 |
Ja tylko grałem w pokera... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-10-2013 17:40 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Ja tylko grałem w pokera...
9 na 9 | Nad-ekspert Jacek Rońda zrezygnował z funkcji Przewodniczącego Komitetu "Naukowego" Konferencji Smoleńskiej 2013, po tym jak przyznał się do żenującego kłamstwa (albo blefu - jak sam to nazwał) wypowiedzianego na antenie TVP. Co sprawiło, że nie utrzymał pokerowej miny do samego końca? Dlaczego zrobił z siebie jeszcze większego oszołoma niż ten, za którego uchodził do tej pory. Stał się już kolejną egzemplifikacją profesora-gamonia w tym kraju. Dlaczego? Szukałem odpowiedzi i znalazłem... To przez ten wściekły, totalitarny atak reżimu na naukowców z zespołu posła Macierewicza.  Żeby nie było wątpliwości, że taka ofensywa ma miejsce - jeszcze jeden materiał. No i jak "naukowcy" mają uprawiać naukę w takich warunkach? Pozostaje co najwyżej pograć w pokera... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | maruda (5550 punktów) | > Dlaczego? > Szukałem odpowiedzi i znalazłem...
To nie jest właściwa odpowiedź, przecież to widomy znak że profesor jest tajnym i zakonspirowanym agentem Tuska, podrzuconym do zespołu Macierewicza gdzie zdobył wysoka pozycję. Dziwię się tylko że jak dotąd nikt z prawej strony nie powiedział tego wprost. Trzeba prześwietlić życiorys profesora, prześledzić jego konta, zbadać z kim się kontaktował, w tych wszystkich materiałach musi się znaleźć dowód na współpracę z "reżimem". Widomym znakiem jest przecież pobieranie pensji z państwowej uczelni, jestem pewien że znajdą się i inne dowody.
|
|
 | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | > w tych wszystkich materiałach musi się znaleźć dowód na współpracę z "reżimem".Jeden już krąży: Cytat:Tradycje głupoty polskiej Po kolejnej porcji lektury Pańskiego wspaniałego tygodnika "NIE" z przerażeniem stwierdziłem, że głupota leaderów polskiej prawicy jest wieczna i nie podlega modyfikacji od 75 lat. Nawet tytuły gazecin, jakie są wydawane dla zwolenników tej opcji widzenia Świata, są podobne jak te przedwojenne, np. "Nasz Dziennik" teraz i "Mały Dziennik" przed wojną. Zmieniły się wszak programy nauczania w szkołach, lektury szkolne, zależności od "Starszych Braci", stosunki sąsiedzkie w Europie, a frazeologia i język prawicy pozostały te same. Ekonomia również zatoczyła krąg i nic a nic nie wpłynęła na procesy myślowe w ciasnych łebkach polskich prawiczków. Czy jedyną przyczyną jest wieczne przymierze prawicy z nacjonal- -katolicyzmem? Czy też może ślepe naśladownictwo przodków-prawicowców, tych co to bili konia na widok kobyły Pana Marszałka Piłsudskiego i uczyli wnuki głupawych piosenek ku czci tego wielkiego demokraty-zamachowca majowego. Może tak działa na słabszych umysłowo literatura pisana ku pokrzepieniu serc i pognębieniu sąsiadów? A może jest to wynik tradycji polsko-mocarstwowych z szesnastego i siedemnastego wieku? Co ma większy wpływ na głupotę polską: edukacja, tradycja, religia, czy też brak znajomości historii Europy? W związku z powyższymi wątpliwościami uprzejmie pragnę zachęcić "NIE" do podjęcia inicjatywy zorganizowania "Wszech-Polskiej" konferencji naukowej na temat "Przyczyny Nieśmiertelności Głupoty Polskiej Prawicy". Sądzę, że rządy AWS, prasa prawicowa i radyjo M dostarczą nam wielu wspaniałych przykładów kontynuacji dzieła przodków-prawicowców w kształtowaniu kolejnego odcinka Wolnej Polski. Jacek Ronda, Cape Town, South Africa a1.nie.com.pl/art14514.htmcenzurasak(*)jacek-ronda-znalezione-w-sieci
|
|
 | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > To nie jest właściwa odpowiedź, przecież to widomy znak że profesor jest tajnym i zakonspirowanym agentem Tuska (...)...albo Laska, Urbana lub Putina.  Co z niepokojem podejrzewa Jan Filip Libicki: Cytat:"Trzeba powiedzieć jasno, że być może mamy do czynienia z sytuacją, w której w Macierewiczowym Zespole zagnieździł się agent. Ale czyj? Macieja Laska? Jerzego Urbana? Władimira Putina? (...) To trzeba wyjaśnić! Bo może takich »agentów« jest w tym Zespole więcej? Czy w zaistniałej sytuacji mamy tak naprawdę pewność komu z wymienionych powyżej »służą« na przykład Binienda, Nowaczyk czy Szuladziński?"
|
|
7 na 7 | Drobner (19539 punktów) | "Kręcić jak na Rońdzie" - nabrało właściwego znaczenia.
Drobner, prostolinijny...
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >No i jak "naukowcy" mają uprawiać naukę w takich warunkach?
Pewną szansę widzę w uprawianiu nauki genetycznie zmodyfikowanej, ale to - niestety - kwestia pokoleń.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
-2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | >Nad-ekspert Jacek Rońda zrezygnował z funkcji Przewodniczącego Komitetu "Naukowego" Konferencji >Smoleńskiej 2013, po tym jak przyznał się do żenującego kłamstwa (albo blefu - jak sam to nazwał) >wypowiedzianego na antenie TVP. >Co sprawiło, że nie utrzymał pokerowej miny do samego końca? Prof. Jacek Rońda, jak myślę, jednak blefował. Kłamstwo w tym wypadku gdy jest pewne, że samolot zszedł jednak poniżej 100m wysokości nie wchodziło w grę. To był bleff, chyba tym spowdowany, że jego autor poczuł obezwładniającą chęć zobaczenia głupiej miny zbyt pewnego siebie Kraśki. Zapomniał tylko, że mówi do milionów słuchaczy. To była gaffa. Niestety także i ujawnienie bleffu nie było przeprowadzone zręcznie.
