Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kaczyński liderem lewicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-09-2013 19:06Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Kaczyński liderem lewicy
Ocena 4 na 10
Kaczyński liderem lewicy i prawicy.

Lewicy, bo jest za tym aby ludzie mieli pracę, dużo pracy, praca aż do śmierci. Po co pieniądze, jak jest praca.
I prawicy, bo prawica w Polsce to taka bardziej lewica, tyle że chodząca do kościoła.
Jest to idealny wódz dla Polaków.

wiadomosci(*)c.html?ticaid=111503&_ticrsn=3
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hippopotomonstrosesquippedaliofob (578 punktów)
Mam nadzieje że nie piszesz poważnie.
Grey (2102 punktów)
>jest za tym aby ludzie mieli pracę, dużo pracy, praca aż do śmierci. Po co pieniądze, jak
>jest praca.
Nie tragizuj. Myślisz, że nie podniesie płacy minimalnej?
15-09-2013 19:50 
 Ocena 3 na 7
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nie tragizuj. Myślisz, że nie podniesie płacy minimalnej?

Jestem pewien, że podniesie = zwiększy ilość bezrobotnych.
Hippopotomonstrosesquippedaliofob (578 punktów)
Raczej podniesie płacę biednym ,ale kosztem tych którzy zapracowali sobie na swoje
15-09-2013 20:15 
 Ocena 13 na 13
szarley (54906 punktów)
>Raczej podniesie płacę biednym ,ale kosztem tych którzy zapracowali sobie na swoje

Płaca jest efektem pracy, a nie łaski "tych którzy zapracowali sobie na swoje", więc niczyim kosztem pracownik nie zarabia jak tylko własnym!

Wg lewicy (w klasycznym rozumieniu tego słowa)
Człowiek który pracuje, nie powinen być biedny, bo to jest niesprawiedliwe

Wg kapitalistów (Ford):
Człowiek który pracuje, nie powinen być biedny, bo kto kupi nasze samochody

Wg marksistów
Jeśli człowiek który pracuje będzie biedny, to doprowadzi do rewolucji

Wg nauki chrześcijańskiej:
Człowiek który pracuje, nie powinen być biedny, bo to jest niemoralne

Wg zdrowego rozsądku:
Człowiek który pracuje nie powinen być biedny bo to się społeczeństwu nie opłaca.

A wg Ciebie?
15-09-2013 22:05 
 Ocena 1 na 3
Hippopotomonstrosesquippedaliofob (578 punktów)
Szarley masz racje może źle się wypowiedziałem ,ale gryzie mnie to że wychodzą sobie ludzie na ulicę ,nie dość że blokują miasto to jeszcze nie wiedzą po co je blokują , i liczą że tak od ręki będą bogaci .
15-09-2013 22:34 
 Ocena 8 na 8
szarley (54906 punktów)
>Szarley masz racje może źle się wypowiedziałem ,ale gryzie mnie to że wychodzą sobie ludzie na ulicę ,nie dość że blokują miasto to jeszcze nie wiedzą po co je blokują , i liczą że tak od ręki będą bogaci .

Nie jestem związkowcem, nie jestem ani pracownikiem najemnym, ani pracodawcą.
W ofertach współpracy przebieram od Alaski, przez Mikołów po Czukotkę.
Żal mi ludzi którzy pozwalają sobą manipulować w imię interesów p.p. Dudy, Guza et cons.
Ich obecność na ulicach ma jednak swoje przyczyny.

Coś Ci przypomnę lub opowiem.
Rok 1981. Polskę znałem tylko ze sporadycznych wizyt i telewizji i w tej telewizji właśnie pewien rolnik powiedział coś co zapamiętałem : "Sytego narodu i stu Wałęsów do strajku nie ruszy"

Są dwa sposoby, żeby ludzie nie wyszli na ulice. Zastraszyć lub nakarmić.
Dlaczego polscy pracownicy wyszli na ulice?
Może naprawdę trzeba skończyć z umowami śmieciowymi? Może nie należy wydłużać okresu rozliczeniowego czasu pracy (patrz niżej)? Może warto w oparciu o Państwo, budować kulturę stosunków pracy ? Może ośmiogodzinny czas pracy, prawo do wolnych niedziel, do maksymalnego ciężaru do przenoszenia, do pensji wystarczającej na chleb, do GODNOŚCI, to nie są fantazje ale rzeczywiste prawa?
Do cholery jasnej pracownik ma prawo do godności na równi z prawem do chleba!

Nie ma znaczenia czy to wynika z Marksa, Rerum novarum, czy zwykłej ludzkiej przywoitości: Pielęgniarka nie powinna mieć pod opieką 80 chorych na neurologii. Jeśli idzie przez Twoje miasto protestując przeciwko temu, to ja żałuję, że nie idę z nią!
16-09-2013 14:45 
 Ocena 1 na 1
Hippopotomonstrosesquippedaliofob (578 punktów)
Absolutna racja w stosunku do twojej wypowiedzi. Ale są różne formy protestu a to że wyjdą na ulice pokrzyczeć nic nie da to jest to co jest zawsze oni powinni wymyśleć coś nowego ,a tak to tylko p.Duda sobie wyrabia renomę polityczną.


Ogółem podsumowywując moją wypowiedź :
1. Popieram cię i twoją wizję świata
2.pracownik ma prawo do godnych zarobków ,i życia ,oraz szacunku
3. Irytuje mnie wykorzystywanie ludzi przez partię na P i końcówkę S , i p.Dudę który jest dobrym strategiem
4.Irytuje mnie również to że ludzie którzy wyszli na ulice nie mają pojęcia co chcą zmienić ,i to że nie mają żadnych pomysłów jak to zmienić.

16-09-2013 16:53 
 Ocena 5 na 5
szarley (54906 punktów)

>2.pracownik ma prawo do godnych zarobków ,i życia ,oraz szacunku
Tak, oczywiście

>3. Irytuje mnie wykorzystywanie ludzi przez partię na P i końcówkę S , i p.Dudę który jest dobrym strategiem
Tak, równie oczywiste, a do tego bardzo smutne.

>4.Irytuje mnie również to że ludzie którzy wyszli na ulice nie mają pojęcia co chcą zmienić ,i to że nie mają żadnych pomysłów jak to zmienić.
Z tym się nie zgadzam. Nie mam przekonania do działaczy związkowych, przeważnie używają populizmu do wybicia się na politycznej trampolinie, ale...
1 Nie jest powiedziane, że wszytskie ich postulaty są niesłuszne, szkodliwe i populistyczne (to temat na osobną dyskusję)
2 Wcale nie jest powiedziane, że demonstrujący chcą tylko palić opony, a nie mają godnych dyskusji (może choć tyle) pomysłów.
3 Związki w Polsce (ale podobnie w kilku innych znanych mi państwach) są jedyną formacją polityczną, która chociaż próbuje bronić praw pracowniczych. W Polsce brakuje partii lewicowej, nie takiej która podgryza kostki kościołowi (a ugryźć do bólu nie zamierza) i deklaruje walkę o prawa mniejszości seksualnych (a ma te prawa w ...) ale partii, która potrafi reprezentować niemałą przecież grupę pracowników najemnych. Nie powinienem się wypowiadać na temat polskiej sceny politycznej, ale to chyba jakaś schizofrenia jeśli partia "prawicowa" upomina się o prawa do 40godzinnego tygodnia pracy...
17-09-2013 08:24 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Szarley masz racje może źle się wypowiedziałem ,ale gryzie mnie to że wychodzą sobie ludzie na ulicę ,nie dość że blokują miasto to jeszcze nie wiedzą po co je blokują , i liczą że tak od ręki będą bogaci .

Robi się tak w każdym cywilizowanym kraju. Ale ten problem - mentalnosci niewolników, która widzi absmak w upominaniu się o swoje, jest niestety charakterystyczny dla Polaków.

Większość Polskich ateistów "szanuje" religię, więc posyła swoje dzieci do chrztu, no bo jak to tak.

Większość polskich lesbijek i gejów jest przerażona paradami, no bo jak to się tak można obnosić.

Większość proletariuszy i prekariuszy wstrząsa się niesmakiem na myśl, że upominając się o prawa pracy, mogliby komuś zepsuć dzień.

Tak kręci się koło polskiego absurdu.
16-09-2013 07:39 
 Ocena 1 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Wg nauki chrześcijańskiej:
>Człowiek który pracuje, nie powinen być biedny, bo to jest niemoralne

Wierzący, który pracuje powinien być biedny, bo tylko tacy wejdą do królestwa bożego. Bogaci muszą czekać za wielbłądami w kolejce do ucha igielnego.
15-09-2013 20:07 
 Ocena 5 na 5
DEMONICON (4893 punktów)
>>jest za tym aby ludzie mieli pracę, dużo pracy, praca aż do śmierci. Po co pieniądze, jak
>>jest praca.
>Nie tragizuj. Myślisz, że nie podniesie płacy minimalnej?

Podniesienie płacy minimalnej samo w sobie nie zmienia nic na lepsze. Nie sprawia, ze gospodarka staje się bardziej stabilna. Racjonalne podatki, zyskowność pracodawców, sensowne stawki dla pracowników, czyli sprowadzenie do wypracowanej wspólnie "umowy społecznej" - "prawa gospodarczego". Etyka obowiązywać musi i uwzględniać wszystkie strony. Toć tyle już razy była podnoszona i jakoś słychać większe jęczenie społeczne. Samo zwiększanie płacy minimalnej jest słodkim puszczaniem konwaliowych baczków z ust. I tylko czysty socjalista nakropiony jeszcze wodą święconą może tak upraszczać rzeczywistość w słodką bajeczkę, jak ukochany zbawca Janosik. Dlaczegoż to nie mówi jaśnie wielmożny wódz o kulturze budowania dialogu między pracownikami, a pracodawcami, o kulturze relacji międzyludzkich? To bez znaczenia? Dam wam, bo tak, bo się należy, bo godność, bo umęczeni ... tylko jakoś echo papla, że pracownik to leniwa k...a, a pracodawca to złodziejski ch.j. Smutne ...

Dajemy ... rządzimy ... dzielimy ...

Pozdrawiam
15-09-2013 20:21 
 Ocena 6 na 6
Grey (2102 punktów)
Sorry. Nie potraktowałem tego wątku poważnie.
A widzę, że już się burza rozpętuje.
Chyba jestem dobrym trollem ostatnio.
Zaraz Ci ktoś inny odpisze.
Pozdro.
15-09-2013 20:32 
 Ocena 5 na 5
DEMONICON (4893 punktów)
>Sorry. Nie potraktowałem tego wątku poważnie.

Można i tak, choć wątek nie jest niepoważny.

>A widzę, że już się burza rozpętuje.

Dobrze ... trzeba rozmawiać.

>Chyba jestem dobrym trollem ostatnio.

Czasami dobry troll napędza, a przynajmniej nie pozwala popaść neuronom w sen. Przecież tylko Worek Kości się odezwie i życie kwitnie, winić go za niedopuszczanie do "śmierci cieplnej wszechświata"?

>Zaraz Ci ktoś inny odpisze.

Nic nie szkodzi ...

