Będąc na zakończeniu roku szkolnego w jednej z łódzkich szkół dowiedziałem się o istnieniu konkursu wiedzy przyrodniczej i religijnej (swoiste dwa w jednym). Dzieci, które w nim startowały były nagradzane na akademii z okazji zakończenia roku szkolnego. Nie jestem pewny, kto jest organizatorem tego konkursu, jaki jest jego status (może ktoś z Łodzi o nim słyszał?), ale wiem, że informacja o jego istnieniu wprowadziła mnie w zdumienie. Co religia ma wspólnego z wiedzą przyrodniczą? Mogę się tylko domyślać. Czy nie chodzi czasami o przygotowaniu dziecięcych umysłów do kreacjonistycznych "teorii"? Ktoś powie, że wiedza przyrodnicza jest odporna na religijne indoktrynacje. Rozczaruję go, znam wielu ludzi o przyrodniczym wykształceniu (ze stopniami naukowymi), także młodych, dla których ten rodzaj wiedzy nie pozostaje w żadnej sprzeczności z ich głęboką wiarą w chrześcijańskiego boga. Też na początku byłem zdumiony tym połączeniem. Teraz zaczynam powoli rozumieć, skąd się to bierze  To wszystko w publicznej, dobrej szkole  |