Natomiast znamienne i niepokojące jest to z jakim zapałem osoby związane z władzą uchwyciły się tego niefortunnego zachowania prof. Rońdy. Wygląda na to, że w tych warunkach jakie zaistniały nie można wyjaśnić sprzeczności, a pytań i wątpliwości, na które nie ma dobrych wyjaśnień, jest coraz więcej.
Przed chwilą w programie "Dziś wieczorem" prof. Kleiber dość mgliście, a nawet dwuznacznie , wyjaśniał dlaczego do konferencji naukowej, która mogłaby wyjaśnić sprzeczne opinie nie dojdzie. Na koniec powiedział : "Musimy rozmawiać, to nas nie ominie".
|
|
 | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | Możesz swoją wypowiedź przetłumaczyć na j. polski ? Tak aby miała ona jakiś merytoryczny sens.
|
|
|  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Możesz swoją wypowiedź przetłumaczyć na j. polski ? Tak aby miała ona jakiś merytoryczny sens.Bez sensu byłoby tłumaczenie, bo nie widać woli dialogu. Widocznie nadajemy na innym zakresie, przynajmniej w tym wątku. Mam także przyjaciół pośród zwolenników Platformy ("my na Platformę"), chociaż ja za PO nie przepadam, bo dostrzegam ich słabe strony. Czy wyraziłem się dość jasno  ? Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | > Bez sensu byłoby tłumaczenie, bo nie widać woli dialogu. Widocznie nadajemy na innym zakresie, przynajmniej w tym wątku.> Mam także przyjaciół pośród zwolenników Platformy ("my na Platformę"), chociaż ja za PO nie przepadam, bo dostrzegam ich słabe strony. Czy wyraziłem się dość jasno ?> Pozdrawiam.> Jedyne co zrozumiałem, to że jasno przyznajesz, iż jako szeregowy wyznawca religii smoleńskiej, zwykle i na co dzień nie masz kontaktu z rzeczywistością w jakim kraju mieszkasz, ale za to w zamian we wszystkim widzisz tzw. trzecie i czwarte dno. We wszystkim co ktoś powiedział, w każdym zachowaniu itd. Nie istnieją dla ciebie proste zwyczajne kłamstwa, bzdury, głupota, niekompetencja, chęć brylowania w mediach, albo zwykła nieumiejętność zachowania się przed kamerą itd. Zawsze musi być dwuznaczność, spisek, zdrada itd. Nie akceptujesz takich oczywistości jak: niedoszkolony i bez uprawnień pilot, podchodzi do lądowania w nieznanym sobie terenie, nic nie widząc, nie zważając na komunikaty systemów ostrzegawczych maszyny, następnie w momencie gdy już jest faktycznie za późno, dalej nic nie widząc wciska guzik, o którym nie wie, że nie może zadziałać, a następnie gdy maszyna już jest na nieuniknionym kursie kolizyjnym, dalej nic nie widząc manualnie wciska "gaz do dechy", co skutkuje, że maszyna przed rozbiciem się jeszcze nabiera pędu i obraca się do góry nogami, w efekcie rozbija się tak, że wszyscy giną, mimo niewielkiej wysokości upadku. W twojej rzeczywistości Super-Wszech-Polacy musieli zostać wysadzeni, bo wszystko przebiegało od początku do samego końca cudownie, jak na mszy w katedrze. Tymczasem podobne sytuacje dzieją się na polskich drogach co chwilę: bezmyślny człowiek zjeżdża ze swojego pasa ruchu, bo nic nie widzi (w tym nie widzi zagrożenia) i ginie czasami z całą rodziną, a czasami zabijajac kilka przypadkowych osób. Dlaczego - bo jedyną przyczyną jest, że Polacy nie przestrzegają podstawowych zasad bezpieczeństwa i robią rzeczy ryzykowne. Nie dociera do nich, że najważniejsze jest dotrzeć do celu, a nie podróżować jak najszybciej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | Jednak cakowicie źle mnie zrozumiałeś, dlatego opis mnie samego i mojego stosunku do sprawy jest prawie w całości nadinterpretacją, pomijąc już fakt, że nie na temat. Doprawdy trudno mi z czymś takim dyskutować, wykazywać, że nie jestem wielbłądem. To, że wypowiedź prof. Rońdy oceniłem mniej napastliwie niż szeregowy zwolennik "pisobicia" nie daje jeszcze podstaw do tak daleko idących wniosków. Co do samej katastrofy mam ten problem, że nie wierzę we wszystko co oficjalne źródła podają. Łatwowierni tego problemu nie mają. Już prawie uwierzyli, że pijany polski generał (ach ci Polacy  za sterami prezydenckiego samolotu rozbił go przy próbie lądowania (wiadomość poszła w świat) . Tak samo nie wierzę, że piloci pomimo pewnego niedoszkolenia nie wiedzieli, jak działa automatyczny pilot, bo to absurd. Widziałem wprawdzie kiedyś film "Czy z nami leci pilot", ale to jednak inny scenariusz. Problem w tym, że całe postępowanie śledcze i komisji badawczej było przeprowadzone bardzo kiepsko, to znaczy niechlujnie, niedbale i nieporządnie. Jest na to wiele dowodów. Nie zbadano odpowiednio i nie zdokumentowano całego terenu katastrofy. Nie pozbierano starannie szczątków i nie zrekonstruowano całości wraku. Nie zbadano tych fragmentów pod względem możliwości wystąpienia usterek technicznych, wad materiału lub innych czynników które mogły wpłynąć na niesprawności podstawowych układów i mechanizmów samolotu. Dopiero później dopuszczono Polaków do wraku, a wrak niszczono już od samego początku. Wygląda na to, że komisja Anodiny w ogóle nie badała pod tym względem wraku ograniczając się do sprawdzenia, czy samolot ma w porządku "papiery" (zaświadczenie o wykonaniu przez Rosjan remontu tego samolotu). Gdy czyta się historię dochodzeń w sprawie tej katastrofy to szok i zgroza. Dlatego przybywa wątpliwości czy obok ewidentnych wad i błędów załogi nie zaistniał jakiś przypadek, który zdecydowanie pomógł w takim a nie innym zakończeniu tego lotu. Twoja opinia o Polakach uogólniona na załogę jest pewną przesłanką, ale nie ma żadnej wartości dowodowej. Tu trzeba usiąść razem i wyjaśnić wszystkie wątpliwości punkt po punkcie. Strona która tego unika ma widocznie słabe argumenty.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | Nie mam już siły tego nawet komentować, inaczej niż stwierdzić, że teraz w okresie upadku religii smoleńskiej, po jej kontakcie wreszcie z rzeczywistością, szukasz dziur w całym. Nie ma znaczenia kluczowego, czy postępowanie wyjaśniające było cud-miód czy, co typowe w Polsce, na niskim poziomie. Istotne jest przeprowadzenie wyłącznie kluczowych dowodów dla przebiegu ostatnich sekund lotu, a nie poznanie wszystkich szczegółów. Nie - w kluczowych elementach nie ma żadnej wątpliwości!. Oszołomy szukają i znajdują niewyjaśnione szczegóły w sprawach nieistotnych. Samolot zszedł bez widoczności poniżej minimalnej wysokości, która nie została ustalona z kosmosu, tylko dlatego, że były tam, są i będą przeszkody terenowe. W takie przeszkody samolot uderzył i się rozbił EOT. Moja "opinia o Polakach uogólniona na załogę" nie jest żadną przesłanką. Jest komentarzem post factum, a faktów nic nie zmieni. Cytat: kiedy widzimy zwłoki przebite szpadą, już nie ma sensu się zastanawiać, czy ktoś denata przy okazji nie otruł.
