Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rekolekcje z neoliberalizmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
12-09-2012 20:05Jan Rylew (3965 punktów)Rekolekcje z neoliberalizmu
Ocena 4 na 4
Otwieram ten wątek ponieważ zauważyłem, że wiele osób w dyskusjach na tematy społeczno gospodarcze często zupełnie odmiennie od rzeczywistości interpretuje neoliberalizm co wywołuje ciągłe powtarzanie tzch samych argumentów stron.
Chciałbym się podzielić swoją wizją neoliberalizmu jak również jednym z wielu opisem naukowców na ten temat.
Moje widzenie i interpretacja neoliberalizmu jest być może nieco zaskakująca, ale chyba zawiera również zaskakujące trafnością paradoksalne zbieżności, co będzie, mam nadzieję ciekawe dla czytelnika.
Napiszę kilka tekstów po kolei, gdyż jeden tekst w całości byłby nużący. Mam nadzieję że w ten sposób, po ew dyskusji, będziemy bardziej zgodni w ocenie tego zjawiska społecznego.

Cały tekst napisałem w marcu 2005
Ostatnia aktualizacja 10.09.2012
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Rylew (3965 punktów)Neoliberalizm
*NEOLIBERALIZM, polit.-gosp. i społ.-filoz. koncepcja ładu gosp., postulująca urzeczywistnienie zasad liberalizmu we współcz. społeczeństwach. Neoliberalizm został zapoczątkowany w latach 30. XX w.; po pierwszych negatywnych doświadczeniach wynikających ze stosowania interwencjonizmu państwowego, szczególnie dotkliwych w Niemczech hitl., uczeni z kręgu Freiburger Schule sformułowali koncepcję ordoliberalizmu, która stała się teoret. podstawą społecznej gospodarki rynkowej, wprowadzonej w RFN po II wojnie światowej.
Twórcy neoliberalizmu postulują ograniczenie zadań państwa do tworzenia warunków do wolnej konkurencji i swobodnego stanowienia cen, przeciwdziałania monopolom i kartelom, efektom zewn., zapobiegania załamaniom koniunktury, utrzymywania stabilnego pieniądza i stwarzania równych szans obywatelom. Koncepcja ta stawia przed państwem więcej zadań gosp. niż tradycyjny liberalizm, który postulował sprowadzenie państwa do roli "nocnego stróża", pilnującego tylko przestrzegania reguł gry rynkowej. Na płaszczyźnie politycznej neoliberalizmu zaleca przestrzeganie praw jednostki, w tym praw własności, czemu mają służyć: konstytucja, apolit. administracja, wolność prasy, konkurencyjne partie polit. i niezależne sądownictwo. Koncepcje neoliberalizmu były rozwijane przez austriacką szkołę w ekonomii, chicagowską szkołę w ekonomii, ekonomię podaży, nową klasyczną makroekonomię. Najwybitniejsi przedstawiciele tego nurtu intelektualnego to W. Eucken, F. von Hayek, M. Friedman.*

To określenie neoliberalizmu według Encyklopedii PWN.
Teoretycznie wszystko sie zgadza z wyjatkiem może tylko tego, że n. miał być reakcją na negatywne doświadczenia z interwencjonizmem państwowym wszak tenże interwencjonizm pozwolił w ogóle wyjść z kryzysu światowego, a w Niemczech w latach 30 przyczynił się do niespotykanego rozwoju gospodarczego kiedy w ciągu sześciu lat doprowadził Niemcy z pozycji słabego gnębionego i trapionego przez kryzys finansowy i gospodarczy po 1929 państwa na pozycję jednego z kilku najsilniejszych gospodarczo państw świata. Także po wojnie interwencjonizm był motorem powojennej prosperity gospodarki światowej.

Było prawdopodobnie nieco inaczej - neoliberalizm był reakcją na negatywne doświadczenia społeczne jakie nastąpiły w wyniku nadmiernego liberalizmu gospodarczego, mianowicie na zjawisko wtórnego dziczenia kapitalizmu zakończone wielkim krachem na giełdzie nowojorskiej i trwającym po nim wiele lat światowym kryzysem gdzie właśnie hitleryzm był jednym ze skutków ubocznych.

W tym świetle nasuwa się bardzo interesujące pytanie:
Jak to się stało, że dzisiaj wielu obserwatorów przemian społeczno gospodarczych i politycznych na świecie używa słowa neoliberalizm jako "brzydkiego słowa", wręcz przekleństwa dla określenia karykaturalnego obrazu funkcjonowania dzisiejszej ekonomii w skali makro ?
Ponieważ ten pierwotny neoliberalizm (ideologia) jako lekarstwo na dziczenie kapitalizmu zadziałał tylko krótko, a potem został zastąpiony nową formą terapii (placebo !?), pozwalającą wkrótce wytworzyć zmutowane formy tej znanej choroby.

Nie pretendując do miana odkrywcy sprawczej bakterii, a tym bardziej szczepionki przeciwko niej, chcę podać tylko swój pogląd, a właściwie swoje widzenie neoliberalizmu jego obrazu, jego objawów klinicznych i skutków we współczesnej formie.
Myślę, że uważny czytelnik spostrzeże tutaj pewien paradoks polegający na tym, że twórcy neoliberalizmu precyzując swoją diagnozę i lekarstwo mieli dobre intencje (i rzeczywiście ten system funkcjonował dość dobrze chociaż krótko np. w Niemczech w formie Ordoliberalizmu, gdzie znacznej wolności gospodarczej zaaplikowano także dość silne ramy kontrolne i fiskalne.), a w efekcie gdy zaczęto modyfikować lekarstwo zastępując pierwotne komponenty innymi po kilkudziesięciu latach mamy rzeczywistość ekonomiczną daleko odbiegającą od celów które przyświecały kiedyś ideologom neoliberalizmu czy ordoliberalizmu.

Pozostała jednak nazwa NEOLIBERALIZM, której przedrostek neo funkcjonuje dzisiaj w świadomości ludzkiej podobnie jak w określeniach typu "neonazizm", "neofaszyzm", jako odradzanie się jakiegoś zjawiska. Stała się wyrazem paskudnych i pogarszających się stosunków społeczno ekonomicznych jakie panują obecnie pod wpływem sił wymuszających dalszy, nieracjonalny już i szkodliwy społecznie liberalizm gospodarczy.
12-09-2012 21:21 
 Ocena 2 na 2
hubin (2274 punktów)Odp: Neoliberalizm
>Neoliberalizm został zapoczątkowany w latach 30. XX w.; po pierwszych negatywnych doświadczeniach wynikających ze stosowania interwencjonizmu państwowego, szczególnie dotkliwych w Niemczech hitl.
Dość osobliwe sformułowanie, czy można wiedzieć z którego roku pochodzi twoja encyklopedia PWN? Jeżeli dobrze pamiętam Hayek krytykował centralne planowanie i gospodarkę socjalistyczną, dlatego hipoteza hasła nacechowanego politycznie w encyklopedii wydaje się prawdopodobna. Istnieje też szansa, że w kolejnych edycjach nikt nie zweryfikował hasła...

>Teoretycznie wszystko sie zgadza z wyjatkiem może tylko tego, że n. miał być reakcją na negatywne doświadczenia z interwencjonizmem państwowym wszak tenże interwencjonizm pozwolił w ogóle wyjść z kryzysu światowego, a w Niemczech w latach 30 przyczynił się do niespotykanego rozwoju gospodarczego kiedy w ciągu sześciu lat doprowadził Niemcy z pozycji słabego gnębionego i trapionego przez kryzys finansowy i gospodarczy po 1929 państwa na pozycję jednego z kilku najsilniejszych gospodarczo państw świata. Także po wojnie interwencjonizm był motorem powojennej prosperity gospodarki światowej.
Na jakiej podstawie formułujesz takie wnioski? Źródła.

>Było prawdopodobnie nieco inaczej - neoliberalizm był reakcją na negatywne doświadczenia społeczne jakie nastąpiły w wyniku nadmiernego liberalizmu gospodarczego, mianowicie na zjawisko wtórnego dziczenia kapitalizmu zakończone wielkim krachem na giełdzie nowojorskiej i trwającym po nim wiele lat światowym kryzysem gdzie właśnie hitleryzm był jednym ze skutków ubocznych.

To już "całkiem" jak stwierdzenie, jestem w stanie zgodzić się, że encyklopedia pwn ma pewne braki ale tak z kapelusza twierdzić?

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Jan Rylew (3965 punktów)
Cytat pochodzi z Encyklopedii PWN , wydanie elektroniczne, było dostępne w internecie w 2005.

>Na jakiej podstawie formułujesz takie wnioski? Źródła.
Czy coś się nie zgadza ?

>To już "całkiem" jak stwierdzenie, jestem w stanie zgodzić się, że encyklopedia pwn ma pewne braki ale tak z kapelusza twierdzić?
To oczywiście mój własny wniosek, ale znajduje swoje uzasadnienie także w treści tego opisu z Encyklopedii PWN - gdybyś zechciał się wczytać...
13-09-2012 06:56 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Także po wojnie interwencjonizm był motorem powojennej prosperity gospodarki światowej.

Mi się to nie zgadza.
17-09-2012 20:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Mi się to nie zgadza.

Tak, fakty bywają trudne do przełknięcia. Spróbuj czymś popić, może wódą?
Borys Swoboda (1408 punktów)
To nie jest fakt. To jest teoria.

Agorysta
13-09-2012 08:11 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)
Jeżeli chodzi o ten hitleryzm to powiedziałem co mi nie pasuje. Hayek z tego na ile czytałem raczej uważał za błędne totalitarne podejście do gospodarki, socjalizm i narodowy socjalizm w tym konkretnym aspekcie były podobne, jeżeli nie identyczne.

może jego własna wypowiedź lepiej unaoczni co mi nie leży w haśle:
www.youtube.com/watch?v=CNbYdbf3EEc

Co do chronologii wyjścia z kryzysu też mam wątpliwości, twoje własne twierdzenia też zdają się daleko idące.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
12-09-2012 22:58 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jak to się stało, że dzisiaj wielu obserwatorów przemian społeczno gospodarczych i politycznych na świecie używa słowa neoliberalizm jako "brzydkiego słowa", wręcz przekleństwa dla określenia karykaturalnego obrazu funkcjonowania dzisiejszej ekonomii w skali makro ?
Być może wielu, ale na pewno nie większość. Większość ciągle jeszcze - wbrew oczywistym faktom - nadal uprawia "propagandę sukcesu" neoliberalizmu, pieprząc bzdety jakoby neoliberalizm był "jedynie słuszną" drogą.
W Polsce piewcy neoliberalizmu tytułują pana Balcerowicza mianem profesora, aby dodać mu znaczenia i estymy, zachwycają się "sukcesem" gospodarczo-społecznym przemian po 1989 roku, klapki na własnych oczach traktują jak mikroskopy i teleskopy pozwalające na analizę tego, co "tu i teraz" oraz przyszłości.



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 00:09 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)
> zachwycają się "sukcesem" gospodarczo-społecznym

A możesz podać przykład choćby jednego państwa postkomunistycznego, które osiągnęło porównywalny sukces?

Jedyne kraje postkomunistyczne w Europie, które nie są do dziś wychodkiem tego kontynentu, to Estonia, Łotwa, Czechy, Słowacja i właśnie Polska. Wiesz co łączy te państwa? Liberalne reformy po odrzuceniu socjalizmu.

Balcerowicza nie było w Rumunii, Bułgarii, Białorusi, na Ukrainie. Wiesz co te państwa łączy? Tam żadnych reform nie było.

Łatwo sobie dyrdymały opowiadać i wiecznie narzekać, trudniej coś konstruktywnego zrobić.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A możesz podać przykład choćby jednego państwa postkomunistycznego, które osiągnęło porównywalny sukces?
O jakim sukcesie mówisz?

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 14:12 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

>O jakim sukcesie mówisz?

Wystarczy porównać sobie wysokość zarobków, skalę ubóstwa, stan infrastruktury, potencjał ekonomiczny (tu szczególnie kraje, które nie przeprowadzały reform są w ciemnej norze). Gdzie jesteśmy my, a gdzie Ukraińcy? To dwa światy. Można się przekonać z autopsji, jadąc tam na wycieczkę.

Można tylko czuć zawód, że taki prawdziwy rozwój ekonomiczny miał miejsce w Polsce pod ustawą M. Wilczka o działalności gospodarczej. Później to wszystko zniszczono, kolejne grupy interesów domagały się kolejnych koncesji, zezwoleń, regulacji, aż do obecnego stanu, gdzie wedle Ustawodawcy przeciętny przedsiębiorca powinien znać ok. 1000 (słownie: tysiąc) aktów prawnych, żeby legalnie działać. Tyle mniej więcej liczy polskie ustawodawstwo gospodarczo-podatkowe.

Pozdrawiam
13-09-2012 17:09 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wystarczy porównać sobie wysokość zarobków, skalę ubóstwa, stan infrastruktury, potencjał ekonomiczny (tu szczególnie kraje, które nie przeprowadzały reform są w ciemnej norze). Gdzie jesteśmy my, a gdzie Ukraińcy?
Zawsze znajdziesz państwo, przy którym Polska będzie jawić prawie jak raj. Ale ja nie o to pytałem, pytałem na czym polega ten mityczny sukces przemian w Polsce po 1989 roku.
Póki co opiewanie tego sukcesu kojarzy mi się z wychwalaniem zdobyczy socjalizmu po 1945 roku.


>Można tylko czuć zawód, że taki prawdziwy rozwój ekonomiczny miał miejsce w Polsce pod ustawą M. Wilczka o działalności gospodarczej. Później to wszystko zniszczono
Ustawa Wilczka, to rok 1988, a więc czas sprzed "wielkiego sukcesu" przemian z roku 1989. Czujesz, że sam sobie zaprzeczasz (Później to wszystko zniszczono)?
Ponawiam pytanie o ten sukces w i po 1989 roku.



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 22:30 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
> Ale ja nie o to pytałem, pytałem na czym polega ten mityczny sukces przemian w Polsce po 1989 roku.

Odpowiem z własnego podwórka to jest z finansów, a konkretniej z rynku długu.

1989

W 1989 byliśmy bankrutem i de facto tylko renegocjacja zadłużenia oraz jego, w dużej części, umorzenie wobec klubu paryskiego pozwoliło nam w ogóle jakoś funkcjonować. Na mapie światowego długu nie istnieliśmy w ogóle - byliśmy odpowiednikiem dzisiejszego Zimbabwe. W skali mikro to byliśmy takim Panem Heniem, który pożyczył już od całego osiedla na tanie wino i nikt mu już nie pożycza ani złotówki.

2012

wyborcza.b(*)ske__rentownosc_obligacji.html

wyborcza.b(*)ca_zainteresowana_waszymi.html

www.money.pl/pieniadze/cds/

W tej chwili oprocentowanie polskich obligacji jest już zdecydowanie niższe niż kilku krajów strefy euro. Pomijając greckiego bankruta mamy wyższą rentowność od Hiszpanii, Portugalii, Włoch czy Irlandii. Nasze cdsy również znajdują się na znacznie niższym poziomie niż w/w państw, a nawet, co już jest po prostu niewyobrażalne, były przez pewien czas na niższym poziomie niż długu francuskiego czyli jednego z najbogatszych państw na świecie.

W skali finansowania długu my nie dokonaliśmy progresu od 1989 - tu dokonała się rewolucja. Dołączyliśmy do elitarnego grona państw, które są chętnie finansowane przez banki centralne, fundusze inwestycyjne czy tym podobne podmioty. To po prostu gigantyczny sukces. W skali mikro Pan Henio przestał pić i poszedł do pracy. Awansował na kierownicze stanowisko (aspiruje do dyrektorskiego), spłacił całe osiedle i nikt już nie pamięta, że kiedyś pił. Kupił mieszkanie, wziął samochód na kredyt, a co miesiąc wydzwania do niego pracownik banku żeby wziął kolejny ze względu na stabilne dochody i doskonałą historię kredytową.
13-09-2012 23:23 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Ponawiam pytanie o ten sukces w i po 1989 roku.

Nie zaprzeczam sam sobie. Wilczek pomógł przepchnąć świetną ustawę, z której polska gospodarka korzystała przez kilka lat po 89. Zmiany stanu prawnego jaki ustaliła ta ustawa następowały stopniowo, w miarę jak kolejne grupy interesu domagały się "dokręcenia śruby".

Co do sukcesu - tak jak powiedziałem, sukcesem jest stan polskiej gospodarki względem krajów, z którymi rozpoczynaliśmy drogę w nowym ustroju (co do Białorusi to mam pewne wątpliwości czy można mówić o nowym ustroju). Jeśli spodziewałeś się, że będziemy tu mieli El Dorado to się myliłeś, bo do tego trzeba cudotwórcy, a takich brak. Możemy być zadowoleni z pewnego względnego sukcesu - dobrze wypadamy na tle gospodarek postkomunistycznych, które reform nie przeprowadziły. Szkoda zaprzepaszczonych szans, ale nikt nie mówił, że będzie lekko i przyjemnie. Powtarzam - na tym tle dobrze wypadają tylko te państwa, które miały swoich Balcerowiczów, i tylko te.

Pozdrawiam
13-09-2012 02:19 
 Ocena 3 na 5
Selanos (12869 punktów)
>>Jak to się stało, że dzisiaj wielu obserwatorów przemian społeczno gospodarczych i politycznych na świecie używa słowa neoliberalizm jako "brzydkiego słowa", wręcz przekleństwa dla określenia karykaturalnego obrazu funkcjonowania dzisiejszej ekonomii w skali makro ?
>Być może wielu, ale na pewno nie większość. Większość ciągle jeszcze - wbrew oczywistym faktom - nadal uprawia "propagandę sukcesu" neoliberalizmu, pieprząc bzdety jakoby neoliberalizm był "jedynie słuszną" drogą.

Jaka propaganda sukcesu? Zwykłe stwierdzenie, że wolność gospodarcza jednostki daje największe szansę na rozwój. Niektórzy znaczenia słowa neoliberalizm albo liberalizm klasyczny zwyczajnie nie znają.

>W Polsce piewcy neoliberalizmu tytułują pana Balcerowicza mianem profesora, aby dodać mu znaczenia i estymy, zachwycają się "sukcesem" gospodarczo-społecznym przemian po 1989 roku, klapki na własnych oczach traktują jak mikroskopy i teleskopy pozwalające na analizę tego, co "tu i teraz" oraz przyszłości.

No wiesz, nie pamiętam PRL, ale interesowałem się gospodarką tego tworu na tyle, żeby skakać z radości na każde wspomnienie o przemianach po 89. Zresztą, przemiany przemianami, za najbardziej liberalną ustawę nadal uważa się Ustawę Wilczka z 88 roku, którą oczywiście szybko zaczęli psuć aż w końcu przeszła do historii. To smutne. M.in. ta ustawa była odpowiedzialna za szybki wzrost gospodarczy i napływ kapitału zagranicznego do Polski w latach 90.

