 |
Ochrona danych osobowych apostatów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-09-2013 13:00 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Ochrona danych osobowych apostatów
2 na 2 | Przed chwilą w Trójce pan z GIODO powiedział, że interpretacja ochrony danych osobowych przez sądy i instytucje zaczyna się zmieniać. Nowa interpretacja nie dopuszcza dalszego przetwarzania danych osobowych przez kościoły w przypadku osób, które z nich odeszły. Przepisy się niestety nie zmieniły.
Wygląda na to, że apostazja zaczyna mieć praktyczny sens i być może przestanie być tylko nie niosącą skutków prawnych demonstracją poglądów. To może istotnie zwiększyć ilość apostatów. Ktoś potwierdzi lub zaprzeczy, że to się faktycznie zmienia? W jaki sposób sprawdzić czy dane nie są w dalszym ciągu przetwarzane? Czy to co ten urzędnik powiedział rzeczywiście się pokrywa z prawdą?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | H.Kruger (860 punktów) | Obawiam się, Janie, że na chęć ateistów do apostazji to specjalnie nie wpływnie. Cóż dla przeciętnego człowieka znaczy, czy jakaś instytucja przetwarza lub nie przetwarza jego dane?
A co do samego przetwarzania. Dlaczego tylko apostatów? A wierzących dane nie podlegają ochronie? Bo to wewnętrzna sprawa kościoła?
Powiem szczerze, nie wiem też jak to powstrzymywanie się od przetwarzania danych apostatów ma wyglądać. Czy mam rozumieć, że w chwilę gdy dokonam aktu apostacji ksiądz usunie ze swych parafialnych akt wszelkie wzmianki o mnie? Nie sądzę. A przecież samo przechowywanie danych w zbiorze - też jest przetwarzaniem.
|
|
10 na 10 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Prawo ochrony danych osobowych to w tym kraju farsa. Zresztą ludzie sami się tego prawa dobrowolnie zrzekają wrzucając co popadnie na Facebooka itd. "Doskonałość" tego prawa obrazuje choćby sytuacja w której za umieszczenie na YouTube filmu, na którym bandzior kradnie Ci samochód, możesz dostać większy wyrok niż wartość Twojego auta.
Nieważne, że autor nagrania nie posługuje się nazwiskami, a jedyne co widać na filmie to parszywą mordę złodzieja. Potem taki złoży pozew do sądu o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. Bo został uwieczniony na filmie podczas dokonywania kradzieży.
Nie rozumiem dlaczego w tym kraju obywatel nie ma prawa publicznie pokazać filmu, z zarejestrowanym przestępstwem. Zamiast kar izolacyjnych, gdzie każdy podatnik musi się składać na "hotel" dla bandziora - można takiego ukarać całkiem dotkliwie i to bardzo niskim kosztem pokazując społeczeństwu jego złodziejską mordę.
Mamy więc niestety klasyczny przykład prawnej sytuacji, gdzie sprawca przestępstwa jest chroniony, gdy na prawną ochronę absolutnie nie zasługuje. No ale przecież domniemanie niewinności jest. Może biedny złodziej pomylił samochody i zamiast odjechać swoim wsiadł do cudzego, a że z natury zachowuje się jak słoń w składzie porcelany to nie powinno dziwić, że otwierał drzwi przy użyciu łoma. Takie zagadki to dopiero sąd będzie w stanie rozwikłać...
|
|
 | 2 na 2 | H.Kruger (860 punktów) | Ekhem, Marku, ale prawo do ochrony danych osobowych a prawo do ochrony dóbr osobistych to są jednak różne sprawy. W pierwszym przypadku chodzi o pewną odmianę prawa do prywatności. W drugim już nie, to raczej kwestia "pomówienia".
Mam jednak pytanie o szczegóły. Czy po skazaniu tegoż złodzieja również narażam się na odszkodowanie, jeśli upublicznię taki film?
|
|
|  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Ekhem, Marku, ale prawo do ochrony danych osobowych a prawo do ochrony dóbr osobistych to są jednak różne sprawy.
Dane osobowe, o których mowa w Ustawie o ochronie danych osobowych (jakkolwiek ustawy administracyjno-prawnej) zaliczają się jednocześnie do dóbr osobistych w myśl przepisów Kodeksu Cywilnego. Za naruszenie przepisów Ustawy o ochronie danych osobowych grozi odpowiedzialność karna. Owa odpowiedzialność kumuluje się jednak z odpowiedzialnością cywilną przewidzianą w art. 23 KC, który mówi: "Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach."
