 |
Dyskryminacja płacowa kobiet Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-08-2012 13:02 | Tarlop (218 punktów) | Dyskryminacja płacowa kobiet 0 na 2 | Mam pytanie dotyczące makroekonomii. Na chłopski rozum wydaje się, że wymienione w temacie zjawisko jest nierealne i nie występuje. W zasadzie to by mi wystarczyło, ale powszechność postulatów o istnieniu tego procederu jest tak duża, że ciężko nie zastanawiać się czy samemu nie jest się w błędzie. Od dawna staram się dowiedzieć jak postulowana dyskryminacja mogłaby w ogóle działać. Nigdy nie znalazłem odpowiedzi. Czy w ogóle gdzieś jest opisany ten domniemany mechanizm?
Z racji na "niewłaściwie sformułowanie wątku" merytorycznie taki sam temat został już przeniesiony do bazgrołów, więc bardzo proszę o usunięcie tematu w niewłaściwiej formie i pozostawienie tego. Z góry dziękuję. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jerzy Piskorczyk (291 punktów) | Nie jestem ekonomistą, lecz wydaje mi się, iż w prawdziwym kapitalizmie takie zjawisko jest po prostu niemożliwe. Każdy podmiot, który by stosował tego typu dyskryminacje musi upaść. Wynagrodzenie bowiem jest pochodną pracowitości i pomysłowości. Ten podmiot który będzie dużo płacił za jednakową lub niższą wartość pracy zostanie zmieciony z rynku. Jednak w takim pseudo kapitalistycznym ustroju (w zasadzie trochę wynaturzony socjalizm) w którym przyszło nam żyć oraz w podmiotach kontrolowanych przez państwo dyskryminacja jest możliwa i naprawdę istnieje. Z moich obserwacji jednak wynika, że marginalną mamy dyskryminację z uwagi na płeć. Raczej istnieje wysoce rozwinięty nepotyzm, dyskryminujący wszystkich bez znajomości. Nieważne czy mężczyznę czy też kobietę.
|
|
 | | Tarlop (218 punktów) | To jest ten chłopski rozum, o którym mówiłem. Jednak mimo braku całościowego kapitalizmu, że się tak wyrażę, mechanizm eliminujący dyskryminację płacową dalej ma rację bytu. Zasadniczo uważam, że nawet dzisiaj nie może być dyskryminacji płacowej jako takiej. Niemniej postulaty o jej istnieniu są niezwykle powszechne. Pojawia się pytanie co rozumieć przez dyskryminację. Oczywiście, że biologia jest tutaj czynnikiem "dyskryminującym", ale jest to działanie nierozumne, więc ciężko się tym przejmować. Też jasne jest, że kobiety są prawnie dyskryminowane. Ochrona kobiet w ciąży w oczywisty sposób stawia jej w znacznie gorszej sytuacji na rynku pracy, ale nie widziałem, żeby to było przedmiotem krytyki apologetów dyskryminacji. Stąd też pytam o mechanizm, który mają lub powinni mieć na myśli.
|
|
 | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie jestem ekonomistą, lecz wydaje mi się, iż w prawdziwym kapitalizmie takie zjawisko jest po prostu niemożliwe. Każdy podmiot, który by stosował tego typu dyskryminacje musi upaść.
W prawdziwym świecie niegodziwość musi być ukarana, dobry Bóg by nie pozwolił inaczej.
|
|
| Grzegorz (5685 punktów) | Sprecyzuj - czy chodzi Ci o to że kobiety rzadziej są zatrudniane na lepiej płatnych stanowiskach, czy też o to że na tym samym stanowisku dostają niższą płacę niż mężczyzna o tych samych kwalifikacjach?
|
|
 | | Tarlop (218 punktów) | Za tę samą pracę dostają mniej pieniędzy.
|
|
|  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Za tę samą pracę dostają mniej pieniędzy. "Od dawna staram się dowiedzieć jak postulowana dyskryminacja mogłaby w ogóle działać. Nigdy nie znalazłem odpowiedzi." Wiesz, że takie zjawisko istnieje, wiesz na czym polega, więc o co właściwie pytasz w swoim wątku?
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
| |  | -1 na 1 | Tarlop (218 punktów) | No nie. Stwierdzam, że za tę samą pracę nie dostają mniej pieniędzy. I pytam jak w ogóle coś takiego mołoby być możliwe.
|
|
| | |  | 4 na 6 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > No nie. Stwierdzam, że za tę samą pracę nie dostają mniej pieniędzy. I pytam jak w ogóle coś takiego mołoby być możliwe.Stwierdź jeszcze raz:  Choć z nielubianych przeze mnie "Sedlaków", ale nie chce mi się szukać czegoś innego.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Stwierdzam ponownie.
Jaki cel ma przywołanie tego wykresu? Nie neguję faktu, że kobiety zarabiają mniej.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Stwierdzam ponownie.