Pozdrawiam
16-09-2013 14:39 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Podniesienie płacy minimalnej samo w sobie nie zmienia nic na lepsze. ...
Właściwie to jest rozwiązanie, które w dość prosty sposób podniosłoby dochody dużej części społeczeństwa, bez konieczności podnoszenia płacy minimalnej - zwiększenie kwoty wolnej od podatku oraz podniesienie pozostałych progów podatkowych.
Podobno żądają wzrostu płacy minimalnej o ... 40PLN (chyba, że się przesłyszałam). Racjonalizacja obciążeń fiskalnych pozwoliłoby uzyskać pracownikom realny wzrost dochodów, zwiększyć ich siłę nabywczą (popyt), a w konsekwencji byłby wyższy wzrost PKB, w dużej mierze uzależniony od popytu wewnętrznego.
Czyli na początku spadek wpływu dochodów do budżetu, a potem ich wzrost ze strony przedsiębiorstw, podatków pośrednich itd. Czyli mają rację, że protestują, ale ktoś słusznie zauważył, że nie bardzo wiedzą o co.
Przy tym piłeczka jest po stronie rządu, ale takiego ruchu nie wykonają - lepiej nadal skłócać społeczeństwo.
>Etyka obowiązywać musi ...
Ale tego się nie da zadekretować, niestety. Mamy niską kulturę pracy i niską kulturę w ogóle.
Sylwek (15472 punktów)

>Czyli na początku spadek wpływu dochodów do budżetu, a potem ich wzrost ze strony przedsiębiorstw, podatków pośrednich itd.

O ile oczywiście przedsiębiorstwa nie przerzucą swoich rozliczeń do rozlicznych rajów podatkowych. Co robi prawie każdy większy podmiot gospodarczy.

Mówi się, że "podnieść płacę minimalną" to socjalistyczne uproszczenie. Może, nie większe jednak niż "obniżyć podatki".
17-09-2013 10:38 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>O ile oczywiście przedsiębiorstwa nie przerzucą swoich rozliczeń do rozlicznych rajów podatkowych. Co robi prawie każdy większy podmiot gospodarczy.
Nie przesadzałabym z tym "prawie każdy większy", raczej część największych. Poza tym okładać konsumentów podatkami w przekonaniu, że przedsiębiorcy są nieuczciwi? Przecież to chore podejście, skutkujące bezustannymi kontrolami firm.
>Mówi się, że "podnieść płacę minimalną" to socjalistyczne uproszczenie. Może, nie większe jednak niż "obniżyć podatki".
Nie bardzo rozumiem, gdzie tu pasuje owo socjalistyczne? - Że pracownik dostanie większą część kwoty, którą przecież wypracował, a nie wyłudził / dostał w prezencie? To lepiej zwiększać obciążenia podatkowe wobec najmniej zarabiających, a uzyskane pieniądze przekazywać na zasiłki dla ludzi, żyjących z wyłudzania i to na niewiele niższym poziomie? Według mnie jest to działanie demotywujące. Ci ludzie prędzej, czy później trafią do szarej strefy (na własne życzenie) i już żadnych podatków nie będzie.
Bo to są dwie strony tego samego medalu - najbogatsi mają raje podatkowe, najbiedniejsi (nawet niekoniecznie, ale najbardziej wkurzeni), szarą strefę. A Rostowski niedługo będzie musiał wyliczać budżet w liczbach urojonych, bo klasyczna matematyka tu nie pomoże.
Selanos (12869 punktów)
Jeżeli już się upieramy na podział prawica-lewica, to Kaczyński wpasowałby się w lewicę chrześcijańską.

Chociaż ciężko powiedzieć w co Kaczyński może się wpasować, bo on co innego mówił przed wyborami, co innego robił jak był u władzy, a po tym jak zleciał ze stołka, to mówił jeszcze co innego niż mówił w czasie kampanii i robił w czasach "IV RP".
15-09-2013 20:16 
 Ocena 7 na 7
DEMONICON (4893 punktów)
>Jeżeli już się upieramy na podział prawica-lewica, to Kaczyński wpasowałby się w lewicę chrześcijańską.

Ten podział stał się fikcją. Mamy czasy popolityczne. Dla polityków jest na rękę paplać o ich potrzebności. Liczą się fachowcy, przedstawiciele. Lewica- prawica to łatka która umożliwia wciśnięcie w jakiś fragment przestrzeni medialnej, chodzi o wmawianie "prawdy", głośność. I to ciągnie do głupoty, gdzie lewica jest tak liberalna, że toleruje nietolerancję, a prawica tak warczy o świętych prawdach, żeby oburzać szufladkowaniem skrajnym ludzi. O czymś takim się gada, bo jest głośne, a w rzeczywistości podział jest sztuczny. Racjonalne podejście życiowe przestało być prawicowe, czy lewicowe, jest elastyczne. Liczą się dobre rozwiązania dla wielu stron.

>Chociaż ciężko powiedzieć w co Kaczyński może się wpasować, bo on co innego mówił przed wyborami, co innego robił jak był u władzy, a po tym jak zleciał ze stołka, to mówił jeszcze co innego niż mówił w czasie kampanii i robił w czasach "IV RP".

W każdą sukienkę z jakiej ma korzyść.

Pozdrawiam
nm123 (423 punktów)
Nie! Prawica w Polsce to już nie tylko ludzie chodzący do kościoła, tak było kilka lat temu. Teraz to raczej wyznawcy polskiego odłamu kościoła katolickiego(Maryja wypchnęła Jezusa z tym gołebiem, a zastapiła go sobą z Rydzykiem. Pardon! Doktorem Rydzykiem). Bardziej serio to PiS jest chyba partią lewicowo-konserwatywno-liberalno-socjalistyczno-totalitarną. A już tak całkiem serio, to jej wyznawcy(koniecznie wyznawcy!) bardzo często narzekają na to co głosi ich ukochana partia, ale nie wiedzą oni co ona głosi(kto by się głupotami przejmował). W sumie, nikt nic nie wie, a cały podział na lewice i prawice, to w Polsce psu na budę!
15-09-2013 20:27 
 Ocena 3 na 3
DEMONICON (4893 punktów)
> W sumie, nikt nic nie wie, a cały podział na lewice i prawice, to w Polsce psu na budę!

Nie tylko w Polsce. Z mniej lub bardziej złymi konsekwencjami, bo bardziej idea, ale już gorzej z myślą o drugim człowieku. Liczy się hasło, a na los ludzi, czy relacji między nimi nikt nie patrzy, bo jakoś to będzie, aby nasi mieli dobrze, tylko te naczynka są nierozerwalnie połączone, mogą nie być, ale to trzeba się cofnąć w historii ludzkości o ładne wieki. Choć nie ... taka izolacja Korei Płn. ... działa.

Pozdrawiam
15-09-2013 20:42 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>Nie! Prawica w Polsce to już nie tylko ludzie chodzący do kościoła, tak było kilka lat temu.
> Teraz to raczej wyznawcy polskiego odłamu kościoła katolickiego

Czyli? Lewica nie chodzi do kościoła, a prawica chodzi i to do tego rydzykowego?

Jaki ten świat jest prosty!!!!!!

Mam tylko pewną wątpliwość...
Jak zakwalifikować człowieka, który chodzi do kościoła, ale protestuje przeciwko łamaniu praw pracowniczych?

DEMONICON (4893 punktów)
Dylemat nie powinien się sprowadzać do płacy minimalnej, tylko do tego jakie są i będą zasady, kultura, relacje między stronami i do jakich to konsekwencji doprowadzi. Rzucić papierem można tu i teraz, ale jak się maluje przyszłość? Nie z płacy wynika jakość życia sama w sobie, ale z jakości powiązań szeroko pojętych, czyli całej struktury bytowo - miedzyludzkiej, wynika jakość pracy i samopoczucie w pracy, co się przekłada na zysk wielostronny. Jarosław myśli, że jak będzie kasa, to wszystko samo się zrobi. Może od panów w sukienkach się nauczył, że jak jest kasa, to lud mamy iście katolicki.

Pozdrawiam
15-09-2013 20:50 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>Dylemat nie powinien się sprowadzać do płacy minimalnej, tylko do tego jakie są i będą zasady, kultura, relacje między stronami i do jakich to konsekwencji doprowadzi. Rzucić papierem można tu i teraz, ale jak się maluje przyszłość? Nie z płacy wynika jakość życia sama w sobie, ale z jakości powiązań szeroko pojętych, czyli całej struktury bytowo - miedzyludzkiej, wynika jakość pracy i samopoczucie w pracy, co się przekłada na zysk wielostronny.

Wiele rzeczy skuteczniej reguluje kultura niż prawo. Wg Wyborczej w Niemczech okres rozliczenia czasu pracy wynosi 2 lata, w Polsce związki protestują przeciwko rozliczeniu rocznemu.
Niestety łatwo mi sobie wyobrazić polskiego pracodawcę, właściciela restaracji , który w sezonie zatrudnia ludzi na 13 godzi dziennie, a wolne daje im w listopadzie. Mazurskie jeziora wtedy tak zapraszają na rodzinne wakacje...
15-09-2013 21:02 
 Ocena 5 na 5
DEMONICON (4893 punktów)

>Wiele rzeczy skuteczniej reguluje kultura niż prawo.

Bo z jakości kultury wynika jakość prawa.

>Wg Wyborczej w Niemczech okres rozliczenia czasu pracy wynosi 2 lata, w Polsce związki protestują przeciwko rozliczeniu rocznemu.

Jeśli są sztywne reguły, to jest bezpiecznie, a faktycznie to taki typ różowych okularów. Ja ze sztywnych reguł przestałem korzystać i czuję się wolny oraz bezpieczny jak nigdy w życiu, bo po pierwsze wtedy myślę i rozmawiam z ludźmi, ciągle wszystko aktualizuję, więc jestem zawsze na bieżąco.

>Niestety łatwo mi sobie wyobrazić polskiego pracodawcę, właściciela restaracji , który w sezonie zatrudnia ludzi na 13 godzi dziennie, a wolne daje im w listopadzie. Mazurskie jeziora wtedy tak zapraszają na rodzinne wakacje...

Efekt niedostępności kultury relacji międzyludzkich w szkołach. Myśl jeszcze po żyznym gruncie niedawnego zamordyzmu intelektualnego pozostała. Jeśli pracodawca zatrudnia pracownika, to jego obowiązkiem powinno być zadbanie o etyczną jakość życia pracownika, czyli znać także jego możliwości i oczekiwania oraz własne i wyciągnąć z tego uczciwą i szczerą umowę.

Pozdrawiam
15-09-2013 21:27 
 Ocena 6 na 6
szarley (54906 punktów)
>>Wiele rzeczy skuteczniej reguluje kultura niż prawo.
>Bo z jakości kultury wynika jakość prawa.
...a z braku kultury jego niezbędność

>>Niestety łatwo mi sobie wyobrazić polskiego pracodawcę, właściciela restauracji , który w sezonie zatrudnia ludzi na 13 godzin dziennie, a wolne daje im w listopadzie. Mazurskie jeziora wtedy tak zapraszają na rodzinne wakacje...
>Efekt niedostępności kultury relacji międzyludzkich w szkołach. Myśl jeszcze po żyznym gruncie niedawnego zamordyzmu intelektualnego pozostała.

Nie tylko w szkołach. Czego to jest efektem? Także zamordyzmu o którym piszesz.
Zniszczenie klasy średniej zaowocowało nie tylko tym, że mamy Tesco w Poznaniu zamiast Kaczmarka w Londynie, ale także zniszczeniem pewnego kupieckiego etosu.
Dorwanie się do koryta ludzi, nastawionych wyłącznie na szybki zysk i nawianie (Bagsik) podważyło zaufanie do prawa własności

Słabość państwa (ociężałość sądów, PIPy, złe prawa) nieudolność prasy, która raz tylko umiała solidarnie i skutecznie upomnieć się o prawa pracownicze (Biedronka) i chyba wystraszyła się swojej siły ...

