 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2012 22:09 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pomysł na "piracenie"
8 na 8 | Wydawcy muzyki, filmów, książek, gier komputerowych wpadają na coraz to nowe pomysły, których celem jest ściganie i karanie użytkowników tzw. "piratów", czyli nielegalnych kopii/"zripowanych" wersji legalnych wydań.
Co i raz dostajemy informację, że na kogoś tam nałożono karę finansową np. w wysokości X milionów dolarów za to, że na dysku jego komputera znaleziono Y plików w formacie mp3 (przy czym X>>Y), albo że komuś zarekwirowano sprzęt komputerowy, bo skorzystał z sieci "torrent".
Jednocześnie dowiadujemy się, że np. zespół muzyczny X (na pewno nie Metallica) udostępnił swoje najnowsze dzieło w postaci darmowych plików mp3, albo że producent filmu Z zamieścił w internecie ów film do pobrania za darmo.
Czyli mamy do czynienia z dwiema, kompletnie przeciwstawnymi politykami wydawców: - pierwsza za wszelką cenę dąży do ograniczenia liczby odbiorców swoich produktów, ścigając tych, którzy są nimi zainteresowani, ale nie chcą korzystać z oficjalnych kanałów dystrybucji, - druga podąża za duchem czasów i korzysta z możliwości, jakie daje współczesna technologia i kultura.
Dla zwolenników pierwszej opcji mam propozycje: Zamiast ścigać posiadaczy plików mp3 "zripowanych" z płyt CD/DVD, które wydajecie, sami publikujcie pliki mp3 dostępne za darmo. Nic na tym nie stracicie, bo a) nie będziecie wydawać kasy na ściganie "piratów", b) zareklamujecie swój produkt, zachęcając do jego zakupu.
Wydawcom gier/programów komputerowych proponuję - powróćcie do zwyczaju publikowania wersji demonstracyjnych. Swego czasu niemal każda gra/program była publikowana w wersji "demo" lub "shareware", dzięki czemu ewentualny nabywca wersji "pełnej" miał okazję zdecydować czy zechce ją kupić. Obecnie "dema" gier/programów stanowią rzadkość, a tym samym automatycznie zachęcają do pobierania "ripów". A może rozsądnie byłoby rozważyć publikację w internecie darmowej wersji, która wyświetla reklamy? To przecież już standard w przypadku gier/programów wydawanych na smartfony z Androidem.
Wydawcom filmów proponuję to samo, co wydawcom gier/programów - publikujcie darmowe wersje zawierające reklamy. Przecież już istnieje zjawisko dołączania płyt z filem do gazet/czasopism w wersji z reklamami. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | >Dla zwolenników pierwszej opcji mam propozycje: >Zamiast ścigać posiadaczy plików mp3 "zripowanych" z płyt CD/DVD, które wydajecie, sami publikujcie >pliki mp3 dostępne za darmo. Nic na tym nie stracicie, bo a) nie będziecie wydawać kasy na ściganie >"piratów", b) zareklamujecie swój produkt, zachęcając do jego zakupu.
To wcale nie jest takie oczywiste. Jeśli pliki mp3 byłyby za darmo, to (a) się zgadza, ale (b) już niekoniecznie. Większość ludzi nie kupi w innym formacie muzyki, którą w mp3 ma za darmo. Dlaczego? Bo nie słyszą różnicy. Uprzedzę od razu - nie jestem audiofilem, ale słucham muzyki na w miarę przyzwoitym sprzęcie (nie dyskryminuję tranzystorów, lecz przekonałem się do lampy). Jeśli coś mi się spodoba, to często kupuję płytę CD, ponieważ chcę mieć większą przyjemność z brzmienia, a poza tym najczęściej są to niezbyt znani muzycy, więc płacąc za ich twórczość, zwiększam szansę na to, że wydadzą kolejne płyty. Niestety, słyszę i widzę, na czym ludzie słuchają (nie wnikam czego, każdy lubi coś innego). Pomijając fakt, że wielu ludzi słucha z różnych odtwarzaczy i telefonów z byle jakimi słuchawkami, to ci, którzy słuchają w domu, zwykle mają sprzęt, na którym mp3 i płyta CD brzmi prawie tak samo. W którym momencie ma powstać motywacja do zakupu lepszego formatu? _
|
|
 | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jeśli coś mi się spodoba, to często kupuję płytę CD, ponieważ chcę mieć większą przyjemność z brzmienia Nie chodzi tylko o jakość brzmienia, choć ten fakt wydawcy mogliby też podnosić zachęcając do zakupu płyt CD. Chodzi przede wszystkim o wspierania wykonawców, a nie wydawców, którzy po prostu żerują na tych pierwszych.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
|  | 2 na 2 | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | >Chodzi przede wszystkim o wspierania wykonawców, a nie wydawców, którzy po prostu żerują na tych pierwszych.
Podpisuję się pod tym. Ja od jakiegoś czasu preferuję następujący tok postępowania: -mam swoje ulubione kapelki (głównie wszelkiej maści metal rodem ze Skandynawii) i jak tylko widzę, że coś nowego wydali to szukam próbek na YouTube albo Pirate Bay. -jeśli muza mile połechce moje uszy to nawiązuję osobisty kontakt z zapytaniem czy jest możliwość kupna bezpośrednio od nich przez na przykład PayPal. Zwykle taka możliwość jest. -nie jestem audiofilem, więc jak już płytę otrzymuję to ją ripuję, bo nie chcę ryzykować zniszczenia oryginału, kiedy wiem z całą pewnością że muza zostanie odtworzona wiele razy.
Nie oszukujmy się, PayPal wychodzi drożej niż w sklepie, ale jest jedna ogromna różnica. Kupując bezpośrednio od zespołu płacę im 100% za ich robotę. Kupując w sklepie wiem, że zespół dostanie z tego egzemplarza najwyżej 5%. Bywa że nie dostaje nic, "cieszcie się że w ogóle wydaliśmy i dajemy reklamę".
|
|
 | | nm123 (423 punktów) | No i nie można zapominać o opakowaniu  Z TPB można zassać co najwyżej screena.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | Nic nie wiem o mp3 ale AAC w formacie iTunes Plus odpowiednio masterowane pod kątem kompresji w tym formacie jest zasadniczo nie odróżnialne od muzyki zapisanej w jakości CD niezależnie od sprzętu na jakim się ją odtwarza.
|
|
|  | 1 na 1 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | Nie chciałbym niepotrzebnie robić wątku pobocznego, ale muszę lekko się nie zgodzić. AAC jest formatem stratnej kompresji, więc różni się od bezstratnego zapisu i niektóre uszy na dobrym sprzęcie to słyszą (nie wiem, czy moje, ale wiele takich znam). Oczywiście, wszystko to jest bardzo subiektywne. Inna sprawa, że zamiast np. AAC, lepiej korzystać z bezstratnych formatów kompresji, np. FLAC lub APE. _
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nie chciałbym niepotrzebnie robić wątku pobocznego, ale muszę lekko się nie zgodzić. AAC jest formatem stratnej kompresji, więc różni się od bezstratnego zapisu
No przecież CD też nie jest zapisem bezstratnym per se. Płyty CD zawierają pliki 16-bit 44.1kHz tworzone zwykle z oryginałów 24-bit 96kHz. Owszem, kompresja w AAC jest stratna (CD w ogóle nie stosuje kompresji), ale na tym polega sztuczka, że algorytmy ją "ukrywają" przed narządem słuchowym.
|
|
| | |  | | wacus47 (666 punktów) | >>Nie chciałbym niepotrzebnie robić wątku pobocznego, ale muszę lekko się nie zgodzić. AAC jest formatem stratnej kompresji, więc różni się od bezstratnego zapisu >No przecież CD też nie jest zapisem bezstratnym per se. Płyty CD zawierają pliki 16-bit 44.1kHz tworzone zwykle z oryginałów 24-bit 96kHz. Owszem, kompresja w AAC jest stratna (CD w ogóle nie stosuje kompresji), ale na tym polega sztuczka, że algorytmy ją "ukrywają" przed narządem słuchowym. >
Najpierw należałoby zacząc od powiedzenia o jak dużej kompresji mówimy. Z reguły mamy do czynienia z plikami AAC o próbkowaniu 128kpbs co jest odpowiednikiem 192kpbs przy mp3. Ta liczba nie jest przypadkowa - Przy tej częstości próbkowania plik staje się dla większości ludzi przezroczysty tj. nie odróżnialny od pliku zapisanego w formacie bezstratnym. Dużo zależy od warunków odsłuchu - słuchając muzyki na zwykłym ipodzie ze stockowymi słuchawkami wystarczający będzie rzeczywiście plik AAC 128 kpbs (lub mp3 192 kpbs). Jednak na średniej klasy sprzęcie hifi różnica między skompresowanym plikiem a CD jest słyszalna dla laika.
|
|
 | 2 na 2 | emilpromil (184 punktów) | >To wcale nie jest takie oczywiste. Jeśli pliki mp3 byłyby za darmo, to (a) się zgadza, ale (b) już niekoniecznie. Większość ludzi nie kupi w innym formacie muzyki, którą w mp3 ma za darmo. Dlaczego? Bo nie słyszą różnicy.którym mp3 i płyta CD brzmi prawie tak samo. W którym momencie ma powstać motywacja do zakupu lepszego formatu? >
mp3 w kiepskiej jakości za darmo są w teledyskach na tubie którymi większość zespołów promuje nowe płyty.