A Balcerowicz ma sporo tytułów, zdaje się także profesora, więc skąd ta fraza "piewcy neoliberalizmy tytułują..."? Jestem pewien, że tajemnicza organizacja neoliberałów która razem z Żydami i Masonami planuje objąć władzę nad światem nie ma zdolności do nadawania tytułu profesora.
13-09-2012 08:49 
 Ocena 3 na 3
hubin (2274 punktów)
>tytułują pana Balcerowicza mianem profesora, aby dodać mu znaczenia i estymy,
Myślałem, że akurat w kwestii tytulatury sprawa jest jasna, tytułuje się mianem profesora w konkretnych przypadkach.
Dawniej Nadzwyczajny i Zwyczajny, obecnie z ustępu(dr hab. na stanowisku profesora uczelni) i belwederski, zwyczajowo też nauczycieli w liceum uczniowie tak nazywają.

Zatem jeżeli był/jest dr hab. na stanowisku profesorskim SGH tytułowanie go profesorem wydaje się zasadne. Dyskusje na temat bzdurnego uwielbienia dla tytułów w naszym kraju możemy toczyć w innym wątku.

>zachwycają się "sukcesem" gospodarczo-społecznym przemian po 1989 roku, klapki na własnych oczach traktują jak mikroskopy i teleskopy pozwalające na analizę tego, co "tu i teraz" oraz przyszłości.

Dużo o klapkach na oczach piszesz, proponuję wycieczkę do Mińska zobaczysz przykład Państwa które stanowczo powiedziało nie reformie gospodarczej po upadku realnego socjalizmu jak mniemam do Kijowa też jest blisko. Akurat jestem związany z zespołem jednego z zagorzałych krytyków profesora Balcerowicza, który od początku wytykał mu koszty społeczne jego reform, nie zmienia to jednak faktu, że reforma była konieczna.

Zatem jeżeli masz konkretne zarzuty co do planu Balcerowicza to śmiało pewnie nawet poprę sporą ich część, tylko merytorycznie a nie w stylu Andrzeja L.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Zatem jeżeli był/jest dr hab. na stanowisku profesorskim SGH tytułowanie go profesorem wydaje się zasadne.
"Profesor" jest tytułem naukowym, albo się ma ten tytuł, albo nie.

>Akurat jestem związany z zespołem jednego z zagorzałych krytyków profesora Balcerowicza, który od początku wytykał mu koszty społeczne jego reform, nie zmienia to jednak faktu, że reforma była konieczna.
To, że zmiany były konieczne nie zmienia faktu, iż niekoniecznie cel uświęca każde środki.

>Zatem jeżeli masz konkretne zarzuty co do planu Balcerowicza to śmiało pewnie nawet poprę sporą ich część, tylko merytorycznie a nie w stylu Andrzeja L.
Myślę, że lepiej ode mnie zrobi to ktoś z "zespołu jednego z zagorzałych krytyków profesora Balcerowicza". Mnie, prostego człeka, stać tylko na argumenty w stylu Andrzeja L.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 18:29 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)

>Myślę, że lepiej ode mnie zrobi to ktoś z "zespołu jednego z zagorzałych krytyków profesora Balcerowicza". Mnie, prostego człeka, stać tylko na argumenty w stylu Andrzeja L.

Myślę, że lektura wiki nie przekracza twoich możliwości poznawczych.
pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Balcerowicza
Cytat:
Plan Balcerowicza jest najczęściej krytykowany za to, że przyczynił się do znacznego spadku stopy życiowej licznych grup ludności, zwłaszcza pracowników niedochodowych przedsiębiorstw państwowych oraz pracowników PGR-ów, tworząc obszary biedy i strukturalnego bezrobocia, które w wielu miejscach trwa do dzisiaj. Niektórzy ekonomiści zarzucali też planowi Balcerowicza zbyt słabą ochronę rynku wewnętrznego w czasie transformacji oraz dopuszczenie do wieloletniej zapaści całych gałęzi gospodarki na skutek braku państwowej polityki wpływania na jej strukturę.
Do najczęściej krytykowanych elementów towarzyszących wprowadzeniu planu należą:
Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych (z grudnia 1989), dzięki której z rynku miał być ściągnięty "nawis inflacyjny". Uchylono postanowienia umów kredytowych dotyczących przywilejów i preferencji w zakresie dostępu do kredytów i ich oprocentowania poniżej inflacji. Wprowadzało "zmienne" progi oprocentowania zamiast umownych (w już zawartych umowach kredytowych) - w rezultacie, w warunkach istniejącej hiperinflacji, banki z dnia na dzień mnożyły swoje wierzytelności wobec kredytobiorców.
Utrzymanie przez okres kilkunastu miesięcy (styczeń 1990 - maj 1991) stałego kursu dolara (9500 zł za dolara) - tak zwana kotwica antyinflacyjna. Skutkiem ubocznym był spadek siły nabywczej oszczędności i zadłużenia w dolarach oraz możliwość zysku inwestorów zagranicznych z wysokiego oprocentowania oszczędności w złotych (ograniczona prawem dewizowym oraz płynnością walutową gospodarki).


>
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
hubin (2274 punktów)
Rozmawiałem wczoraj z naocznym świadkiem tych debat, na uwagi pewnego nieżyjącego już profesora, że to co tym planem wprowadza to drapieżny kapitalizm który w zasadzie nigdzie już nie występuje, Balcerowicz miał odpowiedzieć, że skoro ominęły nas fazy wczesne i przejściowe to musimy zacząć od początku. Taką postawą bez wątpienia zasługiwał na opinię aroganta, nikt zresztą nie wierzył że to się uda.

W praktyce wielu z nas pamięta tą inflację, to że w połowie miesiąca moi pracujący na czterech etatach rodzice nie mieli pieniędzy nawet na podstawowe produkty spożywcze, nie muszę sobie wyobrażać jak wyglądało życie innych bo żyło się wtedy niemal w plemiennej wspólnocie na osiedlu...

Dlatego gdy dziś słyszę, że nic się nie zmieniło i że było tak samo to ciężko mi w to wierzyć.
Reformy były konieczne, że były zbyt drastyczne nie mam najmniejszych wątpliwości, Balcerowicz wygrał nie tylko dzięki wsparciu zewnętrznych monetarystów ale też dlatego że nikt nie był w stanie zaproponować realnej alternatywy dla jego posunięć.

Jeżeli zatem dziś ktoś pitoli o źle tego świata, nie proponując żadnych alternatyw dla działań które krytykuje to jest winny na równi z autorem planu.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
13-09-2012 05:28 
 Ocena 9 na 9
finerbijk (17282 punktów)
>w Niemczech w latach 30 przyczynił się do niespotykanego rozwoju gospodarczego kiedy w ciągu sześciu lat doprowadził Niemcy z pozycji słabego gnębionego i trapionego przez kryzys finansowy i gospodarczy po 1929 państwa na pozycję jednego z kilku najsilniejszych gospodarczo państw świata.
Naziści (podobnie jak im podobni tzw. realni socjaliści) stworzyli parodię gospodarki, której jedynym celem było dążenie do wojny i która bez tej wojny by padła w krótkim czasie.
Tutaj, m. in., www.obserw(*)podarczego-sukcesu-iii-rzeszy/ można przeczytać:
"Popularność nazistowskiej wizji gospodarki dziwi. Bo w rzeczywistości hitlerowcy obniżyli poziom życia Niemców o jedną czwartą i ponad pięciokrotnie zwiększyli zadłużenie państwa. [...] Pochwały polityki ekonomicznej Adolfa Hitlera, to zaś dowód na sukces propagandy Goebbelsa.".
Mity się trzymają nie tylko "neoliberałów".
Jan Rylew (3965 punktów)
>Naziści (podobnie jak im podobni tzw. realni socjaliści) stworzyli parodię gospodarki, której jedynym celem było dążenie do wojny i która bez tej wojny by padła w krótkim czasie.
To prawda, ale teza, że bez wojny by padła nie jest uzasadniona.Owszem Hitler od początku stawiał na wojnę i ją konsekwentnie wywołał więc teza autora tekstu według podanego linku, że musiał zrobić wojnę, bo inaczej by padł ekonomicznie nie jest logicznie czysta. W przeciwny wypadku, gdyby celem tej gospodarki nie była wojna ? To co? Druga Japonia , albo jeszcze coś lepszego ?

Parodią gospodarki był raczej stan w okresie gdy Hitler ubiegał się o władzę zwłaszcza lata 31-32 z recesją ponad 6% i 6mln bezrobociem.
Do porównania istotny jest okres 6 lat władzy Hitlera w którym zlikwidowane zostało 6mln bezrobocie aż do braku rąk do pracy, rozwinięte zostały wszystkie przemysły mogące służyć zaopatrzeniu wojennemu, zbudowano autostrady, rozwijano nowoczesne technologie np. produkcję syntetycznej benzyny, kauczuku, perlonu.
Niemcy doświadczalnie potrafili także produkować margarynę z węgla.
Sukces rozwojowy także miały przemysły lotniczy i samochodowy.
Produkcja stali w 1938 wyniosła 26,5% produkcji światowej i było to drugie miejsce na świecie po USA.

Dzięki za ten ciekawy link, ale zwracam uwagę również na krytyczne komentarze do tegoż tekstu. Zadłużenie Niemiec podaje autor 46% BIP, ale inne źródła podają ze było tylko nieco ponad 20%. Podobnie inne dane.
Co do zadłużenia to trzeba byłoby zapytać się Japończyków jak oni to robią że mają już 230% i będą się dalej dzielnie zadłużać .

>Mity się trzymają nie tylko "neoliberałów".
Z tym zdaniem oczywiście trzeba się zgodzić, ale być może każdy ma swoje mity, które lubi i którymi próbuje zamalować te obce.
13-09-2012 10:13 
 Ocena 6 na 6
finerbijk (17282 punktów)
>W przeciwny wypadku, gdyby celem tej gospodarki nie była wojna ? To co? Druga Japonia , albo jeszcze coś lepszego ?
No mógł produkować Garbusy zamiast czołgów, ale wtedy większość z nich musiałby sam kupić, realne zarobki podczas jego rządów spadły o 25% (1933-38). Ludność ubożała.

>Parodią gospodarki był raczej stan w okresie gdy Hitler ubiegał się o władzę zwłaszcza lata 31-32 z recesją ponad 6% i 6mln bezrobociem.
To była katastrofa, nie parodia. Jednak inni wyszli z niej bez narodowego socjalizmu.

>Do porównania istotny jest okres 6 lat władzy Hitlera w którym zlikwidowane zostało 6mln bezrobocie aż do braku rąk do pracy,
Też częściowo chwyt propagandowy - przestali liczyć kobiety, bo te wg nich powinny wychowywać dzieci, a nie pracować. A większość z tych bezrobotnych zaczęła pracować przy wsparciu wysiłku zbrojnego, albo poszła do wojska. Jakie dłuższe perspektywy może mieć gospodarka, w której na zbrojenia wydaje się do 75% budżetu?

>Co do zadłużenia to trzeba byłoby zapytać się Japończyków jak oni to robią że mają już 230% i będą się dalej dzielnie zadłużać .
Oni ostatecznie mogą popełnić sepuku.
13-09-2012 13:04 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>>W przeciwny wypadku, gdyby celem tej gospodarki nie była wojna ? To co? Druga Japonia , albo jeszcze coś lepszego ?
>No mógł produkować Garbusy zamiast czołgów, ale wtedy większość z nich musiałby sam kupić, realne zarobki podczas jego rządów spadły o 25% (1933-38). Ludność ubożała.
Niezupełnie tak. Mógł produkować bardzo wiele rzeczy bez obawy o zbyt. Jeśli ceny towarów wzrosły to rynek musiał odczuć wzrost popytu. Nic dziwnego 6mln ludzi zaczęło dostawać Lohn, nic dziwnego także, że płace nominalne nieco spadły wszak nowi pracownicy dotychczas bezrobotni przyjmowani byli na niższe stawki niż gdyby pracowali cały czas.
Wzrost dobrobytu w końcu mógłby nastąpić przynajmniej z dwóch powodów:
a.Postęp technologiczny
b.Względy społ-polit.
Podaję te dwa, bo trzeci powód wydaje mi się neoliberalnym zabobonem, nie sprawdza się w praktyce.

>>Parodią gospodarki był raczej stan w okresie gdy Hitler ubiegał się o władzę zwłaszcza lata 31-32 z recesją ponad 6% i 6mln bezrobociem.
>To była katastrofa, nie parodia. Jednak inni wyszli z niej bez narodowego socjalizmu.
Specyfika losowa wyrosła na gruncie określonych warunków.

>>Co do zadłużenia to trzeba byłoby zapytać się Japończyków jak oni to robią że mają już 230% i będą się dalej dzielnie zadłużać .
>Oni ostatecznie mogą popełnić sepuku.
Także u nas w Europie jeśli nie zmieni się system finansowy to jedynym wyjściem będzie "nogami do przodu".
13-09-2012 15:38 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>Niezupełnie tak. Mógł produkować bardzo wiele rzeczy bez obawy o zbyt.
Tak, trampki do Chin. Każdy zawsze może produkować rzeczy, pod warunkiem, że jakiś socjalista mu nie dyktuje cen i zarobków, bo wtedy się robi z gospodarki folwark.

>Nic dziwnego 6mln ludzi zaczęło dostawać Lohn
Z czego 5 mln w armii. Takie zatrudnienie to potrafi dać i dziś Korea Północna.
Jan Rylew (3965 punktów)Religia kapitału i Kościół Neoliberalny
Dlaczego neoliberalizm zboczył?
W latach 50 ub. wieku zaczął się rozwijać monetaryzm, rodzaj wiary w główną rolę pieniądza. Jednocześnie wraz z czasem i rosnącym dobrobytem pozwalającym zapomnieć o klęsce gospodarki światowej lat 30 zaczęły wracać wolnorynkowe hasła i wiara, że "najwięksi krętacze zrobią najbardziej pokrętne rzeczy i wyjdzie z tego największe, powszechne dobro"(J.M.Keynes). Zaczęto znów głosić i wprowadzać w życie hasła liberalizmu gospodarczego z deregulacją, prywatyzacją i liberalizacją prawa związanego z działalnością gospodarczą.

Neoliberalizm dzisiejszy, jak dochodzę jego przyczyn i obserwuję jego rozwój, kojarzy mi się niezmiennie z nową wiarą, rodzajem religii komercyjno monetarystycznej. Z nauką w każdym razie ma to niewiele wspólnego, chociaż wyznawcy tej wiary chętnie powołują się na podstawy naukowe ekonomii kapitalizmu, aby nadać temu ruchowi cechy naukowości, niepodważalności i nieuchronności.
Jest to współczesna religia kapitału, to wiara w nowego Boga, którym jest KAPITAŁ. Bóg ten jest wszędzie i w wielu postaciach, materialny i niematerialny. Jest bowiem pod postacią pieniędzy, nieruchomości, ruchomości i wartości niematerialnych takich jak różnego rodzaju udziały, akcje, prawa, patenty, licencje, wiedza, specyficzne informacje itp. Wszystkie te wartości przeliczalne są na pieniądz. KAPITAŁ jest celem najwyższym, miarą wartości jednocześnie i środkiem do celu (trójca święta jak to słusznie zauważył krytyk neoliberalizmu Jan Główczyk.

W tym kontekście zagubiono człowieka, który stał się towarem, siłą roboczą pracującą na wynik kapitału pozbawioną prawa stanowienia o sobie i kształtowania rzeczywistości w której żyje i w której mają żyć jego wstępni.
Dlatego nie może dziwić fakt zdławienia związków zawodowych w Anglii przez rząd M. Thatcher, która tym samym weszła w ślady hitlerowskiej bandy i jej polityki w stosunku do związków zawodowych. Podobna była także polityka Reagana w stos do zw.zaw., który ponadto zmniejszył znacznie podatki najbogatszym, a gospodarkę ratował iście po keynesowsku zwiększając wydatki publiczne (zwłaszcza na zbrojenia) wywołując w efekcie szybkie zadłużenie USA ( na którym zresztą zarobili ci którzy dysponowali kapitałem), płatnikiem zaś został zwykły podatnik.

Na postawione wyżej pytanie nasuwa się głównie jedna odpowiedź.
Neoliberalizm zboczył pod wpływem oddziaływania wielkiego kapitału rozwijającego pewien rodzaj siły magnetycznej (chciwość ewoluująca do pazerności) co spowodowało określone odchylenie i wyprowadzenie ekonomii i gospodarki światowej na drogę i sferę niekorzystną dla człowieka i jego środowiska.
Potem neoliberalizm zinstytucjonalizował się, stworzył światowe struktury i powiązania i ze swoją religią kapitału stanowi teraz rodzaj Kościoła Neoliberalnego, który posiada swoich hierarchów, instytucje, organizacje, placówki, ośrodki teologiczne i misyjne i potężną tubę propagandową.
Ba, ten Kościół ma także swój dekalog
spisany w Traktacie Waszyngtońskim, który stanowi swego rodzaju spis pobożnych życzeń co do polityki makroekonomicznej państw, które Kościół ten chce skierować na drogę do neoliberalnego raju.
12-09-2012 21:43 
 Ocena 4 na 4
hubin (2274 punktów)Odp: Religia kapitału i Kościół Neoliberalny
>Neoliberalizm dzisiejszy, jak dochodzę jego przyczyn i obserwuję jego rozwój, kojarzy mi się niezmiennie z nową wiarą, rodzajem religii komercyjno monetarystycznej.
Dobra ale na jakiej podstawie tak twierdzisz?

>Z nauką w każdym razie ma to niewiele wspólnego, chociaż wyznawcy tej wiary chętnie powołują się na podstawy naukowe ekonomii kapitalizmu, aby nadać temu ruchowi cechy naukowości, niepodważalności i nieuchronności.
Sporo w tym zdaniu zabarwienia emocjonalnego, myślę że lepiej byłoby zarzucić konkretnej np szkole Wiedeńskiej nienaukowość z uwagi na jej podstawowe założenia:
\"wikipedia\":
-zasada subiektywizmu metodologicznego
-zasada indywidualizmu metodologicznego
-rezygnacja z matematycznego modelowania zjawisk gospodarczych
-podkreślanie roli niepewności w zjawiskach gospodarczych
-podkreślanie roli wiedzy i informacji dla przebiegu procesów rynkowych


>Jest to współczesna religia kapitału, to wiara w nowego Boga, którym jest KAPITAŁ. Bóg ten jest wszędzie i w wielu postaciach, materialny i niematerialny.
Śmiałe stwierdzenie, zwykłe emocje...

>Wszystkie te wartości przeliczalne są na pieniądz. KAPITAŁ jest celem najwyższym, miarą wartości jednocześnie i środkiem do celu (trójca święta jak to słusznie zauważył krytyk neoliberalizmu Jan Główczyk.
Tu coś z nad czym można by pomyśleć gdybym wiedział do którego artykułu czy książki Pana Jana się to odnosi, co proponował Pan Jan Główczyk w zamian?

>W tym kontekście zagubiono człowieka, który stał się towarem, siłą roboczą pracującą na wynik kapitału pozbawioną prawa stanowienia o sobie i kształtowania rzeczywistości w której żyje i w której mają żyć jego wstępni.
Śmiałe słowa ale nadal widzę tu więcej emocji niż treści.