>Jeśli pracodawca zatrudnia pracownika, to jego obowiązkiem powinno być zadbanie o etyczną jakość życia pracownika, czyli znać także jego możliwości i oczekiwania oraz własne i wyciągnąć z tego uczciwą i szczerą umowę.
To nie tylko kwestia etyki ale też... interesu!
Każda firma może zaliczyć "dołek". Lojalność pracownikow jest wtedy na wagę przetrwania.
Jestem optymistą więc podam przykład podnoszący na duchu

W Zagłębiu Dąbrowskim jest pewna niewielka fabryczka (ok 20 pracowników) z którą współpracowałem. Sądząc po zachowaniu pracowników byli zadowoleni z pracy. Kilka tygodni po zakończeniu współpracy spotkałem kilkunastu pracownikow tej firmy w puncie krwiodawstwa. Córka właściciela miała wypadek.... Czy pracownik pracujący za minimalną krajową + op...dol, pójdzie oddać krew?

>Pozdrawiam
Wzajemnie
15-09-2013 21:53 
 Ocena 4 na 4
DEMONICON (4893 punktów)

>...a z braku kultury jego niezbędność

Czyli mamy sprzężenie zwrotne ...

>Nie tylko w szkołach. Czego to jest efektem? Także zamordyzmu o którym piszesz.
>Zniszczenie klasy średniej zaowocowało nie tylko tym, że mamy Tesco w Poznaniu zamiast Kaczmarka w Londynie, ale także zniszczeniem pewnego kupieckiego etosu.

Dokładnie.

>To nie tylko kwestia etyki ale też... interesu!

Dokładnie. Kolejne sprzężenie by się znalazło ...
Nie wolno zaorać konia dzięki któremu obrabiamy pole.

>Każda firma może zaliczyć "dołek". Lojalność pracownikow jest wtedy na wagę przetrwania.

Tylko lojalność z powietrza nie jest, choć niektórym "hrabiom" się tak wydaje.

>Jestem optymistą więc podam przykład podnoszący na duchu
>W Zagłębiu Dąbrowskim jest pewna niewielka fabryczka (ok 20 pracowników) z którą współpracowałem. Sądząc po zachowaniu pracowników byli zadowoleni z pracy. Kilka tygodni po zakończeniu współpracy spotkałem kilkunastu pracownikow tej firmy w puncie krwiodawstwa. Córka właściciela miała wypadek.... Czy pracownik pracujący za minimalną krajową + op...dol, pójdzie oddać krew?

Takie firemki istnieją, tylko jest ich za mało niestety.

Pozdrawiam
16-09-2013 19:01 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>W Zagłębiu Dąbrowskim jest pewna niewielka fabryczka (ok 20 pracowników) z którą współpracowałem. Sądząc po zachowaniu pracowników byli zadowoleni z pracy. Kilka tygodni po zakończeniu współpracy spotkałem kilkunastu pracownikow tej firmy w puncie krwiodawstwa. Córka właściciela miała wypadek.... Czy pracownik pracujący za minimalną krajową + op...dol, pójdzie oddać krew?
>Takie firemki istnieją, tylko jest ich za mało niestety.

W gospodarce też istnieje coś podobnego do doboru naturalnego. Takie firemki mają większe szanse na rynkowy sukces, więc będzie ich przybywać i będą się rozwijać (wiem naiwny jestem, proszę tego nie leczyć). Najcenniejszym "kapitałem" każdej firmy nie są maszyny, instalacje, piece martenowskie, baterie koksownicze i szyby, ale pracownicy.

Taka firma nie ponosi kosztów szkolenia ludzi w miejsce odchodzących po kilku miesiącach, strajków, urlopów na telefon branych solidarnie przez wszystkich, montowania kamer na stanowiskach pracy, zegarów dla lepszej kontroli pracowników, nieustannego przyspieszonego zużywania narzędzi...
16-09-2013 19:10 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Najcenniejszym "kapitałem" każdej firmy nie są maszyny, instalacje, piece martenowskie, baterie koksownicze i szyby, ale pracownicy.

Cóż za ciekawa teoria. Przeczytałeś ją w Trybunie Ludu? Możesz ją udowodnić? Np. na przykładzie "restauracji" McDonalds, supermarketów, przewoźników lotniczych lub branż kapitałochłonnych?
Moim zdaniem to twierdzenie jest prawdziwe jedynie częściowo. Tak samo jak twierdzenie, że kapitał jest najważniejszy, a pracownicy nie.

>Taka firma nie ponosi kosztów szkolenia ludzi w miejsce odchodzących po kilku miesiącach, strajków, urlopów na telefon branych solidarnie przez wszystkich, montowania kamer na stanowiskach pracy, zegarów dla lepszej kontroli pracowników, nieustannego przyspieszonego zużywania narzędzi...

W pewnych branżach taniej jest montować kamery i zwalniać za najmniejsze przewinienie. W dodatku ludzie chętnie są klientami takich firm. Nieprzypadkowo małe sklepiki upadają, a supermarkety powstają co krok.
16-09-2013 19:39 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>Cóż za ciekawa teoria. Przeczytałeś ją w Trybunie Ludu?
>Możesz ją udowodnić? Np. na przykładzie "restauracji" McDonalds, supermarketów, przewoźników lotniczych lub branż kapitałochłonnych?

na przykładzie restauracji:
Do której restauracji klient wejdzie chętniej - do takiej w której pracownicy na złość szefowi pracują niedbale, czy do dobrej z dobrym kucharzem i uśmiechniętą kelknerką? Akurat w gastronomii pracownik jest o wiele ważniejszy niż kapitał

.. na przykładzie "restauracji" McDonalds:
McD też musiał wydać ciężką kasę na poprawę wizerunku po wejściu do słownika określenia McJob

>supermarketów
Biedronka omal nie splajtowała kiedy pracownicy masowo pozywali pracodawcę do sądu a media nagłaśniały procesy. Odszkodowania nie były tak bolesne jak spadek obrotów wynikający z bojkotu.

>przewoźników lotniczych
Zwolnij całą załogę dowolnego towarzystwa lotniczego, a możesz latać co najwyżej samolocikami z papieru, zanim wyszkolisz nowe załogi, plajta murowana

>branż kapitałochłonnych
np ciężka chemia? Bhopal... źle przeszkolony pracownik.... 8000 ofiar cs.wikiped(*)łpĂĄlskĂĄ_katastrofa

>Moim zdaniem to twierdzenie jest prawdziwe jedynie częściowo.
Tak, częściowo. Niezbędna jest równowaga. W Polsce niestety jej nie ma. w wielu firmach prawa pracownicze są ignorowane, choć znam też firmy (zwłaszcza państwowe np KGHM, spółki węglowe, PKP) w których to pracodawca nie ma żadnych praw

>>Taka firma nie ponosi kosztów szkolenia ludzi w miejsce odchodzących po kilku miesiącach, strajków, urlopów na telefon branych solidarnie przez wszystkich, montowania kamer na stanowiskach pracy, zegarów dla lepszej kontroli pracowników, nieustannego przyspieszonego zużywania narzędzi...
>W pewnych branżach taniej jest montować kamery i zwalniać za najmniejsze przewinienie. W dodatku ludzie chętnie są klientami takich firm.

Tym razem Twoja hipoteza wymaga udowodnienia
16-09-2013 20:46 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>na przykładzie restauracji:
>Do której restauracji klient wejdzie chętniej - do takiej w której pracownicy na złość szefowi pracują niedbale, czy do dobrej z dobrym kucharzem i uśmiechniętą kelknerką? Akurat w gastronomii pracownik jest o wiele ważniejszy niż kapitał

Wchodząc do restauracji klient nie ma pojęcia jakie są stosunki między pracownikami i szefem. Zwraca uwagę na menu, ceny i jakość potraw.

>.. na przykładzie "restauracji" McDonalds:
>McD też musiał wydać ciężką kasę na poprawę wizerunku po wejściu do słownika określenia McJob

Na co wydał tą kasę? Dlaczego pracownicy zarabiają tam minimalne wynagrodzenie? Dlaczego jest duża rotacja? Dlaczego bazują na absolwentach i młodych pracownikach bez doświadczenia?

>Biedronka omal nie splajtowała kiedy pracownicy masowo pozywali pracodawcę do sądu a media nagłaśniały procesy. Odszkodowania nie były tak bolesne jak spadek obrotów wynikający z bojkotu.

Nie wiem nic o bojkocie. Wiem, że Biedronka ciągle powiększa udział w rynku i ma coraz więcej klientów.

>Zwolnij całą załogę dowolnego towarzystwa lotniczego, a możesz latać co najwyżej samolocikami z papieru, zanim wyszkolisz nowe załogi, plajta murowana

Na każdego zwolnionego pilota z linii czeka kilku z ATPL frozen gotowych latać.

>>W pewnych branżach taniej jest montować kamery i zwalniać za najmniejsze przewinienie. W dodatku ludzie chętnie są klientami takich firm.
>Tym razem Twoja hipoteza wymaga udowodnienia

Pracownicy McDonalds. Piloci tanich linii.
17-09-2013 16:33 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>>Do której restauracji klient wejdzie chętniej - do takiej w której pracownicy na złość szefowi pracują niedbale, czy do dobrej z dobrym kucharzem i uśmiechniętą kelknerką? Akurat w gastronomii pracownik jest o wiele ważniejszy niż kapitał
>Wchodząc do restauracji klient nie ma pojęcia jakie są stosunki między pracownikami i szefem.
Za to wychodząc , klient zawsze wie czy restauracja dobrze płaci starannie wybranemu zadowolonemu szefowi kuchni, czy zatrudnia przypadkowego kucharzynę za 1600 złp miesięcznie.

W jednej z sieci galerii hadlowych jest podsieć z herbatami. Pytałem o kubańską, pani odpowiedziała, że nie ma ale jest cejlońska.
Zapytaj o to samo w Tarnowskich Górach obok rynku to wyjdziesz po półgodzinnym wykładzie o geografii Rosji i sposobach picia herbaty nad Kubaniem.
Który sklep ma większe szanse?
Nadal uważasz, że kapitał to głównie dukaty?
Kapitał to także dukaty!

>>Tym razem Twoja hipoteza wymaga udowodnienia
>Pracownicy McDonalds. Piloci tanich linii.

Tak, istnieją, ale czego to dowodzi?
Tylko tego że istnieją.
17-09-2013 12:20 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Cóż za ciekawa teoria. Przeczytałeś ją w Trybunie Ludu?
>>>Możesz ją udowodnić? Np. na przykładzie "restauracji" McDonalds, supermarketów, przewoźników lotniczych lub branż kapitałochłonnych?
>na przykładzie (...) przewoźników lotniczych.
>Zwolnij całą załogę dowolnego towarzystwa lotniczego, a możesz latać co najwyżej samolocikami z papieru, zanim wyszkolisz nowe załogi, plajta murowana

>>>>Moim zdaniem to twierdzenie jest prawdziwe jedynie częściowo.
>Tak, częściowo.
Prawie wszystko w praktyce życia jest częściowe. Na przykład ja nie umiem sobie przypomnieć (poza propagandową frazeologią) jakiś prawd absolutnych sprawdzających się wszędzie i w każdym przypadku.

