 |
Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2013 15:03 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci?
3 na 7 | Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci przed narkotykami? Mikke twierdzi, że legalizacja narkotyków odbierze dealerom motywację do ich sprzedaży poprzez znaczne obniżenie zyskowności. Pomijając absurdalne nawiązania do religii jego wywód i uzasadnienie wygląda na racjonalne. Analogiczna historia utraty zysków po legalizacji substancji poprzednio nielegalnych już miała miejsce w przedwojennych USA. www.youtube.com/watch?v=asBp7JERoLwNajłatwiej i najsolidniej dany problem oceniać z własnego punktu widzenia. Sprawdzając w ten sposób również przyznaję rację do argumentów z filmu. Mi zupełnie nie przeszkadza, że ćpuny z okolicy umrą szybciej z przedawkowania. Szybsza śmierć ludzi z marginesu, to oszczędności dla budżetu i przyjemniejsza dla mnie okolica. W obecnej sytuacji płacę w podatkach na walkę z narkotykami, ale i tak widzę ludzi naćpanych i tych którzy prawdopodobnie na tej walce zarabiają (policja i dealerzy). Gdyby narkotyki zostały zalegalizowane, to policjanci mogliby się zabrać za likwidację rzeczywistej przestępczości, która mi przeszkadza, a nie tej wykreowanej przez ich walkę. Legalizacja narkotyków obniży ich cenę i tylko nieznacznie zwiększy dostępność, jednak jednocześnie zlikwiduje motywację do ich promocji. Czy pozytywny brak motywacji do dawania przez dealerów darmowych próbek nie przeważy negatywnych efektów zwiększenia legalnej dostępności? Czy spotkaliście się z sytuacją, kiedy z zaparkowanego w pobliżu szkoły samochodu dawano dzieciakom darmowe drinki? Dlaczego takie promocje organizują dealerzy narkotyków, a nie robią ich sprzedawcy alkoholu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci przed narkotykami? Mikke twierdzi, że legalizacja >narkotyków odbierze dealerom motywację do ich sprzedaży poprzez znaczne obniżenie zyskowności. Moim zdaniem niezależnie od tego czy legalizacja pomoże kogoś ustrzec czy nie narkotyki powinny być legalne. Nie widzę powodu dla którego rządzący mają komuś dyktować jak ma żyć (o ile nie narusza wolności innych). >Mi zupełnie nie przeszkadza, że ćpuny z okolicy umrą >szybciej z przedawkowania. Szybsza śmierć ludzi z marginesu, to oszczędności dla budżetu i >przyjemniejsza dla mnie okolica. W obecnej sytuacji płacę w podatkach na walkę z narkotykami, ale i >tak widzę ludzi naćpanych i tych którzy prawdopodobnie na tej walce zarabiają (policja i dealerzy). >Gdyby narkotyki zostały zalegalizowane, to policjanci mogliby się zabrać za likwidację rzeczywistej >przestępczości, która mi przeszkadza, a nie tej wykreowanej przez ich walkę. Nie spodziewałbym się fali zgonów pe legalizacji narkotyków. Inna sprawa, że jest mi to obojętne. Póki nałóg nie wpływa negatywnie na mnie to nic mi do tego. Czemu miałbym ograniczać czyjąś wolność w imię swoich fanaberii? Nie jestem wprawdzie pewien czy legalizacja narkotyków sprawiłaby, że policja miałaby lepsze wyniki w ściganiu przestępstw, ale przynajmniej część ludzi nie byłaby karana za coś co w gruncie rzeczy innym nie szkodzi. >Legalizacja narkotyków obniży ich cenę i tylko nieznacznie zwiększy dostępność, jednak jednocześnie >zlikwiduje motywację do ich promocji. Czy pozytywny brak motywacji do dawania przez dealerów >darmowych próbek nie przeważy negatywnych efektów zwiększenia legalnej dostępności? Wątpię aby rząd zdecydował się na legalizację, ale nawet jeśli to czy cena nie zostanie na mniej więcej tym samym poziomie? Narkotyki również można opodatkować. Co do zwiększenia dostępności to z tym i tak nie ma problemu. Uważam że narkotyki - wszystkie - powinny być legalne. Państwu nic do tego kto i czym się odurza.
|
|
 | -2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Moim zdaniem niezależnie od tego czy legalizacja pomoże kogoś ustrzec czy nie narkotyki powinny być legalne. Nie widzę powodu dla którego rządzący mają komuś dyktować jak ma żyć (o ile nie narusza wolności innych).
Może jeszcze zalegalizujmy posiadanie broni na zasadach takich jak w stanie Wirginia w USA, albo lepiej... jak na granicy Afganistanu z Pakistanem (ma ten kto chce i ile chce).
A najlepiej to znieśmy w ogóle jakiekolwiek prawa i pozwolenia.
Ciekawe ile lat, lub raczej ile miesięcy przetrwa państwo, które zdecydowałoby się na taki krok?
|
|
|  | 2 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Może jeszcze zalegalizujmy posiadanie broni na zasadach takich jak w stanie Wirginia w USA, albo lepiej... jak na granicy Afganistanu z Pakistanem (ma ten kto chce i ile chce). Oczywiście żadnych różnic między narkotykami a bronią nie ma. Całe życie byłem w błędzie. Naiwnie myślałem, że bronią znacznie łatwiej jest zaszkodzić innym niż narkotykami a tu niespodzianka. >A najlepiej to znieśmy w ogóle jakiekolwiek prawa i pozwolenia. Ciekawi mnie bardzo skąd wyciągnąłeś takie wnioski, bo mam wrażenie, że nie z lektury mojej wypowiedzi. Teraz zabawię się tak samo i napisze, że najlepiej jak na absolutnie wszystko trzeba będzie mieć zezwolenia, a jednostka będzie miała prawo jedynie do płacenia podatków i spełniania rozkazów rządzących.
|
|
| |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
>.... Teraz zabawię się tak samo i napisze, że najlepiej jak na absolutnie wszystko trzeba będzie mieć zezwolenia, a jednostka będzie miała prawo jedynie do płacenia podatków i spełniania rozkazów rządzących. > Jesteśmy na dobrej drodze do takiego dobrobytu.... Już zasadniczy krok za nami: ludzie wierzą, że jak coś jest bez przyzwolenia państwa, to znaczy, że jest co najmniej podejrzane. Certyfikat to podstawa wszelkiego życia na ziemi....
|
|
12 na 12 | diogenes (42753 punktów) | >Szybsza śmierć ludzi z marginesu, to oszczędności dla budżetu...