Tak - dążysz do tego, by móc dowodzić, iż kobiety nie wykonują tej samej pracy, zajmują tylko te same stanowiska, więc dyskryminacja nie występuje. Ciekawe, jak tego dowiedziesz.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | W ogóle nie interesuje mnie kto jakie zajmuje stanwisko.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | To czego jeszcze nie rozumiesz? Stwierdzasz, że nie dostają mniej pieniędzy za tą samą pracę. Pokazuje Ci wykres pokazujący medianę wynagrodzeń kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach, a więc wykonujących tę samą pracę. Twierdzisz, że dalej nie dostają tej samej pensji za tą samą pracę. Jedynym wyjściem jest uznanie, iż praca nie jest ta sama. Albo nauczyć się wnioskować.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 3 | Tarlop (218 punktów) | To, że ktoś zajmuje stanowisko nazwane tak samo jak stanowisko piastowane przez inną osobę absolutnie nie znaczy, że wykonują taką samą pracę. Przykłady są tak trywialne, że aż wstyd przytaczać.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Czyli jednak dokładnie tak jak napisałem. Mam jednakże rozumieć, iż mediana z reprezentatywnej próbki uchwyciła tylko te kobiety, które nie wykonują tych samych obowiązków na stanowiskach nazywanych analogicznie do zajmowanych przez mężczyzn - ale ważniejszych? Czy też wszystkie kobiety wykonują mniej ważne prace na stanowiskach, które nazwano tylko kierownik czy dyrektor co by się biedulki nie popłakały? I to ma być dowód na brak dyskryminacji? Karkołomne i głupie twierdzenia. Lub właściwe dla kogoś, kto nie zna podstaw statystyki i dowodu logicznego.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Zdecydowanie ta statystyka niczego nie dowodzi. Jest to oczywiste.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Zdecydowanie ta statystyka niczego nie dowodzi. Jest to oczywiste.
No tak - nie rozumiem, nie znam się na statystyce, to jest dla mnie za trudne - ergo niczego nie dowodzi, to oczywiste.
Nie kompromituj się, proszę.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | To co prezentujesz jest jasne, proste i kompletnie tutaj nieużyteczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Argumenty, argumenty, argumenty. Te trzy rzeczy są tym czego Ci najbardziej brakuje. Chyba, że są one jakąś objawioną prawdą, której my, poganie, nie możemy zrozumieć, ba - zauważyć chociażby! Gdziesz one są? Czają się w tych czarnych znaczkach? Nie widać ich tam... Może więc są w tych białych przerwach? Nie wiem - poprzyglądam się im.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | To ja mam dowodzić, że nie ma takiego wynikania? Poważnie? To raczej Ty powinieneś dowodzić, że takie wynikanie jest. Gołe twierdzenie, że z tego wykresu wynika, że kobiety dostają mniej za tę samą pracę jest... Śmieszne? Żałosne? Dziecinne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Nie "gołe twierdzenie" - podałem Ci powyżej dwie możliwe interpretacje dzisiaj o 11:19. Jedyny Twój komentarz brzmiał "zdecydowanie ta statystyka niczego nie dowodzi", bez uzasadnienia, dlaczego nie dowodzi. Bo nie potrafisz uzasadnić, dlaczego nie dowodzi. Nie masz pod ręką "Teorii a historii" Misesa, by skrytykować absurd statystycznego dowodu w ekonomii i socjologii? Mam Ci znaleźć cytaty? Rozmowa z Tobą robi się naprawdę nudna. Możesz odpowiadać dłuższymi zdaniami?
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Rany boskie. W jaki sposób, wytłumacz proszę, dane te uwzględniają poprawkę na fakt, że kobiety zarabiają mniej z powodu prawnej ochrony i biologicznych minusów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | No i nareszcie do czegoś dochodzimy! Długo to trwało, ale potrafisz jednak wyrazić myśl konstruktywną! Nie mogłeś tak od razu?
>Rany boskie. W jaki sposób, wytłumacz proszę, dane te uwzględniają poprawkę na fakt, że kobiety zarabiają mniej z powodu prawnej ochrony i biologicznych minusów.
Co do ochrony prawnej - zgadzam się iż część różnicy w dochodach (bo dane się nie zmieniają, teraz należy je zinterpretować i wytłumaczyć różnicę - nie wiem jak miały by mierzyć wpływ prawa...) wynika z innego poziomu prawnych obowiązków, jakie spoczywają na rodzicach. Jest to jednak problem najmniejszy. Wystarczyło by prawnie określić poziom tacierzyńskiego na tym samym poziomie co macierzyński i egzekwować to jako obowiązek. Dla rynku pracy było by to bez znaczenia - w długim okresie czasu powstał by nowy stan równowagi, tym razem niedyskryminujący dla kobiet. Jednakże nie tłumaczy to faktu niższy zarobków na wyższych stanowiskach pracy. Osoby majętne, jakimi są osoby na stanowiskach "dyrektor/zarząd" mogą sobie pozwolić na zatrudnienie całodobowej opieki nad dziećmi. Więc tam różnica w zarobkach powinna być mniejsza. A nie jest.
Jakie biologiczne minusy? Głupsze są? Mniej pracowite? Bo mają miesiączkę? Bo nie rozumiem.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Nie chcę w ogóle o tym dyskutować. Nie na temat. Widać, że te dane nie odpowiadają na zadane pytanie i to się liczy. Zresztą nawet, gdyby z nich to wynikało, to w dalszym ciągu rzeczą, o którą proszę jest mechanizm wyjasniający umożliwiający istnienie takiego zjawiska.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Ależ to proste - osoby myśląca tak jak Ty, twierdzące, że kobiety nie są zdolne pracować tak samo jak mężczyźni i uważający, że obciążenia prawne związane z pracą kobiet są dla nich nie do utrzymania płacą im mniej. Proste. Zjawisko ma wymiar raczej socjologiczny niż ekonomiczny, choć jego skutki w tej drugiej dziedzinie widać bardziej. Czego jeszcze nie rozumiesz? Tego, że powoduje to spadek średnich wynagrodzeń kobiet? Upowszechnia się?
