Racjonalista - Strona głównaDo treści
Psują mi kolędy!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
31-12-2013 11:47Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Psują mi kolędy!
Ocena 11 na 11
Przez parę dni zewsząd atakowały mnie kolędy. Nie "christmas songi", które słychać od listopada, tylko nasze polskie, tradycyjne kolędy i pastorałki.

Nie mam na nie uczulenia (większe mam na Jingle Bells albo Last Christmas), większość bardzo lubię, ale o wysypkę przyprawia mnie to, co dziś się z nimi robi.

Jak się okazuje, rytmika na trzy jest niemodna, więc się przerabia na parzysty i dodaje synkopę, żeby jakoś słowa upchnąć - Lulajże Jezuniu, moja ulubiona kolęda, została tak zgwałcona w radio przez jakąś pannicę z wadą wymowy.

W centrum handlowym jakiś dziecięcy zespół śpiewał "Oj Maluśki" w wersji polsko-oficjalnej - był wiec "Oj malutki", "jako rekawiCZka" i "kawłaCZek smyCZka".
I do tego "Twój ojciec łaskawy". Widać "tatuś" nie brzmi wystarczająco dostojnie.
Urocza góralska kolęda została wyprana całkowicie z uroku.
Potem było "lili lili laj wielki królewiCZu".
Jakiś wstręt do mazurzenia zapanował czy co?

Zresztą "poprawianie" i uwspółcześnianie archaicznych tekstów jest nagminne. Maryja już nie podkłada "siana spod główeczki" co się rymuje, tylko pod główeczkę.
Nie jestem też pewna, co zdejmuje z głowy, żeby dzieciątko owinąć - w oryginale jest "rąbek" a słyszałam już czepek (SIC!) i coś jakby "rondel" (niewyraźnie było).

Podobno Polacy to tak kochają tradycję, wigilia to jest największe święto (czego by tam kościół nie mówił - jest) a większość zna i tak pierwsze zwrotki dwóch-trzech kolęd i to często źle.

A do tego różne "gwiazdy" muszą co roku poprawiać i ulepszać stare kolędy.

Moja mama śpiewa w chórze kościelnym i ostatnio mi się zwierzała, że nie może znieść jak inne panie przekręcają słowa. Np. "w Betlejem, nie bardzo modnym mieście" albo "pan niebiosów obdarzony". Normalnie zęby bolą.

Może to fakt, że przez kilka lat śpiewałam z zespole liturgicznym (frontwoman z gitarą, taka moda wtedy była) tak mnie uczula?
Akurat kolędy uważam za tą uroczą stronę Bożego Narodzenia i szlag mnie trafia, jak mi ktoś je psuje.

A może to wszystko jest efektem ogólnej społecznej niechęci do śpiewu i postępującej głuchoty, zwłaszcza wśród młodzieży?

Tzw. kolędnicy (miejska odmiana, zwykle 2-3 wyrostków ze "żłóbkiem" w postaci pocztówki) znają chyba wyłącznie pierwszą zwrotkę "Przybieżeli do Betlejem" i wyśpiewują ją baranimi głosami, fałszując niemiłosiernie. A potem oczekują za swój występ nagrody. Najlepiej pieniężnej.

Tradycja...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

Prawda jest taka, że spora część kolęd, które uchodzą za tradycyjne, to tak naprawdę utwory bardzo wyrafinowane muzycznie i literacko. Są to w dodatku bezcenne pamiątki wielowiekowego narodowego dziedzictwa kulturowego. Wśród autorów tekstów kolęd znajdziemy najwybitniejszych polskich poetów, a wśród autorów muzyki - profesjonalnych muzyków i kompozytorów. Nic więc dziwnego, że ich wartość potrafią zrozumieć i docenić jedynie jednostki. Do tego część tekstów kolęd pisana była tzw. językiem ezopowym i zawiera ukryte przesłanie, dla dzisiejszego odbiorcy często zupełnie nieczytelne.

