Racjonalista - Strona głównaDo treści
Parytety

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-12-2013 22:43Brzostowski (7067 punktów)Parytety
Ocena 2 na 2
Skoro wiele organizacji feministycznych, liberalnych opowiada się za parytetami, czy nie powinno się też myśleć o parytetach w aspekcie orientacji seksualnej?

Skoro jest ok. 97% heteroseksualnych ludzi i ok. 3% homoseksualistów, to takie powinny być też parytety. Czy nie?

Skoro ktoś jest za parytetami dla płci, to czy nie powinien być również za parytetami dla orientacji seksualnej? Konsekwentnie.

Co o tym myślicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Skoro ktoś jest za parytetami dla płci, to czy nie powinien być również za parytetami dla orientacji seksualnej?

Orientacji seksualnej na ogół nie widać na rozmowie kwalifikacyjnej, czy plakacie wyborczym.
Brzostowski (7067 punktów)
>Orientacji seksualnej na ogół nie widać na rozmowie kwalifikacyjnej, czy plakacie wyborczym.
Na ogół nie widać, ale przecież nikt z tego tajemnicy robić nie powinien, a jeśli nawet, to wcześniej czy później i tak sprawa wychodzi na jaw, zatem istnieć może niemała dyskryminacja, zwłaszcza w Polsce.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Skoro wiele organizacji feministycznych, liberalnych opowiada się za parytetami, czy nie powinno
>się też myśleć o parytetach w aspekcie orientacji seksualnej?
Nie.
>Skoro jest ok. 97% heteroseksualnych ludzi i ok. 3% homoseksualistów, to takie powinny być też
>parytety. Czy nie?
Nie. Parytety są wedle mnie chybionym pomysłem. W instytucjach prywatnych ludzie powinni być zatrudniani według kompetencji, w prywatnych wedle widzimisie pracodawcy, do szkół za wyniki. Nie widzę powodu do faworyzowania kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu.
>Skoro ktoś jest za parytetami dla płci, to czy nie powinien być również za parytetami dla orientacji
>seksualnej? Konsekwentnie.
Nie. Równie dobrze można by sądzić, że jeśli ktoś jest za legalizacją małżeństw homoseksualnych to tak samo odniesie się do związków ludzi ze z (innymi) zwierzętami. Jest to nieuprawnione zakładanie, że skoro a to i b.
>Co o tym myślicie?
Sama idea parytetów mi nie pasuje, nie widzę więc powodów do ewentualnego jej rozszerzania.
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie. Równie dobrze można by sądzić, że jeśli ktoś jest za legalizacją małżeństw homoseksualnych to tak samo odniesie się do związków ludzi ze z (innymi) zwierzętami. Jest to nieuprawnione zakładanie, że skoro a to i b.

A ja nie rozumiem dlaczego. Jeśli ktoś jest za parytetami płci, to ma za tym okreslone argumenty (dyskryminacja). Te same lub podobne argumenty dotyczą dyskryminacji wg orientacji seksualnej.

Z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam.
08-12-2013 23:17 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A ja nie rozumiem dlaczego. Jeśli ktoś jest za parytetami płci, to ma za tym okreslone argumenty (dyskryminacja). Te same lub podobne argumenty dotyczą dyskryminacji wg orientacji seksualnej.
Ludzie nie zawsze postępują i argumentują zgodnie z zasadami logiki, kryterium płci może być uznane za ważne z powodu dużej ilości kobiet, która nie ma przełożenia na ich obecność w polityce. Argumentujący może też przypisywać kobietom specyficzne umiejętności, o co ciężko w wypadku homoseksualistów.
09-12-2013 06:32 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>A ja nie rozumiem dlaczego. Jeśli ktoś jest za parytetami płci, to ma za tym okreslone argumenty (dyskryminacja). Te same lub podobne argumenty dotyczą dyskryminacji wg orientacji seksualnej.
Bo nie o to w ogóle chodzi. Ani nie te same, ani nie podobne argumenty. W ogóle nie ma tak na prawdę argumentów, do uwypuklania orientacji seksualnej na szeroką skalę w polityce (choćby dlatego, iż kwestie te dotyczą realnych mniejszości, a kwestie genderowe - realnie zasadniczo grup równych liczebnie różnych płci). Tymczasem do uwypuklania kwestii genderowych argumentów jest mnóstwo. Być może to kwestia większości (w demokracji, nawet fasadowej, większość spraw istnieje publicznie m.in. dlatego, iż wyraża je jakaś "większość"). Istotą kwestii genderowych jest (wbrew głupotom opowiadanyn przez ksieży) uwypuklanie różnic płciowych w każdym możliwym aspekcie i na każdym możliwym polu, a tymczasowe parytety są dobrze omówioną w teorii i przetestowaną w praktyce, tzw. dyskryminacją pozytywną (wyrównywaniem dotychczasowych nierówności). Tu oparte o tymczasowe niedoreprezentowanie póki co istniejącego i rozpoznanego właśnie dzięki badaniom genderowym, tzw. pierwiastka kobiecego w polityce publicznej i administrowaniu publicznym, w tym także dotyczy to np. dużych korporacji, albowiem - poza dzikimi krajami - dawno dostrzeżono ich publiczne aspekty, w tym wpływ, a nie traktuje się tych organizacji, jak czysto prywatne poletka.
08-12-2013 23:00
 Ocena 10 na 10
Satyr (4285 punktów)

Może warto pomyśleć o parytetach na poziomie grup etnicznych, tak by odsetek np. Żydów na listach wyborczych nie był większy od odsetka Żydów w społeczeństwie?