Większą oszczędnością dla budżetu byłoby zejście kilku ekonomistów, którzy, zwykle przy poparciu kumpli-politykierów majstrują kaleki budżet. Menel nie jest zagrożeniem dla budżetu. No, chyba że jest nim minister finansów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | >Menel nie jest zagrożeniem dla budżetu. No, chyba że jest nim minister finansów.
Co za szczęście, że Polski to nie dotyczy.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
7 na 7 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | Nielegalność narkotyków jest zwyczajnym pogwałceniem wolności wyboru. Histeryczne argumenty, głównie rodziców i/z konserwatywnej prawicy, o ochronie dzieci i młodzieży jest bezsensowna - to ich rolą jest chronić swoje dzieci. Choć fakty przemawiają przeciwko alkoholowi, a za tzw. miękkimi narkotykami, to jednak te ostatnie są demonizowane. W całej tej hipokryzji nie wspomina się o skali uzależnienia od alkoholu i związanych z tym wydatkami budżetowymi. Jest jeszcze jedna rzecz - dlaczego ciągle mówi się o młodzieży w kontekście np. marihuany? Dlaczego mało wspomina się o dorosłych, którzy ja palą i są za to zagrożeni sprawą sądową (a tym samym zakazem wykonywania niektórych zawodów i sprawowania niektórych funkcji), choć nie wyrządzają nikomu innemu krzywdy? A czy argumenty związane z religią są bezpodstawne? Mam spore wątpliwości i podrzucam w tej sprawie ważny głos: www.racjon(*).php/s,7858/q,Wojna.z.grzechem_
|
|
1 na 3 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
A ten znowu o narkotykach! Czy zakres tematyczny wątków na tym forum musi być równie ograniczony, jak program niedzielnej szkółki parafialnej dla analfabetów? Dajcie już z tym spokój! Niedobrze się człowiekowi robi od wałkowania tego i samego w tę w z powrotem, a na koniec wszystko od początku i jeszcze raz, ale dwa razy bardziej!
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) |
Wydaje mnie się że zapomniał pan o głównym beneficjencie wojny na śmierć i życie z narkotykami a mianowicie o politykach... "Marsze Szmat" a nawet "zamach Smoleński " to dobre ale przemijające(nawet "Smoleńsk" przeminie ,choć niektórzy w to już nie wierzą  ) powody do zwierania szyków i mówienia "jak ma nie być"(jak ma być wie już tylko ponoć prof.Gliński  ) i "czego nie chcemy". Oczywiste jest przecież że nie chcemy aby "życie młodych, obiecujących ludzi...zamienić w piekło uzależnienia " to bardzo słuszne (i ponad partyjne jak widać  ) ,choć gdyby to zdanie potraktowane zostało serio ,należało by pewnie w pierwszej kolejności wprowadzić na powrót prohibicje albo co gorsza zainteresować się młodymi ludźmi...(karanie jest dużo prostsze)
|
|
3 na 3 | pawel_wr (4297 punktów) | >Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci przed narkotykami?
Nie pomoże , co widać na przykładzie legalizacji alkoholu i papierosów.
>Mikke twierdzi,
To nieistotne , co ów jegomość twierdzi. J.K.M. to zręczny manipulant.
|
|
 | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> J.K.M. to zręczny manipulant.O tam, oj tam, od razu "zręczny manipulant"! Powiedzmy raczej: "wytrawny gracz" albo "inteligentny polityk". Prawda, że ładniej, to znaczy - bliżej prawdy? 
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
 | 2 na 2 | Legion (587 punktów) | >To nieistotne , co ów jegomość twierdzi. >J.K.M. to zręczny manipulant.
Jakby był taki zręczny to byśmy już mieli króla na tronie Polski.