Jeśli chcesz poczuć klimat starego dobrego kolędowania, polecam Ci dwupłytowy album "Stare polskie kolędy", wydany przez firmę fonograficzną Soliton.
youtu.be/ttrmPd5Z7Ks
youtu.be/4Av6mgRWiAY

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
31-12-2013 12:35 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Prawda jest taka, że spora część kolęd, które uchodzą za tradycyjne, to tak naprawdę utwory bardzo wyrafinowane muzycznie i literacko. Są to w dodatku bezcenne pamiątki wielowiekowego narodowego dziedzictwa kulturowego. Wśród autorów tekstów kolęd znajdziemy najwybitniejszych polskich poetów, a wśród autorów muzyki - profesjonalnych muzyków i kompozytorów. Nic więc dziwnego, że ich wartość potrafią zrozumieć i docenić jedynie jednostki. Do tego część tekstów kolęd pisana była tzw. językiem ezopowym i zawiera ukryte przesłanie, dla dzisiejszego odbiorcy często zupełnie nieczytelne.

Ja to przecież wiem. Dlatego boli jak je ludzie "poprawiają", często dlatego, że oryginalnego teksu nie rozumieją, bo słowa zmieniły znaczenie (jak ten rąbek zamieniony na czepek) albo ich razi archaiczna składnia i gramatyk, więc skorygują na współczesną - gubiąc rymy, zaburzając rytm tekstu, czasem zmieniając sens.

Mam piękne kolędy i pastorałki, wpadające w ucho melodie, nie za trudne do śpiewania dla amatora.
Tylko że wychowanie muzyczne od lat praktycznie nie istnieje.
Żeby chociaż na religii nauczono dzieciak śpiewać kolędy. Jakiś pożytek by był z tych katechetów.


"We live in times of smart phones and stupid people"
31-12-2013 13:00 
 Ocena 1 na 1
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

Niektórzy, czyli nie wszyscy, nawet nie większość wszystkich, ale mniejszość, nadal się w archaicznym pięknie kolęd i pastorałek potrafią lubować.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
02-01-2014 08:12 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Żeby chociaż na religii nauczono dzieciak śpiewać kolędy. Jakiś pożytek by był z tych katechetów.
Obawiam się, że katecheci też nie potrafią, nie znają i nauczą dzieciaki "rondla" zamiast "rąbka". Założę się, że większość z nich nawet nie wie, co to jest rąbek.
31-12-2013 15:42 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
>Nic więc dziwnego, że ich wartość potrafią zrozumieć i docenić jedynie jednostki.<

Tak, ponieważ czasy, w których powstały, wymuszały wyrafinowaną ekwilibrystykę literacką aby przemycić, zdając się na inteligencję odbiorcy, treści zrozumiałe dla Polaków ale niekoniecznie dla mówiących po polsku Niemców czy Rosjan.
Co zaś, do okaleczania tekstów - "...niech śpiewają" jak powiedział Sean Connery w "Polowaniu na Czerwony Październik". Katecheta z polonistką "twerdzą", że plastikowemu jezuskowi w żłóbku podoba się to.
31-12-2013 16:23 
 Ocena 2 na 2
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

>Tak, ponieważ czasy, w których powstały, wymuszały wyrafinowaną ekwilibrystykę literacką aby przemycić, zdając się na inteligencję odbiorcy, treści zrozumiałe dla Polaków ale niekoniecznie dla mówiących po polsku Niemców czy Rosjan.

Dzięki temu w wielu kolędach mamy do czynienia z wyrazem subtelnej uczuciowości, głębią przeżyć duchowych, dowodami przywiązania do najwyższych, uniwersalnych wartości, nie mówiąc o treściach teologicznych. Niektóre z tych utworów to po prostu wyrafinowane dzieła sztuki.

