się sprzedać. Myślę że obecna wersja jest mniej dowcipną.

No a nie jest tak przypadkiem, że człowiek się bardziej śmieje w sytuacji, w której śmiać się nie można? Inna sprawa, że dla jednych tematem do żartów jest w tym momencie chociażby bóg, a dla innych pierdnięcie. Kwestia zasobów intelektualnych. Kiedyś mieli cyrk z clownami, tudzież filmy w których jeden drugiego kopnie w tyłek - dziś jest w tym spora kasa, więc i papki dla ciemnoty więcej.
25-02-2011 12:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Taka jest dokładnie różnica.
Trudno rozmawiać o subtelnościach, które są kwestią smaku. Nie warto dyskutować ze ślepym o kolorach, a z głuchym o muzyce i zgadzając się z Panem A że nie mam zacięcia poetyckiego, to i ostatni rym ch***wy. uważam, że nie każdy winien się brać za poezję.

>Jak człowiek się szmaci po bramach, ale pomiędzy jednym kacem a drugim spłodzi nie dziecko, a piękny wiersz, to od razu dostaje łatkę z napisem "kultura". A to bzdura jest, nie kultura.
Parę rzeczy w życiu chciałbym robić, a parę zdecydowanie nie. Nie chciałbym być sędzią ferujacym wyroki. Czasem człowiek się szmaci, a czasem życie szmaci człowieka. Nie sztuka zachować się przyzwoicie w przyzwoitych okolicznościach, sztuką pozostać przyzwoitym w okolicznościach dramatycznych.

>W szkołach się tworzy fikcyjny, propagandowy i absolutnie niestrawny obraz twórców wszelakich, a potem zostaje, że "kiedyś to była kultura".
Od szczęścia dużo zależy. Ja miałem dobrych nauczycieli, którzy potrafili przekazać nam dużo ważniejsze rzeczy jak program.

>>No cóż takie to elity, jak sobie przychamić potrafią.
>No więc właśnie. Połowa znanych pisarzy to nie elity, tylko pijacy i element. Żeby daleko nie szukać - Reymont nie odebrał Nobla, bo mu "zdrowie" nie pozwoliło.
Daj nam Boże jeszcze paru takich Reymontów i Rejów też dołóż.

>No a nie jest tak przypadkiem, że człowiek się bardziej śmieje w sytuacji, w której śmiać się nie można?
Wszystko zależy od człowieka. Śmieję się tylko, gdy mnie coś śmieszy, choć oczywiście, że czasami śmieję się tylko w duchu. Moje doświadczenie jest zupełnie inne. Zawsze tych klaskających obecnej władzy i obecnej ideologii jest zdecydowanie za dużo, a tych myślących samodzielnie i zawsze krytycznych zdecydowanie za mało.

>Inna sprawa, że dla jednych tematem do żartów jest w tym momencie chociażby bóg, a dla innych pierdnięcie.
To nie tylko dotyczy różnych ludzi, ale także kontekstu. Czasem dowcip o s.....jącym Bogu może być śmiesznym, a czasem wielce niestosownym. Tak, jak Pan napisał jest to Kwestia zasobów intelektualnych, ale także kutury, wrażliwości, poczucia humoru itd.

>Kiedyś mieli cyrk z clownami, tudzież filmy w których jeden drugiego kopnie w tyłek - dziś jest w tym spora kasa, więc i papki dla ciemnoty więcej.
Zawsze bardziej ceniłem sobie ludzi dążących do wiedzy, od tych którzy wszystkie rozumy pozjadali. Podobnie jest z kulturą. W PRL-u była powszechna dążność aby znaleźć się wśród ludzi kulturalnych, podobna do dzisiejszej aby mieć jak najwyższy status materialny.
Proszę poogladać nasze reklamy i zobaczyć czym interesują się nasze kobiety. Odważne panie feministki wolą protestować w innych sprawach, gdyż to dla nich oczywiste, że polskie kobiety interesują tylko zmarszczki i podpaski, a z dobrą podpaską i bez zmarszczek, to już na każdym stanowisku mogą zasiąść. Jak zawsze i jak wszędzie tylko kasa się liczy, a duża firma sprzedająca dużo - ma duuuże pieniądze.
Mnie głupota kobiet pokazywanych w reklamach złości, a inteligentne panie, moim zdaniem, winna obrażać.
Ale takie zdanie o reklamach, część z nich, uważa za mój antyfeminizm.

