Racjonalista - Strona głównaDo treści
świat się zmiania...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-09-2010 07:54tucha (25 punktów)świat się zmiania...
Ocena 1 na 1
Człowiek coraz bardziej staje się wyzwolony, a z drugiej strony coraz bardziej zniewala się tym "nowym światem", dawniej małżeństwo to był koniec, nie było takiej łatwości w rozwodach... zastanawiam się czy to dobrze, czy źle, że mamy dziś takie możliwości... z jednej widzę masę plusów, człowiek to przecież tylko człowiek, ma prawo do błędów i poprawy ich, ale z drugiej nie podchodzi do miłości jak to wartości najwyższej... dobrze i nie dobrze, no i gdzie tu jakaś interwencja siły wyższej?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

09-09-2010 08:47
 Ocena 17 na 17
Sylwek (15472 punktów)
Co się z tym forum porobiło? Inwazja frondy czy jak?

Kiedy to "miłość była najważniejsza" skoro małżeństwa "z miłości" to na dobrą sprawę wynalazek (drugiej) polowy XX wieku? No i jak z miłości się biorą, tak z końcem miłości się kończą...
tucha (25 punktów)
dla niektórych była... ok wiem, że dawniej nie było małżeństw z miłości, że to był interes, ale tak się zastanawiam, na tym właśnie przykładzie, czy ludzie z powagą traktują to uczucie...
09-09-2010 10:19 
 Ocena 16 na 16
Meretseger (61860 punktów)
>ale tak się zastanawiam, na tym właśnie przykładzie, czy ludzie z powagą traktują to uczucie...
Jak najbardziej. Do tego stopnia traktują je poważnie, że gdy się kończy, kończą związek. Uważają, że bez miłości nie ma dobrego małżeństwa. Miłość "na zawsze" nie jest dana (może z wyjątkiem miłości matki do dziecka i odwrotnie, a to też nie zawsze), jak każde uczucie zaczyna się i kończy. Skoro się kończy i właściwie nie mamy na to wpływu (podobnie jak na jej początek), to po co ciągnąć związek?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2010 11:01 
 Ocena 5 na 5
Guzik (2020 punktów)
[...] jak każde uczucie zaczyna się i kończy. Skoro się kończy i właściwie nie mamy na to wpływu (podobnie jak na jej początek), to po co ciągnąć związek?

Zastanawiam się o czym piszecie? O miłości w małżenstwie? Co się kończy? Zauroczenie, miłość chemiczna wywołana grą hormonów i okoliczności? To jasne, że taka miłość się kończy. Małżeństwo to nie tylko to. Jeżeli ludzie się dobiorą fizycznie i psychicznie. Mają ze sobą o czym gadać, mają dzieci, wspólny świat, są dobrani fizycznie, lubią życie i seks, to pomimo, że świat wokół się zmienia, oni mogą i powinni być razem. Wątpiącym, niecierpliwym, chwilowo załamanym złą chwilą, polecam ten wiersz Szymborskiej:

Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodzilismy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
Najlepszymi w szkole świata,
Nie bedziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień sie nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
Ktos wymówił przy mnie głośno,
Tak mi było, jakby róża
Przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
Odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci,
Spróbujemy szukać zgody,
Choć różnimy sie od siebie,
Jak dwie krople czystej wody.
10-09-2010 09:45 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Mają ze sobą o czym gadać, mają dzieci, wspólny świat, są dobrani fizycznie, lubią życie i seks, to pomimo, że świat wokół się zmienia, oni mogą i powinni być razem.
Pewnie. Bo to miłość właśnie...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Guzik (2020 punktów)
>>Mają ze sobą o czym gadać, mają dzieci, wspólny świat, są dobrani fizycznie, lubią życie i seks, to pomimo, że świat wokół się zmienia, oni mogą i powinni być razem.
>Pewnie. Bo to miłość właśnie...
Mówisz, że jednak miłość? Mów mi to częściej. A ja sama sobie będę powtarzać, zwrotkę z wiersza: : przyszłaś a więc musisz minąć, wierzę więc, że zła godzina minie. Ta co mnie teraz dopadła. Resztę mogę Ci jak chcesz napisać na private.
Celtyk (3337 punktów)
>dla niektórych była... ok wiem, że dawniej nie było małżeństw z miłości, że to był interes,...
   A uważasz, że teraz nie ma małżeństw dla kasy? Były kiedyś, są teraz i będą w przyszłości. Biznes to biznes, aby był dochodowy. Jeśli zawarcie związku małżeńskiego wygeneruje dochód, to zawsze znajdzie się ktoś, kto zawsze je w zasadzie z "miłości" ale do pieniędzy...

