 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-12-2013 17:02 | Polspat (303 punktów) | Gender - kto kłamie?
1 na 1 | Żeby nie być dyletantem a także uchronić swoje dzieci przed złem postanowiłem dowiedzieć się co to jest ta gender. Czytam różne opracowania ale tyle w nich sprzeczności, że nie jestem w stanie tego pojąć. Zwolennicy piszą, że to równouprawnienie płci, przeciwnicy mówią o seksualizacji dzieci i namawianiu czterolatków do masturbacji. Nie mam nic przeciwko temu by mój syn bawił się lalkami a córka samochodami bo to rozwija ale wmawianie, że można sobie zmienić płeć to już trochę za dużo.
Czy jest ktoś kto w sposób obiektywny napisze gdzie kończy się gender a zaczyna katolicka nagonka celem odwrócenia uwagi od pedofilii wśród kleru? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
27 na 27 | liliac (147340 punktów) | Podrzucę ci kilka linków zatem. I nie - gender to nie jest równouprawnienie płci. Równouprawnienie płci to równouprawnienie płci. "Gender" to kategoria płci kulturowej/społecznej; Gender studies zajmują się zachowaniami (i oczekiwaniami względem nich) poszczególnych płci w różnych kulturach i czasach. Oraz źródłami tych zachowań i oczekiwań. wyborcza.p(*)_czyli_co_zatruwa_polskie.html Cytat:Pozwólcie, że wytłumaczę. Gender to kategoria badawcza, która rozpowszechniła się w humanistyce, naukach społecznych i seksuologii w latach 70. Jej narodziny wiążą się z rozwojem antropologii kultury w pierwszej połowie XX wieku. W razie gdyby biskup Michalik i jego zwolennicy nie rozumieli również tego trudnego słowa, wyjaśnię najprościej, jak potrafię.
Antropologia to dyscyplina naukowa powstała na przełomie wieku XIX i XX z ludzkiej ciekawości świata. Jej przedstawiciele badają kulturę zarówno dalekich ludów, jak i bliskich. Kultura w ramach współczesnej antropologii rozumiana jest opisowo, a nie wartościująco: to po prostu sposób życia ludzi w danym miejscu i czasie. Zakres badań antropologicznych obejmuje praktyki kulturowe, czyli to, co i jak ludzie robią w danej kulturze, i reprezentacje, a więc to, jak przedstawiają świat symbolicznie, czyli jak o nim myślą.
Badania terenowe antropologów takich jak Margaret Mead czy Bronisław Malinowski przyniosły wiedzę o fascynujących swoją odmiennością sposobach życia ludzi. Szczególne zainteresowanie wzbudziło to, że praktyki związane z kobiecością i męskością oraz sposoby symbolicznego przedstawiania kobiet i mężczyzn różnią się w zależności od kultury.
Okazało się, że angielskie słowo ''sex'' oznaczające płeć biologiczną nie wystarcza do opisu antropologicznego. Ludzie wszędzie dzielą się na biologiczne kobiety i biologicznych mężczyzn (plus niewielki procent osobników interseksualnych zwanych niegdyś hermafrodytami), ale każda kultura inaczej definiuje kobiecość i męskość.
Aby opisać i zrozumieć tę odmienność, stworzona została kategoria gender, co znaczy po prostu ''rodzaj''. kozlowskar(*)wicz-tlumaczy-czym-jest-gender Cytat:W nauce gender - płeć kulturowa, to kategoria badawcza, która analizuje przejawy kobiecości i męskości w czasie, przestrzeni, w różnych kulturach i kręgach cywilizacyjnych. Np. w Polsce piłka nożna to sport wybitnie męski, a w USA - raczej kobiecy. W Europie kierowanie samochodem czy podróżowanie przez kobiety to czynności dnia codziennego, a w Arabii Saudyjskiej to złamanie obyczaju i prawa, które kończy się wezwaniem policji i męskich członków rodziny.
W Polsce kobiety mają prawo głosować od 95 lat, a w niektórych krajach na świecie kobiety do dziś nie mają praw wyborczych lub prawa do edukacji. Te różnice nie wynikają z biologii, ale z obowiązującej w danym społeczeństwie kultury. Kulturowe różnice nie sprawiają, że zanika biologia płci. Płeć kulturowa nie neguje płci biologicznej. Jako kategoria badawcza, gender nie jest związana z żadnym światopoglądem ani ideologią - po prostu opisuje świat męskości i kobiecości taki, jakim jest w danej kulturze. poznan.gaz(*)ieka_i_rodziny___Naukowcy.html Cytat:...kategoria płci kulturowej, czyli gender, jest neutralną kategorią naukową, badaczom posługującym się nią nie można więc zarzucać sprawstwa patologii rodzinnych. Wiedza na temat kulturowych uwarunkowań życia jednostki, zgromadzona przez badaczy, może natomiast pomóc w likwidacji przyczyn i przejawów dyskryminacji.
- Badamy, co to znaczy być kobietą, co to znaczy być mężczyzną w danej grupie społecznej, co to znaczy być starą kobietą, dziewczynką, ubogim mężczyzną. Tymczasem zarzuca nam się, że seksualizujemy niemowlęta i wywołujemy pedofilię w Kościele. Propaganda antygenderowa dociera do szerszego grona, niż my jesteśmy w stanie, i jest bardzo skuteczna. Potrafi zasiać wątpliwości nawet w krytycznych umysłach - mówi prof. Ewa Kraskowska, dyrektorka Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości UAM.
- Mamy wolność słowa i każdy ma prawo głosić swoje poglądy, może nawet wygadywać bzdury i przeklinać. Niech jednak nie robi tego pod szyldem nauki, w budynku uczelni - mówi jeden z sygnatariuszy, prof. Krzysztof Podemski, socjolog. - Teoria gender głosi, że różnice między płciami nie są wyłącznie determinowane biologią, lecz w znacznej mierze także określone kulturowo. Latynoski wzór macho, włoski syna zależnego od mammy, polski matki Polki czy francuski femme fatale to przecież konstrukty kulturowe, nie biologiczne. Odrzucanie gender to redukowanie ludzkiej płciowości do biologii. Widać w takim myśleniu analogie do najbardziej prymitywnej wersji marksizmu, który sprowadzał wszystko do ekonomii.
strasznasz(*)/Gender-a-historia-sztuki.html Cytat:Zastanawiam się przede wszystkim, co jest dyskusyjnego w teoriach o kulturowej tożsamości płci w kontekście historii sztuki? Nikt nie ma chyba wątpliwości, że przedstawienia kobiet i mężczyzn różnią się od siebie i związane są kulturowymi rolami, które przypisywano płciom. Utrwalone przez europejską sztukę nowożytną obrazy kobiecych aktów miały sprawiać przyjemność widzowi (męskiemu widzowi). Wiązało się z tym stereotypowe przekonanie, że to kobiece ciało jest piękne i estetyczne, ale przecież nie zawsze tak było, bo kultura się zmienia i warunkuje też nasze postrzeganie płci. Wystarczy przyjrzeć się sztuce antycznej, gdzie za ideał uchodziło ciało męskie, zaś kobiece uznawano za niedoskonałe i nieestetyczne. Ot, i ujawnia się tu ten straszny gender!
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
 | | Polspat (303 punktów) | >Podrzucę ci kilka linków zatem. I nie - gender to nie jest równouprawnienie płci. Równouprawnienie płci to równouprawnienie płci. "Gender" to kategoria płci kulturowej/społecznej; Gender studies zajmują się zachowaniami (i oczekiwaniami względem nich) poszczególnych płci w różnych kulturach i czasach. Oraz źródłami tych zachowań i oczekiwań. Nie chodzi mi o wyjaśnienie pojęć. To mogę sobie wyguglać jak to mówi prof. Hartman. Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,które to cytują rzekome publikacje autorów zachodnioeuropeiskich o propagowaniu homoseksualizmu, pedofilii oraz seksualizacji przedszkolaków.
|
|
|  | 15 na 15 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie chodzi mi o wyjaśnienie pojęć. To mogę sobie wyguglać jak to mówi prof. Hartman. Liliac podała ci wytłumaczenie tego czym jest gender. Czyżbyś skłaniał się ku katolickiej wersji, iż go nie akceptujesz? >Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,które to cytują rzekome publikacje autorów zachodnioeuropeiskich o propagowaniu homoseksualizmu, pedofilii oraz seksualizacji przedszkolaków. Obalanie bredni to ich nobilitacja. To propagujący powinni dać dowody na swoje cokolwiek egzotyczne tezy, póki tego nie zrobią jest to tylko szczekanie kundelków, posługując się sformułowaniem użytym przez jednego z polskich hierarchów.
|
|
|  | 20 na 20 | liliac (147340 punktów) | > Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,które to cytują rzekome publikacje autorów zachodnioeuropeiskich o propagowaniu homoseksualizmu, pedofilii oraz seksualizacji przedszkolaków.Bez urazy, naprawdę myślisz, że komuś najpierw będzie się chciało przedzierać przez wypociny, które jak widać w świetle definicji, są właśnie po prostu wypocinami, a potem jeszcze punkt po punkcie je obalać? No chyba że dysponujesz jakimiś konkretami, które chciałbyś zweryfikować... Tzn. może znajdziesz jakichś chętnych, ale mnie trochę szkoda czasu, wolę się zajmować rzeczywistością. Katolickie projekcje są dla mnie mniej interesujące.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > Nie chodzi mi o wyjaśnienie pojęć. To mogę sobie wyguglać jak to mówi prof. Hartman.> Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,Wszystkich? tygodnik.o(*)nder-ideologia-czy-nauka/y4cbntygodnik.o(*)r-ale-boicie-sie-zapytac/nwt24Nikt Ci nie zabrania obalania teorii jakichkolwiek środowisk, podobnie jak nikt nie ma prawa nawet Michalikowi używać argumentów i krytykować każdą ideę. Także zjawisko zwane "gender" podlega krytyce, chyba, że uznamy je za dogmat, ale na tym forum, dogmaty chyba nie są mile widziane. Dyskusja zaczęła się nie od krytyki "gender", ale od bezmyślnej wypowiedzi Michalika na ten temat.
|
|
|  | 3 na 3 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Nie chodzi mi o wyjaśnienie pojęć. To mogę sobie wyguglać jak to mówi prof. Hartman. >Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,które to cytują rzekome publikacje autorów zachodnioeuropeiskich o propagowaniu homoseksualizmu, pedofilii oraz seksualizacji przedszkolaków.
Zalinkuj coś, to się odniesiemy.
