 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-12-2013 10:37 | romaro (25211 punktów) | Fdukacja seksualna
7 na 7 | Nowa ministra edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska chce wprowadzić do szkół edukację seksualną. Zastrzegła, że nowa edukacja seksualna będzie nieobowiązkowa. Ma być jak z religią, gdzie uczniowie mają teoretycznie do wyboru etykę. Mówiąc jaśniej - Połowa klasy będzie się uczyła, jak nakładać prezerwatywę, a połowa - że antykoncepcja to grzech. W zasadzie nie poruszałbym wątku religijnego, gdyby ministerstwo nie brało pod uwagę w tym projekcie światopoglądy rodziców. Tak jakby to rodzice mieli pobierać te nauki. Nawiasem mówiąc nie byłoby to może takie głupie. Ministerstwo tym razem nie wie co jest dobre dla naszych pociech więc decyzję pozostawia rodzicom. Jeżeli ta edukacja już będzie, proponowałbym. żeby nauczyciele w ramach praktycznej nauki zaprowadzili młodzież do kościoła w godzinach wieczornych i pokazali jak kończą ci, którzy w swym życiu bardziej dbali o "potrzeby" panaboga niż partnera/partnerki. Dzieci do seksu wcale nie trzeba namawiać. Cytat: Według ostatnich raportów rośnie liczba nastolatków, którzy wcześnie zaczynają życie seksualne - przyznaje się do tego wśród chłopców 20 proc. 15- i 16-latków oraz 45 proc. 17- i 18-latków, a wśród dziewcząt 14 proc. 15- i 16-latek oraz prawie 40 proc. 17- i 18-latek ("Seksualność Polaków 2011" Z. Izdebski, Polpharma). Seksuolog Zbigniew Izdebski podkreśla, że dziś "pierwszy raz" ma już za sobą aż trzy razy więcej dziewcząt do 18. roku życia niż 20 lat temu. Wyraźnie widać, że klesze kompetencje edukacyjne są funta kłaków warte. Wyobraźcie sobie teraz maturę z religii. Co drugi rozdziewiczony/rozdziewiczona. Ale to jeszcze nic. Nie ulega wątpliwości, nie jedna katechetka w lekcjach nauczania seksualnego będzie uczestniczyć, żeby tylko się nie okazało, że to uczniowie będą profesorami. wyborcza.p(*)4,Nowa_edukacja_seksualna.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 19 | Małyska (6054 punktów) | >Zastrzegła, że nowa edukacja seksualna będzie nieobowiązkowa. Ma być jak z religią, gdzie uczniowie >mają teoretycznie do wyboru etykę. Mówiąc jaśniej - Połowa klasy będzie się uczyła, jak nakładać >prezerwatywę, a połowa - że antykoncepcja to grzech. Autorka artykułu, Aleksandra Pezda, pyta "czy doprowadzimy do segregacji obyczajowej w szkole?". Szkoła już doprowadziła do segregacji światopoglądowej organizując lekcje religii. To edukacyjna schizofrenia. Po lekcjach matematyki, fizyki, biologii uczniowie udają się na religię. Tam dowiadują się od katechetów, że ewolucja to kłamstwo, świat został stworzony w siedem dni, a Boga urodziła młoda kobieta z Nazaretu na skutek niepokalanego poczęcia! Część uczniów w to wierzy. Cały wysiłek edukacyjny nauczycieli zostaje w publicznej, świeckiej(!) szkole zostaje zmarnowany. Teraz ma to spotkać wiedzę o seksualności człowieka. Będą dwa rodzaje wiedzy! Ta naukowa i ta zalecana przez kościół. Czy minister przestraszyła się abp Michalika, który uznał niedawno, że edukacja seksualna jest szkodliwa i niepotrzebna? Zacofane myślenie hierarchów spowoduje zablokowanie przekazywania w szkołach wiedzy o seksualności człowieka. Wiedzy nigdy za dużo. Nawet tej o seksie. Większym problemem jest ułożenie mądrego i przystępnego programu nauczania. Tymczasem demonizuje się edukację seksualną. Kościół traktuje ją jako deprawację. To nie deprawacja tylko edukacja. W szkołach i przedszkolach dzieci deprawowane są przez księży i zakonnice. Nawiedzone katechetki piorą im mózgi, strasząc ogniem piekielnym, przez co maluchy nie mogą spać po nocach.