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Ależ to proste - osoby myśląca tak jak Ty, twierdzące, że kobiety nie są zdolne pracować tak samo jak mężczyźni i uważający, że obciążenia prawne związane z pracą kobiet są dla nich nie do utrzymania płacą im mniej...
...i płacą za swoje uprzedzenia, ponieważ nie wykorzystują potencjału tkwiącego w połowie populacji. Chyba, że mają rację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Właściwie to płacimy wszyscy niższym wzrostem PKB wynikającym z niższej konsumpcji i poprzez zaniedbanie potencjału. > Chyba, że mają rację.To trzeba najpierw udowodnić. Czy odpowiedziałem na Twoje główne pytanie? Tak. Chcesz coś jeszcze wiedzieć? Z przyjemnością Cię oświecę po raz n-ty. Do usług, nie musisz dziękować. Pieniądze prześlesz później 
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Właściwie to płacimy wszyscy niższym wzrostem PKB wynikającym z niższej konsumpcji i poprzez zaniedbanie potencjału.
... więc trzeba wprowadzić gospodarkę centralnie sterowaną.
>>Chyba, że mają rację. >To trzeba najpierw udowodnić.
Nie trzeba tego udowadniać. Rynek weryfikuje takie rzeczy. Firmy nie kierujące się uprzedzeniami osiągają większy sukces na rynku. Czysty darwinizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >... więc trzeba wprowadzić gospodarkę centralnie sterowaną.
Tia - wszyscy, którzy się z Tobą nie zgadzają to komuniści dybiący na Twoja wolność. Bo przecież są tylko dwa możliwe stanowiska - moje i tych podłych, zbrodniczych komuchów, co nie?
>Nie trzeba tego udowadniać. Rynek weryfikuje takie rzeczy.
Tak, oczywiście. Tak jak weryfikował niewolnictwo, które przecież rynek sam dobrowolnie zniósł. Praca dzieci? Gdyby nie to wstrętne państwo nie było by jej nigdy na wolnym rynku! Ehhh - szkoda gadać. Obrońcy rynku sprzeciwiali się tak abolicji niewolnictwa (argumentując swój sprzeciw "świętym prawem nabytej za ciężko zarobione pieniądze własności) jak i zakazowi pracy dzieci (skoro chcą pracować a ktoś chce je zatrudnić - czemu państwo się miesza?) o powszechnej edukacji nie wspominając (mamy płacić za kształcenie dzieci robotników? Przecież to kradzież moich pieniędzy!). I za każdym razem byli w błędzie. Opłaciła nam się abolicja, zakaz pracy dzieci, powszechna edukacja - opłaci i równouprawnienie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > >... więc trzeba wprowadzić gospodarkę centralnie sterowaną.> Tia - wszyscy, którzy się z Tobą nie zgadzają to komuniści dybiący na Twoja wolność. Bo przecież są tylko dwa możliwe stanowiska - moje i tych podłych, zbrodniczych komuchów, co nie?A jakie proponujesz rozwiązania pośrednie? ------- Niewolnictwo z definicji nie było wolnorynkowe. Kwestia dzieci to rzeczywiście sprawa dyskusyjna. Co nie znaczy, że trzeba ją regulować państwowymi rozporządzeniami. Stwierdzenie, że dzieci są państwowe, jest dla mnie co najmniej perwersyjne. A finansowanie edukacji z podatków jest kradzieżą. Przykro mi, ale pieniędzy odbieranych pod groźbą użycia siły inaczej po prostu nie sposób nazwać. W sprawie edukacji- proszę koniecznie obejrzeć ten filmik. Krótki. www.youtube.com/watch?v=nvnH7njN69MNie chcę już dalej robić offtopa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Niewolnictwo z definicji nie było wolnorynkowe.Wystarczy uznać, że Murzyni mają "biologiczne minusy" i nie uznawać ich za ludzi. Wtedy staja się "zasobem pracy" jak zwierzęta. A powszechnie wiadomo, że prawa zwierząt to lewacki wymysł.  > Kwestia dzieci to rzeczywiście sprawa dyskusyjna. Co nie znaczy, że trzeba ją regulować państwowymi rozporządzeniami. Stwierdzenie, że dzieci są państwowe, jest dla mnie co najmniej perwersyjne.A kto twierdzi, że dzieci są państwowe?! Nie są własnością rodziców, nie są własnością pracodawcy, nie są w stanie podejmować dojrzałych decyzji. Dlatego prawo ogranicza wolność rodziców, pracodawców i dzieci. Do momentu osiągnięcia przez nie pełnoletności. Ale to przecież przemoc państwa! Niezgodna z wolnym rynkiem! Dzieci i rodzice mają prawo popełniać błędy, czemu ktoś im to zabrania?! Choć miło jest umieć czytać i pisać, co nie? > A finansowanie edukacji z podatków jest kradzieżą.Jest inwestycją. Ale przecież wiesz lepiej, podatki to przecież kradzież.  > www.youtube.com/watch?v=nvnH7njN69MDzięki, ale program z Fox News nie należy do najwiarygodniejszych źródeł wiedzy. Wolę książki. > Nie chcę już dalej robić offtopa.Ale ty nie prowadzisz z nikim rozmowy w temacie. Wszyscy sobie już odpuścili. I ja chyba także to zrobię, bo już przecież odpowiedziałem na Twoje pytanie. Przyczyną dyskryminacji jest niedoskonałość rynku i patriarchalna tradycja, na co zwróciła uwagę Alicja Duda. Więc o czym chcesz dalej rozmawiać?
