Racjonalista - Strona głównaDo treści
ciężarówki bez kierowców

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
19-08-2012 21:09fiiś (1053 punktów)ciężarówki bez kierowców
W Wyborczej z 16.08.2012 pojawił się artykuł zatytułowany "Amerykańska armia testuje ciężarówki bez kierowców" technologi(*)_ciezarowki_bez_kierowcow.html
Oto parę fragmentów:
"Po co narażać swoich żołnierzy, skoro maszyny potrafią zrobić coś same? W tym przypadku maszynami są samochody ciężarowe mogące poruszać się bez kierowców. Przetestowała je amerykańska armia, która poinformowała, że próby były udane. (...)
Pentagon ujawnił natomiast, że sprzęt umożliwiający ciężarówkom poruszanie się bez kierowcy można zamontować do dowolnego pojazdy, zarówno starego jak i nowego. Sprzętu nie ogranicza również marka maszyny. Ważne jest też to, że nauka obsługi całego systemu zajmuje niewiele czasu. Siedmiu Marines poświęciło na nią zaledwie trzy dni. Po tym czasie byli już w stanie samodzielnie "zaprogramować" maszyny."

Czyli, w perspektywie paru lat (może parunastu - nieistotne), żegnaj zawodzie kierowcy.
Ileś milionów kierowców na bruk - do innej pracy. Jakiej?
Młodzi sobie pewnie poradzą, ale starsi?
W bogatych krajach, gdzie pensje są wysokie, takie urządzenie będzie zapewne bardziej opłacalne. Do tego brak ograniczeń godzinowych no i wyeliminowany "czynnik ludzki" będący statystycznie największym źródłem błędów.
Widzę ryzyko uczynienia kolejnych ludzi niepotrzebnymi społeczeństwu i kolejnych kandydatów na "oburzonych".
Z drugiej strony mniej wypadków na drogach, mniej spowodowanych przez nie życiowych tragedii a także kosztów (leczenia, rehabilitacji, rent), może kolejny impuls dla biznesu, optymalizacja transportu i wykorzystania dróg itd.

Żadna technologia nie jest z gruntu zła lub dobra. Każda jednak zmienia świat i panujące w nim relacje. Stawia nowe wyzwania.
Co sądzicie o tym?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ważne jest też to, że nauka obsługi całego systemu zajmuje niewiele czasu. Siedmiu Marines poświęciło na nią zaledwie trzy dni. Po tym czasie byli już w stanie samodzielnie "zaprogramować" maszyny."
Artykuł jakby z Onetu - czytasz i kompletnie nie wiesz o co chodzi.
Czy te ciężarówki są zdalnie sterowane czy może ich "programowanie" polega na zapisaniu trasy przejazdu i następnie samochód jedzie samodzielnie?


>Ileś milionów kierowców na bruk - do innej pracy.
>Widzę ryzyko uczynienia kolejnych ludzi niepotrzebnymi społeczeństwu i kolejnych kandydatów na "oburzonych".
"Samobieżne" ciężarówki, to jeszcze pikuś wobec powszechnego stosowania maszyn parowych w przemyśle XIX wieku albo zlikwidowania prawie całego przemysłu lekkiego i ciężkiego w Polsce po 1989 roku.


Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
fiiś (1053 punktów)
>Czy te ciężarówki są zdalnie sterowane czy może ich "programowanie" polega na zapisaniu trasy przejazdu i następnie samochód jedzie samodzielnie?[/color]
Technologia opracowana przez firmę Google i już dopuszczona w jednym ze stanów polega na zadaniu automatowi trasy przejazdu, po czym on już się prowadzi sam do celu.
Zakładam, że w tym przypadku będzie podobnie.

>"Samobieżne" ciężarówki, to jeszcze pikuś wobec powszechnego stosowania maszyn parowych w przemyśle XIX wieku albo zlikwidowania prawie całego przemysłu lekkiego i ciężkiego w Polsce po 1989 roku.[/color]
To napawa optymizmem.
Świat sobie poradzi. Też tak myślę.
Zatem szkoda sobie zawracać tym głowę.

A jako dodatkowa ciekawostka artykuł technologi(*)kuje_caly_dom_w_20_godzin.html
To branża budowlana - kolejne miliony...
Chiny, z kolei rozwijają technologię bardzo zaawansowanej prefabrykacji pozwalającej budować w niewyobrażalnie krótkim terminie wielkie obiekty.
To też pikuś.
W tym kontekście nasze krajowe dywagacje na temat wieku emerytalnego wydają się bardzo ważkie, zwłaszcza, że dotkną ludzi za jakieś kilkanaście, czy dwadzieścia kilka lat.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Technologia opracowana przez firmę Google i już dopuszczona w jednym ze stanów polega na zadaniu automatowi trasy przejazdu, po czym on już się prowadzi sam do celu.
A co będzie, gdy takiemu automatycznemu autku wybiegną przed maskę? Ominie mnie, rozjedzie czy zatrzyma się, bo nie będzie wiedział co zrobić?

>>"Samobieżne" ciężarówki, to jeszcze pikuś wobec powszechnego stosowania maszyn parowych w przemyśle XIX wieku albo zlikwidowania prawie całego przemysłu lekkiego i ciężkiego w Polsce po 1989 roku.
>To napawa optymizmem.
>Świat sobie poradzi. Też tak myślę.
>Zatem szkoda sobie zawracać tym głowę.
Czytając twój otwierający post odniosłem wrażenie, że niepokoi cię los tych zwalnianych z pracy kierowców, zasilających szeregi "oburzonych", ale teraz rozumiem, że to było kompletnie mylne wrażenie. Po prostu robiłeś sobie z nich jaja.


Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
19-08-2012 23:56 
 Ocena 1 na 1
fiiś (1053 punktów)
>A co będzie, gdy takiemu automatycznemu autku wybiegną przed maskę? Ominie mnie, rozjedzie czy zatrzyma się, bo nie będzie wiedział co zrobić?[/color]
Zakładam, że zachowa się zgodnie ze swoim oprogramowaniem, tak aby Cię nie rozjechać i nie spowodować też karambolu na drodze. O ile będzie to możliwe w zgodzie z prawami fizyki.

>Czytając twój otwierający post odniosłem wrażenie, że niepokoi cię los tych zwalnianych z pracy kierowców, zasilających szeregi "oburzonych", ale teraz rozumiem, że to było kompletnie mylne wrażenie. Po prostu robiłeś sobie z nich jaja.[/color]
Twoje obecne wrażenie jest mylne. Niepokoi mnie ich los, a także mój i całej ludzkości.
Dlatego uważam, że to ważny temat. Gdybym rzeczywiście uważał, że szkoda zawracać sobie tym głowy, nie otwierałbym takiego wątku - szkoda, ze nie czytasz ironii.
Rozumiem, że kogoś to nie interesuje, lub uważa temat za błahy np. wobec zdarzeń historycznych. Ja interpretuję to inaczej, a każdy z nas ma prawo się mylić.
20-08-2012 11:46 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Technologia opracowana przez firmę Google i już dopuszczona w jednym ze stanów polega na zadaniu automatowi trasy przejazdu, po czym on już się prowadzi sam do celu.
>A co będzie, gdy takiemu automatycznemu autku wybiegną przed maskę? Ominie mnie, rozjedzie czy zatrzyma się, bo nie będzie wiedział co zrobić?

Ominie lub będzie hamować zależnie od okoliczności - tak samo jak człowiek, za to może mieć krótszy czas reakcji - komputer nie bywa niewyspany, nie ma kaca, migreny, PMSu, nie gada przez komórkę i teściowa z tylego siedzenia mu nie ględzi.
Na dodatek precyzyjnie ocenia odległości i przewidywaną drogę hamowania, nie działa "na czuja".

Oglądałam testy w "Brave New World With Stephen Hawking", chyba nawet w pierwszym odcinku.
I na 100% było coś o googlowozie na Discovery.
Jak jesteś ciekaw, na youtubie jest tego na wiadra.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>Technologia opracowana przez firmę Google i już dopuszczona w jednym ze stanów polega na zadaniu automatowi trasy przejazdu, po czym on już się prowadzi sam do celu.
>>A co będzie, gdy takiemu automatycznemu autku wybiegną przed maskę? Ominie mnie, rozjedzie czy zatrzyma się, bo nie będzie wiedział co zrobić?
>Ominie lub będzie hamować zależnie od okoliczności - tak samo jak człowiek, za to może mieć krótszy czas reakcji - komputer nie bywa niewyspany, nie ma kaca, migreny, PMSu, nie gada przez komórkę i teściowa z tylego siedzenia mu nie ględzi.

Już dziś automatycznie startują, latają i lądują samoloty. Pilot tylko guziki wciska.
Bezzałogowym metrem jeździłem w Kuala Lumpur. Maszynista pewnie był w biurze i kontrolował to zdalnie.

Człowiek ma funkcję kontroli nad maszynami gdyby coś nie wyszło oraz np w samolocie sama jego obecność wpływa na samopoczucie pasażerów. W przyszłości zapewne maszyny będą bardziej niezawodne i funkcja człowieka-kontrolera zostanie zastąpiona redundantnymi maszynami, które będą same siebie kontrolowały. Statystyka potwierdza rosnący trend niezawodności maszyn i znacznie wolniej rosnący trend niezawodności człowieka. Maszyna wygra.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek ma funkcję kontroli nad maszynami gdyby coś nie wyszło oraz np w samolocie sama jego obecność wpływa na samopoczucie pasażerów. W przyszłości zapewne maszyny będą bardziej niezawodne i funkcja człowieka-kontrolera zostanie zastąpiona redundantnymi maszynami, które będą same siebie kontrolowały.

Tak mi się skojarzyło.

"Machines making machines. How perverse."




"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-08-2012 12:11 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> >Człowiek ma funkcję kontroli nad maszynami gdyby coś nie wyszło oraz np w samolocie sama jego obecność wpływa na samopoczucie pasażerów. W przyszłości zapewne maszyny będą bardziej niezawodne i funkcja człowieka-kontrolera zostanie zastąpiona redundantnymi maszynami, które będą same siebie kontrolowały.
>Tak mi się skojarzyło.
>"Machines making machines. How perverse."

