Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ksiądz w świetlicy szkolnej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-09-2013 09:03brum (36 punktów)Ksiądz w świetlicy szkolnej
Ocena 14 na 14
Witam,
mam problem...

Mój 6 letni syn poszedł w tym roku do I klasy. Oboje z mężem jesteśmy osobami niewierzącymi, więc nie zapisywaliśmy dziecka na religię, której w planie zajęć ma 2 godziny. W poniedziałek na przedostatniej godzinie i w piątek na ostatniej. Co mnie mile zaskoczyło poniedziałkowe zajęcia bez interwencji z mojej strony zostały przeniesione na pierwszą lekcję, więc wydawałoby się, że wszystko rozwiązane wzorcowo. Niestety wczoraj dowiedziałam się od synka, że co prawda on nie chodzi na religię, ale religia przychodzi do niego... W czasie zajęć świetlicowych w poniedziałek i wtorek zaczeli pojawiać się księża o.O W tym czasie Pani opuszcza salę i zostawia dzieci pod opieką ww. W dodatku u mojego dziecka pojawiły się nowe słówka typu spowiedź itd. opowiedział mi również historię pobliskiego kościoła. Przyznam, że nie mogłam wyjść z szoku i wysłałam dzisiaj męża do szkoły aby wyjaśnił o co chodzi. Podobno żyjemy w Państwie świeckim ja nie wyraziłam ani chęci ani zgody aby dziecko uczestniczyło w zajęciach religii a mimo to przechodzi indoktrynację jak rozumiem całkowicie samowolną i nie kontrolowaną w godzinach w których miał mieć zajęcia świetlicowe. Pani w tym czasie podobno załatwia "ważne sprawy".

Przechodząc do meritum. Przed chwilą zadzwonił mąż. Z jego relacji:

1. Udał się do sekretariatu zapytać czy ksiądz jest pracownikiem świetlicy i dlaczego bez naszej wiedzy i zgody sprawuje opiekę nad synem.
2. Pani Sekretarka kazała mu zaczekać i poleciała do Pani Dyrektor szczelnie zamykając za sobą drzwi.
3. Po wyjściu stwierdziła, że wszystko załatwione i mąż ma iść z nią go kierowniczki świetlicy.
4. Po dotarciu konspiracyjnym szeptem poprosiła go aby zaczekał na korytarzu a ona wejdzie porozmawia a później Pani Kierownik go poprosi o.O
5. Po wyjściu od Kierowniczki Pani Sekretarka stwierdziła, że wszystko załatwione i zaraz zostanie poproszony.
6. Pani Kierownik zaprosiła męża i zapytała w czym problem. Mąż od początku wyłuszczył sprawę na co usłyszał, że nie ma problemu, bo ksiądz (a raczej dwóch księży) jest pracownikiem świetlicy i prowadzi normalne zajęcia nie nawiązując do telatów religijnych. Mąż osłupiał i pyta w takim razie co oznacząją rozmowy np. o spowiedzi?!?
7. Jedyna propozycja jaka padła ze strony Pani kierownik to taka, że syn na czas wizyt księdza w świetlicy będzie przenoszony do innej grupy.

Rozumiem, że 2 godziny religii tygodniowo dla 6 latka to za mało i trzeba zadbać o te małe duszyczki również w godzinach świetlicowych... A syn będzie przerzucany z grupy do grupy w zależności od tego gdzie aktualnie księża będą krzewić wiarę.

Czy ktoś z Państwa ma podobny problem albo orientuje się czy takie praktyki są dopuszczalne? Gdzie interweniować i czy w ogóle jest podstawa? Pisać do kuratorium?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

knx90 (664 punktów)
Jako pracownik Szkoły Podstawowej mogę co nieco podpowiedzieć.

Po pierwsze u mnie w szkole katechetka też w tym roku ma zajęcia w świetlicy ale w ramach Karty Nauczyciela. Nie mam pojęcia czy jest to ogólna opieka czy religia po prostu, bo nie mam swoich dzieci, więc mnie to guzik obchodzi.

Po drugie, oczywistym jest że panowie księża będą dzieci nauczać religii. Tu nie ma co się zbytnio łudzić.

Po trzecie - WSZYSTKO zależy od Dyrektorki. Z mojego doświadczenia: jeśli umówicie się na rozmowę z Dyrektorem, ma on obowiązek was jako rodziców przyjąć i wysłuchać. Przedstawcie swoje argumenty bardzo rzetelnie i logicznie, domagając się wyjaśnienia sytuacji. Bo może być tak że jej prywatne przekonania górują nad "Misją szkoły" mówiąc oględnie. Waszym zadaniem będzie zimny odczyt, musicie wykumać co kombinuje dyrektorka, w jaki sposób myśli i co jest jej priorytetem. Ja mam pod tym kątem, zupełnie odwrotne, pozytywne doświadczenia (będą u nas lekcje etyki prawdopodobnie wprowadzone).
brum (36 punktów)
Na stronie internetowej szkoły jest zakładka KADRA. Są tam wymiemieni wszyscy wychowawcy świetlicy i nie ma wśród nich ani jednego księdza.

Dziwi mnie również, że Panowie wpadają na swietlicę w środku dnia (więc nikogo nie zmieniają) i są tam około 30 min. Czy tak wygląda praca opiekuna na świetlicy?
12-09-2013 11:19 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
>Na stronie internetowej szkoły jest zakładka KADRA. Są tam wymiemieni wszyscy wychowawcy świetlicy i nie ma wśród nich ani jednego księdza.
>Dziwi mnie również, że Panowie wpadają na swietlicę w środku dnia (więc nikogo nie zmieniają) i są tam około 30 min. Czy tak wygląda praca opiekuna na świetlicy?

Jesteście pewni, że kadra jest na 2013/2014 a nie 2012/2013? Kto w waszej szkole zajmuje się siecią/stroną ? Pracownik administracji czy nauczyciel informatyki? To są niezbędne informacje. Zweryfikujcie to.

Praca opiekuna świetlicy jest definiowana przez plan zajęć, a więc jeśli w planie zajęć panowie nie mają zdefiniowane pracy w świetlicy, sprawa jest bardzo dziwna i należałoby się temu przyjrzeć bliżej.
12-09-2013 11:35 
 Ocena 4 na 4
brum (36 punktów)
>Jesteście pewni, że kadra jest na 2013/2014 a nie 2012/2013? Kto w waszej szkole zajmuje się siecią/stroną ? Pracownik administracji czy nauczyciel informatyki? To są niezbędne informacje. Zweryfikujcie to.

Strona została kilka dni temu zaktualizowana i zawiera informacje dotyczące roku szkolnego 2013/2014. Kto nią zarządza niestety nie wiem, ale wydrukowałam sobie wszystkie dostępne tam informacje i zamierzam umówić się na rozmowę z Panią Dyrektor w celu wyjaśnienia jak się ma teoria do praktyki.

>Praca opiekuna świetlicy jest definiowana przez plan zajęć, a więc jeśli w planie zajęć panowie nie mają zdefiniowane pracy w świetlicy, sprawa jest bardzo dziwna i należałoby się temu przyjrzeć bliżej.

Z tego co mi wiadomo to w szkole jest 6 wychowawców świetlicowych + nauczyciel wspomagający. Przed lekcjami dzieci z zerówki, oraz I klasa 6 latki i dwie klasy I 7 latki są razem na jednej sali. Po zajęciach około południa są rozdzielani na zerówkę, 6 latki i 7 latki. Starsze dzieci mają odzielną świetlicę na piętrze. W naszej grupie świetlicowej przedstawiono nam tylko jedną osobę jako wychowawcę prowadzącego zajęcia. Dodatkowo w miarę ubywania dzieci ze świetlicy grupy są łączone. Około 16:00 zazwyczaj dzieci są już zebrane w jedną grupę. Nie wydaje mi się aby była konieczność wspomagania tej kadry przez 2 księży, ale może sie mylę... Zresztą takie 30 min wizyty?

We wtorek syn został pouczony. Zapytał księdza: Proszę Pana mogę się pobawić piłką? Ksiądz go zbeształ, że nie mówi się proszę Pana a proszę Księdza. Ja całe życie korzystałam z tej pierwszej formy i jakoś spotykało się to ze zrozumieniem.
16-09-2013 11:55 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>We wtorek syn został pouczony. Zapytał księdza: Proszę Pana mogę się pobawić piłką? Ksiądz go zbeształ, że nie mówi się proszę Pana a proszę Księdza. Ja całe życie korzystałam z tej pierwszej formy i jakoś spotykało się to ze zrozumieniem.

Teraz to już jestem przekonany o Twojej nadwrażliwości.

To rzeczywiście straszne, że dziecku zwrócono uwagę aby do księdza mówić proszę Księdza. Czy ktoś naprawdę widzi w tym coś złego? Skoro osoba z którą przebywamy, chce aby tak się do niej zwracać, to ja nie widzę w tym nic złego, a nawet więcej: kultura tego wymaga, zwłaszcza, że jest to zwrot ogólnie przyjęty i akceptowany, tak jak do nauczyciela w szkole mówi się "profesor", do policjanta "panie władzo", czy posła "panie pośle". Naprawdę ludzie wyluzujcie!
12-09-2013 17:04
 Ocena-7 na 11
Brzostowski (7067 punktów)
Trochę marudzisz ...

1. Po pierwsze masz absolutną rację, że Twoje dziecko nie powinno mieć lekcji religii w świetlicy. Tutaj pełna zgoda.
2. Nie masz żadnych dowodów na to, że w tej świetlicy Twoje dziecko jest poddawane indoktrynacji, w dodatku sugerujesz, jakoby było to celowe działanie. Czyje? Spisek jakiś?
3. Coś w rodzaju zastępstwa, zwłaszcza w świetlicy, to rzecz normalna i ja nie widzę tutaj jakiegoś szczególnego powodu do awantur.
4. Gdyby zamiast księdza na zastępstwie, czy jak to tam nazwać, był wuefista, a Twoje dziecko przyniosło by ze świetlicy wiedzę o skoku przez kozła, na pewno nie robiłabyś awantury. Prawda?

A zatem, ksiądz może być "świetlicowym" i nie oznacza to, że jak coś powie ze "swojej działki" to od razu indoktrynuje. Nieco mniej nadwrażliwości życzę ale doradzam jednak sprawdzanie.
Doradzam także nie robić "afer" jak ta w szkole, ale najpierw sprawdzić jak jest, bo to szkodzi i Tobie i dziecku, i sprawie (niewierzący jawią jako awanturnicy i czepialscy).
12-09-2013 17:35 
 Ocena 12 na 12
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>2. Nie masz żadnych dowodów na to, że w tej świetlicy Twoje dziecko jest poddawane indoktrynacji, w dodatku

Dowodów nie ma, ale są poważne przesłanki do podejrzeń.

>sugerujesz, jakoby było to celowe działanie. Czyje? Spisek jakiś?

Celowe działanie KK polega na szukaniu nowych "owieczek", żeby je wykorzystywać np. przez sprzedaż usług religijnych. To nie spisek, ale opłacalna działalność gospodarcza.

>4. Gdyby zamiast księdza na zastępstwie, czy jak to tam nazwać, był wuefista, a Twoje dziecko przyniosło by ze świetlicy wiedzę o skoku przez kozła, na pewno nie robiłabyś awantury. Prawda?

Wuefista czy matematyk nie indoktrynują, a nauczają. Ksiądz czy katecheta nie nauczają, a indoktrynują. Widzisz różnicę?

>Doradzam także nie robić "afer" jak ta w szkole, ale najpierw sprawdzić jak jest, bo to szkodzi i Tobie i dziecku, i sprawie (niewierzący jawią jako awanturnicy i czepialscy).

Fakt. Ludzie którzy werbalnie nie zgadzają się na wciskanie im absurdalnych głupot jawią się w Polsce jako awanturnicy i czepialscy.
16-09-2013 10:35 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>2. Nie masz żadnych dowodów na to, że w tej świetlicy Twoje dziecko jest poddawane indoktrynacji, w dodatku
>Dowodów nie ma, ale są poważne przesłanki do podejrzeń.
Tak, przesłanki są, dlatego też pisałem, aby sprawdzać.
>>sugerujesz, jakoby było to celowe działanie. Czyje? Spisek jakiś?
>Celowe działanie KK polega na szukaniu nowych "owieczek", żeby je wykorzystywać np. przez sprzedaż usług religijnych. To nie spisek, ale opłacalna działalność gospodarcza.
W tym co piszesz, jest jednak coś z "obłędu"! Z pewnością proboszcz w tej miejscowości, w porozumieniu z dyrektorem szkoły, wymyślili, aby świetlicowymi byli księża i w czasie zajęć prowadzili indoktrynację dzieci. To oczywiste! I robią to po to, aby za 15 lat wziąć od tych dzieci, gdy będą już dorosłe, sowite wynagrodzenie za udzielony sakrament małżeństwa. To też oczywiste!
Kolega miesza działalność organizacji jaką jest KK, z określonymi zdarzeniami w przedstawianej szkole i nakłada swoją kalkę.
>>4. Gdyby zamiast księdza na zastępstwie, czy jak to tam nazwać, był wuefista, a Twoje dziecko przyniosło by ze świetlicy wiedzę o skoku przez kozła, na pewno nie robiłabyś awantury. Prawda?
>Wuefista czy matematyk nie indoktrynują, a nauczają. Ksiądz czy katecheta nie nauczają, a indoktrynują. Widzisz różnicę?
Różnicę między nauczaniem a indoktrynacją znam. Wiem też jednak, że ksiądz może równie dobrze przekazywać wiedzę, jak wuefista. Ty pisząc to, co napisałeś, już zakładasz, że ten ksiądz indoktrynował. A robisz to wyłącznie na podstawie przesłanek. Ciekawe czy w taki sam sposób postępujesz w przypadku innych zdarzeń? Myślę, że nie. Posługujesz się po prostu stereotypem, ksiądz - na pewno indoktrynuje, bo każdy ksiądz to indoktrynator, itd ... Teraz modne jest jeszcze że każdy ksiądz to pedofil.
>>Doradzam także nie robić "afer" jak ta w szkole, ale najpierw sprawdzić jak jest, bo to szkodzi i Tobie i dziecku, i sprawie (niewierzący jawią jako awanturnicy i czepialscy).
> Fakt. Ludzie którzy werbalnie nie zgadzają się na wciskanie im absurdalnych głupot jawią się w Polsce jako awanturnicy i czepialscy.
Już wiesz, że ów ksiądz indoktrynował i gadał głupoty, bo przecież każdy ksiądz to indoktrynator i gada głupoty, oraz także ...