|
|
|  | 10 na 10 | Eliath (1441 punktów) | > Raczej oczekuję obalenia teorii środowisk katolickich,które to cytują rzekome publikacje autorów zachodnioeuropeiskich o propagowaniu homoseksualizmu, pedofilii oraz seksualizacji przedszkolaków.Poradnik dla nauczycieliTo jest chyba ten program "równościowe przedszkole" o którym tyle piany się bije. Nie jestem pewien, podanie przypisu wykracza poza możliwości wielu autorów (albo kłóci się z celem propagandowym publikacji). Przeczytaj, oceń. Szczególnej uwadze polecam fragmenty, które były powielane przez "środowiska katolickie", najczęściej są to cytaty cytatów: tzn autorki coś cytują, co jest z kolei cytowane jako treść programu (sic!) np.: Dziennik zachodni alarmuje Cytat:Oto fragment "Równościowego przedszkola": "Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany, nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia. Posyłasz do przedszkola miłą androginiczną istotę nieświadomą wartości metek; której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami, o ile tylko nie spadają ani nie wbijają się w pupę. (...) Z treści program natomiast wynika, iż jest to fragment z tekstu Joanny Sokolińskiej, "15 królewien i jedna krówka", "Wysokie Obcasy", lipiec 2009. Z jakiegoś powodu autorki programu nie boją się przypisów, a dla dziennikarki* stanowi problem rzetelne, ba poprawne zacytowanie! Nie bardzo jest więc co odpierać czy obalać. Da się najwyżej sprostować! Nie jest to jedyny taki przypadek. Przebrnąłem dziś przez kilka tekstów "anty-" i jest to praktyka powszechna! Warto podkreślić, że Gość Niedzielny, czy wspomniany Dziennik, to poziom trzymają! Naprawdę! Wujek mi kiedyś powtarzał: Zachowuj się, byle jak, ale się zachowuj. Albo: Trzymaj poziom, bruku lub mułu, ale trzymaj, żeby się nie uwsteczniać! Można przecież tak: Blog - wiadomo, ale autor ma aż cztery literki przed nazwiskiem, które to podobno zobowiązują... ciekawe tylko do czego: Cytat: W materiale tym "wychowawca i psycholog" przedszkolny pyta czterolatków: A słuchajcie kto wie jak u chłopca nazywa się siusiak, jak dorośli nazywają siusiaka? I dzieci nazywają męskie i żeńskie narządy płciowe używając w tym celu bynajmniej nie określeń słownikowych, ale najzwyklejszych w świecie wulgaryzmów, na co pani "pedagog" w żaden sposób nie reaguje, a wręcz przeciwnie zachęca do "poszukiwania" jeszcze innych określeń. Jaś ma siusiaka, Kubuś narysujesz siusiaka? - mówi pani, która prowadzi w przedszkolu zajęcia z "edukacji seksualnej". Czy można się potem dziwić, że w przestrzeni publicznej, na budynkach mamy pełno narysowanych "siusiaków" i pornograficznych graffiti skoro taką edukację młode pokolenia odbierają już w przedszkolu?! Ja nie miałem żadnych "zboczeń" nauczanych w szkole. Miałem za to, od którejś tam klasy religię w podstawówce. Mimo to męskie i żeńskie "cechy płciowe", tak w portretach statycznych jak i scenkach, zajmowały zaszczytne miejsce! Ba śmiem twierdzić iż należały do głównego nurku twórczości artystycznej. Nie stosowano też określeń słownikowych- zakładam że chodzi o "penisa", "prącie" , być może i "członka". W moim słowniku tym na półce (Zwykła PWN-ka) jest "kutas" (dla przykładu), a w słowniku z dzieciństwa (tym mentalnym) był też "chuj" (dyskusje o poprawności pisowni też były!), pała, flet, lacha... Jeśli brak edukacji nie rozwiązuje problemu to może należy spróbować jednak gruntownej edukacji? Cytat:A co powiedzieć o postępującej z roku na rok eskalacji przemocy seksualnej, gwałtach i innych przestępstwach o podłożu seksualnym? Ciągle słyszymy o zagrożeniu pedofilią, o molestowaniu seksualnym, mówi się nawet o mobbingu seksualnym? Można powiedzieć, bo ja wiem, prawdę? Chyba można, a nawet trzeba, i to PRAWDĘ... ...że tylko 16% gwałtów jest zgłaszanych na policję- czego dowiedziałem się ze "zdeprawowanego" poradnika dla nauczycieli. Więc wraz ze wzrostem świadomości "eskalacja" będzie postępować! Metodę KrK znamy. Nie mówimy o tym. Nie myślimy o tym. Nie ma tematu, nie ma problemu! Powiem Ci jak "zdrowy heteroseksualny mężczyzna" do współobywatela: Chcesz żeby matka/żona/kochanka/siostra/córka musiały żyć w takim kraju? *Większość z tego co czytałem popełniły (bo często to zbrodnia na języku i logice) kobiety) - ot ciekawe spostrzeżenie.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
 | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | "Teoria gender głosi, że różnice między płciami nie są wyłącznie determinowane biologią, lecz w znacznej mierze także określone kulturowo."
I tutaj chyba cały problem tego nierozumienia. Większość rozumie płeć jako determinację biologiczną, a różnice określane kulturowo to nie płeć tylko kulturowe odmienności wynikające w dużym stopniu z płci.
Istotnym problemem jest zatem jak (i czy możliwe jest) pozbyć się często krzywdzących odmienności określonych kulturowo, nie zmieniając płci (biologicznej). Tu pojawia się emancypacyjna rola ruchu feministycznego. I tutaj wkracza KK, bo konserwatyści chcą żeby było po staremu.
|
|
|  | 16 na 16 | liliac (147340 punktów) | >>"Teoria gender głosi, że różnice między płciami nie są wyłącznie determinowane biologią, lecz w znacznej mierze także określone kulturowo." >I tutaj chyba cały problem tego nierozumienia. Większość rozumie płeć jako determinację biologiczną, a różnice określane kulturowo to nie płeć tylko kulturowe odmienności wynikające w dużym stopniu z płci.
Ale to już tylko wina ich niedouczenia, prawda? I nieznajomości terminologii, prawda? Oraz problemów z angielszczyzną? Tym właśnie przecież - rzeczonymi kulturowymi odmiennościami - zajmuje się gender. Czy tak trudno zrozumieć, że nie jest to pojęcie tożsame z sex. Moim skromnym zdaniem wiele pracy zostało włożone w to, by tę prostą wszak różnicę w odbiorze społecznym rozmyć.
>Istotnym problemem jest zatem jak (i czy możliwe jest) pozbyć się często krzywdzących odmienności określonych kulturowo, nie zmieniając płci (biologicznej).
A kto, przepraszam uprzejmie, mówi tu o zmianie płci biologicznej?
To trochę nie ten temat jednak.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 16 na 16 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >>Istotnym problemem jest zatem jak (i czy możliwe jest) pozbyć się często krzywdzących odmienności określonych kulturowo, nie zmieniając płci (biologicznej). >A kto, przepraszam uprzejmie, mówi tu o zmianie płci biologicznej? >To trochę nie ten temat jednak.
Bo ciemniakom nie w smak, że gender zajmuje się też trans i cispłciowością, a to już obraza majestatu, jak to facetów kastrować i im włosy zapuszczać? Może jeszcze do władzy się takie dziwolągi będą rwać? Oh, wait...
Gender zajmuje się płcią w różnych aspektach, więc od czasu do czasu ktoś z gender w wizytówce mówi, że homoseksualizm czy transseksualizm to zjawiska naturalne. No i się zaczyna. Niech jeszcze zamieszają transgender i robi się na serio afera.
Plus, zrobiła się afera o "przebieranie chłopców w sukienki" - ćwiczenie przedszkolakom zrobili, żeby zobaczyli, że ubrania niczego nie warunkują i masz.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 12 na 12 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | . > Plus, zrobiła się afera o "przebieranie chłopców w sukienki" - ćwiczenie przedszkolakom zrobili, żeby zobaczyli, że ubrania niczego nie warunkują i masz.Wlasnie  Zalozyli chlopcom sukienki, zeby im pokazac, ze sukienka nie jest dyktatem ani tzw. prawa naturalnego (inaczej mowiac prawa katolickiego) ani prawa cywilnego. Noszenie czy nienoszenie sukienki jest tylko i wylacznie wynikiem panujacych obyczajow i norm kulturowych. I tak przedszkolaki dowiedzialy sie, ze jedna grupa mezczyzn objawiajaca kobiece cechy jest dla spoleczenstwa smieszna (normalny, zdrowy facet w sukience) a druga grupa mezczyzn zachowujac sie dokladnie tak samo nie budzi smiechu a wrecz szacunek (facet wyrzekajacy sie seksu w czarnej, bordowej lub bialej sukience). Ale, ze katolicy niemal wszystko kojarza w seksem (a glosne mowienie o seksie jest dla katolika grzechem ciezkim - z tym, ze to tylko fasada=hipokryzja bo porno i ogolnie seks ma sie w katolickiej Polsce dobrze) to i gender jest dla nich tylko i wylacznie seks, masturbacja, oral, anal i homo  Tak jak niepokalane poczecie jest dla szeregoweho katoika zwiazane z seksem a nie z grzechem pierworodnym. Niech zyje Wielka Polska Katolicka Agenderowa
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Zalozyli chlopcom sukienki, zeby im pokazac, ze sukienka nie jest dyktatem ani tzw. prawa naturalnego (inaczej mowiac prawa katolickiego) ani prawa cywilnego. Noszenie czy nienoszenie sukienki jest tylko i wylacznie wynikiem panujacych obyczajow i norm kulturowych.
I dlatego się właśnie Kościół przeraził, bo uznał, że gdyby te panujące normy i obyczaje odrzucić, i gdyby faceci zaczęli chodzić w sukienkach, to wyszedłby z tego zmierzch wartości, śmierć rodziny i w ogóle koniec świata. Podobnie np. jak wtedy, gdyby kobiety zaczęły chodzić w spodniach.
|
|
| | | |  | 14 na 14 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > .> >Plus, zrobiła się afera o "przebieranie chłopców w sukienki" - ćwiczenie przedszkolakom zrobili, żeby zobaczyli, że ubrania niczego nie warunkują i masz.> I tak przedszkolaki dowiedzialy sie, ze jedna grupa mezczyzn objawiajaca kobiece cechy jest dla spoleczenstwa smieszna (normalny, zdrowy facet w sukience) a druga grupa mezczyzn zachowujac sie dokladnie tak samo nie budzi smiechu a wrecz szacunek (facet wyrzekajacy sie seksu w czarnej, bordowej lub bialej sukience).Raczej dowiedziały się, że zakładanie sukienki jest naturalne niezależnie od biologii, o ile czujemy się w tej sukience dobrze - to tylko kawałek szmaty. Ludzi definiuje coś zupełnie innego. Na nauki na temat hipokryzji to jeszcze chwilę im trzeba. > Ale, ze katolicy niemal wszystko kojarza w seksem (a glosne mowienie o seksie jest dla katolika grzechem ciezkim - z tym, ze to tylko fasada=hipokryzja bo porno i ogolnie seks ma sie w katolickiej Polsce dobrze) to i gender jest dla nich tylko i wylacznie seks, masturbacja, oral, anal i homo  Seks jest naturalny. Małe dzieci niestraszone seksem reagują na niego bez ekscesów, łącznie z kwestią homoseksualizmu. Jakaś mama upubliczniła kiedyś na fb jakiejś strony zajmującej się prawami lgbt historię, która przeszła w wiral: jej kilkuletnie dziecko zapytało, dlaczego wujek (brat mamy) zawsze trzyma się za ręce i mieszka z [tu wstaw męskie imię]. Mama odpowiedziała, że dlatego, że się kochają. Na to dzieciak: Acha. Mogę dostać ciacho? Mama skomentowała to, że nie wie, jak sobie poradzi z tą straszną traumą, jaką doznało jej dziecko, skonfrontowane z homoseksualizmem w rodzinie. Kurtyna, oklaski 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 16 na 16 | liliac (147340 punktów) | To jest jednak, przyznasz chyba, trochę smutne, że nawet tu na forum niektórym się chyba zdaje, iż ten straszny dżęder to taka okropna teoria, wedle której jak się babie nie podobają gary, to sobie może płeć zmienić. Biologiczną. I że to już w przedszkolach tym biednym dzieciom płeć zmieniają.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Ja to w ogóle tych ludzi nie rozumiem. Nie dociera do mnie, jak taka kwestia może być dla kogoś niejasna. No, ale ja się ostatnio dowiedziałam, że są ludzie, którzy nie mają pojęcia o miarach wielkości wszechświata i co to są czarne dziury... Myślałam, że to jakieś takie podstawowe jest. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| |  | 4 na 4 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >>"Teoria gender głosi, że różnice między płciami nie są wyłącznie determinowane biologią, lecz w znacznej mierze także określone kulturowo."> >I tutaj chyba cały problem tego nierozumienia. Większość rozumie płeć jako determinację biologiczną, a różnice określane kulturowo to nie płeć tylko kulturowe odmienności wynikające w dużym stopniu z płci.> Ale to już tylko wina ich niedouczenia, prawda? I nieznajomości terminologii, prawda? Oraz problemów z angielszczyzną?Ostrożnie z orzekaniem o winie. Płeć to słowo polskie i w dostępnym mi słowniku języka polskiego jest opisane następująco: "Płeć - zespół właściwości charakteryzujących organizmy osobników męskich i żeńskich i przeciwstawiających je sobie wzajemnie; też zbiorowo: osobnicy o tych samych właściwościach" Na swój sposób przedstawił to kiedyś Andrzej Mleczko odpowiednim rysunkiem przedstawającym lekcję z płci, której udziela ojciec synowi, z dopiskiem: "Tak wygląda goła dupa, synu i nie daj sobie nigdy wmówić, że to jest coś innego" Nie mogę zamieścić tego rysunku, liczę na wyobraźnię  . Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 13 na 13 | liliac (147340 punktów) | > Ostrożnie z orzekaniem o winie. Płeć to słowo polskie i w dostępnym mi słowniku języka polskiego jest opisane następująco:> "Płeć - zespół właściwości charakteryzujących organizmy osobników męskich i żeńskich i przeciwstawiających je sobie wzajemnie; też zbiorowo: osobnicy o tych samych właściwościach"Gdybym chciała być złośliwa, zalinkowałabym chociażby pierwszą z brzegu wikipedię, która zdaje się przekazywać nieco więcej wiedzy na temat słowa "płeć" niż nieśmiertelny słownik języka polskiego, a (nawet w swej polskojęzycznej, zazwyczaj mniej fachowej niźli anglojęzyczna, wersji) i kwestię płci kulturowej/społecznej wyróżnia i objaśnia, zalinkowałabym też może jakieś strony popularyzacyjne, które również próbują ludziom wychowanym na słownikach języka polskiego li i jedynie, a wzdragającym się - widać - przed poszerzaniem wiedzy z tego skąpego źródła pochodzącej, jak różne nawet w języku polskim słowo "płeć" niesie znaczenia. Ale chyba nie będę. Powtórzę tylko to, co już napisałam Elce. To smutne, że na forum przeznaczonym ponoć dla ludzi bardziej dociekliwych i zainteresowanych wiedzą aniżeli ogół, słowo "płeć" kojarzy się tylko z wzmiankowaną w dowcipie dupą. Bo to jednak o pewnym prostactwie świadczy moim skromnym zdaniem. I to nieco żenujące, gdy próba zasygnalizowania pewnych - powiedzmy dyplomatycznie - niedoborów w wiedzy czy terminologii dowcipami o dupie miast odrobiną refleksji zostaje skwitowana.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Ostrożnie z orzekaniem o winie. Płeć to słowo polskie i w dostępnym mi słowniku języka polskiego jest opisane następująco:> >"Płeć - zespół właściwości charakteryzujących organizmy osobników męskich i żeńskich i przeciwstawiających je sobie wzajemnie; też zbiorowo: osobnicy o tych samych właściwościach"> Gdybym chciała być złośliwa, zalinkowałabym chociażby pierwszą z brzegu wikipedię, która zdaje się przekazywać nieco więcej wiedzy na temat słowa "płeć" niż nieśmiertelny słownik języka polskiego,Bardzo jestem wdzięczny, że łaskawa pani nie chciała być złośliwa, bo i ja byłbym wtedy zobligowany do rewanżu, a nie potrafię być złośliwy. Zresztą bez linka do wikipedii także można z łatwością znaleźć to dobro, które współcześni jaśnie oświeceni wytworzyli. Rozumiem, wszak wiedza z Wydawnictwa Naukowego PWN ma swoje lata, a tutaj chodzi o wiedzę wyższego rzędu, nadwiedzę, czy po prostu neonaukę w której goła dupa z rysunku Andrzeja Mleczki nie jest nią tylko jakąś arse z którą prostactwo nie wie co zrobić zwłaszcza gdy ma problemy z angielszczyzną  . > To smutne, że na forum przeznaczonym ponoć dla ludzi bardziej dociekliwych i zainteresowanych wiedzą aniżeli ogół, słowo "płeć" kojarzy się tylko z wzmiankowaną w dowcipie dupą. Bo to jednak o pewnym prostactwie świadczy moim skromnym zdaniem. I to nieco żenujące, gdy próba zasygnalizowania pewnych - powiedzmy dyplomatycznie - niedoborów w wiedzy czy terminologii dowcipami o dupie miast odrobiną refleksji zostaje skwitowana.Mówiąc poważnie, smutek z powodu braku dociekliwości ludzi na tym forum zapewne się marnuje, bo nie ma podstaw, ale pozostaje obawa, że większość ludzi poza tym forum może nie zrozumieć tej neonauki, a przynajniej jej wykładni w mediach. na co wskazywałem na początku i jak widać nie zostałem dobrze zrozumiany. Jednym słowem, ciemny lud raczej tego nie kupi. A dowcip jak dowcip ma być śmieszny, taka jego rola społeczna.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Na swój sposób przedstawił to kiedyś Andrzej Mleczko odpowiednim rysunkiem przedstawającym lekcję z płci, której udziela ojciec synowi, z dopiskiem: "Tak wygląda goła dupa, synu i nie daj sobie nigdy wmówić, że to jest coś innego"
No właśnie. Dupa jak dupa, każdy ma swoją, wszyscy jednakie, nie ma się czym ekscytować, rozróżniać kto ma lepszą i prawomocniej jej używa.