Najlepszym dowodem jak w praktyce taka teza może być tylko częściowo prawdziwą jest super głupie postępowanie polskich pracodawców i menedżerów. Jesteśmy jednym z ostatnich krajów europejskich jeżeli chodzi o dbałość o jakość kadry i jej należyte wynagrodzenie, co odbija się na stopie dochodu narodowego, ale co zupełnie nie dociera do zaślepionych chciwością neoliberałów.

>Niezbędna jest równowaga. W Polsce niestety jej nie ma.
Całkowicie słuszna uwaga oraz obserwacja, ale w Polsce także brak wizji rozwoju kraju. Jedynym znanym mi ekonomistą posiadającym taką wizję jest Grzegorz Kołodko, ale tyle jego, że może książki sobie publikować i biegać w maratonach, a poza tym to kto by go czytał i słuchał?

PS. Trudno poważnie i merytorycznie rozmawiać z ludźmi, którzy nie zauważyli, iż Trybuna Ludu już ponad dwadzieścia lat się nie ukazuje. Nie wiedzą, iż istnieje taka dziedzina nauki jak zarządzanie, której częścią jest zarządzanie zasobami ludzkimi (inaczej zarządzanie personelem, funkcja personalna, Human Resource Management lub Managing People in Organizations) - strategiczna, jednorodna i spójna metoda kierowania najcenniejszym z kapitałów każdej organizacji - ludźmi. We współczesnym świecie wartość firmy stanowią zasoby ludzkie. Są one drogocennym kapitałem, w którego inwestycja przynosi wiele zysków. Tak, podstawy tej nauki wpojono we mnie w czasach socjalistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, ale bardzo dobrze sprawdzały się i w kapitalizmie, gdy miałem możność zarządzać firmami, gdyż to apolityczna i bardzo racjonalna nauka.

Pozdrawiam.

@@@
.
17-09-2013 17:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
> istnieje taka dziedzina nauki jak zarządzanie, której częścią jest zarządzanie zasobami ludzkimi [color=navy]

W czeskim języku ma taką ładną (bardziej humanstyczną) nazwę : Personalistika


Pozdrawiam
16-09-2013 20:17 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>... Najcenniejszym "kapitałem" każdej firmy nie są maszyny, instalacje, piece martenowskie, baterie koksownicze i szyby, ale pracownicy.

I tak i nie. Nie zgodzę się że każdej. Duża firma duża bezwładność. Jeden pracownik nawet specjalista nie jest pewny swego. Stać ją by zadzwonić po innego.

Jeśli jest to duża grupa pracowników to są szkoleni tyle by ogarnąć minimum.
16-09-2013 20:35 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>... Najcenniejszym "kapitałem" każdej firmy nie są maszyny, instalacje, piece martenowskie, baterie koksownicze i szyby, ale pracownicy.
>I tak i nie. Nie zgodzę się że każdej.
Tak właściwie to ja też sie nie zgodzę , że każdej
Trochę z rozpędu użyłem tego słowa

Niemniej lekceważenie "kapitału" jakim jest lojalność dobrego pracownika, jest tak samo głupie jak lekceważenie kapitału liczonego w dolarach.

A może to tylko taki śląski punkt widzenia...?
Grey (2102 punktów)
>Czy pracownik pracujący za minimalną krajową + op...dol, pójdzie oddać krew?
Jeśli nadal tam pracuje...
Jesteś pewny, że nie?
szarley (54906 punktów)
>>Czy pracownik pracujący za minimalną krajową + op...dol, pójdzie oddać krew?
>Jeśli nadal tam pracuje...
>Jesteś pewny, że nie?

Jestem pewien, że dobrowolnie nie pójdzie (chyba że miał żółtaczkę)
16-09-2013 07:43 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Niestety łatwo mi sobie wyobrazić polskiego pracodawcę, właściciela restaracji , który w sezonie zatrudnia ludzi na 13 godzi dziennie, a wolne daje im w listopadzie. Mazurskie jeziora wtedy tak zapraszają na rodzinne wakacje...

Stań się pracodawcą i rób odwrotnie. Przecież to proste. W dodatku mógłbyś ustalić stawkę płacy na minimalna razy trzy. Dlaczego wszyscy mówią pracodawcom jak mają postępować, zamiast samemu odżałować te parę groszy na znaczek skarbowy, zarejestrować działalność i zatrudniać dając godną płacę?

Byłem zarówno pracownikiem, jak i pracodawcą. Niewielkie to kwalifikacje, ale być może pozwalają lepiej widzieć problem z obu stron?
16-09-2013 07:58 
 Ocena 8 na 8
szarley (54906 punktów)
>Stań się pracodawcą i rób odwrotnie. Przecież to proste. W dodatku mógłbyś ustalić stawkę płacy na minimalna razy trzy. Dlaczego wszyscy mówią pracodawcom jak mają postępować, zamiast samemu odżałować te parę groszy na znaczek skarbowy, zarejestrować działalność i zatrudniać dając godną płacę?

Nie stanę się pracodawcą na mocy umowy o pracę, bo oszukałbym pracowników nie mając umiejętności zadbania w należyty sposób o ich potrzeby. Władza to odpowiedzialność. Nie jestem też pracownikiem najemnym (choć różnie w życiu bywało).

Pracodawcą jestem na codzień robiąc zakupy, korzystając z wszelkich usług itd i ma dla mnie znaczenie jak traktowani są pracownicy w firmach dostarczających mi towar

Kilka lat temu pewna sieć handlowa w Polsce była zagrożona kłopotami z powodu kampanii medialnej dotyczącej łamania praw pracowniczych. Nawet ludzie biedni zaczęli omijać jej sklepy. Jak jest dziś?

Powtórzę: Ważniejsza jest kultura stosunków pracy niż kodeks.
Powtórzę: Pracodawcom opłaca się mieć zadowolonych pracowników
Powtórzę: W biednym społeczeństwie bogaty nie będzie bezpieczny ani szczęśliwy
16-09-2013 08:13 
 Ocena-2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nie stanę się pracodawcą na mocy umowy o pracę, bo oszukałbym pracowników nie mając umiejętności zadbania w należyty sposób o ich potrzeby. Władza to odpowiedzialność. Nie jestem też pracownikiem najemnym (choć różnie w życiu bywało).

Nie masz umiejętności zadbania, ale tak profesjonalnie doradzasz pracodawcom jak mają postępować?

>Pracodawcą jestem na codzień robiąc zakupy, korzystając z wszelkich usług itd i ma dla mnie znaczenie jak traktowani są pracownicy w firmach dostarczających mi towar

Nie. Jesteś klientem. To znaczy, że w przeciwieństwie do pracodawcy nie ryzykujesz własnym majątkiem, własną wolnością i nie zaciągasz zobowiązań na przyszłość, nie musisz 50 lat przechowywać dokumentacji itp. Pomyliło Ci się coś i to bardzo.
16-09-2013 08:43 
 Ocena 6 na 6
szarley (54906 punktów)
>>Nie stanę się pracodawcą na mocy umowy o pracę, bo oszukałbym pracowników nie mając umiejętności zadbania w należyty sposób o ich potrzeby. Władza to odpowiedzialność. Nie jestem też pracownikiem najemnym (choć różnie w życiu bywało).

>Nie masz umiejętności zadbania, ale tak profesjonalnie doradzasz pracodawcom jak mają postępować?
Doradzam, aby odróżniali zatudnienie od wyzysku, jeśli z którym z moich argumentów się nie zgadzasz, to go obalaj. (kontrargument o wielbłądzie i uchu igielnym mnie nie przekonał)
Budowa kultury stosunków pracy musi następować na poziomie państwa, aby zachować zasady uczciwej konkurencji i pogodzić je z poszanowaniem praw pracowniczych.

>>Pracodawcą jestem na codzień robiąc zakupy, korzystając z wszelkich usług itd i ma dla mnie znaczenie jak traktowani są pracownicy w firmach dostarczających mi towar
>Nie. Jesteś klientem. To znaczy, że w przeciwieństwie do pracodawcy nie ryzykujesz własnym majątkiem, własną wolnością i nie zaciągasz zobowiązań na przyszłość, nie musisz 50 lat przechowywać dokumentacji itp. Pomyliło Ci się coś i to bardzo.

Różnica między klientem a pracodawcą wbrew pozorom nie jest aż tak wielka, a obowiązki właściciela firmy znam, z czegoś przecież rodzinę utrzymuję, tylko pracowników nie zatrudniam.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Doradzam, aby odróżniali zatudnienie od wyzysku, jeśli z którym z moich argumentów się nie zgadzasz, to go obalaj. (kontrargument o wielbłądzie i uchu igielnym mnie nie przekonał)

Po czym odróżnić zatrudnienie od wyzysku? Możesz podać kilka przykładów jednego i drugiego?

>Budowa kultury stosunków pracy musi następować na poziomie państwa, aby zachować zasady uczciwej konkurencji i pogodzić je z poszanowaniem praw pracowniczych.

Np. państwo ma zapewnić prawem przyjemną atmosferę w miejscu pracy i szczęście z pracy? W jaki sposób?

>Różnica między klientem a pracodawcą wbrew pozorom nie jest aż tak wielka, a obowiązki właściciela firmy znam, z czegoś przecież rodzinę utrzymuję, tylko pracowników nie zatrudniam.

Z punktu widzenia prawa pracy i odpowiedzialności różnica jest niemal przeciwieństwem.
16-09-2013 10:03 
 Ocena 4 na 4
szarley (54906 punktów)
>>Doradzam, aby odróżniali zatudnienie od wyzysku, jeśli z którym z moich argumentów się nie zgadzasz, to go obalaj. (kontrargument o wielbłądzie i uchu igielnym mnie nie przekonał)
>Po czym odróżnić zatrudnienie od wyzysku? Możesz podać kilka przykładów jednego i drugiego?

Nie wiem z czym masz problem.

Pracodawca proponuje pracownikowi pracę na trzymiesięcznym bezpłatnym stażu, przez kilka lat bazuje na takich stażystach, z których każdy słyszy po trzech miesiącach "nie nadajesz się" Pewien wydawca pociął książkę na kawałki i każdemu stażyście dał po 50 stron do przetłumaczenia za darmo.
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Pracodawca musi dać kierowcy odpoczynek, bo tacho wyłącza silnik. Odpoczynkiem jest praca przy naprawie samochodu lub załadunku towarów
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Właściciel restauracji wypłaca obsłudze wynagrodzenie rozmrożonym mięsem, którego goście nie zamówili
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Właściciel sklepu proponuje ekspedientce pracę 30 dni w miesiącu (niby 8 godzin, ale przed otwarciem sklepu rozładunek towaru, a po zamknięciu sprzątanie) za 1601 złp brutto
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Dyrektor szpitala zatrudnia na nocnej zmianie 1 pielęgniarkę na setkę chorych dzieci.
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Pracodawca przez kilka, kilkanaście miesięcy tylko obiecuje umowę o pracę "przed PIPą powiedz że to kuzynowi ten dom budujesz"
To jest zatrudnienie czy wyzysk?

Pomijam potraktowanie tasakiem i zakopanie w lesie pracownika, który ośmielił się upomnieć o wynagrodzenie , bo to na szczęście przykład całkowicie odosobniony.

>>Budowa kultury stosunków pracy musi następować na poziomie państwa, aby zachować zasady uczciwej konkurencji i pogodzić je z poszanowaniem praw pracowniczych.
>Np. państwo ma zapewnić prawem przyjemną atmosferę w miejscu pracy i szczęście z pracy? W jaki sposób?