Rozsądny człowiek zanim coś powie, z taką stanowczością, powinien się upewnić, jak było w danym przypadku, a nie posługiwać się stereotypami lub najczęściej spotykanymi doświadczeniami. I to chciałem napisać w moim poście. Różnica jest taka, że ja doradziłem koleżance sprawdzenie, a Ty piszesz, tak jak byś już to zrobił. Widzisz różnicę?
16-09-2013 20:23 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>W tym co piszesz, jest jednak coś z "obłędu"! Z pewnością proboszcz w tej miejscowości, w porozumieniu z dyrektorem szkoły, wymyślili, aby świetlicowymi byli księża i w czasie zajęć prowadzili indoktrynację dzieci. To oczywiste! I robią to po to, aby za 15 lat wziąć od tych dzieci, gdy będą już dorosłe, sowite wynagrodzenie za udzielony sakrament małżeństwa. To też oczywiste!

Zapominasz tylko, że każdy członek krk jest obowiązany do tzw. ewangelizacji, a zwłaszcza członek funkcyjny, a tę ewangelizację to gdzie ma szerzyć jak nie tam gdzie są zagubieni, czyli dzieci, które nie wiedzą czy chcą, ale rodzice ich nie zapisali (czyt. zabraniają), tj. duszyczki które w piekle się spalą jak im się tej jedynej szansy nie da.
17-09-2013 11:22 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Zapominasz tylko, że każdy członek krk jest obowiązany do tzw. ewangelizacji, a zwłaszcza członek funkcyjny, a tę ewangelizację to gdzie ma szerzyć jak nie tam gdzie są zagubieni, czyli dzieci, które nie wiedzą czy chcą, ale rodzice ich nie zapisali (czyt. zabraniają), tj. duszyczki które w piekle się spalą jak im się tej jedynej szansy nie da.
To jest generalizacja, w dodatku powstała tylko w umysłach osób o poglądach antyklerykalnych. Wiadomo bowiem, że większość członków krk nikogo nie ewangelizuje. Ksiądz owszem powinien bardziej się starać, ale są księża którzy pełnią stosowne funkcje, piastują urzędy i wypełniają obowiązki zgodnie z przypisaną rolą (np Pan świetlicowy), bez ewangelizacji tam, gdzie ona nie dotyczy ich roli.

Kolega, podobnie, jak poprzednik po prostu już wie co się tam w świetlicy wyprawia.
12-09-2013 17:50 
 Ocena 6 na 6
brum (36 punktów)
>Trochę marudzisz ...
>1. Po pierwsze masz absolutną rację, że Twoje dziecko nie powinno mieć lekcji religii w świetlicy. Tutaj pełna zgoda.
>2. Nie masz żadnych dowodów na to, że w tej świetlicy Twoje dziecko jest poddawane indoktrynacji, w dodatku sugerujesz, jakoby było to celowe działanie. Czyje? Spisek jakiś?

Dowodów nie mam, bo musiałabym siedzieć na świetlicy razem z dzieckiem aby się przekonać. Wydaje mi się jednak, że przepytywanie dzieci z ich wiedzy na temat kościoła i przemycanie pewnych treści nie zważając na wyznanie to przesada. Co innego rozmowa z dorosłą osobą a co innego kiedy odbiorcami są 6-latki. Uważam, że skoro moje dziecko nie uczęszcza na religię a pozostałe dzieci mają 2 godziny tego przedmiotu tygodniowo to chociaż świetlica powinna być miejscem wolnym od nauki kościoła.

>3. Coś w rodzaju zastępstwa, zwłaszcza w świetlicy, to rzecz normalna i ja nie widzę tutaj jakiegoś szczególnego powodu do awantur.

Chyba nie było to zastępstwo skoro Księża jak to oficjalnie zostało powiedziane mają zajęcia na świetlicy. Jak do tej pory nikt nie zrobił awantury, więc nie wiem skąd ta myśl.

>4. Gdyby zamiast księdza na zastępstwie, czy jak to tam nazwać, był wuefista, a Twoje dziecko przyniosło by ze świetlicy wiedzę o skoku przez kozła, na pewno nie robiłabyś awantury. Prawda?

Nie mam nic przeciwko nauce i tradycji, ale wiara to troszkę co innego zwłaszcza jeśli wiedza o religii jest przedstawiana jedynie przez przedstawicieli jednego wyznania.

>A zatem, ksiądz może być "świetlicowym" i nie oznacza to, że jak coś powie ze "swojej działki" to od razu indoktrynuje. Nieco mniej nadwrażliwości życzę ale doradzam jednak sprawdzanie.
>Doradzam także nie robić "afer" jak ta w szkole, ale najpierw sprawdzić jak jest, bo to szkodzi i Tobie i dziecku, i sprawie (niewierzący jawią jako awanturnicy i czepialscy).

Nie zamierzam robić afery za to chciałam uzyskać poradę.
13-09-2013 01:01 
 Ocena 3 na 3
Jadwiga Nos (40 punktów)
(zablokowany)
>skoro moje dziecko nie uczęszcza na religię a pozostałe dzieci mają 2 godziny tego przedmiotu tygodniowo to chociaż świetlica powinna być miejscem wolnym od nauki kościoła.
Oczywiście, że świetlica powinna być wolna od kościelnej indoktrynacji i to wcale nie z powodów ilościowych, a jakościowych: państwowa szkoła poza lekcjami religii powinna być światopoglądowo neutralna, a już świetlica obowiązkowo i zawsze, nawet jeśli wiadomo, że na dany moment wszyscy korzystający z niej uczęszczają na religię. Po pierwsze dlatego, że dodatkowe zajęcia byłyby niezgodne z deklaracją rodziców, którzy decydowali co do programowych ilości religii, po drugie do grupy w każdej chwili może dołączyć niewierzący, który jako sprawca zmiany świetlicowej nieświeckiej tradycji może być postrzegany jako intruz. Dyrektorzy powinni taki obrót rzeczy przewidywać, niestety dyrektorzy to też ludzie, w dodatku często uwikłani w konstruowanie własnej kariery.

No ale jest jeszcze kuratorium, gdzie być może tylko czekają, by pojawił się jaki odważny rodzic ze skargą na katechetę...

16-09-2013 11:43 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Trochę marudzisz ...
>>1. Po pierwsze masz absolutną rację, że Twoje dziecko nie powinno mieć lekcji religii w świetlicy. Tutaj pełna zgoda.
>>2. Nie masz żadnych dowodów na to, że w tej świetlicy Twoje dziecko jest poddawane indoktrynacji, w dodatku sugerujesz, jakoby było to celowe działanie. Czyje? Spisek jakiś?
>Dowodów nie mam, bo musiałabym siedzieć na świetlicy razem z dzieckiem aby się przekonać. Wydaje mi się jednak, że przepytywanie dzieci z ich wiedzy na temat kościoła i przemycanie pewnych treści nie zważając na wyznanie to przesada. Co innego rozmowa z dorosłą osobą a co innego kiedy odbiorcami są 6-latki. Uważam, że skoro moje dziecko nie uczęszcza na religię a pozostałe dzieci mają 2 godziny tego przedmiotu tygodniowo to chociaż świetlica powinna być miejscem wolnym od nauki kościoła.
Potrzeba trochę spokoju i zastanowienia. Co jest szczególnie złego, niestosownego, w tym, że Pan świetlicowy, który akurat jest księdzem, podejmuje tematy ze "swojej działki" w czasie zajęć? A ile w tym czasie podjął innych tematów? Oczywiście czym innym jest typowa indoktrynacja, gdy ksiądz mówiłby że trzeba wierzyć w Boga, że tak należy postępować, chodzić do kościoła itd ... Wtedy masz prawo się oburzać. A jeśliby Panem świetlicowym był gej i np podjął wątek z dziećmi o rodzinie/ach, czy wówczas rodzice katolików mają prawo się oburzać jak Ty? A gdyby wuefista opowiadał jak to wspaniale być wysportowanym i sprawnym, a wśród dzieci byłyby osoby np chore - otyłe. Ich rodzice też mogliby być niezadowoleni. A co by było, gdyby Pan świetlicowy był wegetarianinem i opowiadał jak to dobrze i prawidłowo należy się odżywiać (tzn jeść tylko warzywka), a rodzice uważają to za głupotę. Itd ...

Gdyby przełożyć Twoją wrażliwość na punkcie religii (do której masz prawo), na inne sfery życia szkoły, to okazałoby się, że są wszelkie przesłanki do mnóstwa różnych podejrzeń.
>>3. Coś w rodzaju zastępstwa, zwłaszcza w świetlicy, to rzecz normalna i ja nie widzę tutaj jakiegoś szczególnego powodu do awantur.
>Chyba nie było to zastępstwo skoro Księża jak to oficjalnie zostało powiedziane mają zajęcia na świetlicy. Jak do tej pory nikt nie zrobił awantury, więc nie wiem skąd ta myśl.
Panem świetlicowym może być ksiądz. Dlatego najpierw sprawdź dokładnie, jak jest. Jeśli są to (te indoktrynacje) w pewnym stałym repertuarze zachowań "Pana świetlicowego", to reaguj i to stanowczo.
>>4. Gdyby zamiast księdza na zastępstwie, czy jak to tam nazwać, był wuefista, a Twoje dziecko przyniosło by ze świetlicy wiedzę o skoku przez kozła, na pewno nie robiłabyś awantury. Prawda?
>Nie mam nic przeciwko nauce i tradycji, ale wiara to troszkę co innego zwłaszcza jeśli wiedza o religii jest przedstawiana jedynie przez przedstawicieli jednego wyznania.
Nie widzę w tym nic złego. Wydaje mi się, że nie chodzi o to kto mówi, tylko co mówi, nie sądzisz?
>>A zatem, ksiądz może być "świetlicowym" i nie oznacza to, że jak coś powie ze "swojej działki" to od razu indoktrynuje. Nieco mniej nadwrażliwości życzę ale doradzam jednak sprawdzanie.
>>Doradzam także nie robić "afer" jak ta w szkole, ale najpierw sprawdzić jak jest, bo to szkodzi i Tobie i dziecku, i sprawie (niewierzący jawią jako awanturnicy i czepialscy).
>Nie zamierzam robić afery za to chciałam uzyskać poradę.

Aferę już zrobiłaś, w szkole. Zastanów się, jak to wygląda z punktu widzenia szkoły. Mogło bowiem być tak:

Rozpoczął się rok szkolny. Jak to zwykle bywa, nie wszystkie informacje są aktualne na stronach internetowych, a plany zajęć niedograne. Przez 2 tygodnie szkoła działa w pewnym chaosie organizacyjnym, tak jak w wielu szkołach. Pan świetlicowy, który jest księdzem, od lat prowadzi zajęcia w świetlicy, podejmuje różne problemy, rozmawia z dziećmi, animuje, itd ... Jak to zwykle bywa, jako ksiądz, czasami zapewne powie coś o religii, na takiej samej zasadzie, jak wuefista o wuefie, czy biolog o biologii. I tak to sobie życie szkolne się toczy.

I nagle w pierwszych dniach szkoły, rodzice pierwszoklasisty, przychodzą do szkoły i z podejrzeniami indoktrynacji ich dziecka wypytują o to i o tamto. Wypytują mając już podejrzenie wypisane zapewne na twarzy, że za pewne jest coś nie tak, itd...

Zatem porada moja jest taka:

pozwól trochę dziecku pochodzić do tej świetlicy i sprawdzaj (pytaj dziecko, co ten ksiądz tam wygaduje, itd ...). Jak Twoje podejrzenia będą bardziej wiarygodne interweniuj. Zrób to jednak w sposób rozsądny, tak aby nie zaszkodzić dziecku. Czyli nie w postaci ogólnoszkolnej afery, tylko poprzez rozmowę z innymi rodzicami, wychowawczynią, a potem dopiero dyrekcją (nigdy nie omijaj na początku rozwiązywania problemu wychowawczyni). Zalecana przeze mnie ostrożność i delikatność nie wynika z tego, jak niektórzy z pewnością chcieliby myśleć: wiodącej roli KK w szkole, tylko ze zwykłego ludzkiego podejścia: nikt nie lubi, gdy robi mu się aferę zanim się z nim nie porozmawia. Taka "afera" może zaszkodzić dziecku, a Ty będziesz postrzegana jako mama "czepialska".
19-09-2013 14:47 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Trochę marudzisz ...
To uważasz, że powinna położyć uszy po sobie i pozwolić na wciskanie dziecku tylnymi drzwiami religii katolickiej, skoro wejściem frontowym się nie udało, bo dziecko na 2 lekcje w tygodniu nie uczęszcza? A ja uważam, że to obrzydliwe działania, bo indoktrynacja religijna, w przeciwieństwie do wiedzy o skoku przez kozła, dotyka intymnej sfery światopoglądu.
19-09-2013 17:40 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>Trochę marudzisz ...
>To uważasz, że powinna położyć uszy po sobie i pozwolić na wciskanie dziecku tylnymi drzwiami religii katolickiej, skoro wejściem frontowym się nie udało, bo dziecko na 2 lekcje w tygodniu nie uczęszcza? A ja uważam, że to obrzydliwe działania, bo indoktrynacja religijna, w przeciwieństwie do wiedzy o skoku przez kozła, dotyka intymnej sfery światopoglądu.
Uważam, że powinna sprawdzić, jak faktycznie jest i wtedy działać. Uważam też, że incydentalna indoktrynacja, która po prostu zdarza się, właśnie przez to, że ktoś podejmuje ot tak temat "ze swojej działki", nie jest zagrożeniem i z takiego powodu nie ma co się ciskać. Co innego gdyby to się zdarzało częściej lub było zaplanowane.

