 |
Czym zajmuje się polska oświata? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-09-2013 20:46 | Selanos (12869 punktów) | Czym zajmuje się polska oświata?
6 na 8 | Proste pytanie: czym zajmuje się polska oświata?
Potrafię określić, czym się nie zajmuje. Nie zajmuje się przygotowaniem do realiów rynku pracy, rzetelne i systematyczne przekazywanie wiedzy kuleje, jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe, to nie zajmuje się kształceniem "elit intelektualnych". W zasadzie to oświata nawet nie zajmuje się nauką czytania, bo co z tego że to potrafią wszyscy, skoro ze zrozumieniem czyta mniejszość?
Po dłuższym namyśle chyba znalazłem odpowiedź na własne pytanie. Myślę, że oświata zajmuje się uczeniem rozwiązywania testów. Od jednego wykładowcy usłyszałem, że moje pokolenie nadaje się do rozwiązywania krzyżówek, bo w krzyżówce jest bardzo krótkie pytanie, a w odpowiedzi pomaga odpowiednia ilość kratek. Niestety, ani na testach, ani na krzyżówkach, "zupy się nie ugotuje". No chyba że czegoś nie wiem, jestem kulinarnym ksenofobem.
No to drugie pytanie: po co mi umiejętność rozwiązywania testów po skończeniu szkoły? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Morvoren (311 punktów) |
>No to drugie pytanie: po co mi umiejętność rozwiązywania testów po skończeniu szkoły?
Ja pamiętam, u mnie było tak samo. ,,Tego typu zadania mogą pojawić się na egzaminach", ,,Te zadania bardzo lubią twórcy matur" etc. Zadawałam sobie wtedy takie, pytanie: ,,Czy edukuję się tylko po to aby napisać dobrze egzamin/test itp.? Czy po to aby ta wiedza przydała mi się choć trochę w życiu?" Egzaminy to tylko cel poboczny nauki, sposób na sprawdzenie wiedzy, a nie jej główny cel! Stawianie dobrego wyniku egzaminu jako jedynego celu nauki to nonsens!
|
|
 | 1 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Ja pamiętam, u mnie było tak samo. ,,Tego typu zadania mogą pojawić się na egzaminach"
Standard. U mnie drugie półrocze trzeciej klasy liceum polegało nie na przerabianiu programu nauczania, tylko na rozwiązywaniu testów maturalnych z ostatnich kilku lat.
|
|
|  | Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
Czy trening czytania ze zrozumieniem nie może polegać na treningu rozwiązywania różnych testów? Wielu uczniów popełnia sporo błędów już na pierwszej stronie arkusza testowego, wpisując na nim dane, o które ich nikt nie prosił, albo wypełniając błędnie różne rubryki, mimo że jest dokładnie opisane, jak należy to zrobić. 
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| worek kości (2937 punktów) | >Proste pytanie: czym zajmuje się polska oświata? Potrafię określić, czym się nie zajmuje. Nie zajmuje się przygotowaniem do realiów rynku pracy
Jeśli szkoła ma przygotowywać do "realiów rynków pracy", to powinna od początku specjalizować dzieci w określonym kierunku. Rodzic chce mieć dziecko menedżera w wielkiej korporacji, to od pierwszej klasy zajęcia z ekonomii, przedsiębiorczości i innowacyjności. Byłaby to taka produkcja ludzkich robotów. Do tej pory oczekiwało się od szkoły przekazania dzieciom ogólnej wiedzy o świecie, zorientowania w kulturze, ale współcześnie tendencja jest raczej materialistyczna - sukces mierzy się stanem konta, a nie ilością przeczytanych książek.
>jestem kulinarnym ksenofobem.
Boisz się nowego żarcia?
bembergiem w berg
|
|
 | 1 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Jeśli szkoła ma przygotowywać do "realiów rynków pracy", to powinna od początku specjalizować dzieci w określonym kierunku.
Wystarczyłoby uświadomić pewne jednostki które stanowią większość, że po pewnych kierunkach studiów na które pcha się większość studentów, pracy nie ma. Można by też uświadomić, że obecnie potrzebni są fachowcy, a zawodówka to nie szkoła dla idiotów.
No i same zawodówki - to są szkoły na niemalże wymarciu, za to liceów jest tyle, że może się do nich dostać byle idiota. Potem ten byle idiota idzie na studia, dostaje magistra, no bo przecież z racji niżu demograficznego, byle idiota jest towarem pożądanym, bo idzie za nim kasa dla uczelni.
>Do tej pory oczekiwało się od szkoły przekazania dzieciom ogólnej wiedzy o świecie, zorientowania w kulturze
Czy polska oświata zajmuje się "przekazaniem dzieciom ogólnej wiedzy o świecie, zorientowaniem w kulturze"? Moim zdanie nie.
>ale współcześnie tendencja jest raczej materialistyczna - sukces mierzy się stanem konta, a nie ilością przeczytanych książek.
Odsyłam do statystyk. Liczba bezrobotnych, liczba ofert pracy dla spawaczy, piekarzy, tokarzy...
>>jestem kulinarnym ksenofobem. >Boisz się nowego żarcia?
Tak, moje horyzonty kończą się na tradycyjnych polskich potrawach: barszczu ukraińskim, pierogach ruskich i karpiu po żydowsku.
|
|
|  | 1 na 3 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Tak, moje horyzonty kończą się na tradycyjnych polskich potrawach: barszczu ukraińskim, pierogach ruskich i karpiu po żydowsku. >
Nie zapominaj o rybie po grecku. Uwielbiam rybę po grecku.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 2 na 4 | Morvoren (311 punktów) | > >Tak, moje horyzonty kończą się na tradycyjnych polskich potrawach: barszczu ukraińskim, pierogach ruskich i karpiu po żydowsku.> >> Nie zapominaj o rybie po grecku. Uwielbiam rybę po grecku.Nie zapomnij o kutii przygotowywanej przez potomków kresowian (nie ma ona polskiego pochodzenia). Mmmm jak ja kocham makiełki.  Nie zapominajmy również, że wigilijne potrawy mają pogańskie korzenie!
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Rodzic chce Rodzic chce? A co z dzieckiem? Co z jego chęciami, zainteresowaniami, oczekiwaniami? Jeśli dziecko interesuje się literaturą angielską XVIII wieku, to żaden szanujący się i godny tego miana rodzic nie będzie takiego dziecka pchał na medycynę, bo z siebie zrobi idiotę, a z dziecka nieszczęśliwego, marnego konowała. Trzeba słuchać dzieci i zważać na to, co mówią, a nie realizować własne, zawiedzione lub chore ambicje. A Selanos w ogóle ma rację. Szkoły nie uczą samodzielnego myślenia, nie rozbudzają zainteresowań, zaciekawienia światem i jego różnorodnością (oczywiście są chlubne wyjątki). Wklep formułki, rozwiąż test i z głowy. A tyle to nawet średnio rozgarnięty szympans potrafi.
|
|
3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Proste pytanie: czym zajmuje się polska oświata?Zapewnianiem miejsc pracy nauczycielom? Organizowaniem akademii ku czci? Bo raczej nie rzetelna edukacją pozwalającą uczniom na rozwijanie własnych zainteresowań. Nie bardzo widać też zasługi szkoły w promowaniu czytelnictwa, lub nauce logicznego myślenia. Z jednej strony przeładowanie zbędną, encyklopedyczną wiedzą, z drugiej strony niemoc w takich sprawach jak choćby wypełnianie PITów. Postawy moralne również nie są w szkole nadmiernie rozwijane, etyka jest jak Yeti - niby ktoś słyszał, podobno ktoś widział, ale w zasadzie nie wiadomo gdzie. Zostaje więc to o czym piszesz poniżej: testy. Standaryzacja sięgająca rozmaitych prac pisanych w ramach zajęć z języka polskiego, co jest absurdem do kwadratu co najmniej. Krótko mówiąc polska szkoła to takie nie wiadomo co, z każdą kolejną reformą głupiejące jeszcze bardziej. > No to drugie pytanie: po co mi umiejętność rozwiązywania testów po skończeniu szkoły?Może się przydać w następnej szkole  .
|
|
 | -1 na 1 Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
Poproszę o podanie źródeł, którymi podpiera Pan swoje stanowisko!