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147341 punktów) | > >To trzeba najpierw udowodnić.> Nie trzeba tego udowadniać. Rynek weryfikuje takie rzeczyObawiam się, ze na tym portalu twoja wiara - jakkolwiek szczera i głęboka by nie była - w nieograniczony potencjał autoregulacji wolnego rynku nie jest wystarczającym argumentem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | To chore. Od razu znikam z runku przy takim myśleniu. To nie jest mechanizm zdolny wygenerować jakkolwiek istotnie widoczne różnice płacowe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Tylko w przypadku, gdy takie myślenie nie jest powszechne. Jeśli działałaby w taki sposób niewielka liczba aktorów życia gospodarczego - masz rację. Jednakże mamy do czynienia z pewną normą kulturową, która jest raczej rozpowszechniona w naszym (i nie tylko naszym) kręgu kulturowym. Dlatego jest "niewidoczna", "przezroczysta" - dopiero narzędzia badawcze mogą wyciągnąć ją na światło dzienne. Rynek to nie tylko, wbrew rojeniom neoklasycznej ekonomii, sfera działania racjonalnych podmiotów, także sfera kultury, wartości i przekazu symbolicznego.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tarlop (218 punktów) | Absolutnie nie. Przy mnogości podmiotów gospodarczych im większa jest skala nieracjonalności działań tych podmiotów tym łatwiej ją wyrugować niemal w całości. Wystarczy, że będzie jedna osoba taka jak Ty. Wtedy od razu Twoje produkty są tańsze/lepsze i od razu zaczynasz dominować rynek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Nie chcę w ogóle o tym dyskutować. Nie na temat. Widać, że te dane nie odpowiadają na zadane pytanie i to się liczy. Zresztą nawet, gdyby z nich to wynikało, to w dalszym ciągu rzeczą, o którą proszę jest mechanizm wyjasniający umożliwiający istnienie takiego zjawiska.Wyjaśnieniem jest pozostałość po patriarchacie kwejk.pl/o(*)10-mitów-o-kobietach.html
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Wyjaśnieniem jest pozostałość po patriarchaciePatriarchat nie wziął się z niczego. Takie a nie inne relacje pomiędzy płciami mają jednak podbudowę biologiczną. Nie twierdze, że kobiety są gorsze od mężczyzn, ale fakty są takie, że jeśli chodzi o osiąganie własnych celów, to mężczyźni są znacznie bardziej zdeterminowani - mam tu na myśli przede wszystkim osiąganie celów zawodowych. Od paru lat zajmuję się "pracodawstwem" i z moich obserwacji wynika, że kobiety o wiele mniej zabiegają o awanse i podwyżki niż mężczyźni. Trudniej też je skłonić do całkowitego poświecenia się pracy (wyjątkiem są "stare panny" - te pracują bardzo ofiarnie nawet bez zachęty finansowej  ). Częstym powodem niższego wynagrodzenia u kobiet jest też po prostu nieobecność w pracy (np. macierzyński) w czasie gdy w firmie są podwyżki. A dysproporcje w zarobkach są. U mnie na 8 kierowników jest pięciu facetów i trzy kobiety, i faktycznie te ostatnie zarabiają jakieś 1/5 mniej niż mężczyźni (chyba z jednym wyjątkiem), pomimo tego, że zakres obowiązków podobny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | > jeśli chodzi o osiąganie własnych celów, to mężczyźni są znacznie bardziej zdeterminowani - mam tu na myśli przede wszystkim osiąganie celów zawodowych.Jak sądzisz, z czego to wynika? > kobiety o wiele mniej zabiegają o awanse i podwyżki niż mężczyźni.Jak sądzisz, z czego to wynika? > Trudniej też je skłonić do całkowitego poświecenia się pracyJak sądzisz, z czego to wynika? > (wyjątkiem są "stare panny" - te pracują bardzo ofiarnie nawet bez zachęty finansowej ).Jak sądzisz, z czego to wynika? > Częstym powodem niższego wynagrodzenia u kobiet jest też po prostu nieobecność w pracy (np. macierzyński) w czasie gdy w firmie są podwyżki.Po powrocie pracownicy z macierzyńskiego należy tę rzecz załatwić. > A dysproporcje w zarobkach są. U mnie na 8 kierowników jest pięciu facetów i trzy kobiety, i faktycznie te ostatnie zarabiają jakieś 1/5 mniej niż mężczyźni (chyba z jednym wyjątkiem), pomimo tego, że zakres obowiązków podobny.No to powinieneś się wstydzić. Załatw tę sprawę jak najszybciej,
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Poważnie? Parę frazesów z Kwejka?
|
|
| | | |  | -1 na 3 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Stwierdź jeszcze raz:
A czy ten wykresik mówi nam coś o tym w jaki sposób badani pracownicy są wynagradzani, w jakiej branży pracują lub czy jest to sektor prywatny czy państwowy, jaką umową są związani z pracodawcą, jaki staż pracy posiadają w danej firmie, a jakie doświadczenie zawodowe w ogóle ? Czy ten prymitywny wykresik mówi nam cokolwiek o badanych pracownikach i o profilu firmy jakiej dotyczy ? A naprawdę nie zastanawiałeś się dlaczego takie informacje są dość istotne ?