Czekam także na wpis autorki wątku, jak sprawa się rozwija.
19-09-2013 19:15 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
> Uważam też, że incydentalna indoktrynacja, która po prostu zdarza się, właśnie przez to, że ktoś podejmuje ot tak temat "ze swojej działki", nie jest zagrożeniem i z takiego powodu nie ma co się ciskać. Co innego gdyby to się zdarzało częściej lub było zaplanowane.

Ksiądz, katechetka, rabin czy nawet imam są osobami dorosłymi i nawet na pytanie dziecka wprost o Jezuska czy inne postacie mitologiczne, znając postawę rodziców w tej kwestii powinien odesłać dziecko do rodzica i pouczyć że w takim wypadku rodzice powinni mu tą kwestię wyjaśnić. W innym wypadku świadczy to tylko o niedojrzałości i niekompetencji takich "nauczycieli".
19-09-2013 21:38 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Ksiądz, katechetka, rabin czy nawet imam są osobami dorosłymi i nawet na pytanie dziecka wprost o Jezuska czy inne postacie mitologiczne, znając postawę rodziców w tej kwestii powinien odesłać dziecko do rodzica i pouczyć że w takim wypadku rodzice powinni mu tą kwestię wyjaśnić. W innym wypadku świadczy to tylko o niedojrzałości i niekompetencji takich "nauczycieli".
To co piszesz to obłęd! A czy nauczyciel od "wychowania seksualnego" też na pytanie dziecka o coś tam ze swojej działki w świetlicy powinien je odesłać do rodziców znając ich postawę (katolicy nie chcą wychowania seksulanego)?

Jeśli odpowiesz na moje pytanie TAK, to OK, rozumiem, jeśli nie to zwykła hipokryzja, wybieraj!

Ja uważam, że incydentalnie i ksiądz może coś powiedzieć/wyjaśnić dziecku niewierzących rodziców o JEzusku i nauczyciel wychowania seksualnego może tak samo wyjasniać dziecku rodziców nastawionych negatywnie do takiej nauki. Gdy to się zdarzy po prostu przypadkowo/incydentalnie w świetlicy szkolnej, ja nie widzę problemu.
19-09-2013 23:35 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Ja uważam, że incydentalnie i ksiądz może coś powiedzieć/wyjaśnić dziecku niewierzących rodziców o Jezusku i nauczyciel wychowania seksualnego może tak samo wyjasniać dziecku rodziców nastawionych negatywnie do takiej nauki. Gdy to się zdarzy po prostu przypadkowo/incydentalnie w świetlicy szkolnej, ja nie widzę problemu.

Niestety nie:
Prawo rodziców do wychowania i nauczania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi jest prawem naturalnym, wynikającym z więzi rodzinnych między rodzicami i dziećmi. Jest ono zarazem podstawowym prawem człowieka gwarantowanym w aktach prawa międzynarodowego, konstytucjach i regulacjach ustawowych poszczególnych państw. Mówi także o tym Karta Praw Rodziny Stolicy Apostolskiej z 1980 r. w art. 5: "Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, mają pierwotne niezbywalne prawo i pierwszeństwo w wychowaniu potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwotnych i głównych wychowawców. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami moralnymi i religijnymi. Rodzice mają prawo do swobodnego wyboru szkół". i tak dalej

Dla porządku przypominam że mówimy tu o dziecku 6 letnim. Wobec tak małego dziecka trzeba zachować szczególną spójność przekazywanych wiadomości. Jak również to że to rodzice decydują o treściach przekazywanych dziecku, tu nie chodzi nawet o zwykłą uczciwość, ale o prawo które mówi jak linku powyżej.
20-09-2013 10:47 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Człowieku o czym Ty piszesz? Chciałbyś aby wszyscy robili wszystko zgodnie z literą prawa, w każdym drobnym szczególe? To jest niewykonalne i po prostu głupie.

Zgadzam się z prawami rodziców w tym zakresie absolutnie. Słowo klucz to - incydentalnie. Incydentalność nie dotyczy procesu wychowania i nauczania. To co piszesz, aby wszystko było zgodne w szczegółach z nawet przytoczonym przez Ciebie zapisami to OBŁĘD.

Jeśli dziecko konserwatywnych katolików zobaczy w kiosku gołe baby, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?

Jeśli dziecku konserwatywnych katolików Pan świetlicowy - gej opowie że rodziny mogą też być homo, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?

Jeśli dziecku ateistów Pan świetlicowy - ksiądz opowie że wierzy w Pana Boga, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?

Ja uważam, że łamanie prawa będzie wtedy, gdy będzie to zaplanowane lub po prostu będzie się zdarzać regularnie (co jakiś czas).

Incydentalne zdarzenia, przypadkowe, tego typu, dzieją się każdego dnia, wg mnie nie naruszają prawa do wychowania.
20-09-2013 10:56 
 Ocena 2 na 2
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Człowieku o czym Ty piszesz? Chciałbyś aby wszyscy robili wszystko zgodnie z literą prawa, w każdym drobnym szczególe? To jest niewykonalne i po prostu głupie.
>Zgadzam się z prawami rodziców w tym zakresie absolutnie. Słowo klucz to - incydentalnie. Incydentalność nie dotyczy procesu wychowania i nauczania. To co piszesz, aby wszystko było zgodne w szczegółach z nawet przytoczonym przez Ciebie zapisami to OBŁĘD.
>Jeśli dziecko konserwatywnych katolików zobaczy w kiosku gołe baby, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?
>Jeśli dziecku konserwatywnych katolików Pan świetlicowy - gej opowie że rodziny mogą też być homo, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?
>Jeśli dziecku ateistów Pan świetlicowy - ksiądz opowie że wierzy w Pana Boga, to jest złamanie prawa rodziców do wychowania?
>Ja uważam, że łamanie prawa będzie wtedy, gdy będzie to zaplanowane lub po prostu będzie się zdarzać regularnie (co jakiś czas).
>Incydentalne zdarzenia, przypadkowe, tego typu, dzieją się każdego dnia, wg mnie nie naruszają prawa do wychowania.

Incydentalnym zdarzeniem byłoby pojedyncze pojawienie się tego księdza na świetlicy i pojedyncze opowiadanie o religii. Sprawa przestaje być incydentalna, jeśli ksiądz jest tam za każdym razem, a chciał nie chciał, jest.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Brzostowski (7067 punktów)
>Incydentalnym zdarzeniem byłoby pojedyncze pojawienie się tego księdza na świetlicy i pojedyncze opowiadanie o religii. Sprawa przestaje być incydentalna, jeśli ksiądz jest tam za każdym razem, a chciał nie chciał, jest.
Sprawa przestaje być incydentalna, nie wtedy gdy ksiądz pojawia się częściej w świetlicy, tylko wtedy gdy częściej opowiada o religii.
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Sprawa przestaje być incydentalna, nie wtedy gdy ksiądz pojawia się częściej w świetlicy, tylko wtedy gdy częściej opowiada o religii.
>

Kilkukrotnie (według tego co tu napisano) podkreślał religię i fakt, że jest księdzem. To już powoli przestaje być incydentalne.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Brzostowski (7067 punktów)
>Kilkukrotnie (według tego co tu napisano) podkreślał religię i fakt, że jest księdzem. To już powoli przestaje być incydentalne.

Cytat z autorki wątku:

"W czasie zajęć świetlicowych w poniedziałek i wtorek zaczeli pojawiać się księża o.O W tym czasie Pani opuszcza salę i zostawia dzieci pod opieką ww. W dodatku u mojego dziecka pojawiły się nowe słówka typu spowiedź itd. opowiedział mi również historię pobliskiego kościoła."

Nic więcej nie było, chyba że przeoczyłem, to proszę zacytować. No bo to że jest księdzem, to chyba samo w sobie nie jest indoktrynacją.

Faktycznie, się narobiło ... Dzieciak się dowiedział co to spowiedź i poznał historię kościoła (budynku).
20-09-2013 12:20 
 Ocena 2 na 2
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Cytat z autorki wątku:
>"W czasie zajęć świetlicowych w poniedziałek i wtorek zaczeli pojawiać się księża o.O W tym czasie Pani opuszcza salę i zostawia dzieci pod opieką ww. W dodatku u mojego dziecka pojawiły się nowe słówka typu spowiedź itd. opowiedział mi również historię pobliskiego kościoła."
>Nic więcej nie było, chyba że przeoczyłem, to proszę zacytować. No bo to że jest księdzem, to chyba samo w sobie nie jest indoktrynacją.
>Faktycznie, się narobiło ... Dzieciak się dowiedział co to spowiedź i poznał historię kościoła (budynku).

Plus strofowanie. Nie zapominajmy o strofowaniu.

Osobiście, nie mam nic przeciwko temu, żeby zajęcia w świetlicy prowadził ksiądz o ile zachowa pełen profesjonalizm, tj. nie będzie wspominał nic o swoim zawodzie i będzie wystpował w cywilu. Marzenie ściętej głowy, wiem, ale to jedyna alternatywa od zwolnienia tego człowieka i zamianę na kogoś nie siejącego ideologii.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
20-09-2013 13:42 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Plus strofowanie. Nie zapominajmy o strofowaniu.

Czy zwrócenie uwagi dziecku, aby mówił do księdza "proszę księdza", a nie "proszę pana" to coś strasznego? Na pierwszym roku studiów powiedziałem do wykładowcy "proszę pana", a on mi zwrócił uwagę aby mówić "panie doktorze". Co w tym strasznego? Nie dajmy się zwariować.
>Osobiście, nie mam nic przeciwko temu, żeby zajęcia w świetlicy prowadził ksiądz o ile zachowa pełen profesjonalizm, tj. nie będzie wspominał nic o swoim zawodzie i będzie wystpował w cywilu.
>Marzenie ściętej głowy, wiem, ale to jedyna alternatywa od zwolnienia tego człowieka i zamianę na kogoś nie siejącego ideologii.

Ja uważam, że nie ma znaczenia gdy ktoś jest księdzem, gejem, rozpustnikiem czy moherową babcią jeśli wykonuje profesjonalnie, to co jej powierzono.
20-09-2013 14:08 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ja uważam, że nie ma znaczenia gdy ktoś jest księdzem, gejem, rozpustnikiem czy moherową babcią jeśli wykonuje profesjonalnie, to co jej powierzono.
A co "jej" powierzono? Pardon, mu, konkretnie temu księdzu. Co mu powierzono?
Opiekę nad dziećmi. Nie nauczanie tych dzieci. Zamiast opowiadać swoje bajki, powinien poukładać z nimi klocki. Niechby nawet katedra Notre Dame w Paryżu im wyszła - architektura sama w sobie nie jest szkodliwa. Mógł też poczytać sześciolatkom "Kubusia Puchatka". Świetlica to nie jest miejsce ani na lekcję matematyki, ani na lekcję religii.
Zaś co do zwrotu "proszę księdza"... Nie sądzę, by trzeba było koniecznie prostować dziecięcy zwrot "proszę pana". Twój pan doktor zaiste wielkim egocentrykiem jest (był?). Może na drutach ten doktorat zrobił, że tak się sadził, nie wiem i nic mnie to nie obchodzi. Wiem tylko, że im niższa wartość intelektualna, tym większe pretensje do tytułowania, ale mniejsza o to. Dziecko ma naturalny odruch mówienia "pan" do mężczyzny i "pani" do kobiety. Jak mu się każe do kogoś mówić "ksiądz", to pomyśli, że to taka trzecia płeć. Nie dosłownie tak, ale że to człowiek inny niż "panowie" i "panie". Lepiej, żeby mu rodzice w domu wytłumaczyli, co to za figura ten "ksiądz" i dlaczego tak się przyjęło mówić. Że to tradycja językowa. Najlepiej, żeby równolegle też wyjaśnili, że do króla mówi się "Wasza Wysokość", choćby rzeczony król miał metr piętnaście w kapeluszu.
Już mnie znużyło to bezproduktywne mielenie piasku, więc powiem tylko jeden raz - świetlica to nie jest miejsce na uczenie niewierzących dzieci religii. Koniec i kropka.
Brzostowski (7067 punktów)
>Już mnie znużyło to bezproduktywne mielenie piasku, więc powiem tylko jeden raz - świetlica to nie jest miejsce na uczenie niewierzących dzieci religii. Koniec i kropka.
To jest właśnie istota problemu - Ty WIESZ, że w tej świetlicy uczono dzieci religii. Nawet już nie próbujesz ukryć, że zakładasz z góry że tak było. Bo przecież nie wynika to z opisu autorki wątku. Czytając posty w tym wątku, boję się co by się stało z wierzącymi, gdy ateiści doszli do władzy i stanowili większość. Twój oraz niektóre inne wpisy, które są w mojej ocenie bardzo oderwane od faktów, nie napawają optymizmem.
20-09-2013 19:39 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Czytając posty w tym wątku, boję się co by się stało z wierzącymi, gdy ateiści doszli do władzy i stanowili większość. Twój oraz niektóre inne wpisy, które są w mojej ocenie bardzo oderwane od faktów, nie napawają optymizmem.