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
6 na 8 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | >Proste pytanie: czym zajmuje się polska oświata? >Potrafię określić, czym się nie zajmuje. Nie zajmuje się przygotowaniem do realiów rynku pracy, >rzetelne i systematyczne przekazywanie wiedzy kuleje, jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe, to nie >zajmuje się kształceniem "elit intelektualnych". W zasadzie to oświata nawet nie zajmuje się nauką >czytania, bo co z tego że to potrafią wszyscy, skoro ze zrozumieniem czyta mniejszość? >Po dłuższym namyśle chyba znalazłem odpowiedź na własne pytanie. Myślę, że oświata zajmuje się >uczeniem rozwiązywania testów. Od jednego wykładowcy usłyszałem, że moje pokolenie nadaje się do >rozwiązywania krzyżówek, bo w krzyżówce jest bardzo krótkie pytanie, a w odpowiedzi pomaga >odpowiednia ilość kratek. Niestety, ani na testach, ani na krzyżówkach, "zupy się nie ugotuje". No >chyba że czegoś nie wiem, jestem kulinarnym ksenofobem. >No to drugie pytanie: po co mi umiejętność rozwiązywania testów po skończeniu szkoły?
Panie Selanos, problem w tym że szkolnictwo i nauka przystosowały się do działań wyznawanej przez Pana jako boga i wyrocznię a wyrwanej z kontekstu Smitha "niewidzialnej ręki rynku". Współczesny kapitalizm mówi - płacisz i masz. Zatem tak samo jest z wykształceniem. Wy, wolnorynkowcy nie chcecie kontroli państwa, bo wolny rynek wszystko weryfikuje. Owszem, wolny rynek rzekomo wszystko weryfikuje pod kątem posiadanych pieniędzy w myśl prymitywnej zasady - kto ma kasę ten ma rację. Zatem uczelnie wyższe wypuszczają głąbów kapuścianych z dyplomami tylko dlatego, że przez kilka lat na ten dyplom płaciły, a że napisanie pracy dyplomowej zlecili komuś...cóż, "wolny rynek". Ale nic to, bo później będą walczyć o "wolny rynek" jak o niepodległość.
br
|
|
 | 3 na 3 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Zatem uczelnie wyższe wypuszczają głąbów kapuścianych z dyplomami tylko dlatego, że przez kilka lat na ten dyplom płaciły, a że napisanie pracy dyplomowej zlecili komuś...cóż, "wolny rynek".No tak, jak ktoś komuś za coś płaci to już jest wolny rynek. 
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
|  | 2 na 2 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | > >Zatem uczelnie wyższe wypuszczają głąbów kapuścianych z dyplomami tylko dlatego, że przez kilka lat na ten dyplom płaciły, a że napisanie pracy dyplomowej zlecili komuś...cóż, "wolny rynek".> No tak, jak ktoś komuś za coś płaci to już jest wolny rynek.>  "Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de MolinariNie chodzi o samo płacenie ale o skomercjalizowanie wszystkiego włącznie z nauką. Jak widać Panu to nie wyszło na dobrze, bo nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem. Bardziej przemawiają obrazki ale tak to już jest kiedy ludzie wychowują się na dzienniku "Fakt".
br
|
|
| |  | 4 na 4 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Och, przypadkiem skasowałem wiadomość..
W skrócie:
-"Skomercjalizowanie wszystkiego" nie jest tożsame z wolnym rynkiem.
-"Skomercjalizowanie wszystkiego" brzmi jak odgórny nakaz komercyjności- co nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.
-Podział na instytucje "państwowe/publiczne" i "komercyjne" jest bzdurny- członkowie instytucji publicznych też czerpią korzyści ze swojej działalności. Twierdzenie, że nie są oni nastawieni na zysk, w przeciwieństwie do osób prywatnych, jest wyrazem myślenia życzeniowego i głębokiej wiary.
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
 | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Jeśli chodzi o edukację, to jest właśnie tak jak my nie chcemy. Po prostu jest coś takiego jak publiczna edukacja, która jest przymusowa. Gdybym w pośredni sposób nie płacił na ten twór, to być może byłoby mnie stać na coś co może pochwalić się nieco lepszą jakością. Pogodziłem się z tym, że większość ludzi w tym kraju nie wyrośnie z mitu "bezpłatnych, publicznych...", więc jeśli nie da się publicznej edukacji zlikwidować, to chciałbym żeby przynajmniej ten twór stał się użyteczny. Jeszcze jedna rzecz. Jeżeli nadal Pan i kilka osób będziecie dyskutować w tonie "wyznawców neoliberalizmu" i "boga niewidzialnej ręki wolnego rynku", to założę dla Was kochani moi kościół socjaldemokracji, z Keynesem za boga i Palikotem najwyższym kapłanem. Tak się postaram, że nawet to zarejestruję jako legalny związek wyznaniowy. Nie zniżajmy się w dyskusji do poziomów posłów na Sejm Rzeczpospolitej.
|
|
|  | 5 na 7 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | >Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. >Jeśli chodzi o edukację, to jest właśnie tak jak my nie chcemy. Po prostu jest coś takiego jak publiczna edukacja, która jest przymusowa. Gdybym w pośredni sposób nie płacił na ten twór, to być może byłoby mnie stać na coś co może pochwalić się nieco lepszą jakością.
No tak, edukacja nie powinna być przymusowa. Takie wspaniałe czasy już panowały w feudalizmie. Chociaż w sumie masz rację, bo polski rynek pracy dąży w końcu do tego, by z pracowników robić feudalnych parobków, gdyż mamy konkurować niskimi kosztami pracy. Po co parobkowi edukacja? nie wspominając już o nauce.
br
|
|
| |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | > No tak, edukacja nie powinna być przymusowa. Takie wspaniałe czasy już panowały w feudalizmie.Tak, od razu przywalmy feudalizmem  Jest różnica nawet między publiczną, dobrowolną edukacją, a przymusem. Przymus edukacji to stosunkowo nowy wynalazek, na pewno go nie było jeszcze długo po feudalizmie. > Chociaż w sumie masz rację, bo polski rynek pracy dąży w końcu do tego, by z pracowników robić feudalnych parobkówFeudalnych parobków? Cytat:Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalczości i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem. Tak powiedział Ludwig von Mises, liberał, leseferysta, przedstawiciel szkoły austriackiej, krytyk gospodarki planowej.  Zły, przebrzydły wyznawca liberalizmu i boga "niewidzialnej ręki wolnego rynku". > gdyż mamy konkurować niskimi kosztami pracy.Czy mamy coś innego czym moglibyśmy konkurować? Rozwinięta infrastruktura? Powiedzmy. Nowoczesne technologie? Niet. Duża wydajność pracowników? Niet, w Norwegii i Luksemburgu jest większa. Niech mi Pan powie, czym ma konkurować polska gospodarka, jeśli nie niskimi kosztami pracy? Innowacyjnością? Sam się śmieję z tego żartu :> > Po co parobkowi edukacja? nie wspominając już o nauce.Ja każdemu życzę jak najlepiej. Zadam inne pytanie: dlaczego spędzamy tak dużo czasu w szkole? Nie wiem ile, załóżmy że 50% ludzi w Polsce, po 12 latach edukacji wychodzi ze szkoły z umiejętnością pisania, czytania (bez zrozumienia) i liczenia, bo większość czasu spędzają na stosowaniu zasady trzech Z. Po co im 12 lat edukacji? Gdyby jako alternatywę dla gimnazjum zaproponować szkoły zawodowe z prawdziwego zdarzenia, to byłoby to lepsze i dla społeczeństwa i dla gospodarki. Niechby ta szkoła trwała i z pięć lat, ktoś mógłby mieć nie jeden, a kilka zawodów w ręku. Bezrobocie mielibyśmy mniejsze, skończyłyby się gadki o "straconym pokoleniu". Szkoły zawodowe nie polegają tylko na uczeniu zawodu, inne przedmioty również tam są.