Ale gdzie w Polsce można kupić piosenki mp3 w porządnej jakości? (jakieś itunes czy coś ?)
Płyt CD nie kupie bo nie mam w czym odtwarzać i nie mam gdzie fizycznie trzymać, jeśli chodzi o jakość to FLAC a nawet stratne ogg z próbkowaniem 96kHz/24bit jest znacznie lepsze od 16bitowego CD.
Gdzie w Polsce można kupić książki (PDF i audiobooki) , zwłaszcza literaturę fachową? Gdzie można wypożyczyć on-line filmy w przyzwoitej jakości ?
Gry akurat kupuje oryginalne, bo z tym nie ma żadnych problemów (STEAM, itp.)
O dziwo wszystkie informacje o pozwach za piractwo dotyczą muzyki i filmów, Wytwórnie gier jakoś się nie palą do ścigania piratów.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Ale gdzie w Polsce można kupić piosenki mp3 w porządnej jakości? (jakieś itunes czy coś ?)
Tak, w iTunes, i nie mp3, tylko AAC
|
|
2 na 2 | Marszalik (733 punktów) | świat się zmienia, niestety dopiero zaczynamy łapać, w jakim kierunku te zmiany lecą. Aktualnie istnieje wiele ciekawych miejsc, gdzie owe dwie grupy dostają po kawałku ciasteczka równocześnie. W muzyce jest to na przykład strona www.grooveshark.com - w pełni legalna, pozwalająca słuchać dowolnej muzyki za darmo. W jaki sposób zarabiają na licencje? Nie jestem pewien, reklamy, opłaty za promocje nowych płyt i mało znanych zespołów? Ważne, że działa. Wilk syty, owca cała  W grach komputerowych deweloperzy dorobili się już metod pozwalających im wyeliminować w 99% piractwo. Nie ma sensu się tu nad tym rozpisywać. Tutaj problem jest mocno nadmuchany, jak inaczej wyjaśnić, że gra, której przejście zajmuje ok. 8h (co jest 3-4x mniejsze od "standardu") była jakiś czas temu wydana za 250zł i nadal była hitem sprzedażowym? Dodatkowo, chciałbym też zwrócić uwagę na niesamowicie ciekawy serwis www.kickstarter.com . Strona daje możliwość poszukiwania finansowania na konkretne projekty. Odbywa się to w ten sposób, że dana osoba/firma ustawia sobie za cel uzbierania XXX dolarów, i liczy na donacje od użytkowników. W zamian za wsparcie, zależnie od oddanej kwoty, można otrzymać np. gotowy produkt po ukończeniu pracy, oraz inne ciekawe rzeczy. Wbrew pozorom, to działa! Wystarczy zerknąć tutaj: www.kickst(*)scover/most-funded?ref=sidebar- Na film animowany użytkownicy zdecydowali się dać 400 000 dolarów - Na wiele gier ponad 3 000 000 dolarów dla każdej... - Na produkcję albumu muzycznego ponad 1 000 000 dolarów. To działa, i mam wrażenie, że będzie przyszłością dzisiejszej sztuki. W ten sposób producenci/artyści/wizjonerzy mają szanse dostać fundusze bezpośrednio od zainteresowanych. W tej chwili standardem jest, że zanim coś trafi do produkcji, trzeba znaleźć inwestora, przekonać, że na tym zarobi i nagiąć wizję do tego, co każą zmienić jego ekonomiści. Na powyższej stronie zupełnie tego unikamy. Ok... dość, bo jeszcze wyjdzie, że ja tu reklamuje ten serwis;P Chodziło mi o to, że jeśli produkcja muzyki/gry/filmu będzie z góry opłacona przez zainteresowanych - piractwo nie ma gdzie zaistnieć. Ps: Gry nadal często mają wersje demo.
|
|
 | | Artaso (380 punktów) | >W grach komputerowych deweloperzy dorobili się już metod pozwalających im wyeliminować w 99% piractwo. Nie ma sensu się tu nad tym rozpisywać.
Hm? I jakie to metody, bo ja na chwile obecna kojarze w sumie jedna gre, ktora (jeszcze) nie zostala scrackowana?
Chyba, ze masz na mysli, ze spora czesc developerow poszla po rozum do glowy i zamiast traktowac konsumentow swoich produktow jak wrogow (vide Ubisoft) zaczeli korzystac z bardziej ludzkich metod sprzedazy (np. gog.com).
|
|
|  | 6 na 6 | Marszalik (733 punktów) | Wiele gier w dzisiejszych czasach wymaga aktywnego dostępu do internetu, aby w ogóle dało się grać. Są to na przykład wszystkie gry "MMO", myślę, że prawie bez wyjątku (oczywiście, niektóre są nawet darmowe, i bazują na dochodzie z reklam lub mini tranzakcji np. za 1zł kup sobie płonący miecz;P).
Jest też grupa gier pomiędzy. Tutaj akurat przoduje jedna firma - Blizzard. Aby zagrać - należy mieć konto internetowe, które wyklucza z zabawy piratów. Kiedyś może będą w stanie to obejść, ale to jest wyczyn praktycznie równy stworzeniu mechaniki do osobnej gry (a jakość i tak będzie o wiele słabsza).
Na konsoli PS3 także piractwo praktycznie nie istnieje. Słyszałem gdzieś, że od niedawna istnieje możliwość zrobienia "przeróbki" konsoli, pozwalającej na piracenie, jednak to raczej już w tej chwili dużo nie zmieni. Platforma PS3 od startu bazowała na oryginałach gier (często 2-3x droższych niż na komputer PC) i nadal jest równie popularna co jej konkurencja.
Jest jeszcze jeden sposób, ale o tym pisał twórca tematu. Można po prostu zrobić grę darmową, i zarabiać na donacjach/reklamach/mini transakcjach. Tak mamy na przykład w grach przeglądarkowych, jak plemiona, czy quakelive.
Ogólnie tendencja kieruje rynek gier w stronę przymusowego połączenia z internetem podczas grania. W bardziej technicznym języku - jeśli mechanika i wszystkie obliczenia robione są na serwerze u producenta, klient, czyli użytkownik z zainstalowaną grą, nie będzie w stanie jej scrackować, bo po prostu nie będzie czego. Zadaniem gry u użytkownika jest tylko wysyłać i przyjmować informacje z serwera, jednocześnie składając w całość świat z pozyskanych danych. Do momentu, aż "hackerzy" nie włamią się do serwera firmy i nie wykradną aplikacji serwerowej, lub nie przejdą żmudnego procesu tworzenia takowej od zera, żaden crack działać nie będzie.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > składając w całość świat z pozyskanych danych. Do momentu, aż "hackerzy" nie włamią się do serwera firmy i nie wykradną aplikacji serwerowej, lub nie przejdą żmudnego procesu tworzenia takowej od zera, żaden crack działać nie będzie.
Chyba masz rację. Przyszłość pirackich gier nie wygląda dobrze. Nie da się przed nielegalnym kopiowaniem ochronić filmów, muzyki lub książek. Wszystko co jest powtarzalne i daje się wyświetlić na monitorze lub odsłuchać, to można wiernie skopiować.
|
|
| |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Ogólnie tendencja kieruje rynek gier w stronę przymusowego połączenia z internetem podczas grania. W bardziej technicznym języku - jeśli mechanika i wszystkie obliczenia robione są na serwerze u producenta, klient, czyli użytkownik z zainstalowaną grą, nie będzie w stanie jej scrackować, bo po prostu nie będzie czego.? Przecież wystarczy postawić własny serwer, który robi to samo zamiast serwera producenta To jest bardzo powszechna praktyka.Nie da się zrobić gry, której nie da się scrackować. Chyba że postawimy serwer, na którym będzie nasza gra, a klient będzie się łączył zdalnie, żeby w nią grać. Ale to jeszcze nie jest wykonalne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | | Tohver (1287 punktów) | > Chyba że postawimy serwer, na którym będzie nasza gra, a klient będzie się łączył zdalnie, żeby w nią grać. Ale to jeszcze nie jest wykonalne.www.onlive.com/ - Im to powiedz
|
|
| | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Mam na myśli sytuację, w której jest to jedyna dostępna możliwość gry. Proszę sobie wyobrazić, że np. gramy tak w Diablo III. Trudno sobie wyobrazić serwer, który wytrzymałby taką liczbę kopii  Gra musiałaby zostać specjalnie napisana i serwer musiałby być dość potężny, żeby coś takiego uciągnąć. Nie mówiąc już o tym że obecne łącza temu nie sprzyjają.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>To jest bardzo powszechna praktyka.