Nie nie było żadnego raju za tamtych czasów. Było zło i było dobro, ale tamte czasy już się skończyły i nie wrócą więcej. Należy zajmować się teraźniejszością i przyszłością, a i teraz jest z czego się śmiać i co krytykować.

Pozdrawiam.

@@@
.
Rafaela (2059 punktów)

>Mnie głupota kobiet pokazywanych w reklamach złości, a inteligentne panie, moim zdaniem, winna obrażać. Ale takie zdanie o reklamach, część z nich, uważa za mój antyfeminizm.
Trudno uwierzyć, iż mogą uważać to za antyfeminizm. Osobiście nie uważam, by te reklamy były skierowane do mnie, ale z tego powodu nie mam lepszego samopoczucia.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
25-02-2011 13:28 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Trudno uwierzyć, iż mogą uważać to za antyfeminizm. Osobiście nie uważam, by te reklamy były skierowane do mnie, ale z tego powodu nie mam lepszego samopoczucia.
Lubię kobiety i znam wiele znakomitych mądrych dam, ale czasem mnie denerwuje publiczne oburzenie niektórych pań na niby przedmiotowe wykorzystywanie np kobiety wypinającej zgrabny tyłeczek reklamujący dżinsy i brak reakcji na zalew reklam pokazujacych bardzo ograniczone zainteresowania kobiet. Tu też jest kwestia wyczucia i smaku.

Pozdrawiam serdecznie i trzymam za wszystkie, a szczególnie za nasze forumowe, panie kciuki.

@@@
.
Rafaela (2059 punktów)
Zgadzam się z Twoją opinią w tym temacie. Komiks miał trafić do szkół niemieckich. Wypowiadający się w tv jeden z autorów komiksu był zdziwiony taką reakcją, gdyż komiks oceniany był przez wiele osób i w stosunkowo długim czasie, a wiec nie został wydrukowany na łapu capu i dopiero po wydrukowaniu stał się skandalem.
Bezwzględnie jest dowodem m.in. na brak wyobraźni personelu ambasady.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
romaro (25211 punktów)
Ja raczej nie rozumiem tego zbulwersowania.
Ktoś użył słowo h!j, a to takie nieetyczne.
Ileż tekstów, wystaw(ta antyaborcyjna w wykonaniu klerykałów) i innych obrazów w których choć nie użyto h!!a to aż się chciałoby wykrzyczeć idźcie w h!!j z tą waszą kulturą.
Drgania to za mało, trzęsienia trzeba, by zobaczyć tragedię, na razie to są jeszcze tylko drgania. Może przesadzam.
Jaka edukacja taka kultura.
Gdy byłem w Norwegii stwierdziłem że mogę modlić się aby sobie i komuś nie zrobić krzywdy na krętych drogach norweskich. Mogę, ale co z tego. Tylu ludzi się w Polsce modli a i tak giną na drogach. Norwedzy wiedza, że na drodze, to kultura jazdy , nie pacierz, ratuje życie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie czytałem komisku, ale komiksy też potrafią być wartościowymi dziełami sztuki. Wspomnę choćby legendarnego Asteriksa. W tym wypadku jest to dzieło sztuki humoru. Uwielbiam muzykę klasyczną i w zasadzie nie słucham innej. NIe ze snobizmu, ale po prostu z niechęci do marnowania czasu na rzeczy mniej udane, skoro istnieją lepsze. Zatem Chopina słucham często, choć nie tak często, jak paru innych, jeszcze bardziej przeze mnie lubianych twórców. Jakkolwiek by nie było, to Chopin z pewnością był jednym z najwybitniejszych kompozytorów muzyki klasycznej. Zatem biada komiksowi, jeśli jest kiepski i byle jak narysowany! Jeśli chodzi o wylgaryzmy etc., to miłośnicy Chopina podkreślają też jego wielki talent literacki przejawiający się w zachowanej korespondencji. Ja bym z tym nie przesadzał - talent do pisania nasz kompozytor miał, miał też swój własny styl, ale "wielki" to może przesada... Listy Chopina pisane są dość potocznym i nie stroniącym od wulgaryzmów językiem, gdy trzeba.
Marcuch (664 punktów)
Komiksu nie czytałem, ale rzygam Chopinem na klasycznie, na dżezowo, na rockowo, na oboju i na banjo. Rzygam trzecią częścią e-moll'a, rzygam wszystkimi poltkami i rozklepanymi na płasko mazurkami. Jeśli ktoś Frycowi wsadził wiąchę w usta, chętnie rzucę okiem dla odreagowania. Na pewno za życia porządnie i twórczo klął, jak każdy artysta z jajami.
26-02-2011 12:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sądząc po jego listach, a wiadomo, że w nich starano się być cacy, bo cenzura (po)kongresówki czytała, Chopin musiał być nieźle i dość fantazyjnie wuglarny. Nie pisał też praktycznie nic o muzyce, ani o sztuce, lecz o żarciu, ploteczkach, ewentualnie sytuacji politycznej. Akurat egzystencjalność jego listów niezbyt mi się podoba. Wolę Liszta, który wprawdzie miał ataki patologicznej hipokryzji, ale za to słyszał, widział, czuł. pomagał innym arystom etc. Chopin był zawistny, nigdy nie pisał dobrze o innych kompozytorach i muzykach. Liszt wręcz przeciwnie. Ale faktem jest, że listy Liszta (jak to brzmi) zrobione są pod panującą, romantyczną estetykę. Poczciwy Węgier w życiu nie pozwoliłby sobie na chopinowską dosadność i rubaszność. Oczywiście poza listami bywało inaczej - Liszt potrafił się nieźle sprzeczać z innymi, zmieniał też kobiety i światopoglądy jak rękawiczki.