Masz się czego obawiać, tylko rzeczywistość, żadnych czarów-marów, cudów, i modlitw o deszcz, nauka w szkołach, indoktrynacja religijna tylko w kościele. To będzie dla Ciebie okropne.
23-09-2013 08:01 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>boję się co by się stało z wierzącymi, gdy ateiści doszli do władzy i stanowili większość.
No co by się stało?
Powiem Ci, co by się stało. Jak napisał Kiryl, byłby koniec "lekcji" religii w szkole, koniec modłów o deszcz, koniec służbowo-mundurowych spędów w Częstochowie, konstytucyjnych preambuł z odwołaniem do bozi i innych duchów, dzieci napoczętych i obrażonych uczuć w kodeksie karnym, koniec poświęceń wszystkiego z klapami od sedesu włącznie, zero krzyży w urzędach państwowych (tylko godło!), żadnych bredzeń o "katolickiej moralności" w sądach, szpitalach i innych instytucjach, służących WSZYSTKIM. A księża - od wikarego do arcybiskupa - mieliby kościoły w charakterze miejsc do nauczania i napominania swoich wiernych, i tylko swoich wiernych, a nie wszystkich jak leci. Kościoły i cerkwie dla chrześcijan, meczety dla muzułmanów, synagogi dla żydów, święte gaje dla rodzimowierców, a w przestrzeni publicznej, wspólnej, cisza i spokój. Ech, marzenie ściętej głowy...
A na koniec - lepiej przeczytaj uważnie, co napisałam wyżej:
Cytat:
świetlica to nie jest miejsce na uczenie niewierzących dzieci religii. Koniec i kropka.

Gucio mnie obchodzi, czy w tej świetlicy naprawdę dzieci uczono religii, czy tylko próbowano "opowiadać swoje bajki". Powyższe zdanie jest słuszne samo przez się. Bez względu na to, co się robi w tej czy innej konkretnej świetlicy.
Frank Holman (5897 punktów)
O czym Wy w ogóle oboje wygadujecie. To ma być racjonalizm (realizm)? Mniejszość nie dochodzi do władzy. Ateiści nigdy nie będą rządzić nad katolicką większością. Musi samo najpierw nadejść społeczeństwo post-teistyczne, aby to nastąpiło. Oboje kręcicie się w wirtualnej rzeczywistości. Zmiany aby były naturalne muszą zawsze trochę trwać, choćby dlatego, że pewne sprawy (np. jakieś symbole) stają się najpierw nikomu nie wadzącą tradycją, a dopiero potem powoli znikają w różnym trybie.
Jedyne czego brakuje na już to "kryzysowej" nowelizacji Konstytucji, w której następuje zapis, że państwo ma zakaz finansować od już do odwołania religie i kościoły w każdej formie oraz anulowane są jednocześnie wszelkie szczególne zwolnienia podatkowe dla takich instytucji, jeśli nie wynikają z jakiś innych ogólnych zasad.
23-09-2013 10:10 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Facet pyta "co by było, gdyby", to mu tak samo odpowiadam. Nikt nie powiedział, że to jakaś realistyczna wizja.
>Jedyne czego brakuje na już to "kryzysowej" nowelizacji Konstytucji, w której następuje zapis, że państwo ma zakaz finansować od już do odwołania religie i kościoły w każdej formie oraz anulowane są jednocześnie wszelkie szczególne zwolnienia podatkowe dla takich instytucji, jeśli nie wynikają z jakiś innych ogólnych zasad.
Teraz to Ty się poruszasz w wirtualnej rzeczywistości... Nie dość, że zapis niemożliwy, to jeszcze "na już"? Nie ma takiej opcji, niby kto ma to zrobić? Posłowie, wystraszeni, że ksiądz im mamusi nie pochowa? Politycy, którym biskup paluszkiem grozi i którzy biorą ślub kościelny po 20 latach małżeństwa? Tzw. "społeczeństwo", które wypycha dzieci na szkolną katechezę, bo "co ludzie powiedzą"? Takiej nowelizacji Konstytucji nie dożyjemy ani ja, ani Ty, ani nasze wnuki. Jest tak samo realna, jak rządy ateistów.
Frank Holman (5897 punktów)
>Teraz to Ty się poruszasz w wirtualnej rzeczywistości... Nie dość, że zapis niemożliwy, to jeszcze "na już"? Nie ma takiej opcji, niby kto ma to zrobić? Posłowie, wystraszeni, że ksiądz im mamusi nie pochowa? Politycy, którym biskup paluszkiem grozi i którzy biorą ślub kościelny po 20 latach małżeństwa? Tzw. "społeczeństwo", które wypycha dzieci na szkolną katechezę, bo "co ludzie powiedzą"? Takiej nowelizacji Konstytucji nie dożyjemy ani ja, ani Ty, ani nasze wnuki. Jest tak samo realna, jak rządy ateistów.
>
To co by się stało, gdyby nasze państwo zaczęło na prawdę oficjalnie bankrutować i nowi pożyczkodawcy domagać się konkretnego planu cięć? Na prawdę masz takie złe mniemanie o rządzących, że chciałoby im się wówczas w takim skrajnym przypadku ponownine próbować publicznie odrzucić 6 tys. poprawek dokładnie takich ?, a takie by właśnie dokładnie złożyła partia RP.
23-09-2013 11:28 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To co by się stało, gdyby nasze państwo zaczęło na prawdę oficjalnie bankrutować i nowi pożyczkodawcy domagać się konkretnego planu cięć?
To ucięliby inne wydatki. Mało to rozmaitych pozycji w budżecie?
>Na prawdę masz takie złe mniemanie o rządzących, że chciałoby im się wówczas w takim skrajnym przypadku ponownine próbować publicznie odrzucić 6 tys. poprawek dokładnie takich ?, a takie by właśnie dokładnie złożyła partia RP.
Ciężko mieć dobre mniemanie o obecnych rządzących, a wyobrażanie sobie, że zabiorą oni kościołowi pieniądze to fantasmagoria.
23-09-2013 11:42 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>boję się co by się stało z wierzącymi, gdy ateiści doszli do władzy i stanowili większość.
>No co by się stało?
>Powiem Ci, co by się stało. Jak napisał Kiryl, byłby koniec "lekcji" religii w szkole,
Sprawą dyskusyjną jest koniec religii w szkole. Owszem sam podpiszę się pod końcem zmuszania chodzenia na religię, wywierania nacisków na rodziców, dzieci, końcem finansowania z budżetu państwa, itd... Pytanie do Ciebie: czy wtedy też byłyby zakaz religii w szkole? W szkołach organizowane są także inne dodatkowe płatne lub nie zajęcia: fitness, nauka języków, kursy hobbystyczne, sportowe, itd ... Moje doświadczenia z ateistami wskazują, że są po prostu zawsze przeciw religii w szkole, niezależnie od potencjalnych okoliczności.
>koniec modłów o deszcz,
zakaz jakiś będzie?
>koniec służbowo-mundurowych spędów w Częstochowie,
dlaczego chcesz ludziom zakazać modlitwy? Są różne formy życia społecznego: niektóre zakłady pracy chodzą na demonstracje związkowe, inni biorą udział w biegach przełajowych, inni grają w piłkę, a inni na pielgrzymkę... a Ty chcesz określonej aktywności zakazać?
>konstytucyjnych preambuł z odwołaniem do bozi i innych duchów,
mogę się zgodzić
>dzieci napoczętych
to akurat nie zależy od ateizmu czy teizmu,
>i obrażonych uczuć w kodeksie karnym,
myślę, a czytając nawet to forum, które jest merytorycznie na dobrym poziomie, że uczuć w kodeksie by nie było, ale jad by się cały wylał na wierzących, że OLA BOGA!
>koniec poświęceń wszystkiego z klapami od sedesu włącznie,
a dlaczego chcesz zabronić ludziom święcić co sobie chcą?
>zero krzyży w urzędach państwowych (tylko godło!),
OK
>żadnych bredzeń o "katolickiej moralności" w sądach, szpitalach i innych instytucjach, służących WSZYSTKIM.
ale rozumiem, że wówczas o każdej innej moralności, też nie będzie można mówić, czy tylko o tej jednej, katolickiej?
>A księża - od wikarego do arcybiskupa - mieliby kościoły w charakterze miejsc do nauczania i napominania swoich wiernych, i tylko swoich wiernych, a nie wszystkich jak leci.
A dlaczego zabraniasz księdzu upominać także innych, nie tylko wiernych, skoro On uważa, że tak należy. Ateiści upominają teistów, brydżyści tenisistów, sprzątaczki klientów WC, dlaczego akurat księża mieliby mieć zakaz?
>Kościoły i cerkwie dla chrześcijan, meczety dla muzułmanów, synagogi dla żydów, święte gaje dla rodzimowierców, a w przestrzeni publicznej, wspólnej, cisza i spokój.
Zakazy, zakazy...
>Ech, marzenie ściętej głowy...
Dzięki Bogu, strach pomyśleć jakie sankcje byś nałożyła w przypadku złamania proponowanych zakazów. Katolicy jak nic musieliby się ukrywać po kątach przestrzeni publicznej, ciągle obrażani, wypychani ze szkół, urzędów (na pewno byłby zakaz wynajmowania sal gminnych lub szkolnych na spotkania religijne), jak chory chciałby księdza w szpitalu - nie można!, jak w więzieniu - nie można! Procesja - zakaz! Kościół chcą zbudować - zakaz, itd...
Świat tolerancji i szlachetności ateistycznej...
>A na koniec - lepiej przeczytaj uważnie, co napisałam wyżej:
> Cytat:
świetlica to nie jest miejsce na uczenie niewierzących dzieci religii. Koniec i kropka.

>Gucio mnie obchodzi, czy w tej świetlicy naprawdę dzieci uczono religii, czy tylko próbowano "opowiadać swoje bajki". Powyższe zdanie jest słuszne samo przez się. Bez względu na to, co się robi w tej czy innej konkretnej świetlicy.
Zdanie jest słuszne, sam się z nim zgadzam, tyle tylko, że nie wiadomo czy dotyczy akurat tego zdarzenia, o którym rozmawiamy, a wprowadza nieuprawniony osąd sytuacji.

Wysłałem maila do autorki wątku z prośbą o wyjaśnienie, jak się sprawy mają. Cisza. Podejrzewam, że z wielkiej chmury mały deszcz...
23-09-2013 12:34 
 Ocena 3 na 3
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Sprawą dyskusyjną jest koniec religii w szkole. Owszem sam podpiszę się pod końcem zmuszania chodzenia na religię, wywierania nacisków na rodziców, dzieci, końcem finansowania z budżetu państwa, itd... Pytanie do Ciebie: czy wtedy też byłyby zakaz religii w szkole? W szkołach organizowane są także inne dodatkowe płatne lub nie zajęcia: fitness, nauka języków, kursy hobbystyczne, sportowe, itd ... Moje doświadczenia z ateistami wskazują, że są po prostu zawsze przeciw religii w szkole, niezależnie od potencjalnych okoliczności.

Nie ma potencjalnych okoliczności, w których religia w szkołach byłaby pozytywnym zjawiskiem.

>zakaz jakiś będzie?

Dobrze by było, ale tylko tych głośnych i publicznych.

>dlaczego chcesz ludziom zakazać modlitwy? Są różne formy życia społecznego: niektóre zakłady pracy chodzą na demonstracje związkowe, inni biorą udział w biegach przełajowych, inni grają w piłkę, a inni na pielgrzymkę... a Ty chcesz określonej aktywności zakazać?

Niech sobie manifestują, co sobie chcą, ale w cywilu. To żałosne i trochę nielogiczne, że policjanci (jako organ państwowy, a więc konstytucyjnie świecki) chodzą z urzędu na pielgrzymki, bo tak sobie chcą.

>myślę, a czytając nawet to forum, które jest merytorycznie na dobrym poziomie, że uczuć w kodeksie by nie było, ale jad by się cały wylał na wierzących, że OLA BOGA!

A to myślisz, że ateiści to tak sami z siebie się buntują ? To tylko dlatego, że teiści mają swój głupi artykuł o obrazie uczuć.

>a dlaczego chcesz zabronić ludziom święcić co sobie chcą?

Jak chcą święcić ronda, ulice i gmachy państwowe to jest źle. Jak ktoś chce swój medalik, to spoko.

>ale rozumiem, że wówczas o każdej innej moralności, też nie będzie można mówić, czy tylko o tej jednej, katolickiej?

Żadna inna nie ogranicza wolności wyboru człowieka w sprawach medycznych i nie ogranicza naukowców w swoich badaniach. Ta katolicka (chrześcijańska ogólnie) jest bardzo szkodliwa.

>A dlaczego zabraniasz księdzu upominać także innych, nie tylko wiernych, skoro On uważa, że tak należy. Ateiści upominają teistów, brydżyści tenisistów, sprzątaczki klientów WC, dlaczego akurat księża mieliby mieć zakaz?

Niech sobie napominają, racja. Ale niech nie wcinają się w sprawy nauki i prawa, co robią nagminnie.

>Dzięki Bogu, strach pomyśleć jakie sankcje byś nałożyła w przypadku złamania proponowanych zakazów. Katolicy jak nic musieliby się ukrywać po kątach przestrzeni publicznej, ciągle obrażani, wypychani ze szkół, urzędów (na pewno byłby zakaz wynajmowania sal gminnych lub szkolnych na spotkania religijne), jak chory chciałby księdza w szpitalu - nie można!, jak w więzieniu - nie można! Procesja - zakaz! Kościół chcą zbudować - zakaz, itd...