|
|
| Olek Mularski (3178 punktów) | > Czy legalizacja narkotyków pomoże ustrzec dzieci przed narkotykami? Mikke twierdzi, że legalizacja narkotyków odbierze dealerom motywację do ich sprzedaży poprzez znaczne obniżenie zyskowności. Pomijając absurdalne nawiązania do religii jego wywód i uzasadnienie wygląda na racjonalne. Analogiczna historia utraty zysków po legalizacji substancji poprzednio nielegalnych już miała miejsce w przedwojennych USA.> www.youtube.com/watch?v=asBp7JERoLwJak słyszę Mikkego to aż mnie głowa boli od słuchania tych głupot! Ten idiota twierdzi, że nawet recepty na leki są niepotrzebne i każdy powinien sam sobie je kupić! Ludzie nie zawracaliby sobie wtedy głowy chodzeniem do lekarzy i truli się byle jakimi tabletkami, lub sprawdzali w internecie co im jest potrzebne. Ilość powikłań i działań niepożądanych znacząco by wzrosła. > Najłatwiej i najsolidniej dany problem oceniać z własnego punktu widzenia. Sprawdzając w ten sposób również przyznaję rację do argumentów z filmu. Mi zupełnie nie przeszkadza, że ćpuny z okolicy umrą szybciej z przedawkowania. Szybsza śmierć ludzi z marginesu, to oszczędności dla budżetu i przyjemniejsza dla mnie okolica.Lepiej zobacz co napisałeś i się zreflektuj, bo aż szkoda na to patrzeć! Kim Ty jesteś, że nie przeszkadza ci to, że ktoś umiera i to nie ze swojej winy! To, że popełnił kiedyś błąd w życiu ni znaczy, że jest zły czy głupi! Wszystkim z nas zdarzają się błędy. Utylitarysta pełną gębą! > W obecnej sytuacji płacę w podatkach na walkę z narkotykami, ale i tak widzę ludzi naćpanych i tych którzy prawdopodobnie na tej walce zarabiają (policja i dealerzy).Teraz od czasu do czasu widzi się pojedynczych narkomanów, czasami na dworcach lub wieczorem w bramach, zwykle ciągle tych samych. Z resztą dawno już nie widziałem porządnie naćpanego człowieka, a jako chirurg często dyżurujący na SOR mam regularny kontakt z różnymi przypadkami nagłych urazów i zachorowań. Często trafiają się ofiary awantur, bijatyk itp. Niezmiennie mimo pobierania krwi zarówno na alko jaki na narko prawie wszyscy z nich są po prostu pijani. Od czasu rozwiązania problemu sklepów z dopalaczami ćpuny zdarzają się o wiele rzadziej. Niestety co gorsza ilość narkomanów i okazjonalnych użytkowników stale rośnie mimo nielegalności tych substancji. Dilerzy, że zarabiają na delegalizacji to prawda, ale po legalizacji zarabiali by nadal, jako legalni handlarze, tyle że mniej (ale nie dużo, bo większa sprzedaż by zniwelowała częściowo straty. Policja zarabia na walce z narkotykami??? To jakaś głupota! Ze niby na czym? Na łapówkach? Wątpię w to, żeby brali od dilerów. Akcje przeciw dilerom jedynie kosztują policję paliwo, etaty (konieczność utrzymywania wydziałów do walki z przestępczością narkotykową), sprzęt (laboratoria, narkotesty itp.). > Gdyby narkotyki zostały zalegalizowane, to policjanci mogliby się zabrać za likwidację rzeczywistej przestępczości, która mi przeszkadza, a nie tej wykreowanej przez ich walkę.Czy handel substancjami, które podstępnie zabijają tylu młodych ludzi nie jest przestępstwem? > Legalizacja narkotyków obniży ich cenę i tylko nieznacznie zwiększy dostępność, jednak jednocześnie zlikwiduje motywację do ich promocji.A jak było z dopalaczami? Dostępność wzrosła tak nieznacznie, że okresowo brakowało łóżek na pediatrii w niektórych szpitalach, bo były zajęte przez trzeźwiejących uprzednio żądnych wrażeń małolatów. Co do ceny, to się z Tobą zgodzę- spadnie, przez co jeszcze napędzi spożycie! > Czy pozytywny brak motywacji do dawania przez dealerów darmowych próbek nie przeważy negatywnych efektów zwiększenia legalnej dostępności?Legalizacja narkotyków spowodowałaby ogromny wzrost liczby ćpającej młodzieży. Znacznie wzrosłaby dostępność tych substancji. Obwarowanie ich jak alkoholu czy papierosów limitem wiekowym nic by nie dało. Zawsze przecież można wysłać po towar starszego kumpla. A poza tym w lokalnych sklepikach, gdzie nie ma monitorowania sprzedawcy czasem sprzedają młodzieży alkohol czy fajki bez pytania o dowód, gdyby sprzedawali narkotyki jaki by mieli interes nie sprzedać także i ich? Czy penalizacja sprzedaży nieletnim pomogła ustrzec dzieci przed zgubnym nałogiem palenia tytoniu? Nie! Palą nie tylko całe gimnazja i licea, dymem zachłystują się w szkolnych ubikacjach nawet uczniowie podstawówek! Poza tym przed narkotykami należy chronić nie tylko dzieci, ale całe społeczeństwo, gdyż straty społeczne i zdrowotne, a w konsekwencji i finansowe spowodowane narkomanią byłyby zbyt duże, żeby państwo mogło sobie na nie pozwolić! Dowodem na to, że legalizacja zwiększa ilość uzależnionych jest z resztą precedens tzw. dopalaczy jaki miał miejsce 2 czy 3 lata temu. Substancje te dostępne jako "produkty kolekcjonerskie" były legalnie dostępne i powodowały masowe zatrucia. Bywały takie okresy, szczególnie na początku wakacji, że szpitale na dyżurach przyjmowały po kilkoro naćpanych dzieci dziennie! > Czy spotkaliście się z sytuacją, kiedy z zaparkowanego w pobliżu szkoły samochodu dawano dzieciakom darmowe drinki? Dlaczego takie promocje organizują dealerzy narkotyków, a nie robią ich sprzedawcy alkoholu?Nie, aczkolwiek handlarze narkotyków też aż takich promocji raczej nie urządzają. To za bardzo rzuca się w oczy i jakiś prawomyślny obywatel mógłby ich zdemaskować i wezwać policję. Owszem zdarza się, że dadzą dzieciakowi darmową działkę, ale nie działa to w ten sposób, że stoi gość pod szkołą i rozdaje cukierki z amfą, jak to kiedyś matki dzieci straszyły. Diler nie podejdzie do dzieciaka i nie zaproponuje mu narkotyku. To dla niego zbyt niebezpieczne, gdyż nie wie na kogo trafi. To dziecko musi podejść do dilera i poprosić o narkotyk i dopiero zaczynają się propozycje, promocje, obietnice, podanie numeru telefonu itp. Najgroźniejsi dla dzieci są nie dilerzy, tylko rówieśnicy, którzy znają dilerów i maja kontakt z narkotykami, gdyż to oni namawiają do spróbowania i w ten sposób rozszerzają grono kupujących u dilera.
|
|
 | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jak słyszę Mikkego to aż mnie głowa boli od słuchania tych głupot! Ten idiota twierdzi, że nawet recepty na leki są niepotrzebne i każdy powinien sam sobie je kupić! Ludzie nie zawracaliby sobie wtedy głowy chodzeniem do lekarzy i truli się byle jakimi tabletkami, lub sprawdzali w internecie co im jest potrzebne. Ilość powikłań i działań niepożądanych znacząco by wzrosła.