Perwersja, ale realna teraźniejszość i przyszłość. Zastanawiam się tylko nad rolą człowieka w świecie gdzie roboty będą robić wszystko. Posiadacze maszyn będą sobie żyć lekko i przyjemnie oraz rozmnażać się do woli, dzięki temu że one zapewnią im żywność, pieniądze z wynajmu itp.
Nie mam pojęcia jaka będzie rola ludzi nieposiadających maszyn (akcji firm). Być może będą żyć z podatków ściąganych właścicielom. Być może wrócą do uprawy ziemi (z pomocą tańszych maszyn). Może skrzykną się i powstaną zbrojnie przeciwko właścicielom? Ci zapewne zapobiegliwie będą już wyposażeni w roboty bojowe...
20-08-2012 18:35 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jest jeszcze jedna, bardziej optymistyczna opcja. Zakładając, że nie będzie się przekraczać praw własności i nietykalności ludzi, to znaczy technoburżuje nie będą stosować agresji (czemu może służyć legalizacja broni), można przewidzieć, że wraz ze zwalnianiem pracowników przemysłowych, zmniejszy się rynek zbytu. Co oznacza, że owszem, fabryki będą produkowały od cholery robobadziewia, ale nikt, poza samymi przedsiębiorcami i wykwalifikowaną siłą roboczą (na którą popyt zapewne się zwiększy, zamiast zmniejszyć) nie będzie miał szmalu, by ten sprzęt kupić. W takiej sytuacji klasa "posiadaczy i specjalistów" będzie wymieniała sprzęt za usługi, czyli technokraci będą mieli ludzi od wszystkiego. Wolne sługi mogą zbierać kapitał i próbować uniezależnić się od wielkich posiadaczy, tworząc małe zakłady, i wymieniając się towarem z innymi posiadaczami małych zakładów. W ten sposób może dojść do zmniejszenia nierówności w posiadanym kapitale. Szczególnie że w przyszłości wielkie liniowe zakłady produkcyjne mogą odejść do lamusa, a prymat mogą przejąć drukarki 3d i inne, uniwersalne maszyny produkcyjne. W ten sposób niewielkie "robomanufaktury" w dużym stopniu zapewniałyby samowystarczalność. Sądzę, że ta technologia ma szczególne znaczenie, i może całkowicie przekształcić strukturę socjo-ekonomiczną.\

To tylko spekulacje, wszystko może oczywiście przebiegać w mniej przyjazny sposób.

EDIT: Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Jak wskazuje paradoks Moraveca, jeszcze długo możemy nie mieć robotów, zajmujących się pracą wymagającą bardziej złożonej koordynacji ruchowej i percepcji. Tak więc budowniczym, hydraulikom albo tancerkom roboty jeszcze długo nie zagrożą
farmer (22440 punktów)

>Nie mam pojęcia jaka będzie rola ludzi nieposiadających maszyn (akcji firm). Być może będą żyć z podatków ściąganych właścicielom. Być może wrócą do uprawy ziemi (z pomocą tańszych maszyn). Może skrzykną się i powstaną zbrojnie przeciwko właścicielom? Ci zapewne zapobiegliwie będą już wyposażeni w roboty bojowe...

Nim nauczy się roboty każdej pracy trzeba będzie jeszcze oduczyć ludzi pracować. Sądzę że będzie to trudniejsze niż programowanie.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A co będzie, gdy takiemu automatycznemu autku wybiegną przed maskę? Ominie mnie, rozjedzie czy zatrzyma się, bo nie będzie wiedział co zrobić?

Pojazdy od Google nie tylko obserwują drogę i reagują na ruchome elementy otoczenia, ale do tego "uczą się" na podstawie zdjęć otoczenia (np. zrobionych dla google street view), które elementy otoczenia są stałe (np. skrzynka na listy), a które nie są, dzięki czemu mogą być jeszcze ostrożniejsze.

Pomysł jest niezwykle ciekawy, nie ukrywam. Czytałem o pomyśle taksówek, które zamawiasz, podjeżdżają po Ciebie i Ty albo włączasz autopilota albo sam prowadzisz, a samochód sobie sam odjeżdża do następnego klienta Dla mnie istna rewelacja. W ogóle się nie trzeba martwić o parkowanie samochodu, więc całe godziny zaoszczędzone.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-08-2012 13:40 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>samochód sobie sam odjeżdża
Pomysł ma 30 lat pl.wikiped(*)_(serial_telewizyjny_1982)
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Pomysł ma 30 lat pl.wikiped(*)_(serial_telewizyjny_1982)

Więc tym bardziej liczę na to, że się tego doczekam. Tylko nie mówię tu o drogich ekskluzywnych samochodach, ale o popularnym środku transportu, który skutecznie zastępuje taksówki.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czytałem o pomyśle taksówek, które zamawiasz, podjeżdżają po Ciebie i Ty albo włączasz autopilota albo sam prowadzisz, a samochód sobie sam odjeżdża do następnego klienta [...] W ogóle się nie trzeba martwić o parkowanie samochodu
Rozumiem, że w takim systemie będzie obowiązywać zakaz używania własnego samochodu, no bo inaczej te taksówki-roboty będą czekały na klientów na postojach, jak to ma miejsce dziś.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Rozumiem, że w takim systemie będzie obowiązywać zakaz używania własnego samochodu, no bo inaczej te taksówki-roboty będą czekały na klientów na postojach, jak to ma miejsce dziś.

W obecnym systemie już powinni zakazać używania własnych samochodów w ścisłym centrum.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-08-2012 18:02 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>W obecnym systemie już powinni zakazać używania własnych samochodów w ścisłym centrum.
Pozwolę sobie twórczo rozwinąć tę myśl: powinno się zakazać przebywania w ścisłym centrum osobom, które nie posiadają odpowiedniego zezwolenia.
To, że byle komu wolno przebywać w ścisłym centrum prowadzi do tego, że chodniki, pojazdy komunikacji miejskiej, centra handlowe, parki, puby itd. itp. są niepotrzebnie zatłoczone.
Po wejściu w życie powyższego zakazu trzeba będzie go rozszerzyć na tereny poza ścisłym centrum, aby zapobiec tłokowi tamże.



