>Są jakieś twarde dowody na to? Czy to tylko kwazicząstki takie jak fonony znane z drgań sieci >krystalicznej, które de facto nie istnieją, są tylko matematycznymi tworami. Jak to jest?
My już rozmawialiśmy o tym ze sobą, była ostra kłótnia 😁😁😁 Dla mnie foton to porcja energii, już nie wchodząc nawet w to czy istnieją mniejsze porcje, to po prostu porcja energii i jak dostaje ją atom to się wzbudza - to nazywa się foton. Jedno wzbudzenie - 1 foton, itd.... Jeszcze doprecyzuje - jakby nawet w kierunku atomu (który też w sumie jest obiektem energetycznym) płynął jednolity strumień energii i to atom wydziela sobie z tego porcje - nie ma to żadnego znaczenia dla fizyczności pojęcia fotonu - istnieje on i tyle. To tak jakbyć brał wiadro wody z rzeki, dla rzeki wiadro wody nie istnieje, dla Ciebie tak.... (oczywiście wg mnie to bardziej zniuansowane, ale pisząc tak udowdniłem i zabezpieczyłem pojęcie fotonu dla różnych uwarunkowań 😁 )
|