>Dlatego nie może dziwić fakt zdławienia związków zawodowych w Anglii przez rząd M. Thatcher, która tym samym weszła w ślady hitlerowskiej bandy i jej polityki w stosunku do związków zawodowych.
To teraz już nie mówimy chyba o liberalizmie nieważne czy z przydomkiem neo czy bez?

>Podobna była także polityka Reagana w stos do zw.zaw., który ponadto zmniejszył znacznie podatki najbogatszym, a gospodarkę ratował iście po keynesowsku zwiększając wydatki publiczne (zwłaszcza na zbrojenia) wywołując w efekcie szybkie zadłużenie USA ( na którym zresztą zarobili ci którzy dysponowali kapitałem), płatnikiem zaś został zwykły podatnik.

To w końcu mamy rozmawiać o neoliberaliźmie, liberaliźmie czy polityce etc. ?

>Neoliberalizm zboczył pod wpływem oddziaływania wielkiego kapitału rozwijającego pewien rodzaj siły magnetycznej (chciwość ewoluująca do pazerności) co spowodowało określone odchylenie i wyprowadzenie ekonomii i gospodarki światowej na drogę i sferę niekorzystną dla człowieka i jego środowiska.
>Potem neoliberalizm zinstytucjonalizował się, stworzył światowe struktury i powiązania i ze swoją religią kapitału stanowi teraz rodzaj Kościoła Neoliberalnego, który posiada swoich hierarchów, instytucje, organizacje, placówki, ośrodki teologiczne i misyjne i potężną tubę propagandową.
>Ba, ten Kościół ma także swój dekalog

Wiesz szczerze wygląda mi to na wypowiedź przedstawiciela innego wyznania, wydaje mi się że na forum Racjonalisty nie wystarczy powiedzieć iż liberalizm, neoliberalizm jest zły, tu trzeba powiedzieć konkretnie dlaczego.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Neoliberalizm dzisiejszy, jak dochodzę jego przyczyn i obserwuję jego rozwój, kojarzy mi się niezmiennie z nową wiarą, rodzajem religii komercyjno monetarystycznej.
>Dobra ale na jakiej podstawie tak twierdzisz?
Piszę o tym dalej, zamieściłem chyba 10 odcinków tego opisu. Najlepiej gdybyś najpierw przeczytał całość tekstu. Zaczynanie od komentowania każdego zdania to czysta strata czasu.

>>Z nauką w każdym razie ma to niewiele wspólnego, chociaż wyznawcy tej wiary chętnie powołują się na podstawy naukowe ekonomii kapitalizmu, aby nadać temu ruchowi cechy naukowości, niepodważalności i nieuchronności.
>Sporo w tym zdaniu zabarwienia emocjonalnego, myślę że lepiej byłoby zarzucić konkretnej np szkole Wiedeńskiej nienaukowość z uwagi na jej podstawowe założenia:
Ja nie polemizuję z zasadami Szkoły Wiedeńskiej, ja opisuję kawałek rzeczywistości, która chyba z założeniami tej szkoły niewiele ma wspólnego, podobnie jak powoływanie się neoliberałów na A. Smitha z neoliberalizmem o czym pisze E. Luttwak (patrz dalej).

>>Jest to współczesna religia kapitału, to wiara w nowego Boga, którym jest KAPITAŁ. Bóg ten jest wszędzie i w wielu postaciach, materialny i niematerialny.
>Śmiałe stwierdzenie, zwykłe emocje...
To dobrze czy źle? Te emocje potraktuj jako zwykłą "poetykę retoryki".

>>Wszystkie te wartości przeliczalne są na pieniądz. KAPITAŁ jest celem najwyższym, miarą wartości jednocześnie i środkiem do celu (trójca święta jak to słusznie zauważył krytyk neoliberalizmu Jan Główczyk.
>Tu coś z nad czym można by pomyśleć gdybym wiedział do którego artykułu czy książki Pana Jana się to odnosi, co proponował Pan Jan Główczyk w zamian?
Jan Główczyk pisał to w swojej książce pt. "Kapitalizm po polsku". Jej tematyka wynika z tytułu. Natomiast "w zamian" proponował inny profesor Tadeusz Kowalik i co z tego i tak Polska poszła drogą do neoliberalnego raju (patrz dalej)

>>W tym kontekście zagubiono człowieka, który stał się towarem, siłą roboczą pracującą na wynik kapitału pozbawioną prawa stanowienia o sobie i kształtowania rzeczywistości w której żyje i w której mają żyć jego wstępni.
>Śmiałe słowa ale nadal widzę tu więcej emocji niż treści.
To się lepiej przyjrzyj.

>>Dlatego nie może dziwić fakt zdławienia związków zawodowych w Anglii przez rząd M. Thatcher, która tym samym weszła w ślady hitlerowskiej bandy i jej polityki w stosunku do związków zawodowych.
>To teraz już nie mówimy chyba o liberalizmie nieważne czy z przydomkiem neo czy bez?
Ależ to ważne, ten przydomek jest istotny, bo różnica jest praktycznie taka jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

>To w końcu mamy rozmawiać o neoliberaliźmie, liberaliźmie czy polityce etc. ?
A potrafisz te rzeczy rozdzielić mówiąc o określonej rzeczywistości społecznej ?

>Wiesz szczerze wygląda mi to na wypowiedź przedstawiciela innego wyznania, wydaje mi się że na forum Racjonalisty nie wystarczy powiedzieć iż liberalizm, neoliberalizm jest zły, tu trzeba powiedzieć konkretnie dlaczego.
Rozumiem Twoją troskę o poziom wypowiedzi na forum Racjonalisty, ale to dość liberalne i pluralistyczne forum i mają tutaj dostęp ludzie o różnych światopoglądach.
Ja już pisałem, że lepiej abyś zapoznał się z całością zamiast polemizować z każdym zdaniem wyjętym z kontekstu.
13-09-2012 07:11 
 Ocena 3 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>patenty, licencje

To może stąd wynikają błędne przekonania na temat liberalizmu? Żaden prawdziwy wolnorynkowiec nie poprze licencji, a co do własności intelektualnej zdania są podzielone. Moim zdaniem własność intelektualna należy do korporacjonizmu-socjalizmu, a nie do liberalizmu.
13-09-2012 16:00 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>W tym kontekście zagubiono człowieka, który stał się towarem, siłą roboczą pracującą na wynik kapitału pozbawioną prawa stanowienia o sobie i kształtowania rzeczywistości w której żyje i w której mają żyć jego wstępni.

To w socjaldemokracji człowiek jest pozbawiony prawa stanowienia o sobie i kształtowania rzeczywistości w której żyję, ponieważ za tego człowieka decyduje państwo.

>Dlatego nie może dziwić fakt zdławienia związków zawodowych w Anglii przez rząd M. Thatcher

Jakie masz pojęcie o Wielkiej Brytanii z czasów Margaret Thatcher? W skrócie mogę napisać, że w momencie w którym pani Thatcher objęła władzę, finanse tego państwa były na ostatnim zakręcie przed przepaścią. Zyski coraz mniejsze, wydatki coraz większe a dług pod sufitem. Pani Thatcher musiała sobie z tym poradzić a jedną z sił blokujących zmiany były związki zawodowe. Więc pani Thatcher zrobiła to co zrobiła, w momencie w którym większość społeczeństwa miała związków i strajków zwyczajnie dość. Zrobiła to dla dobra ogółu. Dług i wydatki z budżetu się zmniejszyły, gospodarka zaczęła się rozwijać.

>Podobna była także polityka Reagana w stos do zw.zaw., który ponadto zmniejszył znacznie podatki najbogatszym, a gospodarkę ratował iście po keynesowsku zwiększając wydatki publiczne (zwłaszcza na zbrojenia) wywołując w efekcie szybkie zadłużenie USA ( na którym zresztą zarobili ci którzy dysponowali kapitałem), płatnikiem zaś został zwykły podatnik.

Nie popieram zadłużania się państwa, ale to zadłużanie to jedna z niewielu złych rzeczy jakie mogę powiedzieć o Reaganie. Chociaż Reagan pewnie mógłby podać sporo pozytywnych skutków zbrojeń na kredyt, m.in. wygrali dzięki temu wyścig zbrojeń z ZSRR i do dzisiaj nikt ich nie dogonił.

Co jest złego w tym, że Reagan obniżył podatki najbogatszym? Przecież nie oznacza to, że najbogatsi nie mieli lepiej niż ludzie biedniejsi, oni po prostu przestali płacić więcej niż inni.

>Potem neoliberalizm zinstytucjonalizował się, stworzył światowe struktury i powiązania i ze swoją religią kapitału stanowi teraz rodzaj Kościoła Neoliberalnego, który posiada swoich hierarchów, instytucje, organizacje, placówki, ośrodki teologiczne i misyjne i potężną tubę propagandową.
>Ba, ten Kościół ma także swój dekalog
>spisany w Traktacie Waszyngtońskim, który stanowi swego rodzaju spis pobożnych życzeń co do polityki makroekonomicznej państw, które Kościół ten chce skierować na drogę do neoliberalnego raju.

To naprawdę brzmi jak kolejna teoria o Żydach i Masonach.
Jan Rylew (3965 punktów)Dogmaty
Dogmaty
Pierwszym z dogmatów dzisiejszego realnego neoliberalizmu jest teza, że kapitał jest wartością samą w sobie, posiada własności nadprzyrodzone, dlatego zadaniem człowieka jest powiększanie swojego majątku, kapitału, a ten będzie się dalej pomnażał czyniąc posiadacza szczęśliwym.
Wiąże się to z drugim dogmatem tej wiary, który przypisuje kapitałowi zdolność reprodukcji.
Pielęgnuje się dogmaty "naturystyczne" dot. człowieka np. chciwość przedstawia się jako cechę natury ludzkiej, a nawet zaletę która pomaga w gromadzeniu kapitału.
Inny z podobnych dogmatów głosi, że człowiek został stworzony do walki konkurencyjnej, a sukces w tej walce mierzony ilością nagromadzonego kapitału stanowi podstawę oceny wartości człowieka. Innymi słowy, tyle jesteś wart ile nagromadziłeś kapitału czyli wartość człowieka określa rynek.

Ważnym zatem kanonem tej wiary jest maksymalizacja zysku czyli walka o jak najniższe koszty i jak najmniejsze podatki nakładane przez państwo. Maksymalizacja zysku idzie często w parze z wyzyskiem.
Według tej nowej wiary państwo ma być słabe, nie wtrącać się do gospodarki, wszystko ma zostać sprywatyzowane i przynosić zysk, a jeśli nie przynosi zysku to znaczy, że jest nieprzydatne. Sprywatyzowane ma być wszystko od finansów począwszy, szpitali, poprzez szkoły, teatry, muzea, więzienia, a na "biegach długodystansowych"(E.Luttwak) skończywszy. Podatki trzeba zmniejszać, zwłaszcza tym najsilniejszym oni bowiem są solą tej ziemi, wydatki budżetowe państwa należy zmniejszać, świadczenia i ubezpieczenia socjalne i prawa pracownicze należy minimalizować a docelowo zlikwidować ( każdy może się przecież ubezpieczyć prywatnie a jak nie ma pieniędzy to sam jest sobie winien ).
Płace pracownicze ma ustalać rynek pracy (siła robocza to towar, który jest wart tyle ile nabywca chce za niego zapłacić), a państwo ma tylko organizować firmom warunki do maksymalizacji zysku.
Państwo ma się ograniczyć do roli ciecia, wielkiemu byznesowi potrzebna jest deregulacja, a sprawach błędów i wypaczeń można ufać w działanie niewidzialnej ręki rynku.
Podatki, a tym bardziej ich wzrost, uważa się za kradzież, tak jakby działalność gospodarcza prowadzona była we własnym kawałku kosmosu w oderwaniu od ziemskich korzeni.
13-09-2012 12:33 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)Odp: Dogmaty
>Wiąże się to z drugim dogmatem tej wiary, który przypisuje kapitałowi zdolność reprodukcji.

Wskaż mi tego, który tak mówi, a sam rzucę w niego kamieniem!

>Pielęgnuje się dogmaty "naturystyczne" dot. człowieka np. chciwość przedstawia się jako cechę natury ludzkiej, a nawet zaletę która pomaga w gromadzeniu kapitału.

Chciałbyś dostać milion?

>Ważnym zatem kanonem tej wiary jest maksymalizacja zysku czyli walka o jak najniższe koszty i jak najmniejsze podatki nakładane przez państwo. Maksymalizacja zysku idzie często w parze z wyzyskiem.

Co to jest wyzysk? Kiedy się zaczyna? Jak oblicza się wysokość płacy sprawiedliwej?

>a państwo ma tylko organizować firmom warunki do maksymalizacji zysku.

I tu jest pies pogrzebany. To jest korporacjonizm, który z wolnym rynkiem ma niewiele wspólnego.

>Podatki, a tym bardziej ich wzrost, uważa się za kradzież, tak jakby działalność gospodarcza prowadzona była we własnym kawałku kosmosu w oderwaniu od ziemskich korzeni.

To dzięki państwu się urodziłeś. Jak prezydent zażąda twojej nerki, to masz mu ją oddać.
13-09-2012 15:10 
 Ocena 4 na 4
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Wiąże się to z drugim dogmatem tej wiary, który przypisuje kapitałowi zdolność reprodukcji.
>Wskaż mi tego człowieka, a sam rzucę w niego kamieniem!
Wtedy musiałbyś rzucić np. w pewnego byłego bankiera z Deutsche Bank, który od swoich pracowników wymagał 25% rendity od kapitału. To skąd miało się wziąć te dodatkowe 25% - z rozmnażania przecież .

>>Pielęgnuje się dogmaty "naturystyczne" dot. człowieka np. chciwość przedstawia się jako cechę natury ludzkiej, a nawet zaletę która pomaga w gromadzeniu kapitału.
>Chciałbyś dostać milion?
A po co? Mam wszystko co mi potrzeba. Jeszcze by mnie jacyś zaradni zaciukali jakby przyszli mi go odebrać.

>>Ważnym zatem kanonem tej wiary jest maksymalizacja zysku czyli walka o jak najniższe koszty i jak najmniejsze podatki nakładane przez państwo. Maksymalizacja zysku idzie często w parze z wyzyskiem.
>Co to jest wyzysk? Kiedy się zaczyna? Jak oblicza się wysokość płacy sprawiedliwej?
Te zjawiska łatwiej odczuć niż zdefiniować, potrzebna empatia.

>>Podatki, a tym bardziej ich wzrost, uważa się za kradzież, tak jakby działalność gospodarcza prowadzona była we własnym kawałku kosmosu w oderwaniu od ziemskich korzeni.
>To dzięki państwu się urodziłeś. Jak prezydent zażąda twojej nerki, to masz mu ją oddać.
A propos nerka...
Niedawno niemiecki "Der Spiegel" zamieścił swój tytułowy artykuł w którym opisuje zdarzenie z nerką. Imigrantka z Rosji Vera sprzedaje swoją nerkę, bo bardzo potrzebuje pieniędzy - za 8100 Euro. Kupuje ją śmiertelnie chory Walter za 81000 Euro. W tym zdarzeniu, jeślu potrafisz patrzeć zobaczysz i wyzysk i wolny rynek. Widać jasno wyzyskanych, tylko bandytów w białych kołnierzykach nie widać.
Ale oni istnieją zapewniam Cię.
Jeśli chcesz ją zobaczyć to tutaj:
www.spiegel.de/spiegel/print/index-2012-31.html
13-09-2012 15:47 
 Ocena 1 na 3
Selanos (12869 punktów)
>>Chciałbyś dostać milion?
>A po co? Mam wszystko co mi potrzeba. Jeszcze by mnie jacyś zaradni zaciukali jakby przyszli mi go odebrać.

Jesteś jednostką wpływającą destruktywnie na cywilizację Europejską. Trochę marzeń i ambicji proszę. Człowiek rozwija się dzięki temu, że chce mieć więcej, chce żyć lepiej, na wyższym poziomie. Łatwiej i wygodniej.

>>Co to jest wyzysk? Kiedy się zaczyna? Jak oblicza się wysokość płacy sprawiedliwej?
>Te zjawiska łatwiej odczuć niż zdefiniować, potrzebna empatia.

Państwo mnie wyzyskuje. Czy mogę liczyć na Pańską empatię? Jeśli tak, to jest mi strasznie wszystko jedno, bo na tej empatii zupy nie ugotuje.

>>To dzięki państwu się urodziłeś. Jak prezydent zażąda twojej nerki, to masz mu ją oddać.
>A propos nerka...
>Niedawno niemiecki "Der Spiegel" zamieścił swój tytułowy artykuł w którym opisuje zdarzenie z nerką. Imigrantka z Rosji Vera sprzedaje swoją nerkę, bo bardzo potrzebuje pieniędzy - za 8100 Euro. Kupuje ją śmiertelnie chory Walter za 81000 Euro. W tym zdarzeniu, jeślu potrafisz patrzeć zobaczysz i wyzysk i wolny rynek. Widać jasno wyzyskanych, tylko bandytów w białych kołnierzykach nie widać.

To zwyczajna patologia, łamanie prawa. Chociaż z drugiej strony, jak ludzie chcą się pozbyć jakiejś części ciała, to kimże ja jestem żeby im zakazywać?
Jan Rylew (3965 punktów)
>>>Chciałbyś dostać milion?
>>A po co? Mam wszystko co mi potrzeba. Jeszcze by mnie jacyś zaradni zaciukali jakby przyszli mi go odebrać.
>Jesteś jednostką wpływającą destruktywnie na cywilizację Europejską. Trochę marzeń i ambicji proszę. Człowiek rozwija się dzięki temu, że chce mieć więcej, chce żyć lepiej, na wyższym poziomie. Łatwiej i wygodniej.
Ja nie chcę żyć lepiej, to co mam wystarcza mi, mam swoich bliskich, swoje książki, swoje zadania, jestem potrzebny, jestem zadowolony. to czego mi brak to lepszego zdrowia i czasu. Nie sądzę, żebym się lepiej "rozwijał" mając ten milion.
Kiedyś chciałem ten "milion" mieć założyłem swój zakład. Dzisiaj oceniam to niezbyt pozytywnie.

>>>Co to jest wyzysk? Kiedy się zaczyna? Jak oblicza się wysokość płacy sprawiedliwej?
>>Te zjawiska łatwiej odczuć niż zdefiniować, potrzebna empatia.
>Państwo mnie wyzyskuje. Czy mogę liczyć na Pańską empatię? Jeśli tak, to jest mi strasznie wszystko jedno, bo na tej empatii zupy nie ugotuje.
Jeśli jesteś młody, zdrowy i umiesz liczyć to licz na siebie.
Bo drogi Selanosie empatia potrzebna jest do zrozumienia pewnych rzeczy, a nie ma wartości materialnej.

>To zwyczajna patologia, łamanie prawa. Chociaż z drugiej strony, jak ludzie chcą się pozbyć jakiejś części ciała, to kimże ja jestem żeby im zakazywać?
Ale tutaj nie chodzi o zakazy, nawet nie o łamanie prawa tylko o patologię która jest wolnym rynkiem.
13-09-2012 20:35 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Ja nie chcę żyć lepiej, to co mam wystarcza mi, mam swoich bliskich, swoje książki, swoje zadania, jestem potrzebny, jestem zadowolony. to czego mi brak to lepszego zdrowia i czasu. Nie sądzę, żebym się lepiej "rozwijał" mając ten milion.
>Kiedyś chciałem ten "milion" mieć założyłem swój zakład. Dzisiaj oceniam to niezbyt pozytywnie.