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>W Wyborczej z 16.08.2012 pojawił się artykuł zatytułowany "Amerykańska armia testuje ciężarówki bez
>kierowców"
>technologi(*)_ciezarowki_bez_kierowcow.html
>Widzę ryzyko uczynienia kolejnych ludzi niepotrzebnymi społeczeństwu i kolejnych kandydatów na "oburzonych".

Ano - Nihil novi sub sole...

Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista)
fiiś (1053 punktów)
>Ano - Nihil novi sub sole...

Rzeczywiście historia lubi się powtarzać, choć nigdy tak samo.
Niemniej jednak, takie zmiany technologiczne i wynikające z tego wyzwania wydają się ciekawym tematem do dyskusji.
Dla mnie uderzające jest, że w dyskusjach dotyczących kryzysu, bezrobocia, rynków bardzo rzadko podnosi się kwestię technologii.
W moim przekonaniu to jej rozwój, w głównej mierze, w sensie systemowym, odpowiada za wzrost bezrobocia, a skoro tak, to nie ma recepty żeby to powstrzymać.
Na ziemi będzie coraz mniej pracy i coraz więcej niepotrzebnych ludzi.
Wydaje mi się to nieuniknione (bo rozwoju się nie powstrzyma) i stąd myślenie, jak powinno się w tej sytuacji postępować powinno być jednym z głównych tematów zainteresowań polityków, ekonomistów i naukowców (przynajmniej tych od nauk społecznych).
19-08-2012 22:35 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Rzeczywiście historia lubi się powtarzać, choć nigdy tak samo.

Jasne.

>kwestię technologii.
>W moim przekonaniu to jej rozwój, w głównej mierze, w sensie systemowym, odpowiada za wzrost bezrobocia,

I dobrze. Przy wszystkich swych wadach bezrobocie jawi mi się społeczno-politycznie znacznie lepsze niż znany sprzed rewolucji przemysłowej problem braku rąk do pracy rozwiązywany poprzez podboje, niewolnictwo, polowania na ludzi i handel nimi.

>skoro tak, to nie ma recepty żeby to powstrzymać.

Może zmieni się samo rozumienie pracy jako takie?

>Na ziemi będzie coraz mniej pracy i coraz więcej niepotrzebnych ludzi.

Osobiście nie mierzę potrzebności ludzi ich przydatnością do pracy.

>rozwoju się nie powstrzyma

Religie odgrażają się, że nie powiedziały jeszcze swego Ostatniego Słowa...

>i stąd myślenie, jak powinno się w tej sytuacji postępować powinno być jednym z głównych tematów zainteresowań polityków, ekonomistów i naukowców (przynajmniej tych od nauk społecznych).

Jasne.

Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista)
23-08-2012 18:27 
 Ocena 1 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>problem braku rąk do pracy rozwiązywany poprzez podboje, niewolnictwo, polowania na ludzi i handel nimi.
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że wspomniane przez ciebie procedery nie wynikały z braku rąk do pracy, ale z chęci minimalizowania kosztów pracy.
Dziś mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem - ciągłe poszukiwanie tańszych rynków pracy->przenoszenie produkcji do krajów, w których pracownikom można płacić jeszcze mniej niż dotychczasowym.
Wyznaję teorię spiskową, że obszary biedy oraz tzw. szklane sufity są specjalnie utrzymywane, aby nie zabrakło źródeł tanich pracowników. Nie tylko w krajach Azji, ale także w krajach UE.
Przykład: płaca minimalna w Polsce, która działa wyłącznie na korzyść pracodawców, którzy dzięki temu mogą legalnie oferować wynagrodzenie, które nie wystarcza na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb pracownika.



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
25-08-2012 18:40 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Mam przekonanie graniczące z pewnością, że wspomniane przez ciebie procedery nie wynikały z braku rąk do pracy, ale z chęci minimalizowania kosztów pracy.

Twoje graniczące z pewnością przekonanie jest całkowicie błędne.
Robotnik najemny od niewolnika jest bez porównania tańszy. Wypłacasz mu tylko ustalone wynagrodzenie i nic więcej Cię on nie obchodzi - w razie czego na jego miejsce łatwo znajdziesz pięciu chętnych.
W przypadku niewolnika sam ponosisz koszty jego
- pozyskania (np. złapania w Afryce i transportu przez ocean czy też wychowania od niemowlęcia)
- utrzymania (coś jeść i gdzieś mieszkać musi)
- i dozoru (w tym pacyfikacji umysłowej - poprzez kościół i fizycznej - przez nadzorców),
zaś wydajność pracy niewolnika jest niska - z jednej strony skutkiem jego braku motywacji, z drugiej - jego braku kwalifikacji (kształcić go przecież nie będziesz).

>Dziś mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem - ciągłe poszukiwanie tańszych rynków pracy->przenoszenie produkcji do krajów, w których pracownikom można płacić jeszcze mniej niż dotychczasowym.

Jasne, ale atrakcyjność takiego rozwiązania osłabiają do pewnego stopnia ryzyko (społeczne, polityczne itp.) inwestowania w krajach, gdzie koszty pracy są niskie, tudzież niewielka kompetencja tych tanich robotników (brak kwalifikacji, brak określonej kultury pracy itp.), a wreszcie i banalne koszty transportu.

>Wyznaję teorię spiskową, że obszary biedy oraz tzw. szklane sufity są specjalnie utrzymywane, aby nie zabrakło źródeł tanich pracowników. Nie tylko w krajach Azji, ale także w krajach UE.