Dla mnie recepty nie są potrzebne. Czy inni ludzie by kupowali dowolne leki, to ich sprawa. Sam nie biorę mocniejszych leków, kiedy nie muszę, pomimo tego że mam w apteczce także opiaty (kiedyś kupiłem na receptę). Jeżeli ktoś inny się truje, to jego sprawa.
>Lepiej zobacz co napisałeś i się zreflektuj, bo aż szkoda na to patrzeć! Kim Ty jesteś, że nie przeszkadza ci to, że ktoś umiera i to nie ze swojej winy! To, że popełnił kiedyś błąd w życiu ni znaczy, że jest zły czy głupi! Wszystkim z nas zdarzają się błędy. Utylitarysta pełną gębą!
Narkomani umierają ze swojej winy. W odróżnieniu od głodujących dzieci w Afryce, które umierają z winy rodziców, polityków i innych.
>Teraz od czasu do czasu widzi się pojedynczych narkomanów, czasami na dworcach lub wieczorem w bramach,
Ćpuny żyją po prostu krócej od alkoholików. Dlatego widzisz ich coraz rzadziej. Nie mają najmniejszego problemu z zakupem narkotyków, poza wysoką ceną. Gdyby były tańsze, to nie zrujnowaliby finansowo swoch rodzin. Tańsze mogą być dzięki legalizacji, bo brać będą niezależnie od prawa.
>Niestety co gorsza ilość narkomanów i okazjonalnych użytkowników stale rośnie mimo nielegalności tych substancji.
Zadziwiające. Zastanawiałeś się dlaczego? Nielegalne, a coraz więcej chętnych.
>Dilerzy, że zarabiają na delegalizacji to prawda, ale po legalizacji zarabiali by nadal, jako legalni handlarze, tyle że mniej (ale nie dużo, bo większa sprzedaż by zniwelowała częściowo straty.
Produkty na których zarabia się mniej dają mniejszy zysk. Mniejszy zysk, to mniejsze środki na promocję. Dlatego sałatki warzywne nie są reklamowane w TV i na bilboardach. Z tego samego powodu Providenta stać na reklamy w TV.
>Policja zarabia na walce z narkotykami??? To jakaś głupota! Ze niby na czym? Na łapówkach? Wątpię w to, żeby
Dostaje pensję za walkę z narkomanią.
> brali od dilerów. Akcje przeciw dilerom jedynie kosztują policję paliwo, etaty (konieczność utrzymywania wydziałów do walki z przestępczością narkotykową), sprzęt (laboratoria, narkotesty itp.).
No właśnie. To co wymieniłeś i wypłaty dla policjantów. Zarabia czy nie?
>Czy handel substancjami, które podstępnie zabijają tylu młodych ludzi nie jest przestępstwem?
Przestępstwem jest to, co zabronione prawem. Handel alkoholem, który podstępnie zabija ludzi np nie jest przestępstwem, a stalą bez VAT jest przestępstwem.
>A jak było z dopalaczami? Dostępność wzrosła tak nieznacznie, że okresowo brakowało łóżek na pediatrii w niektórych szpitalach, bo były zajęte przez trzeźwiejących uprzednio żądnych wrażeń małolatów.
Przejściowa sytuacja. W swoim otoczeniu nie zauważyłem żadnych negatywnych skutków. Nie jest mi wiadome, żebym nie upilnował jakiegoś małolata i ten był w szpitalu. Problem dla mnie nie istniał.
>Co do ceny, to się z Tobą zgodzę- spadnie, przez co jeszcze napędzi spożycie!
Nie mój problem. Niech wzrasta.
>Legalizacja narkotyków spowodowałaby ogromny wzrost liczby ćpającej młodzieży. Znacznie wzrosłaby dostępność tych substancji. Obwarowanie ich jak alkoholu czy papierosów limitem wiekowym nic by nie dało. Zawsze przecież
To jak to jest? Zakazy działają czy nie?
> można wysłać po towar starszego kumpla. A poza tym w lokalnych sklepikach, gdzie nie ma monitorowania
A teraz można iść po towar osobiście do dealera.
> mieli interes nie sprzedać także i ich? Czy penalizacja sprzedaży nieletnim pomogła ustrzec dzieci przed zgubnym nałogiem palenia tytoniu? Nie! Palą nie tylko całe gimnazja i licea, dymem zachłystują się w szkolnych ubikacjach
Zakaz i częściowy zakaz podobnie nie działają.
> awet uczniowie podstawówek! Poza tym przed narkotykami należy chronić nie tylko dzieci, ale całe społeczeństwo, gdyż straty społeczne i zdrowotne, a w konsekwencji i finansowe spowodowane narkomanią byłyby zbyt duże, żeby
Bzdura. Jeżeli ktoś bierze narkotyki, to mi nie szkodzi. Jeżeli ktoś pali w mojej obecności, to mi bardzo szkodzi i zwiększa ryzyko śmierci na raka.
> ecedens tzw. dopalaczy jaki miał miejsce 2 czy 3 lata temu. Substancje te dostępne jako "produkty kolekcjonerskie" były legalnie dostępne i powodowały masowe zatrucia. Bywały takie okresy, szczególnie na początku wakacji, że
Wyobraź sobie że nikt z moich znajomych, ani ich dzieci się nie zatruł. Problem dotyczy patologii, która jak nie ma dopalaczy, to wącha klej, pali marichuanę, pije alkohol itp.