No dobrze, Ty nie chcesz. To dlaczego piętnujesz innych za to, że chcą?

>Jeśli jesteś młody, zdrowy i umiesz liczyć to licz na siebie.

Umiem liczyć na siebie, ale ciężko liczyć cokolwiek, jak mi to zabierają w formie podatków. I nie dostaję niczego ciekawego w zamian. Na pewno nie to, co oferuje państwo minimum, bo w Polsce wojsko i policja są niedofinansowane i brakuje tam ludzi.

>Bo drogi Selanosie empatia potrzebna jest do zrozumienia pewnych rzeczy, a nie ma wartości materialnej.

Wiem co to jest empatia, nie wiem tylko co ta empatia ma do tematu.

>>To zwyczajna patologia, łamanie prawa. Chociaż z drugiej strony, jak ludzie chcą się pozbyć jakiejś części ciała, to kimże ja jestem żeby im zakazywać?
>Ale tutaj nie chodzi o zakazy, nawet nie o łamanie prawa tylko o patologię która jest wolnym rynkiem.

Ale w Niemczech, czy gdzie to było nie ma wolnego rynku. Tam zrobiono coś nielegalnie, co zdarza się w każdym państwie i każdej doktrynie ekonomicznej.
13-09-2012 15:50 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Imigrantka z Rosji Vera sprzedaje swoją nerkę, bo bardzo potrzebuje pieniędzy - za 8100 Euro.

Nic dziwnego. W końcu uciekła z kraju z Rosji- kraju od lat nękanego przez kapitalistyczną zarazę

Poza tym, złego pośrednika wybrała.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Imigrantka z Rosji Vera sprzedaje swoją nerkę, bo bardzo potrzebuje pieniędzy - za 8100 Euro.
>Nic dziwnego. W końcu uciekła z kraju z Rosji- kraju od lat nękanego przez kapitalistyczną zarazę
Ciekawe dlaczego wybrała socjaldemokrację

>Poza tym, złego pośrednika wybrała.
Skąd wiadomo, że złego, może tego lepszego nie było ?
Selanos (12869 punktów)
>Ciekawe dlaczego wybrała socjaldemokrację

Może po prostu wybrała mniejsze zło? Rosja to wciąż niesprecyzowany ekonomicznie twór, w którym biurokracja, nepotyzm i łapówkarstwo biją na głowę nawet to co mamy w Polsce.

>>Poza tym, złego pośrednika wybrała.
>Skąd wiadomo, że złego, może tego lepszego nie było ?

Niemniej, to był jej wybór. Niezgodny z prawem, zagrażający jej życiu kiepsko płatny wybór.
14-09-2012 10:01 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Nic dziwnego. W końcu uciekła z kraju z Rosji- kraju od lat nękanego przez kapitalistyczną zarazę
>Ciekawe dlaczego wybrała socjaldemokrację

Nie jest tajemnicą, że Niemcy są bogatym krajem.

>>Poza tym, złego pośrednika wybrała.
>Skąd wiadomo, że złego, może tego lepszego nie było ?

Całkiem możliwe. Zapewne znalazłby się lepszy, gdyby rynek narządów do transplantacji nie był tak mocno "regulowany" .
13-09-2012 14:52 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
>Wiąże się to z drugim dogmatem tej wiary, który przypisuje kapitałowi zdolność reprodukcji.

Samo się nic nie robi, dlatego kapitał nie ma zdolności reprodukcji. Pieniądze można pomnażać, ale same cudownie się nie rozmnożą.

>Pielęgnuje się dogmaty "naturystyczne" dot. człowieka np. chciwość przedstawia się jako cechę natury ludzkiej, a nawet zaletę która pomaga w gromadzeniu kapitału.

Przecież ludzie są chciwi. Zawsze chcą mieć więcej dóbr, pewnie dlatego zdecydowali pozłazić z drzew i zaludnić całą planetę. Chcieli więcej ziemi, więcej jedzenie a kiedy wymyślili pieniądze, to chcieli więcej pieniędzy.

>Inny z podobnych dogmatów głosi, że człowiek został stworzony do walki konkurencyjnej

Człowiek, jak każde inne zwierzę, jest stworzone do walki konkurencyjnej. A jakby tego było mało, to jesteśmy jeszcze samolubni. Z tego co pamiętam, to pisał o tym pan Dawkins w książce
"Samolubny gen".

>a sukces w tej walce mierzony ilością nagromadzonego kapitału stanowi podstawę oceny wartości człowieka. Innymi słowy, tyle jesteś wart ile nagromadziłeś kapitału czyli wartość człowieka określa rynek.

Nie. Pieniądze to tylko jeden ze sposobów na sukces, to tylko sukces w jednej dziedzinie.

>Ważnym zatem kanonem tej wiary jest maksymalizacja zysku czyli walka o jak najniższe koszty i jak najmniejsze podatki nakładane przez państwo. Maksymalizacja zysku idzie często w parze z wyzyskiem.

Przecież o to chodzi, żeby koszty były jak najmniejsze, a zyski jak największe. Byłby Pan szczęśliwy gdyby firmy produkujące rzeczy które codziennie Pan kupuje, nie troszczyły się o jak najniższe koszta produkcji, transportu etc.? Na pewno byłby Pan biedniejszy.

A kiedy zaczyna się wyzysk? Bo są tacy, którzy twierdzą, że jak ktoś ma więcej od innych, to trzeba mu zabrać, trzeba go zrównać z resztą i dopiero wtedy świat będzie miejscem sprawiedliwym i bez żadnych wyzysków.

>Według tej nowej wiary państwo ma być słabe, nie wtrącać się do gospodarki, wszystko ma zostać sprywatyzowane i przynosić zysk, a jeśli nie przynosi zysku to znaczy, że jest nieprzydatne.

Nie wiary, tylko myśli ekonomicznej. I na pewno nie nowej, bo chociażby John Locke który miał wielki wkład w rozwój liberalizmu, żył zdaje się w XVII w. Sam termin neoliberalizm też ma już ładne parę dekad. Jako zwolennik państwa minimum, pragnę zauważyć, że to państwo ma być jak najsilniejsze, nie jak najsłabsze. Państwo powinno składać się z minimalnej liczby urzędników, wojska, policji oraz wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście to bardzo skrócony opis. Zawsze mógłbym pójść na kompromis i dopisać do tego edukację, ale nie w takiej przerośniętej formie jaką mamy dzisiaj.

>Podatki trzeba zmniejszać, zwłaszcza tym najsilniejszym oni bowiem są solą tej ziemi, wydatki budżetowe państwa należy zmniejszać, świadczenia i ubezpieczenia socjalne i prawa pracownicze należy minimalizować a docelowo zlikwidować ( każdy może się przecież ubezpieczyć prywatnie a jak nie ma pieniędzy to sam jest sobie winien ).

Jak to najsilniejszym? Podatki mają być równe, minimalne dla wszystkich. Dzisiaj mamy sytuację odwrotną, dzisiaj wprowadza się podatek progresywny, który służy temu, żeby ukarać ludzi bardziej zaradnych bądź przedsiębiorczych od średniej społeczeństwa, właśnie za ich zaradność i przedsiębiorczość.

>a państwo ma tylko organizować firmom warunki do maksymalizacji zysku.

Państwo ma być minimum, a podatki mają być niskie. Nie ma mowy o organizowaniu czegokolwiek komukolwiek.

>Państwo ma się ograniczyć do roli ciecia, wielkiemu byznesowi potrzebna jest deregulacja, a sprawach błędów i wypaczeń można ufać w działanie niewidzialnej ręki rynku.
>Podatki, a tym bardziej ich wzrost, uważa się za kradzież, tak jakby działalność gospodarcza prowadzona była we własnym kawałku kosmosu w oderwaniu od ziemskich korzeni.

Podatki są potrzebne po to, żeby utrzymać to państwo. Państwo minimum oczywiście. Liberalizm jest po prostu systemem, który wierzy w człowieka. Wierzy w to, że człowiek potrafi sam o siebie zadbać, bez potrzeby uciekania się do państwa opiekuńczego, państwa niańki. Państwo minimum z niskimi podatkami daje właśnie możliwość do dbania o samego siebie. Poprzez to, że nie zabiera.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Podatki są potrzebne po to, żeby utrzymać to państwo. Państwo minimum oczywiście.
>Liberalizm jest po prostu systemem, który wierzy w człowieka. Wierzy w to, że człowiek potrafi sam o siebie zadbać, bez potrzeby uciekania się do państwa opiekuńczego, państwa niańki. Państwo minimum z niskimi podatkami daje właśnie możliwość do dbania o >samego siebie. Poprzez to, że nie zabiera.
Ideologie jak i utopie są piękne, tylko że diabeł siedzi w szczegółach.
15-09-2012 14:04 
 Ocena 1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)
No dobrze. Mi się te dogmaty nawet podobają. Problem w tym, że od 20 paru lat robi się w Polsce (i nie tylko) zupełnie coś odwrotnego.
Mamy jakiś rynek, mocno sterowany, ludzie mogą już mieć własne firmy, ale socjalizm jest większy niż za PRL-u. Mamy 4 x więcej urzędników niż w okresie, gdy państwo sterowało całą gospodarką, a podatki mamy największe w naszej historii.

Kapitalizmu w Polsce nie ma i nigdy nie było.
Jan Rylew (3965 punktów)Homo pecuniarius
Homo pecuniarius
Religia ta wychowuje całkiem nowego typu człowieka, który za swój cel ma zdobywanie i pomnażanie kapitału.
Neoliberalizm poprzez swoje dominujące oddziaływanie medialne posiada olbrzymie możliwości zdobywania coraz to nowych wyznawców, najczęściej ludzi młodych (na których w cyniczny sposób oddziaływuje błyskotką wolności), ludzi którzy łatwo wierzą w amerykańską bajkę o pucybucie, który stał się milionerem, kapitał uznali za godny cel swojego życia i w konsekwencji przyjmują zasadę "cel uświęca środki". Wdzięcznym obiektem tej indoktrynacji jest młodzież z natury swej bardzo podatna na hasła liberalne.

Ludzie tacy będą się rozpychać łokciami w drodze do kariery, zmieniać orientacje polityczne, kopać dołki pod innymi, donosić, intrygować, szprycować się, dawać ciała komu potrzeba w celu osiągnięcia swego "sukcesu" za którym naturalnie idzie sukces materialny czyli dostęp do Boga.

Dla zdobycia i pomnożenia kapitału używa się wielu sposobów mniej lub bardziej uczciwych, od gry na giełdzie ( kasynokapitał ), spekulacje walutowe i inne, przekręty finansowe, wyzyskiwanie pracowników, w tym nawet dzieci, kradzież, korupcja, oszustwa, handel bronią, aż do wywoływania wojen włącznie.
Człowiek tak przekształcony, o ile mutację tą można jeszcze nazwać człowiekiem, odznacza się wyjątkowym egoizmem, pazernością, często pychą i pogardą dla słabszych. Ten zaś który nie posiada kapitału i zdany jest na pracę najemną jest dla niego niczym, nie liczy się.
Ludzie odrzuceni poza sferę pracy zarobkowej, bezrobotni, renciści i emeryci to dla homo pecuniarius " roszczeniowe nieroby" lub "elementy pasożytnicze".
Homo pecuniarius z reguły nie zakładają licznych rodzin ponieważ dziecko to koszty i problemy przeszkadzające w zbożnym celu pomnażania kapitału. Gdy pojawi się dziecko u homo pecumiarius często potraktowane jest jak inwestycja kapitałowa, która ma przynieść zyski w przyszłości.
Jan Rylew (3965 punktów)Działalność misyjna
Działalność misyjna
Neoliberalizm siłami czcicieli wolnego rynku rozwinął niezwykle szeroką działalność misyjną organizując liczne placówki nauczania różnego rodzaju "Centra Byznesu", Fundacje, thinktanki, Kluby... lub "Instytuty", dla zamydlenia ludziom oczu często wykorzystując symbole "starej wiary" liberalnej, np. nazwisko Adama Smitha. "Misjonarze" z tych ośrodków często pokazywani są w telewizji gdzie z bardzo poważnymi minami głoszą kompletne bzdury, że np. należy obniżać podatki pracodawcom, bo wtedy oni będą mieli środki i stworzą więcej miejsc pracy. W celu przekonywującego oddziaływania na najliczniejszą najmniej świadomą część społeczeństwa, dla podparcia swoich tez, posługują się najchętniej truizmami wygłaszanymi poprzez media w rodzaju: "Aby lepiej żyć trzeba więcej pracować", "Podzielić można tylko to co się wypracuje" albo "Inwestycje biorą się z oszczędności", "Długi trzeba oddawać" itp.

Ciekawy podtemat w tej materii otwiera pytanie, kto utrzymuje tego rodzaju "Instytuty" ? Można założyć bez ryzyka błędu, że nie czynią tego pracownicy najemni, renciści i emeryci. Zapewne także nie żyją z dotacji państwowych, utrzymują się z różnego rodzaju zleceń i "grantów" od swojej klienteli dla której pracowicie robią ludziom wodę z mózgu zupełnie podobnie jak czyni to hierarchia kościelna KK (aby się owieczki nie buntowały tutaj na ziemi to mają mieć swój raj w życiu pozagrobowym).

O ile jednak w przypadku KK można doszukiwać się pewnego humanizmu i podmiotowości człowieka choćby w społecznej nauce Kościoła o tyle cały ten Kościół Neoliberalny służy jedynie własnym interesom, kosztem człowieka pracy, polaryzacji kapitału w rękach plutokracji - jego hierarchii.

Bogiem czcicieli rynku, którzy wysławiają wspaniałość turbokapitalizmu, jest Adam Smith, lecz ich nabożność polega głównie na tym, że go nie czytają. Dużo mądrzejszy od swoich dzisiejszych zwolenników Smith umieścił w swoim dziele wyjątki, wykluczenia i zastrzeżenia względem zasady,
zgodnie z którą wolny rynek jest zawsze najbardziej wydajny i maksymalizuje
łączny dobrobyt
- E.Luttwak
15-09-2012 14:11 
 Ocena 1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)Odp: Działalność misyjna
Większość tych instytucji ma niewiele wspólnego z liberalizmem, za wyjątkiem może CAS. Może podaj przykłady.
Wielki biznes, czy organizacje biznesowe nie muszą być wcale za wolnym rynkiem. Oni chcą na tym rynku dominować i tylko dzięki wysokim kompetencją państwa i układom z władzą, mogą tą konkurencję ukręcić.

Przyczyną obecnego kryzysu jest socjalizm oraz politycy skorumpowani przez wielki biznes, który nie lubi konkurencji i wolnego rynku. Politykom też taki system jak najbardziej pasuje.
Jan Rylew (3965 punktów)Diabeł i raj
Diabeł i raj
Kościół Neoliberalny ma swojego diabła i swój raj do którego zmierza. Diabłem jest niewątpliwie inflacja, którą straszy się perfidnie nawet ludzi, którzy zarabiają zaledwie na życie i nie posiadają żadnych zasobów pieniężnych.
Prawda jest natomiast taka, że na inflacji tracą najwięcej ci którzy posiadają spore zasoby pieniężne. Dążeniem neoliberalnej polityki ekonomicznej jest sprowadzenie inflacji do zera.

Rajem neoliberalnym jest taki stan społeczny, gdzie nie będzie biednych i słabych. Nie utrzymają się przy życiu wobec braku pracy, żródeł dochodów i opieki medycznej.
Nieliczni zwycięzcy kapitalistycznego wyścigu szczurów, ekonomiczni akrobaci, prestidigitatorzy finansowi i bandyci w białych kołnierzykach będą opływali we wszystko, obsługiwani przez ich dobrze opłacanych niezbędnych pomocników. Produkcję i usługi będą wykonywać głównie roboty produkowane i kierowane przez nieliczną grupę najzdolniejszych pracowników. Reszta ludności albo wyginie wcześniej wobec braku środków do życia i ochrony zdrowia, albo zamknięta zostanie w gettach otoczona murami (patrz Palestyna) w celu doczekania jedynego wyjścia (nogami do przodu .
15-09-2012 14:23 
 Ocena 2 na 2
konserwatysta2 (954 punktów)Odp: Diabeł i raj
>Dążeniem neoliberalnej polityki ekonomicznej jest sprowadzenie inflacji do zera.
Nie rozumiem. Jesteś za drukowaniem pieniędzy i zrzucaniem ich ludziom z helikoptera?

>Produkcję i usługi będą wykonywać głównie roboty
A co w tym złego? Robotom nie trzeba płacić wynagrodzenia i ZUS-u, dzięki czemu produkt finalny jest dużo tańszy. Wydamy mniej pieniędzy, czyli stać nas będzie na zakup też innych produktów, a to oznacza, że będziemy bogatsi. Produkcja tych "innych" produktów i usług wygeneruje zupełnie nowe miejsca pracy i o to właśnie chodzi.
W najbardziej zrobotyzownych krajach (Japonia i USA) berobocie jest mniejsze niż np. w Europie.
Jan Rylew (3965 punktów)Propagandowa tuba
Propagandowa tuba
Propaganda neoliberalna jest niezwykle agresywna i głośna bo nagłaśniana przez media. Za nią stoi niewielka grupa (może ok. 1% społeczeństw w krajach wysoko rozwiniętych) wyznawców, głównie zwycięzców i beneficjentów tego systemu, ich dobrze opłacanych pomagierów oraz tych których zdołano zbałamucić.
Pieniądze na tą działalność pochodzą głównie z funduszy związków pracodawców i prawdopodobnie także z budżetu państw popierających czynnie realny neoliberalizm . Wszelkie próby dyskusji z neoliberalnymi dogmatami, próby wyrażania odmiennych poglądów spotykają się natychmiast z szybką i ostrą reakcją, przy czym używa się niewybrednych epitetów i nieuzasadnionych przeciwstawień zamiast argumentów merytorycznych łącznie z chamskim zagłuszaniem argumentów przeciwnika.
Sposób prowadzenia takich dyskusji, retoryka neoliberałów ich sposób zachowania pozwala sądzić, że są specjalnie szkoleni do tego typu zadań. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie z oglądanych grup dyskusyjnych.

Neoliberalna propaganda zdominowała świat medialny, wypracowała odpowiednie metody narracji i specjalną retorykę i trzeba naprawdę sporo ostrożności i zdrowego rozsądku żeby się nie dać zbałamucić.
Cechą charakterystyczną tej narracji było najpierw totalne zglajchszaltowanie myślenia i ocen socjalizmu i gospodarki socjalistycznej w społeczeństwie, a w następstwie wykorzystywanie antykomunistycznej fali po rozwiązaniu bloku państw realnego socjalizmu przy czym wszelkie argumenty przeciw neoliberalnym zmianom zwalczane są zarzutem komunizmu lub socjalizmu (obydwie formy używane ad libitum i bez rozróżnień, jako synonimy).
Naturalnie celem tych działań jest zdobycie i utrzymanie poparcia społecznego dla neoliberalnych zmian gospodarczych i w końcu uzyskanie paradoksalnego efektu gdy zbałamuceni ludzie korzystając z jedynego demokratycznego narzędzia stanowienia jaki im pozostał - głosowania - głosują przeciw własnemu interesowi.