|
|
3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Proste pytanie: czym zajmuje się polska oświata? >Potrafię określić, czym się nie zajmuje. Nie zajmuje się przygotowaniem do realiów rynku pracy,
Nie zajmuje się: - uczeniem technik uczenia się, mnemotechniki itp., - posługiwaniem się pieniędzmi, budżetem domowym, liczeniem odsetek, - dbaniem o własną przyszłość finansową, - budzeniem ciekawości jako motywatora do zdobywania wiedzy, - uczeniem myślenia o własnych interesach, zamiast interesach narodu czy grupy, - nauczaniem racjonalnego, sceptycznego i naukowego myślenia, - nauczaniem tego, że metoda naukowa i nauka jest jedynym znanym sposobem poznania świata.
|
|
 | -1 na 1 Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
Opiera Pan swoje poglądy na konkretnych danych czy tylko tak się Panu wydaje?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Opiera Pan swoje poglądy na konkretnych danych czy tylko tak się Panu wydaje?
Jako do niedawna uczeń, a od trzech lat student, mogę to potwierdzić. Za dane może posłużyć liczba bezrobotnych którzy totalnie nie radzą sobie na rynku pracy i nie mają stosownego wykształcenia.
|
|
| |  | Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
Dlaczego uważa Pan, że za kształtowanie wymienionych kompetencji powinna odpowiadać szkoła? Czy szkoła jest jedynym miejscem wychowywania dzieci i młodzieży? Czy oczekiwanie, że szkoła powinna nauczyć "wszystkiego", nie są oby nadmiernie wygórowane? Pamiętajmy, że zgodnie z Ustawą o systemie oświaty system ten jedynie wspiera wychowawczą funkcję rodziny, a wśród jego zadań jest wiele zadań o charakterze co najwyżej opiekuńczym, które doskonale spełnia. Poza systemem oświaty działa wiele instytucji, które można by w równym stopniu co system oświaty, obarczyć odpowiedzialnością za brak pewnych kompetencji u dzieci i młodzieży. Dlaczego wszystko spychać na szkołę? Ponadto nie zapominajmy, że każdy obywatel Polski ma pewne prawa i wolności, z których może korzystać, a które pozwalają mu na robienie bardzo wielu rzeczy, o ile tylko ma na nie ochotę. Na przykład, uczenie się przedsiębiorczości w ramach samokształcenia, w ramach wybranego profilu kształcenia w szkole ponadgimnazjalnej czy w szkole dla dorosłych (płatnej czy bezpłatnej) czy w jakikolwiek inny sposób naprawdę nie jest zakazane. ckuradom.pl/
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Dlaczego uważa Pan, że za kształtowanie wymienionych kompetencji powinna odpowiadać szkoła?
Ja jestem za tym, żeby publicznej edukacji nie było. Niestety, na to nikt w polsce zgody nie da, więc zmieniam cel, jestem za tym, żeby szkoła uczyła.
>Czy szkoła jest jedynym miejscem wychowywania dzieci i młodzieży?
Oby nie. Szkoła nie powinna być od wychowywania.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) |
>>Czy szkoła jest jedynym miejscem wychowywania dzieci i młodzieży? >Oby nie. Szkoła nie powinna być od wychowywania.
A komu proponujesz pozostawienie tej roli, jak już dzieci i młodzież wyjdą rano z domów? Na przerwach mają przychodzić wychowawcy ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, czy lokalnych Fanklubów Piłkarskich ?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A komu proponujesz pozostawienie tej roli, jak już dzieci i młodzież wyjdą rano z domów? Na przerwach mają przychodzić wychowawcy ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, czy lokalnych Fanklubów Piłkarskich ? Według jakich wzorów szkoła ma wychowywać? W jakim duchu? Co zrobić jeśli wizja wychowawcza szkoły będzie kłóciła się z wizją rodziców? Wedle mnie szkoła powinna przekazywać wiedzę, rozbudzać ciekawość świata, itp. zaś wychowanie zostawić rodzicom.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > >A komu proponujesz pozostawienie tej roli, jak już dzieci i młodzież wyjdą rano z domów? Na przerwach mają przychodzić wychowawcy ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, czy lokalnych Fanklubów Piłkarskich ?> Według jakich wzorów szkoła ma wychowywać? W jakim duchu? Co zrobić jeśli wizja wychowawcza szkoły będzie kłóciła się z wizją rodziców? Wedle mnie szkoła powinna przekazywać wiedzę, rozbudzać ciekawość świata, itp. zaś wychowanie zostawić rodzicom.Wizja wychowawcza szkoły wynika z prawa powszechnie obowiązującego i dotyczy minimalnego zestawu ustalonego jako obowiązkowy do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, celem zapewnienia dalszego pokojowego współżycia nowych pokoleń Polaków. PS. A tak na marginesie, mądry facet kiedyś napisał, że "Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu" Cytat:Robert Fulghum
Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu - o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat...
Oto rzeczy, których się nauczyłem:
* Dziel się wszystkim. * Graj fair. * Nie bij ludzi. * Odkładaj rzeczy na miejsce. * Sprzątaj po sobie. * Nie bierz rzeczy, które nie są twoje. * Jeśli kogoś skrzywdzisz - przeproś. * Myj ręce przed jedzeniem. * Spuszczaj wodę. * Gorące ciasteczka i zimne mleko są zdrowe. * Prowadź zrównoważone życie - ucz się, myśl, rysuj, maluj, śpiewaj, tańcz i baw się po trochu każdego dnia. * Każdego popołudnia utnij sobie drzemkę. * Kiedy wychodzi się w świat trzeba uważać na samochody, trzymać się za ręce i nie oddalać się. * Bądź świadomy, że istnieją rzeczy niewyjaśnione. Pomyśl o małym ziarenku w styropianowym kubku: korzenie rosną w dół, liście rosną w górę i nikt naprawdę nie wie dlaczego. Tak dzieje się ze wszystkim. * Złote rybki, chomiki, białe myszki i nawet małe ziarenka w styropianowym kubku - wszystko przemija. My też. * Pamiętaj o "Elementarzu" i pamiętaj pierwsze słowo, którego się nauczyłeś - najważniejsze ze wszystkich.