>Nie, aczkolwiek handlarze narkotyków też aż takich promocji raczej nie urządzają. To za bardzo rzuca się w oczy i jakiś prawomyślny obywatel mógłby ich zdemaskować i wezwać policję. Owszem zdarza się, że dadzą dzieciakowi
Na dyskotekach taka sytuacja nie rzuca się w oczy, bo coś normalnego i codziennego nikogo nie razi.
> dzieci straszyły. Diler nie podejdzie do dzieciaka i nie zaproponuje mu narkotyku. To dla niego zbyt niebezpieczne, gdyż nie wie na kogo trafi. To dziecko musi podejść do dilera i poprosić o narkotyk i dopiero zaczynają się propozycje,
Jest wprowadzone przez kolegę itp. O tym właśnie pisałem.
|
|
|  | -2 na 4 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Dla mnie recepty nie są potrzebne. Czy inni ludzie by kupowali dowolne leki, to ich sprawa. Sam nie biorę mocniejszych leków, kiedy nie muszę, pomimo tego że mam w apteczce także opiaty (kiedyś kupiłem na receptę). Jeżeli ktoś inny się truje, to jego sprawa.
Czy jesteś aż takim egoistą, że nie interesuje Cię nikt poza samym sobą i ewentualnie Twoją rodziną. Zauważ, że nie jesteś sam i ludzie są bardzo różni i nie wszyscy aż tak rozsądni i uważni jak Ty. Wszyscy jednak chcą żyć.
>Narkomani umierają ze swojej winy. >W odróżnieniu od głodujących dzieci w Afryce, które umierają z winy rodziców, polityków i innych.
Nie, nikt nie chce zostać narkomanem! jedna błędna decyzja, czyjaś namowa, błąd i się nim stajesz. Nie można dyskwalifikować kogoś za popełnione błędy!
>Ćpuny żyją po prostu krócej od alkoholików. Dlatego widzisz ich coraz rzadziej. Nie mają najmniejszego problemu z zakupem narkotyków, poza wysoką ceną. Gdyby były tańsze, to nie zrujnowaliby finansowo swoch rodzin. Tańsze mogą być dzięki legalizacji, bo brać będą niezależnie od prawa.
Niszczy dom nie tylko brak pieniędzy, ale patologia, sprowadzanie innych narkomanów do domu, libacje itp. Poza tym nie chodzi tylko o cenę, ale o łatwą dostępność!
>Produkty na których zarabia się mniej dają mniejszy zysk. Mniejszy zysk, to mniejsze środki na promocję. Dlatego sałatki warzywne nie są reklamowane w TV i na bilboardach. Z tego samego powodu Providenta stać na reklamy w TV.
Pewnym rzeczom reklama nie jest potrzebna vide np. papierosy.
>Dostaje pensję za walkę z narkomanią.
Za walkę ze złodziejstwem i piratami drogowymi również i kiedy siedzą za biurkiem też!
>Przestępstwem jest to, co zabronione prawem. Handel alkoholem, który podstępnie zabija ludzi np nie jest przestępstwem, a stalą bez VAT jest przestępstwem.
Handel alkoholem z uwagi na zagrożenie zdrowotne jest ograniczony. Na produkcję i sprzedaż musisz mieć koncesję, zakazana jest reklama (przynajmniej ta w telewizji), poza tym szkodliwość alkoholu w porównaniu z narkotykami jest bardzo mała, a większość jego użytkowników pije go rzadko, w małych ilościach i nie jest uzależniona, a tzw. zatrucie alkoholem też jest stosunkowo niegroźne i w większości wypadków mija bez konsekwencji.
>Przejściowa sytuacja. W swoim otoczeniu nie zauważyłem żadnych negatywnych skutków. Nie jest mi wiadome, żebym nie upilnował jakiegoś małolata i ten był w szpitalu. Problem dla mnie nie istniał.
Wszędzie uwydatniasz swój egocentryzm. To, że dla Ciebie nie istniał, to nie znaczy, że go nie było! Ja byłem naocznym świadkiem kilkunastu przypadków szpitalnych, a koledzy pediatrzy mogliby powiedzieć, że widzieli bardzo wiele, w całym kraju tylko we wrześniu i październiku 2010, podczas największego nasilenia spożycia tych substancji zanotowano ponad 300 ciężkich zatruć i kilkanaście zgonów (tych lekkich, które były zaopatrywane ambulatoryjnie lub hospitalizowane krótkotrwale było pewnie znacznie więcej)! Epidemia ucichła zupełnie dopiero po zamknięciu sklepów z dopalaczami i obecnie notuje się około kilkunastu przypadków rocznie.
>Nie mój problem. Niech wzrasta.
Nie Twój? Płacisz podatki na leczenie tych ludzi, także również i Twój!!! Poza tym problem wielu rodzin, których dziecko staje się narkomanem. Problem lekarzy, terapeutów psychologów, problem państwa.
>To jak to jest? Zakazy działają czy nie?
Częściowe zakazy łatwiej obejść niż całkowite. Dlatego w przypadku papierosów czy alkoholu możliwe są częściowe, a wobec narkotyków tylko całkowita penalizacja jest narzędziem skutecznym.
>Bzdura. Jeżeli ktoś bierze narkotyki, to mi nie szkodzi. Jeżeli ktoś pali w mojej obecności, to mi bardzo szkodzi i zwiększa ryzyko śmierci na raka.
Toteż są miejsca w których wolo palić i te w których nie wolno.
>Wyobraź sobie że nikt z moich znajomych, ani ich dzieci się nie zatruł. Problem dotyczy patologii, która jak nie ma dopalaczy, to wącha klej, pali marichuanę, pije alkohol itp.