>ale tak się zastanawiam, na tym właśnie przykładzie, czy ludzie z powagą traktują to uczucie...
   Ludzie wiele spraw traktują z powagą, równie uczucie miłości nie wnikając przy tym, czy jest ono wynikiem procesów chemicznych zachodzących w ich mózgach, czy zjawiskiem nadprzyrodzonym...
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
09-09-2010 17:01 
 Ocena 5 na 5
zachaj (5239 punktów)
>Co się z tym forum porobiło? Inwazja frondy czy jak?

Wydaję mi się , że to przez Smoleńsk. Zobacz co się dzieje z PiS-em , co się dzieje pod krzyżem , różnego rodzaju teorię spiskowe , trole na forum , pseudo-racjonaliści , walka odbywa się na wszystkich frontach. Wszystko to pożywka dla różnego rodzaju szarlatanów i fanatyków. Jeszcze brakuje tylko żeby w szkołach zaczęli nauczać kreacjonizmu.

God strikes back...
09-09-2010 21:50 
 Ocena 3 na 3
Myflowers (2721 punktów)
>>. Jeszcze brakuje tylko żeby w szkołach zaczęli nauczać kreacjonizmu.
>

No, już jeden taki był, Giertych mu było, co to kreacjonizm chciał wprowadzić do szkół jako oficjalny a "prawdziwy merytorycznie' przedmiot. W tym jednym Jaruś miał rację, że się go pozbył, trochę późno, może nie z powodów całkowicie obiektywnych - ale lepiej późno niż wcale...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
09-09-2010 22:18 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
>>>. Jeszcze brakuje tylko żeby w szkołach zaczęli nauczać kreacjonizmu.
>>
>No, już jeden taki był, Giertych mu było, co to kreacjonizm chciał wprowadzić do szkół jako oficjalny a "prawdziwy merytorycznie' przedmiot. W tym jednym Jaruś miał rację, że się go pozbył, trochę późno, może nie z powodów całkowicie obiektywnych - ale lepiej późno niż wcale...
>
>
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/


A dinozaury żyły w tych samych czasach co ludzie - przecież Polacy zapamiętali smoka wawelskiego - mówił w sobotę ojciec ministra edukacji narodowej, europoseł LPR Maciej Giertych

Całość tutaj:
wiadomosci(*)iadomosci/1,80269,3696597.html


10-09-2010 15:24 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>A dinozaury żyły w tych samych czasach co ludzie - przecież Polacy zapamiętali smoka wawelskiego - mówił w sobotę ojciec ministra edukacji narodowej, europoseł LPR Maciej Giertych
W sobotę 2006... Ale to ciekawe:

Cytat:
Badania rosyjskie dowiodły, że wszystkie mamuty padły uduszone. I to błyskawicznie - w żołądku jednego z nich znaleziono niestrawione kaczeńce, a - to sprawa trochę wstydliwa - samce miały sztywne członki. Tak zawsze jest w przypadku uduszonych samców.



Czy te "kaczeńce" to aluzja? I którzy z pośród członków powinni się czuć zagrożeni?...
10-09-2010 18:07 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Czy te "kaczeńce" to aluzja? I którzy z pośród członków powinni się czuć zagrożeni?...
>

Twardzi se poradzą.
10-09-2010 22:04 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Twardzi se poradzą.
Jak staną na baczność przed prezesem.
10-09-2010 22:15 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Jak staną na baczność przed prezesem.

Twardy kaczor ale kaczor i erekcji admirator.
10-09-2010 09:48 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
A teraz Giertych twierdzi, że to on pozbył się Jarusia...
Cytat:
Widziałem te cechy i dlatego doprowadziłem do zakończenia współpracy z prezesem Kaczyńskim - powiedział były wiceminister

Nie ma to, jak dorobić sobie dobrą ideologię


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-09-2010 09:58 
 Ocena 1 na 1
Alicja Duda (25557 punktów)
> Cytat:
Widziałem te cechy i dlatego doprowadziłem do zakończenia współpracy z prezesem Kaczyńskim - powiedział były wiceminister

>Nie ma to, jak dorobić sobie dobrą ideologię
O ile pamiętam to można uznać, że mówił prawdę.
Stało się to po aferze Leppera gdy Kaczyński zaczął namawiać posłów LPR na przejście do PiS, kiedy wiedział że Kaczyński się chce go pozbyć w podobny sposób jak Leppera.
Uprzedził ruch Kaczyńskiego.
10-09-2010 10:45 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Co się z tym forum porobiło? Inwazja frondy czy jak?
>Wydaję mi się , że to przez Smoleńsk. Zobacz co się dzieje z PiS-em , co się dzieje pod krzyżem , różnego rodzaju teorię spiskowe , trole na forum , pseudo-racjonaliści , walka odbywa się na wszystkich frontach. Wszystko to pożywka dla różnego rodzaju szarlatanów i fanatyków. Jeszcze brakuje tylko żeby w szkołach zaczęli nauczać kreacjonizmu.
>God strikes back...

