Bóg jest wieczny i istnieje poza czasem. Dla niego cały czas istnieje jednocześnie. Przeszłość to teraźniejsza pamięć, teraźniejszość to teraźniejszość, a przyszłość to obecne oczekiwanie.
Czy dobrze zrozumiałem? Myślałam, że to rozumiem. Bóg wieczny w chwili t=t0 rozpoczyna Wielki Wybuch.
Ale okazuje się, że po prostu wyobrażałem sobie Boga w czasie, wracając do t=-inf
Czy to prawda? Nie sądzę, że można sobie wyobrazić cokolwiek istniejącego poza czasem. |