"Nie wiem, czy jaki inny kraj może się pochlubić zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska... Mówię o zbiorze Kantyczek... Uczucia w nich wypowiedziane, uczucia macierzyńskie, gorliwej czci Najświętszej Panny dla Boskiego Dzieciątka, są tak delikatne i święte, że tłumaczenie prozą mogłoby je spospolitować. Trudno by znaleźć w jakiejkolwiek innej poezji wyrażenia tak czyste, o takiej słodyczy i takiej delikatności". (cytat z klasyka)


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
31-12-2013 16:56 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
>Dzięki temu w wielu kolędach mamy do czynienia z wyrazem subtelnej uczuciowości, głębią przeżyć duchowych, dowodami przywiązania do najwyższych, uniwersalnych wartości, nie mówiąc o treściach teologicznych. Niektóre z tych utworów to po prostu wyrafinowane dzieła sztuki.<

Tak. Dla samego piękna słowa winniśmy nasze dziedzictwo kulturowe zachować. Nawet jeśli zaświadczaliby o nim nieliczni. Odarcie z duchowości i wynikająca z upływu czasu dezaktualizacja treści nie zaprzecza wirtuozerii języka.

"Już wzdychał na myśl o Bożym Narodzeniu
o tym jak naprawde było
zaczął się modlić do świętej rewolucji w Betlejem
od której liczymy czas
kiedy znów zaczął merdać puszysty ogon tradycji
wprosiła się choinka za osiemdziesiąt złotych
elegancko ubrana
mlaskały kluski z makiem
kura po wigilii spieszyła na rosół
potem milczenie większe niż żal
i już na gwiazdkę stuprocentowy szalik przytulny jak kotka
żeby się nie ubierać za cienko
i nie kasłać za grubo
zdrzemnął się na dwóch fotelach
wydawało mu się że słowo ciałem się stało - i mieszkało poza nami
nawet usłyszał że za oknem przyszedł Pan Jezus
prosty jak kościół z jedną tylko malwą
obdarty ze śniegu i polskich kolęd
za wcześnie za późno nie w porę

nacisnął dzwonek, dzwonek był nieczynny"

Jan Twardowski

Czy wystarczy Ci to za odpowiedź?
31-12-2013 17:24 
 Ocena 4 na 4
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

Wydaje mi się, że mam na tyle silną osobowość, by nie musieć się bać owładnięcia przez różne treści zawarte w kolędach. Ja się po prostu nimi rozkoszuję, bawię.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Christos (2696 punktów)
>Ja się po prostu nimi rozkoszuję, bawię.<
Ponieważ poezja jest piękna jako sztuka posługiwania się słowem. Bliższy jest mi "Sokrates tańczący" Tuwima, niż "Wigilia" ks. Twardowskiego, która jednak mogła być "Duchem Bożego Narodzenia" wątku. Pozdrawiam.
P.S. Cytujesz "Raj Utracony" Miltona?
31-12-2013 20:29 
 Ocena 2 na 2
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

Wiersz Twardowskiego jest po prostu głupi, gdyż jest pisany z ograniczonej perspektywy fanatycznego chrystianizmu, który łagodnie, ale jednak stanowczo potępia wszystko, co poza fanatyczny chrystianizm wykracza. Ja "Polakiem jestem i nic, co polskie nie jest mi obce". Stawiam więc witalizm bezbożnego świętowania znacznie wyżej niż upierdliwe czepialstwo "zatwardowskiego" poety.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
31-12-2013 23:02 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
Czytając cokolwiek, nie uprzedzam się co do osoby autora ze względu na jego światopogląd. Zatwardziały katolik może mieć rację w swoich przemyśleniach, podobnie jak ateista mylić. Najwięksi zbrodniarze ludzkości nie mylili się opisując wycinek rzeczywistości. Twardowski trafnie wychwycił zgniłki w polskiej-katolickiej beczce jabłek, choć czytający jego wiersze ateista wyłuska ludzki pierwiastek myśli bez -ogii i -izmu. "wigilia" może dla Ciebie jest głupawym wierszykiem klechy. Trafnie jednak dostrzega jak religia sprowadza się do śpiewanych i mamrotanych pozbawionych sensu formułek.
Tak ogólnie to prosty ateista jestem ale Twardowskiego od liceum lubię.
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)