Z tym, że jakość serwerów piracki jest nieporównana z "oryginalnymi". Właśnie to - jakość gier, sprawia, że Blizzard nie jest zbyt dotknięty piractwem i ma dosłownie dziesiątki milionów użytkowników gotowych płacić co miesiąc abonament.
|
|
| | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > >To jest bardzo powszechna praktyka.Z tym, że jakość serwerów piracki jest nieporównana z "oryginalnymi". Właśnie to - jakość gier, sprawia, że Blizzard nie jest zbyt dotknięty piractwem i ma dosłownie dziesiątki milionów użytkowników gotowych płacić co miesiąc abonament.Oczywiście. Pisałem również o tym w tym wątku w innym poście. Ludzie kupują gry (albo abonament na granie) ze względu na jakość świadczoną przez developerów. To była tylko moja replika odnośnie tezy, że wymagane połączenie z serwerem ukróca piractwo. Zawsze będą ludzie, którzy będą woleli pograć za darmo i dlatego trzyma się mnóstwo pirackich serwerów. Dla większości ludzi jednak zabawa w piracenie nie jest warta świeczki. I dlatego (o czym też pisałem niżej) producenci gier zmieniają docelową grupę swoich odbiorców na takich, którzy są gotowi zapłacić za spokojne granie 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | |  | | Marszalik (733 punktów) | Ja jednak jestem przekonany, że gry, które swoją wykonywalną część mają na serwerze właściciela, są mocno zabezpieczone przed piractwem. Powszechną praktyką jest "stawianie nieoficjalnych serwerów", które same w sobie są odpowiednikiem mapy GPS, na której brakuje wszystkiego innego - postaci fabularnych, zdarzeń itp. Tak jak napisałem, do momentu, aż takie dane nie zostaną wykradzione z serwerów właścicieli, wszystko co pozostaje "piratom" to ręczne odtwarzanie tego co być powinno. To już jest prawie tak, jakbyśmy piracili muzykę zapraszając do domu grupę grajków z ulicy. W takiej architekturze nie ma szans na inżynierię wsteczną, bo nie ma na czym jej stosować. Ta sama sytuacja co mechanika języka PHP.
Owszem, nie neguję, że są pirackie serwery, natomiast te, które są w stanie dorównać 40% jakości oryginału, pojawiają się po 5-10 latach od premiery.
Jeśli chodzi o konsole, to sytuacja inna jest tylko na playstation 3, gdzie piractwo nie było możliwe przez bardzo długi czasu (wydaje mi się, że ją złamali, ale nie śledziłem tego pewnego czasu). Nawet gdzieś widziałem "szokujące" statystyki, gdzie Polacy w większości wybierali właśnie tą konsolę, pomimo, że na konkurencji można odpalać ściągane z sieci gry.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Ja jednak jestem przekonany, że gry, które swoją wykonywalną część mają na serwerze właściciela, są mocno zabezpieczone przed piractwem.
Najlepiej przed piractwem zabezpiecza odpowiednia struktura systemu operacyjnego i "ekosystem" w jakim jest osadzony - vide Mac OS X i iOS zintegrowane z iCloud (w które trzeba wliczyć wszystkie applowskie sklepy: z aplikacjami, muzyką, filmami i ksiązkami). Takie połączenie może być na tyle wygodne i jednocześnie trudne do skrakowania dla przeciętnego usera, że nikomu praktycznie się nie chce.
|
|
| |  | | Artaso (380 punktów) | >Wiele gier w dzisiejszych czasach wymaga aktywnego dostępu do internetu, aby w ogóle dało się grać. Są to na przykład wszystkie gry "MMO", myślę, że prawie bez wyjątku
Istota MMO jest granie online, ale nawet w tak "scisle polaczonym" gatunku wiekszosc tytulow bez problemu jest crackowana. Do najpopularniejszych sa "prywatne serwery" (Warcraft), do mniej popularnych nie, ale to nie kwestia technologii zabezpieczen gry tylko utrzymania serwera majacego pomiescic duza ilosc osob. Wszystkie inne gry sa lamane, czesto jeszcze przed oficjalna premiera, vide ostatnio I am alive. Z gier singleplayer/coop jak na razie tylko Diablo 3 opiera sie, ale pod wzgledem technologicznym to jest wlasciwie MMO, wiec reverse engineering jest ponoc bardzo trudny.
Odnosnie tego aktywnego dostepu - na tym sie wlasnie chciwe korporacje w typie Ubisoftu najbardziej przejechaly, bo zniechecily tym idiotycznym pomyslem do siebie zwyklych zjadaczy chleba, co kupuja gre i oczekuja, ze bedzie dzialac. Nie slyszalem, ze ktokolwiek uzywajacy "nieoficjalnej" wersji np. nowego Anno mial jakiekolwiek problemy, natomiast ci, co kupili wersje sklepowe, mieli wszelkie powody zeby solidnie kurwic pod nosem, bo ich wersja mogla byc zainstalowana na 5 komputerach lacznie, czyli jak ktos zmienial karte graficzna - jedna mozliwosc instalacji mniej. Stad tez byl bojkot. I sie Ubisoft zreflektowal poniewczasie, bo teraz oficjalnie juz od DRM odchodza.
Ci madrzejsi ida konsumentom na reke i nie bawia sie w zadne cudaczne i w gruncie rzeczy bezsensowne zabezpieczenia. I raczej w tym kierunku wlasnie idzie rynek (przyklad moze dawac rodzinny CDP i jego GOG) + gry projektowane jako od razu darmowe i zarabiajace na mikrotransakcjach (nowe Tribes, DOTA, LoL, Smite, Path of Exile, Planetside 2 i cala kupa innych gier na horyzoncie).
BTW. Nie wiem dokladnie co odnosnie gier konsolowych (bo nie korzystam), ale wydaje mi sie, ze gry w nieoficjalnym obiegu maja sie bardzo dobrze. Przynajmniej patrzac na pozycje wypelniajace polki "wypozyczalni". Tak, czy siak generalna idea konsoli jest taka, ze sprzedajemy sprzet ponizej jego wartosci (stad niska cena samej maszynki) i odbijamy sobie na cenach gier (dlatego takie kosmiczne). I nawet na tak relatywnie "oficjalnym" rynku i tak sa glosy, ze odsprzedawanie uzywanych gier psuje zyski producentow. Paranoja do kwadratu.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Rozwiązaniem jest free to play. Poza tym powstaje coraz więcej gier casualowych przeznaczonych dla ludzi, którzy nie mają czasu na crackowanie. Jaka jest najlepiej sprzedająca się seria w historii? The Sims! Została scrackowana? Tak! Ale targetem są głównie kobiety, które preferują kupić pudełko zamiast robić dziwne rzeczy z komputerem. Dlatego teraz sprzedaje się gry z mikropłatnościami albo udostępnia we własnych marketach (iOS) dla posiadaczy kart kredytowych. Producenci gier zrozumieli, że najlepiej tworzyć produkcje dla ludzi w wieku, w którym ci mogą sobie pozwolić na zakup gry i jest to dla nich wygodniejsze niż szukanie cracków po sieci, zabawa i instalacje. Dlatego wszelkie nowe konsole sprzedaje się jako rodzinne i wzięcie mają takie rzeczy jak kinect, move, wii. Natomiast nowe gry typu Diablo III wymagają internetowej autoryzacji, przez co sprawiają grę na pirackich serwerach dużo mniej atrakcyjną. Podobnie WOW radzi sobie świetnie, zarabiając mnóstwo pieniędzy, mimo że pirackie serwery istnieją. Twórcy gier oferują tryb multiplayer, a obecnie bardzo rozwinięta sieć internetowa pozwala puszczać to przez ich serwery, to w połączeniu z brakiem trybów do rozgrywki LAN sprawia ich gry dużo bardziej atrakcyjne w porównaniu do pirackich wersji. Nie mówiąc już o tym jak świetne podejście do pirackich kopii zostało zaprezentowane w Wiedźminie 2 (który mimo że single player sprzedał się świetnie dzięki bardzo dobrej cenie i kampanii reklamowej). Gry są teraz dostępne również w sieci w dodatku z pewnymi udogodnieniami. Wystarczy spojrzeć na Origin od EA ze wszystkim co oferuje (przechowywanie kluczy i save'ów w chmurze). Producenci gier komputerowych/konsolowych/telefonowych korzystają z możliwości, które daje internet w dużo większym stopniu niż wideo/audio wytwórnie, co jest dużo lepsze dla klientów. Chociaż każdą grę na dowolną platformę można pobrać nielegalnie to tu jak widać developerzy radzą sobie świetnie elastycznie przystosowując swoje produkty do zmian jakie zachodzą na rynku. Inaczej jest w branży muzycznej, gdzie wytwórnie nie tworzą produktu, jedynie zarządzają prawem autorskim i na nim zarabiają. Na szczęście obecna technologia pozwala artystom ominąć wytwórnie i myślę, że pójdzie to w tę stronę 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Przyszłość należy do piratów. Sieci wymiany P2P będą oparte o technologie anonimizujące np TOR. Zawartość na komputerach użytkowników będzie szyfrowana. Serwery wymiany plików będą przeniesione do innych krajów lub rozproszone w sieci TOR.
