 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-09-2010 20:48 | Matix (5786 punktów) | Czym jest rasizm?
1 na 1 | pl.wikipedia.org/wiki/Rasizm Cytat:Rasizm, dyskryminacja rasowa (z fr. le racisme od la race – ród, rasa, grupa spokrewnionych) – zespół poglądów głoszących tezę o nierówności ludzi, a wynikająca z nich ideologia przyjmuje wyższość jednych ras nad innymi. Przetrwanie tych "wyższych" ras staje się wartością nadrzędną i z racji swej wyższości dążą do dominowania nad rasami "niższymi". Rasizm opiera się na przekonaniu, że różnice w wyglądzie ludzi niosą za sobą niezbywalne różnice osobowościowe i intelektualne Czy z tej przykładowej definicji rasizmu wynika, że traktując ludzi jednej tzw. rasy jako lepszych (przyjmując jako kryterium przynależność rasową i jej konsekwencje jako różnice między ludźmi innych "ras") od ludzi należących do innej, można nazwać człowieka rasistą? Chciałbym zaczekać na odpowiedzi na to pytanie, ponieważ od nich zależy czy zadam kolejne. Jeśli odpowiedzi będą twierdzące zadam następne pytanie, jeśli przeczące to w zasadzie wszystko będzie jasne. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| spellbinder (8577 punktów) | Nie można, bowiem głoszenie że "moja rasa jest najlepsza" to innymi słowy "inne rasy są gorsze". A jak ktoś uważa, że np. "Murzyni są lepsi" nie będąc Murzynem to nie jest rasistą a wariatem.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Teraz dopiero zobaczyłem, że źle sformułowałem pytanie. Powinno brzmieć:
Czy z tej przykładowej definicji rasizmu wynika, że za traktowanie ludzi jednej tzw. "rasy" jako lepszych (a więc automatycznie innych jako gorszych, przyjmując jako kryterium przynależność rasową i jej konsekwencje jako różnice między ludźmi innych "ras") od ludzi należących do innej, można nazwać człowieka rasistą?
Przepraszam za pomyłkę, niestety już nie mogę edytować tematu.
|
|
|  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) | > Teraz dopiero zobaczyłem, że źle sformułowałem pytanie. Powinno brzmieć:> Czy z tej przykładowej definicji rasizmu wynika, że za traktowanie ludzi jednej tzw. "rasy" jako lepszych (a więc automatycznie innych jako gorszych, przyjmując jako kryterium przynależność rasową i jej konsekwencje jako różnice między ludźmi innych "ras") od ludzi należących do innej, można nazwać człowieka rasistą?Można. Co ważniejsze - w tej definicji, gdzieś między wersami, jest zawarta odpowiedź. Tam, gdzie wspomina się o rywalizacji. A jeszcze głębiej : o strachu. Zaklinanie rywala słowami jest tak stare, jak ludzkość. Albo i starsze - i przed słowami. Zatem : głoszący tego rodzaju poglądy zakładają, że różnice genetyczne są na tyle istotne, żeby ogłosić powstanie nowych gatunków, tylko czegos się boją (odmiany już mamy, a te się specjalnie nie różnią). Ufff! Zajebisty problem! Rozumiecie te wszystkie konsekwencje prawne? Jesli nie, to do Lema odsyłam, bo dawno przewidział. Chociaż nie w tak wulgarnej formie...  P.S. Chciałam "Dzienniki gwiazdowe" i "Cyberiadę" polecić, ale po namyśle doszłam do wniosku, że najlepiej ZNOWU "Tragedię pralniczą" cytować należy. Kiedys już cytowałam, to się tym razem wyręczę: syty.fc.pl(*)pralnicza-dzienniki-gwiazdowe/A sens jest podwójnie głęboki... Naprawdę. Jako automat XXVII generacji mam coś do powiedzenia w sprawie!
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Nie wiem, czy to zgodne z twoimi intencjami, ale odpowiedziałbym twierdząco na pytanie: czy jest rasistą ktoś, kto wartościuje ludzi nie na podstawie ich cech indywidulanych a przynaleznosci rasowej?
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Wydaje mi się, że tak. Jeśli kryterium jest tu przynależność rasowa.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Mateusz (879 punktów) | > A jak ktoś uważa, że np. "Murzyni są lepsi" nie będąc Murzynem to nie jest rasistą a wariatem.Aha, czyli jak mam np. Fiata Uno w garażu (teoretycznie  ), ale uważam jednocześnie, że Bugatti Veyron jest jednak lepsze - to jestem wariatem?