|
|
 | 18 na 18 | hamp (3461 punktów) | Skoro wprowadzili do szkół religię, to powinni zachować pewną konsekwencję działań, aby do takiej poznawczej schizofrenii najmłodszych nie dopuścić. Oto moja propozycja: 
Kiedyś ciekawość ściągnęła nas z drzew. Niech zadziała raz jeszcze i podniesie nas z kolan.
|
|
|  | 1 na 1 | Lengyel (2127 punktów) | > Skoro wprowadzili do szkół religię, to powinni zachować pewną konsekwencję działań, aby do takiej poznawczej schizofrenii najmłodszych nie dopuścić. Oto moja propozycja:Jedno mnie zastanawia: kto będzie uczył hebrajskiego? Rabinów się zatrudni? A oni pewnikiem przemyca Talmud albo Torę...
|
|
| |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... kto będzie uczył hebrajskiego? Rabinów się zatrudni? A oni pewnikiem przemyca Talmud albo Torę...  Pssst, Tora już jest (w Biblii), a Talmud to by się nawet przydał. Tyle, że tłumaczony bez ściemy, to jest politycznej poprawności.
|
|
|  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >aby do takiej poznawczej schizofrenii najmłodszych nie dopuścić.
Równoległa działalność szkół religijnych i świeckich doprowadziłaby do schizofrenii społecznej. Wystarczy mocniej pociągnąć nosem, aby przekonać się, czym to zalatuje.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | >Równoległa działalność szkół religijnych i świeckich doprowadziłaby do schizofrenii społecznej. Wystarczy mocniej pociągnąć nosem, aby przekonać się, czym to zalatuje. Oczywiście - zaznaczyłem jedynie, że wprowadzając do szkół religię należałoby zmienić program pozostałych przedmiotów oraz, że szkoła przeprowadzająca zajęcia indoktrynacyjne nie może mieć miana świeckiej. Wóz albo przewóz.
Kiedyś ciekawość ściągnęła nas z drzew. Niech zadziała raz jeszcze i podniesie nas z kolan.
|
|
 | 5 na 5 | DyktaFon (9281 punktów) |
>... Nawiedzone katechetki piorą im mózgi, strasząc ogniem piekielnym, przez co maluchy nie mogą spać po nocach.
A stąd tylko jeden krok do seksu....
|
|
|  | 2 na 2 | Lengyel (2127 punktów) | >>... Nawiedzone katechetki piorą im mózgi, strasząc ogniem piekielnym, przez co maluchy nie mogą spać po nocach. >A stąd tylko jeden krok do seksu.... >
Tak powiadasz? Jakoś mi się spać odechciało...
|
|
8 na 8 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Tak jak uważam, że w szkole powinna być edukacja seksualna, tak obawiam się, że wprowadzenie nieudolnej edukacji seksualnej zaszkodzi bardziej niż jej brak.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Tak jak uważam, że w szkole powinna być edukacja seksualna, tak obawiam się, że wprowadzenie nieudolnej edukacji seksualnej zaszkodzi bardziej niż jej brak.Pełna zgoda. Kiedyś nie było edukacji seksualnej, za to na prywatkach wszystkie kąty zajęte. I był przyrost naturalny. Teraz niby nic nie wiedzą, zaczynają coraz wcześniej, a dzieci nie ma ... Przy braku uświadomienia? Ja już nic nie rozumiem.
|
|
|  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >zaczynają coraz wcześniej, a dzieci nie ma...
Bo chyba nie kończą.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 10 na 10 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ja akurat miałem porządnie realizowane zagadnienia z zakresu stosowania antykoncepcji w podstawówce w ramach WDŻWR. To było chyba w 5 albo 6 klasie.
Co ciekawe zajęcia były prowadzone z uwzględnieniem nauczania kościoła katolickiego. Ograniczało się to do tego, że przy omówieniu każdej z metod antykoncepcji nauczycielka mówiła, czy metoda jest dozwolona przez kościół, czy nie. Ostatecznie dorzuciła tylko, że każdy ma swój rozum i decyduje sam, z których metod korzysta.