Adam Michnik w swoim eseju pt. "Ojcze, dlaczego byłeś takim idiotą..." napisał:
... istnieje intymna więź duchowa pomiędzy totalitarnym komunizmem a pewnym typem antykomunizmu, który kryje w sobie totalitarną mentalność i takież struktury myślowe. (...) Totalitaryzm zwykle woli jazgot od namysłu.

Rzeczywiście dzisiejszy realny neoliberalizm zdominował niemal całkowicie sposób myślenia większości społeczeństwa, które zagubiło świadomość i teraz dopiero, w obliczu kolejnych kryzysów finansowych, a właściwie zbliżającej się zapaści gospodarczej, próbuje ją odzyskać.
Oby nie było za późno.
15-09-2012 14:30 
 Ocena 2 na 2
konserwatysta2 (954 punktów)Odp: Propagandowa tuba
>Propaganda neoliberalna jest niezwykle agresywna i głośna bo nagłaśniana przez media.

No tu już kompletnie przesadziłeś.
Główne media serwują nam bez przerwy do znudzenia socjalistyczną papkę i nic dziwnego, że ludzie nawet uwierzyli w to, że to co teraz mamy, to jest kapitalizm.

Czy cytowanego Michnika i jego GW uważasz za przykład mediów dominujących czy niszowych ?
12-09-2012 21:11
 Ocena 6 na 10
Jan Rylew (3965 punktów)Struktury
Struktury
Przez kilkadziesiąt lat neoliberalizm rozwinął na świecie bardzo silne struktury w światowym systemie finansowym i gospodarce.
Należą do nich Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
World Trade Organization, struktury powiązań bankowych i gospodarczych jak również struktury powiązań biznesu z elitami politycznymi.
Należą do nich także amerykańskie agencje ratingowe, zdolne swoimi "wyrokami" doprowadzić do załamania rynku obligacji państwowych i upadku finansów wskazanego państwa. To "broń masowego rażenia" tegoż Kościoła.

Dzisiaj partie rządzące, rządy i politycy podporządkowują się żądaniom hierarchów Kościoła Neoliberalnego zorganizowanych w światowych strukturach instytucji finansowych z obawy przed anatemą i ew. sankcjami.
Za posłuszeństwo nagradza się pochwałami, synekurami w europejskich i światowych instytucjach finansowych, kredytami lub bezpośrednią pomocą finansową ( granty ). Dlatego politycy, przedstawiciele elit opiniotwórczych wszelkiej maści tak chętnie przechodzili na nową wiarę - neoliberalizm.
Przeciwnicy neoliberalizmu to wolontariusze, najczęściej osoby starsze często schorowane, emeryci, osoby kiedyś publiczne, którym do końca życia niewiele zostało i którzy nie boją się już niczego i nikogo i nie potrzebują nieuczciwie zarobionych pieniędzy.

W tym miejscu zalecam przeczytanie tekstu pt "Neoliberalny globalizm - analiza" Opracowanie Zespołu Naukowego przy Warszawskiej Szkole Zarządzania - Szkole Wyższej
pod redakcją prof. dr hab. inż. Włodzimierza Bojarskiego
fides-et-r(*)eoliberalny-globalizm-analiza/
Jan Rylew (3965 punktów)Mechanizm destrukcji
Jaki jest mechanizm destrukcyjnego działania neoliberalizmu ?
Działanie to jest trójstronne. Z jednej strony manifestuje się w sferze polityczno ekonomicznej gdzie obserwować można uzależnienie zadłużonych państw od oligarchii kapitałowej KN, będącej jedynym dysponentem wykreowanego i zawłaszczonego kapitału z drugiej strony w sferze funkcjonowania społeczeństw krajowych oraz po trzecie w sferze psychiki i mentalności ludzkiej.
Współczesny kapitalizm skutecznie zapłodniony duchem neoliberalizmu, przepoczwarza się obecnie w obrzydliwą nieludzką formę.
Powstały gigantyczne ponadnarodowe organizacje gospodarcze zwane korporacjami dysponujące ogromnymi kapitałami pochodzącymi głównie z emisji akcji, mogące wszystko. Człowiek, pracownik dla tych "pracodawców" to nielicząca sie jednostka, nośnik kosztów.
Stwarzanie przez rządy, pod wpływem silnych struktur i grup nacisku, cieplarnianych warunków kapitałowi, zwłaszcza wielkim graczom na rynkach, poprzez deregulacje, poprzez obniżanie i zwalnianie z podatków, różnego rodzaju ulgi, przywileje, a często pomoc budżetową, powoduje przyspieszenie polaryzacji kapitału na świecie.
Wzrastają nierówności w obrębie społeczeństw. Powiększa się obszar biedy z dużym biegunem nędzy i kurczy się obszar dobrobytu z maleńkim biegunem kolosalnego bogactwa.

Stan taki wywołuje zubożenie społeczeństw i kurczenie się rynków. Szczególnie dotknięty zostaje rynek usług, do niedawna nadzieja rozwijającego się kapitalizmu. Jest widoczne już chyba dla wszystkich, że zmutowany neoliberalny kapitalizm pożera własny ogon. Zanikają przedsiębiorstwa małe i średnie. W konsekwencji powstaje kolosalne bezrobocie, które z kolei stymuluje obniżanie się zarobków pracowników najemnych i dalsze poszerzanie się obszaru biedy. Dzisiaj już nawet w takim kraju jak Polska posiadanie stałego miejsca zatrudnienia i ciężka praca nie daje gwarancji przekroczenia granicy ubóstwa, a człowiek pracujący często spychany jest na granicę egzystencji.

Będące w korelacji z pogardą dla człowieka dopuszczenie do kolosalnych różnic w zarobkach pomiędzy pracownikami najemnymi a zarządem, budzi gniew coraz większych grup ludzkich. Wraz z rosnącą biedą wzrasta ciągle ilość ludzi sfrustowanych, wyalienowanych, odrzuconych. Rośnie przestępczość, narkomania, prostytucja, choroby psychiczne.
Tworzy się nieznośny klimat morderczego wyścigu po sukces, dobra doczesne,pracę, egzystencję, wyścigu, który stopniowo zamienia się w walkę wszystkich przeciw wszystkim.

Spada zaufanie do elit, do bezradnych lub kolaborujących z neoliberalnym mainstreamem polityków, do demokracji, której rola sprowadzona została do oddania głosu w wyborach. Rośnie liczba afer finansowych z polityką w tle - ostatecznie politycy także chcą znaleźć się w neoliberalnym raju, a nie w gettcie dla przegranych.

Neoliberalizmu obawia się także Kościół katolicki i to nie tylko dlatego, że neoliberalizm jest religią konkurencyjną czy wręcz antychrystusową, lecz również dlatego, że widzi w nim zagrożenie dla świata. W styczniu 1999 roku papież Jan Paweł II podpisał dokument Synodu Biskupów dla Ameryki potępiający m.in. neoliberalizm. W swoich upomnieniach dla świata papież ten rzadko używał tego słowa, częściej posługuje się pojęciem "nowy materializm" określającym nowy rodzaj totalitaryzmu jakim bez wątpienia stał się Kościół Neoliberalny.
15-09-2012 20:43 
 Ocena 3 na 3
konserwatysta2 (954 punktów)Odp: Mechanizm destrukcji
Myślę, że żyjesz w jakimś nierealnym świecie złudzeń i odbierasz rzeczywistość tak samo, jak mieszkańcy Korei Płn.

>Stwarzanie przez rządy, pod wpływem silnych struktur i grup nacisku, cieplarnianych warunków kapitałowi, zwłaszcza wielkim graczom na rynkach
To właśnie świadczy, że nie ma liberalizmu i wolnego rynku. W państwie liberalnym rząd nikogo nie wspiera.

>Stan taki wywołuje zubożenie społeczeństw i kurczenie się rynków.
Nic dziwnego, skoro ponad 50% swojego wynagrodzenia oddajemy państwu.
100% podatki, to brak jakiegokolwiek bogactwa, gdyż nikt za darmo nie będzie pracował (bezrobocie 100%) i żadnego bogactwa na rynku nie będzie.

>Będące w korelacji z pogardą dla człowieka dopuszczenie do kolosalnych różnic w zarobkach pomiędzy pracownikami najemnymi a zarządem
Przyczyną tego jest bezrobocie, a przyczynę bezrobocia podałem wyżej. Dodać należy do tych przyczyn zbytnie przeregulowanie prawa gospodarczego niepotrzebnymi przepisami.
To, że pracodawca chce zapłacić jak najtaniej, jest zupełnie prawidłowe i korzystne dla całej gospodarki. Dobra gospodarka, to taka gospodarka, gdzie wszystko jest najtańsze.
Czy jak kupujesz ziemniaki na straganie, to kierujesz się jak najniższą ceną, czy jak najwyższym zarobkiem dla sprzedającego? Czy kupując najtaniej gardzisz kimś?
Im mniej zapłacisz za ziemniaki, tym więcej pieniędzy starczy na jabłka i dasz zarobić sprzedawcy jabłek.
Jan Rylew (3965 punktów)Śwaiy przeciw neoliberalizmowi
Czy świat może dzisiaj przeciwstawić się neoliberalizmowi ?
Zatrzymanie rozwoju nowotworu stosunków społecznych na świecie - neoliberalizmu, wydaje się obecnie możliwe tylko wraz z upadkiem znaczenia imperium USA. Mogą temu sprzyjać, powstanie silnej zjednoczonej Europy, multilateralizm, awanturnicze rządy Busha i jemu podobnych neokonsów jak i - paradoksalnie - przyspieszenie neoliberalizmu o ile ten nie spowoduje wcześniej kataklizmu światowego. Warunkiem spełnionym musi być zaprojektowanie i wdrożenie nowego systemu ekonomicznego, dostosowanego do obecnego poziomu sił wytwórczych , który mógłby zatrzymać proces polaryzacji kapitału na świecie i stworzyłby warunki do zrównoważonego rozwoju gospodarki światowej.

Najważniejszym warunkiem jest ożywienie na świecie ducha solidarności społecznej, aktywnego ruchu protestu i zmian, powszechne uznanie praw człowieka i odrodzenie się humanizmu, którego neoliberalizm boi się "jak diabeł święconej wody" .

Ludzie dobrej woli całego świata łączcie się !
13-09-2012 15:13 
 Ocena 5 na 7
Borys Swoboda (1408 punktów)Odp: Śwaiy przeciw neoliberalizmowi



Deal with it.
13-09-2012 15:40 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
Z tego co widzę, to na tym obrazku na górze z prawej, widnieją samochody z ery tego złego, kubańskiego kapitalizmu. Że też się ci ludzie nie brzydzą jeździć samochodem, który powstał dzięki tej jakże złej, neoliberalnej, zbrodniczej ideologii.
13-09-2012 19:56 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
Tak ogólnie, bo duży materiał:
Założenia teoretyków neoliberalizmu zawierają, jak się wydaje 2 dogmaty. Pierwszy - istnienie jakiegoś mitycznego wolnego rynku, tylko gdzie on jest, nikt nie wie. Najbardziej "wolnorynkowe" kraje mają szczelnie zamknięte granice: raz - dla przepływu siły roboczej, dwa - bariery celne dla towarów. Drugi dogmat, nie artykułowany wprost, zakłada wyjątkową wprost uczciwość uczestników tegoż rynku, dzięki czemu istnieje zdrowa konkurencja, a wzrost zamożności dotyczy najlepszych.
Ponieważ jednak funcjonujemy w realnym, a nie idealnym świecie, to państwa strzegą monopolu / wzrostu gospodarek. Można by było to potraktować, jako przejaw zdrowego egoizmu grupowego, gdyby zasady te obowiązywały bodaj na rynku wewnętrznym. Tymczasem to samo państwo tak restrykcyjne wobec obywateli / drobnych przedsiębiorców w najbłahszych sprawach, przejawia wyjątkową tolerancję wobec wielkich grup kapitałowych, zresztą większość z nich wyrasta i rozwija się na styku państwa i biznesu.

Dlatego właśnie wyleczyłam się z sympatii do neoliberałów - muszę się przyznać, w ogólnikach te teorie wydawały mi się sensowne. Zderzyły się jednak z tzw.potocznym oglądem rzeczywistości. A wysypki dostaję, słysząc z ust polityków deklaracje typu - konserwatywny liberał. Czyli w kwestiach gospodarczych liberalny, w obyczajowych - konserwatywny. W tłumaczeniu chodzi o to, żeby zpetryfikować anachroniczną strukturę społeczną, może nawet przywrócić społeczeństwo stanowe, a jednocześnie - wolność do zdychania zdychania z zimna i z głodu, ale nigdy wskutek samobójstwa, czy eutanazji (czyli z własnej woli), bo to grzech. I oczywiście najpierw musicie się zreprodukować, bo potrzebna jest tania siła robocza / mięso armatnie - w zależności od preferowanego typu gospodarki.

Reasumując - jestem przeciwna ingerencji państwa, a w zasadzie grupki bezczelnych kolesiów w moje życie prywatne. Moje ciało i moje życie to moje i tylko moje wybory, w tym chęć posiadania partnera, dzieci, przyjaciół, picia, palenia, ćpania - w granicach, w których moje postępowanie nie szkodzi innym. Tutaj prawo powinno być zformułowane na poziomie bardzo ogólnym, z uwzględnieniem aspektu odpowiedzialności indywidualnej - chcesz się truć? OK - lecz się za własne. Zabiłeś kogoś po pijaku? - Płać rentę jego dzieciom do czasu ukończenia przez nich edukacji. Tymczasem owi "konserwatywni" liberałowie najchętniej regulują obszary, zarządzanie których jest fikcją - słynna polityka prorodzinna. Czyli kilkuset facetów radzi, jak zwiększyć dzietność. Czy to polityka, czy snucie fantazji seksualnych?
Jeżeli politycy chcą być wolnościowcami - proszę bardzo, niech:
- otworzą granice - wtedy wyrówna się poziom życia (na przestrzeni kilkudziesięciu lat) we wszystkich krajach, najwyżej część ludzi się wzajemnie wyrżnie,
- wprowadzą minimalne cła na towary importowane i równe, jeżeli chodzi o te same produkty,
- zaprzestaną subsydiowania poszczególnych dziedzin gospodarki - korupcjogenne i niszczące wolną konkurencję,
- zniosą ulgi podatkowe - jw.
- zniosą, a przynajmniej zaprzestaną licencjonowania / koncesjonowania poszczególnych form produkcji - to tłumi inicjatywę prywatną,
- wprowadzą rzeczywistą wolność umów; podobno to swoboda umów o pracę decyduje m.in. o poziomie płac, a tymczasem niedawno policja (przecież państwowa) zastrzeliła ponad 40 górników w RPA. Czyli płace utrzymywane są na niskim poziomie też dzięki ingerencji państwa, za pieniądze m.in. tychże górników.

Realne postulaty? Oczywiście, że nie! Czyli trzeba dążyć do ograniczenia regulacji przynajmniej na terytorium własnego kraju - zaczynając od regulacji w kwestii swobód obywatelskich. Takie działania trzeba wymusić na politykach, bo sami na to nie wpadną (obecny system jest dla nich korzystny), a prawem wyborczym w postaci kartki raz na cztery lata, to sobie można ...

> ... Warunkiem spełnionym musi być zaprojektowanie i wdrożenie nowego systemu ekonomicznego,...
Nie ma takiego systemu,który sprawdziłby się w warunkach globalnych. Na przeszkodzie staną zawsze różnice kulturowe, ukształtowane często przez przez tysiąclecia. Silna Unia? Tylko jako Unia Regionów (miała nią być), nawet nie państw, z daleko posuniętą samorządnością terytorialną. Poza tym - kto miałby zaprojektować ten system? Znowu pojawiłyby się tony opracowań, przygotowane przez tysiące suto opłaconych zespółów eksperckich i byłyby tyle warte, za przeproszeniem, co przemyślenia teologów chrześcijańskich.
> ...Najważniejszym warunkiem jest ożywienie na świecie ducha solidarności społecznej, aktywnego ruchu protestu i zmian, powszechne uznanie praw człowieka ...
Nie chcę być złą prorokinią, ale przestałam wierzyć również w "globalną wioskę" oraz ducha globalnej solidarności.
Wszelkie konkretne działania mogą odbywać się tu i teraz, czyli na niewielkim terytorium, pod kontrolą całej społeczności, zwłaszcza w zakresie wydatków publicznych. Unia w obecnej formie nie daje się tak zarządzać, co jasno pokazała sprawa ACTA.

I na koniec jeszcze jedno - ten system nie kreuje ludzi chciwych, nieczułych - psychopatów, on ich tylko promuje. Dokładnie tak, jak czyniły to poprzednie ustroje - feudalizm, komunizm, czy faszyzm.
Żeby zmienić tą sytuację, należy walczyć o demokrację partycypacyjną, inaczej prędzej, czy później mniejszość przejmie kontrolę nad większością i to znowu z hasłami wolności na ustach.
Rigoletto (3891 punktów)
>I na koniec jeszcze jedno - ten system nie kreuje ludzi chciwych, nieczułych - psychopatów, on ich tylko promuje. Dokładnie tak, jak czyniły to poprzednie ustroje - feudalizm, komunizm, czy faszyzm.

Myślę, że nie o system tu chodzi. Tutaj dotykamy biologicznych aspektów natury człowieka - zwierzęcia bardzo agresywnego wobec członków swojego gatunku. Zachowania o których piszesz, widać sprzyjały przekazywaniu genów potomstwu, skoro nadal tego rodzaju osobnicy potrafią dominować nad większością.

>Żeby zmienić tą sytuację, należy walczyć o demokrację partycypacyjną, inaczej prędzej, czy później mniejszość przejmie kontrolę nad większością i to znowu z hasłami wolności na ustach.