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > > A jak ktoś uważa, że np. "Murzyni są lepsi" nie będąc Murzynem to nie jest rasistą a wariatem.> Aha, czyli jak mam np. Fiata Uno w garażu (teoretycznie ), ale uważam jednocześnie, że Bugatti Veyron jest jednak lepsze - to jestem wariatem?Przyznasz chyba, że nie ma nic dziwnego w stwierdzeniu, że ktoś tam ma lepszy telefon ode mnie - dziwnie natomiast brzmi: "ci cali azjaci są ode mnie lepszymi ludźmi". Widzisz różnicę pomiędzy rzeczą którą posiadasz, a którą można ocenić według racjonalnych kryteriów, a pomiędzy płynną definicją uśrednionego człowieka i tego jakie on cechy posiadać powinien.
|
|
| |  | | Mateusz (879 punktów) | >Widzisz różnicę pomiędzy rzeczą którą posiadasz, a którą można ocenić według racjonalnych kryteriów, a pomiędzy płynną definicją uśrednionego człowieka i tego jakie on cechy posiadać powinien.
Szukanie "obiektywnych kryteriów", podług których powinien być oceniany człowiek, jest problematyczne, bo i trudno określić konkretne funkcje definiujące ludzi. Nawet zwykły telefon umyka często takim uniwersalnym i permanentnym sposobom określania swojej ewentualnej "lepszości" względem innych. Zazwyczaj niełatwo jest coś obiektywnie scharakteryzować, jako lepsze lub gorsze, często to w ogóle niemożliwe, dlatego człowiek dobiera kryteria wartościowania selektywnie i wg własnego gustu.
Rasa, naród itd., to grupy ludzi, których Coś łączy. Jeżeli komuś to Coś nie odpowiada lub przeciwnie, To właśnie preferuje - dlaczego nazywać go wariatem?
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) |
>Rasa, naród itd., to grupy ludzi, których Coś łączy. Jeżeli komuś to Coś nie odpowiada lub przeciwnie, To właśnie preferuje - dlaczego nazywać go wariatem? >
Z naturalnej potrzeby do zachowania wysokiej samooceny. Człowiek chce o sobie myśleć dobrze, w tym celu ma wykształconych niesamowicie wiele mechanizmów. Trudny egzamin - no nic, jest samoutrudnianie. Boi się człowiek, więc nic nie robi, a to posprząta, a to wyprowadzi psa - obleje, dostanie 3. No ok. Nie dlatego że jest głupi, a dlatego że się nie uczył.
Żeby nie być zagrożonym należy sukcesy przypisywać czynnikom wewnętrznym, a porażki zewnętrznym. Dostałem 5 - bo jestem mądry. Dostałem 2 bo miałem pecha. Biegam szybko - bo jestem niezły. Murzyn biega szybko - bo musiał uciekać przed lwami, hehe.
Dlatego też przyznanie, że ktoś jest lepszy obiektywnie jest dziwne, depresyjne i ogólnie rzecz biorąc mało zdrowe, zwłaszcza jeśli chodzi o nieokreśloną "lepszość" nieopartą na żadnych racjonalnych przesłankach, jak lepszość rasowa.
|
|
| | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Dlatego też przyznanie, że ktoś jest lepszy obiektywnie jest dziwne, depresyjne i ogólnie rzecz biorąc mało zdrowe,
Zgadza się. Jednak czy rzeczywiście chodzi o to, by się samemu oszukiwać i wypierać ze świadomości niekorzystne konstatacje?
>zwłaszcza jeśli chodzi o nieokreśloną "lepszość" nieopartą na żadnych racjonalnych przesłankach, jak lepszość rasowa.
Znowu odwołujesz się do bliżej nieokreślonych "kryteriów obiektywnych", które trzeba respektować przy ocenie ludzi. Wszystko zależy od tego, co jest obiektem oceny i jakiego rodzaju wartościowania się trzymamy. Jeżeli narzucić sobie, że szeroki nos, jako cecha anatomiczna, jest wartościowany jako lepszy od wąskiego (i to ustalamy jako jedyny aspekt człowieka podlegającego ocenie), to czy racjonalnym nie jest uznać, że generalnie rasa czarna jest "lepsza" od innych?