Bez zezwolenia wieży kontrolnej, z pogwałceniem procedur bezpieczeństwa, pilot zszedł w gęstej mgle poniżej stu metrów. To jest ta szpada, która wystarczająco wyjaśnia nam całą tę zagadkę.
Pilot nie powinien tego robić w warunkach zerowej widoczności. Przecież często zdarzają się drzewa, słupy wysokiego napięcia, budynki, kominy itd., wysokie na kilkadziesiąt metrów. Jeśli nie widać ziemi, można się czuć w miarę bezpiecznie na wysokości 800 metrów, w błogim przekonaniu, że o ile nie jesteśmy w pobliżu Dubaju, nie grozi nam zahaczenie o iglicę wieżowca Burj Khalifa.
Ale na wysokość 50 metrów w warunkach zerowej widoczności zejdzie tylko kamikadze. Niestety, wygląda na to, że w 36 specpułku tolerowano takie ryzykowne zachowania. To się kiedyś musiało tak skończyć.
Zejście tak nisko było ewidentnym błędem pilota. Ten błąd skazał wszystkich na pokładzie na śmierć. Rosjanie mogli potem odpalić ładunek trotylowo-nitroglicerynowo-gmyzogenowy. Mogli ostrzelać tupolewa pociskami termobarycznymi na sztuczny hel, a na koniec szczepionkami wywołującymi autyzm.
To już nie miało żadnego znaczenia. Kto leci 50 metrów we mgle, ten ryzykuje zahaczenie o linię wysokiego napięcia albo o drzewa. Co się zresztą wydarzyło.
Próbując zaklinać rzeczywistość, PiS i jego "eksperci" fiksują się na rzekomej "pancernej brzozie". Tymczasem to była tylko jedna z wielu przeszkód, o które walnął samolot w końcowej fazie kontrolowanego lotu ku ziemi. Nawet gdyby tej brzozy tam w ogóle nie było, tupolew już był wtedy nie do uratowania.
To była prawdziwa przyczyna katastrofy. Nie brzoza, nie naprowadzenie, nie stan lotniska. Tak jak w wypadku samochodowym to kierowca jest winny tego, że samochód walnął o drzewo i sąd odrzuci jego tłumaczenia, że go źle pokierowały znaki a drogę źle odśnieżyli - tak samo winnym rozbicia sprawnego statku powietrznego zawsze jest pilot. wo.blox.pl/2013/10/Prawda-o-smolensku.html Pewne szczegóły mogą być potrzebne dalej do ustalenia przebiegu katastrofy sekunda po sekundzie, ale już nie do stwierdzenia jej przyczyny. Wielu wyznawców religii smoleńskiej nie rozumie np. dlaczego wszyscy zginęli, skoro samolot lądował (wytracał prędkość oraz wysokość), a w kontestowanym momencie "uderzenia w brzozę" był już tak nisko. To też zostało ustalone - w ostatniej chwili, gdy było to jeszcze technicznie możliwe, ale było już za późno, żeby coś zmienić, pilot wdrożył procedurę odejścia, zaczął gwałtownie przyspieszać i wznosić się, ale wówczas (silniki i część elementów sterujących jeszcze działało) już samolot był na tyle uszkodzony, że zaskutkowało to właśnie tym nieszczęsnym obrotem o 180 stopni i przywaleniem z całej siły dachem w podłoże. Nikt nie miał szans tego przeżyć niezależnie od wysokości. Niestety fakty są takie, że niezależnie od reszty okoliczności, pośmiertnie awansowany (czy słusznie?) Protasiewicz podjął tam całą serię nieadekwatnych decyzji (czy ktoś inny by podjął inne, to inna kwestia; jest to możliwe, ale zapewne raczej przypadkiem; doświadczeń w rozbijaniu się samolotem raczej nikt nie ma; porządne szkolenie mogłoby natomiast spodowować niepodjęcie błędnej decyzji o "odchodzeniu na autopilocie", co nie mogło zadziałać i nie zadziałało - kwestia techniczna - kilka sekund wcześniejsze faktyczne odejście ręczne mogłoby może tzw. fuksem coś zmienić).
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > "kiedy widzimy zwłoki przebite szpadą, już nie ma sensu się zastanawiać, czy ktoś denata przy okazji nie otruł." Ja mam inne zdanie. Dobry śledczy powinien jednak sprawdzić prawdziwą przyczynę śmierci denata. Przebicie szpadą mogło być pozoracją wprowadzającą śledztwo na niewłaściwą drogę, a prawdziwa przyczyna śmierci inna.