Okropna wizja antykatolickiej dystopii ! A prawdopodobnie byłoby tak (normalnie) :
-katolicy w przestrzeni publicznej wypowiadali się przede wszystkim jako ludzie, a nie jako katolicy
-kościół katolicki nie miałby pozycji namaszczonej w mediach
-obrażani byliby tak często, jak ktokolwiek inny (ale pewnie odczuwaliby to bardziej, bo to niesamowicie obrażalska grupa)
-byliby w szkołach normalnie, o ile nie wychodzili na lekcjach naukowych z kreacjonistycznym bełkotem ani nie próbowali wprowadzać obowiązkowych zajęć z religii
- w urzędach byliby normalnie obsługiwani, a jakby chcieli tam pracować, to by mogli, o ile ich religia nie przeszkadzałaby im w wykonywaniu obowiązków
-mogliby sobie wynajmować cokolwiek, jeśli dostaliby na to zezwolenie, a dostawaliby, jeśli nie demolowaliby tych sal.
-jak chory chciałby księdza, to rodzina mogłaby się o to dogadać, księdza opłacić, a szpital niemusiałby płacić etatowym darmozjadom nawet w przypadku, gdy nie są potrzebni.
-podobnie więźniowie
-procesja spoko, jeśli nie gra swoich tandetnych hymnów zbyt głośno idąc środkiem ulicy
-jak chcą wybudować kościół, to niech budują, ale ze swojej kasy i na swoim gruncie.

Coś tu strasznego i nienormalnego ?

>Świat tolerancji i szlachetności ateistycznej...

Lepsze to niż wypełnienie przestrzeni publicznej kościelnymi głupotami. Przynajmniej to co postuluję daje jakieś równouprawnienie.

>Zdanie jest słuszne, sam się z nim zgadzam, tyle tylko, że nie wiadomo czy dotyczy akurat tego zdarzenia, o którym rozmawiamy, a wprowadza nieuprawniony osąd sytuacji.

Rodzic zupełnie nie jest uprawniony do osądu jakości opieki nad swoim dzieckiem, prawda ?

>Wysłałem maila do autorki wątku z prośbą o wyjaśnienie, jak się sprawy mają. Cisza. Podejrzewam, że z wielkiej chmury mały deszcz...

Ma prawo Ci nie odpowiadać.


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
23-09-2013 13:39 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>>koniec służbowo-mundurowych spędów w Częstochowie,
>dlaczego chcesz ludziom zakazać modlitwy? Są różne formy życia społecznego: niektóre zakłady pracy chodzą na demonstracje związkowe, inni biorą udział w biegach przełajowych, inni grają w piłkę, a inni na pielgrzymkę... a Ty chcesz określonej aktywności zakazać?
Absolutnie nie. Tylko widzisz - nikt nie chodzi grać w piłkę w ramach godzin pracy i stroju służbowym. Prywatnie mogą sobie iść, gdzie chcą.
>>dzieci napoczętych
>to akurat nie zależy od ateizmu czy teizmu,
Owszem, zależy. W pierwotnej wersji kodeksu był termin "płód" i pozostawał on pod ochroną. Teraz pod ochroną jest "dziecko poczęte". To jak myślisz, skąd ta zmiana?
>>i obrażonych uczuć w kodeksie karnym,
>uczuć w kodeksie by nie było, ale jad by się cały wylał na wierzących, że OLA BOGA!
Nic by się nie wylało, bo nie byłoby powodu.
>>koniec poświęceń wszystkiego z klapami od sedesu włącznie,
>a dlaczego chcesz zabronić ludziom święcić co sobie chcą?
Niech sobie święcą, ale prywatnie, a nie w majestacie państwa.
>ale rozumiem, że wówczas o każdej innej moralności, też nie będzie można mówić, czy tylko o tej jednej, katolickiej?
A po co mówić o jakiejkolwiek moralności np. w sądzie? Tam się mówi o prawie. Gdzie indziej też. Istnieją odpowiednie przepisy. A co do moralności - najlepsza jest taka bezprzymiotnikowa.
>Zakazy, zakazy...
Żadne zakazy. Tylko brak nakazów, presji, upominania.
>Katolicy jak nic musieliby się ukrywać po kątach przestrzeni publicznej, ciągle obrażani, wypychani ze szkół, urzędów
Wybacz, ale teraz to już pleciesz.
>(na pewno byłby zakaz wynajmowania sal gminnych lub szkolnych na spotkania religijne)
A po co wynajmować sale szkolne? Mało to miejsca w plebaniach, pardon, domach parafialnych? Szkoda pieniędzy na wynajmowanie czegoś, jak się ma własne miejsce. Bo wynajem byłby za pieniądze oczywiście.
>jak chory chciałby księdza w szpitalu - nie można!
Można. Chorego w szpitalu każdy może odwiedzić, także ksiądz proboszcz z parafii chorego.
>jak w więzieniu - nie można
Można. Na zasadach jak każdy. Zgoda na widzenie itd.
>Procesja - zakaz!
Nie, dlaczego? Kościoły mają zwykle spore, ogrodzone tereny wokół budynków. Mogą też wystąpić o zgodę na przemarsz ulicami. Na zasadach, jak każdy organizator większego spędu ulicznego.
>Kościół chcą zbudować - zakaz
To już tylko Twoja wyobraźnia. Jeśli zbiorą fundusze, kupią (nie wyłudzą za 1% wartości) teren, uzgodnią kwestie planu zagospodarowania terenu, wystąpią o pozwolenie na budowę i je dostaną, to czemu nie? Mogą sobie budować, co chcą. Kościół albo supermarket, wedle życzenia.
>Świat tolerancji i szlachetności ateistycznej...
...powstały wyłącznie w Twoim umyśle.
23-09-2013 13:40 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Sprawą dyskusyjną jest koniec religii w szkole. Owszem sam podpiszę się pod końcem zmuszania chodzenia na religię, wywierania nacisków na rodziców, dzieci, końcem finansowania z budżetu państwa, itd... Pytanie do Ciebie: czy wtedy też byłyby zakaz religii w szkole? W szkołach organizowane są także inne dodatkowe płatne lub nie zajęcia: fitness, nauka języków, kursy hobbystyczne, sportowe, itd ... Moje doświadczenia z ateistami wskazują, że są po prostu zawsze przeciw religii w szkole, niezależnie od potencjalnych okoliczności.
Jakie to potencjalne okoliczności sprawiają, że religia w szkole jest czymś dobrym? Dlaczego nie miałaby się odbywać w salkach przy kościele, tylko i wyłącznie dla chętnych? Co do porównywania zajęć pozalekcyjnych z religią to jest to kuriozum.
>zakaz jakiś będzie?
Dobrze by było. Sejm powinien jednak prezentować jakiś poziom. Mogli jeszcze szamana zaprosić i taniec deszczu wykonać, tak w duchu ekumenizmu.
>dlaczego chcesz ludziom zakazać modlitwy? Są różne formy życia społecznego: niektóre zakłady pracy chodzą na demonstracje związkowe, inni biorą udział w biegach przełajowych, inni grają w piłkę, a inni na pielgrzymkę... a Ty chcesz określonej aktywności zakazać?
Może dlatego, że są w praktyce obowiązkowe? Albo choćby dlatego, że policjant na służbie powinien jednak coś innego robić?
>to akurat nie zależy od ateizmu czy teizmu,
W Polsce akurat w dużym stopniu zależy.
>myślę, a czytając nawet to forum, które jest merytorycznie na dobrym poziomie, że uczuć w kodeksie by nie było, ale jad by się cały wylał na wierzących, że OLA BOGA!
Czyżbyś przenosił zachowania wierzących na ateistów? Dlaczego też religia ma mieć specjalną ochronę prawną?
>a dlaczego chcesz zabronić ludziom święcić co sobie chcą?
Niech sobie święcą, ale prywatnie, nie w ramach uroczystości państwowych. Polska przynajmniej w teorii nie jest państwem wyznaniowym.
>ale rozumiem, że wówczas o każdej innej moralności, też nie będzie można mówić, czy tylko o tej jednej, katolickiej?
O tej jednej katolickiej, która przeszkadza czy to części lekarzy czy farmaceutów w wykonywaniu ich obowiązków, wobec całego społeczeństwa.
>Zakazy, zakazy...
Zupełnie jakby kościół niczego nie zakazywał. Nie widzę tu żadnego problemu, świeckie państwo=brak religii na ulicach. Kościołów czy synagog nikt burzyć nie zamierza.
>Dzięki Bogu, strach pomyśleć jakie sankcje byś nałożyła w przypadku złamania proponowanych zakazów. Katolicy jak nic musieliby się ukrywać po kątach przestrzeni publicznej, ciągle obrażani, wypychani ze szkół, urzędów (na pewno byłby zakaz wynajmowania sal gminnych lub szkolnych na spotkania religijne), jak chory chciałby księdza w szpitalu - nie można!, jak w więzieniu - nie można! Procesja - zakaz! Kościół chcą zbudować - zakaz, itd...
Biedni ci katolicy, wiecznie i przez wszystkich dyskryminowani. Jak nie przez Rzymian to komunistów, albo teraz przez ateistów. Czekać tylko na powrót lwów
>Świat tolerancji i szlachetności ateistycznej...
Po powyższych Twoich słowach wyraźnie widać, że tolerancja to coś ciężkiego do pojęcia dla wierzących. Zupełnie jakbyś się starał przenieść zachowania katolików na ateistów.
Konowal (6291 punktów)
Przecież to co piszesz to tylko Twoje widzimisię. Jakbyś poprosiła rodziców o czym chcą żeby było mówione to tyle byłoby scenariuszy co rodziców. Zresztą w wielu świetlicach tacy czepialscy rodzice są więc włącza sie TV i lecą bajki non-stom. O i to jest edukacja XXI w.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-09-2013 13:01 
 Ocena 2 na 2
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Przecież to co piszesz to tylko Twoje widzimisię. Jakbyś poprosiła rodziców o czym chcą żeby było mówione to tyle byłoby scenariuszy co rodziców. Zresztą w wielu świetlicach tacy czepialscy rodzice są więc włącza sie TV i lecą bajki non-stom. O i to jest edukacja XXI w.

Widzisz Konował.

Urodzony jestem w 1978 roku. Ja pamiętam jak zamiast bajek leciała Telewizja Edukacyjna, coś co w dzisiejszej TVP praktycznie nie istnieje. W przedszkolu i zerówce zdarzało nam się oglądać, nie na codziennie, i nikt nie umarł, ale było nawiązanie w zabawie czy "edukacji" do tego co było przed chwilą w tv.

Można skontrargumentować, że wtedy oferta była bardzo biedna.
Jednak w 1996 czy 1995 jak już było lepiej z ofertą na biologię w liceum zdarzało mi się lub moim znajomym przynosić na VHS filmy edukacyjne. Film z komentarzem na bieżąco prowadzącej lekcje powodował, że nawet programowi nielubiący tego przedmiotu coś wyciągnęli.

I to było dobre.

Nie wolno jednak pozwolić, żeby przyszedł ktoś i zatruwał małym dzieciom umysły. Na dodatek idzie do świetlicy, bo wie że może "upolować" tam tych, co nie chcą jego jadu w postaci pseudo zajęć. Ty nie widzisz, że pójście księży na świetlicę to początek desperacji, bo świat przestaje w bajki wierzyć.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
23-09-2013 13:51 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>O i to jest edukacja XXI w.
Edukacja jest na lekcjach. Świetlica to taki zastępczy dom dla dzieci, których rodzice pracują. W świetlicy dzieci odrabiają lekcje, bawią się, oglądają tv, jedzą obiad itd.
20-09-2013 15:23 
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)

>Faktycznie, się narobiło ... Dzieciak się dowiedział co to spowiedź
Po pierwsze dzieciak dowiedział się to co spowiedź wbrew woli rodziców (w przypadku przedmiotu którego nauczanie zależy od woli rodziców)
Poza tym o ile mnie pamięć nie myli spowiedź jest czynnością dość specyficzną i ściśle połączoną z religią czyż nie?

A to czy coś się porobiło czy nie może być ewentualnie okolicznością przy wyciąganiu (lub nie) konsekwencji ale nie zmienia faktu że szkoła nie zastosowała się do życzenia rodziców tam gdzie to właśnie ich wola powinna być decydująca.