Lepszość opiera się na gustach.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Zgadza się. Jednak czy rzeczywiście chodzi o to, by się samemu oszukiwać i wypierać ze świadomości niekorzystne konstatacje?Tak  Widać to nawet w grach sieciowych. Był zapis tego co się działo przy jakimś meczyku quake'a który poszedł w świat, jak dzieciaczek jest rozwalany przez kolegę i ciągle powtarza "je*** farciarz". Jest w Starcrafcie, jak kolesie po przegranej wyzywają zwycięzcę od noobów. > Jeżeli narzucić sobie, że szeroki nos, jako cecha anatomiczna, jest wartościowany jako lepszy od wąskiego (i to ustalamy jako jedyny aspekt człowieka podlegającego ocenie), to czy racjonalnym nie jest uznać, że generalnie rasa czarna jest "lepsza" od innych?> Lepszość opiera się na gustach.Nie ma takich kryteriów. One są tak rozmyte, że aż nie istnieją. Oczywiście cechy ważne dla nas, które posiadamy najlepiej, są jednostkową wyrocznią. Dresik który jest głupkiem, sorry za stereotyp, będzie uważał że jest wartościowszy od profesorka bo ma większe muły. Profesorek uważa, że najważniejszy jest rozum. Ale nie ma odgórnego kryterium.
|
|
| | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Tak
Jeżeli Ciebie zadowala autosugestia, manipulacja faktami czy słusznymi wnioskami byle tylko czuć się lepiej, to jak to się ma do pisania na forum racjonalista.pl ?
>Oczywiście cechy ważne dla nas, które posiadamy najlepiej, są jednostkową wyrocznią.
Nie zawsze. Przykład. Nie jestem ani sprinterem, ani upośledzonym ruchowo inwalidą, a potrafię zauważyć, że czarni są w stanie "wyprodukować" lepszych zawodników niż biali. Problem mnie prywatnie nie dotyczy, niemniej, wartościuję ludzi.
Mniemanie, że jakaś grupa jest w czymś lepsza od innej (z czego potem wynika nadawanie mniejszej lub większej wartości), nie musi być wcale wynurzeniem jakiegoś głupola albo subiektywnym odbiciem kompleksów nieudacznika, może być często wynikiem zwykłej obserwacji i wnioskowania.
>Ale nie ma odgórnego kryterium.
Co nie zmienia faktu, że subiektywna ocena, która jest niekorzystna dla samego podmiotu oceniającego, nie jest równoznaczna dla niego z chorobą psychiczną, jak byłeś łaskaw napisać.
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > >Tak> Jeżeli Ciebie zadowala autosugestia, manipulacja faktami czy słusznymi wnioskami byle tylko czuć się lepiej, to jak to się ma do pisania na forum racjonalista.pl ?A gdzie napisałem, że mnie to zadowala? > Nie zawsze. Przykład. Nie jestem ani sprinterem, ani upośledzonym ruchowo inwalidą, a potrafię zauważyć, że czarni są w stanie "wyprodukować" lepszych zawodników niż biali. Problem mnie prywatnie nie dotyczy, niemniej, wartościuję ludzi.Wartościujesz ludzi, czy biegaczy? Bo to różnica  Nie mówisz sobie - o kurczę, ten Murzyn wygrał, to jest lepszym człowiekiem. Jest lepszym biegaczem. > Mniemanie, że jakaś grupa jest w czymś lepsza od innej (z czego potem wynika nadawanie mniejszej lub większej wartości), nie musi być wcale wynurzeniem jakiegoś głupola albo subiektywnym odbiciem kompleksów nieudacznika, może być często wynikiem zwykłej obserwacji i wnioskowania.Ale nie mówisz wtedy - oni są lepszymi ludźmi. Mówisz - oni coś robią statystycznie lepiej. Jest różnica. > Co nie zmienia faktu, że subiektywna ocena, która jest niekorzystna dla samego podmiotu oceniającego, nie jest równoznaczna dla niego z chorobą psychiczną, jak byłeś łaskaw napisać.Mówisz o rzeczach, które nie określają człowieka jako człowieka, a jako kogoś - biegacza, szachistę, czy matematyka. Ja mówię o tym, że stwierdzenie: "jakaś rasa jest lepsza" bez podania w czym ma być lepsza, tak ogólnie, to objaw jakichś bardzo dziwnych pomysłów
|
|
| | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > A gdzie napisałem, że mnie to zadowala?Odpowiedziałeś na pytanie, o tu: > Jednak czy rzeczywiście chodzi o to, by się samemu oszukiwać i wypierać ze świadomości niekorzystne konstatacje?> Tak> Wartościujesz ludzi, czy biegaczy? Bo to różnicaBiegaczy. Problem tkwi w semantyce. Można bowiem uważać, że człowiek jest "lepszy", gdy jest wartościowszy, czyli ma większe możliwości i walory niż inny; można także uznać, że "lepszy człowiek", co pochodzi wprost z "dobry człowiek", jest przedłużeniem znaczeniowym tego drugiego i oznacza - osobę o miłym, przyjaznym usposobieniu, zaletach charakteru etc. Ty próbujesz wnioski wynikające z jednej definicji zestawić z drugą i tym samym odwołać. > Ale nie mówisz wtedy - oni są lepszymi ludźmi. Mówisz - oni coś robią statystycznie lepiej. Jest różnica.No dobra, a jeżeli ktoś znalazł sobie grupę ludzi, która robi od niego wszystko (co chciał i mógł porównać) statystycznie lepiej? > Mówisz o rzeczach, które nie określają człowieka jako człowieka, a jako kogoś - biegacza, szachistę, czy matematyka. Ja mówię o tym, że stwierdzenie: "jakaś rasa jest lepsza" bez podania w czym ma być lepsza, tak ogólnie, to objaw jakichś bardzo dziwnych pomysłówTo, jakim kto jest szachistą czy mężem, wpływa de facto na jego wartość, jako człowieka. Generalnie wszystkie nasze czyny, zarówno dokonane, jak i potencjalne, stanowią, kto jest lepszy. Pomysł (odcinając się od ras) nie jest tyle dziwny, ile obecnie niepopularny (Kiedyś był, niestety, w chorej wersji). Teraz panuje taki pogląd, że skoro ludzie mają mieć równe prawa, to i wartość każdego ludzkiego indywiduum jest jednakowa. To zaś jest myślenie dogmatyczne i w gruncie rzeczy - zupełnie nieracjonalne. Prawa muszą być jednakie dla wszystkich, co nie implikuje, że wszyscy są tacy sami. Na koniec, zaznaczam wyraźnie, nie jest moim zamiarem mówić " rasa x jest lepsza", broń Boże...  bo takiej zależności nie stwierdzam. Jednak, jeżeli już trzymać się tematu, powiedzieć mogę "jednostka x jest lepsza od jednostki y" , chociaż ocena taka byłaby szalenie trudna w większości wypadków, z czego przyzwolenie na publiczne dawanie takich ocen nie powinno być w żadnym razie dane i mogłoby mieć bardzo groźne konsekwencje.
|
|
| | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > >Jednak czy rzeczywiście chodzi o to, by się samemu oszukiwać i wypierać ze świadomości niekorzystne konstatacje?No dokładnie o to chodzi, tak działają ludzie, mogą być jedynie świadomi, że coś takiego ma miejsce i starać się unikać. Nie mówię, że jestem z tego tytułu zadowolony. > Biegaczy. Problem tkwi w semantyce. Można bowiem uważać, że człowiek jest "lepszy", gdy jest wartościowszy, czyli ma większe możliwości i walory niż inny; można także uznać, że "lepszy człowiek", co pochodzi wprost z "dobry człowiek", jest przedłużeniem znaczeniowym tego drugiego i oznacza - osobę o miłym, przyjaznym usposobieniu, zaletach charakteru etc. Ty próbujesz wnioski wynikające z jednej definicji zestawić z drugą i tym samym odwołać.No to powiedz mi teraz kto jest lepszy - biegacz czy szachista?  Obydwaj są mistrzami świata załóżmy  Lepszość odnosi się do konkretnej rzeczy, trzeba uściślić o co chodzi. Biegacz i szachista nie mają w sumie absolutnie nic wspólnego z człowiekiem. To są bardzo konkretne terminy, natomiast do worka "człowiek" ładujemy wszystkich niezależnie od dowolnej mierzalnej właściwości. Ani wzrost, ani waga, ani tzw. inteligencja, ani odporność na bakterie, ani gładkość skóry - nie ma nic, czego brak mógłby człowieka wykluczyć z grona ludzi. > No dobra, a jeżeli ktoś znalazł sobie grupę ludzi, która robi od niego wszystko (co chciał i mógł porównać) statystycznie lepiej?Ależ ja nie mówię, że jednostka nie może ustalić kryterium człowieczeństwa w oparciu o jeden, dowolny czynnik. Mówię, że nie istnieją takie kryteria przyjęte w społeczeństwie. > To, jakim kto jest szachistą czy mężem, wpływa de facto na jego wartość, jako człowieka.Jak? > Generalnie wszystkie nasze czyny, zarówno dokonane, jak i potencjalne, stanowią, kto jest lepszy. Pomysł (odcinając się od ras) nie jest tyle dziwny, ile obecnie niepopularny (Kiedyś był, niestety, w chorej wersji). Teraz panuje taki pogląd, że skoro ludzie mają mieć równe prawa, to i wartość każdego ludzkiego indywiduum jest jednakowa. To zaś jest myślenie dogmatyczne i w gruncie rzeczy - zupełnie nieracjonalne. Prawa muszą być jednakie dla wszystkich, co nie implikuje, że wszyscy są tacy sami.Zgadzam się w 100%. Niemniej nasza kultura nie przewiduje takiego rozwiązania.