Uwaga dla feministek - dziwi mnie, że George Sand wytrzymała z Fryckiem tak długo. Nasz kompozytor ani razu nie zająknął się o treści jej książek. Dopiero kryptobiograficzna powieść napisana w ramach kłótni pod koniec ich związku wywołała zainteresowanie Chopina, gdyż nie był tam ukazany w sposób do końca pozytywny. Sand była wolnomyślicielką i zarzucała Chopinowi straszliwą dewocję rodem z prowincjonalnej Polski. Wiele wskazuje na to, iż brak uszanowania katolickich ukazów wywoływał ataki gniewu ze strony Chopina, który mimo to żył w jawnym związku z żoną innego mężczyzny i ich dziećmi...
27-02-2011 01:52 
 Ocena 3 na 3
Street Dembowski (25 punktów)
Trudno się zgodzić z Twoją charakterystyką postaci Chopina.

>Sądząc po jego listach, a wiadomo, że w nich starano się być cacy, bo cenzura (po)kongresówki czytała, Chopin musiał być nieźle i dość fantazyjnie wuglarny.

Co do cenzury (po)kongresówki, to wiele listów pisał poza Polską, gdzie carską cenzurą nie trzeba było się przejmować. Wulgarny Chopin nie był. Potrafił być w listach dowcipny, ironiczny, autoironiczny, złośliwy, niesamowicie spostrzegawczy, z talentem słowotwórczym (np. "jest czątek, nie ma początku"), lapidarny, oficjalny, elegancki, serdeczny, bezpośredni, dosadny. Wulgarny nigdy. No może czasem pozwolił sobie na mocniejsze słowo, ale to na zasadzie szczypty soli dodanej do dania głównego. Wulgarny to wg słownika PWN "ordynarny, nieprzyzwoity, prostacki, trywialny, grubiański". Taki Chopin nie był ani w listach, ani w życiu, ani w swojej muzyce. Dlatego komiks choćby odrobinę wulgarny pasuje do Chopina jak pięść do nosa (u Chopina, jak wiadomo, bardzo wydatnego).