Dowcip, jednakowoż, z zagadnieniem gender ma mało wspólnego. Przykro mi.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Dowcip, jednakowoż, z zagadnieniem gender ma mało wspólnego. Przykro mi. Bo powiedzonko Andrzeja Mleczki było uzupełnieniem wykładni płci w słowniku języka polskiego PWN. Zamiast "Huzia na Józia" trochę więcej uwagi przy czytaniu byłoby wskazane.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Nie. To po prostu głupi przykład jest, zupełnie nie w temacie gender. Gdybyś wiedział, co to gender, wiedziałbyś, że jest głupi.
Proste.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
8 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czy jest ktoś kto w sposób obiektywny napisze gdzie kończy się gender a zaczyna katolicka nagonka >celem odwrócenia uwagi od pedofilii wśród kleru?
Co to jest ten "gender"? Dobrze znam j. angielski i rozumiem znaczenie tego słowa w tym języku. Wybacz, ale nie oglądam TV, do kościoła nie chodzę, a w szkole mnie o tym nie uczyli. W czasie dojrzewania przeczytałem wszystkie książki, jakie były na temat w bibliotece. Niestety, nadal nie wiem nawet o istnieniu takiego problemu z tym słowem. Skąd się to zagadnienie wzięło u Ciebie? Jak się ten "problem" narodził?
|
|
10 na 10 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Nie mam nic przeciwko temu by mój syn bawił się lalkami a córka samochodami >bo to rozwija ale wmawianie, że można sobie zmienić płeć to już trochę za dużo.
Można sobie zmienić płeć (biologiczną) o ile odczuwana przez nas płeć (psychiczna) nie zgadza się z tą cielesną. Problem dotyczy 1/30.000-100.000. W przypadku wszystkich pozostałych osób "namawianie" zmiany płci nie miałoby najmniejszego sensu, podobnie z resztą jak namawianie do jej nie zmieniania przez osoby, które faktycznie są tym zainteresowane.
Swoją płeć się "czuje w sobie" i nie podlega negocjacjom. Można sobie natomiast niezależnie od tego dowolnie wybierać pewne elementy zachowań stereotypowo przypisywanych określonym płciom. Np. te lalki / samochodziki.
|
|
9 na 9 | maniek1 (3407 punktów) | Gender - kto kłamie? Odpowiedź nasuwa się sama - ten, kto przez wieki zgromadził największy majątek na ziemi, specjalizując się w kłamstwach, matactwach, oszustwach, a sztukę manipulacji opanował do perfekcji. Szukanie i znajdowanie co jakiś czas nowych wrogów człowieczeństwa czyt. chrześcijaństwa i podanie na tacy gotowego antidotum, mianowicie "nauk świętego kościoła watykańskiego", to stara jak świat praktyka. Gdyby nie mieli przed kim,czym chronić swoich baranów, pasterze stawaliby się dla nich zbędni i musieliby uczciwą pracą zarabiać na swój byt, nie mieliby władzy nad politykami itd, itp. Kościół r-k ma wiele zasług na polu walki ze złem - mi. "nawracanie", oczyszczanie świata ze złych czarownic, bluźnierców za pomocą stosów, a ostatnio walczy z szatanem (grono egzorcystów rośnie równolegle z liczbą opętań). Swoją drogą - kto by męczył, kusił, namawiał do "grzechu" tych biednych opętanych, gdyby nie mieli pojęcia o szatanie Made in Waticano? Czemu rogaty uparł się na mocno wierzących, czemu nie opętał nigdy jakiegoś ateisty? Czemu ateiści mówią obcymi językami, wyłącznie po procesie nauki danego języka?
|
|
6 na 6 | kogut59 (3090 punktów) | > Czytam różne opracowania ale tyle w nich sprzeczności, że nie jestem w stanie tego> pojąć.Co w tam takiego skomplikowanego ? 
|
|
15 na 15 | i. o. (1269 punktów) | Gender to nic innego tylko dziedzina nauki zajmująca się społecznymi rolami kobiet. Wcześniej to był jedynie dział antropologii, etnologii, czy socjologii. Współcześnie zyskał miano odrębnej dziedziny, co wpisuje się w szerszy nurt wyodrębniania działów różnych kierunków studiów i robienia z nich osobnych dziedzin.
Nie ma w tym nic odkrywczego, że ludzie zawsze byli poddawani jakimś podziałom społecznym pod względem przeróżnych kryteriów, nie tylko płci. I w zależności od tego jaka rola społeczna komu przypadła, takie miał związane z tym obowiązki, prawa, przywileje, ograniczenia, itp. Wszystko to było pewną umową społeczną, różną w różnym miejscu i czasie. Dzięki naukom takim jak historia, socjologia czy antropologia wiadomo dlaczego do takich podziałów dochodziło, wiadomo też, że nie miały one nic wspólnego z genami, byciem nad bądź podczłowiekiem, nie były w żaden sposób biologicznie uwarunkowane. Wiadomo też, że zniesienie podziałów społecznych nie obyło się bez sprzeciwu tych, którzy w danym momencie należeli do grupy uprzywilejowanej.
Gender właśnie odpowiada na pytanie skąd biorą się te społeczne role kobiet. Od czego to zależy, że raz jest patriarchat, raz matriarchat, raz równouprawnienie, raz kobietom wolno się uczyć, raz nie, raz mają zajmować się tym raz tamtym, raz mają wyglądać tak a raz inaczej. Gender jak każda nauka, ma też za zadanie obalać stereotypy i zabobony, ma się opierać na dowodach naukowych a nie na mądrościach ludowych. Tutaj dochodzimy o sedna sprawy, bo ta nauka przeczy stereotypom, rozwala dotychczasowy światopogląd jak kiedyś ewolucja rozwaliła kreacjonizm. Ludzie nie lubią jak im się burzy poukładany wizerunek świata, nawet jak jest on nieprawdziwy. I kościół perfekcyjnie wykorzystuje te lęki i uprzedzenia, żeby przyciągnąć ludzi do siebie. Żeby skuteczniej osiągnąć cel, to jeszcze wciska ludziom kit, jakoby gender miał coś wspólnego z seksem i pedofilią. A komu by się chciało sięgnąć do źródeł, skoro wystarczy przeczytać nagłówek prasowy albo posłuchać kazania.
|
|
 | -3 na 3 | Polspat (303 punktów) | > Gender to nic innego tylko dziedzina nauki zajmująca się społecznymi rolami kobiet. Wcześniej to był jedynie dział antropologii, etnologii, czy socjologii.Jak zatem odnieść się do tego artykułu? www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.html
|
|
|  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Jak zatem odnieść się do tego artykułu?> www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.html> A przeczytałeś go chociaż? Starczy spojrzeć na ten fragment, żeby wiedzieć jakiego kalibru argumenty będą tam padać: Cytat:W swojej książce "Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności" pisze Pani o "dyktaturze seksu" i końcu chrześcijaństwa w Europie, które ma być następstwem tej dyktatury. Czy to nie przesada? . Kundelki szczekają, karawana jedzie dalej.
|
|
| |  | | Polspat (303 punktów) | >A przeczytałeś go chociaż? Starczy spojrzeć na ten fragment, żeby wiedzieć jakiego kalibru argumenty będą tam padać To co piszesz nie jest argumentem w rzeczowej dyskusji. Ktoś czyta te brednie i wierzy w to. Nie wystarczy odpowiedzieć, że to są bzdury.
|
|
| | |  | 8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > To co piszesz nie jest argumentem w rzeczowej dyskusji.Nie jest? To dopiero ciekawe. Skoro artykuł od bredni wprost niemożebnych się zaczyna to nie mam zamiaru tracić więcej czasu na ów bełkot. > Ktoś czyta te brednie i wierzy w to. Nie wystarczy odpowiedzieć, że to są bzdury.To niech sobie czyta i wierzy, mało mnie obchodzi głupota innych ludzi. Myślącemu człowiekowi nawet nie trzeba by mówić, że to bzdury, sam by to zobaczył. To też nie będzie argument? Cytat:Dzisiaj przecież każdy może wszystko. Z kim chce, jak chce. Chrześcijanie zmuszeni są do milczenia w sferze seksu, bo prawo w krajach Europy i USA stanowi się wbrew naszemu postrzeganiu tej sfery. Pomijam antykoncepcję czy aborcję, ale nie wolno nam np. głośno protestować wobec homoseksualizmu, bo w 1973 r. amerykańskie towarzystwo psychiatrów ogłosiło światu, że nie jest to choroba. I zaczęło się. Nagle wszyscy o odmiennej orientacji płciowej poczuli się dyskryminowani przez heteroseksualne pary oraz Kościół i domagają się adopcji dzieci. Albo to? Cytat:Pod pozorem walki o równouprawnienie zrównuje się mężczyznę z kobietą, zaciera się tożsamość płciową. Aborcja urosła do rangi praw człowieka, pornografia jest normą. Nie wspominając już o tym Cytat:
|
|
|  | 22 na 22 | Fizyk (17637 punktów) | > > Gender to nic innego tylko dziedzina nauki zajmująca się społecznymi rolami kobiet. Wcześniej to był jedynie dział antropologii, etnologii, czy socjologii.> Jak zatem odnieść się do tego artykułu? www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.htmlArtykuł ten wynika z polityki Kościoła Rzymskokatolickiego. Według Kościoła ludzie rodzą się źli. Ponieważ ludzie, którzy w to uwierzyli, chcą się tego rzekomego zła pozbyć, więc zwracają się do kleru aby swoją magią zło to usunął, zapewniając przy tym byt instytucji Kościoła. Wmawianie ludziom, że ich seksualność jest zła, przynosi duże dochody Kościołowi, bo popęd seksualny jest bardzo silny i zazwyczaj niemożliwy do przezwyciężenia. Takie wmawianie jest dużo skuteczniejsze, gdy ludzie są utrzymywani w ciemnocie co do swojej seksualności i jej roli w społeczeństwie. Dlatego Kościół zaciekle walczy z oświatą seksualną w szkołach. Ponadto nadarzyła się okazja aby za przestępstwa seksualne kleru obwinić samych poszkodowanych. Zarzuty o rozbudzanie seksualności poprzez edukację mają sugerować, że to dzieci kuszą niewinnych księży. Choć powyższy atak na "rewolucję genderową" jest oczywistą bzdurą dla kogoś, kto wie czym są gender studies, to Kościół jest zmuszony głosić takie bzdury, bo walczy o przetrwanie wśród przyszłych pokoleń.