|
|
| | | | |  | 8 na 8 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Polecam sprawdzić pojęcia "mediana" i "reprezentatywność próbki". A później jeszcze raz przeczytać to co się napisało. Potem barana o ścianę - i już! Marginalizm ekonomiczny wyleci z głowy.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | |  | | Grzegorz (5685 punktów) | > >No nie. Stwierdzam, że za tę samą pracę nie dostają mniej pieniędzy. I pytam jak w ogóle coś takiego mołoby być możliwe.> Stwierdź jeszcze raz:> Choć z nielubianych przeze mnie "Sedlaków", ale nie chce mi się szukać czegoś innego.Wykres niby zawsze ładnie wygląda, ale mnie interesuje w jaki sposób z określeń typu "pracownik szeregowy" czy "specjalista" wywnioskowałeś że chodzi o tę samą pracę. Wrzuć asystenta z profesorem w jeden worek jako "pracownika naukowego" i też Ci formalnie wyjdzie że na państwowej posadzie kobiety dostają mniej $$$ za taką samą pracę. A to po prostu wynik tego że wśród profesorów odsetek kobiet jest niższy niż wśród asystentów (czyli być może są dyskryminowane przy awansach, ale nie na pewno nie w siatce płac). Gdyby było podane konkretne stanowisko typu "spawacz z uprawnieniami TIG/141 zatrudniony w pełnym wymiarze etatu" to owszem można by bez dalszych dywagacji porównać wartość mediany i dojść do wniosku że kobiety zarabiają mniej/więcej/tyle samo.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Nie wiem ile razy można tłumaczyć - wykres przedstawia medianę dochodów w dwóch reprezentatywnych próbkach (określonych przez wzgląd na płeć elementów badania) z podziałem na kategorie zawodowe. Przy dobrym przeprowadzeniu badania próbki muszą być statystycznie porównywalne, a dane szczegółowe, jak konkretne stanowisko pracy, są agregowane w logiczne kategorie. Jednakże kategorie te, by spełnić wymogi pomiaru, muszą w taki sam sposób odtwarzać rozkład danej cechy (w tym przypadku - udział osób z danej płci na danych stanowisku pracy) w sposób statystycznie zbieżny z rozkładem w całej populacji. Wnioski wyciągnięte po przeprowadzeniu takiej procedury mogą być rozciągnięte na całą populację. Pewnie - można by przedstawić macierz wszystkich jednostek analizy z opisem cech mierzonych (wtedy miał byś nazwę stanowiska pracy) lecz nic by się nie dało z tego wyczytać. Więc po co?
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Z tego nie wynika, że kobiety dostają mniej za tę samą pracę. Niestety.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Cóż - wynika, iż dostają średnio mniej za tą samą pracę. Ale najpierw musiałbyś zrozumieć co napisałem  Zastanawia mnie jakich słów nie zrozumiałeś w wypowiedzi Bill'a Kilgor'a, że tak się na niego obruszyłeś. "Ibidem"? "Azaliż"? "Ekwiwalent"? Ale nie bój się - pójdziesz na studia, staną się "powszechne".
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | |  | | Tarlop (218 punktów) | Oczywiście nie wynika. Nie napisałem, że czegokolwiek nie zrozumiałem. Jest to po prostu irytujące, bo działa tylko i wyłącznie na szkodę dyskusji.
|
|
5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | Dyskryminacja płacowa kobiet występuje w wielu płaszczyznach i ma wiele powodów. W czystej formie występuje gdy wykonując taką samą pracę kobieta zarabia mniej niż mężczyzna. Taka forma dyskryminacji występuje już na szczęście rzadko. Dużo trudniej zauważyć dyskryminację spowodowaną przez ustawodawców przyznających jedynie kobietom pseudo przywileje a równocześnie wymuszają na kobietach pewne obowiązki. Do tej dyskryminacji przyczynia się państwo obejmuje to regulacje prawne na okres ciąży, urlopu macierzyńskiego, wychowawczego, a także dotychczasowa różnica w przechodzeniu na emeryturę. Konsekwencją jest zdecydowana gorsza pozycja kobiet na rynku pracy a nie mająca uzasadnienia z biologii. Jeszcze trudniej jest usunąć tak zwany: szklany sufit. Dotyczy to awansów na wyższe stanowiska. Kobieta by awansować a tym samym lepiej zarabiać musi być zdecydowanie lepsza od mężczyzn by awansować. Jeszcze inna forma dyskryminacji występuje wszędzie tam gdzie np. premier powołuje rząd w którym kobiety zajmują poślednie stanowiska i występują w znikomej ilości. Taka forma występuje w partiach, spółkach, zarządach, korporacjach.... Jest bardzo wiele przyczyn które powodują, że mimo że kobiety są lepiej wykształcone zarabiają mniej i częściej dotyka ich bezrobocie.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 1 na 3 | Tarlop (218 punktów) | >Dyskryminacja płacowa kobiet występuje w wielu płaszczyznach i ma wiele powodów. >W czystej formie występuje gdy wykonując taką samą pracę kobieta zarabia mniej niż mężczyzna. Taka forma dyskryminacji występuje już na szczęście rzadko.
Generalnie o to mi chodzi. Twierdzę, że coś takiego w ogóle nie istnieje. Jeśli natomiast istnieje, to jaki jest tego mechanizm?
>Dużo trudniej zauważyć dyskryminację spowodowaną przez ustawodawców przyznających jedynie kobietom pseudo przywileje a równocześnie wymuszają na kobietach pewne obowiązki. >Do tej dyskryminacji przyczynia się państwo obejmuje to regulacje prawne na okres ciąży, urlopu macierzyńskiego, wychowawczego, a także dotychczasowa różnica w przechodzeniu na emeryturę. >Konsekwencją jest zdecydowana gorsza pozycja kobiet na rynku pracy a nie mająca uzasadnienia z biologii.
Dokładnie tak. Ta kwestia jest niemal w ogóle nie jest poruszana, a jest to coś, co natychmiast należałoby zlikwidować.