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
Konowal (6291 punktów)
No to przecież rodzice mogą przekazywać co chcą - w czym problem ? Jeszcze by brakło żeby rodzice nie mogli mówić dzieciom co i jak.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-09-2013 12:43 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
W tym by ktoś tego nie robił wbrew ich woli.
Konowal (6291 punktów)
>W tym by ktoś tego nie robił wbrew ich woli.
Świetlica nie jest obowiązkowa.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

Mod:
Proszono, byś zaprzestał trollingu. Następne takie posty trafią do Oślej.
23-09-2013 13:03 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Konowale, oddychanie też nie jest obowiązkowe. Przestaniesz?
20-09-2013 11:50 
 Ocena-2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Ksiądz, katechetka, rabin czy nawet imam są osobami dorosłymi i nawet na pytanie dziecka wprost o Jezuska czy inne postacie mitologiczne, znając postawę rodziców w tej kwestii powinien odesłać dziecko do rodzica i pouczyć że w takim wypadku rodzice powinni mu tą kwestię wyjaśnić. W innym wypadku świadczy to tylko o niedojrzałości i niekompetencji takich "nauczycieli".
>
Hehe niezłe, czy jak nauczyciel historii wie że dziecko wyznaje inną wersję też powinien odsyłać je do rodziców? Np. taki stan wojenny - był wprowadzony dla dobra Polaków czy przeciwko nim ??? Uśmiałem się setnie

Edit: A tak mi jeszcze wpadło do głowy - to dzieci powinne nosić przypięte karteczki jaką to wiarę ewentualnie brak wiary wyznają rodzice (trochę by to stygmatyzowało , ale co tam) to wtedy każdy by mógł swoją wypowiedź dostosować - może by się dzieciom trochę zamieszało w głowach, bo różne tłumaczenia by były jednego faktu - ale za to jaka polityczna poprawność by była. No i zgodnie z wyborem rodziców - nie?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-09-2013 11:56 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Hehe niezłe, czy jak nauczyciel historii wie że dziecko wyznaje inną wersję też powinien odsyłać je do rodziców? Np. taki stan wojenny - był wprowadzony dla dobra Polaków czy przeciwko nim ??? Uśmiałem się setnie
Porównujesz nieporównywalne. Historia szczególnie tak bliska naszym czasom to w dużej mierze kwestia interpretacji a nawet prywatnej opinii. Właśnie ów stan wojenny dla jednych mógł być czymś dobrym dla innych nie i żadna prawda nie będzie prawdziwsza. Religia tymczasem jest taka jest i tyle, chyba że ktoś chce doprowadzić do schizmy. O ile poszczególni księża mogą mieć różne wizje nauczania religii to KKK tłumaczy wątpliwości.
20-09-2013 12:25 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>>
>Hehe niezłe, czy jak nauczyciel historii wie że dziecko wyznaje inną wersję też powinien odsyłać je do rodziców? Np. taki stan wojenny - był wprowadzony dla dobra Polaków czy przeciwko nim ??? Uśmiałem się setnie

Powinien powiedzieć "są różne interpretacje tego zdarzenia, oto one". O alternatywy i nie narzucanie światopoglądu się tu rozchodzi.

>Edit: A tak mi jeszcze wpadło do głowy - to dzieci powinne nosić przypięte karteczki jaką to wiarę ewentualnie brak wiary wyznają rodzice (trochę by to stygmatyzowało , ale co tam) to wtedy każdy by mógł swoją wypowiedź dostosować - może by się dzieciom trochę zamieszało w głowach, bo różne tłumaczenia by były jednego faktu - ale za to jaka polityczna poprawność by była. No i zgodnie z wyborem rodziców - nie?

Jakby w ogóle nie dostosowywał swoich wypowiedzi byłoby najlepiej. Nie musiałby, jakby w ogóle nie mieszano kultu religijnego w edukację dzieci i młodzieży. To naprawdę nie jest trudne.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
20-09-2013 07:44 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Uważam, że powinna sprawdzić, jak faktycznie jest
Mam wrażenie, że sprawdziła.
>incydentalna indoktrynacja (...) nie jest zagrożeniem
Pozwól, że na ten temat będę miała inne zdanie.
>Co innego gdyby to się zdarzało częściej lub było zaplanowane.
Nie wiemy, jak było. Autorka wie i dlatego napisała to, co napisała.
Jadwiga Nos (40 punktów)
(zablokowany)
>czy w ogóle jest podstawa?
A furda tam ta cała podstawa prawna! Taka "obraza uczuć religijnych" choć nijak nie zdefiniowana, jest powszechnie dostrzegana i uznawana przez polskie sądy, a "neutralności światopoglądowej państwa" pomimo klarowności idei jakoś nie można się doprosić.

Na dziś tylko przyzwoitość jest po naszej stronie.
H.Kruger (860 punktów)
Bezczelność takich zachowań nie pozostawia zbyt wielu dróg do wyboru.
Jedna, smutna, choć rokująca szanse. Uzbroić dziecko w sprzęt nagrywający. Upewnić się, co się w świetlicy dzieje.
Bardzo to smutne, wikłać własne dziecko w takie metody...
Konowal (6291 punktów)
Świetlica to świetlica - dżungla Musicie po prostu nie posyłać dziecka do świetlicy i po sprawie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2013 14:18 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
Konowal ja rozumiem że chcesz być na siłę zabawny, ale postaraj się by twoje wypowiedzi były dłuższe niż twoja stopka. Ostatnio połowa tych wypowiedzi zawiera się w jednej linijce.
Konowal (6291 punktów)
Postaram się, ale ostatnio są tak miałkie wypowiedzi, że po prostu nie za bardzo jest co odpowiedzieć dłużej.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
13-09-2013 14:25 
 Ocena 2 na 2
brum (36 punktów)
>Świetlica to świetlica - dżungla Musicie po prostu nie posyłać dziecka do świetlicy i po sprawie.

Zapewne dla wszystkich wygodniej byłoby gdybym zrezygnowała ze świetlicy i tym samym z pracy, postaram się jednak wyegzekwować nasze prawa
16-09-2013 13:03 
 Ocena-4 na 4
Konowal (6291 punktów)
>Zapewne dla wszystkich wygodniej byłoby gdybym zrezygnowała ze świetlicy i tym samym z pracy, postaram się jednak wyegzekwować nasze prawa
Choćby to była szkoda dla innych dzieci? co? Masz możliwość posyłać dziecko teoretycznie za darmo do świetlicy i marudzisz. Nawet nie zastanowisz się w czym jest problem, tylko patrzysz jak zaspokoić swoje potrzeby, a później się dziwisz że ktoś myśli inaczej. Z powodu niedoinwestowania szkół świetlice w większości szkół są prowadzone beznadziejnie, ot aby se dzieci krzywdy nie zrobiły, bo co można zrobić jak jest dwie panie i kilkadziesiąt dzieci w różnym wieku. W świetlicach włącza się TV i tyle , a Ty martwisz się że ksiądz na pół godziny przyjdzie ??? Żałosne.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-09-2013 18:42 
 Ocena 4 na 4
hamp (3461 punktów)
>Masz możliwość posyłać dziecko teoretycznie za darmo do świetlicy i marudzisz. Nawet nie zastanowisz się w czym jest problem, tylko patrzysz jak zaspokoić swoje potrzeby, a później się dziwisz że ktoś myśli inaczej. Z powodu niedoinwestowania szkół świetlice w większości szkół są prowadzone beznadziejnie, ot aby se dzieci krzywdy nie zrobiły, bo co można zrobić jak jest dwie panie i kilkadziesiąt dzieci w różnym wieku. W świetlicach włącza się TV i tyle , a Ty martwisz się że ksiądz na pół godziny przyjdzie ??? Żałosne.

Nie no, to zupełnie nienormalne, żeby dbać o wychowanie własnych dzieci według zamierzonych reguł.
Dzieci w Afryce umierają z głodu, ale ja bardzo lubię ketchup z Hellmansa, i wolę iść do następnego sklepu i stracić pół godziny, niż kupić ketchup innej marki.
Żałosne? Nie, to po prostu inne sprawy.
Kupując ketchup zajmuję się wybraniem takiego, który będzie mi odpowiadać, tak samo dbając o edukację swojego dziecka należy skupić się na nim, nie na sytuacji innych dzieci.
(wypowiedź zawiera lokowanie produktu, ale obiecuję, że mi za to nie płacą)

"We don't see things as they are, we see them as we are."
-Anais Nin
Konowal (6291 punktów)
Oczywiście, że trzeba dbać o edukację swojego dziecka, ale nie dyskutujemy w oderwaniu od rzeczywistości , a rzeczywistość jest taka , że dajmy na to 50% dzieci chcesz pozbawić jakiejś tam odmiany w rzeczywistości świetlicowej bo rodzice jednego z dzieci mają odmienne zdanie - to chyba nie jest zdrowe podejście do tematu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2013 12:13 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Jakieś tam odmiany rzeczywistości świetlicowej?
Katechezowanie w takim miejscu jest odmianą rzeczywistości świetlicowej? A gdyby polazł tam ateista z misją i uświadamiał dzieci, ze boga nie ma... Zakazanie mu byłoby pozbawieniem dzieci odmiany rzeczywistości świetlicowej, nieprawdaż?
A moze po prostu świetlica do tego nie służy?
Konowal (6291 punktów)
Ale odnośmy się do rzeczywistości i nie ma w świetlicy 50% dzieci rodziców którzy, popierają ateizację społeczeństwa a tylko jedni rodzice katoliccy się oburzają na to - sytuacja jest odwrotna.

Wg tego modelu postępowania to będzie jak mówi Kononowicz - "Nie będzie nic" bo zawsze ktoś się trafi z rodziców co mu nie pasuje. Jedna osoba musiałaby mieć tylko funkcję wyprowadzania dzieci i pilnowania żeby któreś coś nie usłyszało z opcji przeciwnej rodzicom.

A co będzie jak dziecko zacznie mówić o religii ?? to które wyprowadzić?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2013 13:25 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
Oki. I uważasz, że fakt iż większość dzieci w świetlicy to dzieci katolickich rodziców - usprawiedliwa taki dyktat? A gdzie prawa mniejszości? Prawa swobody wyznań religijnych?
Zresztą, powtórzę - jest religia? No i dobrze, niech sobie będzie. Ale świetlica nie jest od tego.
17-09-2013 13:37 
 Ocena-2 na 4
Konowal (6291 punktów)
To ja Ci powtórzę - rozpatrujmy rzeczywistą sytuację. Rozumiem wszystkie Twoje postulaty - tylko że Ty w imię ideologi chcesz karać większość, której nie przeszkadza działalność księdza.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2013 14:00 
 Ocena 3 na 3
H.Kruger (860 punktów)
KARAĆ???
To dla większości dodatkowa katecheza w świetlicy jest jakąś przyjemnością? A jej pozbawienie karą?

Sytuacja jest idealna, jak w teorii gier. Tam gdzie istnieje konflikt, wymyślono specjalne narzędzie. Konfliktem jest prowadzenie/nieprowadzenie katechezy w szkole. Narzędziem są lekcje religii. W tym przypadku są wymyślone tak, by dzieci które chcą (skrót myślowy, bo chcą rodzice, ale zostańmy przy skrócie) chodzić na religię, moga chodzić, a dzieci które nie chcą, nie muszą.
Natomiast świetlica jest miejscem stworzonym w innym celu i ma pozostawać poza konfliktem.

Wyobraź sobie sytuację przeciwną. Jesteś katolickim rodzicem w islamskim (albo ateistycznym, whatever) kraju. W szkole Twoje dziecko nie chodzi na islamską religię, nie ma obowiązku. Sam je religijnie wychowujesz w domu. Ale pracujesz do 15, dziecko odbierasz o 15.30 spod szkoły a ono kończy lekcje o 13. Chodzi do świetlicy, tam odrabia lekcje, bawi się itp. A panią świetliczankę zastępuje czasem szkolny imam. Cóż on robi? Och, to dziecko tych katolików, co to do mnie na religię nie chodzi! To ja mu poopowiadam!
Dowiadujesz się o tym. Mówisz - to niesprawiedliwe, imam próbuje mi przerobić dziecko na swoją religię. Mam prawo moje dziecko wychowywać w swojej religii (światopoglądzie), mam prawo trzymac je z daleka od tego imama. A on przychodzi do świetlicy (ma prawo, jest nauczycielem!) i mi próbuje skonwertować dziecko na islam.
Zażądasz odsuniecia imama od świetlicy? Albo kontroli nad nim, coby ci dziecka nie bałamucił? Bo ze świetlicy zrezygnować np. nie możesz. Nie możesz skrócić pracy a rezygnacja oznaczać będzie znaczący spadek dochodu rodziny.
I co, wytłumaczysz sobie, że żądanie odsuniecia imama to będzie karanie większości dzieci, którym imam nie przeszkadza?
Konowal (6291 punktów)
Ależ mi odkrycie, że świat jest niesprawiedliwy.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
18-09-2013 09:16 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
Prawem niesprawiedliwie potraktowanego jest dochodzenie sprawiedliwości.
18-09-2013 09:38 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Prawem niesprawiedliwie potraktowanego jest dochodzenie sprawiedliwości.
Amen.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2013 15:03 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>rzeczywistość jest taka , że dajmy na to 50% dzieci chcesz pozbawić jakiejś tam odmiany w rzeczywistości świetlicowej bo rodzice jednego z dzieci mają odmienne zdanie - to chyba nie jest zdrowe podejście do tematu.