|
|
|  | 11 na 11 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Gender to nic innego tylko dziedzina nauki zajmująca się społecznymi rolami kobiet. Wcześniej to był jedynie dział antropologii, etnologii, czy socjologii.> Jak zatem odnieść się do tego artykułu?> www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.html> Artykuł zaczyna się od kilku stwierdzeń Cytat: "dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne", "Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy" albo "Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami". Do tego mamy obrazek penisa w czasie wzwodu. I ostatni cytat: "Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą". Wszystkie te stwierdzenia są absolutną prawdą, bezspornymi faktami. Gdyby powszechnie przekazać te fakty młodzieży wreszcie jak fakty, bo nimi są, jest ogromna szansa, że za jakieś 1-2 pokolenia w tej części Europy zniknęło by powszechne obrzydzenie i strach do seksu, nastałaby normalność w tym aspekcie ludzkiego życia, polegająca choćby na powszechnym uznaniu orgazmu za coś pięknego. Niestety tak się nie stanie, ponieważ te zwykłe fakty, że orgazm jest czymś cudownym, są przedstawiane, jakby stanowiły jakieś bezeceństwa, deprawacje. Oczywiście dziwić w katotalibanie to nie może, albowiem istotą religii KrK jest tylko i wyłącznie wstręt do seksu; powszechna zmiana podejścia do seksu oznacza powszechną zmianę religii z KrK co najmniej na jakąś inną odmianę chrześcijaństwa. Na szczęście jest to raczej nieunikniony trend. Taką przynajmniej mam nadzieję.
|
|
|  | 6 na 6 | i. o. (1269 punktów) | > >Gender to nic innego tylko dziedzina nauki zajmująca się społecznymi rolami kobiet. Wcześniej to był jedynie dział antropologii, etnologii, czy socjologii.> Jak zatem odnieść się do tego artykułu?> www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.html> Tak jak do każdej manipulacji. Przecież on jest skierowany do osób, które nie mają pojęcia ani o tym co to gender, ani o tym jak wygląda niemiecki system edukacji. Osoby, które mają bezpośredni kontakt z niemieckimi szkołami i przedszkolami, czy to jako rodzice czy uczniowie, nie potwierdzają tych doniesień o rzekomych lekcjach masturbacji, przymusowym przytulaniu i całej reszcie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >Tak jak do każdej manipulacji. Przecież on jest skierowany do osób, które nie mają pojęcia ani o tym co to gender, ani o tym jak wygląda niemiecki system edukacji. Osoby, które mają bezpośredni kontakt z niemieckimi szkołami i przedszkolami, czy to jako rodzice czy uczniowie, nie potwierdzają tych doniesień o rzekomych lekcjach masturbacji, przymusowym przytulaniu i całej reszcie. > Tu nie chodzi o żadne manipulacje, tylko o to, że nie da się prowadzić jakiejkowliek dyskusji na tematy okołopłciowe tak długo, a tak jest w tym kraju, jak długo "masturbacja" (zapewnianie sobie orgazmu - seksualnej przyjemności) będzie oznaczało coś pejoratywnego.
|
|
|  | 8 na 8 | Eliath (1441 punktów) | > Jak zatem odnieść się do tego artykułu?Zacznijmy od tego zdania: > O przymusowej edukacji seksualnej dzieci i katastrofalnych skutkach nauki masturbacji w przedszkolach...Dlaczego "przymusowej" nie "obowiązkowej". Dlaczego skutki są "katastrofalne" na wstępie nie we wnioskach? No skąd ta masturbacja? Pewnie z kątowni... Można przecież tak: O obowiązkowej edukacji seksualnej dzieci i jej skutkach. Jeśli skutki są "katastrofalne" to nie trzeba emocjonalnych odwołań, wystarczy ich rzeczowe wykazanie. Brnijmy dalej... > z socjolożką Gabriele Kuby rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.Kto z kim? Baby nie dość że ozorem mielą, publicznie, to jeszcze wywiady jakieś, książki? To mają być krześcijanki! To szatan je podjudził aby Cę bałamuciły! Kinder, Küche, Kirche!!! No dobra poważniej będę pisał.* (*Będę ignorował tą część mitologii chrześcijańskiej, którą chrześcijanie powszechnie ignorują). Cytat:Chrześcijanie zmuszeni są do milczenia w sferze seksu, bo prawo w krajach Europy i USA stanowi się wbrew naszemu postrzeganiu tej sfery. Czego dowodzi ten artykuł... zawierający rozmową dwóch milczących chrześcijanek! (Nie potrafię poważniej, staram się jak mogę, pot na czole...) Cytat:nie wolno nam np. głośno protestować wobec homoseksualizmu, bo w 1973 r. amerykańskie towarzystwo psychiatrów ogłosiło światu, że nie jest to choroba. Nie wiedziałem, że istnieje prawo zabraniające protestów ws. decyzji APA. Mało tego, że obejmuje USA i kraje europy! Oczywiście żaden, ni jeden chrześcijanin, nawet nie pisnął w kwestii homoseksualizmu od 1973r... Cytat:Nagle wszyscy o odmiennej orientacji płciowej poczuli się dyskryminowani przez heteroseksualne pary oraz Kościół i domagają się adopcji dzieci. Tak pewnego dnie 1973r. wszyscy poczuli się dyskryminowani z zażądali prawa adopcji! Ludzie skazywani za homoseksualizm nie czuli się dyskryminowani... ... część z nich na pewno nie, bo pojęcie dyskryminacji jeszcze nie funkcjonowało Cytat:Seks stał się bożkiem, wypaczono jego sens i piękno. Mówimy tu o macierzyństwie, bo ono jest sensem i pięknem seksu chrześcijańskiego... To może mówmy o macierzyństwie, a nie seksie seksie... bo ten jest "fuj"! Tło historyczne: "Hey laska, idziemy się je..ć" "Hi hi hi... Tak!" Scenka rodzajowa, humorystyczna, obrazująca podejście większości ludzkości do "piękna i sensu" seksu... od epoki kamienia łupanego po współczesność! Zmieniają się stroje, formy językowe, okoliczności... podejście nadal pozostaje bez zmian! Tylko o tym się nie uczy w szkole, bo jest to "niesłuszne", to ludki nie wiedzą. Cytat:Pod pozorem walki o równouprawnienie zrównuje się mężczyznę z kobietą Bo kobietę powinno stawiać się na jej naturalnym miejscu... pośród własności męża, trochę powyżej niewolników i nierogacizny, tako rzecze Pismo Święte! Dalej jest o tym, że pedofilii w kościele nie było, nie ma i nie będzie! Jak coś było to z winy dzieci... ale to nie ich wina tylko edukacji seksualnej... ...której nie było gdy te dzieci były w przedszkolach i szkołach... Co do złego ONZ. Tutaj można sobie ściągnąć. Przeczytać. Ocenić. Diabeł nie taki napalony... wiedza kastruje demony... czy inny banał  wystarczy sobie przypomnieć: co, kiedy, od kogo i w jakiej formie; dowiedziałeś się o seksie!
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | 6 na 6 | cmos (1664 punktów) | > >z socjolożką Gabriele Kuby rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.> Kto z kim?Trochę się spóźniłem na tą dyskusję, ale pani Kuby nie można zostawić bez komentarza. Niestety w Wiki nie ma hasła o niej po angielsku, a po niemiecku mało kto w Polsce czyta, więc podrzucę parę ciekawych faktów: Najpierw link do wiki po niemiecku: de.wikipedia.org/wiki/Gabriele_Kuby- jej wujkiem był Werner Heisenberg, tak, ten Heisenberg - w wieku 8 lat Gabriele zażyczyła sobie, żeby ją ochrzcić w obrządku ewangelickim. - studiowała socjologię - potem "studiowała" na International Academy for Continuous Education. To był jakiś straszliwy new age'owy miks wszelkich religii (patrz hasło en.wikipedia.org/wiki/John_G._Bennett) - W 1996, w wieku 52 lat przeszła na katolicyzm i to bardzo fundamentalny. Trzy lata później się rozwiodła. - Należy do bardzo fundamentalistycznej organizacji niemieckich katolików świeckich - Forum Deutscher Katholiker. Nie tak dawno ta organizacja jako jedyna broniła biskupa Tebartza-van Elsta (pamiętacie, Limburg, 31 milionów), że on taki biedny, niewinny, niezrozumiany i niesprawiedliwie atakowany. - Pani Kuby uważa, że "być albo nie być" chrześcijaństwa zależy od zachowania tradycyjnych norm odnośnie seksualności. - Pedofilia to według niej problem całego społeczeństwa, a ujawnianie że istnieje w kościele to "próba powalenia go na kolana", bo w kościele akurat ten problem nie jest znaczący. - Ona uważa jakiekolwiek planowanie rodziny za złe i jest zafiksowana na "czystość" w rozumieniu chrześcijańskim. - Żłobek prowadzi według niej do nieodwracalnych szkód psychicznych wśród dzieci. - Prostestuje ona przeciw zajęciom z wychowania seksualnego, bo to promuje homoseksualizm i zaciera różnice między płciami. - Napisała książkę o tym, jaki to Harry Potter jest zły (a nawet dwie) i podesłała ją Ratzingerowi. Ratzinger raczej nie przeczytał Pottera, ale potem, jak już został papieżem to gadał na ten temat to samo co było w książce Kuby. Jak widać pani Kuby bardzo dobrze pasuje krajowym fundamentalistom. Ciekawe gdzie jest znana (na podstawie wpisów w Wikipedii): - oczywiście w Niemczech - we Włoszech z książki o Potterze - na Słowacji i w Chorwacji z książki o seksualności - w Polsce z książek o Potterze i o genderze I nigdzie indziej.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Eliath (1441 punktów) | >pani Kuby nie można zostawić bez komentarza.
Dziękuję, ja ani nie kojarzyłem osoby, ani nawet się nie wysiliłem, żeby sprawdzić kto to. Faktycznie jest to postać barwna (jaki ja dziś stonowany jestem).
Ja starałem się zwrócić uwagę, że obrońcy tradycji, nie tylko religijnych, za to zawsze świętych bo: "uświęconych krwią przodków" (albo czymś tam), bronią szańców postawionych na gruzach starego ładu (a jaki ja poetycki). Ba, bronią ich zażarcie przeciw tym, którzy owe szańce zbudowali, po czym poszli dalej i zwolnili miejsce.
Nie domaga się przecież, ani pani Kuby, ani pani dziennikarz, powrotu do "tradycyjnego podziału ról". Zresztą, nikt z podłych "dżenderystów", o ile mi wiadomo, ani im tego nie zabrania, ani nie utrudnia. Drogę ma wolną... ba, ja bym ją gorąco do tego zachęcał (a jednak wyłazi zemnie wredna wojująca ateistyczna potwora).
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
|  | 6 na 6 | cmos (1664 punktów) | > Jak zatem odnieść się do tego artykułu?> www.kurier(*)dukacji-seksualnej-dzieci.html> Jako że mam w domu broszurkę o której mowa, a moje dziecko urodziło się w Niemczech i przeszło wszystkie te straszliwe lekcje, to się odniosę. Pani Kuby jest niewątpliwie walnięta na punkcie seksu. Przeczytałem te broszurki dokładnie (inaczej niż syn i co najmniej 90% wszystkich dzieci, które od razu postawiły kartonik z tymi broszurkami na półce i nigdy do niego już nie zajrzały), i w ogóle nie zwróciłem na te fragmenty uwagi. Natomiast zauważyłem, że wyjaśniają one w sposób bardzo delikatny, naturalny i dopasowany do wieku wszystko co dzieci wiedzieć powinny. Zauważyłem też (to nie tylko jednostkowa obserwacja), że dzieci świntuszyły chamsko PRZED tym cyklem tematów w szkole, po nim się skończyło bo przestał to być interesujący temat, potem zrobiło się to normalne, a nie podniecającą fantazją. A już ta masturbacja w przedszkolu to są wyraźne erotyczne fantazje pani Kuby, ja bym trzymał dzieci od niej z daleka. Oprócz pani Kuby tylko jedna grupa w Niemczech jest przeciw wychowaniu seksualnemu - w artykule jest o skargach do trybunałów żeby dzieci nic się o tym nie uczyły, ale nic o tym kto je wnosi - są to ortodoksyjni muzułmanie. Zresztą u siebie na blogu napisałem o tym więcej: nrdblog.cm(*)wychowanie-seksualne-w-szkole/
|
|
| |  | 3 na 3 | Eliath (1441 punktów) | >A już ta masturbacja w przedszkolu to są wyraźne erotyczne fantazje pani Kuby, ja bym trzymał dzieci od niej z daleka.