Osoba pana księdza nie obchodzi mnie wcale, tym bardziej że, o ile mi wiadomo, nie ma już tego pana wśród żywych. Nie o nim też była mowa, ale o wierszach tego pana autorstwa.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
01-01-2014 22:25 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
Nieco dziwi mnie Twój lukrowany zachwyt nad literackim pięknem polskich kolęd i obrzydzenie do poezji Twardowskiego. Bo księdzem był? Mizerny argument. Nic bardziej nie fałszuje obrazu rzeczywistości niż jednostronność i niezmienność punktu widzenia.
Mniemam, że odrzucasz również teorię księdza Kopernika i wyznajesz geocentryzm lub wierzysz, że Ziemia jest płaska.
Nie będę przekonywał Cię do swoich racji, czym zapewne nie będziesz zawiedziony. De Voltaire, patronujący portalowi skłonny byłby oddać życie, aby jego oponent mógł wypowiedzieć swoje zdanie. Wybacz, ale za to, co napisałeś, aż tyle nie oddałbym.
P.S. Miltona tłumaczył na język polski Cz. Miłosz. Ten sam, który tłumaczył np. biblijne Psalmy. Mierzi Cię osoba tłumacza i czytasz w oryginale?
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nieco dziwi mnie Twój lukrowany zachwyt nad literackim pięknem polskich kolęd i obrzydzenie do poezji Twardowskiego. Bo księdzem był? Mizerny argument.

Cenię poezję niektórych duchownych, nawet biskupów i kardynałów, o ile jest po prostu dobra. Przytoczony wiersz wydaje mi się dość mizerny i bardzo płytki intelektualnie.

>De Voltaire, patronujący portalowi skłonny byłby oddać życie, aby jego oponent mógł wypowiedzieć swoje zdanie.

O ile się orientuję, to ten stary pierdoła Wolter odszedł z tego świata w wieku dość sędziwym. Już to samo wiele mówi o jego skłonnościach do oddawania życia za kogokolwiek. Słowem, były to skłonności dość podejrzane.

>P.S. Miltona tłumaczył na język polski Cz. Miłosz. Ten sam, który tłumaczył np. biblijne Psalmy.

Każdy czymś się na tym świecie trudni. Miłosz miał taką manię, że tłumaczył to i owo. W ten sposób zarabiał na życie, w czym nie widzę zgoła nic zdrożnego. Czy ma mnie Pan za zwyrodnialca, który skazywałby poetów na śmierć głodową, zabraniając im zajmować się ich własnym fachem?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
31-12-2013 12:50
 Ocena 12 na 12
maniek1 (3407 punktów)
Nie mam zamiaru negować kogoś muzycznych upodobań, nie mniej jednak naprawdę uważam, że na Frondzie.pl dyskutantów bardziej zainteresowałby ten temat. Ja jako przeciwnik ogólnie wszelkich religii, nie widzę powodu do stresu z faktu przeróbek piosenek, których nie słucham i nie nucę pod nosem. Niech sobie wyznawcy danej religii przerabiają swoje święte piosenki nawet na techno, nic mi do tego. Dwa razy w życiu przerobione kolędy wywołały u mnie uśmiech. Pierwsza: "przyjechali swym Bentley'em pasterze" i drugą zaśpiewał mój kolega na wakacjach, wchodząc do zimnej wody "oj maluśki, maluśki, maluśki" patrząc w dół. Pozdrawiam
31-12-2013 13:15 
 Ocena 4 na 4
Frank Holman (5897 punktów)
Też nie mam tego problemu, bo nigdy nie lubiłem kolęd. Gdy byłem jeszcze wierzącym, to m.in. dlatego, iż nigdy nie mogłem ogarnąć, dlaczego one nie są wesołe, skoro niby na takie święto radości. Nie lubiłem też nigdy w ogóle za bardzo piosenek śpiewanych (gdzie muzyka ma małe znaczenie), a szczególnie tzw. poezji śpiewanej (do jakiej zaliczam kolędy), gdzie muzyka nie ma żadnego znaczenia. Dla mnie to nie jest sztuka, tylko po prostu religijny folklor. Na Wigilii załatwiłem sprawę np. tak, że dziecko jest coś chore i jeśli rodzina chce mieć spokój, to wyłączam kolędy i włączam dziecku bajkę w TV i nie musiałem w ogóle torturować się w tym roku kolędami ani nic.
31-12-2013 16:21 
 Ocena 6 na 6
Appenzeller (3118 punktów)
Podzielam opinie przedmówców. Lubię, i jak twierdzą niektórzy, nawet umiem śpiewać. Ale nie cierpię śpiewać grafomańskich tekstów, nawet z dobrą muzyką (Kora w tym sensie mi zawsze szkodziła, a zachwycali Starsi Panowie). Przy kolędach mam problem podwójny. Po części odbieram je jak grafomanię. A po drugie, wymowa wielu jest upadlająca dla człowieka. Ponieważ nie mam ochoty żyć na kolanach, rozwiązałem problem prosto. Odmawiam śpiewania kolęd powołując się na klauzulę sumienia