Ale tani pracownik nie konsumuje, bo go nie stać, więc nie tworzy Ci rynku zbytu... i tak się koło zamyka.

>Przykład: płaca minimalna w Polsce, która działa wyłącznie na korzyść pracodawców, którzy dzięki temu mogą legalnie oferować wynagrodzenie, które nie wystarcza na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb pracownika.

To jest, przypuszczam, kwestia endemicznych niedowładów polskiego kapitalizmu, nie zaś przejaw praw bardziej ogólnych.


www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
25-08-2012 20:34 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Twoje graniczące z pewnością przekonanie jest całkowicie błędne.
O qrde, czyli big_zyd propaguje teorię, wedle której kolonializm i niewolnictwo były po prostu głupotą z punktu widzenia tych, którzy to organizowali i na tym korzystali. Zamiast ponosić te wszystkie koszty sprowadzania i utrzymywania niewolników można im było po prostu zaproponować pracę najemną.

>>Dziś mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem - ciągłe poszukiwanie tańszych rynków pracy->przenoszenie produkcji do krajów, w których pracownikom można płacić jeszcze mniej niż dotychczasowym.
>Jasne, ale atrakcyjność takiego rozwiązania osłabiają do pewnego stopnia ryzyko (społeczne, polityczne itp.) inwestowania w krajach, gdzie koszty pracy są niskie tudzież niewielka kompetencja tych tanich robotników (brak kwalifikacji, brak określonej kultury pracy itp.) a wreszcie i banalne koszty transportu.
Nie rozumiem.

>>Wyznaję teorię spiskową, że obszary biedy oraz tzw. szklane sufity są specjalnie utrzymywane, aby nie zabrakło źródeł tanich pracowników. Nie tylko w krajach Azji, ale także w krajach UE.
>Ale tani pracownik nie konsumuje, bo go nie stać, więc nie tworzy Ci rynku zbytu... i tak się koło zamyka.
Przecież celem przedsiębiorcy nie jest wzbogacanie pracownika, ale maksymalizowanie zysków przedsiębiorcy (udziałowców). Buty szyte ręcznie przez Hindusów w manufaktórach przypominających hitlerowskie obozy koncentracyjne nie są przeznaczone na rynek indyjski, kupują je snoby w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie. Ile by trzeba było zapłacić hinduskiemu szewcowi, który zarabia 5$ dziennie, aby mógł kupić buty sprzedawane za 5000$? I czy wówczas taki szewc na pewno kupiłby takie buty? Koszty pracy zawsze są niższe niż cena sprzedaży produktu, więc twój argument (nie)działa wszędzie i zawsze - zawsze najważniejsze jest zmniejszanie kosztów pracy.
Poza tym trzeba mieć świadomość dwóch rzeczy:
1) Chiny już nie są źródłem najtańszej siły roboczej, więc największe koncerny (w tym chińskie!) przenoszą produkcję do Wietnamu, Laosu i hak wie gdzie jeszcze. Powstaje pytanie: czy da się w nieskończoność znajdować tańsze rynki pracy?
2) Czy np. państwo niemieckie postępuje nieracjonalnie wspierając niemieckie przedsiębiorstwa, niemieckie uczelnie kształcące przyszłych przedsiębiorców i pracowników działających na rzecz Niemiec?


>>Przykład: płaca minimalna w Polsce, która działa wyłącznie na korzyść pracodawców, którzy dzięki temu mogą legalnie oferować wynagrodzenie, które nie wystarcza na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb pracownika.
>To jest, przypuszczam, kwestia endemicznych niedowładów polskiego kapitalizmu, nie zaś przejaw praw bardziej ogólnych.
Być może, nie wiem na ile "płaca minimalna" jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem, tym niemniej z oczywistych wzgędów interesuje mnie jej występowanie w polskich przepisach.

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
25-08-2012 22:44 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>O qrde, czyli big_zyd propaguje teorię, wedle której kolonializm i niewolnictwo były po prostu głupotą z punktu widzenia tych, którzy to organizowali i na tym korzystali.

Nie były, ponieważ wówczas było na świecie fizycznie za mało ludzi na umowną "jednostkę pracy do wykonania".
Bo to, co po rewolucji przemysłowej wykonywała maszyna obsługiwana przez jednego pracownika, wcześniej musiało wykonywać pięćdziesięciu pracowników, których często nie było skąd wziąć. A nawet, jak się znaleźli, to mogli łatwo przepaść, gdy gdzie indziej lepsze perspektywy zwąchali.
Toteż przepadali uciekając w lasy, na Sicz, do piratów, gdzie popadło.
Pozostawało zatem tylko trzymanie ich przymusem, które jakoś się jednak koniec konców opłacało, bo inaczej cóż ci z miliona hektarów, jeżeli nie ma ich kto orać?
Zmieniło się to właśnie wraz z rewolucją przemysłową.

>Zamiast ponosić te wszystkie koszty sprowadzania i utrzymywania niewolników można im było po prostu zaproponować pracę najemną.

Nie można było, bo sąsiedni latyfundysta mógł twą ofertę przebić i zostawałeś bez ludzi. Jednym z większych problemów gospodarczo-społecznych I RP było zbiegostwo chłopów do "lepszych" panów - ale, że każdy z panów zdawał sobie sprawę, że doraźnie na zbiegostwie chłopów sąsiada może, i owszem, skorzystać, to jednak w dłuższej perspektywie podkopuje ono cały system, w tym i jego samego też, tedy solidarnie szlachta chłopom poddaństwo narzuciła i złamała karki.