Jest w programie WHO w przedziale 0-4 lat, fraza: -Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa.
Nie ważne ze to publikacja WHO, a nie konkretny program dla nauczycieli, a tym bardziej nie broszurka dla dzieci. Jest masturbacja i basta! Można pałać świętym gniewem!
Taka złośliwa myśl mi nie daje spokoju, swoim ostrzeżeniem pan ją wywołał: To nie zdanie o masturbacji jest problemem dla "pewnych środowisk" to jest tylko pretekst. Prawdziwe zagrożenie niosą poniższe treści (też grupa 0-4 lat): -Dobre i złe doświadczenia dotyczące własnego ciała; -Jeżeli doświadczenia/uczucia nie są dobre, nie zawsze należy się na nie zgadzać; -Prawo do bycia bezpiecznym i chronionym; -Odpowiedzialność osób dorosłych za bezpieczeństwo dzieci; -Mówienie "tak" i "nie"; -Stosowanie modelu trzech kroków (mówienie nie, odejście, rozmowa z osobą, do której ma się zaufania); -Postawa "Moje ciało należy do mnie". To zapewne tylko przejaw mojego antyklerykalizmu i zwykłej podłości.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
8 na 8 | Velius (125 punktów) | Gender - kto bałagani? | Panowie w sutannach,już dawno ze strachu podzielili role.Dobrze wiedzą, jak bardzo niszczycielska i twórcza siła drzemie w Kobietach. Ta sama siła,która przyczyniła się do upadku błogostanu w raju, z łatwością zrobiłaby to samo z dobrostanem Watykanu. Nawet bóg ojciec, nie oprze się jej. Któż zresztą lubił, gdy w dzieciństwie matka wchodziła i sprzątała bez pytania w pokoju -małe królestwo. Dlatego najlepiej jest trzymać z dala, to czego nie można zmienić. Inaczej znowu wszystko legnie w gruzach.
|
|
 | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | Odp: Gender - kto bałagani? | >Któż zresztą lubił, gdy w dzieciństwie matka wchodziła i sprzątała bez pytania w pokoju -małe królestwo.
Jest to najprostsze, najpełniejsze, zilustrowanie całego problemu, jakie miałem przyjemność przeczytać! Do tego tak boleśnie trafne.
Jesteś wielki!
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
|  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > >Któż zresztą lubił, gdy w dzieciństwie matka wchodziła i sprzątała bez pytania w pokoju -małe królestwo.> Jest to najprostsze, najpełniejsze, zilustrowanie całego problemu, jakie miałem przyjemność przeczytać! Do tego tak boleśnie trafne.> Jesteś wielki!Matki Wam obu sprzątały pokoje??? Niech żyje gender
|
|
| |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Matki Wam obu sprzątały pokoje???No popatrz. Ja musiałem swój pokój sam sprzątać. Stąd pewnie brak we mnie odporności na ten podły gender. Zapewne z tego samego powodu brak u mnie prawdziwej Polsko-katolickiej wrażliwości przejawiającej się w myśleniu, iż miejsce kobiety jest w kuchni. Nawet mzimu wybacz gotować lubię
|
|
| |  | 5 na 5 | i. o. (1269 punktów) | > Matki Wam obu sprzątały pokoje???> Niech żyje gender  > Przecież to nie chodziło o sprzątanie tylko o inwigilację. W jednym z odcinków "Roseanne" zostało to świetnie wyjaśnione. Główna bohaterka regularnie sprzątała córkom pokój, żeby przy okazji zajrzeć w każdy kąt, przeczytać najnowsze wpisy w pamiętniku, itp. Podobny motyw był w naszej polskiej "Wojnie domowej". Bohaterka nie pytała tylko prała i wąchała i od razu wiedziała, gdzie jej siostrzenica była, co paliła, itp. Cała zabawa na tym polega, że jak się czegoś samodzielnie nie robi, to tym samym daje się komuś pełną kontrolę nad określoną sferą własnego życia. Jak się nie sprząta, to pozwala się innym grzebać po śmieciach, zaglądać w każdą szufladę i przy okazji pokazuje mu się cały swój dobytek, sekrety, słabości, itp. Jak się nie pierze, to pozwala się innym na grzebanie po kieszeniach i znajdywanie tam zapomnianych rzeczy. Samo to co do tego prania trafia, jak bardzo i czym jest zabrudzone, świadczy o tym gdzie się było i co robiło. A nawet z kim. Podobnie z gotowaniem. Ktoś ci gotuje, automatycznie zaczyna kontrolować to z kiedy do domu wracasz, kiedy jesz poza domem, ile i co jesz. Zaczyna mieć wpływ na wydatki, bo skoro gotuje, to musi mieć z czego. A jak jeszcze się komuś zleca robienie zakupów i prowadzenie domu, to na dobrą sprawę jest to równoznaczne z dobrowolnym ubezwłasnowolnieniem się. Chyba, że temu komuś nada się rangę inwentarza, co to może sobie wiedzieć to i owo, ale ma też wiedzieć gdzie jego miejsce i że pan w każdym momencie może go zabić albo w inny sposób wyeliminować z gry i zastąpić kimś innym.
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Gender - kto kłamie? | Pojęcie gender zostało już tutaj wyjaśnione, jako: płeć kulturowa lub po prostu dziedzina nauki. Nie to jest jednak wg mnie istota rzeczy jesli chodzi o gender. Dyskusja bowiem dotyczy tego, co wynika z tej dziedziny nauki i czy w oparciu o tę wiedzę powinniśmy coś zmiemiać w społeczenstwie/edukacji.
Wg mnie wynika z tej dziedziny nauki dla społeczneństwa istotna rzecz: role społeczne kobiet i mężczyzn są w pewnym stopniu (często bardzo dużym) uwarunkowane kulturą.
Generalnie to dość oczywiste. I teraz w zależności od światopoglądu każdy wyciąga swoje wnioski:
1. Konserwatyści/Kościół nie widzą problemu: no jest tradycja, są tradycyjne role kobiet i mężczyzn, zgadza sie to jakoś z tradycją religijną, generalnie jest OK. Każdy zatem kto inaczej widzi sprawę uderza w pogląd KK - czyli w Kościół. Role kobiet i mężczyzn są także częściowo uwarunkowane biologicznie, zatem kto ma inny pogląd ten jest także postrzegany jako wróg naturalnego (boskiego) stanu rzeczy.
2. Środowiska liberalne widzą to tak: kulturowy nacisk na wykonywanie określonych ról jest zły, bo ogranicza wolność. W związku z tym, że wrogiem takiego podejścia jest KK, do głosu chętnie dołączają środowiska antyklerykalne. Jest to też stanowisko miłe feministkom, ruchom LGBT.
W ten sposób isntieją dwa obozy, które okładają się jak mogą wykorzystując gender do swoich, różnych celów: 1. KK widzi w tym szalone feministki, ruchy LGBT (obraza boska), zaprzeczenie natury, walkę z KK i boskim porządkiem. Przy okazji jest to świetna metoda na zagłuszenie problemu pedofilii.
2. Feministki, ruchy LGBT mają bazę teoretyczną do walki o swoje prawa, antyklerykalne ruchy do walki z KK. A Palikot do walki z PiSem.
Każdy sobie rzepkę skrobie. I ja także skrobię swoją własną:
1. Wg mnie z gender wynika po prostu tyle, że każdy człowiek, niezależnie od płci i wychowania może robić co chce tzn: może być kim chce i nikt nie powinien mu w tym przeszkadzać, dyskryminować go w żaden sposób. I w pełni się z tym zgadzam.
2. Jednocześnie jednak dostrzegam, że pewne role są uzależnione od płci: facet dziecka nie urodzi i to co z tego wynika ma kolosalne znaczenie, jesteśmy jednak (statystycznie) trochę inni i fizycznie i psychologicznie. Nie widzę żadnych podstaw, aby na siłę zacierać te różnice i wynikające z nich konsekwencje zachowań.
3. Żyję w określonym miejscu, kulturze. Mam prawo do tego aby coś mi się podobało lub nie. A podoba mi się gdy moi przyjaciele mają dzieci, podoba mi się gdy kobieta jest "kobieca", a facet jest "facetem", nie podoba mi się gdy w przedszkolu chłopcy przebierają się w dziewczynki, nie podobają mi się gołe tyłki gejów na paradach równości, nie mam też złych emocji z tego powodu, że akurat ksiądz (facet chodzi w sutannie). Tak, jestem w pewnym stopniu produktem kultury, dlatego gdy moja córka będzie chciała zostać hutnikiem nie będę szczęsliwy i będę jej odradzał, ale jak się uprze lub będzie uzdolniona w tym kierunku, to zostanie hutnikiem, nie będę jakoś szczególnie jej w tym przeszkadzał.
Wydaje mi się, że napisałem Ci co myślę o gender. A teraz bardziej konkretnie do Twoich wątpliwości: >Zwolennicy piszą, że to równouprawnienie płci, Dokładnie tak jest. <przeciwnicy mówią o seksualizacji dzieci i namawianiu czterolatków do masturbacji. To raczej wymysły, ale jeśli faktycznie ktoś by tak robił podszywając się pod gender to trzeba pogonić zboczeńców. >Nie mam nic przeciwko temu by mój syn bawił się lalkami a córka samochodami bo to rozwija Ja myślę podobnie. Jestem jednak przeciwnikiem pomysłów, aby na siłę zmuszać dziewczynki do zabawy samochodami, a chłopców do zabawy lalkami. >ale wmawianie, że można sobie zmienić płeć to już trochę za dużo. Trochę? Tylko ktoś opętany przez jakąś chorą ideologię może tak mówić. Idea gender o tym nie mówi, chyba, że ktoś ją wykorzystuje do tego. Nie słyszałem jednak o tym.
>Czy jest ktoś kto w sposób obiektywny napisze gdzie kończy się gender a zaczyna katolicka nagonka celem odwrócenia uwagi od pedofilii wśród kleru? To chyba źle postawione pytanie i warto zadać dwa:
1. Gdzie kończy się idea gender, a zaczyna się ideologia gender? 2. Gdzie kończy się obawa KK przed ideologią a może nawet ideą gender, a zaczyna odwracanie uwagi od pedofilii?
Co do pierwszego pytania, to dla mnie granicą jest zdrowy rozsądek, czyli równość co do zasady tak, ale w oparciu o możliwość dla każdego indywidualnie, a nie nakaz równości.
Co do drugiego pytania, to każdy ma prawo żyć jak chce i każdemu, w tym KK wolno mieć swoją wizję "właściwego" społeczeństwa, każdy ma prawo mówić, o tym że coś mu się nie podoba i widzi w tym zagrożenie. Odwracanie uwagi zaczyna się wtedy, gdy ludzie inteligentni i wykształceni udają, że nie rozumieją czym jest idea gender widząc w niej jakieś "zło".
|
|
 | 5 na 5 | Marcin P. (28 punktów) | >3. Żyję w określonym miejscu, kulturze. Mam prawo do tego aby coś mi się podobało lub nie. A podoba mi się gdy moi przyjaciele mają dzieci, podoba mi się gdy kobieta jest "kobieca", a facet jest "facetem", nie podoba mi się gdy w przedszkolu chłopcy przebierają się w dziewczynki, nie podobają mi się gołe tyłki gejów na paradach równości, nie mam też złych emocji z tego powodu, że akurat ksiądz (facet chodzi w sutannie).
Gusta możesz mieć jakie chcesz. To jednak nie oznacza (nie twierdzę, że tak robisz), że masz prawo wymagać od kobiet bycia kobiecymi, od mężczyzn bycia męskimi, czy ogólnie posiadania dzieci. To nieszczęsne ubieranie sukienek to ćwiczenie, mające pokazać, że mężczyźnie od założenia sukienki nic się nie stanie.
|
|
|  | 8 na 8 | Ratatoskr (4439 punktów) | > To nieszczęsne ubieranie sukienek to ćwiczenie, mające pokazać, że mężczyźnie od założenia sukienki nic się nie stanie.Jakie to szczęście, że w tych przedszkolach nie eksperymentują również z zakładaniem dziewczynkom spodni. Z tego by dopiero mogła poważna bieda wyniknąć
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Gusta możesz mieć jakie chcesz. To jednak nie oznacza (nie twierdzę, że tak robisz), że masz prawo wymagać od kobiet bycia kobiecymi, od mężczyzn bycia męskimi, czy ogólnie posiadania dzieci. To nieszczęsne ubieranie sukienek to ćwiczenie, mające pokazać, że mężczyźnie od założenia sukienki nic się nie stanie.