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Selanos (12869 punktów)
>A do tego różne "gwiazdy" muszą co roku poprawiać i ulepszać stare kolędy.

Kiedyś w telewizorze słyszałem jak jakaś aktualna gwiazdka śpiewała "Jest taki dzień", bardzo sympatyczna piosenka. Ta gwiazdeczka w każde słowo nawpychała ozdobniki, a na gitarze akustycznej wywijała takie riffy, że Metallika mogła się przy tym schować. Przykro się człowiekowi robi jak tego słucha, bo to było zwyczajnie nieprzyjemne dla uszu.

Kilka lat temu z okazji świąt jakiś chór mormonów z USA śpiewał kolędy, to było gienialne. Tradycyjnie ale nieco inaczej, ciekawa aranżacja, śpiewali to ludzie którzy potrafili śpiewać, dlaczego czegoś takiego nie można zrobić w tym kraju? Pewnie przesadzam, rzadko oglądam telewizję, więc nie wiem, ale jak już włączę pudło, to z reguły trafiam na coś co mnie nie zachwyca.

>A może to wszystko jest efektem ogólnej społecznej niechęci do śpiewu i postępującej głuchoty,
>zwłaszcza wśród młodzieży?

Oj tak, przykro mi się robi jak słucham czasem tego, co słuchają ludzie w moim wieku. Prymitywizm jakiś, techna, umcy-umcy, teksty ambitne jak pismo analfabety.
Forsycjo (19376 punktów)
(zablokowany)
> Tradycyjnie ale nieco inaczej, ciekawa aranżacja...