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Biegacz i szachista nie mają w sumie absolutnie nic wspólnego z człowiekiem. To są bardzo konkretne terminy, natomiast do worka "człowiek" ładujemy wszystkich niezależnie od dowolnej mierzalnej właściwości. Ani wzrost, ani waga, ani tzw. inteligencja, ani odporność na bakterie, ani gładkość skóry - nie ma nic, czego brak mógłby człowieka wykluczyć z grona ludzi.Człowiek jest sumą takich konkretnych terminów, z których Twoim zdaniem żaden nie jest konieczny, co wcale nie przeczy twierdzeniu: jeżeli ktoś we wszystkich tych poszczególnych aktywnościach jest lepszy od drugiego - to jego wartość, jako człowieka, jest proporcjonalnie większa od kogoś, kto jest w nich wszystkich odpowiednio gorszy. Co do założeń się nie zgadzam, bo gdyby odebrać człowiekowi wszystkie mierzalne atrybuty, co by pozostało? Dusza, której nie ma? Bez mózgu nie ma człowieka w sensie praw i obowiązków, nie ma go mentalnie - nie ma go wcale. > Jak?Dwa klony. Jeden jest międzynarodowym mistrzem świata w szachach, drugi - zamiata ulice, bo nie chciało mu się uczyć. Kto jest lepszy? Zakładając hipotetycznie, że reszta stron człowieczeństwa jest u obu taka sama. Nie dzieli się ludzi na lepszych i gorszych, ponieważ jest to bezzasadne, tylko dlatego, że nie sposób dobrać takich miar i metod by zrobić to zawsze odpowiednio, a zarazem bez negatywnych następstw społecznych i psychologicznych. > Niemniej nasza kultura nie przewiduje takiego rozwiązania.I chyba dobrze
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Człowiek jest sumą takich konkretnych terminów, z których Twoim zdaniem żaden nie jest konieczny, co wcale nie przeczy twierdzeniu: jeżeli ktoś we wszystkich tych poszczególnych aktywnościach jest lepszy od drugiego - to jego wartość, jako człowieka, jest proporcjonalnie większa od kogoś, kto jest w nich wszystkich odpowiednio gorszy.Znaczy taki lepszy Dolph Lundgren? Uznamy nie tyle, że jest lepszy, ale że jest nadczłowiekiem - inną kategorią. Mutantem, albo czymś, z czym po prostu nie można się równać. Poza tym jest fizycznie niemożliwe, żeby człowiek naraz potrafił np. biegać i szybko i długo. > Co do założeń się nie zgadzam, bo gdyby odebrać człowiekowi wszystkie mierzalne atrybuty, co by pozostało? Dusza, której nie ma?To by nie zostało nic, a nic jak wiadomo człowiekiem nie jest. > Bez mózgu nie ma człowieka w sensie praw i obowiązków, nie ma go mentalnie - nie ma go wcale.A jednak ciałem bez głowy nie można pomiatać  Smażenie go sobie na ognisku i zjadanie wciąż podpada pod kanibalizm, bo to dalej jest człowiek
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Znaczy taki lepszy Dolph Lundgren?Jaki przykład  Nie trzeba jednak szukać, aż tak "wysoko" by znaleźć osobę, która jest od innej osoby we wszystkim lepsza, wystarczy żeby ta inna była jakaś lekko upośledzona, przykładowo. > A jednak ciałem bez głowy nie można pomiatać Smażenie go sobie na ognisku i zjadanie wciąż podpada pod kanibalizm, bo to dalej jest człowiekMówi się raczej wtenczas - kanibale wywlekli z kostnicy ludzkie ciała (nie ludzi) i upiekli je nad ogniem. Zjeść trupa, a zabić to różnica, nawet paragrafów (tak tylko podejrzewam, więc radzę nie próbować). Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Jaki przykład Nie trzeba jednak szukać, aż tak "wysoko" by znaleźć osobę, która jest od innej osoby we wszystkim lepsza, wystarczy żeby ta inna była jakaś lekko upośledzona, przykładowo.Ale Lundgren jest przy zwykłych ludziach jakimś monstrum, nie dość, że jest diablo inteligentny, to jeszcze wielki i silny, i mówi chyba siedmioma językami i Bóg wie co jeszcze  > Mówi się raczej wtenczas - kanibale wywlekli z kostnicy ludzkie ciała (nie ludzi) i upiekli je nad ogniem.> Zjeść trupa, a zabić to różnica, nawet paragrafów (tak tylko podejrzewam, więc radzę nie próbować).Ciała ciała, ale to dalej jest człowiek. Martwy, no owszem. Ale krowę zjeść wolno, a człowieka nie. Nawet jak mózgu nie miał
|
|
4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że można nazwać rasistą tego, kto uważa, iż jego rasa jest lepsza od innych. Definicja opisuje też konsekwencje takiej postawy. Jest sformułowana bardzo niezręcznie, tak jakby samo stwierdzenie "moja rasa jest lepsza" nie starczyło autorowi do wykrycia rasizmu.