Wielu łatwowiernych wiernych Platformie wskazuje liczne "przyczyny" katastrofy jakoś bardzo łatwo rezygnując z określenia tej decydującej. Ponadto jak zwykle w sprawach wypadku najlepiej jest zwalić winę na trupów, ci nie mogą się bronić, a i tak im już nic nie pomoże. Można przy tym ocalić prawdziwych winnych lub upiec jakąś polityczną pieczeń. Kpt Protasiuk miał ponad 2900 godzin nalotu na tym typie samolotu, to dużo. Ta załoga wracając z Haiti 24 stycznia 2010 wylądowała nocą na Okęciu samolotem TU154M nr 101 z uszkodzonym blokiem sterowania. Protasiuk jako drugi pilot lądował także w Smoleńsku 07.04.2010 z Tuskiem na pokładzie.
Byli także dobrze wyszkoleni. Cytat z komunikatu zespołu parlamentarnego: "(...)w 2009 r. ppłk Robert Grzywna i mjr Arkadiusz Protasiuk przeszli w Szwajcarii szkolenie, w czasie którego trenowali na symulatorze w Zurychu m.in. elementy kluczowe w czasie lotu do Smoleńska takie jak np. nieprecyzyjne podejście, wysokość decyzji, odejście na drugi krąg. Oficerowie 36 splt szkolili się tam równocześnie z pilotami cywilnymi LOT i wbrew sugestiom pilotów cywilnych wchodzących w skład zespołu rządowego oficerowie 36 splt mieli na tym szkoleniu lepsze wyniki niż piloci cywilni (w części teoretycznej cywile mieli 80-procentowie wyniki, a piloci Sił Powietrznych 95-procentowe)."
Nie jest także prawdą, że nie można odejść "w automacie" . Taka opcja istnieje i była prawdopodobnie zwyczajowo stosowana wcześniej.
To co piszesz to oczywiście ma znaczenie (najlepiej byłoby nie lecieć wcale). Możliwe że masz rację twierdząc, że pilot zbyt ryzykancko się zachował schodząc zbyt nisko chcąc ujrzeć ziemię (tak twierdzą bez wyjątku moi znajomi piloci ), ale wtym konkretnym wypadku chodzi nie o przekonania tylko o pewność, a tej nie pozwalają mi mieć liczne trudności i usterki w prowadzonym śledztwie.
Moje wątpliwości nie mają nic wspólnego z jakąś religią, nie wierzę w ustalenia MAK i PKBWL (zresztą częściowo sprzeczne) w sytuacji ograniczonego dostępu strony polskiej do materiału dowodowego i innych utrudnień. Wydaje mi się, że do sprawy podchodzisz zbyt jednostronnie stąd Twoja pewność.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >Nie jest także prawdą, że nie można odejść "w automacie" . Taka opcja istnieje i była prawdopodobnie zwyczajowo stosowana wcześniej. Tak, można. Na lotnisku wyposażonym i włączonym systemem ILS. Tam takiego nie było. Protasiuk nie wiedział o tym (inaczej by tego guzika nie naduszał), a zatem miał kluczowe braki w wyszkoleniu dot. "odchodzenia na drugi krąg".
>To co piszesz to oczywiście ma znaczenie (najlepiej byłoby nie lecieć wcale). Możliwe że masz rację twierdząc, że pilot zbyt ryzykancko się zachował schodząc zbyt nisko chcąc ujrzeć ziemię (tak twierdzą bez wyjątku moi znajomi piloci ), ale wtym konkretnym wypadku chodzi nie o przekonania tylko o pewność Nie wiem gdzie nie masz pewności, że pilot podjął decyzję o lądowaniu na ślepo, maszyną z błędne skalibrowanym wysokościomierzem (ten błąd to też rozumiem oznaka świetnego wyszkolenia). Może dla ciebie i twoich kolegów pilotów ta decyzja o lądowaniu samolotem z prawie 100 pasażerami na ślepo w nieznany kompletne teren była "ryzykowna", dla mnie od początku nie była ryzykowna, ona była bezmyślna, wręcz kretyńska, a dokładnie mordercza, zaskutkowała zabiciem przez pilota prawie 100 osób. Ryzyko to sobie mogą podejmować twoi koledzy, gdy lecą sami swoją awionetką, pilot samolotu z pasażerami (tak samo jak kierowca autobusu) nie ma prawa podejmować żadnego ryzyka i o tym mówi prawo.
|
|
| | | | | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Nie jest także prawdą, że nie można odejść "w automacie" . Taka opcja istnieje i była prawdopodobnie zwyczajowo stosowana wcześniej.> Tak, można. Na lotnisku wyposażonym i włączonym systemem ILS. Tam takiego nie było.Kłamiesz. Jest co najmniej jeden taki sposób i nawet pan Lasek to potwierdził. Możliwość takiego odejścia w automacie na lotnisku pozbawionym ILS potwierdził także eksperyment jaki przeprowadzono w 2011 z Tupolewem 154M (nr 102). Twierdzę, że kłamiesz, bo nie wierzę żebyś o tym nie wiedział. Wypowiadasz się o moich znajomych pilotach nic o nich nie wiedząc czyli fantazjujesz podobnie jak i w innych kwestiach. Swoje wypowiedzi nasycasz dużym ładunkiem emocji, ale to nie dodaje im (jak chciałbyś) wiarygodności, wręcz przeciwnie. W tej sytuacji kończę rozmowę. Odchodzę na inny krąg  . "Na ścieżce i na kursie"
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Wielu łatwowiernych wiernych Platformie wskazuje liczne "przyczyny" katastrofy jakoś bardzo łatwo rezygnując z określenia tej decydującej.
Jesteś wiercą Macierewicza ?