Problem wynagradzania artystów może zostać rozwiązany przez legalizację dowolnej zawartości ściągniętej z P2P i płacenie abonamentu przez odbiorcę. Np płacisz 10 dolarów/miesiąc i oglądasz co chcesz. Przestajesz płacić i narażasz się na kontrolę oraz monitorowanie Twojego łącza. Tylko że w tym modelu wielkie wytwórnie nie zarobią, więc na razie usilnie bronią przestarzałych zasad.
|
|
 | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Sieci wymiany P2P będą oparte o technologie anonimizujące np TOR.Używałeś kiedyś TORa? Wiesz jak działa TOR? Wiesz jak działa p2p? Ściąganie ogromnych plików przez VPNy z trasowaniem cebulowym jest niemile widziane. Poza tym TOR nie jest nie do złamania. To zależy tylko od nakładów środków. Jak sobie tak sprzedajesz marihuanę to nikt Cię ścigać nie będzie, ale jak jesteś pedofilem to jak nie znajdą bezpośredniego exploita to znajdą w innym programie, którego używasz albo użyją socjotechniki. Jeśli torrenty przejdą na wyższe poziomy kryptograficzne to służby ścigania też. Są prostsze metody rozwiązywania takich problemów. Stawia się anonimowo serwer w państwie, które ma w szerokim poważaniu roszczenia jakichś amerykańskich wytwórni i po problemie. Dlatego powstają bardziej wyrafinowane metody walki z p2p. Firmy oferują blokowanie torrentów wytwórniom  no, bo po co pozywać i wydawać pieniądze na adwokatów jak można zapłacić znacznie mniej za zablokowanie torrentów?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Sieci wymiany P2P będą oparte o technologie anonimizujące np TOR.> Używałeś kiedyś TORa? Wiesz jak działa TOR? Wiesz jak działa p2p? Ściąganie ogromnych plików przez VPNy z trasowaniem cebulowym jest niemile widziane.Używałem i wiem, że działa tak wolno, jak popularny dawniej dostęp przez 0202122. Poczekamy kilka lat i przyspieszy. > Poza tym TOR nie jest nie do złamania. To zależy tylko od nakładów środków. Jak sobie tak sprzedajesz marihuanę to nikt Cię ścigać nie będzie, ale jak jesteś pedofilem to jak nie znajdą bezpośredniego exploita to znajdą w innym programie, którego używasz albo użyją socjotechniki.TOR nie został złamany. Można namierzyć użytkowników stosując analizę ruchu, ale żeby poznać treść musiałbyś po prostu postawić kilka tysięcy serwerów, żeby zwiększyć udział kontrolowanych maszyn w ogólnej puli. Opłaca się ścigać pedofili i dlatego zniknęło pierwsze forum na TORze. Nie opłaca się ścigać zwykłych ludzi ściągających mp3, bo dzieci policjantów też to robią. > Jeśli torrenty przejdą na wyższe poziomy kryptograficzne to służby ścigania też. Są prostsze metody rozwiązywania takich problemów. Stawia się anonimowo serwer w państwie, które ma w szerokim poważaniu roszczenia jakichś amerykańskich wytwórni i po problemie.Od minimum kilkunastu lat, kiedy to powstało P2P służby nie potrafią pokonać silnych zabezpieczeń kryptograficznych i nic nie wskazuje, żeby w dajacej się przewidzieć przyszłości im się udało. > Dlatego powstają bardziej wyrafinowane metody walki z p2p. Firmy oferują blokowanie torrentów wytwórniom no, bo po co pozywać i wydawać pieniądze na adwokatów jak można zapłacić znacznie mniej za zablokowanie torrentów?Jakie firmy i jakie wytwórnie? Byłem kiedyś we Włoszech i tam blokowana jest strona Pirate Bay. Zamiast niej widać stronę Guardia di Finanza ostrzegającą o nielegalności. Odpaliłem TORa i ominąłem to "zabezpieczenie"...
|
|
| |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Od minimum kilkunastu lat, kiedy to powstało P2P służby nie potrafią pokonać silnych zabezpieczeń kryptograficznych i nic nie wskazuje, żeby w dajacej się przewidzieć przyszłości im się udało.Oczywiście że potrafią. Po prostu prawdziwi informatycy się tak błahymi sprawami nie zajmują. To tak jakby wysłać antyterrorystów do bójki w podstawówce. > Jakie firmy i jakie wytwórnie? Byłem kiedyś we Włoszech i tam blokowana jest strona Pirate Bay. Zamiast niej widać stronę Guardia di Finanza ostrzegającą o nielegalności. Odpaliłem TORa i ominąłem to "zabezpieczenie"...Nie mówię o "blokowaniu strony". Niektórzy operatorzy blokują porty torrentów, żeby nie można z nich było korzystać. Ale tak ja pisałem o bardziej wyrafinowanej metodzie blokowania torrentów. Jakie firmy? Pirate Pay np.; dość słynna i finansowana przez całkiem poważne firmy (bo do takich chyba możemy zaliczyć Microsoft?). Ich technologia nie ma odcinać od p2p (co da się obejść tunelowaniem) ale zakłócać. A tak w ogóle to to już chyba działa całkiem, całkiem  Usługa ma działać tak, że np. WB wypuszcza Avengers na DVD, a Pirate Pay blokuje dvdrip w sieciach p2p. To że ktoś tam ciąga po sądach np. twórców Pirate Bay nie ma sensu skoro można ich usługę po prostu zakłócić.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Od minimum kilkunastu lat, kiedy to powstało P2P służby nie potrafią pokonać silnych zabezpieczeń kryptograficznych i nic nie wskazuje, żeby w dajacej się przewidzieć przyszłości im się udało.> Oczywiście że potrafią. Po prostu prawdziwi informatycy się tak błahymi sprawami nie zajmują. To tak jakby wysłać antyterrorystów do bójki w podstawówce.Możesz podać przykład złamania silnych zabezpieczeń? Interesuję się tymi sprawami i jedyne "złamania" to po prostu hasła beztrosko przyklejone koło monitora (LPR ostatnio) albo słabe hasła. Nie złamano silnej kryptografii. > >Jakie firmy i jakie wytwórnie? Byłem kiedyś we Włoszech i tam blokowana jest strona Pirate Bay. Zamiast niej widać stronę Guardia di Finanza ostrzegającą o nielegalności. Odpaliłem TORa i ominąłem to "zabezpieczenie"...> Nie mówię o "blokowaniu strony". Niektórzy operatorzy blokują porty torrentów, żeby nie można z nich było korzystać.Sam jestem takim operatorem, kiedyś blokowałem i świetnie wiem jak prosto takie blokady obejść. Wyższą szkołą jest analiza pakietów i kierowanie ruchu wg tego, ale to też można obejść. > Ale tak ja pisałem o bardziej wyrafinowanej metodzie blokowania torrentów. Jakie firmy? Pirate Pay np.; dość słynna i finansowana przez całkiem poważne firmy (bo do takich chyba możemy zaliczyć Microsoft?). Ich technologia nie ma odcinać od p2p (co da się obejść tunelowaniem) ale zakłócać. A tak w ogóle to to już chyba działa całkiem, całkiem  Jaka technologia? Jak przy pomocy Microsoftu chcesz zakłócić wymianę pliku pomiędzy mną i moim sąsiadem? > Usługa ma działać tak, że np. WB wypuszcza Avengers na DVD, a Pirate Pay blokuje dvdrip w sieciach p2p.> To że ktoś tam ciąga po sądach np. twórców Pirate Bay nie ma sensu skoro można ich usługę po prostu zakłócić.Nie wiem o czym piszesz. Pirate Bay nie zajmuje się blokowaniem ani nieblokowaniem. Tylko udostępnia informację skąd można dany plik ściągnąć, a ściągasz już od kogoś zupełnie innego, bez pośrednictwa (a więc bez możliwości blokowania) Pirate Bay. Mało tego - można udostępnić dowolny plik na torrencie bez użycia Pirate Bay, a np korzystając z list mailingowych czy forów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Możesz podać przykład złamania silnych zabezpieczeń? Interesuję się tymi sprawami i jedyne "złamania" to po prostu hasła beztrosko przyklejone koło monitora (LPR ostatnio) albo słabe hasła. Nie złamano silnej kryptografii.Brute force jest najprostszym. Poza tym istnieje wiele ataków z użyciem socjotechniki, fizycznych (np. cold boot) i z użyciem exploitów innego oprogramowania. To że jak sobie dysk z muzyką zaszyfrujesz i hasła nie zgadną (bo masz miliard znakowe, nie słownikowe) to nie znaczy, że nie zaprzęgną potężnego sprzętu, kiedy zamiast muzyki masz tam informacje, którymi interesuje się ABW. Jest wiele przeróżnych forma ataków "watering hole", "man in the middle"... Przykładów można mnożyć. Jak się chce to się wszystko złamie tylko motywacja musi być sensowna! Jak to pisał Mitnick "Łamałem ludzi nie hasła". Najlepsza kryptografia zawodzi, kiedy używa jej człowiek. > Jaka technologia? Jak przy pomocy Microsoftu chcesz zakłócić wymianę pliku pomiędzy mną i moim sąsiadem?