Podobnie to wyglądało w liceum na lekcji biologii przy omawianiu metod antykoncepcji (od gimnazjum praktycznie nikogo rodzice już nie katowali WDŻWRem). Z tym że nauczyciel opowiadał też przy okazji jak na studiach wyglądały jego zajęcia z antykoncepcji. Nie pamiętam czy go dobrze zrozumiałem, bo w tamtym czasie na lekcjach bardziej mnie ciekawiły koleżanki, ale wydaje mi się, że opowiadał iż obowiązkowo chcąc uczyć biologii w owych czasach (trudno mi określić kiedyś ale na pewno z ponad dekadę temu) musiał uczestniczyć z zająć na ten temat prowadzonych przez księdza. Podobno już wtedy to było kuriozalne, że pociskali studentom biologii swoje niestworzone historie na temat antykoncepcji.
Ach, zapomniałem wspomnieć o tym, że zajęcia w podstawówce też miałem z biolożką. Nie miałem nieprzyjemności mieć zajęć odnośnie antykoncepcji z osobą duchowną albo o "wykształceniu" teologicznym.
Więc z mojego doświadczenia wnoszę, że jeśli wiedza jest przekazywana przez kompetentne osoby, to oczywiście może być wspomniane jaki pogląd na ten temat ma religia. Oczywiście plusem byłoby, gdyby nie było to spojrzenie tylko jednej religii i oczywiście jakichś myślicieli niereligijnych również.
Odnośnie rodzicielstwa to niestety widać ogromną przepaść między osobami wykształconymi, które chcą zapewnić swoim dzieciom odpowiednie warunki do rozwoju i edukacji, a osobami mniej wykształconymi, które mają dzieci bo tak wyszło. Niestety.
Miałem w liceum parę znajomych, którzy byli bardzo religijni, pochodzili z mniejszej miejscowości i potrafili wejść z kolegą/koleżanką ze szkoły w dyskusję ni z tego ni z owego zaczepiając w pociągu: "słyszałam, że współżyjesz, używasz antykoncepcji, a to antykoncepcja i seks przedmałżeński są złe, bo bóg...".
Dobry Bóg pobłogosławił ich dzieckiem już miesiąc po ślubie.
Ale znałem takich osób więcej. Głównie religijne i z mniejszych miejscowości. Fakt że większość osób teraz mieszka w miastach i siłą rzeczy musi wiedzieć prawie wszystko o kwiatkach i pszczółkach, to wciąż ostają się osoby, którym mniej lub bardziej naumyślnie odcięto dostęp do takiej wiedzy.
Dlatego z tych historii corocznie rozgłaszanych przez np. Ponton nie ma się co śmiać bo obecny system edukacji nie robi nic, żeby zapobiec wchodzeniu w dorosłe życie osób, które nie mają pojęcia o antykoncepcji, a nawet podstawowej wiedzy odnośnie seksualności człowieka.
Z drugiej strony jestem przekonany, że obowiązkowa edukacja seksualna prowadzona przez niekompetentne osoby mogłaby doprowadzić do jeszcze większych szkód.
Warto też pamiętać, że edukacja seksualna to nie tylko kwestia antykoncepcji.
Zresztą na ten temat napisano już setki postów na racjonaliście.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >...Co ciekawe zajęcia były prowadzone z uwzględnieniem nauczania kościoła katolickiego. Ograniczało się to do tego, że przy omówieniu każdej z metod antykoncepcji nauczycielka mówiła, czy metoda jest dozwolona przez kościół, czy nie. Łoł, a nam tylko na "Nauce o człowieku" mówiono o dojrzewaniu, skąd się biorą dzieci i jakie choroby weneryczne można "załapać", potem film poglądowy (dla mnie obrzydliwy, bo zawierał scenę porodu) i pogadanka z lekarzem ginekologiem o problemach dojrzewania dziewcząt i profilaktyce. Książki (a było ich sporo) też jakieś takie techniczno - medyczno - praktyczne. Nuda ... >Miałem w liceum parę znajomych, którzy byli bardzo religijni, ... >Dobry Bóg pobłogosławił ich dzieckiem już miesiąc po ślubie. Widzisz, jakie to cuda i dziś się zdarzają, większe niż 2tys. lat temu. Wtedy to było aż 6 miesięcy. >Dlatego z tych historii corocznie rozgłaszanych przez np. Ponton nie ma się co śmiać ... Ja się nie śmieję, tylko zastanawiam, gdzie są rodzice, gdzie te rodziny tradycyjne, gdzie wzorce.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Łoł, a nam tylko na "Nauce o człowieku" mówiono o dojrzewaniu, skąd się biorą dzieci i jakie choroby weneryczne można "załapać", potem film poglądowy (dla mnie obrzydliwy, bo zawierał scenę porodu) i pogadanka z lekarzem ginekologiem o problemach dojrzewania dziewcząt i profilaktyce. Książki (a było ich sporo) też jakieś takie techniczno - medyczno - praktyczne. Nuda ...