To jest w interesie pracodawcy.
Państwo (nie tylko zresztą państwo) powinno zapewnić mechanizm wykluczający wyzysk jako element budowania konkurencyjnej pozycji na rynku. Niech wszyscy pracodawcy pracują w jednakowo uczciwych warunkach.
16-09-2013 10:24 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Po czym odróżnić zatrudnienie od wyzysku? Możesz podać kilka przykładów jednego i drugiego?
>Pracodawca proponuje pracownikowi pracę na trzymiesięcznym bezpłatnym stażu, przez kilka lat bazuje na takich stażystach, z których każdy słyszy po trzech miesiącach "nie nadajesz się"

Przecież stażyści wiedzą, że w tej firmie tak jest i się na to godzą. W moim mieście z takiej formy zatrudniania słynął kiedyś Urząd Miasta. Wszyscy wiedzieli, a i tak szli bo lubili sobie poleniuchować za pieniądze.
Czy ktoś ich zmuszał do pracy w tej firmie? Dlaczego nie zatrudniono ich w innej? Może dlatego, że nic nie umieli po skończeniu szkoły, która niczego ich nie nauczyła?

>Pracodawca musi dać kierowcy odpoczynek, bo tacho wyłącza silnik. Odpoczynkiem jest praca przy naprawie samochodu lub załadunku towarów

Z tego co (jako kierowca z ponad milionowym przebiegiem) widzę na parkingach, to kierowcy tirów siedzą przy kawie, a czasem piwku i nie widziałem żeby coś dłubali. Zdarza się w trasie, ale tego się nie przewidzi i czasem trzeba koło zmienić albo naprawić plandekę. Ogólnie to kierowcy spędzają czas na parkingach śpiąc itp.

>Właściciel restauracji wypłaca obsłudze wynagrodzenie rozmrożonym mięsem, którego goście nie zamówili

Nie słyszałem o takich sytuacjach. Myślę że pracownikowi nikt nie każe pokwitować takiej wypłaty i natychmiast może iść do Sądu Pracy.

>Właściciel sklepu proponuje ekspedientce pracę 30 dni w miesiącu (niby 8 godzin, ale przed otwarciem sklepu rozładunek towaru, a po zamknięciu sprzątanie) za 1601 złp brutto

Dokumentować czas pracy i żądać zapłaty.

>Dyrektor szpitala zatrudnia na nocnej zmianie 1 pielęgniarkę na setkę chorych dzieci.

Ilekroć jestem nocą w szpitalu, to jest cisza, a pielęgniarki (zawsze kilka) oglądają telewizor, albo śpią. Być może jedna wystarczy?

>Pracodawca przez kilka, kilkanaście miesięcy tylko obiecuje umowę o pracę "przed PIPą powiedz że to kuzynowi ten dom budujesz"

Po co pracują?

>Pomijam potraktowanie tasakiem i zakopanie w lesie pracownika, który ośmielił się upomnieć o wynagrodzenie , bo to na szczęście przykład całkowicie odosobniony.

Pomińmy też zabicie i zjedzenie pracodawcy niedawno w Indiach.

>To jest w interesie pracodawcy.

Pracodawca ma dbać o szczęście pracowników? Np. kupować im drogie prezenty, pocieszać dobrym słowem, zapewnić pomoc psychoterapeuty, zaprzyjaźnić się?

>Państwo (nie tylko zresztą państwo) powinno zapewnić mechanizm wykluczający wyzysk jako element budowania konkurencyjnej pozycji na rynku. Niech wszyscy pracodawcy pracują w jednakowo uczciwych warunkach.

Piękne!
Zatem zakazać wyzysku jako innej nazwy dla motywowania największej wydajności za najniższy koszt?
Powracamy do PRL?
Np. zakazujemy przekraczać normy na linii produkcyjnej, zakazujemy piekarzowi robić więcej bochenków itp.?
No bo czym jest wyzysk jeśli nie korzystaniem z tego, że ktoś jest wydajny i oczekiwaniem podobnej wydajności od innych? Niezdara lub człowiek pracujący dwa razy wolniej będzie się zawsze czuł wyzyskiwany, kiedy się porówna z liderem.
16-09-2013 10:49 
 Ocena 5 na 5
szarley (54906 punktów)
Podałem Ci przykłady wyzysku, a Ty podajesz w odpowiedzi patologie ze strony pracowników. Bądź poważny.

>>Pracodawca proponuje pracownikowi pracę na trzymiesięcznym bezpłatnym stażu, przez kilka lat bazuje na takich stażystach, z których każdy słyszy po trzech miesiącach "nie nadajesz się"
>Przecież stażyści wiedzą, że w tej firmie tak jest i się na to godzą. W moim mieście z takiej formy zatrudniania słynął kiedyś Urząd Miasta. Wszyscy wiedzieli, a i tak szli bo lubili sobie poleniuchować za pieniądze.

Ja posłużyłem się przykładem pracodawcy, który nie płaci, a cały swój rykowy sukces zawdzięcza niepłaceniu za pracę. Nie poddaję w wątpliwość faktu, że są pracownicy chętni "poleniuchować za pieniądze" Zapewne tacy nawet są w więszości.

>>Pracodawca musi dać kierowcy odpoczynek, bo tacho wyłącza silnik. Odpoczynkiem jest praca przy naprawie samochodu lub załadunku towarów
>Z tego co (jako kierowca z ponad milionowym przebiegiem) widzę na parkingach, to kierowcy tirów siedzą przy kawie, a czasem piwku i nie widziałem żeby coś dłubali. Zdarza się w trasie, ale tego się nie przewidzi i czasem trzeba koło zmienić albo naprawić plandekę. Ogólnie to kierowcy spędzają czas na parkingach śpiąc itp.

Nie wykluczam tego co widzisz, nie rozumiem co to ma wspólnego z moim przykładem

>>Dyrektor szpitala zatrudnia na nocnej zmianie 1 pielęgniarkę na setkę chorych dzieci.
>Ilekroć jestem nocą w szpitalu, to jest cisza, a pielęgniarki (zawsze kilka) oglądają telewizor, albo śpią. Być może jedna wystarczy?

A może i tę zwolnić? Skoro dzieci śpią...

>>Pracodawca przez kilka, kilkanaście miesięcy tylko obiecuje umowę o pracę "przed PIPą powiedz że to kuzynowi ten dom budujesz"
>Po co pracują?
Bo mają rodziny na utrzymaniu a bezrobocie w Polsce wyniosi ponad 13%

>>To jest w interesie pracodawcy.
>Pracodawca ma dbać o szczęście pracowników? Np. kupować im drogie prezenty, pocieszać dobrym słowem, zapewnić pomoc psychoterapeuty, zaprzyjaźnić się?

Nie rób z siebie idioty. Terminowość wynagrodzeń nie jest żadnym prezentem, odzież ochronna również. PIPa wydaje kilka periodyków ze statystykami jak z tym jest w Polsce. Cieszę się, że w Twojej firmie pracownicy tych problemów nie mają (skoro w nie nie wierzysz), ale są firmy gdzie pracownicy są traktowani jak nawóz

>>Państwo (nie tylko zresztą państwo) powinno zapewnić mechanizm wykluczający wyzysk jako element budowania konkurencyjnej pozycji na rynku. Niech wszyscy pracodawcy pracują w jednakowo uczciwych warunkach.
>Piękne!
Masz coś przeciwko? Tak właśnie próbuje się rozwiązać problem czasu pracy kierowców. Szkoda tylko że musiało zginąć kilkaset osób zanim to wymyślono, ale dziś wszytscy mają tacho.

>Zatem zakazać wyzysku jako innej nazwy dla motywowania największej wydajności za najniższy koszt?
>Powracamy do PRL?

Nadal nie widzisz różnicy między wyzyskiem a motywacją? Napisałem już dość sporo przykładów, czy Ty jako pracodawca tak być postępował dla zwiększenia zysku?

>Np. zakazujemy przekraczać normy na linii produkcyjnej, zakazujemy piekarzowi robić więcej bochenków itp.?

Znów: Nie rób z siebie idioty
Zakazujemy kierowcy pracy 24 godzin na dobę, choć to zwiększyłoby jego wydajność, ale piekarzowi też zabraniamy pracy 31 dni w miesiącu.

>Niezdara lub człowiek pracujący dwa razy wolniej będzie się zawsze czuł wyzyskiwany, kiedy się porówna z liderem.
Nie chodzi o to kiedy ktoś się czuje wyzyskiwany. Masz rację niezdara a zwłaszacza leń zawsze się tak będzie czuł. Chodzi o przypadki kiedy ktoś jest wyzyskiwanym bo np pracodawca nie zapłacił w terminie wypłaty (albo nie płaci jej wcale)
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ja posłużyłem się przykładem pracodawcy, który nie płaci, a cały swój rykowy sukces zawdzięcza niepłaceniu za pracę.

Nie jest możliwe prowadzenie firmy w dłuższym terminie, bez wypłaty wynagrodzeń. Zwłaszcza jako osoba fizyczna prowadząca działalność. To jakiś wyjątek, albo wyjątkowa naiwność pracowników.

>Nie wykluczam tego co widzisz, nie rozumiem co to ma wspólnego z moim przykładem

To że zebrane przez mnie empiryczne dane nie potwierdzają Twoich przykładów anegdotycznych.

>A może i tę zwolnić? Skoro dzieci śpią...

Może i tak? Nie znam się na pracy pielęgniarki. Być może jedna wystarczy? Nie wiem. A Ty wiesz?

>Bo mają rodziny na utrzymaniu a bezrobocie w Polsce wyniosi ponad 13%

Bezrobocie wynosi tyle właśnie z powodu prawa "chroniącego" pracowników oraz płacy minimalnej. To prawo zwiększa koszt pracy.

>Nie rób z siebie idioty. Terminowość wynagrodzeń nie jest żadnym prezentem, odzież ochronna również. PIPa wydaje kilka periodyków ze statystykami jak z tym jest w Polsce. Cieszę się, że w Twojej firmie pracownicy tych problemów nie mają (skoro w nie nie wierzysz), ale są firmy gdzie pracownicy są traktowani jak nawóz

Ja bym w takiej firmie nie pracował. W mojej krótkiej karierze pracownika zawsze miałem wypłaty w terminie. Zupełnie inaczej jest jeśli chodzi o moich klientów. Często nie płacą. Gdybym miał pracowników, to być może przez tych klientów też bym musiał zwlekać z wypłatami? Taki to kraj, że tak zwani zwykli ludzie nie mają nawyku uczciwego płacenia za usługi i tylko patrzą gdzie by tu oszukać. Nic dziwnego, że pracodawcy też kombinują.

>Masz coś przeciwko? Tak właśnie próbuje się rozwiązać problem czasu pracy kierowców. Szkoda tylko że musiało zginąć kilkaset osób zanim to wymyślono, ale dziś wszytscy mają tacho.

Problem czasu pracy kierowców ma służyć zabezpieczeniu przed wypadkami spowodowanymi zmęczeniem i zaśnięciem. Nie każdy zawód da się tak uregulować. Ciągle jednak słyszę (także od Ciebie), że mimo to kierowcy dalej są wyzyskiwani. To niebywałe! Państwo tak ich kontroluje, a dalej trwa wyzysk! Jak to wytłumaczysz?

>Nadal nie widzisz różnicy między wyzyskiem a motywacją? Napisałem już dość sporo przykładów, czy Ty jako pracodawca tak być postępował dla zwiększenia zysku?