>>>Dziś mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem - ciągłe poszukiwanie tańszych rynków pracy
>>Jasne, ale atrakcyjność takiego rozwiązania osłabiają do pewnego stopnia ryzyko (społeczne, polityczne itp.) inwestowania w krajach, gdzie koszty pracy są niskie tudzież niewielka kompetencja tych tanich robotników (brak kwalifikacji, brak określonej kultury pracy itp.) a wreszcie i banalne koszty transportu.
>Nie rozumiem.

1. Możesz zbudować fabrykę w Rwandzie, gdzie będziesz płacić ludziom 5 % tego, co w Niemczech, ale tę fabrykę mogą ci - choćby przypadkiem - spalić na otwarcie nowego sezonu rzezi plemiennych.
2. Zanim koczownik etiopski nauczy się czytać instrukcję obługi maszyny, to musi do szkoły jakiś czas pochodzić. Zanim się nauczy, że od poniedziałku do piątku ma być w fabryce na 8.00, to też trochę czasu minie - a może ci jeszcze (skoro już się czytać nauczył) wtedy parę Rewolucji wywołać, boż wyczytał, że go z Najświętszej Tożsamości Kulturowej ograbiasz, każąc mu wedle zegarka funkcjonować.
3. Możesz zbudować w Mozambiku fabrykę komputerów, które będziesz sprzedawać we Francji - ale dostarczenie tych komputerów do Grenoble z Maputo kosztuje jednak dużo więcej niż z Dijon.

>Przecież celem przedsiębiorcy nie jest wzbogacanie pracownika, ale maksymalizowanie zysków przedsiębiorcy (udziałowców). Buty szyte ręcznie przez Hindusów w manufaktórach przypominających hitlerowskie obozy koncentracyjne nie są przeznaczone na rynek indyjski,

Teraz już są.

>Koszty pracy zawsze są niższe niż cena sprzedaży produktu,

Zdecydowanie nie zawsze - pomijając prosty dumping, decydują o tym zwykle względy polityczne.
Europa dopłaca, ile wlezie, do rolnictwa, a Stany Zjednoczone do obrony Izraela, Egiptu, Tajwanu czy Korei Płd.

>więc twój argument (nie)działa wszędzie i zawsze - zawsze najważniejsze jest zmniejszanie kosztów pracy.

Jak wyżej.

>Poza tym trzeba mieć świadomość dwóch rzeczy:
>1) Chiny już nie są źródłem najtańszej siły roboczej, więc największe koncerny (w tym chińskie!) przenoszą produkcję do Wietnamu, Laosu i hak wie gdzie jeszcze. Powstaje pytanie: czy da się w nieskończoność znajdować tańsze rynki pracy?

Nie. Tzn. zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast za 1000 dolarów, wyprodukuje ci coś za 999 i 99 centów - ale różnice w kosztach produkcji będą się zapewne zmniejszać.

>2) Czy np. państwo niemieckie postępuje nieracjonalnie wspierając niemieckie przedsiębiorstwa, niemieckie uczelnie kształcące przyszłych przedsiębiorców i pracowników działających na rzecz Niemiec?

Skądże znowu. Z gospodarki nieuchronnie wyrasta polityka (i potem się to robi dość skomplikowane, gdy wzajem na siebie oddziałują...) - jak Uczył pewien stary, brodaty Żyd.

>Być może, nie wiem na ile "płaca minimalna" jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem, tym niemniej z oczywistych wzgędów interesuje mnie jej występowanie w polskich przepisach.

Wydaje mi się, że najważniejsze społecznie rzeczy w polskiej gospodarce dzieją się poza przepisami - i nie chodzi mi przy tym wcale o korupcję i złodziejstwo, a raczej o szarą strefę, śmieciówki czy nagminne lekceważenie prawa pracy.

www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
neurosurgery (2484 punktów)
>Co sądzicie o tym?

Michio Kaku często zwraca uwagę na to, że w przyszłości większość osób będzie bezrobotna. Wszystkie zawody, w których wykonuje się w miarę powtarzalną pracę, zostaną zastąpione maszynami. Być może kiedyś bezrobocie będzie symbolem bogactwa.

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
fiiś (1053 punktów)
>Być może kiedyś bezrobocie będzie symbolem bogactwa.
Myślę, że będzie to raczej rodzić frustrację, poczucie odrzucenia i wynikające z tego niepokoje społeczne, co z kolei może prowadzić do wyłonienia się innego, może całkiem nowego systemu (ekonomicznego, politycznego, społecznego).
Osobiście boję się, że może dojść do globalnej polaryzacji na mobilnych, realizujących się pracujących i zamkniętych w gettach (względnej nędzy, bezdomności) obozach uchodźców itp. niepracujących. O takich zagrożeniach pisze Bauman, nadejście innego niż kapitalizm systemu przewiduje Willerstain.
20-08-2012 03:10 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Myślę, że będzie to raczej rodzić frustrację, poczucie odrzucenia i wynikające z tego niepokoje społeczne, co z kolei może prowadzić do wyłonienia się innego, może całkiem nowego systemu (ekonomicznego, politycznego, społecznego).<<
W Kanadzie są ludzie żyjący na zapomogach i to z pokolenia na pokolenie. Najwyraźniej można się przyzwyczaić do tego wolnego czasu. Mi oczywiście te ich "dochody" zupełnie nie wystarczą, więc pracuję. Ale gdybym miał wystarczająco bez pracy, to nie był bym sfrustrowany.
Borys Swoboda (1408 punktów)
Praca zawsze będzie potrzebna- pytanie, za jaką cenę. Gdyby nie było płacy minimalnej, nie byłoby problemu.
19-08-2012 23:38 
 Ocena 2 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>Praca zawsze będzie potrzebna- pytanie, za jaką cenę. Gdyby nie było płacy minimalnej, nie byłoby problemu.