Oczywiście rasizm może przybierać różne natężenie. Tak naprawdę każdy z nas jest przynajmniej letnim rasistą. Jest to instynktowne. Jako zwierzęta stadne postrzegamy automatycznie naszą grupę korzystniej, niż inne, konkurencyjne grupy. Gdy do obcości polegającej na nieznajomości ludzi z innych grup doczodzi egzotyczny wygląd, język, obyczaje, automatyczne patrzenie z góry się nasila.
Czyli nie przychodzimy na ten świat czyści i niewinni. Mamy już w naszym software skłonność do rasizmu. Nie bycie rasistą wymaga ciągłego wysiłku intelektualnego i emocjonalnego.
Nasilony rasizm to piekło kolonializmu i obozów koncentracyjnych. To drugi biegun. A pomiędzy delikatnym speszeniem przez obcość a robieniem mydła z ludzi niewłaściwej krwi są tysiące stanów pośrednich.
Rasizm w różnych postaciach jest tak powszechny, że ktoś, kto umie zapanować nad tego typu atawizmem nie powinien spodziewać się wdzięczności z drugiej strony. Niech pozostanie dumny z tego, że stał się lepszym człowiekiem poprawiając swój niedoskonały, ewolucyjny software.
|
|
 | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie bycie rasistą wymaga ciągłego wysiłku intelektualnego i emocjonalnego.
W świecie, w jakim dziś żyjemy - często tak. Ale żadną nieubłaganą koniecznością to nie jest. Niebycie rasistą wymagać może tylko banalnego przyzwyczajenia do różnorodności.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale ono nie jest wrodzone. Mamy tendencję do dzielenia świata na swoich i innych. Prostym testem na rasizm dla mężczyzny (piszę w swoim imieniu, więc nie wspominam o paniach) jest ocena urody kobiety białej i kobiety czarnej. Sądzę, że wielu białych mężczyzn wzgardzi w pierwszym odruchu ciemnoskórą pięknością na rzecz przeciętnej damy o jasnej cerze. Mówię oczywiście o statystycznych trendach. A także o "pierwszym odruchu".
Oczywiście, że rasizm nie jest nieubłaganą koniecznością, niczego takiego nie twierdziłem. Zauważyłem tylko iż statystycznie, na starcie naszego poznawania różnorodności, mamy nieco silniejsze skłonności rasistowskie od tych odwrotnych. Nie jesteśmy neutralni - statystycznie. Taka jest moja obserwacja, nie do końca chyba wyssana z palca. A służyć ma temu, abyśmy tym bardziej uważali na uleganie nieprzetrawionym odczuciom.
Jeszcze od innej strony. Człowiek nie wymyślił języka. On ewoluował. A jednak mamy wiele języków i komisje gramatyczne dbają o czystość swoich językowych wysp. Skąd się wzięło tyle różnych języków? Otoż masz ludzi lojalnych wobec grupy, a wrogich wobec grup konkurencyjnych. Jak odróżnić "swojego"? Język jest znakomitym narzędziem. Zauważ też ogromne znaczenie i fascynującą moc slangów. One mają praktyczne znaczenie. Osoba, która dorastała w innym stadzie małe ma szanse na dostanie się do nie swojej grupy.
