W czole lodowca Gangotri w Wysokich Himalajach jest wyżłobiona siłami natury grota, którą Hindusi zwą „Gaumukh” - krowi pysk. Wypływa z niej strumień krystalicznie czystej wody, będący początkiem „Ma Ganga”, „Matki Ganges” - bo tak Hindusi z wielką rewerencją zwą rzekę Ganges. Ganges bez żadnej przesady zasługuje an taką nazwę. Biegnie 2500 km od Himalajów do Zatoki Bengalskiej, jego dorzecze obejmuje ponad 1 mln kim kwadratowych, żyje w nim ok. 450 mln ludzi, ponad 40 % całej populacji Indii. Ganges miał i ma nadal ogromny – jeżeli nie krytyczny – wpływ na funkcjonowanie hinduskiej cywilizacji. Jednakże fakt zamieszkiwania nad jego brzegami tak potężniej ilości ludzi oznacza – przechodząc od terminologii religijnej do wyrażeń sensu stricto naukowych – antropopresję o skali, która dla dalszego istnienie rzeki Ganges, może okazać się katastrofalna. W świętym mieście Hindusów Varanasi co roku kremuje się nad brzegami Gangesu 32 tysiące zmarłych, których częściowo spalone zwłoki ważące sumarycznie 300 ton trafiają do nurtu rzeki. Jednakże to nie trupy a żyjący ludzie są największym problemem. Szacuje się, iż ok. 80 procent ścieków trafiających do Gangesu nie jest poddawane jakimkolwiek procesom oczyszczania. Oznacza to, iż wody rzeki są jednym wielkim szambem, jedną wielką gnojowicą. W Varanasi – szacuje się – poziom bakterii kałowych przekracza dopuszczalne – a i tak liberalne bardzo – normy o 150 razy. Innym problemem są pollutanty industrialne. W mieście Kanpur nad brzegami Gangesu znajduje się centrum przemysłu skórzanego Indii. Dla rzeki - w praktyce – oznacza to, iż zdecydowana większość niezwykle toksycznych i rakotwórczych zanieczyszczeń powstających w procesie garbowania i obróbki skór – trafia prosto do rzeki. Kolejny problem to zużycie wody przez ekstensywne indyjskie rolnictwo. Niekontrolowany pobór wody z rzeki oraz ze studni czerpiących wodę z warstw podskórnych – prowadzi do obniżenia się lustra wody w rzece. Jeżeli jeszcze do tego dodamy niezbyt obfite ostatnimi czasy opady deszczów monsunowych - problem nabiera dramatycznego wymiaru. Coraz częściej nurt Gangesu przerywany jest licznymi płyciznami, mieliznami, ławicami piasku z wyschniętego dna. W dalszej perspektywie krytycznym czynnikiem który może mieć wpływ na poziom i jakość wody w rzece – jest topnienie himalajskich lodowców, stanowiących źródła tak Gangesu jak i jego licznych dopływów. Podrzucam ku lekturze tekst z BBC na temat – nie mogąc opędzić się od natarczywej i jakże smutnej refleksji, iż już niebawem dostęp do czystej zdrowej wody będzie swoistym luksusem, za który przyjdzie słono płacić. "Most of the leather produced in Kanpur is exported, much of it to Europe and the US. More likely than not you own products that use leather from Kanpur. “Follow me,” he orders, before vanishing into a web of high-walled alleyways. This modest, plump man has pretty much single-handedly led the campaign to clean up the leather industry in his home city for more than two decades. We swerve around a couple of tight corners until the alleyway opens up into a broad brick-paved path beside a stream. Jaiswal turns to speak to me. I see he has a handkerchief clamped over his nose and is gesturing to the dark black water. I don’t hear a word he says. I am totally overwhelmed - disabled - by the warm oily stench coming from the water. The smell is impossible to describe. There’s human waste in there, and something very rotten indeed. But that’s just what a wine buff would call the “top notes”. Behind them are other awful odours that I can’t even begin to identify: meaty, acidic and very wrong. Instinct takes over. I begin to retch uncontrollably. And each time my body convulses I suck in another great lungful of that fetid air. It is only with great effort that I manage to avoid vomiting". www.bbc.co(*)f9-8721-61404cc12a39#two-26712 |