No, ale przecie Smoleńsk to spisek Tuska z Putinem był... w celu ożywienia Wiary???
10-09-2010 11:33 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>No, ale przecie Smoleńsk to spisek Tuska z Putinem był... w celu ożywienia Wiary???
>

Niezbadane są ścieżki Najwyższego.

Ja jednak mu zazdroszczę - takiego zioła to chyba nikt nie pali.
finerbijk (17282 punktów)
>nie podchodzi do miłości jak to wartości najwyższej
Małżeństwo a miłość to dwie różne sprawy. Mogą się łączyć, ale mogą też istnieć niezależnie od siebie.

> no i gdzie tu jakaś interwencja siły wyższej?
Nie bardzo rozumiem o którą siłę wyższą ci chodzi w odniesieniu do tematu.
Żeby piorun trafił złego męża/żonę, oszczędzając konieczności rozwodu? Ha, mało kogo spotyka taki uśmiech losu
Meretseger (61860 punktów)
>nie podchodzi do miłości jak to wartości najwyższej...
Ale czy na pewno miłość jest wartością najwyższą? I jaka miłość, bo są różne?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
annamarja (74 punktów)
>dawniej małżeństwo to był koniec, nie było takiej łatwości w rozwodach...

Nie było, dawniej ludzie unikali rozwodu jak ognia, bo jak wiadomo - to ciężki grzech, za popełnienie którego nie można do końca życia przystąpić do komunii. A jaki to wstyd i strach przed wytykaniem palcami rozwódki/rozwodnika. Toteż po nieudanym mariażu zostawali ze sobą tacy ludzie do końca życia, męczyli się z kimś, kogo nie kochają i wiedzieli, że już nigdy nie będą szczęśliwi, że nie spotkają miłości. Ile takich kobiet mieszkało pod jednym dachem z mężem-katem i udawało przed innymi, że wszystko jest w najlepszym porządku. Co prawda, byli niektórzy mający odwagę odchodzić, tyle że bez rozwodu. Niedawno okazało się, że mój dziadek był jednym z takich - założył rodzinę, opuściwszy babcię bez słowa. I tak poznałam nowych "wujków" i "ciocie". I myślę, że gdyby wtedy mentalność była inna, ludzie bez problemu braliby rozwody, nie byłoby takich sytuacji jak ta, gdy łatwiej jest kogoś porzucić. Rozwód daje przynajmniej pewną jasność sytuacji, na której można budować partnerskie, a nawet przyjazne stosunki z byłym małżonkiem.

>no i gdzie tu jakaś interwencja siły wyższej?
Chodzi Ci o to, że skoro sakrament małżeństwa zawierany jest przed samym Bogiem, to jest on przez niego w jakiś szczególny sposób chroniony? Niestety, podobnie jak nie wierzę w jakąś cudowną interwencję, tak ciężko jest mi uwierzyć w wielką miłość, że dwie połówki muszą się odnaleźć itp. Wszystko jest sprawą przypadku lub zależne od nas. Dlatego niektórzy nigdy nie znajdą miłości, inni będą myśleli że ją znaleźli, a później przekonają się, że byli w błędzie. Rozwody są dla ludzi - istot niedoskonałych.
tucha (25 punktów)
no właśnie, dlaczego skoro przysięgamy przed Bogiem, to nie możemy być z tej przysięgi zwolnieni? przecież Bóg jako Ojciec, kocha swoje dzieci, a każdy "rodzic" widząc walczące dzieci chce im pomóc zaprzestać tej walki... właśnie przyszło mi do głowy, że jakby tak łatwo było o rozwód w kościele to biedni księża nie mieli by co robić, no bo komu by wpajali "wybacz mu że Cię leje, połączyła was miłość", OK czasem małżeństwo da się uratować ale bez przesady, nie może być tak, że śmierć jest dopiero uwolnieniem... tak jak piszesz człowiek jest niedoskonały popełnia błędy, a za błędną decyzję co do ślubu zostaje ukarany przez kościół gdy się rozwiedzie.... no oczywiście są patologiczni rozwodnicy, co mają z 5 rozwodów na koncie i 6 w trakcie ale to inna bajka
15-09-2010 00:19 
 Ocena 1 na 1
Maciej Kielar (19 punktów)
>Bóg jako Ojciec, kocha swoje dzieci

Ok, ja rozumiem, że panuje na tym forum swoboda wypowiedzi. Rozumiem, że nie mam obowiązku tego czytać. A mimo to widok takich wypowiedzi przyprawia mnie o mdłości.
Nie rozwinę dalej tej myśli, bo czuję, że złamię jakiś paragraf regulaminu