Nie pisał też praktycznie nic o muzyce,

Nieprawda. Nie był typem artysty "ględzącego" o sztuce, wolał ją uprawiać niż o niej mówić, ale parę przykładów proszę bardzo: o Romansie z Koncertu e-moll:"Nie ma to być mocne, jest ono więcej romansowe, spokojne, melancholiczne [...]Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale przy księżycu"; o Opusie 35: "Ja tu piszę Sonatę Si b mineur, w której będzie mój marsz, co znasz. Jest Allegro, potem Scherzo mi b mineur, marsz i finałek niedługi[...] lewa ręka z prawą ogadują po marszu";o Fantazji f-moll: "Dziś skończyłem Fantazją-i niebo piękne, smutno mi na sercu-ale to nic nie szkodzi. Żeby inaczej było, może by moja egzystencja nikomu na nic się nie przydała".

ani o sztuce, lecz o żarciu, ploteczkach, ewentualnie sytuacji politycznej.Wolę Liszta, który wprawdzie miał ataki patologicznej hipokryzji, ale za to słyszał, widział, czuł. pomagał innym arystom etc. Chopin był zawistny, nigdy nie pisał dobrze o innych kompozytorach i muzykach. Liszt wręcz przeciwnie.

Chopin nie był zawistny, to bzdura. Był co najwyżej bardzo krytyczny wobec współczesnych mu sław. Nie cenił muzyki Schumanna ani Liszta, ale ze współczesnych wysoko oceniał Belliniego, chwalił muzykę Webera. Po przyjeździe do Paryża i wizycie w Operze stwierdził: "Meyerbeer się unieśmiertelnił". Niezwykle chwalił umiejętności pianistyczne Liszta. Innym artystom, zwłaszcza z Polski, Chopin chętnie pomagał, ale jeśli mu się jako muzycy nie podobali, potrafił w listach krytykować ostro. Znanemu wirtuozowi Karolowi Lipińskiemu życzliwie pomógł, ale gdy Lipiński zdradził się z prorosyjską lojalnością, Chopin się z nim pokłócił. A z kompozytorów wcześniejszych uwielbiał Bacha i Mozarta, to byli jego muzyczni idole (cóż, miał świetny gust), cenił też i grał Beethovena. W stosunku zaś do siebie samego jako kompozytor Chopin był niezwykle wymagający i krytyczny, szeregu swoich utworów nie chciał publikować, bo uważał, że nie są godne publiczności. Jaka szkoda, że współcześni "artyści" komiksu nie miewają takich samokrytycznych refleksji.

>Uwaga dla feministek - dziwi mnie, że George Sand wytrzymała z Fryckiem tak długo. Nasz kompozytor ani razu nie zająknął się o treści jej książek.
Jednak kwestie muzyczno-estetyczne George Sand konsultowała z Chopinem i ich poglądy były często zbieżne.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja uwielbiam muzykę Chopina, ale nie ma sensu go aż tak idealizować. Naprawdę, obcował na codzień z wieloma artystami. Ani razu nie napisał nic dobrego o kompozycji Liszta, Schummana, etc. Nawet na swoich recitalach nie grał utworów swoich żyjących kolegów.

Jeśli chodzi o wzmianki o muzyce, to wybrałeś praktycznie wszystkie. A listów zachowało się sporo. Wiele z nich pisanych było do osób zainteresowanych sztuką.

Ale oczywiście, nieważne - jeśli ta część komiksu, której nie czytałem, jest wulgarna dla samej wulgarności, nie ma to zupełnie sensu. Nie należy jednak zakładać, iż Chopin nigdy nie zachowywał się wulgarnie i grubiańsko.

Z Lipińskim podałeś być może wersję wybielającą Chopina. Nasz kompozytor raczej bywał egotyczny. Skupiał się bardziej niż inni tylko i wyłącznie na swojej karierze, co usprawiedliwia w dużej mierze jego choroba.