> Nie wiem o czym piszesz. Pirate Bay nie zajmuje się blokowaniem ani nieblokowaniem. Tylko udostępnia informację skąd można dany plik ściągnąć, a ściągasz już od kogoś zupełnie innego, bez pośrednictwa (a więc bez możliwości blokowania) Pirate Bay. Mało tego - można udostępnić dowolny plik na torrencie bez użycia Pirate Bay, a np korzystając z list mailingowych czy forów.Pisałem o Pirate Pay, na którego rozwój wyłożył Microsoft. Widać nie siedzisz w temacie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | |  | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Możesz podać przykład złamania silnych zabezpieczeń? Interesuję się tymi sprawami i jedyne "złamania" to po prostu hasła beztrosko przyklejone koło monitora (LPR ostatnio) albo słabe hasła. Nie złamano silnej kryptografii.> Brute force jest najprostszym. Poza tym istnieje wiele ataków z użyciem socjotechniki, fizycznych (np. cold boot) i z użyciem exploitów innego oprogramowania. To że jak sobie dysk z muzyką zaszyfrujesz i hasła nie zgadną (bo masz miliard znakowe, nie słownikowe) to nie znaczy, że nie zaprzęgną potężnego sprzętu, kiedy zamiast muzyki masz tam informacje, którymi interesuje się ABW.Metody, które podałeś nie są przykładami złamania silnych zabezpieczeń, tylko przykładami ich złej implementacji. Postulowane przez Ciebie zaprzęganie potężnego sprzętu obnaża tylko nieznajomość mocy obliczeniowej komputera niezbędnej do złamania dłuższych kluczy. Wierzysz w mit możliwości ABW i służb. To tylko Twoja wiara. > Jest wiele przeróżnych forma ataków "watering hole", "man in the middle"... Przykładów można mnożyć. Jak się chce to się wszystko złamie tylko motywacja musi być sensowna!Tak, ale to są złe implementacje lub nabranie się na sztuczkę i oddanie hasła. > Jak to pisał Mitnick "Łamałem ludzi nie hasła". Najlepsza kryptografia zawodzi, kiedy używa jej człowiek.> >Jaka technologia? Jak przy pomocy Microsoftu chcesz zakłócić wymianę pliku pomiędzy mną i moim sąsiadem?> >Nie wiem o czym piszesz. Pirate Bay nie zajmuje się blokowaniem ani nieblokowaniem. Tylko udostępnia informację skąd można dany plik ściągnąć, a ściągasz już od kogoś zupełnie innego, bez pośrednictwa (a więc bez możliwości blokowania) Pirate Bay. Mało tego - można udostępnić dowolny plik na torrencie bez użycia Pirate Bay, a np korzystając z list mailingowych czy forów.> Pisałem o Pirate Pay, na którego rozwój wyłożył Microsoft.> Widać nie siedzisz w temacie.U mnie wszystko działa jak dawniej. Nie słyszałem żeby komuś się pogorszyło działanie torrentów itp. Z tego co wiem, to musiałby tą technologię zastosować mój dostawca internetu, co naraziłoby go na stratę klienta lub odszkodowanie. Możesz podać przykład popularnego programu lub filmu, który dzięki niej jest niemożliwy do ściągnięcia? Chętnie to sprawdzę.
|
|
| | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Metody, które podałeś nie są przykładami złamania silnych zabezpieczeń, tylko przykładami ich złej implementacji.
Nie są przykładami złej implementacji, tylko przykładami łamania super zabezpieczeń, omijając te zabezpieczenia. Mój przekaz jest prosty: niezależnie od użytej metody jak zajdziesz służbom bardzo za skórę to Cię znajdą. Tylko musi się opłacać użyć przeciw Tobie takich środków.
>Postulowane przez Ciebie zaprzęganie potężnego sprzętu obnaża tylko nieznajomość mocy obliczeniowej komputera niezbędnej do złamania dłuższych kluczy. >Wierzysz w mit możliwości ABW i służb. To tylko Twoja wiara.
Chyba nigdy nie programowałeś np. na CUDA i nie wiesz co klastry wyposażone w kilka albo kilkaset takich kart potrafią zrobić. Jak ABW by bardzo chciało to by złamało zaszyfrowane dyski i hashe. Jak mówię, wszystko zależy od użytych środków.
>Tak, ale to są złe implementacje lub nabranie się na sztuczkę i oddanie hasła.
I tak się łamie najlepszą kryptografię. O tym cały czas piszę.
>U mnie wszystko działa jak dawniej. Nie słyszałem żeby komuś się pogorszyło działanie torrentów itp. Z tego co wiem, to musiałby tą technologię zastosować mój dostawca internetu, co naraziłoby go na stratę klienta lub odszkodowanie. >Możesz podać przykład popularnego programu lub filmu, który dzięki niej jest niemożliwy do ściągnięcia? Chętnie to sprawdzę.
Twój dostawca internetu? No, nie bardzo. Zasadza działania jest tu nowa i kontrowersyjna, i z wiadomych względów nikt się nie chwali jak to dokładnie ma działać. Skoro przeczytałeś uważnie wszystko co google ma do powiedzenia na ten temat to wiesz, że autorzy chwalą się, że pierwsze próby dla Disneya i Sony zakończyły się sukcesem.
To nie jest jeszcze tak popularne, co nie znaczy, że przyszłość do tego nie należy. Warto jednak uważnie obserwować temat.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Nie są przykładami złej implementacji, tylko przykładami łamania super zabezpieczeń, omijając te zabezpieczenia. Mój przekaz jest prosty: niezależnie od użytej metody jak zajdziesz służbom bardzo za skórę to Cię znajdą. Tylko musi się opłacać użyć przeciw Tobie takich środków.
Mylisz się. Te zabezpieczenia nie zostały złamane. Hasło zostało na skutek podstępu oddane bez ich łamania, lub było przyklejone na kartce do monitora (zapisane otwartym tekstem gdzieś na dysku). To nie jest złamanie zabezpieczeń. Tak samo jak wejście do zamkniętego domu używając klucza schowanego pod wycieraczką nie jest złamaniem zabezpieczeń zamka. Łamanie zabezpieczeń torturami potwierdza słabość człowieka, a nie zabezpieczeń. Nie ma możliwości odszyfrowania danych zaszyfrowanych silnym kluczem po jego usunięciu (eliminując w ten sposób czynnik ludzki).
>>Wierzysz w mit możliwości ABW i służb. To tylko Twoja wiara. >Chyba nigdy nie programowałeś np. na CUDA i nie wiesz co klastry wyposażone w kilka albo kilkaset takich kart potrafią zrobić. Jak ABW by bardzo chciało to by złamało zaszyfrowane dyski i hashe. Jak mówię, wszystko zależy od użytych środków.
Ty ciągle nie rozumiesz o jak wielkie liczby tu chodzi. Takie klastry musiałyby pracować miliony lat, żeby złamać hasło. Nie uzasadniaj mitów swoją niewiedzą.
>>Tak, ale to są złe implementacje lub nabranie się na sztuczkę i oddanie hasła. >I tak się łamie najlepszą kryptografię. O tym cały czas piszę.
Po skasowaniu hasła (klucza) ten sposób nie działa.
>Twój dostawca internetu? No, nie bardzo. Zasadza działania jest tu nowa i kontrowersyjna, i z wiadomych względów nikt się nie chwali jak to dokładnie ma działać. Skoro przeczytałeś uważnie wszystko co google ma do powiedzenia na ten temat to wiesz, że autorzy chwalą się, że pierwsze próby dla Disneya i Sony zakończyły się sukcesem.
Jeszcze raz powtórzę: podaj przykład popularnego pliku (film, program), którego nie można przez to mityczne zabezpieczenie ściągnąć. Konkrety proszę, a nie przechwałki z folderu reklamowego.
>To nie jest jeszcze tak popularne, co nie znaczy, że przyszłość do tego nie należy. Warto jednak uważnie obserwować temat.
To nie tak, że to jest niepopularne. To jak na razie istnieje tylko w materiałach propagandowych firm, które próbują to sprzedać. Jak tylko metoda się upowszechni i zacznie być zauważalna, to zostanie złamana. Jej dotychczasowe niezłamanie jest skutkiem jej nieobecności.
|
|
| | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Widzę że ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
Ja Ci chciałem uświadomić, że anonimowe pobieranie z p2p np. przez TORa to pomysł z kosmosu, to Ty się uczepiłeś, że napisałem, iż można złamać np. brute forcem w przypadkach, kiedy metody obejścia zabezpieczeń zawiodą.
Cały czas skupiasz się tylko na tym jak silne są metody kryptograficzne, zapominając o tym jak można je obejść. Tak, nie jest to łamanie kryptografii, ale jest to tak czy inaczej obchodzenie tych zabezpieczeń. Na tym polega hacking. I mimo tej cudownej kryptografii nie jest ona ogólnodostępna, słabe hashe łamie się codziennie (ludzie oferują to za BTC), a większość ludzi i tak nie potrafi ustawić silnych haseł.