Źródło: Robert Fulghum "All I Really Need to Know I Learned in Kindergarten", Villard Books, New York 1988.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wizja wychowawcza szkoły wynika z prawa powszechnie obowiązującego i dotyczy minimalnego zestawu ustalonego jako obowiązkowy do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, celem zapewnienia dalszego pokojowego współżycia nowych pokoleń Polaków. A jakby te mądre słowa spróbować przetłumaczyć na polski to co z nich zostanie? I jak się one mają do rzeczywistości? Jakie wartości powinna przekazywać szkoła, w jaki sposób to czynić? Co zrobić jeśli wizja szkoły kłóci się z wizją rodziców?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Wizja wychowawcza szkoły wynika z prawa powszechnie obowiązującego i dotyczy minimalnego zestawu ustalonego jako obowiązkowy do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, celem zapewnienia dalszego pokojowego współżycia nowych pokoleń Polaków.> A jakby te mądre słowa spróbować przetłumaczyć na polski to co z nich zostanie? I jak się one mają do rzeczywistości? Jakie wartości powinna przekazywać szkoła, w jaki sposób to czynić?Zgodnie z obowiązującą ustawą o systemie oświaty brzmi to dokładnie tak Cytat:Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa; kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka. Nauczanie i wychowanie - respektując chrześcijański system wartości - za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki. Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata. Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności. > Co zrobić jeśli wizja szkoły kłóci się z wizją rodziców?To rodzice mają pecha, bo do ww. wizji, jak do każdego prawa powszechnie obowiązującego mają po prostu obowiązek się dostosować, chyba, że rozpoczną kampanię polityczną znajdą współkontestujących i w demokratycznym trybie załatwią zmianę prawa.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Zgodnie z obowiązującą ustawą o systemie oświaty brzmi to dokładnie tak Nie interesuje mnie jak to brzmi w ustawie, bo tam można zapisać co tylko ustawodawca zamarzy. Liczy się to jak ustawa jest realizowana w praktyce. Tymczasem obserwując część polskich szkół zauważam, że rzeczywistość nie wygląda tak różowo. >To rodzice mają pecha, bo do ww. wizji, jak do każdego prawa powszechnie obowiązującego mają po prostu obowiązek się dostosować, chyba, że rozpoczną kampanię polityczną znajdą współkontestujących i w demokratycznym trybie załatwią zmianę prawa. Ot taka dyktatura w wersji light. Osobiście powiedziałbym, że to szkoła ma pecha bo rodzice znajdą inną, która będzie spełniać ich oczekiwania, ale to nie w tym kraju. To nie uczniowie są dla szkoły, ale szkoła dla nich, ta zaś powinna rzetelnie zająć się przekazywaniem im wiedzy, co obecnie kuleje. Jakkolwiek sam nie jestem stary to patrząc na zachowania i wypowiedzi ludzi o te kilka lat młodszych widzę, że szkoła nie spełnia swojej funkcji wychowawczej. Po co więc dalej brnąć w tą farsę?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Nie interesuje mnie jak to brzmi w ustawie, bo tam można zapisać co tylko ustawodawca zamarzy. Liczy się to jak ustawa jest realizowana w praktyce. Tymczasem obserwując część polskich szkół zauważam, że rzeczywistość nie wygląda tak różowo. Polska ma poważny problem nie od dziś m.in. z przestrzeganiem prawa. Głównie z powodów takich, że spora część obywateli uważa: "Nie interesuje mnie jak to brzmi w ustawie", a jeśli się im w końcu to jakoś do głowy wsadzi, że już wiedzą, co i jak "brzmi", mówią >"Ot taka dyktatura w wersji light".
> widzę, że szkoła nie spełnia swojej funkcji wychowawczej. Nie spełnia, bo coraz więcej ludzi mających z nią kontakt uważa, póki co wbrew przepisom, że nie ma takiej funkcji, albo jeśli gdzieś ona jest wpisana, to niepotrzebnie bo nie powinna mieć. >Po co więc dalej brnąć w tą farsę? Ponadto, co ważniejsze, nasze społeczeństwo jest cały czas pauperyzowane. W efekcie coraz więcej ludzi ma inne codzienne problemy na głowie "jak żyć" a nie jaka ma być szkoła. Niestety efektem tego jest także myślenie "h... mnie wszystko obchodzi, ja chcę tylko spokojnie dalej jakoś żyć; mało mam swoich problemów?"
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Polska ma poważny problem nie od dziś m.in. z przestrzeganiem prawa. Głównie z powodów takich, że spora część obywateli uważa: "Nie interesuje mnie jak to brzmi w ustawie", a jeśli się im w końcu to jakoś do głowy wsadzi, że już wiedzą, co i jak "brzmi", mówią >>"Ot taka dyktatura w wersji light". Polska ma sporo poważnych problemów, w tym durne i nieżyciowe prawa, albo nieprzystające do rzeczywistości zapisy w ustawach. Wobec tego pewna doza obywatelskiego nieposłuszeństwa jest wręcz wskazana. Ponadto ustawa nie dogmat, można (a nieraz wręcz należy) ją zmienić. Cytowana przez ciebie ustawa to tylko taki słowotok, nie mający nic wspólnego z funkcjonowaniem szkół. >Nie spełnia, bo coraz więcej ludzi mających z nią kontakt uważa, póki co wbrew przepisom, że nie ma takiej funkcji, albo jeśli gdzieś ona jest wpisana, to niepotrzebnie bo nie powinna mieć. Nie spełnia bo jak niby ma spełniać, skoro ustawa to tylko pobożne życzenia a i nauczycielom nie chce się przemęczać. Uczniowie też mogą się inaczej zapatrywać na kwestię własnego wychowania, niekoniecznie po myśli leśnych dziadków z sejmu. Nie wspominając o różnych pomysłach nawiedzonych pedagogów chcących wykoślawić kolejne pokolenia w duchu bogoojczyźnianym. >Ponadto, co ważniejsze, nasze społeczeństwo jest cały czas pauperyzowane. W efekcie coraz więcej ludzi ma inne codzienne problemy na głowie "jak żyć" a nie jaka ma być szkoła. Niestety efektem tego jest także myślenie "h... mnie wszystko obchodzi, ja chcę tylko spokojnie dalej jakoś żyć; mało mam swoich problemów?" To (generalnie) dobre podejście, bo wszelkie zmiany powinno się zaczynać od siebie, a wtrącanie w sprawy innych ograniczyć do minimum. Uważam, że szkoła nie jest w stanie spełniać funkcji wychowawczej choćby z powodu różnych postaw życiowych uczniów, jak i ich rodziców. Wedle mnie zadaniem szkoły powinna być tylko (i aż) rzetelna edukacja.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >To (generalnie) dobre podejście, To tylko podejście wymuszone powszechną biedą i nie ma z dobrym kierunkiem na przyszłość NIC niestety wspólnego. >Uważam, że szkoła nie jest w stanie spełniać funkcji wychowawczej choćby z powodu różnych postaw życiowych uczniów, jak i ich rodziców. Wedle mnie zadaniem szkoły powinna być tylko (i aż) rzetelna edukacja. Efekt: Albo system kontroli i nadzoru nad każdą rodziną, albo generacja wykształconych bandytów. Pomijam już, że bez sensu bo: - nikogo nie obchodzi jak nowy obywatel będzie wychowany przez własną rodzinę do życia w swojej własnej rodzinie, ważne jak wychowany zostanie poza rodziną do życia w społeczeństwie; - młode osoby wychodzą z domu po to, aby odłączyć się od rodzinnego systemu wychowawczego (widziałeś kiedyś rodziców, w pełni świadomych, że ich dziecko jest młodocianym bandytą terroryzującym innych uczniów szkole i kradnącym ich kieszonkowe), jeśli poza domem nie ma takiego systemu (a tak powoli staje się w praktyce w Polsce i tu się zgadzam z Tobą, że nie tylko szkoła sobie nie radzi), mamy generację młodocianych przestępców, bo wychowanie poza rodzinami zaczyna się wówczas dopiero przez system prawa karnego, który ... w pełni obowiązuje dopiero od wieku dziecka, w którym na wychowanie jest już za późno; wcześniej pełni raczej funkcję demoralizującą.