Nie. W przestrzeni szkoły publicznej czas i miejsce przeznaczone na edukację religijną są ściśle wyznaczone, a jednym z najistotniejszych ograniczeń zakresu tej edukacji jest możliwość realizacji przez poszczególnych rodziców swojego prawa do wychowywania dzieci bez udziału religii. Obowiązkiem szkoły jest pilnowanie, by żaden z pracowników tego prawa rodziców nie łamał np. przez pogadanki religijne czy to w czasie przeznaczonym na inne zajęcia, czy w czasie wolnym spędzanym w świetlicy/bibliotece/etc. Chęć czy niechęć innych dzieci tudzież rodziców nie jest w tej kwestii istotna.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
18-09-2013 09:01 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Nie. W przestrzeni szkoły publicznej czas i miejsce przeznaczone na edukację religijną są ściśle wyznaczone, a jednym z najistotniejszych ograniczeń zakresu tej edukacji jest możliwość realizacji przez poszczególnych rodziców swojego prawa do wychowywania dzieci bez udziału religii. Obowiązkiem szkoły jest pilnowanie, by żaden z pracowników tego prawa rodziców nie łamał np. przez pogadanki religijne czy to w czasie przeznaczonym na inne zajęcia, czy w czasie wolnym spędzanym w świetlicy/bibliotece/etc. Chęć czy niechęć innych dzieci tudzież rodziców nie jest w tej kwestii istotna.
No to przyjmij że ksiądz prowadził etykę a tematem była akurat religia katolicka. Co my chcemy to jedno - co jest możliwe, to drugie. Nie wszystko da się pogodzić. Kwestia teraz kto ma ustąpić. Moim zdaniem to mniejszość powinna się dostosować do większości. Oczywiście jeżeli są możliwości powinno się iść na rękę każdemu z rodziców. Nie jest to jednak obecnie sprawa takich czy innych przepisów tylko braku odpowiednich finansów w szkole.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
18-09-2013 09:25 
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)

>No to przyjmij że ksiądz prowadził etykę a tematem była akurat religia katolicka.
Świetlica nie jest również miejscem na prowadzenie zajęć z etyki.
>Co my chcemy to jedno - co jest możliwe, to drugie. Nie wszystko da się pogodzić.
Jasne. I nikt inny nie może zająć się świetlicą tylko ksiądz który dodatkowo koniecznie musi prowadzić w tej sytuacji katechezę.
A poza tym skoro dalej twierdzi Pan że jest to kwestia związana ze środkami to czy księża nie pobierają wynagrodzenia?
>Kwestia teraz kto ma ustąpić.
To nie jest kwestia ustępowania tylko tego że szkoła nie realizuje swoich zadań. To nie kwestia światopoglądu mniejszości czy więkoszości tylko przestrzegania prawa.
>Moim zdaniem to mniejszość powinna się dostosować do większości.
A moim zdaniem należy zachować się tak aby nie naruszyć praw żadnej ze stron (ani mniejszości ani większości). Przy czym to większość ma środki którymi mniejszość może dyskryminować a nie odwrotnie.
>Oczywiście jeżeli są możliwości powinno się iść na rękę każdemu z rodziców. Nie jest to jednak obecnie sprawa takich czy innych przepisów tylko braku odpowiednich finansów w szkole.
Prawo mówi jasno co w szkole w takich przypadkach jest dozwolone i gdzie.
Czy dla Pana sytuacja w której nie ma na coś środków usprawiedliwia łamanie prawa?


"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
18-09-2013 09:49 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>No to przyjmij że ksiądz prowadził etykę a tematem była akurat religia katolicka.
>Świetlica nie jest również miejscem na prowadzenie zajęć z etyki.
Sematyka. Niech będzie że snuł bajkę.

>Jasne. I nikt inny nie może zająć się świetlicą tylko ksiądz który dodatkowo koniecznie musi prowadzić w tej sytuacji katechezę.
Nie wiem. Nie mam na ten temat danych. Rozmawiamy o konkretnej sytuacji i tyle. NIkt nie pisał że tam ktoś inny chciał coś prowadzić.
>A poza tym skoro dalej twierdzi Pan że jest to kwestia związana ze środkami to czy księża nie pobierają wynagrodzenia?
Nie za bardzo wiem co to ma do rzeczy.
>>Kwestia teraz kto ma ustąpić.
>To nie jest kwestia ustępowania tylko tego że szkoła nie realizuje swoich zadań. To nie kwestia światopoglądu mniejszości czy więkoszości tylko przestrzegania prawa.
Za ogólne stwierdzenie - to jakie prawo złamane zostało ?
>>Moim zdaniem to mniejszość powinna się dostosować do większości.
>A moim zdaniem należy zachować się tak aby nie naruszyć praw żadnej ze stron (ani mniejszości ani większości). Przy czym to większość ma środki którymi mniejszość może dyskryminować a nie odwrotnie.
No tak to ja mogę powiedzieć że moim zdaniem wszyscy powinni być piękni, bogaci i młodzi - i co z tego wynikło ?

>Prawo mówi jasno co w szkole w takich przypadkach jest dozwolone i gdzie.
Daj jakiegoś linka.
>Czy dla Pana sytuacja w której nie ma na coś środków usprawiedliwia łamanie prawa?
Nie, ale w tym wypadku oskarżać należy rząd.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-09-2013 15:47 
 Ocena 5 na 5
szuro (1757 punktów)

>Sematyka. Niech będzie że snuł bajkę.
Mnie się wydawało że nauka religii i czytanie bajek mogą być tożsame tylko dla niewierzących a tu proszę taka niespodzianka.
>Za ogólne stwierdzenie - to jakie prawo złamane zostało ?
Na początek konstytucja. Zaraz potem Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 czerwca 1999 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych. Dz.U. 1999 nr 67 poz. 753
(isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19990670753)
Takie zachowanie nie jest też zgodne z art 12 par 1 konkordatu
isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19980510318
>>>Moim zdaniem to mniejszość powinna się dostosować do większości.
W takim razie inaczej:
Sytuacja wygląda tak - katolicka większość ma zagwarantowane 2 godziny lekcji religii. Nie wierząca mniejszość ma zagwarantowane to że na religie może dzieci nie posyłać. Wszyscy zadowoleni. Na to wszystko przychodzi ksiądz i katechizuje dzieci w świetlicy naruszając wybór rodziców którzy tego nie chcieli. A Pan twierdzi że w takiej sytuacji to mniejszość powinna się dostosować do większości?
>>Prawo mówi jasno co w szkole w takich przypadkach jest dozwolone i gdzie.
>Daj jakiegoś linka.
isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19990670753
Generalnie sprawdzania aktów prawnych w czasach wujka google i cioci wiki nie jest jakoś dramatycznie trudne. Polecam.
>>Czy dla Pana sytuacja w której nie ma na coś środków usprawiedliwia łamanie prawa?
>Nie, ale w tym wypadku oskarżać należy rząd.
W tym wypadku to ksiądz i dyrektor łamią prawo a nie rząd.

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
20-09-2013 11:45 
 Ocena-2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Mnie się wydawało że nauka religii i czytanie bajek mogą być tożsame tylko dla nie wierzących a tu proszę taka niespodzianka.
No widzisz - więc o co cały krzyk. Dla tego jednego dziecka opowiedział ksiądz bajkę dla reszty nie była to bajka. Jak dla mnie takie wyjaśnienie pasuje.

>Na początek konstytuacja. Zaraz potem Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 czerwca 1999 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych. Dz.U. 1999 nr 67 poz. 753
>(isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19990670753)
>Takie zachowanie nie jest też zgodne z art 12 par 1 konkordatu
>isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19980510318
Nic tam nie ma mowy o świetlicy szkolnej - szukaj dalej.

>Sytuacja wygląda tak - katolicka większość ma zagwarantowane 2 godziny lekcji religii. Nie wierząca mniejszość ma zagwarantowane to że na religie może dzieci nie posyłać. Wszyscy zadowoleni. Na to wszystko przychodzi ksiądz i katechizuje dzieci w świetlicy naruszając wybór rodziców którzy tego nie chcieli. A Pan twierdzi że w takiej sytuacji to mniejszość powinna się dostosować do większości?
Tak. Od razu zaznaczam jednak, że nie chodzi mi o to żeby kogoś na siłę katechizować - rozwiązań jest wiele. Nie znamy całej otoczki - bo na razie jawi mi się to jako incydent.

>W tym wypadku to ksiądz i dyrektor łamią prawo a nie rząd.
To do sądu z tym należy iść.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-09-2013 12:23 
 Ocena 5 na 5
szuro (1757 punktów)

>No widzisz - więc o co cały krzyk. Dla tego jednego dziecka opowiedział ksiądz bajkę dla reszty nie była to bajka. Jak dla mnie takie wyjaśnienie pasuje.
Rozumiem - czyli nie będzie problemu jeżeli na takiej świetlicy jakiś nauczyciel zacznie czytać powiedzmy Hitchensa - jedni się z tym zgadzaja inni nie.
Wtedy też wszystko byłoby ok?
>Nic tam nie ma mowy o świetlicy szkolnej - szukaj dalej.
Po pierwsze wszystkie te akty prawne obowiązują na terenie Rzeczpospolitej a więc w świetlicy szkolnej też.
Konstytucja gwarantuje wolność religii i światopoglądu.
Rozumiem że Pana zdaniem tutaj nie miało miejsce jej naruszenie?
Rozporządzenie Ministra i Konkordat gwarantują katechezę zgodną z wolą rodziców.
Czy Pana zdaniem w tej sytuacji zgoda rodziców była czy nie?
>>Sytuacja wygląda tak - katolicka większość ma zagwarantowane 2 godziny lekcji religii. Nie wierząca mniejszość ma zagwarantowane to że na religie może dzieci nie posyłać. Wszyscy zadowoleni. Na to wszystko przychodzi ksiądz i katechizuje dzieci w świetlicy naruszając wybór rodziców którzy tego nie chcieli. A Pan twierdzi że w takiej sytuacji to mniejszość powinna się dostosować do większości?
>Tak.
Czyli odwracając sytuację - jeżeli przekonam większość (51%) że należy na lekcji religii podważać jej zasadność to dla Pana taka sytuacji jest ok?
Idać dalej - jeżeli przekonam 51% społeczeństwa że religii należy zakazać to też ok?
>Od razu zaznaczam jednak, że nie chodzi mi o to żeby kogoś na siłę katechizować
Tylko w opisanym przypadku właśnie przymusowa katechizacja miała miejsce.
>Nie znamy całej otoczki - bo na razie jawi mi się to jako incydent.
To czy coś jest procesem standardowym czy incydentem determinuje co najwyżej to jak silne akcje należy podjąć. W żadnym wypadku nie oznacza natomiast że incydent trzeba tolerować.
>>W tym wypadku to ksiądz i dyrektor łamią prawo a nie rząd.
>To do sądu z tym należy iść.
Owszem - jeżeli wszystkie inne środki zawiodą. Ja osobiście spróbowałbym się dogadać żeby taka sytuacja się więcej nie powtórzyła bo to najkorzystniejsza sytuacja dla wszystkich. Problem polega na tym że jeżeli większość tejże szkoły prezentuje postawę podobną do Pana to będzie oczekiwać że mniejszość się dostosuje. I wtedy rzeczywiście sąd pozostaje jedyną alternatywą.

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
20-09-2013 13:30 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Podziwiam cierpliwość w tłumaczeniu, że czarne jednak jest czarne - mam jednak wątpliwości, czy ktokolwiek jest w stanie wmówić to Konowalowi
szuro (1757 punktów)
>Podziwiam cierpliwość w tłumaczeniu, że czarne jednak jest czarne - mam jednak wątpliwości, czy ktokolwiek jest w stanie wmówić to Konowalowi
Przyznam się szczerze że mam pewną nadzieje że jednak do jakiegoś konsensusu z Panem Konowalem dojdziemy Z drugiej strony moi znajomi mówią mi że zdarza mi się być naiwniakiem

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
Konowal (6291 punktów)
Ze mną zawsze można dojść do konsensusu. Jak dla mnie powinien być wprowadzony bon oświatowy i wtedy każdy by posłał dziecko gdzie mu pasuje do szkoły. Katolicy mieliby swoje, weganie swoje , muzułmanie swoje , a ateiści swoje itd. - ciężko jest połączyć wszystko w jedną całość szczególnie przy baraku środków. Mnie najgorzej denerwuje że się kruszy kopie o światopogląd , jak dramatycznie brakuje środków na naukę.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-09-2013 21:24 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ze mną zawsze można dojść do konsensusu. Jak dla mnie powinien być wprowadzony bon oświatowy i wtedy każdy by posłał dziecko gdzie mu pasuje do szkoły. Katolicy mieliby swoje, weganie swoje , muzułmanie swoje , a ateiści swoje itd. -

Więcej powiem - powinny być wprowadzone także osobne ubezpieczenia zdrowotne, żeby ateiści leczyli się w placówkach z evidence-based medicine, katolicy zaś u egzorcystów i Bashoborów .
To pozwoliłoby wiele problemów rozwiązać już w czasie 2-3 pokoleń...

>ciężko jest połączyć wszystko w jedną całość szczególnie przy baraku środków.

...w tym i problem braku środków.

>Mnie najgorzej denerwuje że się kruszy kopie o światopogląd , jak dramatycznie brakuje środków na naukę.

Chwała Bogu, że choć eksperci Zespołu Macierewicza pracują społecznie, bo to Patrioci są.


Wstydzimy się, że mamy takiego przełożonego, który ośmieszył Nasz Radom przed całą Polską i Kurią Biskupią znajdującą się właśnie w Radomiu. (...) My, policjanci, oczywiście boimy się składać prawdziwe zeznania... (z listu policjantów radomskich)
23-09-2013 12:38 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Uodporniłem się na wmawianie, czekam na sensowne argumenty.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-09-2013 12:37 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)

>Wtedy też wszystko byłoby ok?
Jakby większość rodziców była związana z tą ideologią to ok.
>>Nic tam nie ma mowy o świetlicy szkolnej - szukaj dalej.
>Po pierwsze wszystkie te akty prawne obowiązują na terenie Rzeczpospolitej a więc w świetlicy szkolnej też.
No jak w świetlicy też - to miał prawo mówić o religii.
>Konstytucja gwarantuje wolność religii i światopoglądu.
A świetlica jest dobrowolna i wolny wybór rodzica czy tam posyła dziecko.
>Rozumiem że Pana zdaniem tutaj nie miało miejsce jej naruszenie?
Nie wiem. Za skąpe informacje. Moim zdaniem nie stalo się nic złego, ale oczywiście każdy może dochodzić swoich racji.
>Rozporządzenie Ministra i Konkordat gwarantują katechezę zgodną z wolą rodziców.
I bardzo dobrze. Wystarczy znaleźć tylko ateistyczną szkołę i tam posłać dziecko. Zamiast religii może być nawet etyka wujka Włodzia i wujka Józka.
>Czy Pana zdaniem w tej sytuacji zgoda rodziców była czy nie?
A czy tam byli rodzice?