Ja się dowiedziałem, czym jest seks analny na takich właśnie zajęciach w podstawówce, kiedy po sali pani puściła w obieg słownik terminów medycznych (? nie pamiętam dokładnej nazwy) z zaznaczonymi min. wyrażeniami (i ścisłymi, medycznymi definicjami oczywiście) np. "seks oralny", czy "seks analny".
To były zajęcia odnośnie tego, że te wszystkie czynności mają swoje normalne, medyczne nazwy, których można swobodnie używać i nie ma się ich czego wstydzić (albo używać zamiast nich bardziej potocznych lub wulgarnych słów).
Były też oczywiście pogadanki odnośnie seksualności człowieka z uwzględnieniem tego, że są różne orientacje seksualne itd., ale szczerze mnie wtedy bardziej interesowały zabawki i jeżdżenie na rowerze.
W każdym razie według argumentów fundamentalistów, będących przeciwko edukacji seksualnej powinienem być cierpiącym na promiskuityzm gejem, a jestem w "nudnym", monogamicznym, hetero związku od ponad trzech lat.
>Ja się nie śmieję, tylko zastanawiam, gdzie są rodzice, gdzie te rodziny tradycyjne, gdzie wzorce.
Wydaje mi się, że to jest taka spuścizna, że rodzice nie rozmawiają z dziećmi na takie tematy. Mój dziadek opowiadał, że on o "kobiecych sprawach" pojęcia bardzo długo nie miał bo "to były kobiece sprawy".
Dzisiaj rodzice mogą nie rozmawiać z dziećmi bo "one już wszystko wiedzą".
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Ja się dowiedziałem, czym jest seks analny na takich właśnie zajęciach w podstawówce, kiedy po sali pani puściła w obieg słownik terminów medycznych ... No i czy to nie nudne? Ta edukacja podwórkowa była ciekawsza, chociaż późno zaczęłam interesować się tematem. W zasadzie do dziś mnie nudzi, jak i cała ludzka fizjologia.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Więc z mojego doświadczenia wnoszę, że jeśli wiedza jest przekazywana przez kompetentne osoby, to oczywiście może być wspomniane jaki pogląd na ten temat ma religia. Oczywiście plusem byłoby, gdyby nie było to spojrzenie tylko jednej religii i oczywiście jakichś myślicieli niereligijnych również. No to mogłoby być dość trudne, albowiem zdaje się, że z bardziej powszechnych tylko i wyłącznie religia KrK ma z kwestią seksu aż takie problemy.
|
|
|  | 2 na 2 | Lengyel (2127 punktów) | > Pełna zgoda. Kiedyś nie było edukacji seksualnej, za to na prywatkach wszystkie kąty zajęte. I był przyrost naturalny. Teraz niby nic nie wiedzą, zaczynają coraz wcześniej, a dzieci nie ma ... Przy braku uświadomienia? Ja już nic nie rozumiem.  > Podejrzewam, że rola internetu jako źródła spontanicznej edukacji jest wciąż zarówno niedoceniana ilościowo, jak i oceniana jakościowo zbyt ujemnie.
|
|
| |  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Podejrzewam, że rola internetu jako źródła spontanicznej edukacji jest wciąż zarówno niedoceniana ilościowo, jak i oceniana jakościowo zbyt ujemnie.
Moim zdaniem ocena jakościowa wartości edukacyjnej internetu w powszechnym mniemaniu jest zbyt wysoka.
Internet służy rozpowszechnianiu zbyt wielu nieprawdziwych informacji. Większość ludzi nie potrafi poprawnie ocenić wiarygodności informacji zamieszczanych w internecie.
