 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-07-2013 00:51 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Walka z wiatrakami
6 na 6 | W pobliskiej wsi mieszkańcy pod patronatem proboszcza organizują się przeciwko budowie elektrowni wiatrowych. Mają one być umieszczone powyżej 500 m. od zabudowań, na prywatnym gruncie. www.gazeta(*)D=/20130709/POWIAT18/130709476Wymieniane przez mieszkańców zagrożenia zdrowia i mienia: 1. Infradźwięki szkodliwe dla zdrowia. Tyle że infradźwięki są od dawna emitowane przez las czy wiatr wiejący wokół budynków. 2. Migające odblaski lub cienie. Wiatraki będą w odległości powyżej 500 metrów. Prawdopodobieństwo, że wczesnym świtem lub o przed zachodzie wystąpi takie zjawisko jest małe, a jeśli nawet to potrwa maksymalnie kilkadziesiąt minut i tylko w niektóre dni roku. 3. Pole elektromagnetyczne. Większe natężenie pola jest wydzielane przez instalację 230V w domu lub telefon komórkowy. 4. Hałas. Wg niektórych badań samochody mają o kilkadziesiąt decybeli większe natężenie. Przez wieś biegnie ruchliwa droga. Pracują maszyny rolnicze. 5. Utrata wartości nieruchomości. Od 2008 utraciły 30%, ale nikt nie protestował. Po co mają sprzedawać? 6. Ptaki giną. No fakt giną, ale od samochodów też giną. 7. Owady giną. Na pewno nie tyle, co od oprysków pól chemią przez protestujących rolników. 8. Nie da się pola zaorać. Maszty praktycznie nie przeszkadzają i łatwo je ominąć. Za to dodatkowe kilka lub wg niektórych obietnic kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie od jednego masztu z pewnością zrekompensuje stratę. Protestujący mają pola na których wiatraki nie są planowane. Właściciele pól przeznaczonych na wiatraki nie protestują. Jeden z protestujących wskazuje że w Niemczech odchodzi się od elektrowni wiatrowych i buduje słoneczne. Jest właścicielem firmy handlującej ogniwami słonecznymi.  Komitet protestacyjny jest odporny na argumenty. Jego członkowie często przyznają się, że "oni się nie znają, ale się boją". Próba przybliżenia wiedzy na ten temat powoduje nieufność i zacietrzewienie. Argumentów nie chcą słuchać. "Nie bo nie." Około dziesięć kilometrów dalej jest wieś Sieniawa, która kiedyś protestami wygoniła Guntera von Hagensa chcącego budować zakład plastynacji zwłok. Mógł dać pracę setkom ludzi, ale wybudował ją w Guben. pl.wikipedia.org/wiki/PlastinariumBezrobocie w lubuskiem osiągnęło w maju 15,6%. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Maciej Feczko (285 punktów) | > 1. Infradźwięki szkodliwe dla zdrowia. Tyle że infradźwięki są od dawna emitowane przez las czy> wiatr wiejący wokół budynków.Wiatraki generują całe spektrum fal dźwiękowych, po naszemu szumią. Komuś może to przeszkadzać, a komuś nie. > 2. Migające odblaski lub cienie. Wiatraki będą w odległości powyżej 500 metrów. Prawdopodobieństwo,> że wczesnym świtem lub o przed zachodzie wystąpi takie zjawisko jest małe, a jeśli nawet to potrwa> maksymalnie kilkadziesiąt minut i tylko w niektóre dni roku.A na przykład ptaszek przelatujący też rzuca odblaski i cienie, mamy strzelać do nich? > 3. Pole elektromagnetyczne. Większe natężenie pola jest wydzielane przez instalację 230V w domu lub> telefon komórkowy.Pole elektromagnetyczne należy pominąć. BZdury jakieś. > 4. Hałas. Wg niektórych badań samochody mają o kilkadziesiąt decybeli większe natężenie. Przez wieś> biegnie ruchliwa droga. Pracują maszyny rolnicze.Zgadzam się - nie wiem czy nie wolałbym mieć wiatrak w pobliżu i stały szum zagłuszający wszelakie wyjące psy i samochody i inne przejawy głupoty w postaci kilku nawalonych człeków wątpliwie starających się śpiewać. > 5. Utrata wartości nieruchomości. Od 2008 utraciły 30%, ale nikt nie protestował. Po co mają> sprzedawać?