Dość wyraźnie napisałem co myślę, ale podkreślę konkretnie: nie wymagam od kobiet aby były kobiece (uważam jednak że takie są ładniejsze i atrakcyjniejsze), nie wymagam od mężczyzn aby byli męskimi (ale takich facetów po prostu lubię), nie wymagam od ludzi, aby mieli dzieci (ale chcialbym aby mieli, bo uważam to za dobre).
Domyślam się, że to było jakieś ćwiczenie, zupelnie neigroźne z mojego punktu widzenia. Boję się jednak, że kolejne będzie polegalo na malowaniu się chłopców, potem w upodabnianiau się do transeskualisty dziewczynek, itd ... Bo czemu niby nie? Przecież tylko pokażemy, że od czegoś takiego nic sie mężczyźnie lub kobiecie nie stanie.
I teraz gdzie jest granica idei gender i ideologii gender? A może w ogóle nie jest potrzebne takie rozróżnienie?
|
|
| |  | 2 na 2 | H.Kruger (860 punktów) | >I teraz gdzie jest granica idei gender i ideologii gender? A może w ogóle nie jest potrzebne takie rozróżnienie? To rozróżnienie istnieje tylko w głowach i retoryce przeciwników. Szczególnie tych, którzy koniecznie chcą z gender uczynić głównego wroga ludzkości. Zwróć uwagę, Brzostowski. Jakie znaczenie w języku ma słowo ideologia? Pejoratywne? Bynajmniej. To tylko coś większego od idei. Uporządkowany system poglądów, idei. To po tym jakie idee wchodza w skład ideologi, oceniamy czy ideologia jest "zła". Aktualna czarna nowomowa wtłacza w słowo "ideologia" taki ładunek nienawiści, że głowa boli. Gender to zło, bo to ideologia.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>I teraz gdzie jest granica idei gender i ideologii gender? A może w ogóle nie jest potrzebne takie rozróżnienie? >To rozróżnienie istnieje tylko w głowach i retoryce przeciwników. Szczególnie tych, którzy koniecznie chcą z gender uczynić głównego wroga ludzkości. Wydaje mi się, że przeciwnicy gender używają tylko słowa ideologia i żadnego rozróżnienia u przeciwników gender nie widać. Stąd gender to wg nich zło.
>Zwróć uwagę, Brzostowski. Jakie znaczenie w języku ma słowo ideologia? Pejoratywne? Bynajmniej. To tylko coś większego od idei. Uporządkowany system poglądów, idei. >To po tym jakie idee wchodza w skład ideologi, oceniamy czy ideologia jest "zła". >Aktualna czarna nowomowa wtłacza w słowo "ideologia" taki ładunek nienawiści, że głowa boli. Gender to zło, bo to ideologia. Ja rozróżniam te dwie rzeczy, chociaż znam definicję słowa ideologia. Używam jej w pejoratywnym znaczeniu świadomie, aby wykpić to co z gender idzie za daleko, np parytety, wyrównywanie na siłę, ośmieszanie tradycyjnych ról kobiet i mężczyzn, nawet wtedy gdy wynika to z uwarunkowań biologicznych, itd ...
Słowo ideologia ma u nas ładunek nienawiści, bo kojarzy się z ideologią marksistowską i ludźmi którzy czynią coś bez zwracania uwagi na ludzi, a wyłącznie dbają o to, aby było to zgodne z ich ideologią.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | H.Kruger (860 punktów) | >Ja rozróżniam te dwie rzeczy, chociaż znam definicję słowa ideologia. Używam jej w pejoratywnym znaczeniu świadomie, aby wykpić to co z gender idzie za daleko, np parytety, wyrównywanie na siłę, ośmieszanie tradycyjnych ról kobiet i mężczyzn, nawet wtedy gdy wynika to z uwarunkowań biologicznych, itd ... >Słowo ideologia ma u nas ładunek nienawiści, bo kojarzy się z ideologią marksistowską i ludźmi którzy czynią coś bez zwracania uwagi na ludzi, a wyłącznie dbają o to, aby było to zgodne z ich ideologią. Uważam, że ulegasz tej retoryce antygenderowej. I być może wynika to z tego, że najczęściej dotąd się mówiło u nas o ideologii marksistowskiej. A przecież różnych ideologii jest multum: klerykalizm, antyklerykalizm, apartheid, multum ideologi będących podstawą doktryn politycznych, anacjonalizm, nacjonalizm (różne), pan-nacjonalizm (różne), humanizm, biała supremacja, czarna supremacja, demokratyzm, korporacjonizm, kosmopolityzm, separatyzm... można tak długo. A to tylko z Wiki są hasła. Pejoratywnie można traktować konretną ideologię, jesli prezentuje zły z naszego punktu widzenia (np. humanistycznego, demokratycznego) światopogląd. Ale sama ideologia jako taka to nic złego, tworzenie podziału na idee (nic złego) i ideologię (bueee!) jet sztuczne.
Uważam, że KrK ma niegłupich speców od PRu. Powtarzanie w kółko o ideologii gender (kiedy nam się ideologia moze naprawdę kojarzyć głównie z marksizmem-leninizmem albo faszyzmem-nazizmem) to świetna zagrywka. A oczywiście brutalnie mówiąc - wszystko bo zakończyć temat pedofilii.
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | > Boję się jednak, że kolejne będzie polegalo na malowaniu się chłopcówMakijaż w przedszkolu?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Makijaż w przedszkolu? A co masz przeciwko takiemu ćwiczeniu?
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | > >Makijaż w przedszkolu? > A co masz przeciwko takiemu ćwiczeniu?Chcesz odpowiedzi na serio czy dla jaj? Niech będzie, że serio: kosmetyki źle wpływają na skórę. U małych dzieci powodują (lub nasilają) alergie, mogą też powodować inne choroby skóry, a nawet oczu. Są niewskazane.
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Makijaż w przedszkolu? > >A co masz przeciwko takiemu ćwiczeniu?> Chcesz odpowiedzi na serio czy dla jaj?> Niech będzie, że serio: kosmetyki źle wpływają na skórę. U małych dzieci powodują (lub nasilają) alergie, mogą też powodować inne choroby skóry, a nawet oczu. Są niewskazane.Mam nadzieję, że chodzi Ci tylko o te malowidła, bo kosmetykami są też kremy i jakoś raczej bywają też antyalerigiczne (hipo-). Malowidła wszelakie mogą alergie powodować, jak wszystko, takie czasy. Moja córka tańczy w zespole tanecznym (8 lat) i malują się na potęgę raz na miesiąc. Myślę, że jedno ćwiczenie na rok dla dzieci nie zaszkodzi im, poza tym można spytać rodziców, które dziecko ma alergię.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Moja córka tańczy w zespole tanecznym (8 lat) i malują się na potęgę raz na miesiąc.Nie wiem, po co, ale czym innym jest makijaż sceniczny. > Myślę, że jedno ćwiczenie na rok dla dzieci nie zaszkodzi im, poza tym można spytać rodziców, które dziecko ma alergię.Można, ale to chyba żadna atrakcja, bo chłopcy się malują.  ...pomijam przypadki ekstremalne.
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Można, ale to chyba żadna atrakcja, bo chłopcy się malują. Chodzą też w sukienkach, a jednak atrakcja!
|
|
| | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Makijaż w przedszkolu? Są już lakiery do paznokci dla dzieci, z barwnikami spożywczymi. Według reklamy dla dziewczynek. Ale kto by tam wierzył reklamie.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Makijaż w przedszkolu? > Są już lakiery do paznokci dla dzieci, z barwnikami spożywczymi.> Według reklamy dla dziewczynek. Ale kto by tam wierzył reklamie.Jak ideologia gender zapanuje na dobre, nie będzie już reklam dla dziewczynek, nie będzie można takich puszczać.
|
|
 | 4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Tak, jestem w pewnym stopniu produktem kultury, dlatego gdy moja córka będzie chciała zostać hutnikiem nie będę szczęsliwy i będę jej odradzał, ale jak się uprze lub będzie uzdolniona w tym kierunku, to zostanie hutnikiem, nie będę jakoś szczególnie jej w tym przeszkadzał.
Ale dlaczego? Rozumiem, że jakiś jej wybór może ci się estetycznie nie podobać (i ma prawo). Ale to w końcu jej wybór, jej życie, jej estetyka i jej szczęście (a nie twoje). Dlaczego zatem chciałbyś jej odradzać i przeszkadzać (nawet jeśli nie jakoś szczególnie bardzo) w podejmowaniu swoich własnych wyborów w zgodzie ze swoją własną estetyką?
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >> Tak, jestem w pewnym stopniu produktem kultury, dlatego gdy moja córka będzie chciała zostać hutnikiem nie będę szczęsliwy i będę jej odradzał, ale jak się uprze lub będzie uzdolniona w tym kierunku, to zostanie hutnikiem, nie będę jakoś szczególnie jej w tym przeszkadzał. >Ale dlaczego? Rozumiem, że jakiś jej wybór może ci się estetycznie nie podobać (i ma prawo). Ale to w końcu jej wybór, jej życie, jej estetyka i jej szczęście (a nie twoje). Dlaczego zatem chciałbyś jej odradzać i przeszkadzać (nawet jeśli nie jakoś szczególnie bardzo) w podejmowaniu swoich własnych wyborów w zgodzie ze swoją własną estetyką?
Jak każdy normalny rodzic chciałbym, aby moja córka była szczęśliwa i robiła to co lubi i kocha. Mam jednak jakieś tam swoje wyobrażenie, swoje marzenia dotyczące mojej córki. Mam kilka typów. Chciałbym, aby była tancerką (ma zdolności), pracownikiem nauki (ma potencjał), chciałbym aby urodziła wnuki. Skoro widzę, że ma określone zdolności, to ją tak ukierunkowuje (tańczy w zespole, chodzi na kilka zajęć rozwojowych, dużo czyta). Jesli jednak za 10 lat powie mi, że chce być hutnikiem, to będę jej to odradzał (chyba że w czasie tych 10 lat zdradzi jakieś szczególne zdolności do bycia hutnikiem). Człowiek w wieku 19 lat nie jest zbytnio dojrzały, także podpowiedzi ze strony rodziców, pokazanie wad pewnych wyborów uważam za swój obowiązek. Dopuszczam nawet ostre dyskusje w tym względzie.
Przeszkadzać jednak jakoś bardziej nie zamierzam i zaakceptuje jej wybór, a nawet pomogę w realizacji.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | Robotnikiem się nigdy nie zostawało "z wyboru" tzw. pozytywnego, więc cała dyskusja jest zupełnie bez sensu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | >Robotnikiem się nigdy nie zostawało "z wyboru" tzw. pozytywnego, więc cała dyskusja jest zupełnie bez sensu.
Dopiero zawód prawnika jest skutkiem pozytywnego wyboru? Najpierw zdefiniuj pojęcie robotnika, bo nawet jeśli jest nim kopacz rowów to nie do końca można się z Tobą zgodzić, a jeśli robotnikiem jest maszynista na kolei, budowlaniec, programista?
|
|
| | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>Robotnikiem się nigdy nie zostawało "z wyboru" tzw. pozytywnego, więc cała dyskusja jest zupełnie bez sensu. >Dopiero zawód prawnika jest skutkiem pozytywnego wyboru? >Najpierw zdefiniuj pojęcie robotnika, bo nawet jeśli jest nim kopacz rowów to nie do końca można się z Tobą zgodzić, a jeśli robotnikiem jest maszynista na kolei, budowlaniec, programista? Nie chodzi o zawód, tylko o bycie jednym z wielu wykonujących podobną powtarzalną pracę fizyczną, kiedyś w fabryce dziś np. w jakiejś korpo.
|
|
| | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>>Robotnikiem się nigdy nie zostawało "z wyboru" tzw. pozytywnego, więc cała dyskusja jest zupełnie bez sensu. >>Dopiero zawód prawnika jest skutkiem pozytywnego wyboru? >>Najpierw zdefiniuj pojęcie robotnika, bo nawet jeśli jest nim kopacz rowów to nie do końca można się z Tobą zgodzić, a jeśli robotnikiem jest maszynista na kolei, budowlaniec, programista? >Nie chodzi o zawód, tylko o bycie jednym z wielu wykonujących podobną powtarzalną pracę fizyczną, kiedyś w fabryce dziś np. w jakiejś korpo.