A chciałabyś aby w Polsce wprowadzić np. demokrację bezpośrednią? Założę się, że jedną z pierwszych decyzji podjętych w taki sposób, byłoby przywrócenie kary śmierci.
Anna Salman (16360 punktów)
>Myślę, że nie o system tu chodzi. Tutaj dotykamy biologicznych aspektów natury człowieka - zwierzęcia bardzo agresywnego wobec członków swojego gatunku. Zachowania o których piszesz, widać sprzyjały przekazywaniu genów potomstwu, skoro nadal tego rodzaju osobnicy potrafią dominować nad większością.
To nie tak - oni są w mniejszości, tylko bardziej widoczni. Jednak z każdym pokoleniem ich możliwości są ograniczane. To kwestia czasu i wychowania takiego, aby większość uzyskała świadomość swoich praw i możliwości wynikających z samoorganizacji.
>A chciałabyś aby w Polsce wprowadzić np. demokrację bezpośrednią? Założę się, że jedną z pierwszych decyzji podjętych w taki sposób, byłoby przywrócenie kary śmierci.
Nie sądzę - w tej kwestii mam chyba lepsze zdanie nt. naszego społeczeństwa.
Jan Rylew (3965 punktów)
Dzięki za ten rozsądny komentarz skłaniający do refleksji.
Co do systemu finansowego to miałem na myśli odejście od systemu pieniądza dłużnego na rzecz pieniądza realnego opartego realnej produkcji. Dzisiejszy system okazał się już szkodliwy. Zadłużenia państw, społeczeństw stały się po pierwsze niespłacalne, po drugie osiągnęły swoją masę krytyczną jak sądzę, po trzecie stymuluje polaryzację kapitału i nędzę niższych warstw społecznych. Obraz rzeczywisty jest taki, że w rajach podatkowych zdeponowanych jest ponad 20 bln. Dol., a w większości krajów ekonomiści rozmyślają jak skrócić zasiłek rodzinny na dzieci, jak przestać dotować naukę i zdrowie. Zadłużenia państw , społeczeństw już wielobilionowe, po 10 latach się podwoją, obsługa zadłużenia już dzisiaj stała się nieznośna, co będzie za dziesięć lat ? Alternatywą jest moratorium na długi państwowe i pieniądz realny emitowany przez bank emisyjny.
Albo konsensus finansowy polegający na tym, że państwa będą się dalej zadłużać, a banki będą im pożyczać pusty pieniądz na rolowanie długów w nieskończoność co praktykuje się np. w Japonii. To drugie rozwiązanie jest moim zdaniem gorsze.
Nad rozwiązaniem alternatywnym systemu finansowego ciekawe rozważania można znaleźć na stronach:
demokracja-finansowa.pl/

Co do "ożywienia na świecie ducha solidarności społecznej, aktywnego ruchu protestu i zmian, powszechne uznanie praw człowieka ..."
Zgadzam się, że najlepiej zaczynać działać tu i teraz, chociaż i ruchy protestu na świecie jakie miały miejsce w ub. roku spowodowały pewne ożywienie również w krajach, które nie rozwijały prawie żadnych form protestu.
14-09-2012 10:37 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Po co kombinować, skoro można bankowość totalnie zderegulować, zlikwidować bank centralny i pozwolić na prywatną emisję pieniądza, opartego o realne dobra?

pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_bankowość
15-09-2012 16:17 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
> Co do systemu finansowego to miałem na myśli odejście od systemu pieniądza dłużnego na rzecz pieniądza realnego opartego realnej produkcji.
Tak, tyle że na ile realna okazałaby się wycena realnych produktów. To, co dzisiaj jest tzw. marką (niby że jakością), to wielka ściema - wielokrotne przepłacanie produktów nędznej jakości, a większość produktów amerykańskich to właściwie reeksport z Azji.
> Obraz rzeczywisty jest taki, że w rajach podatkowych zdeponowanych jest ponad 20 bln. Dol. ...
Tu tkwi sedno - najlepiej zrównać szanse przepływu kapitału i siły roboczej (tzw. wolny rynek ), czyli jeżeli dla ludzi granice są zamknięte, to opodatkować przepływy kapitałowe i to tak, żeby się nie opłacało lokować poza krajem.
> Zadłużenia państw , społeczeństw już wielobilionowe, po 10 latach się podwoją, obsługa zadłużenia już dzisiaj stała się nieznośna, ...
U.Beck bodajże nazwał to kiedyś upaństwowieniem, czy też uspołecznieniem prywatnych kosztów. Dlatego między innymi nie wierzę, że istnieje wolny rynek. Większość obecnych potentatów, bez wsparcia instytucji publicznych padłaby w ciągu kilku tygodni.
>Albo konsensus finansowy polegający na tym, że państwa będą się dalej zadłużać, a banki będą im pożyczać pusty pieniądz...
Zasadność każdej dużej pożyczki powinna, zwłaszcza w takiej sytuacji, być konsultowana społecznie. Np. - Grecja pożyczała na zakup broni, zresztą u producentów zlokalizowanych w państwach, w których siedziby mają banki - pożyczkodawcy. Czyli tak naprawdę banki pożyczały rodzimym firmom. Następne pokolenia Polaków będą spłacały m.in. koszty wojen, jakie prowadzimy i szmelcu, jaki kupujemy od Amerykanów.
>... ruchy protestu na świecie jakie miały miejsce w ub. roku spowodowały pewne ożywienie również w krajach, które nie rozwijały prawie żadnych form protestu.
Fakt - działania jednych ośmielają innych. Jednak nie sądzę, abyśmy kiedykolwiek stanęli w jednym szeregu np. z Bractwem Muzułmańskim. Zresztą nie o to chodzi. Jestem przeciwniczką jakiegokolwiek interwencjonizmu - niech sobie każdy pilnuje swojego spłachetka ziemi i nie usiłuje rządzić na cudzym.
15-09-2012 14:43 
 Ocena 2 na 2
konserwatysta2 (954 punktów)
Z tego, co czytam widzę, że w większości spraw jesteś normalnym wolnościowcem i liberałem.
Dlaczego więc przyjmujesz kompletnie fałszywe etykiety, jakie przyklejono do naszej socjalistycznej rzeczywistości?

Nie wiem, co to takiego demokracja partycypacyjna, ale generalnie demokracja nie musi iść w parze z wolnością, a dzieje się tak właśnie wtedy, gdy państwo ma zbyt duże kompetencje, jak obecnie.
Jeżeli o moim życiu decyduje kilkanaście milinów ludzi, to nie jest to wolność.
15-09-2012 18:38 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Z tego, co czytam widzę, że w większości spraw jesteś normalnym wolnościowcem i liberałem.
>Dlaczego więc przyjmujesz kompletnie fałszywe etykiety, jakie przyklejono do naszej socjalistycznej rzeczywistości?
A czy określenia wolnościowiec / liberał to nie etykiety? A określenie "normalny". ?. Pojęcie "norma" to temat na dłuższą dyskusję.
Dlaczego więc uważasz za stosowne zwracać mi uwagę, że stosuję wobec siebie "fałszywą etykietę", i w czym sugerowana przez ciebie jest prawdziwsza? I skąd w ogóle to przekonanie, że lepiej znasz czyjeś poglądy, niż ta osoba?
Nie posiadam potrzeby "samoetykietowania", za to posiadam poglądy, i to dokładnie jak dupę - swoje własne. To inni z reguły klasyfikują takie osoby, jak ja jako "lewacką hołotę" (widziałam też w tzw. prawicowej prasie określenie "lewackie ścierwo" - też fajne). Etykiety to właściwość ludzi nawykłych do myślenia religijnego, bo są pochodną wiary w sprawczą moc słowa (na początku było słowo).
Kolejność jest taka - najpierw się ma poglądy (przemyślane), a potem, na ich podstawie, można zdefiniować sympatie, czy wręcz przynależność do jakiejś grupy - nigdy na odwrót. A u nas najpierw ustala się etykiety, potem się je dookreśla - fajne / nie fajne, potem należy się przypisać do "fajnej platformy ideologicznej", a innym przypisać wszystkie głupie, a nawet zbrodnicze poglądy. W efekcie rzadko kto wie, o czym mówi, ale jest pretekst do obrzucania innych błotem.
Dlatego zanim się wypowiesz, czy mamy socjalistyczną rzeczywistość, czy nie, to dowiedz się, co oznacza takie określenie. Chyba, że jesteś księdzem i mówisz o sobie, bo mamy socjalizm dla grupki wybrańców, czyli neofeudalizm.

>Nie wiem, co to takiego demokracja partycypacyjna, ale generalnie demokracja nie musi iść w parze z wolnością, a dzieje się tak właśnie wtedy, gdy państwo ma zbyt duże kompetencje, jak obecnie.
Demokracja partycypacyjna (uczestnicząca) jest wówczas, gdy jak największa grupa ludzi ma wpływ na politykę. W modelu idealnym (J.J. Rousseau) sama demokracja to właśnie oznaczała, ale z czasem okazało się, że jakakolwiek reprezentacja z czasem kreuje się na elitę i nie realizuje oczekiwań większości. Stąd pomysły żeby decyzje w sprawach istotnych dla większości podejmować w drodze referendum, przepisy opiniowane były przez środowiska, których dotyczą itd. Nie muszę chyba dodawać, że w Polsce te pomysły się nie przebiły - opinie w sprawie ACTA zostały zignorowane, obecnie forsowana jest ustawa o ograniczeniu wolności zgromadzeń, od początku krytykowana prawie przez wszystkich.
Państwo to jego obywatele, a nie jakiś odrębny, abstrakcyjny twór, ani tym bardzie garstka polityków i usłyużnych wobec nich urzędników. Parlament to tylko reprezentacja, która ma realizować interes większości. Odejście od tych założeń stało się m.in. przyczyna kryzysu.
15-09-2012 19:18 
 Ocena 1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)
Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi, to się raczej zgadzam. Chodziło mi tylko o to, że nazwałaś naszą rzeczywistość neoliberalizmem (etykieta), a racjonalna analiza tej rzeczywistości pozwala stwierdzić, że z liberalizmem nie ma ona nic wspólnego.
Przedrostek neo- niczego tu przecież nie powinien zmieniać.
Czyli etykieta nie pasuje do etykietowanego przedmiotu. Tak samo zresztą jak demokracja do Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Co do demokracji partycypacyjnej, to jestem raczej temu przeciw. Jest ona może dobra w małych społecznościach, kantonach itp. Ale w państwie? Tragedia.
Większość posłów nie ma pojęcia o tym, za czym głosuję, a co dopiero większość zwykłych obywateli.
Ja jestem zwolennikiem systemu, gdzie każdy decyduje sam o sobie, wtedy nie będzie miało aż takiego znaczenia, kto rządzi i kto go wybiera. Małe państwo, proste, ale dobrze zorganizowane.

Nawet jak większość dojdzie do wniosku, że każdy powinien w niedzielę chodzić do kościoła, to nie będzie to miało znaczenia, gdy państwo nie będzie mi tego mogło narzucić. A w demokracji, o której piszesz jest to teoretycznie możliwe.

Totalitaryzm nie polega na tym, że władza wszystkim coś narzuca, ale na tym, że ma prawo coś narzucić.

>Odejście od tych założeń stało się m.in. przyczyna kryzysu.
No nie wiem. Przyczyną tego kryzysu jest nadmierne zadłużenie się rządów i niemożność funkcjonowania bez kolejnych pożyczek, których limit się już wyczerpał. Bez tych pożyczek rząd nie mógłby finansować obietnic wyborczych, czyli nie mógłby realizować tego, co chce demokratyczna większość.
Nie widzisz tego, że kryzys ten dotyka przede wszystkim państwa demokratyczne? Ja tam w jakieś spiski raczej nie wierzę, bardziej widzę tu proste przyczyny i ich konsekwencje.
Chiny nie mają kryzysu, nie mają długu i nie mają na ich szczęście też socjalizmu i dzięki temu wygrywają.
Socjalizm jest tu etykietą, ale nie można tej etykiety przypisać przecież do takich Chin, gdzie państwo nie daje zasiłków i takich gwarancji socjalnych jak w państwach demokratycznych.

Ja nie jestem przeciwnikiem demokracji jako takiej, tylko uważam, że nie ma to takiego znaczenia, gdy rządzi prawo i jest wolność. Gdyby Polską rządził monarcha, to bym się nie oburzał, ale póki co musimy jednak mieć demokrację.
16-09-2012 13:27 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... nazwałaś naszą rzeczywistość neoliberalizmem (etykieta), ...
Nie ja - piewcy tego ustroju tak ją nazywają...
> ... etykieta nie pasuje do etykietowanego przedmiotu. Tak samo zresztą jak demokracja do Niemieckiej Republiki Demokratycznej.
Tak jak i do większości państw świata, jeżeli rozpatrujemy model idealny.
>Co do demokracji partycypacyjnej, to jestem raczej temu przeciw. Jest ona może dobra w małych społecznościach, kantonach itp.
Państwo składa się z obywateli, a ci są pogrupowani regionalnie. I na poziomie regionów można wprowadzić dużo większą autonomię, a prawo ogólne określałoby tylko pewne ramy dla całości. Oczywiście można wprowadzić uczestnictwo w stanowieniu prawa dla wszystkich, tylko trzeba uruchomić wyobraźnię.
>Większość posłów nie ma pojęcia o tym, za czym głosuję, a co dopiero większość zwykłych obywateli.
Badania wykazują, że im większa liczba ludzi uczestniczy w podejmowaniu decyzji, tym jest ona trafniejsza (badania Fishkina).
>Ja jestem zwolennikiem systemu, gdzie każdy decyduje sam o sobie, wtedy nie będzie miało aż takiego znaczenia, kto rządzi i kto go wybiera. Małe państwo, proste, ale dobrze zorganizowane.
Chyba nie zrozumiałam ... Chcesz decydować o sobie, ale nie chcesz uczestniczyć w stanowieniu takiego prawa?
>Nawet jak większość dojdzie do wniosku, że każdy powinien w niedzielę chodzić do kościoła, to nie będzie to miało znaczenia, gdy państwo nie będzie mi tego mogło narzucić. A w demokracji, o której piszesz jest to teoretycznie możliwe.
Tak, rzeczywiście, zwłaszcza w monarchiach każdy miał swobodę wyznawania i wszystkiego. A np. Rewolucja Francuska oraz różne bunty i rebelie miały na celu "zrzucenie jarzma nadmiernych swobód".
>Totalitaryzm nie polega na tym, że władza wszystkim coś narzuca, ale na tym, że ma prawo coś narzucić.
Cóż, z doświadczenia wiem, że każdy niedojrzały emocjonalnie osobnik, jeżeli ma prawo coś narzucić, to to zrobi. Jeżeli nie ma takiego prawa - usiłuje je wprowadzić. Dlatego różnicy nie widzę.
> ... Przyczyną tego kryzysu jest nadmierne zadłużenie się rządów i niemożność funkcjonowania bez kolejnych pożyczek, których limit się już wyczerpał. Bez tych pożyczek rząd nie mógłby finansować obietnic wyborczych, czyli nie mógłby realizować tego, co chce demokratyczna większość.
Bzdura - większość pieniędzy została roztrwoniona na rzeczy całkiem niepotrzebne, a część zawłaszczona przez rządzących i różne uprzywilejowane środowiska. Po prostu obywatele pozwolili na utratę kontroli nad wydawaniem swoich własnych pieniędzy.
>Nie widzisz tego, że kryzys ten dotyka przede wszystkim państwa demokratyczne?
Jakoś nie ... Państwa skandynawskie są w czołówce rankingu HPI i nawet Islandia wychodzi z kryzysu w imponującym stylu.
> Ja tam w jakieś spiski raczej nie wierzę ...
Sugerowałam teorie spiskowe?
>Chiny nie mają kryzysu, nie mają długu i nie mają na ich szczęście też socjalizmu i dzięki temu wygrywają.
Chiny mają kryzys innego rodzaju i przodują w zakresie cenzury. Zresztą, gdyby w innych krajach dotkniętych kryzysem zaistniała możliwość np. wykonania publicznej egzekucji na kilkuset protestujących - tak dla przykładu, to też kryzys szybko by się skończył, bo przestano by o nim mówić.
>Socjalizm jest tu etykietą, ale nie można tej etykiety przypisać przecież do takich Chin, gdzie państwo nie daje zasiłków i takich gwarancji socjalnych jak w państwach demokratycznych.
Chyba lubisz określenie etykieta. Jakie gwarancje i zasiłki socjalne dają Stany - wzorzec demokracji? Jakie Rosja - zaprzeczenie demokracji?
>Ja nie jestem przeciwnikiem demokracji jako takiej, tylko uważam, że nie ma to takiego znaczenia, gdy rządzi prawo i jest wolność.
Tak się składa, że w czasach, gdy formułowano zasady demokracji nowożytnej, większość ludzi była tej wolności pozbawiona. Sugeruję, żebyś prześledził swoje drzewo genealogiczne. Tereny obecnej Polski były jednymi z ostatnich w Europie gdzie zniesiono feudalizm (oprócz tego Rosja i Turcja) - tzn. zaborcy znieśli, bo elita narodu to byli właśnie piewcy wolności cudzym kosztem. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można więc przyjąć, że przynajmniej część twoich przodków była po prostu cudzą własnością, a w najlepszym razie miała legalnie ograniczone możliwości w większości spraw. Ja nawet nie muszę sprawdzać - jako kobieta nie miałabym podmiotowości prawnej.
Stąd takie postulaty wolnościowe dla samego siebie, bez uznania prawa wolności innych, uważam za przejaw egocentryzmu i krótkowzroczności.
> Gdyby Polską rządził monarcha, to bym się nie oburzał, ale póki co musimy jednak mieć demokrację.
Ostatnią rzeczą, jaką sobie można życzyć jest, aby jednoosobowo rządził jakiś idiota. Takie rządy już były, a Niemcy hitlerowskie i Rosja za Stalina to też przykłady jednowładztwa. Obecnie w tym kierunku podąża Putin. Czyli co - ten styl rządów jest taki atrakcyjny?
konserwatysta2 (954 punktów)
>Badania wykazują, że im większa liczba ludzi uczestniczy w podejmowaniu decyzji, tym jest ona trafniejsza (badania Fishkina).
Nie trzeba robić żadnych badań, żeby dojść do wniosku, że jest to kompletna nieprawda, czyli że większa liczba, to większa racja. Wystarczy popatrzeć na to co robią rządzący za przyzwoleniem wyborców i to jest dowód. Podejrzewam, że 80% społeczeństwa nie ma pojęcia czym jest np. deficyt budżetowy, czy obligacje, więc nie dziwmy się nasz dług publiczny przekroczył już 1 bln zł. A wielkość odsetek od tego długu, które musimy płacić przekracza kwotę wzrostu gospodarczego (wzrostu PKB).

>Chyba nie zrozumiałam ... Chcesz decydować o sobie, ale nie chcesz uczestniczyć w stanowieniu takiego prawa?
W zasadzie tak. Nie zależy mi na stanowieniu prawa. W tej chwili 90% ustaw nadaje się do skasowania. Praw jest generalnie za dużo i jest ono niskiej jakości. Prawa te przeszkadzają naszej gospodarce i za bardzo ingerują w życie ludzi.
Prawo powinno być proste i nie powinno wymagać częstych zmian. Ale nie jest proste, dlatego nie mam tu do końca wyrobionego zdania.

>>Nawet jak większość dojdzie do wniosku, że każdy powinien w niedzielę chodzić do kościoła, to nie będzie to miało znaczenia, gdy państwo nie będzie mi tego mogło narzucić. A w demokracji, o której piszesz jest to teoretycznie możliwe.
>Tak, rzeczywiście, zwłaszcza w monarchiach każdy miał swobodę wyznawania i wszystkiego. A np. Rewolucja Francuska oraz różne bunty i rebelie miały na celu "zrzucenie jarzma nadmiernych swobód".
Wszystkie te rewolucje wprowadziły przecież zamordyzm. Wśród monarchów może się oczywiście zdarzyć jakiś despota, ale w większości przypadków ludzie mieli dawniej więcej swobód niż dzisiaj, w demokracji. Tym bardziej od XIX wieku, gdy nastąpiło większe uwłaszczenie i większa ochrona własności prywatnej.