> 6. Ptaki giną. No fakt giną, ale od samochodów też giną.> 7. Owady giną. Na pewno nie tyle, co od oprysków pól chemią przez protestujących rolników.> 8. Nie da się pola zaorać. Maszty praktycznie nie przeszkadzają i łatwo je ominąć. Za to dodatkowe> kilka lub wg niektórych obietnic kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie od jednego masztu z pewnością> zrekompensuje stratę.Zgadzam się z powyższymi. > Protestujący mają pola na których wiatraki nie są planowane. Właściciele pól przeznaczonych na> wiatraki nie protestują.> Jeden z protestujących wskazuje że w Niemczech odchodzi się od elektrowni wiatrowych i buduje> słoneczne. Jest właścicielem firmy handlującej ogniwami słonecznymi.  > Komitet protestacyjny jest odporny na argumenty. Jego członkowie często przyznają się, że "oni się> nie znają, ale się boją". Próba przybliżenia wiedzy na ten temat powoduje nieufność i> zacietrzewienie. Argumentów nie chcą słuchać. "Nie bo nie."> Około dziesięć kilometrów dalej jest wieś Sieniawa, która kiedyś protestami wygoniła Guntera von> Hagensa chcącego budować zakład plastynacji zwłok. Mógł dać pracę setkom ludzi, ale wybudował ją w> Guben. pl.wikipedia.org/wiki/Plastinarium> Bezrobocie w lubuskiem osiągnęło w maju 15,6%.Wiatraki sobie można stawiać, ale póki co jest to średnio opłacalne, a bez dotacji unijnych wogóle nie opłacalne.
|
|
 | 4 na 4 | Jan Grabiński (1015 punktów) | >Wiatraki sobie można stawiać, ale póki co jest to średnio opłacalne, a bez dotacji unijnych w ogóle nie opłacalne.
Lepiej nie stawiać, bo to tylko kłopot!
Właśnie mi się analogia nasunęła. Wyobraźmy sobie, że jest nakaz, by minimum 20% drogi samochody przejeżdżały na "zielonej energii", czyli z konikiem (może być i z wołem) jako napędem. Wobec tego każde auto musi ciągnąć przyczepę z koniem i musimy sprawdzać, czy konik ma silę i ochotę, żeby pobiegać. Jak ma, to go zaprzęgamy i wiśta wio! Jedziemy, ale jak się konik zmęczy, to go odpinamy, prowadzimy do przyczepy i jedziemy napędzani silnikiem spalinowym. Huraaaaaaaa! Jesteśmy ekologiczni, ale nielogiczni. I tak musimy mieć silnik spalinowy, kupować do niego paliwo, a jeszcze kupić konika, przyczepę dla niego i karmić konika, bo bez jedzenia to pociągnąć nas nie będzie chciał. Czyli mamy podróż droższą, wolniejszą i z dodatkowymi kłopotami. Takoż jest teraz z wiatrakami i słońcem. Są warunki, to je zaprzęgamy do roboty. Pracują, pracują aż do momentu, gdy nie będzie się dało więcej (a nie wiemy kiedy się to stanie). Potem musimy znowu uruchomić nasze "brudne" elektrownie węglowe, olejowe czy też gazowe. "Jedyny" problem to ten, wynikający z technologii (nikt tego jakoś nie potrafi przeskoczyć), czyli problem z rozruchem i odstawianiem. Kiedy blok energetyczny jest zimny, osiągnięcie sensownej mocy jest możliwe po 3-4 godzinach. Szybsze uruchomienie oznacza szybką degradację a nawet zagrożenie dla bezpieczeństwa pracy (naprężenia wynikające w nierównego nagrzewania elementach ciśnieniowych mogą doprowadzić do ich pęknięcia). Wobec tego czekamy te 3 godziny na rozruch, ale od 2 godzin jesteśmy bez prądu! To jak z tym konikiem przy samochodzie. Kiedy go odpinamy lub zapinamy, to nie jedziemy. Dodatkowo: w czasie rozruchu spaliny idą w powietrze bezproduktywnie. Aby uniknąć problemów z rozruchem, możemy utrzymywać bloki w stanie gorącym, czyli wypuszczać spaliny bezproduktywnie, poza tym utrzymywanie bloku energetycznego na biegu jałowym też mu nie służy. Analogia z konikiem: to tak jakby w czasie ciągnięcia auta przez konia, mieć cały czas włączony silnik, żeby móc później szybciej ruszyć, kiedy konik się zmęczy.