Sugerujesz, że wszyscy, poza Twoimi znajomymi to patologia, albo że nie znasz nikogo z jak to nazywasz patologii? Czy ludzie z tzw. patologii wg Ciebie mogą sobie spokojnie umierać w męczarniach na OIOM-ach zatruci jakimś ścierwem?
>Na dyskotekach taka sytuacja nie rzuca się w oczy, bo coś normalnego i codziennego nikogo nie razi.
To nie dobrze, bo powinno. Głównym problemem są niestety ochroniarze, często znajomi dilerów lub przekupieni.
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czy jesteś aż takim egoistą, że nie interesuje Cię nikt poza samym sobą i ewentualnie Twoją rodziną. Zauważ, że nie jesteś sam i ludzie są bardzo różni i nie wszyscy aż tak rozsądni i uważni jak Ty. Wszyscy jednak chcą żyć.
Altruizm jest ewolucyjnie skazany na wymarcie. Znane formy altruizmu są tak naprawde zachowaniami egoistycznymi, które promują bliskie geny własne lub najbliższej rodziny. To, że ktoś chce żyć oczywiście szanuję, ale nie rozumiem dlaczego miałbym za to dopłacać z własnej kieszeni pod przymusem? Jeżeli już, to mogę zapłacić dobrowolnie, ale nie żeby mi komornik skarbowy za cudzą chęć do życia pieniądze zabierał.
>Nie, nikt nie chce zostać narkomanem! jedna błędna decyzja, czyjaś namowa, błąd i się nim stajesz. Nie można dyskwalifikować kogoś za popełnione błędy!
Mnie namawiali i jakoś nie zostałem narkomanem, a dostęp miałem i chyba mam nadal do najsilniejszych narkotyków. Jeżeli ktoś ulega, to jego prawo i szanujmy to. Niech ćpa.
>Niszczy dom nie tylko brak pieniędzy, ale patologia, sprowadzanie innych narkomanów do domu, libacje itp. Poza tym nie chodzi tylko o cenę, ale o łatwą dostępność!
Nie rozumiem. Do mnie nikt narkomanów nie sprowadza. Jeżeli Tobie ktoś zaprasza narkomanów, to ich wyproś lub wyrzuć, albo się wyprowadź. Jeżeli komuś narkomani przeszkadzają, to nie powinien przebywać w takim towarzystwie.
>Pewnym rzeczom reklama nie jest potrzebna vide np. papierosy.
Ciekawe. Jeszcze pamiętam wielkie bilboardy kowboya Marlboro na Marszałkowskiej. Urojenia miałem?
>Za walkę ze złodziejstwem i piratami drogowymi również i kiedy siedzą za biurkiem też!
I za to jestem w stanie mu zapłacić. To jest usługa, którą od policji zamawiam. Nie za pilnowanie niepotrzebnych zakazów i tworzenie popytu na handel narkotykami.
>Handel alkoholem z uwagi na zagrożenie zdrowotne jest ograniczony. Na produkcję i sprzedaż musisz mieć koncesję, zakazana jest reklama (przynajmniej ta w telewizji), poza tym szkodliwość alkoholu w porównaniu z narkotykami jest
Nie wiem z jakiego kraju pochodzisz, ale w Polsce alkohol rozbił znacznie więcej rodzin, niż narkotyki. Ograniczenia sprzedaży nie działają, bo nastolatki chleją w parkach. Domowa produkcja alkoholu jest trudniejsza, niż "zioła" a mimo to wielu zadaje sobie trud. Średnia długość życia żula prawdopodobnie przewyższa długość życia narkomana, ale z mojego punktu widzenia nie jest to żadna zaleta. Czy dłuższe życie dla kogoś, kto życia nie lubi nie jest wadą?
>Wszędzie uwydatniasz swój egocentryzm. To, że dla Ciebie nie istniał, to nie znaczy, że go nie było! Ja byłem
Uważając siebie za ważny punkt odniesienia nie popełniam błędu tyranów i dyktatorów, którym się wydawało, że znają receptę na cudze szczęście.
>wiele, w całym kraju tylko we wrześniu i październiku 2010, podczas największego nasilenia spożycia tych substancjizanotowano ponad 300 ciężkich zatruć i kilkanaście zgonów (tych lekkich, które były zaopatrywane ambulatoryjnie lub hospitalizowane krótkotrwale było pewnie znacznie więcej)! Epidemia ucichła zupełnie dopiero po zamknięciu sklepów z
Była na to po prostu moda. Media szeroko reklamowały sklepy z dopalaczami informując o "walce ze zjawiskiem". Przy takiej akcji promocyjnej tylko 300 zatruć? Powinno być więcej. Przy takim marketingu nawet nie przekroczyli śmiertelności na drogach. Jestem dumny z naszej młodzieży, że w przeważającej większości nie dali się zachęcić.
>Nie Twój? Płacisz podatki na leczenie tych ludzi, także również i Twój!!!
Problem marnowania podatków proponuję rozwiązać przez zaprzestanie walki z narkotykami i ich legalizację.
> Poza tym problem wielu rodzin, których dziecko staje się narkomanem.
Problem rodzin patologicznych. Kto chce niech pomaga, ale z własnych środków.
> Problem lekarzy, terapeutów psychologów, problem państwa.
Lekarze, terapeuci i psychologowie mają dzięki temu robotę i pieniądze. Nie jest to ich problem. Państwo ma sztucznie tworzone cele, które może realizować i wywierać wrażenie bycia potrzebniejszym.
>Częściowe zakazy łatwiej obejść niż całkowite. Dlatego w przypadku papierosów czy alkoholu możliwe są częściowe, a wobec narkotyków tylko całkowita penalizacja jest narzędziem skutecznym.