A Ty jak ten pies Pawłowa... Może byś się zastanowił zanim coś napiszesz ?
20-08-2012 18:12 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>A Ty jak ten pies Pawłowa... Może byś się zastanowił zanim coś napiszesz ?

Ale o co chodzi? Temat przecież generalnie sprowadza się do technologicznego bezrobocia.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Trzeba szukać nowych wyzwań i zawodów - na przykład: projekt wyprawy i terraformingu planety Mars.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Trzeba szukać nowych wyzwań i zawodów - na przykład: projekt wyprawy i terraformingu planety Mars.

Ja bym tam wysłał roboty, tak że bezrobocie nie spadnie.
20-08-2012 11:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jak sprawić, aby ludzie zamieszkali też na innych planetach?
20-08-2012 11:48 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>A jak sprawić, aby ludzie zamieszkali też na innych planetach?

Są różne metody. Każda ma wg mnie sporo wad.

1. Zmusić ich i wysłać ich tam za karę na kolonię karną. Kolejne pokolenie ogłosi bunt i wyzwoli się spod panowania Ziemian.

2. Zniszczyć lub wyeksploatować do końca Ziemię.

3. Nie sprawiać by zamieszkali, ale panować nad populacją tu na Ziemi.

4. Odkryć na innych planetach coś, czego eksploatacja przyniesie duże zyski i zmotywować dużym wynagrodzeniem żeby sami tam poszli. Będzie praca dla dwóch operatorów zdalnych maszyn ale niestety tutaj na Ziemi... Zły przykład.

5. Odkryć nieznane jeszcze zalety mieszkania na innych planetach, dzięki czemu ludzie sami będą chcieli tam wyemigrować. Na razie taką zaletą może być czyste niebo do obserwacji astronomicznych, a dla tutejszych forowiczów zaletą będzie brak księży.
21-08-2012 08:21 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3119 punktów)
>Będzie praca dla dwóch operatorów zdalnych maszyn ale niestety tutaj na Ziemi...
Zdalnie może się nie dać przez opóźnienie. Chyba że przewidujesz użycie ansibla. Na przyklad na filotach, albo na splątaniu kwantowym.
Myślę jednak, że zasada nieoznaczoności i tutaj pomiesza szyki - wiadomość będzie dochodziła natychmiast, ale za to będzie nieczytelna.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Będzie praca dla dwóch operatorów zdalnych maszyn ale niestety tutaj na Ziemi...
>Zdalnie może się nie dać przez opóźnienie. Chyba że przewidujesz użycie ansibla. Na przyklad na filotach, albo na splątaniu kwantowym.
>Myślę jednak, że zasada nieoznaczoności i tutaj pomiesza szyki - wiadomość będzie dochodziła natychmiast, ale za to będzie nieczytelna.

Sterowanie autonomiczne przez użycie algorytmów, a ingerencja z Ziemi tylko w razie napotkania czegoś, na co algorytmy nie były przewidziane. Wtedy sterowanie z opóźnieniem do czasu aktualizacji softu.

Z powodów do zamieszkania na innych planetach pominąłem najważniejszy:

6. Ciekawość.
fiiś (1053 punktów)
> 6. Ciekawość.
a wg mnie najważniejszym będzie 7. naturalna siła ewolucji
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A jak sprawić, aby ludzie zamieszkali też na innych planetach?

A jak to robią na Alasce?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
fiiś (1053 punktów)
>Trzeba szukać nowych wyzwań i zawodów - na przykład: projekt wyprawy i terraformingu planety Mars.
Tak, trzeba być świadomym nadchodzących zmian i w związku z tym wyznaczać dalekosiężne cele, choćby takie jak ten powyżej.
Nie można się ograniczać tylko do aktualnych problemów i doraźnych przyjemności.
finerbijk (17282 punktów)
>Co sądzicie o tym?
Kiedy ci kierowcy-roboty zaczną zakładać związki zawodowe, to wtedy przejdzie czas zacząć się martwić.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Co sądzicie o tym?

Wyobraź sobie ciężarówkę, której komputer pokładowy nie pozwoli ruszyć jeśli jest przeładowana albo coś nie jest w porządku, będzie jeździć ekonomicznie, nie będzie nigdy zmęczona, a w dodatku będzie jeździć zgodnie z przepisami.

Równie dobrze rząd może zakazać sprzedaży papierosów. Tak się to opłaca firmom budowlanym, stacjom paliwowym, związkom zawodowym, ubezpieczycielom, mechanikom i zusowi.