|
|
| |  | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ale ono nie jest wrodzone. Mamy tendencję do dzielenia świata na swoich i innych.Jasne - ale kryteria takiego podziału mogą być właściwie każde, niekoniecznie akurat rasowe. > Prostym testem na rasizm dla mężczyzny (piszę w swoim imieniu, więc nie wspominam o paniach) jest ocena urody kobiety białej i kobiety czarnej. Sądzę, że wielu białych mężczyzn wzgardzi w pierwszym odruchu ciemnoskórą pięknością na rzecz przeciętnej damy o jasnej cerze. Mówię oczywiście o statystycznych trendach. A także o "pierwszym odruchu".Hmmm... a ja mam inaczej...  . Zda mi się też, że wyraźna odmienność rasowa częstokroć działa afrodyzjakalnie na czysto biologicznej zasadzie - sygnalizuje ona bowiem dużą odmienność genetyczną potencjalnie korzystną dla zdrowia potomstwa. > Oczywiście, że rasizm nie jest nieubłaganą koniecznością, niczego takiego nie twierdziłem. Zauważyłem tylko iż statystycznie, na starcie naszego poznawania różnorodności, mamy nieco silniejsze skłonności rasistowskie od tych odwrotnych. Nie jesteśmy neutralni - statystycznie. Taka jest moja obserwacja, nie do końca chyba wyssana z palca.Na samym starcie to raczej nie. Pamiętam z PRL-owskich szkół, że pojedynczy uczniowie mulaci/mulatki cieszyli się raczej zainteresowaniem i sympatią jako egzotyczne ciekawostki. > A służyć ma temu, abyśmy tym bardziej uważali na uleganie nieprzetrawionym odczuciom.Na to zawsze warto uważać. > Jeszcze od innej strony. Człowiek nie wymyślił języka. On ewoluował. A jednak mamy wiele języków i komisje gramatyczne dbają o czystość swoich językowych wysp.Żeby takie komisje istniały, musi najpierw istnieć władza je utrzymująca i dbająca o to, by uchwały tych komisji w życie były wcielane. Da się to pomyśleć wyłącznie w warunkach nowoczesnego państwa. Co oznacza, że istnieją też poważne, niekoniecznie szowinistycznego charakteru, powody ochrony językowej czystości. Otóż nowoczesne państwo musi posługiwać się jednoznacznym językiem urzędowym mając na uwadze przede wszystkim sprawne stosowanie prawa. W niektórych rejonach Słowiańszczyzny słówko kaj znaczy gdzie, w innych zaś co. Ustawodawca i, że się tak wyrażę, ustawobiorcy muszą być dogadani w sprawie tego, jak użyte słowa należy rozumieć - jeżeli system ma w ogóle działać. > Skąd się wzięło tyle różnych języków? Otoż masz ludzi lojalnych wobec grupy, a wrogich wobec grup konkurencyjnych. Jak odróżnić "swojego"? Język jest znakomitym narzędziem.Oczywiście zgodzę się, że język także może być narzędziem dzielenia na swoich i obcych i wiążących się potencjalnie z tym podziałem konfliktów. > Zauważ też ogromne znaczenie i fascynującą moc slangów. One mają praktyczne znaczenie.Bardzo dobry przykład. > Osoba, która dorastała w innym stadzie małe ma szanse na dostanie się do nie swojej grupy.Ale ten już nieco kulą w płot - zjawisko egzogamii tylko przypomnę.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Czyli nie przychodzimy na ten świat czyści i niewinni. Mamy już w naszym software skłonność do rasizmu. Nie bycie rasistą wymaga ciągłego wysiłku intelektualnego i emocjonalnego.
Mamy, owszem. Tu nie chodzi tylko o rasę, ale i o rozmaite grupy społeczne. Jednak myślę, że ważnym elementem jest tutaj ta konkurencyjność, a co za tym idzie konieczność wyrobienia sobie negatywnych opinii na temat ewentualnego przeciwnika. To pięknie widać na przykładzie tego co się działo ze stereotypem Chińczyka w USA.
Wpierw Chińczycy przypłynęli i zaczęli pracować za niskie stawki. Pojawiły się opinie, że Azjata jest głupi i - o paradoksie - leniwy. Kiedy jednak zaczęto budować kolej żelazną, a mnóstwo Azjatów poszło tam pracować, Chińczyk stał się nagle mądry i pracowity.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale też zyskał miano bezdusznej mrówki idącej w szeregu. Przypięto mu inną, nieprawdziwą łatkę. Moja Kaja była już drugi raz w Chinach i zauważyła, jak mało pasują do stereotypów Chińczycy.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Oczywiście, że można nazwać rasistą tego, kto uważa, iż jego rasa jest lepsza od innych.
Nie, nie jest rasizmem (przynajmniej nie w sposób oczywisty) wartościowanie abstrakcyjnych konstruktów takich jak "rasy" - rasizmem jest transponowanie tych wartościowań na indywidualnych ludzi bez brania pod uwagę ich indywidualnych cech.
>. Jako zwierzęta stadne postrzegamy automatycznie naszą grupę korzystniej, niż inne, konkurencyjne grupy.
Od kiedy to "nasza rasa" stanowi "naszą grupę"?
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Ok, myślę, że na chwilę obecną mogę uznać iż większość odpowiedziała na pytanie twierdząco. W takim razie od dziś nazywam rasistkami moich kilkanaście (co najmniej) koleżanek, które otwarcie afiszują się z poglądem iż biali są ciotami, a murzyni (cytuję, bo używają tego słowa) są super bo jak twierdzą po przeczytaniu na pudelku i zapewne obejrzeniu kilku filmów pornograficznych (do czego się nie przyznają) mają większe penisy, przy czym traktują sprawę poważnie i jedynym kryterium kształtującym to zdanie jest dla nich "rasa", to znaczy nie patrzą na ludzi indywidualnie, tylko: biały: cienias, murzyn: ogier. Ponadto żadna z nich nigdy murzyna (cały czas cytuję) nie spotkała, ale jak twierdzą "dla murzyna zdradziłyby każdego białasa". Dziękuję temat zakończony.
|
|
 | | Logik (812 punktów) | niestety Matrix - temat NIE JEST skończony ...