Czyli jeszcze raz - CHopin nie był ideałem. Ale nie musiał nim być. Nie był wykładowcą etyki, tylko wielkim kompozytorem. Najważniejsze, że umiał poddawać krytycznemu osądowi doskonałe już swoje kompozycje i czynić je jeszcze doskonalszymi.
27-02-2011 22:10 
 Ocena 1 na 1
Street Dembowski (25 punktów)
W zasadzie się zgadzamy generalnie, to znaczy obaj uwielbiamy muzykę Chopina. Chodzi tylko o pewne niuanse i nieścisłości.

>Ja uwielbiam muzykę Chopina, ale nie ma sensu go aż tak idealizować.
Naprawdę, obcował na codzień z wieloma artystami. Ani razu nie napisał nic dobrego o kompozycji Liszta, Schummana, etc. Nawet na swoich recitalach nie grał utworów swoich żyjących kolegów.


Jak mógł napisać coś dobrego o kompozycji Liszta, skoro te utwory najwyraźniej nie podobały mu się? Cenił go jako pianistę, ale miał do niego dość ironiczny stosunek. Chłód Chopina można tak wytłumaczyć, że najlepsze kompozycje Liszt napisał dopiero po śmierci Chopina, być może więc dojrzałe utwory Węgra przemówiłyby do Polaka. Stylu Schumanna najwyraźniej też nie lubił. Jego prawo, to jeszcze nie znaczy, że był zawistny, jak sugerujesz. Nie masz racji pisząc, że nie grał utworów swoich kolegów. Grał Grand Duo op.135 Hillera czy Sonatę Moschelesa razem zresztą z Moschelesem. Co do recitalów, to w zasadzie Chopin nie dawał recitali, ten termin wprowadził ok.1840 Liszt na potrzeby swoich koncertów, Chopin natomiast prawie zawsze występował razem z innymi artystami. No i nie lubił występów w dużych salach, nie można go tu w ogóle porównywać z Lisztem, lwem estrady. Występując niezwykle rzadko poza salonami Chopin dawał się słyszeć najczęściej w swoich utworach, czego zresztą publiczność właśnie oczekiwała.
>Jeśli chodzi o wzmianki o muzyce, to wybrałeś praktycznie wszystkie. A listów zachowało się sporo. Wiele z nich pisanych było do osób zainteresowanych sztuką.

Mogę podać inne wzmianki o muzyce, choć przyznaję, rzadko o muzyce pisał. Wolał widocznie grać i komponować, improwizować.

Nie należy jednak zakładać, iż Chopin nigdy nie zachowywał się wulgarnie i grubiańsko.
Dlaczego, skoro wszyscy podkreślali, że był wytworny, odznaczał się bardzo wysoką kulturą osobistą, wyniesioną z domu rodzinnego.

>Z Lipińskim podałeś być może wersję wybielającą Chopina.
Z tego, co wiem, to nie jest żadna wersja, tylko fakt biograficzny.

Nasz kompozytor raczej bywał egotyczny. Skupiał się bardziej niż inni tylko i wyłącznie na swojej karierze, co usprawiedliwia w dużej mierze jego choroba.
Naprawdę nie znasz chyba wystarczająco jego biografii, a formułujesz ostre i krzywdzące opinie, oparte bardziej na Twoich wyobrażeniach niż wiedzy. Skąd w takim razie liczne występy charytatywne w życiu Chopina? I to od debiutu w wieku 9 lat, przez występ w Dusznikach, aż do koncertów, które nawet czasem współorganizował na rzecz polskich emigrantów. Gdy był już śmiertelnie chory, w Londynie dał ostatni występ w życiu-charytatywny. Czy to też według Ciebie jest skupianie się tylko i wyłącznie na swojej karierze?

>Czyli jeszcze raz - CHopin nie był ideałem. Ale nie musiał nim być.