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To tylko podejście wymuszone powszechną biedą i nie ma z dobrym kierunkiem na przyszłość NIC niestety wspólnego. To Twoje zdanie. Czy może wolałbyś aby urzędnicy lub sąsiedzi ustawiali Ci życie bo wiedzą lepiej co jest dla Ciebie dobre? >Efekt: Albo system kontroli i nadzoru nad każdą rodziną, albo generacja wykształconych bandytów. Efekt: Uczniowie mający (w miarę) rzetelną wiedzę, wyposażeni w umiejętność logicznego myślenia, odbierający wychowanie w domu. >Pomijam już, że bez sensu bo: >- nikogo nie obchodzi jak nowy obywatel będzie wychowany przez własną rodzinę do życia w swojej własnej rodzinie, ważne jak wychowany zostanie poza rodziną do życia w społeczeństwie; Sugerujesz więc, że obchodzi to nauczycieli czy polityków? Skoro zaś ich nie obchodzi, to i rezultaty nie będą dobre. >- młode osoby wychodzą z domu po to, aby odłączyć się od rodzinnego systemu wychowawczego, Możliwe, ale to nie oznacza, że takie wychowanie odbierają (czy powinni odbierać) w szkole. >jeśli poza domem nie ma takiego systemu (a tak powoli staje się w praktyce w Polsce i tu się zgadzam z Tobą, że nie tylko szkoła sobie nie radzi), mamy generację młodocianych przestępców, bo wychowanie poza rodzinami zaczyna się wówczas dopiero przez system prawa karnego, który ... w pełni obowiązuje dopiero od wieku dziecka, w którym na wychowanie jest już za późno; wcześniej pełni raczej funkcję demoralizującą. Wychowanie odbywa się przez socjalizację, obserwowanie postaw innych, nie nudne pogadanki ze znudzonymi belframi, tudzież uczestnictwo w kolejnej akademii ku czci. Szkoła w obecnej formie nie ma jak wychowywać, a nawet jakby miała to nie powinna, choć zajęcia z etyki czy filozofii zapewne by nie zaszkodziły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Wychowanie odbywa się przez socjalizację, obserwowanie postaw innych, nie nudne pogadanki ze znudzonymi belframi, tudzież uczestnictwo w kolejnej akademii ku czci. Szkoła w obecnej formie nie ma jak wychowywać, a nawet jakby miała to nie powinna, choć zajęcia z etyki czy filozofii zapewne by nie zaszkodziły. > Czyli mówisz, że roli wychowawczej ma nie być, a sam teraz piszesz, że jest i ją popierasz. Nigdy nie było między nami mowy o żadnych pogadankach ani akademiach ku czci. Rola wychowawcza polega właśnie na socjalizacji, ale nie tylko na obserwowaniu, tylko na tym, iż te inne postawy mogą na wychowanka oddziaływać, zwłaszcza jeśli jego aktualna postawa nie jest odpowiednia (nauczyciel ma reagować na złe zachowanie uczniów, np. na przejawy dopuszczania się przez nich przemocy, motywowanej choćby nietolerancją dla inności). Ponadto lekcje etyki to właśnie czysta realizacja funkcji wychowawczej w postaci zajęć teoretycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Czyli mówisz, że roli wychowawczej ma nie być, a sam teraz piszesz, że jest i ją popierasz. Nie. Socjalizacja odbywa się poprzez spotykanie się z innymi osobami, jaka w tym zasługa szkoły? Ot udostępnienie budynku. Równie dobrze można by mówić o wychowawczej funkcji galerii handlowej. >Rola wychowawcza polega właśnie na socjalizacji, a nie tylko na obserwowaniu, tylko na tym, iż te inne postawy mogą na wychowanka oddziaływać, zwłaszcza jeśli jego aktualna postawa nie jest odpowiednia. I jaka w tym zasługa szkoły? Zebranie x osób w jednym miejscu? Szkoła, czy raczej nauczyciele starają się "wychowywać" przez takie właśnie pogadanki czy akademie, jakże inaczej miałyby być realizowane wytyczne ustawy? >Ponadto lekcje etyki to właśnie czysta realizacja funkcji wychowawczej w postaci zajęć teoretycznych. Lekcje etyki to choćby poznawanie różnych systemów etycznych czyli edukacja, a więc to co szkoła powinna czynić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | Aktualny efekt (sprzecznej z zacytowaną ustawą, zgodnej z Twoimi poglądami) oficjalnej faktycznej polityki rządzących wobec szkół "ludzie są jacy są, nie jest rzeczą rządu (i szkół) ich zmienianie": Ze statystyk KGP wynika: - liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2004r. - 17,3 tys. - liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2009r. - 21,0 tys., - liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2010r. - 26,2 tys.(w tym o 60% wzrost między 2009r. a 2010r. liczby przestępstw ciężkich, jak wymuszenia rozbójnicze. Ze statystyk tych wynika ponadto m.in., że "każdego dnia roku szkolnego jest w Polsce pobity 1 nauczyciel"
/za. W.Kieżun, Patologia Transformacji, wyd. 2013r., s.162/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Aktualny efekt (sprzecznej z zacytowaną ustawą, zgodnej z Twoimi poglądami) oficjalnej faktycznej polityki rządzących wobec szkół "ludzie są jacy są, nie jest rzeczą rządu (i szkół) ich zmienianie": >Ze statystyk KGP wynika: >- liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2004r. - 17,3 tys. >- liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2009r. - 21,0 tys., >- liczba przestępstw w szkołach podstawowych i gimnazjach 2010r. - 26,2 tys.(w tym o 60% wzrost między 2009r. a 2010r. liczby przestępstw ciężkich, jak wymuszenia rozbójnicze. >Ze statystyk tych wynika ponadto m.in., że "każdego dnia roku szkolnego jest w Polsce pobity 1 nauczyciel" >/za. W.Kieżun, Patologia Transformacji, wyd. 2013r., s.162/ Czyżby faktyczna polityka szkół nie polegała na próbach wychowywania młodzieży, co byłoby zgodne z zapisami ustawy? Jeśli tak to ponosi ona na tym polu sromotną porażkę i czas skończyć z tą fikcją. Oczywiście problemem jest też podejście rodziców, ale to już temat na osobną i obszerną dyskusję.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > To rodzice mają pecha, bo do ww. wizji, jak do każdego prawa powszechnie obowiązującego mają po prostu obowiązek się dostosować, chyba, że rozpoczną kampanię polityczną znajdą współkontestujących i w demokratycznym trybie załatwią zmianę prawa.To, jak jest, nie ma większego znaczenia w dyskusji o tym, jak być powinno. Ważne jest to, czy z ww. wizją się zgadzasz czy nie, i jeżeli tak, to czy wynika to z własnych przemyśleń/intuicji moralnych, czy łykasz te ustawy jako prawdy objawione, bo "Vox populi, vox Dei" (choć trudno tu mówić tu o głosie ludu, to raczej głos starszych panów w garniturach, ale to tak na marginesie). Ja na przykład sądzę, że farsą mówienie o nauczaniu w duchu "wolności" i "tolerancji", przy jednoczesnym stwierdzeniu, że Cytat:To rodzice mają pecha, bo do ww. wizji, jak do każdego prawa powszechnie obowiązującego mają po prostu obowiązek się dostosować W tej wizji nie ma miejsca na pluralizm, jest za to miejsce na wtłaczanie wszystkich młodych umysłów w te same, arbitralnie wyznaczone ramy.
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >W tej wizji nie ma miejsca na pluralizm, jest za to miejsce na wtłaczanie wszystkich młodych umysłów w te same, arbitralnie wyznaczone ramy. Nie zgodzę się. Jak przeczytamy ten "słowotok" (z zacytowanej ustawy) okaże się, że są tam głównie zapisane kilka powszechnie przyjętych zasad wychowawczych. Zawsze można zadać - jak mój adwersarz - pytanie teoretycznie "a co jak się ktoś nie zgadza?" bez napisania z czym. Ja założyłem, że w praktyce to raczej będzie chodzić o rodziców którzy uważają, że mają prawo do wychowywania np. przeciw tolerancji lub np. w duchu siłowego załatwiania spraw. Co do innych przykładów wychowania, zgodnego przez rodziców i szkołę, w duchu pokoju i tolerancji, nie bardzo przychodzi mi na myśl, z czym się ma rodzic nie zgadzać.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Ja na przykład, gdybym był rodzicem, nie chciałbym wychowywać dziecka w duchu miłości do ojczyzny, wartości chrześcijańskich i demokratycznych.