Przyczyna wypadku : niedoświadczeni piloci, w stresie sytuacyjnym,próbujący wylądować w gęstej mgle. Koniec,kropka,Amen.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | W tym wątku powiedziałem już pas, ale Twój tekst jest tak uroczy, że nie mogę się powstrzymać przed dodaniem jeszcze jednego komentarza. > Przyczyna wypadku : niedoświadczeni piloci, w stresie sytuacyjnym,próbujący> wylądować w gęstej mgle.> Koniec,kropka,Amen.Zdaje się, że to fragment ewangelii wg św Laska  Prawda objawiona została przez Święte Oficjum Prawdy Objawionej (MAK)  Prawdy objawione mają to do siebie, że urzekają swoją prostotą i zwalniają od zbędnych dociekań. "Pogrążony w wierze odrzuca rozum." Święta prawda
|
|
 | 4 na 4 | Koszałek (235 punktów) | Jak się przeczyta 7 razy to da się zrozumieć o co chodziło koledze autorowi  Kilka uwag w temacie: 1. "Kłamstwo w tym wypadku gdy jest pewne, że samolot zszedł jednak poniżej 100m wysokości nie wchodziło w grę." Na jakiej podstawie Pan zakłada, że nie można kłamać w sprawach, które są "pewne ? Wiadomo, że 2 i 2 to 4 - pewność zupełna , jak sądzę. Ja panu powiem, że mam dokumenty, wydrukowane przez Maciarewicza, że to nieprawda, to to będzie blef ? Nie, to będzie oczywiste kłamstwo, bezczelne i głupie, a nie blef. Definicja kłamstwa, przez kolegę pana Rońdy z AGH napisana, mógł się zapoznać : Kłamstwo (fałszowanie) - to świadome mówienie nieprawdy (będącej w niezgodzie z własnym przekonaniem) bez podania intencji okłamywanemu, mające okłamywanego wprowadzić w błąd. Kłamstwo - jest często traktowane jako szybsza droga "na skróty" (traktowana często jako jedyna lub alternatywna droga dla prawdy i uczciwości) realizacji pewnych określonych potrzeb danego człowieka lub grupy osób, w imieniu których jest kłamstwo wypowiadane lub oszustwo realizowane. Sprawdźmy czy się zgadza z definicją: - świadomie mówił nieprawdę - TAK - była (nieprawda) w niezgodzie z własnym o niej przekonaniem - TAK - było (mówienie) bez podania intencji okłamywanemu - TAK - miało (mówienie) go wprowadzić w błąd - TAK - było (kłamstwo) drogą "na skróty" do realizacji pewnych określonych potrzeb danego człowieka lub grupy , w imieniu których jest kłamstwo wypowiadane - TAK Przesłanki spełnione, warunki zrealizowane, zaistniałe kłamstwo, na podstawie definicji - potwierdzone 2. "To był bleff, chyba tym spowdowany, że jego autor poczuł obezwładniającą chęć zobaczenia głupiej miny zbyt pewnego siebie Kraśki." Coś ma kolega jakiś problem z podwójnym ff na końcu po pierwsze - słownikowo blef a nie bleff, sam robię błędy, więc tylko wskazuje poprawność, na przyszłość i się nie czepiam ( gafa to też nie gaffa - przy okazji) I znowu - definicja blefu: Blef - to świadome mówienie nieprawdy, której możemy się spodziewać w danej sytuacji (np. pokerze, handlu, ...) Jak Kraśko mógł się spodziewać, że rzekomo poważny profesor będzie blefował w sytuacji, gdy chodzi o tragiczną śmierć 96 osób ? Nie spełnia definicji - to nie był blef 3. "Zapomniał tylko, że mówi do milionów słuchaczy. To była gaffa." No i definicja ofkorz :Gafa - nieświadomie popełniony nietakt, pogwałcenie niepisanych reguł danej społeczności. Nieświadomy nietakt ? Profesor wyższej uczelni, wie , że mówi nieprawdę, wie, że mówi w sprawie tragicznej śmierci wielu ludzi, wie, że jest w TV oglądany przez miliony ludzi i kreuje, na podstawie swoich wypowiedzi, tychże ludzi poglądy i postawy - kolega sugeruje, że profesor wyższej uczelni jest tego nieświadomy ? W takim razie to nie profesor, a kretyn, debil, idiota, w klinicznym tych słów znaczeniu ?!? 4. "Niestety także i ujawnienie bleffu nie było przeprowadzone zręcznie." Niezręcznie dla kogo ? Chyba dla niego i jego Maciarewiczowskich braci ? Dla mnie było bardzo "zręczne" - pokazało głupotę tych i tamtych
|
|
|  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Jak się przeczyta 7 razy to da się zrozumieć o co chodziło koledze autorowi  Gratuluję bystrości  . Panie Koszałek, Pan twierdzi, że owa wypowiedź prof. Rońdy była kłamstwem, ja twierdzę, że blefem. Wiem co znaczy kłamać. Niepotrzebnie się Pan tak rozpisał. Blef jest szczególnym rodzajem kłamstwa, używanym w grze zwykle w takiej gdzie to kłamstwo jest dopuszczalne, a nawet należy do obyczajów gry (np. poker). Wyjaśniłem także, niestosowność zachowania prof. Rońdy, który uległ pewnemu złudzeniu i nie potrafił opanować swojej chęci pokerowego zagrania, zwłaszcza wobec milionów widzów. Również przyznanie się do blefu było zbyt późne, a wyjaśnienia trudno się doszukać. > >1. "Kłamstwo w tym wypadku gdy jest pewne, że samolot zszedł jednak poniżej 100m wysokości nie wchodziło w grę."> Na jakiej podstawie Pan zakłada, że nie można kłamać w sprawach, które są "pewne ?A skąd Pan wie, że to zakładam ? Napisałem tylko, że nie wchodziło w grę. Ponieważ wiem, że prof. jako człowiek inteligentny (zakładam) wiedział, że nie mógł liczyć na danie mu wiary, dlatego wszedł w coś co można nazwać blefem. Jego mina w trakcie wypowiadania np. słów: "Nie mogę ujawnić " na to wskazywała. Nie miałem wątpliwości, że to blef i red. Kraśko chyba też nie, ale nie wiedział co odpowiedzieć. > Wiadomo, że 2 i 2 to 4 - pewność zupełna , jak sądzę. Ja panu powiem, że mam dokumenty, wydrukowane przez Maciarewicza, że to nieprawda, to to będzie blef ? Nie, to będzie oczywiste kłamstwo, bezczelne i głupie, a nie blef.A czy nie jest to tak, że słowo jest wtedy kłamstwem, gdy słuchacz jest skłonny w nie uwierzyć. Gdy wszyscy wiedzą, że jest jak jest to twierdzenie przeciwne (np. Krasnoludki są na świecie) jest traktowane jako żart, bajka, albo jakiś blef w pewnej grze słów. Faktu że nieszczęsny TU 154 zszedł na wysokość poniżej 100m nikt nie kwestionował, także zespół Macierewicza. > Coś ma kolega jakiś problem z podwójnym ff na końcu po pierwsze - słownikowo blef a nie bleff, sam robię błędy, więc tylko wskazuje poprawność, na przyszłość i się nie czepiam ( gafa to też nie gaffa - przy okazji)Tutaj ma Pan w zupełności rację. Nie sprawdzam swoich tekstów pod względem pisowni, ufając niesłusznie swoim umiejętnościom i pamięci wzrokowej. W tym wypadku musiały mnie zmylić końcówki w angielskim i francuskim. Jeśli to miało wpływ na trudności w zrozumieniu mojego tekstu to bardzo przepraszam. Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 | Koszałek (235 punktów) | Dziękuję, z chęcią bym się zrewanżował podobnymi... gdyby Pana wypowiedzi były formułowane w bardziej jasny sposób.