Oczywiście, że nie był ideałem. Choć jako artysta był co najmniej wyjątkowo bliski ideału. Chodzi mi tylko o to, by nie krzywdzić go opiniami, jakie głosisz, że bywał wulgarny czy zawistny i egotyczny, bo to po prostu nieprawda. Był wyjątkowo porządnym, szlachetnym człowiekiem, potrafiącym się zachować. Na tle wielu artystów wyróżniał się właśnie jako człowiek, gdy się pomyśli o takim Wagnerze piszącym artykuł (bo ten to pisał o muzyce ile wlezie) pod uroczym tytułem "Problem żydostwa w muzyce" albo nawet o niektórych zachowaniach Beethovena, gdy był w złym humorze albo o infantylnie nieprzyzwoitych listach Mozarta do kuzynki.
Ja rzecz jasna nie chcę go idealizować, bo był człowiekiem z krwi i kości, nie tylko genialnym ale i wesołym i autoironicznym, pełnym sprzeczności, pewnie by się trochę uśmiał z tej naszej wymiany zdań. Jako romantyk był zresztą wyjątkowo racjonalny w swoim postępowaniu, rzeczowy, logiczny, mocno stąpający w codziennym życiu po ziemi, co chyba może mu przysporzyć wielu zwolenników na portalu "Racjonalista". Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Widzę, że wyjątkowo lubisz Chopina i bardzo mnie to cieszy, gdyż jego muzyka jest jednym z największych skarbów ludzkości. Nie wiemy, jaki on był. Z chęcią zgodzę się z twoimi opiniami, zwłaszcza, że posiadasz ogromną wiedzę na jego temat. Nawet jeśli był inny, niż sądzisz, jakie to ma znaczenie? Jego muzyka pozwala nam myśleć o nim jak najlepiej. O Wagnerze też nie myślę źle. Był wprawdzie antysemitą, ale była to niestety postawa niemal oczywista w owych czasach wśród Europejczyków. Myślę, że nawet Chopin myślał o Żydach z pewnym dystansem, choć oczywiście daleko mu było do zaciekłości Wagnera, który czuł się osobiście dotknięty przez żydowskiego kompozytora oper francuskich Meyerbeera, którego swoją drogą Chopin cenił wyjątkowo wysoko, jeśli można wyciągać jakiekolwiek wnioski na podstawie tak niewielkich wzmianek na ten temat.

Jeśli chodzi o Sand, to jednak smutne jest dla mnie to, iż mężczyzna, który spędził tyle lat z kobietą, nie pisał o jej książkach. Nie okazały się one tak wielkie jak muzyka Chopina, ale nie były zupełnie pozbawione wartości. W drugą stronę, tak jak rzekłeś, Sand ceniła rady swojego ukochanego.

Ten komiks, którego na oczy nie widziałem, przynajmniej na naszym forum odegrał rolę pozytywną. Pojawił się wątek o Chopinie i pojawiły się w nim też przeróżne wypowiedzi. Kiedyś napisałem tu parę słów o Chopinie i natychmiast pojawiły się wypowiedzi o tym, jaki to on nudny etc. A cóż, pewne osiągnięcia wielkich ludzi nigdy po prostu nie przeminą. Muzyka Chopina nigdy nie będzie nudna, podobnie jak obrazy Tycjana, architektura Bramantego, czy rzeźby Berniniego. Można tych dzieł nie rozumieć, ale wiele się przez to traci. Zwłaszcza przy odrzuceniu muzyki klasycznej, która w dużej mierze jest abstrakcyjna i nie niesie w sobie kontekstów, które u innych artystów mogą utrudniać odbiór nam (nie mam na myśli ciebie) ateistom. Na przykład "Ekstaza świętej Teresy" Berniniego. Absolutnie genialna rzeźba, ale co za temat?? Sonata forepianowa nie niesie w sobie takich zgrzytów.
Kowalska (14008 punktów)
>Z kilkudniowym opóźnieniem przeczytałam w Internecie wiadomość o wydaniu niebagatelnym kosztem ok. 30 tysięcy euro komiksu, który miał promować muzykę Chopina wśród niemieckiej młodzieży.

   A co mnie jak mawia Ferdek, gówno obchodzi niemiecka młodzież i promowanie wśród niej za kasę z moich podatków Chopina? Japońska cała wie kim był Chopin, a co drugi potrafi zagrać przynajmniej jednego mazurka. I nikt tam niczego promować nie musi. Ale Polska jak zawsze, musi uszczęśliwiać innych na siłę.