Nie widzę. Sam wyzyskuję kogo się da. Np. fachowca przy remoncie wyzyskiwałem maksymalnie jak się da i myślę że był bardzo zadowolony. Może niektórzy lubią tak zdefiniowany wyzysk? Może wyzysk jest dobry nie tylko dla wyzyskującego?

>Zakazujemy kierowcy pracy 24 godzin na dobę, choć to zwiększyłoby jego wydajność, ale piekarzowi też zabraniamy pracy 31 dni w miesiącu.

Pracodawcom nikt jednak nie zabrania pracy 31 dni w miesiącu. Przeciwnie - mają bezpłatnie spełniać obowiązki które są wyceniane na kilka dni w miesiącu.

> zawsze się tak będzie czuł. Chodzi o przypadki kiedy ktoś jest wyzyskiwanym bo np pracodawca nie zapłacił w terminie wypłaty (albo nie płaci jej wcale)

Wyzysk nie jest wtedy, kiedy się nie płaci wynagrodzeń. Pomyliło Ci się coś. Sytuacja w której pracodawca zawiera z pracownikiem umowę nie jest przymusem. Pracodawca ma często sytuację bardziej przymusową od pracownika: ZUS do 10-go, raty za maszyny, stres, kontrole podatkowe. Jemu pracownik często jest bardziej potrzebny, niż pracownikowi praca.

pl.wikipedia.org/wiki/Wyzysk
Cytat:
Wyzysk to występek polegający na wykorzystaniu przymusowego położenia innej osoby i zawarciu z nią umowy, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego z świadczeniem własnym.
16-09-2013 11:56 
 Ocena 4 na 4
szarley (54906 punktów)
>>Ja posłużyłem się przykładem pracodawcy, który nie płaci, a cały swój rykowy sukces zawdzięcza niepłaceniu za pracę.
>Nie jest możliwe prowadzenie firmy w dłuższym terminie, bez wypłaty wynagrodzeń. Zwłaszcza jako osoba fizyczna prowadząca działalność. To jakiś wyjątek, albo wyjątkowa naiwność pracowników.

W dłuższym termienie nie, ale w styczniu tydzień, w lutym dwa... Poczytaj statystyki PIPy

>>Nie wykluczam tego co widzisz, nie rozumiem co to ma wspólnego z moim przykładem
>To że zebrane przez mnie empiryczne dane nie potwierdzają Twoich przykładów anegdotycznych.

Nie są anegdotyczne, są tak samo empityczne jak Twoje, to że ich nie rozumiesz, dobrze świadczy o stosunkach pracy w Twojej firmie, ale to co opisuję też ma miejsce. Opolska PIPa prowadzi szkolenia dla pracodawców w zakresie prawa pracy, dowiesz sie "jasności".

>>Bo mają rodziny na utrzymaniu a bezrobocie w Polsce wyniosi ponad 13%
>Bezrobocie wynosi tyle właśnie z powodu prawa "chroniącego" pracowników oraz płacy minimalnej. To prawo zwiększa koszt pracy.
To pogląd a nie teoria.

>>Terminowość wynagrodzeń nie jest żadnym prezentem, odzież ochronna również. PIPa wydaje kilka periodyków ze statystykami jak z tym jest w Polsce. Cieszę się, że w Twojej firmie pracownicy tych problemów nie mają (skoro w nie nie wierzysz), ale są firmy gdzie pracownicy są traktowani jak nawóz
>Ja bym w takiej firmie nie pracował. W mojej krótkiej karierze pracownika zawsze miałem wypłaty w terminie.
Szczęściarz z Ciebie.

>Zupełnie inaczej jest jeśli chodzi o moich klientów. Często nie płacą. Gdybym miał pracowników, to być może przez tych klientów też bym musiał zwlekać z wypłatami? Taki to kraj, że tak zwani zwykli ludzie nie mają nawyku uczciwego płacenia za usługi i tylko patrzą gdzie by tu oszukać. Nic dziwnego, że pracodawcy też kombinują.

Nie widzę różnicy między Tobą, kiedy kontrahent Ci zalega, a pracownikiem nie otrzymującym wypłaty w terminie.

>Problem czasu pracy kierowców ma służyć zabezpieczeniu przed wypadkami spowodowanymi zmęczeniem i zaśnięciem. Nie każdy zawód da się tak uregulować. Ciągle jednak słyszę (także od Ciebie), że mimo to kierowcy dalej są wyzyskiwani. To niebywałe! Państwo tak ich kontroluje, a dalej trwa wyzysk! Jak to wytłumaczysz?
Brakiem kultury stosunków pracy, złym egzekwowaniem prawa, bezrobociem.
Nie rozumiem, dlaczego wykluczasz istnienie wyzysku. Gdyby pracę kierowców puścić na liberalny żywioł znów byłoby więcej ofiar.

>Sam wyzyskuję kogo się da. Np. fachowca przy remoncie wyzyskiwałem maksymalnie jak się da i myślę że był bardzo zadowolony. Może niektórzy lubią tak zdefiniowany wyzysk? Może wyzysk jest dobry nie tylko dla wyzyskującego?
Jeśli był zadowolony, to nie był wyzysk, a przypomnę Ci, że byłeś klientem a nie pracodawcą, to Ty widziałeś różnicę.

>Pracodawcom nikt jednak nie zabrania pracy 31 dni w miesiącu.
Nikt, ja czasem pracuję jeszcze więcej

>Przeciwnie - mają bezpłatnie spełniać obowiązki które są wyceniane na kilka dni w miesiącu.
To jest chore

>Wyzysk nie jest wtedy, kiedy się nie płaci wynagrodzeń. Pomyliło Ci się coś. Sytuacja w której pracodawca zawiera z pracownikiem umowę nie jest przymusem. Pracodawca ma często sytuację bardziej przymusową od pracownika: ZUS do 10-go, raty za maszyny, stres, kontrole podatkowe.

Czy fakt, że prywatny przedsiębiorca ma ciężki żywot wyklucza wyzyskiwanie niektórych pracowników?
Skoro jest mu tak źle, niech idzie na etat....

>Jemu pracownik często jest bardziej potrzebny, niż pracownikowi praca.
Możliwe, ale w takiej sytuacji nie będzie pracownika wyzyskiwał, tylko da mu pracę. W stosunkach pracy niezbędna jest mądra równowaga, kultura, wzajemnny szacunek i dopiero kiedy czegoś brakuje, delikatna interwencja państwa.
16-09-2013 12:00 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>>>Pracodawca musi dać kierowcy odpoczynek, bo tacho wyłącza silnik. Odpoczynkiem jest praca przy naprawie samochodu lub załadunku towarów
>>Z tego co (jako kierowca z ponad milionowym przebiegiem) widzę na parkingach, to kierowcy tirów siedzą przy kawie, a czasem piwku i nie widziałem żeby coś dłubali. Zdarza się w trasie, ale tego się nie przewidzi i czasem trzeba koło zmienić albo naprawić plandekę. Ogólnie to kierowcy spędzają czas na parkingach śpiąc itp.
>Nie wykluczam tego co widzisz, nie rozumiem co to ma wspólnego z moim przykładem

Gwoli ścisłości.
Odpoczynek ma być odpoczynkiem i jeśli kierowca na tachografie wcisnął (łóżko) to ma odpoczywać. Chcesz podłubać wciskasz młotki praca inna poza kierowaniem (oczywiście prawie nikt tego nie wciska każdy woli wykorzystać czas na jazdę)w innym wypadku panowie z BAG lub inne ITD uznają że nie odpoczywasz i tylko poczekają aż wyjedziesz z parkingu by wlepić mandat.



>Masz coś przeciwko? Tak właśnie próbuje się rozwiązać problem czasu pracy kierowców. Szkoda tylko że musiało zginąć kilkaset osób zanim to wymyślono, ale dziś wszytscy mają tacho.

Co fakt to fakt.
16-09-2013 10:15 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Doradzam, aby odróżniali zatudnienie od wyzysku, jeśli z którym z moich argumentów się nie zgadzasz, to go obalaj. (kontrargument o wielbłądzie i uchu igielnym mnie nie przekonał)
>Po czym odróżnić zatrudnienie od wyzysku? Możesz podać kilka przykładów jednego i drugiego?

Oto przykład - czy jest wyzyskiem zmuszanie pracowników do pracy w nadgodzinach bez wynagrodzenia i nieudzielanie urlopów, w sytuacji kiedy groźba "jak będziesz podskakiwał, nikt Cię w tym mieście nie zatrudni" jest jak najbardziej realna?

Czy jest wyzyskiem trzymanie ludzi latami na umowie od dzieło, bez żadnych zabezpieczeń socjalnych, podczas gdy spełnione są wszystkie warunki umowy o pracę, łącznie z obowiązkiem podpisywanie listy obecności. Bywają nawet nieoficjalne zeszyty wyjść "w godzinach pracy" i urlopów.
Wystarczy, że pracodawca ma świadomość, że Ci ludzie pracują dla niego, bo niczego lepszego nie dostaną i im o tym przypomina.
A długoletnia umowa o dzieło pozbawiła ich nawet prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

>>Budowa kultury stosunków pracy musi następować na poziomie państwa, aby zachować zasady uczciwej konkurencji i pogodzić je z poszanowaniem praw pracowniczych.
>Np. państwo ma zapewnić prawem przyjemną atmosferę w miejscu pracy i szczęście z pracy? W jaki sposób?

Wiesz, tysiącom ludzi wystarczyłoby, żeby w pracy nie byli poniżani i wyzyskiwani (o tym wyżej) i żeby za ich pracę płacono tyle, żeby było na podręczniki dla dzieci i buty na zimę.

Tymczasem pani kierownicza referatu w urzędzie gminy (prawnik z wykształcenia) jest w stanie wygrać proces o mobbing z kilkudziesięciotysiecznym odszkodowaniem, bo wójt skrytykował ja parę razy w obecności podwładnych, ale zatrudniony u jej męża kierowca nie ma szans na wynagrodzenie za nadgodziny, diety za podróże i nocleg w podróżny inny, niż w szoferce, bo jak się upomni, to "na Twoje miejsce jest dziesięciu innych" i to jest niestety prawda.
Publiczne wyzywanie od nierobów i śmierdzieli to w tym wypadku tylko ryzyko zawodowe.
Powyższe to jest prawdziwy przypadek, z którym zetknęłam się w tym roku. I nie jest jakiś niezwykły.

O takich sprawach gazety nie piszą, a to jest prawdziwy świat rynku pracy.


"We live in times of smart phones and stupid people"
16-09-2013 11:17 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Oto przykład - czy jest wyzyskiem zmuszanie pracowników do pracy w nadgodzinach bez wynagrodzenia i nieudzielanie urlopów, w sytuacji kiedy groźba "jak będziesz podskakiwał, nikt Cię w tym mieście nie zatrudni" jest jak najbardziej realna?

Przed 2005 tak. Teraz można łatwo wyemigrować i taka groźba nie jest poważna. Jest tu eksploatowana bierność i strach przed szukaniem pracy dalej, niż okolica własnego domu. Przeciwieństwem tego jest np. mentalność pracowników w USA, którzy nie wahają się przed zmianą miejsca zamieszkania z powodu znalezienia lepszej pracy.

>Czy jest wyzyskiem trzymanie ludzi latami na umowie od dzieło, bez żadnych zabezpieczeń socjalnych, podczas gdy spełnione są wszystkie warunki umowy o pracę, łącznie z obowiązkiem podpisywanie listy obecności. Bywają nawet nieoficjalne zeszyty wyjść "w godzinach pracy" i urlopów.