Nie siedzisz w temacie bo nie miałeś najmniejszego pojęcia o działalności Pirate Pay, chociaż wszystkie tematyczne strony o tym piszą, a był to przykład z mojej strony wyrafinowanych technologii jakie powstają. Nigdzie nie napisałem, że to działa.
Jesteś osobą, która musi mieć ostatnie zdanie i uporczywie próbujesz łapać za słowa. Nie widzę nawet sensu szukać dla Ciebie w Google przykładów łamania zaszyfrowanych dysków, czy silnych hashy albo jak namierzyć kogoś kto korzysta z TORa bo jak widzę ta dyskusja dla Ciebie jest jednostronna. Święcie wierzysz że korzystasz z super bezpiecznych technologii i ja nie mam zamiaru Ci tej wiary odbierać. I mam tylko nadzieję, że Cię nigdy nie zawiedzie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Widzę że ta rozmowa do niczego nie prowadzi. >Ja Ci chciałem uświadomić, że anonimowe pobieranie z p2p np. przez TORa to pomysł z kosmosu, to Ty się uczepiłeś, że napisałem, iż można złamać np. brute forcem w przypadkach, kiedy metody obejścia zabezpieczeń zawiodą.
To nie pomysł z kosmosu. Ja nie próbowałem, ale są tacy co próbowali i to działa. Wolno, ale działa. Internet też kiedyś działał wolno. Poczekamy, to przyspiesz i TOR.
>Cały czas skupiasz się tylko na tym jak silne są metody kryptograficzne, zapominając o tym jak można je obejść. Tak, nie jest to łamanie kryptografii, ale jest to tak czy inaczej obchodzenie tych zabezpieczeń. Na tym polega hacking. I mimo tej cudownej kryptografii nie jest ona ogólnodostępna, słabe hashe łamie się codziennie (ludzie oferują to za BTC), a większość ludzi i tak nie potrafi ustawić silnych haseł.
Znowu się mylisz. Silna kryptografia jest powszechnie dostępna od lat '90. To że ludzie nie zawsze ją stosują jest innym problemem. Kto chce, to stosuje działające rozwiązania, a inni tylko takie które poprawiają samopoczucie.
>Nie siedzisz w temacie bo nie miałeś najmniejszego pojęcia o działalności Pirate Pay, chociaż wszystkie tematyczne strony o tym piszą, a był to przykład z mojej strony wyrafinowanych technologii jakie powstają. Nigdzie nie napisałem, że to działa.
Może i nie siedzę, ale takich technologii było już wiele. Szkoda czasu na ich śledzenie, jeżeli wszystko działa. Te technologie "działają" tylko dlatego, że nie są powszechne i dlatego jeszcze nie złamane.
>Jesteś osobą, która musi mieć ostatnie zdanie i uporczywie próbujesz łapać za słowa. Nie widzę nawet sensu szukać dla Ciebie w Google przykładów łamania zaszyfrowanych dysków, czy silnych hashy albo jak namierzyć kogoś kto korzysta z TORa bo jak widzę ta dyskusja dla Ciebie jest jednostronna. Święcie wierzysz że korzystasz z super bezpiecznych technologii i ja nie mam zamiaru Ci tej wiary odbierać. I mam tylko nadzieję, że Cię nigdy nie zawiedzie.
Złamano 40 bitowe zabezpieczenia. Jednak od ubiegłego wieku jest dostępne PGP oferujące silną kryptografię. Używanie 40 bitowego klucza jest głupotą. TORa na razie nie można złamać. Namierzyć użytkowników można przez analizę ruchu, a poznać treść przez postawienie i kontrolę większości węzłów. Ty wierzysz w mit służb, co wszystko mogą. Uzasadniasz swoje wierzenia zarzutem że inni wierzą w siłę zabezpieczeń. Wiarę i brak wiedzy potwierdza nieznajomość relacji pomiędzy długością klucza, a ilością niezbędnych prób jego złamania, którą u siebie obnażyłeś. Udowodnij że zabezpieczenia złamano. Daj przykład.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Udowodnij że zabezpieczenia złamano. Daj przykład.> >Cały czas skupiasz się tylko na tym jak silne są metody kryptograficzne, zapominając o tym jak można je obejść.I tak w koło Macieju... Tu masz humorystyczny przykład jak ludzki czynnik zawiódł kryptografię.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > To że jak sobie dysk z muzyką zaszyfrujesz i hasła nie zgadną (bo masz miliard znakowe, nie słownikowe) to nie znaczy, że nie zaprzęgną potężnego sprzętu, kiedy zamiast muzyki masz tam informacje, którymi interesuje się ABW.
Obawiam się, że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak duża jest liczba 701 000 000 000.
|
|
| | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Obawiam się, że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak duża jest liczba 701 000 000 000.
Doskonale wiem, dlatego napisałem "miliard" żeby była to oczywista metafora (4 GB hasła są dość niewygodne).
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Obawiam się, że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak duża jest liczba 701 000 000 000. >Doskonale wiem, dlatego napisałem "miliard" żeby była to oczywista metafora (4 GB hasła są dość niewygodne).
Myślę że nie masz świadomości jak długość klucza przekłada się na ilość niezbędnych do jego złamania prób techniką brute force. Klucz nie musi mieć 4GB. Wystarczy kilka miliardów razy mniejszy. Pomyliłeś się o ok. 26 miliardów procent. Dokładnie to wystarczy 128 bitów. Tyle wystarczy za naszego życia. Możesz użyć 256 bitów, to wystarczy na dłużej.
Z drugiej strony klucz może mieć długość nawet kilku gigabajtów i być wygodny w użyciu. Zwłaszcza dotyczy to kluczy asymetrycznych, które muszą być znacznie dłuższe od symetrycznych przy tym samym poziomie zabezpieczeń. Wtedy używa się długiego klucza asymetrycznego lub symetrycznego do szyfrowania danych i krótkiego symetrycznego do szyfrowania tego pierwszego klucza.
|
|
| | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Żałuję że nie da się normalnie porozmawiać i czepiasz się jakichś mało ważnych szczegółów. 128 bitowe klucze dość prosto łamie się klastrami GPU już za naszego życia. Ja nie mam zamiaru w jakiś chory sposób bronić tu brute force. Bądźmy jednak szczerzy, że 128 bitowe klucze zabezpieczą hasło do systemu komputera osobistego, ale nie informacje bardzo wysokiej wagi. Tylko o 256 można powiedzieć, że raczej będą nie do złamania za naszego życia. > Z drugiej strony klucz może mieć długość nawet kilku gigabajtów i być wygodny w użyciu.Np. na serwerze Twojego dostawcy internetowego albo jakiegoś małego forum non-profit  Ja pisałem o ustawianiu takiego hasła. Wyobrażasz sobie kogoś kto wpisuje z klawiatury miliard znaków?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Żałuję że nie da się normalnie porozmawiać i czepiasz się jakichś mało ważnych szczegółów.> 128 bitowe klucze dość prosto łamie się klastrami GPU już za naszego życia. Ja nie mam zamiaru w jakiś chory sposób bronić tu brute force. Bądźmy jednak szczerzy, że 128 bitowe klucze zabezpieczą hasło do systemu komputera osobistego, ale nie informacje bardzo wysokiej wagi.128 bitowy AES jest oficjalnie uznawany za wystarczająco bezpieczny w dającej się przewidzieć przyszłości. Zaleca się 256 jako dający ekstra margines bezpieczeństwa. Pokaż źródło danych potwierdzających łatwe złamanie 128 bitowego klucza. Tylko nie pisz o tym, że wykradziono kartkę z zapisanym przez sekretarkę hasłem, które przykleiła do monitora. > Tylko o 256 można powiedzieć, że raczej będą nie do złamania za naszego życia.> >Z drugiej strony klucz może mieć długość nawet kilku gigabajtów i być wygodny w użyciu.> Np. na serwerze Twojego dostawcy internetowego albo jakiegoś małego forum non-profit Ja pisałem o ustawianiu takiego hasła. Wyobrażasz sobie kogoś kto wpisuje z klawiatury miliard znaków?I tak w kółko... Zrozum że mi jest naprawdę głupio tłumaczyć Ci na czym polega działanie krótkiego hasła z długim kluczem w pęku kluczy PGP lub nagłówku woluminu True Crypt. Chyba dam sobie spokój...
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Przyszłość należy do piratów.
E. Powiedz to developerom aplikacji na iOS.
>Sieci wymiany P2P będą oparte o technologie anonimizujące np TOR. Zawartość na komputerach użytkowników będzie szyfrowana.
A co za problem włączyć FileVault? Ja już od dawna mam wszystko szyfrowane - nie po to by ukrywać spiratowane treści, tylko gdyby ktoś ukradł jeden z moich komputerów (do czego wliczam zarówno swoje MacBooki jak i swoje iPody), mógłbym łatwo wymazać ich zawartość.