Najpopularniejsze strony internetowe (facebook, youtube, portale "informacyjne") prezentują głównie treści, których głównym celem jest zdobycie popularności. Internet w większości to koty, porno i głupoty.
Nawet mimo wkładu międzynarodowej społeczności w rozwój Wikipedii, większość osób, która tam zagląda czyta co najwyżej pierwsze zdanie. Internet sprawił, że większość ludzi nie radzi sobie z tekstem długości strony. Większość ludzi zadowala się pierwszymi 3 wynikami zwróconymi przez Google.
To że większość ludzi dzięki internetowi wie, że istnieje antykoncepcja hormonalna, trzeba pójść do ginekologa w pewnym wieku i żeby założyć kondoma to wciąż jest bardzo skromna wiedza odnośnie tego, o czym tutaj rozmawiamy.
Edukacja seksualna nie dotyczy tylko antykoncepcji. Pozostaje bardzo wiele aspektów chociażby prawnych, światopoglądowych, czy psychologicznych, o których warto by było młodym ludziom porozmawiać z kompetentnymi, wykształconymi nauczycielami.
Dorosły człowiek nie musi tylko wiedzieć jak nie zrobić dzieciaka, ale też jak zachować się po, jak nie zranić drugiej osoby, jakie są granice (nie tylko prawne). To jest wiedza, której niestety niektórzy rodzice nie są w stanie swoim dzieciom przekazać. Dlatego według mnie dobrze by było, gdyby każdy w wieku dojrzewania, mógł o tym porozmawiać z kompetentną, wykwalifikowaną osobą. Bo internet akurat w tej kwestii wydaje mi się być najgorszym możliwym źródłem. (Oczywiście z małymi chlubnymi wyjątkami).
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | 2 na 2 | Lengyel (2127 punktów) | > Bo internet akurat w tej kwestii wydaje mi się być najgorszym możliwym źródłem. (Oczywiście z małymi chlubnymi wyjątkami).
Ogólnie rzecz biorąc słusznie prawisz, ale ja tylko stawiałem hipotezę odnośnie antykoncepcji - nie całości edukacji seksualnej, co było odpowiedzią na zdziwienie Anny Salman ,że "programują ,nie programując, gdyż jest im to lube, a wielu robi wszystko, by z tego programowania nic nie wynikło" (Lem)
|
|
| | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Internet w większości to koty, porno i głupoty.Hej, a co masz do kotów?!  > ... To jest wiedza, której niestety niektórzy rodzice nie są w stanie swoim dzieciom przekazać.Bo jej sami nie mają. A w tym przypadku najlepiej uczyć się na przykładach, bo to nie tyle kwestia wiedzy, co wyczucia. Szacunek w sytuacji intymnej jest jedynie pochodną szacunku do drugiego człowieka w ogóle. I z tym w naszych "tradycyjnych" rodzinach coraz bardziej krucho. > Dlatego według mnie dobrze by było, gdyby każdy w wieku dojrzewania, mógł o tym porozmawiać z kompetentną, wykwalifikowaną osobą. ...I wiesz co? Tym razem nie. To nie jest już kwestia wiedzy, lecz taktu, delikatności, (empatia), doświadczeń z obserwacji relacji we własnym otoczeniu. Etykiety można się nauczyć, ale zawsze pozostanie rytuałem, szacunek i serdeczność wobec innych wynosi się z domu.
|
|
4 na 4 | kogut59 (3090 punktów) | > Nowa ministra edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska chce wprowadzić do szkół edukację seksualną.
|
|
| i. o. (1269 punktów) | Tak się zastanawiam, czy te statystyki biorą pod uwagę pochodzenie społeczne ankietowanej młodzieży. Coś mi się widzi, że chyba nie. A powinny, mimo, że pewnie byłoby to dość niepoprawne politycznie. 20lat temu były zupełnie inne proporcje pomiędzy liczbą dzieci i młodzieży ze środowisk patologicznych a liczbą dzieci i młodzieży z pozostałych środowisk. W dzisiejszych czasach dzietność maleje, tylko, że ten spadek dotyczy klas pracującej i średniej, nie dotyczy totalnych nizin społecznych. Czyli sfer od zawsze znanych z rozwiązłości seksualnej, wczesnej inicjacji i odporności na edukację.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|