Nie znam sytuacji, gdzie pod przymusem trzyma się ludzi na umowę o dzieło. Nie czytałem o tym w prasie. Możesz podać źródło?
Znam za to sytuacje dobrowolne, gdzie pracownik zgadza się na takie zatrudnienie pod jednym z następujących warunków: dobrowolnie dzieli się niepotrzebnym mu i niezapłaconym ZUS-em z pracodawcą dzięki czemu dostaje więcej, nie ma szans na pracę za minimalną stawkę (jego praca i umiejętności nie są nawet tyle warte, nikt nie che mu zapłacić i jest bezrobotny z powodu płacy minimalnej) i godzi się pracować za mniej.

>Wystarczy, że pracodawca ma świadomość, że Ci ludzie pracują dla niego, bo niczego lepszego nie dostaną i im o tym przypomina.
>A długoletnia umowa o dzieło pozbawiła ich nawet prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

Z jakiego powodu niczego lepszego nie dostaną? Bo nie chce im się zmienić miejsca zamieszkania? Bo nic nie umieją? Bo w poprzedniej pracy większość czasu spędzili na urlopach macierzyńskich i dziesiątkach L4?

>Wiesz, tysiącom ludzi wystarczyłoby, żeby w pracy nie byli poniżani i wyzyskiwani (o tym wyżej) i żeby za ich pracę płacono tyle, żeby było na podręczniki dla dzieci i buty na zimę.

Ale jak można im tyle zapłacić, jeżeli ich praca jest warta np. 3000 zł, a z tego trzeba połowę odprowadzić na podatki i ubezpieczenia? Godzą się na warunki, czekają dalej na bezrobociu, emigrują, albo zakładają swoją firmę. Naprawdę nie muszą być wyzyskiwani.

>Tymczasem pani kierownicza referatu w urzędzie gminy (prawnik z wykształcenia) jest w stanie wygrać proces o mobbing z kilkudziesięciotysiecznym odszkodowaniem, bo wójt skrytykował ja parę razy w obecności podwładnych, ale zatrudniony u jej męża kierowca nie ma szans na wynagrodzenie za nadgodziny, diety za podróże i nocleg w podróżny inny, niż w szoferce, bo jak się upomni, to "na Twoje miejsce jest dziesięciu innych" i to jest niestety prawda.

To znaczy że każdy pracownik ma wygrywać procesy o mobbing za krytykę? Jak myślisz? Ilu pracodawców zachęci to do zatrudniania?
17-09-2013 08:31 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>To znaczy, że w przeciwieństwie do pracodawcy nie ryzykujesz własnym majątkiem, własną wolnością i nie zaciągasz zobowiązań na przyszłość, nie musisz 50 lat przechowywać dokumentacji itp.

#MartyrologiaPolskiegoNeoliberała - musi przechowywać dokumenty.

Jak dobrze, że mamy już komputery, smartfony, chmurę i bezpieczne backupy na serwerach NSA. Przynajmniej ten jeden element gehenny umęczonych, żyjących tylko dla Ludu i tylko dla Ludu, nie pieniędzy, swoim "przedsiębiorstwem" się parających pracodawców wkrótce odejdzie do przeszłości...
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jak dobrze, że mamy już komputery, smartfony, chmurę i bezpieczne backupy na serwerach NSA. Przynajmniej ten

Masz przechowywać papierowe dokumenty.
Zatrudniałeś kiedykolwiek pracowników, czy tak sobie gdybasz opierając się na wyobrażeniu rzeczywistości?
szarley (54906 punktów)
>>Jak dobrze, że mamy już komputery, smartfony, chmurę i bezpieczne backupy na serwerach NSA. Przynajmniej ten
>Masz przechowywać papierowe dokumenty.

Niestety.
Nawet jeśli zlikwidujesz firmę i zamieszkasz w kawalerce, też musisz papier przechowywać i jeszcze gwarantować że nie ulegnie zniszczeniu!

Państwo niestety generuje koszmarną i kosztowną biurokrację, ale to wina urzędników a nie pracowników, to w niczym nie przekłada się na stosunki pracy, w niczym nie poprawia sytuacji pracowników najemnych.
16-09-2013 14:05 
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)
Tak z ciekawości.
Jesteś ogólnie przeciwny istnieniu jakiegokolwiek prawa pracy, czy tylko prawom pracowników?
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Tak z ciekawości.
>Jesteś ogólnie przeciwny istnieniu jakiegokolwiek prawa pracy, czy tylko prawom pracowników?

Żadne z powyższych.

Tak z ciekawości.
Co jest przyczyną polskiej biedy i bezrobocia 14%?
16-09-2013 14:39 
 Ocena 6 na 6
Grey (2102 punktów)
>Tak z ciekawości.
>Co jest przyczyną polskiej biedy i bezrobocia 14%?
Przyczyną bezrobocia jest zapewne to, że pracownikom trzeba płacić.
A przyczyną biedy - brak wolnego rynku. Zgadłem?
Konowal (6291 punktów)

>Tak z ciekawości.
>Co jest przyczyną polskiej biedy i bezrobocia 14%?
Kaczyński ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-09-2013 15:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>>>>Co jest przyczyną polskiej biedy i bezrobocia 14%?
>Kaczyński?
Ależ skąd!
Parę milionów "Konowali", którzy tak, a nie inaczej głosowali.
"Komunę precz" wygonili i na całej linii już zwyciężyli!

Polska to wolny demokratyczny kraj, a władza nie tyle od Boga pochodzi co jest emanacją społeczeństwa.
Co sobie wybraliśmy to teraz mamy, a zamiast klaskać to narzekamy!
I jak tu dogodzić Polakom?

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
16-09-2013 09:38 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Niestety łatwo mi sobie wyobrazić polskiego pracodawcę, właściciela restaracji , który w sezonie zatrudnia ludzi na 13 godzi dziennie, a wolne daje im w listopadzie. Mazurskie jeziora wtedy tak zapraszają na rodzinne wakacje...

A mnie bardzo trudno sobie wyobrazić, że przedsiębiorca utrzymuje sztab niepracujących ludzi przez ponad pół roku, tylko dlatego, że nagle przepisy pozwalają mu żyłować ich w sezonie. To się nie ma prawa zamknąć finansowo.

Dużo korzystniej jest, tak jak było dotychczas, zatrudniać ludzi na sezon, w większości na umowy cywilne, zwalniać po sezonie i mieć w czterech literach, kiedy sobie zrobią wakacje i czy w ogóle będą mieli za co. Nic się tutaj nie zmieni, bo rachunek ekonomiczny na to nie pozwala.

Akurat nowe regulacje bardziej przydadzą się np. w budowlance. Prawo będzie odzwierciedlać rzeczywistość - czyli fakt że wolne za nadgodziny ludzie i tak w praktyce dostają w zimie, tyle że nielegalnie i poza ewidencją. Ale wszyscy się na to godzą, bo pracownicy mają dzięki temu stałe zatrudnienie a właściciel nie pójdzie z torbami.

Jak w firmie budowlanej zatrudniającej ponad 100 osób, przez trzy zimowe miesiące do pracy przychodzi tylko przygotowanie produkcji, księgowość, prezes i sprzątaczka, to nie trudno się domyślić, że reszta "rozlicza nadgodziny".

"We live in times of smart phones and stupid people"
17-09-2013 08:37 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Akurat nowe regulacje bardziej przydadzą się np. w budowlance. Prawo będzie odzwierciedlać rzeczywistość - czyli fakt że wolne za nadgodziny ludzie i tak w praktyce dostają w zimie, tyle że nielegalnie i poza ewidencją. Ale wszyscy się na to godzą, bo pracownicy mają dzięki temu stałe zatrudnienie a właściciel nie pójdzie z torbami.

Ktoś mógłby pomyśleć, że po to istnieje kapitalizm, by znaleźli się tacy, którzy potrafią sobie poradzić z tymi ograniczeniami.

Ludzie, wydaje się, nie rozumieją, że kapitalizm w swej istocie JEST darwinowski. I ma to istotne konsekwencje - o ile na bok odłoży się ideologię. Proces darwinowski ma to do siebie, że generuje rozwiązania nie bardzo dobre, idealne czy nawet ok. On generuje rozwiązania wystarczające i nic ponadto. Jeśli nie założy się mu kagańca w postaci regulacji, to "prawa pracownicze" prawdopodobnie zjadą do poziomu niewolniczego kapitalizmu z XIX wieku. Co zresztą dziś prawie działa w Chinach. Prawie, bo nawet tam, choćby z przyczyn public relations, rząd nakłada ograniczenia na wyzysk i dzięki temu w fabrykach pracują dziesiątki tysięcy dzieci a nie dziesiątki milionów.

Tak czy inaczej "luzowanie" prawa by "odzwierciedlało stan rzeczywisty" to nic innego jak zapraszanie do wyszukania luk w tym słabszym prawie i kolejne obniżenie standardów. Przecież obecne skandaliczne praktyki to nie wynik "konieczności", tylko tego, że ewolucyjnemu algorytmowi zwanemu dla niepoznaki "niewidzialną ręką rynku", dano takie a nie inne warunki.
17-09-2013 08:58 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Tak czy inaczej "luzowanie" prawa by "odzwierciedlało stan rzeczywisty" to nic innego jak zapraszanie do wyszukania luk w tym słabszym prawie i kolejne obniżenie standardów. Przecież obecne skandaliczne praktyki to nie wynik "konieczności", tylko tego, że ewolucyjnemu algorytmowi zwanemu dla niepoznaki "niewidzialną ręką rynku", dano takie a nie inne warunki.

Jest inna rzecz - przepisy które są powszechnie ignorowane, bo są nieżyciowe i ich przestrzeganie prawie nikomu się nie opłaca, a więc nie ma nawet kto donosić, demoralizują społeczeństwo.
A nasze społeczeństwo jest w tym zakresie już bardzo zdemoralizowane.
Zakaz lub nakaz, którego pozytywnego skutku nie odczuwamy od razu, traktujemy jak twór obcy, bez zastanawiania się, czy może w ogólnym rozrachunku poprzynosi on korzyści społeczne (np. ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym) kosztem naszej osobistej drobnej niewygody.
Dookoła widzę ludzi, którzy wszelkie zakazy i ograniczenia traktują z założeniem "nie wolno, jeżeli ktoś widzi albo mogą mnie złapać". To jest okropna erozja szacunku dla prawa.

Zmieniony zostaje kolejny przepis, który jest nagminnie i bezkarnie omijany. To znaczy, że jest on nieakceptowany społecznie.