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
tucha (25 punktów)
ok to napisz to jakoś lżej a my sobie resztę dopowiemy, nie bardzo też rozumiem skąd u Ciebie owe mdłości? czyżby przypomniały się nauki z dzieciństwa? czy nie tak nas uczono? więc jeśli teraz przenoszę to czego nas uczono na to co nas otacza, sądzę ze mdłości można chyba opanować
Maciej Kielar (19 punktów)
Powiem tak - dobija mnie fakt, że ludzie poświęcają tyle cennego czasu i energii na rzeczy, które nie są tego warte. Różnica pomiędzy człowiekiem religijnym a nie-religijnym polega w moim przekonaniu na tym, że ten drugi osiąga te same korzyści z życia, co pierwszy - tyle, że bez rozmów z niewidzialnym przyjacielem.

Skąd mdłości? Właśnie dlatego, że bez zastanowienia stosujesz dziś nauki, które wpojono Ci, gdy nie umiałeś samodzielnie myśleć. A do dzisiaj widocznie nic się nie zmieniło.


Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
tucha (25 punktów)
powoli, przywołanie czegoś nie oznacza stosowania, obranie tego jako przykładu również
człowiek rozwija się zdobywa kolejną wiedzę, do jakiś wniosków sam dochodzi za pomocą rozumu i zwykle to czego uczył się dawniej poddane zostaje weryfikacji, zostaje zmienione przekształcone lub odrzucone, owszem mam w sobie wiarę jakaś ale czy taką jakiej mnie nauczono? nie sądzę.
Maciej Kielar (19 punktów)
>czy taką jakiej mnie nauczono? nie sądzę.

Hehe, zawsze to dobry znak na przyszłość - skoro tworzysz własną, prywatną religię, to stawiasz krok w kierunku wyjścia. Bo dostosowywanie religii do własnego światopoglądu to już objaw własnego światopoglądu

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
Iwona Przybyła (801 punktów)
Wg mnie miłość zdarza się w życiu tylko raz.
Reszta to poszukiwanie środka na wieczny ból głowy lub depresję.

Ludzie się rozwodzą, bo na chwilę znaleźli silniejszy proszek, ale gdy jego działanie spadnie, znów szukają czegoś mocniejszego.

Zazdroszczę tym, co kochają tylko raz i z wzajemnością przez całe życie.
tucha (25 punktów)
Romantyczne podejście Iwonko
coś w tym jest, ale czasem ciężko powiedzieć czy to co masz jest tym na co czekałaś, jeśli całe życie piłaś podróbę np. coli to wydawało Ci się że właśnie tak powinna ona smakować, więc kupowałaś i piłaś ją cały czas, jednak kiedy spróbowałaś oryginału to zobaczyłaś że byłaś w błędzie, po czym przestawiłaś się na oryginał. Tak czasem jest z miłością i małżeństwem, czasem wydaje Ci się że to jest to, a kiedy spotkasz coś innego silniejszego to nagle okazuje się że myliłaś się do tej pory...
Może kiepskie porównanie ale jakoś mi tak wyszło

ps. nie znaczy, że jestem fanką coli
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Człowiek coraz bardziej staje się wyzwolony, a z drugiej strony coraz bardziej zniewala się tym
>"nowym światem", dawniej małżeństwo to był koniec, nie było takiej łatwości w rozwodach...
>zastanawiam się czy to dobrze, czy źle, że mamy dziś takie możliwości... z jednej widzę masę plusów,
>człowiek to przecież tylko człowiek, ma prawo do błędów i poprawy ich, ale z drugiej nie podchodzi
>do miłości jak to wartości najwyższej... dobrze i nie dobrze, no i gdzie tu jakaś interwencja siły
>wyższej?
O kurcze blade! Całe życie przeżyłem i nigdy nie wpadłem na to, że miłość to "wartość najwyższa". Zawsze myślałem, że to ewolucyjna sztuczka skłaniająca nas do reprodukcji.
Całe życie byłem za rozwodami i przeżyłem już kilkadziesiąt lat z jedną i tą samą żoną z przekonaniem, że tak już do śmierci pozostanie.
Czy aktualnie przeżywam miłość do tej pani, w to wątpię, ale nie wątpię, że jest to najbliższy członek mojej rodziny i sprawdzony przyjaciel.
Jak Pani przeżyję szczęśliwie kilkadziesiąt lat ze swoim partnerem, to będzie Pani mogła podzielić się swoimi doświadczeniami.
Nawet w tych naiwnych rozważaniach ewidentnie można dostrzec, że w niczym i nigdzie nie widać żadnych interwencji żadnych sił wyższych.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365