>Bzdura - większość pieniędzy została roztrwoniona na rzeczy całkiem niepotrzebne, a część zawłaszczona przez rządzących i różne uprzywilejowane środowiska. Po prostu obywatele pozwolili na utratę kontroli nad wydawaniem swoich własnych pieniędzy.
Zgadzam się z tym roztrwonieniem, ale nie jest to główna przyczyna. Dług jest faktem i odsetki od długu też. Nawet bogate Niemcy mają kryzys.

>>Nie widzisz tego, że kryzys ten dotyka przede wszystkim państwa demokratyczne?
>Jakoś nie ... Państwa skandynawskie są w czołówce rankingu HPI i nawet Islandia wychodzi z kryzysu w imponującym stylu.
Przy takich aktywach, jakie posiadają państwa skandynawskie można sobie pozwolić na więcej. Ale tam też się pogarsza.

>>Chiny nie mają kryzysu, nie mają długu i nie mają na ich szczęście też socjalizmu i dzięki temu wygrywają.
>Chiny mają kryzys innego rodzaju i przodują w zakresie cenzury.
Ale nie popieram wszystkiego, co dzieje się w Chinach. Chodziło mi tylko o to, że nie ma tam socjalizmu, a ludziom żyje się coraz lepiej dzięki rozwijającej się gospodarce. Być może kiedyś to się zmieni.

>... Jakie gwarancje i zasiłki socjalne dają Stany - wzorzec demokracji? Jakie Rosja - zaprzeczenie demokracji?
W US zaprojektowano prawo zupełnie niedemokratycznie i całe szczęście. Rządy mogą się zmieniać, ale prawo jest prawem. Niestety po 200 latach jest już tyle poprawek, że to się zmieniło i być może US spadną kiedyś gospodarczo do poziomu Europy.
Tych gwarancji w US jest mniej niż w Europie i m.in. dlatego gospodarka jest tam lepsza.
Co do Rosji. Nie o to chodzi, czy jest demokracja, czy nie, ale o to, jakie jest prawo i jakie jest zakres demokratycznych decyzji. Tam prawo jest po prostu zamordystyczne, ale tak być nie musi.
A co by było gdyby społeczeństwo wybrało Żyrinowskiego?
Hitler też doszedł do władzy demokratycznie. Tak, większość wybrała idiotę, który od początku niczego nie krył.

Prawo nie powinno być w pełni zależne od demokracji. Pewnych rzeczy po prostu demokratycznie zmieniać się nie powinno.
16-09-2012 20:31 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie trzeba robić żadnych badań, ...
Nawet więcej - nie trzeba w ogóle robić nic.
>>Chcesz decydować o sobie, ale nie chcesz uczestniczyć w stanowieniu takiego prawa?
>W zasadzie tak. Nie zależy mi na stanowieniu prawa. ...
To jest właśnie oddanie decyzji w cudze ręce, ale to twój wybór.

Nie widzę sensu kontynuowania wymiany zdań. Pobudziła mnie jedynie do refleksji, że faktycznie - albo w szkołach jest za mało lekcji historii albo jest ona źle nauczana. Dział logiki też chyba usunięto z programu.
Poza tym - z przekonaniami się nie dyskutuje, a przytaczane tu "prawdy objawione" do mnie nie przemawiają. Byłam wychowywana z dala od religii, z dala od dogmatów i już jestem za stara, żeby zmienić sposób myślenia.
Smutne tylko, że w tak młodym wieku (bo wydaje mi się, że jesteś bardzo młody) jedyne, co ci podsuwa wyobraźnia, to wykorzystywanie archaicznych rozwiązań, które dawno odeszły w niebyt.
konserwatysta2 (954 punktów)
Młody wiek by mi imponował, ale niestety młody to ja już taki nie jestem. Ale czuję się młodo.

>>W zasadzie tak. Nie zależy mi na stanowieniu prawa. ...
>To jest właśnie oddanie decyzji w cudze ręce, ale to twój wybór.
Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany. Ja chce sam o sobie decydować i tylko o sobie.
Staram się myśleć logicznie i rozumiem, że Twój wybór polega na tym, że 10 meneli ma mieć 10 x większy wpływ na państwo niż Ty jedna. A skoro państwo ma mieć jeszcze do tego duże kompetencje, to tych 10 meneli ma mieć wpływ i na Twoje życie.
Czy coś w tym moim rozumowaniu jest nielogicznego? I gdzie tu "prawda objawiona"?

Dla mnie już 20 lat temu było logicznie, że brnięcie w tym kierunku, tak się musi właśnie skończyć. A prawdziwy kryzys dopiero przed nami. Na razie cały czas jeszcze ciągle możemy pożyczać, czyli żyć złudzeniami.
16-09-2012 22:19 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany. Ja chce sam o sobie decydować i tylko o sobie.
Tyle, że nikt nigdzie nie funkcjonuje samodzielnie. Jeżeli poodgradzamy się, nawet rodzinami, to wkrótce wymrzemy. Musi być przestrzeń wspólna i kooperacja.
>Staram się myśleć logicznie i rozumiem, że Twój wybór polega na tym, że 10 meneli ma mieć 10 x większy wpływ na państwo niż Ty jedna. A skoro państwo ma mieć jeszcze do tego duże kompetencje, to tych 10 meneli ma mieć wpływ i na Twoje życie.
Tu jest punkt sporny - nigdy nie uważałam, nie uważam i uważać nie będę, że nasze społeczeństwo to grupa meneli, idiotów, czy czegoś tam jeszcze. Owszem duża grupa to osoby tzw. zewnątrzsterowne, ale dlatego, że tak są wychowywane i nie z powodu doświadczeń PRL-u, tylko charakteru obowiązującej tu religii.
Obecnie - jak najbardziej grupa meneli (w rozumieniu - politycy) ma wyłączne prawo decydowania o moim życiu w wielu jego obszarach, nawet najbardziej prywatnych, a ja jako osoba przyzwyczajona do samodzielności wolę przynajmniej uczestniczyć w tych decyzjach. I nie uważam, że zamiana kilkuset obecnie niemiłościwie nam panujących i kilku tysięcy służalczych wobec nich urzędników na jednego idiotę byłaby korzystna.
> Dla mnie już 20 lat temu było logicznie, że brnięcie w tym kierunku, tak się musi właśnie skończyć.
A mnie zaczęło uwierać dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych, ale dlatego, że wszystko poszło w inną stronę, niż miało iść. Właśnie dzięki powierzeniu nadmiernej władzy małej grupce "wtajemniczonych" cwaniaków.
> ... Na razie cały czas jeszcze ciągle możemy pożyczać, czyli żyć złudzeniami.
Od dawna żyjemy na kredyt, czyli na koszt przyszłych pokoleń, a złudzenia podtrzymuje PR i kreatywna księgowość.
14-09-2012 01:00 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Czy świat może dzisiaj przeciwstawić się neoliberalizmowi ?Zatrzymanie rozwoju nowotworu stosunków społecznych na świecie - neoliberalizmu, wydaje się obecnie możliwe tylko wraz z upadkiem znaczenia imperium USA.

Świat nie znosi próżni. Projekt europejski ma w tej chwili większe kłopoty niż USA, więc kto ma przejąć rolę hegemona? Chiny? Dziękuję, wolę już to co jest.

>Mogą temu sprzyjać, powstanie silnej zjednoczonej Europy, multilateralizm, awanturnicze rządy Busha i jemu podobnych neokonsów jak i - paradoksalnie - przyspieszenie neoliberalizmu o ile ten nie spowoduje wcześniej kataklizmu światowego. >Warunkiem spełnionym musi być zaprojektowanie i wdrożenie nowego systemu ekonomicznego, dostosowanego do obecnego poziomu sił wytwórczych, który mógłby zatrzymać proces polaryzacji kapitału na świecie i stworzyłby warunki do zrównoważonego rozwoju gospodarki światowej.

Tylko jak miałby wyglądać ten "nowy system ekonomiczny"? Co oznacza "zrównoważony rozwój gospodarki światowej"? Dla każdej grupy interesariuszy pogląd na tą sprawę jest inny. Pomysłów na zmianę jest wiele ale nie sądzę aby w tej kwestii mogło dojść do konsensusu, a więc jak zwykle wygrają ci, którzy będą w stanie przeforsować swoje interesy.

>Najważniejszym warunkiem jest ożywienie na świecie ducha solidarności społecznej, aktywnego ruchu protestu i zmian, powszechne uznanie praw człowieka i odrodzenie się humanizmu, którego neoliberalizm boi się "jak diabeł święconej wody" .
>Ludzie dobrej woli całego świata łączcie się !

Pamiętam to hasło. Trochę inaczej brzmiało, zamiast "ludzi dobrej woli całego świata" byli "proletariusze wszystkich krajów". Mam nadzieję, że nie chodzi o "humanizm" w tamtym stylu?
Jan Rylew (3965 punktów)
>Świat nie znosi próżni. Projekt europejski ma w tej chwili większe kłopoty niż USA, więc kto ma przejąć rolę hegemona? Chiny? Dziękuję, wolę już to co jest.
Potrafię sobie wyobrazić świat bez hegemona uzbrojonego po zęby, narzucającemu reszcie świata swój sposób na życie. Świat ma być wielobiegunowy, pluralistyczny, w którym wzorcem do naśladowania będzie jeden z biegunów o najwyższej kulturze, gdzie ludziom będzie się żyło najlepiej i będą mieli najlepsze perspektywy rozwojowe, to świat bez permanentnego zbrojenia się.
Tym wzorcem może być Europa jeśli znajdzie sprzyjające ludziom rozwiązania.

>Tylko jak miałby wyglądać ten "nowy system ekonomiczny"? Co oznacza "zrównoważony rozwój gospodarki światowej"?
Pisałem trochę na ten temat w odp. Annie Salman. Natomiast zrównoważony rozwój oznacza u mnie, po pierwsze zahamowanie wzrostu nierówności w procesie polaryzacji kapitału po drugie pokojową i solidarną współpracę gospodarczą umożliwiającą słabszym krajom znalezienie lepszego miejsca w międzynarodowym podziale pracy. Współpraca taka nie może być nastawiona na wyzysk, eksploatację i hegemonię lecz na wzajemne korzyści gospodarcze. Częściowo realizuje to UE za pomocą swojej polityki strukturalnej jak i "ekorozwoju".

>Dla każdej grupy interesariuszy pogląd na tą sprawę jest inny. Pomysłów na zmianę jest wiele ale nie sądzę aby w tej kwestii mogło dojść do konsensusu, a więc jak zwykle wygrają ci, którzy będą w stanie przeforsować swoje interesy.
Całkiem możliwe, ale nie zdeterminowane. Kiedyś także nie wierzyłem, że "komuna"
się rozpadnie. Teraz nadchodzą prawdopodobnie czasy permanentnego kryzysu gospodarczego lub nawet długotrwałej zapaści. Takie stany lubią wymuszać potrzebne zmiany.

>>Ludzie dobrej woli całego świata łączcie się !
>Pamiętam to hasło. Trochę inaczej brzmiało, zamiast "ludzi dobrej woli całego świata" byli "proletariusze wszystkich krajów". Mam nadzieję, że nie chodzi o "humanizm" w tamtym stylu?
Potrzebne, korzystne dla ludzi i środowiska zmiany musi wymusić społeczność światowa, pod warunkiem że osiągnie odpowiedni poziom świadomości.
hubin (2274 punktów)Odp: Rekolekcje z neoliberalizmu
Twoje wypowiedzi przeczytałem, wydaje mi się, że to co ci się nie podoba w światowej gospodarce, ekonomii i polityce wrzuciłeś do worka zwanego neoliberalizm. Jest to działanie niestety powszechne, nacechowane religijnie jak słuszne zauważyłeś. Nie doprowadzi się do rozwiązania problemów światowej gospodarki poprzez zbiór nawet uzasadnionych etyczne wierzeń.

Wpływ deregulacji na światowy kryzys jest bezsprzeczny, to że owa deregulacja zazwyczaj dotyczy grup uprzywilejowanych też nie pozostaje bez znaczenia, to że interwencjonizm Państwowy w kapitalizmie polega na pompowaniu pieniędzy w majętnych i tak naprawdę staje się systemem: solidarnej odpowiedzialności z zyskami wybranych też chyb u nikogo nie budzi wątpliwości.

To nie jest jakieś mityczne zło, to zwyczajna patologia którą należy wytykać i korygować, jest to tym trudniejsze, że jedna z największych gospodarek świata na pewno najbardziej wpływowa, jest trędowatym człowiekiem świata i co gorsza zaraża.

Odnoszę wrażenie, że pojęcie neoliberalizm zastąpiło ze względów poprawności politycznej słowo żydzi - i jednego i drugiego pojęcia używano by kreować jakieś mityczne zagrożenia ze strony posiadaczy kapitału.

Pamiętam, że gospodarka centralnie sterowana była daleka od ideałów sprawiedliwości społecznej, pod koniec swego istnienia była wzorcowym przykładem liberalizmu, bo przy rozwiniętym łapownictwie zasady nie obowiązują.

Używanie pojęcia neoliberalizm budzi we mnie sprzeciw, bo zazwyczaj każdy w tym worku ma swój własny zestaw patologii lub wierzeń i ideałów.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
12-09-2012 22:40 
 Ocena 2 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wpływ deregulacji na światowy kryzys jest bezsprzeczny, to że owa deregulacja zazwyczaj dotyczy grup uprzywilejowanych też nie pozostaje bez znaczenia, to że interwencjonizm Państwowy w kapitalizmie polega na pompowaniu pieniędzy w majętnych i tak naprawdę staje się systemem: solidarnej odpowiedzialności z zyskami wybranych też chyb u nikogo nie budzi wątpliwości.
>To nie jest jakieś mityczne zło, to zwyczajna patologia którą należy wytykać i korygować, jest to tym trudniejsze, że jedna z największych gospodarek świata na pewno najbardziej wpływowa, jest trędowatym człowiekiem świata i co gorsza zaraża.
>Odnoszę wrażenie, że pojęcie neoliberalizm zastąpiło ze względów poprawności politycznej słowo żydzi - i jednego i drugiego pojęcia używano by kreować jakieś mityczne zagrożenia ze strony posiadaczy kapitału.
Ciekawe, że w dwóch powyższych wypowiedziach opisujesz samo sedno neoliberalizmu oraz - słusznie - nazywasz go patologią, aby potem podważyć swoje wypowiedzi sugerując, że zagrożenia neoliberalizmu są mitem.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 02:31 
 Ocena 1 na 5
Selanos (12869 punktów)
>Ciekawe, że w dwóch powyższych wypowiedziach opisujesz samo sedno neoliberalizmu oraz - słusznie - nazywasz go patologią, aby potem podważyć swoje wypowiedzi sugerując, że zagrożenia neoliberalizmu są mitem.

Kolejny raz polecam Ci definicję pojęć neoliberalizm i liberalizm klasyczny. Sprawdź to wreszcie.

Liberalizm nie jest za żadną redystrybucją dóbr, czy to od bogatych do biednych, czy na odwrót.
13-09-2012 03:15 
 0 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny raz polecam Ci definicję pojęć neoliberalizm i liberalizm klasyczny. Sprawdź to wreszcie.
Definicje wsadź sobie gdzie chcesz. Ile jeszcze razy mam ci uświadamiać, że teoria neoliberalizmu przeczy praktyce neoliberalizmu?

>Liberalizm nie jest za żadną redystrybucją dóbr, czy to od bogatych do biednych, czy na odwrót.
Mowa jest o neoliberalizmie, kumasz?

Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
13-09-2012 07:32 
 Ocena 4 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Liberalizm nie jest za żadną redystrybucją dóbr, czy to od bogatych do biednych, czy na odwrót.
>Mowa jest o neoliberalizmie, kumasz?

Więc mam gorącą prośbę- przestańcie względem wszystkiego co nie ma przedrostka socjal- używać słowa "neoliberalizm", bo to termin z nowomowy.
13-09-2012 07:36 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Kolejny raz polecam Ci definicję pojęć neoliberalizm i liberalizm klasyczny. Sprawdź to wreszcie.
>Definicje wsadź sobie gdzie chcesz. Ile jeszcze razy mam ci uświadamiać, że teoria neoliberalizmu przeczy praktyce neoliberalizmu?

To co nazywasz praktyką neoliberalizmu, to jest z reguły zwyczajna socjaldemokracja, jeżeli nie jakieś patologie z rodzaju przekupstwa albo nepotyzmu.

>>Liberalizm nie jest za żadną redystrybucją dóbr, czy to od bogatych do biednych, czy na odwrót.
>Mowa jest o neoliberalizmie, kumasz?

Terminy pokrewne, neoliberalizm to w zasadzie rozwinięta myśl ekonomiczna która sprowadza się do tego samego co liberalizm klasyczny, do wolnego rynku. Ty w dalszym ciągu nie znasz tych pojęć, więc za każdym razem jak będziesz zwyczajnie kłamać, nazywając liberalizmem, jakimkolwiek liberalizmem coś co nie ma z tym terminem nic wspólnego, będę odsyłał Cię do definicji.

Pozdrawiam
13-09-2012 00:12 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Używanie pojęcia neoliberalizm budzi we mnie sprzeciw, bo zazwyczaj każdy w tym worku ma swój własny zestaw patologii lub wierzeń i ideałów.

Otóż to.

Zwykle osoby używające tego pojęcia definiują je (nie explicite, oczywiście) jako: "zły system, niedobry"

Nigdy nie mogłem się doprosić o sprecyzowanie, jaką konkretnie szkołę ekonomiczną przez to rozumieją.

Wydaje mi się, że niechęć do wskazania takiej szkoły pochodzi stąd, że jak chwilkę się zastanowić, to okazuje się, że żadne założenia żadnej z liberalnych szkół ekonomicznych w Polsce nie są spełnione.

Nie mam zwykle ochoty wdawać się w te debaty z główną rolą "neoliberalizmu", bo po prostu nie wiadomo, co to jest. Gdy dochodzi to tematu konkretnych liberalnych założeń polskiego systemu gospodarczego to zapada cisza, ewentualnie poprzetykana emocjonalnymi narzekaniami na kapitał, konsumpcjonizm itp.

Pozdrawiam
13-09-2012 01:23 
 Ocena 4 na 4
laik 80 (29 punktów)
>>Używanie pojęcia neoliberalizm budzi we mnie sprzeciw, bo zazwyczaj każdy w tym worku ma swój własny zestaw patologii lub wierzeń i ideałów.
>Otóż to.
>Zwykle osoby używające tego pojęcia definiują je (nie explicite, oczywiście) jako: "zły system, niedobry"
>Nigdy nie mogłem się doprosić o sprecyzowanie, jaką konkretnie szkołę ekonomiczną przez to rozumieją.
>Wydaje mi się, że niechęć do wskazania takiej szkoły pochodzi stąd, że jak chwilkę się zastanowić, to okazuje się, że żadne założenia żadnej z liberalnych szkół ekonomicznych w Polsce nie są spełnione.
>Nie mam zwykle ochoty wdawać się w te debaty z główną rolą "neoliberalizmu", bo po prostu nie wiadomo, co to jest. Gdy dochodzi to tematu konkretnych liberalnych założeń polskiego systemu gospodarczego to zapada cisza, ewentualnie poprzetykana emocjonalnymi narzekaniami na kapitał, konsumpcjonizm itp.