Przecież nie jest narzędziem skutecznym. Narkotyki możesz kupić w sieci całkowicie anonimowo przez proxy, a anonimową płatność zapewnia bitcoin. Bez problemu kupisz je w każdym klubie czy dyskotece.
>Toteż są miejsca w których wolo palić i te w których nie wolno.
Nie wolno, a palą. Wolałbym, żeby policja karała palących w miejscach zabronionych, zamiast ścigać nieprzeszkadzających mi narkomanów.
>Sugerujesz, że wszyscy, poza Twoimi znajomymi to patologia, albo że nie znasz nikogo z jak to nazywasz patologii? Czy ludzie z tzw. patologii wg Ciebie mogą sobie spokojnie umierać w męczarniach na OIOM-ach zatruci jakimś ścierwem?
Co mnie obchodzą "wszyscy"? Dobieram sobie znajomych, wywieram wpływ na środowisko lub je zmieniam na inne. Ludzie z patologii zasługują na taką dobroć z mojej, Twojej i innych strony, jaką my im dobrowolnie damy. Przez to że państwo nas "wyręcza" w "pomocy" wolniej tworzą się fundacje, które pomagają dobrowolnie. Wiele z tych osób nie chce pomocy i pomimo że niektórzy próbują im pomóc choćby np poradą nienawidzi życia i chce umrzeć.
>To nie dobrze, bo powinno. Głównym problemem są niestety ochroniarze, często znajomi dilerów lub przekupieni.
Problemem jest zakaz, który znacznie zwiększa zyskowność.
|
|
 | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Lepiej zobacz co napisałeś i się zreflektuj, bo aż szkoda na to patrzeć! Kim Ty jesteś, że nie przeszkadza ci to, że ktoś umiera i to nie ze swojej winy! To, że popełnił kiedyś błąd w życiu ni znaczy, że jest zły czy głupi! Wszystkim z nas zdarzają się błędy. Utylitarysta pełną gębą! Jak to nie ze swojej winy. Zmuszał ktoś takiego delikwenta do ćpania? To są tylko konsekwencje złego wyboru, za niektóre błędy płaci się wysoką cenę. Szczerze mówiąc nie widzę w tym żadnego problemu. Jeśli ktoś ma świadomość szkodliwości narkotyków a i tak je bierze to jego problem. >Teraz od czasu do czasu widzi się pojedynczych narkomanów, czasami na dworcach lub wieczorem w bramach, zwykle ciągle tych samych. Z resztą dawno już nie widziałem porządnie naćpanego człowieka, a jako chirurg często dyżurujący na SOR mam regularny kontakt z różnymi przypadkami nagłych urazów i zachorowań. Często trafiają się ofiary awantur, bijatyk itp. Niezmiennie mimo pobierania krwi zarówno na alko jaki na narko prawie wszyscy z nich są po prostu pijani. Od czasu rozwiązania problemu sklepów z dopalaczami ćpuny zdarzają się o wiele rzadziej. Nawet jeśli nie widać wokół narkomanów to nie znaczy, że ich nie ma. Być może narkotyzują się w domach? Ponadto ciężko zaprzeczyć temu, że narkotyki są łatwo dostępne. Jakie więc rezultaty przynosi walka z nimi, oprócz marnowania pieniędzy podatników? >Niestety co gorsza ilość narkomanów i okazjonalnych użytkowników stale rośnie mimo nielegalności tych substancji. Czemu niestety? Chcą brać, niech biorą, ich sprawa. >Dilerzy, że zarabiają na delegalizacji to prawda, ale po legalizacji zarabiali by nadal, jako legalni handlarze, tyle że mniej (ale nie dużo, bo większa sprzedaż by zniwelowała częściowo straty. Nie widzę w tym żadnego problemu. To nie jest tak, że ludzie do zakupu są zmuszani. Kupują bo chcą, może też im czegoś brakuje w życiu. Dilerzy tylko dostarczają towar, a skoro to robią to widać jest zapotrzebowanie. Uprzedzając replikę: skoro są handlarze żywym towarem to i na to musi być zapotrzebowanie? Różnica jednak polega n tym, że biorąc narkotyki szkodzi się tylko sobie. >Czy handel substancjami, które podstępnie zabijają tylu młodych ludzi nie jest przestępstwem? Nie. Może jednak lepiej traktować ludzi jako świadomych konsekwencji swoich czynów. Jeśli ktoś ćpa ze świadomością jakie szkody to morze wyrządzić jego organizmowi i mimo to nie próbuje tego ograniczać, to cóż. Póki nie krzywdzi innych to powinno mu się pozwolić nawet na głupie - w opinii innych - zachowanie. >A jak było z dopalaczami? Dostępność wzrosła tak nieznacznie, że okresowo brakowało łóżek na pediatrii w niektórych szpitalach, bo były zajęte przez trzeźwiejących uprzednio żądnych wrażeń małolatów. To, że brakowało tych łóżek było winą sprzedających? Czy może raczej kupujących oraz ich rodziców, którzy najwyraźniej nie potrafią się zająć swoimi dziećmi? Bardzo lubię czytać o takim przerzucaniu odpowiedzialności. >Co do ceny, to się z Tobą zgodzę- spadnie, przez co jeszcze napędzi spożycie! Nie widzę w tym problemu. Być może x osób się zaćpa na śmierć, ale ich życie ich sprawa. Skoro nie wyrządzają krzywdy innym to czemu mam im czegoś zakazywać? >Legalizacja narkotyków spowodowałaby ogromny wzrost liczby ćpającej młodzieży. Znacznie wzrosłaby dostępność tych substancji. Obwarowanie ich jak alkoholu czy papierosów limitem wiekowym nic by nie dało. Masz jakieś dowody na ten ogromny wzrost, czy to tylko Twoja opinia? Ponadto skąd wiesz czy nie byłaby to tylko chwilowa moda? Zresztą nawet jeśli nie to i tak nie widzę powodu aby tego zakazywać. >Czy