Tymi innymi przepisami mogą być np. przepisy ujęte w Ustawie o ochronie danych osobowych, gdzie takie dobro osobiste jakim są dane osobowe znajdują się dodatkowo pod ochroną prawa administracyjnego (które zawiera dodatkowo sankcje karne).
>Mam jednak pytanie o szczegóły. Czy po skazaniu tegoż złodzieja również narażam się na odszkodowanie, jeśli upublicznię taki film?
Prawdopodobnie tak. Wyrok z czasem ulegnie zatarciu, a film raz puszczony w obieg żyje już potem własnym życiem. No chyba, że będziesz mieć pewność, że wszystkie kopie filmu uda Ci się usunąć na czas (zanim zacznie działać w tym przypadku instytucja zatarcia).
|
|
| |  | | H.Kruger (860 punktów) | Marku, jakkolwiek omawiana kwestia leży bardzo na pograniczu problemu poruszonego przez Jana Werbińskiego, pozwolę sobie podyskutować. > Dane osobowe, o których mowa w Ustawie o ochronie danych osobowych (jakkolwiek ustawy administracyjno-prawnej) zaliczają się jednocześnie do dóbr osobistych w myśl przepisów Kodeksu Cywilnego. Za naruszenie przepisów Ustawy o ochronie danych osobowych grozi odpowiedzialność karna. Owa odpowiedzialność kumuluje się jednak z odpowiedzialnością cywilną przewidzianą w art. 23 KC, który mówi:> "Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach."Tymi innymi przepisami mogą być np. przepisy ujęte w Ustawie o ochronie danych osobowych, gdzie takie dobro osobiste jakim są dane osobowe znajdują się dodatkowo pod ochroną prawa administracyjnego (które zawiera dodatkowo sankcje karne).W mojej opinii, w przedstawionej przez Ciebie sytuacji, zastosowanie przepisów karnych ustawy o ochronie danych osobowych, jest mocno wątpliwe. Mogę się oczywiście mylić, jeśli znany jest ci taki przypadek o jakim napisałeś, to zechciej mnie naprostować. Otóż, w UoODO mamy obecnie 6 przestępstw. Z art. 51, 52, 53 i 54 wynika bezpośrednio, że obciążają administratora bazy, więc tego przypadku nie dotyczą. Podobnie jak art. 54a dotyczący przeszkadzania inspektorowi GIODO. Pozostaje nam art. 49: Art. 49. Cytat:1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Pomijam ust. 2 jako nieistotny. Z brzmienia ust. 1 wynika, że możn a by go tu zastosować. Jednakże kwerenda daje następujący wynik: w zgodnej opinii wielu prawników, w tym GIODO, odpowiedzialność z tego artykułu, niezależnie od tego kto zamieścił w zbiorze dane osobowe nie będąc do tego uprawnionym, ponosi administrator zbioru. Zaś, zgodnie z art. 3a ust. 1 ppkt. 1) ustawy, wobec: Cytat:podmiotów mających siedzibę lub miejsce zamieszkania w państwie trzecim, wykorzystujących środki techniczne znajdujące się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wyłącznie do przekazywania danych; ustawy nie stosuje się. Tyle na temat ustawy o ochronie danych osobowych. Jak napisałeś, wizerunek podlega ochronie prawnej z art. 23 KC. To jest ogólna formułka. A konkretnie? Na podstawie art. 415 KC: kto z winy swojej uczynił drugiemu szkodę jest zobowiązany do jej naprawienia. I niby wszystko jasne. Niemniej, jest jeden szkopuł. W kodeksie karnym jest sobie takie przestępstwo: zniesławienie. Cytat:Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zniesławienie ścigane jest z oskarżenia prywatnego. Ciekawe jest to, że ma kontratypy, czyli sytuacje wyłączające przestępczość czynu: Cytat:Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy. § 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut: 1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub 2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu. Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego. Czyli będąc pozwanym uwolnię się od odpowiedzialności, jeśli udowodnię, że napisałem (ujawniłem) prawdę oraz że służy to obronie społecznie uzasadnionego interesu (w naszym przypadku przesłanka o osobie publicznej nie ma znaczenia). Druga przesłanka to gimnastyka umysłowa, ale dość czytelna, choćby jako forma ostrzeżenia społeczeństwa przed złodziejem. Przesłankę pierwszą (prawdziwość) zapewni nam proces karny toczony z oskarżenia publicznego przeciw złodziejowi o kradziez naszego auta. Mamy zbieg procesów, proces o zniesławienia się zawiesza do czasu rozstrzygnięcia procesu o kradzież. Jeśli złodziej zostanie skazany, mamy załatwioną prawdziwość i proces o zniesławienie w kieszeni. Podobnie, jeśli nas facet również pozwał cywilnie o odszkodowanie. Proces cywilny jest zawieszony do zakończenia procesu karnego o kradzież. Skazanie załatwia nam spokój w procesie cywilnym. Ważne jest tylko by publikując taki film ze złodziejem nie napisać np. "Patrzcie jak ten chuj i s*******n kradnie mi samochód". Bo obelżywe określania spełniają przesłanki przestępstwa określonego w art. 216 KK (zniewaga). Zaś art. 214 KK mówi, że nawet jeśli okaże się, że nmasze zniesławienie jest prawdziwe i służy dobru społecznemu, to nie wyklucza odpowiedzialności za zniewagę. Podsumowując więc - uważam, że jeśli umieszczę taki film ze złodziejem kradnącym mi samochód - nic mi nie grozi. Chyba, że go nie skażą.
|
|
| | |  | | H.Kruger (860 punktów) | CD - i końcóweczka.
>Prawdopodobnie tak. Wyrok z czasem ulegnie zatarciu, a film raz puszczony w obieg żyje już potem własnym życiem. No chyba, że będziesz mieć pewność, że wszystkie kopie filmu uda Ci się usunąć na czas (zanim zacznie działać w tym przypadku instytucja zatarcia). IMHO zatarcie nie ma znaczenia żadnego. Istotna jest prawdziwość zarzutu. Jeśli poczyniłem prawdziwy zarzut (i w obronie interesu społecznego), czyli potwierdzony skazaniem, to mam z baśki sprawę. Skazany moze co najwyżej się chandryczyć z youtubem o usunięcie filmu.
|
|
5 na 5 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Wygląda na to, że apostazja zaczyna mieć praktyczny sens ...<<
Czapkowanie przed klerem, żeby łaskawie zechcieli przestać zaliczać nas do swego kierdela pobekujących owiec i baranów jest tylko przydawaniem im ważności, od poczucia której i tak im się w głupich czerepach poprzewracało. Najprostszym rozwiązaniem jest olewanie ich. Totalne olewanie. A jeśli już ktoś chce w jakiś formalny sposób poinformować tych samo-oświecających się ciemniaków o tym, żeby już mu głowy nie zawracali, to olewając wymyśloną przez urzedników kościelnych procedurę, może np. napisać oświadczenie, że nie wierzy w: i tu wymienić całe Credo, po czym udać się no notariusza, który za te kilka dych potwierdzi autentyczność podpisu. Przecież żaden świadek nie ma pojecia, i mieć nie może, co naprawdę myślę. Dla fasonu można to napisać w trzech egzemplarzach, z których jeden zostanie poleconym wysłany do proboszcza,(razem z kopią aktu chrztu), drugi zdeponowany w kancelarii prawniczej, a trzeci odłożony ad acta. I żadnej prośby o odpowiedź, a tym bardziej prośby o pozytywne ustosunkowanie się. To jest pismo informujące. Od tego momentu nie interesuje mnie, czy mnie wykreślą, czy może wpiszą do czarnej ksiegi oprawionej w baranią skórę.
|
|
| Demon1 (1 punktów) |
ważne! "Według informacji podawanych przez "Dziennik Gazeta Prawna" szacuje się, że biura rachunkowe obsługują ok. 1,5 mln przedsiębiorstw, a większość z nich, z uwagi na zatrudnianie pracowników, musi spełniać wymagania nałożone przez Ustawę o Ochronie Danych Osobowych. Tymczasem szacuje się, że jedynie ok. 20 % biur rachunkowych spełnia ustawowe wymagania przetwarzania powierzonych danych osobowych." rbdo.pl/ob(*)y-o-ochronie-danych-osobowych/
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|