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > Ja na przykład, gdybym był rodzicem, nie chciałbym wychowywać dziecka w duchu miłości do ojczyzny, wartości chrześcijańskich i demokratycznych.Dokładnie o tym mówiłem, że tego CI społeczeństwo demokratycznie - głosując taką a nie inną ustawę o systemie publicznego szkolnictwa - nie gwarantuje, że będzie powielało w szkole, bo twoje "wychowanie" jest "demoralizacją" w bieżącym rozumieniu słów. Jeśli nie zgadzasz się z tymi wartościami, nie korzystaj z finansowanych przez państwo szkół. Oczywiście bierzesz też na siebie ryzyko, że wychowane przez ciebie dziecko, dorosłe życie (jeśli nie wyjedzie do kraju niedemokratycznego) spędzi potem po prostu w więzieniu, gdyż może nie potrafić dostosować się do obowiązującego prawa karnego. Np. Cytat:Art. 127. KK § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
Cytat:Art. 119. KK § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | rafal7 (138 punktów) | >Ja na przykład, gdybym był rodzicem, nie chciałbym wychowywać dziecka w duchu miłości do ojczyzny
A w duchu szacunku dla rodziców?...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >>Ja na przykład, gdybym był rodzicem, nie chciałbym wychowywać dziecka w duchu miłości do ojczyzny >A w duchu szacunku dla rodziców?...
Wychowywałbym w duchu szacunku dla ludzi godnych szacunku.
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rafal7 (138 punktów) | Per analogiam: czy ojczyzna jest godna szacunku?...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Zawsze można zadać - jak mój adwersarz - pytanie teoretycznie "a co jak się ktoś nie zgadza?" bez napisania z czym. Ja założyłem, że w praktyce to raczej będzie chodzić o rodziców którzy uważają, że mają prawo do wychowywania np. przeciw tolerancji lub np. w duchu siłowego załatwiania spraw. Wystarczy czytać ze zrozumieniem. Wizja wychowawcza rodziców, może nie zgadzać się z wizją szkoły, choćby z kształceniem w duchu, tzw. wartości chrześcijańskich. Doskonale widać te wartości w liczbie ciąż wśród nastolatek, dzieci w beczkach czy ogólnego zachowania ludności dalekiego raczej od nowotestamentowego przykazania miłowania bliźniego. >Co do innych przykładów wychowania, zgodnego przez rodziców i szkołę, w duchu pokoju i tolerancji, nie bardzo przychodzi mi na myśl, z czym się ma rodzic nie zgadzać. Może z miłością do ojczyzny, która to w praktyce ma pomagać w tworzeniu bogoojczyźnianych robocików?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) |
Jeśli nie zgadzasz się z tymi wartościami, nie korzystaj z finansowanych przez państwo szkół.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jeśli nie zgadzasz się z tymi wartościami, nie korzystaj z finansowanych przez państwo szkół. Czyli znowu dyktat. Albo robisz tak jak chcemy, albo fora ze dwora? Szkoła powinna służyć wszystkim obywatelom, nie tylko tym wzmożonym patriotycznie czy religijnie. Ponadto ośmielę się zauważyć, że podatki płacę dlaczego więc mam nie korzystać z tego co opłacam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Jeśli nie zgadzasz się z tymi wartościami, nie korzystaj z finansowanych przez państwo szkół. >Czyli znowu dyktat. Albo robisz tak jak chcemy, albo fora ze dwora? Szkoła powinna służyć wszystkim obywatelom, nie tylko tym wzmożonym patriotycznie czy religijnie. Ponadto ośmielę się zauważyć, że podatki płacę dlaczego więc mam nie korzystać z tego co opłacam? > I znowu idiotyczne dywagacje o dyktacie i prawie korzystania. Tymczasem zakresu działania szkoły nie ustalasz Ty, tylko demokratycznie wybrany parlament i rada gminy/powiatu. ALbo zaakceptujesz co w tej szkole się dzieje albo znajdź współkontestatorów i demokratycznie to zmień. Po co te durne odzywki. W demokracji zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Co można mu zwykle powiedzieć ? Nic innego, jak tylko: znajdź większość i to zmień, albo zamknij morde (nie wszystko i nie zawsze da się rozwiązać dodatkowymi prawami dla mniejszości).
Mod: Następna taka uwaga wyląduje w Oślej, kolejną zarobisz na bana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >I znowu idiotyczne dywagacje o dyktacie i prawie korzystania. Idiotyzm widzę raczej w twoich wypowiedziach, gdzie piszesz o szkole uczącej pluralizmu czy demokratycznych postaw i tolerancji a jednocześnie każesz wszystkim dostosować się do jednego modelu. >Tymczasem zakresu działania szkoły nie ustalasz Ty, tylko demokratycznie wybrany parlament i rada gminy/powiatu. ALbo zaakceptujesz co w tej szkole się dzieje albo znajdź współkontestatorów i demokratycznie to zmień. Po co te durne odzywki. I to czyni to słusznym, tak? Słyszałem wprawdzie, że demokracja to również obrona praw mniejszości i nienarzucanie innym własnego zdania, ale musiałem się sromotnie pomylić. Zresztą po co się oszukiwać, szkoła nie wychowuje, bo nie ma jak, po co więc brnąć w absurd? >W demokracji zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Co można mu zwykle powiedzieć ? Nic innego, jak tylko: znajdź większość i to zmień, albo zamknij morde (nie wszystko i nie zawsze da się rozwiązać dodatkowymi prawami dla mniejszości). Tu akurat problem jest nad wyraz łatwy do rozwiązania: szkoła=edukacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) |
>Tu akurat problem jest nad wyraz łatwy do rozwiązania: szkoła=edukacja. To też trzeba przegłosować. U mnie wiesz, że nie masz poparcia. Musisz szukać gdzie indziej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To też trzeba przegłosować. Owszem, ale władza nie lubi zbyt wykształconych obywateli. Patrząc zaś na liczbę czytanych w Polsce książek można powiedzieć, że współobywatele również. >U mnie wiesz, że nie masz poparcia. Nie powiem abym nad tym ubolewał. >Musisz szukać gdzie indziej. Całe piękno jest w tym, że nie muszę. Nawet w Polsce są szkoły potrafiące robić to do czego zostały powołane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Owszem, ale władza nie lubi zbyt wykształconych obywateli. Patrząc zaś na liczbę czytanych w Polsce książek można powiedzieć, że współobywatele również. Myślę, że bardziej reprezentatywne są ilości skutecznych głosowań w gminach za likwidacją szkół.