Bo oto do tematu zstępuje LOGIK ...
A oto MOJE zdanie, a raczej zestaw opinii do przemyśleń lub pytań:
1. Przede wszystkim należy zdefiniować samo pojęcie "rasizm". Czy jest to: - fakt zauważania RÓŻNIC RASOWYCH pomiędzy ludźmi - dyskryminacja ludzi z powodu ich rasy (wartościowanie ludzi)
2. Czy różnice między rasami pozwalają stwierdzić, że ktoś jest "lepszy" lub "gorszy" ?
3. Nie ma czystych ras - wszyscy jesteśmy mieszanką puli genetycznej, o przewadze określonego genotypu. Dlatego możemy jedynie określać pewnego statystycznie istotne cechy charakterystyczne dla poszczególnych genotypów. Ale zawsze będzie to tylko statystyka.
4. Jest oczywiste, że ludzie różnią się miedzy sobą zarówno wyglądem, cechami biologicznymi (np. skłonności do chorób), zdolnościami umysłowymi itp. Te różnice w różnych warunkach mogą powodować, że kogoś możemy określić jako "lepszego" lub "gorszego". Czy takie zauważanie różnic jest "rasizmem" czy stwierdzeniem faktu ?
5. Rasizm (a więc podkreślanie różnic w celu pokazania, że się jest lepszym) ma silne uzasadnienie genetyczne. Oto, w jakiej kolejności walczymy o przetrwanie naszych genów: - w pierwszej kolejności rodzice walczą o przeżycie ich dzieci (bezpośrednie wsparcie swoich genów) - o geny blisko spokrewnione - o geny z naszego plemienia/wioski/miejscowości - o geny osób podobnie wyglądających, pachnących i mówiących podobnym językiem (zapach w sensie feromonów - wynikający genetyki, a nie z niemycia się) - o całą ludzkość (tak się dzieje za każdym razem, gdy atakują nas jacyś kosmici lub socyaliści)
6. Etyka: niezależnie od tego, jak bardzo się różnimy, nie można przy pomocy tych różnic wyrządzać krzywdy innym ludziom. Tak samo, jak nie wolno nam np. zabijać niepełnosprawnych, chorych umysłowo, nienarodzonych. Bo czym innym jest obiektywne stwierdzenie, ze ludzie się różnią, a czym innym jest wykorzystywanie tej wiedzy do odbierania innym ich PRAW NATURALNYCH (nie mylić z karykaturą praw człowieka, czy z "kartą praw podstawowych").
7. Czy w imię poprawności politycznej powinniśmy np. zakazać publikowania informacji o ilorazie inteligencji poszczególnych grup ludzi ? (w internecie jest wiele informacji na temat wyników takich testów). Co ciekawe, zwykle bardzo dziwnie wyglądają informacje o badaniach inteligencji kobiet i mężczyzn. Dużo miejsca zajmuje tam wstęp informujący o jakichś współczynnikach korygujących itp. Trudno znaleźć jednoznaczne stwierdzenie, ze kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn (o około 8 punktów). Chodzi tu o specyficzną inteligencję, polegającą na rozwiązywania zagadek logicznych. Podobnie jest z rasami - są różnice, i to bardzo duże, pomiędzy Chińczykami, Europejczykami i Murzynami. W przypadku ras mówi się często, że przyczyną jest różne środowisko, edukacja lub jej brak itp. W przypadku kobiet też podnosi się podobne wyjaśnienia.
Innymi słowy:
mamy CZARNO NA BIAŁYM, że są wyraźne różnice w inteligencji (w sensie testów logicznych), a mimo to ciągle ktoś jęczy w politycznie poprawny sposób, że "no niby tak, ale właściwie to nie" ...
A JA się pytam: dlaczego tego w końcu OTWARCIE nie przyznamy:
TAK !!!! RÓŻNIMY SIĘ !!!
Dzieje się tak z powodu rozciągania pojęcia "rasizmu" (lub "dyskryminacji płciowej") na sprawy OBIEKTYWNE. Za rasistę uchodzi nie tylko ten, kto nie lubi ludzi innych ras, ale także ten, kto stwierdza obiektywne fakty ...
Tak więc pytam się:
czy uważacie, że należy zakazać informowania o wynikach badań, jeżeli świadczą o czymś, co nie jest "politycznie poprawne" ?
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|