Chociaż... czy my już czegoś takiego nie przerabialiśmy...?

Skoro już łaska Postępu i Tolerancji na mnie spłynęła - pozwólcie mi pociągnąć jej "logikę" jeszcze dalej:

Stwórzmy parytet polegający na tym, że nie tylko kobiety i mężczyźni, homo- i heteroseksualiści, czarni i biali, włochaci i łysi będą mieli zagwarantowaną reprezentację - niech każdy z nas ma zagwarantowaną reprezentację! - każdy Jan Kowalski będzie miał - z mocy ustawy - swojego reprezentanta!

Czy wyobrażacie sobie skalę Postępu i Demokracji osiągniętą w drodze takiej reformy? Czyż jest tu jakiś faszysta gotowy stawić opór temu pomysłowi?

Tak na poważnie - dajmy spokój z tą parodią - bo parytety nie są niczym innym, jak parodią parlamentaryzmu.
Brzostowski (7067 punktów)
>Tak na poważnie - dajmy spokój z tą parodią - bo parytety nie są niczym innym, jak parodią parlamentaryzmu.

Co do zasady zgadzam się. Są jednak takie sytuacje w któych parytety mogą być przydatne, dotyczą one przecież nie tylko płci, ale np.: wieku, pochodzenia i występują w różnych regulaminach. I nie są złe.
Jerzy Piskorczyk (291 punktów)
Zawsze są złe. Nie znam żadnego argumentu za jakimkolwiek parytetem, który by do mnie trafił biorąc oczywiście pod uwagę mój ogląd otaczającej mnie rzeczywistości. Parytety w konsekwencji z czasem prowadzą (tak sądzę) do upadku każdej zbiorowości która je zastosuje.
Brzostowski (7067 punktów)
>Zawsze są złe. Nie znam żadnego argumentu za jakimkolwiek parytetem, który by do mnie trafił biorąc oczywiście pod uwagę mój ogląd otaczającej mnie rzeczywistości. Parytety w konsekwencji z czasem prowadzą (tak sądzę) do upadku każdej zbiorowości która je zastosuje.

Myślę, że się nie zrozumieliśmy.

Czy fakt, aby na listach wyborczych był jakiś procent ludzi młodych jest złe?
Czy fakt, aby okresloną sumę pieniędzy przeznaczać na badania robione tylko przez młodych naukowców jest złe?
Czy fakt, aby na listach wyborczych był np 30% kobiet, w sytuacji gdy wśród posłów jest ich tylko 20% jest złe, a domyślamy się, że ten niski udział kobiet wynika z ról społecznych? To jest takie delikatne wyrównywanie, bez ryzyka straty jakości.

...
finerbijk (17282 punktów)
>Co o tym myślicie?
Powtórzę to co napisałem w innym wątku: zlikwidować archaiczny podział na płci i wszystkich traktować równo i demokratycznie. Niech każdy sam decyduje jakiej jest płci, czy coś chce sobie zmienić czy nie, jak ma się ubierać, z kim spać i czy na plecaku chce mieć Hallo Kitty czy trupią czachę. Oczywiście wiąże się to z całkowitym uznaniem równości praw do zawierania legalnie wiążących związków, itd., dla każdego.
Ten cały ruch gender i parytety powodują tylko utrwalanie stereotypów poprzez podkreślanie różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami, z tendencją do przedstawiania kobiet jako płci "specjalnej troski", czyli potencjalnie gorszej.