>Jeszcze trudniej jest usunąć tak zwany: szklany sufit. Dotyczy to awansów na wyższe stanowiska. Kobieta by awansować a tym samym lepiej zarabiać musi być zdecydowanie lepsza od mężczyzn by awansować.
Ponownie twierdzę, że to nie istnieje. Jaki jest mechanizm?
>Jeszcze inna forma dyskryminacji występuje wszędzie tam gdzie np. premier powołuje rząd w którym kobiety zajmują poślednie stanowiska i występują w znikomej ilości. Taka forma występuje w partiach, spółkach, zarządach, korporacjach....
Jak wyżej.
>Jest bardzo wiele przyczyn które powodują, że mimo że kobiety są lepiej wykształcone zarabiają mniej i częściej dotyka ich bezrobocie.
O ile wiem, to kobiety są gorzej wykształcone od mężczyzn. Mówię o studiach wyższych.
|
|
|  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >>Jeszcze trudniej jest usunąć tak zwany: szklany sufit. Dotyczy to awansów na wyższe stanowiska. Kobieta by awansować a tym samym lepiej zarabiać musi być zdecydowanie lepsza od mężczyzn by awansować. >Ponownie twierdzę, że to nie istnieje. Jaki jest mechanizm? Mechanizm jest szalenie prosty: pan Krzysztof, przewodniczący rady nadzorczej wydaje projekt rozporządzenia, notuje go pani Basia, zatwierdza rada nadzorcza w składzie pan Stefan, pan Zbigniew, pan Tomasz i pan Jerzy. Pani Krysia w personalnym podsygnowuje i Voila! Klamka zapadła. Ad rem: proponowałbym się skupić na przyczynach, a nie na mechanizmach. Te ostatnie są trywialne.
>>Jeszcze inna forma dyskryminacji występuje wszędzie tam gdzie np. premier powołuje rząd w którym kobiety zajmują poślednie stanowiska i występują w znikomej ilości. Taka forma występuje w partiach, spółkach, zarządach, korporacjach.... >Jak wyżej. Ibidem.
>>Jest bardzo wiele przyczyn które powodują, że mimo że kobiety są lepiej wykształcone zarabiają mniej i częściej dotyka ich bezrobocie. >O ile wiem, to kobiety są gorzej wykształcone od mężczyzn. Mówię o studiach wyższych. Zapewne chodzi o udział procentowy kobiet/mężczyzn wśród osób o wyższym wykształceniu, azaliż błędnie rozumuję? O jakości wyższego wykształcenia kobiet w relacji do mężczyzn o ekwiwalentnej specjalizacji zdanie mam jak najwyższe.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | Tarlop (218 punktów) | >Mechanizm jest szalenie prosty: pan Krzysztof, przewodniczący rady nadzorczej wydaje projekt rozporządzenia, notuje go pani Basia, zatwierdza rada nadzorcza w składzie pan Stefan, pan Zbigniew, pan Tomasz i pan Jerzy. Pani Krysia w personalnym podsygnowuje i Voila! Klamka zapadła. >Ad rem: proponowałbym się skupić na przyczynach, a nie na mechanizmach. Te ostatnie są trywialne.
Zupełnie nie o tym mówię. Jednoznacznie zaznaczyłem, że mowa o kwestiach makroekonomicznych, a jasne jest, a raczje wydaje się, że tego typu praktyki nie mogą występować z przyczyn makroekonomicznych. Pytam o potencjalny mechanizm makroekonomiczny.
>>O ile wiem, to kobiety są gorzej wykształcone od mężczyzn. Mówię o studiach wyższych. >Zapewne chodzi o udział procentowy kobiet/mężczyzn wśród osób o wyższym wykształceniu, azaliż błędnie rozumuję? O jakości wyższego wykształcenia kobiet w relacji do mężczyzn o ekwiwalentnej specjalizacji zdanie mam jak najwyższe.
Komu chodzi? Psujesz dyskusję stosując zwroty niepowszechne w dzisiejszym języku.
|
|
| | |  | 8 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Komu chodzi? No i wreszcie zrozumiałem o co tobie chodzi. Zupełnie nie interesuje cię uzyskanie odpowiedzi na stawiane przez ciebie pytania, bo te odpowiedzi zbywasz, powtarzając w kółko "nie wierzę", ewentualnie udając, że nie rozumiesz co się tu do ciebie mówi. Twoim celem jest kpienie z tutejszych forumowiczów, usiłowanie zrobienia z nich wariatów. Jesteś po prostu zwyczajnym trollem.
>Psujesz dyskusję stosując zwroty niepowszechne w dzisiejszym języku. Ja pierdo.lę, kurw.a, teraz to dojebałe.ś do pieca! Kurw.a, masz 100% racji, z tutejszymi forumowiczami, kurw.a, nie da się normalnie dyskutować! Chu.j im w dup.ę, trzeba stąd wypierdala.ć na jakieś normalne forum!
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Tarlop (218 punktów) | >No i wreszcie zrozumiałem o co tobie chodzi. >Zupełnie nie interesuje cię uzyskanie odpowiedzi na stawiane przez ciebie pytania, bo te odpowiedzi zbywasz, powtarzając w kółko "nie wierzę", ewentualnie udając, że nie rozumiesz co się tu do ciebie mówi. Twoim celem jest kpienie z tutejszych forumowiczów, usiłowanie zrobienia z nich wariatów. Jesteś po prostu zwyczajnym trollem.