Dla mnie totalny bezsens!
To tak troszeczkę na temat walki z wiatrakami. Pozdrawiam
|
|
5 na 5 | sinapis (1725 punktów) | > Protestujący mają pola na których wiatraki nie są planowane. Właściciele pól przeznaczonych na> wiatraki nie protestują.Jak mawiali starożytni Germanie: Da hier liegt der Hund begraben A starożytni Polacy: "Jak nie wiadomo, o co chodzi..."
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Da hier liegt der Hund begraben
Wystarczy da...Da liegt der Hund begraben.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
8 na 8 hazy (354 punktów) (zablokowany) | Oczywiście, warto też wspomnieć, że wiatraki są nie ekonomiczne bo bez dojenia państwa nie opłacają się i w ogóle to ślepia uliczka. Nie ważne czy przeciw temu protestuje ksiądz czy ktokolwiek inny ja popieram takie protesty. Jak na razie jedyne rozsądne źródło energii w naszym kraju to węgiel i mam nadzieje, że nie długo atom, a wiatraki niech sobie Niemcy u siebie stawiają.
|
|
 | 2 na 2 | Konowal (6291 punktów) | Zgadza się ale Niemcy narzuciły politykę energetyczną , gdzie wymaga się tz. zielonej energii więc i tak będziemy musieli je stawiać, a Niemcy aż drepczą w miejscu żeby nam opylić technologię.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Brak dobrej ustawy o OZE będzie generował takie trudności, no ale jak się woli kopać piłkę zamiast pisać ustawy to tak jest i będzie, no chyba że Angela tupnie bo niemieckie firmy nie będą miały gdzie stawiać u siebie.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | >6. Ptaki giną. No fakt giną, ale od samochodów też giną. Rozumiem, że giną częściej, ale istnieją też już wiatraki 'ptakoodporne', które wykrywają stada ptaków radarem i wyłączają się czasowo.
IMHO, ludzie boją się 'nowego', bo są konserwatywni.
|
|
1 na 3 | cmos (1664 punktów) | >Wymieniane przez mieszkańców zagrożenia zdrowia i mienia:
Brakuje najistotniejszych: - Przy pewnych warunkach pogodowych taki wiatrak rzuca dużymi kawałkami lodu (łopaty wirnika się oczywiście obladzają) na spore odległości. To nie jest drobiazg, to może nawet kogoś zabić. Jeżeli blisko jest droga, to taki lód, nawet nie trafiając bezpośrednio w samochód może być przyczyną wypadku, również ze skutkiem śmiertelnym. - Wiatraki od czasu do czasu się palą, a nawet przewracają. Potencjalne skutki można sobie wyobrazić.
>Mógł dać pracę setkom ludzi, ale wybudował ją w Guben.
A ile to miejsc pracy w sąsiedztwie tworzy nawet duża farma wiatraków? Dwa? Trzy?