Do tego, jak wiadomo, w Australii i Niemczech uznano już oficjalnie istnienie trzeciej płci, innej niż mężczyźni i kobiety. I co z tymi ludźmi zrobić wg zwolenników parytetów i gender-entuzjastów? Może za parę lat powstanie znowu jakiś radosny program, na który pójdą miliony, przynosząc parę tysięcy wesołych miejsc pracy.
Pracodawcy już teraz nie mogą w ofertach pracy podawać preferowanej płci pracownika. I to jest dobre, ale za mało. Czas najwyższy pójść dalej i zlikwidować dyskryminacje poprzez całkowitą eliminację kwestii płciowych z życia publicznego. Mam nawet pomysł na hasło - twoja płeć to twój interes!.
Polspat (303 punktów)
>Co o tym myślicie?
Organizacje feministyczne chcą parytetów i promują gender. są to dwie wykluczające się rzeczy. Albo dajemy rybę albo wędkę. Moim zdaniem parytety to ryba a gender to wędka. Zdecydowanie jestem przeciwny jakimkolwiek parytetom bo to stwarza wrażenie faworyzowania mniejszości z założenia gorszych lub mniej nadających się do czegoś.
09-12-2013 13:09 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Organizacje feministyczne chcą parytetów i promują gender. są to dwie wykluczające się rzeczy.
W jaki sposób te dwie rzeczy się wykluczają?
>Zdecydowanie jestem przeciwny jakimkolwiek parytetom bo to stwarza wrażenie faworyzowania mniejszości z założenia gorszych lub mniej nadających się do czegoś.
Jakież to mniejszości są z założenia gorsze?
Polspat (303 punktów)
>>Organizacje feministyczne chcą parytetów i promują gender. są to dwie wykluczające się rzeczy.
>W jaki sposób te dwie rzeczy się wykluczają?
Parytet jest z góry narzuconym równouprawnieniem a gender uczy równości płci.
>>Zdecydowanie jestem przeciwny jakimkolwiek parytetom bo to stwarza wrażenie faworyzowania mniejszości z założenia gorszych lub mniej nadających się do czegoś.
>Jakież to mniejszości są z założenia gorsze?
Walcząc o parytet przyznaje się, że jakieś środowisko jest słabsze.
09-12-2013 13:55 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Parytet jest z góry narzuconym równouprawnieniem a gender uczy równości płci.
Gender mówi o odmienności płci i jej rolach społecznych. Nie widać więc sprzeczności.
>Walcząc o parytet przyznaje się, że jakieś środowisko jest słabsze.
Albo instytucjonalnie nie dopuszczane do pełnienia danej funkcji. Może też chodzić o stereotypy panujące w społeczeństwie.
Konowal (6291 punktów)

>Parytet jest z góry narzuconym równouprawnieniem a gender uczy równości płci.
Ale jakiej równości ?? Możemy przegłosować różne rzeczy ale co to zmienia w faktach?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)

>Co o tym myślicie?
Taaaa - i jeszcze parytety leworęcznych i praworęcznych.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
diogenes (42753 punktów)
>Skoro wiele organizacji feministycznych, liberalnych opowiada się za parytetami,...

Zamiast rozprawiać o parytetach, należałoby myśleć i działać w kategoriach kompetencji, umiejętności rozwiązywania zadań i problemów. Takie "sito" jest lepsze niż wymuszone parytety.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Skoro wiele organizacji feministycznych, liberalnych opowiada się za parytetami, czy nie powinno się też myśleć o parytetach w aspekcie orientacji seksualnej?<<
Jak na razie, to mamy parytet intelektualny. Idiotów w Sejmie mamy mniej-więcej tyle, a może raczej więcej, niż w całym społeczenstwie. I jak na tym wychodzimy? O parytet seksualny dba sama natura i dzięki temu jeszcze nie wyginęliśmy. A w działalności zawodowej czy w polityce potrzebne są kompetentne osoby i tylko takie. To co mają między nogami i co z tym robią nie ma znaczenia.
Matix (5786 punktów)
>A w działalności zawodowej czy w polityce potrzebne są kompetentne osoby i tylko takie. To co mają między nogami i co z tym robią nie ma znaczenia.

Bzdura. Tzn. z drugim zdaniem się zgadzam, ale nie z pierwszym. Jeśli ktoś powierza władzę osobie kompetentnej, ale jednocześnie zdemoralizowanej to dla mnie jest kretynem.
09-12-2013 17:02 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Jeśli ktoś powierza władzę osobie kompetentnej, ale jednocześnie zdemoralizowanej to dla mnie jest kretynem.<<
Dla mnie zdemoralizowana osoba nie jest kompetentna. Kompetencje to nie tylko wiedza techniczna.
09-12-2013 22:29 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>Bzdura. Tzn. z drugim zdaniem się zgadzam, ale nie z pierwszym. Jeśli ktoś powierza władzę osobie kompetentnej, ale jednocześnie zdemoralizowanej to dla mnie jest kretynem.

Co to znaczy, że ktoś jest zdemoralizowany? Że myśli inaczej, niż my? A jak mu się to myślenie zmienia co kwartał lub półrocze na przykład (co dotyczy większości polityków...) to jest zdemoralizowany, czy nie?
Konowal (6291 punktów)
Bez przesady. Makiawelizm, czy tz. realpolityk mają się całkiem dobrze. Skutek jest - teraz zależny tylko czy cel chcemy osiągnąć "po trupach" czy nie.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)
> A w działalności zawodowej czy w polityce potrzebne są kompetentne osoby i tylko takie. To co mają między nogami i co z tym robią nie ma znaczenia.
A z tym bym się nie zgodził


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365