Trudno Cię zrozumieć.
|
|
| |  | 5 na 5 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Człowiek w wieku 19 lat nie jest zbytnio dojrzały, także podpowiedzi ze strony rodziców, pokazanie wad pewnych wyborów uważam za swój obowiązek. Dopuszczam nawet ostre dyskusje w tym względzie.Tylko widzisz - przewaga nad potomstwem wynikająca z doświadczenia faktycznie często działa, ale nie zawsze. Gdyby istotnie tak było i gdyby to rodzice rzeczywiście mieli zawsze we wszystkim rację, to przecież do tej pory mieszkalibyśmy w jaskiniach  Np. moi rodzice, jak byłam w wieku twojej córki, patrząc na mój ówczesny komputer: C-64 mówili mi: zostaw tę zabawkę i ucz się, z tego chleba mieć nie będziesz. Mylili się srodze. > Przeszkadzać jednak jakoś bardziej nie zamierzam i zaakceptuje jej wybór, a nawet pomogę w realizacji.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Tylko widzisz - przewaga nad potomstwem wynikająca z doświadczenia faktycznie często działa, ale nie zawsze. Gdyby istotnie tak było i gdyby to rodzice rzeczywiście mieli zawsze we wszystkim rację, to przecież do tej pory mieszkalibyśmy w jaskiniach  Masz oczywiście rację, że nie zawsze rodzice mają rację, często nawet się mylą. Nie oznacza to jednak, że nie mają prawa do jakiegoś tam wyobrażenia o przyszłości swojego dziecka. Mylisz się jednak co do drugiego zdania. Gdyby nawet rodzice zawsze mieli rację, to i tak raczej nie mieszkalibyśmy w jaskiniach. Jest przecież wielu starszych ludzi bardzo nowoczesnych, myślących o rozwoju, otwartych na świat. Z resztą rozwój naszej cywilizacji zawdzięczamy raczej tym dorosłym i starszym niż młodym. > Np. moi rodzice, jak byłam w wieku twojej córki, patrząc na mój ówczesny komputer: C-64 mówilii: zostaw tę zabawkę i ucz się, z tego chleba mieć nie będziesz. Mylili się srodze.Tak mylili się, a czy Ty wówczas myślałaś, że będziesz "z tego" jadła chleb? Kto by wówczas przypuszczał, że to tak się wspaniale rozwinie. W latach 80-ych niejaki Bill Gates wypowiedział słowa: "640 kilobajtów pamięci powinno wystarczyć każdemu".
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > >Np. moi rodzice, jak byłam w wieku twojej córki, patrząc na mój ówczesny komputer: C-64 mówilii: zostaw tę zabawkę i ucz się, z tego chleba mieć nie będziesz. Mylili się srodze.> Tak mylili się, a czy Ty wówczas myślałaś, że będziesz "z tego" jadła chleb? Kto by wówczas przypuszczał, że to tak się wspaniale rozwinie.To był rok 1991-92 i nadchodząca eksplozja informatyczna była już dla mnie oczywista. Istniały (zwłaszcza w post-PRL-u) tysiące dziedzin czekających na informatyzację. Dumnie odpowiadałam im: Programy będę pisać
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > To był rok 1991-92 i nadchodząca eksplozja informatyczna była już dla mnie oczywista. Istniały (zwłaszcza w post-PRL-u) tysiące dziedzin czekających na informatyzację.> Dumnie odpowiadałam im: Programy będę pisać  Cieszę się zatem, że spełniłeś swoje marzenia.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Cieszę się zatem, że spełniłeś swoje marzenia.No i proszę, jak zadziałał stereotyp  Nie wiesz, że Ratatoskr to dziewczyna?
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Cieszę się zatem, że spełniłeś swoje marzenia.> No i proszę, jak zadziałał stereotyp Nie wiesz, że Ratatoskr to dziewczyna?  No niestety nie wiedziałem, poza tym ludzie różne nicki mają.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>No niestety nie wiedziałem Ale ona cały czas pisze o sobie w rodzaju żeńskim, wystarczy czytać ze zrozumieniem... >poza tym ludzie różne nicki mają. W nick można kliknąć, a kliknięcie prowadzi wprost do "Informacji o czytelniku", np. Brzostowski:
Płeć: Mężczyzna Wiek: 31 lat Liczba punktów: 2794
|
|
 | 6 na 6 | i. o. (1269 punktów) | >Dyskusja bowiem dotyczy tego, co wynika z tej dziedziny nauki i czy w oparciu o tę wiedzę powinniśmy coś zmiemiać w społeczenstwie/edukacji.
To co z gender wynika, jest wprost określone w definicji tego pojęcia. Skoro coś jest kwestią społecznej umowy, to tak jak w przypadku każdej umowy, może zostać w dowolnym miejscu i czasie zmienione. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie w ciągu jednego dziesięciolecia świat potrafi się zmienić nie do poznania. W związku z tym nie należy dzieci za bardzo przyzwyczajać do aktualnego stanu rzeczy, bo zanim dorosną, to ten stan rzeczy jeszcze kilkukrotnie zdąży się zmienić. I to co było dziwne w czasach ich dzieciństwa będzie normą w czasach ich dorosłości. Albo odwrotnie.
Dzieci mają tendencje do uczenia się ról płciowych poprzez obserwację dorosłych. Matka natura sprawiła, że znają swoją płeć i potrafią określić cudzą. Co z jednej strony oznacza, że płeć kulturowa jest na swój sposób uwarunkowana biologicznie i w toku ewolucji została uwarunkowana potrzeba podziałów płciowych. Ale z drugiej strony, sam fakt, że konkretnych zachowań płciowych trzeba się nauczyć, świadczy o tym, że zadania przypisane danej płci nie zostały biologicznie uwarunkowane.
Dziewczynka nie rodzi się z wiedzą, jak się ma ubierać, jak czesać ani w jaki sposób bawić. Ona najpierw obserwuje dorosłe kobiety a potem zaczyna je naśladować. Kobiety niańczą dzieci, ona bawi się lalkami, kobiety się malują i zakładają sukienki, ona też. Chłopiec naśladuje mężczyzn, nie widzi, żeby ci bawili dzieci czy malowali się, więc tego nie robi. Robi za to inne rzeczy. Ale jak widzi, bo na przykład tata jest na urlopie wychowawczym i spędza dużo czasu z innymi ojcami, którzy również opiekują się dziećmi, to już chce się bawić lalkami.
Problem tkwi w tym, że ta sama matka natura nie przewidziała, że człowiek urodzi się w innym świecie a w innym spędzi swoje dorosłe życie. Stąd te mechanizmy uczenia się ról społecznych i nabywania różnych umiejętności są takie a nie inne. Przez ostatnie 200tys lat się sprawdzały, teraz mamy ledwo drugie, góra trzecie pokolenie, które musi na bieżąco modyfikować swoje umiejętności i sposób postrzegania świata. Stąd i potrzeba zmian systemu edukacji, który powinien przygotować dzieci do życia w dorosłym świecie. A nikt nie wie jak ten ich dorosły świat będzie wyglądał.
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >To co z gender wynika, jest wprost określone w definicji tego pojęcia. Skoro coś jest kwestią społecznej umowy, to tak jak w przypadku każdej umowy, może zostać w dowolnym miejscu i czasie zmienione. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie w ciągu jednego dziesięciolecia świat potrafi się zmienić nie do poznania. W związku z tym nie należy dzieci za bardzo przyzwyczajać do aktualnego stanu rzeczy, bo zanim dorosną, to ten stan rzeczy jeszcze kilkukrotnie zdąży się zmienić. I to co było dziwne w czasach ich dzieciństwa będzie normą w czasach ich dorosłości. Albo odwrotnie. Masz dużo racji, co do tempa zmian. Wg mnie jednak istotnie mylisz się co do wniosków z tego płynących. Co to znaczy bowiem: "nie należy dzieci za bardzo przyzwyczajać do aktualnego stanu rzeczy..."?
W jakiej zatem kulturze mamy wychowywać dzieci? Jakich wzorców ich uczyć? Żadnych? Takie postępowanie to droga do rozwalenia społeczeństwa, które będzie zmierzać niewiadomo gdzie.
Ja uważam, że dzieci trzeba tak wychowywać, aby wyniosły z domu wartości uniwersalne, a wzorce zachowań przyjmą się same. Późniejszy koszt dostosowania się do zmian uważam za mnijeszy niż ryzyko rozwalenia społeczeństwa przez zaniechanie kształtowania wzorców.
>Dzieci mają tendencje do uczenia się ról płciowych poprzez obserwację dorosłych... >Dziewczynka nie rodzi się z wiedzą, jak się ma ubierać, jak czesać ani w jaki sposób bawić... Słusznie. Tyle, że to dotyczy nie tylko płci, ale każdego rodzaju zachowania. >Problem tkwi w tym, że ta sama matka natura nie przewidziała, że człowiek urodzi się w innym świecie a w innym spędzi swoje dorosłe życie. Stąd te mechanizmy uczenia się ról społecznych i nabywania różnych umiejętności są takie a nie inne. Przez ostatnie 200tys lat się sprawdzały, teraz mamy ledwo drugie, góra trzecie pokolenie, które musi na bieżąco modyfikować swoje umiejętności i sposób postrzegania świata. Stąd i potrzeba zmian systemu edukacji, który powinien przygotować dzieci do życia w dorosłym świecie. A nikt nie wie jak ten ich dorosły świat będzie wyglądał. Ja nie widzę powodu, aby nie pozostawić tej kwestii swojemu biegowi rzeczy. Konserwatyzm bywa czasem hamulcowym przemian, ale też pęd za zmianami nie musi przynieść nic dobrego.
Dzisiaj żyjemy w świecie, w kraju, gdzie niewątpliwie kobiety są "słabsze", a role społeczne w dużej mierze wynikają z kultury/religii. Są oczywiste argumenty aby wspierać kobiety, uświadamiać ludziom te zjawiska. Ja bym to widział raczej bez rewolucji. Po jak sam piszesz zmiany są dynamiczne, uważam że pewna ciągłość postaw i zachowań gwarantuje ewolucję.
Z resztą to nie dotyczy tylko płci, a zmiany nie zawsze są właściwe, to oczywiście kwestia oceny.
|
|
| |  | 6 na 6 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Masz dużo racji, co do tempa zmian. Wg mnie jednak istotnie mylisz się co do wniosków z tego płynących. Co to znaczy bowiem: >"nie należy dzieci za bardzo przyzwyczajać do aktualnego stanu rzeczy..."?
Chodzi o zmienność kultury wynikającej z licznych czynników. Szukanie na siłę utrzymania aktualnego stanu rzeczy jest nieracjonalne i kompletnie spali na panewce.
>W jakiej zatem kulturze mamy wychowywać dzieci? Jakich wzorców ich uczyć? Żadnych? Takie postępowanie to droga do rozwalenia społeczeństwa, które będzie zmierzać niewiadomo gdzie.
Odpowiedź brzmi : takich, jakie uważamy za słuszne, o ile nie szkodzą wolności innych ludzi. A sam rozwój społeczeństwa jest funkcją zbyt wielu zmiennych, ażeby przewidywać, gdzie pójdzie.
>Ja uważam, że dzieci trzeba tak wychowywać, aby wyniosły z domu wartości uniwersalne, a wzorce zachowań przyjmą się same. Późniejszy koszt dostosowania się do zmian uważam za mnijeszy niż ryzyko rozwalenia społeczeństwa przez zaniechanie kształtowania wzorców.
Pytanie, co jest tymi wzorcami uniwersalnymi i czy nie jest to aby kurczowe trzymanie się upatrzonych tradycji.
>Słusznie. Tyle, że to dotyczy nie tylko płci, ale każdego rodzaju zachowania. >>Problem tkwi w tym, że ta sama matka natura nie przewidziała, że człowiek urodzi się w innym świecie a w innym spędzi swoje dorosłe życie. Stąd te mechanizmy uczenia się ról społecznych i nabywania różnych umiejętności są takie a nie inne. Przez ostatnie 200tys lat się sprawdzały, teraz mamy ledwo drugie, góra trzecie pokolenie, które musi na bieżąco modyfikować swoje umiejętności i sposób postrzegania świata. Stąd i potrzeba zmian systemu edukacji, który powinien przygotować dzieci do życia w dorosłym świecie. A nikt nie wie jak ten ich dorosły świat będzie wyglądał. >Ja nie widzę powodu, aby nie pozostawić tej kwestii swojemu biegowi rzeczy. Konserwatyzm bywa czasem hamulcowym przemian, ale też pęd za zmianami nie musi przynieść nic dobrego. >Dzisiaj żyjemy w świecie, w kraju, gdzie niewątpliwie kobiety są "słabsze", a role społeczne w dużej mierze wynikają z kultury/religii. Są oczywiste argumenty aby wspierać kobiety, uświadamiać ludziom te zjawiska. Ja bym to widział raczej bez rewolucji. Po jak sam piszesz zmiany są dynamiczne, uważam że pewna ciągłość postaw i zachowań gwarantuje ewolucję.
Czy patrzenie na wszystko jako mechanizm ewolucyjny ma sens w obliczu istot rozumnych (ludzi), którzy mogą modyfikować swoje środowisko, a co za tym idzie zmieniać bieg ewolucji ? Zastanów się nad tym.
>Z resztą to nie dotyczy tylko płci, a zmiany nie zawsze są właściwe, to oczywiście kwestia oceny. >
I tu się zgodzę, każdy ma swój rozum do rozkładania danego problemu na czynniki pierwsze.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Chodzi o zmienność kultury wynikającej z licznych czynników. Szukanie na siłę utrzymania aktualnego stanu rzeczy jest nieracjonalne i kompletnie spali na panewce.