>Problem wynagradzania artystów może zostać rozwiązany przez legalizację dowolnej zawartości ściągniętej z P2P i płacenie abonamentu przez odbiorcę. Np płacisz 10 dolarów/miesiąc i oglądasz co chcesz.
Powiedz to HBO, które nigdy w takim modelu nie zarobiłoby na swoje produkcje.
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Przyszłość należy do piratów. >E. Powiedz to developerom aplikacji na iOS.
Cydia. Już są tam skrakowane wersje płatnych aplikacji. Kolega używa skrakowanego Endomondo Pro i podobno działa.
>>Sieci wymiany P2P będą oparte o technologie anonimizujące np TOR. Zawartość na komputerach użytkowników będzie szyfrowana. >A co za problem włączyć FileVault? Ja już od dawna mam wszystko szyfrowane - nie po to by ukrywać spiratowane treści, tylko gdyby ktoś ukradł jeden z moich komputerów (do czego wliczam zarówno swoje MacBooki jak i swoje iPody), mógłbym łatwo wymazać ich zawartość.
Nie masz dostępu do kluczy na FileVault i nie wiadomo czy na pewno nie ma do nich dostępu Apple, które może je wydać na żądanie organów. Ale oczywiście lepsze to niż nic. Za to backup na Time Machine jest nieszyfrowany, więc to i tak na nic.
>>Problem wynagradzania artystów może zostać rozwiązany przez legalizację dowolnej zawartości ściągniętej z P2P i płacenie abonamentu przez odbiorcę. Np płacisz 10 dolarów/miesiąc i oglądasz co chcesz. >Powiedz to HBO, które nigdy w takim modelu nie zarobiłoby na swoje produkcje.
Dostosują się lub upadną. Tak jak obecnie TVP.
|
|
| |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >>>Przyszłość należy do piratów. >>E. Powiedz to developerom aplikacji na iOS. >Cydia. Już są tam skrakowane wersje płatnych aplikacji. Kolega używa skrakowanego Endomondo Pro i podobno działa.
Mniej niż co 10ty iPhone jest po jailbreaku. Oznacza to, że ponad 90% urządzeń z iOS pobiera aplikacje tylko z oficjalnego Apple appstore. To raj dla developerów w tej chwili. I piszę to jako osoba programująca na Androida. Po prostu większość ludzi, którzy kupują iPhony (szczególnie wyłączając chińczyków i nastolatków) nie widzi najmniejszego sensu w jailbreaku, przy bardzo małych kosztach aplikacji.
>Dostosują się lub upadną. Tak jak obecnie TVP. HBO od bardzo długiego czasu się trzyma i raczej się utrzyma. Telewizje nowej generacji temu sprzyjają. Proszę też zauważyć ile trzymają się porno kanały. Toż to było od dawna w cyfrowej telewizji, a teraz też widać kanały dla dorosłych we wszystkich ofertach. A przecież pornografia jest na dostępna w internecie od samych jego początków, w sieciach p2p i na warezach. A jednak producenci branży pornograficznej się utrzymują. Może TVP powinna się uczyć od nich?
W dodatku nadmienię jeszcze, że HBO w przeciwieństwie do TVP produkuje seriale i puszcza filmy, które chcą oglądać ludzie na całym świecie. Porównywanie HBO do TVP, które mają zupełnie innych odbiorców i zupełnie inne modele biznesowe jest trochę nietrafne. Wydaje mi się, że HBO mimo wysokiego abonamentu nie musi czuć się zagrożone przez internet ze względu na swoją ofertę.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Cydia. Już są tam skrakowane wersje płatnych aplikacji. Kolega używa skrakowanego Endomondo Pro i podobno działa.
Tylko że praktycznie nikt tego nie używa. W sensie: naprawdę, procentowy udział userów crackujących swoje iPhony jest prawie żaden. Zresztą, to przekłada się na widoczne różnice w modelach biznesowych miedzy iOS i Androidem: na tego drugiego developerzy albo w ogóle nie robią swoich aplikacji (bo ponad 90% pobrań to piraci), albo robią wersje freemium czy ad-supported.
>Nie masz dostępu do kluczy na FileVault i nie wiadomo czy na pewno nie ma do nich dostępu Apple, które może je wydać na żądanie organów.
Eee, akurat dokładnie wiadomo - system sam się pyta czy chcemy zapisać awaryjne klucze na serwerze Apple w celu ewentualnego odzyskania.
>Ale oczywiście lepsze to niż nic. Za to backup na Time Machine jest nieszyfrowany, więc to i tak na nic.
To też jak sobie wybierzesz. TimeMachine zawsze miało opcję szyfrowania, a w OS X 10.8 system daje w ramach interfejsu graficznego (wcześniej było to z poziomu terminala) opcję szyfrowania dowolnego podłączonego woluminu przez prawoklik i odpowiednią pozycję menu.
>Dostosują się lub upadną.
Co to znaczy "dostosują się"? Poza tym, że znaczy "nie będzie fajnych seriali"?
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Tylko że praktycznie nikt tego nie używa. W sensie: naprawdę, procentowy udział userów crackujących swoje iPhony jest prawie żaden. Zresztą, to przekłada się na widoczne różnice w modelach biznesowych miedzy iOS i Androidem: na tego drugiego developerzy albo w ogóle nie robią swoich aplikacji (bo ponad 90% pobrań to piraci), albo robią wersje freemium czy ad-supported.
Ja też swojego iPhona nie skrakowałem. Na razie nie czuję takiej potrzeby. Większość aplikacji jest za darmo. Kilka kupiłem. Z tym że osoby mające większe potrzeby krakują i jest to banalnie proste. Wchodzi się na stronę i proces jest niemal automatyczny.
>>Nie masz dostępu do kluczy na FileVault i nie wiadomo czy na pewno nie ma do nich dostępu Apple, które może je wydać na żądanie organów. >Eee, akurat dokładnie wiadomo - system sam się pyta czy chcemy zapisać awaryjne klucze na serwerze Apple w celu ewentualnego odzyskania.
Pyta się, ale nie wiadomo jak jest naprawdę. System jest zamknięty. Najgorszym problemem jest to, że nie są one nigdzie zbackupowane. Powyższą informację otrzymałem po ponad tygodniu oczekiwania z oficjalnego supportu Apple. Oni sami zapytani przez telefon nie wiedzą jak to jest, nie wiedzą szefowie działu wsparcia i musieli moje zapytanie wysyłać zapewne za ocean.
>To też jak sobie wybierzesz. TimeMachine zawsze miało opcję szyfrowania, a w OS X 10.8 system daje w ramach interfejsu graficznego (wcześniej było to z poziomu terminala) opcję szyfrowania dowolnego podłączonego woluminu przez prawoklik i odpowiednią pozycję menu.
Wsparcie Apple odpowiedziało mi, że backup jest nieszyfrowany. Tzn hasło jest wymagane do dostępu, ale same dane nie są zaszyfrowane. Tak ze cały system jest dziurawy jak podarte pończochy.
>>Dostosują się lub upadną. >Co to znaczy "dostosują się"? Poza tym, że znaczy "nie będzie fajnych seriali"?
Dostosują się do zmiennych warunków rynkowych. Gdybym już teraz wiedział w jaki sposób, to nastąpi to byłbym nieprzyzwoicie bogaty.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Wsparcie Apple odpowiedziało mi, że backup jest nieszyfrowany. Tzn hasło jest wymagane do dostępu, ale same dane nie są zaszyfrowane. Tak ze cały system jest dziurawy jak podarte pończochy.
Aż to sprawdzę, szczególnie, że ostatnio, z innych względów, przez 12 godzin musiałem odszyfrowywać kilkaset gigabajtów archiwum TimeMachine i trochę trudno mi to zrozumieć w kontekście "hasła dostępu".
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Wsparcie Apple odpowiedziało mi, że backup jest nieszyfrowany. Tzn hasło jest wymagane do dostępu, ale same dane nie są zaszyfrowane. Tak ze cały system jest dziurawy jak podarte pończochy.> Aż to sprawdzę, szczególnie, że ostatnio, z innych względów, przez 12 godzin musiałem odszyfrowywać kilkaset gigabajtów archiwum TimeMachine i trochę trudno mi to zrozumieć w kontekście "hasła dostępu".Odpowiedzą Ci, że jest szyfrowane. Drąż temat głębiej i zapytaj jakim algorytmem oraz gdzie dokładnie jest przechowywany klucz.
|
|
| afloditka (4 punktów) | Moim zdaniem jeżeli książki, płyty czy filmy miałyby przystępne ceny, zyskałyby większe grono odbiorców. Wynikiem tego byłoby zmniejszenie piractwa. W przeciętnej polskiej rodzinie są ważniejsze wydatki niż książka za 30 złotych czy płyta. W krajach gdzie nie ma aż takiej dysproporcji cen, w stosunku do zarobków, normalne jest, że większość ludzi kupuje płyty/książki w sklepach. W kwestii prawa dozwolone jest posiadanie kopii nielegalnej przez 48 godzin. Karani są przeważnie sprzedawcy pirackich nagrań, nie ich zwykli posiadacze.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | >W przeciętnej polskiej rodzinie...