|
|
4 na 4 | GrzeTor (1279 punktów) |
Na wiatrakach nie można polegać - istnieje bowiem coś takiego jak jedno-wielodniowe okresy bezwietrzne lub ze słabym wiatrem. Gdyby energetykę oprzeć na wiatrakach, to takie okresy oznaczałyby pad systemu energetycznego, zatrzymanie na ten czas gospodarki, w tym np. wyłączenie się chłodni, konieczność odwołania zaplanowanych operacji itp. Niestety nie ma rozsądnych metod magazynowania prądu. Oznacza to, że i oprócz wiatraków i tak trzeba wybudować elektrownie nie-wiatrowe posiadające: 1. Moc wystarczającą do zasilenia całości kraju - niezależnie od istniejących wiatraków. 2. Dobrą charakterystykę dostosowywania się do obciążenia. Czyli w grę wchodzą elektrownie gazowe i wodne. W Danii - podawanej jako przykład udanego wdrożenia wiatraków - energetyka ma wykupioną rezerwę mocy w elektrowniach wodnych w Norwegii i Szwecji wystarczającą na pokrycie całości mocy wiatraków. Czyli gdy jest okres bezwietrzny - z Norwegii/Szwecji płynie prąd do Danii, gdy jest okres wietrzny - z Danii płynie prąd do Norwegii/Szwecji a w tamach gromadzi się woda. Koszt energii elektrycznej dla odbiorcy indywidualnego w Danii to 0,3 € za kWh, w Polsce (węgiel) - 0,14 € za kWh, we Francji (atom) 0,14 € za kWh. We Włoszech z kolei mieli o tyle łatwiej, że prąd pozyskuje się głównie z gazu ziemnego, czyli z elektrowni w których można łatwo i szybko wyregulować moc produkcji prądu. Stąd możliwość wykorzystania wiatraków bez dobudowywania pozostałej infrastruktury - w okresach wietrznych elektrownie gazowe stoją w pogotowiu, w okresach bezwietrznych się je włącza na pełną moc. Koszt energii dla gospodardstw domowych - 0,21 € za kWh. U nas wiatraki są problemem - mamy niewielką moc elektrowni gazowych (trochę się buduje) i wodnych. Z wodnymi jest problem naturalny - na samym południu są spadki, lecz rzeki mają małe przepływy, na północy rzeki mają duże przepływy, lecz spadki są znikome. Elektrownie gazowe są problematyczne, bo gaz pozyskujemy od niepewnej politycznie Rosji. Gazoport w Świnoujściu będzie otwarty dopiero w połowie 2014. Dodatkowo u nas są elektrociepłownie, czyli produkcja prądu jest związana z produkcją ciepła - a tej nie należy wyłączać, bo akurat wiatraki dostały wiatru. Dotyczy to także elektrociepłowni gazowych. Czyli nawet one nie będą nadawały się jako rezerwa mocy niezbędna dla elektrowni wiatrowych. Przykład problemów z wiatrakami
|
|
 | 1 na 1 | Draska (285 punktów) | Obliczyłem sobie tak Pi razy drzwi że aby samymi wiatrakami zaspokoić potrzeby UE to trzeba by postawić wiatraki na całej afryce jeden przy drugim i jeszcze 100 km od brzegu pas też. Energia słoneczna - zbliżony poziom.
|
|
1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Kilka ładnych lat temu na mieszkańców mojej miejscowości padł blady strach. Ktoś przyniósł plotkę, że jakieś mroczne siły zawiązały spisek przeciwko miejscowej ludności. Zgroza! Oto operator sieci komórkowej jakąś metalową wieżę na pobliskim wzgórzu chce stawiać! Ksiądz po mszy ogłosił, że to choroby wywołuje! Wszyscy jak jeden mąż po porannej mszy zebrali się budynku miejscowego zespołu szkół, by razem uradzić, jak temu złu w postaci "radioaktywnego" słupa zaradzić. Padały najrozmaitsze argumenty. Jakaś kobieta zauważyła, że niedługo po wybudowaniu poprzedniej wieży w okolicy urodziło się dziecko z zespołem Downa. Inna narzekała, że jej dzieciaki uczyć się nie chcą - chyba wiadomo, że od promieniowania komórek, bo od czego by innego? Jedna z nauczycielek oznajmiła, że szkodliwość takich konstrukcji jest powszechnie znanym faktem - a przynajmniej tak twierdził autor nieokreślonego artykułu w nieokreślonym czasopiśmie, który czytała jakiś czas temu. Padały też bardziej racjonalne argumenty (zepsuty krajobraz, spadek cen działek) jednak tonęły one w morzu przesądu i irracjonalności. Większość zebranych zgadzała się co do tego, że miejsca dla tej konstrukcji nie ma w okolicy. Bo i wiadomo, że jej głównym celem jest szkodzenie mieszkańcom, a nie uzupełnianie luk w infrastrukturze telekomunikacyjnej. Chyba zapomniałem wspomnieć, że w promieniu kilkunastu km od miejsca opisywanych wydarzeń niemożliwością było skorzystanie z Internetu bezprzewodowego w technologii 3G. To były czasy, kiedy smartfony, tablety i laptopy z mobilnym Internetem dopiero upowszechniały się na rynku i jedynie garstka pasjonatów nowoczesnych technologii (w tym ja) dostrzegała ten brak. Jakiś czas później coraz częściej dało się słyszeć narzekania na beznadziejne działanie nowo zakupionego modemu bezprzewodowego.  