Owszem, dlatego też ja nie piszę o utrzymywaniu na siłę aktualnego stanu rzeczy, ale o tym aby ewolucyjnie zachodziły zmiany, bez zmieniania na siłę aktualnego stanu rzeczy. >Odpowiedź brzmi : takich, jakie uważamy za słuszne, o ile nie szkodzą wolności innych ludzi. A sam rozwój społeczeństwa jest funkcją zbyt wielu zmiennych, ażeby przewidywać, gdzie pójdzie. Nie takie to proste. Jest wiele wartości, które stoją w kontrze do wolności. Dlatego też wg mnie rewolucyjne zmiany mogą być szkodliwe. >Pytanie, co jest tymi wzorcami uniwersalnymi i czy nie jest to aby kurczowe trzymanie się upatrzonych tradycji. A nawet gdyby to co? Czy rodzice mają prawo wychować dziecko w zgodzie z wartościami które są dla nich ważne? To chyba też element wolności. >Czy patrzenie na wszystko jako mechanizm ewolucyjny ma sens w obliczu istot rozumnych (ludzi), którzy mogą modyfikować swoje środowisko, a co za tym idzie zmieniać bieg ewolucji ? Zastanów się nad tym. Oczywiście, że na wszystko nie, ale moim zdaniem akurat w aspekcie gender raczej tak. Zmiany się już dokonują, sztuczne ich przyspieszanie, wymuszanie nie jest potrzebne, niech się zmienia swoim rytmem.
|
|
| | | |  | 5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Owszem, dlatego też ja nie piszę o utrzymywaniu na siłę aktualnego stanu rzeczy, ale o tym aby ewolucyjnie zachodziły zmiany, bez zmieniania na siłę aktualnego stanu rzeczy.
A czy głównym mechanizmem ewolucji nie jest aby naturalna selekcja ? Jeśli by założyć, że te zmiany rzeczywiście miałyby zachodzić na zasadzie ewolucji, to niezależnie co się będzie robić, ta lepsza rzecz wygra. Więc nie rozumiem problemu.
>Nie takie to proste. Jest wiele wartości, które stoją w kontrze do wolności.
O czym teraz mówisz i w jaki sposób chcesz na serio bronić wartości, które negują wolność ?
>Dlatego też wg mnie rewolucyjne zmiany mogą być szkodliwe.
Gdzie Ty widzisz tę rewolucję ?
>A nawet gdyby to co? Czy rodzice mają prawo wychować dziecko w zgodzie z wartościami które są dla nich ważne?
Temat-rzeka: czy dziecko jest rodziców, czy dziecko jest państwa. Nie uważasz aby, że dziecko należy do samego siebie i winno mu się przekazywać możliwie szerokie spektrum światopoglądów, żeby samo mogło zdecydować, co mu pasuje, a co nie ?
>To chyba też element wolności.
I nikt rodzicom tej wolności nie zabiera. Większość ludzi tutaj kwestionuje tylko ich podejście mające na celu ograniczenie różnych światopoglądów, jakie dziecko miałoby/mogłoby poznać.
Wolność rodzica kupujesz kosztem niewoli mentalnej dziecka.
>Oczywiście, że na wszystko nie, ale moim zdaniem akurat w aspekcie gender raczej tak. Zmiany się już dokonują, sztuczne ich przyspieszanie, wymuszanie nie jest potrzebne, niech się zmienia swoim rytmem.
A ja uważam, że przesadzasz. Podobne do Twoich, sceptyczne głosy dało się słyszeć gdy walczono o równouprawnienie innych ras, czy kobiet. Obie te idee miały w pewnym momencie swój rozkwit, a teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie usuwa ich ze świata.
Jeśli założyć, że gender jest słuszne, to pójdzie tą samą drogą co ruchy emancypacyjne : pozostanie w kulturze.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >A czy głównym mechanizmem ewolucji nie jest aby naturalna selekcja ? Jeśli by założyć, że te zmiany rzeczywiście miałyby zachodzić na zasadzie ewolucji, to niezależnie co się będzie robić, ta lepsza rzecz wygra. Więc nie rozumiem problemu. Pisałeś o tym, że człowiek może zmieniać bieg ewolucji, stąd jasnym dla mnie jest, że takowa zmiana nie jest naturalną ewolucją, tylko raczej rewolucją. A teraz używasz terminu ewolucja także do zmian biegu ewolucji. >>Nie takie to proste. Jest wiele wartości, które stoją w kontrze do wolności. >O czym teraz mówisz i w jaki sposób chcesz na serio bronić wartości, które negują wolność ? Nie mam zamiaru ich bronić i one nie negują wolności, tylko bywają z nią sprzeczne, mogę Ci wymienić: - zdrowie, - życie, - prawo do prowadzenia samochodów, - macierzyństwo, ... >>Dlatego też wg mnie rewolucyjne zmiany mogą być szkodliwe. >Gdzie Ty widzisz tę rewolucję ? Zmiany zachodzą w sposób stopniowy, wprowadzenie nagle np edukacji seksualnej na kształt państwa zachodnich w Polsce lub programów gender byłoby sporym szokiem dla społeczeństwa. >Temat-rzeka: czy dziecko jest rodziców, czy dziecko jest państwa. Nie uważasz aby, że dziecko należy do samego siebie i winno mu się przekazywać możliwie szerokie spektrum światopoglądów, żeby samo mogło zdecydować, co mu pasuje, a co nie ? To jest niemożliwe, utopia. Poza tym uważam, że rodzin ma prawo wychować dziecko i przekazac mu takie wartości, jakie sam uważa za dobre. >>To chyba też element wolności. >I nikt rodzicom tej wolności nie zabiera. Większość ludzi tutaj kwestionuje tylko ich podejście mające na celu ograniczenie różnych światopoglądów, jakie dziecko miałoby/mogłoby poznać. Właśnie dokładnie tak. Idea oczywiście jest piękna. Czy można wychować dziecko na chrześcijanina i ateistę jednocześnie? >Wolność rodzica kupujesz kosztem niewoli mentalnej dziecka. Ta ocena zależy od światopoglądu. Jeśli ateista wychowuje dziecko na ateistę to też tak to oceniasz? Jako niewolę mentalną? Zmiany się już dokonują, sztuczne ich przyspieszanie, wymuszanie nie jest potrzebne, niech się zmienia swoim rytmem. >A ja uważam, że przesadzasz. Podobne do Twoich, sceptyczne głosy dało się słyszeć gdy walczono o równouprawnienie innych ras, czy kobiet. Obie te idee miały w pewnym momencie swój rozkwit, a teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie usuwa ich ze świata. Możliwe że masz rację. >Jeśli założyć, że gender jest słuszne, to pójdzie tą samą drogą co ruchy emancypacyjne : pozostanie w kulturze. Jeśli jest słuszne.
|
|
2 na 2 | Polspat (303 punktów) | Dziękuję za wszystkie wyjaśnienia i uwagi. Dochodzę do wniosku, że na naukę gender w Polsce jest zdecydowanie za wcześnie. Nasze społeczeństwo najpierw powinno nauczyć się empatii, tolerancji i akceptacji inności wobec drugiego człowieka. Rodzice powinni szanować dzieci by potem dzieci miały szacunek do nich. Dopóki będą do głosu dochodzić osoby typu Kaczyński czy Rydzyk a nienawiść do inności będzie sączona z ambon i mediów, dopóty analizowanie praw i przywilejów płci nie ma racji bytu. Nauczmy się najpierw szanować drugiego człowieka i jego inność.
|
|
 | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | >Dochodzę do wniosku, że na naukę gender w Polsce jest zdecydowanie za wcześnie. Nasze społeczeństwo najpierw powinno nauczyć się empatii, tolerancji i akceptacji inności wobec drugiego człowieka. Rodzice powinni szanować dzieci by potem dzieci miały szacunek do nich. Dopóki będą do głosu dochodzić osoby typu Kaczyński czy Rydzyk a nienawiść do inności będzie sączona z ambon i mediów, dopóty analizowanie praw i przywilejów płci nie ma racji bytu. >Nauczmy się najpierw szanować drugiego człowieka i jego inność.
Trudnym tematem jest też przeciwdziałanie przemocy domowej, klauzula sumienia farmaceutów, a w końcu, religia w szkole oraz prawa niewierzących. Czy z tym też mamy czekać, aż Gowin, Rydzyk, Michalik i Terlikowski przejrzą na oczy i nauczą się szanować drugiego człowieka i jego inność?
|
|
 | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dochodzę do wniosku, że na naukę gender w Polsce jest zdecydowanie za wcześnie. Nasze społeczeństwo najpierw powinno nauczyć się empatii, tolerancji i akceptacji inności wobec drugiego człowieka. Rodzice powinni szanować dzieci by potem dzieci miały szacunek do nich. Dopóki będą do głosu dochodzić osoby typu Kaczyński czy Rydzyk a nienawiść do inności będzie sączona z ambon i mediów, dopóty analizowanie praw i przywilejów płci nie ma racji bytu. Tak można by powiedzieć o wszystkim. Na zalegalizowanie małżeństw osób tej samej płci jest za wcześnie bo... Na przyznanie kobietom prawa do aborcji (nie jego obecnej namiastki) jest za wcześnie bo... Na zniesienie paragrafu o obronie uczuć religijnych jest za wcześnie bo... >Nauczmy się najpierw szanować drugiego człowieka i jego inność. Taka nauka nie dojdzie do skutku jeśli Polska będzie się wciąż chować w swoich kościelnych przesądach i fobiach. Nie dojdzie również do skutku jeśli męska część populacji będzie uważała, że powołanie kobiety to kuchnia, dzieci, kościół i taka jest jej przyrodzona rola.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Dziękuję za wszystkie wyjaśnienia i uwagi.> Dochodzę do wniosku, że na naukę gender w Polsce jest zdecydowanie za wcześnie. Nasze społeczeństwo najpierw powinno nauczyć się empatii, tolerancji i akceptacji inności wobec drugiego człowieka.Nauka gender w Polsce już jest i się rozwija. Możesz nawet iść na studia: genderstudies.pl/Jak myślisz, będą naklejać kwiatuszki różowe słuchaczom? Kopernik była kobietą!  Jak na Instytut PAN to faktycznie, czysta promocja nauki! Nie wiadomo, czy można pisać Instytut PAN, czy lepiej PANInstytut. Różowa strona promująca dziedzinę nauki jaką jest gender? Na stronie ewidentna krytyka Kościoła oraz promocja środowisk lewicowych, książek o poliamorii i Fundacji Róży Liksemburg. Dlatego właśnie środowiska konserwatywne są przeciwne gender - bo to się na gender nie kończy i nie zaczyna, to element innego, obcego dla konserwatystów świata. > Rodzice powinni szanować dzieci by potem dzieci miały szacunek do nich. Dopóki będą do głosu dochodzić osoby typu Kaczyński czy Rydzyk a nienawiść do inności będzie sączona z ambon i mediów, dopóty analizowanie praw i przywilejów płci nie ma racji bytu.Nienawiść albo może brak akceptacji do inności była zawsze i będzie nadal, bo ludzie mają inne poglądy oraz liczne emocje. Oczywiście gdy przekracza pewne granice jest szkodliwa i wtedy im jej mniej tym lepiej. W Polsce akurat tej nienawiści nie jest też mniej z drugiej strony: Palikot, Urban ... Gdyby tak poczytać dokładnie Racjonalistę to też się znajdzie dużo nienawiści, lepiej ona opakowana, ale g...o to g...o, w opakowaniu lub bez. > Nauczmy się najpierw szanować drugiego człowieka i jego inność.Słusznie.
|
|
-1 na 3 | jan bury (7 punktów) | Czym jest gender studies? Otóż nie nauką, a nową wiarą. Ma swoje klasztory, wyznawców i uprawia prozelityzm. Świetne opracowanie Mariusza Agnosiewicza redaktora naczelnego Racjonalisty o tym czym jest gender: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548oraz inne Macieja Twardowskiego: www.racjon(*)/s,773/q,Malpie.Gender.Studies> Żeby nie być dyletantem a także uchronić swoje dzieci przed złem postanowiłem dowiedzieć się co to> jest ta gender. Czytam różne opracowania ale tyle w nich sprzeczności, że nie jestem w stanie tego> pojąć. Zwolennicy piszą, że to równouprawnienie płci, przeciwnicy mówią o seksualizacji dzieci i> namawianiu czterolatków do masturbacji.> Nie mam nic przeciwko temu by mój syn bawił się lalkami a córka samochodami bo to rozwija ale> wmawianie, że można sobie zmienić płeć to już trochę za dużo.> Czy jest ktoś kto w sposób obiektywny napisze gdzie kończy się gender a zaczyna katolicka nagonka> celem odwrócenia uwagi od pedofilii wśród kleru? Mod: Po pierwsze - kasuj zbędne cytowania, po drugie - staraj się najpierw czytać zawartość wątku, dopiero potem wpadać ze swoimi linkami.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|