Trolling to nie jest prosta sprawa. Nie przeczę, że większość moich wypowiedzi w internecie jest trollingiem, ale nie ma to tutaj znaczenia. Mam wrażenie, a wręcz jestem przekonany, że argumentum ad personam jest pewnym fundamentem internetu. Jeśli nie trolluję staram się wypowiadać w sposób możliwie jasny. Tzn. tak, aby meritum wypowiedzi było zachowane nawet jeśli anonimowo pisałbym na ścianie w parku. Nieważne kto mówi, ważne jak mówi.
>Ja pierdo.lę, kurw.a, teraz to dojebałe.ś do pieca! Kurw.a, masz 100% racji, z tutejszymi forumowiczami, kurw.a, nie da się normalnie dyskutować! >Chu.j im w dup.ę, trzeba stąd wypierdala.ć na jakieś normalne forum!
Nie. Jest to pochodna moich własnych działań. Często stosowałem hiperbole, metafory czy inne środki stylistyczne, za co w końcu zostałem rzeczowo skrytywany. Dywersyfikacja stylu wypowiedzi jest skrajnie szkodliwa dla dyskusji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Idź się brandzlować gdzie indziej.
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
 | 2 na 2 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >W czystej formie występuje gdy wykonując taką samą pracę kobieta zarabia mniej niż mężczyzna. Taka forma dyskryminacji występuje już na szczęście rzadko.
A wiedziała Pani o tym, że można wykonywać taką samą pracę, ale jednocześnie przynosić różne zyski dla firmy hmmm ? Gospodarka to nie tylko sektor państwowy, gdzie czy się stoi czy się leży taka sama płaca się należy.
>Jest bardzo wiele przyczyn które powodują, że mimo że kobiety są lepiej wykształcone zarabiają mniej i częściej dotyka ich bezrobocie.
A co to oznacza, że kobiety są lepiej wykształcone ? Gospodarka oparta jest na wiedzy, pomyśle i przedsiębiorczości, a nie zależy od ilość dyplomów masowo wydawanych przez uczelnie każdego roku.
>Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Ja wolę zmieniać politykę głosując na mądrych ludzi, ale jeżeli dla kogoś kryterium płci jest istotniejsze to nic dziwnego, że i tak widzi gospodarkę...
|
|
|  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Ja wolę zmieniać politykę głosując na mądrych ludzi, ale jeżeli dla kogoś kryterium płci jest istotniejsze to nic dziwnego, że i tak widzi gospodarkę... Dotychczasowe stosunki społeczne oparte były/są na patriarchacie. Jako biały młody mężczyzna jesteś w strefie uprzywilejowanej i nie widzisz powodów żeby to zmienić. Ale 54% społeczeństwa to kobiety. Więcej kobiet ma wykształcenie zasadnicze niż mężczyzn. Dużo więcej kobiet ma wykształcenie średnie. Ta przewaga utrzymuje się w grupie osób mających studia wyższe. Przy ilości doktoratów różnica ta maleje ale i tak kobiety mają przewagę. A jeżeli chodzi o zarobki to zarabiają około 15-20% mniej niż mężczyźni.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | | Tarlop (218 punktów) | Jakie to w ogóle ma znaczenie?
|
|
| |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >Ale 54% społeczeństwa to kobiety. Więcej kobiet ma wykształcenie zasadnicze niż mężczyzn. Dużo więcej kobiet ma wykształcenie średnie. Ta przewaga utrzymuje się w grupie osób mających studia wyższe. Przy ilości doktoratów różnica ta maleje ale i tak kobiety mają przewagę.
Ciekawe jaki jest mechanizm dyskryminacji mężczyzn przez system edukacji? Przecież skoro różnice w potencjale intelektualnym obu płci są pomijalne, to nie powinno być takich dysproporcji na korzyść kobiet?
|
|
| | |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Ciekawe jaki jest mechanizm dyskryminacji mężczyzn przez system edukacji? Przecież skoro różnice w potencjale intelektualnym obu płci są pomijalne, to nie powinno być takich dysproporcji na korzyść kobiet?
Cóż - działa zapewne mechanizm kulturowy, który sugeruje mężczyznom, by koncentrowali się na rozwoju fizycznym, pracy i walce o status społeczny, a nie takimi pierdołami, jak edukacja czy nauka. Różnica maleje przy doktoratach, gdyż kobiety ok 30'stki rodzą dzieci, więc część z nich odpada (nie kończy pisania dysertacji).
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| zych (542 punktów) | Jak słusznie zauważono: "Wynagrodzenie jest pochodną pracowitości". Kobiety zarabiają mniej, gdyż są mniej pracowite. Nie chcę przez to powiedzieć, że są bardziej leniwe od mężczyzn; w rzeczywistości jest być może odwrotnie. Są mniej pracowite m.in. z powodów kulturowych. Np. jak dziecko zachoruje, to zazwyczaj mama idzie na zwolnienie i, jest mniej wydajnym pracownikiem od taty, który w tym czasie normalnie pracuje w pracy (i w rezultacie jest wydajniejszy, stwarza mniej problemów z zastępstwami itd.).
|
|
5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Mam pytanie dotyczące makroekonomii. Na chłopski rozum wydaje się, że wymienione w temacie zjawisko >jest nierealne i nie występuje. W zasadzie to by mi wystarczyło, ale powszechność postulatów o
Dyskryminacja płacowa kobiet i/lub wyższe bezrobocie kobiet jest faktem. Występuje głównie z powodu postrzegania kobiet jako pracowników bardziej ryzykownych*, mniej wszechstronnych**, lepiej chronionych prawem***.