Wracając jednak do samego spotkania. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby zabrać głos... Próbowałem tłumaczyć, że natężenie pola EM jest odwrotnie proporcjonalne do kwadratu odległości i w związku z tym dużo większe będzie przy antenie pracującej komórki niż kilometr od wieży. Próbowałem wyjaśnić na czym polega dyskurs naukowy i jak bezsensowne jest twierdzenie o przekupieniu wszystkich biorących w nim udział uczonych przez operatorów i producentów komórek. Mówiłem, że w korespondencji z inwestorem nie powinno się powoływać na teorie spiskowe. Ostrzegałem, że argument za dużej ilości wież w sąsiednich miejscowościach (dwie albo trzy) może spotkać się z tylko jedną odpowiedzią - załącznikiem w postaci mapki, przedstawiającej zagęszczenie BTS-ów w centrum dużego miasta. Nie muszę chyba mówić, że moje wysiłki były daremne. Nie przekonałem nikogo. Wysiłki protestujących też zresztą nie odniosły zamierzonego skutku - nieco może i opóźniły inwestycję, ale wieża i tak stanęła.
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie muszę chyba mówić, że moje wysiłki były daremne. Nie przekonałem nikogo.> Wysiłki protestujących też zresztą nie odniosły zamierzonego skutku - nieco> może i opóźniły inwestycję, ale wieża i tak stanęłaNie musisz, na to od początku wyglądało - mogłeś przewidzieć  . Ludzie muszą wyładować swoją frustrację związaną z tym, że czegoś nie rozumieją i co im - wg ich błędnej intuicji - zagraża. Tak było, jest i będzie. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że celem tego jak i innych temu podobnych spotkań nie było zdefiniowanie zagrożenia, jeśli w ogóle takowe jest. Tylko pogrzanie się we własnym cieple wspólnoty, w związu z egzystencjalnym lękiem osób starszych, nie nadążających za zdobyczami nowoczesnej techniki, a nie mających wiedzy ani energii tudzież zaciekawienia żeby sobie ją poszerzyć. Tam by trzeba jakiegoś negocjatora lub psychologa, który mógłby się b. mało znać na aspektach technicznych, które przytaczasz. Robiłem kiedyś pomiary pola elektrycznego pod liniami wyższych i niskich napięć. Technika jest raczej zdefiniowana precyzjnie. A zjawisko ludzie jest dośc powszechne i podobne. Dziś już pracuję dla przemyslu, w którym z natury rzeczy ludzie są zdecydowanie lepiej wykształceni technicznie. Mam natomiast kolegę, który pracuje w biurze projektów Zakładu Energetycznego. Robi głównie projekty linii. Czasem nasze rozmowy wyglądają mniej-wiecej tak: On: - Jacek, powiedz ile trwa u Was zrobienie projektu i budowa?Ja: - Od 2 do 4 latOn: - A przy ilu projektach aktualnie pracujesz?Ja: - Przy jednymOn: - Bo wiesz, ja mam projektów kilkanaście, które też nieraz ciągną się latami, a nieraz miesiącami.On buduje linie niskiego średniego napięcia, ja zakłady przemysłowe. Mówi dalej: - Ech wy projektanci przemysłowi od siedmu boleści, ale jesteście lenie pantenowani!! Za taką wydajność wyrzucili by Was z Zakładu Energetycznego od razu  Ja: - I co, taki swój projekt robicie non stop?On: - No nie, wiesz.. w zasadzie prawie w ogóle go nie robimy. Na poczatku musimy wytyczyć, gdzie mają stanąć słupy wzdłuż ulicy, często na podwórkach właścicieli prywatnych. Później jeździmy po ludziach, wysłuchujemy historii ich życia, najcześciej jak pożarł się z sąsiadem albo jakie to własne dzieci są złe. Pewien schemat się powtarza. Jak tego wszystkiego nie wysłuchasz, nie poodwiedzasz gościa parę razy, nie będziesz kiwał ze zrozumieniem głową 'jakie te ludzie są złe i podstępne', to zgody na postawienie słupa nie uzyskasz. Nasza praca polega w 90% na byciu psychologiem, a tylko w 10% inżynierem.A Ty chciałeś być na tym swoim spotkaniu tylko inzynierem heheh!  serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 1 | szarley (54908 punktów) |
>Komitet protestacyjny jest odporny na argumenty. Jego członkowie często przyznają się, że "oni się >nie znają, ale się boją". Próba przybliżenia wiedzy na ten temat powoduje nieufność i >zacietrzewienie. Argumentów nie chcą słuchać. "Nie bo nie."