   A tak przy okazji, przypomniała mi się rzecz następująca. Otóż w moim mieście jest ulica. Za komuny nazywała się Szopena. Po 1990 zmienili na Chopina. I tak jak przed wielką zmianą wszyscy wymawiali nazwisko kompozytora prawidłowo, tak po zmianie każdy zaczął je wymawiać jak chciał, umiał i każdy w poczuciu, że wymawia prawidłowo.


www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
CamelOT (915 punktów)
Jako osoba osobiście uwikłana w grafikę na przeróżne sposoby, dołączę się do chóru wujów i pozwolę sobie na wulgaryzm: graficznie ten komiks to gówno. Dno i dziesięć metrów mułu. Z uwagi na to, że promuje najgorszy 'trynd' w grafice, czyli nieuctwo, brak biegłości, pomysłu, wykształcenia i otrzaskania - nadaje się na przemiał. Przewrotnie: w ten oto sposób znakomicie reprezentuje obecną klerykalną.
Marcuch (664 punktów)
Uwielbiam debaty nad zmielonym komiksem, którego fragment gdzieś widziano!
zachaj (5239 punktów)
Wywiązała się dyskusja nad komiksem, którego tak na prawdę nikt nie widział. Tutaj link naświetlający sprawę:

komiksoman(*)rawd-na-temat-chopina/p/1.html

Fragment:

Cytat:
7. "Chopin New Romantic" to komiks pełen przekleństw

Nieprawda. "Chopin New Romantic" to antologia komiksowa, w której znajdują się prace różnych twórców z Polski i Niemiec. Do jej stworzenia zaproszeni zostali: Jakub Rebelka, Marcus "Mawil" Witzel, Jacek Frąś, Sascha Hommer, Krzysztof Ostrowski, Agata "Endo" Nowicka, Andreas Michale, Patryk Mogilnicki, Jan-Frederik Bandel, Monika Powalisz, Grzegorz Janusz. Większość z nich to zasłużeni i nagradzani (w Polsce i na świecie) artyści.

Przekleństwa pojawiają się tylko w komiksie Ostrowskiego, nikt nie ma żadnych zastrzeżeń do pozostałych 90 procent antologii.


A jakiekolwiek palenie czy niszczenie tego całego nakładu uważam za największą głupotę.
26-02-2011 13:13 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
Jeszcze jeden ciekawy fragment:

Cytat:
5. Komiks Ostrowskiego to marna prowokacja

Nieprawda. Komiks Ostrowskiego broni się jako krytyka nadętych obchodów rocznicowych, w których lubują się Polacy. Język i stylistyka wykorzystane przez artystę mają uzasadnienie. Doskonale ujął to Maciej Pałka z "Ziniola": "W krótkiej i dobitnej formie otrzymujemy zjadliwą satyrę na oficjalnie promowaną «kulturę». Sugestywna wizja Ostrowskiego bez oporów wpasowała się w opis kraju, gdzie nazwisko i podobizna wielkiego kompozytora promują wódę, a tandetne etiudy w stylu sacro-polo ku czci Papieża Polaka okupują listy muzycznych bestsellerów. Telewizja nawet nie udaje, że nie ogłupia, a wrażliwość muzyczna jest kształtowana przez absolwentów wydziału jazzu w Katowicach, których jedyną ambicją jest uprawiać muzak do kotleta w programie «Jaka to melodia». Normą jest mentalna bylejakość i lenistwo. Szokujące jest jedynie to, że tak ostra krytyka ukazała się w publikacji finansowanej z publicznej kiesy. Jest więc jeszcze jakaś nadzieja dla naszego narodu."