Jeżeli przepis jest powszechnie omijany, i to skutecznie i bezkarnie, od ćwierć wieku, to może ten przepis jest do d....?
Prawodawca nie jest nieomylny i nie ma licencji na uszczęśliwianie nas na siłę


"We live in times of smart phones and stupid people"
Anna Salman (16360 punktów)
>Kaczyński liderem lewicy i prawicy.
Podział anachroniczny i to od dość dawna. JK to po prostu sprytny politykier, który wie, co mówić, żeby "ciemny lud to kupił". Pomysłu nie ma żadnego, tani populizm.
>Lewicy, bo jest za tym aby ludzie mieli pracę, dużo pracy, praca aż do śmierci. Po co pieniądze, jak jest praca....
To akurat nazywa się feudalizm - słowo niesłusznie wyrzucone ze słownika, a warte przywrócenia.
>I prawicy, bo prawica w Polsce to taka bardziej lewica, tyle że chodząca do kościoła.
Lewica wg definicji Kołakowskiego jest świecka, a prawica sama nie wiem, jak oni się definiują.
16-09-2013 18:16 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Kaczyński liderem lewicy i prawicy.
>Podział anachroniczny i to od dość dawna.
Szczególnie dla tych, którym z lewicą nie po drodze i lubią mataczyć. (Wiele partii politycznych obecnie nie wiąże się z konkretna ideą i posiada postulaty charakterystyczne dla lewicy jak i prawicy, dlatego podział na lewicę i prawicę bywa często kwestionowany. Powodem takiego stanu rzeczy jest przemienianie się partii masowych w partie wyborcze, które nie dążą zasadniczo do zmian społeczno-gospodarczych ale ich głównym zadaniem jest zwycięstwo w wyborach.)
Ja jakoś nie mam kłopotów w rozróżnianiu co jest lewicą (Dziś do lewicy, w szczególności w krajach europejskich, najczęściej zalicza organizacje o poglądach socjaldemokratycznych czy socjalistyczno-demokratycznych, zielonych, komunistycznych, neokomunistycznych, eurokomunistycznych, anarchistycznych czy anarchosyndykalistycznych. Jednak w wielu krajach nie wytworzyło się przywiązanie lewicy do wyżej wymienionych ideologii politycznych, w ścisłym ich znaczeniu, na przykład określana jako socjalliberalna lub liberalna Partia Demokratyczna jest uznawana za emanację lewicy w USA, przy czym liberalizm w rozumieniu amerykańskim (a szerzej - angloamerykańskim) jest na wielu płaszczyznach bliski europejskiemu rozumieniu socjaldemokracji), a co tylko lewicę udaje. Np. PiS wzorując się w swoim politycznym kuglowaniu ideologicznym na Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników, która z nazwy była i socjalistyczna i robotnicza.
Partie nie należy oceniać poprzez ich deklaracje tylko poprzez faktyczne działanie i ocenę obrony interesów określonej grupy społecznej. PiS wraz z Kaczyńskimi, gdy był przy władzy praktycznie nie dokonał żadnych zmian w prawie w obronie grup słabszych i dlatego wielką kłamliwą bzdurą jest określanie PiS-owskiej polityki lewicową.

>JK to po prostu sprytny politykier, który wie, co mówić, żeby "ciemny lud to kupił". Pomysłu nie ma żadnego, tani populizm.
Dokładnie tak. Jarosław Kaczyński jest mistrzem demagogicznych haseł, które w już praktyce są zaprzeczeniem lewicowych idei, ale wcale nie on jeden - ci którzy sytuują na lewicy nie są wcale i w niczym od niego lepsi.

Polska jest bardzo specyficznym krajem, w którym politycy potrafili połączyć neoliberalizm z katolickim konserwatyzmem, a i pseudolewica i jako całość jest serwilistyczna wobec Kościoła i takoż jej działacze, którzy grzecznie w kościołach się modlą. Ot oni tylko zgodnie z wzorem (palą, ale się nie zaciągają) chodzą i tam stoją czyli za ....wiernych tam robią.

Tak zupełnie szczerze, to ani lewica, ani liberalizm ideowo nic wspólnego z Kościołem i religią mieć nie powinni. Albo jedno, albo drugie! Ale nie w Polsce. Polak potrafi. U nas wiarygodni są politycy, którzy po 50-tce się nawracają - chrzczą się i biorą śluby kościelne. Moraliści typu Adam Hofman czy Krystyna Pawłowicz pouczają nas jak żyć, a "neoliberalni intelektualiści" pouczają nas jak dokonywać podziału polskiej sceny politycznej.

PS. wystarczy czytać wypowiedzi obrońców neoliberalizmu i konserwatyzmu aby zobaczyć, jak łatwo dla kasy i władzy jest im pogodzić się z Kościołem, gdyż on jest mało groźnym partnerem do podziału w strzyżeniu głupich i biernych owieczek.
Groźne jest samodzielne myślenie.
Groźnym jest racjonalizm, gdyż on nie tylko prowadzi do odrzucenia Boga, ale także innych bożków wszelakich.
Np. Mamony i świętego prawa własności. Uznania, że miernikiem wszystkiego jest pieniądz. Itd.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
16-09-2013 18:30 
 Ocena 2 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> Groźne jest samodzielne myślenie.Groźnym jest racjonalizm, gdyż on nie tylko prowadzi do odrzucenia Boga, ale także innych bożków wszelakich.
>Np. Mamony i świętego prawa własności. Uznania, że miernikiem wszystkiego jest pieniądz. Itd.

Jeszcze gorszymi bogami jest bożek interwencjonizmu, bóstwo praw pracowniczych, osiągnięć socjalnych i święte prawo do godnej płacy. Uznanie, że sposobem na szczęście jest wprowadzanie praw pośrednio nakazujących bycie szczęśliwym i zabraniających się smucić. Z tymi bożkami racjonalizm też sobie bez problemu radzi, jeśli tylko dana osoba zauważy, że do bycia racjonalistą nie wystarczy ateizm...

Kto by pomyślał, że na tym rzekomo racjonalnym forum jest tak wielu głęboko wierzących w to, że prawa socjalne są oderwane od pieniędzy?
16-09-2013 20:24 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
>Jeszcze gorszymi bogami jest bożek interwencjonizmu, bóstwo praw pracowniczych, osiągnięć socjalnych i święte prawo do godnej płacy.

Lepiej ogólnie to unikać podejścia ideologicznego do każdego problemu. Toć coś takiego jak prawda nie istnieje. warto spojrzeć na dany dylemat z każdej strony, z punktu widzenia każdego z zainteresowanych. Ja np. jestem przeciwny odgórnemu podejściu, wolę oddolne struktury. I jeśli mówię o etyce, zasadach, efektach, to pod względem tych struktur, czyli tego co dana grupa ludzi sobie wypracowała i kwestii tego, czy to jest stabilne rozwiązanie, i jak stabilne. Wyjść od ludzi, nie od świętości.

>Uznanie, że sposobem na szczęście jest wprowadzanie praw pośrednio nakazujących bycie szczęśliwym i zabraniających się smucić.

O na pewno nie. szczęściem nie jest dobieranie dla kogoś definicji szczęścia. Podstawą szczęścia jest posiadanie woli, to warunek konieczny. Wola działania daje ludziom szczęście, ale oczywiście nie kosztem umniejszania innych jednostek ludzkich.

>Z tymi bożkami racjonalizm też sobie bez problemu radzi, jeśli tylko dana osoba zauważy, że do bycia racjonalistą nie wystarczy ateizm...

Bezbożność jest tylko bezbożnością, ot atrybut prywatny danej jednostki.

>Kto by pomyślał, że na tym rzekomo racjonalnym forum jest tak wielu głęboko wierzących w to, że prawa socjalne są oderwane od pieniędzy?

Hmmm ... taka manna z nieba ... przepiórki ... bożkowy wymysł.

Pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)

>Lepiej ogólnie to unikać podejścia ideologicznego do każdego problemu.
A jak to niby jest możliwe?
>Toć coś takiego jak prawda nie istnieje.
A to już chyba ideologia, choć miało być bez niej.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
DEMONICON (4893 punktów)

>A jak to niby jest możliwe?

Jako ideologię rozumiem ideę będącą świętą prawdą nie popartą analizą empiryczną.

>>>Toć coś takiego jak prawda nie istnieje.
>A to już chyba ideologia, choć miało być bez niej.

Raczej wynik analizy rzeczywistości. "Prawda" jest wytworem ludzkiego umysłu, tak samo, jak dobro i zło. Nazwa jakiegoś opisu myślowego. Choć i tu można się czepiać, jak każdego memu.

Pozdrawiam
16-09-2013 20:34 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Dokładnie tak. Jarosław Kaczyński jest mistrzem demagogicznych haseł, które w już praktyce są zaprzeczeniem lewicowych idei, ale wcale nie on jeden - ci którzy sytuują na lewicy nie są wcale i w niczym od niego lepsi.
Teraz to większość się "sytuuje" na lewicy, rzecz jasna w deklaracjach, a jak jeszcze paru protestujących wyjdzie, to wszyscy się tam znajdą - nadal w deklaracjach.
>... Groźnym jest racjonalizm, gdyż on nie tylko prowadzi do odrzucenia Boga, ale także innych bożków wszelakich.
Ale, niestety, neoliberalizm jest ideologicznie bardzo spójny z katolicyzmem. Z uwagi na duże rozwarstwienie społeczne, przywileje dla wybranych grupek, zasadę wyzysku z jednej strony, a jałmużnictwa z drugiej i nachalną indoktrynację, oba te systemy kojarzą mi się nieodparcie z feudalizmem. Tyle, że w dawnym feudalizmie było więcej wolnego rynku, a tu nawet tego nie ma.
Pozdrawiam
DEMONICON (4893 punktów)
>Teraz to większość się "sytuuje" na lewicy, rzecz jasna w deklaracjach, a jak jeszcze paru protestujących wyjdzie, to wszyscy się tam znajdą - nadal w deklaracjach.

Chciałbym się doczekać spojrzenia na politykę ze strony memetycznej. Ciekawie upitraszoną książeczką by mogla taka być, ileż definicji by to zburzyło. Ale teraz jeszcze mamy raczkowanie.

Pozdrawiam
16-09-2013 21:31 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>feudalizm - słowo niesłusznie wyrzucone ze słownika, a warte przywrócenia.

Tu i ówdzie mówi się o refeudalizacji.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-09-2013 23:54 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Tu i ówdzie mówi się o refeudalizacji.
A tu i ówdzie nawet o "retenebracji": www.lewica.pl/?id=9980,
ale gdzie tam hrabiemu Drewnowskiemu intelektem stoi do naszych sanatorów?

Pozdrawiam.

@@@
.
17-09-2013 13:22 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Podział anachroniczny i to od dość dawna. JK to po prostu sprytny politykier, który wie, co mówić, żeby "ciemny lud to kupił".
Tak jak każdy politykier.
> Pomysłu nie ma żadnego, tani populizm.
A z tym bym się nie zgodził. Jenak pójście na walkę z tz. układem (WSI, prawnicy, korporacje) był jakimś pomysłem na zmianę Polski, czego nie można powiedzieć o rządzeniu tz. "słupkowym" gdzie tylko liczy się ostatni sondaż z preferencjami wyborczymi. Co zaś do taniego populizmu to ani on tani, ani jakiś specjalnie inny od głoszonych wcześniej czy obecnie opcji politycznych.

>To akurat nazywa się feudalizm - słowo niesłusznie wyrzucone ze słownika, a warte przywrócenia.
Nie warte przywrócenia, ale chyba nie unikniemy tego, jak tak dalej pójdzie.
>>I prawicy, bo prawica w Polsce to taka bardziej lewica, tyle że chodząca do kościoła.
>Lewica wg definicji Kołakowskiego jest świecka, a prawica sama nie wiem, jak oni się definiują.
Chrześcijańska ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Medieval (3004 punktów)
>Kaczyński liderem lewicy i prawicy.
Dałbym dwa i trzy plusy gdybym mógł, za tą dowcipną syntezę polskiej rzeczywistości politycznej, ale żeby było zabawniej pamiętajmy - ministrem finansów w jego rządzie była Zyta Gilowska a wiecepremierem Andrzej Lepper

Zaryzykuję więc tezę. Kaczyński jest przywódcą Polski mitycznej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365