* Faktem jest że kobiety zachodzą w ciążę i zwykle biorą wtedy zwolnienie lekarskie, a pracodawca przez pierwszy miesiąc zwolnienia lekarskiego musi im płacić z własnej kieszeni. Potem idą na urlop macierzyński, a pracodawca musi na to miejsce znaleźć i przeszkolić kogoś innego. Po urlopie pracodawca MUSI zagwarantować miejsce pracy dla powracającej, ale co ma zrobić z nowo przeszkolonym pracownikiem, który ją zastępował? Wyrzucić?Pracodawcy to wiedzą i boją się tego.
** Kobieta mniej udźwignie, a facet więcej. W pracach fizycznych jest to istotna różnica w wydajności pracy. Oczywiście w pracach biurowych te różnice nie istnieją. Są też prace, gdzie kobiety są lepsze od mężczyzn. Ciekawe czy wtedy zarabiają więcej od nich?
*** Znaczna ilość praw przysługujących kobietom, które nie przysługują mężczyznom stawia te pierwsze na gorszej pozycji, ponieważ to pracodawca ma pokrywać koszt tych praw. Jeżeli jedna płeć jest bardziej kosztowna, to jest mniej konkurencyjna.
Powyższe czynniki powodują niższe płace i/lub wyższe bezrobocie wśród kobiet.
Nie bijcie mnie za to, że przedstawiłem źródło problemu. Tak po prostu jest. Kobiety rzeczywiście zarabiają mniej w wielu zawodach z powodu przeregulowania, albo trudniej im znaleźć pracę. Nie da się tego załatwić ustawowo, bo nakaz równej płacy skutkuje bezpośrednio wyższym bezrobociem wśród kobiet.
|
|
 | | Tarlop (218 punktów) | To nie jest żadna dyskryminacja tylko czysta kalkulacja.
|
|
|  | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >To nie jest żadna dyskryminacja tylko czysta kalkulacja.
Kalkulacja prowadząca do dyskryminacji. Jedno nie wyklucza drugiego.
|
|
| |  | | Tarlop (218 punktów) | >>To nie jest żadna dyskryminacja tylko czysta kalkulacja. >Kalkulacja prowadząca do dyskryminacji. Jedno nie wyklucza drugiego.
Wyklucza. Za dyskryminację nie uznaję racjonalnego rachunku ekonomicznego. Absolutnie nie. Dyskryminacja ma być nieracjonalnym krzywdzącym działaniem.
|
|
| | |  | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>To nie jest żadna dyskryminacja tylko czysta kalkulacja. >>Kalkulacja prowadząca do dyskryminacji. Jedno nie wyklucza drugiego. >Wyklucza. Za dyskryminację nie uznaję racjonalnego rachunku ekonomicznego. Absolutnie nie. Dyskryminacja ma być nieracjonalnym krzywdzącym działaniem.
"Dyskryminacja (łac. discriminatio - 'rozróżnianie'; czyt.: diskriminacjo) - często występująca forma wykluczenia społecznego, objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę (np. płeć, tożsamość seksualna, wiek, niepełnosprawność, religia lub przekonania czy pochodzenie etniczne lub rasowe)."
Tą dyskryminującą cechą jest to, co wymieniłem wcześniej.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Tarlop (218 punktów) | No nie. Postulowaną cechą, ze względu na którą się dyskryminuje. I ta dyskryminacja miałaby polegać na gorszym traktowaniu z powodu płci. Płeć jako taka nie jest powodem.
|
|
| | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Też skłaniałbym się do unikania słowa "dyskryminacja". Może etymologia definiuje zjawisko, jednakowoż słowo jest obecnie nacechowane semantycznie i sugeruje złośliwe działanie, dręczenie wywołane pogardą.
Zjawisko a i owszem, istnieje i ma dokładnie wymienione przez Pana wcześniej przyczyny. Aczkolwiek osobiście nazwałbym je asymetrią płacową.
Zdaję też sobie sprawę, że mogę tu podpaść co poniektórym na linię ostrzału argumentem "jak zwał, tak zwał", "koń jest, jak każdy widzi", czy "nie ma co ugłaskiwać i owijać w bawełnę" acz kij ten ma dwa końce: namiętne użytkowanie negatywnie nacechowanego słowa "dyskryminacja" w moich oczach niepotrzebnie zaognia temat i utrudnia racjonalne dyskutowanie polaryzacją postaw.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Też skłaniałbym się do unikania słowa "dyskryminacja". Może etymologia definiuje zjawisko, jednakowoż słowo jest obecnie nacechowane semantycznie i sugeruje złośliwe działanie, dręczenie wywołane pogardą.> Zjawisko a i owszem, istnieje i ma dokładnie wymienione przez Pana wcześniej przyczyny. Aczkolwiek osobiście nazwałbym je asymetrią płacową.> Zdaję też sobie sprawę, że mogę tu podpaść co poniektórym na linię ostrzału argumentem "jak zwał, tak zwał", "koń jest, jak każdy widzi", czy "nie ma co ugłaskiwać i owijać w bawełnę" acz kij ten ma dwa końce: namiętne użytkowanie negatywnie nacechowanego słowa "dyskryminacja" w moich oczach niepotrzebnie zaognia temat i utrudnia racjonalne dyskutowanie polaryzacją postaw.Ktoś znów może mieć problem ze zrozumieniem "trudnych" słów jakich używasz i oskarży Cię o niszczenie dyskusji... Aż strach pomyśleć jak zrozumie Twoje zwroty, "koń jaki jest... "
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|