"Tam, gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą." Heinrich Heine
26-02-2011 13:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Uważam, że można go sprzedawać w polskich księgarniach, niszczenie książek jakoś źle mi się kojarzy.
Jednak nie nadaje się w celach promocyjnych. Właśnie przez obecność tego jednego komiksu z wulgaryzmami.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
26-02-2011 13:27 
 Ocena 6 na 6
zachaj (5239 punktów)
Zgadzam się. Ale jak można wpaść na pomysł, że wszystko należy zniszczyć? Jeżeli czegoś się nie rozumie lub nie chce się zrozumieć, trzeba to spalić natychmiast? Czyjąś pracę, pomysł i trud wykonania, do kosza. Taką mamy politykę. Naszym państwem rządzą debile. Brak słów. Podwójna kompromitacja.
Malina (359 punktów)
(zablokowany)
Czy ktoś zaznajomił się z tekstem tego komiksu? Wszędzie (mowa o internecie ogólnie) wszyscy wypowiadają się na ten temat. Krytykują to jedną to drugą stronę. Są za propozycją spalenia i przeciw.
Ale komiksu nie czytał z wypowiadających się nikt.

Jedyna kwestia jaka wydała mi się "interesująca" to propozycja spalenia całego nakładu tegoż "skandalicznego" komiksu.

Jeśli już padają tego typu propozycje to kondycja w jakiej znajdują się umysły Polaków nie prezentuje się najlepiej.

Zapoznam się z treścią komiksu, wrócę do dyskusji nad treścią.
26-02-2011 19:05 
 Ocena 1 na 1
Malina (359 punktów)
(zablokowany)
Więcej na temat "skandalicznego" komiksu Wieliński czyta komiks "Chopin. New Romantic"

www.dailym(*)omiks-chopin-new-romantic_news

No i wydało się. Blogomedia24 które skierowały do Ministra Kultury i Dziedzićtwa narodowego skargę, nie zrozumiały nic a nic z przesłania twórców. Nie dziwmy się jednak. W Polsce już tylko jednostki potrafią rozumieć coś więcej niż pacierze.
Domaganie się oddania komiksu na przemiał, uważam za nieuzasadniony a wręcz szkodliwy.
Już teraz wiadomość o tym, że Polacy zabrali się za palenie niewygodnych książek, poszła w świat. Ciekawa jestem czy o taką reklamę chodziło skarżypytom z portalu Blogomedia24
Treść skargi przesłanej na ręce Ministra Bogdana Zdrojewskiego
blogmedia24.pl/node/45392

I już tak na marginesie zapytam. Czy w związku z oburzeniem "opinii publicznej" na chamstwo literackie, Aleksander Fredro też będzie na cenzurowanym?
26-02-2011 21:21 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy w związku z oburzeniem "opinii publicznej" na chamstwo literackie, Aleksander Fredro też będzie na cenzurowanym?

A to nie jest? Co tam Fredro zresztą - pomyśleć, że w Polsce dziatwie szkolnej nawet biskupów czytać nie dają!
Takich np. jak biskup smoleński, a później łucki, jezuita, wykładowca w kolegium jezuickim w Warszawie, senator Sejmu Wielkiego, autor monumentalnej "Historii narodu polskiego", przeciwnik Targowicy i wielki patriota Adam Stanisław Naruszewicz, który tak oto opisuje mnicha Gaudentego z chrześcijańskiej miłości wspomagającego słabowitego w łożu podczaszyca:

...Ojciec Gaudenty brzucha tucznego
Stanąwszy w oknie z rubasznym względem
Dobywa z gaci cuda hajducze,
Włoskie orzechy układa rzędem
Po trzy, po cztery chujem swym tłucze.
(...)
Dał się ubłagać ojciec wielebny
Schodzi powoli nad Wisły brzegi,
Zwłaszcza, że dupy sam był potrzebny
Nudne samoty trawiąc noclegi.
Miał on dość liczną braciszków kupę,
Żył jednak z niemi dosyć przykładnie,
Bo gdy jednemu wpakował w dupę,
Omne mu trinum zasrał szkaradnie.
(...)
Wpada Gaudenty, już na pościeli
Wpakował w dziurę po samo gardło.
Rozparte cuda z cudami ścieli,
Siedem raz licho raz po raz pierdło.
Rżnie dwudziestówkę, pracy nie leni,
Wdowa na ścianie jebnie kreskuje,
Sam pierdzi a prze, kuśka się pieni,
Skończył a ona kreski rachuje...


Ludwik Stomma Życie seksualne królów Polski i inne smakowitości Wydawnictwo Książkowe Twój Styl, Warszawa 2002, ss. 99-100.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365