Tak, 1) ja twierdzę, że była kłamstwem, 2)podaje jego definicję, 3)analizuję wypowiedź w stosunku do wymogów definicji, 4)stwierdzam, że wypowiedź prof. Rońdy spełnia warunki definicji, 5) konkluduję - wypowiedź jest kłamstwem. Nie da się z tym dyskutować.
I dalej pisze Pan, że blef jest szczególnym rodzajem kłamstwa - są więc inne rodzaje kłamstwa a jednym z nich jest blef. Więc blef zawiera się w kłamstwie, jest, że tak powiem, jego podzbiorem - więc jest kłamstwem, konkludując, sam Pan udowadnia, że pan Rońda kłamał. Zabawne zaiste.
"Wyjaśniłem także, niestosowność zachowania prof. Rońdy, który uległ pewnemu złudzeniu i nie potrafił opanować swojej chęci pokerowego zagrania, zwłaszcza wobec milionów widzów. Również przyznanie się do blefu było zbyt późne, a wyjaśnienia trudno się doszukać."
W tej wypowiedzi, poprzez złe postawienie przecinka, spowodował Pan, że musiałem faktycznie 7 razy przeczytać, by zrozumieć o co chodzi. Poprzez postawienie przecinka po "także" spowodował Pan, że zdanie brzmiało dla mnie następująco: "Wyjaśniłem także, ...., który uległ pewnemu złudzeniu i nie potrafił opanować swojej chęci pokerowego zagrania, zwłaszcza wobec milionów widzów."
Co do samej treści, to nie za bardzo interesuje mnie, że profesor Rońda ulega jakimś złudzeniom (może trzeba odłożyć tabletki, czy co to tam te złudzenia powoduje ?).
Tym bardziej nie interesuje mnie to, że profesor Rońda nie może opanować jakichś swoich chęci. Lepiej, żeby był bardziej opanowany, bo kto wie ? Młode studentki, studenci, powie coś głupiego, bo nie opanuje swoich chęci i będzie wstyd.
A że przed milionami nie mógł się opanować, a przed małą grupką pewnie tak ? Przeca Pan sam na siebie bicz argumentu kręci ?!? Popisać się chciał pan profesor, mania wielkości czy coś ? Może lepiej kulą jakąś w dal niech rzuci, albo potrójnego Rittbergera odwali, jak ma taką chęć pokazywania się milionom widzów ?
"A skąd Pan wie, że to zakładam ? Napisałem tylko, że nie wchodziło w grę."
Wydaje mi się, że skoro Pan napisał, że nie wchodziło w grę, to Pan właśnie to napisał - więc Pan to zakłada ? Chyba, że Pan blefował i napisał w konsekwencji coś zupełnie innego. Proszę mnie jednak uprzedzać, kiedy Pan blefuje ?!?
"Ponieważ wiem, że prof. jako człowiek inteligentny (zakładam) wiedział, że nie mógł liczyć na danie mu wiary, dlatego wszedł w coś co można nazwać blefem."
I znowu niefortunny nawias. Zakłada Pan, czyli powiedzmy, uważa i przyjmuje za prawdę, że to człowiek inteligentny, czy też zakłada Pan, że wiedział ? A nie, już chyba zrozumiałem, czyli brzmi to tak, pomijając to, co między przecinkami: "wiem, że wiedział" - więc to "zakładam" tyczy się dyskusyjnej ?!? inteligencji profesora.
Dobra, zdanie zrozumiałem i teraz najgorsze: to bzdura ! - "wiedział, że nie mógł liczyć na to, że ktoś mu uwierzy i dlatego skłamał" - tak to brzmi po przełożeniu z Pańskiego na nasze ! Czy Pan czytał to co napisał ?!?
" Jego mina w trakcie wypowiadania np. słów: "Nie mogę ujawnić " na to wskazywała." - no co do interpretacji min profesora Rońdy to ja naprawdę nie posiadam kwalifikacji, nie podejmuję się. Pan ma może jakieś wykształcenie kierunkowe w tym temacie, może chociaż jakieś szkolenia zrobione z interpretacji min ?
"Nie miałem wątpliwości, że to blef i red. Kraśko chyba też nie, ale nie wiedział co odpowiedzieć." - z redaktorem Kraśką był wywiad parę dni temu w tej sprawie w TVP Info. Człowiek nie wiedział co powiedzieć, nie wierzył, że można coś takiego zrobić.
Do podanej przeze mnie definicji blefu i jej niezgodności z tym, co zaprezentował profesor Rońda, zresztą zbieżnej z tą, którą Pan podał, nie był Pan łaskaw się ustosunkować. A przecież napisałem, jak krowie na rowie - z definicji blefu wynika, że Kraśko musiał się spodziewać potencjalnego kłamstwa, jeśli by się spodziewał, to wtedy nie było by to kłamstwo a blef. Czy uważa Pan, że rozsądny człowiek spodziewa się, że profesor, przedstawiciel, w pewnym sensie, komisji sejmowej, przed milionami oglądających, wyciągnie kartkę z jakimiś cyferkami, powie, że to są tajne dowody, które zaprzeczają innym dowodom, w ogóle są samą najświętsza prawdą supertajną i chowajcie się inne prawdy, a tak naprawdę te dowody nie będą prawdziwe, bo na kartce są liczby z przyszłego losowania totolotka ? Przecież jakby Kraśko wiedział, że to bzdura i kłamstwo, to by powiedział, że to bzdura i kłamstwo, a jeśli by dopuszczał możliwość, że człowiek, naukowiec, który ma uczestniczyć w poważnej naukowej dyspucie, może kłamać przy podawaniu argumentów, to by go w życiu nie zaprosił. Konkludując, to nie blef, to zwyczajne kłamstwo.