Co mieszkańcy zyskują na elektrowniach wiatrowych? N I C !
Gdyby im obiecano, że 10% wytworzonej energii zasili za darmo ich domy , zastanowiliby się jeszcze raz, ale w tej chwili mają perspektywę : zbudujemy wam wiatraki i zgarniemy kasę a wy jesteście kmiotki i dacie się wyd... Murzynkom dawano chociaż szklane paciorki.
Widziałem Ostrawę. Węgiel poszedł w świat, pieniądze do Pragi a na miejscu zostały ruiny i szkody górnicze. Bytom wygląda inaczej? Jeśli społecznościom lokalnym zapewnia się jedynie g... to nie dziw się że tego g... nie chcą
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Co mieszkańcy zyskują na elektrowniach wiatrowych? >N I C !
Otóż to. Tyle samo zyskują obywatele z tzw. polityki oszczędzania. Jeśli zwykły człowiek oszczędza, to wie, że w perspektywie kupi sobie mieszkanie, samochód, zainwestuje w coś, itp. A jak oszczędza minister finansów, to obywatel ma z tego g####.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54908 punktów) | >>Co mieszkańcy zyskują na elektrowniach wiatrowych? >>N I C ! >Otóż to. Tyle samo zyskują obywatele z tzw. polityki oszczędzania. Jeśli zwykły człowiek oszczędza, to wie, że w perspektywie kupi sobie mieszkanie, samochód, zainwestuje w coś, itp. A jak oszczędza minister finansów, to obywatel ma z tego g####.
I tu się mylisz. Jeśli minister finansów przesadzi z oszczędzaniem to obywatel ma z tego recesję, ale jeśli wydaje zbyt wiele to obywatel ma z tego np inflację. (To oczywiście bardzo duż skrót myślowy) W przypadku elektrowni wiatrowej zyski społeczności lokalnej są zerowe.
|
|
| |  | | pawel_wr (4297 punktów) |
>W przypadku elektrowni wiatrowej zyski społeczności lokalnej są zerowe. >
Zyski całego społeczeństwa też są iluzoryczne. Ze względu na możliwość tzw. ciszy wiatrowej ( flauta) , w tradycyjnych elektrowniach muszą pracować turbiny na biegu jałowym,aby w każdej chwili była możliwość ich pełnego rozruchu i uzupełnienia braku mocy.
To podraża koszty jednostkowe energii elektrycznej. Niestety,nie opracowano jeszcze metod i sposobów efektywnego magazynowania nadwyżek prądu, więc mamy,to co mamy.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > ...wieś Sieniawa, która kiedyś protestami wygoniła Guntera von Hagensa chcącego budować zakład plastynacji zwłok. Mógł dać pracę setkom ludzi...Bez przesady. Von Hagen cierpi na chorobę Parkinsona i w związku z tym drastycznie ograniczył zatrudnienie w swej firmie w Guben. Przedsiębiorstwo prowadzi teraz jego syn: w Guben zatrudnia (tylko)ponad 40 osób. To typowe przedsięwzięcie oparte na charyzmie założyciela - kiedy odchodzi, znika również interes. Plastynacja zwłok nie stała się powszechnym trendem w kulturze gwarantującym stałe zatrudniene. W kwestiach ostatecznych Polakom lepiej trafia do przekonania szpadel, robal i piach. www.focus.(*)im-plastinator_aid_586781.htmlwww.berlin(*)inarium,10809148,15224610.html
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|