Tak jakby piractwo było zjawiskiem dotyczącym przeciętnych polskich rodzin.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >>W przeciętnej polskiej rodzinie... >Tak jakby piractwo było zjawiskiem dotyczącym przeciętnych polskich rodzin.
Nie wiem jak z rodzinami, ale przeciętny przedstawiciel polskiej młodzieży to pirat pełną gębą. W świadomości większości Polaków piractwo nie jest przestępstwem.
|
|
| |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Prawo w tej kwestii jest niejasne. Na przykład pozwala na ściąganie "upublicznionych" dzieł "na własny użytek", ale nie bardzo wiadomo czym jest to "upublicznienie". Na pewno zabronione jest ściąganie filmów przed oficjalną premierą kinową lub przed ich wydaniem na DVD (czyli te wersje CAM, TS, Screener), ale ściągnięcie pliku powstałego przez zripowanie DVD może okazać się niekaralne. Dochodzi do absurdów, kiedy to ściga się użytkowników sieci torrent, bo ściągając plik jednocześnie go udostępniają (co jest zakazane), a pobierających taki sam plik z jakiegoś serwera nie ściga się, bo ściągają "upublicznione" dzieło "na własny użytek". Jest ciekawy artykuł na ten temat: www.troche(*)my-i-ebooki,t,3913,page,1.html
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie wiem jak z rodzinami, ale przeciętny przedstawiciel polskiej młodzieży to pirat pełną gębą.
I co z tego? Tylko, że przedstawiciele nieprzeciętnych i niepolskich rodzin tez piratują na potęgę, więc po co pisać o czynnikach nierelewantnych?
|
|
 | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >W kwestii prawa dozwolone jest posiadanie kopii nielegalnej przez 48 godzin. Nie wypisuj bzdur. Nielegalna kopia z definicji jest zabronioną przez prawo i nie wolno jej posiadać ani przez chwilę. Równie dobrze mogłabyś napisać, że przez 48h wolno jeździć skradzionym samochodem albo gwałcić dziewczę (wypisujące idiotyzmy na forum). To, że uploaderzy umieszczający nielegalne kopie w internecie dołączają do nich info o rzekomej legalności 48-godzinnego posiadania takich plików nie znaczy, że jest to zgodne z prawem.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Kilka razy spotkałem się z legalnymi, ściąganymi za darmo z internetu utworami w które były wkomponowane dość irytujące zdania "This is property of..." albo "You are listening to the new album...". Nie przeszkadzało to w odbiorze, za to na pewno zachęcało do kupienia oryginału, co po pewnym czasie zrobiłem. Myślę, że najlepsza w walce z piractwem byłaby obniżka cen. Ostatnimi czasy książki są wyjątkowo drogie, a jakość ich wykonania nie jest zbyt dobra. Zwyczajny, dość słaby szarawy papier, miękka okładka która rozwarstwia się na rogach nie jest warta ceny jaką zwykle trzeba za taką książkę płacić. To nie zachęca do kupowania książek. Klasyki zazwyczaj są dostępne za darmo w internecie, ale czytanie książek z monitora nie jest ani zdrowe, ani przyjemne.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Kilka razy spotkałem się z legalnymi, ściąganymi za darmo z internetu utworami w które były wkomponowane dość irytujące zdania "This is property of..." albo "You are listening to the new album...". To ciekawe, bo ja spotkałem się z takimi komunikatami wyłącznie w przypadku nielegalnych ripów płyt CD/DVD z muzyką/filmami nieprzeznaczonymi do publicznego rozpowszechniania.
>Myślę, że najlepsza w walce z piractwem byłaby obniżka cen. Błędne myślenie. "Pirackie" wersje nie są ściągane dlatego, że "legale" są za drogie, ale dlatego, że są za darmo.
>Ostatnimi czasy książki są wyjątkowo drogie, a jakość ich wykonania nie jest zbyt dobra. Są aukcje internetowe, serwisy internetowe oferujące darmową wymianę, internetowe księgarnie z cenami o 20% niższymi niż w sklepach "w realu", a także klasyczne biblioteki. No i są ludzie, którzy mogą książkę pożyczyć.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | >To ciekawe, bo ja spotkałem się z takimi komunikatami wyłącznie w przypadku nielegalnych ripów płyt CD/DVD z muzyką/filmami nieprzeznaczonymi do publicznego rozpowszechniania.
Myślę, że to czego słuchałem było legalne. Nie pamiętam o co chodziło, odkąd mam na tyle szybki internet żeby muzyka na youtube nie ładowała mi się pół godziny, nie ściągam muzyki. Na pewno można było kiedyś ściągnąć całkiem legalnie kilka utworów z nowego albumu zespołu Nightwish, tyle że co pół minuty pojawiało się zdanie "You are listening to the new Nightwish album bla bla bla...". Było dostępne na ich stronie.
>>Myślę, że najlepsza w walce z piractwem byłaby obniżka cen. >Błędne myślenie. "Pirackie" wersje nie są ściągane dlatego, że "legale" są za drogie, ale dlatego, że są za darmo.
Myślę, że nie do końca błędne. Chociażby dlatego, że legalne płyty z filmami czy muzyką ładnie wyglądają na półce, no i czasem dokłada się do nich jakiś plakat czy inne takie.
>>Ostatnimi czasy książki są wyjątkowo drogie, a jakość ich wykonania nie jest zbyt dobra. >Są aukcje internetowe, serwisy internetowe oferujące darmową wymianę, internetowe księgarnie z cenami o 20% niższymi niż w sklepach "w realu", a także klasyczne biblioteki.
Klasyczne biblioteki średnio nadążają za nowościami a na aukcjach nie da się znaleźć wszystkiego, przynajmniej nie w normalnej cenie. Księgarnie internetowe mają to do siebie, że jeżeli chce się książki w małych ilościach, to trzeba dopłacić za przesyłkę, więc nawet jeśli mają taniej, to konsument wychodzi na zero. No i zawsze pozostaje ta jakość, która jest po prostu smutna. Kupuje dość sporo książek w języku angielskim i zdarza mi się dostać coś co kosztuje tylko trochę więcej niż polskie wydanie a ma porządną okładkę, jest zrobione ze zwykłego, śnieżnobiałego papieru a nie z jakiejś pochodnej srajtaśmy i co najważniejsze dla mnie jako człowieka z lekka ślepego: często brytyjskie wydania mają większą czcionkę. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, może po prostu ja trafiam na książki dla ślepych, ale bez wnikania w przyczyny - to naprawdę miłe.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Kupuje dość sporo książek w języku angielskim i zdarza mi się dostać coś co kosztuje tylko trochę więcej niż polskie wydanie a ma porządną okładkę, jest zrobione ze zwykłego, śnieżnobiałego papieru a nie z jakiejś pochodnej srajtaśmy i co najważniejsze dla mnie jako człowieka z lekka ślepego: często brytyjskie wydania mają większą czcionkę. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, może po prostu ja trafiam na książki dla ślepych, ale bez wnikania w przyczyny - to naprawdę miłe.
Wiem że przesycam ten wątek, ale bardzo interesuję się tematem i mam mnóstwo przemyśleń na ten temat.
No i tu nie mogę się powstrzymać przed napisaniem:
CZEMU EBOOK TO USŁUGA?
Czemu Unia Europejska zrobiła takie coś? Czemu ebooki mają 23% VAT w naszym kraju. Nawet jak księgarnia decyduje się sprzedać książkę w wersji elektronicznej o 50% taniej to ta obniżka prawie w ogóle nie jest odczuwalna dla klienta i bardziej się opłaca kupić papierową wersję (bo cena zbliżona, a dostajemy jednak fizyczny produkt).
To jest chore jak dla mnie. Po co windować ceny książek tylko dlatego, że będą wyświetlane na ekranach, a nie drukowane? Ja nie rozumiem jak taki bubel prawny może w ogóle funkcjonować. Przecież tu chodzi o szerszy dostęp do wiedzy i kultury. To nie jest taki rynek jak wódka i papierosy. Czemu politycy się tym nie zajmują?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Czemu Unia Europejska zrobiła takie coś? Czemu ebooki mają 23% VAT w naszym kraju. Nawet jak księgarnia decyduje się sprzedać książkę w wersji elektronicznej o 50% taniej to ta obniżka prawie w ogóle nie jest odczuwalna dla klienta i bardziej się opłaca kupić papierową wersję (bo cena zbliżona, a dostajemy jednak fizyczny produkt). >To jest chore jak dla mnie. Po co windować ceny książek tylko dlatego, że będą wyświetlane na ekranach, a nie drukowane?
Może to efekt lobbingu tradycyjnych branż związanych z wydawaniem książek - przemysł papierniczy, chemiczny, drukarnie. To jednak spora grupa interesów.
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Biurokraci unijni zaliczyli marchewkę do owoców, a ze ślimaków uczynili "rybę lądową" - wszystko pod wpływem odpowiednich lobby (czytaj: za łapówy od producentów), tak więc można przypuszczać, że za uznaniem ebooka "usługą świadczoną drogą elektroniczną" stoi lobby wydawców książek papierowych.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|