Odpowiedż wszystkim pytaczom - na czym autor Jan Rylew opiera swoje twierdzenia.

Poprostu wygląda czasami przez okno w odróżnieniu od niektórych zapowiadaczy pogody, zwłaszcza w Polskim Radiu, którzy czasem mówią, że jest piękna pogoda a za oknami leje jak z cebra,

A swoją drogą to obecnie obowiązujący system ekonomiczny (wszystko jedno liberalizm czyy neoliberalizm) najlepiej charakteryzuje stary dowcip: W pewnej japońskiej firmie toczyła się wielce poważna narada z udziałe kilku poważnych przedstawicieli kierownictwa na temat ilo to może zaoszczędzić firma wprowadzając robotyzację co umożliwi zwalnienie znacznej części pracowników. Aż w penym momencie odezwał się młody adept sztuki zarządzania i zapytał - czy te roboty bedą kupowły nasze samochody?
A koszmar polega na tym, że pytanie to zostało całkowicie zlekceważone i narada potoczyła się wartko dalej.

Pozdrawiam i życzę dobrej zabawy w dyskusji, która niestety nie przewiduje happy end'u.
hubin (2274 punktów)

> Odpowiedż wszystkim pytaczom - na czym autor Jan Rylew opiera swoje twierdzenia.
> Poprostu wygląda czasami przez okno w odróżnieniu od niektórych zapowiadaczy pogody, zwłaszcza w Polskim Radiu, którzy czasem mówią, że jest piękna pogoda a za oknami leje jak z cebra,
To dobrze, bo już myślałem że toczymy racjonalny dyskurs. ;p

> A swoją drogą to obecnie obowiązujący system ekonomiczny (wszystko jedno liberalizm czyy neoliberalizm) najlepiej charakteryzuje stary dowcip: W pewnej japońskiej firmie ...

Też jestem przeciwny złu tego świata, można zatem zapisać i mnie do opozycji, tylko jakie proponujemy działania które nie będą mieścić się w definicji tego zła?

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
13-09-2012 16:46 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

> A swoją drogą to obecnie obowiązujący system ekonomiczny (wszystko jedno liberalizm czyy neoliberalizm) najlepiej charakteryzuje stary dowcip:

Rzekoma mądrość jaką ten dowcip zawiera pokazuje jak bardzo rozprzestrzenione są lewicowe mity gospodarcze. Choć w sumie obrażam lewicowych ekonomistów pisząc to, bo taki Samuelson czy Nordhaus w te brednie nie wierzą. Powinienem to nazwać raczej marksistowskimi mitami, bo to od Marksa takie pomysły pochodzą.

Uważasz, że panowie z zarządu powinni uznać, że lepiej nie zwalniać pracowników, tylko ich opłacać, i że rzekomo wówczas pracownicy kupowaliby samochody?

Figa z makiem. Niczego by nie kupili, bo fakt, że trzeba ich opłacać sprawia, że koszt produkcji, a więc cena, wzrasta. Samochody produkowane przez roboty byłyby tańsze.

Postęp gospodarczy świata polega na tym, że zmniejsza się koszty, a wiec marnotrawstwo. Dlatego mamy parkometry, a nie panów kasujących na parkingach, maszyny do szycia zamiast setek szewców z igłami, koparki zamiast tysięcy ludzi z łopatami... Ludzie zmieniają po prostu zajęcie, maszyny zastępują ludzi w przemyśle, więc rozrasta się sektor usług.

A może to wszystko rozwalić, i zatrudnić ludzi? Ale by było miejsc pracy, cóż za dobrobyt, czyż nie?

Lewicowcom trzeba zawsze powtarzać, że dobrobyt nie bierze się z przesypywania pieniędzy z rąk do rąk, tylko z pracy, i to efektywnej, a nie pozorowanej.

Pozdrawiam
13-09-2012 18:17 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
> Powinienem to nazwać raczej marksistowskimi mitami, bo to od Marksa takie pomysły pochodzą.

A właściwie od zasady malejącej stopy zwrotu z kapitału. I o dziwo - działa.

>Ludzie zmieniają po prostu zajęcie, maszyny zastępują ludzi w przemyśle, więc rozrasta się sektor usług.

Zastanawiałeś się dlaczego kryzys najmocniej uderzył w gospodarki "usługowe"? Te najwyżej rozwinięte? Sam piszesz, że wartość (bogactwo) bierze się z pracy. Pomijając już marksowskie źródła tej myśli - usługi, jako pracochłonne, dają słaby zwrot z zainwestowanego kapitału. To nie firmy telemarketingowe czy centra outsourcingu usług B2B są największymi i najpotężniejszymi firmami, tylko te oparte na produkcie, które mają do zaoferowania coś realnego. A wiesz dlaczego? Bo praca to nie telefonowanie czy usługi księgowe, to przetwarzanie rzeczywistości w coś nowego, jak chciał Marks. Dlatego, jak pokazują analizy Davida Harveya (np. w "The Enigma of Capital and the Crises of Capitalism") nowoczesna gospodarka musiała rozwinąć kredyt jako nowe źródło popytu. Kapitalizm sam podkopuje swoje podstawy, zgodnie zresztą z przewidywaniami pewnego brodatego Niemca.

>Lewicowcom trzeba zawsze powtarzać, że dobrobyt nie bierze się z przesypywania pieniędzy z rąk do rąk, tylko z pracy, i to efektywnej, a nie pozorowanej.

A co Ty wiesz o lewicowej myśli ekonomicznej? Czytałeś coś?

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
13-09-2012 20:22 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
>usługi, jako pracochłonne, dają słaby zwrot z zainwestowanego kapitału.

No toś rąbnął kulą w płot. Zwrot z kapitału masz tu:

pl.wikipedia.org/wiki/ROE

Firmy produkcyjne nigdy nie dorównają rentownością usługowym - one zarabiają skalą.

> To nie firmy telemarketingowe czy centra outsourcingu usług B2B są największymi i najpotężniejszymi firmami,

A jaki to mają zwrot z kapitału? Ile to trzeba włożyć tegoż w wynajęcie biura, zakup biurek i telefonów oraz zatrudnienie studentów do dzwonienia?

> tylko te oparte na produkcie, które mają do zaoferowania coś realnego. A wiesz dlaczego? Bo praca to nie telefonowanie czy usługi księgowe, to przetwarzanie rzeczywistości w coś nowego, jak chciał Marks.

Coś Ci się udało widzę przegapić, że to już epoka postindustrialna.

> Dlatego, jak pokazują analizy Davida Harveya (np. w "The Enigma of Capital and the Crises of Capitalism") nowoczesna gospodarka musiała rozwinąć kredyt jako nowe źródło popytu.

To niby wcześniejsza z kredytu nie korzystała?
13-09-2012 20:39 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>pl.wikipedia.org/wiki/ROE

I czego to ma Twoim zdaniem dowieść?

>Firmy produkcyjne nigdy nie dorównają rentownością usługowym - one zarabiają skalą.

Czyli twierdzisz, że firmy produkcyjne mają niższą rentowność niż usługowe?! Apple ma niską rentowność? PB? Gazprom? Ciekawie prawisz.

>A jaki to mają zwrot z kapitału? Ile to trzeba włożyć tegoż w wynajęcie biura, zakup biurek i telefonów oraz zatrudnienie studentów do dzwonienia?

A jaki jest zysk na jednostkę produkcji? Chyba nie dostrzegasz, że koszty są mniejsze, zgoda, ale zysk z jednostki także jest mniejszy.

>Coś Ci się udało widzę przegapić, że to już epoka postindustrialna.

Tak? Tylko na zachodzie. W skali świata (a gospodarka jest przecież globalna) nigdy tak wiele osób nie było zatrudnione w przemyśle.

>To niby wcześniejsza z kredytu nie korzystała?

Korzystała, ale jako ze źródła kapitału pod inwestycje a nie subsydiowania spadku lub stagnacji płac, jak podaje OECD (za Husson "Kapitalizm bez znieczulenia").


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
13-09-2012 21:04 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
>>pl.wikipedia.org/wiki/ROE
>I czego to ma Twoim zdaniem dowieść?

Nie rozumiem pytania. Co w tym jest niejasnego:

Cytat:
W polskich warunkach określa ile groszy czystego zysku udało się osiągnąć spółce z jednej złotówki kapitałów własnych. [1] Obliczając ROE, liczy się zysk za dany okres do stanu kapitałów własnych na początek danego okresu.


?

>>Firmy produkcyjne nigdy nie dorównają rentownością usługowym - one zarabiają skalą.
>Czyli twierdzisz, że firmy produkcyjne mają niższą rentowność niż usługowe?!

Mylisz zysk z rentownością. To, że firma zarabia miliony wcale nie znaczy, że ma wysoką rentowność.

> Apple ma niską rentowność?

On ma akurat, jak na firmę produkcyjną, wysoką ale i tak bardzo niską w porównaniu do byle firmy projektowej czy softwarowej.

>PB?

Puls Biznesu czy BP?

>Gazprom?

Tu znowu kulą w płot - Gazprom akurat ma spore problemy::

>biznes.pl/(*)strata,5094173,news-detal.html

>Ciekawie prawisz.

Z praktyki trochę - akurat tymi tematami się poniekąd zawodowo zajmuję.

>A jaki jest zysk na jednostkę produkcji? Chyba nie dostrzegasz, że koszty są mniejsze, zgoda, ale zysk z jednostki także jest mniejszy.

No właśnie - zysk!!!! Zysk, a nie rentowność właśnie. Na jednym studencie mogę mieć zysku 100 zł i będę miał wyższą rentowność niż Ty z wybudowania kontenerowca z zyskiem 10 mln..

>Tak? Tylko na zachodzie. W skali świata (a gospodarka jest przecież globalna) nigdy tak wiele osób nie było zatrudnione w przemyśle.

No tak - a w wielu miejscach w Afryce to ciągle jest barter. O jakich to realiach mamy rozmawiać?

>Korzystała, ale jako ze źródła kapitału pod inwestycje a nie subsydiowania spadku lub stagnacji płac, jak podaje OECD (za Husson "Kapitalizm bez znieczulenia").

Poprosiłbym o źródło tych danych z OECD. Co to konkretnie były za badania i czego dotyczyły.
Satyr (4285 punktów)

>Zastanawiałeś się dlaczego kryzys najmocniej uderzył w gospodarki "usługowe"? Te najwyżej rozwinięte?
Prawdopodobnie dlatego, że w chwili kryzysu, a więc spadku poziomu dochodów, ludziom łatwiej było obejść się bez pewnych usług, a trudniej bez towarów. Co to jednak ma do rzeczy?

>Sam piszesz, że wartość (bogactwo) bierze się z pracy. Pomijając już marksowskie źródła tej myśli
Pracę rozumiem inaczej niż Marks, o wiele szerzej, i zupełnie inaczej pojmuję źródło wartości tej pracy, nie staraj się więc proszę robić ze mnie głupka, który rzekomo sam nieświadomie wyznaje poglądy tych, od których werbalnie się odcina.

>usługi, jako pracochłonne, dają słaby zwrot z zainwestowanego kapitału. To nie firmy telemarketingowe czy centra outsourcingu usług B2B są największymi i najpotężniejszymi firmami, tylko te oparte na produkcie, które mają do zaoferowania coś realnego.

Ale cóż to ma do rzeczy? W pewnym momencie rentowność jakiejś firmy przemysłowej spada tak nisko, że nie opłaca się tam ludzi zatrudniać i w rozwiniętej gospodarce nawet psi fryzjer ich wyprzedzi zarobkami. Wówczas ludzi się po prostu zwalnia.

>Dlatego, jak pokazują analizy Davida Harveya (np. w "The Enigma of Capital and the Crises of Capitalism") nowoczesna gospodarka musiała rozwinąć kredyt jako nowe źródło popytu.

Trudno mi zaufać takiemu autorytetowi, ale przeczytam tą książkę, zauważyłem, że nie jest długa a mam teraz nieco czasu. Czytałem już jedną książkę Harveya - "Neoliberalizm. Historia katastrofy" i nie było to zbyt dobre doświadczenie. Zapamiętałem pewien wręcz kretyński argument: interwencja państwa w służbę zdrowia jest konieczna, bo w przeciwnym razie może dojść do sytuacji, gdzie dwa blisko położone szpitale kupią taki sam, drogi sprzęt, mimo, że wystarczyłby jeden egzemplarz. Wówczas drugi szpital powinien mieć prikaz by kupił jakiś inny sprzęt. Oniemiałem jak to przeczytałem, koleś kapitalizm rozumie jak Marks, jako nieuporządkowaną anarchię.

>Kapitalizm sam podkopuje swoje podstawy, zgodnie zresztą z przewidywaniami pewnego brodatego Niemca.
Jakimś trafem dopóki nie zaczęto majstrować przy podaży pieniądza używając banków centralnych miał się świetnie i niczego nie podkopywał. Śmiem twierdzić, że gospodarka, w której inwestorzy z całego świata patrzą na Bena Bernanke czekając na kolejną jego decyzję administracyjną, bo bez tego nie da się nic zaplanować, nie ma zbyt wiele wspólnego z kapitalizmem.

>A co Ty wiesz o lewicowej myśli ekonomicznej? Czytałeś coś?
Mówiąc o "lewicowcach" nie miałem na myśli ekonomistów, lecz moich rozmówców. Co do moich lektur, to zacząłem od podręcznika Nordhausa i Samuelsona, ostatnio czytuję Stigliza, a międzyczasie też wpadło to i owo, więc możesz się nie obawiać o pluralizm na mojej półce z książkami.

Pozdrawiam
13-09-2012 21:07 
 Ocena 2 na 2
laik 80 (29 punktów)
>Uważasz, że panowie z zarządu powinni uznać, że lepiej nie zwalniać pracowników, tylko ich opłacać, i że rzekomo wówczas pracownicy kupowaliby samochody?
>Figa z makiem. Niczego by nie kupili, bo fakt, że trzeba ich opłacać sprawia, że koszt produkcji, a więc cena, wzrasta. Samochody produkowane przez roboty byłyby tańsze.

Przydałaby się jednak odrobina nrefleksji i świadomości, że zaczynają podcinać gałąz na której siedzą. Z resztą dowcip jest rzeczywiście przestarzały bo dzisiaj robotyzacja i informatyzacja jako powód do zwalniania pracowników nie są już potrzene. Dzisiaj zaczyna się zwalniać co pół roku 20 - 30% załogi tylko po to by w pozostałych wywołać obawy, że w każdej chwili mogą wylecieć z pracy. Przecież za bramą czeka w kolejce dobrze przygotowna armia kandydatów na ich miejsce.

>Postęp gospodarczy świata polega na tym, że zmniejsza się koszty, a wiec marnotrawstwo.

No i pakuje się kupe pieniędzy w reklamy produktów, ktorych ze względu na co raz powszechniejszą nędzę nie ma już kto kupować.

>Lewicowcom trzeba zawsze powtarzać, że dobrobyt nie bierze się z przesypywania pieniędzy z rąk do rąk, tylko z pracy, i to efektywnej, a nie pozorowanej.

Ejże - lewicowcom czy prawicowcom? - Czy to nie z przesypywania pieniędzy z rąk do rąk bierze się większość dzisejszych fortun, które nijak się mają do włożonej pracy.

Pozdrawiam
13-09-2012 22:31 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)

> A swoją drogą to obecnie obowiązujący system ekonomiczny (wszystko jedno liberalizm czyy neoliberalizm) najlepiej charakteryzuje stary dowcip: W pewnej japońskiej firmie toczyła się wielce poważna narada z udziałe kilku poważnych przedstawicieli kierownictwa na temat ilo to może zaoszczędzić firma wprowadzając robotyzację co umożliwi zwalnienie znacznej części pracowników.

Łał. Ale bylibyśmy zamożni i szczęśliwi gdyby luddyści u progu rewolucji przemysłowej zniszczyli wszystkie maszyny parowe...
Jan Rylew (3965 punktów)
Cieszę się z tej wypowiedzi, bo potwierdza w dużym stopniu moje obserwacje i przekonania.

Istotne w tym wszystkim jest, że rodzi się już dość pewna świadomość, że tak dalej być nie może, że potrzebne są istotne zmiany. Niektóre już się przygotowuje. UE już przygotowuje zmiany w systemie finansowym i poprawia regulacje. Kraje UE wniosły od października 2008 do października 2011 już 4,5 biliona Euro dla podparcia chwiejnego systemu bankowego, dlatego konieczne są lepsze regulacje i społeczna kontrola najpierw tych 30 największych banków. Pewnie to nie wystarczy, bo gospodarka światowa potrzebuje chyba całkiem nowego monetaryzmu, ale zyska się trochę czasu.

Gruntowne zmiany muszą nastąpić w oparciu o porozumienie światowe, a tutaj nie ma zgody i to jest problem, nawet ciekawy problem. Dlatego jest potrzebna ta świadomość i większa aktywność społeczna..

Twoje skojarzenie z Żydami jako kozłami ofiarnymi pewnych zupełnie podobnych patologii jest trafne, ale czy w związku z tym możemy być bierni i spokojnie oczekiwać "neoliberalnego raju" zgodnie z moim opisem ? Jeśli problem odżegnamy określeniem "teoria spiskowa" to nie załatwimy niczego, a on się rozwinie dalej jako walka klas, lub walka wyzyskiwanych z wyzyskiwaczami, albo po prostu jako totalny anarchizm.

Wiem, że słowo neoliberalizm jest często nadużywane i niekiedy przyprawia już o mdłości, ale co w takim razie, może lepiej mówić o patologiach rozwiniętego kapitalizmu ? E.Luttwak opisuje to jako turbokapitalizm. Mnie się ta nazwa niezbyt podoba, bo sugeruje w pewnym sensie postęp. Nazwa mniej istotna, ważne żeby wiedzieć co jest grane i o co chodzi w tej grze.
Do tego potrzebna jest aktywność intelektualna i polityczna na każdym szczeblu drabiny społecznej. W końcu to nasze (Wasze) życie i świat więc trzeba samemu posprzątać. W każdym razie na Allaha bym nie liczył .
Rosa L. (625 punktów)
Moim zdaniem, cały pański tekst powinien być opublikowany na Racjonaliście, jako artykuł.

Bardzo dobry artykuł.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Bardzo dobry artykuł.
Serdeczne dzięki za miłe słowo.
Cieszę się także z ogólnie pozytywnego odbioru mojego tekstu, wczoraj skończyłem opróżniać swoją skrzynkę mailową, która się prawie już zatkała od powiadomień i postów.
Świadczy to o tym, że wiele osób ma podobne odczucia co do sytuacji ekonomicznej w skali makro i pewnie podobne skojarzenia.
Celem moim było zwrócenie uwagi na pewne charakterystyczne zjawiska i tendencje w naszej rzeczywistości i chyba to się udało. Społeczeństwu potrzebna jest świadomość tego co się wokół odgrywa, potrzebna jest refleksja i aktywność obywatelska. Pozwoli to przezwyciężyć marazm i rezygnację jaką dzisiaj widać wśród ludzi.
Pozdrawiam!

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365