>Całe piękno jest w tym, że nie muszę. Nawet w Polsce są szkoły potrafiące robić to do czego zostały powołane. Póki nie zobaczę, nie uwierzę. Jakaż to super szkoła tylko edukuje, a nic a nic nie wychowuje.?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Póki nie zobaczę, nie uwierzę. Jakaż to super szkoła tylko edukuje, a nic a nic nie wychowuje.? Proponuje spojrzeć na szkoły wyższe, gdzie wykładowcy nie starają się udawać, że są w stanie wychować studentów. To naprawdę miła odmiana po latach szopki w placówkach niższego szczebla.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Proponuje spojrzeć na szkoły wyższe, gdzie wykładowcy nie starają się udawać, że są w stanie wychować studentów.Wychowywać co prawda już nie muszą, ale niektórych uczą dobrych manier. Niektórzy studenci mają problem ze skleceniem poprawnie napisanego e-maila ze wszystkimi stosowanymi zwrotami grzecznościowymi. Chociaż to nawet nie są dobre maniery, przy pisaniu e-maila używa się raczej tych samych zasad, co przy pisaniu listu, a to są lekcje polskiego  > To naprawdę miła odmiana po latach szopki w placówkach niższego szczebla.Prawda to. Wykładowca przyjdzie, zrobi to co ma zrobić i za co mu płacą, wyjdzie i wszyscy wiedzą na czym stoją. Bez szopek, bez zbędnych gadek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Niektórzy studenci mają problem ze skleceniem poprawnie napisanego e-maila ze wszystkimi stosowanymi zwrotami grzecznościowymi. Chociaż to nawet nie są dobre maniery, przy pisaniu e-maila używa się raczej tych samych zasad, co przy pisaniu listu, a to są lekcje polskiego  Czyli jak zwykle braki w edukacji  > Prawda to. Wykładowca przyjdzie, zrobi to co ma zrobić i za co mu płacą, wyjdzie i wszyscy wiedzą na czym stoją. Bez szopek, bez zbędnych gadek.Zgadza się. Żeby jeszcze tylko poziom był z lekka chociaż wyższy to byłbym już całkiem ukontentowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Póki nie zobaczę, nie uwierzę. Jakaż to super szkoła tylko edukuje, a nic a nic nie wychowuje.? >Proponuje spojrzeć na szkoły wyższe, gdzie wykładowcy nie starają się udawać, że są w stanie wychować studentów. To naprawdę miła odmiana po latach szopki w placówkach niższego szczebla. > Szkoły wyższe działają na mocy innej ustawy i ten wątek ich nie dotyczy. Jedną z przyczyn tego faktu jest to, że ich klientami są osoby dorosłe, których powszechnie przyjęte prawo (w tym zwłaszcza międzynarodowe) nie pozwala już wychowywać (wychowywać można, a wręcz należy, dzieci, tj. zgodnie z prawem osoby fizyczne do końca 17 roku od dnia urodzenia), a nakazuje uznawać za (tak czy inaczej) wychowanych i karać więzieniem w razie potrzeby, co się wówczas nazywa resocjalizacją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Szkoły wyższe działają na mocy innej ustawy i ten wątek ich nie dotyczy. Jedną z przyczyn tego faktu jest to, że ich klientami są osoby dorosłe, których powszechnie przyjęte prawo (w tym zwłaszcza międzynarodowe) nie pozwala już wychowywać (wychowywać można, a wręcz należy, dzieci, tj. zgodnie z prawem osoby fizyczne do końca 17 roku od dnia urodzenia), a nakazuje uznawać za (tak czy inaczej) wychowanych i karać więzieniem w razie potrzeby, co się wówczas nazywa resocjalizacją. Szkoła to szkoła. Uczelnie pokazują jak w przybliżeniu powinny funkcjonować szkoły niższego szczebla. Znalazłoby się kilka rzeczy do poprawki, ale i tak byłby to krok w dobrym kierunku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Szkoła to szkoła. Uczelnie pokazują jak w przybliżeniu powinny funkcjonować szkoły niższego szczebla. To Twoje indywidualne zdanie. Wg mnie, a także obecnie ustawodawcy, są do dwa całkowicie odrębne systemy edukacji, które nie mają ze sobą praktycznie żadnych punktów wspólnych. Ostatnio ledwo udało się tu przepchnąć obowiązek uczelni uznawania wyników matur do celów rekrutacji i cały czas w uczelniach występuje chęć cofnięcia tego eksperymentu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To Twoje indywidualne zdanie. Owszem, ale Twoje wcale nie jest słuszniejsze mimo tego, że starasz się podpierać tym czego chciał ustawodawca. >Wg mnie, a także obecnie ustawodawcy, są do dwa całkowicie odrębne systemy edukacji, które nie mają ze sobą praktycznie żadnych punktów wspólnych. Być może powinny, polskiej edukacji by to (bardziej) nie zaszkodziło. >Ostatnio ledwo udało się tu przepchnąć obowiązek uczelni uznawania wyników matur do celów rekrutacji i cały czas w uczelniach występuje chęć cofnięcia tego eksperymentu. I dobrze, matura niczego nie sprawdza, jedynie umiejętność wpasowania się w klucz. Nie widzę powodów, dla których egzaminy wstępne nie miałyby wrócić na uczelnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>To Twoje indywidualne zdanie. >Owszem, ale Twoje wcale nie jest słuszniejsze mimo tego, że starasz się podpierać tym czego chciał ustawodawca. Ja nie mówię o żadnej "słuszniejszości". Podkreślam tylko, że ja mówię o tym, co jest w rzeczywistości, co na racjonalnym forum wydaje mi się istotne, natomiast Ty wciąż fantazjujesz. Pytanie tylko na ile głęboko zastanawiałeś się czy i jakie masz społeczne poparcie do zmiany stanu faktycznego, i czy bierzesz przy tym także pod uwagę okoliczności, iż dotychczasowy stan (zgodny z moim opisem), także pojawił się w wyniku różnych analiz specjalistów w dziedzinie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ja nie mówię o żadnej "słuszniejszości". Podkreślam tylko, że ja mówię o tym, co jest w rzeczywistości, co na racjonalnym forum wydaje mi się istotne, natomiast Ty wciąż fantazjujesz. Fantazje to raczej u Ciebie zauważam kiedy to nie zauważasz, że rzeczywistość z lekka odstaje od ustaw. Ponadto wątek dotyczy nasza rozmowa tyczy się tego jak powinno być, nie jak jest, bo jak jest to powszechnie wiadomo. >Pytanie tylko na ile głęboko zastanawiałeś się czy i jakie masz społeczne poparcie do zmiany stanu faktycznego, i czy bierzesz przy tym także pod uwagę okoliczności, iż dotychczasowy stan (zgodny z moim opisem), także pojawił się w wyniku różnych analiz specjalistów w dziedzinie. Chyba żyjesz w innej rzeczywistości, bo mnie za grosz nie obchodzi społeczne poparcie mojej wizji edukacji, co więcej nie mam zamiaru przedstawiać jej społeczeństwu, ani nawet nic takiego nie sugerowałem. Co do specjalistów w dziedzinie to widać jak po latach wygląda polskie szkolnictwo, powiedziałbym nawet jacy specjaliści taka szkoła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Fantazje to raczej u Ciebie zauważam kiedy to nie zauważasz, że rzeczywistość z lekka odstaje od ustaw. Ponadto wątek dotyczy nasza rozmowa tyczy się tego jak powinno być, nie jak jest, bo jak jest to powszechnie wiadomo.
Jeśli rzeczywistość działania instytucji publicznych w państwie prawa odbiega od ustaw, to się uruchamia instytucje kontrolno-nadzorcze, których zadaniem jest primo doprowadzić do pełnej zgodności z prawem, secundo - ukarać winnych nielegalnych działań, ewentualnie w szczególnych jednak tylko przypadkach tertio - zaproponować ewentualne nowelizacje ustaw. Ps. Tytuł wątku zdaje się brzmi "Czym zajmuje się polska oświata?", tj. ani nie autonomiczne szkolnictwo wyższe, ani nie czym się powinna zajmować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jeśli rzeczywistość działania instytucji publicznych w państwie prawa odbiega od ustaw, to się uruchamia instytucje kontrolno-nadzorcze, których zadaniem jest primo doprowadzić do pełnej zgodności z prawem, secundo - ukarać winnych nielegalnych działań, ewentualnie w szczególnych jednak tylko przypadkach tertio - zaproponować ewentualne nowelizacje ustaw. A właśnie pisałem o życiu w innym świecie. Już na same lekcje religii (czy raczej sposób zapisywania się na nie) nie starczyło by w Polsce organów kontrolnych, nie mówiąc o innych absurdach w edukacji. >Ps. Tytuł wątku zdaje się brzmi "Czym zajmuje się polska oświata?", tj. ani nie autonomiczne szkolnictwo wyższe, ani nie czym się powinna zajmować. Tytuł wątku może tak brzmieć, ale nasza rozmowa zeszła na inny temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >...wychowywać można, a wręcz należy, dzieci, tj. zgodnie z prawem osoby fizyczne do końca 17 roku od dnia urodzenia... Jedna korekta - do 13 lat, gdy dziecko staje się młodzieżą, a potem - w przypadku porażki wychowawczej - rozpoczyna się proces resocjalizacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | > >...wychowywać można, a wręcz należy, dzieci, tj. zgodnie z prawem osoby fizyczne do końca 17 roku od dnia urodzenia...> Jedna korekta - do 13 lat, gdy dziecko staje się młodzieżą, a potem - w przypadku porażki wychowawczej - rozpoczyna się proces resocjalizacji.> Merytorycznie masz oczywiście po części rację. Wyjaśniam tylko, iż w rozumieniu art. 1 Konwencji o Prawach Dziecka jaką miałem tu głównie na myśli, (gdyż jest to podstawowy i najważniejszy po Konstytucji akt prawny w naszym kraju w tej materii) Cytat:"dziecko" oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej osiemnastu lat, chyba że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletność. pojęcie "młodzieży" jest głównie pojęciem pozaprawnym i w kluczowych przepisach nie wiem czy w ogóle występuje
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >...pojęcie "młodzieży" jest głównie pojęciem pozaprawnym i w kluczowych przepisach nie wiem czy w ogóle występuje Nieletni - w szczegółowych ustawach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>...pojęcie "młodzieży" jest głównie pojęciem pozaprawnym i w kluczowych przepisach nie wiem czy w ogóle występuje >Nieletni - w szczegółowych ustawach. > A tu akurat się Pani myli. Nieletni to pojęcie prawa karnego. Oznacza osobę niepełnoletnią w związku ze sprawstwem czynu przestępczego. W innych przypadkach nie należy używać tego słowa. Zamiast niego jest prawne pojęcie "małoletni". W szczególności (a jest to niestety dość częsty błąd) absolutnie w żadnym wypadku nie można używać pojęcia "nieletni" w kontekście ofiary przestępstwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >A tu akurat się Pani myli. >Nieletni to pojęcie prawa karnego. ... >W innych przypadkach nie należy używać tego słowa. Zamiast niego jest prawne pojęcie "małoletni". ... To skoro Pan wie, dlaczego pisał, że nie występuje. Specjalnie nie zajrzałam do ustaw, żeby to sprawdzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | > Jeśli nie zgadzasz się z tymi wartościami, nie korzystaj z finansowanych przez państwo szkół.Ale płać na nie podatki i miej problemy kiedy urzędnicy przyjdą do ciebie z pytaniem, czemu twoje dziecko nie spełnia obowiązku szkolnego  Aleś Pan zapodał rozwiązanie.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >>Co zrobić jeśli wizja szkoły kłóci się z wizją rodziców? >To rodzice mają pecha,
Gdyby ten biskup co nawoływał niedawno do obowiązkowej religii w szkołach przepchnął to przez Sejm i wprowadził w życie, to też by Pan twierdził, że rodzice mają pecha i muszą się dostosować?