penalizacja sprzedaży nieletnim pomogła ustrzec dzieci przed zgubnym nałogiem palenia tytoniu? Nie! Palą nie tylko całe gimnazja i licea, dymem zachłystują się w szkolnych ubikacjach nawet uczniowie podstawówek! Właśnie, penalizacja nie pomaga. Może więc czas na inny pomysł, nie same zakazy? Może akcje edukacyjne, może uczciwe informację na temat alkoholu, papierosów czy innych używek? Ponadto skoro mają ochotę palić, niech palą, składki zdrowotne powinny jednak zostać podniesione odpowiednio w stosunku do zwiększania ryzyka różnych chorób. >Poza tym przed narkotykami należy chronić nie tylko dzieci, ale całe społeczeństwo, gdyż straty społeczne i zdrowotne, a w konsekwencji i finansowe spowodowane narkomanią byłyby zbyt duże, żeby państwo mogło sobie na nie pozwolić! Chronić to się powinni sami zainteresowani, mają własny rozum. Państwo nie powinno wtrącać się w to jakich używek obywatel używa. Zacznie się od kontrolowania używek właśnie, a na czym się skończy? Zakaz tłustego jedzenia bo niezdrowe i naraża społeczeństwo na koszty? Zakaz przedmałżeńskiego seksu bo w ten sposób łatwiej się zarazić chorobami wenerycznymi co naraża społeczeństwo na koszty? >Dowodem na to, że legalizacja zwiększa ilość uzależnionych jest z resztą precedens tzw. dopalaczy jaki miał miejsce 2 czy 3 lata temu. Substancje te dostępne jako "produkty kolekcjonerskie" były legalnie dostępne i powodowały masowe zatrucia. Bywały takie okresy, szczególnie na początku wakacji, że szpitale na dyżurach przyjmowały po kilkoro naćpanych dzieci dziennie! To że coś zdarzyło się raz nie powoduje, że następnym razem będzie tak samo. Nie wszystkie przecież narkotyki są tak samo szkodliwe. Zresztą za głupotę się płaci.
|
|
 | 1 na 3 | Legion (587 punktów) | > Lepiej zobacz co napisałeś i się zreflektuj, bo aż szkoda na to patrzeć! Kim Ty jesteś, że nie przeszkadza ci to, że ktoś umiera i to nie ze swojej winy! To, że popełnił kiedyś błąd w życiu ni znaczy, że jest zły czy głupi! Wszystkim z nas zdarzają się błędy. Utylitarysta pełną gębą!A ja wychodzę z założenia, że jak się nie umie brać używek, to się ich nie bierze, a nie prosi o drugą porcję. Dotyczy to tak narkotyków, jak i alkoholu czy papierosów.  Nie ja nakłaniam młodzież do ćpania. Jak są na tyle głupi, że biorą białe proszki od nieznajomego gościa, to jest to tylko ICH wina. I tak zresztą w moim mniemaniu młodzież dzisiaj jest nieco dojrzalsza niż kiedyś.
|
|
2 na 2 | wozieee (274 punktów) | > Czy spotkaliście się z sytuacją, kiedy z zaparkowanego w pobliżu szkoły samochodu dawano> dzieciakom darmowe drinki? Dlaczego takie promocje organizują dealerzy narkotyków, a nie robią ich> sprzedawcy alkoholu?Karmisz się tanią mainstreamową propagandą jak naiwna sarenka  
|
|
4 na 4 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | Jeśli narkotyki są złe i należy ich zakazać to zakażmy wszystkich, zaczynając od heroiny a na napojach energetycznych i kawie kończąc. ( o alkoholu i papierosach nie muszę chyba wspominać). Trzeba się zastanowić czy chcemy walczyć z narkotykami czy chcemy to zjawisko skutecznie ograniczyć. Pamiętajmy że narkotyki (z alkoholem włącznie) to nie tylko problem menelstwa na ulicy. To główne źródło dochodu zorganizowanej przestępczości i najważniejsza przyczyna wielu przestępstw (rozboje, włamania, kradzieże etc). To są duże pieniądze i poważny problem społeczny. Gdyby były legalne to większość zysku przejęło by państwo (akcyza, VAT i inne podatki) pozbawiając przestępczość zorganizowaną podstawowego źródła dochodu. Dzieciom i młodzieży trudniej było by to kupić bo właściciel legalnego sklepu bałby się utraty licencji. Skład narkotyku byłby badany przez odpowiednie służby a opakowanie zawierało informacje na temat dawkowania i skutków ubocznych. Wreszcie za ułamek kwoty zarabianej na tym przez państwo, można by stworzyć skuteczną politykę edukacyjną i informacyjną. Narkotyki same finansowały by ośrodki odwykowe i leczenie narkomanów. To tak jak z rzeką, nie da się jej zawrócić czy zatrzymać ustawą. Można natomiast zaakceptować jej istnienie i uregulować brzegi ograniczając powodzie.
Prostytucja też powinna być legalna argumenty są podobne.
|
|
 | | Dean11 (302 punktów) |
>Gdyby były legalne to większość zysku przejęło by państwo (akcyza, VAT i inne podatki) pozbawiając przestępczość zorganizowaną podstawowego źródła dochodu. Dzieciom i młodzieży trudniej było by to kupić bo właściciel legalnego sklepu bałby się utraty licencji. Skład narkotyku byłby badany przez odpowiednie służby a opakowanie zawierało informacje na temat dawkowania i skutków ubocznych.
A z jakiego magicznego powodu miałyby zniknąć narkotyki "nielegalne"? Jakoś lewy alkohol nie zniknął... Czy nagle dilerzy sprzedający dzieciom narkotyki zaprzestaną swego procederu tylko z powodu tego, że dorosłym zacznie się sprzedawać legalnie?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|