"A czy nie jest to tak, że słowo jest wtedy kłamstwem, gdy słuchacz jest skłonny w nie uwierzyć." - co to za kolejne bzdury ? A jest kłamstwem, gdy nie jest skłonny w nie uwierzyć ? Ręce opadają ! Daj sobie Pan spokój. Krasnoludki tak, dużo krasnoludków, u nas we Wrocku już podobno ponad 200 stoi.
"Faktu że nieszczęsny TU 154 zszedł na wysokość poniżej 100m nikt nie kwestionował, także zespół Macierewicza." - to już przegięcie, może Pan być nielogiczny, nie każdy musi być orłem intelektu, ale fakty ? - o to szła cała gra - ten człowiek właśnie to próbował podważyć !
|
|
| |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > Faktu że nieszczęsny TU 154 zszedł na wysokość poniżej 100m nikt nie kwestionował, także zespół Macierewicza. Cytat:"Brzoza została złamana 5 kwietnia, albo wcześniej", więc "nie jest brana już pod uwagę". "Samolot leciał tył na przód", do "miejsca wyznaczonego przez terrorystów", "było kilka eksplozji", a dowodem na nie są rozgotowane parówki. Rodzaje zniszczeń pokazują rozgniecione puszki po piwie, a rzekome "uderzenie kołami do góry jest lepiej amortyzowane". ""Piijiii, bziuuu!"" To tezy z zakończonej wczoraj II Konferencji Smoleńskiej. wiadomosci(*)z_Konferencji_Smolenskiej.html
|
|
2 na 2 | sabek (1444 punktów) | Jest dobra wiadomość, że Komisja Etyki Akademii Górniczo-Hutniczej, macierzystej uczelni Rońdy, wszczęła postępowanie w jego sprawie. Mam nadzieję, że nie skończy się na upomnieniu. Lepiej późno, niż wcale. aleksander(*)/78979,profesor-ronda-i-spolkaBiedaczysko, gdzie on teraz znajdzie pracę? W rydzykowej uczelni - wątpliwe, jakoś na PiS się obrazili, a i na Rońdę chyba też. Ciekawym, kiedy inne uczelnie zaczną się pozbywać "naukowców", wyznających publicznie religię smoleńską? Przecież oni kompromitują nie tylko siebie, ale i uczelnie, gdzie pracują.
|
|
 | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > Jest dobra wiadomość, że Komisja Etyki Akademii Górniczo-Hutniczej, macierzystej uczelni Rońdy, wszczęła postępowanie w jego sprawie. Mam nadzieję, że nie skończy się na upomnieniu. Lepiej późno, niż wcale. aleksander(*)/78979,profesor-ronda-i-spolka> Biedaczysko, gdzie on teraz znajdzie pracę? W rydzykowej uczelni - wątpliwe, jakoś na PiS się obrazili, a i na Rońdę chyba też.> Ciekawym, kiedy inne uczelnie zaczną się pozbywać "naukowców", wyznających publicznie religię smoleńską? Przecież oni kompromitują nie tylko siebie, ale i uczelnie, gdzie pracują.Teraz zaczną. Religia smoleńska się na naszych oczach bezpowrotnie kończy. I nikt jej oficjalnie nie poprze bo jest strach przed narażeniem się KrK, który nie dopuści żadnego rodzaju konkurencji.
|
|
|  | 1 na 1 | sabek (1444 punktów) | >Teraz zaczną. Religia smoleńska się na naszych oczach bezpowrotnie kończy. I nikt jej oficjalnie nie poprze bo jest strach przed narażeniem się KrK, który nie dopuści żadnego rodzaju konkurencji.
Religia smoleńska to nieoficjalny odłam religii pewnego zakonnika z Torunia, który to zakonnik stworzył swój własny religijny odłam z części polskiej odmiany katolicyzmu, który to polski odłam katolicyzmu jest tylko odłamem ogólnoświatowego katolicyzmu. Wszystkie te odmiany (i tysiące innych) wzajemnie się ścierają, istnieją zasadnicze różnice doktrynalne. Jednak na zewnątrz tworzą monolit, bo to jest po prostu korzystne. Religia smoleńska jest silnie wspierana przez zwolenników pewnej partii.
Nie zgadzam się, ze religia smoleńska się kończy. Wszystko zależy właściwie od dwojga ludzi: rzeczonego księdza z Torunia i lidera PiS. Jak w każdej religii, tak i w smoleńskiej wszelkie udowadnianie bzdurności jej teologii tylko wzmacnia wyznawców.