To co Pan tutaj przedstawił, to ograniczanie wolności osobistej które kojarzy się raczej z państwami totalitarnymi.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Wizja wychowawcza szkoły wynika z prawa powszechnie obowiązującego i dotyczy minimalnego zestawu ustalonego jako obowiązkowy do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, celem zapewnienia dalszego pokojowego współżycia nowych pokoleń Polaków.
A zaraz do tego wtrąciłaby się prawica, lewica, liberalizm, socjalizm, religia... Tak dzisiaj jest.
>PS. A tak na marginesie, mądry facet kiedyś napisał, że "Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu"
Nie zgadzam się z nim w wielu punktach, a od mleka i ciepłych ciasteczek to za przeproszeniem rzygałbym przez dwa dni.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >A komu proponujesz pozostawienie tej roli, jak już dzieci i młodzież wyjdą rano z domów?
Moim zdaniem od wychowywania jest rodzina, a szkoła ma się ograniczyć do przekazywania wiedzy.
>Na przerwach mają przychodzić wychowawcy ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, czy lokalnych Fanklubów Piłkarskich ?
Według jakich wzorców szkoła powinna więc wychowywać dzieci? Obecnie w szkołach dominuje katolicyzm. jest Pan z tego zadowolony? Ja nie. Gdybyśmy wybrali coś innego, to niezadowolony byłby kto inny.
|
|
|  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Opiera Pan swoje poglądy na konkretnych danych czy tylko tak się Panu wydaje?
Konkretnych. Na podstawie edukacji swojej własnej oraz ludzi z którymi mam styczność.
|
|
| |  | Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
>Konkretnych. Na podstawie edukacji swojej własnej oraz ludzi z którymi mam styczność.
Obracanie się wśród ludzi, którzy czekają, aż im się wszystko poda na tacy, zaiste nie może być zbyt inspirujące. Czemu nie kształcił się Pan na własną rękę? Może problemem nie jest system oświaty tylko czyjaś bierność i nieprzystosowawcze nawyki i postawy?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > inspirujące. Czemu nie kształcił się Pan na własną rękę? Może problemem nie jest system oświaty tylko czyjaś bierność i nieprzystosowawcze nawyki i postawy?
Kształcę się przecież całe życie i jeszcze długo będę to robił. Jednak nie korzystam z usług polskiej oświaty.
|
|
| | | |  | Melisso (3273 punktów) (zablokowany) |
I ma Pan do tego prawo. A system oświaty jest taki, jacy są ludzie, którzy go tworzą, i na pewno sam się nie zmieni.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | Primo - cały temat mam wrażenie, że jest rozważany niejako centralnie, podczas gdy szkoły od 20 lat ponad są samorządowe - są prowadzone lokalnie, mają przede wszystkim dystans i spojrzenie lokalne, w każdej gminie szkołę i to czy realizuje lokalnie sprawę edukacji i jej potrzeby należy rozpatrywać raczej indywidualnie. W bardzo wielu gminach najważniejszych a czasami jedynym zadaniem szkoły jest dać szansę dzieciom wyrwać się i uciec i te zadania spełniają. Wyżej tzw. wała i tak się bardzo często nie podskoczy.
Secundo - Szkoły samorządowe nie są ponadto bieżąco nadzorowane przez instytucje wyższe, gdyż to zaprzeczenie samorządności. Głownie są oceniane przez pryzmat wyników egzaminów i tzw. zdawalności. Jeśli dzieciaki po przeskoczeniu poziom wyżej radzą sobie, to znaczy, że szkoła niższa była wystarczająca i interwencji nie będzie, stąd wykształca się system testowy.
I na koniec po trzecie najważniejsze, szkoły przede wszystkim realizują obowiązek szkolny. Każdy z nas był kiedyś dzieckiem, a potem nastolatkiem. Nie wiem, może Ty należysz do tych wyjątków od reguły - dzieci głęboko zaangażowanych. Ja tam nie przypominam sobie, abym ja lub moi koledzy w absolutnie przeważającej większości, do czasu studiów, i kilku może przedmiotów wcześniej w technikum, chcieli się czegokolwiek w szkołach uczyć. Tam się przychodziło z musu na lekcje, do szkoły dla towarzystwa, zaliczało wszystko po linii najmniejszego oporu, na zasadzie ZZZ - tj. dla przedmiotów, które w ogóle wchodziły do głowy: "Zakuć-Zaliczyć-Zapomnieć", a dla takich, co ni cholery nie wchodziły: "Zamotać-Zwalić-Zaliczyć" (albo jakoś inaczej zorganizować ocenę "mierną", "dopuszczającą" czy jak tam się nazywała), i przejść do następnej klasy (nie zostać to jedyne co ważne, bo się kumpli traci). I tyle. Maksymalnie jednym, dwoma przedmiotami każdy był na prawdę zainteresowany, i dla każdego był to inny przedmiot, a to język polski lub obcy, a to matematyka, a to historia, a to plastyka, a to informatyka, a to jeden z przedmiotów specjalizowanych technicznych itd. Nie przekonasz mnie, że teraz jest w szkołach inaczej. Obserwuję to bowiem na co dzień na przykładzie młodszego o 2 dekady brata, który właśnie przeskoczył z gimnazjum do liceum - jest jeszcze gorzej. Nie ma już prawie nigdy nawet "Zakuć-Zaliczyć-Zapomnieć", było zwykle "Zaciągnąć z netu - Zanieść do szkoły - Zapodać grę na konsolę po powrocie". I żeby było jasne: zarówno ja (poza tymi kilkoma przedmiotami, które absolutnie nie wchodziły) jak i mój przykładowy brat, na świadectwie w większości całkiem dobre oceny i dobra średnia. Więc uważam to za absolutny standard podejścia młodzieży do nauki w szkole.
|
|
2 na 2 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|