Jedyny sposób na wprowadzenie czegoś takiego to dowalenie 70% podatku od usług transportowych bez kierowcy, tłumaczonych zbieraniem funduszy na szkolenia dla zwolnionych zasobów ludzkich. Niestety w takim świecie żyjemy, że tańsze rozwiązanie nie może być lepsze.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
fiiś (1053 punktów)
>Jedyny sposób na wprowadzenie czegoś takiego to dowalenie 70% podatku od usług transportowych bez kierowcy, tłumaczonych zbieraniem funduszy na szkolenia dla zwolnionych zasobów ludzkich. Niestety w takim świecie żyjemy, że tańsze rozwiązanie nie może być lepsze.
To słuszna uwaga - podejście ewolucyjne - musi się per saldo całemu systemowi opłacać ta zmiana aby nie została wyeliminowana. Chodzi o to, że nie jest to faza pomysłu ale z tego co czytam, realizacji. Znaczy się, że są siły rynkowe, które to realizują.
Jeśli jesteście ciekawi jak to działa wystarczy wklepać zapytanie w google.
Pierwszy artykuł, który wyskoczył: bendyk.blo(*)kierowcy-dopuszczony-do-ruchu/ Jest nawet filmik pokazujący jak to działa, a przy okazji polecam książkę Bendyka - inny temat, ale warta przeczytania.
a to całkiem świeży artykuł:
technologi(*)530,12345243,Siedz_i_jedz.html
emilpromil (184 punktów)
>>Jedyny sposób na wprowadzenie czegoś takiego to dowalenie 70% podatku od usług transportowych bez kierowcy, tłumaczonych zbieraniem funduszy na szkolenia dla zwolnionych zasobów ludzkich. Niestety w takim świecie żyjemy, że tańsze rozwiązanie nie może być lepsze.
>To słuszna uwaga - podejście ewolucyjne - musi się per saldo całemu systemowi opłacać ta zmiana aby nie została wyeliminowana. Chodzi o to, że nie jest to faza pomysłu ale z tego co czytam, realizacji. Znaczy się, że są siły rynkowe, które to realizują.
>Jeśli jesteście ciekawi jak to działa wystarczy wklepać zapytanie w google.
>Pierwszy artykuł, który wyskoczył: bendyk.blo(*)kierowcy-dopuszczony-do-ruchu/ Jest nawet filmik pokazujący jak to działa, a przy okazji polecam książkę Bendyka - inny temat, ale warta przeczytania.
>a to całkiem świeży artykuł:
>technologi(*)530,12345243,Siedz_i_jedz.html

Podobne zagadnienie jak automatyczne wózki (AGV) które rozwożą półprodukty w fabrykach, istnieją od kilkunastu lat i działają równolegle z wózkami kierowanymi przez ludzi.
Są zadania i firmy w których zautomatyzowane wózki się opłacają , a są takie gdzie lepiej zatrudnić ludzi.

O protestach związków nie słyszałem, tak samo nie słyszałem żeby pracownicy protestowali przeciw montowaniu w fabrykach robotów które zastępują kilku operatorów.

Zresztą praca kierowcy to nie tylko kierowanie, to także obsługa auta i papierkologia a tych czynności przy automatycznych autach przybędzie.
Matix (5786 punktów)
>Co sądzicie o tym?

Nic. Za mało szczegółów technicznych. W zasadzie opiera się to o bełkot. Na podstawie tych informacji nie widzę tego w praktyce, gdzie sytuacje na drodze nie są przewidywalne i często trzeba szybko myśleć niekonwencjonalnie.
23-08-2012 22:37 
 Ocena 1 na 1
fiiś (1053 punktów)
>Nic. Za mało szczegółów technicznych. W zasadzie opiera się to o bełkot. Na podstawie tych informacji nie widzę tego w praktyce, gdzie sytuacje na drodze nie są przewidywalne i często trzeba szybko myśleć niekonwencjonalnie.
Trochę inwencji!
Jeśli jesteś ciekawy jak to działa wystarczy wklepać zapytanie w google.
Pierwszy artykuł, który wyskoczył: bendyk.blo(*)kierowcy-dopuszczony-do-ruchu/ Jest nawet filmik pokazujący jak to działa, a przy okazji polecam książkę Bendyka - inny temat, ale warta przeczytania.
a to całkiem świeży artykuł:
technologi(*)530,12345243,Siedz_i_jedz.html
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak ktoś chce to wpisze "Google driverless car" w Google i jest mnóstwo artykułów i filmów.

Tematem interesuję się już od dłuższego czasu.

Polski internet jest zawsze trochę do tyłu jeśli o nowinki technologiczne chodzi

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
>"Po co narażać swoich żołnierzy, skoro maszyny potrafią zrobić coś same? W tym przypadku maszynami
>są samochody ciężarowe mogące poruszać się bez kierowców. Przetestowała je amerykańska armia, która
>poinformowała, że próby były udane. (...)

Tylko czekać aż zaczną robić dzieci wiatropylnie. Po co te wszystkie pierdoły o uściskach, seksie, aborcji i chrztach, jak można zrobić genialnie zaadoptowanego do tchórzliwego świata obywatela kraju obywatelskiego. Dać mu nawet kod paskowy na kark i karabin, żeby tłukąc się z innymi klonami napędzał ekonomię. Jak to mówi brzytwa Ockhama... nic prostszego od prostoty chama.
To żaden wynalazek i żadne osiągnięcie. Gdyby zaczęli robić autoloty, to bym się cieszył, a tak to taki wynalazek świadczy tylko o kompletnym braku inicjatywy.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
fiiś (1053 punktów)
>Tylko czekać aż zaczną robić dzieci wiatropylnie.
zaczną... Kto zacznie? Zapomniałeś? - ewolucja
Tarlop (218 punktów)
To jest niesamowite. Gdy człowiek uczył się o Luddystach, to myślał o tych głupcach z pewnym politowaniem, smutkiem. Szokujące jest nawet dzisiaj pogląd, że im więcej osób wykonuje tę samą pracę, tym lepiej jest dość powszechny i nie stanowi elementu prymitywnego ekstremizmu. Cóż...

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365