youtu.be/Hbt_g-03IE8
youtu.be/SIjfMFdr-ow


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
31-12-2013 15:51 
 Ocena 4 na 4
Pingwin (504 punktów)
Ależ z tym jest tak samo, jak z pieniądzem - prawo Kopernika.
Od dawien dawna ludzie robią nowe wersje starych numerów i na 100 wersji 90 jest bez sensu, z czego 60 (przynajmniej w polskich realiach, bo angielski nie jest mi wystarczająco "bliski") z warsztatowymi błędami akcentowymi. Co ciekawe, ogół właściwie nie zauważa tego - i nie chodzi mi o słuchaczy disco-polo. Nawet im to nie przeszkadza, że o "rażeniu" nie wspomnę. Mój wniosek - europejczycy (oprócz anglojęzycznych) są arytmiczni, w czym wybitną "zasługę" ma - moim zdaniem - także kultura oparta na europejskim kościele, którym to "wzorcem" nasiąkają dzieci "z konieczności" niejako. Nawet pastorałki "lud" śpiewa jak flaki z olejem... Takiego "smędzenia" jak w naszych kościołach nie usłyszycie ani w cerkwi prawosławnej, ani w Stanach u baptystów, czy tym podobnych. Ot, takie "klepanie formułek bez zaangażowania". To co się dziwić, że
Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia
Wyczucia rytmu żaden cud nie zmusi do istnienia.
Na "raz" wciąż klaszcze tępy lud, choć trzeba "dwa" i "cztery".
Na "raz", choć przecież to "pod włos". Pod włos jest, do cholery ...
A przeciw zmienianiu (przearanżowywaniu) kolęd nie mam nic, byle te "nowe wersje" nie były "na siłę", co daje efekt "gniota".
Podstawowym błędem - jak mi się wydaje - przy tych "przeróbkach" jest założenie, że ma powstać "dzieło", a nie piosenka "folkowa", że tak to w skrócie określę.
oportunista (1711 punktów)
W okresie powojennym wielu śpiewało " i Józef Salin Ono pielęgnuje" Nie było to bynajmniej przejęzyczenie, potrzeba chwili wręcz nakazywała pewną poprawność.
W podstawówce mieliśmy śpiew, taki przedmiot. Później przemianowali go na muzykę. Uczyliśmy się tekstu, potem melodii, gdy pieśń była "godna" klasa wstawała i chórem śpiewała. Co lepszym śpiewakom pozwalano na solówki. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale gdy komuś śpiewanie nie wychodziło, nie był ponaglany do zwiększonego wysiłku w zbiorowych popisach, śpiewać jednak musiał. Nie mogę się nadziwić dzisiejszym gwiazdkom, że do śpiewania nie potrzebują głosu, dykcji, wystarczą fajne cycki i tyłek, nie zawsze autentyczny. Zamiast choreografii jakieś podrygi, migawki, wszystko wiruje, po polsku niby śpiewają ale nie wiadomo o czym. Przy kolędach łatwiej się zorientować, jest jakiś znany motyw, reszta to kwestia wyobraźni. Wcale nie zamierzam niczego krytykować, taki jest dziś świat, dziwuje się nieco, takie moje prawo. Internet jest pełen śmiecia, ale nie trudno znaleźć przepiękne perełki muzyki wszelakiej w cudownej jakości. Całkiem niedrogo można nabyć super grający sprzęt. Nigdy dotąd nie było o to tak łatwo, adapter Bambino odszedł w zapomnienie. Czerpię pełnymi garściami z ogromnego dorobku i żadne gwiazdeczki nie są w stanie mnie irytować. W sklepach bynajmniej się szybciej uwijam, żona też jakby bardziej wiedziała co chce kupić.
diogenes (42753 punktów)
>Lulajże Jezuniu, moja ulubiona kolęda, została tak zgwałcona w radio przez jakąś pannicę z wadą wymowy.

Ma na to - można mniemać - kwity. Więc może gwałcić.

>Urocza góralska kolęda została wyprana całkowicie z uroku.

Bo wszelki urok ślak trafił. Od tego trzeba zacząć.

>Tzw. kolędnicy...

Byłem kilka dni temu w pewnej podkarpackiej wiosce. Na czas szwędania się kolędników ludzie spuszczają psy z łańcucha.

>A potem oczekują za swój występ nagrody. Najlepiej pieniężnej.

Przykład tacy idzie "z góry".


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Tzw. kolędnicy (miejska odmiana, zwykle 2-3 wyrostków ze "żłóbkiem" w postaci pocztówki) znają chyba wyłącznie pierwszą zwrotkę "Przybieżeli do Betlejem" i wyśpiewują ją baranimi głosami, fałszując niemiłosiernie. A potem oczekują za swój występ nagrody. Najlepiej pieniężnej.

-Psują kolędy? Mi z kolei kolędy, a w szczególności kolędnicy, psują te kilka wolnych dni.


Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga. - Tukidydes
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> nie może znieść jak inne panie przekręcają słowa. Np. (...) "pan niebiosów obdarzony"

Freud by się wzruszył...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365