|
|
|  | 2 na 2 |
2 na 2 | H.Kruger (860 punktów) | Zaiste, kompromitacja wynikająca z tej wypowiedzi profesora jest tego rozmiaru, że dziw bierze, iż jakiś wielki budynek (dajmy na to Pałac Kultury i Nauki, albo lepiej - siedziba radia Maryja i Telewizji Trwam - skoro to tam miała miejsce ta wypowiedź) nie zawalił się od siły tąpnięcia. Widzę to tak. Opcja Mcierewiczowska, wstępnie samoistna politycznie, potem ze wsparciem zespołu, uparcie podważała ustalenia kolejnych oficjalnych komisji. Przy atakach wymyślano bzdury zarówno mające ślad sensu (stanowiły pewną nikłą możliwość którą można naukowo ustalić lub podważyć) np. sztuczne wywołanie mgły czy wybuch na pokładzie, jak i bzdury bez sensu negujące fakty (że nie było mgły - co zabawne, bo w relacjach telewizyjnych było ją widać, że brzoza nie miała prawa uciąć skrzydła ani wpłynąć na tor lotu samolotu i wreszcie - że samolot wcale nie zszedł na tak niski pułap). Czemu? Bo kierowała nimi wszystkimi wiara. Wiara, ze tak być musi. Z wiarą nie dyskutuję, sam niestety znam osobę, która bardzo lubię i szanuję, która zaraz po zamachu powiedziała mi, że wierzy i czuje, że to musi być zamach. Trudno, ich prawo wierzyć. Czasem wiara może mieć skutki pozytywne, sprawi, że w jakieś sprawie wbrew wydawałoby się, oczywistym faktom, stawiane w z uporem maniaka pytania sprawiają, że odkrywane są nowe fakty. I sytuacja się zmienia. Niestety wiara zwolenników teorii zamachu poszła za daleko. Produkcja kolejnych bzdur nie była w żaden sposób uzasadniona nawet uchybieniami w pracy oficjalnych organów. I dochodzimy wreszcie do pamiętnego wywiadu. Profesor zasiada do rozmowy z redaktorem. Co mówi? Jaka jest jego motywacja? Rońda wie, że to nie jest rozmowa panelowa między naukowcami. On występuje przed dziennikarzem jako ekspert informujący o swych naukowych ustaleniach. To, jak wygląda jego eksperckość i naukowość, hmmm, to już inna para kaloszy. Ważne jest to, że Rońda wie, że samolot zszedł poniżej 100 metrów. To jest fakt profesorowi znany. Mimo to Rońda mówi, że to nieprawda, że ma na to dowód. Jaki, nie może powiedzieć. Ale ma. Najważniejsza jest deklaracja, za którą na szali, Rońda kładzie swój naukowy autorytet. Świadomie kłamiąc. Bo wierzy w zamach. Czemu to robi, skoro wie, ze to nieprawda? Może wierzy mocno, że ten fakt jest nieprawdziwy, choć zna dowody, ze jest? A może uznaje rację, że trzeba wziąć na przeczekanie, że w końcu jakiś dowód "zamachowy" się znajdzie a do tego czasu trzeba podtrzymywać opinię publiczną w przekonaniu, że oficjalne śledztwo ustala nieprawdę? Bo przecież gdy się okaże, że to był zamach (w końcu ustalą np., że wybuch) jego kłamstwo, nawet ujawnione, nie będzie miało znaczenia. I wreszcie profesor zasiada w Trwamie. I... zupełnie nie wiem i nie rozumiem dlaczego, wyciąga pistolet maszynowy i wali seriami (bo inaczej się tego nie da nazwać) po swoich stopach. Profesor przyznaje, ze skłamał. Że faktem było zejście poniżej 100 metrów. Że żaden dowód nie istniał. Kurde bele, czemuż ach czemuż profesor to robi? Przecież mógłby: A - nie robić zupełnie nic i nic na ten temat nie mówić, B - zminimalizować wagę oświadczenia bagatelizując sam dowód, nie wchodząc w szczegóły przyznać, że to śmieć, w który wierzył, bo uzyskał od wiarygodnej osoby i sam w to wierzył ale okazało się, że to była bzdura. Przyznam, że opcja B byłaby dla profesora, jego autorytetu i kariery najlepsza. Niedopowiedzeniom (właściwie co to za dokument, to mu go dał) nikt by już specjalnie nie skakał, bo przy ilości niedopowiedzenień całego zespołu, to pikuś. Mimo to Rońda przyznał, że skłamał. Niewiarygodne. Przy tym zrobił to jak tchórz, próbując skalę kłamstwa zmniejszyć. Zaczął się krygować, że to nie było kłamstwo sensu stricte, ze to był blef, jak w grze, świadome zagranie. I to już jest kompromitacja na całego. Bo cały dyskurs nie jest grą. A Rońda w ten sposób przyznaje, że dla niektórych chyba jednak... jest. Albo, opcja która mi się też podoba (wspomniana wyżej) jest to próba zasugerowania, ze kłamstwo nie jest kłamstwem, ino takim wybiegiem taktycznym. Czemu Rońda przyznał się do kłamstwa? Zdawałoby się, żeby uzyskać w Trwamie aplauz, jak to piknie zrobił blefem w bambuko Kraśkę i całą opcję antyzamachową. Jeśli tak, to jest idiotą. Bo tylko idiota by nie rozumiał, że go za to po ramieniu nie poklepią, bo właśnie jego ustami zaliczyli kolejną wtopę i to grubą. W dodatku jego autorytet legł w gruzach. Już nawet nie jako eksperta w tej sprawie, po prostu jako naukowca. Stawiam tezę, może śmiałą, że Rońda przejrzał na oczy. Albo przestał wierzyć, albo mimo wiary zrozumiał, że to się jednak kupy nie trzyma. Że trzeba ratować co się da, zwłaszcza swą karierę. Na to wskazuje próba zbagatelizowania kłamstwa w kierunku blefu. Po przesłuchaniach w prokuraturze i upublicznieniu ich musiał zrozumieć, że trzyma z matołami. Choć mimo wszystko myślę, że wycofując się z tej inicjatywy bez przyznawania do kłamstwa, wyszedłby lepiej. Druga opcja, on jednak nie jest zbyt lotnego umysłu. Może wiek? Andropauza? Wiem to chamskie, ale trudno oczekiwać, że człowiek z dokonaniami naukowymi strzeli gola równocześnie swej karierze i swej reputacji eksperta Macierewiczowego. Trzecia opcja - jest agentem w zespole. Działał tak jak inni i w kluczowym momencie pomógł skompromitować cały zespół. Tylko mimo wszystko moment trochę spóźniony. Z rok, półtora oku temu bardziej by się Tuskowi przysłużył.
|
|
2 na 2 | sabek (1444 punktów) | Wszystkich, którzy piszą, że teoria zamachu się skompromitowała, uświadamiam, że to tylko kolejna z kilkudziesięciu kompromitacji zespołu Macierewicza, towarzyszą one zespołowi od jego powstania. Słowa o ostatecznej kompromitacji słyszę co parę miesięcy. Cyrk trwa, karawana jedzie dalej wiadomosci(*)ska-bardzo-prawdopodobna/ezcc1I ponownie, za miesiąc czy dwa usłyszę, że teoria ostatecznie się skompromitowała. I za 5 lat też. Kompromitacje nic tu nie zmieniają, a PiS zyskuje elektorat. Chocholi taniec trwa. To w końcu religia.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|