>Czyli odwracając sytuację - jeżeli przekonam większość (51%) że należy na lekcji religii podważać jej zasadność to dla Pana taka sytuacji jest ok?
Nie jest ok. ale niestety byłaby na prawie.
>Idać dalej - jeżeli przekonam 51% społeczeństwa że religii należy zakazać to też ok?
J.w. - uroki demokracji :-/
>>Od razu zaznaczam jednak, że nie chodzi mi o to żeby kogoś na siłę katechizować
>Tylko w opisanym przypadku właśnie przymusowa katechizacja miała miejsce.
Wątpię czy przymusowa, ale niech będzie że miała miejsce.
>>Nie znamy całej otoczki - bo na razie jawi mi się to jako incydent.
>To czy coś jest procesem standardowym czy incydentem determinuje co najwyżej to jak silne akcje należy podjąć. W żadnym wypadku nie oznacza natomiast że incydent trzeba tolerować.
Oczywiście że nie - ale sposób jego rozwiązania to już inna sprawa.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-09-2013 14:11 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>No jak w świetlicy też - to miał prawo mówić o religii.
O religii mówi się na ściśle określonych lekcjach.
>>Konstytucja gwarantuje wolność religii i światopoglądu.
>A świetlica jest dobrowolna i wolny wybór rodzica czy tam posyła dziecko.
Wiesz co? Nie bądź bezczelny. Świetlica służy WSZYSTKIM dzieciom, których rodzice pracują, nie tylko dzieciom katolików. Rodzic posyłając dziecko do świetlicy ma prawo oczekiwać, że jego wolności (w tym wolność od indoktrynacji religijnej) zostaną uszanowane. Nie pcha dziecka na LEKCJĘ religii, gdzie nie miałby takich oczekiwań z oczywistych względów. A świetlica to co innego. Ty kompletnie nie rozumiesz, na czym polega demokracja i dajesz temu wyraz nie po raz pierwszy.
18-09-2013 09:50 
 Ocena 6 na 6
H.Kruger (860 punktów)
>(...) Co my chcemy to jedno - co jest możliwe, to drugie. Nie wszystko da się pogodzić. Kwestia teraz kto ma ustąpić. Moim zdaniem to mniejszość powinna się dostosować do większości. Oczywiście jeżeli są możliwości powinno się iść na rękę każdemu z rodziców. Nie jest to jednak obecnie sprawa takich czy innych przepisów tylko braku odpowiednich finansów w szkole.
Wyobraźni nie masz?
Wyobraź sobie, ze w jakiejkolwiek sprawie różnisz się od reszty ludzi. Wyobraź sobie, że Twoje prawa są zagwarantowane w odpowiednich aktach prawnych. I ze wszyscy je mają w dupie, choć to dla Ciebie jest ważne. Też byś uważał, że powinieneś ustąpić większości?
>Oczywiście jeżeli są możliwości powinno się iść na rękę każdemu z rodziców. Nie jest to jednak obecnie sprawa takich czy innych przepisów tylko braku odpowiednich finansów w szkole.
Ja pierdziu, co ma piernik do wiatraka? W szkole jest religia i jest świetlica. Przepisy określają, że katecheza ma być na katechezie, co daje możliwość dzieciom niereligijnym nie uczestniczenie w tych zajęciach. Szkoła ma tylko dopilnować, by ksiądz pojawiał się na religii i tam napier...lał swoje, zaś by w świetlicy się nie pojawiał i nie katechezował. Gdzie tu brak odpowiednich finansów? Pieniądze na pensję dla księdza i dla świetliczanki są już wydane. Więc niech każdy się zajmuje swoją robotą.
Konowal (6291 punktów)

>Wyobraź sobie, ze w jakiejkolwiek sprawie różnisz się od reszty ludzi. Wyobraź sobie, że Twoje prawa są zagwarantowane w odpowiednich aktach prawnych. I ze wszyscy je mają w dupie, choć to dla Ciebie jest ważne. Też byś uważał, że powinieneś ustąpić większości?
Zależy czego by dotyczyły. Raz się mówi "Prawa są po to żeby je łamać" , a innym razem "Nie będę się kopał z koniem" Dużo przedszkoli państwowych działa niezgodnie z prawem , ale że są państwowe to wszystkie służby kontrolujące (państwowe) na to oko przymykają - uważasz że dobrze bym zrobił doprowadzając np. do zamknięcia przedszkola bo chciałbym żeby było przestrzegane prawo ?

>Ja pierdziu, co ma piernik do wiatraka? W szkole jest religia i jest świetlica. Przepisy określają, że katecheza ma być na katechezie, co daje możliwość dzieciom niereligijnym nie uczestniczenie w tych zajęciach. Szkoła ma tylko dopilnować, by ksiądz pojawiał się na religii i tam napier...lał swoje, zaś by w świetlicy się nie pojawiał i nie katechezował. Gdzie tu brak odpowiednich finansów? Pieniądze na pensję dla księdza i dla świetliczanki są już wydane. Więc niech każdy się zajmuje swoją robotą.
Tyle że świetliczanek jest za mało, a ksiądz jako dobry kolego zgodził się zastąpić koleżankę np. po to żeby poszła zjeść obiad i przy okazji opowiedział bajkę - gdzie tu złamanie prawa ? Pewnie w braku drugiej świetliczanki - myślisz że to kwestia prawa czy ekonomi ???

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
18-09-2013 10:17 
 Ocena 5 na 5
H.Kruger (860 punktów)
>Zależy czego by dotyczyły. Raz się mówi "Prawa są po to żeby je łamać" , a innym razem "Nie będę się kopał z koniem" Dużo przedszkoli państwowych działa niezgodnie z prawem , ale że są państwowe to wszystkie służby kontrolujące (państwowe) na to oko przymykają - uważasz że dobrze bym zrobił doprowadzając np. do zamknięcia przedszkola bo chciałbym żeby było przestrzegane prawo ?
Nie ma "zależy". Twoje prawo, na którym ci zależy. Tak przedstawiłem sprawę. A tekstu, że "prawa są do łamania" organicznie nie lubię.
Szkoły robią z religią różne przekręty. Pomijam to, że w ogóle ich w szkołach nie powinno być. Jakie? Ustawianie planu zajęć tak, by religia wypadała nie na początku lub końcu zajęć, ale w środku. Albo chachmęty z etyką, co prowadzi do tego, że często się swojego prawa wyegzekwować nie da. Trudno, jak rzekłeś - kopać się z koniem trudno.
Ale ta sytuacja jest kilka kroków dalej. Szkoła nie robiła problemów, potrafiła ustawić religię tak, by ci, którzy nie chcą, nie musieli chodzić. Po czym pozwala się księdzu katechizować tylnymi drzwami. To jest przegięcie.
Zamknięcie szkoły to kiepski argument. Nikt z tego powodu szkoły nie zamknie. Ani przedszkola, choć to akurat od czapy jest, bo rozmawiamy o szkole. Przedszkole to inne realia.

>Tyle że świetliczanek jest za mało, a ksiądz jako dobry kolego zgodził się zastąpić koleżankę np. po to żeby poszła zjeść obiad i przy okazji opowiedział bajkę - gdzie tu złamanie prawa ? Pewnie w braku drugiej świetliczanki - myślisz że to kwestia prawa czy ekonomi ???
To jest zła organizacja pracy. Pani świetliczanka moze zjeść posiłek tak przed jak i po świetlicowych zajęciach.
A ksiądz mógłby opowiedzieć bajkę o czerwonym kapturku. Albo milczeć i pilnować dzieci.
Konowal (6291 punktów)

>To jest zła organizacja pracy. Pani świetliczanka moze zjeść posiłek tak przed jak i po świetlicowych zajęciach.
Jak widzę nie znasz realiów.
>A ksiądz mógłby opowiedzieć bajkę o czerwonym kapturku. Albo milczeć i pilnować dzieci.
Mógłby.
Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy wychowywał dzieci jak uważa, ale problemem nie jest tu prawo czy nastawienie nauczycieli tylko najzwyklejsza ekonomia i zarówno sobie jak i założycielce tematu życzę żeby tyle zarabiać żeby nie musieć dziecka po szkole zostawiać w świetlicy.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
18-09-2013 15:32 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
>Jak widzę nie znasz realiów.
No to naświetl.
>Mógłby.
>Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy wychowywał dzieci jak uważa, ale problemem nie jest tu prawo czy nastawienie nauczycieli tylko najzwyklejsza ekonomia i zarówno sobie jak i założycielce tematu życzę żeby tyle zarabiać żeby nie musieć dziecka po szkole zostawiać w świetlicy.
Ale co ma ekonomia do tego, że ksiądz ględzi w świetlicy o Jezusku? Czyżby to, że mam mu dodatkowo zapłacić, by tego nie robił?
Konowal (6291 punktów)
Realia są takie, że jest za mało osób do opieki nad dziećmi i każda pomoc się przydaje.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-09-2013 13:06 
 Ocena 2 na 2
H.Kruger (860 punktów)
>Realia są takie, że jest za mało osób do opieki nad dziećmi i każda pomoc się przydaje.
To jest kawałek rzeczywistości. Drugi kawałek:
Realia są takie, że jak ksiądz ma ochotę, to staje się to prawem. I szkoła milcząco to znosi a gdy trzeba, potrafi nawet na zewnątrz (mniej lub bardziej przekonująco) uzasadnić.
18-09-2013 15:49 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy wychowywał dzieci jak uważa, ale problemem nie jest tu prawo czy nastawienie nauczycieli tylko najzwyklejsza ekonomia

Mówisz, że to warunki ekonomiczne sprawiają, że aktualnie przebywający w świetlicy opiekun nie potrafi się powstrzymać przed rozpowszechnianiem treści, z którymi kontakt dziecka w publicznej szkole jest ściśle obwarowany zgodą rodzica?
A tak aby poważnie tak twierdzisz czy tylko bawisz się w prymitywny trolling?
A może sugerujesz, że ksiądz dysponuje zbyt niskim potencjałem intelektualnym, by zdawać sobie sprawę z przepisów dotyczących edukacji religijnej? Ewentualnie, że otwarcie lekceważy obowiązujące prawo, a ty uważasz, że ze względów ekonomicznych to lekceważenie jest uzasadnione?

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Konowal (6291 punktów)

>Mówisz, że to warunki ekonomiczne sprawiają, że aktualnie przebywający w świetlicy opiekun nie potrafi się powstrzymać przed rozpowszechnianiem treści, z którymi kontakt dziecka w publicznej szkole jest ściśle obwarowany zgodą rodzica?
Nic takiego nie mówię, ale trudno wymagać żeby ksiądz mówił o ideologi gender. Wiadomo że jak będzie pani od rytmiki to zachęci dzieci do jakiś zabaw ruchowych, pani od muzyki może spróbuje nauczyć jakiejś piosenki, a ksiądz będzie coś mówił ze "swojego ogródka"
>A tak aby poważnie tak twierdzisz czy tylko bawisz się w prymitywny trolling?
Nie bawię się w troling, tylko próbuję przedstawić odmienny punkt widzenia, bo np. ja byłbym z takiego stanu rzeczy zadowolony.

>A może sugerujesz, że ksiądz dysponuje zbyt niskim potencjałem intelektualnym, by zdawać sobie sprawę z przepisów dotyczących edukacji religijnej? Ewentualnie, że otwarcie lekceważy obowiązujące prawo, a ty uważasz, że ze względów ekonomicznych to lekceważenie jest uzasadnione?
Ja twierdzę że do takich sytuacji dochodzi ze względu na to że ekonomicznie są szkoły i przedszkola niedofinasowane, zaś moim zdaniem więcej szkód przynosi likwidowanie wszystkiego w imię ideologi i żeby zachować politpoprawność względem jednej osoby niż przymknięcie oko na jakieś niedoskonałości systemu. Pięknie to widać na podstawie ostatniej ustawy MEN gdzie w trosce o wyrównanie szans praktycznie zlikwidowano zajęcia dodatkowe opłacane przez rodziców w przedszkolu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Czy ktoś z Państwa ma podobny problem
Sporo i coraz więcej osób, ale zdają sobie sprawę, że pomimo, iż jest to sprzeczne z konstytucją, to praktycznie to żyjemy w państwie wyznaniowym.

>albo orientuje się czy takie praktyki są dopuszczalne?
Gdyby nie były dopuszczalne, to by ich nie było. Kościół Rzymskokatolicki szeroko korzysta z prawa Kaduka (we współczesnym rozumieniu tego terminu).

>Gdzie interweniować i czy w ogóle jest podstawa?
Tak zupełnie szczerze, to u Pana Boga. Niżej nie ma sensu.

>Pisać do kuratorium?
Jak chce się zaszkodzić dziecku to i owszem.

Zupełnie poważnie, to poważny rodzic powinien wychowywać dziecko w prawdzie.
To znaczy uświadamiać mu, że żyje w kraju, w którym większość ludzi wierzy w Boga i tą wiarę wszelkimi metodami usiłują narzucić innym. Że z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda i dlatego nie warto na te tematy podejmować dyskusji w szkole. Szczególnie w młodszych klasach.

Warto natomiast opowiedzieć dziecku mitologię i obyczaje chrześcijańskie, co mu się przyda w rozumieniu polskiej, a i europejskiej kultury. Dziecko i tak najczęściej przejmuje nasze poglądy, a nie indoktrynowane mu na katechezie.

Trzymam za Państwa kciuki i zapewniam Panią na własnym przykładzie (tak wychowałem córkę), iż można wychować w Polsce mądrego areligijnego człowieka.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365